k-57
29.06.09, 02:34
> znam kobiete, ktora adoptowala mala Wietnamke. byla z mezem w
> Wietnamie w sprawach biznesowych i wpadla na pomysl zwiedzenia
> porodowki. moja znajoma
> prosto z mostu powiedziala, ze chce noworodka, dziewczynke czy
> chlopaka, od razu zglosila sie jedna matka, ktora
> chetnie im dziecko oddala. moja
> znajoma jak tylko wziela dziecko w ramiona, poczula sie jak
matka.
> okazalo sie , ze dziewczynka ma wrodzona bardzo powazna
> wade serca,
> jak co drugie dziecko w rodzinie jej matki. moja znajoma
> rozplakala sie i powiedziala, ze nie pozwoli jej umrzec, bo to
jest
> jej corka. to wszystko w ciagu godziny.
>sprawy papierowe poszly w
> miare gladko, dziewczynka zostala przetransportowana do francji
> specjalnym samolotem i jak tylko bylo mozna, przeprowadzono
operacje
> serca. No i rosnie, jest
> rozwydrzona i pyskata ;) i.... tutaj jest cos niesamowitego :
> kazdego roku odwiedza z rodzicami swoja matke biologiczna,
>bo tak
> zostalo ustalone na porodowce.
>moja znajoma jest osoba o wielkim
> sercu