Dodaj do ulubionych

Wstydze sie swoich przyszłych teściów

    • amaia_v Re: Wstydze sie swoich przyszłych teściów 31.07.09, 15:03
      jak dla mnei to pojawia sie jeszcze jedne problem

      chlopak wychowany , w takich warunkach niekoniecznie zroumie twoje zamilowanie
      do porzadku, czy dobrego wychowania

      i za kilka lat moze sie okazac, ze to ty jestes dziwaczka wyszydzana przez cala
      rodzine, ktora ma nieco inne potrzeby...
      okazesz sie dla nich paniusia ktorej nie wiadomo o co chodzi , ktora wydziwia wg
      nich...bo rece umyla przed obiadem...

      a to juz moze z czasem zaczac klasc sie cieniem na zwiazku,
      tym bardziej, ze nie wierze, iz ktos wychowany w takim domu jest zupelnie inny i
      mysli calkiem odmeinnie

      jestem zdania, ze ludzie powinni byc do siebie zblizeni pod wzgledem doswiadczen
      czy wychowania,znacznie latwiej sie porozumiec i zyc

      ja bym sie zastnawiala

      nie piszesz jakie oni maja podejscie do ciebie- bo jesli sa serdeczni,akceptuja
      cie, sa przychylni, jesli to tak zwyczajnie"dobrzy ludzie" i nie kaza Ci zyc
      podobnie- to moze trzeba im pozwoli byc soba, nie krytykowac, nie patrzyc z
      obrzydzeniem?a docenic inne cechy a nawet czegos od nich sie nauczyc?

      ale jesli ty jzu jestes im niechetna...
      • magda_245 Re: Wstydze sie swoich przyszłych teściów 31.07.09, 15:29
        Chłopak mówi ze podoba mu sie to że podchodzę w ten sposób do życia
        (że lubie czystośc i higiene) On twierdzi ze też I gdybym była taka
        jak jego siostra tzn.bałaganiara i podobna do jego rodziców, to by
        mu to bardzo przeszkadzało

        Odnośnie jego rodziców, podobno mnie lubią i dobrze sie wypowiadali
        o mnie, jego siostra tez mnie polubiła, pisała mi o tym w sms-ie
        • amaia_v Re: Wstydze sie swoich przyszłych teściów 31.07.09, 15:44
          zdarza se ze czlowiek chce uciec od tego co bylo zle w domu, ze dostrzega
          to-krytycznie ocenia i mu sie nie podoba.

          jesli nie masz do niego zastrzezen, jesli wiesz ze tesciowie ne beda mieli
          wplywu na wsze zycie.
          jesli on jest po twojej stronie i znalezliscie porozumienie co do waszego
          wspolnego domu- to moze zyc wlasnym zyciem.
          szanowac tesciow liczac, ze odwdziecza se tym samym. swoje masz prawo myslec,
          ale poki oni nie atakuja ciebie za to jakas jestes -ty nie musisz ich nawracac.

          nie wszytsko musi sie nam podobac.choc m mniej takich zreczy tym lepiej:))
          jesli to jedyny argument przeciwko temu zwiazkowi...to wg mnie niewystarczjacy.

          lepiej tesciowie brudasy i kochajacy lojalny maz..niz tesciowa mialaby wyciagac
          chinska porcelane na stol a on ciebie zdradzal z kolezanka z pracy nie ? ;)

          powodzenia

          tylko jak u was ( zn. Ciebie) z miloscia? bo jesli dla ciebie to wystarczajacy
          arg zeby zastanawiac sie nad rozstaniem...to chyba nie za dobrze?
          jakos tak rzeczowo a nawet przedmiotow o tym piszesz, jakbys miala wybrac
          najlepszy stol.. malo uczuc..
          to chyba troche z rozsadku tez zwiazek? :(
          • magda_245 Re: Wstydze sie swoich przyszłych teściów 31.07.09, 15:53
            Dopóki nie poznałam przyszłych teściów byłam bardzo zakochana, a ten
            problem stwarza jakas granicę Dopóki nie bede przekonana na 100% ( z
            uwagi na rodziców chłopaka) czy chce byc z ni, zawsze bedzie ta
            granica, która nie pozwala jakgdyby poznac wzajemnych do siebie
            uczuć
            • amaia_v Re: Wstydze sie swoich przyszłych teściów 31.07.09, 16:11
              to moze sprobuj sie odseparowac od domu rodzinnego chlopaka
              spotykajcie sie u Ciebie albo na innym gruncie
              starajcie se byc jak najdalej i zobaczysz czy uczucia sie zmieniaja pozytywnie,
              skoro rodzina rzuca na nie cien

              w sumie to rozumiem- rozstalam sie z kims i jednym z powodow bylo zachowanie,
              mentalnosc jego rodziny

              najpierw okazalo sie jacy sa oni- a potem zaczelam dostrzegac, ze on mysli i
              postepuje identycznie, a do tego staje po ich stronie

              ale podkresle, gdybym do jego zachowania nie miała zastrzezen to owszem
              mialabym obawy, ale nie obrzydzilaby mi go najgorsza rodzina

              rodzina moze nie wymarzona, ale moze chlopak warty, zeby zacisnac zeby?
              dla wielu ludz ta druga rodzina nie jest wymarzona.
              ale moze lepsza tesciowa brudas niz taka, ktora bylaby przeciwko tobie, wtracala
              sie w twoje zycie?to potrafi zniszczyc zycie- ale nie brud u tesciow.
              hm ale to jzu sama musisz znalezc plusy.i uczucia wystarczajaco silne.
            • lilith76 Re: Wstydze sie swoich przyszłych teściów 31.07.09, 16:45
              Dopóki nie bede przekonana na 100% ( z
              > uwagi na rodziców chłopaka) czy chce byc z ni, zawsze bedzie ta
              > granica, która nie pozwala jakgdyby poznac wzajemnych do siebie
              > uczuć

              I ty już 3 lata siedzisz okrakiem na tej granicy "kocham/nie kocham", "zależy
              mi/nie zależy"? To nie związek ale prowadzenie się za rączkę, by nie być samą.
              Marnujesz czas sobie i chłopakowi.
              Jakąkolwiek decyzję podejmiesz, ale podejmij i staw jej czoło.
              • lilith76 Re: Wstydze sie swoich przyszłych teściów 31.07.09, 16:56
                Skoro już na starcie związku twoje uczucia ochłodły - po poznaniu jego rodziny -
                to nie ma co liczyć na eksplozję potem. Zazwyczaj zaczyna się od górnych
                rejestrów i powoli opada. Tu już opadło i pozostała chłodna kalkulacja.
                Zastanów się, czy chłopak, wasze relacje, twoje uczucia, samopoczucie przy nim,
                są warte tego by spędzić życie pomimo takich teściów (+ ryzyko, że on z wiekiem
                będzie przejmował ich nawyki, że wasze dzieci będą się bawić w bałaganie u
                dziadków). Czy to zniesiesz latami? Bo oni się nie zmienią.
            • ewolwenta Re: Wstydze sie swoich przyszłych teściów 31.07.09, 21:06
              Wychodząc za mąż czy żeniąc się łączy się człowiek nie tyle z samym
              wybrańcem, co z jego rodziną, na 10 pokoleń wstecz. Obserwacja życia
              potencjalnych teściów jest więc bardzo przydatną wskazówką w
              prognozowaniu swojej własnej przyszłości. Ciepły harmonijny związek
              wróży dobrze. Brudna podłoga prognozuje jedynie, że o sprzątnie i
              remonty Ty będziesz się troszczyć, bo Twój narzeczony nie będzie
              umiał sobie z tym poradzić.

              Jeśli już się im przyglądasz to zastanów się raczej czy darzą się
              szacunkiem, zaufaniem, czy łączy ich bliskość.

              Wstyd zaś to uczycie, które towarzyszy nam kiedy sami bardzo
              negatywnie oceniamy własne zachowanie czy postawę. To co odczuwasz
              to chyba raczej zakłopotanie nietypową dla Ciebie sytuacją?

              Stwierdzenie staropanieństwa w wieku 25 lat pachnie prowokacją.

            • pako19 jedyne wyjście to: 01.08.09, 09:21
              a) jeśli go kochasz i jesteś gotowa na to, zaproponuj (a właściwie postaw
              ultimatum) wyjazd do innego miasta żeby go odciąć od rodziny* (masz w końcu
              prawo układać sobie z nim życie nie pytając o zgodę rodziny, nikt nie ma prawa
              wtrącać się w wasze wewnętrzne sprawy- będziecie w końcu małżeństwem)

              *jeśli boisz się co powiedzą inni, czy cię znienawidzą czy nie i nie zrobisz
              tego co w punkcie a, znaczy to że opinie innych kochasz bardziej niż jego i
              lepiej żebyś za niego nie wychodziła bo zraniasz jego a swoje życie zmarnujesz.

              podsumowując: pewne sytuacje wymagają pójścia pod prąd i dokonania wyboru. Albo
              wyjeżdżacie razem w nowe miejce, albo godzisz się na to jak jest, albo zrywasz z
              nim. Wszystko zależy od tego co bardziej kochasz: (jego, opinie innych, siebie)
              WYBIERAJ! (pamiętaj: brak wyboru też jest wyborem)
    • amarga Re: Wstydze sie swoich przyszłych teściów 31.07.09, 15:38
      Doskonale cię rozumiem. Podejrzewam, że naskoczyły na ciebie osoby, które nigdy nie miały okazji zetknąć się z takim problemem, więc nie do końca rozumieją, że niechlujstwo i brud potrafią być naprawdę obrzydliwe, a tekst "przecież nie będziesz mieszkać z teściami" nie jest żadnym argumentem - bo pewne rzeczy wynosi się z domu rodzinnego czy się tego chce, czy nie.

      Miałam podobną sytuację z moim eks chłopakiem. Niedoszła teściowa, wydawałoby się że wykształcona osoba (miała tytuł profesora!) nie przykładała żadnej wagi do czystości w domu. Gary myła raz na tydzień, gdy zabrakło czystych (brudne zalegały przez ten czas w zlewie, bo nie miała zmywarki), stół w kuchni pokrywała centymetrowa warstwa osadów różnych (z tego pół centymetra tworzyła flora bakteryjna), po otwariu szafki na pechowca potrafiły wysypać się tony papierzysk z epoki późnego Gierka (nie wiadomo w jakim celu zbierane) albo stosy brudnych, śmierdzących ubrań, a mimo obecności trzech psów w domu dywany nie wiedziały, co to takiego odkurzacz. O stanie toalety nawet nie wspomnę.
      Szczytowym osiągnięciem było trzymanie przez 3 dni na dywanie w pokoju aromatycznej "niespodzianki" pozostawionej przez pieska, który nie został w porę wyprowadzony na spacer. (TAK! Leżało 3 dni!!!)

      Niestety, ale dzieci wychowane w takim domu były równie niechlujne, bo nikt im nie pokazał, że można inaczej, a potem syf zaczęły traktować jako coś normalnego. Mieszkając z exem mieliśmy czysto wyłącznie wtedy, gdy sama o to zadbałam. Po kilku latach stał się do tego stopnia leniwy, że nawet pustych opakowań po wodzie czy sokach nie chciało mu się wrzucać do śmieci, tylko zostawiał otwarte na stole lub pakował do zlewu, bo "żona posprząta". Generalnie to wszystko musiała robić "żona", a on tworzył tylko kolejne kupki śmieci i brudów, których nie pozwalał dotknąć. Bo a nuż rachunek za telefon z 2001r. przyda się pięć lat później... Ale leżeć ma na wierzchu, a nie w segregatorze!

      Rozumiem doskonale twoje rozterki. Też wstydziłam się, gdy moi rodzice mieli zwizytować tamten dom, unikałam wspólnych obiadów czy świąt, bo mnie brzydziło. Gdy w końcu rozstałam się z facetem (z innych powodów), dotarło do mnie, jakie te niechlujstwo i brud były dla mnie męczące. Dlatego nie będę na ciebie napadać, tylko poradzę, żebyś dobrze obserwowała partnera, bo może się za chwilę okazać, że jego stosunek do czystości jest identyczny jak zamiłowanie porządku jego rodziców.
      • flowerbomb5 Re: Wstydze sie swoich przyszłych teściów 31.07.09, 15:45
        Ja mam problem odwrotny - u tesciowej wszystko lsni i blyszczy, a
        maz to niechluj i brudas potworny. Wszedzie robi syf, nigdy nie
        sprzata i wcale mu to nie przeszkadza. Urobiona jestem po lokcie i
        ciagle jest balagan. Zyje w stresie bo nie nadazam ze sprzataniem.
        Koszmar. Nie musi byc wszystko na wysoki polysk, ale w miare czysto.

        Balagan i brud w domu to nie tylko rzeczy. To tez stan umyslu,
        balagan w glowie, niechlujstwo w podejsciu do zycia. To co na
        zewnatrz to i wewnatrz.
    • serwal Re: Wstydze sie swoich przyszłych teściów 31.07.09, 16:10
      >wstyd mi za nich poniewaz sa brudasami, nie dbaja o siebie,<
      Może i myją się żadziej, ale jeśli wyjdziesz za mąż i będziesz mieć
      dzieci, to co - nie pozwolisz im jeździć do dziadków?
      Ponadto wśród chłopstwa definicja czystości jest nieco inna. Na wsi
      z natury rzeczy jest więcej błota, pyłu, resztek jedzenia, obornika
      i innych nieczystości. To wszystko jest obok siebie, bo blisko
      siebie są ludzie i zwierzęta domowe. Prosty przykład: chłop wyjeżdża
      ciągnikiem na pole, po pracy nie myje kół ciągnika, tylko wyjeżdża
      na drogę publiczną, dla niego wszystko jest w porządku (nie jego
      droga, to nie jego problem), ale dla kierowców, zwłaszcza kierowców
      aut osobowych to problem, szczególnie w czasie opadów deszczu,
      nawieziona na asfalt ziemia staje się wtedy śliska, a to grozi
      wypadkiem.
      >o swój dom, maja w nim bałagan,stare i nieodnowione mieszkania, nie
      zalezy im na wystroju,<
      Może nie zależy, a może nie mają pieniędzy na remont.
      >nawet sami nie potafia posprzatać,<
      Tak jak pisałem wyżej, definicja czystości na wsi jest nieco inna
      niż w mieście. Jeżeli naokoło jest pełno pyłu i błota, to i tak nie
      bardzo opłaca się sprzątać, bo znowu się tego naniesie na butach do
      domu. A na wsi trzeba chodzić parę razy: do kurnika, do obory, do
      chlewa, na grządki i w pole. A tam nie ma chodników, bruku i asfaltu
      jak w mieście. To zupełnie inny świat ciągłego uważania na sprawy
      gospodarstwa. W mieście można pracować od godziny do godziny i wyjść
      do domu. Na gospodarstwie jest się cały czas w pracy.
      >zajmuja sie gospodarka bo maja z tego frajdę<
      Tak, widać mają frajdę z zajmowania się gospodarką. Ty masz frajdę z
      wypadu do kina, dyskoteki, klubu, księgarni, sympozjum, swojej pracy
      itp itd. A oni całe życie poświęcili swemu kawałkowi ziemi.
      >To mi bardzo przeszkadza,<
      No cóż. Jak to Tobie przeszkadza, to daj sobie spokój z tą rodziną i
      przyszłym życiem z ich synem. Nie odizolujesz się przecież od
      teściów. A i swego męża nie zmusisz, aby odżegnał się od swych
      rodziców.
      >aż tak, że odkładam decyzje slubu bo jakos ciezko mi to
      zaakceptować<
      Lepiej zrezygnuj póki czas i sprawy nie zaszły za daleko.
      >Chłopak jest w porzadku<
      A czy spytałaś go kto przejmie gospodarkę po rodzicach Twego
      chłopaka. Może on chce kontynuować dzieło rodziców?
      >A gdybym chciala to wszystko rzucuc,to nie wiem czy
      poznam kogos jeszcze w miare fajnego bo mam juz 28 lat :(<
      Próbuj, próbuj, kto nie próbuje, ten stoi w miejscu.

    • the_rapist Najlepsze jest ostatnie zdanie. 31.07.09, 19:37
      Poczekaj pare lat, to jakikolwiek koles bedzie dla ciebie dobra partia, nawet
      brudas z czystymi rodzicami. Tylko... czy ty bedziesz warta uwagi?
      • bgwd14 Re: Najlepsze jest ostatnie zdanie. 31.07.09, 20:50
        Pewnie takich mysli moich nie zna Natomiast rozmawiałam z nim o
        tym
        co mi przeszkadza w naszym zwiazku I powiedziłam mu ze pewne rzeczy
        chciałabym zeby były uporzadkowane w naszym zwiazku zanim dojdzie do
        ewentualnego ślubu

        Czyli, co? Chłopak ma ustawić do pionu rodziców, by nagle radykalnie
        zmienili się dla Ciebie? To nazywasz porządkowaniem Waszego związku?
        A czy Ty zmienisz swoją rodzinę tak, by byli tacy, jacy podobaliby
        się innym? Może i lubisz czystość, porządek, ale już z Twoich
        krótkich postów wynika, że nikt nie będzie miał z Tobą łatwego
        życia. Wydaje się, że przykładasz nadmierną wagę do tego, "co
        powiedzą ludzie". Kompleksy? Po co Ci zatem taki chłopak? Szukaj
        ideału, z idealną rodziną albo raczej rodziną na miarę Twoich
        potrzeb i wyobrażeń. Tylko czas leci. A skoro uważasz, że 28 lat to
        poważny wiek i czas na zamążpójście, to taka okazja może się szybko
        nie zdarzyć :)
    • krark Re: Wstydze sie swoich przyszłych teściów 31.07.09, 20:43
      Weź pod uwagę to, że już parę miesięcy poślubie Twój obecny
      narzeczony będzie taki, jakimi są jego rodzice. Daj sobie z nim
      spokój. Im szybciej tym lepiej. Dla Ciebie lepiej.
    • baboch_z_nosa Jestes juz niestety rurką w podeszlym wieku :( 31.07.09, 21:31
      Trzym sie chhlopa !
    • road_66 Re: Wstydze sie swoich przyszłych teściów 01.08.09, 00:32
      Ja mam podobnie choć nieco inaczej. Mam fajną dziewczynę i z niej nie
      zrezygnuję, ale nie mam pojęcia jak ułożyć sobie stosunki z przyszłymi
      teściami... Ojciec to niezły gagatek za swoje niepowodzenia wini rodzinę/żonę,
      stosował/stosuje przemoc fizyczną wobec rodziny, 2 raz bez (znanej mi) potrzeby
      zadłużył się u jakichś bandytów, co potem straszą dzieci na domofonie (póki co).
      Ma 5 dzieci z czego 2 jeszcze nieletnich, do tego popijający z chorą trzustką.
      Matka z sporą otyłością i grupą inwalidzką, podobno sypia całymi dniami, do tego
      zachęcająca młodsze dzieci do szpiegowania ojca (nie wspomniałem o kochance). Ci
      ludzie po prostu nie interesują się życiem, nie chodzi mi o pieniądze, ale o
      jakąś apatię brak zainteresowaniem zmiany czegokolwiek na lepsze, a ojciec
      sprawia wręcz wrażenie nie tyle toksycznego co samo-destrukcyjnego. Narzeczony
      jej starszej siostry po poznaniu rodziców po prostu z nią zerwał.

      Przy tym ich córka a moja dziewczyna jest żywym zaprzeczeniem wszystkich tych
      cech. Wiem, że rodziny się nie wybiera a ona ich kocha, jednak trudno mi udawać
      sympatię, czy pojawiać się w ich domu (nie biednym, ale takim o, który się nie
      dba). W ogóle nie wyobrażam sobie spotkania moich rodziców z jej rodzicami.
    • odchudzacz Masz 28 lat, wiec ie wybrzydaj. 01.08.09, 00:42
    • wlodeusz Nie minie wiele czasu... 01.08.09, 07:34
      i twój wybranek, okaże się godnym naśladowcą rodziców. To, skąd wyszedł, ma już
      zakodowane w genach. Za kilka miesięcy, obudzi cię smród jego spoconych kończyn,
      albo dobiegający z nieumytej, chrapiącej paszczy. Na podłodze znajdziesz majtki
      z serii "dziewczyny lubią brąz" i wynicowane na lewą stronę, cuchnące skarpety.
      To przeżycie z innego świata, dotyka co drugą młodą mężatkę i wiek nie
      usprawiedliwia wyboru!...
    • komandos_seal droga Madziu 04.08.09, 00:47
      magda_245 napisała:

      > wstyd mi za nich poniewaz sa brudasami,
      > dom, maja w nim bałagan,stare i nieodnowione mieszkania,nie
      zalezy
      > im na wystroju, nawet sami nie potafia posprzatać, zajmuja sie
      > gospodarka bo maja z tego frajdę
      xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx


      ciezko z dystansu cie ukoic,twoje strapienie.masz 28 lat i jestes z
      facetem ktorego wcale nie kochasz, a jest on jedynie furtka
      ucieczki przed staropanienstwem,wiec musisz podjac zdecydowane
      kroki i zaakceptowac rzeczywistosc barlogu w jego domu.
      powinnas nauczyc sie macac kury z samego rana by wiedziec ile
      jajeczek mozesz ugotowac na wieczerze dla swojego meza i
      tesciow...po takim zabiegu biegnij do kuchni zagniesc ciasto na
      nalesniki ale nie myj nawet raczat swoich, zadbanych...nie myj sie
      przez kilka dni, badz jedna z nich....jedz buraki,klniji pierdz jak
      huzar....
      a tak juz na marginesie powiem ci slonko ze twoi przyszli tesciowie
      nie odstaja od wielu dobrze ulozonych miastowych...hahah...2 lata
      temu znajomy polecil mi rezydowac w Warszawie u jego cioci..jasne
      ze za oplata i to wcale nie maluska....znalem o niej prawie
      wszystko....pani doktor..och i ach...zdaje sie ze
      jezykoznawca....po 50...panienka....kiedy pojawilem sie u niej,
      serdeczny glos w domofonie oznajmil ze moge wejsc..dom...z zewnatrz
      jak wejscie do jaskini smoka...krawezniki wzdluz chodnika wybielone
      na bialo...w progu owa pani, niezwykle serdeczna, mila
      twarz...wprowadzila mnie na pietro gdzie znajdowal sie moj
      pokoj...lazienka...maluska kuchnia....i....wiesz co kicia....byl
      taki fetor ze porzygac sie mozna bylo....sadze ze chlewnia twoich
      przyszlych tesciow to cacus przy jej salonach..byl wieczor...ciezko
      podjac decyzje...ale....po godz. siedzenia na poreczy fotela (
      obrzydzenie mialem by siasc w fotelu)podjelem
      decyzje...spizdzam....poprostu spizdzam...zszedlem na parter by jej
      powiedziec ze....rezygnuje....w salonie w ktorym owa pani koczowala
      byla sciezka...waziutka do kompa ktory stal na stole kolo okna
      gdzie ona zapewne wypowiadala sie na jakichs forach ze w kwestii
      milosci ona ma swoje zdanie......bylo tysiace toreb,torebek,
      brudnych ciuchow, toreb ze smieciami...wiesz kicia....tak se
      mysle...zebym mial zone taka...poprostu bym ja
      bil...kijem...lancuchem...szturchal widelcem...wydziobal jej
      oczy..polamal palce...podpalil wlosy jej...
      coz, wiem jak bardzo cykasz sie ze juz nastepny frajer cie nie
      wyzwoli ze staropanienstwa....akceptujesz....albo nie.....spizdzasz
      albo zaczynasz macac kury i jestes jedna z nich...twoj gaszek to
      fleja...i zawsze nim bedzie...dopsuj sie...siermiegi albo frykasy z
      mc'donald...
      fleja zawsze fleja...skadkolwiek....wiejska fleja czy miejska....

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka