mala_mi_2
31.07.09, 18:36
Witam, otoz troszke wyzale się na forum i mam nadzieję ze mi ktoś być moze
udzieli jakiś madrych rad. Mama kolezanki, chociaz nie sa to takie prawdziwe
kolezanki, kiedys myslałam, ze są- teraz wiem że to tylko znajome z którymi
trzymam na studiach, ze za kilka lat rozejdziemy sie i kontakt sie urwie.
Poczatek studiów, zaprzyjazniłysmy sie, wspolne imprezy, smiechy. Po tych
3latach wiem, ze absolutnie nie mogę na nich polegać, wiele razy sie
zawiodłam. Poznałam fajnego chłopaka-przez kolezanke, był w niej zakochany
pewnie nadal jest, ale zaczal ze mną wszystko było pieknie, poki ona nie
wscinbiła nosa, zaczeła go flirtowac, dawac nadzieje, nie chciała dopuscic
zebysmy razem cos zaczeli jak pies ogrodnika, sama go nie chce ale puscic do
mnie tez nie chciała, kilka razy zawiodłam sie na studiach-umawiamy sie na
coś, a tak naprawde kazda dba o siebie swoj tyłek, we wszytko nosa wtykaja mam
wrazenie, ze wchodza mi na głowe, ze czuja ze jestem tą słabsza to mogą to
robić. Na szczescie jest jeszcze jedna, normalna z która najbardziej sie
koleguje i jej robia to samo, juz mam tamtych dość czasami. Na wakacjach
poznałam chłopaka, jest fajnie ale sie boję, ze znów któraś z nich wrabie sie
mi w zycie i wszystko zniszczy;( tak sie juz boję ich... ostatnio opowiadała,
ze poznała tez chłopaka-ucieszyłam sie po chwili dodaje ze jest zajety, ale ze
bedzie sie starac o niego, ja no przeciez jest zajety daj spokoj, nie odbija
sie komus chłopaka, ale ja to nie interesuje, boje sie ze ze mna zrobi to samo
ze pozna mojego bedzie odbijac, zniszczy wszystko znow jak wtedy. A jednak
nadal sie koleguje z nimi nie wiem czemu, chyba dlatego ze boje sie ze sama na
studiach zostane, ze mi imprez bedzie b rakowac i czaem takiego szalonego
zycia, ale ja sie ich boje naprawde. Kolezanka dowiedziała sie o chłopaku-juz
chce mojego poznawac i mi wmawia ze po co mi ktokolwiek, ze przeciez sama
jestem szczesliwa, ze po co mi rodzina, takie pranie mozgu,. ze i tak mnie
zdradzi za kilka lat zebymn posłuchała innych. Nie chosdzi tu juz tylko o
chłopaka, ale to zawazyło, ze napisałam bo chce juz miec kogoś, a nie byc
ciagle zalezna od nich. Juz nie czuje sie z nimi dobrze i komfortowo raczej
osaczona:/i jak sie odciąć? jak zaczac zyc własnym zyciem, byc bardziej
asertywna i niwe dac sobie tak na głowe wchodzić? co mam zrobić?