maureen2 Re: Izolacja 22.08.09, 01:15 to zależy,czy robi się ją samemu,bo jest to wygodne i taka natura, czy raczej organizują ją inni /ostracyzm/ bo mają interes. Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Izolacja 22.08.09, 12:40 no wlasnie chodzi o te zaleznosc - co to prowokuje? Co pierwsze? Czy np. jeden sie odsuwa, odizolowuje, bo go generalnie taka/jakas droga nie kreci, nie zgadza sie z jego cechami a reszta mu wszystkie inne drogi zamyka... po zlosci? ze tej ich nie zaaprobowano? ze olano? Odpowiedz Link Zgłoś
monikinha Re: Izolacja 22.08.09, 13:35 Tracisz chęć na dostosowywanie się do innych, wpasowywanie w grupy, spełnianie oczekiwań. Wybierasz tzw. święty spokój. A potem to już samo leci. Bycie jednostką społeczną to ciężka praca. A aspołeczną - banał. Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Izolacja 22.08.09, 14:17 no dobra, ale tak jak: 'bycie jednostka spoleczna' brzmi dumnie i pozytywnie i uznaje znaczenie indywidualnych cech jednostki tak: 'dostosowywanie się do innych, wpasowywanie w grupy, spełnianie oczekiwań' zakrawa na cos zupelnie odwrotnego. Rowniez okreslenie: 'jednostka aspoleczna' wskazywaloby na to ze ta jednostka jakos krzywdzi to spoleczenstwo - a ona tylko trzyma sie z boku by jej nie krzywdzono. I za to trzeba ja ukarac? Za trzymanie sie z boku i nie-wdawanie w kazde popapranie? Ja rozumiem ze logicznym jest utrzymanie jakiegos porzadku ale co jesli grupami rzadza glupaki? Kto weryfikuje ten porzadek? Sam rzadzacy? Dlaczego inni poddaja sie glupakom? Samozwancom? Faszystom?...Slepi czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: Izolacja 22.08.09, 14:39 jak sie szanuje ludzi i lubi to mozna byc miedzy nimi, jak nie to izolacja Odpowiedz Link Zgłoś
monikinha Re: Izolacja 22.08.09, 14:51 Czy piszesz o dorosłych czy o dzieciach/nastolatkach? WYdaje mi się, że chodzi Ci tu o nastolatki - ale mogę się mylić. clarissa3 napisała: > Ja rozumiem ze logicznym jest utrzymanie jakiegos porzadku ale co > jesli grupami rzadza glupaki? Kto weryfikuje ten porzadek? Sam > rzadzacy? Dlaczego inni poddaja sie glupakom? Samozwancom? > Faszystom?...Slepi czy co? Różnie. Wygodni chyba są po prostu. To tak jak z dziećmi - niektóre nie są w stanie znieść, że się dręczy innego dzieciaka w ich otoczeniu, a inne jeszcze mu dołożą, a jeszcze inne odwrócą się obojętnie i udają, że nie widzą (tych jest najwięcej). clarissa3 napisała: > no dobra, ale tak jak: 'bycie jednostka spoleczna' brzmi dumnie i > pozytywnie i uznaje znaczenie indywidualnych cech jednostki > tak: 'dostosowywanie się do innych, wpasowywanie w grupy, spełnianie > oczekiwań' zakrawa na cos zupelnie odwrotnego MOże i zakrawa na coś odwrotnego, jak zwykle kwestia definicji. Jednak nie da się być osobą "społeczną" bez zaakceptowania i zinternalizowania norm panujących w danej grupie społecznej. No i tu pojawia się problem - ludzie są coraz mniej skłonni do zachowań stadnych integrujących (wspólne robienie czegoś pożytecznego, twórczego poza pracą zawodową) a znacznie bardziej skoncentrowani na zachowaniach stadnych dostosowawczych (jeżdżenie na urlop nad morze i rozkładanie kocyka na najbardziej zatłoczonej plaży, żeby wokół był tłum - ale bez nawiązywania z innymi kontaktu) albo zastępczych-fikcyjnych kontaktach (oglądanie tv i chyba internet raczej też się tu wpisuje). Bycie jednostką społeczną wśród ludzi, którzy nawiązują prawdziwe relacje jest wartościowe i przynosi spełnienie. Bycie jednostką społeczną wśród ludzi nastawionych na branie i dostosowanie jest nieporozumieniem i kończy się frustracją. Dorosły człowiek sam ocenia na co przeznacza czas i energię. Nastolatek nie ma takiej możliwości -często żeby społecznie "przetrwać" musi przynależeć. A czasem przynależność oznacza zaprzeczenie sobie - i wtedy rodzi się izolacja i w konsekwencji też czasem ostracyzm. Odpowiedz Link Zgłoś
hmmm11 Re: Izolacja 22.08.09, 22:41 gdy patrze po sobie człowiek izoluje się w wyniku -niesprostania swoim oczekiwaniom lub najbliższym np.rodzicom -lub grupy w której się obraca Po prostu zaczyna czuć się gorszy. A gdy jeszcze coś nie wychodzi to katastrofa gotowa . Moi rodzice od małego pokazywali palcami ten to tamto dziś tak chętnie wysłuchują od znajomych że ja to inteligenty,oczytany ale prawda jest taka że nadal mnie krytykują . A sam też winie siebie że dałem się im omamić zrobię to czy tamto (wielekrotnie nie liczyli sie z moim zdaniem czy decyzjami ) to powiedzą że jestem dobrym synem . Nigdy tego nie powiedzieli a jest coraz gorzej . Kompromis u nich wygląd po prostu na zasadzie wynegocjowaliśmy [wymuśliśmy ] wysztko co chcieliśmy a on 0 !! Izolacja powoduje przynajmniej u mnie mniejszą frustracje czucie siebie gorszym .W grupie której się obracam przez pierwsze 55 min mówi się "o ile wypiłem ","już tydzień w dzień dzień pije " !! A ja jakoś nie mam ochoty jak w paragrafie 22 "chwalmy się tym czego powinniśmy się wstydzić " ! chciałbym trochę inteligentniejszą dyskusje może za dużo wymagam ?? Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Izolacja 23.08.09, 00:18 no wlasnie. te same dylematy mam. Szanowalabym gdyby bylo za co. Ale teraz glownie kasa podziw zbiera, lub wlasnie takie picie czy zaliczanie albo dokrecanie sruby komus, chwalenie sie robieniem tego samego co wszyscy - co tu podziwiac???;( Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: Izolacja 23.08.09, 01:25 zrobcie wszyscy tak jak powiedzialem - szacunek i akceptacja innych ludzi (tak, tego picia i nieinteligentnego gadania tez) jestescie nastawieni i nauczeni negacji, bycia negowanym i negowania innych. ja tu daje antidotum, ale nie wiem czy jestescie na tyle inteligentni aby z niego skorzystac... Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Izolacja 23.08.09, 10:30 zgadzam sie ze to sposob. na spokoj,.. do czasu, az sie zdarzy ze cos sie z toba dzieje i potrzebna ci pomoc... Odpowiedz Link Zgłoś
monikinha do lifeisaparadox 23.08.09, 11:34 E tam. Tolerancja tolerancją (bo chyba o To Ci chodzi), a intergracja to dwie zupełnie różne kwestie. Jak można szanować coś, czego się NIE SZANUJE? Przecież to bzdura. Jeśli nie jest dla Ciebie wartością np. picie i przechwalanie się kto ile i kto więcej, a inni właśnie wg. tego wartościują ludzi, to przykro mi, ale na integrację są maleńkie szanse. Chyba, że będziesz udawać, ale to też z szacunkiem ma niewiele wspólnego. Izolacja to brak integracji, bo jest ona niemożliwa z różnych względów. Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: do lifeisaparadox 24.08.09, 21:14 monikinha napisała: > E tam. Tolerancja tolerancją (bo chyba o To Ci chodzi), a intergracja to dwie > zupełnie różne kwestie. > > Jak można szanować coś, czego się NIE SZANUJE? Przecież to bzdura. Chcesz zeby Ciebie nie szanowali za najmniejszy drobiazg? to nie szanuj drobiazgow (takich jak gadanie o imprezach). Mozna czegos nie preferowac, ale po co odrazu okazywac negacje? Negujesz, jestes negowana. Akceptujesz wszystko, ludzie akceptuja wszystko W TOBIE... to jest proste jak drut. Wychylisz sie z czyms, wychyla sie i oni... mowi sie w filozofii o "karmie" czyli to co dajesz wraca do Ciebie, a to jest takie zyciowe ze jasny gwint. > Jeśli nie jest dla Ciebie wartością np. picie i przechwalanie się kto ile i kto > więcej, a inni właśnie wg. tego wartościują ludzi, to przykro mi, ale na > integrację są maleńkie szanse. Chyba, że będziesz udawać, ale to też z > szacunkiem ma niewiele wspólnego. No ale blad popelniasz myslac ze Ciebie odrzucaja bo nie pijesz... zaakceptuj odmiennosc, zaakceptuja Twoja odmiennosc. Ludzie sa naprawde w porzadku jesli jestes w porzadku wobec nich. Nie znam zbyt wielu wyjatkow. > Izolacja to brak integracji, bo jest ona niemożliwa z różnych względów. Nieprawda, integracja jest bardzo prosta i zawsze mozliwa, chyba ze juz sobie piwa nawarzysz to trza je wypic i robic lepiej... Odpowiedz Link Zgłoś
monikinha Re: do lifeisaparadox 24.08.09, 21:47 Wybacz, ale nie wierzę w prawo karmy. Coś takiego, jak symetria działań międzyludzkich po prostu nie istnieje (jak ja będę ok, to inni też będą ok), ale jak w coś takiego wierzysz, to Twoja sprawa. Jak dla mnie to takie trochę czarowanie rzeczywistości. I skoro podajesz przykład alkoholu - nie, integracja nie zawsze jest możliwa, również w tej sferze, bo nawet piwa nie będę piła z kimś, z kim nie mam ochoty gadać. I szanuję prawo innych do "negowania mnie"- jak to określasz. Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: do lifeisaparadox 25.08.09, 17:54 monikinha napisała: > Wybacz, ale nie wierzę w prawo karmy. Coś takiego, jak symetria działań > międzyludzkich po prostu nie istnieje (jak ja będę ok, to inni też będą ok), al > e > jak w coś takiego wierzysz, to Twoja sprawa. Jak dla mnie to takie trochę > czarowanie rzeczywistości. Musisz byc bardzo problematyczna osoba skoro Twoje dobre intencje sa nijakie dla innych. > I skoro podajesz przykład alkoholu - nie, integracja nie zawsze jest możliwa, > również w tej sferze, bo nawet piwa nie będę piła z kimś, z kim nie mam ochoty > gadać. > I szanuję prawo innych do "negowania mnie"- jak to określasz. Gdybys rzeczywiscie szanowala negowanie Ciebie, to wziela bys negacje do siebie i zmienila sie pod jej dyktando. Odpowiedz Link Zgłoś
i.pisz.co.chcesz Re: kwestia nazewnictwa? 25.08.09, 19:32 lifeisaparadox napisał: > Gdybys rzeczywiscie szanowala negowanie Ciebie, to wziela bys negacje do siebie > i zmienila sie pod jej dyktando. A czy tu nie chodzi raczej o danie komus prawa do krytykowania nas, co wynika z dopuszczania do siebie mysli, ze komus moze sie w nas cos nie podobac? Czy danie komus prawa do krytyki, Twoim zdaniem, tez oznacza koniecznosc zmienienia się? Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: kwestia nazewnictwa? 25.08.09, 20:19 i.pisz.co.chcesz napisała: > lifeisaparadox napisał: > > > Gdybys rzeczywiscie szanowala negowanie Ciebie, to wziela bys > negacje do siebie > > i zmienila sie pod jej dyktando. > A czy tu nie chodzi raczej o danie komus prawa do krytykowania nas, > co wynika z dopuszczania do siebie mysli, ze komus moze sie w nas > cos nie podobac? Czy danie komus prawa do krytyki, Twoim zdaniem, > tez oznacza koniecznosc zmienienia się? Ale jaki sens ma wtedy krytyka? Odpowiedz Link Zgłoś
i.pisz.co.chcesz Re: kwestia nazewnictwa? 25.08.09, 21:34 lifeisaparadox napisał: > i.pisz.co.chcesz napisała: > > > lifeisaparadox napisał: > > > > > Gdybys rzeczywiscie szanowala negowanie Ciebie, to wziela bys > > negacje do siebie > > > i zmienila sie pod jej dyktando. > > A czy tu nie chodzi raczej o danie komus prawa do krytykowania nas, > > co wynika z dopuszczania do siebie mysli, ze komus moze sie w nas > > cos nie podobac? Czy danie komus prawa do krytyki, Twoim zdaniem, > > tez oznacza koniecznosc zmienienia się? > > Ale jaki sens ma wtedy krytyka? W takim razie zakladam, ze Ty przyjmujesz dwie postawy: zmieniasz sie pod wplywem krytyki albo nie zmieniasz sie, bo nie szanujesz krtykujacego? I rozumiem, ze nigdy nie zdarza Ci sie, nie zgadzac sie z okrytyczna opinia o sobie? Bo jak zrozumialam - mozliwe, ze blednie - chodzi tu o danie komus do zrozumienia, wcale nie na jego prosbe, ze jest z nim cos nie tak? Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: kwestia nazewnictwa? 25.08.09, 22:57 i.pisz.co.chcesz napisała: > W takim razie zakladam, ze Ty przyjmujesz dwie postawy: zmieniasz > sie pod wplywem krytyki albo nie zmieniasz sie, bo nie szanujesz > krtykujacego? I rozumiem, ze nigdy nie zdarza Ci sie, nie zgadzac > sie z okrytyczna opinia o sobie? Ale nawet jak nie szanuje krytykujacego, to nie znaczy ze nie ma on racji. Po prostu bedzie mi zle z taka krytyka, bedzie ona niefajna, nieprzyjemna, moge sie odgryzc, ale i tak w koncu wezme do siebie mozliwosc zmienienia czegos w sobie pod jej wplywem. Tym bardziej jak mi wiecej niz jedna osoba to powie. Mysle ze Ty patrzysz na to w ten sposob - nie chcesz sie zmieniac, chcesz sie czuc pewnie taka jaka jestes i byc akceptowana, ale ludzie Cie z tego poczucia pewnosci i samoakceptacji wytracaja krytykujac lub nie akceptujac, ale Ty sobie myslisz - nie bede brala ich krytyki do siebie, tylko przestane ich szanowac. Gdy nie szanuje kogos, to mam w dupie jego krytyke i nie musze sie zmieniac (bo to wymagalo by wysilku i to sporego). Wiec problem rozwiazany. Powstaje "moj wlasny oboz" i brak szacunku do kogokolwiek, objawiajacy sie tym samym - brak szacunku do Ciebie ze strony nieszanowanych. Ciagly stres, presja, chec ucieczki, kamuflowane poczuciem pewnosci siebie i wlasnej nieomylnosci. Ale zero w tym autentyzmu. Autentyzm jest wtedy, gdy nie ma ani jednej zywej istoty w poblizu :> wiec wolisz wyeliminowac wszystkich ktorzy daja Ci do zrozumienia ze nie jestes doskonala. Wtedy czujesz sie pewniej. Ale autentyczna pewnosc jest wtedy, gdy czujesz akceptacje ludzi wokolo i nie musisz ciagle walczyc ze wszystkim. > Bo jak zrozumialam - mozliwe, ze blednie - chodzi tu o danie komus > do zrozumienia, wcale nie na jego prosbe, ze jest z nim cos nie tak? Najszybsza droga do choroby psychicznej - odciac sie od ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
monikinha Re: kwestia nazewnictwa? 25.08.09, 23:07 Już Ci odpowiadam - szanuję krytukującego i jego prawo do krytykowania mnie, ale próbę zmiany podejmę, jeśli uznam, że jego krytyka jest zasadna. Jeśli chcesz się zmieniać, za każdym razem od razu, gdy ktoś Ci powie, że jego zdaniem coś jest z Tobą nie tak, to znaczy, że masz słabiutki charakter. Ale jak chcesz się dostosowywać, do każdej osoby, którą spotkasz na drodze, to powodzenia :) to właśnie jest prosta droga do choroby psychicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
i.pisz.co.chcesz Re: kwestia nazewnictwa? 26.08.09, 09:44 lifeisaparadox napisał: > i.pisz.co.chcesz napisała: > > > W takim razie zakladam, ze Ty przyjmujesz dwie postawy: zmieniasz > > sie pod wplywem krytyki albo nie zmieniasz sie, bo nie szanujesz > > krtykujacego? I rozumiem, ze nigdy nie zdarza Ci sie, nie zgadzac > > sie z okrytyczna opinia o sobie? > > Ale nawet jak nie szanuje krytykujacego, to nie znaczy ze nie ma on racji. Po > prostu bedzie mi zle z taka krytyka, bedzie ona niefajna, nieprzyjemna, moge si > e > odgryzc, ale i tak w koncu wezme do siebie mozliwosc zmienienia czegos w sobie > pod jej wplywem. Tym bardziej jak mi wiecej niz jedna osoba to powie. > > Mysle ze Ty patrzysz na to w ten sposob - nie chcesz sie zmieniac, chcesz sie > czuc pewnie taka jaka jestes i byc akceptowana, ale ludzie Cie z tego poczucia > pewnosci i samoakceptacji wytracaja krytykujac lub nie akceptujac, ale Ty sobie > myslisz - nie bede brala ich krytyki do siebie, tylko przestane ich szanowac. > Gdy nie szanuje kogos, to mam w dupie jego krytyke i nie musze sie zmieniac (bo > to wymagalo by wysilku i to sporego). > Wiec problem rozwiazany. Powstaje "moj wlasny oboz" i brak szacunku do > kogokolwiek, objawiajacy sie tym samym - brak szacunku do Ciebie ze strony > nieszanowanych. Ciagly stres, presja, chec ucieczki, kamuflowane poczuciem > pewnosci siebie i wlasnej nieomylnosci. Ale zero w tym autentyzmu. Autentyzm > jest wtedy, gdy nie ma ani jednej zywej istoty w poblizu :> wiec wolisz > wyeliminowac wszystkich ktorzy daja Ci do zrozumienia ze nie jestes doskonala. > Wtedy czujesz sie pewniej. > Ale autentyczna pewnosc jest wtedy, gdy czujesz akceptacje ludzi wokolo i nie > musisz ciagle walczyc ze wszystkim. > > > Bo jak zrozumialam - mozliwe, ze blednie - chodzi tu o danie komus > > do zrozumienia, wcale nie na jego prosbe, ze jest z nim cos nie tak? > > Najszybsza droga do choroby psychicznej - odciac sie od ludzi. To, o czym powyzej piszesz jest Twoja opinia i Twoim wyciaganiem dosyc daleko idacych wnioksow. Trudno nie poczuc sie ich adresatem, skoro uzywasz 2. osoby. Masz prawo tak myslec, ja natomiast mam prawo nie zgodzic sie. Czy caly swiat i wszystkich kroisz wedlug swoich wyobrazen? Czy uwazasz, ze masz patent na cala madrosc tego swiata i wiesz, jak kazdy powinien funkcjonowac? Jeszcze raz powtorze: krytykujac kogos bardzo personalnie i oczekujac, ze ten ktos cos w sobie zmieni, nalezy ZNAC CZLOWIEKA, miec odwage powiedziec mu to w rozmowie bezposredniej i byc dla tego czlowieka kims ZNACZACYM. Czy wyobrazasz sobie kogos, kto zmienia w sobie kazda rzecz, ktora nie podoba sie dowolnej osobie spotkanej w zyciu? Bo ja nie bardzo. To jest rposta droga do choroby psychicznej. A moze od razu unicestwiajmy tych, ktorzy nam sie nie podobaja i ktorzy na nasze pstrykniecie palcami i "no to mi sie w tobie nie podoba" nie chca w sobie wszystkiego poprzestawiac wg naszych wyobrazen? Co Ty na to? Zadowolilbys sie tym? Bo przeciez to ci, ktorzy, idac Twoim tokiem rozumowania, sa tymi, ktozry maja w dupie to, co Ty sadzisz. I to by bylo na tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: kwestia nazewnictwa? 26.08.09, 18:15 i.pisz.co.chcesz napisała: > Czy caly swiat i wszystkich kroisz wedlug swoich wyobrazen? Czy > uwazasz, ze masz patent na cala madrosc tego swiata i wiesz, jak > kazdy powinien funkcjonowac? Pisze co mysle. > Jeszcze raz powtorze: krytykujac kogos > bardzo personalnie i oczekujac, ze ten ktos cos w sobie zmieni, > nalezy ZNAC CZLOWIEKA, miec odwage powiedziec mu to w rozmowie > bezposredniej i byc dla tego czlowieka kims ZNACZACYM. Wtedy mozna doprowadzic do depersonalizacji... A wogole to troche Ci pojade - Jak ktos madry moze stac sie dla Ciebie kims znaczacym, skoro Ty szanujesz tylko neurotykow podobnych sobie? :) a dewaluujesz tych, ktorzy dobrze mysla i madrze radza? > Czy > wyobrazasz sobie kogos, kto zmienia w sobie kazda rzecz, ktora nie > podoba sie dowolnej osobie spotkanej w zyciu? Bo ja nie bardzo. To > jest rposta droga do choroby psychicznej. Dlaczego robisz jakis kretynizm z tego co pisze jasno i wyraznie? Masz swoj mozg, pomysl o krytyce w inteligentny sposob i wyciagnij najmadrzejsze wnioski na jakie pozwala Ci Twoj umysl. Przeciez rozpoznasz cos madrego, jesli sobie tylko pozwolisz na odrobine wysilku intelektualnego w tym kierunku... bez automatycznego popadania w negacje jako reakcje na negacje. Taktyka lustra, schizofrenicy tak robia. > A moze od razu unicestwiajmy tych, ktorzy nam sie nie podobaja i > ktorzy na nasze pstrykniecie palcami i "no to mi sie w tobie nie > podoba" nie chca w sobie wszystkiego poprzestawiac wg naszych > wyobrazen? Co Ty na to? Zadowolilbys sie tym? Ja mam duza wiare i nadzieje w ludzi, jacy by nie byli. > Bo przeciez to ci, > ktorzy, idac Twoim tokiem rozumowania, sa tymi, ktozry maja w dupie > to, co Ty sadzisz. > > I to by bylo na tyle. Tu sie musialem zastanowic co mialas na mysli. Aha, ze jak nie sluchasz krytyki, to dostajesz po tylku, tak? Odpowiedz Link Zgłoś
i.pisz.co.chcesz Re: kwestia nazewnictwa? 25.08.09, 21:42 lifeisaparadox napisał: > i.pisz.co.chcesz napisała: > > > lifeisaparadox napisał: > > > > > Gdybys rzeczywiscie szanowala negowanie Ciebie, to wziela bys > > negacje do siebie > > > i zmienila sie pod jej dyktando. > > A czy tu nie chodzi raczej o danie komus prawa do krytykowania nas, > > co wynika z dopuszczania do siebie mysli, ze komus moze sie w nas > > cos nie podobac? Czy danie komus prawa do krytyki, Twoim zdaniem, > > tez oznacza koniecznosc zmienienia się? > > Ale jaki sens ma wtedy krytyka? Zapomnialam jeszcze: krytyka ma sens wtedy, kiedy krytykujacy bardzo dobrze zna krytykowanego, wie z czego wynikaja jego zachowania a krytykowany ma szanse obrony - tak po krotce. Wtedy jest konstruktywna:) Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: kwestia nazewnictwa? 25.08.09, 22:33 i.pisz.co.chcesz napisała: > > Ale jaki sens ma wtedy krytyka? > Zapomnialam jeszcze: krytyka ma sens wtedy, kiedy krytykujacy bardzo > dobrze zna krytykowanego, wie z czego wynikaja jego zachowania a > krytykowany ma szanse obrony - tak po krotce. Wtedy jest > konstruktywna:) Obrona przed krytyka? przeciez to najgorsza reakcja pod sloncem. Wyobraz sobie kogos kto broni sie przed wszystkim co mu chcesz powiedziec? Ty mowisz biale, on ze moze w Twoich oczach jest biale, ale tak naprawde to jest czarne. Nie przegadasz, nie dotrzesz, sciana mur beton, koniec i kropka w jakichkolwiek probach dogadania sie. Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: kwestia nazewnictwa? 26.08.09, 00:01 lifeisaparadox, Ty tak z ksiazek te madrosci chyba sobie poukladales - bo w Zyciu to troche jest inaczej! Sa np. ludzie ktorzy koniecznie potrzebuja innych niszczyc, upra sie na kogos, tak by im tamci na drodze nie stali. Bo oni sie chca czuc najwazniejsi. Tak sobie wymyslili i juz. Jakims dziwnym sposobem podporzadkowuja sobie grupe. Bo sa silniejsi. A tamci, z roznych powodow - jak wyzej opisane - glowe odwracaja, powtarzaja jak papugi, byle co. I co teraz, wedlug Ciebie? Dac sie zniszczyc??? Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: kwestia nazewnictwa? 26.08.09, 19:04 clarissa3 napisała: > lifeisaparadox, Ty tak z ksiazek te madrosci chyba sobie > poukladales - bo w Zyciu to troche jest inaczej! Sa np. ludzie > ktorzy koniecznie potrzebuja innych niszczyc, upra sie na kogos, tak > by im tamci na drodze nie stali. Bo oni sie chca czuc najwazniejsi. > Tak sobie wymyslili i juz. Jakims dziwnym sposobem podporzadkowuja > sobie grupe. Bo sa silniejsi. A tamci, z roznych powodow - jak wyzej > opisane - glowe odwracaja, powtarzaja jak papugi, byle co. I co > teraz, wedlug Ciebie? Dac sie zniszczyc??? Hehe wiesz, bardzo mnie bawi to jak my ludzie myslimy. To jest niesamowite, ze dla jednego cos moze byc naprawde biale, a dla drugiego naprawde czarne a w rzeczywistosci patrza na jedna i ta sama sprawe. No tak, w koncu Adolf Hitler byl uwielbiany, a jaki byl to wiadomo... tylko ze jakos nie widze tego wiesz, w zyciu. Polityka to chlam. Jasne, znam jednego kolesia ktory jest taki jak piszesz, podporzadkowuje sobie slabszych gnojac ich troche, ale nie jest traktowany jako zaden lider tylko jeden z normalnych wariatow. Ostro go zgnoilem gdy przebrala sie miarka jego zachowanek. Ale na boga, to normalny koles! wszyscy wiedza jaki jest i nikt go nie wyklucza. Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: kwestia nazewnictwa? 26.08.09, 20:38 no to znaczy zes mlody jeszcze:) Powodzenia! Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: kwestia nazewnictwa? 26.08.09, 21:52 clarissa3 napisała: > no to znaczy zes mlody jeszcze:) Powodzenia! A Ty ze stara udajesz, bo kobity po 50tce gadaja jak 15 latki jakbys sie tak troche rozruszala z nimi :> tacy sa ludzie z blizsza... Odpowiedz Link Zgłoś
leda16 Re: kwestia nazewnictwa? 26.08.09, 06:58 lifeisaparadox napisał: Obrona przed krytyka? przeciez to najgorsza reakcja pod sloncem. > Wyobraz sobie kogos kto broni sie przed wszystkim co mu chcesz powiedziec? Ty > mowisz biale, on ze moze w Twoich oczach jest biale, ale tak naprawde to jest > czarne. > Nie przegadasz, nie dotrzesz, sciana mur beton, koniec i kropka w jakichkolwiek > probach dogadania sie. Odnoszę wrażenie, że nie rozróżniasz obrony swoich poglądów w normalnej dyskusji i obrony przed ingerencją w Twój osobisty model życia, czyli realizację Twoich potrzeb psychicznych, materialnych, biologicznych. Można swoich poglądów i postaw bronić, ale można krytykę i zarzuty zignorować, jeżeli nie pochodzą od osób, których aprobata nie ma nic wspólnego z Twoją zależnością od nich, bowiem jednostka cieszy się w naszym społeczeństwie dość szerokim marginesem swobody. Generalnie - w granicach prawa -to co dozwolone nie jest zabronione a czy olejesz czy zaakceptujesz krytykę zależy wyłącznie od Ciebie. Jeśli zaś Twoje zachowanie nie mieści się w granicach prawa i dobrych obyczajów, zostajesz izolowany przymusowo do granic więzienia, czy tego chcesz czy nie. Zostajesz też izolowany gdy podskakujesz komuś, kto ma władzę, np. szefowi w pracy. Zaś np."izolowanie" kogokolwiek na Forum z uwagi na jego poglądy jest nieskuteczne, pomijając fakt, że jest dziecinne i śmieszne. Odpowiedz Link Zgłoś
hmmm11 Lewicowe bzdury 23.08.09, 11:36 " zrobcie wszyscy tak jak powiedzialem - szacunek i akceptacja innych ludzi (tak, tego picia i nieinteligentnego gadania tez) jestescie nastawieni i nauczeni negacji, bycia negowanym i negowania innych. ja tu daje antidotum, ale nie wiem czy jestescie na tyle inteligentni aby z niego skorzystac..." Co za podejście "jeśli nie to... " Ale myślicie tak jak ja albo... Nie wiem czy wiesz ale poprzedni ustrój (zresztą obecny też) hołduje "jeśli wskoczysz między wrony kracz tak jak one ". Nie wychylaj się nie mów , siedź na dupie, kto inny jest od myślenia . Wspólnota składa się z jednostek . i mam prawo się nie zgadzać z nimi. Ale ich szanuje Gdybym tego nie robił .to bym na te ich spotkania nie przychodził czy odnosił się do nich jako gorszych . p.s. Dziwne te nasze dążenie do skrajności . Białe albo czarne Odpowiedz Link Zgłoś
maureen2 Re: Izolacja 23.08.09, 05:01 widzę tu nadmiar teoreto-bredni bez sensu,hiii ale macie problemy, Odpowiedz Link Zgłoś
clarissa3 Re: Izolacja 25.08.09, 13:38 swietna sztuka teatralna wlasnie sie pokazala w Szkocji - chyba bedzie glosno o niej. Tematem jest ostania w Szkocji, spalona zywcem wiedzma. W XVIIIw. Kobietka w srednim wieku,wdowa, z ponad przecietnym umyslem, dobrze sobie radzaca, pogodna, z poczuciem humoru, odstajaca od przestraszonej reszty. Najpierw sasiad, potem klecha, na koniec polityk ze swoimi uprawnieniami sie na nia zasadzili - przy milczacej aprobacie otoczenia - najpierw torturowali i wreszcie spalili zywcem! Sztuka jest o tym jak, i do tej pory, spolecznosci sa w stanie wyizolowac i zniszczyc odstajaca od nich jednostke, czyli o tym o czym tu bylo powyzej. Ja sie ciesze ze sa i glosy osob ktore dostrzegaja jak ludzie czesto dzialaja, i nie boja sie o tym mowic! Odpowiedz Link Zgłoś
shachar Re: Izolacja 25.08.09, 14:01 Lifeisaparadox ma racje, sprobuj spojrzec troche dalej, niz na te ilosci napojow wypijanych przez twoich znajomych, ktorym nie mozesz sprostac.Oni o piciu, Ty o teatrze, ale w zasadzie po to samo klapiecie dziobem :) Tu nie chodzi o szanowanie tego ich spozycia, tylko o szanowanie ich niedoskonalych checi bycia zaakceptowanym w tej idiotycznej sytuacji bycia polbogiem i polzwierzeciem pfff...tak mi sie przynajmniej bzdzi w glowie a ta laska ze sztuki szkockiej, gdyby byla naprawde ponadprzecietna, to oswoilaby to towarzystwo pogodom i poczuciem humoru, ze nie byloby zadnego odstawania. Odstajace czesci sie hebluje, a najmadrzejszy to taki co z CZeskiem spod budki pogada i z ministrem bez teki. Odpowiedz Link Zgłoś
dekadencja1 Re: Izolacja 25.08.09, 21:09 A ja zawsze myślałam, że możemy się tak pięknie różnić ;( Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: Izolacja 25.08.09, 22:58 dekadencja1 napisała: > A ja zawsze myślałam, że możemy się tak pięknie różnić ;( dlaczego by nie? :))) przeciez o to wlasnie chodzi, ale "pieknie" a "wrednie" to dwie rozne sprawy :> Odpowiedz Link Zgłoś