Pytanie o angielski

27.01.07, 11:08
Jestem z wykształcenia nauczycielem religii, chciałabym w przyszłości uczyc
też angielskiego. Czytałam w gazecie ,że nie musze konczyc filologii
angielskiej bo moge tez zdac egzamin FCE i CAE potem kurs pedagogiczny. Czy
to prawda?
Bardzo prosze o odpowiedż.
pozdrawiam
Ania
    • pandora_ Re: Pytanie o angielski 27.01.07, 16:58
      No jasne. Będzie z Ciebie fantastyczna nauczycielka. Powodzenia.
      <spoiler space>












      Szlag mnie trafia na te durne rozporządzenia MEN. A potem trzeba naprawiać tych
      "naumianych" uczniów po takich nauczycielach :(
      • baba67 Re: Pytanie o angielski 28.01.07, 17:15
        Pandora nie goraczkuj sie. Od 1 wrzesnia 2006 to juz nieaktualne. Jesli chce sie
        uczyc w szkole trzeba miec co najmniej kolegium.
        Oczywiscie jest to normalne, z drugiej strony...no coz, ja to wlasnie widze z
        drugiej strony... nauczycielki pracujace w szkolach allbo traktuja te prace jako
        dodatkowa, a wtedy bez przerwy sa na zwolnieniach, bo ile mozna ciagnac 2
        etaty(znajome lekarki tez mile widziane), albo ida uczyc wtedy, gdy planuja
        powiekszenie rodziny albo chorowite dzieciaki.
        Wlasciwie to powinnam sie cieszyc-to dklatego zyje mi sie niezle.
        Ale czy to jest normalne ?
        • baba67 Re: Pytanie o angielski 28.01.07, 17:47
          Poza tym nie bardzo rozumiem, dlaczego z gory uwazasz ze dziewczyna nie bylaby
          dobra nauczycielka-nic o niej nie wiesz-moze wychowala sie za granica i zna
          calkiem dobrze angielski? Przeciez metodyki to i tak sie w praktyce uczy-nawet
          genialne magistry filologii inaczej tego nie robia.
          Ja mam czasami wrazenie po niektorych wypowiedziach, ze ta filologia to jest
          rodzaj jakiegos stowarzyszenia magow...jak nie nalezysz to musisz byc beznadziejna.
          Ja wiem, ze istnienie takich osob jak ja zakonczyly zlote czasy dla fililigow,
          ktorzy kasowali 50 zl za godz niezalenie od poziomu lekcji i naklady pracy.
          Szkolom tez jest ciezej, bo lekcje prywatne relatywnie stanialy i wiecej
          rodzicow takz opcje wybiera. Przyzwyczajonychdo dolce vita to wkurza, ale to
          chyba nie miejsce na wylewanie zolci...
          • pandora_ Re: Pytanie o angielski 28.01.07, 18:24
            Baba, nie znasz pewnie mojego stanowiska w kwestii lektorów i nauczycieli, więc
            je powtórzę. Przyjmowanie przeze mnie do pracy nie muszą być po filologii, wręcz
            przeciwnie - była tu kiedyś dyskusja o poziomie uniwerków obecnie. Ale nie
            wierzę, że ktoś, kto raptem zrobi FCE a potem CAE i kurs pedagogiczny, będzie
            dobrym nauczycielem JĘZYKA. Na to nie wystarczy rok-dwa. Ja sama poszłam na
            zaoczne magisterskie, żeby mieć tytuł (żenada, wiem). Nie rozumiem Twoich
            przytyków dotyczących finansów - to nie miejsce na To - mówimy tu o szkole
            publicznej.
            O tanich prywatnych lekcjach też już było. Wiesz, ile mam osób, które "prostuję"
            po takich korepetytorach z FCE albo CAE? Żeby uczyć dobrze języka, trzeba go
            doskonale znać, świetnie mówić, znać mechanizmy nim rządzące i mieć praktykę w
            jego uczeniu oraz dar przekazywania tej wiedzy. W naszych szkołach jest
            stanowczo za dużo przekwalifikowanych rusycystek, pań z nauczania początkowego -
            a potem zdziwienie, że w Polsce poziom angielskiego równa z ziemią.
            Złote czasy dla DOBRYCH filologów nadal istnieją, uwierz mi, moja szkoła jest
            tego najlepszym przykładem - a dobrzy, znający świetnie język i mający talent
            nauczyciele są coraz bardziej w cenie.
            Nie chciałabym, żeby moje dziecko uczyli dyletanci - żadnego przedmiotu
            (przypomina mi się historia o pani z geografii, która nie wiedziała, czego
            uczy). O ile z innego przedmiotu się dokształcisz sama, to z języka - trudno
            tego dokonać.
            • honeybb Re: Pytanie o angielski 28.01.07, 19:52
              Chciałabym dorzucić dwa słowa o tym, skąd biorą się tacy uczniowie do
              prostowania. Skończywszy fil.ang uczyłam w szkole i byłam jedynym filologiem
              wśród nauczycieli angielskiego.
              Było to rzucenie się na bardzo głęboką wodę. Oczywiście nikt na filologii nie
              uczy jak radzić sobie z 30 rozwrzeszczanymi uczniami. Co z tego, że znałam
              historię metodyki i różne teorie przyswajania języka obcego jeśli przez 20min
              lekcji trzeba było uciszać i uspokajać gawiedź.
              Jednym z „eye-openers” była krótka wymiana zdań z uczniem (raczej dobrym z
              przedmiotu, ale bardzo, ale to bardzo „niegrzecznym”: na moje pytanie czemu nie
              chce brać udziału w lekcji i utrudnia mi jej prowadzenie, odpowiedział, że i tak
              chodzi na zajęcia prywatne i tu nie ma zamiaru uważać.
              Zgadzam się z Pandorą ale chyba zgodzicie się ze mną, że filolodzy mają ten
              komfort (niestety lub stety ;-)), że nie muszą trafiać do szkoły.
              A co do „prostowanych” to trzeba by czarodziejsko nauczyć ludzi szacunku do
              „bezpłatnego” nauczania. Zbyt wiele ludzi zbyt późno zdaje sobie sprawę jaka
              jest rola edukacji i nic tego nie zmieni.
            • baba67 Re: Pytanie o angielski 29.01.07, 11:00
              Przytyki akurat nie byly do Ciebie-pisalam tak ogolnie -wiem, czym zajmuje sie
              Twoja szkola, bo o tym niedawno pisalas.
              Ja rozumiem Twoje stanowisko w sprawie lektorow FCE CAE+ kurs.
              Prawde mowiac, nie zdecydowalabym sie na robienie tego co robie bez
              kilkuletniego pobytu za granica-nie mialabym odwagi.
              Jednak sa ludzie naprawde utalentowani, ktorzy moga sie sprawdzic i po takiej
              drodze ksztalcenia-magister tuz po studiach tez za dobrym nauczycielem nie jest
              tak z marszu.
              Pozdrawiam
            • baba67 Re: Pytanie o angielski 29.01.07, 11:14
              A jeszcze co do przekwalifikowanych pan-nie uwazam, zeby zrobily jakas wielka
              krzywde uczniom z podstawowki-podreczniki sa lopatologiczne(znam kilka), nawet
              jesli kobieta trzyma sie ich kurczowo nie ma wielkich szans na razace
              bledy-pomijam panie totalnie olewajace.Jesli jeszcze ktos byl filologiem innej
              specjalnosci to pewne zdrowe nawyki posiada, nie mowiac juz o podstawach
              metodycznych.
              Problemem w szkolach nie sa takie panie,tylko panie magister ktorych wiecznie
              NIE MA. Problemem jest stosunek uczniow do nauki i nauczycieli, o czym tak
              trafnie napisala honeymoon. Sama, a wierze, ze jestes swietna, niewiele bys
              zdzialala w przecietnej klasie przecietnego gimnazjum.
              Wiem, tez ze korepetytor z CAE moze naprawde bardzo skutecznie pomoc uczniowi na
              poziomie podstawowym i preintermediate. Nie wiem dlaczego panuje tu przekonanie
              za ktos po CAE= razace bledy na kazdym polu+ nieumiejetnosc przekazania wiedzy.
              Ciekawe jak taki osobnik z razacymi bledami zdal to CAE?
              Co do uczenia grup, to rzeczywiscie trzeba doswiadczenia, doswiadczenia,
              doswiadczenia, bo to o wiele trudniejsze.Podobnie wysokie poziomy-tu trzeba byc
              bardzo dobrym i krotka pilka.
              • pandora_ Re: Pytanie o angielski 01.02.07, 17:10
                Hm, ja uczyłam w gimnazjum i liceum ;) WIęc wiem, co można, jeśli się chce -
                tylko niestety, finanse sa marne - co powoduje, że WSZZYSTKICH przedmiotów uczą
                uczelniane odpadki albo wariaccy pasjonaci bez zycia osobistego :(
                • asia23bb Re: Pytanie o angielski 01.02.07, 19:18
                  ehm, Pandorko..jest jeszcze jedna kategoria..ludzie-nauczyciele, ktorzy maja
                  pasje, ktorzy chca nauczyc CZEGOS i nie mowie tylko o jezyku/przedmiocie, a
                  ktorzy maja jeszcze zycie poza szkola...:)))

                  ps: chyba wynika, z tego, do ktorej kategorii ja chcialabym sie zaliczac....:))))
                  • pandora_ Re: Pytanie o angielski 01.02.07, 19:40
                    OK. Ja też chciałam. Przeszło mi po czterech latach. Uczyłam w liceum, potem 1
                    klasę w gimnazjum (koszmar, ale na koniec roku większość klasy chodziła na WF,
                    historię i angielski tylko i wyłącznie...), prowadziłam zajęcia dla dzieci z 3
                    klasy SP, ciągnęłam projekt Comeniusa, zajmowałam się wdrażaniem Nowej Matury,
                    pisałam przez 3 lata zestawy maturalne na maturę starą, miałam 3 lata
                    wychowawstwo w liceum (brr), prowadziłam kółko teatralne, klub europejski,
                    projekt LAMA (internetowy), robiłam dział języków obcych Eduseeka, pracowałam w
                    szkole językowej, studium policealnym (żeby zarobić na życie...). I byłam
                    przeszczęśliwa, dopóki nie zaczął się "rozwój zawodowy". Uciekłam od stert
                    papierów, zarywania lekcji z powodu spotkań, tworzenia papierologii... Zwiałam z
                    powrotem do Stanów (w międzyczasie zrobiłam magisterkę zaocznie), no ale i tak
                    mnie przygnało. Moje życie osobiste w tamtym czasie, eeeeee... Wolę nie
                    wspominać, do teraz mi się odbija ;))))
                    Podziwiam ludzi, ktorzy umieją wszystko to pogodzić - i życze Ci dużo pozytywnej
                    energii!!!
                    • asia23bb Re: Pytanie o angielski 01.02.07, 20:01
                      No dzieki:)) Moze mnie tez przejdzie...a moze nie:) Poki co tez robie awans i na
                      razie jakos sobie daje rade, a przy okazji praca z mlodzieza daje mi jakas tam
                      radosc:))) Ale rozumiem o co Ci chodzi.
                      Bo czasem mysle, ze lepiej moze byloby miec prace od 8 do 16 bez siedzenia w
                      domu nad papiórami, za godziwa pensje, by starczylo mi i na mieszkanie i na
                      wakacje i na ciuchy;))
                      Pozdrawiam
Pełna wersja