Dodaj do ulubionych

Szyjecie sobie ciuchy?

23.09.02, 19:25
No wlasnie... szyjecie? A jesli tak to co? Same projektujecie czy wolicie
gotowe wykroje? Ile Was to mniej wiecej wychodzi cenowo?
Ja bym bardzo chciala, ale nie wiem czy potrafie, bo jeszcze nic konkretnego
sama nie uszylam, ale maszyne mam i dobre checi - moze na poczatek to
wystarczy...
Uwazam, ze taka umiejetnosc bardzo sie przydaje - tworzysz sama to co ci sie
podoba i w dodatku mozosz to idealnie dopasowac do swojej figury.

Obserwuj wątek
    • Gość: fiolka Re: Szyjecie sobie ciuchy? IP: *.novartis.com 23.09.02, 19:48
      Zwlaszcza jesli twoja figura odbiega od normy ..
      Postanowilam wczoraj kupic maszyne i sobie cus uszyc.
      Nie mam zadnych doswiadczen i nie umiem korzystac z wykrojow :(
      Moze na poczatek sprobuje skopiowac cos prostego co wisi w mojej szafie .. ?
      Pozdrawiam, milego projektowania !
    • banieczka Re: Szyjecie sobie ciuchy? 23.09.02, 19:48
      arancia napisała:

      > No wlasnie... szyjecie? A jesli tak to co? Same projektujecie czy wolicie
      > gotowe wykroje? Ile Was to mniej wiecej wychodzi cenowo?
      > Ja bym bardzo chciala, ale nie wiem czy potrafie, bo jeszcze nic konkretnego
      > sama nie uszylam, ale maszyne mam i dobre checi - moze na poczatek to
      > wystarczy...
      > Uwazam, ze taka umiejetnosc bardzo sie przydaje - tworzysz sama to co ci sie
      > podoba i w dodatku mozosz to idealnie dopasowac do swojej figury.
      >

      Ja od ładnych 10 lat większość ciuchów szyję sobie sama (zaczęło się oczywiście
      od kreacji dla lalek, ale to sporo wcześniej niż 10 lat temu). Uwielbiam
      sukienki i nieczęsto mogę trafić coś, co by mnie zadowoliło. Nauczyłam się
      sama, metodą prób i błędów (jak sobie przypomnę pierwsze rękawy, które
      wszywałam i pierwsze suwaki...). Potem odkryłam wykroje Burdy. Tzn. mam kilka
      bazowych wykrojów (chodzi o "budowanie" wykroju, bo tego sama nie potrafię
      zrobić - różne rodzaje podkrojów rękawa, różne szycie tzw. torsu - np. cięcie
      francuskie czy karczek - wtajemniczone wiedzą, o co chodzi...). Jest to o tyle
      dobre, że można dopasować wykrój do swojego rozmiaru, a resztę sobie wymyśleć -
      różne połączenie materiałów, długość, wykończenie dekoltu itd. Chciałabym się
      gdzieś zapisać na jakiś kurs robienia wykrojów, ale na razie brak mi czasu.
      Maszynę mam u rodziców, dosyć starego Łucznika, bez żadnych bajerów, tylko
      podstawowe ściegi. Do niedawna każdy pobyt u rodziców (mieszkają na Mazurach, a
      ja w Wawie) wyglądał dokładnie tak samo: sobota rano - ja pojawiam się z siatą
      materiału i szyję do niedzieli wieczorem, z przerwą na wizyty u koleżanek. W
      końcu się wkurzyłam (bo ile można tak siedzieć przy łuczniku) i poprosiłam
      Mamę, żeby mi wynalazła jakąś krawcową u siebie. Bo jak sobie wyliczyłam, ile
      godzin spędzam przy maszynie szyjąc jedną głupią sukienkę, to - zakładając że
      krawcowej mojej Mamy płacę 80 zł (tak, tak! Taka taniocha!), to za godzinę
      mojego siedzenia wychodziło mi jakieś 3 zł. To ja dziękuję bardzo. W dodatku
      krawcowa robi to lepiej i dokładniej (mi trochę brakuje cierpliwości). A w tym
      czasie tyle ciekawych rzeczy można porobić. Oczywiście projekty nadal są moje
      własne. Właśnie dzisiaj wyhaczyłam fajny materiał i jutro lecę po niego. A w
      sobotę do krawcowej. Przy okazji rodziców odwiedzę, czyli tzw. przyjemne z
      przyjemnym. Jeśli chodzi o "cenowe wychodzenie", to - przy szyciu samodzielnym -
      koszty materiału + dodatki typu suwak, guziki, nici. W cenach materiałów
      zorientować musisz się sama, bo to różnie. W wersji z krawcową - zależy gdzie
      mieszkasz. Jeśli w Warszawie, to kompletnie się nie opłaca, bo strasznie się
      cenią. Jeśli mieszkasz gdzieś w jakimś przyzwoitym miejscu typu Mazury (jak ja
      do niedawna) lub na innej prowincji, to rozważ taką możliwość. No chyba że się
      chcesz pobawić, w czym życzę Ci powodzenia (pokombinuj z tą Burdą)
      i pozdrawiam -
      B.

    • ptasia Re: Szyjecie sobie ciuchy? 23.09.02, 19:52
      ja tylko czasami skracam (spódnicę na wyjazd letni np.) lub dekoruję (koszulki -
      ale to było dobre parę lat temu... eee, nawet z 10 lat temu :-)), ew. tworzę
      własną biżuterię. ale projekty są...
      • Gość: Kim Re: Szyjecie sobie ciuchy? IP: 213.77.91.* 24.09.02, 13:15
        Tak jak Banieczka zaczęłam od szycia ubranek dla lalek, a teraz szyję sobie
        prawie wszystko. To moja pasja, sama projektuję swoje ubrania, łączę wykroje,
        natomiast nie bawię się w konstruowanie wykrojów, bo korzystam z wykrojów z
        burdy i jestem świadoma, że lepszych nie zrobię. Szkoda mojego czasu i
        zmarnowanego materiału.
        Natomiast samo szycie jest fantastyczną rozrywką, duża to też oszczędność -
        naprawdę luksusowy kostium można uszyć za mniej niż 200 PLN. Poza tym wszystko
        mam takie, jak chcę, dopasowane, rękawy o odpowiedniej długości itp.
        Im dłużej szyję, tym chętniej sięgam po wyzwania, teraz "znęcam się" nad
        bluzeczką z czystego jedwabiu, ekskluzywne cudo, na którego zakup pewnie bym
        sobie nie pozwoliła - sam materiał kosztował 80 PLN. No i ta satysfakcja, że to
        moje dzieło, niepowtarzalne.
        Kiedyś nawet marzyłam o pracy projektanta, ale to ryzykowny kawałek chleba.
    • Gość: shisha Re: Szyjecie sobie ciuchy? IP: 62.233.242.* 24.09.02, 13:49
      Jakiś czas temu z nadmiaru zajęć porzuciłam szycie dla siebie, ale kiedyś
      szyłam (też na starym Łuczniku) - głównie jednak proste ubrania, jak np. letnie
      sukienki, bluzy polarowe, letnie torby. Wykroje robiłam sobie sama, tzn.
      kombinowałam z gotowych z czasopism, z moich ubrań i z wyobraźni. Cenowo bardzo
      się opłacało, gdy kupowałam materiały w małych sklepikach w małych miasteczkach
      (wtedy kilka, kilkanaście zł za mb). Z koleżanką zdarzało nam się przyszywać do
      tych rzeczy metki ze starych ubrań "lepszych" firm;))

      Ostatnio szyłam tylko kostiumy na bal przebierańców dla siostry, to było
      bardziej skomplikowane, ale i jaka satysfakcja, jak się uda zrobić żabę,
      królową śniegu czy wiedźmę z Harego Pottera;))

      A zaczęłam również od ubranek dla lalek - pierwsza sukienka, którą sama
      wymyśliłam, mając niecałe 10 lat, miała szwy na zewnątrz, bo nie wymyśliłam,
      jak je schować do środka;)

      Życzę powodzenia. Na początek radziłabym nie kupować extra materiałów,
      popróbować raczej na jakichś resztkach ze starych ubrań. A rzeczy, takie jak
      spodnie, które muszą być dobrze dobrane do figury, to moim zdaniem już tzw.
      wyższa szkoła jazdy;)

      pozdrawiam:)
      • Gość: Linn Re: Szyjecie sobie ciuchy? IP: *.dialup.tiscali.it 25.09.02, 10:02
        Moim pierwszym zakupem we Wloszech byla maszyna do szycia. Nie wyobrazalam
        sobie, ze moglabym jej w domu nie miec. Lubie szyc, choc robie to rzadziej niz
        bym chciala. Czasem kilka rzeczy jedna po drugiej / szczegolnie latem /, a
        potem dlugo nic. Jesli ktos ma mozliwosci finansowe i szyje sporo, polecam
        szwedzkie maszyny Husquarna / moja po 10 latach jest jak nowa /. Posluguje sie
        wykrojami z Burdy, ale niektore rzeczy szyje wg wlasnych pomyslow / stosujac
        np. wykroj rekawa czy dekoltu wyprobowanego wczesniej /. Najlepiej jest zaczac
        od rzeczy superprostych / np. letnia sukienka na ramiaczkach, uszyta wg tego
        samego wykroju koszulka nocna, japonskie kimono to rzeczy naprawde proste i
        szybkie wykonaniu /. W ogole dobrze zaczynac od ubran letnich; tkaniny sa
        tansze, wiec ryzyko nizsze. Z zimowych mozna zaczac od spodnic, gdyz sa
        stosunkowo proste w wykonaniu. Duzo czasu zajmuje przekalkowanie wykrojow i
        skrojenie materialow, wiec jesli wyszlo cos bardzo dobrze, mozna zachowac
        wykroj i nastepnym razem wykorzystac go zmieniajac jakis detal / np. pominac
        kolnierzyk, skrocic i odpowiednio dopasowac rekaw /. Nie wiem, jak w Polsce,
        ale we Wloszech materialy sa dosc drogie / dodatki zreszta tez, szczegolnie
        ladne guziki / i szycie z nich nie bardzo sie oplaca . Istnieja natomiast
        sklepy, w ktorych mozna kupic tzw. resztki na wage; niestety w moim regionie
        ich nie ma. Czesto zagladam jednak na bazar, gdzie rowniez sprzedawane sa
        resztki / na ogol 1,5 m podwojnej szerokosci /. Kosztuja niewiele, a po sezonie
        mozna je kupic jeszcze taniej. Doszlam do takiej wprawy, ze wystarczy mi jedno
        spojrzenie i wyciagam cos ciekawego. Ostatnio kupilam tkaniny o superciekawych
        wzorach / np. stare francuskie pocztowki z narciarzami, grecka architektura,
        butelki francuskich perfum, indianskie wigwamy /. Wprost wymarzone na proste
        bluzki-koszule typu Hawaje. Juz je widze. Nie nalezy jednak ograniczac sie
        tylko do ubran. Mozna szyc takze letnie torby, drobiazgi do kuchni, nawet nowe
        pokrycie na fotel / mam kolezanke, ktora odnowila sobie wozek dla dziecka,
        poslugujac sie zreszta resztkami firmowych tkanin /. Im wiecej sie szyje, tym
        lepiej to wychodzi i tym wieksza ochota na nowe rzeczy. Warto rowniez dac nowe
        zycie rzeczom, ktorych juz nie nosimy. Nie znaczy to, ze sa stare. Czasem po
        prostu jakis detal nas denerwuje, a niewielkie zmiany sprawia, ze znowu nam sie
        spodoba. Jesli ktos ma troche czasu, warto cos uszyc. Chocby po to, aby odkryc
        w sobie zdolnosci kreacyjne.
        • Gość: Jagna Re: Szyjecie sobie ciuchy? IP: *.unknown.uunet.be 25.09.02, 11:52
          Jestem osobą wybitnie filigranową. Z uwagi na rodzaj pracy muszę ubierać się w
          garnitury lub kostiumy. W żadnym sklepie nie kupiłabym nic takiego na siebie.
          Wszystko szyję u krawcowej. Lubię to, bo sama decyduję o kroju, materiale,
          guzikach a nawet podszewce. Najgorsze jest to, że na nową rzecz trzeba tyle
          czekać - dwie albo trzy przymiarki, kazda w najlepszym wpadku co tydzień. Ale
          nie mam innego wyjścia, no i wszystko leży jak ulał.
    • ladyblue Re: Szyjecie sobie ciuchy? 25.09.02, 12:34
      zdarza mi się, głównie jak najprostsze, bo wykroju zrobić nie umiem ;) ale
      często wyjdzie coś ciekawego, np. chusta-pareo z materiału w pięknym kolorze,
      którego daremnie gotowego szukałam.maszyna nie gryzie, naprawdę, a proste
      rzeczy robi się naprawdę łatwo i szybko :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka