ankanka
02.01.06, 14:08
Dla mnie to był kolejny rok wypadania włosów.
I ten też taki będzie,
małymi krokami,ale bardzo konsekwentnie zbliżam się do łysiny
Wiedza lekarzy na temat łysienia jest porażająco słaba.
Chodziłam do wielu, wykluczają nawzajem swoje diagnozy.Każdy leczy po swojemu.
Nie mają pojęcia,absolutnie nie potrafią diagnozować łysienia.A tym bardziej
go leczyć.
Wiem,że nauka nie daje im takiej możliwości.
Już tylko nadzieja w komórkach macierzystych :)
Tylko czy się załapię?
W tej chwili odstawiałm Loxon,bo uważam,że skoro go brałam przez tyle czasu
nawet jeśli z przerwami,to jednak był aplikowany o różnym stężeniu,a proces
jest postępujący więc wnisek nasuwa się sam-zero działania.
Mam wrażenie,że po Alpicorcie moje włosy zaczęły wychodzić garściami-czerwiec
to była maskara.Właśnie w kilka tygodni po zażywaniu Alpicortu i myciu
szamponem Pantene pro V.
Mimo,że lekarz stwierdził "że nie ma klinincznych podstaw,aby tak sądzić"-że
to Alpicort, to moja głowa jednak jest dowodem na to.Co więcej lekarka
przyznała,że ma sygnały od pacjentek na takie działanie A.
Po odstawieniu exodus jakiś czas potem ustał.
W tej chwili jest poprawa-kilka dni temu umyłam włosy i nie wyszedł ani 1
włos!Generalnie wypada ich mniej,ale z drugiej strony jest ich mniej więc
proporcje jakby się zmieniły nie ma się czym cieszyć.Odrastają cały czas,a
jakże,ale w coraz mniejszej ilosci.Cały czas mam na głowie odrosty różnej
długości,ale coraz mniej.
Może ta chwilowa "poprawa" to sprawka końskiej dawki Revalidu i zmiany
szamponu-wróciłam do Dermeny, a odstawiłam Radical.
Generalnie załamka trwa.
Dodam tylko,że przypadek całkowitego wyłysienia w mojej rodzinie po części się
wyjaśnił-po 3 latach od wypadnięcia włosów okazało się,że osoba ma
zaawansowane stadium raka macicy.Była w klinice przebadana wzdłuż i wszerz,tuż
po wyłysieniu całkowitym .Niby była przebadana okazuje się.
Okazało się,że doktorstwo nie pomyślało o cytologii.
Sama chora też nie,ale to w końcu lekarze są od diagnozowania.
Wiem,że smutno piszę,ale jestem pozbawiona nadziei i wiem,że walka nie ma już
sensu.
Za dużo pieniędzy,straconej nadziei,lęków,strachów....
Teraz tylko pozostaje się pogodzić,ale wciąż jestem pomiędzy-a to najgorszy
stan.Stan zawieszenia.
Rady otocznia i jego reakcje świadczą tylko o bardzo smutnej rzeczy.
Całkowitym braku empatii.
Strach pomyśleć,jak kogoś dotykają naprawdę poważne problemy.
ps.Wreszcie to powiedziałam-naprawdę poważne problemy.....