iberia.pl
26.06.07, 22:03
"Rak z solarium
Około 25 milionów Amerykanów rocznie odwiedza solaria. Jedną z tych osób była
Lindsey Shaw. Około pięć lat temu zauważyła niewielki guzek na czubku głowy.
Nie przywiązywała do niego wagi do czasu, gdy zaczął krwawić podczas
czesania. Później zaczął rosnąć.
W ubiegłym roku, w listopadzie, kiedy guzek spuchł do rozmiarów gumki od
ołówka, Lindsey w końcu udała się do dermatologa, który poddał biopsji guzek
na głowie i jeszcze inną plamkę na jej plecach. Diagnoza była dla kobiety
szokiem: rak podstawnokomórkowy."
"Obecnie już zdrowa, 23-letnia Lindsey nie ma wątpliwości, czemu pojawił się
u niej rak podstawnokomórkowy – najbardziej powszechny z nieczerniakowatych
nowotworów skóry.
Od 14. do 20. roku życia Lindsey smażyła się na solarnianym łóżku cztery lub
pięć razy w tygodniu. Wizyty w solarium uzupełniała dodatkowo wylegiwaniem
się na słońcu i wyprawami na plażę.
- Mieszkałam w solarium - wspomina Lindsey. - Nie zajmowało to wiele czasu, a
mi podobał się kolor i efekt, jaki uzyskiwałam w solarium. Używałam
uwrażliwiających balsamów po 85 dolarów za opakowanie, które miały nasilić
kolor opalenizny. Wychodziłam stamtąd czerwona jak pomidor."
portalwiedzy.onet.pl/,11123,1420332,czasopisma.html