ranger4
17.03.13, 17:21
Jestem homoseksualny i wierzacy. Wierze w Boga i zwyklem chodzic do kosciola, chociaz wiem, ze mnie nie akceptuje. Nie wiem jak polaczyc moja wiare i moj homoseksualizm, ja sie taki urodzilem, nikt nie dal mi mozliwosci wyboru: hereto czy homo, tak samo jak rodzimy sie blondynami czy brunetami. Kiedys osoby leworeczne probowano "leczyc", ale juz wszyscy wiemy ze sie nie da. Z tym jest tak samo.
Problem z tym, ze sie zakochalem, chce byc z ta osoba, uszczesliwic go i byc szczesliwym. Kosciol mowi mi, ze to grzech, ze mam byc samotny i nieszczesliwy do konca zycia, i przy okazji osoba, ktora mnie kocha, tez ma byc nieszczesliwa.
Co to jest zlo i dobro??? Nieszczescie, samotnosc sa dobre? Szczescie i milosc to zlo? Ja jestem stworzony aby kochac i byc kochanym, chce dzielic sie wszystkim czym mam z moja kochana osoba, chce wierzyc w dobrego Boga i moc chodzic do kosciola. Ja juz wiem co to samotnosc i nienawidze jej, wole umrzec. Jestem zagubiony, juz nic nie rozumiem. Dlaczego Bog stwarza mnie takim, osoba seksualna, homoseksualna, chcaca kochac i byc kochanym, i mowi mi, ze to jest zle, ze aby byc dobrym czlowiekiem, mam byc nieszczesliwy? Jakie dobro moge czynic bedac nieszczesliwym? Raczej zadne. Ktos mi powie "Bog cie poddaje probie"... Jakiej probie?? Dlaczego?? Probie ile wytrzymam zanim popelnie samobojstwo? Naprawde nasz dobry Bog traktuje nas jak szczury eksperymentalne, poddajac probom, torturujac nas i oceniajac jak sie zachowamy??
Jesli ktos potrafi wytlumaczyc mi to bede wdzieczny.