Ja mam to już dawno za sobą. Nie chodziłem, zadawałem księdzu trudne pytania (jak wpadłem od czasu do czasu), które zbywał i z czasem zabronił mi w ogóle przychodzić! Oczywiście zajęcia nie były na pierwszej lub ostatniej lekcji, więc musiałem o godzinę dłużej w szkole siedzieć

(