kociak40
11.08.06, 00:05
Od niedawna jestem na tym forum z tematu - Religia, bez cenzury.
Po wszystkich dyskusjach, sporach i przedstawianiu różnach racji, możemy
wszyscy wspolnie na tym forum jednogłośnie stwierdzić - "Może jest Bóg, a
może Go nie ma". Takie stwierdzenie upoważnia wszystkich do pewnego
zastanowienia się nad sprawą relacji - "Jak jest" to jakie ma być odniesienie
człowieka do tego stwierdzenia. Na pewno nie może być odniesienie materialne,
jak ktoś ma więcej pieniędzy, nie może "kupić" więcej Boga, to pewne.
Jeśli relacja człowiek - Bóg, ma być niematerialna, to jeśli jest potrzeba
tz. jałmużny, powinna ona być dawana innym potrzebującym, a nie tym, co chcą
dobry interes na Bogu robić za swojego życia. Znamy NT, każdy choć trochę
poprawnie myśli, ma gotową instrukcję do swego postępowania i żadne
pośrednictwo za pieniądze nie jest potrzebne. Nasza wiara wystarczy, że
jest "w sercu naszym" i nie potrzeba narzucać swojego przekonania innym, to
wyłącznie nasza prywatna sprawa i nie może być utrudnieniem dla innych,
ktorzu na początkowe stwierdzenie odpowiadają -"może Go nie ma". Ci co tak
odpowiadają, nie mogą też na siłę wyciągać z "Nieba" tych co tam chcą wejść,
ani ci drudzy, na siłę pchać do "Nieba". Powinna być naturalna zasada
przyrody jaką odczuwa człowiek -"jestem szczęśliwy, bo mam więcej niż drugi,
cieszę się, bo sam wejdę do Nieba, a tamten nie". Powinna obowiązywać zasada
jak w biznesie, co ja wiem i mam przez to zyskać, nie powiem drugiemu, jest
konkurencja. A niestety, tak nie ma. Ci pierwsi chcą na siłę uszczęśliwiać
tych drugich, przynajmniej im trochę humoru popsuć, poprzez ceremoniał jaki
publicznie stosują. Ci drudzy, chcą obrzydzić ten ceremoniał tym pierwszym,
aby za dobrze się nie czuli itd. itd.
Piszę to w rozpaczy, bo po kruszeniu kamieni nerkowych, jakiś właśnie mi się
przemieszcza przez moczowód i chciałoby się "po suficie chodzić". Nie mogąc
tego zrobić, walę w tą klawiaturę i piszę tak "trzy po trzy", proszę więc o
wyrozumiałość.