easz
09.09.09, 21:58
Pozwalam sobie zrobić wątek zbiorczy (trochę na potrzeby prywatne,
ale mam nadzieję, że to niekomu nie przeszkadza?), zwłaszcza że nie
tylko ja się już chyba gubię a ledwie zaczęłam czytać na temat.
Prośba - jeśli jeszcze ktoś by coś chciał dopisać, albo jakiś wątek
mi umknął – dopiszcie tu, ok?
Kopacz nie zrezygnowała
A jednak obowiązkowa
cytologia i mammografia
Przymusowe badania - rebelia
Szykaną do kobiet
Uwaga, nowe forum w ważnej sprawie
- i jedno
OT oraz wątek, który też chcę tutaj mieć -
Dla mężczyzn wreszcie też.
Przy okazji jeszcze kilka obsesyjno-kompulsywnych luźnych
spostrzeżeń -
1 - Możemy pogadać o dobrym i złym przymusie. Dobry przymus
– te badania, przymusowe dla niektórych, zły przymus, bo
ja wiem? - gwałt. Ok, ok, wiem. To było specjalnie.
Ostatnia sprawa, z wielodzietną wysterylizowaną – przecież ją też
wysterylizowano dla zdrowia, bez pytania. Jedną wysterylizują, bo za
dużo rodzi, inną bo za dużo skrobie. Inną, bo... Rozumiem, że tu to
tylko badania i gdzie tam porównywać, ale no właśnie - gdzie jest w
takim razie granica? I kto ją będzie mi ustalał? Kto mi
zagwarantuje, że jeśli zostaję zmuszona do zrobienia badania, to nie
zostanę zmuszona do kolejnej rzeczy, np. do zrobienia badania w
konkretnym miejscu, u konkretnego łapiducha?
2 - Dodaję jedno do drugiego, grupy wykluczenia, o których już
pisałam do patologii przy badaniach, przymusie itd., coraz więcej i
więcej mi tego wyłazi, i jeszcze trochę i naprawdę okaże się, że ten
przymus będzie dla tych co się akurat badały, badają i i tak by się
badały. Nie rozumiem jak można nie widzieć tu dyskryminacji –
różnego rodzaju, zależy od punktu siedzenia, z mojego np. - dlaczego
to ja mam być przymuszana a moja znajoma, matka, mój sąsiad itd. już
nie? W dodatku ja, która się badam. Za karę??
W inną stronę – wykluczone nadal będą pozostawione same sobie,
zagrożone. Itd. itp.
3 - Gdyby intencje pomysłodawców naprawdę były dobre, to
przynajmniej zajęliby się tymi, którzy najbardziej odstają i
rzeczywiście się nie badają, statystycznie żyją krócej itd. -
mężczyznami. Tymczasem dla kobiet dwa badania, dla facetów żadnego –
dwa do zera. Bo co? Bo znów 'święta macica', dobro narodowe,
własność wypożyczona, wynajęta?
4 – Do tych, którzy są bardzo za – potrzebujecie przymusu, żeby się
badać? Czy może co innego wam nie pozwala się badać? Niech zgadnę,
badacie się i bez przymusu? Aha, więc o co chodzi? O inne kobiety? O
ich dobro, straty takie, czy inne? Ok, to dlaczego popieracie bez
mrugnięcia okiem fikcję, oszustwo? Imo to znaczy, że wcale nie
zależy wam na dobru tych innych kobiet, że nie wspomnę o mężczyznach
w ogóle, bo zawsze fikcja utkana na aby-aby jest i gorsza, i
bardziej niebezpieczna, niż jakakolwiek uczciwość. Jeśli coś jest
zafałszowane, to nigdy nie można powiedzieć na czym się stoi, jak
jest naprawdę. Taką postawę mogę sobie tłumaczyć jedynie
krótkowzrocznością, albo wygodnictwem, albo tym, że ktoś odwalił
kawał dobrej manipulacyjnej roboty.
Aaaaaaby rączki były czyste.
5 - Właściwie to i tak wszystkie jesteśmy pod ścianą, już od
momentu, w którym ktoś wpadł na ten uroczy pomysł przymusowych
badań. Jeśli przejdą, a najpewniej przejdą, to. Jeśli zostaną
uwalone, a mogą chyba jedynie z powodu problemu z wyznaczeniem
odpowiedzialnego za finansowanie, to będzie, że to przez te, co nie
chciały, no to teraz mają, do nich z płaczem, że nie będzie NIC. Bo
racja jest zawsze po stronie panny obrażalskiej, co to albo
szantażuje, albo strzela focha kiedy nie wypalą jej poronione
pomysły, winni są zawsze gdzie indziej. Planu B ni ma.
6 - Co do pracodawców – dziwię się, że siedzą cicho. Takie np.
sfeminizowane zawody, miejsca pracy, hyhy. Się normalnie chyba
doczekamy parytetów w takich miejscach, całkiem samoistnie. A może
nawet szalki się odwrócą? Bezrobotnym nikt niczego nie będzie musiał
finansować, ani do niczego zmuszać. No może w następnej kolejności,
za 50 lat. Ale w to też wątpię, wszak podatnicy, z wypowiedzi tu na
forum też wnioskuję, nie chcą płacić za darmozjadów. Kolejny
kamyczek w ogródku święcie przekonanych i pyszczących o tym, jakie
to dobre te przymusowe badania – badania przymusowe dla niektórych.
Dla których niektórych wreszcie, dowiem się?
7 - Zaczęłam się zastanawiać, czy może znalazłaby się jakaś
forma "przymusu", coś, co dałoby się przełknąć i co dałoby i
wymierne skutki, i nie poniżałoby człowieka -
Wstępnie doszłam do wniosku, że na pewno nie mogłoby coś takiego być
związane z szantażem, stawianiem warunków 'bo jak nie to', a na
dodatek z szantażem związanym z pracą, pozwoleniem na pracę.
Absolutnie nie. Powtórzę więc, jakiś rodzaj obowiązku plus zawarty w
sprawnie działającym, wielopłaszczyznowym systemie. Jeśli ktoś nadal
nie kuma, to nie wiem co jeszcze mogłabym powiedzieć.
Tak, jak teraz się o tym mówi – przymus – temu mówię nie. Bo
poszerzenia nie będzie, "zapomni się" na kilka-więcej lat, będą inne
priorytety. Kompromis – czy z niczym nam się to nie kojarzy??
Poza pracą widzę kobiety, które podchodziły do tego różnie, do
badań – one pozostaną i tak poza tym, nadal będą się albo badały,
albo nie, częściej pewnie nie, bo dlaczego nagle miałoby się coś
zmienić. A nawet wśród pracujących kobiet nie będzie
równouprawnienia, że tak powiem. Ja się badam bez przymusu,
tymczasem nie dość, że będę za to ukarana, to jeszcze przewiduję
kolejne problemy.
Co mi wpadło właśnie w oko w tv – becikowe tylko dla kobiet pod
opieką lekarza? (znów nie ma facetów, no ale ok, niby zrozumiałe;)
Czyli da się? Da. Poza tym – becikowego nie musi nikt odbierać.
Z góry przeproszę, nie, nie obłudnie, bo wiem, że parę zdań
napisałam nieprzyjemnych, ale tak uważam - może niestety, trudno.