Dodaj do ulubionych

Aż 37 procent skarg

21.12.09, 20:55

Trochę okołokobiecej statystyki -

Według Adama Sandauera, prezesa Stowarzyszenia Primum Non Nocere,
w Polsce co roku lekarze mylą się ok. 30 tysięcy razy. Jednakże sądy
zajmują się tylko co dziesiątym przypadkiem.

37 procent skarg związanych jest z ciążą i porodem, 24 procent
dotyczy zakażeń wewnątrzszpitalnych, 9 procent nie udzielenia pomocy
i błędnej diagnozy, 8 procent uszkodzenia nerwów krtaniowych
wstecznych przy operacji tarczycy, a 5 procent pozostawienie
przedmiotu w ciele pacjenta.

Ale zdaniem Adama Sandauera wielu poszkodowanych pacjentów w obawie
przed ciągnącym się w nieskończoność procesem wybiera właśnie drogę
ugody. Według niego przepisy obowiązujące w naszym kraju są
przestarzałe – uchwalone zostały w 1972 roku.


www.rynekzdrowia.pl/Prawo/Co-roku-30-tysiecy-bledow-w-sztuce-lekarskiej,14024,2.html


Nie ośmielę się wyciągać wniosków. W każdym razie proporcje jakie są
każdy widzi. Ponieważ mowa jest też o operacjach wysokiego ryzyka,
laików może dziwić obecność ciąż i porodów w tak doborowym
towarzystwie, no i ich liczba.
Obserwuj wątek
    • black-emissary Re: Aż 37 procent skarg 21.12.09, 21:06
      Sugerujesz, że lekarze (czyli oczywiście głównie mężczyźni) mniej się do pracy
      przykładają, gdy na stole leży kobieta?
      • pazdziernik2009 Re: Aż 37 procent skarg 21.12.09, 21:18
        > Sugerujesz, że lekarze (czyli oczywiście głównie mężczyźni) mniej się do pracy
        > przykładają, gdy na stole leży kobieta?

        A kto by się przykładał do roboty, skoro Was to można nawet legalnie rąbać siekierą? Potem tylko się mówi "zdradzała mnie" czy coś w tym stylu i tyle. Życie kobiety w takim kraju jak Polska nie przedstawia żadnej wartości. No, chyba że się jeszcze nie urodziła, wtedy co innego.
      • easz Re: Aż 37 procent skarg 21.12.09, 22:07

        Sugeruję? Ej, Black. Dziwnym mi to tutaj jest, bo niby porody to
        żadna filozofia i w ogóle.
        Zastanawiają też proporcje, zastanawia w ogóle skala. Pomijam(nie)
        fakt, że tak wzrosły liczby ogólnie, co jest w artykuliku.
    • winniepooh Re: Aż 37 procent skarg 28.12.09, 18:38
      sytuacje "związane z ciążą i porodem" to dość szeroka kategoria; nie
      widzę tu rozróżnienia na poszkodowane rodzące i potomstwo, nie
      wspomniano też czy problemy z dostępem do badań prenatalnych i aborcji
      są wśród tych skarg
      • easz Re: Aż 37 procent skarg 28.12.09, 21:30

        Mało istotne, bo chodzi jednak o okołociążowe i okołoporodowe
        procenty, nie jakieś inne, okołooperacyjne itp, jakiekolwiek.
    • benek231 Re: Aż 37 procent skarg 29.12.09, 04:20
      Te liczby zdaja sie mowic same za siebie.

      ale tez

      Ciekawe czy Sandauer zastanawial sie nad taka oto mozliwocia, ze kobiety w
      sytuacjach okoloporodowych bardziej przewrazliwione sa na wlasnym punkcie niz
      wszyscy inni - i stad az tyle skarg(?)
      • easz Re: Aż 37 procent skarg 30.12.09, 01:18

        Słyszymy i czytamy o wydarzeniach, teraz dostaliśmy statystyki. Nie
        ma też szczegółów, np. jeśli chodzi o to, czy to były zdrowe ciąże,
        czy 'patologiczne'. W każdym razie statystyki są niewesołe.
        No i wobec tego jak to wygląda w Pl, dochodzenie swoich praw itd, to
        wątpię, że to wynik - jak to ująłeś - przewrażliwienia na swoim
        punkcie ciężarnych.
    • g.r.a.f.z.e.r.o Re: Aż 37 procent skarg 29.12.09, 10:15
      Ja widzę tu bardzo prostą przyczynę.
      Zupełnie inne są oczekiwania klienta/pacjenta w przypadku ciąży i porodu, a
      zupełnie inne na ostrym dyżurze czy przy operacji ratującej życie.

      Na ostrym dyżurze oczekujemy że lekarz nas zszyje czy poskłada do kupy, i jeśli
      po wyjściu ze szpitala będziemy mieli tyle samo członków co przy wejściu to
      wszyscy będą zadowoleni.
      Podobnie przy ciężkiej operacji - ucieszymy się jak przeżyjemy, a skarżyć
      będziemy się faktycznie, jak nam będą nożyczki w brzuchu dzwonić, albo szpital
      zarazi nas gronkowcem.
      Co innego przy porodzie - to nie jest procedura operacyjna ratująca życie, i nie
      oczekujemy jedynie że "wyjmą z nas dziecko", liczymy również na względny komfort
      itp itd(nigdy nie rodziłem :) więc ciężko mi się wczuć w rolę). A że tutaj nasze
      szpitale zawalają na całej linii stąd większa ilość skarg.
    • aelithe Re: Aż 37 procent skarg 29.12.09, 13:00
      Błędy diagnostyczne i terapeutyczne są wpisane w wykonywanie zawodu lekarza, nie
      można ich wyeliminować w 100%, ale można znacznie je ograniczyć poprzez rozsądne
      podejście do nich. Takich działań polscy pacjenci jednak nie oczekują.

      Co do ciąży i porodu się nie wypowiem. za mało faktów,

      Zakażenia zakładowe to zjawisko pewne i oczekiwane. Jedynym możliwym sposobem
      ograniczenia ilości zakażeń szpitalnych jest restrykcyjny program kontroli
      zakażeń szpitalnych ( pieniądze) oraz ograniczenie odpowiedzialności jednostek
      ochrony zdrowia.

      Uszkodzenie nerwu krtaniowego wstecznego jak i niedoczynność przytarczyc są
      oczekiwanym powikłaniem. Nie można zakwalifikować je jako błędu
      lekarskiego.Najwyżej jako niekorzystne powikłanie.

      Pan Sandauer nie zauważa, że ilość procesów w Polsce w proporcji do ludności
      jest 3 na świecie, a odszkodowania jedne z najwyższych.

      Co do twojego zapytania polecam książkę położnictwa i ginekologii. 85% stanowią
      powikłania ciąży, porodu i połogu.

      Statystyki zależą od definicji. Pan Sandauer miał powikłania po leczeniu i
      przegrał wszystkie procesy w swojej sprawie, obecnie próbuje zemścić się na
      lekarzach. Nie ważne na kim, byle miał dyplom.
    • corgan1 37% z 30tys to dużo czy w normie? 30.12.09, 14:53
      No bo tak - przyjmujemy że w Polsce rodzi się ok. 400tys. dzieci.
      37% z 30tys. to jakieś 11tys. skarg związanych z ciązą i porodem. 11tys. z
      400tys. porodów to ok. 2,7%.

      Czyli mamy skargi w przypadku 2,7% porodów ogółem. To chyba w granicach błędu
      statystycznego?
      • easz Re: 37% z 30tys to dużo czy w normie? 30.12.09, 15:12

        Nie chce mi się sprawdzać danych, ale ok, tylko co to ma do rzeczy? Skomentuj to, co w pierwszym poście, te proporcje, poproszę. Mowa jest o patologii wszystkich błędów i zaniedbań, z których 37% itd. Z tych, które są zgłaszane. A jak napisał nawet tutaj ktoś powyżej/poniżej - ciąża to ani choroba, ani patologia, ani nic niezwykłego, nie?
        • kocia_noga Re: 37% z 30tys to dużo czy w normie? 30.12.09, 15:41

          Żeby rozumowanie było pełne powinny być znane liczby wszelkich
          innych zabiegów i usług medycznych.
          • easz Re: 37% z 30tys to dużo czy w normie? 30.12.09, 15:47
            kocia_noga napisała:

            >
            > Żeby rozumowanie było pełne powinny być znane liczby wszelkich
            > innych zabiegów i usług medycznych.

            Tak, tak by było najlepiej poza wszystkim. Ale tu jest nie o zabiegach, tylko o skargach i skarg dotyczą dane i proporcje. W tym kontekście nie można się zastanowić nad tym? Czy ja w ogóle wyciągam jakieś wnioski? Z tu wypowiadających się - wręcz przeciwnie, raczej odwrotnie. Ciekawe.
    • pyzz Re: Aż 37 procent skarg 30.12.09, 18:04
      A czy hipotezę taką, że wynika to z tego, że w większy odsetek błędów jest
      zgłaszanych i ściganych w przypadku porodów, niż w innych przypadkach uznasz za
      mało prawdopodobną?
      • easz Re: Aż 37 procent skarg 30.12.09, 20:15
        pyzz napisał:

        > A czy hipotezę taką, że wynika to z tego, że w większy odsetek
        błędów jest
        > zgłaszanych i ściganych w przypadku porodów, niż w innych
        przypadkach uznasz za mało prawdopodobną?

        Niekoniecznie, dlaczego? Ale musiałbyś podać przekonujące powody,
        przyczyny takiego czegoś. Albo jednak liczby jakieś choć.
        Z drugiej strony, z tego, co napisał Corgan - liczby ogólne - takich
        przesłanek bym nie znajdowała.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka