benek231
17.01.10, 01:30
Pozwolilem sobie skopiowac ten krotki tekst z Feminoteki, gdyz nieco dziwnym
wydal mi sie ten parytet, zaproponowany przez waznego polityka PO.
>>Platforma co trzecie miejsce na listach wyborczych chce oddać kobietom.
- Chcemy, by jedną trzecią miejsc na listach do Sejmu, Parlamentu
Europejskiego i samorządów miały kobiety. Każda partia musiałaby w pierwszej
trójce umieścić jedną kobietę, a w pierwszej piątce - dwie -mówi "Gazecie"
ważny polityk PO.
Pomysł to odpowiedź na inicjatywę Kongresu Kobiet Polskich, który w grudniu
złożył w Sejmie projekt ustawy. Proponuje, by kobiety zajmowały połowę miejsc
na listach. Część Platformy była temu przeciwna. Jednak Donald Tusk
powiedział, że skłania się do poparcia parytetu.
Dlaczego PO po prostu nie poprze projektu Kongresu? - Zależy nam na współpracy
z Kongresem - odpowiada wiceszef klubu PO Sławomir Nowak.
- Dobrze, że jest projekt PO, bo to oznacza, że nasz nie zostanie odrzucony w
pierwszym czytaniu - ocenia prof. Magdalena Środa z Kongresu Kobiet. - Oba
projekty trafią do komisji i coś się z tego wykluje. To bardzo optymistyczna
wiadomość.
Źródło: Gazeta Wyborcza
>>
*No nie wiem, chcialbym by optymizm Srody byl uzasadniony, i projekt nie
zostanie odrzucony w pierwszym czytaniu. Czy to znaczy, ze wtedy wypadalo
bedzie cieszyc sie i do gory skakac - bez wzgledu na finalny ksztalt tego
parytetu? Jesli bedzie jakis...
Na innym forum spotkalem sie z glosami oburzenia, iz Projekt podzielil PO.
Pewnie jakis byly PZPR-owiec to pisal. Z racji przyzwyczajenia do partyjnego
monolitu.
Fakt roznorodnosci opinii w lonie tej samej partii nie jest niczym nowym. Taka
juz ich rola by sie scierac. Istotne jest jednak ktora z frakcji okaze sie
liczniejsza, oraz jaka wiekszoscia, bo ponoc PiSiaki jeszcze bardziej nie
lubia parytetow.