Dodaj do ulubionych

Żony, poddajcie się mężom :O)

30.01.10, 23:43
Nie, nie - nie zmienilem pogladow. Jedynie przypominam o ciagle zywym
pogladzie kk.


wyborcza.pl/1,76842,7149600,Kogo_widzi_ksiadz__patrzac_na_kobiete.html?as=1&ias=2&startsz=x

Krotko mowiac postrzeganie kobiety wylacznie w tradycyjnie przypisywanych jej
rolach (dom, gary, maz, dzieci) jest wsrod katolickiego kleru ciagle dominujace.

Acha, z artykulu jasno wynika takze, iz ksieza wola chlopcow :O)
Obserwuj wątek
    • marouder.eu Siwo! 30.01.10, 23:49
      Jesli Ksysiu bedzie nadal podobnie odkrywczy, to wybacz, ale bede umieszczal w
      sygnaturce cytaty z jego wypowiedzi:)
      • pozarski Re: Siwo! 02.02.10, 09:30
        A jak ze stosunkami transksysiowych zon? Temat rzeka.;)
    • sabinac-0 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 00:12
      Benku, czego mozna sie spodziewac po chlopakach z prostych, wiejskich rodzin,
      gdzie matka chedozyla dom i poslugiwala mezowi i synom?

      Przeciez to wszystko prosci chlopcy.
      • marouder.eu Jak to? "Chedozyla dom"? 31.01.10, 00:29
        Czym, w ktorem miejscu i w jakim celu, najdrozsza Sabino?

        sabinac-0 napisała:

        > Benku, czego mozna sie spodziewac po chlopakach z prostych, wiejskich rodzin,
        > gdzie matka chedozyla dom i poslugiwala mezowi i synom?
        >
        > Przeciez to wszystko prosci chlopcy.
        • sabinac-0 Re: Jak to? "Chedozyla dom"? 31.01.10, 00:42
          marouder.eu napisał:

          > Czym, w ktorem miejscu i w jakim celu, najdrozsza Sabino?
          >
          Mniejsza z tem, czem i kedy, cel byl taki, aby chedogo bylo - tlumacze ci w
          skrocie, najmilejszy maruderze.
          • benek231 Re: Jak to? "Chedozyla dom"? 31.01.10, 00:51
            sabinac-0 napisała:

            > marouder.eu napisał:
            >
            > > Czym, w ktorem miejscu i w jakim celu, najdrozsza Sabino?
            > >
            > Mniejsza z tem, czem i kedy, cel byl taki, aby chedogo bylo - tlumacze ci w
            skrocie, najmilejszy maruderze.

            *Powiedzenie "ubogo ale chedogo" funkcjonuje do tej pory.
            • sabinac-0 Re: Jak to? "Chedozyla dom"? 31.01.10, 10:57
              Nie zapominajmy o slynnym "ochedostwie".
      • benek231 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 00:48
        sabinac-0 napisała:

        > Benku, czego mozna sie spodziewac po chlopakach z prostych, wiejskich rodzin,
        gdzie matka chedozyla dom i poslugiwala mezowi i synom?
        >
        > Przeciez to wszystko prosci chlopcy.

        *Niewatpliwie masz racje, Sabinko, niemniej - czy jest Ci lepiej z tego tytulu? :)

        Ichnie profesory, niekoniecznie z chlopskich rodzin, widza kobiete identycznie.


        • iluminacja256 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 09:43
          No , kilku jednak widiz troche inaczej - paradoksalnie oni wreszcie
          z koscioła odchodzą - w ostatnich latach było kilka takich
          spektakularnych odejsc.

          Myslę, ze w ogóle seminarium i atmosfera wsród kleru w Polsce
          produkuje mizoginię - warto zwrócić przy okazji uwagę z echyba
          nigdzie na swiecie nie ma kioscioła tak ukierunkowanego
          na "tresowanie kobiet" jak w Polsce. Gdyby posłyuchac kazań z
          jednego roku w jednej parafii - to na 15 tekstów o roli kobiety,
          przypadną 2-3 o roli męzczyzny, przy czym w tekstach o roli kobiety
          króluje ginekologia i macierzynstwo, jakby tylko z tego skladała sie
          kobieta.
          • winniepooh Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 11:53
            > nigdzie na swiecie nie ma kioscioła tak ukierunkowanego
            > na "tresowanie kobiet" jak w Polsce.

            no nie wiem....
            a Ameryka Pd?
            • kocia_noga Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 11:55
              winniepooh napisała:

              > > nigdzie na swiecie nie ma kioscioła tak ukierunkowanego
              > > na "tresowanie kobiet" jak w Polsce.
              >
              > no nie wiem....
              > a Ameryka Pd?

              Tam też najwięcej bandytyzmu, narkotyków i nierówności.
            • iluminacja256 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 12:49
              Nie bylam nigdy w Ameryce Południowej, ale z tego co
              czytałam/oglądałam to tam katolicyzm jest jednak o wiele bardziej
              magiczny i cąły ten kult Matki Boskiej w tej magii ma korzenie ,
              wiec jednak jest trochę inaczej. Ja chciaąłm przede wszystkim
              zauwazyc, że kosciół w Polsce kiedyś nie gadał w kólko o maicy,
              poczętym i macierzyństwie - tak się im porobiło po 89 roku
              • winniepooh Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 13:05
                iluminacja256 napisał:
                kosciół w Polsce kiedyś nie gadał w kólko o maicy,
                > poczętym i macierzyństwie - tak się im porobiło po 89 roku

                przed '89 kk realizował podstawowy cel polityczny: doprowadzić do
                zmiany rządu na taki, który nie będzie ograniczał jego wpływów na
                owieczki.
                cel nr 1 zrealizowano, przystąpiono do realizacji celu nr 2:
                rozszerzanie władzy nad owieczkami

                nie wiem o czym plotą księża latynosi, ale zdaje się że aborcja w ich
                krajach jest nielegalna, a status społeczny kobiety niewiele różni
                się od statusu krowy
              • kocia_noga Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 14:33
                iluminacja256 napisał:

                > Nie bylam nigdy w Ameryce Południowej, ale z tego co
                > czytałam/oglądałam to tam katolicyzm jest jednak o wiele bardziej
                > magiczny i cąły ten kult Matki Boskiej w tej magii ma korzenie ,
                > wiec jednak jest trochę inaczej. Ja chciaąłm przede wszystkim
                > zauwazyc, że kosciół w Polsce kiedyś nie gadał w kólko o maicy,
                > poczętym i macierzyństwie - tak się im porobiło po 89 roku

                Magiczne tam jest wszystko, kult św Tomasza i inne dawne kulty
                adaptowane do KRK - niech indianie wierzą w co zechcą, byle w ramach
                organizacji watykańskiej.
                A co do obsesji antychoicowej, to się mylisz - paranoja zaczęła się
                wcześniej.
                Opowiadałam już o tym wiele razy na forum, że w latach 80. pojawiły
                się wokół kościołów grupy fanatyków - z jednym z nich spotkałam się,
                gdy głosił coś w ten gust: "kobiety! dawniej mężczyźni mówili wam,że
                dobre jest x, ale oni was oszukiwali, dla was dobre jest y, nas,
                dbających o was mężczyzn macie słuchać".
                Było to na pewnym szkoleniu a gadkę facet miał w ramach
                nadprogramowych zajęć (ktoś jednak go wpuścił, ktoś dał mu mikrofon
                do ręki). Reakcją na to było trochę zażenowanego śmiechu ze strony
                sali i raczej wszystkie kobitki z którymi rozmawiałam,łącznei ze mną
                wtedy zlekceważyły go jako nieszkodliwego wariata.
                W tamtych czasach trwało formowanie przyszłych politycznych władz
                Polski pod kościołem.
                • iluminacja256 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 14:57
                  Prawda jest taka, ze gdyby w tym 93 czy ktory to był rok, pod
                  parlamentem staneli wszyscy - faceci i kobiety, męzowie i zony, a
                  nie tylko grupka kobiet z których potem zrobiono wariatki-
                  feministki, to tej ustawy by nie było... Nie da sie czegoś zrobić
                  wbrew ludziom, bo ludzie zawsze maja mozliwosc, przepraszam za
                  formę, pierd.oln.ięcia kamieniem, kiedy maja dosc... Dla mnie
                  Wojtyła był przyczyną tego wszystkiego i choc generalnie uwazam, ze
                  miał charyzmę, duzo zrobił dla Polski w momencie przemian, to lepiej
                  by było, gdyby go nie było na tym papieskim stołku ...

                  W sumie to pamietam, z e w podstwówce lubiłam religie, cała te
                  ofensywa religijno- aborcyjna ruszyła dopiero w poczatku lat 90-
                  tych, "Niemy Krzyk " oglądałam w liceum na biologii jako film
                  dokumentalny ! Wczesniej jakos naprawdę nie było az takiej histerii
                  na te tematy - moz e były grupki fanatyków, ale lepeij się kryły,
                  albo siedziały w zamkniętym srodowisku...Zresztą w ogóle wejscie
                  religii do szkoł to był poczatek końca...
                  • kocia_noga Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 15:08
                    iluminacja256 napisał:

                    > Prawda jest taka, ze gdyby w tym 93 czy ktory to był rok, pod
                    > parlamentem staneli wszyscy - faceci i kobiety, męzowie i zony, a
                    > nie tylko grupka kobiet z których potem zrobiono wariatki-
                    > feministki, to tej ustawy by nie było... Nie da sie czegoś zrobić
                    > wbrew ludziom, bo ludzie zawsze maja mozliwosc, przepraszam za
                    > formę, pierd.oln.ięcia kamieniem, kiedy maja dosc... Dla mnie
                    > Wojtyła był przyczyną tego wszystkiego i choc generalnie uwazam,
                    ze
                    > miał charyzmę, duzo zrobił dla Polski w momencie przemian, to
                    lepiej
                    > by było, gdyby go nie było na tym papieskim stołku ...
                    >
                    > W sumie to pamietam, z e w podstwówce lubiłam religie, cała te
                    > ofensywa religijno- aborcyjna ruszyła dopiero w poczatku lat 90-
                    > tych, "Niemy Krzyk " oglądałam w liceum na biologii jako film
                    > dokumentalny ! Wczesniej jakos naprawdę nie było az takiej
                    histerii
                    > na te tematy - moz e były grupki fanatyków, ale lepeij się kryły,
                    > albo siedziały w zamkniętym srodowisku...Zresztą w ogóle wejscie
                    > religii do szkoł to był poczatek końca...

                    Zgadzam się poza jednym, to nie były grupki wariatek! Tak je
                    przedstawiały media, z Wyborczą na czele, doskonale to pamiętam.
                    Do czasu przejęcia TV ukazywały się np sondy uliczne na ten temat,
                    pokazywano księży i zakonnice wypowiadające się za wyborem,
                    potem raz-dwa znikneły, już na zawsze.
                    Protesty były, liczne, były zbierane głosy i zebrano ich - około
                    miliona twierdzą jedni, a kilka milionów - inni.
                    Nie było tylko zamieszek, palenia opon, bicia kamieniami, uważam,że
                    wszyscy wtedy nabraliśmy się na tę deklarowaną demokrację - że głos
                    ludzi wystarczy, że "wolny rząd" nie wymaga walki tylko wiedzy o
                    naszych, ludzi, wyborach...
                    Dokonano wtedy na Polsce gwałtu, nie pierwszego...
                  • winniepooh Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 19:15
                    iluminacja256 napisał:

                    > Prawda jest taka, ze gdyby w tym 93 czy ktory to był rok

                    hmmmm jak ten czas leci, licealne czasy

                    z tego, co pamiętam podpisy zbierali najaktywniej tzw. "prolajfersi"
                    - wszędzie było ich pełno. "proczojsowcy" gadali, gadali, gadali i
                    nic nie robili. tak przynajmniej było wtedy w moim rodzinnym mieście
                    średniej wielkości w tzw. Polsce A.
                    Nie wiem jak mogło być w tzw. Polsce B, przypuszczam jeśli tam nawet
                    żyli jacyś "proczojsowcy" nie śmieli otworzyć ust.

                    Coś się może i działo w Polsce AA: w Warszawie, Poznaniu, Wrocławiu,
                    Łodzi, czy Szczecinie.
                    Kraków - kolebka Wojtyły - to konserwa

                    "prolajfersi" mieli moc, bo byli zorganizowani.
                    zorganizowani w ramach instytucji kk.

                    wokół czego mieli się organizować "proczojsowcy"? feminizmu? akurat.
                    nic bardziej śmiesznego wtedy nie było, niż feminizm.

                    mimo, że było nas więcej przegraliśmy.
                    przegraliśmy, bo nie było żadnej organizacji politycznej, społecznej,
                    czy ekonomicznej, która miałaby interes w uwaleniu ustawy.
                    • kocia_noga Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 21:50
                      winniepooh napisała:

                      > z tego, co pamiętam podpisy zbierali najaktywniej
                      tzw. "prolajfersi"
                      > - wszędzie było ich pełno. "proczojsowcy" gadali, gadali, gadali i
                      > nic nie robili. tak przynajmniej było wtedy w moim rodzinnym
                      mieście
                      > średniej wielkości w tzw. Polsce A.


                      w moim średniej wielkości mieście w zagłębiu czarnopodniebiennych
                      protestowało mnóstwo osób, organizowane były i wysyłane listy z
                      podpisami, niemal cała moja rodzina zbierała.
                      Już pisałam,że podpisów i listów zebrano mnóstwo.
                      Dlatego nie zapominam michnikowi, że łgał w sprawie "grupki" - to
                      nie była grupka.
                      Dla mnie pzoa tym to nie były czasy licealne, byłam zupełnie
                      dorosła i interesowałam się życiem społecznym i polityką.
                      • winniepooh Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 22:49
                        Kocia, ja nie twierdzę że nie zebrano podpisów i nie protestowano.
                        Jednakże wg mojego oglądu sytuacji aktywności "lajfersów" była
                        wszechobecna i nachalna, czego o "naszych" nie mogę powiedzieć.

                        michnik łgał to, co było w jego interesie i o tym piszę - żadnej
                        liczącej się sile nie zależało na zablokowaniu ustawy. przeciwników
                        mogło być więcej, ale nie byli zorganizowani, nie mieli dojść do
                        mediów, reprezentacji politycznej, ani innych wpływów, nie widziałam
                        nawet ulotek innych niż antyaborcyjne.

                        generalnie zgadzam się z argumentem, że to wszystko przez wojtyłę i
                        uważam że w tym starciu nie mieliśmy większych szans.
            • sabinac-0 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 13:09
              Slynny latynoski "kult macho" na szczescie powoli odchodzi do lamusa i staje sie
              glownie deklaratywny.

              W Ameryce Pd juz od dawna wiekszosc kobiet, z koniecznosci, pracuje i wiekszosc
              mezczyzn juz od dziecinstwa jest przyzwyczajana do prac domowych. Nawet w
              Europie, jesli widzisz faceta uzerajacego sie samotnie w supermarkecie z
              zakupami i dzieckiem, jest bardziej prawdopodobne ze bedzie to Latynos niz
              Europejczyk.
              W Ameryce Pld spotyka sie wiecej samotnych ojcow (w sensie, ze naprawde sami
              wychowuja dzieci) niz w Europie. Podzial opieki po rozwodzie czesto przebiega wg
              schematu "starsze dzieci z ojcem, mlodsze z matka".

              Prawo o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie w wiekszosci krajow Ameryki Pld
              zostalo wprowadzone wczesniej niz w Polsce. Nie zawsze dziala ono sprawnie i
              wiele ofiar msci sie za doznane krzywdy na wlasna reke, czesto z pomoca krewnych.
              W spolecznym odbiorze takich przestepstw jak gwalt i przemoc odium spada raczej
              na sprawce niz na ofiare. Facet bijacy zone musi liczyc sie z ryzykiem dostania
              w morde od szwagrow lub wlasnych krewnych czy kolegow. Ilosc aktow przemocy
              rosnie wsrod Latynosow na emigracji, gdy sa odseparowani od rodzin i przyjaciol.

              Dziedzina, w ktorej kk mocno miesza jest prawo do aborcji. Na calym kontynencie
              jest ona bezwzglednie zabroniona i karana wiezieniem. Jedynie w Brazylii
              pojawiaja sie niesmiale proby dopuszczenia przerwania ciazy w przypadku
              stwierdzenia bezmozgowia plodu, ostro utracane przez kosciol.
              Co jest do przewidzenia, ilosc pokatnych aborcji jest ogromna.
              Samotne macierzynstwo jest w Ameryce Pld wrecz norma, na szczescie nie laczy sie
              z taka dezaprobata ni ostracyzmem jak w Polsce.

              W ostatnich latach na calym kontynencie notuje sie masowy odplyw wiernych z kk
              na rzecz coraz popularniejszych kosciolow protestanckich.
              • kocia_noga Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 14:36
                sabinac-0 napisała:

                > Slynny latynoski "kult macho" na szczescie powoli odchodzi do
                lamusa i staje si
                > e
                > glownie deklaratywny.
                >
                > W Ameryce Pd juz od dawna wiekszosc kobiet, z koniecznosci,
                pracuje i wiekszosc
                > mezczyzn juz od dziecinstwa jest przyzwyczajana do prac domowych.
                Nawet w
                > Europie, jesli widzisz faceta uzerajacego sie samotnie w
                supermarkecie z
                > zakupami i dzieckiem, jest bardziej prawdopodobne ze bedzie to
                Latynos niz
                > Europejczyk.
                > W Ameryce Pld spotyka sie wiecej samotnych ojcow (w sensie, ze
                naprawde sami
                > wychowuja dzieci) niz w Europie. Podzial opieki po rozwodzie
                czesto przebiega w
                > g
                > schematu "starsze dzieci z ojcem, mlodsze z matka".
                >
                > Prawo o przeciwdzialaniu przemocy w rodzinie w wiekszosci krajow
                Ameryki Pld
                > zostalo wprowadzone wczesniej niz w Polsce. Nie zawsze dziala ono
                sprawnie i
                > wiele ofiar msci sie za doznane krzywdy na wlasna reke, czesto z
                pomoca krewnyc
                > h.
                > W spolecznym odbiorze takich przestepstw jak gwalt i przemoc odium
                spada raczej
                > na sprawce niz na ofiare. Facet bijacy zone musi liczyc sie z
                ryzykiem dostania
                > w morde od szwagrow lub wlasnych krewnych czy kolegow. Ilosc aktow
                przemocy
                > rosnie wsrod Latynosow na emigracji, gdy sa odseparowani od rodzin
                i przyjaciol
                > .
                >
                > Dziedzina, w ktorej kk mocno miesza jest prawo do aborcji. Na
                calym kontynencie
                > jest ona bezwzglednie zabroniona i karana wiezieniem. Jedynie w
                Brazylii
                > pojawiaja sie niesmiale proby dopuszczenia przerwania ciazy w
                przypadku
                > stwierdzenia bezmozgowia plodu, ostro utracane przez kosciol.
                > Co jest do przewidzenia, ilosc pokatnych aborcji jest ogromna.
                > Samotne macierzynstwo jest w Ameryce Pld wrecz norma, na szczescie
                nie laczy si
                > e
                > z taka dezaprobata ni ostracyzmem jak w Polsce.
                >
                > W ostatnich latach na calym kontynencie notuje sie masowy odplyw
                wiernych z kk
                > na rzecz coraz popularniejszych kosciolow protestanckich.

                Jeśli to prawda, co piszesz, zwłaszcza na końcu, to chwała Bogini.
                • sabinac-0 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 16:50
                  Akurat jesli chodzi o ten kontynent, informacje mam w miare dokladne. Mlodzi
                  ludzi nie sa tam zbyt religijni, w kazdym razie katolicy, wsrod protestantow
                  spotyka sie znacznie wiecej praktykujacych.

                  Niestety, jest tez druga strona medalu. W ostatnich latach popularne staly sie
                  rozne ruchy pro-socjalistyczne i pro-komunistyczne. Karmia sie nimi rozni
                  watazkowie typu Hugo Chavez i Evo Morales, powodujac w ten sposob kryzys
                  ekonomiczny, ktorym z kolei karmi sie kk.
                  Jedyne kraje, ktore jak na razie opieraja sie tej tendencji to Chile, Peru i
                  Kolumbia i w tych krajach kk ma coraz mniej do powiedzenia.
            • kr_kap Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 02.02.10, 22:19
              To pewnie zależy gdzie, Ameryka Południowa to kilkanaście krajów. Pewnie jest zupełnie inaczej niż w Polsce, ale też dlatego, że tam kobiety, statystycznie rzecz biorąc, mają w ogóle bardziej przechlapane. Mężczyźni zresztą też. Ten procent gospodarstw bez prądu i wody bieżącej, ponad połowa, z tego, co pamiętam. Tam walka o przetrwanie najpierw, szczególnie z taką ilością dzieci na głowę na głowie, więc miejsce kobiety w rodzinie to kosmetyka. Statystycznie i niemiastocentrycznie staram się gdybać, zaznaczam.

              Taki mam stereotyp, z zestawu "mądrości białego człowieka na temat dzikich", że ludzie w tamtych pięknych okolicznościach bardziej są z naturą niż, na ten przykład, my. Obie płcie i pojeść lubią, i pogotować, i cieleśnie więcej swobody mają (na przykład tańczą z gracją i chętnie) i śpiewają niepijani... A więc, być może, panowie tameczni angażują się w te ziemskie sprawy o wiele bardziej niż panowie nasi, którzy, wiadomo, tylko "kantem i niczem" ;). Co pewnie czyni różnicę. Oczywiście nie może to radykalnie zmienić głównej linii KK, która jaka jest każdy widzi, ale fakt, że Matka Boska ma tam miejsce specjalne, niemal równe z Jezusowym, musi coś zmieniać. No i kobitki tamte jakoś skrzętniej wywiązują się z narzuconej roli i tej dziatwy mają, że hej ;), więc może polską próbę tresury z ambon trzeba czytać z optymizmem, że na alarm tu biją.

              A. Jeszcze do różnic. Tym razem z autopsji: do kościoła latynosi przychodzą z całą rodzinką. Więc są na mszy oseski drące i są kilkulatki rozbiegane i gadające. Nikt ich nerwowo nie goni, nienerwowo zresztą też nie, nie ucisza, sąsiedzi/sąsiadki nie patrzą wilkiem. U nas dziatwę widuję tylko u Dominikanów, a i tak tę biegająco-gadającą jedynie na krużgankach. Oczywiście można powiedzieć, że po to bez potomstwa się idzie, żeby się skupić. Ale może jest zupełnie inaczej. Tak, hm, bardziej judeochrześcijańsko? Modlitwa, kontakt z bóstwem to domena mężczyzn. A te rozbiegane dzieci niech z matką w domu, chyba w głowie jej się przewraca, że przeszkadza swoimi bachorami innym. Nie jest trochę tak?

              • sabinac-0 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 03.02.10, 00:00
                Z ta woda i pradem bylo przechlapane jeszcze kilkanascie lat temu, ale teraz,
                przynajmniej w tych krajach, ktore znam osobiscie lub mam tam bliskich
                znajomych, jest duzo lepiej i dobrodziejstwa te sa dostepne nawet w malych
                wioskach. Co prawda odciete sa oddalone od wsi pojedyncze gospodarstwa, ale
                nawet tam ludzie maja male agregaty na rope, ktore wlaczaja codziennie na
                troche, by obejrzec "Wiadomosci" + ewentualnie mecz lub serial i podladowac
                komorki. Tylko niektorzy maja komputer w domu, ale kawiarenke internetowa
                znajdzie sie nawet w zabitej dechami dziurze.
                Wiara jest tam bardzo rytualna, ludzie czesto maja rozne figurki, domowe
                oltarzyki, swieczuszki itp. ale w zyciu kieruja sie raczej racjonalnymi
                przeslankami.
                Cielesnie rzeczywiscie maja wiecej swobody, nie tylko w tancu. Dzieci jest
                czesto duzo, ale nikt sie nimi zbytnio nie przejmuje, chowaja sie troche "z
                rozpedu", co ma swoje i dobre, i zle strony.
                Wszelka dzieciarnia peta sie wszedzie, ale jest trzymana w ryzach, robienie z
                dziecka rodzinnego tyrana jest tam nie do pomyslenia. Nie ma typowej dla Europy
                tendencji do upupiania dzieci i kreowania im bezproblemowego, bajkowego swiata.
                Taka np. romansujaca samotna 30-latka z kilkorgiem dzieci nie wzbudzi ani
                sensacji, ani oburzenia. Wiekszosc plomiennych "amante" przyjmuje ukochana z
                dobrodziejstwem inwentarza i nie pyta, skad ow inwentarz pochodzi, ukochana zas
                nie bedzie mu wciskac, ze musi najpierw przekonac do siebie wszystkie jej
                dzieci. Wszyscy wiedza, ze dzieci dorastaja i odchodza.
                Malo ktora Latynoska zamknie sie w domu tylko dlatego, ze jest matka. Wiekszosc
                dzieciatych kobiet prowadzi zycie towarzyskie, mezatki wychodza z mezami lub z
                kolezankami, wolne - z kim sie da. Staruszki tez chodza na "fiestas" czyli
                imprezy. Nieraz widuje sie chichoczace pijane babcie i nikogo to nie oburza (bo
                "juz sie napracowaly i maja prawo sie zabawic"), juz predzej oburza sie na
                podpita mlodke.
                • kr_kap Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 03.02.10, 01:31
                  > Z ta woda i pradem bylo przechlapane jeszcze kilkanascie lat temu,

                  Te dane z lektur różnych mądrych statystycznych znam, mieszkałam tylko w miastach - tak, jak teraz sprawdziłam, to różnie wygląda w różnych krajach, ale fakt, że dużo lepiej niż przed laty. Inna sprawa, że na obrzeżach większych miast jest w sumie niemal jak na wsi ;) Z tym, że media można łatwiej skołować. Zawsze mnie rozczulały te walące się budy albo zdezelowane wagony kolejowe z obowiązkową anteną satelitarną ;)

                  > Wiara jest tam bardzo rytualna, ludzie czesto maja rozne figurki, domowe
                  > oltarzyki, swieczuszki itp. ale w zyciu kieruja sie raczej racjonalnymi
                  > przeslankami.

                  No i o to chodzi. Wiadomo, że ksiądz swoje musi powiedzieć, jego robota, ale w życiu to normalne, że jest i przysłowiowa "casa chica" i "casa grande" i super współegzystują. To pewnie będzie błogosławieństwo klimatu ;) I dystansu do siebie.

                  Z drugiej strony u nas też funkcjonują te ołtarzyki i świeczuszki. Może jeszcze nie wkładamy kościelnym figurom peruk na głowy, ale cała reszta, z tym obnoszeniem relikwiarzy, pielgrzymkami na kolanach, kulami wieszanymi jako wota, figurkami podtykanymi do całowania... No, nie w dużym mieście, ale w końcu miasto to twór sztuczny. I może nie dziwota, że księża grzmią z ambon, bo to w mieście całe to ZŁO i to ODEJŚCIE się zaczyna. No i to miastowe kobiety, tfu, na psa urok, nie chcą się rozmnażać i mężom poddawać A przynajmniej tak twierdzą różne tam urzędy statystyczne, też zresztą wymysł szatana ;)

                  • sabinac-0 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 03.02.10, 10:12
                    Na poludniu Europy jest jeszcze inaczej - figury, swiece, swieta koscielne 10
                    razy w roku, tlumne procesje, swieci co krok, szkoly, szpitale, nawet publiczne,
                    nazywane imionami swietych. Reszta calkowicie laicka, kosciolowi od polityki,
                    medycyny, nauki i prywatnego zycia niezrzeszonych wara. W "swietych" szpitalach
                    personel lacznie z kapelanem podpisuje, ze bedzie respektowal indywidualna wiare
                    kazdego pacjenta. W "swietych" szkolach zakonnice i zajecia opcjonalne: religia
                    katolicka, muzulmanska lub etyka.
                • kocia_noga Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 03.02.10, 13:11
                  To co tu piszecie, wygląda tak sielankowo, że zaczynam się
                  zastanawiać,czy statystyki dot. zabójstw, korupcji, nędzy,
                  narkotyków i machoizmu to nie jest czysty wymysł i czy Fidyk
                  pokazując szkóki samby i okoliczności wokół wszystkiego nie zmyślił.
                  Nie wiem, nie wiem, moja noga tam nie stanęła.
                  • sabinac-0 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 03.02.10, 16:36
                    kocia_noga napisała:

                    > To co tu piszecie, wygląda tak sielankowo, że zaczynam się
                    > zastanawiać,czy statystyki dot. zabójstw, korupcji, nędzy,
                    > narkotyków i machoizmu to nie jest czysty wymysł i czy Fidyk
                    > pokazując szkóki samby i okoliczności wokół wszystkiego nie zmyślił.
                    > Nie wiem, nie wiem, moja noga tam nie stanęła.

                    Jesli znasz kontynent tylko z sensacyjnych reportazy, nic dziwnego, ze masz
                    skrzywiony obraz.
                    To, ze sa takie czy inne statystyki i ze istnieja te wszystkie okropnosci
                    ktorymi epatuja dziennikarze, nie znaczy jeszcze, ze nie zyja tam zwykli ludzie,
                    ktorym w dodatku wcale nie jest zle.
                    Polske tez moznaby sfilmowac i opisac tak, ze jawilaby sie pieklem na ziemi.
                    • easz Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 03.02.10, 23:28
                      sabinac-0 napisała:

                      > Jesli znasz kontynent tylko z sensacyjnych reportazy, nic
                      dziwnego, ze masz skrzywiony obraz.
                      > To, ze sa takie czy inne statystyki i ze istnieja te wszystkie
                      okropnosci ktorymi epatuja dziennikarze, nie znaczy jeszcze, ze nie
                      zyja tam zwykli ludzie,
                      > ktorym w dodatku wcale nie jest zle.
                      > Polske tez moznaby sfilmowac i opisac tak, ze jawilaby sie pieklem
                      na ziemi.

                      Afganistan też. Takie ujednolicanie, równanie to można na każdym
                      organizmie przeprowadzić. Na Szwecji też. Ale co z tego wynika?
                  • kr_kap Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 08.02.10, 02:08
                    kocia_noga napisała:

                    > To co tu piszecie, wygląda tak sielankowo, że zaczynam się
                    > zastanawiać,czy statystyki dot. zabójstw, korupcji, nędzy,
                    > narkotyków i machoizmu to nie jest czysty wymysł

                    Mimo wszystko - i tu będę się upierać - w kraju, gdzie nie można
                    umrzeć z głodu, bo zawsze jest coś na drzewie czy na kaktusie i nie
                    można zamarznąć, jest, tak w ogóle, dla statystycznej
                    mieszkanki/mieszkańca lepiej. Ja statystyki dotyczące losu
                    tamtejszych kobiet znam głównie z doniesień różnych organizacji
                    feministycznych i Amnesty, więc wiem, że nie jest dobrze, tak w
                    szczególe. Tyle tylko, że to "niedobrze" rozkłada się bardzo
                    nierówno w społeczeństwie. Wiec chętnie wierzę, że moja rozmówczyni,
                    poprzez swoich znajomych, stykała się akurat z sielanką.

                    Ja dlatego staram się trzymać statystyk, że własne doświadczenie
                    jest mocno złudne.

                    W latynoskim mieście stołecznym, gdzie mieszkałam, podobno jednym z
                    najniebezpieczniejszych miast świata, pod moim blokiem zgwałcili i
                    zabili dziewczynę; w polskim mieście stołecznym, w którym mieszkam,
                    parę bloków dalej zatłukli kijem bejsbolowym studenta matematyki.
                    Czy to znaczy, że to moje polskie jest tak samo niebezpieczne jak
                    tamto? Nie, to znaczy, że mam cholernie różowe okulary, mieszkając w
                    mieście ;)

                    • sabinac-0 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 08.02.10, 17:43
                      Czy naprawde sama wzmianka o tym, ze nie wszyscy w Ameryce Poludniowej gniezdza
                      sie w fawelach i morduja nawzajem, jest wystarczajaca podstawa do sugrowania mi
                      ze "wsrod znajomych stykalam sie tylko z sierlanka"?
                      • kr_kap Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 09.02.10, 02:33
                        sabinac-0 napisała:

                        > Czy naprawde sama wzmianka o tym, ze nie wszyscy w Ameryce
                        Poludniowej gniezdza
                        > sie w fawelach i morduja nawzajem, jest wystarczajaca podstawa do
                        sugrowania mi
                        > ze "wsrod znajomych stykalam sie tylko z sierlanka"?

                        Skądże znowu. Zresztą ja użyłam słowa "akurat" a nie "tylko".
                        A kocia, jak sądzę, sielanką nazwała to, co opisujesz w tym poście:

                        forum.gazeta.pl/forum/w,212,106528834,106684929,Re_Zony_poddajcie_sie_mezom_O_.html

                        Ponieważ jednak napisała "opisujecie", musiałam zgłosić votum
                        separatum, jako że na Ameryce Południowej się nie znam i moja wizja
                        jest jakby ciemniejsza, co zresztą napisałam. Podobnie jak
                        napisałam, że sobie "gdybam". A skoro kocia bierze Twój post i
                        któryś mój za opis sielanki, to może tak właśnie one brzmią.

                        Nie mam pojęcia, z czym się stykałaś poprzez swoich znajomych, ale
                        skoro to, co opisujesz, zostało tak właśnie nazwane, to z tego a nie
                        innego słowa skorzystałam w rozmowie z kocią, pisząc "chętnie
                        wierzę", i bez intencji sugerowania Ci czegokolwiek.






                        • kocia_noga Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 09.02.10, 16:10
                          Dla mnei to co opisywałyście obie w zderzeniu z moimi wyobrażeniami
                          wyglądało na sielnakę. Jak jest naprawdę, nie mam pojęcia, pewnie i
                          tak i siak, a statystyki pokazują obraz globalny.
                        • sabinac-0 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 09.02.10, 18:11
                          Gwoli scislosci - zrodlem moich informacji o kontynencie nie sa jacys
                          enigmatyczni "znajomi" tylko maz i jego rodzina.
        • sabinac-0 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 11:09
          benek231 napisał:

          >
          > Ichnie profesory, niekoniecznie z chlopskich rodzin, widza kobiete identycznie.
          >
          >
          Tu masz racje. Dane mi bylo poznac kilku mlodych ksiezy, calkiem skadinad
          sympatycznych, ktorzy, pomimo ze pochodzili z wyksztalconych rodzin i "poza tym"
          mieli calkiem trzezwy osad rzeczywistosci, poglady na spoleczenstwo i role
          kobiet mieli niczym za Boleslawa Prusa.
          Mozna bylo odniesc wrazenie, ze w seminarium wyprano im mozg i to tylko w tej
          jednej kwestii.
          • berta-live Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 11:45
            Myślę, że to nie jest kwestia prania mózgu tylko lojalności wobec pracodawcy.
            Kościół to hierarchiczna organizacja, która nie pozwala swoim członkom na własne
            poglądy. Podobnie jak partia polityczna. Jak ktoś się zapisał do komunistycznej,
            to musi głosić komunistyczne poglądy. Jak do ultraprawicowej to ultraprawicowe.
            A jak się nie podoba, to albo można zmienić ugrupowanie, albo założyć własne
            albo awansować na szczyt i przeprowadzić reformy.

            A to na ile ludzie kierują się poglądami a na ile wyrachowaniem wstępując do
            różnych organizacji, to jest zupełnie inna kwestia. Generalnie idealistów to
            nikt nie lubi i nigdzie nie są mile widziani. A już zwłaszcza tam, gdzie
            rozchodzi się o władzę i kasę.
          • iluminacja256 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 12:59
            >Mozna bylo odniesc wrazenie, ze w seminarium wyprano im mozg i to
            tylko w tej
            > jednej kwestii.

            Ale oni wcale nie mają wypranych mózgów, to sa w 3/4 potworni
            hipokryci. Na Ambonie i publicznie bedą ci mówic o poczętych,
            macierzyństwie, godnosci kobiety, a po południu i wieczorem mają
            swoje kochanki, którym połamali zycie, bo nie mają najmniejszego
            zamiaru odejsc tylko wciskaja kity, ze "przezywają rozterki duchowe"
            i tak od 8 lat te rozterki, albo odwiedzaja agencje
            towarzyskie .Miałam nieprzyjemnosc poznać jednego takiego, który
            kochanke wymieniał co rok na nową ...Po prostu kk to hipokryzja
            idealna i jak juz ktoś napisał - idealista z powołaniem wybrał sobie
            chyba najgorszą drogęjaką mógł, jesli tam wstapił.
            • kocia_noga Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 14:38
              iluminacja256 napisał:

              > >Mozna bylo odniesc wrazenie, ze w seminarium wyprano im mozg i to
              > tylko w tej
              > > jednej kwestii.
              >
              > Ale oni wcale nie mają wypranych mózgów, to sa w 3/4 potworni
              > hipokryci. Na Ambonie i publicznie bedą ci mówic o poczętych,
              > macierzyństwie, godnosci kobiety, a po południu i wieczorem mają
              > swoje kochanki, którym połamali zycie, bo nie mają najmniejszego
              > zamiaru odejsc tylko wciskaja kity, ze "przezywają rozterki
              duchowe"
              > i tak od 8 lat te rozterki, albo odwiedzaja agencje
              > towarzyskie .Miałam nieprzyjemnosc poznać jednego takiego, który
              > kochanke wymieniał co rok na nową ...Po prostu kk to hipokryzja
              > idealna i jak juz ktoś napisał - idealista z powołaniem wybrał
              sobie
              > chyba najgorszą drogęjaką mógł, jesli tam wstapił.

              Oni ćwiczą się właśnie w tej hipokryzji walcząc z uczuciuami -
              imitując jedne, zaprzeczając drugim.
            • kr_kap Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 02.02.10, 22:44
              W seminarium, biedacy, to już za samo piwo lecą. Co dopiero gadać o
              prawdziwym narkotyku ;) Więc chętnie wierzę, a wszędzie w wywiadach
              to bije po oczach, że w seminarium w ogóle nie ma kwestii relacji
              damsko-męskich, radzenia sobie z celibatem, obecności w człowieku-
              księdzu popędu płciowego i tak dalej. Nie ma kwestii, nie ma
              problemu. Zamiatamy sprawę pod dywan. Stąd potem ta biegłość ;)

              --

              Sama powiedz, jaką ci od wciskania kitów mogą mieć opinię o
              kobiecie, skoro żyje na kocią łapę z księdzem i jego, boskiego
              przekaźnika, bruka? ;)

              A ci, co kobiety nie znają, poza mateczką, tym bardziej w bojaźni i
              drżeniu przez nieznanym czyli złym i niebezpiecznym. Więc muszą
              jasno zaznaczyć granice i miejsce, z tej ambony ;)
    • bene_gesserit Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 01:05
      Dopoty bedzie celibat i zakaz kaplanstwa dla kobiet, dopoty tak
      będą o kobietach mysleli. A dopoty będą tak o kobietach mysleli,
      dopoty bedzie celibat i zakaz kaplanstwa dla kobiet.
      • benek231 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 01:12
        bene_gesserit napisała:

        > Dopoty bedzie celibat i zakaz kaplanstwa dla kobiet, dopoty tak
        > będą o kobietach mysleli. A dopoty będą tak o kobietach mysleli,
        > dopoty bedzie celibat i zakaz kaplanstwa dla kobiet.
        >
        >
        *Wyglada mina to, ze kaplanstwo dla kobiet jest czescia znacznie wiekszego
        obszaru, znanego jako rownouprawnienie. Ta zatwardzialosc kk w duzej mierze
        rzutuje na dyskryminacyjne traktowanie kobiet w innych dziedzinach, albowiem kk
        utrwala dyskryminujace poglady na spoleczna role kobiety.
      • easz Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 02:05
        bene_gesserit napisała:

        > Dopoty bedzie celibat i zakaz kaplanstwa dla kobiet, dopoty tak
        > będą o kobietach mysleli. A dopoty będą tak o kobietach mysleli,
        > dopoty bedzie celibat i zakaz kaplanstwa dla kobiet.

        Ale to by znaczyło, że nie ma wyjścia, nie ma i nie będzie
        rozwiązania. Czyli koniec Kk jedynie.
      • morzine Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 02.02.10, 23:03
        To nie jest tak, winny jest temu tylko celibat. W Kosciele Prawoslawnym kobieta
        ma jeszcze mniejsze prawa niz w katolickim, pomimo, ze pop ma zone. Kobieta tam
        nie moze nawet wejsc za oltarz, bo jest "nieczysta", gdy ma okres nie moze
        przyjmowac Komunii, bo tez jest "nieczysta"...po porodzie, przez o ile pamietam,
        90 dni nie moze wchodzic do cerkwi, bo tez "nieczysta"... a jeszcze gorzej jest
        chyba w judaizmie....
    • berta-live Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 01:52
      Kościół się nie może pogodzić, że wraz z powstaniem globalnej, opartej na
      konsumpcji, gospodarki stracił wpływy i dochody. I z uporem maniaka próbuje
      przywrócić dawne zwyczaje i styl życia, nie zauważając, że reanimuje trupa.
      Dlatego tak się ośmiesza.
      • benek231 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 02:01
        berta-live napisała:

        > Kościół się nie może pogodzić, że wraz z powstaniem globalnej, opartej na
        konsumpcji, gospodarki stracił wpływy i dochody.

        *To chyba nie o Polsce mowisz. W PL kk ma ogromne wplywy i nie mniejsze dochody.
        Co ciekawsze dochodami bedzie sie mogl cieszyc, takze gdy straci wplywy i parafian.

        I z uporem maniaka próbuje przywrócić dawne zwyczaje i styl życia, nie
        zauważając, że reanimuje trupa. Dlatego tak się ośmiesza.

        *W duzej mierze udaje mu sie to. Pokolenie wyrastajace w wyznaniowym panstwie ma
        calkiem niezle zindoktrynowane glowki.
        • kocia_noga Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 09:16
          Zindoktrynowane główki pieprzą o Ojcu Świętym i jego "feminiźmie".
          O.Ś. co innego mówił a co innego robił, stosunek KK do kobiet bardzo
          wynika z działalnośći tego faceta.
          Gdyby główki były mniej oszołomione, zapytałyby o stosunek do
          Stepinaca, Tiso, a w mniejszej skali do Rydzyka.
          Niedawno padło tu wyznanie wiary, że uczucia trzeba poddawać
          tresurze,żeby ich nieodczuwać - to właśnie się czyni w kościele, na
          wielką skalę w seminarium.Tak wyćwiczony człowiek nie posiada już
          własnych uczuć ani moralności, ani sumienia.
          • vargtimmen Prostuję 31.01.10, 14:44
            kocia_noga napisała:


            > Niedawno padło tu wyznanie wiary, że uczucia trzeba
            > poddawać tresurze,żeby ich nieodczuwać - to właśnie
            > się czyni w kościele, na wielką skalę w seminarium.


            Zdeformowałaś moja słowa, zmieniając zasadniczo ich sens. Nie chodziło o
            nieodczuwanie uczuć w ogóle, tylko o radzenie sobie z uczuciami złymi.

            Są uczucia złe, destruktywne, które zatruwają człowiekowi życie lub mogą
            prowadzić do czyjejś krzywdy. Takie uczucia stoją w konflikcie z normami
            moralnymi, co jest źródłem cierpienia człowieka. Wychowanie, rozmaite
            medytacje, modlitwa, treningi psychologiczne pomagają sobie z tym radzić,
            racjonalizować itp.


            > Tak wyćwiczony człowiek nie posiada już
            > własnych uczuć ani moralności, ani sumienia.

            Tak, omawiany przez Ciebie JPII jest najlepszym przykładem. Prawdziwy Kwisatz
            Haderach polskiego katolicyzmu.
            • kocia_noga Re: Prostuję 31.01.10, 15:01
              vargtimmen napisał:

              > kocia_noga napisała:
              >
              >
              > > Niedawno padło tu wyznanie wiary, że uczucia trzeba
              > > poddawać tresurze,żeby ich nieodczuwać - to właśnie
              > > się czyni w kościele, na wielką skalę w seminarium.
              >
              >
              > Zdeformowałaś moja słowa, zmieniając zasadniczo ich sens. Nie
              chodziło o
              > nieodczuwanie uczuć w ogóle, tylko o radzenie sobie z uczuciami
              złymi.
              >
              > Są uczucia złe, destruktywne, które zatruwają człowiekowi życie
              lub mogą
              > prowadzić do czyjejś krzywdy. Takie uczucia stoją w konflikcie z
              normami
              > moralnymi, co jest źródłem cierpienia człowieka.



              No właśnie, u ciebie uczucie stoi w konflikcie z normą moralną (nie
              pożądaj /rozmaitych rzeczy/), u mnie zaś - nie, nie ma lepszych i
              gorszych uczuć i nie z nimi należy walczyć, bo uczucia po prostu są,
              jeśli walczyć, to o to, żeby czyny były zgodne z moralnością.
              Walka z uczuciami jest samookłamywaniem się.




              Wychowanie, rozmaite
              > medytacje, modlitwa, treningi psychologiczne pomagają sobie z tym
              radzić,
              > racjonalizować itp.

              zwłaszcza racjonalizować, np nienawidzę kobiet = jestem "za życiem".



              >
              >
              > > Tak wyćwiczony człowiek nie posiada już
              > > własnych uczuć ani moralności, ani sumienia.
              >
              > Tak, omawiany przez Ciebie JPII jest najlepszym przykładem.
              Prawdziwy Kwisatz
              > Haderach polskiego katolicyzmu.
              >

              Ech ta ironia...pewnie znasz działania JPII odnośnie Stepinaca czy
              Tiso - pewnei dla ciebie nie sa żadną przeszkodą w uznawaniu tego
              człowieka za moralnego guru, bo dekalog nie wspomina o współpracy z
              faszystami, udziale w ludobójstwie.Nie ma tam też żadnego zakazu
              poniżania, niewolenia, oszustwa i wielu, wielu innych, a i te, które
              są podlegają wciąż noqwej interpretacji.
              • vargtimmen Re: Prostuję 31.01.10, 15:29
                kocia_noga napisała:

                > vargtimmen napisał:
                >

                > No właśnie, u ciebie uczucie stoi w konflikcie z
                > normą moralną (nie pożądaj /rozmaitych rzeczy/), u
                > mnie zaś - nie, nie ma lepszych i gorszych uczuć i
                > nie z nimi należy walczyć, bo uczucia po prostu są,
                > jeśli walczyć, to o to, żeby czyny były zgodne z
                > moralnością.


                Okłamywaniem się byłoby dopiero zaprzeczenie występowania emocji. Oczywiście,
                określenie pewnych emocji mianem złych sprzyja występowaniu takiej sytuacji.
                Niemniej, patrząc na wychowanie dzieci, można powiedzieć, że również ich emocje
                są w tym procesie trenowane. Dojrzały emocjonalnie człowiek potrafi wygaszać np.
                impulsy gniewu, nienawiści, zawiści, strachu, chciwości. Nie chodzi zresztą o
                to, że te uczucia się nie pojawiają lub tylko o to, że są nie uzewnętrzniane,
                tylko o to, że człowieka nie opanowują. Tak ekspresja, jak sposób odczuwania
                emocji dają się kształtować. Oczywiście, z emocjami trzeba bardzo ostrożnie.



                > Walka z uczuciami jest samookłamywaniem się.
                >
                >
                > > Wychowanie, rozmaite
                > > medytacje, modlitwa, treningi psychologiczne
                > > pomagają sobie z tym radzić, racjonalizować itp.
                >
                > zwłaszcza racjonalizować, np nienawidzę kobiet = jestem "za życiem".
                >

                Piękny strzał na wiwat.

                Skąd w ogóle takie dziwne skojarzenie?


                > >
                > > > Tak wyćwiczony człowiek nie posiada już
                > > > własnych uczuć ani moralności, ani sumienia.
                > >
                > > Tak, omawiany przez Ciebie JPII jest najlepszym
                > > przykładem. Prawdziwy Kwisatz Haderach polskiego
                > > katolicyzmu.
                > >
                >
                > Ech ta ironia...pewnie znasz działania JPII odnośnie Stepinaca czy
                > Tiso - pewnei dla ciebie nie sa żadną przeszkodą w uznawaniu tego
                > człowieka za moralnego guru, bo dekalog nie wspomina o współpracy z
                > faszystami, udziale w ludobójstwie.


                Czy Ty aby znasz historię Stepinaca? On z ludobójstwem walczył i był za to
                prześladowany.

                Tak, JPII jest moralnym wzorem wielkiego kalibru, ale w tej dyskusji nawiązałem
                raczej do kwestii kościelnego prania mózgu, zabijania uczuć i sumienia, w tym
                kontekście do niego nawiązałem.


                > Nie ma tam też żadnego zakazu
                > poniżania, niewolenia, oszustwa i wielu, wielu
                > innych, a i te, które są podlegają wciąż noqwej
                > interpretacji.


                To chyba nie ta dyskusja?
                • kocia_noga Re: Prostuję 31.01.10, 15:49
                  vargtimmen napisał:

                  > Okłamywaniem się byłoby dopiero zaprzeczenie występowania emocji.
                  Oczywiście,
                  > określenie pewnych emocji mianem złych sprzyja występowaniu takiej
                  sytuacji.
                  > Niemniej, patrząc na wychowanie dzieci, można powiedzieć, że
                  również ich emocje
                  > są w tym procesie trenowane. Dojrzały emocjonalnie człowiek
                  potrafi wygaszać np
                  > .
                  > impulsy gniewu, nienawiści, zawiści, strachu, chciwości. Nie
                  chodzi zresztą o
                  > to, że te uczucia się nie pojawiają lub tylko o to, że są nie
                  uzewnętrzniane,
                  > tylko o to, że człowieka nie opanowują.


                  ale to zupełnie co innego, nie uważasz?
                  I chyba łatwiej opanować emocje mając ich świadomość.
                  W wychowaniu dawniej bito dzieci, żeby się nie złościły, bo złość
                  jest grzechem, obecnie mówi się dziecku - złościśz się, możesz
                  powalić w bębenek, albo podrzeć kartkę papieru, albo pobiegać, albo
                  krzyknąć - 'bardzo się złoszczę', a jak już ci przejdzie, to
                  porozmawiamy. Taka różnica.


                  > > zwłaszcza racjonalizować, np nienawidzę kobiet = jestem "za
                  życiem".
                  > >
                  >
                  > Piękny strzał na wiwat.
                  >
                  > Skąd w ogóle takie dziwne skojarzenie?

                  skąd? Z lektury internetu, gdzie najwięksi przeciwnicy wyboru
                  zarazem wyrażają największą nienawiść wobec kobiet - to niemal
                  stuprocentowa reguła, z obserwacji takich osobników w życiu realnym.



                  > Czy Ty aby znasz historię Stepinaca? On z ludobójstwem walczył i
                  był za to
                  > prześladowany.

                  :)) to nowa, katolicka wqersja, jeszcze jej nie znałam, ale owszem,
                  jakiś powód uświęcenia musiał być, ale dlaczego wstyd wyznać ten
                  prawdziwy?


                  >
                  > Tak, JPII jest moralnym wzorem wielkiego kalibru, ale w tej
                  dyskusji nawiązałem
                  > raczej do kwestii kościelnego prania mózgu, zabijania uczuć i
                  sumienia, w tym
                  > kontekście do niego nawiązałem.

                  no właśnie tak zrozumiałam,że uważasz JPII za człowieka
                  posiadającego moralność, z niewypranym mózgiem i niezabitymi
                  uczuciami oraz sumieniem.



                  > > Nie ma tam też żadnego zakazu
                  > > poniżania, niewolenia, oszustwa i wielu, wielu
                  > > innych, a i te, które są podlegają wciąż noqwej
                  > > interpretacji.
                  >
                  >
                  > To chyba nie ta dyskusja?
                  >

                  ale bardzo pasuje, chodzi o brak własnego sumienia przecież i
                  poddanie się autorytetowi osób zwyrodniałych przez instytucjonalne
                  doktrynerstwo.
                  • vargtimmen Re: Prostuję 31.01.10, 16:21
                    kocia_noga napisała:

                    > vargtimmen napisał:
                    >
                    > > Nie chodzi zresztą o to, że te uczucia się nie
                    > > pojawiają lub tylko o to, że są nie uzewnętrzniane,
                    > > tylko o to, że człowieka nie opanowują.

                    >
                    > ale to zupełnie co innego, nie uważasz?
                    >


                    No nie, niezupełnie co innego. Uczucia takie jak pożądanie nie narastają same z
                    siebie, zwykle wymaga to czasu i jakiejś formy wewnętrznego przyzwolenia.



                    > I chyba łatwiej opanować emocje mając ich świadomość.
                    > W wychowaniu dawniej bito dzieci, żeby się nie złościły, bo złość
                    > jest grzechem, obecnie mówi się dziecku - złościśz się, możesz
                    > powalić w bębenek, albo podrzeć kartkę papieru, albo pobiegać, albo
                    > krzyknąć - 'bardzo się złoszczę', a jak już ci przejdzie, to
                    > porozmawiamy. Taka różnica.
                    >

                    Och, to jest właśnie technika eliminacji właściwej emocji, poprzez jej
                    przeniesienie. W religiach, stosuje się raczej techniki medytacyjno-modlitewne,
                    są chyba skuteczniejsze na głębszym poziomie, niż targanie kartek.


                    >
                    > > > zwłaszcza racjonalizować, np nienawidzę kobiet = jestem "za
                    > życiem".
                    > > >
                    > >
                    > > Piękny strzał na wiwat.
                    > >
                    > > Skąd w ogóle takie dziwne skojarzenie?
                    >
                    > skąd? Z lektury internetu, gdzie najwięksi przeciwnicy wyboru
                    > zarazem wyrażają największą nienawiść wobec kobiet - to niemal
                    > stuprocentowa reguła, z obserwacji takich osobników w życiu realnym.
                    >

                    OK, to Twoja osobista prawda. No problem.

                    >
                    >
                    > > Czy Ty aby znasz historię Stepinaca? On z
                    > ludobójstwem walczył i był za to
                    > > prześladowany.
                    >
                    > :)) to nowa, katolicka wqersja, jeszcze jej nie znałam, ale owszem,
                    > jakiś powód uświęcenia musiał być, ale dlaczego wstyd wyznać ten
                    > prawdziwy?
                    >

                    Hm, czyli Ty znasz ten prawdziwy powód. Jaki on jest i skąd wiesz?


                    >
                    > >
                    > > Tak, JPII jest moralnym wzorem wielkiego kalibru,
                    > > ale w tej dyskusji nawiązałem
                    > > raczej do kwestii kościelnego prania mózgu, zabijania uczuć i
                    > sumienia, w tym
                    > > kontekście do niego nawiązałem.
                    >
                    > no właśnie tak zrozumiałam,że uważasz JPII za
                    > człowieka posiadającego moralność, z
                    > niewypranym mózgiem i niezabitymi
                    > uczuciami oraz sumieniem.
                    >

                    Tak, właśnie tak myślę.



                    >
                    > > > Nie ma tam też żadnego zakazu
                    > > > poniżania, niewolenia, oszustwa i wielu, wielu
                    > > > innych, a i te, które są podlegają wciąż noqwej
                    > > > interpretacji.
                    > >
                    > >
                    > > To chyba nie ta dyskusja?
                    > >
                    >
                    > ale bardzo pasuje, chodzi o brak własnego sumienia
                    > przecież i poddanie się autorytetowi osób
                    > zwyrodniałych przez instytucjonalne doktrynerstwo.

                    No, akurat JPII jest świetnym kontrprzykładem.
                    • kocia_noga Re: Prostuję 31.01.10, 18:53
                      vargtimmen napisał:

                      > > > Nie chodzi zresztą o to, że te uczucia się nie
                      > > > pojawiają lub tylko o to, że są nie uzewnętrzniane,
                      > > > tylko o to, że człowieka nie opanowują.
                      >
                      > >
                      > > ale to zupełnie co innego, nie uważasz?
                      > >
                      >
                      >
                      > No nie, niezupełnie co innego. Uczucia takie jak pożądanie nie
                      narastają same z
                      > siebie, zwykle wymaga to czasu i jakiejś formy wewnętrznego
                      przyzwolenia.

                      w dekalogu nic nie ma na temat siły uczuć i tradycyjne wychowanie
                      dzieci polegające na karaniu za uczucie wywodzi się z takiego
                      podejścia.

                      > Och, to jest właśnie technika eliminacji właściwej emocji, poprzez
                      jej
                      > przeniesienie.

                      zupełnie nie.Chodzi o bezpieczne i niekrzywdzące nikogo wyładowanie
                      emocji a następnie o naukę rozeznawania uczuć i ich przyczyn, nie o
                      kom,binowanie z czymś tak pożytecznym i naturalnym jak uczucia.


                      > > skąd? Z lektury internetu, gdzie najwięksi przeciwnicy wyboru
                      > > zarazem wyrażają największą nienawiść wobec kobiet - to niemal
                      > > stuprocentowa reguła, z obserwacji takich osobników w życiu
                      realnym.
                      > >
                      >
                      > OK, to Twoja osobista prawda. No problem.


                      > Hm, czyli Ty znasz ten prawdziwy powód. Jaki on jest i skąd wiesz?


                      skąd? z logiki faktów.
                      • vargtimmen Re: Prostuję 31.01.10, 22:06
                        kocia_noga napisała:

                        > vargtimmen napisał:
                        >
                        > > > > Nie chodzi zresztą o to, że te uczucia się nie
                        > > > > pojawiają lub tylko o to, że są nie uzewnętrzniane,
                        > > > > tylko o to, że człowieka nie opanowują.
                        > >
                        > > >
                        > > > ale to zupełnie co innego, nie uważasz?
                        > > >
                        > >
                        > >
                        > > No nie, niezupełnie co innego. Uczucia takie jak pożądanie nie
                        > narastają same z
                        > > siebie, zwykle wymaga to czasu i jakiejś formy wewnętrznego
                        > przyzwolenia.
                        >
                        > w dekalogu nic nie ma na temat siły uczuć i tradycyjne wychowanie
                        > dzieci polegające na karaniu za uczucie wywodzi się z takiego
                        > podejścia.
                        >
                        > > Och, to jest właśnie technika eliminacji właściwej
                        > > emocji, poprzez jej przeniesienie.
                        >
                        > zupełnie nie. Chodzi o bezpieczne i niekrzywdzące
                        > nikogo wyładowanie emocji a następnie o naukę
                        > rozeznawania uczuć i ich przyczyn, nie
                        > o kombinowanie z czymś tak pożytecznym i naturalnym
                        > jak uczucia.
                        >

                        Nie zgadzam się. Podmiana obiektu emocji już jest techniką deformującą emocję,
                        dosyć prymitywną i mało użyteczną poza przypadkiem dzieci, ale jednak, jest to
                        element kontroli emocji.

                        [Beatyfikacja Stepinaca]

                        > > Hm, czyli Ty znasz ten prawdziwy powód. Jaki on jest i skąd wiesz?
                        >
                        >
                        > skąd? z logiki faktów.

                        Nie chcesz, to nie pisz.
                        • zyziozyzio kobiety wygralyscie już wszystko 31.01.10, 22:24
                          Macie już wszystko feministki co chcialyscie: rozkład małzenstwa i rodziny,
                          samotne wycnowywanie dzieci, brak wyboru czyli przymus pracy zarobkowej
                          kobiet, aborcję, lesbijtwo, spedalenie i upokorzenie mężczyzn. Gratuluję
                          zwycięstwa nad tym okropnym kosciolem katolickim, ktory was tak zniewlał.
                          • vargtimmen Jeśli mogę o coś prosić ;) 31.01.10, 22:38

                            Trochę mnie niepokoi, że pisujesz do pań feministek pod moimi postami. W sumie
                            wiem, że to nie do mnie, ale czy one też o tym wiedzą? ;)

                            Pozdrawiam
                            • zyziozyzio Re: Jeśli mogę o coś prosić ;) 31.01.10, 22:47
                              To przypadek
                        • kocia_noga Re: Prostuję 01.02.10, 08:24
                          vargtimmen napisał:

                          > Nie zgadzam się. Podmiana obiektu emocji już jest techniką
                          deformującą emocję,
                          > dosyć prymitywną i mało użyteczną poza przypadkiem dzieci, ale
                          jednak, jest to
                          > element kontroli emocji.

                          Emocje są zawsze emocjonującego się; cieszęsię, pożądam (ja),
                          złoszczęsię.Czuję pewną dozę i rodzaj energii, ale nie ma to
                          dużo współnego z obiektem - to nie x 'złości' tylko JA złoszczę się.
                          Przeniesienie uwagi na x, jakoby odpowiedzialne za MOJĄ złośc jest
                          manipulacją. Nauczenie się własnych emocji, ich zależności od tego,
                          co się myśli i kierowania energią w jaknajlepszy sposób owszem,
                          można i trzeba zacząć w dzieciństwie.
                          • vargtimmen Re: Prostuję 03.02.10, 15:08
                            kocia_noga napisała:

                            > vargtimmen napisał:
                            >
                            > > Nie zgadzam się. Podmiana obiektu emocji już jest techniką
                            > deformującą emocję,
                            > > dosyć prymitywną i mało użyteczną poza przypadkiem dzieci, ale
                            > jednak, jest to
                            > > element kontroli emocji.
                            >
                            > Emocje są zawsze emocjonującego się; cieszęsię, pożądam (ja),
                            > złoszczęsię.Czuję pewną dozę i rodzaj energii, ale nie ma to
                            > dużo współnego z obiektem - to nie x 'złości' tylko JA złoszczę się.
                            > Przeniesienie uwagi na x, jakoby odpowiedzialne za MOJĄ złośc jest
                            > manipulacją. Nauczenie się własnych emocji, ich zależności od tego,
                            > co się myśli i kierowania energią w jaknajlepszy sposób owszem,
                            > można i trzeba zacząć w dzieciństwie.
                            >

                            Nie choodzi o to, że za emocje X jjest odpowiedzialny Y, tylko o to, że emocja X
                            dotyczy np. konfliktu z Y.

                            Dla Ciebie emocja to jakaś prosta forma energii, dla mnie odpowiedź na realną
                            sytuację. Emocja nie są więć ślepe, niosą konkretną informację. Dlatego
                            wyładowanie energii na innym obiekcie, niż właściwy jej przedmiot jest może
                            pomocne w przypadku pojedynczej sytuacji spornej, ale przy poważniejszych,
                            długotrwałych konfliktach - nie ma szans działać.

                            Inaczej mówiąc, upieram się, że pierwotna emocja to zazwyczaj nie tylko jej
                            podmiot, ale także jej kierunek (nie piszę tu o newrwicach i innych patologiach).
                            • kocia_noga Re: Prostuję 03.02.10, 15:45
                              vargtimmen napisał:

                              > Dla Ciebie emocja to jakaś prosta forma energii,


                              nie zrozumiałeś więc


                              dla mnie odpowiedź na realną
                              > sytuację. Emocja nie są więć ślepe, niosą konkretną informację.


                              oczywiście



                              Dlatego
                              > wyładowanie energii na innym obiekcie, niż właściwy jej przedmiot


                              co to jest właściwy przedmiot emocji?

                              • vargtimmen Re: Prostuję 03.02.10, 15:55
                                kocia_noga napisała:

                                > vargtimmen napisał:
                                >
                                > > Dla Ciebie emocja to jakaś prosta forma energii,
                                >
                                > nie zrozumiałeś więc
                                >

                                Możliwe.


                                >
                                > dla mnie odpowiedź na realną
                                > > sytuację. Emocja nie są więć ślepe, niosą konkretną informację.
                                >
                                >
                                > oczywiście
                                >
                                >
                                >
                                > Dlatego
                                > > wyładowanie energii na innym obiekcie, niż właściwy jej przedmiot
                                >
                                >
                                > co to jest właściwy przedmiot emocji?
                                >


                                Np. ktoś, kto wyrządził podmiotowi jakąś szkodę.
                                • kocia_noga Re: Prostuję 03.02.10, 20:17
                                  vargtimmen napisał:

                                  > > co to jest właściwy przedmiot emocji?
                                  > >
                                  >
                                  >
                                  > Np. ktoś, kto wyrządził podmiotowi jakąś szkodę.
                                  >

                                  Wiem, właśnie taka nauka stoi za mordami etnicznymi, religijnymi, i
                                  wieloma innymi zbrodniami których może dokonać odpowiednio nakręcony
                                  tłum, któremu wskazano "właściwy podmiot emocji".
                                  Walka o "życie nienarodzone" też jest z tej działki. Nawet nie
                                  obiecuje się,że po wymordowaniu np wszystkich żydów, feministek czy
                                  pedałów przestaniecie czuć to co czujecie, wystarcza skierowanie
                                  waszej uwagi na 'właściwy podmiot emocji".
                                  Otóż właściwy podmiot emocji to człowiek te emocje odczuwający.
                                  Emocje to skłonnośc skierowana "od" lub "do" oraz pewna doza
                                  energii; czasem zdarza się,że reakcja "od" czyli oddalenie się od
                                  bodźca wywołującego emocję jest niemożliwe bez użycia przemocy, ale
                                  w większości wypadków nic takiego nie ma miejsca; wychowanie w
                                  przekonaniu, że za nasze emocje odpowiedzialny jest kto inny rodzi
                                  chyba najwięcej zła.
              • benek231 Re: Prostuję 31.01.10, 19:12
                kocia_noga napisała:

                dla ciebie nie sa żadną przeszkodą w uznawaniu tego człowieka za moralnego guru


                *Dodaj do tego kult Wojtyly jaki sam sobie pieczolowicie budowal, caly czas
                udajac skrajnego skromnisia, co to w dodatku do pieciu zliczyc nie potrafi. Za
                zycia fundowali mu figury (z kas gminnych zazwyczaj), a spytany co o tym sadzi
                odpowiedzial, ze przeciez on nie moze im tego zabronic. Caly pic polega na tym
                by oblude zaprezentowac tak kolosalna, ze az... nie do wiary. Przeciez
                wystarczyloby aby poprosil wstrzymac sie z fundowaniem jego figur.

                Albo to metodyczne odchodzenie od postanowien soborowych, przy jednoczesnym
                zapewnianiu, ze to co robi odbywa sie wlasnie z duchem soboru. Jego reakcyjnosc
                az klula w oczy i tylko zastanawialem sie kiedy osiagnie stan ktory
                zaakceptowaliby tacy np. Lefebvrysci.

                Ten czlowiek po prostu zyl w klamstwie, gdyz wyobrazal sobie zapewne, ze jest
                ponad moralnoscia.
                • kocia_noga Re: Prostuję 31.01.10, 21:41
                  benek231 napisał:

                  > Ten czlowiek po prostu zyl w klamstwie, gdyz wyobrazal sobie
                  zapewne, ze jest
                  > ponad moralnoscia.

                  otóż oni wszyscy są ponad moralnością; zamiast sumienia mają
                  doktrynę, a zakłamywania uczą się w swoich szkołach.
                  Ktoś, kto tak wysoko zaszedł w instytucji pełnej intryg, lizidupstwa
                  i powszechnego kłamstwa IMO jest sui generis potworem.
                  • zyziozyzio Niech wam będzie 31.01.10, 21:58
                    Zycie wspolczesnej kobiety to raj. Prosta recepta na szczescie:
                    Antyklerykalizm, feminizm, aborcja,bezdzietność,anty-rodzinnosc, wojna
                    płci. Wspaniały nowy wiat.
                  • vargtimmen Re: Prostuję 31.01.10, 21:58
                    kocia_noga napisała:

                    > benek231 napisał:
                    >
                    > > Ten czlowiek po prostu zyl w klamstwie, gdyz
                    > >wyobrazal sobie zapewne, ze jest
                    > > ponad moralnoscia.
                    >
                    > otóż oni wszyscy są ponad moralnością; zamiast sumienia mają
                    > doktrynę, a zakłamywania uczą się w swoich szkołach.
                    > Ktoś, kto tak wysoko zaszedł w instytucji pełnej
                    > intryg, lizidupstwa i powszechnego kłamstwa IMO
                    > jest sui generis potworem.


                    Zauważam, że to "sui generis" jest szalenie wygodne, pozwala zignorować fakty.
                    Swoją drogą, jest to taktyka lepsza, niż przyjęta przez czołowego feministę tego
                    forum, którego recenzja moralności JPII ma w sobie coś groteskowo śmiesznego,
                    ale i, dla mnie, odpychającego.

                    Osobiście, zdecydowanie wolałbym popływać kajakiem z tym potworem niż z jego
                    najżarliwszymi krytykami. Ze względu na spójność wewnętrzną, mądrość,
                    człowieczeństwo w pięknym wydaniu. Podobnież, w sprawie kupna używanego auta. I
                    zdaje mi się, że nie ja jeden. Ale de gustibus non est disputandum.
                    • kocia_noga Re: Prostuję 01.02.10, 11:50
                      vargtimmen napisał:


                      > Osobiście, zdecydowanie wolałbym popływać kajakiem z tym potworem
                      niż z jego
                      > najżarliwszymi krytykami. Ze względu na spójność wewnętrzną,
                      mądrość,
                      > człowieczeństwo w pięknym wydaniu. Podobnież, w sprawie kupna
                      używanego auta. I
                      > zdaje mi się, że nie ja jeden. Ale de gustibus non est disputandum.
                      >
                      >
                      Oczywiście, ja wolałabym nic od twojego autorytetu nie kupować,bo po
                      wyremontowaniu auta, dokupieniu nowych części i stwierdzeniu że
                      licznik jest sfałszowany dostałabym pismo oznajmiające, że jacyś
                      ludzie bez mojej wiedzy i zgody przywracają auto jego poprzedniemu
                      właścicielowi a ja muszę jeszcze tylko troszkę do niego dopłacić
                      tytułem kary.Na moje pytania twój autorytet filuternie pokiwałby mi
                      palcem i pouczył że lepiej być niż mieć, ale też wielkomyślnie
                      wybaczyłby mi grzechy.
                      Kajakiem to popłynęłabym tylko kilka metrów, bo twój autorytet
                      poprosiłby mnie uroczo, żebym wpuściła do kajaka jego znajomka tylko
                      na chwileczkę; gdy wysiadłabym, żeby zrobić miejsce, kajak
                      odpłynąłby w siną dal a ja biegłabym jakiś czas brzegiem obserwując,
                      jak załoga je mój prowiant.
                      • vargtimmen Re: Prostuję 01.02.10, 11:57


                        Piękne opowieści, ale co mi po nich, skoro znam ludzi, którzy z nim kajakowali i
                        bardzo to sobie do dziś chwalą. Więc, sama rozumiesz, wierzę relacjom, a nie
                        nieżyczliwym dywagacjom.
                        • sabinac-0 Re: Prostuję 01.02.10, 17:02
                          Obawiam sie, ze gdybym chciala poplywac kajakiem z twoim autorytetem, najpierw
                          musialabym wysluchac jaka pyche przejawiam i jak wygorowane sa moje aspiracje do
                          bycia pelnoprawnym czlowiekiem (wszak Adam znaczy "czlowiek"), przyjac do
                          wiadomosci, ze jako kobieta zasadniczo duszy nie mam a autorytet co prawda
                          przyznaje mi jej ociupinke w dowod laski, ale mam sobie za duzo nie wyobrazac.
                          Nastepnie, po przykladnym ukorzeniu sie, moglabym dostapic zaszczytnego miejsca
                          w kajaku pod warunkiem, ze nie bede chciala sterowac.
                          • vargtimmen Re: Prostuję 02.02.10, 12:02

                            Skąd Ty czerpiesz takie dziwaczne wyobrażenia? Bo do tego, jak się rzeczy miały,
                            ma to się gorzej niż źle.
                            • sabinac-0 Re: Prostuję 02.02.10, 18:07
                              Jesli podasz priva, napisze jak sie rzeczy mialy.
                              • vargtimmen Re: Prostuję 03.02.10, 15:00

                                Priv odpada. Rozumiem jednak, że miałaś jakieś przykre osobiste doświadczenia,
                                ale chyba nie z Karolem Wojtyłą?
                                • sabinac-0 Re: Prostuję 03.02.10, 16:37
                                  Tak, rowniez z nim.
                        • kocia_noga Re: Prostuję 02.02.10, 15:39
                          vargtimmen napisał:

                          >
                          >
                          > Piękne opowieści, ale co mi po nich, skoro znam ludzi, którzy z
                          nim kajakowali
                          > i
                          > bardzo to sobie do dziś chwalą. Więc, sama rozumiesz, wierzę
                          relacjom, a nie
                          > nieżyczliwym dywagacjom.
                          >


                          Ależ to dwie różne sprawy! Senatores boni vires sed senatus mala
                          bestia. Prywatnie z całą pewnością był to uroczy człowiek, gdyby to
                          był ojciec jakiejś mojej koleżanki albo sąsiad, przepadałabym za
                          jego towarzystwem.
                          • vargtimmen Re: Prostuję 03.02.10, 15:30
                            kocia_noga napisała:

                            > vargtimmen napisał:
                            >
                            > >
                            > >
                            > > Piękne opowieści, ale co mi po nich, skoro znam ludzi, którzy z
                            > nim kajakowali
                            > > i
                            > > bardzo to sobie do dziś chwalą. Więc, sama rozumiesz, wierzę
                            > relacjom, a nie
                            > > nieżyczliwym dywagacjom.
                            > >
                            >
                            >
                            > Ależ to dwie różne sprawy! Senatores boni vires sed senatus mala
                            > bestia. Prywatnie z całą pewnością był to uroczy człowiek, gdyby to
                            > był ojciec jakiejś mojej koleżanki albo sąsiad, przepadałabym za
                            > jego towarzystwem.


                            Nie bardzo rozumiem, rozmowa była o konkretnym człowieku, który zresztą nie
                            oddzielał spraw prywatnych od funkcji. Albo ten człowiek jest godny zaufania i
                            dobry, albo przeciwnie. Co do hierarchi kościelnej, jako takiej, to, owszem,
                            jest ona obciążona wszelkimi patologiami typowymi dla różnych form skostniałej
                            władzy zamkniętej grupy., od inklinacji do biurokracji, intryg, ekspansji
                            wpływów i władzy do drastycznie podwójnych standardów. Tu zacytowane przysłowie
                            stosuje się wyśmienicie, ale nie podpiera Twoich tez.

                            Czyli: należy oddzielić od treści nauczania i nie należy przenosić cech
                            kolektywnych tej grupy na każdą jednostkę.
                            • kocia_noga Re: Prostuję 03.02.10, 15:48
                              vargtimmen napisał:

                              Nie bardzo rozumiem, rozmowa była o konkretnym człowieku, który
                              zresztą nie
                              > oddzielał spraw prywatnych od funkcji.


                              Otóż to, dokładnie o to chodzi, o bycie urocZym staruszkiem
                              okradającym swoją ojczyznę, gwałcącym demokrację i firmującym
                              wszystkie patologie jowialnym uśmiechem.
                              • vargtimmen Re: Prostuję 03.02.10, 15:59
                                kocia_noga napisała:

                                > vargtimmen napisał:
                                >
                                > Nie bardzo rozumiem, rozmowa była o konkretnym człowieku, który
                                > zresztą nie
                                > > oddzielał spraw prywatnych od funkcji.
                                >
                                >
                                > Otóż to, dokładnie o to chodzi, o bycie urocZym staruszkiem
                                > okradającym swoją ojczyznę, gwałcącym demokrację i firmującym
                                > wszystkie patologie jowialnym uśmiechem.

                                Pod ten fragment mogłabyś podłożyć dowolnego polityka, bankiera, dyrektora,
                                duchownego, każdego, kto ma znaczącą władzę i odpowiedzialność za jakiś większy
                                podmiot, a poza tym jest bardzo porządnym człowiekiem.

                                Nie ma żadnych przesłanek by sądzić, że Karol Wojtyła działał w którejkolwiek ze
                                spraw złej wierze, czy na czyjąś szkodę.
                                • kocia_noga Re: Prostuję 03.02.10, 20:19
                                  vargtimmen napisał:

                                  Pod ten fragment mogłabyś podłożyć dowolnego polityka, bankiera,
                                  dyrektora,
                                  > duchownego, każdego, kto ma znaczącą władzę i odpowiedzialność za
                                  jakiś większy
                                  > podmiot, a poza tym jest bardzo porządnym człowiekiem.

                                  Tak, władza to odpowiedzialność.


                                  >
                                  > Nie ma żadnych przesłanek by sądzić, że Karol Wojtyła działał w
                                  którejkolwiek z
                                  > e
                                  > spraw złej wierze, czy na czyjąś szkodę.
                                  >


                                  Uważam,że są, ale ogólnie - nie ja go będę sądzić.
                                  • zyziozyzio Re: Prostuję 03.02.10, 22:21
                                    Karol Wojtylla to swięty nazych czasow. Inspiracja dla całego świata
                                    i duma Polski. Byl oplakiwany prez caly glob, ludzi wszystkich religii,
                                    agnostykow i ateistow
                      • benek231 Re: Prostuję 01.02.10, 17:54
                        kocia_noga napisała:

                        > odpłynąłby w siną dal a ja biegłabym jakiś czas brzegiem obserwując,
                        > jak załoga je mój prowiant.
                        >
                        >
                        *Swietnie to ujelas, Kociu :O)

                        Moj dziadek mawial swym dzieciom, ze jak ktos klamie to najprawdopodobniej krasc
                        bedzie. Wojtyla jest tu najlepszym przykladem. By tak wyrabac Polske i Polakow,
                        jak on, to nawet sowieci z hitlerowcami do spolki, mogli sobie co najwyzej pomarzyc.

                        A co do kajaka to wolalbym jednak nie plywac z seksualnym dewiantem i
                        masochista, w jednym.
                        • narpiotr Kosz trolu! 03.02.10, 09:46
                          • sabinac-0 Re: Kosz trolu! 03.02.10, 10:14
                            Czy masz cos do powiedzenia?
                • kr_kap Re: Prostuję 02.02.10, 23:09
                  Nie sądzę.

                  Ale za kolosalny błąd uznaję, że przez tyle lat utwierdzał tę, hm,
                  średniowieczno-prostą ludowość w polskim KK, z kultem relikwi i
                  innymi rozrywkami ludożerców. Bo nasza wiara "taka jest".

                  Może nie było możliwości, w końcu za komuny o co innego w kościołach
                  chodziło niż o doktrynę religijną, ale i tak dla tej religii czas
                  stracony, szczególnie te ostatnie dwadzieścia lat oddane bez walki
                  rydzykostwu. Racja, że w końcu "mamona KK pokona", w każdym ze
                  znaczeń tego słowa.
        • berta-live Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 10:21
          Chodzi mi o to, że w dzisiejszych czasach nie ma już powrotu do małych
          rodzinnych manufakturek, które utrzymują gospodarkę, bo są zbyt mało dochodowe,
          żeby były w stanie utrzymać globalną wioskę. Nie ma już powrotu do
          wielodzietnych rodzin na masową skalę, bo gospodarka takiego przeludnienia nie
          udźwignie. Nie ma powrotu do przydomowych samowystarczalnych gospodarstw, bo
          korporacyjni producenci żywności, odzieży, kosmetyków, agd i wszelakich innych
          dóbr i usług do tego nie dopuszczą. Nie ma powrotu do siedzenia kobiet w domach,
          bo żadna gospodarka nie może sobie pozwolić na to żeby połowa czynnika
          wytwórczego leżała odłogiem. A co za tym idzie nie ma już powrotu do świata
          kręcącego się biblijnym rytmem i żyjącego biblijnymi zwyczajami.

          Kościół przegapił reformy jakie dokonały się na świecie i ktoś inny sprzątnął mu
          sprzed nosa zarządzanie nowym światem. I dlatego teraz się pluje i za wszelką
          cenę chce reanimować trupa.
          • bene_gesserit Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 11:47
            berta-live napisała:

            > Kościół przegapił reformy jakie dokonały się na świecie i ktoś
            inny sprzątnął m
            > u
            > sprzed nosa zarządzanie nowym światem. I dlatego teraz się pluje
            i za wszelką
            > cenę chce reanimować trupa.

            Popatrz, a w Polsce rządzi na calego.
            • iluminacja256 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 13:02
              >
              > Popatrz, a w Polsce rządzi na calego.
              >

              Ale my przejdziemy drogę Hiszpanii - nie tak szybko, bo jednak
              historia kosciołów nam się bardzo rózni, ale to tylko kwestia czasu.
              Ja wiem, ze mówienie o czasie nie jest pocieszajace, ale tak sie to
              własnie skończy.
              • bene_gesserit Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 13:33
                Wcale nie jestem pewna, w koncu wiele nas od Hiszpanii rozni. Tam
                KK sobie przez kolaborację z Franco mocno nagrabil.
                • iluminacja256 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 14:03
                  Trudno znależć w pokoleniu 20+ kogoś majacego naprawdę prawicowe
                  poglady w ramach obyczajowosci...
                  • bene_gesserit Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 14:22
                    Generalnie to podzielam twoje nadzieje, ale - chociaz w moim
                    srodowisku tez nie ma takich ludzi, to nie oznacza, ze ich nie ma w
                    ogole. Zyje w wielkomiejskiej wiezy z kosci sloniowej trochę, wsrod
                    ludzi, ktorzy odbiegaja od sredniej bardzo znacznie.

                    Zauwazylam zreszta, ze wsrod deklarujacych patriarchalne/prawicowe
                    wartosci jak nigdy krzewią się racjonalizacje, tylne furtki i
                    boczne wejscia, ktore godzą to, co deklarowane (ja idealne) i to,
                    co wychodzi w dzialaniu (ja realne). Jak w mojej sygnaturce np.
                    • kocia_noga Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 14:48
                      chciałabym,żeby było inaczej, ale u nas panuje faktyczny, bardzo
                      rzeczywisty kult OŚ.Ludzie szczerze wierzą że przyszedł On Śwqięty,
                      rzekł "nie lękajcie się" i mur berliński runął, wierzą,że
                      tabletka "po" to ludobójstwo itd. Spotykam się z takimi dwa razy w
                      tygodniu i nie sa to tacy zupełni idioci, lecz ludzie po studiach,
                      mieszkańcy śrdniej wielkości miasta.To, co nieraz mówią, włos
                      potrafi zjeżyć.
                      Hmm... z drugiej strony...czasem potrafią mnei zadziwić nadzwyczajną
                      przytomnością poglądów i zupełnie niekatolskim podejściem do rzeczy.
                      W sumie nie wiem, może taką jakąś pokrętną drogą będzie lepiej?
                      • iluminacja256 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 15:04
                        Widzisz, czy sie to komuś podoba czy nie, rosnie już pokolenie,
                        które OŚ w ogóle na oczy nie widziało - dla nich on bedzie jak
                        Piłsudski- jakiś mityczny dziadek dawno temu, co to Polakiem był :)

                        O wieel bardziej przerazaja mnie hipokryci w moim wieku, a miałą
                        nieprzyjemnosc znac takich kilku - na szczescie w przeszłosci - np.
                        kobieta po studiach ze stopniem naukowym, sama po aborcji w wieku 23
                        lat (oczywiscie sporo kasy), która potrafiła powiedziec, że aborcja
                        powinna być w ogóle zakazana, bo bedą sie " p.i.zdy skrobały jedna
                        po drugiej, a jakaś kara musi być jak sie daje na prawo i
                        lewo..."Ręce i nogi opadają przy czymś takim...
                        • kocia_noga Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 15:10
                          iluminacja256 napisał:

                          > Widzisz, czy sie to komuś podoba czy nie, rosnie już pokolenie,
                          > które OŚ w ogóle na oczy nie widziało - dla nich on bedzie jak
                          > Piłsudski- jakiś mityczny dziadek dawno temu, co to Polakiem
                          był :)
                          >
                          > O wieel bardziej przerazaja mnie hipokryci w moim wieku, a miałą
                          > nieprzyjemnosc znac takich kilku - na szczescie w przeszłosci -
                          np.
                          > kobieta po studiach ze stopniem naukowym, sama po aborcji w wieku
                          23
                          > lat (oczywiscie sporo kasy), która potrafiła powiedziec, że
                          aborcja
                          > powinna być w ogóle zakazana, bo bedą sie " p.i.zdy skrobały jedna
                          > po drugiej, a jakaś kara musi być jak sie daje na prawo i
                          > lewo..."Ręce i nogi opadają przy czymś takim...

                          No bo pewnei tak w głębi duszy myśli o sobie, a będzie tak myślała,
                          skoro przyjęła do swojej psychiki poczucie winy.
                  • kr_kap Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 02.02.10, 23:13
                    Deklaracje to jedno, uprzedzenia - drugie...
          • kocia_noga Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 11:54
            berta-live napisała:

            > Chodzi mi o to, że w dzisiejszych czasach nie ma już powrotu do
            małych
            > rodzinnych manufakturek, które utrzymują gospodarkę, bo są zbyt
            mało dochodowe,
            > żeby były w stanie utrzymać globalną wioskę. Nie ma już powrotu do
            > wielodzietnych rodzin na masową skalę, bo gospodarka takiego
            przeludnienia nie
            > udźwignie. Nie ma powrotu do przydomowych samowystarczalnych
            gospodarstw, bo
            > korporacyjni producenci żywności, odzieży, kosmetyków, agd i
            wszelakich innych
            > dóbr i usług do tego nie dopuszczą. Nie ma powrotu do siedzenia
            kobiet w domach
            > ,
            > bo żadna gospodarka nie może sobie pozwolić na to żeby połowa
            czynnika
            > wytwórczego leżała odłogiem. A co za tym idzie nie ma już powrotu
            do świata
            > kręcącego się biblijnym rytmem i żyjącego biblijnymi zwyczajami.
            >
            > Kościół przegapił reformy jakie dokonały się na świecie i ktoś
            inny sprzątnął m
            > u
            > sprzed nosa zarządzanie nowym światem. I dlatego teraz się pluje i
            za wszelką
            > cenę chce reanimować trupa.

            To wszystko prawda oczywista, ale ten pasożyt ma jeszcze tyle siły
            by doprowadzić do zubożenia niejeden kraik.
          • winniepooh Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 12:11
            Nie ma już powrotu do
            > wielodzietnych rodzin na masową skalę, bo gospodarka takiego
            przeludnienia nie
            > udźwignie.
            (...)
            Nie ma powrotu do siedzenia kobiet w domach
            > ,
            > bo żadna gospodarka nie może sobie pozwolić na to żeby połowa
            czynnika
            > wytwórczego leżała odłogiem

            hmm

            sprzeczność, sprzeczność widzę!

            oszukuj się dalej, ja nie widzę nic takiego w organizacji
            współczesnego świata co zagrażałoby korporacji katolickiej

            tłum ludzki jest jak stado lemingów - pędzi na oślep - stado
            potrzebuje pastucha

            jest jeden ważny czynnik społeczno-ekonomiczny, który (moim skromnym
            zdaniem) sprzyja rozkwitowi sekty katolickiej: bieda
            • iluminacja256 Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 13:05
              >
              > oszukuj się dalej, ja nie widzę nic takiego w organizacji
              > współczesnego świata co zagrażałoby korporacji katolickiej
              >

              Ale jest taka jednak rzecz, o paradoksie, z tej samej półki...islam
              • winniepooh Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 31.01.10, 14:09
                racja ;)
    • noida Re: Kobiety nie mają się komu poddawać 02.02.10, 16:08
      A co ty masz chłopie do pracowniczek biur, że je tak uparcie nazywasz biurwami? To już nie można być sympatyczną, skromną i miłą sekretarką, w dodatku bardzo wierzącą, która nie znalazła jednak odpowiedniego mężczyzny, chcącego na nią harować (zgodnie z twoją teorią, że takich już obecnie nie ma) i w związku z tym zmuszona została do szukania pracy w biurze, żeby mieć się za co utrzymać?

      Ja mam propozycję dla ciebie - załóż dla tych biurw katolickie biuro matrymonialne! Znajdź im, nieszczęsnym, właściwych, porządnych mężów, z radością pracujących na nie i ich liczne dzieci! Zobacz, ile ludzi uszczęśliwisz, wyrwiesz z okopów samotności, bezdzietności, smutku i zarobkowej harówki... Ratuj te biedne kobiety! A potem będziecie siedzieli z żoną i czwórką dzieci w domu wieczorem i wzruszali się, czytając kolejne zaproszenia na śluby biurw i ich Prawdziwych Mężczyzn, którzy spotkali się dzięki tobie!

      A właściwie co ja ci sprzedaję pomysł na taki sympatyczny biznes... Może sama się tym zajmę :) Bo przed byciem samotną matką, mającą za towarzysza kota, gary, feministyczną agresję i bezdzietność raczej nic mnie już nie uratuje...
      • benek231 Re: Kobiety nie mają się komu poddawać 02.02.10, 22:22
        Wyglada na to, ze w zlym miejscu sie wpisalas. Ja nigdzie nie mowilem o biurwach.
      • zyziozyzio Re: Kobiety nie mają się komu poddawać 02.02.10, 22:43
        Noida,jestes wartosciową kobietą. Zachęcam i życzę powodzenia z katolickim
        biurem matrymonialnym. Tyle wartociowych kobiet się marnuje. Pozdrawiamy.
        Andrew i Asia
    • narpiotr Czy forum Feminizm służy do walki z Kościołem? 03.02.10, 09:56
      Chyba tak, bo pełno tu wątków antykatolickich.
      • sabinac-0 Re: Czy forum Feminizm służy do walki z Kościołem 03.02.10, 10:14
        Pisanie na ff jest dobrowolne.
        Zarliwi katolicy, ktorym przeszkadza krytyka kosciola, moga udzielac sie na
        forach religijnych.
        • narpiotr Re: Czy forum Feminizm służy do walki z Kościołem 03.02.10, 11:31
          Fora Ci się pomyliły, to nie jest forum Religia.
      • corgan1 czy forum Fem. służy do walki z Kościołem? też 09.02.10, 04:43
    • bajeczny_pelikan Re: Żony, poddajcie się mężom :O) 03.02.10, 13:52
      Cytat: "Papież w swoim nauczaniu akcentował sprawę równości między
      kobietą a mężczyzną, godność kobiety i jej praw. To podczas jego
      pontyfikatu rzymska kuria pozwoliła, by dziewczynki były
      ministrantkami."

      Gdzie są te ministrantki?
      • filosofa ministrantki 07.02.10, 19:27
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80279,3100068.html
        Ciekawa jest argumentacja niektórych biskupów ta o inteligencji ;)
        • bene_gesserit Re: ministrantki 07.02.10, 19:37
          Robie z tego wątek. Artykul jest zbyt ciekawy, zeby tu utonal.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka