easz
23.02.10, 10:13
Działacz KPN-u za włożenie ręki pod spódnicę urzędniczki skarbowej został skierowany na leczenie psychiatryczne. W środę sąd zbada, czy słusznie. - Jesteśmy przygotowani na dużą pikietę jego partyjnych kolegów - przyznaje rzecznik sądu.
(...)
Ten sam sąd, który wysłał go do szpitala psychiatrycznego, za zakłócanie rozprawy nałożył też kilkutysięczne grzywny na Adama Słomkę, lidera KPN-u oraz kilku innych działaczy. Pojawili się na rozprawie swojego partyjnego kolegi i mimo utajnienia sprawy odmówili opuszczenia sali. Sędzia usłyszała od nich, że "komuna skończyła się 20 lat temu", "pani nie zna prawa, a my je znamy i pokażemy jak zrobić porządek". Rozprawa została przerwana, a ochrona sądu musiała wezwać policję.
- Zachowanie sędzi było skandaliczne, a orzeczone przez nią środki karne drastycznie niewspółmierne do tego, co się tam działo. Zapomniała, że postanowienia i wyroki wydawane w tym kraju przez sądy są jawne - powiedział nam Słomka. Dodał, że sprawa Mariusza C. nie powinna nigdy znaleźć się w sądzie. - To zwykła rywalizacja o kobietę, nic więcej - podkreślił lider KPN-u.
katowice.gazeta.pl/katowice/1,35019,7591150,Tak_sie_zadurzyl__ze_grozi_mu_szpital_psychiatryczny.html