Dodaj do ulubionych

chińskie przysłowie

09.03.04, 23:37
Chaire,
mówi: "Kto jest we włądzach ten jest konfucjonistą, kto poza władzą ten jest
taoistą".
Pewna znajoma zagorzała feministka znalazła wreszcie faceta, wyszła za mąż i
ostatnio (krótko po ślubie) uraczyła mnie informacją, że idzie na zwolnienie,
bo ma dość pracy, a po porodzie planuje dwuletni urlop wychowawczy. Dodam, że
gotuje smaczne obiady i na inne sposoby dogadza swemu wybrańcowi.
Nie jest to przypadek odosobniony, tylko potwierdzenie reguły, że kobiety są
feministkami do czasu znalezienia faceta.
T.
Obserwuj wątek
    • Gość: J.K. Hmmm... niekiedy bywa gorzej... IP: *.arcor-ip.net 09.03.04, 23:46
      te najbardziej zagorzale maja rogi nawet po slubie, niestety...

      P.S. Zycze udanych inter-eksploracji.
      • titus_flavius Re: Hmmm... niekiedy bywa gorzej... 10.03.04, 00:04
        Gość portalu: J.K. napisał(a):

        > te najbardziej zagorzale maja rogi nawet po slubie, niestety...

        Chaire,
        różne są zboczenia. Ale to wyjątek. Zwykle kobiety po ślubie robią się miłe,
        grzeczne i dobrze wychowane. Myślę, ze to sprawa biologii.
        T.
        • j-k przyslowie gruzinskie... 10.03.04, 08:35
          kobieta przed slubem ma cztery rece i jeden jezyk,
          a po slubie, cztery jezyki i jedna reke.

          - ale ogolnie, cenie Twoje poczucie humoru.
          • Gość: jendza a pamietacie IP: *.w193-253.abo.wanadoo.fr 10.03.04, 08:41
            szekspirowska Kaske-zlosnice?
            pzdr.
            j
        • Gość: miłka Re: Hmmm... niekiedy bywa gorzej... IP: *.chello.pl 10.03.04, 12:12
          titus_flavius napisał:

          Zwykle kobiety po ślubie robią się miłe,
          > grzeczne i dobrze wychowane. Myślę, ze to sprawa biologii.

          W przeciwieństwie do mężczyzn, którzy przed ślubem udają miłych i grzecznych, a
          po ślubie pokazują swoją prawdziwą naturę (kłamców, lawirantów, kobieciarzy i
          domowych tyranów). Myślę, że to sprawa biologii.
          • j-k Milka, czy wolisz zatem zwiazki niezformalizowane? 10.03.04, 12:19
            - tak przynajmniej powinno wynikac z Twojego postu.
            • Gość: miłka Re: Milka, czy wolisz zatem zwiazki niezformalizo IP: *.chello.pl 10.03.04, 17:47
              Nie sadzę, żeby to wynikało z mojego postu. Wszak odpowiadam "mądrze" na
              równie "mądre" stwierdzenie. To chyba widać. Ale, że twoje pytanie brzmi
              poważnie, to odpowiem poważnie. Nie, nie w tej rzeczywistości społecznej i
              prawnej, jaka panuje w naszym kraju. W innym świecie, może.
          • titus_flavius Re: Hmmm... niekiedy bywa gorzej... 10.03.04, 18:39
            Gość portalu: miłka napisał(a):


            > W przeciwieństwie do mężczyzn, którzy przed ślubem udają miłych i grzecznych,
            a
            >
            > po ślubie pokazują swoją prawdziwą naturę (kłamców, lawirantów, kobieciarzy i
            > domowych tyranów). Myślę, że to sprawa biologii.

            Chaire,
            dokładnie. Facetów zmienia dopiero urodzenie dziecka. Wtedy dopiero dorastają.
            T.
    • Gość: kohol Re: chińskie przysłowie IP: *.crowley.pl 10.03.04, 09:41
      Nie rozumiem, po czem wnosisz, że przestała być feministką? Bo nie napisałeś...
      • titus_flavius Re: chińskie przysłowie 10.03.04, 18:35
        Gość portalu: kohol napisał(a):

        > Nie rozumiem, po czem wnosisz, że przestała być feministką? Bo nie
        napisałeś...

        Chaire,
        chce przejść na utrzymanie męża.
        T.
        • Gość: kohol Re: chińskie przysłowie IP: *.crowley.pl 11.03.04, 15:43
          I? Skoro odnalazła swoje powołanie w zajmowaniu się domem i dzieckiem, to już
          ma przestać być feministką?
          Fajnie, że robi to, co lubi, i ma takie możliwości :)
          • titus_flavius Re: chińskie przysłowie 12.03.04, 06:56
            Gość portalu: kohol napisał(a):

            > I? Skoro odnalazła swoje powołanie w zajmowaniu się domem i dzieckiem, to już
            > ma przestać być feministką?

            Chaire,
            inaczej: to tym samym przestała być feministką. Jak sądzisz, gdy jej mąż
            dostanie pracę kosztem jakiejś kobiety, będzie się smucić, czy cieszyć?
            T.
            • Gość: kohol Re: chińskie przysłowie IP: *.crowley.pl 12.03.04, 10:34
              titus_flavius napisał:

              > inaczej: to tym samym przestała być feministką.

              Jak to? Wyjaśnij.
              Feministka to co, nie może lubić gotować i zajmowac się dziećmi? Musi pracować?
              Nikt nic nie musi, jeśli ma do tego warunki i sam to sobie wybrał.
              Nie mam pojęcia, czy będzie się smucić, czy cieszyć. Ja bym miała ambiwalentne
              uczucia. To też jest możliwe. Niekoniecznie albo-albo.
    • Gość: baf Re: chińskie przysłowie IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.04, 11:45
      Hm..niezwykłe wnioski, tylko nie wiadomo, z czego...
      W jakimś arcydziele wyczytałeś, że feministki nie mogą korzystać z urlopów
      wychowawczych, tudzież nie wolno im smacznie gotować?
      Generalnie osoba zakochana "dogadza swojemu wybrańowi" lub wybrance... Byłeś
      chyba kiedyś zakochany?
      A co na temat feministek mężatek, choćby tych współorganizujących Manifę? :))
      • titus_flavius Re: chińskie przysłowie 10.03.04, 18:38
        Gość portalu: baf napisał(a):

        > Hm..niezwykłe wnioski, tylko nie wiadomo, z czego...
        > W jakimś arcydziele wyczytałeś, że feministki nie mogą korzystać z urlopów
        > wychowawczych, tudzież nie wolno im smacznie gotować?
        > Generalnie osoba zakochana "dogadza swojemu wybrańowi" lub wybrance... Byłeś
        > chyba kiedyś zakochany?

        Chaire,
        ale ja nie piszę o zmianie przez zakochanie, tylko o zmianie po ślubie. Czy
        odróżniasz te pojęcia?'
        T.

    • Gość: barbinator Re: chińskie przysłowie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.03.04, 13:22
      A co powiesz na to:
      "Pewien mój znajomy antyfeminista był, jak to zwykle antyfeminiści, całkowitym
      impotentem - dlatego nienawidził kobiet. Po wypróbowaniu cudownej niebieskiej
      pigułki zmienił się całkowicie: kocha kobiety, popiera ich cele emancypacyjne,
      nawet chodzi na manify..."
      I co, podobała się historyjka...?
      Zapewne powiesz, że nie oraz że historyjka jest głupia.
      I wyobraź sobie, że ja się z tobą nawet zgodzę...
      Jest głupia - dokładnie tak samo głupia jak twoja historyjka.
      Moja historyjka bazuje bowiem na nieprawdziwym twierdzeniu, że antyfeminizm
      bierze się z niechęci do kobiet zaś niechęć do kobiet - z impotencji lub braku
      powodzenia.
      Twoja historyjka natomiast to efekt innego nieprawdziwego przekonania:
      mówiącego, że feminizm bierze się z niechęci do mężczyzn zaś niechęć do
      mężczyzn - z lesbijstwa lub braku powodzenia (brak powodzenia - z brzydoty).
      Dlatego wydaje ci się, że jak feministka "złapie męża" to natychmiast przestaje
      być feministką. Oczywiście nikt ci nie broni tak mysleć (a co mi do tego, różne
      formy głupoty się zdarzają, nie mój ból...) - jednak nie zdziw się gdy
      feministki w odpowiedzi napiszą ci tak: znajdź sobie chłopcze dziewuchę,
      pobzykaj trochę - zaraz ci przejdą te antyfeministyczne brednie...
      Że co, że feministki tak do ciebie nie mówią...?
      Ano widzisz, może po prostu są bardziej inteligentne i nie ośmieszają się
      publicznym wygadywaniem bzdur.
      Czego i tobie życzę...
      Pozdr. B.
      • titus_flavius Re: chińskie przysłowie 10.03.04, 18:37
        Gość portalu: barbinator napisał(a):
        > feministki w odpowiedzi napiszą ci tak: znajdź sobie chłopcze dziewuchę,
        > pobzykaj trochę - zaraz ci przejdą te antyfeministyczne brednie...

        Chaire,
        z facetami jest odwrotnie. Jak znajdą panienkę, robią się bardziej butni i
        pewni siebie. Facetów zmienia dopiero dziecko.
        T.


        > Że co, że feministki tak do ciebie nie mówią...?
        > Ano widzisz, może po prostu są bardziej inteligentne i nie ośmieszają się
        > publicznym wygadywaniem bzdur.
        > Czego i tobie życzę...
        > Pozdr. B.
    • dokowski Ja też bym tak chciał, a nawet nie jestem kobietą 10.03.04, 14:27
      titus_flavius napisał:

      > Pewna znajoma zagorzała feministka znalazła wreszcie faceta, wyszła za mąż i
      > ostatnio (krótko po ślubie) uraczyła mnie informacją, że idzie na zwolnienie,
      > bo ma dość pracy, a po porodzie planuje dwuletni urlop wychowawczy.

      Byłoby wspaniale urodzić dziecko, a potem bawić się z nim i leniuchować. Czy
      myślisz, że feministki nie lubią przyjemności, tylko kochają ciężki zapieprz w
      pracy? Feminizm to zupełnie co innego. Feministkom chodzi o równouprawnienie
      kobiet, czasem o władzę dla kobiet, ale bynajmniej nie o zakaz rodzenia dzieci
      prze kobiety. Twoje insynuacje są absurdalne.

      Zauważ, że feminizm skrajny w ogóle uniemożliwoa pracę zawodową, gdyż walka o
      równouprawnienie, udział w różnych akcjach, pomaganie kobietom w potrzebie,
      praca w stowarzyszeniach i feministycznych organizacjach, ... to wszystko jest
      mozliwe tylko pod warunkiem bycia rentierką, emerytką albo damą na utrzymaniu
      męża.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka