tully.makker
25.11.10, 15:10
Rozmawialam nedawno ze znajoma Norwezka, bardzo postepowa dama, a jednoczesnie wielka zwolenniczka karmienia dzieci piersia. Biedna laska ma dysonas moralny i poznawczy, bo z jednej strony, jest zwolenniczka rownouprawnienia, udzielenia ojcu praw zajmowania sie dzieckiem pelnoetatowo itp. Z 2 strony, obowiazkowy urlop brany prezez ojca martwi ja, bo stanowi powazne utrudnienie w karmienu piersia, a wizja ojca jezdzacego z dzieckiem autobusem ( bo ekologicznie) do matki do pracy z niemowleciem zwlaszcza podczas norweskiej zimy nie jawi sie jej jako sluszna.
ja tez w sumie nie wiem, co o tym myslec, a wy?