kocia_noga
23.01.11, 09:49
wciąż i wciąż na nowo.
Taka specyfika, niektóre feministki wchodzą w kontakty słowne z pożałowania godnymi typkami, widać lubią. Mają do tego prawo. Moga wdawać się w pogawędki z pijaczkami spod budki? Mogą. Jak chory psychicznei je opluje mogą go opluć w rewanżu? Mogą, ale częściej mu tłumaczą, że nie ma arcji plując i popełnił czyn brzydki.
Te, które to dziwi i którym to przeszkadza chyba muszą się pogodzić, że część bywalczyń i bywalców znajduje w tym jakiś sens czy przyjemność.
Do tego wchodzą tu czasem osoby nowe i też podejmują się rzeczy niemożliwej - dyskusji ze świrem.
Moznaby pospekulować, czemu akurat tu czubki znajdują tak świetne pole do popisu.
Pierwsza hipoteza jest taka: feministki naogół zetknęły się z ciemną stroną męskiej natury i przyjmują, że ciemny typek to normalny facet, wart dyskutowania.
Druga z szybkich hipotez, to że feministki mają temperament apostolski, więc nie wybrzydzają, każdego chcą przekonać.
Trzecia - że łatwe wykazanie samej pzred sobą wyższości intelektualnej/moralnej jest dobre samo w sobie - szybko podnosi poziom zadowolenia.
Itp.