partnerstwo w małżeństwie a dzieci

24.05.11, 03:52
Na czym polega partnerstwo w małżeństwie kiedy pojawiają się dzieci? Czy jest w ogóle możliwe? Jak wygląda w sytuacji, kiedy kobieta nie pracuje, tylko zajmuje się domem?

Kiedy ma się małe dzieci, to są rzeczy które trzeba po prostu zrobić. Nie ma: mam dość, dzisiaj nie gotuję. Zwykle to matka czuje się bardziej odpowiedzialna za dobro dzieci i kiedy oboje są zmęczeni (a przy dzieciach jest to chroniczne), to ona pierwsza "wymięknie" i weźmie się do roboty: ugotuje, nakarmi, przebierze, wykąpie, wstanie w nocy. I tak powoli i niezauważalnie staje się normą, że to ona przejmuje większość uciążliwych obowiązków.
    • berta-death Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 24.05.11, 11:47
      Na przykład wygląda tak jak u bocianów:
      www.bociany.ittv.pl/aplet/index.php
      Bardzo ładnie dzielą się zadaniami i żadne z nich nie traktuje ich jako przykrego obowiązku. Co więcej jak się jeden bociek za długo zasiedzi na jajkach to drugi go zaczyna trącać nogą, żeby już zszedł, bo on też sobie chce posiedzieć. A dzisiaj rano pan bocian robił generalne porządki w gnieździe.

      Jak już jedno z rodziców zaczyna wymigiwać się od obowiązków, coraz częściej jest zmęczone, coraz mniej mu się chce, coraz więcej rzeczy widzi jako niepotrzebnych i coraz bardziej kombinuje jakby tu komuś innemu dzieciaki na głowę zwalić, to jest to znak, że instynkt rodzicielski mu słabnie i tak naprawdę nie chce i nie kocha swoich dzieci. Bo nawet jak to wymigiwanie jest pod pretekstem zarabiania kasy, to jakoś tak to często się dzieje, że zaraz się okazuje, że dla dzieci najlepsza jest asceza i minimalizm i tej kasy też nie potrzebują.
    • bene_gesserit Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 24.05.11, 12:19
      Jest to mozliwe, jesli maz zrozumie, ile czasu zajmuje obrobienie dzieci i domu jednoczesnie. Tzn ona musi raz - albo pare razy, do skutku - wyjechac i zostawic go z całym majdanem na pare dni. Jesli kocha, to zrozumie, ze praca domowa nie polega na pilowaniu paznokci przed telewizorem. Noi poczuje byc moze wieksza wiez z dziecmi.
      • maitresse.d.un.francais Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 24.05.11, 22:26
        Jest to mozliwe, jesli maz zrozumie, ile czasu zajmuje obrobienie dzieci i domu jednoczesnie. Tzn ona musi raz - albo pare razy, do skutku - wyjechac i zostawic go z całym majdanem na pare dni. Jesli kocha, to zrozumie, ze praca domowa nie polega na pilowaniu paznokci przed telewizorem.

        A tak, był nawet odnośny kawał, uświadamiający, czym jest praca w domu przy dzieciach.
        • berta-death Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 00:22
          Wszystko OK, pod warunkiem, że się ma do czynienia z jakimś przyzwoitym gościem, który posiada jakieś minimum ludzkiej przyzwoitości i choć trochę to dziecko lubi. Bo jak będzie miał do tego dziecka stosunek jak do zbędnego balastu i niechcianego przedmiotu, to nic dziwnego, że mało która matka powierzy mu dziecko na kilka dni pod opiekę. Nikt nie zaryzykuje zostawienie dziecka z kimś kto potraktuje to dziecko jak opiekunki w sierocińcach traktują swoich podopiecznych. Albo i jeszcze gorzej, bo w sierocińcach to przynajmniej jakieś standardy medyczno-sanepidowe obowiązują, więc przynajmniej jest szansa, że nikt nie umrze z głodu, chłodu i chorób.

          A niestety, póki co, kobiety wciąż dobierają sobie partnerów pod kątem ich umiejętności zarabiania pieniędzy i zaradności życiowej. Takie cechy jak opiekuńczość i empatia w stosunku do dzieci najczęściej schodzą na dalszy plan.
          • bene_gesserit Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 12:01
            berta-death napisała:

            > Wszystko OK, pod warunkiem, że się ma do czynienia z jakimś przyzwoitym gościem
            > , który posiada jakieś minimum ludzkiej przyzwoitości i choć trochę to dziecko
            > lubi. Bo jak będzie miał do tego dziecka stosunek jak do zbędnego balastu i nie
            > chcianego przedmiotu,

            Jesli chce sie miec fajną rodzinę, to generalnie lepiej wyjsc za faceta, ktory tez jej chce. Noi dobrze jest wybrac empatycznego, pozbieranego i odpowiedzialnego czlowieka, a nie emocjonalnego niedojrzalego debila.
            • rannie.kirsted Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 13:31
              sek w tym ze niektorzy mimo debilizmu potrafia sie dobrze maskowac i prawdziwe oblicze swe ujawniaja jak dziecie zrobione jest.
              • bene_gesserit Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 17:07
                No to wlasnie wtedy mozna wyjechac. Np do mamusi chorej do innego miasta albo do sanatorium, czy cos w tym stylu. Niech se radzi i pojmie.
                • easz Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 18:00
                  bene_gesserit napisała:

                  > No to wlasnie wtedy mozna wyjechac. Np do mamusi chorej do innego miasta albo d
                  > o sanatorium, czy cos w tym stylu. Niech se radzi i pojmie.

                  Tylko zeby sie nie skonczylo wedrowka dziecia na bosaka po sniegu na drugi koniec miasta i artykulami w lokalnej wybiorczej w tonie 'gdzie byla matka?!' oraz jakas sprawa o porzucenie itp.
                  • corgan1 Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 19:29
                    > Tylko zeby sie nie skonczylo wedrowka dziecia na bosaka po sniegu na drugi koni
                    > ec miasta i artykulami w lokalnej wybiorczej w tonie 'gdzie byla matka?!'

                    Na 1 art. w tonie "gdzie jest matka" przypadnie na forum 10 postów pisane przez dziewuszki pod hasłem "gdzie w tym czasie był ojciec?". Taki nowy trynd.

                    • easz Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 20:22
                      corgan1 napisał:

                      > > Tylko zeby sie nie skonczylo wedrowka dziecia na bosaka po sniegu na drug
                      > i koni
                      > > ec miasta i artykulami w lokalnej wybiorczej w tonie 'gdzie byla matka?!'
                      >
                      >
                      > Na 1 art. w tonie "gdzie jest matka" przypadnie na forum 10 postów pisane przez
                      > dziewuszki pod hasłem "gdzie w tym czasie był ojciec?". Taki nowy trynd.

                      Posty dziewuszek na forum feminizm? A coz to jest i ile znaczy?
                      Zaden nowy trend, stare jak swiat, zawsze w jedna manke, albo w druga, zalezy gdzie kto komentuje i kogo.
                      Nowy trend jak juz, to pytania o to 'gdzie ojciec' w ogole, bo do niedawna ojcowie byli - obecni, czy nie - po prostu nieobecni i kropka, i nikt nie pytal, czy sie dobrze dzialo, czy zle. I ta obecna uobecnosc, to samych ojcow zasluga raczej nie jest, ale zgadnij czyja;)
                    • bene_gesserit Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 26.05.11, 12:09
                      Oczywiscie, bo jak feministyczne, do 'dziewuszki', nie kobiety, czy w ogole ludzie.
                      Noi 'trynd', moda, cos glupiego i lemingowatego, bo przeciez nie myslenie.

                      Pozostaje pytanie, co ty jeszcze - w koncu mezczyzna - robisz na tym forum dla glupich dziewuszek. Idz zloto do zlota, na ktores z wymarlych forow dla maskulistow moze?
              • tully.makker Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 21:30
                Ja wlasnie dlatego wybralam sobie partnera majacego dziecko z poprzedniego zwiazku. Przez 3 lata ocenialam jego przydatnosc do ojcostwa zanim sie z nim rozmnozylam. I nie zawiodlam sie, do tego stopnia, ze rozmnozylam sie z nim jeszce raz.
                • mijo81 Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 27.05.11, 20:26
                  Ciekawe czy twój bysio rozpłodowy wie jak instrumentalnie go traktujesz :)
            • corgan1 Re: ale to działa też w drugą stronę? 25.05.11, 18:26
              bene_gesserit napisała:

              > Jesli chce sie miec fajną rodzinę, to generalnie lepiej wyjsc za faceta, ktory
              > tez jej chce. Noi dobrze jest wybrac empatycznego, pozbieranego i odpowiedzialnego czlowieka,
              > a nie emocjonalnego niedojrzalego debila.

              Yhm, dokładnie tak, z tym że to działa też w drugą stronę.

              Jeśli chce się mieć fajną rodzinę, to generalnie lepiej wyjść za kobietę która też jej chce. No i dobrze jest wybrać empatyczną, pozbieraną i odpowiedzialną kobietę, a nie emocjonalną niedojrzałą debilkę.

              No chyba że za dojrzałość i odpowiedzialność odpowiada organ zwany ci...pką.... ew. inny gen który posiadają tylko kobiety :)
              • bene_gesserit Re: ale to działa też w drugą stronę? 26.05.11, 12:11
                Najpierw przeczytaj post otwierajacy, a potem sie podniecaj, nigdy w odwrotnej kolejnosci. Kumając kontekst trudniej wyjść na glupka.
                • mijo81 Re: ale to działa też w drugą stronę? 27.05.11, 20:27
                  A co to ma wspólnego z feminizmem ???
    • tully.makker Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 24.05.11, 20:49
      Najlepiej rozmnozyc sie z sensownym facetem. A przynajmniej sensownym jako ojciec ;-)
    • tricolour Kobieta nie pracuje tylko zajmuje się domem. 25.05.11, 09:36
      Jesli takie zdanie pisze kobieta, to przed feminizmem tysiąc lat pracy uświadamiającej, że utrzymanie domu to praca, której nie da się wykonać na leżąco.

      Z wymienionych przez Ciebie czynności (ugotuje, nakarmi, przebierze, wykąpie, wstanie w nocy) tylko karmienie piersię nie uda się ojcu. Reszta - to zwykłe obowiązki domowe. Doliczmy do tego jeszcze: sprzątanie, utrzymanie aut w sprawności, dbanie o posesję, prace administracyjne (rachunki, korespondencja, wizyty na pocztach, aptekach), zakupy i czas wolny. Czas wolny dla ojca i matki, by mogli wyjść na basen (często oddzielnie), aerobik, powłóczyć się po ulubionych sklepach, czas na hobby, czas na przyjaciół.

      Trzeba tylko chcieć.
      • tully.makker Re: Kobieta nie pracuje tylko zajmuje się domem. 25.05.11, 10:23
        Ano wlasnie w tych checiach jest problem. I ja to doskonale rozumiem, bo tez wole prrzyjsc z pracy i walnac sie na kanapie, nic np mopowac podloge. Dlatego w wiekszosci malzenstw toczy sie wieczna renegocjacja obowiazkow - w czym nie ma nic zlego, aczkolwiek nie jest to przyjemne.
      • meheha Re: Kobieta nie pracuje tylko zajmuje się domem. 25.05.11, 12:13
        To skrót myślowy. Oczywiście chodziło o: "nie pracuje zawodowo". Tak się składa, że jestem świadoma, czym jest praca w domu, bo chwilowo właśnie nią się zajmuję.
        Wymieniłam te czynności właśnie dlatego, że choć mogą być wykonane przez ojca, zwykle są wykonywane przez matkę. O ile sprzątanie i rachunki, nie wspominając nawet o czasie wolnym, mogą poczekać, to dzieci nie poczekają. I z mojego doświadczenia wynika, że pierwsza "wymięka" zmęczona kobieta.
        • tricolour Przecież nie ma obowiązku... 25.05.11, 14:46
          ... brać pierwsze lepsze portki na ojca swoich dzieci.

          Jest czas symaptii, chodzenia, narzeczeństwa, by mieć podstawy do podjęcia decyzji o małżeństwie i dzieciach. Oczywiście może się zdarzyć, że gość przed slubem zdatny do wszystkiego okazuje sie leniem po wizycie w USC. Tak może się zdarzyć, ale mże bc i odwrotnie, że nawali kobieta.

          W każdym razie skoro są obowiązki domowe, to trzeba je wykonać bez gadania. Gdy facet ociąga się, to może trzeba mu powiedzieć co ma robić zamiast wyręczać i uczyć lenistwa. I nie zwlekać aż lenistwo rozrośnie się na uszy i zatka możliwość porozumienia.
          • berta-death Re: Przecież nie ma obowiązku... 25.05.11, 20:35
            > W każdym razie skoro są obowiązki domowe, to trzeba je wykonać bez gadania.

            A komu przypada zaszczytna funkcja decydenta, który będzie określał zakres obowiązków domowych, ich częstotliwość i jakość wykonania? Póki co nie ma żadnych odgórnych wytycznych dotyczących sprzątania, gotowania, prania, zmywania i czegokolwiek co w domu najczęściej się robi. Każdy robi wedle uważania i dopóki sąsiedzi nie zawiadomią sanepidu, to wszystko mieści się w szeroko pojętej normie.
            • tricolour Zaszczytna funkcja decydenta przypada... 27.05.11, 19:56
              ... kobiecie, która godzi się żyć z facetem jakiego sobie wybiera (tu jest moment decyzji, decydent i obszar wymagań) oraz przypada mężczyźnie godzącemu się na wspólne życie z kobietą swoich marzeń (jw). Porządek wyliczanki: kurtuazyjny.

              Mówiąc inaczej: decydentem jest ten, który podejmuje decyzję i godzi się z konsekwencjami swego wyboru.
    • majaa Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 13:35
      Chyba warto byłoby przy tej okazji zastanowić się, jak w ogóle pojmujemy partnerstwo. Czy mogę być partnerem w małżeństwie, jeśli nie pracuję zawodowo, jeśli decyduję się zająć domem i wychowaniem dzieci w czasie, gdy mój mąż pracuje poza domem? Czy będziemy partnerami wtedy, gdy to mąż zostanie w domu, a ja pójdę do innej pracy? Czy partnerstwo jest tylko wtedy, gdy oboje małżonków pracuje zawodowo (dziecko z nianią/babcią), a po pracy dzielą się po równo opieką nad dzieckiem? Czy żeby być partnerami musimy robić dokładnie to samo i w dodatku w równych proporcjach?
      Moim zdaniem partnerstwo to wyłącznie kwestia umowy między nami, rozsądnego podejścia do sprawy i odpowiedniego traktowania siebie wzajemnie.
      • easz Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 19:16

        O tak, piekne.
        Problemy zaczynaja sie czesto gdzies w okolicy ostatniego zdania Twojej wypowiedzi oraz przy kwestii mierzalnosci i porownywania.
        • majaa Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 21:47
          Cóż, nikt nie obiecywał, że będzie łatwo. Ale przy odrobinie dobrej woli na pewno można wypracować rozwiązania odpowiadające obu stronom:)
    • corgan1 Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 19:26
      meheha napisała:
      > Kiedy ma się małe dzieci, to są rzeczy które trzeba po prostu zrobić.

      Zgoda pod warunkiem, że nie są to nerwice natręctw, różne schizy i dziwne i głupkowate pomysły jak np. moja kuzynka biegająca za swoim młodym po całym domu z garnuszkiem aby wepchnąć mu do dzioba łyżeczkę zupy której on nie chce więc ona mu wpycha jak się tuczy gęsi na pasztet, on wypluwa, ona ściera i przebiera, on ucieka, ona o goni i tak w kółko. Jak jest pora obiadu ale on nie chce jeść więc trzeba go na siłę zaciągnąć do stołu, z tym że on nie jest głodny bo godzinę wcześniej dostał kanapkę i cukierki, bo chciał a dziecku się nie odmawia, bo co to za matka która by nie nakarmiła dziecka. Generalnie - nakarmienie młodego to jest jakiś kompletny horror , który kuzynka zafundowała na własne życzenie i nie dopuszcza myśli że tej "roboty przy dzieciach" może być po prostu mniej.

      Nie masz wrażenia że część prac przy dzieciach bywa po prostu zbędna i panie same sobie fundują problemy na własne życzenie?

      Np. moja była sąsiadka która mieszkała nade mną miała zwyczaj codziennego odkurzania całego swojego wielkiego mieszkania. Codziennie rano słyszałem buczenie odkurzacza i szorowanie szczotki po podłodze. Nie sądzisz że w tym jest coś nienormalnego?

      Mogę jeszcze wymieniać mnóstwo przykładów ze swojej rodziny dalszej i jeszcze dalszej jak w czasie pracy w domu panie marnują swój czas na zbędne pierdoły.

      > to ona pierwsza "wymięknie" i weźmie się do roboty: ugotuje, nakarmi, przebierze, wykąpie,
      > wstanie w nocy.

      Zdaje się są badania mierzące czas pracy na rzecz rodziny. Wykonywany przez niego i przez nią i przez osoby samotne i osoby mające rodzinę. Nie jest to drugi etat, jak mówi np. pani Środa tylko średnio to jest jakieś 4-5 godzin dziennie. Praca zawodowa pochłania więcej czasu nie licząc dojazdu do samej pracy i z powrotem.

      > I tak powoli i niezauważalnie staje się normą, że to ona przejmuje większość uciążliwych
      > obowiązków.

      A jesteś gotowa na zamianę? Kiedy to na barki kobiety jako jedynej żywicielki rodziny spadnie utrzymanie domu a na barki faceta - prowadzenie domu i opieka nad dziećmi? Bo takie przypadki są i to nawet dość częste i niestety - panie nie zawsze dobrze radzą sobie w tej nowej roli....
      • tully.makker Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 21:28
        > Np. moja była sąsiadka która mieszkała nade mną miała zwyczaj codziennego odkur
        > zania całego swojego wielkiego mieszkania. Codziennie rano słyszałem buczenie o
        > dkurzacza i szorowanie szczotki po podłodze. Nie sądzisz że w tym jest coś nien
        > ormalnego?

        U nas tez navibot jest tak zaprogramowany, ze sie wlacza i oblatuje chalupe codziennie.
      • tully.makker Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 26.05.11, 11:00
        > A jesteś gotowa na zamianę? Kiedy to na barki kobiety jako jedynej żywicielki r
        > odziny spadnie utrzymanie domu a na barki faceta - prowadzenie domu i opieka na
        > d dziećmi? Bo takie przypadki są i to nawet dość częste i niestety - panie nie
        > zawsze dobrze radzą sobie w tej nowej roli....

        No popatrz, to bardzo dziwne. Ja od 10 lat utrzymuje rodzine w 90% (wczesniej w 100%) i jestem w stanie to robic majac 2 dzieci, 3 w drodze obecnie i pracujacego partnera. No fakt, ze obowiazki domowe dzielimy sprawiedliwie.
    • rozczochrany_jelonek Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 21:59
      > Na czym polega partnerstwo w małżeństwie kiedy pojawiają się dzieci? Czy jest w
      > ogóle możliwe? Jak wygląda w sytuacji, kiedy kobieta nie pracuje, tylko zajmuj
      > e się domem?

      partnerstwo wygląda wtedy tak że kobieta nie pracuje i zajmuje się domem a mężczyzna nie zajmuje się domem i pracuje, to jeden z tzw. partnerskich podziałów "obowiązków" :)

      > Kiedy ma się małe dzieci, to są rzeczy które trzeba po prostu zrobić.

      no niestety tak to już jest, nie można pracować mniej, rzucić wszystkiego w cholere aby odpocząć, trzeba za coś przecież żyć. Ogólnie mówiąc to ojciec czuje się bardziej odpowiedzialny za rodzinę i dzieci, matczyną miłością wszak nie będzie ich karmił w nieskonczoność.

      Kluczowym elementem w budowie związku partnerskiego jest kobieca świadomość wagi obowiązków mężczyzny. Tzn on musi raz w roku wyjechać na miesiąc, dwa nie zostawiając kobiecie żadnych pieniędzy, jeśli kocha to zrozumie. Oczywiście wszystko będzie dobrze. pod warunkiem, że ma się do czynienia z jakąś przyzwoitą kobietą, która posiada jakieś minimum przyzwoitości (ludzkiej - żeby nie było wątpliwości) i choć trochę to dziecko kocha. Nikt nie zaryzykuje zostawienia dziecka z kimś kto w kryzysie wyrzuci je do śmietnika. Niestety mężczyźni często nie dobierają sobie partnerek pod kątem zaradności życiowej, na pierwszy plan wychodzą takie cechy jak opiekuńczość i empatia w stosunku do dzieci.
      Podsumowując, jeśli chce się mieć fajną rodzinę to generalnie trzeba sobie znaleźć kobietę która też tego chce. No i dobrze jest wybrać kobietę bardziej zaradną a nie niedorozwiniętą życiowo debilkę. Oczywiście sęk w tym że niektóre się dobrze maskują ...
      • berta-death Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 22:31
        > na pierwszy plan wychodzą takie cechy jak opiekuńczość i empatia w stosunku do dzieci.

        A nie duże cycki i ciągła gotowość do seksu?
        • rozczochrany_jelonek Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 25.05.11, 23:14
          nie, od tego są kochanki :)
          • mijo81 Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 27.05.11, 20:29
            a matki-polki żyją w nieświadomości i myślą że jest pięknie
            • rozczochrany_jelonek Re: partnerstwo w małżeństwie a dzieci 28.05.11, 18:48
              lepiej żeby tak żyły, jeszcze by się zbuntowały ;)
Pełna wersja