Dodaj do ulubionych

"Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi...

IP: 62.233.181.* 04.06.04, 10:51
Ten tekst uznaję za tekst roku w dziedzinie zaburzeń psychicznych...Nie
wpadłabym na to ,nawet po psychotropach...Niestety,niektórym niewiele już
może pomóc...
www.naszdziennik.pl/index.php?typ=my&dat=20040604&id=my12.txt
Obserwuj wątek
    • Gość: kohol YYY!! (szukam opadniętej szczęki pod biurkiem) n/t IP: *.crowley.pl 04.06.04, 12:37
    • Gość: barbinator Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.04, 13:06
      Eee tam, po dwóch latach czytywania różnych postów na Forum Feminizm nic nie
      jest mnie w stanie zaskoczyć. Tekst pana Krajskiego to i tak w porównaniu z FF
      małe pikuś. Swoją drogą nic tak dobrze nie leczy człowieka z przesadnej
      antylewicowości (a ja kiedyś taka właśnie byłam, wyobraźcie sobie...) niż
      poczytanie sobie takiego choćby "Naszego Dziennika" i skonstatowanie do jakiego
      ogłupienia może prowadzić obsesyjna antylewicowość - po przekroczeniu granicy
      zdrowego rozsądku i przyzwoitości.

      Pozdr. B.
    • Gość: linda Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.06.04, 13:50
      A czym to biedna Kuncewiczowa zasłużyła sobie na dobrą opinię
      tego nieszczęśnika?
    • feminista Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 04.06.04, 14:16
      He he, Dobraczyński, Kossak Szczucka i Morcinek - na pewno ludzie ustawiliby
      się w kolejce do kiosku, żeby nabywać te perełki po 15zł+koszt gazety:D
    • uli niezłe, niezłe 04.06.04, 14:31
      hahaha
      cudowny zbiór recenzji:-)
      najbardziej podoba mi się opinia, że bułhakow promował 'teologię stalinizmu':-)
      /bułhakow był przeciez uwielbiany przez komunistycznych krytyków, widać to
      zwłaszcza w notaktach na mankietach, gdy w jednym z listów do jakiegoś
      dygnitarza zastanawia się, dlaczego otrzymał 467 recencji negarywnych i 3
      pozytywne:-) (liczby w przybliżeniu)/
      konkluzja artykułu też jest świetnia...
      • feminista Re: niezłe, niezłe 04.06.04, 14:37
        uli napisała:

        > hahaha
        > cudowny zbiór recenzji:-)
        > najbardziej podoba mi się opinia, że bułhakow promował 'teologię stalinizmu'

        He he, krytyka "Naszego Dziennika" w stylu "Naszego Dzielnika". Nie ma to jak
        dziennikarska rzetelność, a czytanie ze zrozumieniem recenzowanych tekstów to
        absolutna podstawa;)
        • empeka Komu wolno się mylić? 04.06.04, 16:50
          • feminista Tym, którzy nie mają uczulenia na mydło;) 04.06.04, 18:55
            Zgubienie literki to nie jest poważna pomyłka;)
      • tad9 Re: niezłe, niezłe 05.06.04, 22:02
        uli napisała:

        > hahaha
        > cudowny zbiór recenzji:-)
        > najbardziej podoba mi się opinia, że bułhakow promował 'teologię stalinizmu'

        Chmmm ...., wynika z tego, że najbardziej podoba Ci się to, co sama stworzyłaś.
        (nie czynię Ci z tego zarzutu, bo to zjawisko powszechne). W tekście nie ma
        wcale mowy o "teologii stalinizmu". Jest mowa o "teologii satanizmu". Czy
        w "Mistrzu i Małgorzacie" dopatrzeć można się teologii satanizmu? Cóż, skoro
        w "Panu Tadeuszu" można dopatrzeć się "elementów boginicznych" (patrz.
        Kazimiera Szczuka)... Np. taki fragment rozmowy Wolanda z Mateuszem
        Lewitą: "To, co powiedziałeś, powiedziałeś w sposób zdający się świadczyć, ze
        nie uznajesz cieni ani zła. Bądź tak uprzejmy i spróbuj przemyśleć następujący
        problem - na co by się zdało twoje dobro, gdyby nie istniało zło i jak by
        wyglądała ziemia, gdyby z niej zniknęły cienie?". Czyż nie można przypiąć takim
        treściom etykietki "teologia satanizmu"?
    • Gość: ggigus sienkiewicz IP: *.dip.t-dialin.net 04.06.04, 16:52
      mnie sie najbardziej podobalo domaganie sie niesmiertelnego pisarza prawicy -
      Sienkiewicza. Gdyby GW puscila Sienkiewicza, pewnie by Nasz Dziennik spuscil z
      tonu
      ale ten napastiwy teksk jest zenujacy
    • empeka Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 04.06.04, 16:53
      Zawsze sądziłam, że NDz jest gazetą jak inne, tyle że katoplicką. A gdzie tam, dużo durniejszą!
      Pisze autor:
      'To prawda, że wiek XX to wiek demoralizacji i tandety, również w literaturze pięknej. Pozostawił
      po sobie jednak wiele wspaniałych dzieł, które głoszą chwałę Boga i wielkość człowieka,
      człowieka stworzonego na Boży obraz i podobieństwo, zmierzającego ku celowi wyznaczonemu
      mu przez Stwórcę, a nie ogłupiałego, lewicowego zboczeńca, który miota się w strukturach
      grzechu.'
      Co słowo to głęboka i słuszna myśl, tak trzymać!

      Marta
    • Gość: miłka Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. IP: *.chello.pl 05.06.04, 12:36
      Ujadanie bezsilnego kundla, który zadrości GW pomysłu. Kto tam czyta "Nasz
      Dziennik"?
      • feminista Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 05.06.04, 13:12
        Gość portalu: miłka napisał(a):

        > Kto tam czyta "Nasz
        > Dziennik"?

        Klarysa:)
    • kamfora Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 05.06.04, 15:31
      Gość portalu: Klarysa napisał(a):

      > Ten tekst uznaję za tekst roku w dziedzinie zaburzeń psychicznych...Nie
      > wpadłabym na to ,nawet po psychotropach...Niestety,niektórym niewiele już
      > może pomóc...

      Pytanie - czego szukasz w Naszym Dzienniku?
      Żyjemy w wolnym kraju, bez cenzury. Można więc pisać i publikować wszystko.
      Że trudno się w tym połapać? No cóż - takie są koszty.

      Czy Twoim zdaniem należałoby wprowadzić jakieś zakazy? Jakiego rodzaju?
      Z artykułu, do którego link podajesz wynika, że autor jest za wprowadzeniem
      czegoś w rodzaju "indeksu ksiąg/pism dozwolonych/zalecanych dla katolików"
      (wedle jego rozumienia katolicyzmu, oczywiście). Czy Twoim zdaniem należałoby
      wprowadzić jakiś indeks dla tych, którzy uważają się za "normalnych"?

      PS O jakie zaburzenie psychiczne podejrzewasz autora omawianego tekstu?
      • Gość: Klarysa Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. IP: 62.233.181.* 05.06.04, 17:16
        Wątek trafił mi się przypadkowo na innym forum i postanowiłam go tu
        przenieść,gdyz jakoś wpasowuje się w dyskusje na tym forum. Mnie nie chodzi o
        wprowadzanie indeksów ksiąg zakazanych dla "normalnych" i "katolików" ,ale o
        konglomerat bredni i błędów rzeczowych znajdujących się w tym tekście.Nikt,kto
        zetknął się choć przez chwilę z literaturoznawstwem ,nie puściłby w normalnej
        gazecie,tekstu obarczonego tak dużą ilością błedów merytorycznych.Tu
        wskazania,bo postanowiłam do owego Pana napisać:

        W sprawie artykułu p.Stanisława Krajskiego z działu "Bez przełomu"
        zatytułowanego "Powiedz mi,co czytasz,a powiem ci,kim jesteś.Kanon wybiórczy"
        (dn.04.2004,nr 130)

        Zwracam się do redakcji kulturalnej "Naszego dziennika" z uprzejmą prośbą o
        możliwość sprostowania większości informacji zawartych w wymienionym artykule
        p.S.Krajskiego , ze względu ich braki merytoryczne oraz rażące mielizny
        interpretacyjne.

        Jako literaturoznawca mam prawo zadać pytanie ,cóż autor artykułu rozumie przez
        nastepującą definicję:
        "Wydawało się oczywiste, że będzie to w znacznej mierze kolekcja literatury
        lewicowej i skrajnie lewicowej. Można było mieć pewność, że będą to w
        przeważającej części książki obsceniczne i antykatolickie."(cyt.)

        W historii literatury nie istnieje podział na literaturę przynależną
        politycznie na wzór partii politycznych ,ukształtowanych w wyniku konkretnego
        podziału władzy w państwie.Periodyzacja literatury obejmuje jedynie okresy
        literackie,do których kryterium przynależnościowe stanowi konkretna estetyka ,
        bądź chronologia - frenezja romantyczna,czy estetyzm modernistyczny,połowa
        wieku XIX-go,czy przełom XIX/XX .Krótko mówiąc ,autor artykułu, przypisuje
        literaturze róznych okresów wspólną etykietkę publicystyki agitacyjnej,co jest
        oczywistych merytorycznym bełkotem.

        Oto kolejna nieścisłość autora:
        Tyle na tej liście przereklamowanej literatury iberoamerykańskiej, którą tak w
        swoim czasie podniecali się pozujący na intelektualistów uczniowie warszawskich
        szkół średnich, pozycji wylansowanych przez w istocie brukową zachodnią prasę
        czy telewizję (jak choćby książka "Ja, Klaudiusz", której koniunkturę nakręcił
        popularny serial).(cyt.)

        W kanonie wydawanym przez "Gazetę Wyborczą" nie znajduje się ani jedna pozycja
        z repertuaru literatury iberoamerykańskiej,o której wspomina autor ; natomiast
        autorem książki "Ja, Klaudiusz" jest Robert Graves,angielski pisarz pochodzenia
        irlandzkiego,wykładowca literatury angielskiej.Posługując się angielskim
        humorem ,chciałam zapytać,czy autor pomylił Amerykę Łacińską (obszar literatury
        iberoamerykańskiej ) i łacinę ,którą posługiwał się Klaudiusz w starożytnym
        Rzymie?

        Idąc dalej wspomnianym tropem,odnajdujemy następujące stwierdzenie:
        Otwiera ją przekazana do rąk czytelników "Wyborczej" w dniu 1 czerwca (a więc
        przeznaczona, jak się można domyśleć, na prezent dla dzieci) książka Umberto
        Eco pt. "Imię róży" - dzieło obsceniczne, perwersyjne, antykatolickie,
        zakłamujące obraz średniowiecza.(cyt.)

        Bardzo proszę tutaj o sprostowanie autorskie- dlaczego i na jakiej podstawie
        p.Krajski zarzuca prof. Eco ,semiologowi i autorowi jednego z
        lepszych,współczesnych opracowań estetyki średniowiecznej - "zakłamanie obrazu
        średniowiecza" ? Tak kategoryczna teza wymaga wszak dobrze udokumentowanej
        przesłanki?

        "Następna będzie "Lolita" Vladimira Nabokowa, książka, którą większość krytyków
        i czytelników uznała za pornografię i tylko pornografię."(cyt.)

        Ponownie proszę o merytoryczne ustosunkowanie się autora tekstu do posłowia i
        przypisów Roberta Stillera,autora kongenialnego polskiego przekładu "Lolity".Na
        jakiej podstawie wysnuwa pan tezę o pornograficzności powieści utkanej z
        intertekstów i reminiscencji literackich?

        Potem przyjdzie kolej na "Mistrza i Małgorzatę" Bułhakowa, książkę, o
        której "Wyborcza" bardzo szczerze napisała: "Szatan robi porządki w
        stalinowskiej Moskwie, karze niesprawiedliwych i przywraca wiarę". Wiarę w co?
        Oczywiście wiarę w szatana. Wielokrotnie pisałem o tej książce, również
        w "Naszym Dzienniku", udowadniając, że zawiera ona elementy bluźniercze
        (Chrystus przedstawiony jest jako tchórz, który dorabia sobie teorię do swojej
        słabości) oraz stanowi wykład i promocję teologii satanizmu."(cyt.)

        Tu poproszę autora o wskazanie poprzednich publikacji na wyżej wymieniony
        temat,oraz kategoryczne wskazanie ,jaką książkę Bułhakowa czytał,gdyż
        dopatrywanie się teorii satanizmu w "Mistrzu i Małgorzacie" wskazuje na
        elementy schizofrenii (sic!)w biografii autora powyższych twierdzeń.

        Następnie dość jawna napaść na spuściznę twórczą Iwaszkiewicza:
        Są to "Opowiadania" Iwaszkiewicza, lansowanego ostatnio jako największy polski
        homoseksualista i promującego homoseksualizm w wielu swoich utworach. Wśród
        tych opowiadań, które oferuje "Wyborcza", znajdujemy antykatolicką "Matkę
        Joannę od Aniołów".

        "Matka Joanna od Aniołów",o ile się nie mylę,porusza dość często pojawiajacy
        się w teologii katolickiej problem opętania przez demona/Szatana ,nie zaś
        homoseksualizm ,tak więc ponownie proszę o doprecyzowanie "antykatolickości"
        powyższej pozycji.Oprócz tego trudno nazywać jednego z najlepszych twórców
        krótkiej formy(opowiadanie) w polskiej prozie międzywojennej i
        powojennej,"największym polskim homoseksualitą" ,gdyż żyją potomkowie
        Iwaszkiewicza i podobne kalumnie mogą skierować na drogę sądową.Wiadomo
        zresztą ,iż literaturoznawca zajmuje się twórczością pisarza,nie zaś jego
        alkową.

        Sumując,chciałam zwrócić uwagę,aby w państwa gazecie pojawiały się teksty nieco
        bardziej wyważone treściowo i merytorycznie ,gdyż artykuł p.Krajskiego aż roi
        się od błędów i wprowadza czytelnika w mylny osąd na temat kanonu literackiego.

        Serdecznie dziękuję za przeczytanie powyższego tekstu i proszę o odpowiedź.


        • empeka Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 05.06.04, 18:56
          Bardzo dobra, merytoryczna krytyka.
          Czy masz nadzieję, że oni na to odpowiedzą? Przecież ich pisemko służy indoktrynacji dla słabo
          zorientowanych.


          Marta
        • tad9 Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 05.06.04, 20:03
          Ponieważ na tym forum nie raz bronione były teksty feministek, znacznie mniej
          warte obrony niż tekst Krajskiego, więc - by zachować równowagę - stanę w
          obronie autora "Naszego Dziennika".

          Gość portalu: Klarysa napisał(a):

          > Jako literaturoznawca mam prawo zadać pytanie ,cóż autor artykułu rozumie
          >przez nastepującą definicję:
          > "Wydawało się oczywiste, że będzie to w znacznej mierze kolekcja literatury
          > lewicowej i skrajnie lewicowej. Można było mieć pewność, że będą to w
          > przeważającej części książki obsceniczne i antykatolickie."(cyt.)

          > W historii literatury nie istnieje podział na literaturę przynależną
          > politycznie na wzór partii politycznych ,ukształtowanych w wyniku konkretnego
          > podziału władzy w państwie.Periodyzacja literatury obejmuje jedynie okresy
          > literackie,do których kryterium przynależnościowe stanowi konkretna
          >estetyka , bądź chronologia - frenezja romantyczna,czy estetyzm
          >modernistyczny,połowa wieku XIX-go,czy przełom XIX/XX .Krótko mówiąc ,autor
          >artykułu, przypisuje literaturze róznych okresów wspólną etykietkę
          >publicystyki agitacyjnej,co >jest oczywistych merytorycznym bełkotem.

          Zwracam uwagę, że autor w tym fragmencie nie dokonuje periodyzacji, nie
          wypowiada się też o estetyce, lecz dokonuje oceny czegoś, co można określić
          jako "wymowę ideową" dzieła. Jest to praktyka dość powszechna. Kazimiera
          Szczuka np. określa "Pana Tadeusza" jako utwór "patriarchalny", a Krajski
          dzieli książki na "lewicowe" i "prawicowe".


          > Tyle na tej liście przereklamowanej literatury iberoamerykańskiej, którą tak
          >w swoim czasie podniecali się pozujący na intelektualistów uczniowie
          >warszawskich szkół średnich, pozycji wylansowanych przez w istocie brukową
          >zachodnią prasę czy telewizję (jak choćby książka "Ja, Klaudiusz", której
          >koniunkturę nakręcił popularny serial).(cyt.)

          > W kanonie wydawanym przez "Gazetę Wyborczą" nie znajduje się ani jedna
          >pozycja z repertuaru literatury iberoamerykańskiej,o której wspomina autor ;
          >natomiast autorem książki "Ja, Klaudiusz" jest Robert Graves,angielski pisarz
          >pochodzenia irlandzkiego,wykładowca literatury angielskiej.Posługując się
          >angielskim humorem ,chciałam zapytać,czy autor pomylił Amerykę Łacińską >
          (obszar literatury iberoamerykańskiej ) i łacinę ,którą posługiwał się
          >Klaudiusz w starożytnym Rzymie?

          Wcale nie jestem pewien, czy autor zalicza ksiązkę "Ja, Klaudiusz" do
          literatury iberoamerykańskiej. W tym fragmencie wylicza po prostu, jakie
          pozycje znalazły się w kanonie "GW". Pisze, że są tam pozycje zaliczajace się
          do literatury iberoamerykańskiej ORAZ pozycje, które zostały "w istocie
          wylansowane przez prasę brukową". Jako przkład z tej drugiej kategorii wymienia
          ksiązkę Gravesa.

          > Bardzo proszę tutaj o sprostowanie autorskie- dlaczego i na jakiej podstawie
          > p.Krajski zarzuca prof. Eco ,semiologowi i autorowi jednego z
          > lepszych,współczesnych opracowań estetyki średniowiecznej - "zakłamanie
          >obrazu średniowiecza" ? Tak kategoryczna teza wymaga wszak dobrze
          >udokumentowanej przesłanki?

          I przesłanka by się znalazła. Historia to wogóle jedna wielka dyskusja. Do
          książki Eco miało zastrzeżenia wielu hitoryków. Pisze o tym np. Vittorio
          Messori, w książce "Pytania o chrześcijaństwo", zbiorze wywiadów (mn. z Eco).
          Pewnien badacz filozofii średniwiecznej wzywał np. Eco, by wskazał, w jakich to
          tekstach Ockhama znalazł tezy, których głoszenie przypisał mu w "Imieniu Róży".
          Nie twierdzę, że Eco popełnił te błędy z powodu ignorancji. Z wywiadu wynikało
          raczej, że był to zabieg celowy.



          > Ponownie proszę o merytoryczne ustosunkowanie się autora tekstu do posłowia i
          > przypisów Roberta Stillera,autora kongenialnego polskiego
          >przekładu "Lolity".Na
          > jakiej podstawie wysnuwa pan tezę o pornograficzności powieści utkanej z
          > intertekstów i reminiscencji literackich?

          A co to wogóle jest pornografia? To rzecz względna - powie to każdy liberał.
          Poza tym, nie wydaje mi się, by nie można było utkać pornograficznej powieści
          z "intertekstów" i "reminiscencji literackich".

          O "Mistrzu i Małgorzacie":
          > Tu poproszę autora o wskazanie poprzednich publikacji na wyżej wymieniony
          > temat,oraz kategoryczne wskazanie ,jaką książkę Bułhakowa czytał,gdyż
          > dopatrywanie się teorii satanizmu w "Mistrzu i Małgorzacie" wskazuje na
          > elementy schizofrenii (sic!)w biografii autora powyższych twierdzeń.

          Cóż, jak mawia Derrida, każda interpretacja jest dezinterpretacją, według
          Fischa z kolei, każda interpretacja jest dobra, a Rorty uważa, że tektów
          używamy jak chcemy, i jest to OK. W świetle tych teorii interpretacja autora
          jest zła, jak każda inna, dobra jak każda inna (w ramach wspólnoty
          interpretacyjnej czytelników "Naszego Dziennika" jest może i najlepsza!), a do
          tego, autor zgodnie z postulatem Rortyego używa tekstu Bułchakowa, jak chce. O
          co masz do niego pretensje?



          > Następnie dość jawna napaść na spuściznę twórczą Iwaszkiewicza:
          > Są to "Opowiadania" Iwaszkiewicza, lansowanego ostatnio jako największy
          polski
          > homoseksualista i promującego homoseksualizm w wielu swoich utworach. Wśród
          > tych opowiadań, które oferuje "Wyborcza", znajdujemy antykatolicką "Matkę
          > Joannę od Aniołów".
          >
          > "Matka Joanna od Aniołów",o ile się nie mylę,porusza dość często pojawiajacy
          > się w teologii katolickiej problem opętania przez demona/Szatana ,nie zaś
          > homoseksualizm ,tak więc ponownie proszę o doprecyzowanie "antykatolickości"
          > powyższej pozycji.

          Tutaj zwracam uwagę, że autor nie twierdzi bynajmniej, że to "Matka Joanna..."
          promuje homoseksualizm. Pisze, że Iwaszkiewicz robi to w wielu swoich
          opowiadaniach. Pisze też, że "Matka Joanna", znajduje się wśród opowiadań
          zaproponowanych przez "GW". Co do antykatolickości "Matki..." - patrz wyżej,
          fragment o interpretacji.

          >Oprócz tego trudno nazywać jednego z najlepszych twórców
          > krótkiej formy(opowiadanie) w polskiej prozie międzywojennej i
          > powojennej,"największym polskim homoseksualitą" ,gdyż żyją potomkowie
          > Iwaszkiewicza i podobne kalumnie mogą skierować na drogę sądową.

          Czy czasami aktywiści gejowscy nie robią rzeczy podobnych do tego, co uprawia
          tutaj autor?

          >Wiadomo zresztą ,iż literaturoznawca zajmuje się twórczością pisarza,nie zaś
          >jego alkową.

          Czyżby? A co niby innego robią np. badaczki "gender"? Czy czasem nie doszukują
          się często związków między dziełem a seksualnością autora?


          Sumując, uważam Klaryso, że zbyt poniosła Cię chęć dokopania autorowi.

          > Serdecznie dziękuję za przeczytanie powyższego tekstu i proszę o odpowiedź.
          • kamfora Tad 05.06.04, 20:32
            Jestem pod wrażeniem! :-)
            To przykład na to, że udowodnić można wszystko, a dowody są kwestią wiary.
            (nie utożsamiać z religią ;-)
            • tad9 Re: Tad 05.06.04, 22:05
              kamfora napisała:

              > Jestem pod wrażeniem! :-)
              > To przykład na to, że udowodnić można wszystko, a dowody są kwestią wiary.
              > (nie utożsamiać z religią ;-)

              Kamforo! Każdy kto choć otarł się o teorie feministyczne wie, że udowodnić
              można wszystko, a nawet jeszcze więcej!
          • Gość: Klarysa Krytyka jest sztuką pochwały... IP: 62.233.181.* 06.06.04, 11:34
            Zwracam uwagę, że autor w tym fragmencie nie dokonuje periodyzacji, nie
            > wypowiada się też o estetyce, lecz dokonuje oceny czegoś, co można określić
            > jako "wymowę ideową" dzieła. Jest to praktyka dość powszechna. Kazimiera
            > Szczuka np. określa "Pana Tadeusza" jako utwór "patriarchalny", a Krajski
            > dzieli książki na "lewicowe" i "prawicowe".
            >
            Dlaczego zatem Krajski nie poda kryterium, wg którego ocenia czyli konkretnego
            wyznacznika oceny? Ja podałam dwa - czas oraz typowy prąd(frenezja,estetyzm
            itp...)Na jakiej podstawie ksiązki znajdujące się na indeksach w ZSRR
            (Bułhakow) przypisuje do nurtu lewicowego(domyślnie komunistycznego)?To
            przykład zupełnej niekonsekwencji - aby jego "ocena ideowa" miała jakiekolwiek
            podstawy, wszystkie wymienione dzieła musiałoby łączyć choć jedno kryterium
            polityczne lewicowości -np.pochwała socjalizmu,albo totaliztaryzmu.Jak
            zauważamy,wg tak "nie postawionego" kryterium "Rok 1984" Orwella to apologia
            stalinizmu w polskim kanonie lektur licealnych.
            I na koniec o wymowie ideowej- "Nie ma książek moralnych,albo
            niemoralnych.Istnieją jedynie książki dobrze lub źle napisane" ...Problem
            polega na tym,że tysiące moralnych dzieł są zupełnie bezwartościowe literacko-
            vide Konopnicka w pisanych taśmowo nowelkach.A problem polega jeszcze na czymś
            innym -każdy (prawie każdy ) licealista zapytany o ulubioną postać z "Quo
            vadis" odpowiada -Petroniusz:) A Petroniusz do moralnych bohaterów nie
            należy...Czy zatem "Quo vadiś" pod przykrywką prawicowści przemyca ideologię
            lewicy?:))))))))I oto problem p.Krajskiego - brak wyznacznika pociąga za sobą
            brak kryteriów,a brak kryteriów to wstęp do nonsensu.

            Wcale nie jestem pewien, czy autor zalicza ksiązkę "Ja, Klaudiusz" do
            > literatury iberoamerykańskiej. W tym fragmencie wylicza po prostu, jakie
            > pozycje znalazły się w kanonie "GW". Pisze, że są tam pozycje zaliczajace się
            > do literatury iberoamerykańskiej ORAZ pozycje, które zostały "w istocie
            > wylansowane przez prasę brukową". Jako przkład z tej drugiej kategorii
            wymienia
            >
            > ksiązkę Gravesa.

            Mogę sie z tym zgodzić,ale problem polega na tym,że to zdanie jest karkołomne
            stylistycznie i przez to niezrozumiałe.Zresztą ja cały czas nie wiem,gdzie
            znajduje się pełen kanon "GW" ,bo na stronie kolekcji nie ma Marqueza ,zatem
            może patrzę na złą część portalu.

            I przesłanka by się znalazła. Historia to wogóle jedna wielka dyskusja. Do
            > książki Eco miało zastrzeżenia wielu hitoryków. Pisze o tym np. Vittorio
            > Messori, w książce "Pytania o chrześcijaństwo", zbiorze wywiadów (mn. z Eco).
            > Pewnien badacz filozofii średniwiecznej wzywał np. Eco, by wskazał, w jakich
            to
            >
            > tekstach Ockhama znalazł tezy, których głoszenie przypisał mu w "Imieniu
            Róży".
            >
            > Nie twierdzę, że Eco popełnił te błędy z powodu ignorancji. Z wywiadu
            wynikało
            > raczej, że był to zabieg celowy.
            >
            Nauka polega na dyskusji,zatem należałoby znać wypowiedzi i poglądy obu stron w
            tym sporze.Wspominasz jednak tylko o tezach Ockhama,p.Krajewski natomiast
            zarzuca Eco "przekłmanie obrazu całego średniowiecza".I z drugiej strony -
            w "Imieniu Róży" nie mówi Ockham , ale jego dawny uczeń Wilhelm,który
            interpretuje słowa Ockhama dla swojego młodego podopiecznego Adsa.I z trzeciej
            strony -podstawowym wyznacznikiem literatury jest fikcja literacka.Gdyby "Imię
            róży" było historycznym dziełem naukowym ,wtedy przerzucanie się ignorancją
            byłoby całkowicie uzasadnione.Jednak jest beletrystyką i w związku z
            tym,zarzucanie mu braku dokumentalizmu,to podważanie podstawowego wyznacznika
            teoretyczno-literackiego dla literatury pięknej.Wlaśnie fikcji
            literackiej.Zrestą podobnie można powiedzieć i o "Krzyżowcach" Szczuckiej i
            o "Quo vadis" Sienkiewicza polecanych przez Krajskiego.:)To nie są dokumenty
            historyczne.

            co to wogóle jest pornografia? To rzecz względna - powie to każdy liberał.
            > Poza tym, nie wydaje mi się, by nie można było utkać pornograficznej powieści
            > z "intertekstów" i "reminiscencji literackich".
            Jak wyżej,p.Krajski nie podał wyznacznika pornografii ,więc dyskusja odbywa się
            w próżni,a zatem w ogóle jej nie ma.Problem "Lolity" polega już choćby na
            tym,że w książce nie pojawia się ani jedno słowo określające stosunek seksualny
            w stylu pornografii tj.Wszedł w nią,miał z nią stosunek,pochwa,penis
            itp...Podobnie pornograficzne jest zatem i "Quo vadis" Sienkiewicza

            Cóż, jak mawia Derrida, każda interpretacja jest dezinterpretacją, według
            > Fischa z kolei, każda interpretacja jest dobra, a Rorty uważa, że tektów
            > używamy jak chcemy, i jest to OK. W świetle tych teorii interpretacja autora
            > jest zła, jak każda inna, dobra jak każda inna (w ramach wspólnoty
            > interpretacyjnej czytelników "Naszego Dziennika" jest może i najlepsza!), a
            do
            > tego, autor zgodnie z postulatem Rortyego używa tekstu Bułchakowa, jak chce.
            O
            > co masz do niego pretensje?

            Wspomniałeś Derridę ,Fischa,Rorty`ego ,ja mogę wspomnieć Lacana,Bachellarda i
            Eco choćby.A wiesz w czym problem?Każda w tych person stworzyła
            osobną,udokumentowaną szkołę teoretyczną ,na podstawie której wyodrębnika
            wyznaczniki swojej teorii interpretacyjnej,np.Mitograficznośc -czyli
            doszukiwanie się w każdym tekscie pierwotnego mitu ,w który wpisany jest
            tekst,czy intertestualizm -jako doszukiwanie się w każdym tekście reminiscencji
            i odbić innych tekstów.To są wyznaczniki szkół krytycznych.Jednym słowem,żadna
            z nich nie interpretuje dowolnie i w cały swiat,ale trzyma się swoich
            wyznaczników ,które teoretycznie opisała.A p.Krajewski interpretuje właśnie
            dowolnie, bo:
            A)nie "podpina się " pod żadną teoretyczną szkołę
            B) nie wskazał własnych wyznaczników ,na podstawie ktorych stworzyłby jasny
            program krytyczny

            Pisze, że Iwaszkiewicz robi to w wielu swoich
            > opowiadaniach(promuje homoseksualizm)
            Dlaczego zatenm nie wskaże konkretnych tytułów opowiadań lansujących
            homoseksualizm w zbiorze wydawanym przez "Wyborczą" .I na czym owo lansowanie
            ma polegać?
            Tekst o dowolności interpretacji -patrz powyżej.

            Wiadomo zresztą ,iż literaturoznawca zajmuje się twórczością pisarza,nie za
            > ś
            > >jego alkową.
            >
            > Czyżby? A co niby innego robią np. badaczki "gender"? Czy czasem nie
            doszukują
            > się często związków między dziełem a seksualnością autora?
            Tak,ale jest to wynikiem ich metody badawczeń-po prostu w ich aparacie
            krytycnym znajduje się taki wyznacznik.Jesliw aparacie badawczym p.Krajewskiego
            rónież takowy się znajduje ,czy mam przez to rozumieć,że generawlnie
            przypisujesz miu szkołę teoretyczną "Gender" w krytyce?

            Sumując,Tad, nie warto bronić kiepskiego artykulu,z którego wynika ,że 3/$
            literatury to bezecny szajs.



            • uli Re: Krytyka jest sztuką pochwały... 06.06.04, 12:15
              ja też tak odebrałam ten artykuł - do jeszcze większego zniechęcenia grupy
              ludzi, którzy i tak niewiele czytają, do nie-daj-boże przeczytania wybitnej
              prozy za bardzo przystępną cenę, a co za tym idzie - do nie-daj-boże kupienia
              gazety konkurencji.
            • tad9 Re: Krytyka jest sztuką pochwały... 06.06.04, 16:57
              Gość portalu: Klarysa napisał(a):


              > Dlaczego zatem Krajski nie poda kryterium, wg którego ocenia czyli
              >konkretnego wyznacznika oceny?

              Być może dlatego, że jego tekst jest krótkim komentarzem, a nie rozprawą
              teoretyczną. To, że kryterium nie podał, nie świadczy jeszcze o tym, że
              kryterium takie nie istnieje.

              >Ja podałam dwa - czas oraz typowy prąd(frenezja,estetyzm
              > itp...)Na jakiej podstawie ksiązki znajdujące się na indeksach w ZSRR
              > (Bułhakow) przypisuje do nurtu lewicowego(domyślnie komunistycznego)?

              Na jakiej podstawie uważasz, że coś, co znajdowało się na ideksie w ZSRR nie
              może być lewicowe? Lewicowość ideologii sowieckiej była specyficzna. Istnieje
              cała masa "lewicowości", dla sowietów niestrawnych (np. trockizm).

              >To przykład zupełnej niekonsekwencji - aby jego "ocena ideowa" miała
              >jakiekolwiek podstawy, wszystkie wymienione dzieła musiałoby łączyć choć jedno
              >kryterium polityczne lewicowości -np.pochwała socjalizmu,albo totaliztaryzmu.

              Gdy Barbinator zobaczy, że uznajesz "pochwałę totalitaryzmu" za "kryterium
              polityczne lewicowości", to da Ci po głowie! Nie masz racji, że "lewicowość"
              powinna łączyć WSZYSTKIE wymienione dzieła. Krajski pisze bowiem, o kolekcji,
              na którą "W ZNACZNEJ MIERZE" składają się książki zaliczające się - wg.
              Krajskiego - do "literatury lewicowej i skrajnie lewicowej".

              > I na koniec o wymowie ideowej- "Nie ma książek moralnych,albo
              > niemoralnych.Istnieją jedynie książki dobrze lub źle napisane"

              Nie zgadzam się z tym zręcznym skądinąd powiedzonkiem. Istnieją książki
              niemoralne. Mogą np. istnieć świetnie napisane ksiażki wzywajęce do
              ludobójstwa.

              > Mogę sie z tym zgodzić,

              No właśnie.

              >ale problem polega na tym,że to zdanie jest karkołomne
              > stylistycznie i przez to niezrozumiałe.

              Czyż nie powinno się tłumaczyć wątpliwości na korzyść autora?

              >Zresztą ja cały czas nie wiem,gdzie
              > znajduje się pełen kanon "GW" ,bo na stronie kolekcji nie ma Marqueza ,zatem
              > może patrzę na złą część portalu.

              Ja też znalazłem tylko listę 10 tytułów, na której nie ma Marqueza.

              > Nauka polega na dyskusji,zatem należałoby znać wypowiedzi i poglądy obu stron
              >w tym sporze.Wspominasz jednak tylko o tezach Ockhama,p.Krajewski natomiast
              > zarzuca Eco "przekłmanie obrazu całego średniowiecza".

              Ockhama podałem jako przykład, było tych zastrzeżeń więcej. Autor nie
              pisze "CAŁEGO średniowiecza". Pisze ostrożniej "zakłamuje obraz średniowiecza".

              >I z drugiej strony - w "Imieniu Róży" nie mówi Ockham , ale jego dawny uczeń
              >Wilhelm,który interpretuje słowa Ockhama dla swojego młodego podopiecznego
              >Adsa.

              I - zdaniem niektórych - jest to interpretacja karkołomna.

              >I z trzeciej strony -podstawowym wyznacznikiem literatury jest fikcja
              >literacka.Gdyby "Imię róży" było historycznym dziełem naukowym ,wtedy
              >przerzucanie się ignorancją byłoby całkowicie uzasadnione.Jednak jest
              >beletrystyką i w związku z tym,zarzucanie mu braku dokumentalizmu,to
              >podważanie podstawowego wyznacznika teoretyczno-literackiego dla literatury
              >pięknej.

              Oczywiście, że autor fikcji literackiej ma dużo większą swobodę, niż historyk,
              nie masz jednak racji, pisząc, że nie można oceniać dzieł literackich pod kątem
              jakości ich "zaplecza". Nie widzę doprawdy nic złego w tym, że jakiś historyk
              może pochwalić lub zganić autora książki, za to, że ten dobrze, lub źle
              oddał "ducha epoki", czy też wytknąć mu nieścisłości. Czyż nie toczyły się
              spory np. o obraz epoki w "Ogniem i mieczem" ? Problem jest wcale poważny, z
              tego powodu, ze to raczej fikcja literacka (czy film), a nie rozprawy
              akademickie modeluje potoczną "świadomość historyczną".

              > Jak wyżej,p.Krajski nie podał wyznacznika pornografii ,więc dyskusja odbywa
              >się w próżni,a zatem w ogóle jej nie ma.

              Niezupełnie. Jak już wspomniałem, Krajski napisał krótki tekst, a nie rozprawę.
              Brak definicji w tekście nie świadczy, o jej nieistnieniu.

              >Problem "Lolity" polega już choćby na tym,że w książce nie pojawia się ani
              >jedno słowo określające stosunek seksualny

              Nic nie szkodzi. Wszystko zależy od definicji pornografii zastosowanej przez
              Krajskiego, a tej nie znamy.




              > w> Wspomniałeś Derridę ,Fischa,Rorty`ego ,ja mogę wspomnieć
              >Lacana,Bachellarda i
              > Eco choćby.A wiesz w czym problem?Każda w tych person stworzyła
              > osobną,udokumentowaną szkołę teoretyczną ,na podstawie której wyodrębnika
              > wyznaczniki swojej teorii interpretacyjnej,np.Mitograficznośc -czyli
              > doszukiwanie się w każdym tekscie pierwotnego mitu ,w który wpisany jest
              > tekst,czy intertestualizm -jako doszukiwanie się w każdym tekście
              reminiscencji
              >
              > i odbić innych tekstów.To są wyznaczniki szkół krytycznych.Jednym
              słowem,żadna
              > z nich nie interpretuje dowolnie i w cały swiat,ale trzyma się swoich
              > wyznaczników ,które teoretycznie opisała.A p.Krajewski interpretuje właśnie
              > dowolnie, bo:
              > A)nie "podpina się " pod żadną teoretyczną szkołę

              Być może tworzy własną szkołę? A poza tym, można by się doszukiwać w jego
              metodzie poszukiwania owych "odbić innych tekstów", a także badania
              tekstu "Mistrza i Małgorzaty" przez pryzmat chrześcijańskiej demonologii. Wolno
              mu?

              > B) nie wskazał własnych wyznaczników ,na podstawie ktorych stworzyłby jasny
              > program krytyczny

              I znów muszę przypomnieć, że mamy do czynienia z krótkim tekstem, a nie z
              rozprawą.

              > Dlaczego zatenm nie wskaże konkretnych tytułów opowiadań lansujących
              > homoseksualizm w zbiorze wydawanym przez "Wyborczą" .I na czym owo lansowanie
              > ma polegać?

              To, że nie zrobił tego w swoim krótkim tekście, nie znaczy, że nie mógłby tego
              zrobić.


              > Tekst o dowolności interpretacji -patrz powyżej.
              > > Tak,ale jest to wynikiem ich metody badawczeń-po prostu w ich aparacie
              > krytycnym znajduje się taki wyznacznik.Jesliw aparacie badawczym
              >p.Krajewskiego rónież takowy się znajduje ,czy mam przez to rozumieć,że
              >generawlnie przypisujesz miu szkołę teoretyczną "Gender" w krytyce?

              Obawiam się, że nie mogę ocenić aparatury badawczej jaką posługuje się Krajski,
              na podstawie tekstu tak krótkiego. Bardzo możliwe, że wpisuje się (tworzy?) w
              jakiś nurt, który można nazwać "gender naszodziennikowym".

              > Sumując,Tad, nie warto bronić kiepskiego artykulu,z którego wynika ,że 3/$
              > literatury to bezecny szajs.

              Bronię go w imię pewnej równowagi na forum. Ileż to razy broniono tu
              karkołomnych tekstów feministycznych!
              • uli nowomowa (n/txt) 06.06.04, 20:26
                • tad9 Re: nowomowa (n/txt) 06.06.04, 21:11
                  dlaczego "n/txt"? Nic Ci nie przychodzi do głowy?
                  • Gość: Klarysa Re: nowomowa (n/txt) IP: 62.233.181.* 06.06.04, 21:22
                    A jak się stopniuje związek frazeologiczny "piramidalna bzdura"?
              • eov tad9! Będę Ci... 06.06.04, 22:06
                dokuczał/a "w imię pewnej równowagi na forum".

                ;-)
              • sagan2 Re: Krytyka jest sztuką pochwały... 07.06.04, 14:10
                tad9 napisał:


                > Czyz nie powinno się tlumaczyć watpliwosci na korzysc autora?

                gdziez byla to wzniosle zdanie, gdy wiedziales lepiej, co Barbi chce powiedziec
                o kalarepkach?...
                • tad9 Re: Krytyka jest sztuką pochwały... 07.06.04, 16:47
                  sagan2 napisała:


                  > gdziez byla to wzniosle zdanie, gdy wiedziales lepiej, co Barbi chce
                  >powiedzieco kalarepkach?...


                  Tłumaczenie B. było zupełnie nieprzekonujące, chociaż wątpliwości starałem się
                  rozstrzygać na jej korzyść.
                  • sagan2 tere-fere... n/txt 08.06.04, 09:17
                    • Gość: Klarysa Ty też tere -fere:)))))))) IP: 62.233.181.* 08.06.04, 12:39
                      Sagan,a widziałaś ten kabaret o dubbingowaniu filmów?

                      Wersja angielska,dwóch murzynów w slamsach:
                      -,Fuck you ,you fucking piece of shit!
                      -Fuck off ,mother fucker!

                      Wersja polska,dwółch Murzynów w slamsach:
                      -Tere - Fere ,bracie!
                      - Ty też tere-fere!
                      • Gość: barbinator Re: Ty też tere -fere:)))))))) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.06.04, 16:11
                        Jeśli o mnie chodzi to sprawa kalarepkowa była jedyną na forum w trakcie której
                        miałam wielką ochotę kogoś (wiadomo kogo...) ostro sfakować. Na szczęście jakoś
                        się powstrzymałam - jak na stojącą nad grobem ponad 30-letnią matronę
                        przystało. Te traumatyczne przeżycia sprawiły jednak, że opinia Tada
                        jakoby "rozstrzygał wątpliwości na moją korzyść" wzbudza już tylko moje
                        rozbawienie. W sam raz na skwitowanie tego jako "tere-fere".

                        Pozdr. B.
          • sagan2 Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 07.06.04, 14:13
            tad9 napisał:

            > Kazimiera
            > Szczuka np. określa "Pana Tadeusza" jako utwór "patriarchalny", a Krajski
            > dzieli książki na "lewicowe" i "prawicowe".

            > Czy czasami aktywiści gejowscy nie robią rzeczy podobnych do tego, co uprawia
            > tutaj autor?

            > Czyżby? A co niby innego robią np. badaczki "gender"? Czy czasem nie doszukują
            > się często związków między dziełem a seksualnością autora?

            Tad, czy uwazasz, ze haslo "bo inni tez tak robia" cokolwiek usprawiedliwia?...
            • tad9 Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 07.06.04, 16:50
              sagan2 napisała:


              > Tad, czy uwazasz, ze haslo "bo inni tez tak robia" cokolwiek
              usprawiedliwia?...

              Tę kwestię świetnie wyjaśni Ci Barbinator. Ja jestem tylko jej skromnym uczniem.
              • sagan2 Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 08.06.04, 09:21
                tad9 napisał:


                > Tę kwestię świetnie wyjaśni Ci Barbinator. Ja jestem tylko jej skromnym
                > uczniem

                ja nie pytalam Barbi, ino Ciebie...
                ... uniki, uniki, uniki...
      • empeka Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 05.06.04, 18:59
        kamfora napisała:

        > Pytanie - czego szukasz w Naszym Dzienniku?
        > Żyjemy w wolnym kraju, bez cenzury. Można więc pisać i publikować wszystko.
        > Że trudno się w tym połapać? No cóż - takie są koszty.

        Niby można, ale jeśli szmatławiec publikuje androny, to spotyka się z odporem.
        Bez względu na kierunek polityczny onego szmatławca.

        > Czy Twoim zdaniem należałoby wprowadzić jakieś zakazy? Jakiego rodzaju?
        > Z artykułu, do którego link podajesz wynika, że autor jest za wprowadzeniem
        > czegoś w rodzaju "indeksu ksiąg/pism dozwolonych/zalecanych dla katolików"
        > (wedle jego rozumienia katolicyzmu, oczywiście). Czy Twoim zdaniem należałoby
        > wprowadzić jakiś indeks dla tych, którzy uważają się za "normalnych"?

        Ba, na jakiej podstawie podejrzewasz Klarysę o sympatię dla indeksów?

        Marta
        • kamfora Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 05.06.04, 19:22
          empeka napisała:

          > Niby można, ale jeśli szmatławiec publikuje androny, to spotyka się z odporem.
          > Bez względu na kierunek polityczny onego szmatławca.

          Odpór merytoryczny - zgoda. Ale odpór polegający na wyśmianiu autora
          poprzez zarzucanie mu choroby psychicznej? Hmm...Może jestem niedzisiejsza.


          > Ba, na jakiej podstawie podejrzewasz Klarysę o sympatię dla indeksów?

          Na podstawie tego, co napisała w tym wątku. Innych jej postów nie znam.
          Z drugiej strony - indeksy istnieją cały czas, jedynie ich forma się nieco
          zmieniła, no kary za niestosowanie_się_do. ;-)
          • uli Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 06.06.04, 08:34
            a co innego robi autor publikujący w ND, jeśli nie wyśmiewa postaci takiego
            pokroju co Umberto Eco? Michnika, jakikolwiek by on nie był, nazwał lewicowym
            zboczeńcem. czemu ty go bronisz???

            to, co tutaj piszemy na temat tego artykułu naprawdę nawet w 2% nie dorównuje
            stopniem nieuprzejmości i subiektyności wypocinom autora.

            Z ciemnotą i inercją intelektualną trzeba walczyć, bo inaczej znowu dojdziemy
            do punktu, w którym ktoś uzna kopernika za heretyka, i zasieje wiarę, że ziemia
            jest dyskiem podpartym przez cztery krokodyle. a ci którzy twierdzą inaczej,
            zadają kłam prawdziwemu obliczu średniowiecza i są obsenicznymi, lewicowymi
            zboczeńcami.
            • kamfora Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 06.06.04, 09:05
              uli napisała:

              > Z ciemnotą i inercją intelektualną trzeba walczyć, bo inaczej znowu dojdziemy
              > do punktu, w którym ktoś uzna kopernika za heretyka, i zasieje wiarę, że ziemia
              > jest dyskiem podpartym przez cztery krokodyle. a ci którzy twierdzą inaczej,
              > zadają kłam prawdziwemu obliczu średniowiecza i są obsenicznymi, lewicowymi
              > zboczeńcami.

              Interesuje mnie ta walka: z kim? z siewcami wiary? czy z tym, co wykiełkuje?
              I w jaki sposób?
              • uli ciemnota na życzenie 06.06.04, 11:56
                to była ironia: "a ci którzy twierdzą inaczej, zadają kłam prawdziwemu obliczu
                średniowiecza". chodzi właśnie o owe słowo "prawda". czasopisma typu nasz
                dziennik żerują na uczuciach takich jak patriotyzm, wiara itp. dlaczego
                wydawnictwo "znak" - które jest przeciez katolickie i jednocześnie ambitne, nie
                pisze w swoim periodyku, że bułhakow to satanista? bo to nieprawda. dlaczego
                nasz dziennik jest popularniejszy od tygodnika powszechnego czy periodyka
                znaku? bo isnieje nisza czytelników, która woli wierzyć, że istnieje
                międzynarodowa grupa spiskowa, która chce zniszczyć polskę - są to zydzi,
                komuniści, homoseksualiści itp. a że najprawdopodobniej zaliczają się do tych
                ludzi, którzy w sondażach mówią, że nie czytają książek, bo są za droge (tak,
                jakby nie było bibliotek) - to już jest inna sprawa.
                lepiej przeciez wiedzieć, że ktos jest pedałem, niż przeczytać choć jedną jego
                ksiązkę.
                ciemnota na życzenie?
                być może za niedługo dojdziemy do wniosku, że obowiązek posyłania dziecka do
                szkoły też jest niedemokratyczny, spis lektur w szkole jest wywrotowy i
                subiektywny, i rodzic może zażyczyć sobie, żeby dziecko nie czytało np. wierszy
                iwaszkiewicza, bo to zboczeniec. spotkałam się już z opinią pewnej
                nauczycielki, która móiwła, że nie przertabia szymborskiej, bo ta "wywłoka
                pisała wiersze na cześć stalina".
                dlatego uważam, że nie należy bagatelizować postępującego w naszym kraju,
                masowego, iście ubeckiego zwyczaju szukania u artystów ciemnych plam w
                zyciorysie. a jak z tym walczyć? choćby poprzez rozmawianie o tym. choćby przez
                promowanie czytelnictwa - tak jak to właśnie robi wyborcza.
            • tad9 Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 06.06.04, 10:13
              uli napisała:
              > Z ciemnotą i inercją intelektualną trzeba walczyć, bo inaczej znowu dojdziemy
              > do punktu, w którym ktoś uzna kopernika za heretyka,

              Proszę o informacje na temat uznania Kopernika za heretyka.

              >i zasieje wiarę, że ziemiajest dyskiem podpartym przez cztery krokodyle. a ci
              >którzy twierdzą inaczej, zadają kłam prawdziwemu obliczu średniowiecza i są
              >obsenicznymi, lewicowymi zboczeńcami.

              "Żaden okres "ciemności na płaskiej planecie" nigdy nie istniał wśród uczonych
              (...). Grecka wiedza nigdy nie zniknęła w cieniu, a wszyscy średniowieczni,
              chrześcijańscy uczeni uznawali sferyczny kształt naszej planety, za fakt
              kosmologiczny.(...).Czcigodny Beda odnosił się do Ziemi jako do orbis in medio
              totius mundi positius (kula umieszczona w środku wszechświata) w ósmym wieku
              naszej ery. Dwunastowieczne łacińskie tłumaczenia dzieł greckich i arabskich w
              znacznym stopniu rozpowszechniły ogólną znajomość nauk przyrodniczych, a w
              szczególności astronomii, co przyczyniło się do rozpowszechnienia i umocnienia
              przekonania o sferyczności Ziemi. Roger Bacon (1220-1292) oraz Tomasz z Akwinu
              (1225-1274) potwierdzili tę koncepcję, w ślad za Arystotelesem oraz jego
              arabskimi komentatorami. Podone poglądy wyznawali najwięksi uczeni późnego
              średniowiecza, łącznie z Mikołajem z Oresme (1320-1382). Któż zatem optował za
              płaską Ziemią, skoro wszyscy znani uczeni wierzyli w jej kulisty kształt? (...)
              Russel stwierdził, że wielki angielski filozof nauki William Whewell pierwszy
              zidentyfikował sprawców w swojej "Historii nauk indukcyjnych" opublikowanej w
              1837 roku. Byli to: stosunkowo dobrze znany opat Lactanitus (245-325) oraz
              niemal zupełnie nieznany mnich Cosmas Indicopulestes (547-549), który napisał
              Topographia Christiana (Chrześcijańskia topografia wszechświata - opublikowane
              po grecku w poł. VI wieku n.e., przetłumaczone na łacinę w roku 1706). Russell
              dodaje: "Whewell wskazał winowajców (...) jako dowody średniowiecznych wierzeń
              w płaską Ziemię, po czym w jego ślady poszli niemal wszyscy późniejsi
              historycy - nie mogli znaleźć zbyt wielu innych przykładów".(...). Gdzie, kiedy
              i dlaczego powstał mit o średniowiecznym przekonaniu o płaskiej Ziemi?
              Hitoriograficzna praca Rusella daje dokładne wskazówki zarówno co do momentu
              powstania, jak i jego twórców.(...). Russell dokonał interesującego przeglądu
              XIX wiecznych tekstów dla szkół średnich i stwierdził, że przed rokiem 1870
              bardzo niewiele z nich wspominało o koncepcji płaskiej Ziemi, lecz po 1880 rou -
              niemal każdy. Możemy zatem dość dokładnie określić datę inwazji mitu płaskiej
              Ziemi. W owych latach w kulturze Zachodu pojawił się także model wojny między
              nauką a religią.(..).Russell twierdzi, że mit płaskiej Ziemi uzyskał swój
              kanoniczny status jako główna homilia o triumfie nauki w ramach owej fałszywej
              dychotomizacji zachodniej historii. Czyż mogła istnieć lepsza legenda dla
              wsparcia nauki w jej domniemanej wojnie? (...). Opowieść doskonale spełniająca
              swe zadanie, lecz z gruntu fałszywa, ponieważ bardzo niewielu średniowiecznych
              uczonych wątpiło kiedykolwiek w kulisty kształt Ziemi" (Stephen Jay Gould,
              Skały wieków).
              Cóż, Zulo, zgadzam się z Tobą w pełni. Walczmy z ciemnotą i inercją
              intelektualną! Także tą "postępową"!
              • Gość: barbinator Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.06.04, 10:03
                Oki, więc wiemy już, że średniowieczni uczeni wiedzieli że Ziemia jest kulą.
                A jak to było u "zwyczajnych ludzi"?
                Oni też znali prawdę?
                Czy wiedza o kulistości Ziemi była w średniowieczu równie powszechna co w
                naszych fuj, fuj "postępowych" czasach?

                Pozdr. B.
                • tad9 Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 07.06.04, 16:45
                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                  > Oki, więc wiemy już, że średniowieczni uczeni wiedzieli że Ziemia jest kulą.
                  > A jak to było u "zwyczajnych ludzi"?
                  > Oni też znali prawdę?

                  Jeśli masz jakieś dokładne informacje na temat stanu świadomości
                  średniowiecznego gminu w odniesieniu do tej kwestii, chętnie się z nimi
                  zapoznam.


                  > Czy wiedza o kulistości Ziemi była w średniowieczu równie powszechna co w
                  > naszych fuj, fuj "postępowych" czasach?

                  Nie sądzę. Ale co to ma do rzeczy? Czy dziś gmin zna się na fizyce kwantowej?


                  > Pozdr.
    • triss_merigold6 Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 06.06.04, 00:10
      Mnie się ta krytyka literacka (????) na łamach "Naszego Dzienika" kojarzy z
      nieodżałowanym ojcem Pirożyńskim z dwudziestolecia międzywojennego, miał
      podobne gusta.
      • Gość: Piter Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. IP: *.elartnet.pl / 62.233.196.* 06.06.04, 01:37
        Trissi, mamy wolność. Każdy może sobie wypisywać co sie mu spodoba...
        I cieszmy się tym!
        Nikt nikogo nie zmusza do czytania "ND". Ale skoro się ukazuje, znaczy, że ma
        grono odbiorców. I niech im będzie na zdrowie!
        A ja tam Sienkiewicza lubię!
        P.
    • Gość: Klarysa A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! IP: 62.233.181.* 06.06.04, 10:45
      Szkoda tylko,że nie odpowiedział na żaden z zarzutów,a jedynie stwierdził ,iż
      go obraziłam ,oraz życzył mi większej kultury wypowiedzi i chyba umiejetności
      czytania(co jest dość ciekawe,bo wiele nieporozumień w jego tekście,wynika z
      błędów stylistycznych - trzeba się domyślać ,co autor miał na myśli)
      Cytuję odpowiedź:

      Szanowna Pani!



      Oto moja odpowiedź.



      "Zwracam się do redakcji kulturalnej "Naszego dziennika" z uprzejmą prośbą o
      możliwość sprostowania większości informacji zawartych w wymienionym artykule
      p.S.Krajskiego , ze względu ich braki merytoryczne oraz rażące mielizny
      interpretacyjne".

      Jakież to „braki merytoryczne oraz rażące mielizny interpretacyjne” zawiera mój
      artykuł?

      Pierwszy zarzut:



      Jako literaturoznawca mam prawo zadać pytanie ,cóż autor artykułu rozumie przez
      następującą definicję:

      "Wydawało się oczywiste, że będzie to w znacznej mierze kolekcja literatury
      lewicowej i skrajnie lewicowej. Można było mieć pewność, że będą to w
      przeważającej części książki obsceniczne i antykatolickie."(cyt.)

      W historii literatury nie istnieje podział na literaturę przynależną
      politycznie na wzór partii politycznych ,ukształtowanych w wyniku konkretnego
      podziału władzy w państwie. Periodyzacja literatury obejmuje jedynie okresy
      literackie, do których kryterium przynależnościowe stanowi konkretna estetyka ,
      bądź chronologia - frenezja romantyczna, czy estetyzm modernistyczny, połowa
      wieku XIX-go,czy przełom XIX/XX .Krótko mówiąc ,autor artykułu, przypisuje
      literaturze różnych okresów wspólną etykietkę publicystyki agitacyjnej, co jest
      oczywistych merytorycznym bełkotem.



      Toć ja Proszę Pani nie występowałem z pozycji historyka literatury tylko
      dokonałem kwalifikacji moralnej utworów literackich ze względu na to jakie
      wartości promują lub jakie wartości zwalczają. Przy okazji zwróciłem uwagę na
      to, że pewne utwory literackie są nośnikiem treści ideologicznych. Łatwo to
      stwierdzić podając pewne tezy charakterystyczne dla określonych ideologii, a
      następnie udowadniając, że są one promowane w określonych utworach literackich.
      Określenie bełkot jest tu nieuzasadnione. Proszę sobie zajrzeć do „Słownika
      języka polskiego” i przeczytać tam, co oznacza słowo bełkot. Jest tylko
      obraźliwe. Co powiedzieć o człowieku, który obraża innego człowieka używając
      tego typu określeń?

      Zarzut drugi:

      Idąc dalej wspomnianym tropem, odnajdujemy następujące stwierdzenie:

      Otwiera ją przekazana do rąk czytelników "Wyborczej" w dniu 1 czerwca (a więc
      przeznaczona, jak się można domyśleć, na prezent dla dzieci) książka Umberto
      Eco pt. "Imię róży" - dzieło obsceniczne, perwersyjne, antykatolickie,
      zakłamujące obraz średniowiecza.(cyt.)

      Bardzo proszę tutaj o sprostowanie autorskie- dlaczego i na jakiej podstawie
      p.Krajski zarzuca prof. Eco ,semiologowii i autorowi jednego z
      lepszych,współczesnych opracowań estetyki średniowiecznej - "zakłamanie obrazu
      średniowiecza" ? Tak kategoryczna teza wymaga wszak dobrze udokumentowanej
      przesłanki?



      Wystarczy przeczytać uważnie „Imię róży” i zestawić z doktryną katolicką oraz
      zadać pytanie: czy tekst ten obraża uczucia religijne katolików czy nie? Kto
      godzi w taki sposób w najświętsze wartości dla innych ludzi zasługuje na
      moralne potępienie – por. artykuł Ewy Krajskiej w „ND” z 5-6.06 br. (znacznie
      skrócony – pełna wersja będzie na – www.krajski.com )



      Trzeci zarzut:



      Oto kolejna nieścisłość autora:

      Tyle na tej liście przereklamowanej literatury iberoamerykańskiej, którą tak w
      swoim czasie podniecali się pozujący na intelektualistów uczniowie warszawskich
      szkół średnich, pozycji wylansowanych przez w istocie brukową zachodnią prasę
      czy telewizję (jak choćby książka "Ja, Klaudiusz", której koniunkturę nakręcił
      popularny serial).(cyt.)

      W kanonie wydawanym przez "Gazetę Wyborczą" nie znajduje się ani jedna pozycja
      z repertuaru literatury iberoamerykańskiej,o której wspomina autor ; natomiast
      autorem książki "Ja, Klaudiusz" jest Robert Graves,angielski pisarz pochodzenia
      irlandzkiego,wykładowca literatury angielskiej.Posługując się angielskim
      humorem ,chciałam zapytać, czy autor pomylił Amerykę Łacińską (obszar
      literatury iberoamerykańskiej ) i łacinę ,którą posługiwał się Klaudiusz w
      starożytnym Rzymie?



      Czy Marques z Kolumbii to nie reprezentant literatury iberoamerykańskiej, a
      Mario Vargas Llosa ? Nie zajrzała Pani do „Wyborczej” i nie czytała Pani
      uważnie mojego materiału. Po słowie „średnich” znajduje się przecinek i
      następująca po nim częśc zdanie zawiera już nową myśl. Ja nie oceniam w niej
      książki „Ja, Klaudiusz” ani jej autora tylko stwierdzam dlaczego stała się
      modna wśród ćwierćinteligenci. Zarzuca mi Pani ignorancję bezpodstawnie. Jest
      to tylko próba obrażenia mnie i to próba tego, który nie licuje z godnością
      ludzi na tzw. poziomie.

      Co do Bułhakowa. Nie wiem jakie książki czytał. Wiem jakie idee teologiczne
      prezentował (wręcz lansował) Łatwo je zidentyfikować, gdy poczyta się dzieła
      czołowych satanistów – polecam „Biblię szatana” La Veya. W jaki sposób
      Bułchakow przedstawił Chrystusa? Czy nie widzi ani, ze w całkowicie sprzeczny z
      Ewangelią i w istocie bluźnierczy?

      To nie ja nazywam Iwaszkiewicza homoseksualistą tylko sami homoseksualiści. Na
      ich stronach to nazwisko wciąż się pojawia. Niech Pani na nie zajrzy. Tajemnicą
      poliszynela jest też „wątek homoseksualny” w twórczości Iwaszkiewicza, tak w
      prozie jak i w poezji. Nie będą dla Pani pisał rozprawy na ten temat. Proszę ją
      przejrzeć pod tym kątem. Nie napisałem, ze ten wątek jest w „Matce Joannie..”
      Tylko w tym zbiorze opowiadań. Jeżeli nie widzi Pani wymowy antykatolickiej
      tego dzieło to zadziwiające. Niech sobie Pani przeczyta jak o życiu w
      klasztorach piszą katolicy, a jak Iwaszkiewicz. To będzie pouczające.

      Pozdrawiam życząc wyciszenia złych emocji i większego zwracania uwagi na formy
      towarzyskie i normy kulturowe. Krajski
      • tad9 Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! 06.06.04, 10:58
        Gość portalu: Klarysa napisał(a):

        > Szkoda tylko,że nie odpowiedział na żaden z zarzutów,a jedynie stwierdził ,iż
        > go obraziłam ,oraz życzył mi większej kultury wypowiedzi i chyba umiejetności
        > czytania(co jest dość ciekawe,bo wiele nieporozumień w jego tekście,wynika z
        > błędów stylistycznych - trzeba się domyślać ,co autor miał na myśli)

        Doprady Klaryso dziwię się Twojemu zatrzeciweieniu. Już fakt, że otrzymałaś
        odpowiedź bardzo dobrze o Krajskim świadczy, a to, że udzielił jej tak szybko,
        świadczy o nim jeszcze lepiej. Nie jest prawdą, że Krajski nie odniósł się do
        Twojego listu w sposób merytoryczny. Zrobił to, co łatwo stwierdzić, czytając
        jego list.
      • uli Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! 06.06.04, 12:10
        co za żenujący koleś :/
        odpisał, a tak jakby w ogóle nie odpisał. cudowny jest ten
        komentarz: "Pozdrawiam życząc wyciszenia złych emocji i większego zwracania
        uwagi na formy towarzyskie i normy kulturowe."
        Tak więc Klaryso, widzisz, to Ty jesteś (a my z Tobą) kulturowo nienormalna.
        wycisz złe emocje i skorzystaj z pouczających rad autorytetu moralnego, ktego
        światłe rady na pewno wniosą w twoje życie dar wyciszenia złych emocji oraz
        wiecej kindersztuby.

        Życzę refleksyjnej niedzieli

        Ciemna Niewiasta
        • tad9 Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! 06.06.04, 16:58
          uli napisała:

          > co za żenujący koleś :/
          > odpisał, a tak jakby w ogóle nie odpisał.

          Dlaczego uważasz, że Krajski nie odniósł się do listu Klarysy merytorycznie?
          • Gość: Klarysa Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! IP: 62.233.181.* 06.06.04, 17:20
            Odpowiem w swoim prywatnym imieniu -JA sądzę,że nie odniósł się
            merytorycznie ,bo nie odpowiedział na żadne z moich pytań,podobnie jak TY w
            poście nieco wyżej ,odpowiedziałeś na większość moich zarzutów w nonsensownym
            stylu pt. to,że nie widać w kaloryferze mózgu,nie znaczy wcale,że go nie ma.

            I parafrazując Twoje słowa:
            To,że ktoś nie widzi swjej głupoty,nie znaczy wcale,że jest mądry.
            • tad9 Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! 06.06.04, 19:47
              Gość portalu: Klarysa napisał(a):

              > Odpowiem w swoim prywatnym imieniu -JA sądzę,że nie odniósł się
              > merytorycznie ,bo nie odpowiedział na żadne z moich pytań,podobnie jak TY w
              > poście nieco wyżej ,odpowiedziałeś na większość moich zarzutów w
              >nonsensownym stylu pt.

              Nie wątpię, że tak sądzisz, chodzi jednak o podstawę tego sądu. Twoje zarzuty
              do tekstu Krajskiego, są często "obok" tego, czego tekst dotyczy. W sposób
              ewidentny jest tak np. w przypadku zarzutu pierwszego. Krajski ma rację. Nie
              chodziło mu o periodyzację, czy kwestie estetyczne, lecz o literaturę, jako
              nośnik treści ideologicznych. W przypadku Eco, odesłał Cię do tekstu, który -
              jego zdaniem - wyjaśnia lepiej, co miał na myśli, pisząc to, co napisał
              o "Imieniu Róży". Co do obecności pisarzy iberoamerykańskich, prawdopodobnie
              jednak istneje jakaś lista książek, obszerniejsza, niż ta, na którą trafiliśmy
              w sieci. Joanna Szczęsna w tekście "Kolekcja literatury XX wieku" dotyczącym
              akcji "GW" wymienia tytuły, których brak na liście jaką Ty (jak sądzę) masz na
              myśli. U Szczęsnej pojawia się np. Bradbury, czy MacLean. Jest też Marquez.
              Kwestia Bułchakowa wymagałaby dłuższej dyskusji. Co do Iwaszkiewicza, faktem
              jest też, że nie tylko Krajski dorabia ideologię do homoseksualizmu artystów.
              Aktywiści gejowscy mają zwyczaj "anektowania" artystów (nie zawsze mając ku
              temu rzetelne podstawy) i czynienia z nich sztandarów swojej "sprawy". Po
              wpisaniu do "googli" hasła "Iwaszkiewicz + homoseksualizm", rzeczywiście
              pojawia się sporo odnośników, ale nie badałem ich. Zgadzam się, że Krajski nie
              odniósł się do pytania dotyczącego "Lolity".

              >to,że nie widać w kaloryferze mózgu,nie znaczy wcale,że go nie ma.

              Czy nigdy nie spotkałaś się z krótkim tekstem, zawierającym stwierdzenia, które
              można "pogłębiać"?

              • Gość: Klarysa Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! IP: 62.233.181.* 06.06.04, 21:08
                Tak,niewątpliwie zarzuty dotyczące tekstu o litaraturze i ogniskujące się wokół
                literatury są zarzutami "obok" tekstu.Następnym razem zapytam o hydraulikę
                siłową.

                Czy nigdy nie spotkałaś się z krótkim tekstem, zawierającym stwierdzenia, które
                >
                > można "pogłębiać"?
                >
                Owszem.Bagno też stwarza pozory głebi.
                • tad9 Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! 06.06.04, 21:18
                  Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                  > Tak,niewątpliwie zarzuty dotyczące tekstu o litaraturze i ogniskujące się
                  >wokół literatury są zarzutami "obok" tekstu.


                  Są obok, jeśli rozmówcy mówią o różnych wymiarach literatury. Np. jeden ma na
                  myśli periodyzację i estetykę, a drugi ma na myśli literaturę jako nośnik
                  treści ideologicznych.
                  • Gość: Klarysa Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! IP: 62.233.181.* 06.06.04, 21:27
                    Literatura będąca "nośnikiem treści ideologicznych" to PUBLICYSTYKa.
                    Beletrystyka (a o niej mówimy)- nie jest gałęzią publicystyczną.
                    • tad9 Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! 06.06.04, 21:33
                      Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                      > Literatura będąca "nośnikiem treści ideologicznych" to PUBLICYSTYKa.
                      > Beletrystyka (a o niej mówimy)- nie jest gałęzią publicystyczną.

                      Mylisz się. Literatura (czy wogóle sztuka), może być nośnikiem treści
                      ideologicznych, religijnych, filozoficznych.
                      • Gość: Klarysa Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! IP: 62.233.181.* 06.06.04, 21:43
                        Mylisz się.Każda sztuka jest bezużyteczna i nie posiada żadnej powinności,a już
                        szczególnie "powinności bycia nośnkiem czegokolwiek'."Możemy komuś ybaczyć,że
                        stwarza coś użytecznego,dopóki dzieła swego nie podziwia.Jedynym
                        usprawiedliwieniem dla człowieka,który stwarza coś bezużytecznego,jest wielki
                        podziw kla tego dzieła".
                        • feminista Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! 06.06.04, 21:56
                          Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                          > Mylisz się.Każda sztuka jest bezużyteczna i nie posiada żadnej powinności,a
                          już
                          >
                          > szczególnie "powinności bycia nośnkiem czegokolwiek'."Możemy komuś ybaczyć,że
                          > stwarza coś użytecznego,dopóki dzieła swego nie podziwia.Jedynym
                          > usprawiedliwieniem dla człowieka,który stwarza coś bezużytecznego,jest wielki
                          > podziw kla tego dzieła".

                          Trawy się napaliłaś czy co?;)
                          • Gość: Pat Skutki IP: *.lnet.pl 06.06.04, 22:17
                            feminista napisał:

                            > Trawy się napaliłaś czy co?;)

                            Chyba fałszowanej PCP ;-)
                            • feminista Re: Skutki 06.06.04, 22:28
                              Nie ma to jak dobrze spreparowany skun, jeśli chodzi o artystowskie odloty;)
                        • tad9 Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! 06.06.04, 22:00
                          Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                          > Mylisz się.Każda sztuka jest bezużyteczna i nie posiada żadnej powinności,a
                          >już szczególnie "powinności bycia nośnkiem czegokolwiek'.

                          Doprawdy, dziwi mnie takie postawienie sprawy. Nie mówimy tu o "powinnościach"
                          sztuki, lecz o tym, że literatura (czy sztuka) może być nośnikiem treści
                          ideologicznych (religijnych, czy filozoficznych). Nie dlatego, że sztuka ma
                          jakieś wrodzone powinności. Dlatego, że artyści (czy ich mecenasi) mają
                          ulubione idee. Powiadają, że "Boska komedia" jest "nośnikiem" filozofii
                          Tomasza z Akwinu, dramaty historyczne Szekspira, były "nośnikami" treści
                          politycznych aktualnych w czasach, gdy powstawały, itd, itp.

                          >"Możemy komuś ybaczyć,że
                          > stwarza coś użytecznego,dopóki dzieła swego nie podziwia.Jedynym
                          > usprawiedliwieniem dla człowieka,który stwarza coś bezużytecznego,jest wielki
                          > podziw kla tego dzieła".

                          Czy ta wypowiedź padła z ust samej Sztuki? Czy nie jest to aby pewna opinia
                          (koncepcja, postulat - czy jak to tam nazwiemy) którą jedni podzielają, a inni
                          nie?
                          • Gość: Klarysa Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! IP: 62.233.181.* 06.06.04, 22:35
                            Doprawdy dziwi mnie ,takie postawienie sprawy przez Ciebie.Mecenasi przestali
                            finansować sztukę pod koniec XVIII wieku ,zatem pózniej nie bardzo można było
                            pisać pod mecenasa,choć zdarzało sie to czasem i w wieku XIX-stym. Następnie
                            pisarz stał się sam sobie-sterem,zeglarzem ,okrętem ,co wiązało się z kompletną
                            pauperyzacją.(A niby skąd wysyp cyganerii w XIX-stym wieku?) Ostatnie dwa
                            stulecia to spora dowolnośc prozatorska - czytelnik decyduje ,co chce czytać.

                            Krajski jednak nie pisze o idei np. powszechnej szczęśliwości,ale o ideologii
                            na wzór publicystyczny.Literatura będąca wyrazem ideologii ma specjalną nazwę -
                            PUBLICYSTYKA lub literatura tendencyjna.Nabokov mogł mieć (Lolita)ideę
                            nimfetki,oczarowanie nią itp ,ale to była jego prywatna idea ,nie zaś,jakby
                            przedstawiił to Krajski, zdegenerowana IDEOLOGIA Zachodu,w której zboczeńcy
                            miotają się w strukturach grzechu i SLD wraz w "GW" promuje to w katolickim
                            kraju.Widać różnicę między ideą a ideologią ?

                            >"Możemy komuś ybaczyć,że
                            > > stwarza coś użytecznego,dopóki dzieła swego nie podziwia.Jedynym
                            > > usprawiedliwieniem dla człowieka,który stwarza coś bezużytecznego,jest wie
                            > lki
                            > > podziw kla tego dzieła".
                            >
                            > Czy ta wypowiedź padła z ust samej Sztuki

                            Jak sądzę powiedział to człowiek,który twierdził,że należy tworzyć dzieła
                            sztuki,albo w takowe się ubierać.:)
                            • nadszyszkownik.kilkujadek Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! 06.06.04, 23:03
                              > Doprawdy dziwi mnie ,takie postawienie sprawy przez Ciebie.Mecenasi przestali
                              > finansować sztukę pod koniec XVIII wieku ,zatem pózniej nie bardzo można było
                              > pisać pod mecenasa,choć zdarzało sie to czasem i w wieku XIX-stym.
                              Czy to nie Anais Nin pisała 'dolar za stronę', dokładnie to, czego chciał
                              tajemniczy sponsor?
                        • eov ??? 06.06.04, 22:10
                          Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                          > Mylisz się.Każda sztuka jest bezużyteczna i nie posiada żadnej powinności,a już
                          >
                          > szczególnie "powinności bycia nośnkiem czegokolwiek'."Możemy komuś ybaczyć,że
                          > stwarza coś użytecznego,dopóki dzieła swego nie podziwia.Jedynym
                          > usprawiedliwieniem dla człowieka,który stwarza coś bezużytecznego,jest wielki
                          > podziw kla tego dzieła".

                          ???
          • uli Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! 06.06.04, 20:22
            ponieważ jego odpowiedzi były jałowe. zdania pozbawione treści. napominanie do
            uprzejmości na pytania dotyczące kanonu literatury nie jest żadną odpowiedzią.
            zbywanie dyskutanta słownikiem pwn i stwierdzaniem, że pewnie powodują nim
            (nią) "złe emocje" jest pretensjonlne i bardzo nieprofesjonalne. brakuje
            jeszcze argumentu typu: pewnie miała pani okres - to ta sama półka, co "słowo
            bełkot nie ma innego znaczenia niż to, że chce mnie pani obrazić". dokonując
            analizy tego listu można łatwo pojąć, że autor nawet nie potrafi odnieść
            słowa "bełkot" do treści swojej "recenzji" - zakłada z góry, że klarysa atakuje
            jego, a nie brednie, które wypisuje. dorosły człowiek potrafi oddzielić efekt
            swojej pracy od swojej jaźni, potrafi wysłuchać krytyki. on nawet nie rozumie,
            że on i tekst to dwa różne "byty"...
            ech...
            nad czym tu się w ogóle rozwodzić...
            koleś nawet nie potrafi odpowiedzieć na pytanie.
            tad, twoje ni z gruszki ni z pietruszki próby polemiki z listem klarysy też
            cechują się niska zawartość "cukru w cukrze". ale nie doczytałam nawet do
            końca, bo mało wciągające, i jakby w ogóle nie na temat. i lepiej nie czytaj
            juz tego krajskiego, bo zacząłeś, tak jak on, pisać bułhakow przez ce-ha (ch) :/
            być może warto się jednak zastanowić nad regresem intelektualnym...
            • tad9 Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! 06.06.04, 21:06
              uli napisała:
              > ponieważ jego odpowiedzi były jałowe. zdania pozbawione treści.

              Mylisz się. Nie są to zdania "pozbawione treści". Na czym polegać ma ów "brak
              treści"?

              >napominanie do
              > uprzejmości na pytania dotyczące kanonu literatury nie jest żadną
              >odpowiedzią.

              Krajski nie ogranicza się do owych napomnień.

              > zbywanie dyskutanta słownikiem pwn i stwierdzaniem, że pewnie powodują nim
              > (nią) "złe emocje" jest pretensjonlne i bardzo nieprofesjonalne.

              Odesłanie do słownika jest zupełnie na miejscu. Rzuciłem okiem, na
              hasło "bełkot", i znalazłem coś takiego: ""1)niewyraźna mowa, pijacki bełkot,
              przen a) niezrozumiały tekst: Artystyczny bełkot. b) DB. Im M. -y "osoba
              mówiąca szybko, niewyraźnie". 2) łow. "głos wydawany przez tokującego
              trzeciewia; bulgot". Tekst Krajskiego nie spełnia kryteriów słownikowej
              definicji "bełkotu". Można zgłaszać doń uwagi merytoryczne, ale nie można
              powiedzieć, że jest niezrozumiały (o bulgocie i trzeciewiu nie wspominając). Ja
              np. fragment, który Klarysa uznała za bełkot zrozumiałem bez trudu, i - jak się
              okazało - zgodnie z intencją autora. To zarzut Klarysy jest ni w pęć ni w
              dziesięć. Przy okazji - powiedz mi za to Zulo, co to jest "merytoryczny
              bełkot"? Takim terminem posługuje się Klarysa.

              > brakuje
              > jeszcze argumentu typu: pewnie miała pani okres - to ta sama półka, co "słowo
              > bełkot nie ma innego znaczenia niż to, że chce mnie pani obrazić".

              No cóż, jeśli zaczniemy Krajskiemu dopisywać to czy tamto, to istotnie, zrobimy
              z niego potwora.

              >dokonując
              > analizy tego listu można łatwo pojąć, że autor nawet nie potrafi odnieść
              > słowa "bełkot" do treści swojej "recenzji" - zakłada z góry, że klarysa
              >atakuje jego, a nie brednie, które wypisuje.

              No wiesz, w tekście Klarysy jest np. fragment, w którym mowa jest o "elementach
              schizofrenii w biografi autora" (czyli Krajskiego). Ja nazywam coś
              takiego "wycieczką osobistą". A Ty?

              > koleś nawet nie potrafi odpowiedzieć na pytanie.

              Powtarzasz to jak matrę, ale nie piszesz, co właściwie masz na myśli. Zgadzam
              się, że brak tam odpowiedzi na pytanię o "Lolitę". Do reszty pytań Klarysy
              Krajski się odnosi.

              > tad, twoje ni z gruszki ni z pietruszki próby polemiki z listem klarysy też
              > cechują się niska zawartość "cukru w cukrze".

              Trudno uznać mi to stwierdzenie, za posiadające uzasadnienie.


              >ale nie doczytałam nawet do
              > końca, bo mało wciągające, i jakby w ogóle nie na temat.

              Skoro nawet go w całości nie znasz, to na jakiej podstawie wypowiadasz się tak
              kategorycznie?

              >i lepiej nie czytaj
              > juz tego krajskiego, bo zacząłeś, tak jak on, pisać bułhakow przez ce-ha >
              (ch) : być może warto się jednak zastanowić nad regresem intelektualnym...

              Skąd pewność, że to nie Klarysa popełniła błąd podając odpowiedź?
              • uli Re: A jednak mi odpisał!!!!!!!!!!! 07.06.04, 09:19
                > Skąd pewność, że to nie Klarysa popełniła błąd podając odpowiedź?

                Nie wiem tad, czy żartujesz teraz czy co to ma w ogóle być? czy
                pisownia "Bułhakow" jest jakimś sekretem? Ty napisałes Bułchakow - skoro nawet
                teraz zwalasz winę na klarysę, chociaż ewidentnie Krajski walnął takiego
                ortografa, to chyba też masz jakąś paranoję. nie traktuj tego jako wycieczki
                osobistej - pragniesz polemizować i cytować wszystkich jednocześnie, a to
                dalece wykracza ponad pewne schematy komunikacyjne, a wkracza właśnie w bełkot,
                chaos wypowiedzi, brak spójności danych - jakby napisał defragmentator windows.

                reszty nie komentuję, bo szkoda mego czasu na polemikę z bredniami do n.
      • dr.krisk Poglądy skrajne, poglądy krajskie.... 06.06.04, 13:24
        Bardzo śmieszna odpowiedź. "Dokonałem kwalifikacji moralnej utworów
        literackich.." - wspaniałe!
        Czytałem tę odpowiedź, czytałem, a jakbym nic nie czytał....
        KrisK
        • verdana Re: Poglądy skrajne, poglądy krajskie.... 06.06.04, 17:16
          Strasznie mi się podoba argument tada "Bronię go w imię pewnej równowagi na
          forum. Ileż to razy broniono tu karkołomnych tekstów feministycznych". To
          znaczy, ze mozna bronić każdej durnoty, jeśli atakują ja osoby, których poglądy
          nam się nie podobają? W ten sposób mozna bronić ludobójstwa na forum
          pacyfistów, a mordowania Żydów na forum antynazistów! Brawo za rozsądek!
          • tad9 Ignorant vs subtelne intelektualistki. 06.06.04, 19:58
            verdana napisała:

            > Strasznie mi się podoba argument tada "Bronię go w imię pewnej równowagi na
            > forum. Ileż to razy broniono tu karkołomnych tekstów feministycznych". To
            > znaczy, ze mozna bronić każdej durnoty, jeśli atakują ja osoby, których
            >poglądy nam się nie podobają?


            Nie "każdej durnoty", tylko bardzo konkretnego tekstu. Uważam, że Krajskiego
            zaatakowano na wyrost. Nasze kulturalne panie obrzuciły autora i gazetę wcale
            grubymi słowami. Czego tam nie było! "tekst roku w dziedzinie zaburzeń
            psychicznych", "napastliwy i żenujący", pełen "błędów
            merytorycznych", "rażacych mielizn interpretacyjnych", "konglomerat bredni i
            błędów rzeczowych", "ujadanie bezsilnego kundelka", "bełkot", "wypociny
            autor to "nieszczęśnik", "żenujący koleś",
            "ND" to gazeta "durniejsza niż inne", "szmatławiec publikujący
            androny", "pisemko służace indoktrynacji dla osób słabo zorientowanych". Było
            też coś o tym, że trzeba dać odpór i wezwania do "walki z ciemnotą i inercją
            intelektualną" i potępienie "iście ubeckiego zwyczaju szukania u artystów
            ciemnych plam". Powiadano, że ZSRR był gotów walczyć o pokój z takim zapałem,
            że kamień na kamieniu by nie pozostał. Obawiam się, że niektóre bojowniczki o
            kulturę odznaczają się zapałem bojowym o podobnej naturze....
            • Gość: Klarysa Tad,posłuchaj sobie " Pet Shop Boys " może ... IP: 62.233.181.* 06.06.04, 20:42
              Ten zespół o typowej angielskiej flegmie i tendencjach homoseksualnych (jak
              wiadomo,każdy Anglik to homoseksualista ,a że tylko jednego wsadzili do ciupy
              za homoseksualizm to wina tego,że mało tam widać Krajskich) bardzo uspokaja
              skołatane nerwy ...A widać masz już bardzo skołatane, bo stawiasz znak równości
              między stwierdzeniem " tekst pełen błedów merytorycznych" ,a "ujadanie
              bezsilnego kundelka" i w gruncie rzeczy przyznajesz,że kaloryfery mają mózgi:)))

              Neospazminy?

              I cytując wspomniany zespół 'Pet Shop Boys' ,radzę posłuchać ich piosenki
              pt. 'How can you expect to be taken seriously?'

              • eov Neospazminy... 06.06.04, 20:47
                to stan emocjonalny tada9 ;-)
              • tad9 Re: Tad,posłuchaj sobie " Pet Shop Boys " może .. 06.06.04, 21:09
                Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                > Ten zespół o typowej angielskiej flegmie i tendencjach homoseksualnych (jak
                > wiadomo,każdy Anglik to homoseksualista ,a że tylko jednego wsadzili do ciupy
                > za homoseksualizm to wina tego,że mało tam widać Krajskich) bardzo uspokaja
                > skołatane nerwy ...A widać masz już bardzo skołatane, bo stawiasz znak
                >równości między stwierdzeniem " tekst pełen błedów
                merytorycznych" ,a "ujadanie (.....)

                Rzecz w tym, że masz pewien kłopot z pokazaniem tych "błędów merytorycznych".
                Co do owych kaloryferów - co masz na myśli pisząc, że przyznałem, że mają
                mózgi?
                • Gość: Klarysa Re: Tad,posłuchaj sobie " Pet Shop Boys " może .. IP: 62.233.181.* 06.06.04, 21:20
                  Wszystkie merytoryczne błędy wytknęłam kilka postów wyżej,wiec nie widzę
                  potrzeby dublowania postów.Sugeruję czytać ze zrozumieniem.
                  Tymaczasem Krajski przeprowadził ze mną mniej więcej taką wymianę maili:

                  Ja: -Jakiej rasy jest pański pies?
                  On: - Wczoraj mój pies ujadał,bo sąsiad zalał nam piwnicę.

                  Problem tkwi w tym,ze napisał surrealistyczny tekst,sam o tym nie wiedząc,a ty
                  bronisz go z pozycji realistycznych.

                  • tad9 Re: Tad,posłuchaj sobie " Pet Shop Boys " może .. 06.06.04, 21:39
                    Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                    > Wszystkie merytoryczne błędy wytknęłam kilka postów wyżej,wiec nie widzę
                    > potrzeby dublowania postów.

                    Obawiam się, że nie masz racji. Tam, gdzie piszesz o błędach merytorycznych
                    (zarzut pierwszy), po prostu mylisz się, co do charakteru tekstu Krajskiego.
                    Reszta, Twoich zarzutów, to raczej prośby o rozwinięcie przez Krajskiego jego
                    myśli.
                    > Tymaczasem Krajski przeprowadził ze mną mniej więcej taką wymianę maili:

                    > Ja: -Jakiej rasy jest pański pies?
                    > On: - Wczoraj mój pies ujadał,bo sąsiad zalał nam piwnicę.

                    Gdzie tam! Odniósł się, do tego, co napisałaś.

                    • Gość: Klarysa Re: Tad,posłuchaj sobie " Pet Shop Boys " może .. IP: 62.233.181.* 06.06.04, 21:47
                      Mówię o poście,w ktorym ustosunkowuję się do Twojej krytyki mojego listu do
                      Krajskiego czyli o poście ,w którym odpowiadam Tobie,a ty odpowiadasz sam
                      sobie..Monolog to piękna sztuka .Samowystarczalna.
                      • tad9 Re: Tad,posłuchaj sobie " Pet Shop Boys " może .. 06.06.04, 22:33
                        Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                        > Mówię o poście,w ktorym ustosunkowuję się do Twojej krytyki mojego listu do
                        > Krajskiego czyli o poście ,w którym odpowiadam Tobie,a ty odpowiadasz sam
                        > sobie..Monolog to piękna sztuka .Samowystarczalna.

                        Mylisz się. Odpowiadam Tobie. Podsumujmy raz jeszcze:
                        1) zarzut pierwszy
                        Ty piszesz, że literatura nie dzieli się na wzór partii politycznych.
                        Krajski odpowiada, że niektóre utwory literackie są nośnikiem treści
                        ideologicznych, i na tej podstawie dokonał podziału na literaturę "prawicową"
                        i "lewicową". Dla mnie, jest to merytoryczne odniesienie się do Twojego zarzutu.
                        2) zarzut drugi
                        Dotyczy Umberto Eco. Krajski odesłał Cię do tekstu, który - jak sądzę - według
                        niego wyjaśnia, co miał na myśli, pisząc o książce Eco w taki a nie inny
                        sposób. Być może uznasz, że ów tekst, również wszystkiego nie wyjasnia, ale, by
                        to stwierdzić, musisz go poznać.
                        3) zarzut trzeci.
                        Dotyczy literatury iberoamerykańskiej i ksiązki Gravesa. Tu mamy najwyraźniej
                        do czynienia z nieporozumieniem spowodowanym tym, że macie na myśli 2 różne
                        listy. Na tej, którą widziałaś Ty nie ma prozy iberoamerykańskiej, na tej
                        widzianej przez Krajskiego jest. Co do Gravesa, Krajski dość przekonujco
                        wyjaśnia, że nie pomylił go z autorami iberoamerykańskimi. Odpowiedź Krajskiego
                        uznaję za merytoryczną.
                        4) zarzut czwarty.
                        dotyczy Bułhakowa. Krajski wskazuje na -występującą jego zdaniem - zgodność
                        przekazu "Mistrza i Małgorzaty", z przekazem jaki niosą dzieła satanistyczne.
                        Ta kwestia bez wątpienia wymagałaby dłuższej rozmowy. Szczerze mówiąc,
                        dowodzenie tego rodzaju związków, to kwestia sprawności języka. Krajski
                        przywołuje np. nazwisko Antona Szandora Laveya. Można np. dopatrzeć się
                        pokrewieństwa myśli o wspózależności zła i dobra, pomiędzy zacytowanym przeze
                        mnie fragmentem "Mistrza i Małgorzaty", a jednym z "przykazań" z Biblii
                        Szatana, głoszącym: "Szatan jest najlepszym przyjacielem jakiego Kościół
                        kiedykolwiek posiadał, ponieważ przez wszystkie te lata dawał mu zajęcie".
                        5) zarzut piąty
                        Dotyczy Iwaszkiewicza. Krajski wskazuje, że na "autora homoseksualnego" kreują
                        fo sami homoseksualiści. Wiele wskazuje na to, że Krajski ma rację.
                        Podsumowując, skłonny jestem stwierdzić, że Krajski odnosi się do Twoich
                        zarzutów.


                        • eov tad9 obrońcą Krajskiego :-) 06.06.04, 22:40
                          Poświęcanie czasu na bełkot Krajskiego to coś dla Ciebie tadzie9.
                          Natręctwo? A może powołanie?
                          ;-)
                        • Gość: Klarysa Re: Tad,posłuchaj sobie " Pet Shop Boys " może .. IP: 62.233.181.* 06.06.04, 23:08
                          Mylisz się.Podsumujmy kolejny raz:
                          1)Zarzut pierwszy:
                          Ja piszę ,że podstawą podziału literaturoznawczego jest periodyzacja
                          chronologiczna,bądz estetyczna (podaję wyznaczniki - czas powstania,konkretny
                          nurt np.frenezja)
                          Krajski odpowiada,że nie jest literaturoznawcą,więc nie wie,ale roboczo dzieli
                          sobie literaturę na nośnik wartości ideologicznych (domyslnie prawicowych i
                          lewicowych)nie podaje ,co jest wyznacznikiem tego podziału,jest to więc
                          jego "widzimisię" Nie odpowiada na pytanie ,dlaczego stosuje takie "widzimisię"
                          oraz jakie kryterium decyduje o przynależności konkretnego pisarza do prawicy
                          czy lewicy.Zatem w ogóle nie udziela odpowiedzi merytorycznej .

                          Zarzut 2)
                          Ja pytam dlaczego Krajski zarzucea Eco "zakłamanie obrazu sredniowiecza"?

                          Krajski odpowiada,że powinnam uważnie przecztać "Imię róży" i zadać sobie
                          pytanie ,czy tekst ten nie obraża uczuć religijnych katolików,i nie zasługuje
                          na moralne potępienie.Tym samym ,w ogóle nie odpowiada na moje pytanie,a
                          jedynie sam zadaje inne.

                          Zarzut 3)
                          Autor tworzy zdanie pokrętne stylistycznie ,więc pytam o jego "prawdziwą "
                          treść.Ja znam listę z "Wyborczej" ,gdzie nie ma ani jednego przekładu
                          literatury iberoamerykańskiej ,on zna inną .Jedynym sposobem jest zadanie tego
                          pytania redakcji "GW" -jaka jest ostatecznie lista.Nierozstrzygnięte.

                          Zarzut 4)

                          Ja pytam o to,jakie dzieło Bułhakowa czytał,że dopatzrył się przesłania
                          satanistycznego.
                          On odpowiada,że Bułhakow takie idee lansował,szczególnie jeśli przeczyta się
                          La Veya (dzieło wydane po śmieci Bułhakowa) Ponieważ Chrystus glosił idęę
                          równości dla wszystkich ludzi, po przeczytaniu Lenina , mogę wysnuć tezę ,że
                          Jezus był komunistą.Tak mniej więcej odpowiada Krajski.Mówi także o
                          niezgodności książki z Ewangelią -pytanie tylko,z którą Ewangelią,bo one
                          różnią się między sobą dość znacznie.Odpowiedź nie na temat.

                          zarzut 5) Ja pytam ,dlaczego dobrego prozaika nazywa "Największym polskim
                          homoseksualistą "
                          On odpowiada,że robią tak inni(jacyś geje) oraz,że"Matka Joanna od
                          Aniołów"(jedno z najlepszych opowiadań Iwaszkiewicza,powatałe w trakcie wojny i
                          bęące tej wojny metaforą (na wzór zgnilizny toczącej ludzkość) jest
                          antykatolickie i to dziwne,że ja tego nie widzę..Wybitnie na temat.

                          Sumując jestem skłonna stwierdzić,ż zapytałam:
                          Dlaczego robi Pan z literatury pretekst do politycznej nagonki?
                          On odpowiedział:
                          Obrażająca mnie kobieto,masz bielmo na oczach.
                          • kamfora lista 07.06.04, 10:07
                            Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                            > Ja znam listę z "Wyborczej" ,gdzie nie ma ani jednego przekładu
                            > literatury iberoamerykańskiej ,on zna inną .Jedynym sposobem jest zadanie tego
                            > pytania redakcji "GW" -jaka jest ostatecznie lista.Nierozstrzygnięte.

                            www.portal.ksiazka.net.pl/modules.php?name=News&kategoria=5&file=article&sid=7815
                          • tad9 Re: Tad,posłuchaj sobie " Pet Shop Boys " może .. 07.06.04, 16:39
                            Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                            > Mylisz się.Podsumujmy kolejny raz:
                            > 1)Zarzut pierwszy:
                            > Ja piszę ,że podstawą podziału literaturoznawczego jest periodyzacja
                            > chronologiczna,bądz estetyczna (podaję wyznaczniki - czas powstania,konkretny
                            > nurt np.frenezja)
                            > Krajski odpowiada,że nie jest literaturoznawcą,więc nie wie,ale roboczo
                            >dzieli sobie literaturę na nośnik wartości ideologicznych (....)

                            I Krajski ma rację! Twój zarzut jest zupełnie nietrafiony. Spoglądacie na
                            literaturę z zupełnie różnych punktów widzenia. I jedno i drugie spojrzenie
                            jest uprawnione.

                            > oraz jakie kryterium decyduje o przynależności konkretnego pisarza do prawicy
                            > czy lewicy.Zatem w ogóle nie udziela odpowiedzi merytorycznej.

                            Dlaczego? Podaje kryterium jakim się kieruje. Bierze pod uwagę "tezy
                            charakterystyczne dla danych ideologii", a następnie bada pod tym kątem tekst.


                            > Zarzut 2)
                            > Ja pytam dlaczego Krajski zarzucea Eco "zakłamanie obrazu sredniowiecza"?
                            > Krajski odpowiada,że powinnam uważnie przecztać "Imię róży" i zadać sobie
                            > pytanie ,czy tekst ten nie obraża uczuć religijnych katolików,(..0)

                            ... i odsyła Cię do (jak pisze) obszernego tekstu, w którym (być może) jest
                            odpowiedź na Twoje wątpliwości.

                            > Zarzut 3)
                            > Autor tworzy zdanie pokrętne stylistycznie ,więc pytam o jego "prawdziwą "
                            > treść.Ja znam listę z "Wyborczej" ,gdzie nie ma ani jednego przekładu
                            > literatury iberoamerykańskiej ,on zna inną .Jedynym sposobem jest zadanie
                            >tego pytania redakcji "GW" -jaka jest ostatecznie lista.Nierozstrzygnięte.

                            Już rozstrzygnięte. Kamfora znalazła pełną (?) listę. Są tam pisarze
                            iberoamerykańscy.

                            > Zarzut 4)
                            > Ja pytam o to,jakie dzieło Bułhakowa czytał,że dopatzrył się przesłania
                            > satanistycznego.On odpowiada,że Bułhakow takie idee lansował,szczególnie
                            >jeśli przeczyta się La Veya (dzieło wydane po śmieci Bułhakowa)

                            To, ze "Biblia Szatana" została wydana po śmierci Bułhakowa nie musi tu mieć
                            wiele do rzeczy. Krajski nie pisze bowiem, że Bułhakow czerpał z Laveya, ale,
                            że w obydwu książkach dopatrzeć można się wspólego przekazu (w jakimś
                            przynajmniej wymiarze). Mogło zatem być i tak, że i jeden i drugi autor czerpał
                            ze wspólnych źródeł, które znane były wcześniej niż powstał "Mistrz i
                            Małgorzata" i "Biblia Szatana". Bułhakow zaczerpnąć mógł zeń pisząc swoją
                            książkę, a Lavey korzystał z niego tworząc "doktrynę satanizmu". Lavey nie brał
                            wszystkiego z głowy. Czerpał z tradycji okultystycznych.

                            >Ponieważ Chrystus glosił idęę równości dla wszystkich ludzi, po przeczytaniu
                            >Lenina , mogę wysnuć tezę ,że Jezus był komunistą.Tak mniej więcej odpowiada
                            >Krajski.

                            Być może tak, być może nie. To - jak pisałem - wymagałoby dłuższej rozmowy.
                            Wcale nie jestem pewien, czy nie dałoby się odkryć czegoś ciekawego u
                            Bułhakowa, gdyby spojrzeć na niego pod kątem zaproponowanym przez Krajskiego.
                            Nie interesowałem się Bułhakowem zbyt mocno, ale zwracam uwagę, że wyrastał w
                            klimacie, który sprzyjał zainteresowaniu się okultyzmem. Urodził się w 1891
                            roku. Dorastał w czasach "srebrnego wieku" kultury rosyjskiej, gdy wśród
                            rosyjskich elit intelektualno-artystycznych dużą popularnością cieszyły się
                            różne doktryny okultystyczne, czy dziwne doktryny filozoficzne, niekoniecznie
                            mam tu na myśli satanizm (ciekawe szczegóły na ten temat podaje Bierdiajew
                            w "Rosyjskiej idei", czy Pomorski w "Duchowym proletariuszu). Koniec XIX wieku,
                            przełom wieków i lata następne, to wogóle był był czas, gdy wielu artystów
                            fascynowało się okultyzmem. Nie tylko w Rosji. Eliade, w "Okultyzmie, czarach,
                            madach kulturalnych", cytuje wypowiedź Anatola Francea, z 1890 roku, który
                            twierdzi, że moda na okultyzm wśród artystów osiągnęła takie rozmiary,
                            że "jakie takie obznajamianie się z naukami tajemnymi staje się niezbędne do
                            zrozumienia wielu utworów literackich naszych czasów". Do Rosji też docierały
                            te prądy (patrz Bierdiajew), i trwało to bardzo długo. Eduard Gugenberger,
                            który zajmuje się tradycjami okultystycznymi (pod kątem ich związków z
                            ideologią nazizmu), pisze wręcz o "ezoterycznej fali, która objęła w latach 20-
                            tych XX wieku dużą część społeczeństwa i to nie tylko Rzeszy Niemieckiej". Czy
                            jesteś absolutnie pewna, że Bułhakow nie mógł czerpać z okultystycznych doktryn
                            pisząc "Mistrza i Małgorzatę"?

                            >Mówi także o
                            > niezgodności książki z Ewangelią -pytanie tylko,z którą Ewangelią,bo one
                            > różnią się między sobą dość znacznie.Odpowiedź nie na temat.

                            Na temat, chociaż zgadzam się, że wymagałaby rozwinięcia. Trudno jednak mieć do
                            Krajskiego pretensje, ze nie napisał dla Ciebie broszury z wyjaśnieniami. Przy
                            okazji - z którą z Ewangelii ujęcie Bułhakowa JEST zgodne?

                            > zarzut 5) Ja pytam ,dlaczego dobrego prozaika nazywa "Największym polskim
                            > homoseksualistą " On odpowiada,że robią tak inni(jacyś geje)

                            Zadając takie pytanie popełniłaś błąd. Krajski nie nazywa
                            Iwaszkiewicza "Największym polskim homoseksualistą". Pisze, że Iwaszkiewicz
                            jest na takiego lansowany. Odpowiedział Ci, że przez pryzmat homoseksualizmu
                            próbują ukazywać Iwaszkiewicza aktywiści gejowscy. W jakiejś mierze chyba tak
                            jest rzeczywiście.

                            >oraz,że"Matka Joanna od
                            > Aniołów"(jedno z najlepszych opowiadań Iwaszkiewicza,powatałe w trakcie wojny
                            >i bęące tej wojny metaforą (na wzór zgnilizny toczącej ludzkość) jest
                            > antykatolickie i to dziwne,że ja tego nie widzę..

                            To samo mówił zdaje się Wyszyński (o filmie "Matka Joanna od Aniołów). Sądzę,
                            że Wyszyński miał coś do powiedzenia o katolicyzmie. Czy wybitne dzieło, będące
                            metaforą wojny, nie może być zarazem przykre dla katolików?

                            • Gość: Klarysa Nonsensowne argumenty wymagają kontrargumentów IP: 62.233.181.* 07.06.04, 17:54
                              Krajski odpowiada,że nie jest literaturoznawcą,więc nie wie,ale roboczo
                              > >dzieli sobie literaturę na nośnik wartości ideologicznych (....)
                              >
                              > I Krajski ma rację! Twój zarzut jest zupełnie nietrafiony. Spoglądacie na
                              > literaturę z zupełnie różnych punktów widzenia. I jedno i drugie spojrzenie
                              > jest uprawnione.

                              I Krajski nie ma racji! Twoja odpowiedż jest zupełnie nietrafiona.Ja podaję
                              wyznaczniki ,których uczą na wszystkich wydziałach polonistyki w tym kraju
                              czyli takie,na podstawie ,których dzieli się literaturę.On natomiast określa
                              swój światopogląd czyli odpowiada zupełnie nie na temat- tak jakby powiedział
                              literatura dzieli się na podręczniki do biologii i Sienkiewicza.Na jakiej
                              podstawie tak twierdzę?Bo tak twierdzę.

                              oraz jakie kryterium decyduje o przynależności konkretnego pisarza do praw
                              > icy
                              > > czy lewicy.Zatem w ogóle nie udziela odpowiedzi merytorycznej.
                              >
                              > Dlaczego? Podaje kryterium jakim się kieruje. Bierze pod uwagę "tezy
                              > charakterystyczne dla danych ideologii", a następnie bada pod tym kątem
                              tekst.
                              Sam sobie zaprzeczasz- on niczego nie bada,bo nie jest to rozprawa teoretyczno-
                              literacka(co sam stwierdziłeś),a jedynie subiektywne "widzimisię "
                              p.Krajskiego .Nie wskazał tez (wyznaczników) charakterystycznych dla danych
                              idelogii,więc nie może badać pod tym kątem tekstów.Kompletnie sobie
                              zaprzeczyłeś.

                              ... i odsyła Cię do (jak pisze) obszernego tekstu, w którym (być może) jest
                              > odpowiedź na Twoje wątpliwości.
                              >
                              Odpowiada na pytanie którego nie zadałam i odsyła mnie do tekstu ,w którym
                              odpowiada mi na nie zadane przeze mnie pytanie.Rozdwojenie jaźni?


                              > Już rozstrzygnięte. Kamfora znalazła pełną (?) listę. Są tam pisarze
                              > iberoamerykańscy.
                              W zasadzie się zgadzam,choć to dość dziwne ,że gazeta nie opublikowała całości
                              książek w portalu,a całokształt znalazł się w "Portalu Księgarskim" .Myślę,że
                              kanon w trakcie druku będzie ulegał modyfikacjom.A przy okazji -pisze się
                              Marquez ,nie Marques oraz Bułkhakow,nie Bułchakow .Uprzedzając Twój zarzut -
                              nie ,nie dorabiałam p.Krajskiemu błędów ortograficznych w mailu. Wiem co
                              odpowiesz- pewnie ma dysgrafię:/

                              Zarzut 4)
                              > > Ja pytam o to,jakie dzieło Bułhakowa czytał,że dopatzrył się przesłania
                              > > satanistycznego.On odpowiada,że Bułhakow takie idee lansował,szczególnie
                              > >jeśli przeczyta się La Veya (dzieło wydane po śmieci Bułhakowa)
                              > To, ze "Biblia Szatana" została wydana po śmierci Bułhakowa nie musi tu mieć
                              > wiele do rzeczy. Krajski nie pisze bowiem, że Bułhakow czerpał z Laveya, ale,
                              > że w obydwu książkach dopatrzeć można się wspólego przekazu (w jakimś
                              > przynajmniej wymiarze). Mogło zatem być i tak, że i jeden i drugi autor
                              czerpał
                              >
                              > ze wspólnych źródeł, które znane były wcześniej niż powstał "Mistrz i
                              > Małgorzata" i "Biblia Szatana". Bułhakow zaczerpnąć mógł zeń pisząc swoją
                              > książkę, a Lavey korzystał z niego tworząc "doktrynę satanizmu". Lavey nie
                              brał
                              >
                              > wszystkiego z głowy. Czerpał z tradycji okultystycznych.
                              >
                              > >Ponieważ Chrystus glosił idęę równości dla wszystkich ludzi, po przeczytani
                              > u
                              > >Lenina , mogę wysnuć tezę ,że Jezus był komunistą.Tak mniej więcej odpowiad
                              > a
                              > >Krajski.

                              W jakim to wymiarze(czego Krajski nie pisze ) w obu książkach tj. u LaVeya i u
                              Bułhakowa można sie dopatrzeć wspólnego przekazu? Nie podał wyznaczników ,więc
                              nie wiadomo ,co to w ogóle znaczy "w jakimś wymiarze" w wypadku jakiejkolwiek
                              ksiżki? Gdyby podał,owszem ,moznaby byłoby dyskutować. Twoja odpowiedz jest
                              mniej więcej taka - "wiesz,jestem trochę w ciąży" Litości ,to już brednie...

                              Czy
                              > jesteś absolutnie pewna, że Bułhakow nie mógł czerpać z okultystycznych
                              doktryn
                              >
                              > pisząc "Mistrza i Małgorzatę"?
                              >
                              Zaplątałeś sie we własne sidła.To,ze Bułhakow czerpał ze żródeł
                              okultystycznych ,nie znaczy że propaguje satanistyczne treści,jak twierdzi
                              p.Krajski .Okultyzm i propagowanie satanistycznych treści to dwie różne
                              rzeczy.Pisząc o podobnej tematyce,z okultystycznych źródeł czerpał też
                              Goethe "Faust" /Mann"Doktor Faustus"/Milton "Raj utracony" i Dostojewski ,a
                              wreszcie i sam Eliade,na którego się powołujesz jako teoretyka .Czy zatem
                              twierdzisz,że Eliade pisząc choćby "Szamanizm i archaiczne techniki ekstazy"
                              opisywał możliwość skontaktowania się z demonami ,a zatem propagował satanizm?
                              Wg nie istniejących wyznaczników literatury p.Krajskiego tak właśnie jest.
                              Widzisz Tad,nie warto przesadzać...

                              Przy
                              > okazji - z którą z Ewangelii ujęcie Bułhakowa JEST zgodne?
                              A kto zdecydował kiedyś ,które teksty wejdą do kanonu biblijnego,a ktore staną
                              się apokryfami ze względu na "nieprawomyslność"?

                              Zadając takie pytanie popełniłaś błąd.
                              Odpowiadając mi ,popełniasz błąd.Jeśli ktoś lansuje Iwaszkiewicza na
                              homoseksualistę ,niech Krajski poda mi żródła,zamiast pisać ,iż robią to geje,a
                              następnie wskaże konkretne tytuły opowiadań ,powieści ,libretto do "Króla
                              Rogera" itp. zamiast odpisywać ,że jest to tajemnicą poliszynela.Wszyscy
                              wiedzą ,znaczy - nikt nie wie...


                              > To samo mówił zdaje się Wyszyński (o filmie "Matka Joanna od Aniołów). Sądzę,
                              > że Wyszyński miał coś do powiedzenia o katolicyzmie. Czy wybitne dzieło,
                              będące
                              >
                              > metaforą wojny, nie może być zarazem przykre dla katolików?
                              Zdaje się ,że Iwaszkiewicz tego filmu nie nakręcił,gdyż był
                              pisarzem ...A,troszczysz się przecież o dokumentalizm historyczny...Czy
                              zaprzeczysz ,że w XVII wieku połowa tzw."powołań klasztornych " wśród panien,
                              była po prostu sposobem na zapewnienie wiktu i opierunku kolejnej córce
                              szaraczkowego szlachcica,która nie miała posagu ,a zatem i szans na
                              zamążpójście i utrzymanie? Czy prawda o monastycyzmie sarmackim też obraża
                              uczucia katolików?Być może, w ogóle, prawda obraża uczucia katolików?

                              • tad9 Re: Nonsensowne argumenty wymagają kontrargumentó 07.06.04, 18:55
                                Gość portalu: Klarysa napisał(a):
                                > I Krajski nie ma racji! Twoja odpowiedż jest zupełnie nietrafiona.

                                Mylisz się, i robisz to z takim uporem, że zaczyna mnie to już trochę dziwić.

                                >Ja podaję wyznaczniki ,których uczą na wszystkich wydziałach polonistyki w tym
                                >kraju czyli takie,na podstawie ,których dzieli się literaturę.

                                Tyle, ze robisz to trochę ni w pięć ni w dziesieć, zważywszy na to, o czym
                                pisze Krajski.

                                >On natomiast określa
                                > swój światopogląd czyli odpowiada zupełnie nie na temat- tak jakby powiedział
                                > literatura dzieli się na podręczniki do biologii i Sienkiewicza.

                                Odpowiada na temat. Pisze, że "pewne utwory literackie są nośnikiem treści
                                ideologicznych", z czym nie sposób się nie zgodzić, i, że on miał to właśnie na
                                myśli, pisząc o literaturze "prawicowej" i "lewicowej".

                                >Na jakiej
                                > podstawie tak twierdzę?Bo tak twierdzę.oraz jakie kryterium decyduje o
                                przynależności konkretnego pisarza do prawicy czy lewicy.Zatem w ogóle nie
                                >udziela odpowiedzi merytorycznej.

                                Mylisz się. Pisze, że ocenia to na podstawie "tez charakterystycznych" dla
                                danej ideologii. Nie podał tych tez, ale - jak już zaznaczyłem - trudno
                                wymagać, by przysłał Ci w odpowiedzi broszurkę.

                                > Sam sobie zaprzeczasz- on niczego nie bada,bo nie jest to rozprawa
                                >teoretyczno-literacka(co sam stwierdziłeś),a jedynie
                                >subiektywne "widzimisię " p.Krajskiego .

                                Nie zaprzeczyłem sobie. To, że Krajski nie dokonuje rozbudowanej analizy, w
                                krótkim tekście, który istotnie nie jest rozprawą teoretyczno-literacką, nie
                                znaczy, że nie dokonuje takich analiz wogóle. W krótkim tekście o którym
                                mówimy, mógł po prostu podać konkluzje swoich badań.

                                >Nie wskazał tez (wyznaczników) charakterystycznych dla danych
                                > idelogii,więc nie może badać pod tym kątem tekstów.Kompletnie sobie
                                > zaprzeczyłeś.

                                Porażająca logika! "Nie wskazał, więc nie może". Dajże spokój! To, że nie
                                podał, nie znaczy, że ich nie stosuje. Powtarzam - nie możesz wymagać,
                                odpowiedzi liczącej kilka/kilkanaście stron!

                                > Odpowiada na pytanie którego nie zadałam i odsyła mnie do tekstu ,w którym
                                > odpowiada mi na nie zadane przeze mnie pytanie.Rozdwojenie jaźni?

                                Skąd wiesz, co znajduje się w tym tekście? Czytałaś go już?

                                > kanon w trakcie druku będzie ulegał modyfikacjom.A przy okazji -pisze się
                                > Marquez ,nie Marques oraz Bułkhakow,nie Bułchakow .

                                Nie mam pamieci do nazwisk. Mniejsza a nie.

                                >Uprzedzając Twój zarzut - nie ,nie dorabiałam p.Krajskiemu błędów
                                >ortograficznych w mailu. Wiem co odpowiesz- pewnie ma dysgrafię:/

                                To bardzo możliwe. Nie jest to wcale takie żadkie.

                                >> W jakim to wymiarze(czego Krajski nie pisze ) w obu książkach tj. u LaVeya i
                                >u Bułhakowa można sie dopatrzeć wspólnego przekazu? Nie podał
                                >wyznaczników ,więc nie wiadomo ,co to w ogóle znaczy "w jakimś wymiarze" w
                                >wypadku jakiejkolwiek ksiżki? Gdyby podał,owszem ,moznaby byłoby dyskutować.

                                Toteż zaznaczałem, że kwestia ta wymagałaby dłuższej rozmowy. Możesz mieć do
                                Krajskiego pretensje, ze jego odpowiedź MOGŁABY być bardziej rozbudowana, ale
                                nie możesz z góry przyjmować założenia, że z całą pewnością nie ma nic
                                sensownego do powiedzenia.

                                > Zaplątałeś sie we własne sidła.To,ze Bułhakow czerpał ze żródeł
                                > okultystycznych ,nie znaczy że propaguje satanistyczne treści,jak twierdzi
                                > p.Krajski .

                                Nie znaczy, ale też i NIE WYKLUCZA. Wcale się nie zaplątałem.

                                > A kto zdecydował kiedyś ,które teksty wejdą do kanonu biblijnego,a ktore
                                >staną się apokryfami ze względu na "nieprawomyslność"?

                                To nie jest odpowiedź na moje pytanie.

                                > Odpowiadając mi ,popełniasz błąd.

                                Nie. To Ty najwyraźniej nieuważnie przeczytałaś tekst Krajskiego. Faktem jest
                                bowiem, że nie nazwał on Iwaszkiewicza "największym polskim homoseksualistą", a
                                taki zarzut mu mniej lub bardzej wprost postawiłaś.

                                >Jeśli ktoś lansuje Iwaszkiewicza na
                                > homoseksualistę ,niech Krajski poda mi żródła,zamiast pisać ,iż robią to
                                >geje,

                                Robią to czy nie?

                                > następnie wskaże konkretne tytuły opowiadań ,powieści ,libretto do "Króla
                                > Rogera" itp. zamiast odpisywać ,że jest to tajemnicą poliszynela.Wszyscy
                                > wiedzą ,znaczy - nikt nie wie...

                                masz oczywiście prawo uznać odpowiedź za niewystarczającą, ale nie za
                                niemerytoryczną.



                                > Zdaje się ,że Iwaszkiewicz tego filmu nie nakręcił,gdyż był
                                > pisarzem ...

                                Czy przekaz filmu różni się znacząco od przekazu opowiadania? Zreztą ta kwestia
                                ma się nijak, do tego, o co mi chodziło, a chodziło mi o to, że możliwe jest
                                opowiadanie wybitne a jednocześnie obraźliwe dla katolików.

                                >Czy zaprzeczysz ,że w XVII wieku połowa tzw."powołań klasztornych " wśród
                                >panien, była po prostu sposobem na zapewnienie wiktu i opierunku kolejnej
                                >córce szaraczkowego szlachcica,która nie miała posagu ,a zatem i szans na
                                > zamążpójście i utrzymanie? Czy prawda o monastycyzmie sarmackim też obraża
                                > uczucia katolików?Być może, w ogóle, prawda obraża uczucia katolików?

                                Czy aby nieco wyżej nie pisałaś coś, o tym, że literatutra jest fikcją, i nie
                                należy jej traktować jako prawdy?
                                • tad9 Klaryso 07.06.04, 22:17
                                  Skoro już nawiązałaś kontakt z Krajskim, dlaczego nie napiszesz do niego raz
                                  jeszcze? Przedstaw mu swoje uwagi, o jego odpowiedzi, napisz, że chętnie
                                  dowiedziałabyś się czegoś więcej, itd, itp. Kto wie, może odpowie?
                                  To może być początek wspaniałej przyjaźni!
                  • eov Protestuję! 06.06.04, 21:59
                    Gość portalu: Klarysa napisał(a):

                    "Problem tkwi w tym,ze [Krajski] napisał surrealistyczny tekst"

                    Bełkot Krajskiego nie ma nic wspólnego z surrealizmem.

                    :-)
            • linda11 Re: Ignorant vs subtelne intelektualistki. 06.06.04, 21:30
              hehe, przy gościu, którego stać tak głębokie uwagi:
              "Tego, że będą na tej liście dominowali przedstawiciele jednej nacji, łatwo
              było się również domyśleć."
              to ja jestem rzeczywiście wyrafinowaną intelektualistką

          • kamfora Re: Poglądy skrajne, poglądy krajskie.... 06.06.04, 20:58
            verdana napisała:

            > To
            > znaczy, ze mozna bronić każdej durnoty, jeśli atakują ja osoby, których poglądy
            > nam się nie podobają?

            Są dwa sposoby, aby inni podzielali nasze poglądy.
            1. Przemoc fizyczna
            2. Siła argumentów.

            Przemoc nie wchodzi w grę. Należy więc ćwiczyć umiejętność argumentowania.
            Zbyt często ludzie przekonani o słuszności swoich racji obrażają się,
            gdy inni za pomocą różnych "sztuczek" potrafią obrócić wszystko na
            swoją korzyść (że korzyść pozorna - to już inna bajka).
            W konsekwencji ktoś próbując bronić słusznej sprawy - przyczynia się do jej
            ośmieszania. Nie ma więc co analizować dyskutantów pod względem poziomu ich
            moralności, tylko zbijać argumenty.
            To forum nadaje się do tego jak rzadko które :-)))
      • Gość: Zły Wilk Czy on wie, że publikujesz jego odpowiedź??? IP: *.crowley.pl 08.06.04, 23:29
        Czy on wie, że publikujesz jego odpowiedź??? Czy wyraził na to zgodę? Jeśli
        nie, to Twoje zachowanie jest wysoce naganne - upubliczniasz coś, co byc może w
        zamiarze autora było tylko prywatną korespondencją.

        Pozdrawiam -
        • Gość: Pawel Re: Czy on wie, że publikujesz jego odpowiedź??? IP: *.cec.eu.int 09.06.04, 10:07
          W dzisiejszym ND Krajski tez publikuje spory cytat, z odpowiednim komentarzem
          oczywiscie...

          www.naszdziennik.pl/index.php?typ=kl&dat=20040609&id=kl11.txt
          • Gość: Klarysa Well,well,well....Kto by się spodziewał? IP: 62.233.181.* 09.06.04, 10:30
            Cóż ,widzę ,że p.Krajskiego mój mail poruszył,wzruszające...
            <Biedni "intelektualiści" czytają, ile wlezie, i nasiąkają jak gąbki zatrutymi
            treściami, nie zauważając, że karłowacieją kulturowo i w innych perspektywach.
            Stanisław Krajski>(cytat z jego artykułu...)

            Jestem już tak skarłowaciała kulturowo i w innych perspektywach,że chyba
            powinnam popełnić samobójstwo...Swoją drogą podpisałam się inaczej
            niż "Literaturoznawca" ,czego p.Krajski nie raczył opublikować...
            • Gość: Klarysa Re: Well,well,well....Kto by się spodziewał? IP: 62.233.181.* 09.06.04, 10:37
              Nie sądzę,żeby to się dla Naszej dyskusji dobrze skończyło,ale już dawno
              myślałam nad tym ,żeby napisać do niego ponownie...Reszty zdrowego
              rozsądku,mówiły mi ,że lepiej byłoby tego nie robić,albo zająć się
              czymś,co "pomogło by mi wyjść ze skarłowacenia kulturowego i w innych
              perspektywach",ale troska p.Krajskiego o mój stan duchowy ,nakazuje mi jakiś
              odzew.Byłoby po prostu niekulturalnie do niego nie napisać,co zatem czynię .
              • Gość: Pawel Re: Well,well,well....Kto by się spodziewał? IP: *.cec.eu.int 09.06.04, 10:52
                On na listy prawie zawsze odpowiada... ale w specyficzny sposob... rzadko mu
                sie udaje nie wbic jakiejs szpilki dyskutantowi albo zrobic cienka aluzje do
                jego stanu umyslowego czy moralnego. Taki styl. Jak sie "zasluzysz" to moze
                Twoj list wrzuci na swoja strone. Moj wrzucil :)
                • Gość: Klarysa Podaję mój list do wglądu zainteresowanym. IP: 62.233.181.* 09.06.04, 12:20
                  Dzień dobry!

                  Z głębokim wzruszeniem odnotowałam dziś ,iż "Nasz Dziennik" w dziale "Notatki
                  o kulturze " , opublikował Pański artykuł pt."Biedni "intelektualiści"" . Jak
                  domniemuję , artykuł ów jest odpowiedzią na mój mail do
                  Pana ,dotyczący "Kolekcji literatury XX wieku", w którym to zawarłam troskę o
                  merytoryczność Pańskich odniesień do kanonu literackiego, zaproponowanego przez
                  redakcję "Gazety Wyborczej".

                  W artykule tym , pisze Pan m.in. (cyt.)
                  "Po ukazaniu się w "Naszym Dzienniku" mojego materiału dotyczącego
                  zaproponowanej przez Adama Michnika "Kolekcji literatury XX wieku", będącej w
                  istocie próbą narzucenia wielu Polakom kanonu literackiego, otrzymałem wprost
                  lub za pośrednictwem redakcji pocztą elektroniczną wiele listów.(...)"

                  W sformułowaniu tym uwagę moją zaprząta pewien chwyt retoryczny ,dający do
                  zrozumienia ,iż "G.W." świadomie indoktrynuje Polaków ,karmiąc ich
                  konkretnymi tekstami literackimi,uważanymi za jedynie słuszne. Chciałam tu
                  nadmienić,że nikt nie zmusza przeciętnego Polaka do zakupu "Gazety Wyborczej"
                  wraz z dołączoną do niej książką, w dość przystępnej cenie 18 zł(książka +
                  gazeta).Nikt zatem owego kanonu nie narzuca - red.Michnik sam przyznaje
                  w "słowie wstępnym" do wydawanej kolekcji,iż jest to kolekcja
                  subiektywna ,powstała w wyniku sporów redakcyjnych ,reprezentująca gusta
                  literackie o dość szerokim przekroju i zakresie.Krótko mówiąc ,każdy czytający
                  Polak może znaleźć w "Kolekcji" coś dla siebie ,nikt natomiast nie jest
                  zmuszany do kupowania i czytania tych książek,jeśli nie odpowiadają one jego
                  zainteresowaniom. Chciałam jednak zwrócić Pańską uwagę na niebagatelny fakt,iż
                  książka jest dla wielu Polaków luksusem ,na który ich nie stać,bądź uważają go
                  za zbędny - zatem książka kupiona za 15 zł wraz z gazetą znacznie przyczynia
                  się do wzrostu czytelnictwa w ogóle.Przeciętna cena książki w ksiągarni to 30
                  zl -różnica jest zauważalna.
                  Sumując,dodam jeszcze ,że każdy kanon z zasady jest subiektywny,bo różni ludzie
                  posiadają różne gusta literackie - odpowiedzią na powyższe stwierdzenie jest
                  choćby "Kanon literatury na koniec wieku " opublikowany przez "Porozumienie
                  Wydawców" na przestrzeni kilku miesięcy ;znalazły się tam m.in."Czrodziejska
                  Góra "Manna,"Człowiek bez właściwości"Musila , "W poszukiwaniu straconego czasu
                  Prousta" czy "Wstęp do psychoanalizy "Freuda - niestety,ceny owej edycji
                  dochodziły do 40 zł .za tom,zatem nie każdy Polak mógł sobie nań pozwolić.
                  Warto więc ,mimo wszystko,docenić przedsięwzięcie "Gazety Wyborczej" i nie
                  zarzucać mu politycznej i swiatopoglądowej subiektywności - nie istnieje kanon
                  obiektywny,bo nie istnieje jednorodny gust estetyczny i literacki. Cóż zresztą
                  stoi na przeszkodzie,aby "NASZ DZIENNIK" opublikował
                  własny,subiektywny "KANON LITERATURY" ?


                  W dalszej części Pańkiego artykułu ,znajduję następujący zarzut:
                  "(...)Wydawałoby się oczywiste, że literaturę można analizować w różnych
                  aspektach, badając pojawiające się w niej wpływy filozoficzne, polityczne,
                  religijne, oceniając ją w aspekcie moralnym. Z tego powodu można literaturę
                  dzielić według innych kryteriów niż estetyczne. Można więc np. wyróżnić
                  literaturę poddaną wpływom katolicyzmu, buddyzmu, judaizmu itd. lub literaturę
                  poddaną wpływom lewicy, prawicy czy hitleryzmu(...)" (cyt.)

                  I tutaj własnie zwracam Pańską uwagę na nieścisłość merytoryczną.
                  Oczywiście ,że literaturę można analizować w róznych aspektach,natomiast czymś
                  zupełnie innym jest jej podział. Teoria literatury uczy nas ,iż istnieje jeden
                  podstawowy podział - chronologiczny(czas powstania) ,bądz estetyczny
                  (konkretny nurt).Możemy zatem powiedzieć,że ktoś napisal książkę
                  ekspresjonistyczną ,pochwalającą idee nazizmu (i tu dokumentować jego przejawy
                  w danym utworze),nie zaś,że konkretny autor ,wspominając np. o tym,że jego
                  dziadek był w Wermahcie (Ślązak) napisał książkę hitlerowską. Mam nadzieję,ze
                  dostrzega Pan tę niezwykle rzucającą się w oczy różnicę? Dodam jeszcze,iż aby
                  oceniać "ideowe" aspekty literatury potrzebujemy jasno określonych wyznaczników
                  konkretnej ideologii ,np. lewicowej. W poprzednim artykule stwierdził Pan ,iż
                  można się było spodziewać ,że książki zaproponowane przez "Wyborczą " będą
                  ciążyły ku ideologii lewicowej,ale nie doprecyzował Pan jej wyznaczników,co
                  pozwolilo na pełną dowolność w doborze argumentów.Krótko mówiąc,czy
                  Bułhakow ,którego książki były w ZSRR na indeksie i "Lolita" Nabokova -
                  reprezentują idologię lewicową?W takim razie ,jakie są wyznaczniki owej
                  ideologii w obu tych książkach? Mam nadzieję,że podanie tych wyznaczników
                  znacznie ułatwi nam dalszą dyskusję.

                  I dalej idąc tym tropem ,stwierdza Pan:

                  "Można też oczywiście badać utwory literackie, zadając pytanie: czy nie
                  stanowią one, niejako przy okazji, literatury propagandowej? Taką literaturę
                  tworzyli komuniści. Nikt temu nie przeczy. Taką literaturę jednak tworzyli też
                  i tworzą innej maści czerwoni, różowi czy reprezentanci różnych postaci
                  neopogaństwa. Jednak nasz literaturoznawca tego zupełnie nie widzi.(...)" (cyt.)

                  Literaturoznawca posiada całkiem dobry wzrok i sporo widzi. M.in. dostrzega
                  fakt,że wszystko można , o ile poda sie wyznaczniki (podstawy) do konkretnego
                  twierdzenia i te podstawy się wymieni,a następnie wskaże w konkretnym
                  utworze,czyli udokumentuje swoje twierdzenie za pomocą przykładu.Niestety,nie
                  zrobił Pan tego w poprzednim artykule,a ogólniki nie sprzyjają rzeczowej
                  dyskusji...

                  I ostatni cytat,w wypadku którego prosiłabym o pewne doprecyzowanie:

                  "Biedni "intelektualiści" czytają, ile wlezie, i nasiąkają jak gąbki zatrutymi
                  treściami, nie zauważając, że karłowacieją kulturowo i w innych
                  perspektywach."(cyt)
                  Stanisław Krajski

                  Co rozumie Pan przez sformułowanie "zatrute tereści" i "karłowacienie kulturowe
                  i w innych perspektywach" ,gdyż nie bardzo rozumiem intencyjnośc
                  owych ,skądinąd ciekawych stylistycznie sformułowań (Nie przypomina to Panu
                  może chwytów stosowanych w agitacyjnych ulotkach ,typu: "zaplute karły reakcji
                  karmią nasze mózgi zepsutą treścią itp.?.)

                  Serdecznie dziękuję za "ustosunkowanie" się do moich zarzutów.
                  Z wyrazami szcunku:








                • Gość: G. Re: Well,well,well....Kto by się spodziewał? IP: *.is.net.pl / *.is.net.pl 09.06.04, 16:15
                  Czy można wiedzieć gdzie wrzucił Twój list? (link)
                  • Gość: Klarysa Re: Well,well,well....Kto by się spodziewał? IP: 62.233.181.* 09.06.04, 16:42
                    Odpowiada (ustosunkowuje się ) w poniższym artykule do mojego listu,a ten
                    cytat o periodyzacji literatury i jej podziale pozbawionym elementów ideologii
                    jest mój ,prawie na samym początku tekstu.
                    Tu link:
                    www.naszdziennik.pl/index.php?typ=kl&dat=20040609&id=kl11.txt
            • tad9 Re: Well,well,well....Kto by się spodziewał? 11.06.04, 17:42
              Gość portalu: Klarysa napisał(a):

              Swoją drogą podpisałam się inaczej
              > niż "Literaturoznawca" ,czego p.Krajski nie raczył opublikować...

              Swoją drogą Klaryso, Krajski wcale nie przypisał Ci
              pseudonimu "Literaturoznawca". Napisał, że dostał list "napisany przez osobę
              przedstawiajacą się jako literaturoznawca". Nie ma tam nic o tym, jak podpisała
              się owa osoba.
              • Gość: Lelek Re: Well,well,well....Kto by się spodziewał? IP: *.zapora / 212.160.172.* 18.06.04, 15:44
                tad9 napisał:

                > Swoją drogą Klaryso, Krajski wcale nie przypisał Ci
                > pseudonimu "Literaturoznawca". Napisał, że dostał list "napisany przez osobę
                > przedstawiajacą się jako literaturoznawca". Nie ma tam nic o tym, jak
                > podpisała się owa osoba.


                Tad9, może nie zuważyłeś tu się toczy poważna dyskusja a ty znowu wyskakujesz z
                jakimś głupstwem
    • Gość: Pat Zajmowanie się... IP: *.lnet.pl 06.06.04, 20:31
      bełkotem Krajskiego to obciach :-)
      • ggigus ale 07.06.04, 18:00
        co to byl za belkot! malo jest okazji, by zobaczyc tak doskonaly w swej
        bezsensownosci belkot
    • dokowski Ta ciemnogrodzka gazeta to dom wariatów, ale ... 07.06.04, 12:58
      Gość portalu: Klarysa napisał(a):

      ... dobór lektur GW wydaje mi się dziwny, tak jak pewnie każdemu, bo każdy ma
      własne opinie na temat najważniejszych dzieł, pomijanych w szkolnych lekturach.

      Moim zdanie najważniejsze książki z tych, których nie ma w szkolnych lekturach,
      a być powinny, to "Dyl Sowizdrzał" Costera, "Szwejk" Haska, "Wojna i Pokój"
      Tołstoja i "Czarodziejska Góra" Manna
      • feminista Re: Ta ciemnogrodzka gazeta to dom wariatów, ale 07.06.04, 13:28
        dokowski napisał:


        > ... dobór lektur GW wydaje mi się dziwny, tak jak pewnie każdemu, bo każdy ma
        > własne opinie na temat najważniejszych dzieł, pomijanych w szkolnych
        >lekturach.

        Dołączanie książek do Gazety to pomysł marketingowy i nic więcej. Nie ma się
        czym przejmować;)
        • empeka Marketing 07.06.04, 14:28
          Chwyt ten mógłby dotyczyć gumy do żucia czy prezerwatyw z gwizdkiem, a nie literatury.
          A GW - nie, uparli się rozwijać czytelnictwo, frajerzy
          ;-)

          M
          • ggigus nie , empeko 07.06.04, 17:51
            w wielu krajach tak sie robi - to tzw. marketing bezposredni. I tak Süddeutsche
            Zeitung od paru tyg. namietnie reklamuje taka swoja biblioteke. Biblioteke
            inteligentego czytelnika danej gazety. Guma do zuciia czy prezerwatywa moga
            pojawic sie jednorazowoa a seria ksiazek bedzie ukazywac sie dlugo. Jest
            roznica.
            Wybor lektur jest czesto spowodowany nie checia niesienia kaganca czytelnictwa,
            a ograniczeniami, jakie stawiaja wydawnictwa, majace prawa autorskie do roznych
            tytulow.
          • tad9 wina Krajskiego 07.06.04, 19:40
            Zastanówmy się, coż tak strasznego zrobił Krajski? Otóż, przedstawił swoją
            opinię na temat "kanonu" przygotowanego przez "GW". To wystarczyło, by osoby
            mające zazwyczaj sporo do powiedzenia na temat tolerancji, obrzuciło go
            wyzwiskami, "dopisując" mu przy tym do tekstu treści, których Krajski w swoim
            tekście wcale nie zawarł (Zula np. szydziła z tego, że Krajski pisze
            o "teologii stalinizmu" u Bułhakowa, tymczasem Krajski o niczym takim nie
            pisze). Nasze panie najwyraźniej oburzone są tym, że Krajskiego nie zachwyca,
            to co - ich zdaniem - powinno go zachwycać. Gdy grupka szczeniaków, napisze
            manifest głoszący, że warto spalić muzea, a obrazy starych mistrzów warte są
            artystycznie tyle, co byle samochód, jest to "manifest artystyczny", przed
            którym wypada paść na kolana, gdy legion teoretyczek dowodzi, że twory takie
            jak kanony dzieł sztuki, to nic innego, jak rodzaj narzędzia zniewolenia, to
            mamy do czynienia z poważną propozycją intelektualną, gdy adeptka gender
            spłodzi artykuł o tym, że malarze-mężczyźni malują w sensie symbolicznym
            penisami, a płótno to dla nich coś w rodzaju kobiecego ciała, jest to
            błyskotliwe odkrycie, ale niech tylko publicysta "ND" ruszy, coś przed czym
            chylą czoła "bojowniczki o woność i tolerancję", rozlega się krzyk o
            barbarzyństwie. Jakaś artyska wystawia zdjęcie penisa na krzyżu? Cóż - mamy
            wolność, kto chce, niech nie oglada. Ktoś nazwie "Blaszany bębenek"
            Grassa "lewicowymi wypocinami" - skandal i zagrożenie dla kultury! Czy może mi
            ktoś powiedzieć dlaczego Krajskiego ma zachwycać, skoro nie zachwyca?
            • empeka Re: wina Krajskiego 07.06.04, 22:31
              Nie wiem czemu tad9 napisał pod moim postem, to co napisał:

              > Zastanówmy się, coż tak strasznego zrobił Krajski? [...] Gdy grupka szczeniaków, napisze
              > manifest [...] gdy legion teoretyczek dowodzi, że [...] gdy adeptka gender
              > spłodzi artykuł o tym, że [...] ale niech tylko publicysta "ND" ruszy, coś przed czym
              > chylą czoła "bojowniczki o woność i tolerancję", rozlega się krzyk o
              > barbarzyństwie.

              Mamy trzy przykłady zachowan godnych potępienia i jeden chwalebny.

              > Jakaś artyska wystawia zdjęcie penisa na krzyżu? Cóż - mamy
              > wolność, kto chce, niech nie oglada. Ktoś nazwie "Blaszany bębenek"
              > Grassa "lewicowymi wypocinami" - skandal i zagrożenie dla kultury! Czy może mi
              > ktoś powiedzieć dlaczego Krajskiego ma zachwycać, skoro nie zachwyca?

              A tu dwa na jeden.
              Kompozycyjnie czegoś brakuje, ale porcja demagogii i tak duża.

              Nie wiem dlaczego Krajski to czy tamto, ale naubliżał paru pisarzom całkiem niepotrzebnie.
              Marta
            • Gość: linda Re: wina Krajskiego IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.06.04, 11:48
              No właśnie Tad, dlaczego Krajski ma zachwycać skoro nie zachwyca?

              Ty naprawdę nie masz pojęcia co to takiego tolerancja?
              Wg Ciebie to pojęcie oznacza , że kazdemu ma się podobać to samo?
              A skoro wspominasz o Nieznalskiej to pewnie nie widzisz różnicy między
              krytyką a doniesieniem do prokuratury?
            • Gość: Pawel Re: wina Krajskiego IP: *.cec.eu.int 08.06.04, 13:18
              Witam, ja tu goscinnie na chwilke, trafilem tu z "Ksiazek".

              Pytasz, jaki problem z Krajskim. Otoz IMO jego problem polega na tym, ze na
              wszystko patrzy przez jednokolorowe ideologiczne okularki. Bo to nie tylko o
              ksiazki chodzi, o nie. Wg tego pana wszystko co mu sie nie podoba, jest
              lewackie, poganskie i masonskie. A nie podoba mu sie wiele rzeczy, oj wiele...
              ksztalt mebli, bajki dla dzieci, zabawki, niskie podatki, nie podobaja mu sie
              rozne hasla (wiecie, ze haslo "Pies najlepszym przyjacielem czlowieka" to
              element szeroko zakrojonego planu majacego na celu zmniejszenie ilosci Polakow?
              A tak, ktos sobie psa kupi i juz mu dziecko niepotrzebne...), piosenki
              (wszystkie prawie poganskie), loterie fantowe, Winnetou (propagowal liberalizm,
              a jak wiadomo liberalizm to satanizm), architektura, zle recenzje jego
              swietnych przeciez ksiazek, hipermarkety, Zapolska, Crichton (ewolucje
              promuje), demokracja (to nic innego jak niewolnictwo), plastikowe
              naczynia, "Swiat Zofii"... A no i wszystkim zadzi masoneria oczywiscie.
              • mlody.panicz Re: wina Krajskiego 08.06.04, 13:40
                Gość portalu: Pawel napisał(a):

                > A no i wszystkim zadzi masoneria oczywiscie.

                chyba 'wszystkim zydzi masoneria'?
                :)
                pozdrawiam
                mp
                • Gość: Pawel Re: wina Krajskiego IP: *.cec.eu.int 08.06.04, 15:08
                  Nie. O Krajskim wiele zlego powiedziec mozna, ale antysemita nie jest. Blad
                  ortograficzny zrobilem, mialo byc oczywiscie "rzadzi masoneria".

                  • mlody.panicz Re: wina Krajskiego 08.06.04, 15:18
                    Gość portalu: Pawel napisał(a):

                    > Nie. O Krajskim wiele zlego powiedziec mozna, ale antysemita nie jest. Blad
                    > ortograficzny zrobilem, mialo byc oczywiscie "rzadzi masoneria".
                    >

                    nie bylo moja intencja sugerowac antysemityzm lecz - pozartowanie. jesli nie
                    wyszlo, to przykro mi.
                    pozdrawiam
                    mp
                    • Gość: sagan mi sie podobalo :))) n/txt IP: *.desy.de 08.06.04, 16:20
            • Gość: ggigus o Krajskim IP: 5.5R* / *.lrz-muenchen.de 08.06.04, 16:34
              nie chodzi o to, co napisal, ale JAK
              pare przykladow z postow Klarysy wystarcza, by zobaczyc jego balaganiatstwo
              myslowe
              naublizal paru pisarzom, a krytyk moze kogos krytykowac, ale zeby naublizac'?
              no i to domganie sie Sienkiewicza. no nie wiem, czemu, tak go "narodowcy"
              uwielbiaja, slowo, nie wiem, moze niech sobiep oczytaja jego zyciorys, to im
              przejdzie
              • feminista Sienkiewicz 08.06.04, 17:15
                Gość portalu: ggigus napisał(a):

                > no i to domganie sie Sienkiewicza. no nie wiem, czemu, tak go "narodowcy"
                > uwielbiaja, slowo, nie wiem, moze niech sobiep oczytaja jego zyciorys, to im
                > przejdzie

                He he, Sienkiewicz to był kryptoperwers i antyklerykał. W swoim czasie
                figurował na indeksie ksiąg zakazanych polskich bibliotek parafialnych.
                Powieści bogoojczyźniane trzepał dla kasy;)
                • Gość: ggigus Re: Sienkiewicz IP: *.dip.t-dialin.net 09.06.04, 00:38
                  no wlasnie, nie chcialam sie wymadrzac, ale wystarczy poczytac biografie
                  Sienkiewicza - MArie jego zycia - i narodowcom przejdzie ochota na kampanie
                  markeitngowe pseudowieszcza
                  pozdr. serd.
                  • agrafek przesada 09.06.04, 17:01
                    Nieważne jak żył, lecz jak pisał. Gdybyśmy chcieli zaglądać twórcom w
                    biografie, niewiele mogłoby się ostać.
                    pozdrawiam.
                    • Gość: giggus Re: przesada IP: 5.3R2D* / *.lrz-muenchen.de 09.06.04, 17:03
                      czemu nie? strona prawicowa ma scisly poglda na zycie Polakow i Polek. Byloby
                      wiec milo i logicznie, gdyby ulubieni pisarze tejze strony owe reguly wcielali
                      w zycie. A nie wcielali.
                      • agrafek Re: przesada 09.06.04, 17:08
                        Gość portalu: giggus napisał(a):

                        > czemu nie? strona prawicowa ma scisly poglda na zycie Polakow i Polek. Byloby
                        > wiec milo i logicznie, gdyby ulubieni pisarze tejze strony owe reguly
                        wcielali
                        > w zycie. A nie wcielali.
                        Pisarze, którym zdarzyło się zemrzeć na kilkadziesiąt lat przed powstaniem
                        wspomnianych grup powinni wcielać w życie ideały owych grup? Musiałem przegapić
                        gdzieś odkrycie machiny czasu;).
                        Pewnie, że byłoby miło, gdyby każdy żył ślicznie. Ale jak tu pisać o zepsuciu
                        świata tego, samemu owego zepsucia nie doświadczając?:))) Może więc Sienkiewicz
                        poświęcał się, dla Sztuki?:)
                        pozdrawiam.
            • Gość: Lelek Re: wina Krajskiego IP: *.zapora / 212.160.172.* 18.06.04, 15:57
              tad9 napisał:

              > ... Nasze panie najwyraźniej oburzone są tym, że Krajskiego nie zachwyca,
              > to co - ich zdaniem - powinno go zachwycać...

              Chłopie coś ty się tych "Pań" przyczepił? Czy tym masz jakąś, charakterystyczną
              dla ortodoksyjnych katolików" obsesję na punkcie "Pań"? A może boli to że jest
              inteligentniejsza od ciebie?
      • loella pochwala glupoty 08.06.04, 00:52
        sluchaj tad9 wszyscy rozumiemy ze twoja niezaprzeczalnie wszechstronna wiedza
        daje ci prawo do krytykowania milosnikow ksiazek ktorzy w dyskusji z toba
        wypadaja slabo ale miej zesz litosc kazda nawet bardzo religijna lecz
        jednoczesnie wyksztalcona i samodzielnie myslaca osoba rozumie ze ten sposob
        przedstawiania wlasnych pogladow ktory prezentuje monsieur Krajski to ordynarna
        i oklepana propaganda i nic tu twoje zdolnosci merytoryczne (oparte przewaznie
        na "analizowaniu slowek") jezykowe i jakie tam sobie chcesz nie zmienia
        (przepraszam za prostote wypowiedzi nie posiadam wieloletniego doswiadczenia w
        zglebianiu literatury ale szanowny pan redaktor ktory podjal sie analizy kanonu
        GW chyba powinien? to ze stylistycznie nie wszystko jest na 5 nie podwaza chyba
        slusznosci sadow?)
        jesli bedziesz obalac wszystko popierajac teze iz tzw rozwijajace obraz swiata
        lektury (w zamysle min edukacji rzecz jasna) to nic innego jak szerzenie wiary
        w szatana lansowanie homoseksualizmu (kiedy na polskim omawialam panny z wilka
        i inne opowiadania iwaszkiewicza nie mialam pojecia o preferencjach autora i co
        najlepsze w ogole mnie to nie obchodzilo)to nie tylko wsrod forumowiczow ale
        wsrod "rownych tobie i twoim zdolnosciom" narazisz sie na smiesznosc
        z wyrazami szacunku
        xxx
        ps.swoja droga najbardziej wspolczuje tym co recenzje krajskiego przeczytali
        wiec zaraz poleca i powtorza ze lolita to istna pornografia
        • dokowski Wypraszam sobie. Nigdy nie podpisywałem się tak... 08.06.04, 10:32
          loella napisała:

          > sluchaj tad9
          • tad9 porozmawiajmy o Krajskim 08.06.04, 16:15
            Ponieważ kilka osób miało do mnie kilka uwag (dotyczy to zwłaszcza Loelli),
            postanowiłem nie odpowiadać im wszystkim z osobna, lecz napisać odpowiedź, że
            tak powiem zbiorczą. Zarzucono mi, bronię tekstu, który na to nie zasługuje.
            Czy jednak na pewno nie zasługuje? Czy nie potraktowano go odruchowo zbyt
            brutalnie i bezrefleksyjnie, tylko dlatego, że ukazał się w "ND"? Z tekstem
            Krajskiego rozprawiono się w sposób niemal rytualny, obrzucając i tekst i
            autora imponującą ilością epitetów. Uczestnicy tego rytuału utwierdzili się w
            ten sposób wzajemnie w poczuciu przynależności, do wspólnoty światłych i
            kulturalnych ludzi dających odpór atakowi obskurantyzmu. Trochę im ten nastrój
            nadpsułem, uważam bowiem, że tekst nie jest ani prymitywny, ani płytki. Tekst
            porusza bowiem kwestie ważne, takie jak roli kanonu (czy wogóle hierarchi) w
            kulturze, literatury jako nośnika treści ideologicznych, czy mediów, jako
            narzędzi kreowania gustów literackich (i nie tylko) mas. Wszystko to są
            problemy ważkie, zasługujące na uważniejsze potraktowanie, niż to, z jakim
            mieliśmy tutaj do czynienia, nie na nich jednak mam zamiar się skupić. Zacznę
            od innej strony. Otóż, twierdzę, że zestaw, jaki powstałby po kompilacji
            propozycji "GW" i propozycji Krajskiego byłby znacznie ciekawszy, niż kanon
            jaki stworzyła "GW". Mówiac "kompilacja" mam na myśli zestaw, jaki powstałby po
            odrzuceniu części propozycji "GW" i wprowadzeniu na ich miejsce części tytułów
            polecanych przez Krajskiego. Zwracam uwagę, że Krajski nie zaproponował marnej,
            czy "konfesyjnej" literatury. Takiego zarzutu nie postawił mu zresztą żaden z
            krytyków. Napisał za to, że "kanon "GW" złożony jest z książek, które możnaby
            umieścić w pewnym spektrum światopoglądowym, nie obejmującym wszystkiego co
            literatura ma do zaoferowania, oraz - i to szczególnie oburzyło jego krytyków -
            ostro ocenił NIEKTÓRE z owych pozycji, przy tym ta ocena NIE ZAWSZE wiązała się
            z negowaniem wartości artystycznej krytykowanej ksiązki. Jakie spektrum
            światopoglądowe Krajski miał na myśli i czy jego zarzut ma podstawy? O tym
            napiszę w kolejnym odcinku!
            • empeka Re: porozmawiajmy o Krajskim 08.06.04, 17:24
              Przecież znamy już Twoje poglądy na pamięć.
            • Gość: Klarysa TERE - FERE :) IP: 62.233.181.* 08.06.04, 17:42
              Zarzucono mi, bronię tekstu, który na to nie zasługuje.
              > Czy jednak na pewno nie zasługuje? Czy nie potraktowano go odruchowo zbyt
              > brutalnie i bezrefleksyjnie, tylko dlatego, że ukazał się w "ND"?

              Nie,równie "bezrefleksyjnie" (SIC!) i brutalnie czepiałabym się tego
              tekstu,gdyby ukazał się w gejowskiej gazecie "Inaczej",biuletynie "Ośka" albo w
              pisemku "Świerszczyk".Tak się skłaada,że kompletnie nie obchodzi mnie
              światopogląd kogokolwiek,dopóki nie popełnia on kompletnych nonsensów w
              dziedzinie,ktorą się zajmuję i na której się nieżle znam.Proszę ,zaprośmy
              Krajskiego na sympozjum literaturoznawcze - po godzinie sala tarzałaby się ze
              śmiechu ,dzięki jego błędom rzeczowym...

              Z tekstem
              > Krajskiego rozprawiono się w sposób niemal rytualny, obrzucając i tekst i
              > autora imponującą ilością epitetów.
              Czyżby to echo lektury "Kozła ofiarnego" Girarda? I czy wcześniej, równie
              dosadną ilością epitetów , autor tekstu nie obdzielił "GW",Michnika,akcji
              dołączania książek,poszczególnych pisarzy w imię ideologii i poszczególnych
              książek prywatnie?

              ostro ocenił NIEKTÓRE z owych pozycji, przy tym ta ocena NIE ZAWSZE wiązała się
              >
              > z negowaniem wartości artystycznej krytykowanej ksiązki.

              Bo w ogóle nie ocenił wartości artystycznej żadnej z książek wchodzących w
              skaład kanonu ,ocenił je jedynie...moralnie,potępił i odmówił jakiejkolwiek
              warości.Dodał oprzy tym,że to kanon (cyt .niedokładny) "dla zboczeńca
              miotającego się w strukturach grzechu"(BTW:Nie wiedziałam ,że grzech ma
              struktury...)
              O "Lolicie" -to pornografia i tylko pornografia
              O Bułhakowie - lansowanie satanizmu
              O Iwaszkiewiczu - antykatolickość "Matki Joanny..." napisanej przez pisarza
              wylansowanego przez gejów na czołowego homoseksualistę:)
              O Eco - zakłamanie obrazu średniowiecza
              itp,itd...

              Gdzie znajduje się choć ochłap merytorycznego potraktowania tekstów? Choćby
              stwierdzenie - o pornografii w "Lolicie " Nabokowa świadczy to i tamto,co
              autor usiłuje przysłonić odwołaniami do Keatsa i Poego oraz reminiscencjami z
              tekstów powieści kryminalnych i ukrytymi w całym tekście drwinami z
              freudowskiej psychoanalizy.Kuriozum to fakt,że Lolita uczy się w szkole w
              miasteczku Beardsley ,które to jest nazwiskiem angielskiego grafika ,twórcy
              obscen wiktorińskich... ITP .Gdyby tak ten tekst napisał,nie pisnęłabym nawet
              slówkiem i w ogole można byłoby rozmwiać o tym ,jakże "Ważkim" artyule...
              • tad9 Fere Tere 08.06.04, 18:56
                Gość portalu: Klarysa napisał(a):


                > pisemku "Świerszczyk".Tak się skłaada,że kompletnie nie obchodzi mnie
                > światopogląd kogokolwiek,dopóki nie popełnia on kompletnych nonsensów w
                > dziedzinie,ktorą się zajmuję i na której się nieżle znam.Proszę ,zaprośmy
                > Krajskiego na sympozjum literaturoznawcze - po godzinie sala tarzałaby się ze
                > śmiechu ,dzięki jego błędom rzeczowym...

                Zaproś go na to forum (skoro już z nim korespondowałaś)! Napisz, że jego tekst
                dał początek burzliwej dyskusji, i, że chętnie dowiedzielibyśmy się więcej na
                temta, tego, co miał na myśli, gdy go pisał. Wogóle mam wrażenie, że Krajskiego
                źle oceniasz. Uważasz go za dewota, ale sama się zastanów: napisała do niego
                nieznana mu osoba, a on z miejsca poleca jej jako lekturę "Biblię Szatana", a
                do tego namawia do odwiedzania gejowskich stron w sieci. Cóż mogę powiedzieć?
                Uważam się za człowieka tak nowoczesnego, ze nawet Barbinator uchodzi w moich
                oczach za skończoną konserwatystkę, ale tak nowoczesny jak Krajski nie jestem,
                i podobne lektury i wirtualne wycieczki polecałbym co najmniej po 3 wymianie
                maili.

                > Czyżby to echo lektury "Kozła ofiarnego" Girarda?

                Tum Cię czekał! Skoro dopatrujesz się w moim tekście odniesień do koncepcji
                Girarda, to dlaczego dziwi, Cię, że Krajski dopatruje się u Bułhakowa odniesień
                do "teologii satanizmu"? To, co napisałem skojarzyło Ci się z "Kozłem
                ofiarnym"? A Krajskiemu przekaz "Mistrza i Małgorzaty" skojarzył się akurat z
                przekazem "Biblii Szatana". Być może Twoje skojarzenie jest przypadkowe, być
                może nie jest. Być może teza Krajskiego jest nie do uzasadnienia, BYĆ MOŻE
                miałby jednak na ten temat coś sensownego do powiedzenia. Warto by dać mu
                szansę!

                >I czy wcześniej, równie
                > dosadną ilością epitetów ,

                Do reszty odnisę się w tekście, który zacząłem.
            • tad9 porozmawiajmy o Krajskim 2 08.06.04, 22:08
              Spróbujmy ustalić co Krajski powiedział, a następnie, czy to co powiedział jest
              uzasadnione, a jeśli tak, to w jakiej mierze (nie twierdzę, że ma 100% racji).
              Otóż, wbrew temu, co zdaje się myśleć Klarysa, Krajski nie stwierdził, że
              kanon "GW" składa się z literatury "w znacznej mierze lewicowej". Powiedział
              jedynie, ze takiego zestawu się SPODZIEWAŁ. To, co zrobił polegało natomiast na
              krytycznym odniesieniu się do zasady, jaka kształtowała kanon (wg. niego był
              nim gust snobistycznych licealistów lat 70-tych). O samej zasadzie będzie mowa
              później, w tym miejscu zwrócę jedynie uwagę, że krytyka zasady nie oznacza
              jeszcze podważania wartości artystycznej książek skladających się na kanon.
              Gdyby "ND" wypuścił zestaw 20 książek, dobrych, ale autorstwa wyłącznie
              katolików, i nazwał to "kanonem XX wieku", możnaby zasadnie stwierdzić, że
              ZASADA która była tu stosowana ogranicza "krajobraz literacki" XX wieku, ale w
              niczym nie ujmowałoby to wartości samych książek jakie by się w tym kanonie
              znalazły. Za tego rodzaju krytykę nie można mieć do Krajskiego pretensji.
            • magic00 Re: porozmawiajmy o Krajskim 08.06.04, 23:59
              Trochę im ten nastrój
              > nadpsułem, uważam bowiem, że tekst nie jest ani prymitywny, ani płytki.

              Jest debilnie płytki, prymitywny, chory.
              Mogłeś sobie go bronić dla checy, ale chyba się nieco zapętliłeś.
              Swego czasu robiłam służbowo prasówki z ND, jedynie artykuły o zabytkach dało
              się czytać, reszta to godne pożałowania popłuczyny, sianie zabobonu, żenada. To
              pisemnko dla psychopatów, którzy uwielbiają się niezdrowo gorszyć, wzburzać i
              podniecać amoralnością otaczającego świata. Boże, jeśliś jest, chroń nas przed
              religijnością i patriotyzmem w takim wydaniu.
              I nie będe nic merytorycznie uzasadaniać, bowiem koń jaki jest każdy widzi.
              • loella ach ten bunt... 09.06.04, 16:18
                jednym slowem tad9 jestes wielkim zwolennikiem krajskiego skoro poswiecasz tyle
                czasu jego obronie byc moze jestes lobbista nd a nie daj boze agitujesz na
                rzecz lpr sadzac po twojej cierpietniczej alienacji i sprzeciwianiu sie
                wszystkiemu jestes chyba tylko zwyklym przeczacym zakompleksionym
                pseudoindywidualista ktory dopiero na forum moze dokopac pozostalym i wykazac
                ze nawet cogito ergo sum to bzdura
                • tad9 "Niemoralna Lolita"? - literatura a moralność 10.06.04, 12:06
                  loella napisała:

                  > jednym slowem tad9 jestes wielkim zwolennikiem krajskiego skoro poswiecasz
                  >tyle czasu jego obronie

                  Nie bronię Krajskiego "jako takiego". Za mało o nim wiem. Odnoszę się do bardzo
                  konkretnego tekstu i do reakcji jaką ten tekst wywołał.

                  >byc moze jestes lobbista nd a nie daj boze agitujesz na
                  > rzecz lpr

                  Nie jestem, chyba zresztą przeceniasz moc tego forum. Co w taki sposób
                  można "wylobbować"?

                  >sadzac po twojej cierpietniczej alienacji i sprzeciwianiu sie
                  > wszystkiemu jestes chyba tylko zwyklym przeczacym zakompleksionym
                  > pseudoindywidualista ktory dopiero na forum moze dokopac pozostalym i wykazac
                  > ze nawet cogito ergo sum to bzdura

                  Wcale nie sprzeciwiam się wszystkiemu. Przedstawiam swoje zdanie. To inni się z
                  nim nie zgadzają. Czy robią to, ponieważ są "zwykłymi przeczącymi
                  pseudointelektualistami", którzy akurat mnie wybrali sobie za cel swych
                  zabiegów? Tak surowo bym ich nie ocenił.
                  Powtarzam raz jeszcze: tekst Krajskiego, jeśli potraktować go poważnie, może
                  być punktem wyjścia, do ciekawej rozmowy, a nawet całej serii rozmów, zważywszy
                  na ilość tematów, jakie porusza. Np. sama reakcja na tekst? Czy nie jest
                  ciekawa? Klarysa -o ile dobrze ją zrozumiałem - zajmuje się literaturą
                  zawodowo, ale, najwyraźniej zupełnie zaskoczył ją fakt, że ktoś może spojrzeć
                  na literaturę przez pryzmat moralności. Ocenia książki, pod kątem moralnym
                  wydaje się Klarysie czymś niepojętym, niepojętym do tego stopnia, że ma wyraźny
                  kłopot ze zrozumieniem, że ona i Krajski mówią o książkach, mówią o nich
                  w "różnych wymiarach". Rozważania w stylu "literatura-moralność" nie są dla
                  Klarysy jedym ze sposobów mówienia o literaturze. Są przykładem dyletantyzmu, w
                  najlepszym razie przykładem błędu w sztuce. Krajski pisze o co mu
                  chodziło: "dokonałem kwalifikacji moralnej utworów literackich, ze względu na
                  to, jakie wartości promują, lub jakie wartości zwalczają". I to właśnie (między
                  innymi) Klarysa uważa za karygodne. Pisze, z oburzeniem, że Krajski "...w ogóle
                  nie ocenił wartości artystycznej żadnej z książek wchodzących w skład kanonu,
                  ocenił je jedynie ...moralnie (znaczący wielokropek! - tad), potępił i odmówił
                  jakiejkolwiek wartości". Pytanie brzmi: czy ocena książki pod względem moralnym
                  naprawdę jest czymś tak niezrozumiałym?
                  • magic00 Re: "Niemoralna Lolita"? - literatura a moralnoś 12.06.04, 13:34
                    Można dyskutować o ocenie książek pod względem moralnym, ale nie z tym
                    psychopatą Krajskim, który z uporem maniaka wyszukuje sprośności w literaturze
                    i byle wspomnienie o gołej d.. lub jest dla niego zagrożeniem dla publicznej
                    moralności.
                    • tad9 Re: "Niemoralna Lolita"? - literatura a moralnoś 12.06.04, 14:18
                      magic00 napisała:

                      > Można dyskutować o ocenie książek pod względem moralnym, ale nie z tym
                      > psychopatą Krajskim, który z uporem maniaka wyszukuje sprośności w
                      literaturze
                      > i byle wspomnienie o gołej d.. lub jest dla niego zagrożeniem dla publicznej
                      > moralności.

                      Klarysie sam fakt, że ktoś ocenia literaturę pod kątem moralnym wydał się czymś
                      dziwnym (takie przynajmniej mam wrażenie).
                      A jak to jest wg. Ciebie z tą "Lolitą"? Jest to literatura niemoralna czy nie
                      jest?
                      • Gość: barbinator Re: "Niemoralna Lolita"? - literatura a moralnoś IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.04, 16:23
                        > Klarysie sam fakt, że ktoś ocenia literaturę pod kątem moralnym wydał się
                        czymś
                        >
                        > dziwnym (takie przynajmniej mam wrażenie).


                        To błędne wrażenie. Chyba nie przeczytałeś odpowiedzi Klarysy na drugi tekst
                        Krajskiego. Wyjasnia tam bardzo dobrze różnicę między stosowaniem w
                        literaturoznawstwie podziałów innych niż chronologiczne i artystyczne (to jest
                        niedopuszczalne i TO własnie robi Krajski) a normalnym analizowaniem dzieła
                        literackiego pod dowolnym kątem - choćby pod kątem przenoszenia treści
                        lewicowych/prawicowych, pod kątem gender czy pod kątem "moralnym"(chociaż to
                        ostatnie wymagałoby wstępnego zdefiniowania i uporządkowania tematu).

                        Pozdr. B.
                        • tad9 Re: "Niemoralna Lolita"? - literatura a moralnoś 12.06.04, 19:48
                          Gość portalu: barbinator napisał(a):


                          >
                          > To błędne wrażenie. Chyba nie przeczytałeś odpowiedzi Klarysy na drugi tekst
                          > Krajskiego. Wyjasnia tam bardzo dobrze różnicę między stosowaniem w
                          > literaturoznawstwie podziałów innych niż chronologiczne i artystyczne (to
                          jest
                          > niedopuszczalne i TO własnie robi Krajski)


                          Dlaczego jest to niedopuszczalne?
                          • Gość: barbinator Tad IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.04, 21:56
                            Nie wiem czy dobrze odczytuję twoje wątpliwości.
                            Napisałam, że literaturoznawcy uznają za niedopuszczalne dokonywanie innych
                            podziałów literatury niż chronologicznych oraz artystycznych. Nie oznacza to
                            oczywiście, że od tej reguły nie zdarzają się niechlubne wyjątki. Na przykład w
                            Polsce mieliśmy taką sytuację w okresie tzw "stalinizacji kultury" - pamiętasz
                            zapewne SWOJE WŁASNE obszerne posty dotyczące działalności towarzysza
                            Żółkiewskiego i jego zwoleników? Żółkiewski robił właśnie to, co
                            niedopuszczalne: dzielił literaturę pod względem ideowo-moralnym zamiast
                            artystycznym czy chronologicznym, stworzył nawet specjalną instytucję w celu
                            prowadzenia takich badań. Wydawało mi się wówczas, że twój osąd takiego
                            traktowania literatury był absolutnie jednoznaczny - czyli, że uznawałeś jego
                            działalność za niedopuszczalną (najdelikatniej rzecz ujmując...)
                            Czy źle cię wtedy zrozumiałam? Czy pochwalasz działalność Żółkiewskiego i jego
                            towarzyszy?
                            Bo jeśli ich potępiasz (a tak właśnie jak sądzę jest) - czyli uznajesz
                            dzielenie literartury według klucza ideowo-moralnego za niedopuszczalne - to
                            właściwie o co ci teraz chodzi z tym Krajskim?
                            Najpierw piszesz, że coś jest złe a potem żądasz żebym JA ci wyjaśniła,
                            dlaczego TY napisałeś, że coś jest złe??
                            Na to przecież wychodzi...

                            Pozdr. B.
                            • tad9 Barbinator 13.06.04, 22:21
                              Gość portalu: barbinator napisał(a):

                              > Napisałam, że literaturoznawcy uznają za niedopuszczalne dokonywanie innych
                              > podziałów literatury niż chronologicznych oraz artystycznych.

                              Droga B. literaturoznawstwo, nie jest nauką "twardą". Literaturoznawcy nie
                              odkrywają praw, tego rodzaju, jakie odkrywają np. fizycy. Twierdzenia w
                              rodzaju "literaturoznawcy uznają za niedopuszczalne" - w kontekście naszej
                              rozmowy - wydają mi się po prostu niepoważne.

                              >Żółkiewski robił właśnie to, co
                              > niedopuszczalne: dzielił literaturę pod względem ideowo-moralnym zamiast
                              > artystycznym czy chronologicznym, stworzył nawet specjalną instytucję w celu
                              > prowadzenia takich badań. Wydawało mi się wówczas, że twój osąd takiego
                              > traktowania literatury był absolutnie jednoznaczny - czyli, że uznawałeś
                              >jego działalność za niedopuszczalną (najdelikatniej rzecz ujmując...)

                              Z przykrością muszę stwierdzić, że nie do końca mnie zrozumiałaś. Zło tego, co
                              robili komuniści nie polegało na ich metodzie badań literackich (chociaż metoda
                              nie była zbyt wyrafinowana). Zło polegało na tym, że ową metodę uznawali oni za
                              jedynie dopuszczalną, i narzucali ją (a przynajmniej próbowali narzucić)
                              wszystkim, czy mieli oni na to ochotę, czy nie. Sama metoda podlega oczywiście
                              krytyce, twierdzę zresztą, ze ta którą ukochał Żółkiewski, czy Janion, była
                              prymitywna. Nie mogę jednak powiedzieć, że była "niedopuszczalna" z zasady. To
                              samo odnosi się np. do badań "gender". Mogę twierdzić, że polegają one na
                              oglądaniu świata z perspektywy krocza, ale nie twierdzę, że
                              są "niedopuszczalne". Gdyby socrealizm był jednym z wielu kierunków
                              funkcjonujących w warunkach swobody badań (czy swobody artystycznej), to -
                              możesz mi wierzyć - nie czepiałbym się Żółkiewskiego i jego narybku tak mocno,
                              jak to robiłem (chociaż oczywiście mógłbym samą metodę krytykować). Na Zchodzie
                              istnieli socrealiści, często bardziej "stalinowscy", niż niektórzy socrealiści
                              polscy, czy nawet sowieccy, rzecz w tym, że działali w warunkach wolności, a to
                              zupełnie inna sytuacja. (mówimy tu o samej metodzie, a nie o kwesti wychwalania
                              ludobójczej ideologii)

                              > Bo jeśli ich potępiasz (a tak właśnie jak sądzę jest) - czyli uznajesz
                              > dzielenie literartury według klucza ideowo-moralnego za niedopuszczalne - to
                              > właściwie o co ci teraz chodzi z tym Krajskim?

                              Wyjaśniłem za co potępiam Żółkiewskiego i spółkę.


                              > Najpierw piszesz, że coś jest złe a potem żądasz żebym JA ci wyjaśniła,
                              > dlaczego TY napisałeś, że coś jest złe??
                              > Na to przecież wychodzi...

                              Niestety, raz jeszcze muszę zapytać, cóż niedopuszczalnego jest w tym, co
                              zrobił Krajski?



                              > Pozdr.
                              • Gość: barbinator Re: Barbinator IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.06.04, 08:56
                                Kręcisz Tad. Zło tego co robił Żółkiewski w dziedzinie badań literackich
                                polegało dokładnie na tym co napisałam, nie zaś na jakimś "innym źle" czynionym
                                przez komunistów. "Żółkiewscy" nie wbijali ludziom drzazg za paznokcie ani nie
                                odkułaczali chłopów - od tego ten ustrój miał innych fachowców. Stalinizacja
                                literaturoznawstwa sprowadzała się do wprowadzenia podziału literatury pod
                                kątem jej wartości ideowo-moralnej i do tego celu został niegdyś powołany IBN.
                                Pan Krajski propaguje zaś dokładnie to samo. Różnica między "żółkiewskimi"
                                i "krajskimi" jest wyłącznie taka, że ci pierwsi w wyniku tragicznego
                                zapętlenia historii otrzymali pełnię władzy - o jakiej ci drudzy mogą sobie co
                                najwyżej pomarzyć. I całe szczęście, że tak jest. Gdyby "krajscy" dorwali się
                                do rządzenia bardzo prędko zafundowali by nam powtórkę z historii, bo "krajscy"
                                to uwspółcześnione mentalne klony "żółkiewskich". Nawet sposób w jaki
                                wyśmiewają się ze "skarlałych intelektualistów" i próbują dyskredytować
                                autorytety literackie jest bardzo podobny. To w jaki sposób prawie wszyscy na
                                forum (niezależnie od ich stosunku do feminizmu!) zareagowali na tekst
                                Krajskiego nie świadczy bynajmniej o jakimś powszechnym ogłupieniu któremu ty
                                jako samotny bohater dajesz odpór - lecz o obawach jakie w ludziach myślących
                                wzbudzają metody działania krajskożółkiewskich. Natomiast twoja postawa
                                przypomina mi nieco sytuację tej części inteligencji tuż po wojnie która w
                                dobrej wierze zaakceptowała komunizm - nie widząc lub nie chcąc widzieć
                                czających sie za fasadą pięknych słów zagrożeń. Mam tylko nadzieję, że ta
                                samotna "obrona Krajskiego" to raczej wyraz twojej przekory i rodzaj prowokacji
                                (to mogłabym zrozumieć, bo sama tak czasami robię) a nie wyraz autentycznych
                                poglądów. Bo jeśli to drugie to znaczy, że masz poważny problem...

                                Pozdr. B.
                                • tad9 Re: Barbinator 14.06.04, 16:02
                                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                  > Kręcisz Tad. Zło tego co robił Żółkiewski w dziedzinie badań literackich
                                  > polegało dokładnie na tym co napisałam, nie zaś na jakimś "innym źle"
                                  >czynionym przez komunistów.

                                  Mam rozumieć, że jesteś przeciw wolności słowa? Zapewniam Cię, że nie kręcę.
                                  Wyrażam się - mam wrażenie - dość jasno: metoda lansowana przez Żółkiewskiego w
                                  warunkach wolności byłaby po prostu jedną z wielu możliwych (bardzo
                                  prymitywną). Zło tkwi tutaj w tym, co z nią robiono. Równie dobrze można sobie
                                  wyobrazić na jej miejscu "gender", jako ujęcie uznane za jedynie słuszne.

                                  >"Żółkiewscy" nie wbijali ludziom drzazg za paznokcie ani nie
                                  > odkułaczali chłopów - od tego ten ustrój miał innych fachowców. Stalinizacja
                                  > literaturoznawstwa sprowadzała się do wprowadzenia podziału literatury pod
                                  > kątem jej wartości ideowo-moralnej i do tego celu został niegdyś powołany
                                  >IBN. Pan Krajski propaguje zaś dokładnie to samo.

                                  Stalinizacja polegała na eliminacji wszystkiego, co nie było "stalinowskie". Na
                                  narzuceniu pewnej metody, jako jedynej dopuszczalnej. Jeżeli porównujesz to, co
                                  wyrabiał w polskim życiu intelektualnym Żółkiewski i spółka, z tym, co robi
                                  Krajski - przekraczasz granicę absurdu.

                                  >Różnica między "żółkiewskimi"
                                  > i "krajskimi" jest wyłącznie taka, że ci pierwsi w wyniku tragicznego
                                  > zapętlenia historii otrzymali pełnię władzy - o jakiej ci drudzy mogą sobie
                                  >co najwyżej pomarzyć. I całe szczęście, że tak jest.

                                  I znów ta Twoja "niwelacja": wszyscy są siebie warci.


                                  Gdyby "krajscy" dorwali się
                                  > do rządzenia bardzo prędko zafundowali by nam powtórkę z historii,
                                  bo "krajscy"
                                  >
                                  > to uwspółcześnione mentalne klony "żółkiewskich". Nawet sposób w jaki
                                  > wyśmiewają się ze "skarlałych intelektualistów" i próbują dyskredytować
                                  > autorytety literackie jest bardzo podobny.

                                  Zwracam uwagę, że Ty także stosujesz tutaj chwyty komunistycznej
                                  propagandy . "Krajscy" ("krajscy" - ta liczba mnoga!)jako pogrobowcy
                                  stalinizmu. Autorytety powiadasz? To istnieją jakieś autorytety?

                                  > Natomiast twoja postawa
                                  > przypomina mi nieco sytuację tej części inteligencji tuż po wojnie która w
                                  > dobrej wierze zaakceptowała komunizm - nie widząc lub nie chcąc widzieć
                                  > czających sie za fasadą pięknych słów zagrożeń.

                                  I to mówi ktoś, kto jest slepo zapatrzony w feministki!

                                  >Mam tylko nadzieję, że ta
                                  > samotna "obrona Krajskiego" to raczej wyraz twojej przekory i rodzaj
                                  >prowokacji (to mogłabym zrozumieć, bo sama tak czasami robię) a nie wyraz
                                  >autentycznych poglądów. Bo jeśli to drugie to znaczy, że masz poważny
                                  >problem...

                                  Nic na to nie poradzę, że atakujący Krajskiego są tak mało przekonujący. Nawet
                                  nie chce im się czytać dokładnie tego co pisze.

                                  > Pozdr.
                              • empeka Kryteria czepiania się 14.06.04, 20:15
                                tad9 napisał:

                                > Gdyby socrealizm był jednym z wielu kierunków
                                > funkcjonujących w warunkach swobody badań (czy swobody artystycznej), to -
                                > możesz mi wierzyć - nie czepiałbym się [...]

                                Ale gdy socrealizm jest uprawiany w sytuacji braku wyboru, tak że można albo żyć z nim, albo
                                znikać, o, to wtedy się czepiasz.
                                Zaiste, można Ci wierzyć.

                                Poza tym i tak stale się czepiasz.
                                Marta

                                PS Ciekawe, że Maria Janion jest wciąż wydawaną i twórczą intelektualistką, a Ty wyżywasz się w
                                Internecie...
                                • tad9 Re: Kryteria czepiania się 14.06.04, 20:55
                                  empeka napisała:

                                  > Ale gdy socrealizm jest uprawiany w sytuacji braku wyboru, tak że można albo
                                  >żyć z nim, albo znikać, o, to wtedy się czepiasz.

                                  Zręcznie to ujęłaś.

                                  > Zaiste, można Ci wierzyć.

                                  Zaprawdę, można! Nie znajdziesz tutaj nikogo, kto mógłby powiedzieć, że go
                                  okłamałem i dowieść tych słów.

                                  > Poza tym i tak stale się czepiasz.

                                  E tam, rozmawiam po prostu.


                                  > PS Ciekawe, że Maria Janion jest wciąż wydawaną i twórczą intelektualistką, a
                                  >Ty wyżywasz się w Internecie...

                                  Nie łączyłbym tych spraw. Mam do Janion takie, czy inne pretensje, ale akurat
                                  nie o to, że wyżywam się w Internecie, zamiast być wydawanym intelektualistą.
                                  Sama zaś kwestia pozycji Janion, jest bardzo ciekawa. Janion należy do
                                  formacji, która zdominowała polskie życie (nie tylko intelektualne) i raz
                                  zdobytej władzy nie oddała nigdy. Poświęciliśmy kiedyś temu tematowi sporo
                                  czasu na tym forum:

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=7974625
                            • agrafek zaplątany:) 15.06.04, 11:46
                              Sytuacja zrobiła się ciut absurdalna, bo tekst w ND specjalnie mnie nie
                              zachwycił, niemniej skłonny jestem stanąć w jego obronie. Odrobinę.
                              Oto dlaczego.
                              Fakt, że Klarysa wypowiedziała się z punktu widzenia literaturoznawcy nie
                              znaczy, że wszyscy musimy wypowiadać się w ten sam sposób. Część z nas, na
                              przykład ja, nie może nawet tego zrobić. Krajewski także nie opublikował
                              swojego artykułu w piśmie naukowym, o co więc chodzi? Literaturoznawca nie
                              powinien z wysokości swego wykształcenia dzielić literaturę na moralną i
                              niemoralną? No i dobrze. Ale Krajewski, Tad i nawet ja możemy. Przyznam nawet,
                              że ja o literaturze rozmawiam zazwyczaj w wysoce nienaukowy sposób - mówię o
                              tym, czy mi się coś podoba, czy nie na podstawie zupełnie indywidualnych
                              kryteriów oceny.
                              pozdrawiam.
                              PS. Swoją drogą ciekawe, że nikt nie zaatakował Krajewskiego za jego zdanie o
                              wiadomej narodowości większości autorów powieści z kanonu GW. Co Krajewski ma
                              do Rosjan i Anglików?
                              • Gość: linda Re: zaplątany:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.06.04, 12:27
                                agrafek napisał:

                                > PS. Swoją drogą ciekawe, że nikt nie zaatakował Krajewskiego za jego zdanie o
                                > wiadomej narodowości większości autorów powieści z kanonu GW. Co Krajewski ma
                                > do Rosjan i Anglików?

                                Jak to Rosjan _i_ Anglików? Przecież mowa była o jednej nacji.

                                A jak Ci się podoba dyskredytacja pisarza na podstawie jego orientacji
                                seksualnej ?


                              • Gość: barbinator Re: zaplątany:) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.04, 12:45
                                Przyznam nawet,
                                >
                                > że ja o literaturze rozmawiam zazwyczaj w wysoce nienaukowy sposób - mówię o
                                > tym, czy mi się coś podoba, czy nie na podstawie zupełnie indywidualnych
                                > kryteriów oceny.


                                Oczywiście, ja też. Czy jednak dzielisz literaturę na moralną i niemoralną jak
                                to zaleca Krajski a Tad mu w tym sekunduje - czy też dzielisz ją na dobrą i
                                złą, jak większość z nas? Dla mnie dobra literatura to taka która wzrusza,
                                szokuje albo nawet i oburza ale w żadnym razie nie pozwala na obojętność.
                                Jej "wydźwięk ideowo-moralny" jest mi absolutnie obojętny i nie ma żadnego
                                wpływu na moją ocenę wartości książki.


                                > PS. Swoją drogą ciekawe, że nikt nie zaatakował Krajewskiego za jego zdanie o
                                > wiadomej narodowości większości autorów powieści z kanonu GW. Co Krajewski ma
                                > do Rosjan i Anglików?


                                Zapewne nic.
                                Pod warunkiem, że ci Rosjanie i Anglicy należą do rasy aryjskiej...

                                Pozdr. B.
                              • sagan2 pokaz mi, co czytasz... 15.06.04, 13:01
                                agrafek napisał:

                                > Przyznam nawet,
                                > ze ja o literaturze rozmawiam zazwyczaj w wysoce nienaukowy sposób - mówię o
                                > tym, czy mi się cos podoba, czy nie na podstawie zupelnie indywidualnych
                                > kryteriów oceny.

                                no i tutaj mamy sedno sprawy - na podstawie *zupelnie indywidualnych" kryteriow
                                oceny. a pan krajski ma ochote te swoje zupelnie indywidualne jryteria narzucic
                                wszystkim - stworzyc *obiektywna* liste "perelek literatuty"...
                                ... jak cos, poddane supelnie indywidualnym kryteriom oceny, moze byc
                                "obiektywne"?...

                                "Warto pokusić się o stworzenie obiektywnej kolekcji literatury europejskiej i
                                to nie tylko XX w [...]"
                                "To prawda, że wiek XX to wiek demoralizacji i tandety, również w literaturze
                                pięknej. Pozostawił po sobie jednak wiele wspaniałych dzieł, które głoszą chwałę
                                Boga i wielkość człowieka, człowieka stworzonego na Boży obraz i podobieństwo,
                                zmierzającego ku celowi wyznaczonemu mu przez Stwórcę, a nie ogłupiałego,
                                lewicowego zboczeńca, który miota się w strukturach grzechu."

                                to, oraz pogarda, ktora pan krajski zywi do wszystkich, ktorzy maja zdanie inne
                                od niego (podoba im sie literatura inna niz jemu...), mam glownie do zarzucenia
                                temu artykulowi.

                                "Pokaż mi, co czytasz, a powiem ci, kim jesteś. To takie prawdziwe, choć nowe,
                                przysłowie. Ilu ludzi za sprawą "Wyborczej" ugrzęźnie w tym kulturalnym
                                bagienku? Cóż, sami sobie będą winni. Któż bowiem zawierza "Wyborczej"?"

                                pokaz mi, co czytasz, a powiem ci, kim jestes - zgadzasz sie z tym twierdzeniem?
                                • agrafek Re: pokaz mi, co czytasz... 15.06.04, 15:01
                                  sagan2 napisała:

                                  > no i tutaj mamy sedno sprawy - na podstawie *zupelnie indywidualnych"
                                  kryteriow
                                  > oceny. a pan krajski ma ochote te swoje zupelnie indywidualne jryteria
                                  narzucic
                                  > wszystkim - stworzyc *obiektywna* liste "perelek literatuty"...
                                  > ... jak cos, poddane supelnie indywidualnym kryteriom oceny, moze byc
                                  > "obiektywne"?...
                                  > to, oraz pogarda, ktora pan krajski zywi do wszystkich, ktorzy maja zdanie
                                  inne
                                  > od niego (podoba im sie literatura inna niz jemu...), mam glownie do
                                  zarzucenia
                                  > temu artykulowi.
                                  Toteż nie bronię Krajewskiego, ale jego prawa do pozaliteraturoznawczych
                                  kryteriów oceny literatury. Czy można oceniać literaturę ze względów moralnych?
                                  Za Tadem powiem, że jeśli pojawia się utwór sławiący nieludzki system (np. "Do
                                  funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa", pozwólcie, że daruję autorowi podawanie
                                  nazwiska) oraz utwór, który go napiętnowuje (np. "Potęga smaku" Herberta), to
                                  mozna chyba pokusić się o taką ocenę. Upatrywanie się natomiast w "Lolicie"
                                  pornografii lub "Imieniu róży" tez antykościelnych prywatnie uważam za bzdurę.
                                  Ale to moje zdanie, Krajewski może mieć inne. Szkoda tylko, że oprócz zdania ma
                                  także możliwość wywierania wpływu na czytelników ND.

                                  > "Pokaż mi, co czytasz, a powiem ci, kim jesteś. To takie prawdziwe, choć nowe,
                                  > przysłowie. Ilu ludzi za sprawą "Wyborczej" ugrzęźnie w tym kulturalnym
                                  > bagienku? Cóż, sami sobie będą winni. Któż bowiem zawierza "Wyborczej"?"
                                  >
                                  > pokaz mi, co czytasz, a powiem ci, kim jestes - zgadzasz sie z tym
                                  twierdzeniem
                                  > ?
                                  Dość ryzykowne:). Mam w biblioteczce i Marksa i Lenina i Stalina, czyżbym był
                                  komunistą?
                                  pozdrawiam
                                  • tad9 Imię róży i nie tylko 15.06.04, 17:43
                                    agrafek napisał:

                                    >Upatrywanie się natomiast w "Lolicie"
                                    > pornografii lub "Imieniu róży" tez antykościelnych prywatnie uważam za
                                    >bzdurę.

                                    Kłopot (nie mój!) z "Imieniem róży" polega w tym przypadku na tym, że sam Eco
                                    nie tai, iż w książce swej zawarł przekaz, mający uderzać w doktrynę katolicką,
                                    i, że zrobił to celowo (raz jeszcze odsyłam do wywiadu V. Messoriego z Eco, o
                                    którym gdzieś w tym wątku już wspominałem) . Nie twierdzę, że to właśnie
                                    wyczerpuje przekaz "Imienia róży". Twierdzę, że ksiązka ta i taki wymiar
                                    posiada. Na forum "Książki" pojawił się wątek, zawierający taką oto teorię
                                    spiskową:

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=151&w=13146630
                                    Wyrafinowani intelektualiści bywający na forum swoim zwyczajem obrzucili autora
                                    wątku błotem, ja jednak twierdzę, że może być tutaj coś na rzeczy. Nie zgadzam
                                    się, z autorem, że rozpowszechnienie "Imienia róży", było głównym celem całej
                                    akcji "GW". Gotów jednak jestem poważnie brać pod uwagę hipotezę, że wybór TEJ
                                    właśnie książki, jako książki "promocyjnej" spowodowany był niechętnym
                                    nastawieniem środowiska "GW" do katolicyzmu. Czy naprawdę byłoby to aż tak
                                    nieprawdopodobne, jak się niektórym wydaje?




                                    • Gość: barbinator Re: Imię róży i nie tylko IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.06.04, 20:33
                                      Czy naprawdę byłoby to aż tak
                                      > nieprawdopodobne, jak się niektórym wydaje?


                                      Tak.
                                      • tad9 Re: Imię róży i nie tylko 15.06.04, 22:12
                                        Gość portalu: barbinator napisał(a):


                                        > Tak.

                                        Dlaczego?
                                        • Gość: Pawel Re: Imię róży i nie tylko IP: *.cec.eu.int 16.06.04, 09:07
                                          Bo jak sie rzuca jakas teze - np. o rzekomym niechetnym stosunku srodowisk GW
                                          do katolicyzmu - to warto by ja chociaz szczatkowo uzasadnic, a nie na
                                          podstawie wlasnego wydumanego widzimisie budowac wielopietrowe teorie spiskowe.
                                          • tad9 Re: Imię róży i nie tylko 16.06.04, 16:13
                                            Gość portalu: Pawel napisał(a):

                                            > Bo jak sie rzuca jakas teze - np. o rzekomym niechetnym stosunku srodowisk GW
                                            > do katolicyzmu - to warto by ja chociaz szczatkowo uzasadnic.

                                            Czy możesz podać przykład tekstu wydrukowanego w "GW", w którym w sposób
                                            pozytywny pisze się o katolicyzmie?
                                            • Gość: Pawel Re: Imię róży i nie tylko IP: *.cec.eu.int 16.06.04, 17:06
                                              Czyli zero uzasadnienia? Dziekuje, nie rozczarowales mnie.

                                              serwisy.gazeta.pl/wyborcza/0,42785.html
                                              • tad9 Re: Imię róży i nie tylko 16.06.04, 17:59
                                                Gość portalu: Pawel napisał(a):

                                                href="http://serwisy.gazeta.pl/wyborcza/0,42785.html"target="_blank">serwisy.gaz
                                                eta.pl/wyborcza/0,42785.html</a>

                                                No i proszę - mamy tam np. tekst "Maryja musi poczekać". Uważasz, że nie
                                                przebija z niego niechęć do katolicyzmu?
                                                • ix Odpowiedź... 16.06.04, 19:07
                                                  czy przebija czy nie przebija rozpoczęłaby nowy serial.
                                                  Lepiej wskaż (z cytatami) gdzie przebija, jeżeli tak uważasz.
                                                  To może być interesujące.
                                                  • tad9 Re: Odpowiedź... 16.06.04, 20:04
                                                    ix napisał:

                                                    > czy przebija czy nie przebija rozpoczęłaby nowy serial.
                                                    > Lepiej wskaż (z cytatami) gdzie przebija, jeżeli tak uważasz.
                                                    > To może być interesujące.

                                                    Cóż, może ta "GW" nie jest taka straszna. Pewien człowiek, który był w
                                                    siedzibie "GW", opowiadał, że nie znalazł tam masońskiej świątyni,
                                                    sprofanowanych hostii, pracownicy nie mówili w jdisz, ani po hebrajsku, i
                                                    pracowali, chociaż to była sobota. Więc, może nie jest z "GW" tak źle?
                                                    (czy to, co napisałem uważasz, za przejaw niechęci do "GW"?)
                                                  • Gość: barbinator Re: Odpowiedź... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 16.06.04, 22:33
                                                    Ja też wolałabym usłyszeć jakieś konkretne dowody antyklerykalizmu GW.
                                                    Zwłaszcza że przeczytałam artykuł który wymieniłeś wcześniej (Maryja musi
                                                    poczekać) i pojęcia nie mam co antyklerykalnego ty tam znalazłeś.
                                                    Czy mógłbyś to wyjaśnić?
                                                    Ponadto: przejrzałam z grubsza artykuły w dziale Arka Noego gdyż miałam ochotę
                                                    zagiąć cię jakimś przykładem artykułu w którym żadną miarą antyklerykalizmu nie
                                                    znajdziesz. A wiesz dlaczego dałam sobie spokój? Bo nie wiedziałam który
                                                    wybrać... wszystkie się nadawały:))
                                                    Prawda jest bowiem taka, że w ŻADNYM Z NICH nie znalazłam ani śladu
                                                    antyklerykalizmu. Czy ty przypadkiem nie mylisz GW z "Nie" ? ;))
                                                    I jeszcze jedno: zajrzyj tutaj
                                                    serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2132571.html
                                                    ...i odpowiedz na takie pytanie:
                                                    Czy uznajesz ten krytyczny wobec Żydów tekst za antysemicki?
                                                    Zapewne nie...
                                                    No widzisz... a w tekście "Maryja musi poczekać" nawet i takiej krytyki wobec
                                                    Kościoła nie uświadczysz...

                                                    Pozdr. B.
                                                  • tad9 Re: Odpowiedź... 17.06.04, 20:03
                                                    Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                                    > Ja też wolałabym usłyszeć jakieś konkretne dowody antyklerykalizmu GW.
                                                    > Zwłaszcza że przeczytałam artykuł który wymieniłeś wcześniej (Maryja musi
                                                    > poczekać) i pojęcia nie mam co antyklerykalnego ty tam znalazłeś.
                                                    > Czy mógłbyś to wyjaśnić?

                                                    Sam tytuł jest złośliwy (sama wiesz coś o mozliwościach jakie dają tytuły.
                                                    Pamiętasz jak męczyłaś mnie o "Feminizm - Zmierzch Zachodu?"). Popatrzmy na
                                                    taki przykła: w czasie przesłuchania przed komisją sejmową Michnik odpowiadał
                                                    na stojąco, chociaż proponowano mu, by usiadł. Gdyby w jakiejś gazecie relację
                                                    zatytułowano "Michnik nie chce siedzieć", albo "Czy Michnik powinien
                                                    posiedzieć?", to, czy nie odebrałabyś tego jako złośliwości? Albo fragmencik,
                                                    gdzie autorka wymienia, czego w Licheniu NIE MA ("nie ma ulotek antysemickich,
                                                    nie ma nawoływań antyunijnych, nie ma plakatów Radia Maryja"), oczywiście, jest
                                                    to pewnie szczera prawda. Pisałem już o tego rodzaju prawdach wyżej. Gdybym po
                                                    wizycie w siedzibie "GW" wpierw rozpisywał się o przepychu siedziby (a było by
                                                    o czym) a potem wtrącał zdanka w rodzaju "nie ma tam świątyni masońskicj,
                                                    pracownicy nie żydłaczą, i pracują w soboty", też byłaby to szczera prawda (?).
                                                    Albo taki fragment: "nikt w Licheniu nie wierzy w cudowne źródełko, bo starsi
                                                    pamiętają, że nim nastał Mikulski, pod licheńską studnią przesiadywali
                                                    pijaczkowie i szkoda mówić, co w tej studni pływało". To też, być może jest
                                                    prawdą. Ale oboje wiemy, że pisząc prawdę, można pisać "prawdę ukierunkowaną".
                                                    W "Rzeczypospolitej" też ukazał się artykuł o Licheniu i tam na takich akurat
                                                    prawdach się nie skupiano. Krótko mówiąc, artykuł jest "ukierunkowany".




                                                    > Ponadto: przejrzałam z grubsza artykuły w dziale Arka Noego gdyż miałam
                                                    >ochotę zagiąć cię jakimś przykładem artykułu w którym żadną miarą
                                                    >antyklerykalizmu nie znajdziesz. A wiesz dlaczego dałam sobie spokój? Bo nie
                                                    >wiedziałam który wybrać... wszystkie się nadawały:))
                                                    > Prawda jest bowiem taka, że w ŻADNYM Z NICH nie znalazłam ani śladu
                                                    > antyklerykalizmu. Czy ty przypadkiem nie mylisz GW z "Nie" ? ;))

                                                    A kto tutaj mówi o jawnym, prymitywnym atyklerykalizmie w stylu "Nie",
                                                    czy "Faktów i mitów"? "GW" działa subtelniej, zupełnie jakby kierowała się
                                                    wskazaniami Lenina (w końcu Michnik to stary dobry "walterowiec"). "Nie" działa
                                                    na innym odcinku frontu, "GW" na innym. "Nie" wali na odlew, a "GW" z troską
                                                    pochyla się nad kondycją KK i "promuje" pewną jego wizję.
                                                  • Gość: Pawel Re: Odpowiedź... IP: 158.169.122.* 18.06.04, 10:18
                                                    No pieknie, ale nadal nie wskazales niecheci do katolicyzmu jako religii. To,
                                                    ze artykul nie jest napisany na kleczkach i nie ma tam samych ochow i achow to
                                                    jeszcze za malo, aby stanowic dowod Twojej tezy - czy ks. Boniecki takze
                                                    jest "niechetny"?. Na tej samej zasadzie to i ND i RM sa "niechetne" wobec
                                                    katolicyzmu, bo tez sie jakos Licheniem nie zachwycaja.

                                                    Dzwinie takze pomijasz wiele pozytywnych spraw, ktore porusza autorka - pomoc
                                                    uzaleznionym, duzo ludzi uczestniczacych w mszach itp. Artykul nie jest
                                                    ukierunkowany, tylko obiektywny, w przeciwienstwie do Twojej "recenzji".

                                                    Teza nadal czeka na udowodnienie.
                                                  • tad9 Re: Odpowiedź... 19.06.04, 09:34
                                                    Gość portalu: Pawel napisał(a):

                                                    > No pieknie, ale nadal nie wskazales niecheci do katolicyzmu jako religii.

                                                    Cóż, jeżeli chodzi Ci o dowód tak "twardy" jak dowód matematyczny, to
                                                    rzeczywiście takiego nie mam. Mogłem wskazać na poszlaki, i to właśnie
                                                    zrobiłem. Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że poszlaki tego rodzaju nic nie
                                                    znaczą. Ja np. od dłuższego czasu piszę tutaj, że tekst Krajskiego został źle
                                                    oceniony przez tutejszych bywalców.

                                                    >To,
                                                    > ze artykul nie jest napisany na kleczkach i nie ma tam samych ochow i achow
                                                    >to jeszcze za malo, aby stanowic dowod Twojej tezy

                                                    Nie chodzi o brak ochów i achów, chodzi o pewne "ukierunkowanie", nagromadzenie
                                                    szczegółow, które, choć być może najzupełniej prawdziwe wzmacniają taką, a nie
                                                    inną wymowę tekstu. Wypowiedź Bonieckiego także wpisuje się w ten "przekaz".
                                                    Tekst w "Rzeczypospolitej" także nie był pisany na klęczkach, a jednak robi
                                                    inne wrażenie.

                                                    >czy ks. Boniecki takze
                                                    > jest "niechetny"?. Na tej samej zasadzie to i ND i RM sa "niechetne" wobec
                                                    > katolicyzmu, bo tez sie jakos Licheniem nie zachwycaja.

                                                    Bardzo możliwe, ze Boniecki jest niechętny, i, że dlatego właśnie znalazł się w
                                                    artykule. Nie chodzi tu zresztą o Licheń, jako taki. "GW" po prostu
                                                    nieznosi "ludowego katolicyzmu".

                                                    > Dzwinie takze pomijasz wiele pozytywnych spraw, ktore porusza autorka - pomoc
                                                    > uzaleznionym, duzo ludzi uczestniczacych w mszach itp. Artykul nie jest
                                                    > ukierunkowany, tylko obiektywny, w przeciwienstwie do Twojej "recenzji".

                                                    Rzeczywiście jest krótki fragment o pomocy uzależnionym (ach, ci "ludowi
                                                    katolicy", co za pijacy!). Jest też o ilości ludzi, wraz, ze skrupulatnym
                                                    wyliczeniem struktury ich wykształcenia, z którego wynika, że do Lichenia
                                                    ciągną ciemni ludzie, głównie z wykształceniem podstawowym i zawodowym. (jak
                                                    pisze autora TYLKO 5% ma wyższe. A ile osób w Polsce ma wyższe wykształcenie?
                                                    Zdaje się 9 albo 11!)

                                                    > Teza nadal czeka na udowodnienie.

                                                    Ja znacznie dłużej czekam na udowodnienie, że tekst Krajskiego jest tak
                                                    straszny, jak go tutaj malują.
                                                  • Gość: barbinator Re: Odpowiedź... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.06.04, 09:59
                                                    Cóż, jeżeli chodzi Ci o dowód tak "twardy" jak dowód matematyczny, to
                                                    > rzeczywiście takiego nie mam.


                                                    Coś często ostatnio się na to powołujesz.
                                                    Widzisz Tad, fakt iż w humanistyce nic nie jest możliwe do udowodnienia w
                                                    sposób "twardy" nie oznacza jeszcze, że można pleść co ślina na język
                                                    przyniesie i twierdzić, że każde takie dowodzenie jest tyle samo warte.
                                                    Powiem szczerze: twoje dowodzenie rzekomego antyklerykalizmu GW jest g... warte.
                                                    W przeciwieństwie do dowodzenia Klarysy na temat wartości twórczości pana
                                                    Krajskiego.
                                                    I choć pewno trudno ci w to uwierzyć, jest to absolutnie bezstronna i
                                                    obiektywna opinia.

                                                    Pozdr. B.
                                                  • tad9 Re: Odpowiedź... 19.06.04, 10:06
                                                    Gość portalu: barbinator napisał(a):
                                                    > Powiem szczerze: twoje dowodzenie rzekomego antyklerykalizmu GW jest g...
                                                    >warte W przeciwieństwie do dowodzenia Klarysy na temat wartości twórczości
                                                    >pana Krajskiego.I choć pewno trudno ci w to uwierzyć, jest to absolutnie
                                                    >bezstronna i obiektywna opinia.


                                                    Cóż, a ja twierdzę, że "dowodzenie Klarysy" jest bardzo wątpliwej jakości.
                                                    Skoro to, co napisałaś jest "absolutnie bezstronne i obiektywne" z łatwością -
                                                    jak sądzę - wykarzesz, że nie mam racji. Czekam.

                                                    > Pozdr.
                                                  • empeka Re: Odpowiedź... 19.06.04, 11:26
                                                    tad9 napisał:

                                                    > Cóż, a ja twierdzę, że "dowodzenie Klarysy" jest bardzo wątpliwej jakości.
                                                    > Skoro to, co napisałaś jest "absolutnie bezstronne i obiektywne" z łatwością -
                                                    > jak sądzę - wykarzesz, że nie mam racji. Czekam.

                                                    Oby los nie wykarał - za literówki (jak mniemam).

                                                    M
                                                  • tad9 Re: Odpowiedź... 20.06.04, 08:55
                                                    empeka napisała:

                                                    > Oby los nie wykarał - za literówki (jak mniemam).

                                                    Co masz na myśli?
                                                  • empeka Re: Odpowiedź... 20.06.04, 13:44
                                                    Ortografię:
                                                    > z łatwością - jak sądzę - wykarzesz, że [...]
                                                  • tad9 Re: Odpowiedź... 20.06.04, 13:57
                                                    empeka napisała:

                                                    > Ortografię:

                                                    Czyli...?

                                                  • empeka Re: Odpowiedź... 20.06.04, 14:55
                                                    tad9 napisał:

                                                    > empeka napisała:
                                                    >
                                                    > > Ortografię:
                                                    >
                                                    > Czyli...?
                                                    >

                                                    Napisalam inaczej, że chodzi mi o [Twoją]:
                                                    >> Ortografię:
                                                    >>> z łatwością - jak sądzę - wykarzesz, że [...]

                                                    Sprawdź w słowniku ortograficznym 'wykarzesz' i cytuj dokładnie.
                                                    No i pamiętaj o czepianiu się koleżanki z forum za 'księżów', mnie za wiedzę historyczną
                                                    niepopartą dyplomem magistra i Twoim powoływaniem się na lekkie i dowcipne pióro.

                                                    > Czyli...?

                                                    No właśnie, co to ma znaczyć?
                                                    Rozumiesz gdy chcesz i co chcesz?
                                                    Resztę przeinaczasz?
                                                    Tak odpowiadasz, żeby dobrze przyładować?

                                                    Tak właśnie myślę.
                                                  • tad9 Re: Odpowiedź... 20.06.04, 21:28
                                                    empeka napisała:

                                                    > Sprawdź w słowniku ortograficznym 'wykarzesz' i cytuj dokładnie.

                                                    A więc uważasz, że słowo "wykarzesz" pisze się tak a nie inaczej, bo zajrzałaś
                                                    do słownika? Czym jest słownik Twoim zdaniem? Wyrocznią Pana? Czy aby nie jest
                                                    rodzajem umowy, zawartej ponad naszymi głowami, przez nieznanych nam ludzi? Nie
                                                    przypominam sobie, żeby ktoś pytał mnie o zdanie w jaki sposób pisać mam to
                                                    słówko. Dlaczego miałbym stosować się do norm, które ustalano bez mojego
                                                    udziału?


                                                    > No i pamiętaj o czepianiu się koleżanki z forum za 'księżów', mnie za wiedzę
                                                    >historyczną

                                                    Nie czepiałem się Zuli za użycie tej formy. Przeciwnie, uważam, że to słówko
                                                    jest całkiem udane. Więcej powiem! Zula w tym samym wątku używa słowa "pyszyć"
                                                    (tj. unosić się pychą). To słowo uważam za wręcz genialne. Pomyśl tylko:
                                                    zamiast "księża unoszą się pychą", moglibyśmy pisać: "księżowie się pyszą". Czy
                                                    to nie byłoby cudowne?
                                                  • yaninka Re:Do tad9. 21.06.04, 00:25
                                                    Ciekawy sposób uzasadniania własnej indolencj i to dotyczącej wiedzy na
                                                    poziomie szkoły podstawowej. Piszemy karzę od karać i każę od kazać. .
                                                  • tad9 Re:Do tad9. 21.06.04, 18:56
                                                    yaninka napisała:

                                                    > Ciekawy sposób uzasadniania własnej indolencj i to dotyczącej wiedzy na
                                                    > poziomie szkoły podstawowej.

                                                    Jak wyczytałem w ostatniej "GW" w dzienniku Sylvi Plath są błędy ortograficzne.
                                                    Jej też zarzucasz "indolencję dotyczącą wiedzy na poziomie szkoły podstawowej"?


                                                    >Piszemy karzę od karać i każę od kazać. .

                                                    A ja połączyłem te dwa słowa w słowotwórczej erupcji i otrzymałem
                                                    wyraz "wykarać" posiadający własne, specyficzne znaczenie (wykazać coś komuś
                                                    karząc go jednoczesnie za jego pychę np. Niech się nie pyszy!
                                                    A poza tym, skąd wzięła się ta reguła odmiany, ktorą podałaś i dlaczego miałbym
                                                    ją stosować?


                                                  • yaninka Re:Do tad9. 21.06.04, 20:06

                                                    Tad napisałeś:
                                                    > Jak wyczytałem w ostatniej "GW" w dzienniku Sylvi Plath są błędy
                                                    ortograficzne.
                                                    >
                                                    > Jej też zarzucasz "indolencję dotyczącą wiedzy na poziomie szkoły
                                                    podstawowej"?
                                                    > Nie zarzucam. Czym innym jest popełnianie błędów, a czym innym dorabianie do
                                                    tego ideologii i podważanie sensu stosowania obowiązujących zasad.Znowu będę
                                                    małostkowa i dodam "Sylvii".

                                                    > >Piszemy karzę od karać i każę od kazać. .
                                                    >
                                                    >
                                                    > A poza tym, skąd wzięła się ta reguła odmiany, ktorą podałaś i dlaczego
                                                    miałbym
                                                    >
                                                    > ją stosować?
                                                    >
                                                    >Radzę zajrzeć zasad zamieszczonych w jakimkolwiek słowniku ortograficznym
                                                    języka polskiego(zakres użycia rz i ż)Jak słusznie zauważyli inni rozmówcy,
                                                    przestrzeganie zasad ortografii pozwala unikać zakłóceń komunikacji. I nie
                                                    prowadzi do dehumanizacji tejże:} Do tego dochodzi na innych poziomach.
                                                  • Gość: xyz Re: Odpowiedź... IP: 195.117.141.* 21.06.04, 08:42
                                                    wykazać - wykażesz
                                                    karać - karzesz

                                                    Nie ma tu dowolności autorow słownika. Język służy komunikacji, błędy zakłócają
                                                    komunikację i utrudniają zrozumienie. Ostatnia Twoja wypowiedź źle świadczy o
                                                    Tobie. Innych nie znam.
                                                  • tad9 Re: Odpowiedź... 21.06.04, 18:57
                                                    Gość portalu: xyz napisał(a):


                                                    > Nie ma tu dowolności autorow słownika. Język służy komunikacji, błędy
                                                    >zakłócają komunikację i utrudniają zrozumienie.

                                                    Zakłócenie też jest częścią przekazu i elementem komunikacji. Eliminacja
                                                    zakółceń w istocie dehumanizuje komunikację międzyludzką.

                                                  • empeka Re: Odpowiedź... 21.06.04, 12:39
                                                    tad9 napisał:

                                                    > A więc uważasz, że słowo "wykarzesz" pisze się tak a nie inaczej, bo zajrzałaś
                                                    > do słownika?

                                                    Wnioskowanie nietrafione.

                                                    > Czym jest słownik Twoim zdaniem? Wyrocznią Pana? Czy aby nie jest
                                                    > rodzajem umowy, zawartej ponad naszymi głowami, przez nieznanych nam ludzi?

                                                    Może znasz się na historii, ale nie języka. Jest wciąż wielu młodocianych 'reformatorów' i
                                                    'buntowników' językowych na forach i grupach wyspecjalizowanych w tematyce
                                                    językoznawczej.*

                                                    > Nie
                                                    > przypominam sobie, żeby ktoś pytał mnie o zdanie w jaki sposób pisać mam to
                                                    > słówko. Dlaczego miałbym stosować się do norm, które ustalano bez mojego
                                                    > udziału?

                                                    Dlaczego zadajesz pytanie, które nie ma żadnego związku z tematyką wątku, ani nawet
                                                    podwątku? Ale pod gwiazdką znajdziesz krótkie wyjaśnienie.

                                                    > > No i pamiętaj o czepianiu się koleżanki z forum za 'księżów', mnie za
                                                    > > wiedzę historyczną
                                                    >
                                                    > Nie czepiałem się Zuli za użycie tej formy. Przeciwnie, uważam, że to słówko
                                                    > jest całkiem udane.

                                                    Szkoda, że w stosownym czasie w ogóle nie dało się odczytać twoich pozytywnych ocen.
                                                    I szkoda, że odpowiadasz tylko fragmentarycznie.

                                                    Teraz także, wybierasz cytaty, resztę pomijasz milczeniem, a byłoby lepiej gdybyś odpowiadał
                                                    na całość, lub w ogóle.

                                                    Pominąłeś moje:
                                                    > No i pamiętaj o czepianiu się [...] mnie za wiedzę historyczną niepopartą
                                                    > dyplomem magistra i Twoim powoływaniem się na lekkie i dowcipne pióro.
                                                    >
                                                    > > Czyli...?
                                                    >
                                                    > No właśnie, co to ma znaczyć?
                                                    > Rozumiesz gdy chcesz i co chcesz?
                                                    > Resztę przeinaczasz?
                                                    > Tak odpowiadasz, żeby dobrze przyładować?
                                                    >
                                                    > Tak właśnie myślę.

                                                    To jest pytanie o Twoją motywację do odpowiadania w sposób co najmniej kontrowersyjny, a nie
                                                    'lekki i dowcipny'.
                                                    Czy my tu mamy kącik humoru, czy forum dyskusyjne?
                                                    Czy chodzi o zmiażdżenie rozmówcy, czy o konstruktywną wymianę poglądów?
                                                    Czy wolno mieć inne zdanie niż Ty i je wyrazić bez 'lekkiego i dowcipnego' cytowania danych,
                                                    odnośników, statystyk i bibliografii ?

                                                    Marta

                                                    = =
                                                    * Oto przyklad osobistego podejścia do ortografii (z Usenetu, pl.hum.polszczyzna):

                                                    No, ńjewjem, czy pszekas fonetyczny jeznajlepszym rozwjonzańjem. Chodźby
                                                    dlatego, że tybyś pewńje zaczoł to zdańje otsłowa "choćby", aja ot
                                                    "chodźby", amoże i ńjemam racji? Wdodatku, jagwidać, mówi sie ciongjem,
                                                    a fpisańju warto zachować odźdźelność wyrazóf - wide: piersze zadńje -
                                                    napisałem tam "jeznajlepszym", bo tagmówje, ale w ńjektórych sytuacjach
                                                    mówi sie pszeciesz: "jest najlepszym".

                                                    A teraz wyobraź sobie, że każdy pisze inaczej, po swojemu.
                                                    M
                                                  • tad9 Re: Odpowiedź... 21.06.04, 18:53
                                                    empeka napisała:

                                                    > Wnioskowanie nietrafione.

                                                    Dlaczego zatem do słownika mnie odsyłasz?

                                                    > Może znasz się na historii, ale nie języka. Jest wciąż wielu
                                                    >młodocianych 'reformatorów' i
                                                    > 'buntowników' językowych na forach i grupach wyspecjalizowanych w tematyce
                                                    > językoznawczej.*

                                                    No właśnie. Dlaczego więc masz do mnie pretensje, o to słówko?


                                                    > Dlaczego zadajesz pytanie, które nie ma żadnego związku z tematyką wątku, ani
                                                    >nawet podwątku? Ale pod gwiazdką znajdziesz krótkie wyjaśnienie.

                                                    Ma związek, ponieważ zasugerowałaś, że winienem stosować się do słownika
                                                    ortograficznego.

                                                    > Pominąłeś moje:
                                                    > > No i pamiętaj o czepianiu się [...] mnie za wiedzę historyczną niepopartą
                                                    > > dyplomem magistra i Twoim powoływaniem się na lekkie i dowcipne pióro.

                                                    Niczego nie pominąłem. Twoja wypowiedź składała się z 2 części (czy też
                                                    poruszała dwie kwestie). W pierwszej zarzuciłaś mi, że czepiałem się Zuli, w
                                                    drugiej napomniałaś mnie, bym pamiętał, o tym, że "czepiałem się" Ciebie "za
                                                    wiedzę historyczną". W odniesieniu do części pierwszej zamieściłem sprostowanie
                                                    (nie czepiałem się Zuli, część drugą przyjąłem do wiadomości (będę pamiętał o
                                                    tym, o co mnie prosisz).

                                                    > Czy my tu mamy kącik humoru, czy forum dyskusyjne?

                                                    Jedno, drugie, a nawet jeszcze więcej.

                                                    > Czy chodzi o zmiażdżenie rozmówcy, czy o konstruktywną wymianę poglądów?

                                                    Chodzi o wymianę poglądów.

                                                    >Czy wolno mieć inne zdanie niż Ty i je wyrazić bez 'lekkiego i dowcipnego'
                                                    >cytowania danych,odnośników, statystyk i bibliografii ?

                                                    Czy nie wolno zadawać pytań w rodzaju: "na czym opierasz swoje twierdzenia"? W
                                                    tym wątku pytania takie zadaje mi Paweł(?). Nie mam o to do niego pretensji.
                                                    Byłoby dziwne, gdyby tego nie robił.

                                                    > * Oto przyklad osobistego podejścia do ortografii (z Usenetu,
                                                    pl.hum.polszczyzn
                                                    > a):
                                                    >
                                                    > No, ńjewjem, czy pszekas fonetyczny jeznajlepszym rozwjonzańjem. Chodźby
                                                    > dlatego, że tybyś pewńje zaczoł to zdańje otsłowa "choćby", aja ot
                                                    > "chodźby", amoże i ńjemam racji? Wdodatku, jagwidać, mówi sie ciongjem,
                                                    > a fpisańju warto zachować odźdźelność wyrazóf - wide: piersze zadńje -
                                                    > napisałem tam "jeznajlepszym", bo tagmówje, ale w ńjektórych sytuacjach
                                                    > mówi sie pszeciesz: "jest najlepszym".

                                                    > A teraz wyobraź sobie, że każdy pisze inaczej, po swojemu.

                                                    Zapanowałaby w końcu wolność językowa! Czy dożyjemy tych pięknych czasów?
                                                    UWOLNIĆ SŁOWA!
                                                  • empeka Re: Odpowiedź... mnie nudzi... 21.06.04, 21:23
                                                    tad9 napisał:

                                                    > Dlaczego zatem do słownika mnie odsyłasz?

                                                    Dlaczego nie przynałeś się do pomyłki? Inne słowa jakoś wciąż trzymasz na uwięzi.

                                                    > No właśnie. Dlaczego więc masz do mnie pretensje, o to słówko?

                                                    Znajomość historii (języka) nie jest wymagana dla zachowania poprawnej pisowni. Porawna
                                                    pisownia nie jest w ogóle wymagana na forach (poza określonymi sytuacjami). Taka sytuacja
                                                    miała np. miejsce na tym forum.
                                                    >
                                                    > Ma związek, ponieważ zasugerowałaś, że winienem stosować się do słownika
                                                    > ortograficznego.

                                                    Ta sugestia nie wzięła się z mojej szczególnej miłości do ortografii, tylko z obserwacji Twojego
                                                    sposobu pisania: męczliwego, ale poprawnego językowo, aż do tej wpadki.

                                                    > (nie czepiałem się Zuli, część drugą przyjąłem do wiadomości (będę pamiętał o
                                                    > tym, o co mnie prosisz).

                                                    Czepiałeś się stosując technikę sugestii.
                                                    O nic cię nie prosiłam, o ile sobie przypominam.

                                                    > >Czy wolno mieć inne zdanie niż Ty i je wyrazić bez 'lekkiego i dowcipnego'
                                                    > >cytowania danych,odnośników, statystyk i bibliografii ?

                                                    ???

                                                    > Czy nie wolno zadawać pytań w rodzaju: "na czym opierasz swoje twierdzenia"? W
                                                    > tym wątku pytania takie zadaje mi Paweł(?). Nie mam o to do niego pretensji.
                                                    > Byłoby dziwne, gdyby tego nie robił.

                                                    Wolno Ci zadawać takie pytania. Byle bez mechanicznej przesady.
                                                    Jeszcze bardziej wolno Ci pokazać innym jaki sposób 'dowodzenia' uważasz za dobry, a Ty
                                                    uciekasz w krzaki gdy sam jesteś pytany o dane.

                                                    > Zapanowałaby w końcu wolność językowa! Czy dożyjemy tych pięknych czasów?
                                                    > UWOLNIĆ SŁOWA!

                                                    One są wolne.
                                                    Uwolnić trzeba zakute pały.

                                                    Marta
                                                  • Gość: Pawe Re: Odpowiedź... IP: *.cec.eu.int 21.06.04, 09:15
                                                    tad9 napisal:

                                                    > Cóż, jeżeli chodzi Ci o dowód tak "twardy" jak dowód matematyczny, to
                                                    > rzeczywiście takiego nie mam. Mogłem wskazać na poszlaki, i to właśnie
                                                    > zrobiłem. Oczywiście, zawsze można powiedzieć, że poszlaki tego rodzaju nic
                                                    > nie znaczą.

                                                    Acha, czyli teze o niecheci GW do katolicyzmu uznajemy za nieudowodniona.

                                                    > Nie chodzi o brak ochów i achów, chodzi o pewne "ukierunkowanie",
                                                    nagromadzenie szczegółow, które, choć być może najzupełniej prawdziwe
                                                    wzmacniają taką, a nie inną wymowę tekstu.

                                                    A moze one tylko Tobie ja wzmacniaja? Wiesz, na zasadzie - jak sie chce psa
                                                    uderzyc - wytknac GW niechec do czegos - to kij sie zawsze znajdzie.

                                                    > Bardzo możliwe, ze Boniecki jest niechętny, i, że dlatego właśnie znalazł się
                                                    w artykule. Nie chodzi tu zresztą o Licheń, jako taki. "GW" po prostu
                                                    > nieznosi "ludowego katolicyzmu".

                                                    Oooo, kolejna teza... juz nawet nie prosze o uzsadnienie...

                                                    > Rzeczywiście jest krótki fragment o pomocy uzależnionym (ach, ci "ludowi
                                                    > katolicy", co za pijacy!).

                                                    Acha, to pewnie znowu to ukierunkowanie - Polacy to przeciez abstynenci z
                                                    dziada pradziada, a statystki mowiace cos o 11 litrach czystego spitytusu na
                                                    lebka to pewnie wymysl Wyborczej, nie?

                                                    > Jest też o ilości ludzi, wraz, ze skrupulatnym
                                                    > wyliczeniem struktury ich wykształcenia, z którego wynika, że do Lichenia
                                                    > ciągną ciemni ludzie, głównie z wykształceniem podstawowym i zawodowym. (jak
                                                    > pisze autora TYLKO 5% ma wyższe. A ile osób w Polsce ma wyższe wykształcenie?
                                                    > Zdaje się 9 albo 11!)

                                                    Czyli biorac poprawke na niewielka reprezentatywnosc probki mozna przyjac, ze
                                                    struktura pielgrzmyow lichenskich jest podobna do struktury calego polskiego
                                                    spoleczenstwa.

                                                    > Ja znacznie dłużej czekam na udowodnienie, że tekst Krajskiego jest tak
                                                    > straszny, jak go tutaj malują.

                                                    A co to ma wspolnego z naszym podwatkiem?
                                                  • tad9 Re: Odpowiedź... 21.06.04, 19:00
                                                    Gość portalu: Pawe napisał(a):

                                                    > Acha, czyli teze o niecheci GW do katolicyzmu uznajemy za nieudowodniona.

                                                    Nie twierdziłem, że przedstawię dowód. Mówiłem o poszlakach.

                                                    > A moze one tylko Tobie ja wzmacniaja?

                                                    Nie tylko.

                                                    > Acha, to pewnie znowu to ukierunkowanie - Polacy to przeciez abstynenci z
                                                    > dziada pradziada, a statystki mowiace cos o 11 litrach czystego spitytusu na
                                                    > lebka to pewnie wymysl Wyborczej, nie?

                                                    Kuroń też za kołnierz podobno nie wylewał, ale jakoś w "GW" się o tym nie
                                                    rozpisywano.

                                                    > A co to ma wspolnego z naszym podwatkiem?

                                                    Ma o tyle, że atakujący Krajskiego także opierają się na poszlakach.
                                                  • Gość: Pawel Re: Odpowiedź... IP: *.cec.eu.int 22.06.04, 08:59
                                                    tad9 napisał:

                                                    > > Acha, czyli teze o niecheci GW do katolicyzmu uznajemy za nieudowodniona.
                                                    >
                                                    > Nie twierdziłem, że przedstawię dowód. Mówiłem o poszlakach.

                                                    No i wlasnie dlatego uznajemy ja za nieudowodniona.

                                                    > > A moze one tylko Tobie ja wzmacniaja?
                                                    >
                                                    > Nie tylko.

                                                    Wyglada na to, ze tylko.

                                                    > Kuroń też za kołnierz podobno nie wylewał, ale jakoś w "GW" się o tym nie
                                                    > rozpisywano.

                                                    A u was w Ameryce bija Murzynow!!!

                                                    > > A co to ma wspolnego z naszym podwatkiem?
                                                    >
                                                    > Ma o tyle, że atakujący Krajskiego także opierają się na poszlakach.

                                                    Nie na poszlakach, tylko na tym, co wypisuje.



                                                  • tad9 Re: Odpowiedź... 23.06.04, 18:22
                                                    Gość portalu: Pawel napisał(a):
                                                    > No i wlasnie dlatego uznajemy ja za nieudowodniona.

                                                    Rzeczywiście, nie mogę przedstawić dowodu np. w postaci deklaracji
                                                    redakcji "GW" w stylu: "nie lubimy katolicyzmu". Mogę przedstawiać poszlaki. Na
                                                    przykład, akurat wtedy, gdy w polskich mediach zaczyna się mówić o
                                                    przygotowywanych przez hiszpański rząd projektach wprowadzenia homomałżeństw, i
                                                    liberalizacji aborcji (KK oczywiście protestuje), w "GW" ukazuje się wywiad z
                                                    hiszpańskim pisarzem (eks komunistą) z takimi mn. fragmentami:
                                                    "-Chciałbym zrozumieć, co się panu nie podoba w hiszpańskiej transformacji(...)
                                                    (....)
                                                    - Weźmy edukację. Mamy laickie państwo, a część szkół wciąż znajduje się w
                                                    rękach księży, biskupów, zakonnic. Nauczyciele religii są mianowani przez
                                                    Konferencję Episkopatu.(...)
                                                    - Czyżby Kościół miał tak duże wpływy? Przecież społeczeństwo nie wydaje się
                                                    zbyt religijne, zwłaszcza młodsze pokolenie.
                                                    - To taki konkubinat Kościoła i władzy, który trwa od wieków.(...).Natomiast
                                                    rzeczywiście kościoły są puste, liczba powołań kapłańskich spadła straszliwie.
                                                    Kościół wciąż ma silne wpływy w oświacie, prowadzi wiele szkół instytutów - ale
                                                    jego walka z nowoczesnością, jest skazana na przegraną. Ludzie zobojętnieli na
                                                    religię. A trzeba pamiętać jak silna jest w Hiszpanii tradycja antyklerykalna -
                                                    wszystkie rewolty zaczynały się od palenia kościołów.
                                                    - A jak, Pana zdaniem, zmieniło się społeczeństwo hiszpańskie po wejściu do
                                                    UE?
                                                    - Gospodarczo bardzo się rozwinęło. Jeśli chodzi o sposób myślenia i obyczaje,
                                                    Hiszpanie zeuropeizowali się. Myślę, że mentalnie wyprzedzają zacofany o 300
                                                    lat Kościół, prawicę i wiele instytucji państwa. Natomiast sędziowie wciąż żyją
                                                    w XVII wieku.(......)"
                                                    BYĆ MOŻE ów wywiad jest po prostu wywiadem z pewnym pisarzem hiszpańskim, BYĆ
                                                    MOŻE jednak ma przy okazji "urabiać" poglądy czytelników "GW" w pewnym
                                                    kierunku.

                                                    > Wyglada na to, ze tylko.

                                                    Nie wiem. Racja nie zależy jednak od ilości popierających ją osób.

                                                  • Gość: barbinator Re: Odpowiedź... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.04, 07:53
                                                    Acha, rozumiem...
                                                    A więc ty tylko przedstawiłes poszlaki dowodzące tego, że GW jest antykatolicka
                                                    oraz zasugweowałeś, że wiele osób podziela twoją opinię. Uważasz, że to
                                                    wystarczy do wyrażania tego typu opinii?
                                                    Rozumiem więc, że gdy ktoś napisze tak: "Kościół Katolicki jest pedofilski"
                                                    potem zaś zaesekuruje się mówiąc, że na poparcie tego faktu może przedstawić
                                                    pewne poszlaki, oraz że wie iż wiele osób myśli podobnie - nie będziesz miał
                                                    nic przeciwko takim tekstom?
                                                    Zaś gdy forumowe kółko konserwatywne napadnie na jego autora i zdrowo mu
                                                    nawciska to staniesz w jego obronie z taką samą energią z jaką broniłeś
                                                    Krajskiego...?

                                                    Pozdr. B.
                                                  • tad9 Re: Odpowiedź... 24.06.04, 15:47
                                                    Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                                    > Acha, rozumiem...
                                                    > A więc ty tylko przedstawiłes poszlaki dowodzące tego, że GW jest
                                                    >antykatolicka oraz zasugweowałeś, że wiele osób podziela twoją opinię.

                                                    Tak.

                                                    >Uważasz, że to
                                                    > wystarczy do wyrażania tego typu opinii?

                                                    Tak.

                                                    > Rozumiem więc, że gdy ktoś napisze tak: "Kościół Katolicki jest pedofilski"
                                                    > potem zaś zaesekuruje się mówiąc, że na poparcie tego faktu może przedstawić
                                                    > pewne poszlaki, oraz że wie iż wiele osób myśli podobnie - nie będziesz miał
                                                    > nic przeciwko takim tekstom?

                                                    Mylisz dwie rzeczy: wyrażanie opinii i "mienie coś przeciw opiniom".
                                                    Przecież "możesz coś mieć" przeciw temu co piszę o "GW". Któż Ci broni? Zaś co
                                                    do poszlak - czyż sama nie wytaczałaś tu poszlakowych procesów o antysemityzm?
                                                    Skoro już o tym mowa, co sądzisz o tym:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=1995169&a=1995169

                                                    > Zaś gdy forumowe kółko konserwatywne napadnie na jego autora i zdrowo mu
                                                    > nawciska to staniesz w jego obronie z taką samą energią z jaką broniłeś
                                                    > Krajskiego...?

                                                    Co zarzucasz mojej obronie tekstu Krajskiego?


                                                    > Pozdr.
                                                  • Gość: Pawel Re: Odpowiedź... IP: *.cec.eu.int 24.06.04, 16:20
                                                    tad9 napisał:

                                                    > Rzeczywiście, nie mogę przedstawić dowodu np. w postaci deklaracji
                                                    > redakcji "GW" w stylu: "nie lubimy katolicyzmu".

                                                    Pech, nie? Ale co tam, wazne ze znasz Prawde i wiesz ze GW ma takie a nie inne
                                                    poglady. Co tam fakty.

                                                    > BYĆ MOŻE ów wywiad jest po prostu wywiadem z pewnym pisarzem hiszpańskim,

                                                    E tam, na pewno nie... wiadomo przeciez, ze GW ma okreslony cel i realizuje go
                                                    zawsze i w kazdym tekscie.

                                                    >BYĆ MOŻE jednak ma przy okazji "urabiać" poglądy czytelników "GW" w pewnym
                                                    > kierunku.

                                                    O, wlasnie! Za jakis czas na pewno bedzie w GW wezwanie do palenia kosciolow.
                                                    Na wszelki wypadek szykuj gasnice.

                                                    > Nie wiem. Racja nie zależy jednak od ilości popierających ją osób.

                                                    Ale my nie o racjach, tylko o opiniach. Nieuzasadnionych.
                                                  • tad9 Re: Odpowiedź... 24.06.04, 17:28
                                                    Gość portalu: Pawel napisał(a):

                                                    > Pech, nie? Ale co tam, wazne ze znasz Prawde i wiesz ze GW ma takie a nie
                                                    >inne poglady. Co tam fakty.

                                                    Fakty są takie, jakie podałem: przekaz "GW" jest "ukierunkowany". To nie moja
                                                    wina, że znasz Prawdę, i wierzysz, że tak nie jest. Spróbujmy inaczej: czy
                                                    uważasz, że "GW" jest neutralna światopoglądowo, czy też, że stara się lansować
                                                    pewien światopogląd, a jeśli tak, to jaki?


                                                    > E tam, na pewno nie... wiadomo przeciez, ze GW ma okreslony cel i realizuje
                                                    >go zawsze i w kazdym tekscie.

                                                    Nie zawsze i nie w każdym, ale często i w wielu.

                                                    > Ale my nie o racjach, tylko o opiniach. Nieuzasadnionych.

                                                    Czy wogóle dopuszczasz możliwość takiego "urabiania" o jakim piszę? Nie chodzi
                                                    mi, o to, czy robi to akurat "GW", ale o to, czy uważasz takie praktyki za
                                                    możliwe.
                                                  • Gość: Pawel Re: Odpowiedź... IP: *.cec.eu.int 24.06.04, 17:39
                                                    tad9 napisał:

                                                    > Fakty są takie, jakie podałem: przekaz "GW" jest "ukierunkowany".

                                                    To sa Twoje opinie, a nie fakty.

                                                    > To nie moja wina, że znasz Prawdę, i wierzysz, że tak nie jest.

                                                    Nie przekrecaj. Postawiles teze, ale udowodnic jej juz nie umiales.

                                                    > Spróbujmy inaczej: czy uważasz, że "GW" jest neutralna światopoglądowo, czy
                                                    > też, że stara się lansować pewien światopogląd, a jeśli tak, to jaki?

                                                    Oczywiscie, ze nie jest neutralna, jest gazeta liberalna. Co nie znaczy, ze w
                                                    kazdym tekscie go lansuje.

                                                    > Nie zawsze i nie w każdym, ale często i w wielu.

                                                    Ale przykladow brak...

                                                    > Czy wogóle dopuszczasz możliwość takiego "urabiania" o jakim piszę? Nie
                                                    > chodzi mi, o to, czy robi to akurat "GW", ale o to, czy uważasz takie
                                                    > praktyki za możliwe.

                                                    Uwazam za mozliwe. Nie uwazam, zeby GW to robila. I co dalej?

                                                  • tad9 Re: Odpowiedź... 24.06.04, 17:48
                                                    Gość portalu: Pawel napisał(a):

                                                    > To sa Twoje opinie, a nie fakty.

                                                    To Twoja opinia ...

                                                    > Nie przekrecaj. Postawiles teze, ale udowodnic jej juz nie umiales.

                                                    Była to raczej hipoteza.

                                                    > Oczywiscie, ze nie jest neutralna, jest gazeta liberalna. Co nie znaczy, ze w
                                                    > kazdym tekscie go lansuje.

                                                    W każdym nie, ale - jak napisałem - w wielu tak.

                                                    > Ale przykladow brak...

                                                    Sam napisałeś nieco wyżej, że "GW" nie jest neutralna lecz liberalna, ale, że
                                                    to liberalne "ukierunkowanie" nie przebija się w KAŻDYM tekście. Czy uważasz,
                                                    że w NIEKTÓRYCH tekstach jednak się przebija?

                                                    > Uwazam za mozliwe. Nie uwazam, zeby GW to robila. I co dalej?

                                                    Uważasz zatem, że liberalne nastawienie "GW" absolutnie nie przebija się w
                                                    publicystyce dotyczącej tematyki religijnej zamieszczanej w tej gazecie?
                                                  • Gość: bezdenny Re: Przyszedł gajowy i wszystkich wygonił IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.06.04, 18:18
                                                    jak rozumiem dyskusja dotyczy kolekkcji książkowej gazety. Dlaczego takie a nie
                                                    inne ksiązki, dlaczego Imię Róży itd.
                                                    Odpowiedź jesta banalna. Kolekcja książek GW to przedsięwzięcie w 100%
                                                    komercyjne. Jesto to kopia tego co ukazuje się w portugalii, Hiszpanii,
                                                    Włoszech itd. Kubek w kubek to samo - realziowane przez pewną znaną włoską
                                                    firmę. I tyle. nie ma w tym żadnego ukrytego dna.
                                                  • tad9 Re: Przyszedł gajowy i wszystkich wygonił 24.06.04, 18:25
                                                    Gość portalu: bezdenny napisał(a):
                                                    > Kolekcja książek GW to przedsięwzięcie w 100%
                                                    > komercyjne. Jesto to kopia tego co ukazuje się w portugalii, Hiszpanii,
                                                    > Włoszech itd. Kubek w kubek to samo - realziowane przez pewną znaną włoską
                                                    > firmę. I tyle. nie ma w tym żadnego ukrytego dna.

                                                    Czyżby? A co to za włoska firma?
                                                  • Gość: bezdenny Re: Przyszedł gajowy i wszystkich wygonił IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.07.04, 23:26
                                                    tad9 napisał:

                                                    > Gość portalu: bezdenny napisał(a):
                                                    > > Kolekcja książek GW to przedsięwzięcie w 100%
                                                    > > komercyjne. Jesto to kopia tego co ukazuje się w portugalii, Hiszpanii,
                                                    > > Włoszech itd. Kubek w kubek to samo - realziowane przez pewną znaną włoską
                                                    >
                                                    > > firmę. I tyle. nie ma w tym żadnego ukrytego dna.
                                                    >
                                                    > Czyżby? A co to za włoska firma?

                                                    Mediasat. A właścicielem jest niejaki Silvio Berlusconi
                                                • Gość: Pawel Re: Imię róży i nie tylko IP: *.cec.eu.int 17.06.04, 09:05
                                                  Zalozmy, ze jestesm slepy i gluchy na prawde, bo nie dostrzegam w tym tekscie
                                                  niecheci do katolicyzmu. Ale Ty dostrzegasz i zaraz to pokazesz, prawda?
                                    • agrafek Re: Imię róży i nie tylko 16.06.04, 11:22
                                      tad9 napisał:

                                      > Kłopot (nie mój!) z "Imieniem róży" polega w tym przypadku na tym, że sam Eco
                                      > nie tai, iż w książce swej zawarł przekaz, mający uderzać w doktrynę
                                      katolicką,
                                      > i, że zrobił to celowo (raz jeszcze odsyłam do wywiadu V. Messoriego z Eco, o
                                      > którym gdzieś w tym wątku już wspominałem) . Nie twierdzę, że to właśnie
                                      > wyczerpuje przekaz "Imienia róży".

                                      Hm. Wywiadu nie znam, toteż muszę się zawahać. Może być i tak, że uroda książki
                                      sprawia iż pewne rzeczy najzwyczajniej się w niej "przegapia". Nie ma to jednak
                                      dla mnie znaczenia, prawdę mówiąc, ponieważ postawienie "Imienia róży" w
                                      szeregu książek szkodzących, czy też, chcących zaszkodzić katolicyzmowi uważam
                                      za uderzenie w stanowczo zbyt wielki dzwon.

                                      >> Wyrafinowani intelektualiści bywający na forum swoim zwyczajem obrzucili
                                      autora
                                      > wątku błotem, ja jednak twierdzę, że może być tutaj coś na rzeczy. Nie
                                      zgadzam
                                      > się, z autorem, że rozpowszechnienie "Imienia róży", było głównym celem całej
                                      > akcji "GW". Gotów jednak jestem poważnie brać pod uwagę hipotezę, że wybór
                                      TEJ
                                      > właśnie książki, jako książki "promocyjnej" spowodowany był niechętnym
                                      > nastawieniem środowiska "GW" do katolicyzmu. Czy naprawdę byłoby to aż tak
                                      > nieprawdopodobne, jak się niektórym wydaje?

                                      Możnaby spróbować pobawić się w tego typu rozumowanie. Problem jednak w tym, że
                                      ową "antykatolickość" "Imienia róży" zauważają niemal jedynie ci, którzy są
                                      pewnego rodzaju specjalistami; do szarych czytelników, jak ja, ów przekaz nie
                                      dotrze. Byłoby więc wydanie przez GW "Imienia róży" jedynie naznaczoną
                                      elitranością manifestacją? Można, ale po co?
                                      pozdrawiam.
                      • magic00 Re: "Niemoralna Lolita"? - literatura a moralnoś 12.06.04, 16:37
                        Trudno w wyniku dyskusji dość do jenoznacznego stwierdzenia czy dany utwór jest
                        moralny czy też nie jest.
                        Jeśli w książce opisane jest coś niemoralnego, bez jednoznacznego odautorskiego
                        potępienia tejże niemoralności, nie należy od razu twierdzić, iż ten utwór
                        propaguje amoralność.
                        CZy "Lolita" jest niemoralna? Nie powidziałabym, że autor zachęca w niej do
                        naśladowania bohatera. Hm.. dużo zależy od czytającego. Podobno mnisi w
                        klasztorach podniecali się na widok obrazka Maryji.
                        Jeszcze coś, kategoryczne dzielenie literatury na moralną i niemoralną jest bez
                        sensu. Można natomiast dyskutować czy utwór zawiera przesłanie moralne, czy
                        nie, jakie ono jest, czy się z nim zgadzam itd.
                        • Gość: klip Re: "Niemoralna Lolita"? - literatura a moralnoś IP: *.chello.pl 12.06.04, 16:51
                          Literatura niemoralna to literatura słaba. "Nie maluj na kolanach, ale maluj
                          dobrze". Polecam eseje Hermanna Brocha. Nb. są także źli i dobrzy / moralni i
                          niemoralni czytelnicy. Krajski jest pod tym względem szczytem znieprawienia.
                          • feminista Re: "Niemoralna Lolita"? - literatura a moralnoś 12.06.04, 17:12
                            Gość portalu: klip napisał(a):

                            > Literatura niemoralna to literatura słaba. "Nie maluj na kolanach, ale maluj
                            > dobrze". Polecam eseje Hermanna Brocha. Nb. są także źli i dobrzy / moralni i
                            > niemoralni czytelnicy. Krajski jest pod tym względem szczytem znieprawienia.

                            Ale Krajski pewnie chociaż przeczytał książki, które krytykuje.
                            Czytelnikom "Naszego Dziennika" jego tfórczość krytyczna daje poczucie udziału
                            w kulturze wyższej, bez konieczności zapoznawania się z jej wytworami. Co
                            więcej - umożliwia stawianie się ponad uznanymi pisarzami, niekiedy noblistami.
                            Mają do tego moralne prawo!
                            Pełen szacunek dla Krajskiego;)
                          • magic00 Re: "Niemoralna Lolita"? - literatura a moralnoś 13.06.04, 11:35
                            Wg tego co piszesz, Krajski jest też wysoce niemoralny jako autor tego artykułu.
                            • feminista Re: "Niemoralna Lolita"? - literatura a moralnoś 13.06.04, 12:01
                              Wg Brocha Krajski zaliczałby się do ludzi ślepych na platońską ideę piękna,
                              dobra, boga itp. Człowiek przywiązany do prób wyrazu idei takich jak systemy
                              religijne, moralne, estetyczne popada w antyideę, ponieważ ziemski przejaw -
                              niedoskonały już na wstępie, a przy tym podlegający deformującej go
                              dezaktualizacji- wywyższa ponad transcendentną prawdę, przez co ją zagłusza. W
                              tym sensie np. konserwatyzm religijny byłby domeną Antychrysta, ponieważ wielbi
                              on pozory, nie wnika zaś w istotę chrześcijaństwa. Konserwatyzm w sztuce jest
                              apologią kiczu, ponieważ lubuje się w formach pozbawionych pierwotnie głębi,
                              stwarzających wyłącznie pozory prawdy. "Nasz Dziennik" jest gazetą namiastkową,
                              ersatzem, co Broch uważał za wielką niemoralność:)
    • point_a Re: "Nasz dziennik" czyli zbieram zęby z podłogi. 14.06.04, 09:09
      corporatemonkeys.org/index.php?option=content&task=view&id=50
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka