Dodaj do ulubionych

Konserwatywni antyfeminiści - obiekty westchnień

27.09.04, 18:43
Dla stałego bywalca forum nie jest tajemnicą, że rozmaici "konserwatyści"
wzbudzają fascynację wielu tutejszych pań, deklarujących się jako feministki.
Czasem jest to fascynacja obustronna i przybieraja podejrzane formy -
szczególnie, jeśli jedna ze stron pozostaje w szczęśliwym związku małżeńskim;)
Pytanie - co jest tak pociągające w rozmaitych młodzieńcach wszechpolskich,
pielgrzymkowych trepach, członkach klubów bezpiecznego lokatora itd.?
Stawiam hipotezę, że jedna rzecz jest tu naprawdę istotna. "Konserwatyści"
chcą się żenić, a ożenieni nigdy się nie rozwiodą. Stanowią przez to
wcielenie marzeń wielu kobiet o dozgonnej miłości. Z człowiekiem o
liberalnych poglądach taka rzecz by nie przeszła - zawsze pozostaje nutka
niepewności;)
Obserwuj wątek
    • Gość: traian Re: Konserwatywni antyfeminiści - obiekty westchn IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 27.09.04, 20:24
      co ma liberalizm do bezżeństwa... to jakaś paranoja?
      • warshawiak Re: Konserwatywni antyfeminiści - obiekty westchn 27.09.04, 20:58
        Gość portalu: traian napisał(a):

        > co ma liberalizm do bezżeństwa... to jakaś paranoja?

        Słusznie, słusznie:)
        Powiedzmy wprost - libertynizm;)
        • kocia_noga Re: Konserwatywni antyfeminiści - obiekty westchn 29.09.04, 11:11
          Warshawiak, na mój gust ty jesteś Piotrus Pan , a nie żaden libertyn .
          • warshawiak Re: Konserwatywni antyfeminiści - obiekty westchn 29.09.04, 14:27
            kocia_noga napisała:

            > Warshawiak, na mój gust ty jesteś Piotrus Pan , a nie żaden libertyn .

            Jedno chyba nie wyklucza drugiego;)
            • kocia_noga Re: Konserwatywni antyfeminiści - obiekty westchn 29.09.04, 14:35
              Nie wyklucza, ale chodzi o to, co dominuje - czy psychika czy intelekt - co
              jest napędem twoich przemysleń wygłaszanych na tym forum.
              • warshawiak Re: Konserwatywni antyfeminiści - obiekty westchn 30.09.04, 14:41
                kocia_noga napisała:

                > Nie wyklucza, ale chodzi o to, co dominuje - czy psychika czy intelekt - co
                > jest napędem twoich przemysleń wygłaszanych na tym forum.

                Co jest napędem moich forumowych przemyśleń?
                Hmm...
                Wiadoma część ciała;)
    • Gość: bogi tu nie ma liberalow IP: *.dwi.uw.edu.pl 28.09.04, 12:18
      tu sa sami konserwatysci.

      • dokowski To nie są sprzeczności 28.09.04, 14:08
        Gość portalu: bogi napisał(a):

        > tu sa sami konserwatysci.

        Zwolennik "złotej wolności" byłby jednocześnie konserwatystą i liberałem.

        przeciwieństwa są na linii: konserwatyzm/modernizm (np. teokracja/technokracja)
        i na linii: liberalizm/socjalizm.

        Ja jestem liberałem
        • Gość: bogi nie jestes liberalem IP: *.dwi.uw.edu.pl 28.09.04, 14:37
          jestes zapyzialym koltunem, ktory bezczelnie podaje sie za liberala.
          • Gość: ? Re: nie jestes liberalem IP: 204.52.187.* 28.09.04, 15:20
            A z ciebie za to tolerancyjny liberał...
          • dokowski Czytałeś, co to kołtun? 28.09.04, 17:00
            Gość portalu: bogi napisał(a):

            > jestes zapyzialym koltunem

            Moją specjalnością na tym forum jest cytowanie osiągnięć biologii ewolucyjnej,
            a robię to z pozycji ateisty i neodrawinisty. To są niezaprzeczalne fakty,
            czarno na białym. Piszę o wojnach plemnikach, o monogamii i poligamii, o
            agresji u szympansów i jej braku u bonobo, o biologicznych różnicach między
            płciami itd.

            Jeżeli nazwałaś mnie kołtunem świadomie ("człowiek o ciasnych poglądach, o
            wąskich horyzontach umysłowych"), dając w ten sposób wyraz pogardzie dla tych,
            którzy, tak jak ja, ograniczają się do jedynie naukowego poglądu na świat, a
            nie dopuszczają do siebie istnienia światów innych: religijnego, magicznego,
            metafizycznego czy mistycznego.

            Pamiętam kiedyś dyskusję z jednym religijnym na tematy religijne, w której
            znajomy ów powiedział, że to wszystko jest tylko takie ględzenie bez znaczenia,
            bo i tak decydująca jest ta chwila przed śmiercią, gdy każdemu człowiekowi
            objawia się Chrystus w swym miłosierdziu i pyta każdego, czy chce iść z nim.

            Niektórzy myślą, że to halucynacje i odrzucają zmorę, inni odrzucają Chrystusa
            z zatwardziałości serca, inni z poczucia winy i pogardy dla samych siebie,
            która nie pozwala im przed samym sobą przyznać się, że pragną iść z nim, inni
            jeszcze boją się podświadomie, że to tylko podpucha, że Chrystus zaraz
            powie: "Naprawdę myślałeś, że takiego śmiecia wziąłbym do Nieba?! Ty idziesz do
            piekła." A jeszcze inni odrzucają Chrystusa z innych powodów, równie głupich.

            Ale mu odpowiedziałem, że na widok Boga proponującego mi raj, z pewnością
            porzucę swój ateizm. A on powiedział na to, że nie będę wiedział, kiedy śmierć
            nadchodzi, a propozycja padnie z ust niespodziewanych i pozornie zwyczajnych,
            że Chrystus nie objawi mi się wśród piorunów. Dla tego znajomego wiara
            chrześcijańska polega na tym, że test ten przechodzimy pozytywnie, że jeśli
            pójdę za Chrystusem, to będzie znaczyło, że teraz wcale nie jestem ateistą, ale
            tak tylko mi się teraz wydaje, a w rzeczywistości noszę Wiarę w głębi serca nic
            o tym nie wiedząc.

            Jak więc widzisz, nie jest z tym moim kołtuństwem tak tragicznie, gdyż jestem
            trochę otwarty na takie dziwaczne poglądy. Przyjąłem częśćiowo jego punkt
            widzenia, co prawda uważam się za 100% ateistę, ale jestem też pewien, że
            zorientuję się, gdy Chrystus do mnie przyjdzie, ale oczywiście nie wierzę w to,
            że przyjdzie, gdyz to wszystko jest tylko głupia wiara.
            • archi-tect to ciekawe dokowski, czyz nie? 28.09.04, 17:32
              Bardzo ciekawe jest to, co napisales. A zwlaszcza to wyznanie na koncu, ze
              jestes mocno wierzacy - co Cie do tego sklania?
              • dokowski Jestem ateistą, nie wierzę w Chrystusa ani innego 29.09.04, 13:03
                archi-tect napisał:

                > jestes mocno wierzacy - co Cie do tego sklania?

                bóstwa - mogę sobie z Boga i jego kapłanów robić dowolne jaja bez strachu, że
                mnie kiedyś ukarze, tak bardzo jest dla mnie oczywiste, że nie istnieje nic
                oprócz materii (i kwantów pól), że totalnie olewam Piekło i życie pozagrobowe.
                Dlatego m.in. mogę szczerze potępiać islamskich terrorystów, czego np. ludzie
                wirzący nie mogą szczerze powiedzieć, gdyż zawsze istnieje dla nich możliwość,
                że to właśnie do islamistów Bóg przemawia chętniej niż do chrześcijan.
                • archi-tect A co Cię skłania do tak silnej wiary? 29.09.04, 16:51
                  A co Cię skłania do tak silnej wiary, że Boga nie ma?

                  dokowski napisał:

                  > bóstwa - mogę sobie z Boga i jego kapłanów robić dowolne jaja bez strachu, że
                  > mnie kiedyś ukarze, tak bardzo jest dla mnie oczywiste, że nie istnieje nic
                  > oprócz materii (i kwantów pól), że totalnie olewam Piekło i życie
                  pozagrobowe.
                  > Dlatego m.in. mogę szczerze potępiać islamskich terrorystów, czego np. ludzie
                  > wirzący nie mogą szczerze powiedzieć, gdyż zawsze istnieje dla nich
                  możliwość,
                  > że to właśnie do islamistów Bóg przemawia chętniej niż do chrześcijan.
                  • dokowski Fizyka i ewolucja życia 30.09.04, 10:18
                    archi-tect napisał:

                    > A co Cię skłania do tak silnej wiary, że Boga nie ma?
                    • archi-tect Odważny jesteś!!! 30.09.04, 13:31
                      Zważywszy, że żadna prawda naukowa (a wśród największych naukowców są zarówno
                      ateiści, jak też agnostycy oraz ludzie głęboko wierzący w Boga-Stwórcę) nie
                      pozwala na stwierdzenie, czy Bóg jest, czy też Boga nie ma - to doprawdy
                      odważne stwierdzenie!

                      Mało tego - nauka nie potrafi odrzucić twierdzenia, że Chrystus miał boską
                      naturę (bo to, że na to, że był człowiekim i chodził po ziemi są naukowe
                      dowody).

                      No więc Twoja wiara, że Boga nie ma, jest bardzo odważna!
                      • dokowski Bez przesady 30.09.04, 13:36
                        archi-tect napisał:

                        > wśród największych naukowców są zarówno
                        > ateiści, jak też agnostycy oraz ludzie głęboko wierzący
                        ...
                        > No więc Twoja wiara, że Boga nie ma, jest bardzo odważna!

                        Nie jestem odważniejszy od tych naukowców, którzy są ateistami
                        • archi-tect Ale co skłania do takiej wiary? 30.09.04, 15:18
                          Oni tez są odważni!

                          Zawsze mnie zastanawia, co ludziom daje tak silną wiarę w to, że Boga po prostu
                          nie ma. Bo to, że ludzie wątpią, czy też wierzą w Jego obecność, dość łatwo
                          wytłumaczyć.

                          Mógłbyś mi to napisać - piszę z czystej ciekawości, naprawdę.
                          • dokowski Z jednej strony znajomość fizyki kwantowej ... 30.09.04, 16:20
                            archi-tect napisał:

                            > co ludziom daje tak silną wiarę w to, że Boga po prostu nie ma

                            ... z jej losowym wyznaczaniem przyszłości (Einstein, który wierzył w Boga, nie
                            uznał fizyki kwantowej), a z drugiej strony znajomość kosmologii, a szczególnie
                            jej najbardziej ateistycznego, czyli kwantowego, opisu powstania Wszechświata.

                            Mój ateizm umacnia znajomość historii i ewolucji życia.

                            Po pierwsze, wierzonu już w tak wielu bogów o tak wielu różnych wzajemnie
                            sprzeczncyh atrybutach, że jest dla mnie oczywiste, że wyobrażenia o bogach są
                            zupełnie dowolnym urojeniem lub zmyśleniem.

                            Po drugie, rozwój nauk przyrodniczych pokazuje, że wszystkie przekonania
                            religijne okazują się błędne, natomiast teorie naukowe nie są obalane, ale
                            rozwijane i rozszerzane, tak jak rozbudowujące się miasto. Doktryny religijne
                            upadają całkowicie i muszą być budowane od nowa, jako coś zupełnie innego, jak
                            wieś, którą raz na 10 lat zmywa powódź. Geocentryzm upadł z hukiem, kreacjonizm
                            upadł z hukiem, wiara w to że Ziemia ma 6 000 lat upadła. Jest jasne, że
                            dogmaty wiary są tylko fałszywymi zmyśleniami - gdyby bogowie istnieli, nie
                            pozwaliby się tak ośmieszać.

                            Po trzecie, nawet ostatni pomysł teologów, że ewolucja jest po prostu
                            świadectwem Stworzenia, że niejako obserwujemy akt Stworzenia, tyle że z naszej
                            malutkiej perspektywy wydaje się on bardzo w czasie rozciągnięty, podczas gdy z
                            perspektywy boskiej 10 miliardów lat to jedna chwilka, nawet ten pomysł został
                            już obalony, co najlepiej pokazuje, zapomniałem kto, w książce Ślepy
                            Zegarmistrz. Pozostał już tylko Bóg goły, bez boskich atrybutów, który nic nie
                            może, a nawet jeśli coś może, to nic nie umie.
                            • archi-tect Tyle, ze to niczego nie tlumaczy... 01.10.04, 10:59
                              No tak - niby to wszystko prawda, ale...

                              Nie widzę w jaki sposób fizyka kwantowa miałaby zaprzeczać istnieniu Chrystusa
                              ani jego boskiej naturze...

                              Poza tym, jak wiadomo, religie monoteistyczne tym różnią się od wierzen
                              pogańskich (wliczajac w to hinduizm, a takze pseudo-religie typu buddyzm), że
                              opisują świat nie w sposób dosłowny, ale metaforyczny. Dlatego porównywanie ich
                              do poprzednich wierzeń, które zakładały wiele bóstw i w dosłowny sposób
                              tłumaczyły rzeczywostość jest trochę chybione.

                              Na przestrzeni wieków ludzie w różny sposób objaśniali to, co jest napisane np.
                              w Biblii. Nie można zapominać, że Księga ta ma znaczenie metaforyczne i jej
                              znaczenie zależy od interpretacji i (w dużej mierze) okresu historycznego, w
                              którym się takowej dokonuje.

                              Podstawą religii monoteistycznych jest czysty akt wiary - reszta jest zaś
                              otoczką. Istotną, bardzo ważną, ale w pewien sposób drugorzędną.

                              Jako akt wiary można też potraktować przekonanie o czysto materialnym
                              charakterze ludzkiej egzystencji, ale odmawianie człowiekowi pierwiatka
                              duchowego jest - powiedziałbym - dość ryzykowne.
                              • dokowski Przyszłość jest sumą wyłącznie przypadkowych... 01.10.04, 13:12
                                archi-tect napisał:

                                > Nie widzę w jaki sposób fizyka kwantowa miałaby zaprzeczać istnieniu
                                > Chrystusa ani jego boskiej naturze

                                ... zdarzeń - całkowicie losowych, o wiele bardziej przypadkowych
                                niż "przypadki", które nas w życiu spotykają, a które mogłyby być przez kogoś
                                sprytnego sprowokowane. Fizycy obalili już nawet hipotezę tzw. zmiennych
                                ukrytych - nic nie może stać za losowością zdarzeń w mikroświecie, nawet w
                                ukryciu, za kulisami świata. Fizyka kwantowa udowodniła, że Bóg nie ingeruje w
                                to, co się dzieje we Wszechświecie. Słynne zdanie Einsteina "Bóg nie gra w
                                kości", miało być wyrazem sceptycyzmu wobec nowej fizyki, ale wtedy jeszcze nie
                                wykonano eksperymentów, które pokazały, że zmienne ukryte nie istnieją.

                                > opisują świat nie w sposób dosłowny, ale metaforyczny.

                                Taoizm też tak opisuje świat, o wiele bardziej metaforycznie niż
                                chrześcijaństwo, a nie ma chyba religii o większej liczbie sprzeczności niż
                                religie taoistyczne

                                > Podstawą religii monoteistycznych jest czysty akt wiary - reszta jest zaś
                                > otoczką.

                                To zdanie jest wg mnie bez treści, więc spróbuj inaczej napisać, co chciałeś mi
                                przekazać.

                                > Jako akt wiary można też potraktować przekonanie o czysto materialnym
                                > charakterze ludzkiej egzystencji

                                Wydaje mi się, że mieszasz dwa różne znaczenia słowa "wierzę", nawet słowniki
                                je mieszają. Jest oczywiście więcej znaczeń (zaufanie, nie dziwienie się itd.)
                                ale tutaj odróżnię dwa dotyczące naszej dyskusji:

                                1. Przyjmuję jako fakt zdarzenie (też istnienie czegoś), którego nie byłem
                                świadkiem, np. wierzę, że miała miejsce II wojna światowa, wierzę, że istnieje
                                muzeum, w którym wystawione są karabiny, z których w czasie II Wojny strzelano.
                                Dotyczy to także przyszłych zdarzeń, np. wierzę, że za rok znów przyjdzie lato
                                i będziemy zachwycać się burzami z piorunami, wierzę, że na podwórku będzie
                                kałuża. Taka wiara uzupełnia moje zmysły dla celu orientacji w świecie. Jej
                                podstawą jest wiara w to, że dom, który wczoraj widzieliśmym, stoi tam dzisiaj
                                jeszcze, że nie zniknął jak duch - podstawą tej wiary jest pewność, że prawa
                                fizyki działają i że jesteśmy przy zdrowych zmysłach. Implicite wiara ta
                                zakłada, że każdy fakt, w który wierzymy, możemy sprawdzić sami własnymi
                                zmysłami, jeżeli się postaramy ewentualnie przy pomocy życzliwych nam osób.

                                2. Wiara religijna jest zaprzeczeniem wiary w fakty, jest wiarą w znaczeniu
                                zupełnie innym. Wiara religijna nie jest uzupełnieniem naszych wrażeń
                                zmysłowych, nie daje uzupełnienia do zbioru faktów. Wiara religijna jest tego
                                przeciwieństwem, pozwala wierzyć, że gdyby Bóg zechciał, to dom widziany
                                wczoraj mógłby zniknąć i już nie istnieć - wiara religijna zakłada, że prawa
                                fizyki mogą nie działać. Wiara religijna zakłada, że tego, w co wierzymy, nie
                                da się sprawdzić własnymi zmysłami nawet z pomocą innych osób - to jest chyba
                                fundament wiary religijnej: wiara w istnienie czegoś połączona z wiarą, że
                                nigdy nie będzie możliwe sprawdzenie, czy wierzący miał rację.

                                Wiara religijna jest w istocie niewiarą w pierszym sensie. Pozwala wątpić w
                                prawdziwość własnych świadectw zmysłów, pozwala łudzić się, że świat jest
                                złudzeniem.

                                Kiedy ja mówię, że w coś wierzę, to oznacza dla mnie, że mógłbym
                                powiedzieć: "byłem i widziałem", albo: "pójdę i sprawdzę". Kiedy człowiek
                                religijny mówi, że w coś wierzy, to mówi: "tego nie da się sprawdzić, w to
                                trzeba WIERZYĆ". Dlatego nie można bez szkody dla umysłu myśleć o wierze
                                ateistów i wierze religijnych jako o wierze w jakimś ogólniejszym sensie - są
                                to dwa różne, sprzeczne znaczenia tego samego słowa.

                                Ja zawsze wyraźnie podkreślam, że jeśli mówię o wierze, to mówię o wierze w
                                fakty. A jeśli mówię o wierze religijnej, to zawsze dodaję słówko "religijna",
                                aby podkreślić, że to jest zupełnie inne pojęcie. Najlepiej jest myśleć o tym
                                tak, że są to różne słowa: "wiara" i "wiarareligijna" tak jak różne są
                                słowa "meta" i "metabolizm"

                                > ale odmawianie człowiekowi pierwiatka
                                > duchowego jest - powiedziałbym - dość ryzykowne.

                                Duchowość jest naturalną cechą zwierząt o rozbudowanym układzie nerwowym. Nie
                                odmawiam żadnym małpom pierwiastak duchowego, ani tym bardziej człowiekowi.
                                • temura Re: Przyszłość jest sumą wyłącznie przypadkowych. 03.10.04, 12:23
                                  >Fizyka kwantowa udowodniła, że Bóg nie ingeruje w
                                  >to, co się dzieje we Wszechświecie.

                                  Ha! naprawdę interesujące skąd wyprowadzasz taki wniosek. Moim zdaniem z fizyki
                                  kwantowej można wyprowadzić jedynie wniosek, że my, istoty ludzkie nie jesteśmy
                                  w stanie przewidzieć zdarzeń zachodzących na poziomie subatomowym. (noi w skali
                                  makro też nam nie idzie szczególnie :)
                                  A to jest wielka różnica.
                                  I jest to równoznaczne ze stwierdzeniem naszej głębokiej i nieprzekraczalnej
                                  NIEWIEDZY, bardzo bliskiej pokorze cechującej ludzi religijnych.

                                  Zdanie Einsteina odzwierciedla ludzkie pragnienie odkrycia ukrytego porządku,
                                  ale cechą Najwyższego jest to, że pozostaje On ukryty, ponieważ deus abscoditus
                                  jest warunkiem ludzkiej wolności.

                                  Podstawowe pytanie jakie przychodzi w związku z odkryciami fizyki kwantowej
                                  brzmi: Jak to możliwe, że z przypadku rodzi się porządek?
                                  Na to pytanie ateizm nie proponuje żadnej sensownej odpowiedzi.
                                  • dokowski Ależ na tym polega geniusz tego odkrycia 04.10.04, 09:45
                                    temura napisała:

                                    > Moim zdaniem z fizyki kwantowej można wyprowadzić jedynie wniosek, że my,
                                    > istoty ludzkie nie jesteśmy w stanie przewidzieć

                                    Prawa fizyki mają charakter uniwersalny, nie igraniczają się tylko do istot
                                    ludzkich, ale dotyczą całego Wszechświata

                                    > cechą Najwyższego jest to, że pozostaje On ukryty, ponieważ deus abscoditus
                                    > jest warunkiem ludzkiej wolności.

                                    O krasnoludkach też można mówić, że się ukrywają. Takie kręcenie jest bez
                                    sensu, nie ma, to nie ma, po co wymyślać takie rzeczy.

                                    > Podstawowe pytanie jakie przychodzi w związku z odkryciami fizyki kwantowej
                                    > brzmi: Jak to możliwe, że z przypadku rodzi się porządek?
                                    > Na to pytanie ateizm nie proponuje żadnej sensownej odpowiedzi.

                                    Na to pytanie odpowiada fizyka, a dokładniej jej dział o nazwie "fizyka
                                    statystyczna", dawniejsza nazwa: "termodynamika".
                                    • temura Re: Ależ na tym polega geniusz tego odkrycia 04.10.04, 20:40
                                      > Prawa fizyki mają charakter uniwersalny, nie igraniczają się tylko do istot
                                      > ludzkich, ale dotyczą całego Wszechświata

                                      Ha! Bardzo dobrze: proszę mi wskazać jedno, wystarczy JEDNO małe prawo fizyki,
                                      które ma charakter uniwersalny.
                                      Jeśli ktokolwiek ma o niej choć blade pojęcie, wie, że mają one swój zakres
                                      stosowania i nie obejmują całego wszechświata.

                                      Jednak odnosiłam się nie do praw fizyki, a do ludzkiego poznania, któremu fizyka
                                      kwantowa zakreśla wyraźnie granice. To, że my ludzie nie jesteśmy pewnych rzeczy
                                      w stanie przewidzieć, i z naszego punktu widzenia jawią się jako przypadkowe -
                                      nie oznacza, że one są przypadkowe. Świadczy to jedynie o ograniczoności naszego
                                      poznania.

                                      > Na to pytanie odpowiada fizyka, a dokładniej jej dział o nazwie "fizyka
                                      > statystyczna", dawniejsza nazwa: "termodynamika".

                                      No nie za bardzo jest w stanie odpowiedzieć na to pytanie: jest conajwyżej w
                                      stanie opisać mały wycinek rodzenia się porządku z chaosu. Co ciekawe, gdyby się
                                      posiłkować opisami termodynamicznymi tym większe ogarnie nas zdziwienie, że w
                                      ogóle cokolwiek na tym świecie trzyma się kupy...

                                      Tak na marginesie: niewiara w krasnoludki powoduje, że sami sprzątamy pokój, a
                                      jakie psychiczne nastawienie powoduje niewiara w Boga?
                                      • dokowski Rozmowa głuchego ze ślepcem 05.10.04, 11:12
                                        temura napisała:

                                        > proszę mi wskazać jedno, wystarczy JEDNO małe prawo fizyki,
                                        > które ma charakter uniwersalny.

                                        Prawo zachowania energii mówi, że energia tylko zmienia postać (np. czasem
                                        staje się materią innym razem promieniowaniem) ale nie znika i nie pojawia się
                                        znikąd

                                        > Jeśli ktokolwiek ma o niej choć blade pojęcie, wie, że mają one swój zakres
                                        > stosowania i nie obejmują całego wszechświata.

                                        Cały, calutki! Innym prawem jest II zasada termodynamiki, która mówi, że
                                        entropia (wszechświata) stale rośnie

                                        > Jednak odnosiłam się nie do praw fizyki, a do ludzkiego poznania

                                        A więc odnosisz sie do psychologii

                                        > któremu fizyka kwantowa zakreśla wyraźnie granice.

                                        Fizyka nie jest psychologią i nie zakreśla żadnych granic poznania. Fizyka mówi
                                        tylko o tym, jak zachowuje się materia i energia, a fizyka kwantowa opisuje
                                        pojedyncze cząstki elementarne i ich niewielkie, proste zespoły, a nie takie
                                        jakieś skomplikowane układy, jak poznanie ludzkie. Nie rozumiem, jak można
                                        pomylić fizykę z psychologią.

                                        > To, że my ludzie nie jesteśmy pewnych rzeczy w stanie przewidzieć ...

                                        ... to nic fizyki nie obchodzi, prawa fizyki obowiązują nawet tam, gdzie ludzi
                                        nie ma.

                                        > Tak na marginesie: niewiara w krasnoludki powoduje, że sami sprzątamy pokój,
                                        > a jakie psychiczne nastawienie powoduje niewiara w Boga?

                                        Sami we własnych sumieniach oceniamy, co to dobro, a co zło; jesteśmy dumni i
                                        cenimy swą godność; żyjemy bezpośrednio z bliskimi, liczymy się z ich zdaniem i
                                        ich uczuciami, kochamy ich i nienawidzimy, szanujemy i gardzimy; odpowiadamy
                                        tylko przed sobą i przed nimi za swoje czyny
                                        • temura Rozumiem, że Ty jesteś głuchy? A może ślepy? 05.10.04, 22:57
                                          > Prawo zachowania energii mówi, że energia tylko zmienia postać (np. czasem
                                          > staje się materią innym razem promieniowaniem) ale nie znika i nie pojawia się
                                          > znikąd

                                          Dobry przykład. Z tym, że stosuje się do układów zamkniętych. Zastosowanie do
                                          Wszechswiata jako całości jest jedynie ekstrapolacją i nijak nie może byc
                                          udowodnione.
                                          Nie jesteśmy w stanie objąć obserwacjami całego Wszechświata.
                                          Prawo to nie odpowiada na pytanie skąd wzięła się energia.
                                          Niewykluczone jest, że w pewnych szczególnych warunkach, których jeszcze nie
                                          zaobserwowaliśmy - energia bierze się z niczego.

                                          > Cały, calutki! Innym prawem jest II zasada termodynamiki, która mówi, że
                                          > entropia (wszechświata) stale rośnie

                                          Ha - ha. I stąd pewnie cały ten sławetny pesymizm materialistów ;)
                                          niestety II zasada termodynamiki mówi, że entropia NIE MALEJE, a to jest różnica
                                          w porównaniu z apokaliptyczną wizją STALE rosnącej entropii...

                                          Co więcej dotyczy ona stanów i procesów makroskopowych, zaobserwowano, że gdy
                                          brać pod uwagę opis mikroskopowy - nieodwracalność procesów (co za tym idzie
                                          wzrost entropii) - znika. II zasada termodynamiki jest dobrym przykładem tego
                                          jak ściśle zależy pomiar od teorii w fizyce, rzecz którą może kiedyś rozwinę.
                                          Dodam jeszcze, że koncepcja tzw. śmierci cieplnej wszechświata jest tylko
                                          koncepcją...

                                          >>Jednak odnosiłam się nie do praw fizyki, a do ludzkiego poznania

                                          > A więc odnosisz sie do psychologii

                                          Nie - raczej do epistemologii.

                                          > Fizyka nie jest psychologią i nie zakreśla żadnych granic poznania. Fizyka >mówi
                                          >
                                          > tylko o tym, jak zachowuje się materia i energia, a fizyka kwantowa opisuje
                                          > pojedyncze cząstki elementarne i ich niewielkie, proste zespoły, a nie takie
                                          > jakieś skomplikowane układy, jak poznanie ludzkie. Nie rozumiem, jak można
                                          > pomylić fizykę z psychologią.

                                          No właśnie - sam przyznajesz, że fizyka zajmuje się tylko pewnym wycinkiem
                                          rzeczywistości, a zatem nie może stanowić źródła prawd ostatecznych...

                                          > > a jakie psychiczne nastawienie powoduje niewiara w Boga?
                                          >
                                          > Sami we własnych sumieniach oceniamy, co to dobro, a co zło;

                                          na jakiej podstawie człowiek jest w stanie sam ocenić co jest dobrem, a co złem?

                                          > jesteśmy dumni i
                                          > cenimy swą godność;

                                          z jakiego powodu?
                                          Takie pytania moga Ci się wydawać naiwne lub odpowiedź na nie zbyt oczywista,
                                          ale proszę - odpowiedz, jestem bardzo ciekawa Twojej odpowiedzi.

                                          • dokowski Nie znasz fizyki. Układy zamknięte nie istnieją. 06.10.04, 12:49
                                            temura napisała:

                                            > stosuje się do układów zamkniętych. Zastosowanie do
                                            > Wszechswiata jako całości jest jedynie ekstrapolacją

                                            Z II zasady termodynamiki wynika, że układy zamknięte nie istnieją. Gadanie
                                            o "układach zamkniętych" jest tylko środkiem używanym do tego, aby laikom
                                            łatwiej było zrozumieć znaczenie słowa "zachowanie" w pojęciu "prawo
                                            zachowania". W rzeczywistości prawa zachowania dotyczą całego Wszechświata, tak
                                            jak zresztą II zasada termodynamiki mówi, że entropia Wszechświata rośnie.

                                            Człowiek, który wierzy, że entropia każdego "układu zamkniętego" rośnie
                                            (lub choćby, że nigdy nie maleje) nie rozumie fizyki. To samo dotyczy zresztą
                                            prawa zachowania energii. Fizyka kwantowa pokazuje, że w dostatecznie
                                            małym "układzie zamkniętym" energia nie jest zachowywana - o tym mówi zasada
                                            nieoznaczoności Heisenberga.

                                            > i nijak nie może byc udowodnione.

                                            Nie ma praw udowodnionych lepiej niż prawa fizyki - z tym zgadzają się
                                            wszystkie środowiska naukowe świata.

                                            > niestety II zasada termodynamiki mówi, że entropia NIE MALEJE

                                            Nie ucz ojca dzieci robić. Zresztą z dwóch twierdzeń prawdziwych zawsze lepsze
                                            jest mocniejsze, podstawy logiki się kłaniają.

                                            > nieodwracalność procesów (co za tym idzie wzrost entropii) - znika.

                                            A więc powinnaś rozumieć, że twoje sformułowanie "o układach zamkniętych" jest
                                            błędne. Rośnie entropia całego Wszechświata.

                                            > No właśnie - sam przyznajesz, że fizyka zajmuje się tylko pewnym wycinkiem
                                            > rzeczywistości, a zatem nie może stanowić źródła prawd ostatecznych...

                                            Oczywiście, fizyka formułuje prawa pierwsze. Prawdy ostateczne formułuje
                                            historia.

                                            > na jakiej podstawie człowiek jest w stanie sam ocenić co jest dobrem,
                                            > a co złem?

                                            O tym mówi psychologia ewolucyjna. Decyduje pomyślność naszych wnuków i
                                            prawnuków, aby ich geny mogły się dalej rozmnażać.

                                            > > jesteśmy dumni i
                                            > > cenimy swą godność;
                                            >
                                            > z jakiego powodu?

                                            Ponieważ jesteśmy najbardziej złożonymi bytami we Wszechświecie. Może kiedyś
                                            spotkamy inną, wyżej rozwiniętą cywilizację, wtedy nasz podziw dla nich
                                            przewyższy naszą dumę.
                                            • temura Czyżby? 06.10.04, 20:43
                                              Nie zgadzam się z Tobą, że nie znam fizyki. Tak się składa, że studiowałam na
                                              uczelni technicznej i miałam m. in. fizykę kwantową jako przedmiot.

                                              Przeinaczyłeś sens mojej wypowiedzi. Nie zamierzam robić tu wykładu z
                                              termodynamiki, zwłaszcza, że odnoszę wrażenie, że pojęć fizycznych używasz w
                                              sposób dowolny - więc sensu to wielkiego nie ma.
                                              Powiem krótko: fizyka nie opisuje całego wszechświata, a wiedza jaką obejmuje o
                                              procesach w nim zachodzących jest fragmentaryczna i w stanie ciągłego rozwoju.
                                              Rozwój ten nie jest równomierny ponieważ najsilniej rozwijane są dziedziny
                                              związane z nowoczesną technologią.

                                              Trzeba wyjątkowo złej woli lub/i ignorancji, żeby utrzymywać, że fizyka
                                              newtonowska i fizyka kwantowa to ta sama fizyka. Co z tego, że można znaleźć je
                                              w jednym podręczniku razem z termodynamiką.
                                              Każda z nich implikuje odmienną wizję świata. Na przykład fizyka kwantowa
                                              zachwiała mocno pojęciem związku przyczynowo-skutkowego.

                                              Opierając się na fizyce nie jesteś w stanie odrzucić istnienia Boga.
                                              A tym bardziej uzasadnić słuszność psychologii ewolucyjnej.




                                              • dokowski Fałsz 07.10.04, 10:51
                                                temura napisała:

                                                > Powiem krótko: fizyka nie opisuje całego wszechświata

                                                To fundament fizyki - zasada, że prawa fizyki są jednakowe w każdym miejscu
                                                Wszechświata - od przypomnienia tej zasady zaczyna się każdy poważny podręcznik.

                                                Teoria Wielkiego Wybuchu opisuje cały Wszechświat wprost, a tym całą jego
                                                historię.

                                                > Trzeba wyjątkowo złej woli lub/i ignorancji, żeby utrzymywać, że fizyka
                                                > newtonowska i fizyka kwantowa to ta sama fizyka.

                                                Pisząc takie głupoty zdradzasz ignorancję. Fizyka Newnona zawiera się w fizyce
                                                kwantowej, jest jej przybliżeniem z matematycznego punktu widzenia.

                                                > Opierając się na fizyce nie jesteś w stanie odrzucić istnienia Boga.

                                                Odrzuciłem, to fakt
                                                • temura Re: Fałsz 07.10.04, 11:21
                                                  dokowski napisał:
                                                  > To fundament fizyki - zasada, że prawa fizyki są jednakowe w każdym miejscu
                                                  > Wszechświata - od przypomnienia tej zasady zaczyna się każdy poważny > >
                                                  podręcznik

                                                  zasada ta stanowi pewne założenie - aksjomat i z oczywistych przyczyn nie
                                                  została dowiedziona eksperymentalnie.



                                                  > Teoria Wielkiego Wybuchu opisuje cały Wszechświat wprost, a tym całą jego
                                                  > historię.

                                                  Teoria Wielkiego Wybuchu jak sama nazwa wskazuje jest jedynie TEORIĄ.
                                                  Nie została jeszcze obalona, ale to nie dowodzi, że jest jedynym poprawnym
                                                  opisem historii Wszechświata.
                                                  Co ciekawe - akurat ta teoria jest w bardzo ścisłej zgodzie z pewną tradycją
                                                  religijną.


                                                  > > Trzeba wyjątkowo złej woli lub/i ignorancji, żeby utrzymywać, że fizyka
                                                  > > newtonowska i fizyka kwantowa to ta sama fizyka.
                                                  >
                                                  > Pisząc takie głupoty zdradzasz ignorancję. Fizyka Newnona zawiera się w fizyce
                                                  > kwantowej, jest jej przybliżeniem z matematycznego punktu widzenia.

                                                  Wyrwałeś moje zdanie z kontekstu. Pisałam o wizji świata jaka wypływa z
                                                  osiągnięć fizyki na pewnym etapie i ta zdecydowanie się zmienia, choć prawa niby
                                                  pozostają te same. Nie są to wcale głupoty. Z faktu, że coś się w czymś zawiera
                                                  nie wynika, że jedno z drugim jest tożsame, a wręcz przeciwnie. Twoje poglądy
                                                  stanowią dziwny melanż kartezjańskiej wizji świata w który wplatasz fizykę
                                                  kwantową jednocześnie ignorując pewne konsekswencje natury epistemologicznej,
                                                  które z niej wypływają.

                                                  > > Opierając się na fizyce nie jesteś w stanie odrzucić istnienia Boga.
                                                  >
                                                  > Odrzuciłem, to fakt

                                                  Odrzucasz istnienie Boga na bazie swoich wewnętrznych przeświadczeń i emocji, a
                                                  nie na gruncie fizyki. Używasz fizyki jako wytłumaczenia mimo, że nie ma żadnego
                                                  logicznego związku między Twoim ateizmem, a fizyką kwantową.
                                                  • dokowski Po prostu tego związku nie dostrzegasz, mimo ... 07.10.04, 14:21
                                                    temura napisała:

                                                    > Odrzucasz istnienie Boga na bazie swoich wewnętrznych przeświadczeń i emocji,
                                                    > a nie na gruncie fizyki. Używasz fizyki jako wytłumaczenia mimo, że nie ma
                                                    > żadnego logicznego związku między Twoim ateizmem, a fizyką kwantową

                                                    ... że sama wspomniałaś o obaleniu przyczynowości przez teorię kwantów
                                                  • temura Re: Po prostu tego związku nie dostrzegasz, mimo 07.10.04, 20:38
                                                    Dokowski, ja Ciebie bardzo proszę Ty mi jak dziecku wytłumacz w jaki sposób
                                                    zakwestionowanie przyczynowości przeczy istnieniu Boga?
                                                    Jak na mój gust jedynie eliminuje bardzo naiwną i dawno obaloną próbę dowodzenia
                                                    Jego istnienia jako tzw. pierwszej przyczyny.
                                                  • dokowski Podepnij się pod post powyżej pod tytułem: 08.10.04, 12:21
                                                    temura napisała:

                                                    > jak dziecku wytłumacz w jaki sposób
                                                    > zakwestionowanie przyczynowości przeczy istnieniu Boga?

                                                    "Z jednej strony znajomość fizyki kwantowej ..."

                                                    Zacytuj co wg Ciebie wymaga dodatkowego objaśnienia, bo nie chcę zaczynać od
                                                    nowa.
                                                  • temura Re: Podepnij się pod post powyżej pod tytułem: 08.10.04, 23:31
                                                    dokowski napisał:

                                                    > temura napisała:
                                                    >
                                                    > > jak dziecku wytłumacz w jaki sposób
                                                    > > zakwestionowanie przyczynowości przeczy istnieniu Boga?
                                                    >
                                                    > "Z jednej strony znajomość fizyki kwantowej ..."
                                                    >
                                                    > Zacytuj co wg Ciebie wymaga dodatkowego objaśnienia, bo nie chcę zaczynać od
                                                    > nowa.

                                                    przecież ta dyskusja cały czas dotyczy tego samego. A Ty zarzucając mi
                                                    bezpodstawnie niewiedzę - nie odpowiadasz na to samo pytanie.
                                                    Więc powiedz jak, jak z fizyki kwantowej wynika, że Boga nie ma?
                                                    Sądzisz, że Bogu potrzebne są zmienne pośredniczące?
                                                    Zastanawiałeś się kiedyś na czym polega Wszechmoc?
                                                    To nie za bardzo są metafory - to jest rzeczywistość. Ja WIEM, że Bóg istnieje,
                                                    czuję Jego obecność, niepotrzebne są mi do tego żadne eksperymenty fizyczne.
                                                  • dokowski Wszechmoc to także udawanie, że się nie istnieje? 11.10.04, 13:02
                                                    temura napisała:

                                                    > w jaki sposób zakwestionowanie przyczynowości przeczy istnieniu Boga?

                                                    Argumenty podałem wyżej, nie "zakwestionowanie przyczynowości" jest moją
                                                    przsłanką, ja bym to nazwał raczej "zakwestionowaniem spontaniczności". Fizyka
                                                    kwantowa dowodzi całkowitej losowości.

                                                    > Sądzisz, że Bogu potrzebne są zmienne pośredniczące?

                                                    "Zmiene ukryte" - tak się to nazywa. Bóg się tak ukrywa, że nawet tego ukrycia
                                                    nie widać.

                                                    > Zastanawiałeś się kiedyś na czym polega Wszechmoc?

                                                    Tak rozumiana Wszwechmoc jest wiarą w nicość. Co to za Wszechmoc, która potrafi
                                                    tylko udawać, że nic nie może!?

                                                    > Ja WIEM, że Bóg istnieje, czuję Jego obecność, niepotrzebne są mi do tego
                                                    > żadne eksperymenty fizyczne

                                                    Mylisz słowa. Ty WIERZYSZ, a nie WIESZ - tak się nazywa to, co czujesz. To jest
                                                    znana na całym świecie wiara religijna. Ty czujesz obecność Jehowy, muzułmanin
                                                    czuje Allacha, Murzyni czy taoiści czują obecność wielu osób boskich, hinduiści
                                                    czują obecność Wisznu, Kali i innych. Nazywanie swojej WIARY WIEDZĄ jest zwykłą
                                                    nieuczciwością w dyskusji.
                                                  • temura Re: Wszechmoc to także udawanie, że się nie istni 11.10.04, 20:36
                                                    Widzę panie Dokowski, że Waszmość ma umysł nieskazony metafizyką...


                                                    dokowski napisał:

                                                    > Argumenty podałem wyżej, nie "zakwestionowanie przyczynowości" jest moją
                                                    > przsłanką, ja bym to nazwał raczej "zakwestionowaniem spontaniczności". Fizyka
                                                    > kwantowa dowodzi całkowitej losowości.

                                                    Pomińmy kwestię czy fizyka czegokolwiek dowodzi. Załóżmy, choć jest to doprawdy
                                                    wielka łagodność - że jest w stanie dowieść czegoś ponad wszelką wątpliwość.
                                                    Poczyńmy jeszcze jedno założenie, ukłon w stronę p. Dokowskiego - że owa fizyka
                                                    dowodzi całkowitej losowości.

                                                    W dalszym ciągu nie wyklucza to jednak istnienia Boga, którego wola może się
                                                    przejawiać poprzez taką całkowitą losowość zdarzeń kwantowych, która w
                                                    makroświecie daje obserwowalne prawa, złudzenie przyczynowości, czasu i przestrzeni.

                                                    > > Sądzisz, że Bogu potrzebne są zmienne pośredniczące?
                                                    >
                                                    > "Zmiene ukryte" - tak się to nazywa. Bóg się tak ukrywa, że nawet tego ukrycia
                                                    > nie widać.

                                                    Bóg się tak ukrywa, że nie można poczynić żadnego dowodu Jego istnienia poprzez
                                                    logikę, nauki przyrodnicze itd. Poza obszarem tych dziedzin wiedzy sytuuje się
                                                    mnóstwo zjawisk, jednakże to nie jest powód by odmawiać im istnienia.

                                                    > > Zastanawiałeś się kiedyś na czym polega Wszechmoc?
                                                    >
                                                    > Tak rozumiana Wszwechmoc jest wiarą w nicość. Co to za Wszechmoc, która potrafi
                                                    > tylko udawać, że nic nie może!?

                                                    To tylko Twoje przekonanie jest wiarą w nicość - to dla Ciebie za światem nic
                                                    się nie ukrywa i jest on dziełem przypadku - to jest prawdziwy nihilizm.


                                                    > > Ja WIEM, że Bóg istnieje, czuję Jego obecność, niepotrzebne są mi do teg
                                                    > o
                                                    > > żadne eksperymenty fizyczne
                                                    >
                                                    > Mylisz słowa. Ty WIERZYSZ, a nie WIESZ - tak się nazywa to, co czujesz. To jest
                                                    >
                                                    > znana na całym świecie wiara religijna. Ty czujesz obecność Jehowy, muzułmanin
                                                    > czuje Allacha, Murzyni czy taoiści czują obecność wielu osób boskich, hinduiści
                                                    >
                                                    > czują obecność Wisznu, Kali i innych. Nazywanie swojej WIARY WIEDZĄ jest zwykłą
                                                    >
                                                    > nieuczciwością w dyskusji.

                                                    Udowodnij mi proszę, że nie wiem, że Bóg istnieje i nie czuję Jego Obecności w
                                                    świecie. To, co odczuwają lub czego nie odczuwają inni ludzie jest kompletnie
                                                    nieistotne dla tej sprawy.
                                                  • dokowski Dowód masz w każdym słowniku j. pol. 12.10.04, 10:41
                                                    temura napisała:

                                                    > Udowodnij mi proszę, że nie wiem, że Bóg istnieje i nie czuję Jego Obecności

                                                    Jeżeli podczas takiej dyskusji nie potrafisz zaakceptować powszechnie
                                                    przyjętyhc znaczeń słów WIEM i WIERZĘ, to jaką mam gwarancję, że nie zaczniesz
                                                    nagle używać słowa DOWÓD w jakimś swoim nowym znaczeniu, wymyślonym na potrzeby
                                                    tej dyskusji.

                                                    Dopóki mówimy różnymi językami, dopóty nie może być mowy o przekonaniu siebie
                                                    nawzajem, nie mówiąc już o możliwości udowodnienia czegokolwiek. Jeżeli chcesz
                                                    uparcie mówić innym językiem niż ja, to musisz pogodzić się z tym, że nasza
                                                    dyskusja będzie tylko wymianą poglądów, bez możliwości ich zmiany. Jeżeli
                                                    chcesz, abym Cię przekonał, weź słowniki i przeanalizuj znaczenie słów WIEM i
                                                    WIERZĘ, aby móc ich używać w różnych znaczeniach.

                                                    Podam przykłady:

                                                    Ja WIEM, że planeta Neptun krąży wokół Słońca, a czy Ty o tym WIESZ czy w to
                                                    WIERZYSZ?

                                                    Ty WIERZYSZ, że Bóg istnieje, a czy ja WIEM, że on nie istnieje, czy tylko nie
                                                    WIERZĘ, że istnieje?

                                                    Jeśli prosisz mnie o dowody, to najpierw uzgodnijmy język
                                                  • temura Re: Dowód masz w każdym słowniku j. pol. 16.10.04, 12:45
                                                    dokowski napisał:

                                                    > temura napisała:
                                                    >
                                                    > > Udowodnij mi proszę, że nie wiem, że Bóg istnieje i nie czuję Jego Obecno
                                                    > ści
                                                    >
                                                    > Jeżeli podczas takiej dyskusji nie potrafisz zaakceptować powszechnie
                                                    > przyjętyhc znaczeń słów WIEM i WIERZĘ, to jaką mam gwarancję, że nie zaczniesz
                                                    > nagle używać słowa DOWÓD w jakimś swoim nowym znaczeniu, wymyślonym na potrzeby
                                                    >
                                                    > tej dyskusji.
                                                    >
                                                    > Dopóki mówimy różnymi językami, dopóty nie może być mowy o przekonaniu siebie
                                                    > nawzajem, nie mówiąc już o możliwości udowodnienia czegokolwiek. Jeżeli chcesz
                                                    > uparcie mówić innym językiem niż ja, to musisz pogodzić się z tym, że nasza
                                                    > dyskusja będzie tylko wymianą poglądów, bez możliwości ich zmiany. Jeżeli
                                                    > chcesz, abym Cię przekonał, weź słowniki i przeanalizuj znaczenie słów WIEM i
                                                    > WIERZĘ, aby móc ich używać w różnych znaczeniach.
                                                    >
                                                    > Podam przykłady:
                                                    >
                                                    > Ja WIEM, że planeta Neptun krąży wokół Słońca, a czy Ty o tym WIESZ czy w to
                                                    > WIERZYSZ?
                                                    >
                                                    > Ty WIERZYSZ, że Bóg istnieje, a czy ja WIEM, że on nie istnieje, czy tylko nie
                                                    > WIERZĘ, że istnieje?
                                                    >
                                                    > Jeśli prosisz mnie o dowody, to najpierw uzgodnijmy język

                                                    Ha! No właśnie Panie Dokowski - język potoczny czyni to rozróżnienie tworząc
                                                    sztuczną granicę między wiarą i wiedzą, ale jak wykazał choćby D. Hume trudno
                                                    uznać, że ona istnieje realnie. Jak bardzo to jest pozorne może wskazać
                                                    następujący przykład.

                                                    Matematycy posługują się pojęciem nieskończoności. Tymczasem czy może Pan
                                                    powiedzieć, że nieskończoność istnieje? Jednym słowem czy Pan wie czy wierzy, że
                                                    istnieje nieskończoność?

                                                    Pan nie wierzy, że Bóg istnieje, ale jednocześnie swój brak wiary stara sie pan
                                                    uzasadnić wiedzą. Zmierzając niejako do stwierdzenia, że uznawanie istnienia
                                                    Boga jest rezultatem ignorancji. Gdyby każdy poznał fizykę w conajmniej takim
                                                    stopniu jak Pan - musiałby porzucić "gusła"...
                                                    Jednak ja mam odmienne zdanie na ten temat: nauki przyrodnicze nie wykluczają
                                                    uznania istnienia Boga, co więcej złożoność świata jaka sie w nich ujawnia może
                                                    być dla niektórych przesłanką utwierdzającą ich w wierze w to, że został stworzony.
                                                  • dokowski O to właśnie chodzi, nie proście o dowód 18.10.04, 21:36
                                                    temura napisała:

                                                    > sztuczną granicę między wiarą i wiedzą

                                                    To naturalna granica

                                                    > ale jak wykazał choćby D. Hume trudno
                                                    > uznać, że ona istnieje realnie. Jak bardzo to jest pozorne może wskazać
                                                    > następujący przykład.
                                                    >
                                                    > Matematycy posługują się pojęciem nieskończoności. Tymczasem czy może Pan
                                                    > powiedzieć, że nieskończoność istnieje?

                                                    Nie widzę tu haczyka, nieskończoność nie istnieje w sposób oczywisty i
                                                    niewątpliwy, tak jak punkt czy linia prosta

                                                    > Pan nie wierzy, że Bóg istnieje, ale jednocześnie swój brak wiary
                                                    > stara sie pan uzasadnić wiedzą.

                                                    Robię to ku pokrzepieniu serc i oświeceniu umysłów

                                                    > Jednak ja mam odmienne zdanie na ten temat: nauki przyrodnicze nie wykluczają
                                                    > uznania istnienia Boga, co więcej złożoność świata jaka sie w nich ujawnia
                                                    > może być dla niektórych przesłanką utwierdzającą ich w wierze

                                                    Dokładnie tak jest, więc nie proście mnie o dowód nieistnienia Boga, gdyż taki
                                                    dowód jest bardzo trudny nawet, jeśli precyzyjnie zdefiniujecie atrybuty Boga
                                                  • temura Re: O to właśnie chodzi, nie proście o dowód 18.10.04, 22:25
                                                    dokowski napisał:

                                                    > Dokładnie tak jest, więc nie proście mnie o dowód nieistnienia Boga, gdyż taki
                                                    > dowód jest bardzo trudny nawet, jeśli precyzyjnie zdefiniujecie atrybuty Boga

                                                    Nie, nie jest bardzo trudny - jest niemożliwy. Dlaczego Panie Dokowski? Otóż
                                                    wiadomo, że Boga nie sposób ogarnąć rozumem. Podobnie jak nieskończoności :P
                                            • temura Moralność genów 06.10.04, 20:49
                                              > > na jakiej podstawie człowiek jest w stanie sam ocenić co jest dobrem,
                                              > > a co złem?
                                              >
                                              > O tym mówi psychologia ewolucyjna. Decyduje pomyślność naszych wnuków i
                                              > prawnuków, aby ich geny mogły się dalej rozmnażać.

                                              Rozumiem, że jesteś przedstawicielem prorodzinnego światopoglądu?
                                              Bo skoro decyduje pomyślność wnuków należy nie tylko rozsiać nasienie, ale także
                                              zadbać o to, by dzieci uzyskały psychiczną zdolność do prokreacji (co jak
                                              wiadomo zapewnia stabilna rodzina)

                                              > > > jesteśmy dumni i
                                              > > > cenimy swą godność;
                                              > >
                                              > > z jakiego powodu?
                                              >
                                              > Ponieważ jesteśmy najbardziej złożonymi bytami we Wszechświecie. Może kiedyś
                                              > spotkamy inną, wyżej rozwiniętą cywilizację, wtedy nasz podziw dla nich
                                              > przewyższy naszą dumę.

                                              Ach i co wtedy?
                                              Będziemy dla nich małpami?
                                              • dokowski Dokładnie 07.10.04, 10:54
                                                temura napisała:

                                                > Rozumiem, że jesteś przedstawicielem prorodzinnego światopoglądu?

                                                Dokładnie

                                                > by dzieci uzyskały psychiczną zdolność do prokreacji

                                                Dokładnie: psychiczną, ekonomiczną i w ogóle powinni być atrakcyjni

                                                > Będziemy dla nich małpami?

                                                Dokładnie.
                                • Gość: trevik Re: Przyszłość jest sumą wyłącznie przypadkowych. IP: *.dip.t-dialin.net 05.10.04, 10:39
                                  1) Nauka nie jest kwestia wiary
                                  2) Stan nauki sie zmienia a nowa wiedza bardzo czesto obala stara
                                  3) Zaden madry naukowiec myslacy o przyszlosci patrzac w przeszlosc na historie
                                  nauki nie osmieli sie stwierdzic, ze obeny stan wiedzy ludzi jest naprawde
                                  zgodny z rzeczywistoscia.
                                  4) Teoria nieokreslonosci Heisenberga, czy inne twierdzenia Schroedingera to
                                  cos, co satysfakcjonujaco tlumaczy stan obecnych obserwacji oraz wyjasnia pewne
                                  wyniki uzyskane droga empiryczna, ale jak do kazdej wspolczesnej teorii trzeba i
                                  do nich zachowac nieco dystansu, bo moze przyjsc ktos z mocna glowa, kto w nie
                                  nie uwierzy i wytlumaczy pewne zjawiska innymi mechanizmami, doda pare
                                  eksperymentow i jego bedzie na wierzchu.
                                  5) W Fizyce tez obowiazuje swego rodzaju demokracja: nie tylko uznaje sie to, co
                                  udaje sie jako-tako udowodnic, ale uznaje sie tez to, co tylko jest najbardziej
                                  prawdopodobne zdaniem wiekszosci szanowanych naukowcow.
                                  • dokowski Jest tyle różnych nauk, że takich uogólnień ... 05.10.04, 11:53
                                    Gość portalu: trevik napisał(a):

                                    > 1) Nauka nie jest kwestia wiary

                                    ... robić nie wolno.

                                    > 2) Stan nauki sie zmienia a nowa wiedza bardzo czesto obala stara

                                    Nie w fizyce. Prawa fizyki nie mogą być obalone z samej natury rzeczy, gdyż są
                                    uniwersalne - tylko takie prawa formułuje fizyka. Fizyk może się mylić, jeśli
                                    formułuje hipotezę, ale udowodnione prawa fizyki nigdy nie były i nigdy nie
                                    będą obalone. To można traktować nawet jako definicję fizyki.

                                    Natomiast fizyka się rozwija: odkrywane są nowe prawa, a stare prawa bywają
                                    uznawany za szczególne przypadki nowych praw. Jednak wszystkie stare prawa
                                    fizyki (z rozumieniu współczesnym słowa "fizyka" a nie w rozumieniu
                                    starogreckim) nadal obowiązują w swoim zakresie.

                                    W wielu innych naukach nowa wiedza obala starą, ale fizyka taka nie jest.
                                    Fizyke można porównać do mikroskopu, który z roku na rok staje się coraz
                                    lepszy. Z roku na rok widzimy w nim coraz więcej szczegółów i coraz dokładniej
                                    opisujemy to co widzieliśmy jeszcze rok temu w mniejszym powiększeniu. Jednak
                                    kiedy przekręcimy gałkę, aby zmniejszyć powiększenie i wrócić do widoku, który
                                    mieliśmy 100 lat temu, to widzimy, że prawa Newtona nadal obowiązują.


                                    > 3) Zaden madry naukowiec myslacy o przyszlosci patrzac w przeszlosc na
                                    > historie nauki nie osmieli sie stwierdzic, ze obeny stan wiedzy ludzi
                                    > jest naprawde zgodny z rzeczywistoscia.

                                    Mówisz o naukowcu dowolnej dziedziny i całym stanie wiedzy ludzi ze wszystkich
                                    nauk? Jeśli tak, to z pewnością masz rację. Jednak nie wplątuj tu nam do
                                    dyskusji eologii czy ekonomii, gdyż dyskusja skupiła się na fizyce i jej
                                    prawach.

                                    > 4) Teoria nieokreslonosci Heisenberga, czy inne twierdzenia Schroedingera to
                                    > cos, co satysfakcjonujaco tlumaczy stan obecnych obserwacji

                                    Teoria Newtona też satysfakcjonująco tłumaczyła

                                    > moze przyjsc ktos z mocna glowa, kto w nie
                                    > nie uwierzy i wytlumaczy pewne zjawiska innymi mechanizmami, doda pare
                                    > eksperymentow i jego bedzie na wierzchu.

                                    To się w fizyce często zdarza, wszyscy czekamy stale na nowych geniuszy i nowe
                                    Noble. Jednak żaden geniusz nigdy nie obalił i nigdy nie obali praw fizyki.

                                    > 5) W Fizyce tez obowiazuje swego rodzaju demokracja: nie tylko uznaje sie to,
                                    > co udaje sie jako-tako udowodnic, ale uznaje sie tez to, co tylko jest
                                    > najbardziej prawdopodobne zdaniem wiekszosci szanowanych naukowcow.

                                    To dotyczy tylko czegoś, co w fizyce nazywamy hipotezami, jak np. teoria strun
                                    czy teoria inflacji. Jednak prawa fizyki nie uznają żadnej demokracji.
                                    • Gość: trevik Poplatales nieco... IP: *.dip.t-dialin.net 05.10.04, 13:40
                                      Na poczatku dodam, ze gdy pisze o nauce mysle o naukach scislych i poddanych
                                      krytyce, gdzie tzw. uznawana wiedza nie jest poddana np. kryteriom politycznej
                                      poprawnosci. Odcinam sie od Gender Studies, Ekonomii, psychologii w ktorych to
                                      naukach zawsze jest silne lobby, aby prawde nieco "z gory" ustawic.

                                      > > 2) Stan nauki sie zmienia a nowa wiedza bardzo czesto obala stara
                                      >
                                      > Nie w fizyce. Prawa fizyki nie mogą być obalone z samej natury rzeczy, gdyż są
                                      > uniwersalne - tylko takie prawa formułuje fizyka. Fizyk może się mylić, jeśli
                                      > formułuje hipotezę, ale udowodnione prawa fizyki nigdy nie były i nigdy nie
                                      > będą obalone. To można traktować nawet jako definicję fizyki.

                                      To, ze sie Fizyka nie zmienia nie oznacza, ze stan nauki sie nie zmienia, bo sie
                                      zmienia. Nauka jest tylko stanem wiedzy i poglebianiem go a prawa fizyki to cos,
                                      co nauka stara sie poznac.

                                      > Fizyk może się mylić, jeśli
                                      > formułuje hipotezę, ale udowodnione prawa fizyki nigdy nie były i nigdy nie
                                      > będą obalone. To można traktować nawet jako definicję fizyki.

                                      Stwierdzenie, ze dane twierdzenie jest nazbyt ogolne i udowodnienie, ze
                                      obowiazuje jako opis w przyblizeniu w pewnych okreslonych przypadkach to
                                      obalenie tego stwierdzenia, czy uscislenie? Jak zwal tak zwal. Tak samo moze sie
                                      skonczyc z pewnymi obecnymi twierdzeniami na temat fizyki kwantowej, ktore tez
                                      moga zostac obalone (czy uscislone).

                                      Ale caly czas piszesz wariacje na temat:
                                      > Jednak prawa fizyki nie uznają żadnej demokracji.

                                      A ja tak nie napisalem. Nauka to tylko nauka, swiat to swiat jakim jest i
                                      niekoniecznie takim, jakim go ludzie widza z jego prawami o ktorych
                                      najprawdopodobniej maja jeszcze dosyc mgliste pojecie i nawet nie wiadomo do
                                      jakich granic bedzie mozna go poznac.
                                      • dokowski Ale nie fizyka 05.10.04, 16:35
                                        Gość portalu: trevik napisał(a):

                                        > Nauka to tylko nauka

                                        Fizyka ma wyjątkowy status wśród nauk, nawet jeśli ograniczyć się do nauk
                                        przyrodniczych - uznają to wszystkie środowiska naukowe.

                                        Jedyna "wpadką" fizyki w ostatnich kilkudziesięciu latach było ogłoszenie
                                        rejestracji fal grawitacyjnych przez Webera. Jednak nawet ta wpadka pokazuje,
                                        jak bardzo świat nauki troszczy się o to, aby fizyka utwierdzała swój status
                                        nienaruszalnego fundamentu wszelkich nauk. Dzisiaj nadal mówi się
                                        o "hipotetycznych" falach grawitacyjnych, mimo odkrycia kolejnych dowodów
                                        pośrednich, jak np. utrata masy przez pulsary czy podwójne gwiazdy neutronowe.
                                        • temura Re: Ale nie fizyka 05.10.04, 22:22
                                          Właściwie powinnam się ustosunkować do każdego z Twoich postów, ale nie wiem czy
                                          mam tyle czasu, cóż - spróbuję.

                                          Po pierwsze: jedna z głównych przyczyn, dla której fizyka zajmuje w dzisiejszym
                                          świecie uprzywilejowaną pozycję, która skłoniła Cię do ogłoszenia jej
                                          fundamentem nauk wynika ze współczesnej dominacji technologii, której to
                                          osiągnięcia są praktycznymi zastosowaniami odkryć fizyki.

                                          Jednakowoż stwierdzenie, że fizyka ma status wyjątkowy nie jest równoznaczne ze
                                          stwierdzeniem, że fizyka jest jedynym godnym uwagi źródłem wiedzy o rzeczywistości.

                                          Dlaczego? Dlatego, że jak ktoś już przede mną tu napisał - wiedza, którą obecnie
                                          posiadamy w obrębie fizyki jest jedynie opisem wycinka rzeczywistości (nawet
                                          optymistycznie zakładając, co trudno założyć w epoce pokantowskiej i
                                          poheisenbergowskiej, że docieramy przez nią do Ding an sich).

                                          • dokowski Ale najważniejszą przyczyną jest stosowana... 06.10.04, 13:32
                                            temura napisała:

                                            > jedna z głównych przyczyn, dla której fizyka zajmuje w dzisiejszym
                                            > świecie uprzywilejowaną pozycję, która skłoniła Cię do ogłoszenia jej
                                            > fundamentem nauk wynika ze współczesnej dominacji technologii

                                            ... w fizyce metodologia. Wszystkie analizy i obliczenia robione są niezależnie
                                            przez różne osoby. Wszystkie eksperymenty powtarzane są przez konkurujące ze
                                            sobą niezależne laboratoria - szukają dziury w całym - Amerykanie odtwarzają u
                                            siebie wyniki Rosjan, Europa odtwarza amerykańskie, Chińczycy szukają luk w
                                            pracach Japończyków itd. Wszyscy wymyślają jak mogą czynniki, które mogłyby
                                            zaburzyć przebieg eksperymentu ...

                                            A mojego świata nie zdominowała technologia. Teraz w świecie dominuje problem
                                            islamskiego fanatyzmu. Religijność pokazuje swój zły wpływ na ludzkość.

                                            > Jednakowoż stwierdzenie, że fizyka ma status wyjątkowy nie jest równoznaczne
                                            > ze stwierdzeniem, że fizyka jest jedynym godnym uwagi źródłem wiedzy
                                            > o rzeczywistości.

                                            Oczywiście, fizyka to tylko fundamenty. Wszystko, co godne uwagi, formuują inne
                                            nauki.
                                        • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Ale nie fizyka 17.10.04, 16:46
                                          > Jedyna "wpadką" fizyki w ostatnich kilkudziesięciu latach było ogłoszenie
                                          > rejestracji fal grawitacyjnych przez Webera. Jednak nawet ta wpadka pokazuje,
                                          > jak bardzo świat nauki troszczy się o to, aby fizyka utwierdzała swój status
                                          > nienaruszalnego fundamentu wszelkich nauk.

                                          Haslo do wpisania w google: Bogdanov. A wlasciwie dwoch: Igor i Griszka.
                                  • kocia_noga Re: Przyszłość jest sumą wyłącznie przypadkowych. 05.10.04, 22:37
                                    Gość portalu: trevik napisał(a):

                                    > 1) Nauka nie jest kwestia wiary
                                    > 2) Stan nauki sie zmienia a nowa wiedza bardzo czesto obala starą.





                                    > 5) W Fizyce tez obowiazuje swego rodzaju demokracja: nie tylko uznaje sie to,
                                    c
                                    > o
                                    > udaje sie jako-tako udowodnic, ale uznaje sie tez to, co tylko jest
                                    najbardziej
                                    > prawdopodobne zdaniem wiekszosci szanowanych naukowcow.
                                    Ech,żeby to było takie proste! Kilka lat zajmowałam się metodologią - co
                                    prawda, moja wiedza stanęła gdzieś w okolicach Poppera, ale zapewniam cię,że
                                    nauka wogóle chadza niepojetymi drogami.
                                    Co zaś do sporu o Boga - jest cokolwiek demode' -jeszcze wXVIII wieku miałby
                                    sens, no, poślizgiem do Romantyzmu i Kanta, ale mamy wiek XXI.Nauka i religia
                                    zajmują się czym zgoła innym , do tego jest jeszcze filozofia.Ontologia, czy
                                    meta-fizyka mają dziedzinę zainteresowań szerszą niz fizyka, więc logiczne
                                    jest,że fizyka nie jest w stanie rozstzrygać problemów ontologicznych - może
                                    uzasadnaić bądź uprawdopodobniac takie czy owe zapatrywania.
                                    • dokowski O to właśnie chodzi, pytają mnie dlaczego JA ... 06.10.04, 12:54
                                      kocia_noga napisała:

                                      > fizyka nie jest w stanie rozstzrygać problemów ontologicznych - może
                                      > uzasadnaić bądź uprawdopodobniac takie czy owe zapatrywania.

                                      ... jestem ateistą, nie proszą mnie o dowód na nieistnienie Boga, bo dowodu
                                      takiego nie ma i być nie może, choćby dlatego, że Bóg nie ma precyzyjnie
                                      zdefiniowanych atrybutów, a jedynie metaforycznie. Weźmy np. wszechmoc i
                                      nieśmiertelność - czy Bóg może popełnić samobójstwo?
                                  • Gość: bezdenny Re: Przyszłość jest sumą wyłącznie przypadkowych. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 06.10.04, 13:06
                                    Gość portalu: trevik napisał(a):

                                    >> Teoria nieokreslonosci Heisenberga,

                                    Tzw stala nieoznaczonosci. w skrocie: sam fakt dokonywania pomiaru wplywa na
                                    wynik pomiaru, albo okreslasz ped albo miejsce
                                    Posilkujac sie natomiast inna regula- czy nie przyszlo ci do glowy najprostsze
                                    rowiazanie, ze facet nie ma bladego pojecia o fizyce i o tym co pisze.
                                    • dokowski Bezdenny jak zawsze denny 06.10.04, 13:13
                                      Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                                      > facet nie ma bladego pojecia o fizyce i o tym co pisze.

                                      bezdenny z pewnością nie ukończył podstawówki
                                    • Gość: trevik Re: Przyszłość jest sumą wyłącznie przypadkowych. IP: *.dip.t-dialin.net 06.10.04, 16:18
                                      > >> Teoria nieokreslonosci Heisenberga,
                                      >
                                      > Tzw stala nieoznaczonosci. w skrocie: sam fakt dokonywania pomiaru wplywa na
                                      > wynik pomiaru, albo okreslasz ped albo miejsce

                                      Ja znam ta teorie z elektroniki, bo ta dziedzine studiowalem gdzie ta zasada
                                      jest uzyta przy analizie widmowej w celu pokazania pewnych ograniczen (albo
                                      okresla sie dokladniej widmo, albo postac czasowa sygnalu przy uzyciu
                                      okreslonego opisu, gdzie ograniczenie dokladnosci mozna wyznaczyc co ciekawe
                                      rowniez ta zasada).

                                      I okreslenie zasada (nie teoria) "nieokreslonosci" slyszalem na politechnice
                                      slaskiej i takie tez znajduje m.in. w encyklopedii PWN, choc faktycznie zasada
                                      nieoznaczonosci jest czesciej znajdywana w internecie i chyba czesciej uzywana
                                      powszechnie.

                                      Pytanie tylko, co to ma do dzialania swiata, bo na pewno mozna jej uzyc w jakims
                                      modelowaniu matemetycznym rzeczywistosci, ale sama rzeczywistosc jeszcze przez
                                      to nie kreuje.

                                      > Posilkujac sie natomiast inna regula- czy nie przyszlo ci do glowy najprostsze
                                      > rowiazanie, ze facet nie ma bladego pojecia o fizyce i o tym co pisze.

                                      hmm.... raczej zauwazam pewne mniemanie o fizyce charakterystyczne dla ksiazek i
                                      czasopism popularnonaukowych, gdzie swiat oczami dziennikarza wydaje sie byc od
                                      czasu jak takie wydawnictwa sie pojawily prosty i zrozumialy.

                                      Ja do nauki a raczej jej wiernosci odzwierciedlania swiata i jego procesow mam
                                      nieco dystansu. Choc nie uwazam sie za speca od fizyki, nauki scisle studiowalem
                                      i znalem paru naukowcow, wiem, jak to sie czasem odbywa z szukaniem teorii,
                                      potwierdzeniami empirycznymi, klubami wzajemnego cytowania itd. (fuzje na zimno
                                      w sloikach ktos cwiczyl i mu tez wyszlo).
                                      • Gość: bezdenny Re: Przyszłość jest sumą wyłącznie przypadkowych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.10.04, 15:11
                                        Gość portalu: trevik napisał(a):

                                        > Ja znam ta teorie z elektroniki, bo ta dziedzine studiowalem gdzie ta zasada
                                        > jest uzyta przy analizie widmowej w celu pokazania pewnych ograniczen (albo
                                        > okresla sie dokladniej widmo, albo postac czasowa sygnalu przy uzyciu
                                        > okreslonego opisu, gdzie ograniczenie dokladnosci mozna wyznaczyc co ciekawe
                                        > rowniez ta zasada).
                                        >
                                        > I okreslenie zasada (nie teoria) "nieokreslonosci" slyszalem na politechnice
                                        > slaskiej i takie tez znajduje m.in. w encyklopedii PWN, choc faktycznie zasada
                                        > nieoznaczonosci jest czesciej znajdywana w internecie i chyba czesciej uzywana
                                        > powszechnie.
                                        >
                                        > Pytanie tylko, co to ma do dzialania swiata, bo na pewno mozna jej uzyc w
                                        jakim
                                        > s
                                        > modelowaniu matemetycznym rzeczywistosci, ale sama rzeczywistosc jeszcze przez
                                        > to nie kreuje.


                                        oczywiście, że nie kreuje. Żadne prawo nie fizyki nie kreuje rzeczywistości,
                                        tylko ja opisuje. Akurat stała nieoznaczoności, która przywołałeś jest b.
                                        dobrym przykładem na określanie granic poznania. lokalizując kwant oddziałujemy
                                        na niego coraz krótszą falą i tym więcej energii przekazujemy lokalizowanemu
                                        kwantowi. Dlatego nie możemy określić jednocześnie jego połozenia i pędu.
                                        A cała dyskusja dotyczy twierdzenia, że fizyka kwantowa udowadnia nieistnienie
                                        Boga. Stąd mój smiech, bo takie myslenie jest żałosne i naiwne. Nie potrafimy
                                        objąć rozumem praw fizyki, ale próbujemy objąć rozumem absolut. to smieszne.
                                        Stała H. jest pomocna w opisie obiektów nieobserwowalnych, co nie oznacza
                                        nieistniejących.
                                        A co do funkcji falowej Schroedingera - też dobry przykład na to jak ubogie sa
                                        nasze umysły próbujące sobie wyobrazić rzeczywistośc. jak rzucimy o ścianę
                                        piłkę i piłka ta jednocześnie przeniknie ścianę, odbiję się od niej i
                                        przeniknie ją częściowo - to możemy sobie jedynie to namalować, ale pojąć tego
                                        nie pojmiemy.

                                        > Ja do nauki a raczej jej wiernosci odzwierciedlania swiata i jego procesow mam
                                        > nieco dystansu. Choc nie uwazam sie za speca od fizyki, nauki scisle
                                        studiowale
                                        > m
                                        > i znalem paru naukowcow, wiem, jak to sie czasem odbywa z szukaniem teorii,
                                        > potwierdzeniami empirycznymi, klubami wzajemnego cytowania itd. (fuzje na
                                        zimno
                                        > w sloikach ktos cwiczyl i mu tez wyszlo).

                                        Z pewnymi pojęciami powinieneś uważać, gdyż twój dyskutant to całkowity
                                        ignorant. jeśli piszesz coś o fuzji, to możesz raz spodziewać się że wyśle cię
                                        do rusznikarza, bo będzie myślał, że piszesz o strzelbie, innym razem pomyśli
                                        że chodzi ci o łączenie się przedsiębiorstw, a jeszcze innym razem z
                                        niewzruszona pewnością siebie da Ci przepis na zrobienie bimbru.
                                • archi-tect DOKOWSKI! 06.10.04, 10:35
                                  Sorry za wykrzyknik, ale jakis czas mnie nie bylo i dyskusja poszla w innym
                                  kierunku, a chcialem byc zauwazony. Tyle gwoli wstepu.

                                  AKT WIARY - w slownikowym opisie, ktory przedstawiles, zgubiles znaczenie wiary
                                  z punktu widzenia religijnego. Bardzo trudno jest opisac rzeczywistosc nie
                                  bedac jej czescia. Wytlumacze to na przykladzie. Nie ma mozliwosci doglebnego,
                                  doswiadczalnego poznania zycia Francuzow z ksiazek i opowiadan - trzeba wsrod
                                  nich zamieszkac i niejako stac sie jednym z nich. Takie doswiadczenie jest
                                  sprzeczne z wyznawanym przez Ciebie swiatopogladem naukowym - poniewaz (jeslil
                                  sie myle, popraw mnie) proba opisania swiata w naukach scislych musi zakladac
                                  jak najmniejszy wplyw badajacego na przedmiot badan.

                                  Stad Twoje podejscie do wiary jest czysto semantyczne. Natomiast wiara
                                  religijna ma to do siebie, ze nie da sie jej ogarnac z zewnatrz. Nie da sie jej
                                  opisac slowami nauki, poniewaz jest ona nienaukowa.

                                  Inaczej - nie da sie ona opisac pojeciami czytelnymi dla czlowieka, poniewaz
                                  zaklada istnienie bytow wyzszych, niezrozumialych dla nas, operujacych w trzech
                                  wymiarach (+czas?).

                                  Znow przyklad - wyobraz sobie odkrycie w kosmosie cywilizacji, wyobraznia
                                  ktorych potrafi opanowac w szesciu wymiarach - czlowiek nigdy nie bylby w
                                  stanie zrozumiec psychiki przedstawicieli takiej cywilizacji, chociaz przy
                                  pomocy matematycznych modeli potrafilby opisac ich rzeczywistosc.

                                  Nie wiem, czy wyrazilem sie wystarczajaco jasno - w kazdym razie niedawno
                                  wstalem i moj mozg nie pracuej na najwyzszych obrotach.

                                  I na koniec pytanie, na ktore nie uzyskalem odpowiedzi - czy przy pomocy fizyki
                                  kwantowej mozna wyluczyc, ze Chrystus byl istota boska, jak wierza
                                  Chrzescijanie?
                                  • dokowski Introspekcja nie jest matodą naukową, którą ... 06.10.04, 13:06
                                    archi-tect napisał:

                                    > Nie ma mozliwosci doglebnego, doswiadczalnego poznania zycia Francuzow
                                    > z ksiazek i opowiadan - trzeba wsrod nich zamieszkac i niejako stac sie
                                    > jednym z nich. Takie doswiadczenie jest sprzeczne z wyznawanym przez Ciebie
                                    > swiatopogladem naukowym

                                    ... byłbym skłonny uznać, gdyż nie można zweryfikować wiarygodności zeznań.
                                    Nigdy nie sprawdzisz, czy ten nowy Francuz nie okłamuje nas. Natomiast pomiar
                                    fizyczny musi być weryfikowalny z tego punktu widzenia.

                                    > Stad Twoje podejscie do wiary jest czysto semantyczne.

                                    Jest czysto fizyczne. "Wiara religijna" dotyczy rzeczy niemożliwych do
                                    zweryfikowania. "Wiara zwykła" oznacza rezygnację z weryfikacji, która jest
                                    możliwa z fizycznego punktu widzenia.

                                    > Natomiast wiara religijna ma to do siebie, ze nie da sie jej
                                    > ogarnac z zewnatrz.

                                    Da się, to kwestia inteligencji.

                                    > czy przy pomocy fizyki kwantowej mozna wyluczyc, ze Chrystus byl istota
                                    > boska, jak wierza Chrzescijanie?

                                    Można wykluczyć niektóre sformułowania definicji "boskości". Odpowiedź na Twoje
                                    pytanie wymaga ścisłej definicji pojęcia "istota boska"
                                • magic00 Re: Przyszłość jest sumą wyłącznie przypadkowych. 15.10.04, 23:29
                                  Ciekawie to wszystko przedstawiasz. Moja areligijność ma źródło natury bardziej
                                  odczuciowej niż logicznej. Po prostu nie jestem w stanie uwierzyć w Boga
                                  choćbym chciała, a nawet zauważyła w uprawianiu religijności osobiste korzyści.
                                  Nawet jeśli w końcu okaże się, że jakiś tam Bóg istnieje, to i tak go nie
                                  nabiorę, że w niego wierzę - mam na myśli wszechwiedzącą jaźń, nie zaś bożka
                                  miotającego piotrunami i żądającego ofiar. Z tego co widzę, bardziej trzymają
                                  się kupy analogie społeczeństwa ludzkiego do szympanów i bonobo niż do dzieci
                                  bożych. Wydaje mi się, że ewetualny Bóg wyżej oceni moją uczciwą niewiarę niż
                                  wiarę udawaną.
                                  W kwestii dowodów ateista jest w lepszej sytuacji, gdyż istnienia Boga nikt nie
                                  stwierdził, nie ma na to dowodów. Taak, nie ma dowodów na nieistnienie, czyli
                                  nie ma na ten temat właściwie żadnych dowodów - ani na tak ani na nie. Aby dało
                                  się udowodnić nieistnienie Boga, ktoś najpierw powinien udowodnić jego
                                  istnienie, co z kolei należało by obalić. Pozostaje kwestia osobistego
                                  przekonania, które leży w sferze emocjonalnej, której logika ima się bardzo
                                  luźno. Czasem wydaje mi się, że to nie osobiste przekonania wypływają z logiki,
                                  lecz logiki używa się za podpórkę wenętrznych prawd.
                                  Szanuję ludzi sensownie wierzących, znam kilka takich osób, są konsekwentne,
                                  pokuadane, wiara porządkuje ich życie i ma na nie dobry wpływ, mimo tego, że w
                                  moim mniemaniu dali się nabrać na istnienie Boga. Chociaż ten Bóg nie istnieje
                                  i nie pójdą do nieba lecz do nikąd, ich wiara nie jest bez sensu.
                                  A tak poza tym, nie wydaje się wam, że chociażbyście pękli i tak fige wiecie o
                                  złożoności tego świata i z mnogości poglądów wybieracie swoje według
                                  irracjonalnego gustu?
                                  • temura Re: Przyszłość jest sumą wyłącznie przypadkowych. 16.10.04, 12:23
                                    magic00 napisała:

                                    > Czasem wydaje mi się, że to nie osobiste przekonania wypływają z logiki,
                                    >
                                    > lecz logiki używa się za podpórkę wenętrznych prawd.

                                    Zgadzam się z Tobą. Myślę, że tak jest właśnie - koniec końców logika jest
                                    produktem ludzkiego umysłu.

                                    > A tak poza tym, nie wydaje się wam, że chociażbyście pękli i tak fige wiecie o
                                    > złożoności tego świata i z mnogości poglądów wybieracie swoje według
                                    > irracjonalnego gustu?

                                    Dla mnie wiedza o istnieniu Boga jest równoznaczna z przyznaniem się do
                                    ignorancji na temat złożoności świata ponieważ człowiek nie jest w stanie poznać
                                    w całości natury i istoty Boga - jego Stwórcy, jego umysł jest zbyt ograniczony
                                    by ją objąć rozumem logiką czy nawet intuicją.
                                    • magic00 Re: Przyszłość jest sumą wyłącznie przypadkowych. 16.10.04, 21:51
                                      Również przyznaję się do ignorancji na temat złożoności świata, ale wydaje mi
                                      się, że świat to szalejący chaos, bez żadnego stwórcy, który miał by nad tym
                                      kontrolę. W tym wypadku wierzący jawią mi się jako nadzwyczajni optywmiści, ale
                                      to w sumie dobrze. Oczywiście w tym chaosie wykształciły się jakieś reguły gry,
                                      ale trudno zobaczyć w tym jakąś boską harmonię. Nie cierpię wojującej
                                      religiności, poddatnej na "obrazę uczuć", obrzędowości na pokaz itd.,
                                      aczkolwiek wzrusza mnie optymizm szczerze wierzących, szczególnie wiara w
                                      sprawiedliwość boską, wyższą niż ludzka, w nagrodę na dobre życie (poza tym, że
                                      w moim mniemaniu dobre życie jest nagrodą samą w sobie). Trochę mi przykro jak
                                      sobie wyobrażę roczarowanie wierzących po śmierci, tj. że nic nie ma.
                                      • temura Re: Przyszłość jest sumą wyłącznie przypadkowych. 16.10.04, 22:31
                                        magic00 napisała:

                                        > aczkolwiek wzrusza mnie optymizm szczerze wierzących, szczególnie wiara w
                                        > sprawiedliwość boską, wyższą niż ludzka, w nagrodę na dobre życie (poza tym, że
                                        >
                                        > w moim mniemaniu dobre życie jest nagrodą samą w sobie). Trochę mi przykro jak
                                        > sobie wyobrażę roczarowanie wierzących po śmierci, tj. że nic nie ma.

                                        W istocie dobre życie jest nagrodą samo w sobie, ci co liczą na nagrodę po
                                        śmierci - podobni są artyście co tworzy dla przyszłych nagród. Jeszcze lepsze
                                        jest życie z odczuwaniem obecności Boga. Kto czuje Jego Obecność w tym życiu -
                                        nie musi obawiać się rozczarowania po śmierci.
                                      • Gość: bezdenny Re: Przyszłość jest sumą wyłącznie przypadkowych. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.10.04, 22:59
                                        magic00 napisała:

                                        Trochę mi przykro jak
                                        > sobie wyobrażę roczarowanie wierzących po śmierci, tj. że nic nie ma.

                                        obawiam się, że jakkolwiek by na to nie patrzyć, to taka sytacja jest
                                        niemozliwa. jeśli nie ma nas , nie ma nic - to niemożliwe jest rozczarowanie.
                                        hej, jak ty sobie wyobrażasz, że mógłbym się po smierci rozczarować?
                        • kocia_noga Re: Bez przesady 30.09.04, 16:59
                          Chyba nie mniej odważna od wiary tych, co wierzą.
                          • archi-tect Re: Bez przesady 01.10.04, 11:03
                            Otóż wydaje mi się, że jest bardziej odważna. A dlaczego?

                            Akt wiary w to, że nie ma Boga, że istnieje świat materialny oznacza (z czysto
                            intelektualnego punktu widzenia) odrzucenie doświadczeń wielu pokoleń ludzi
                            praktycznie wszystkich kręgów kulturowych. Nie ma na Ziemi cywilizacji, w
                            której nie pojawiałyby się świadectwa wydarzeń paranormalnych - oczywiście w
                            rozmaity sposób interpretowalnych.

                            Wydaje mi się, że lekceważenie tego jest dość - powiedziałbym - lekkomyślne.

                            Już dużo bardziej zrozumiała wydaje mi się postawa człowieka wątpiącego - który
                            nie wie, ale chciałby wiedzieć.

                            Bo odrzucenie świata duchowego pachnie mi po prostu - bez obrazy - dość
                            prymitywnym materializmem.

                            kocia_noga napisała:

                            > Chyba nie mniej odważna od wiary tych, co wierzą.
                            • dokowski To właśnie podałem jako argument 01.10.04, 13:42
                              archi-tect napisał:

                              > Nie ma na Ziemi cywilizacji, w której nie pojawiałyby się świadectwa wydarzeń
                              > paranormalnych - oczywiście w rozmaity sposób interpretowalnych.

                              Jest to dowód na urojeniowy ich charakter, gdyż nie ma niczego, co byłoby
                              jednakowe lub choćby podobne dla wszystkich tych przypadków. To jest argument
                              wspierający niektóre teorie na temat natury ludzkiej, że człowiek potrzebuje na
                              jawie uciekać w świat fantazji i urojeń, jak w czasie snu.

                              > Bo odrzucenie świata duchowego pachnie mi po prostu - bez obrazy - dość
                              > prymitywnym materializmem.

                              Dyskusje na tematy wiary z religijnymi prowadzą zwykle do nagłych,
                              niesprowokowanych wybuchów chamstwa z waszej strony. Uważaj, bo otarłeś się
                              niemal o nie. Wiedz, że my, ateiści, uważamy religie za coś płytkiego i
                              prymitywnego, a materializm jest czymś bardzo subtelnym, złożonym i głębokim.
                              Jednak w dyskusjach filozoficznych uważam, że takich epitetów nie warto używać,
                              gdyż niczego nie wnoszą do wymiany poglądów.

                              Zlepek słów "prymitywny materializm" jest w ogóle absurdalny. Wystarczy
                              porównać ilość dzieł naukowych z fizyki, chemii, biologii, inżynierii i innych
                              nauk materialistycznych z całą resztą dokonań naukowych, aby zobaczyć
                              absurdalność tego zlepka słów. Złożoność budowy ciała ludzkiego i materialnych
                              przemian w nim zachodzących o Niebo przerasta złożoność wszystkich dokonań
                              wszystkich filozofów i teologów w historii ludzkości. Materia jest czymś o
                              wiele mniej "prymitywnym" niż suma tego wszystkiego, o czym napisano na temat
                              niematerii.
                              • archi-tect Chamstwo intelektualne 06.10.04, 10:44
                                dokowski napisał:

                                > Jest to dowód na urojeniowy ich charakter, gdyż nie ma niczego, co byłoby
                                > jednakowe lub choćby podobne dla wszystkich tych przypadków. To jest argument
                                > wspierający niektóre teorie na temat natury ludzkiej, że człowiek potrzebuje
                                na
                                >
                                > jawie uciekać w świat fantazji i urojeń, jak w czasie snu.

                                No nie do konca - jako wyznawca swiatopogladu naukowego musisz zdawac sobie
                                sprawe z tego, ze swiat idei jest w ciaglym ruchu. Prawdy naukowe, ktore
                                wydawaly sie bezsprzecznie udowodnione przez jedno pokolenie, przez kolejne
                                byly wywracane do gory nogami. Taka jest ograniczona natura czlowieka.

                                To troche tak, jakby powiedziec, ze nauka jest do niczego.

                                Dlatego, tak jak nie jest on w stanie poznac praw nauki, a jego wiedza jest
                                tylko fragmentaryczna, tak nie jest i nigdy nie bedzie w stanie poznac natury
                                Boga.

                                > Dyskusje na tematy wiary z religijnymi prowadzą zwykle do nagłych,
                                > niesprowokowanych wybuchów chamstwa z waszej strony. Uważaj, bo otarłeś się
                                > niemal o nie.

                                Przepraszam, jesli Cie urazilem. Ale ja tak mysle - to znaczy uwazam, ze
                                ograniczanie swiata tylko do materii jest ograniczonym podejsciem do
                                rzeczywistosci, w ktorej zyjemy. I bede to pisal niezaleznie od tego, czy kogos
                                to obraza, czy nie. Tak samo Ty moglbys napisac, ze perspektywa religijna
                                poprzez nakazy i zakazy ogranicza poznanie. To tez mogloby byc uznane za
                                uwlaczajace.

                                A pojecie 'prymitywny materializm' - nie chce siegac mni sie do slownika,
                                zreszta nie mam zadnego pod reka - ale slowo prymitywny oznacza ceche, ktora
                                zaklada prostote, brak podejscia wielostronnego do danej rzeczy.

                                Z punktu widzenia czlowieka wierzacego, podejscie czysto naukowe jest
                                ograniczone - wiec zasadne jest uzycie slowa prymitywny.

                                Tak samo Ty mozesz (i zapewne to robisz) uzyc slowa prymitywny w stosunku do
                                wiekszosci sluchaczy radia Maryja, ktorzy tez patrza na tylko jeden aspekt
                                otaczajacej ich rzeczywistosci.
                                • dokowski Prawa fizyki mają inny status, są fundamentami 06.10.04, 13:35
                                  archi-tect napisał:

                                  > musisz zdawac sobie sprawe z tego, ze swiat idei jest w ciaglym ruchu.
                                  > Prawdy naukowe, ktore wydawaly sie bezsprzecznie udowodnione przez jedno
                                  > pokolenie, przez kolejne byly wywracane do gory nogami

                                  To nie dotyczy fizyki.
                                  • Gość: endorfina Re: Prawa fizyki mają inny status, są fundamentam IP: 217.168.134.* 07.10.04, 19:33
                                    dokowski napisał:
                                    >To nie dotyczy fizyki.

                                    Jak to, nie dotyczy?
                                    Dotyczy w tym samym stopniu, co np. matematyki. W podobny sposób, jak geometria
                                    nieeuklidesowa, może nie tyle zaprzeczyła (słusznym) poniekąd założeniom
                                    euklidesowej - co pozwoliła z zupełnie inne strony, perspektywy spojrzeć - tj.
                                    wytłumaczyć - zjawiska zachodząc w przestrzeniach innych, niż nasza
                                    trójwymiarowa. Niektóre teorie Einsteina właśnie, jak pisze Archi-
                                    tekt, "wywróciły do góry nogami" pewne wcześniejsze. Zreszta dużo jest w
                                    fizyce kluczenia, przypuszczeń, jakiś quasi-teorii (sam Einstein dystansował
                                    się do niektórych swoich spekulacji).
                                    • temura Re: Prawa fizyki mają inny status, są fundamentam 07.10.04, 20:43
                                      Gość portalu: endorfina napisał(a):

                                      > dokowski napisał:
                                      > >To nie dotyczy fizyki.
                                      >
                                      > Jak to, nie dotyczy?
                                      > Dotyczy w tym samym stopniu, co np. matematyki. W podobny sposób, jak geometria
                                      >
                                      > nieeuklidesowa, może nie tyle zaprzeczyła (słusznym) poniekąd założeniom
                                      > euklidesowej - co pozwoliła z zupełnie inne strony, perspektywy spojrzeć - tj.
                                      > wytłumaczyć - zjawiska zachodząc w przestrzeniach innych, niż nasza
                                      > trójwymiarowa. Niektóre teorie Einsteina właśnie, jak pisze Archi-
                                      > tekt, "wywróciły do góry nogami" pewne wcześniejsze. Zreszta dużo jest w
                                      > fizyce kluczenia, przypuszczeń, jakiś quasi-teorii (sam Einstein dystansował
                                      > się do niektórych swoich spekulacji).

                                      tak!
                                      Dodam jeszcze do tego, co napisała endorfina, że wielu naukowców zgadza się z
                                      tym, że fizyka opiera się na matematyce, zaś cała matematyka z kolei co wiemy z
                                      twierdzenia Goedla - na niemożliwym do udowodnienia zbiorze aksjomatów.
                                      Więc wszyscy Ci, którzy na tym wątku wyrażali pogląd, że nauka jest podobna do
                                      wiary, albo dosadniej - jest odmianą wiary - mieli rację...
                                      • Gość: enorfina Re: Prawa fizyki mają inny status, są fundamentam IP: 217.168.134.* 07.10.04, 20:59
                                        (Sic!)
                                      • kocia_noga Re: Prawa fizyki mają inny status, są fundamentam 07.10.04, 21:27
                                        Twierdzenie Goedla było o czym innym..o tym,że każdy porządny język (
                                        spełniający pewne właściwości, takie jak własnie fizyka czy matematyka) rodzi
                                        nierozwiązywalne na swoim gruncie problemy, które może rozwikłac dopiero
                                        nadbudowa tego języka.
                                        Było tez interesujące twierdzenie, nie pamiętam już, czyje,że wystarczy aby
                                        istniał model spełniający pewne warunki , aby znalazł się dlań desygnat.
                                        Poza tym mieszacie w sposób okrutny dla mnie, jako filozofki, ontologie z
                                        etyka, fizyką i metodologią nauk.Ale widze,że was to zajęło...
                                        • temura Re: Prawa fizyki mają inny status, są fundamentam 07.10.04, 22:00
                                          cytat:
                                          "Twierdzenie Goedla w wersji formalnej brzmi: w każdym niesprzecznym systemie
                                          formalnym obejmującym arytmetykę istnieją arytmetyczne prawdy, których nie można
                                          udowodnić w ramach tego systemu. Twierdzenie to ma dwie wersje: pierwszą mówiącą
                                          o niezupełności systemów dedukcyjnych zawierających arytmetykę liczb naturalnych
                                          oraz drugą stwierdzającą niemożliwość przeprowadzenia dowodu niesprzeczności
                                          (spójności) systemów zawierających arytmetykę liczb naturalnych przy pomocy
                                          środków samych tych systemów."

                                          jeśli to jest o czymś innym to ja przepraszam...
                                          A poza tym - mieszamy wszystko, bo naszemu drogiemu Dokowskiemu wszystko się
                                          kompletnie pomieszało...
                                          • temura i jeszcze mały suplement 07.10.04, 22:11
                                            słodki cytacik:

                                            "Czy wybór racjonalności jest dobrym wyborem? Potrzeby racjonalnego uzasadniania
                                            naszych przekonań nie da się uzasadnić, gdyż każdy dowód musi się odbywać
                                            zgodnie z logiką, która jest dziełem umysłu, nie można zaś zakładać
                                            racjonalności chcąc ją udowodnić.

                                            Obszar zbadany to koło, koło rośnie, ale rośnie też jego brzeg - linia styku z
                                            niezbadanym. Pozostaje jednak pewien obszar transcendentny absolutnie względem
                                            nauki. Są to:

                                            1. problematyka istnienia (dlaczego istnieje coś a nie nic, kto dał zapłon
                                            istnienia matematycznym formułom);
                                            2. ostateczne podstawy racjonalności (dlaczego mamy racjonalnie uzasadniać
                                            nasze przekonania, dlaczego jest to skuteczne);
                                            3. zagadnienia wartości i sensu."
                                      • dokowski Ale bzdury. Fizyka opiera się na eksperymencie 08.10.04, 12:26
                                        temura napisała:

                                        > fizyka opiera się na matematyce

                                        Matematyka jest tylko częścią języka, którym fizycy się posługują, aby opisać
                                        wyniki eksperymentów.
                                        • temura Re: Ale bzdury. Fizyka opiera się na eksperymenci 08.10.04, 23:22
                                          Załóżmy, że masz rację - jednak sama idea eksperymentu wywodzi się z pewnych
                                          założeń, które przyjmowane są na wiarę. mam wrażenie, że posiłkujesz się tu ideą
                                          eksperymentu z epoki newtona - widzę, mierzę itd. Ale duża część eksperymentów w
                                          fizyce nie miałaby sensu bez wyrafinowanego aparatu matematycznego - wiadomo, że
                                          potrzebny był rozwój matematyki aby opisać to co dzieje się na poziomie subatomowym.
                                          Założenia stojące za eksperymentami są tworami ludzkiego umysłu w podobnym
                                          stopniu jak filozofia.
                                          Pomiar wynika z pewnej teorii, która znajduje w nim potwierdzenie.
                                          Szczególnie odnosi się to do fizyki kwantowej.
                                          • dokowski Nie wierzysz w to co widzisz przez mikroskop? 11.10.04, 13:31
                                            temura napisała:

                                            > eksperymentu z epoki newtona - widzę, mierzę itd. Ale duża część
                                            > eksperymentów w fizyce nie miałaby sensu bez wyrafinowanego aparatu

                                            Najpotężniejsze akceleratory cząstek są tylko mikroskopami, dzięki którym
                                            widzimy w protonie kwarki oraz wirtualne gluony i mezony.

                                            A propos kwarków i chromodynamiki, która opisuje trójbiegunowe oddziaływania
                                            silne, warto w tym miejscu zwrócić uwagę, że chromodynamika dała uzasadnienie
                                            kolejnej hipotezie Kanta, że kategoria istnienie/nieistnienie nie odpowiada
                                            rzeczywistości. Logika oddziaływań trójbiegunowych pokazuje ad absurdum, że
                                            kwarki nie istnieją, a jednak istnienie ich zostało eksperymentalnie
                                            udowodnione. Fizycy mówią więc, że kwarki nie mogą istnieć jako odrębne byty.
                                            Ja jednak wierzę Kantowi (jako fizyk już nieczynny zawodowo mogę pozwolić sobie
                                            na mocniejsze sformuowania), gdyż zbyt wiele już z jego kategorii zostało
                                            potwierdzonych (że to tylko forma podmiotowości, a nie treść odpowiadająca
                                            rzeczywistości), abym wątpił, że od po prostu rozumiał on to, czego nikt po nim
                                            nie zrozumiał jeszcze.

                                            Einstei potwierdził, że ani czas, ani przestrzeń nie istnieją. Fizyka kwantowa
                                            pokazała, że nie istnieją dualizmy: przyczyna/skutek ani przedmiot/podmiot,
                                            fizyka cząstek pokazała, że nie istnieją dualizmy: jedność/wielość ani
                                            istnienie/nieistnienie.

                                            Szkoda, że Kant żył tak dawno temu i nie mógł znać dualizmu cząstka/fala (on
                                            też został obalony, gdy zrozumieliśmy kwantowe splątanie).

                                            Szkoda, że Kant nie znał fizyki kwantowej, bo wtedy z pewnością potrafiłby
                                            pokazać, że Bóg nie istnieje.
                                            • temura Re: Nie wierzysz w to co widzisz przez mikroskop? 11.10.04, 20:42
                                              dokowski napisał:

                                              > Einstei potwierdził, że ani czas, ani przestrzeń nie istnieją. Fizyka kwantowa
                                              > pokazała, że nie istnieją dualizmy: przyczyna/skutek ani przedmiot/podmiot,
                                              > fizyka cząstek pokazała, że nie istnieją dualizmy: jedność/wielość ani
                                              > istnienie/nieistnienie.
                                              >
                                              > Szkoda, że Kant żył tak dawno temu i nie mógł znać dualizmu cząstka/fala (on
                                              > też został obalony, gdy zrozumieliśmy kwantowe splątanie).
                                              >
                                              > Szkoda, że Kant nie znał fizyki kwantowej, bo wtedy z pewnością potrafiłby
                                              > pokazać, że Bóg nie istnieje.

                                              Panie Dokowski! Najpierw piszesz Pan o dualizmach w tym o dualizmie
                                              istnienie/nieistnienie, a następnie stwierdzasz, że Bóg nie istnieje.
                                              Trzeba się na coś zdecydować, nieprawdaż?

                                              Widzę, że coraz bliżej jest Pan fundamentalnego dla Pańskiego życia odkrycia,
                                              które mam nadzieję pozwoli się Panu wydobyć z ograniczeń ateizmu.
                                              Czy myślał Pan trochę o nieskończoności? Np. w matematyce?
                                              • dokowski Jestem typem człowieka o określonych poglądach 12.10.04, 10:54
                                                temura napisała:

                                                > Panie Dokowski! Najpierw piszesz Pan o dualizmach w tym o dualizmie
                                                > istnienie/nieistnienie, a następnie stwierdzasz, że Bóg nie istnieje.
                                                > Trzeba się na coś zdecydować, nieprawdaż?

                                                Już się zdecydowałem. Sądzę, że Bóg nie istnieje, bo wiara religijna zakłada,
                                                że Bóg jest czymś bardziej skomplikowanym niż bezmyślna cząstka elementarna.

                                                > Widzę, że coraz bliżej jest Pan fundamentalnego dla Pańskiego życia odkrycia

                                                Pani luźne skojarzenia biorą się z nieporozumienia, co do natury dualizmu
                                                istnienie/nieistnienie. Myślę, że przed Panią wiele fascynujących odryć z
                                                dziedziny fizyki kwantowej (mam nadzieję, że to Panią wciągnęło), jeśli lubi
                                                Pani poezję, to fizyka mikroświata (na poziomie popularnym) wyda się Pani
                                                cudowna
                                    • dokowski Mylisz prawa fizyki z hipotezami 08.10.04, 12:42
                                      Gość portalu: endorfina napisał(a):

                                      > Niektóre teorie Einsteina właśnie, jak pisze Archi-
                                      > tekt, "wywróciły do góry nogami" pewne wcześniejsze. Zreszta dużo jest w
                                      > fizyce kluczenia, przypuszczeń, jakiś quasi-teorii (sam Einstein dystansował
                                      > się do niektórych swoich spekulacji).

                                      W każdej nauce są hipotezy, spekulacje i ich obalanie, nie to wyróżnia fizykę.
                                      Fizyka jest wyjątkowa, bo ona jedyna formuuje prawa fundamentalne, które nie
                                      mogą być obalone. Taką definicję fizyki można przyjąć - nauka podstawowa -
                                      ostateczne kryterium prawdziwości twierdzeń innych nauk.

                                      Dla każdego, kto nie uważa słowa "prawda" za puste słowo, jest naturalne, że
                                      używa jakichś kryteriów, gdy nie pewności, czy coś jest prawdą. Dla religijnych
                                      są to dogmaty wiary, autorytet proroka (guru) lub halucynacje - czyli to, co
                                      ich zdaniem pochodzi od Boga. Dla niereligijnych takie kryterium nazywa
                                      się "fizyka".
                                      • Gość: endorfina Re: Mylisz prawa fizyki z hipotezami IP: 217.168.134.* 08.10.04, 18:03
                                        Zgoda. Ale jedno, jest dla mnie niejasne. Co z potrzebą pierwszej przyczyny?
                                        Fizyka nie mówi (jak i inne nauki) o celu, ani sensie wszechświata? Po co to
                                        wszystko i dlaczego? Podobnie jak matematyka, rozbija się (po rozłożeniu na
                                        czynniki pierwsze prawd natury racjonalnej) o tajemnicę, o to co irracjonalne.
                                        Świetnie o tym pisał Gasset, w szkicu pt. "Ani witalizm, ani racjonalizm".
                                        Polecam.
                                        • dokowski Oczywiście że nie 11.10.04, 13:40
                                          Gość portalu: endorfina napisał(a):

                                          > Co z potrzebą pierwszej przyczyny?

                                          Przyczynowość została już obalona, tak więc z tym nie ma problemu

                                          > Fizyka nie mówi (jak i inne nauki) o celu, ani sensie wszechświata?

                                          Cel i sens to zakres innej nauki, która jest na przeciwnym biegunie niż fizyka.
                                          Fizyka bada wyłącznie fundamenty, a Ty pytasz o wiedzę ostateczną, o sumę
                                          wszystkich nauk, filozofij i religij.

                                          Tylko historia może udzielić odpowiedzi na pytania ostateczne. Skoro historia
                                          pokazuje nam, jak rodzą się i umierają Bogowie, to miejmy nadzieję, że w końcu
                                          upora się z pytaniami najtrudniejszymi. Dalej od fizyki już być nie można, nie
                                          mieszaj historii z fizyką (jeśli ewolucja Wszechświata myli się komuś z
                                          historią, to jest to największe możliwe nieporozumienie).
                                          • Gość: endorfina Re: Oczywiście że nie IP: 217.168.134.* 12.10.04, 16:12
                                            >Przyczynowość została już obalona, tak więc z ty nie ma problemu

                                            Doprawdy została? Co Ci pozwala wierzyć w takie dowody? Skąd pewność, że jest
                                            tak, a nie inaczej?

                                            >Fizyka bada wyłącznie fundamenty, a Ty pytasz o wiedzę ostateczną, o sumę
                                            >wszystkich nauk, filozofij i religij.

                                            Właśnie, właśnie. Więc dlaczego akurat fizykę wynosisz pod niebiosa?

                                            >mieszaj historii z fizyką (jesli ewolucja Wszechświata myli się komuś z
                                            >historia, to jest to największe możliwe nieporozumienie).

                                            Dobre sobie, doprawdy. Myślę, że istnieją większe nieporozumienia.;-)
                                            A swoją drogą, dlaczego tego nie mieszać? (Abstrahując od tego, że sam to
                                            robisz.) Rozmawiamy przecież o sprawach ogólnych.
                                            • dokowski Fizyka to fundamenty 12.10.04, 16:59
                                              Gość portalu: endorfina napisał(a):

                                              > Co Ci pozwala wierzyć w takie dowody? Skąd pewność, że jest
                                              > tak, a nie inaczej?

                                              Nie ma wiedzy pewniejszej niż prawa fizyki

                                              > >Fizyka bada wyłącznie fundamenty, a Ty pytasz o wiedzę ostateczną, o sumę
                                              > >wszystkich nauk, filozofij i religij.
                                              >
                                              > Właśnie, właśnie. Więc dlaczego akurat fizykę wynosisz pod niebiosa?

                                              Pod niebiosa wynoszę historię. Fizyka to tylko podstawy - jest pod stopami, a
                                              nie nad głową

                                              > Myślę, że istnieją większe nieporozumienia.;-)

                                              A jakiś przykład (oczywiście z zakresu pomylenia dyscyplin)

                                              > A swoją drogą, dlaczego tego nie mieszać? (Abstrahując od tego, że sam to
                                              > robisz.) Rozmawiamy przecież o sprawach ogólnych.

                                              Nie rozmawiamy. Ty pytasz i prosisz o wyjaśnienia, a ja wyjaśniam - przepływ
                                              jest jednokierunkowy. Rozmowa to jest coś partnerskiego, to dzielenie się
                                              wzajemnie swoimi poglądami lub swoja wiedzą. To co robimy bardziej przypomina
                                              wykład niż rozmowę.
                                              • Gość: endorfina Re: Fizyka to fundamenty IP: 217.168.134.* 12.10.04, 17:20
                                                >Nie ma wiedzy pewniejszej niż prawa fizyki

                                                Owszem - matematyka.

                                                >Pod niebiosa wynoszę historię. Fizyka to tylko podstawy - jest pod stopami, a
                                                >nie nad głową.

                                                Zależy. Dużo tam gdybania...

                                                >A jakiś przykład (oczywiście z zakresu pomylenia dyscyplin)

                                                Dlaczego oczywiście? Teraz próbujesz uściślać? :-) A dyscypliny pomyliłam, jeno
                                                w Twoim mniemaniu...

                                                >Nie rozmawiamy. Ty pytasz i prosisz o wyjaśnienia, a ja wyjaśniam - przepływ
                                                >jest jednokierunkowy. Rozmowa to coś partnerskiego, to dzielenie się
                                                >wzajemnie swoimi pogladami lub swoja wiedzą. To co robimy bardziej przypomina
                                                >wykład niż rozmowę.

                                                Kwoli "wyjaśnienia" - nie proszę Ciebie o takowe. Skąd ten pomysł? Ciekawam
                                                tylko Twej "lini rozumowania". Swoje zdanie znam - a w razie jakiś wątpliwości,
                                                radzę się większych "autorytetów" niż Ty; forumowy megalomanie!

                                                PS
                                                Wiem, na czym polega rozmowa...
                                                Doprawdy, parady jesteś...;-DDD

                                                • dokowski Bardzo wątpię, po tej odpowiedzi 12.10.04, 17:33
                                                  Gość portalu: endorfina napisał(a):

                                                  > Swoje zdanie znam

                                                  wątpię

                                                  > radzę się większych "autorytetów" niż Ty; forumowy megalomanie!

                                                  Więc nie radź się, podziel się swoimi przemyśleniami, tak jak ja się dzielę
                                                  swoimi. A może nie umiesz się dzielić?
                                                  • Gość: endorfina Re: Bardzo wątpię, po tej odpowiedzi IP: *.icpnet.pl 14.10.04, 18:02
                                                    >wątpię

                                                    Możesz sobie wątpić.

                                                    >swoimi. A może nie umiesz sie dzielić?

                                                    Cóż
                                                  • Gość: endorfina ~errata IP: 217.168.134.* 18.11.04, 17:53
                                                    winno być: 'co nieco'
                                                  • Gość: endorfina Dzielę się więc, jak obiecałam IP: 217.168.134.* 19.10.04, 19:13
                                                    W zasadzie nie rzeknę nic nowego - bo mogłabym podpisać się pod wszystkim, co
                                                    napisali Archi-tect i Temura (choć z nią nie zgadzam się, jakoby dowód z
                                                    pierwszej przyczyny był taki do końca naiwny).
                                                    Za Temurą obstaję przy tym, iż fizyka kwantowa nijak nie udowodniła, że Bóg nie
                                                    ingeruje w to, co się dzieje we Wszechświecie (bo jak twierdzisz, za
                                                    Einsteinem: "Bóg nie gra w kości" - a swoją drogą - skoro Go nie ma, to na
                                                    jakiej podstawie można powiedzieć, że czegoś nie robi? ;-). Podobnie
                                                    polemizowałabym z tezą, iż "nic nie może stać za losowością zdarzeń w
                                                    mikroświecie", którą szafujesz w pewnym momencie. Ponawiam pytanie - skąd ta
                                                    pewność? Skąd pewność, że On "nie ingeruje" i że "nic nie stoi za tą
                                                    losowością"? Nie można mieć tej pewności - a fizyka kwantowa itp. - nie jest w
                                                    stanie tego udowodnić. Fizyka jest pełna prawd uniwersalnych - zgoda, ale
                                                    musimy brać pod uwagę nieuchronną antynomię tkwiącą w naturze samego rozumu -
                                                    rozbili sie o nią, m.in. Platon i Leibniz - a w zasadzie, rozbijają się
                                                    wszyscy, o tym myślący. Rozumowanie polega przecież, na docieraniu do istoty,
                                                    wnętrza przedmiotu poznania. Na rozbiorze, redukcji, rozkładaniu na części
                                                    pierwsze pewnych danych całości. Ale już stanąwszy wobec tych części
                                                    składowych, elementów ostatecznych (a także wobec tajemnicy, wobec Boga -
                                                    mniejsza nawet o nazewnictwo, bo to sprawa co najmniej drugorzędna) - umysł
                                                    przestaje być racjonalny - ponieważ te części pierwsze są poznawalne jedynie
                                                    SAME PRZEZ SIĘ I TYLKO NA DRODZE INTUICJI. Główną zasadą wszelkiego poznania
                                                    jest, tzw. zasada podania racji (principium rededae rationis) - inaczej mówiąc
                                                    dowodu, czegoś ostatecznego (tak racjonalność pojmował, np. Kartezjusz). W
                                                    rezultacie powyższego, przychodzi przyznać, iż rozum opiera się na intuicji - a
                                                    więc czymś alogicznym, wykluczającym dowód (idea Boga jest czymś spoza rozumu).
                                                    W Twoim rozumowaniu daje się dostrzec ponadto, pewien feler racjonalistycznej
                                                    umysłowości, jej rys imperatywny, narzucający, projektujący na rzeczywistość
                                                    swoje ściśle subiektywne przekonania - jakby myślenie polegało na sprawowaniu
                                                    rządów, a nie na konstatowaniu faktów i wyciąganiu z nich konsekwencji.

                                                    A, i chciałam napisać, parę słów o samej teorii względności - a raczej o jej
                                                    pewnych, interesujących aspektach. Ale to może innym razem - i tak za bardzo
                                                    się rozpisałam.
                                                  • dokowski Jeśli go nie ma, to nie może robić 19.10.04, 20:26
                                                    Gość portalu: endorfina napisał(a):

                                                    > "Bóg nie gra w kości" - a swoją drogą - skoro Go nie ma, to na
                                                    > jakiej podstawie można powiedzieć, że czegoś nie robi

                                                    Co tu Cię dziwi?

                                                    > stanąwszy wobec tych części składowych, elementów ostatecznych

                                                    czyli wobec cząstek elementarnych

                                                    > - umysł przestaje być racjonalny - ponieważ te części pierwsze są
                                                    > poznawalne jedynie SAME PRZEZ SIĘ I TYLKO NA DRODZE INTUICJI.

                                                    To niepraprawda. Cząstki widać przez akceleratory - taki rodzaj mikroskopów

                                                    > rozum opiera się na intuicji - a więc czymś alogicznym, wykluczającym dowód

                                                    Nawet jeśli tak, to fizyka opiera się na eksperymencie i na zbieraniu faktów

                                                    > feler racjonalistycznej umysłowości, jej rys imperatywny, narzucający,
                                                    > projektujący na rzeczywistość swoje ściśle subiektywne przekonania -
                                                    > jakby myślenie polegało na sprawowaniu
                                                    > rządów, a nie na konstatowaniu faktów i wyciąganiu z nich konsekwencji.

                                                    A fizyk konstatuje fakty właśnie
                                                  • nick.kertiz Cyryl w grobie skacze. Świat i umysł 18.12.04, 02:11
                                                    Gość portalu: endorfina napisał(a):

                                                    > Za Temurą obstaję przy tym, iż fizyka kwantowa nijak nie udowodniła, że Bóg
                                                    nie
                                                    > ingeruje w to, co się dzieje we Wszechświecie (bo jak twierdzisz, za
                                                    > Einsteinem: "Bóg nie gra w kości" - a swoją drogą - skoro Go nie ma, to na
                                                    > jakiej podstawie można powiedzieć, że czegoś nie robi? ;-). Podobnie
                                                    > polemizowałabym z tezą, iż "nic nie może stać za losowością zdarzeń w
                                                    > mikroświecie", którą szafujesz w pewnym momencie. Ponawiam pytanie - skąd ta

                                                    Rzeczywiście nie udowodniła ani się tym zajmowała. Natomiast fizycy -
                                                    wprowadzając mechanikę kwantową - wprowadzali teorię fundamentalną w tym
                                                    sensie, że w przypadku podejścia redukcjonistycznego ani widać jakiegokolwiek
                                                    szczebla dalszej redukcji. Stąd charakter świata kwantowego może rzutować na
                                                    charakter świata w ogóle (choćby przez to, że zdarzenia, również w
                                                    makroświecie, bywają zależne od zdarzeń kwantowych).


                                                    > pewność? Skąd pewność, że On "nie ingeruje" i że "nic nie stoi za tą

                                                    Opowieści traktujące o "Nim" z zasady nie zasługują na to, by je traktować
                                                    przesadnie poważnie - i właściwie tyle tu rzec wystarczy. Mi przynajmniej ;)


                                                    > losowością"? Nie można mieć tej pewności - a fizyka kwantowa itp. - nie jest
                                                    w
                                                    > stanie tego udowodnić. Fizyka jest pełna prawd uniwersalnych - zgoda, ale
                                                    > musimy brać pod uwagę nieuchronną antynomię tkwiącą w naturze samego rozumu -
                                                    > rozbili sie o nią, m.in. Platon i Leibniz - a w zasadzie, rozbijają się
                                                    > wszyscy, o tym myślący. Rozumowanie polega przecież, na docieraniu do istoty,
                                                    > wnętrza przedmiotu poznania. Na rozbiorze, redukcji, rozkładaniu na części

                                                    Tu jest pies pogrzebany! Termin "wnętrze" stosujesz zapewne niedosłownie, a
                                                    jesli chodzi Ci o istoty, to obiektywnie (pozapoznawczo) nie istnieją żadne tak
                                                    rozumiane istoty. Co to za jakieś fantazje, że "rozumowanie polega PRZECIEŻ"?
                                                    Niby co takiego? Rozumowanie to przejście od przesłanek do wnioskow i tyle.


                                                    > pierwsze pewnych danych całości. Ale już stanąwszy wobec tych części
                                                    > składowych, elementów ostatecznych (a także wobec tajemnicy, wobec Boga -
                                                    > mniejsza nawet o nazewnictwo, bo to sprawa co najmniej drugorzędna) - umysł

                                                    Powierzonej tajemnicy należy dochować i tyle. Nigdy nie stajemy wobec żadnych
                                                    tam elementów ostatecznych. Świadomie dwóch ostatnich słów w poprzednim zdaniu
                                                    nie ująłem w cudzysłowy, zależy mi bowiem na podkreśleniu różnicy, sprzeciwu
                                                    wobec stanowiska, które tu pokazujesz, a nie na przeciwstawianiu się terminom,
                                                    którymi operujesz.


                                                    > przestaje być racjonalny

                                                    Jak ktoś nie trzyma porządnego poziomu, to od czasu do czasu umysł przestaje mu
                                                    być racjonalny.


                                                    - ponieważ te części pierwsze są poznawalne jedynie
                                                    > SAME PRZEZ SIĘ I TYLKO NA DRODZE INTUICJI. Główną zasadą wszelkiego poznania
                                                    > jest, tzw. zasada podania racji (principium rededae rationis) - inaczej
                                                    mówiąc
                                                    > dowodu, czegoś ostatecznego (tak racjonalność pojmował, np. Kartezjusz). W

                                                    Nic nie jest poznawalne TYLKO NA DRODZE INTUICJI. Ściśle rzecz biorąc dowody
                                                    mają zastosowanie głównie w ramach logiki i matematyki, a poza tym to raczej
                                                    nie. Do przyjęcia jest teza, że badania w ramach logiki i matematyki w ogóle
                                                    nie są poznawaniem świata rzeczywistego. Pan Kartezjusz to ten pan, który
                                                    skonał bardzo, bardzo dawno temu.


                                                    > rezultacie powyższego, przychodzi przyznać, iż rozum opiera się na intuicji -
                                                    a
                                                    > więc czymś alogicznym, wykluczającym dowód

                                                    Rozum śmiało ma zastosowanie również poza matematyką i logiką, a
                                                    przeprowadzenie dowodu nie jest szczególnie istotnym wskaźnikiem, że rozum jest
                                                    stosowany. Rozum się na niczym nie opiera, buja się równie swobodnie, jak
                                                    bezrozum. Różnica polega na tym, że stosujący bezrozum niemal zawsze dają ciała
                                                    w konfrontacji ze stosującymi rozum.


                                                    > (idea Boga jest czymś spoza rozumu).

                                                    Wreszcie napisałaś coś, co jest naprawdę godne podkreślenia. Niech Ci Pan Bóg
                                                    pięknie pobłogosławi za mądre słowo.


                                                    > W Twoim rozumowaniu daje się dostrzec ponadto, pewien feler racjonalistycznej
                                                    > umysłowości, jej rys imperatywny, narzucający, projektujący na rzeczywistość
                                                    > swoje ściśle subiektywne przekonania - jakby myślenie polegało na sprawowaniu
                                                    > rządów, a nie na konstatowaniu faktów i wyciąganiu z nich konsekwencji.

                                                    Brawo. Walor, moja droga, walor. Nie "felor". Widzę, że jesteś chyba mocno
                                                    inteligentna i dużo prawie rozumiesz, tylko masz tak śmiesznie pozamieniane to,
                                                    co słuszne, z tym, co błędne. Myślenie (poznanie ludzkie, ściślej się
                                                    wyrażając) właśnie na tym polega! Na NARZUCANIU rzeczywistości swoich ściśle
                                                    subiektywnych przekonań, a dobrym dodatkiem jest dalej ich obiektywizowanie, to
                                                    jest próbowanie czy to pewne, konkretne narzucanie sprawdzi sie na dłuższą metę.
                                                    Myślenie wcale nie polega na konstatowaniu faktow. Wszystkie "fakty" są
                                                    uteoretyzowane, a gdybyśmy mogli jakimś cudem konstatować czyste fakty czy
                                                    nagie fakty, to nie moglibyśmy wyciągać z nich żadnych konsekwencji.


                                                    > A, i chciałam napisać, parę słów o samej teorii względności - a raczej o jej
                                                    > pewnych, interesujących aspektach. Ale to może innym razem - i tak za bardzo
                                                    > się rozpisałam.
                                                  • dokowski To tylko kwestia wiary 18.12.04, 14:21
                                                    nick.kertiz napisał:

                                                    > > (idea Boga jest czymś spoza rozumu).
                                                    >
                                                    > Wreszcie napisałaś coś, co jest naprawdę godne podkreślenia. Niech Ci Pan Bóg
                                                    > pięknie pobłogosławi za mądre słowo.

                                                    Dla mnie jest to idea będąca tworem czystego rozumu, a dokładniej jego urojeń.
                                                    Godne podkreślenia jest to, że nawet dla osoby wierzącej idea objawienia nie
                                                    jest konieczna, gdyż znam osoby wierzące, które domniemują istnienie Boga na
                                                    podstawie bogactwa i piękna przyrody. Twierdzą one, że wierzyłyby w Boga nawet
                                                    gdyby nie było żadnych świadectw, cudów ani pism świętych - czysty rozum
                                                    podpowiada tym osobom, że jakiś superartysta musi za tą cudownością i
                                                    wspaniałością świata stać.
                                                  • en.door.fina Re: Cyryl w grobie skacze. Świat i umysł 11.03.05, 17:44
                                                    nick.kertiz napisał:

                                                    > Rzeczywiście nie udowodniła ani się tym zajmowała.

                                                    Ja tak nie twierdziłam. Odnosiłam się tylko do wypowiedzi Dokowskiego, w której
                                                    mówił, iż fizyka kwantowa udowodniła, że Bóg (jakkolwiek pojęty) nie istnieje.

                                                    Natomiast fizycy -
                                                    > wprowadzając mechanikę kwantową - wprowadzali teorię fundamentalną w tym
                                                    > sensie, że w przypadku podejścia redukcjonistycznego ani widać jakiegokolwiek
                                                    > szczebla dalszej redukcji. (...)

                                                    Naprawdę już tego nie widać? Nie chce mi się wierzyć.
                                                    Charakter świata kwantowego może rzutować na charakter świata w ogóle? A w jaki
                                                    sposób tak konkretniej? (Dlaczego zdarzenia w makroświecie tylko "bywają"
                                                    zależne?)

                                                    > Tu jest pies pogrzebany! Termin "wnętrze" stosujesz zapewne niedosłownie, a
                                                    > jesli chodzi Ci o istoty, to obiektywnie (pozapoznawczo) nie istnieją żadne

                                                    Bingo! (Jak na to wpadłeś?)

                                                    > rozumiane istoty. Co to za jakieś fantazje, że "rozumowanie polega PRZECIEŻ"?
                                                    > Niby co takiego? Rozumowanie to przejście od przesłanek do wnioskow i tyle.

                                                    Zwykłe czepialstwo. Wczytaj się lepiej w to, co napisałam poprzednio - może
                                                    zrozumiesz o co mi chodziło.

                                                    > Powierzonej tajemnicy należy dochować i tyle.

                                                    :-D
                                                    Pewnie tak. Ale co to ma do rzeczy?

                                                    >Nigdy nie stajemy wobec żadnych tam elementów ostatecznych.

                                                    Stale wobec nich stajemy.

                                                    >Świadomie dwóch ostatnich słów w poprzednim zdaniu
                                                    >nie ująłem w cudzysłowy, zależy mi bowiem na podkreśleniu różnicy, sprzeciwu
                                                    >wobec stanowiska, które tu pokazujesz,

                                                    Sprzeciwu wobec jakiego stanowiska tak konkretniej? Krytykującego skrajny
                                                    racjonalizm jako niewystarczający? Czy tego, że idea Boga (bytu doskonałego)
                                                    chyba jednak jest ideą wrodzoną? I która podobnie jak inne idee wrodzone, np.
                                                    matematyczne, nie przejawia się w powszednim doświadczeniu - a ono samo
                                                    dostarcza o wiele mniej poznania, niż można się było tego spodziewać. Hume (on
                                                    też umarł dawno tenu) w ogóle wykazał, że dokładne prześledzenie tego, co
                                                    faktycznie dzięki niemu wiemy, niechybnie prowadzi do dekadenckiego (oczywiście
                                                    wg mnie) sceptycyzmu odnośnie możliwości jakiejkolwiek prawdziwej wiedzy. (To
                                                    co uważamy za wiedzę, jest czymś “narzuconym” przez doświadczenie; rodzajem
                                                    jego systematyzacji.) Nie można mieć żadnej racjonalnej pewności, że nasze, te
                                                    a nie inne, przekonania są właściwe - wszystkie one mają irracjonalny
                                                    charakter; ale mimo tego (a może właśnie dlatego) nie sposób ich odrzucić -
                                                    jesteśmy niejako zmuszeni do wiary w nie. I m.in. o to chodzi także Gassetowi;
                                                    choć Lock obstawał przy tym, że nie ma żadnej wiedzy wrodzonej poprzedzającej
                                                    doświadczenie. Ale właściwie wszystko jedno czy poprzedza ona doświadczenie czy
                                                    nie - ponieważ, to ona nam ostatecznie pozostaje.

                                                    >a nie na przeciwstawianiu się terminom, którymi operujesz.

                                                    Czyli termin "wnętrze" może być?

                                                    >Jak ktoś nie trzyma porządnego poziomu, to od czasu do czasu umysł przestaje
                                                    >mu być racjonalny.

                                                    Hę? (A to tak a propos czego?)

                                                    > Nic nie jest poznawalne TYLKO NA DRODZE INTUICJI. Ściśle rzecz biorąc dowody
                                                    > mają zastosowanie głównie w ramach logiki i matematyki, a poza tym to raczej
                                                    > nie. Do przyjęcia jest teza, że badania w ramach logiki i matematyki w ogóle
                                                    > nie są poznawaniem świata rzeczywistego.

                                                    Ale mnie chodziło właściwie o co innego.. Ech..
                                                    Zastanawiałam się tylko czy rozum jest rzeczywiście najdoskonalszym środkiem
                                                    poznawczym? Czy intuicja nie stanowi jednak doskonalszego narzędzia? Tzn. - czy
                                                    nie jest bardziej bezpośrednią relacją poznawczą, bardziej przystającą
                                                    do “ostatecznej rzeczywistości”? Może wtedy właśnie samo życie staje się onym
                                                    narzędziem - nie zaś metoda racjonalna. Bo chyba można życiu (czamuś z natury
                                                    irracjonalnemu) przeciwstawić racjonalistyczną teorię, a tym samym rozum. Choć
                                                    liczni filozofowie, z Bergsonem na czele, uważali/uważają, że istnieć może
                                                    tylko tzw. teoria witalna. (Gasset sądzi jednak, iż teoria i rozum są
                                                    synonimiczne - jego ideologia nie przeciwstawia się rozumowi - nie akceptuje
                                                    ona jedynie wyłączności racjonalizmu.)

                                                    Czy zawsze coś, co nie wypływa z rozumu nie jest racjonalne (np. właśnie
                                                    poznanie)? I analogicznie: czy zawsze wszystko, co wypływa z rozumu jest
                                                    racjonalne? Widzenie czegoś stanowi rodzaj poznania, a nie wypływa z rozumu -
                                                    bo jako funkcja istnieje od niego niezależnie czy równolegle. A już pewien pan,
                                                    Platon zdaje się mu było, rozdzielał poznanie na tzw. poznanie zwykłe (typu
                                                    wiadomości; doksa) i teoretyczne (episteme).
                                                    Oną zaś wiedzę racjonalną zdobywa się wtedy, gdy ustali się przyczynę jakiegoś
                                                    zjawiska czy podstawę vel dowód jakiegoś twierdzenia. A “wnętrze”, o którym
                                                    poprzednio pisałam, to nic innego jak podstawowe składniki różnych typów
                                                    zjawisk itp.
                                                    Elementów ostateczne nie podlegają dalszej redukcji. Wynika z tego, iż w
                                                    obliczu tych elementów umysł nie tyle przestaje, co nie może, być racjonalny.
                                                    Rozum, czyli definicja, opiera się zatem ostatecznie na intuicji; kresem
                                                    wszelkich analiz jest intuicyjny spokój. Wszelkie próby stworzenia adekwatnej
                                                    teorii wiedzy nie powiodły się (i najpewniej nigdy nie zostanie ona stworzona),
                                                    bo te które są wiarygodne nie są spójne - te, które są logiczne, nie są
                                                    wiarygodne... Rozum zawodzi - i to nie tylko tych, którzy stosują bezrozum:-)


                                                    [Z zastrzeżeniem, że nie wszystkie elementy, czyli pojęcia, można analizować.
                                                    Logika, a więc i racjonalność, ma rację bytu tylko w stosunku do tzw. pojęć
                                                    możliwych. Możliwych - czyli takich, które odpowiadają konkretnym przedmiotom.
                                                    I takich, których części dają się ze sobą uzgodnić (a zatem wewnętrznie
                                                    niesprzecznych). Tak więc kwadratowe koło nie jest pojęciem możliwym, bo nie
                                                    odpowiada żadnemu przedmiotowi.
                                                    (Ale wszystko to właście tak sobie i dla siebie. Miałam nie odpowiadać na ten
                                                    post, bo wydał mi się dość wredny, ale porusza ciekawe zagadnienia - dlatego
                                                    jednak po czasie i z czasu nadmiaru..)]

                                                    >Pan Kartezjusz to ten pan, który skonał bardzo, bardzo dawno temu.

                                                    Mam przez to rozumieć, że się z nim nie zgadzasz?

                                                    >Rozum śmiało ma zastosowanie również poza matematyką i logiką, a
                                                    >przeprowadzenie dowodu nie jest szczególnie istotnym wskaźnikiem, że rozum
                                                    >jest stosowany.

                                                    Czy ja twierdziłam, gdzieś coś przeciwnego?
                                                    (Przyczepiłeś się akurat do mojej wypowiedzi, krytykując ją za to, czego w niej
                                                    nie ma.. Dziwne.)

                                                    >Rozum się na niczym nie opiera, buja się równie swobodnie, jak
                                                    >bezrozum. Różnica polega na tym, że stosujący bezrozum niemal zawsze dają ciała
                                                    >w konfrontacji ze stosującymi rozum.



                                                    > Wreszcie napisałaś coś, co jest naprawdę godne podkreślenia. Niech Ci Pan Bóg
                                                    > pięknie pobłogosławi za mądre słowo.

                                                    Niech pobłogosławi Gassetowi. Chociaż to ten pan, który umarł dawno, dawno temu.

                                                    > Brawo. Walor, moja droga, walor. Nie "felor".

                                                    Znowu kompletnie bez sensu i nie na temat. O co ci właściwie chodzi w tym
                                                    poście?

                                                    >Widzę, że jesteś chyba mocno inteligentna

                                                    Rzeczywiście jestem mocno inteligentna. Ogromnie się cieszę, że to zauważyłeś.

                                                    >i dużo prawie rozumiesz

                                                    Mam wrażenie, że za coś b. mnie nie lubisz.

                                                    >tylko masz tak śmiesznie pozamieniane to, co słuszne, z tym, co błędne.

                                                    Miłościwie pozostawię to bez komentarza.

                                                    >Myślenie (poznanie ludzkie, ściślej się wyrażając) właśnie na tym polega! Na
                                                    >NARZUCANIU rzeczywistości swoich ściśle subiektywnych przekonań, a dobrym
                                                    >dodatkiem jest dalej ich obiektywizowanie, to jest próbowanie czy to pewne,
                                                    >konkretne narzucanie sprawdzi sie na dłuższą metę.

                                                    Są różne szkoły, metody (dedukcyjne, indukcyjne, jakieś miksy itp.) - dyskusja
                                                    na ten temat jest równie jałowa jak zastanawianie się, co było pierwsze - jajko
                                                    czy kura? Nie można wiedzieć czy to przypadkiem nie rzeczywistość jednak
                                                    narzuca, skłania, dryguje, kieruje w t
                                                  • en.door.fina Re: Cyryl w grobie skacze. Świat i umysł 11.03.05, 17:48
                                                    Zeżarło mi końcówkę, ale nie było już tam nic istotnego.
                                                    Więc.. kończę.

                                                    --
                                                    Ciekawość jest cechą człowieka, która szczególnie, gdy człowiek jest młody,
                                                    umożliwia mu, tak jak i innym ssakom, zdolność do eksploracji i poznania.
                                                    Ciekawość (+/-) objawia się w wieku młodocianym, w wieku późniejszym zanika.
                                                    :-D
                            • kocia_noga Re: Bez przesady 04.10.04, 12:22
                              archi-tect napisał:

                              > Otóż wydaje mi się, że jest bardziej odważna. >

                              > Bo odrzucenie świata duchowego pachnie mi po prostu - bez obrazy - dość
                              > prymitywnym materializmem.
                              >
                              Pomijam sprawę pomieszania odwagi z ryzykowną bezmyslnością.Wytłumaczę,
                              dlaczego uważam,że wierzący są równie odważni, jak ci niewierzący.
                              Wierzący, kiedy już dokona aktu zgody na istnienie tła dla figury , czyli
                              uniwersum dla swojego świata, zwykle zgadza się jeszcze na kilka innych
                              dodatków - a to na istnienie istoty wielkiej i sądzącej , lub na istnienie
                              kontynuacji zycia - lub na etykę dodaną do wiary, czyli na system nagradzania i
                              karania.
                              W związku z powyższzymi zalożeniami stara się postpować z maksymalną ekonomika.
                              I tu widzę tę bohaterską odwagę - przecież narażają się na potępienie!Gniew
                              Boga ! Karę !Cóż za odwaga , pozytywnie się ocenić albo wbrew faktom, albo
                              niejako odgadnąć wyrok Boga.Dawniej ( i dziś) instytucje religijne załatwiały
                              tę sprawę wiernym za pieniądze, albo akt podporządkowania.Ale czy danie się na
                              wielokroć skompromitowane instytucje w tak delikatnej i poważnej materii to nie
                              akt odwagi?
                              Dodam jeszcze,że z ontologicznymi tezami dokowskiego można dyskutowac, ale
                              tylko tyle - mozna.
                              • archi-tect ??? 06.10.04, 10:46
                                A można odrobinę jaśniej?

                                kocia_noga napisała:

                                > Wierzący, kiedy już dokona aktu zgody na istnienie tła dla figury , czyli
                                > uniwersum dla swojego świata, zwykle zgadza się jeszcze na kilka innych
                                > dodatków - a to na istnienie istoty wielkiej i sądzącej , lub na istnienie
                                > kontynuacji zycia - lub na etykę dodaną do wiary, czyli na system nagradzania
                                i
                                >
                                > karania.
                                > W związku z powyższzymi zalożeniami stara się postpować z maksymalną
                                ekonomika
                                > .
                                > I tu widzę tę bohaterską odwagę - przecież narażają się na potępienie!Gniew
                                > Boga ! Karę !Cóż za odwaga , pozytywnie się ocenić albo wbrew faktom, albo
                                > niejako odgadnąć wyrok Boga.Dawniej ( i dziś) instytucje religijne
                                załatwiały
                                >
                                > tę sprawę wiernym za pieniądze, albo akt podporządkowania.Ale czy danie się
                                na
                                > wielokroć skompromitowane instytucje w tak delikatnej i poważnej materii to
                                nie
                                >
                                > akt odwagi?
                                > Dodam jeszcze,że z ontologicznymi tezami dokowskiego można dyskutowac, ale
                                > tylko tyle - mozna.
                              • Gość: monikaannaj Re: Bez przesady IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.10.04, 13:42
                                Kocia nogo, w kwestii odwagi, to powiedz, co będzie jak umrze człowiek głęboko
                                wierzący i okaże sie że nie ma Boga, nie ma raju, nie ma nawet duszy
                                nieśmiertelne. Co będzie? Nic. A gdy umrze kiedyś dokowski (daj mu panie Boże
                                sto lat!)i stanie jednak przed obliczem Boga... Zdecydowanie bardziej moim
                                zdaniem opłaca sie wierzyć. A dokowski miałby wtedy całą wieczność na
                                znalezienie błędu w fizyce kawntowej.
                                • magic00 Re: Bez przesady 16.10.04, 22:38
                                  Jeśli już w coś wierzyć, to nie na zasadzie opłacalności. Jeśli ten wasz Bóg
                                  jest, to myślicie, że nie przejży waszej kalkulacji czy opłaca sie wierzyć czy
                                  nie? Że uda wam się mu przywazelinić jak prostackiemu szefowi?
                                  Do dupy z wiarą opłacalną.
                                • nadszyszkownik.kilkujadek (c) Blaire Pascal n/t 17.10.04, 16:55
            • Gość: trevik Re: Czytałeś, co to kołtun? IP: *.dip.t-dialin.net 05.10.04, 10:27
              Jak juz o Tobie jest dyskusja to dodam cos od siebie..
              Wydaje mi sie, ze nie w kwestiach interpretacji zachowan spolecznych jestes
              przede wszystkim socjobiologiem, natomiast w kwestii ustalania norm prawnych
              feminista. To powoduje, ze z nikim nie potrafisz sie dogadac, ani z
              feministkami, ani z antyfeministami - nie ma chyba dwoch bardziej klocacych sie
              postaw: polaczenie socjobiologii i feminizmu musi dac wewnetrzna sprzecznosc.
              • dokowski To są bardzo spójne poglądy: wolność i prawda. 05.10.04, 12:22
                Gość portalu: trevik napisał(a):

                > z nikim nie potrafisz sie dogadac, ani z feministkami, ani z
                > antyfeministami - nie ma chyba dwoch bardziej klocacych sie
                > postaw: polaczenie socjobiologii i feminizmu musi dac wewnetrzna sprzecznosc.

                Poza tym socjobiologia to teoria już obalona. Współcześni ewolucjoniści uznają,
                że kultura jest częścią środowiska genów, a nie tylko produktem genów, że
                wychowanie ma tak samo silny wpływ na geny (jako czynnik selekcji), jak silny
                jest wpływ genów na wychowanie. Dzisiaj juz nie istnieje w nauce antagonizm
                socjobiologia kontra klasyczna psychologia, ale mamy już prawdziwą naukę
                przyrodniczą, która jest częścią wspólną zoologii i psychologii. Ta nowa nauka
                nazywa się psychologia ewolucyjna.

                Feminizm, jako odłam liberalizmu, jest z tego punktu widzenia walką o wolność.
                A walka o wolność musi opierać się na prawdzie, gdyż mity i kłamstwa ogłupiają
                i zniewalają ludzi. Kto walczy o wolność, musi szanować prawdę. A majwięcej
                prawd dają nauki przyrodnicze, a nie humanistyczne.
                • temura Re: To są bardzo spójne poglądy: wolność i prawda 05.10.04, 23:15
                  tiaa...
                  To są bardzo spójne poglądy pod warunkiem, że uczynimy bardzo naiwne w sferze
                  ideologii założenie, że takie pojęcia jak "prawda", "wolność" są jednoznacznie
                  zdefiniowane i określone, a ponadto, że istnieje społeczny konsensus co do
                  źródeł prawdy.

                  > A najwięcej prawd dają nauki przyrodnicze, a nie humanistyczne.

                  jeśli dla Ciebie przykładem nauki przyrodniczej, która daje najwięcej prawd jest
                  psychologia ewolucyjna (koniec końców prawa fizyki są mało użyteczne w
                  odniesieniu do zachowań społecznych), to jest to bardzo interesujące - ponieważ
                  jest to dyscyplina dosyć młoda, a co za tym idzie - ze szczupłą ilością dokonań,
                  nie wspominając o tym, że jej warsztat jest oparty na tezach, które nie są
                  udowodnione - czyli, żeby zgadzać się z jej osiągnięciami - trzeba owe tezy
                  uznawać za słuszne - a to już jest raczej kwestia światopoglądu niż nauki...
                  • dokowski Mówiłem o sumie nauk przyrodniczych: chemii, ... 06.10.04, 13:12
                    temura napisała:

                    > jeśli dla Ciebie przykładem nauki przyrodniczej, która daje najwięcej
                    > prawd jest psychologia ewolucyjna

                    ... biologii, geologii, geografii, paleontologii itd. Psychologia ewolucyjna
                    wniosła jak dotychczas najmniej.
                    • Gość: ert FILOZOF IP: *.aster.pl / *.aster.pl 18.10.04, 23:12
                      Zaufany filozof w zdaniach przedsięwziętych
                      Nie wierzył w Pana Boga, śmiał się z wszystkich świętych.
                      Przyszła słabość, aż mędrzec, co firmament wierzył,
                      Nie tylko w Pana Boga - i w upiry wierzył.
                      • dokowski Nastraszyłeś mnie. Ale by się ze mnie śmiali 19.10.04, 21:24
    • varsava Re: Konserwatywni antyfeminiści - obiekty westchn 29.09.04, 12:26
      taaak

      to tłumaczy też dlaczego niektore kobiety na tzw. Zachodzie chętnie wychodzą za
      muzułmanów...
      • temura Re: Konserwatywni antyfeminiści - obiekty westchn 03.10.04, 12:28
        uważam, że warshawiak ma rację. Cóż w tym dziwnego i zdrożnego nawiasem mówiąc,
        że kobieta pragnie odpowiedzialnego mężczyzny na którym będzie mogła polegać, a
        nie osobnika, który rodzi niepewność.
        Myślę, że przyszłość należy do konserwatystów, choćby z tej prostej przyczyny,
        że tylko oni mogą zapewnić sobie potomstwo, wychowane przez siebie.
        • kocia_noga Re: Konserwatywni antyfeminiści - obiekty westchn 04.10.04, 12:29
          Moim zdaniem konserwatyzm nie ma nic wspólnego z odpowiedzialnością - to dwie
          całkiem różne sprawy.
          • kocia_noga Re: Konserwatywni antyfeminiści - obiekty westchn 04.10.04, 12:37
            Dodam jeszcze,że osobiste problemy z wchodzeniem w związki z ludźmi , a
            zwłaszcza z satysfakcjonującym ich kontynuowaniem mozna leczyć.Nic nie da
            narzekanie, osmieszanie, obrażanie rzeczywistości, a zwłaszcza płci
            odmniennej.Także podpinanie osobistych braków pod światopogląd ( choć jedno
            może wynikac z drugiego) - jest błędem.A naiwniścią jest sądzenie,że ten, kto
            ma gębe wypełnioną miłością do grobowej deski i odpowiedzialnością za rodzine -
            będzie to czynił w życiu.Zwykle trąbi sie o czymś, o czym ma się słabe
            pojęcie...
            • temura Re: Konserwatywni antyfeminiści - obiekty westchn 04.10.04, 20:44
              kocia_noga napisała:

              > Dodam jeszcze,że osobiste problemy z wchodzeniem w związki z ludźmi , a
              > zwłaszcza z satysfakcjonującym ich kontynuowaniem mozna leczyć.Nic nie da
              > narzekanie, osmieszanie, obrażanie rzeczywistości, a zwłaszcza płci
              > odmniennej.Także podpinanie osobistych braków pod światopogląd ( choć jedno
              > może wynikac z drugiego) - jest błędem.A naiwniścią jest sądzenie,że ten, kto
              > ma gębe wypełnioną miłością do grobowej deski i odpowiedzialnością za rodzine -
              >
              > będzie to czynił w życiu.Zwykle trąbi sie o czymś, o czym ma się słabe
              > pojęcie...

              Zgadzam się, że fałszywy konserwatysta może być tak samo nieudanym partnerem jak
              jakiś nieudacznik. Ale dla porządku dodam, że chodziło mi oczywiście o
              konserwatystów którzy nie są nimi tylko w gadce, ale także w życiu.

              Łatwo zaobserwować, że gdy np. mężczyzna jest nastawiony na własny rozwój i
              sceptyczny wobec małżeństwa i zakładania rodziny - ma inne oczekiwania wobec
              partnerki i związku niż mężczyzna, dla którego rodzina jest jednym z ważnych
              celów życiowych.
              • magic00 Re: Konserwatywni antyfeminiści - obiekty westchn 16.10.04, 22:59
                Konsewatysta też może być nastawiony na własny rozwój, a usłużna żona może być
                środkiem do celu, bo odwali czarną robotę typu gary, sprzątanie. Jakże miło i
                przyjemnie przebywać w świecie idei i nie musieć zmagać się z prozą życia. Są
                kobiety co dobrze się czują w roli obsługi i dla nich konserwatysta jest dobry
                na męża, bo nawet jak się zakocha w młodszej to i ta sie nie rozwiedzie, albo
                przynajmniej nie zostawi kobiety na kompletnym lodzie. Konserwatysta kojarzy
                się z kimś, kto lepiej trzyma się danego słowa niż liberał, który unika dawania
                jakiegokolwiek słowa. Konserwatysta-liberał, archetypy. Myślę, że w dyskusji
                chodzi o zwykłą życiową solidność kontra dzika wolność. W kwesti wyboru
                partnera życiowego solidność i słowność zapewne jest w cenie, czy kto deklaruje
                się jako liberał czy konserwatysta. Kobieta pragnąca wybrać sobie uczciwego
                męża nie sugeruje się raczej gadką z mównicy tylko własną obserwacją, trzyma
                się on tego co mówi czy nie? CZy jak obiecuje to dotrzymuje? A czy on się
                przedstawia liberałem czy konserwą to jego sprawa.
    • nietakasama Re: Konserwatywni antyfeminiści - obiekty westchn 18.12.04, 11:37
      warshawiak napisał:

      > "Konserwatyści"
      > chcą się żenić, a ożenieni nigdy się nie rozwiodą. Stanowią przez to
      > wcielenie marzeń wielu kobiet o dozgonnej miłości. Z człowiekiem o
      > liberalnych poglądach taka rzecz by nie przeszła - zawsze pozostaje nutka
      > niepewności;)

      Można być liberalnym i pozostac przy tym nornmalnym ;)
      Szczerze w to wierze.
      Libralizm nie musi oznaczac : róbta co chceta, wszystko wolno, każdy zyje jak
      chce.
      Liberalizm to, w moim rozumieniu i w mojej checi, toleracnja dla wszystkiego co
      nie krzywdzi i zorumienie dla tego, co jest problematyczne (czyli zastanowienie
      się przez chwilę nim sie rzuci kamien).
      Liberał moze być kochającym mężem i ojcem. Tak jak konserwatysta moż ebyć mężem
      wytrwałym, choć wcale nie kochajacym i dobrym...
      Osobiście fanatyczni konserwatyści budza we mnie zgrozę... i chec ucieczki, bo
      boję się ich.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka