Gość: tad
IP: *.gimsat.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
10.01.05, 16:11
W numerze 1/299 "Wysokich obcasów" znalazłem artykuł o "drag kings", to jest
o kobietach przebierających się za mężczyzn. Do owych przebieranek dodano
podbudowę ideologiczną, wyjaśniając, że chodzi w tym wszystkim o to, by
zakwestionować to "co wydaje się wrodzone i naturalne", to jest, by
zakwestionować "płciową identyfikację". "Drag King" Marta wyznała nawet,
że "Po każdym przedstawieniu przybywa nam energii, bo wiemy, że strzeliłyśmy
patriarchatowi gola". Ktoś staromodny mógłby powiedzieć, że przebranie się
kobiety za mężczyzną kwestionuje płciową identyfikację mniej więcej w takim
stopniu w jakim przebranie się mężczyzny za indora kwestionuje identyfikację
gatunkową, czy też w takim w jakim podwieszenie się na sznurku pod sufitem
kwestionuje prawo ciążenia, ale - mniejsza o to. Proponuję iść innym tropem,
znacznie nowocześniejszym. Otóż, skoro "identyfikacja płciowa" jest niczym
innym, jak odgrywaniem pewnej roli, to nic nie stoi na przeszkodzie, by jako
odgrywanie roli potraktować "bycie feministką". By tego dowieść, proponuję
powołanie zespołu "Drag feministek", złożonego z antyfeministów
przebierających się i odgrywających role feministek. W ten sposób tanim
kosztem można strzelać feminizmowi gola za golem. Dla leniwych antyfeministów
rezerwuję rolę Kingi Dunin. Robię tak, bo odgrywanie KD wydaje się wyjątkowo
łatwe. Po pierwsze KD "z natury" wyglada jak przebrany za kobietę mężczyzna,
po drugie lubi dodatkowo nosić workowate swetry, które skutecznie pozbawiają
wszelkich wyraźnych kształtów jej sylwetkę. Tak więc można nawet darować
sobie zakładanie wypchanego czymś tam biustonosza. Wystarczy założyć sweter,
okulary i tenisówki i mówić jak KD. To ostatnie też jest proste - można mówić
byle co, byle wywodzić przy tym, że także dlatego i także pod tym względem
kobiety mają gorzej, oraz co 2-3 zdanie wtrącać słówko "dyskurs", "dominacja"
czy "wykluczenie" (najlepiej w zestawieniu "dominujący dyskurs wyklucza").
Dzięki podobnym zabiegom zespół "Drag Feministek" szybko dowiedzie, że "bycie
feministką", to tylko iluzja.