Dodaj do ulubionych

RUCH WYZWOLENIA KOBIET/FEMINIZM

24.05.02, 15:42
http://www.kki.net.pl/~lafa/
OD TWÓRCZYCH ODCHYLEŃCÓW DO KONWENCJONALNYCH CIEMIĘZCÓW: PSYCHOANALIZA I
FEMINIZM

RUCH WYZWOLENIA KOBIET/FEMINIZM ( fragment wykładu prof. Russell Eisenman )

Początkowo ruch feministyczny nazywano ruchem wyzwolenia kobiet. Zmiana tej
nazwy jest czymś bardzo interesującym. "Ruch wyzwolenia kobiet" był ruchem
radykalnym, sugerującym duże zmiany w sposobie, w jaki kobiety są widziane i w
jaki żyją. W latach 1972-73 byłem gościnnie wykładającym profesorem na
Uniwersytecie Kalifornia w Santa Cruz. Ruch Wyzwolenia kobiet, o którym czasami
mówi się również jako o ówczesnym feminiźmie, był potężnym, twórczym ruchem
sugerującym, że kobiety są tłumione w swej roli gospodyń domowych i że życie
powinno pociągać za sobą więcej niż troszczenie się o dom i wychowywanie
dzieci. Kobiety powinny mieć równość w pracy, w sypialni i w ogóle. Jak wówczas
obserwowałem, ważną częścią tego ruchu była swoboda seksualna i kobiety
sprzeciwiały się temu, co działo się w stosunkach damsko-męskich. Role
seksualne mogą być oczywiście bardzo ograniczające (Cyrus, 1993). Zwolenniczki
tego ruchu mówiły, że wyzwolenie kobiet wyzwoli również mężczyzn i wydawało się
to celnym stwierdzeniem. Większa swoboda seksualna kobiet i odgrywanie przez
nie mniej konwencjonalnych ról oznaczałoby większą swobodę dla mężczyzn. Aby
zademonstrować swą swobodę, wiele zwolenniczek ruchu wyzwolenia kobiet
pojawiało się na koncertach rockowych w stroju topless, demonstrując swą
wolność od opresywnych reguł i praw.

W późniejszych latach termin "wyzwolenie kobiet" słyszało się coraz rzadziej i
został on zastąpiony przez "feminizm". Jest mniej jasne, co znaczy "feminizm".
"Wyzwolenie" oznacza radykalną zmianę, podczas gdy "feminizm" wydaje się
oznaczać mniej. "Feminizm" wydaje się oznaczać prawa kobiet, bez sugerowania
jakiejkolwiek potrzeby wyzwolenia od konwencjonalnych standardów.

NACISK NA PORNOGRAFIĘ I NAPASTOWANIE SEKSUALNE

Pornografia

Ostatnio wiele feministek nie tylko wydało się osłabić swe zainteresowanie
wyzwoleniem i swobodą seksualną, ale stało się seksualnie represywnymi. Dwa
główne przykłady to (1) feministyczne potępienie pornografii i próba pokazania,
że jest ona główną przyczyną gwałtów, i (2) feministyczny nacisk na
napastowanie seksualne.

Co się tyczy kwestii pornografii, feministki wydają się myśleć płytkimi
kategoriami. Gwałciciele nie są motywowani głównie pornografią, o ile w ogóle
są nią motywowani. Mogą być pojedyncze przypadki, gdzie gwałciciele przed
popełnieniem przestępstwa czytają czy oglądają pornografię, ale nie oznacza to,
że gdyby nie było pornografii, to nie byłoby gwałtów. Nie możemy twierdzić, że
coś jest podstawą czegoś innego tylko dlatego, że do drugie następuje po tym
pierwszym. Jeśli tak robimy, to popełniamy błąd logiczny "post hoc ergo propter
hoc". W rzeczywistości praca z gwałcicielami i czytanie badającej ten problem
literatury pokazują, że wielu gwałcicieli pochodzi z represyjnych, surowych
środowisk, gdzie słuchanie i czytanie o seksie oraz oglądanie jego wizerunków
jest tabu. Najlepszą pracą na ten temat są obszerne badania Committee on
Obscenity and Pornography (1970), który dysponując ogromnymi środkami doszedł
do wniosku, że pornografia ma niewielki lub żaden wpływ na zachowanie. Komisja
ta stwierdziła w jednym ze swych badań, że gwałciciele opowiadali o mniejszym
narażeniu na pornografię w swej młodości niż nie-gwałciciele. Choć musimy
zachować tu ostrożność związaną ze źródłem danych, w oczywisty sposób nie
zgadzają się one z feministycznym kojarzeniem pornografii i gwałtu, i
faktycznie dowodzą czegoś przeciwnego.

Mętna jest też kwestia, czym jest pornografia. Feministki zazwyczaj włączają do
swej definicji pornografii stosunkowo łagodną nagość z "Playboya", co jest
rzeczą wątpliwą. Gloria Steinem, czołowa liderka feministyczna (z którą
zazwyczaj się zgadzam), powiedziała, że pornografia jest zła, ale erotyka jest
dobra. Kłopot w tym, że bez jasnej definicji pornografia to erotyka, której ona
nie lubi, a erotyka to pornografia, którą ona lubi. Amerykańskie społeczeństwo
jest bardziej purytańskie i zahamowane seksualnie niż wielu myśli (Eisenman,
1991a). Wiele krajów na świecie ma mniej tabu niż my, jeśli chodzi o nagie
ciało. Można zrobić tu uwagę, że bylibyśmy zdrowszym społeczeństwem, jeśli
mielibyśmy więcej swobody co do nagości i seksualnie podniecających materiałów.
W krajach skandynawskich zalegalizowanie pornografii wiąże się z mniejszym, nie
większym napastowaniem dzieci. Mógłbym wyłączyć tu pornografię, która łączy
kobiecą nagość z przemocą. Ta kombinacja, łącząca w czyimś umyśle kobiecą
seksualność i przemoc może być szkodliwa, ale sądzę, że większość innej
pornografii jest dobrotliwa. Cała idea, że nagość i seks są złe jest częścią
amerykańskich wartości, którą trzeba przezwyciężyć, jeśli ludzie mają zostać
wyzwoleni. Jeśli tak by się stało, to to, co nazywamy pornografią (w tym
"Playboy") nie byłoby wielkim problemem i byłoby widziane tylko jako jedna z
form rozrywki. Tymczasem dzisiaj, przy wszystkich naszych seksualnych
zahamowaniach, widzimy pornografię (czy erotykę: używam tych terminów
wymiennie, gdyż wątpię, by można je rozróżnić) jako coś satanicznego.


Napastowanie seksualne

Zamiast dążyć do swobody seksualnej feministki wydają się próbować zabrać część
tej swobody mężczyznom. Prześladowaniu mężczyzn, którzy nie stosują się do
pewnego konserwatywnego standardu seksualnego zachowania posłużyła koncepcja
"napastowania seksualnego". Oczywiście trzeba podkreślić, że prawdziwe
napastowanie seksualne jest czymś okropnym i wywiera na ofiary niszczący efekt.
Ale feministki zarzuciły swe sieci dużo szerzej, tak że jako napastowanie
seksualne uznawane jest opowiedzenie świńskiego dowcipu czy powieszenie na
ścianie plakatów z seksbombami. Kobiety twierdzą, iż chcą, by mężczyźni byli
bardziej szczerzy i otwarci, ale jeśli jakiś mężczyzna jest szczery mówiąc
kobiecie o swym seksualnym zainteresowaniu nią, zostaje narażony na oskarżenie
o napastowanie seksualne, ponieważ można mu zarzucić czynienie niechcianych
awansów. Ponieważ często niemożliwe jest wiedzieć, czy awanse są chciane, czy
nie, stawia to tego mężczyznę, jeśli chce on uniknąć oskarżeń, w obliczu
konieczności hamowania swego zachowania. Rezultat przypomina mi pewien rysunek,
który kiedyś widziałem: mężczyzna i kobieta mijają się na ulicy. Widzi się, co
myślą. Każde z nich chciałoby zbliżyć się do drugiego, ale boi się negatywnej
oceny - tak, że mijają się bez słowa. W pewnym programie telewizyjnym
feministka Robin Morgan powiedziała, że mężczyźni mogą uniknąć napastowania
kobiet stosując się do następującej zasady: "Jeśli nie jesteś pewien, to nie
rób tego". Choć oczywiście spowoduje to zaprzestanie obraźliwego zachowania,
wyeliminuje to także jakikolwiek rodzaj zachowania twórczego czy wiążącego się
z ryzykiem. Jest to porada represyjna.

Feministki w dużym stopniu wygrały ten bój o napastowanie seksualne. Ich
stanowisko stało się w tym kraju prawem i łatwo jest wnieść skargę o takie
napastowanie. Wiele organizacji, bojąc się procesów, bierze stronę kobiety i
karze mężczyznę, często bez żadnej rozprawy lub z rozprawą jedynie formalną,
gdzie mężczyzna jest pewien, że będzie "skazany", tak by organizacja mogła
powiedzieć: "Patrzcie, sprzeciwiamy się napastowaniu seksualnemu".

Choć innym razem bywa, że wnoszące skargi kobiety są same prześladowane i
organizacja nie zajmuje się rzeczywistym, ciągłym napastowaniem. Przykładem
mogą być gwałty w wojsku, według doniesień prasowych z 1992 r. Wiele kobiet-
żołnierzy jest gwałconych przez żołnierzy-mężczyzn, ale często nie wierzy się
im i są one dalej nękane przez wojsko.

Niewielu ludzi przygląda się napastowaniu seksualnemu mężczyzn przez kobiety.
Nie jest to coś, o co chodzi fe
Obserwuj wątek
    • psycholog.w RUCH WYZWOLENIA KOBIET/FEMINIZM (CD...) 24.05.02, 15:42
      Niewielu ludzi przygląda się napastowaniu seksualnemu mężczyzn przez kobiety. Nie
      jest to coś, o co chodzi feministkom, jako że ich ruch wydaje się mieć na celu
      pomaganie kobietom i prześladowanie mężczyzn, gdy domniemywa się z ich strony coś
      złego. Interesujące jest przyjrzenie się wyrobionej z góry opinii, z jaką wiele
      (większość?) feministek bierze stronę domniemanej ofiary (kobiety), gdy ta wnosi
      oskarżenie przeciwko domniemanemu sprawcy (mężczyźnie). Feministki te, bez
      większej wiedzy o faktach, zakładają, że kobieta mówi prawdę i że mężczyzna jest
      winny. Nasze badania skłonności do napastowania seksualnego tak u mężczyzn, jak i
      u kobiet odkryły, że te same czynniki, które związane są z takimi skłonnościami u
      mężczyzn, związane są z nimi także u kobiet: jest to akceptacja tradycyjnych ról
      płci, wiara w mity na temat gwałtów i inne wierzenia, które wydają się wskazywać
      na brak współczucia dla innych (Bartling i Eisenman, 1993). Inną rzeczą jest to,
      że podczas gdy kobieta może odbierać jakieś zachowanie jako napastowanie
      seksualne, mężczyzna często nie uważa tego samego zachowania wobec niego za takie
      napastowanie. Tak więc kobiety sprzeciwiają się większej liczbie zachowań niż
      mężczyźni. W tym sensie kobiety są bardziej konserwatywne od mężczyzn.

      Atak na seksualnie podniecające materiały i męskie zachowanie seksualne jest
      próbą cofnięcia wskazówek zegara: czyni mężczyzn tak zahamowanymi, jak zwykły
      być, i być może dalej są, kobiety. Tak więc zamiast próbować wyzwolić się samemu
      feministki próbują częściowo zniewolić mężczyzn. Jest to zatem represywny,
      purytański ruch.
      • Gość: Malwina Re: RUCH WYZWOLENIA KOBIET/FEMINIZM (CD...) IP: *.abo.wanadoo.fr 24.05.02, 16:18
        co za pieprzenie po scianie (i przestan ryczec !)
        • Gość: maly.k Malwina!!!! IP: 139.57.24.* 24.05.02, 16:30
          To jest fragment wykladu, cytat. Jak masz ochote odniesc sie do tresci, to sie
          odnies. Osobe 'wklepywacza' zostaw w spokoju.

          Pozdrawiam,

          mk.
      • Gość: Maciej bardzo dobre IP: *.man.polbox.pl 24.05.02, 17:28
        Bardzo dobre - proszę o jeszcze... :-)
        Pozdr.
        • Gość: Malwina Re: m.k., amour de ma vie ! cool ! IP: *.abo.wanadoo.fr 28.05.02, 09:08
          pieprzenie po scianie nie jest obraza osoby !
          jest to wyraz dobitny mojej opinii o tresci- tak bzdurnej ze nie moge sie do niej "ustosunkowac".
          m.k., kochanie, nie daj zamknac sie w letniej demokracji, bo utopisz ryby nie mowiac o wylaniu dziecka
          z kapiela !
          tolerancja tolerancja a bzdety pozostaja bzdetami i niech mnie piorun jesli bede dyskutowac na temat
          sladow UFO na polu w Utah !
          capito ?
          respectueusement
          Malwina (no limit !)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka