fosol1 25.01.05, 11:59 Czy ktokolwiek na tym formum może udowodnić lub przynajmniej uzasadnić logicznie równość mężczyzn i kobiet ? P.S. Wydaje mi się że nie, ale może... Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
fosol1 Re: Czy ktoś może udowodnić... ? 25.01.05, 13:17 :) ...może i troche mam ale nie o to chodzi. Nie rozumiesz pytania ? Odpowiedz Link Zgłoś
julla Re: Czy ktoś może udowodnić... ? 25.01.05, 13:32 Równie pasjonujące może być logiczne udowodnianie równości międzi brunetami a blondynami. Chyba, że ktoś ma wielka ochotę udowodnić że niebieskie oczy są równiejsze od zielonych- to faktycznie może wciagnąć... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator Re: Czy ktoś może udowodnić... ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.05, 13:26 Wszyscy ludzie są sobie równi. Kobiety i mężczyźni to ludzie. Ergo, kobiety i mężczyźni są sobie równi. Masz z tym jakiś problem? (pogląd wyrażony w zdaniu pierwszym od czasów Rewolucji Francuskiej jest traktowany jako filar naszej cywilizacji co pod względem logicznym przekłada się na uznawanie go za aksjomat) Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: alienor Re: Czy ktoś może udowodnić... ? IP: *.crowley.pl 25.01.05, 13:28 Na marginesie (przykro mi to stwierdzic), ale w czasach Rewolucji Francuskiej kobiety "nie byly" jeszcze ludzmi, zapis dotyczyl ludzi-mezczyzn. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: BD Re: Czy ktoś może udowodnić... ? IP: 195.164.48.* 25.01.05, 15:28 Witam, Gość portalu: barbinator napisał(a): > Wszyscy ludzie są sobie równi. Kobiety i mężczyźni to ludzie. > Ergo, kobiety i mężczyźni są sobie równi. Masz z tym jakiś problem? Mężczyźni są oczywiście _różni_ od kobiet. Mogą być równi na wysoce abstracyjnym poziomie ontologicznym. Tyle, że z tak pojmowanej równości w praktyce niewiele wynika. W końcu na tej zasadzie równy jest dziesięciolatek i dwudziestolatek, a jakoś np. nikt nie chce im przyznać równych prawnych etc. etc. pozdrawiam, BD Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator dowód dendro-logiczny :)) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.05, 17:25 > Mężczyźni są oczywiście _różni_ od kobiet. Oczywiście. Tylko że różność nie wyklucza bynajmnej równości. Przykład (niezbyt zaawansowany ontologicznie;)) Dwumetrowe drzewko dębu jest równe dwumetrowemu drzewku brzozy. Jednocześnie są one różne, bo brzoza to nie dąb:)))) Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trevik Re: dowód dendro-logiczny :)) IP: *.dip.t-dialin.net 25.01.05, 21:59 Ten sposob argumentacji chyba gdzies slyszalem... Sa tacy, ktorzy w momencie gdy mowia o pracy twierdza, ze nie jestesmy rowni i niektorzy chca wiecej pracowac i maja lekka prace a inni ciezka i przez to tez musza pracowac krocej (vide zwiazki zawodowe) a gdy chodzi o wyplate zaczynaja cos tam bakac, ze mamy takie same zoladki (bo ci pierwsi na ogol zarabiaja lepiej) i bogatszym nalezy wiecej zabierac w podatkach a biednych zwalniac z czego sie da, aby nieco wyrownac. Swoista "dychotomia rownosci"? Nie twierdze, ze lewicujesz, ale taka argumentacja jest akurat dosyc specyficzna dla lewactwa wszelkiej masci... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator Re: dowód dendro-logiczny :)) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.05, 11:41 Szczerze mówiąc, nie widzę absolutnie zadnego podobieństwa w moim rozumowaniu a tym co ty napisałeś. Może zamiast gmatwać napisz z czym konkretnie się nie zgadzasz. Czy stwierdzenie iż ludzi są równi i różni jednocześnie jest twoim zdaniem nieprawdziwe? Jeśli jest prawdziwe to o co właściwie ci chodzi, nie rozumiem... Co ma niby wynikać z tego, że do mojego stwierdzenia ktoś (np związkowcy) dopowiada sobie różne rzeczy, czy jeśli Papież mówi że ludzie powinni się miłować a jakiś gwałciciel dopowie do tego usprawiedliwienie dla gwałtu (bo ofiara powinna go przecież kochać...) to będzie znaczyło, że słowa Papieża "są specyficzne dla zboczeńców wszelkiej maści"?? Daj spokój, takie rozumowanie jest bez sensu. To co napisałeś pachnie mi raczej obsesją doszukiwania się wszędzie śladów "lewactwa" a taka obsesja wyjątkowo źle mi się kojarzy. Lepiej na to uważaj, bo nic tak dobrze nie upupia rozmowy jak takie aluzyjki - zwłaszcza jeśli są oparte na tak marnych podstawach jak w tym przypadku. Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trevik Re: dowód dendro-logiczny :)) IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.05, 14:30 Nie bierz od razu do siebie tego "lewactwa" (z tego, co czytalem twoje posty to na lewaczke mi nie wygladasz), ja tylko napisalem, kto tak argumentuje i uzywa niezdefiniowanych znaczen. Co do gmatwania to mialo to tylko jeden cel: pokazanie, ze platanie sie w dyskusjach o rownosci i nierownosci ludzi bez definiowania, czym jest i jak jest pojmowana w tym momencie rownosc ludzi nie ma zadnego sensu za to jest wykorzystywane przez wielu dla wlasnych interesow (glownie lewacy). Moze faktycznie mam awers do lewicy (bo umiem liczyc i potrafie oszacowac, ile mnie samego ta zabawa w "sprawiedliwosc spoleczna" i interwencjonizm mniej-wiecej kosztuje), ale abym od razu tak weszyl? Mozna zapytac, czy statystycznie kobiety i mezczyzni maja rowne uwarunkowania, zdolnosci itd. mozna spytac, czy sa rowni wzgledem prawa, czy sa rowni w oczach Boga, ale od razu pytac, "czy sa rowni?" to pytanie z gatunku tego dowcipu "czym sie rozni wrobel? tym, ze ma jedna noge bardziej." i odpowiedzi (pseudoobiektywnych) mozna tylko chyba oczekiwac od demagogow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator Re: dowód dendro-logiczny :)) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.01.05, 16:13 > Nie bierz od razu do siebie tego Nie wziełam. Pisałam ogólnie. "lewactwa" (z tego, co czytalem twoje posty to > na lewaczke mi nie wygladasz), ja tylko napisalem, kto tak argumentuje i uzywa > niezdefiniowanych znaczen. Mnóstwo ludzi mówi o równości bez definiowania samego pojęcia (traktują to jako wartość domyślną) a tylko niewielka ich grupa to lewacy czy lewicowcy. Czy wiesz jak często papież pisał o równości? I wcale nie definiował jej za każdym razem od nowa... > Moze > faktycznie mam awers do lewicy (bo umiem liczyc i potrafie oszacowac, ile mnie > samego ta zabawa w "sprawiedliwosc spoleczna" i interwencjonizm mniej-wiecej > kosztuje), ale abym od razu tak weszyl? Ja też mam awersję do lewicy rozumianej jako komunizm, jednak nie rozciągam tego na wszelkie objawy lewicowości bo to MUSI prowadzić do paranoji. Poza tym istnieje jednak różnica między słowem "lewak" i "lewicowiec" (tak mi się przynajmniej wydaje) - to pierwsze jest stanowczo nadużywane i traktowane jako słowo-pałka (żeby użyć określenia z innej dyskusji, myślę, że zrozumiałego) > > Mozna zapytac, czy statystycznie kobiety i mezczyzni maja rowne uwarunkowania, > zdolnosci itd. mozna spytac, czy sa rowni wzgledem prawa, czy sa rowni w oczach > Boga, ale od razu pytac, "czy sa rowni?" to pytanie z gatunku tego dowcipu "czy > m > sie rozni wrobel? tym, ze ma jedna noge bardziej." i odpowiedzi > (pseudoobiektywnych) mozna tylko chyba oczekiwac od demagogow. Wcale nie. Ja poprzez zdanie "ludzie są sobie równi" rozumiem równe prawo do ludzkiej godności. Nie ma to nic wspólnego ze "zrównywaniem" (inteligenta z robotnikiem, robotnika z chłopem a chłopa z ziemią, jak w tym starym dowcipie :)) Tak samo rozumiem też równość kobiet i mężczyzn. I mam wrażenie, że sporo feministek by się pod tym stwierdzeniem podpisało, wcale nie odczuwając potrzeby zastępowania idei równości prostackim egalitaryzmem. Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: trevik Re: dowód dendro-logiczny :)) IP: *.dip.t-dialin.net 26.01.05, 17:01 > Mnóstwo ludzi mówi o równości bez definiowania samego pojęcia (traktują to jako > wartość domyślną) a tylko niewielka ich grupa to lewacy czy lewicowcy. Czy > wiesz jak często papież pisał o równości? I wcale nie definiował jej za każdym > razem od nowa... Akurat Papiez zawsze bedzie mial w wypowiedziach idee rownosci w oczach boga albo z niej wychodzil - nie musi tego definiowac, bo piastowany urzad mu to dosyc jednoznacznie definiuje, choc pozniej ta rownosc w odniesieniu do konkretnych zjawisk mozna roznie interpretowac i tu dopiero bedzie mial pole manewru w wyglaszaniu opinii, jednak zawsze bedzie ograniczony bardzo konktretnymi dogmatami wynikajacymi wprost z Pisma Sw. i tego nie przeskoczy. Co innego jest z pewnymi kontrowersyjnymi ksiezmi, ktorzy sobie na bardzo luzna interpretacje (polowiczna) pozwalaja, ale prosze, nie podciagaj ich bron boze pod np. autorytet Papieza. > Mnóstwo ludzi mówi o równości bez definiowania samego pojęcia (traktują to jako > wartość domyślną) a tylko niewielka ich grupa to lewacy czy lewicowcy. Zgadza sie, ale tylko lewicowcy buduja praktycznie tylko na akcjomacie blizej nie zdefiniowanej rownosci swoje programy spoleczne i potrzebuja (owej rownosci) jak woda do zycia, reszta ma przewaznie jeszcze pare innych spraw w rekawie, nawet wtedy gdy w sensie polityki gospodarczej czy opiekunczosci panstwa jest lewicowa (LPR oraz PiS pod to smialo podpadaja). > Ja też mam awersję do lewicy rozumianej jako komunizm, jednak nie rozciągam > tego na wszelkie objawy lewicowości bo to MUSI prowadzić do paranoji. Poza tym > istnieje jednak różnica między słowem "lewak" i "lewicowiec" To znaczy to wyglada czesto mniej wiecej tak, ze potocznie "lewak" to mlody czlowiek, czasem rzucajacy petardami na demonstracjach w Policje a lewicowiec to powazniejszy, nieco starszy czlowiek, ktory ma duzo do powiedzenia w ladnych slowkach, ma dusze spolecznego liberala i obdarowuje swoich wyborcow prezentami zaplaconymi z pieniedzy zabranych w jak najwiekszej ilosci bogatszym - (w Polsce to wyglada jeszcze zalosniej, bo lewicowiec musi duzo innym biednym zabierac, aby na cos bylo, bo bogaci mu za slabo "przyrastaja"). Ale jako, ze czesto lewicowcy wyrastaja z lewakow a nawet jesli nie to razem z lewakami w tych samych partiach sie spotykaja, to mysle, ze mozna ich nazywac od biedy wszystkich lewakami , np. Joschka Fischer - teraz niby powazny polityk z partii zielonych, ale swoje petardy rzucal i tlukl policjantow jak milo. Dla mnie on i cala jego partia z takimi zyciorysami to lewacy. > Wcale nie. Ja poprzez zdanie "ludzie są sobie równi" rozumiem równe prawo do > ludzkiej godności. No i bardzo ladnie, tyle, ze w tym momencie dopiero jest to jasne, gdy okreslasz, jak to rozumiesz. > I mam wrażenie, że sporo > feministek by się pod tym stwierdzeniem podpisało, wcale nie odczuwając > potrzeby zastępowania idei równości prostackim egalitaryzmem. A byc moze jeszcze wiecej feministek podpisaloby sie ale zastepujac takie stwierdzenie prostackim egalitaryzmem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bleman Re: dowód dendro-logiczny :)) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.05, 21:20 > Dwumetrowe drzewko dębu jest równe dwumetrowemu drzewku brzozy. > Jednocześnie są one różne, bo brzoza to nie dąb:)))) Uuu coś z logika kulejemy :> Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Czy ktoś może udowodnić... ? 25.01.05, 15:53 fosol1 napisał: > Czy ktokolwiek na tym formum może udowodnić lub przynajmniej uzasadnić > logicznie równość mężczyzn i kobiet ? > > P.S. Wydaje mi się że nie, ale może... Czy ktokolwiek na tym forum może udowodnić lub przynajmniej uzasadnić logicznie, że fosol1 jest człowiekiem? P.S. Wydaje mi się że nie, ale może... Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Czy ktoś może udowodnić... ? 25.01.05, 16:09 :) ...to Ci się udało :), do tej pory mnie to nie przestaje śmieszyć :) Tylko po co udowadniać to, że jestm człowiekiem ? Ja to wiem i to wystarczy. Zresztą to, że ktoś jest człowiekiem jeszcze o niczym nie świadczy. Często mam wrażenie że kobiety są nieco opóźnione w ewolucji naszego gatunku. Mimo to uważam, że nadal są ludźmi. Być może jednak nie dostrzegam pewnych sfer życia, w których mężczyźni nie dorównują kobietom. Staram się ale nie widze... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator Re: Czy ktoś może udowodnić... ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.05, 17:29 > Często mam wrażenie że kobiety są nieco opóźnione w ewolucji naszego gatunku. Jakie to typowe... zaczynasz od logiki a jak nie wypaliło, to przechodzisz do inwektyw. Jesooo, jacy wy jesteście nudni. Z jednej sztancy was tłuką czy co? Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Czy ktoś może udowodnić... ? 25.01.05, 18:55 Nie wypaliło ? Jak dla mnie wszystko jest w jak najlepszym porządku. Ja tylko mówie to co zaobserwowałem. Mogę się mylić. Niestety niektórzy biorą wszystko zbyt poważnie. Typowa kobieta... I prosze mi nie mówić że to my jesteśmy nudni. Czujesz się obrażona ? hm.. twój problem, i może twoja wina ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator Re: Czy ktoś może udowodnić... ? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.01.05, 19:18 Jak dla mnie wszystko jest w jak najlepszym porządku. > Ja tylko mówie to co zaobserwowałem. Rozumiem. Ten pierwszy post o dowodzeniu logicznym to jakiś inny fosol1 napisał. Ty natomiast piszesz wyłącznie o dowodach emirycznych, czyli własnych obserwacjach. Czasami trudno was rozróżnić po prostu. Może powinniście mieć różne nicki, np fosol1, fosol11, fosol111... Pozdr. B. Odpowiedz Link Zgłoś
julla Re: Czy ktoś może udowodnić... ? 25.01.05, 19:21 No nie wypaliło. Temat mało lotny, wtórny, nielogiczny, nikogo nie zainspirował, pośmiać się specjalnie nie ma z czego ani nawet poobrażać... W sumie nuda. Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Czy ktoś może udowodnić... ? 25.01.05, 19:54 Racja. Przepraszam. Na drugi raz będę tłumaczył najprościej jak tylko potrafie.. skup się troche dziecko... Odpowiedz Link Zgłoś
julla Re: Czy ktoś może udowodnić... ? 25.01.05, 20:01 fosol1 napisał: > Racja. Przepraszam. > Na drugi raz będę tłumaczył najprościej jak tylko potrafie.. *** Sęk w tym, że pewnie nie potrafisz... Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Czy ktoś może udowodnić... ? 25.01.05, 21:22 julla napisała: > Sęk w tym, że pewnie nie potrafisz... deska drzewnianna, w środku sęk ;) Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Czy ktoś może udowodnić... ? 26.01.05, 11:26 Ty chyba nie chcesz zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mała Re: Czy ktoś może udowodnić... ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 14:45 > Często mam wrażenie że kobiety są nieco opóźnione w ewolucji naszego gatunku. O w mordę, to ma tyle sensu, co twierdzenie porzuconej przez faceta nastolatki, że "wszyscy faceci to świnie". Odpowiedz Link Zgłoś
ardzuna Re: Czy ktoś może udowodnić... ? 28.01.05, 23:13 fosol1 napisał: > Tylko po co udowadniać to, że jestm człowiekiem ? > Ja to wiem i to wystarczy. Ale ja nie wiem. Moze jesteś jakimś prymitywnym botem, zainstalowanymn na tym forum przez kogoś po to, zeby jątrzyć na forum. Poza tym ja też wiem, że mężczyźni i kobiety są równi i po co to udowadniać? Przecież to, że ja to wiem, i parę innych osób na forum też, w zupełności wystarczy. A jeśli ty nie wiesz (zakładając że jestes w ogóle człowiekiem), to twój problem; nie zamierzam tłumaczyć niczego przypadkom klinicznym. Odpowiedz Link Zgłoś
losiu4 Re: Czy ktoś może udowodnić... ? 25.01.05, 21:18 a o co w owej "równości" chodzi? Pozdrawiam Losiu Odpowiedz Link Zgłoś
dokowski Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak to... 25.01.05, 22:08 ... się tam nazywa, którą przyjęły wszystkie cywilizowane kraje świata. Tam jest ex plicite zapisana równość ludzi wobec prawa. Nie wymaga dowodu to, co jest prawem ustanowione Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 26.01.05, 11:24 Rzeczywiście, prawa mamy takie same. I oczywiście nikt nigdy nie łamie prawa, prezydentem naszego kraju jest kobieta. W kopalniach pracują kobiety, we wszystkich firmach na stanowiskach kierowniczych pracują kobiety... ...nie wiem po co w ogóle poruszałem ten temat... Odpowiedz Link Zgłoś
julla Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 26.01.05, 12:49 Równość wobec prawa to jedna sprawa, łamanie prawa to druga sprawa brak kobiet w kopalniach to trzecia sprawa, może w końcu wysil się i sprecyzuj o co ci chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 26.01.05, 13:13 To wszystko to ta sama sprawa. A jeśli jest tak jak jest, a nic nie dzieje się bez powodu, znaczy to, że kobiety nie potrafią sprostać dużej części zadań z jakimi mężczyzna się upora. Z tego wnioskuje że kobiety są słabsze od mężczyzn zarówno fizycznie jak i psychicznie. Nie uważam sie za najmądrzejszego na świecie i przyjąłem ze mogę się mylić. Miałem nadzieje, że jeżeli tak jest to ktoś mnie tutaj wyprowadzi z błędu. Ale niestety, niektórzy nawet nie potrafią zrozumieć co się do nich mówi (patrz post wyżej, i jeszcze wyżej itd.), więc przechodzą do, jak to ktoś ładnie ujął - inwektyw. Odpowiedz Link Zgłoś
julla Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 26.01.05, 13:40 A mężczyźni nie rodzą dzieci. Czy są przez to gorsi? Takie naiwne dywagacje można prowadzić do końca świata, jeśli ktoś ma chroniczną potrzebą wartościowania różnic. Każdy rozsądny człowiek widzi różnice biologiczne między płciami, ale stwierdzenia, że praca w kiosku ruchu jest gorsza od tej na nastawni kolejowej- moim zdaniem to poziom podstawówki. Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 26.01.05, 14:26 Czy ja mówiłem coś o gorszej pracy i jakimś kiosku ? Chodzi tylko o predyspozycje do wykonywania konkretnej pracy. Mężczyźni choćby chcieli to dzieci nie urodzą. Natomiast kobiety gdyby się postarały zamiast narzekac, na pewno były by w stanie osiągnąć tyle samo co mężczyźni. Albo nawet więcej. Odpowiedz Link Zgłoś
julla Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 26.01.05, 15:21 Przecież sam wyjechałeś z pracą w kopalni jako dowodem na "nierówność" kobiet. A to jest analogiczny przypadek jak z rodzeniem dzieci- choćby kobiety chciały, to nie dadzą rady bo natura je obdarzyła mniejszą masą mięśni. I nie nad czym się rozwodzić. Poza tym nie zauważyłam, żeby kobiety jakoś specjalnie narzekały, to raczej faceci tu ciągle utyskują, że tropią i czyhają na nich okrutne feministki. Ewidentna strata czasu. . Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 26.01.05, 16:08 no wyjechałem. to taki przykład pracy fizycznej. Mężczyźni nie urodzą bo nie mają macicy i reszty układu rozrodczego. A kobiety mięśnie mają, tylko troche mniejsze. Niech więc próbują. może ty nie zauważyłaś żeby narzekały ale ja spotkałem się już kilka razy z taką postawą pań. I to tylko ich dotyczy to moje jak to powiedziałaś "utyskiwanie". W innej sytuacji w ogóle bym się nie odzywał. Odpowiedz Link Zgłoś
ell.a Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 26.01.05, 13:42 Czyżby dla Ciebie dowodem wyższości mężczyzny nad kobietą byli: nasz prezydent, górnik przodkowy, prezes Orlenu? Fantastyczna teoria. Gratuluję. Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 26.01.05, 14:16 Nasz prezydent, prezes Orlenu ??? Nie chodzi o konkretnego człowieka tylko o samo stanowisko. Uderz się młotkiem w głowe zanim coś napiszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
ell.a Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 26.01.05, 14:24 Czyli wg Ciebie o wartości człowieka decyduje stanowisko, które zajmuje? Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 26.01.05, 14:29 Nie. Tu nie hodzi o wartość człowieka tylko o to jakie ma możliwości na zajęcie tego stanowiska, i kompetencje żeby je zajmować. Odpowiedz Link Zgłoś
ell.a Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 26.01.05, 14:37 Czyli miliony facetów nie mających możliwości na zajęcie tego stanowiska, i kompetencji żeby je zajmować nie zasługują na miano mężczyzny? O rany, czyżbyś znalazł się pośród nich? Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 26.01.05, 14:50 Nie do końca o tym mówiłem. To juz zdaje się jest temat na osobną rozmowe. Jak nie to stanowisko to inne. Jak nie ma więcej stanowisk to niech sobie stworzy własne. Odpowiedz Link Zgłoś
ell.a Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 26.01.05, 14:56 Taa... Jak nie ma argumentów to się zmienia temat Pa Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 26.01.05, 15:05 ..brak argumentów ? Tak dla twojej wiadomości to pisałem o porównaniu mężczyzn i kobiet, a nie o możliwościach spełnienia się mężczyzny w sferze zawodowej lub rodzinnej lub jeszcze jakiejś innej. Nie wiem kompletnie o co ci chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
ell.a Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 27.01.05, 07:32 No właśnie, nie wiesz. Twoje wypowiedzi są tak pozbawione logiki, że aż proszą się o odpowiedź, na którą nie będziesz umiał odpowiedzieć. Ale litościwie podpowiem: z Twoich tez nie da się przeprowadzić dowodu na wyższość jakiejś płci nad drugą. Przemyśl problem i przesłanki, przeanalizuj dane na temat atrybutów umysłowych i fizycznych obu płci i kontekstu społeczno- historycznego a potem ewentualnie zajmij stanowisko, które będziesz w stanie obronić. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 27.01.05, 12:31 > No właśnie, nie wiesz. Twoje wypowiedzi są tak pozbawione logiki, że aż proszą > się o odpowiedź, na którą nie będziesz umiał odpowiedzieć. ..odpowiedź na odpowiedź ? I ty mnie chcesz pouczać w sprawach logiki ? Proponuje zimny kompresik :) Na chwilę obecną, bardziej interesują mnie opinie innych niż obrona mojego stanowiska. Odpowiedz Link Zgłoś
ell.a Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 27.01.05, 14:44 Tak, właśnie Ja chcę Cię pouczać w sprawach logiki bo nie potrafiłeś logicznie odpowiedzieć na moje posty. Ale jak widać nie potrafisz sie z tym pogodzić i zmieniasz temat. Przeczytaj ponownie nasza dyskusje i jak będziesz gotowy odpowiedzieć na zadane przeze mnie pytania to odpowiedz.A nie pisz byle pisać. Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 27.01.05, 17:22 Póki co jedyną osobą zmieniająca temat jesteś Ty. Z każdym moim postem zadajesz mi coraz to inne pytanie które nie jest związane z tematem. Moim zdaniem nie potrafisz prowadzić dyskusji jeżeli racja nie jest po Twojej stronie i z tego powodu szukasz innych tematów. A nóż znajdzie się taki, podczas którego omawiania okaże się że w końcu się czyms wykażesz. Na zadane przez ciebie pytania (przynajmniej te z sensem) juz odpowiedziałem. Przeczytaj ponownie naszą dyskusje i zastanów się następnym razem o co chcesz zapytać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barbinator Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.01.05, 17:29 Chłopak, pogrążasz się w piorunującym tempie. Nie trzeba było udawać, że chcesz rozmawiać na gruncie logiki. Jak ktoś się na logice nie zna, to niech lepiej nie używa tego terminu. Sam jesteś sobie winien. Więc lepiej kończ i nie ośmieszaj się dłużej bo nawet mnie zrobiło się ciebie żal. Elle to nie dla ciebie przeciwnik;) Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 28.01.05, 00:00 Przeciwnik ? Widzę że traktujecie to nie jak normalną rozmowę tylko jak "podstawówkowe" przepychanki z wyzwiskami. Gratuluje niesamowitego poziomu umysłowego. Byłem dość naiwny mysląc że mogę tutaj z kimś poważną dyskusje (na szczęście było parę wyjątków). Z całą pewnościa moge stwierdzić że zbyt dużo czasu przesiadujecie na forum. To wam szkodzi. Idźcie na spacerek, ochłońcie. Jesteście tak zapatrzone w siebie, że z góry zakładacie obłąkanie waszego rozmówcy. Szkoda. Może za parę lat będzie można z wami o czymś pogadać, nie wysłuchując negatywnych opinii. Póki co, życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Pozdraiwam (mimo wszystko...) Odpowiedz Link Zgłoś
ell.a Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 28.01.05, 09:14 Drobi fosolu1 Skoro tak koniecznie chcesz się pogrążyć to proszę: -zacząłeś od tematu górników i prezydentów sugerując, że wartość człowieka mierzy się stanowiskiem, które zajmuje a konkretnie możliwościami i kompetencjami do jego zajmowania; -następnie biedaczku nie potrafiłeś odpowiedzieć na pytanie o status milionów mężczyzn (w tym Twój - o ile jesteś mężczyzną), którzy nie mają możliwości i kompetencji zajmować wysokich stanowisk; -następnie nie zrozumiałeś kompletnie o co chodzi i próbowałeś się po cichutku wycofać -nie skorzystałeś z mojej miłosiernej rady żebyś najpierw zdobył konkretną wiedzę dla obrony Twoich argumentów -i w końcu z braku logicznych argumentów zacząłeś przedrzeźniać styl moich wypowiedzi Oj, bo będę musiała zmodyfikować Twój nick na bardziej odpowiedni dla poziomu Twojej inteligencji. Ale pisz chłopcze/dziewczynko, pisz bo ludzie z forum mają z Twoich wypowiedzi niezłą rozrywkę. Zawsze to dobrze kogoś rozbawić. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 28.01.05, 14:24 No to teraz mój punkt widzenia, droga, miłosierna i litościwa Ello. Po pierwsze nie zacząłem od tematu górników i prezydenta, tylko ty sobie go wyrwałaś z innego kontekstu. I ja nic nie sugerowałem. Musiałaś to sobie sama dopowiedzieć. To jakie stanowisko ktoś zajmuje faktycznie w jakiś sposób o nim świadczy, ale jest to tylko częściowa ocena aczłowieka, w jakiejś jednej dziedzinie. Po drugie mężczyźni dla których praca jest całym życiem i którzy nie maja mozliwości i kompetencji do zajmowania wysokich stanowisk, mogą się nie czuć z tego powodu mężczyznami, ale to już ich problem. Mnie osobiście jest szkoda takich ludzi. To samo zresztą dotyczy kobiet więc wspominanie o tym jest bezcelowe. > -następnie nie zrozumiałeś kompletnie o co chodzi i próbowałeś się po cichutku > wycofać Kiedy ? Gdzie ? Chyba coś źle zinterpretowałaś. Nie pierwszy raz zresztą... > -nie skorzystałeś z mojej miłosiernej rady żebyś najpierw zdobył konkretną > wiedzę dla obrony Twoich argumentów Twoja mania wyższości coraz bardziej mnie bawi. > -i w końcu z braku logicznych argumentów zacząłeś przedrzeźniać styl moich > wypowiedzi Naśladowałem twój styl przez chwilke. Miałem jednak ku temu jeden powód. Myslałem że może łatwiej ci będzie przyswoić te wiadomości. Nie wypowiadaj się na temat mojego poziomu inteligencji. Nie jesteś kompetentna. Jednej twoje rady posłuchałem. Przeczytałem naszą dyskusję jeszcze raz. I oto wniosek jaki mi się natychmiast nasunął. Jesteś typową zatwardziałą feministką, która w ferworze walki o swoje prawa nie potrafi już spokojnie rozważać wszytskich za i przeciw w konkretnej sprawie. Jedyne co ci wychodzi to bezpodstawne atakowanie rozmówcy oraz wytykanie mu wad (w większości zmyślonych przez ciebie). Myśle że kontynuacja tej rozmowy przy twojej postawie nie ma najmniejszego sensu. Masz wiadomości, głupia nie jesteś, przydała by ci się tylko odrobina obiektywizmu i mniej buntu (nie wiem tylko przeciwko czemu). Odpowiedz Link Zgłoś
ell.a Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 28.01.05, 14:53 Podziękowałabym Ci za uznanie i dobre rady ale niestety muszę przypomnieć, że nasz temat dotyczy wpływu zajmowanego stanowiska na wartość człowieka, w tym wyższości jednej płci nad drugą a nie moich osobistych predypozycji i braków. Może więc wyartykulujesz jaki jest związek pomiędzy zajmowanym stanowiskiem a statusem płci w kontekście możliwości i kompetencji? Najwyraźniej jednak wolisz przenieść wątek na osobiste wycieczki i fantastyczne supozycje. I wcale Ci się nie dziwię. Skoro już inni na tym wątku zauważyli, że nie dajesz rady... I skoro uważasz kontynuację tej rozmowy za bezsensowną to dlaczego odpowiedziałeś na mój post? Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 28.01.05, 15:13 Dobrze. Wyartykułuję (poraz kolejny). Związek jest taki że w zależności od stanowiska wymagana jest pewna siła, wytrzymałość (psychiczna, fizyczna, czy jakakolwiek chcesz) itp. Wiec jeżeli stanowisko wymaga dużej wytrzymałości, zajmują je tylko tacy którzy potrafią mu sprostać. Jako że częściej zajmuje takie stanowisko mężczyzna można łatwo stwierdzić brak równości pomiędzy mężczyzną i kobietą na tej płaszczyźnie. Kobiety są słabsze fizycznie i mniej odporne psychicznie. I to wszystko. Mają za to duzo do powiedzenia, nie koniecznie na temat i z sensem. A odpowiedziałem na twój post bo chciałem jakoś zakończyć rozmowę. Chyba że masz inne zdanie, to odpowiem na kolejne żebyś znowu nie wymyślała że czegoś unikam. Odpowiedz Link Zgłoś
bacha76 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 28.01.05, 15:53 fosol1 napisał: .>> Kobiety są słabsze fizycznie i mniej odporne psychicznie. I to wszystko. Moężczyżni są silniejsi fizycznie jeśli chodzi o podniesienie jakiegos ciezaru. Zgadza sie. Niemniej jednak orgaznizm mężczyzny jest słabszy od organizmu kobiety. Np urodzone przedwcześnie dziecko ma większe szanse przezycia jesli jest to dziewczynka. Chłopcy są po prostu słabsi. I raczej twierdziłabym, ze to kobiety są silniejsze psychicznie. Odpowiedz Link Zgłoś
ell.a Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 31.01.05, 09:53 No dobrze, zacząłeś precyzyjniej przedstawiać swoje poglądy ale siła Twoich argumentów jest żadna. Siła fizyczna organizmu obejmuje nie tylko osiągi siłowe (w których góruje mężczyzna) ale również długość życia, odporność na choroby, wytrzymałość na ból, częstotliwość występowania wad genetycznych. I tu mężczyźni wypadają słabiutko. Co do odporności psychicznej to naukowcy zdecydowanie twierdzą, że większą ma kobieta. Co do stanowisk to po pierwsze nie zawsze zajmują je ci, którzy się do tego nadają (zarówno kobiety jak i mężczyźni), po drugie model kulturowy zajmowania stanowisk tylko przez mężczyzn stopniowo się zmienia a po trzecie predyspozycje nie zawsze idą w parze z chęcią zajmowania określonych stanowisk. Mężczyźni po prostu bardziej lubią władzę niż kobiety i wspierają się w utrzymaniu status quo. A co do gadania to chociażby na forum częsciej faceci gubią wątek i prezentują fantastyczne teorie nie poparte wiedzą a wyłacznie swoją chęcią żeby było tak jak im jest wygodniej. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 31.01.05, 11:51 Wiem co obejmuje siła fizyczna. Np. długość życia nie jest w 100 procentach zależna od siły fizycznej, ale chociażby od wpływu środowiska, warunków pracy i jeszcze pewnie innych wpływów. Ciężko jest stwierdzić kto wypada lepij dopóki mężczyzna i kobieta nie będą egzystować w bardzo zbliżonych warunkach. Jeśli twierdzisz że mężczyźni wypadają słabiej od kobiet to może podaj jakiś argument ku temu. Przykłady albo jakieś statystyki stworzone przez wiarygodne źródło. > A co do gadania to chociażby na forum częsciej faceci gubią wątek i prezentują > fantastyczne teorie nie poparte wiedzą a wyłacznie swoją chęcią żeby było tak > jak im jest wygodniej. Tu nie mogę zaprzeczyć, jednak na pewno nie tyczy się to wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
ell.a Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 31.01.05, 13:14 Ciężko będzie mi teraz podać konkretne przykłady ale mam stały kontakt z różnego rodzaju prasą medyczną. Media też trąbią o większej odporności psychicznej kobiet. W dzisiejszych czasach mężczyźni i kobiety żyją w niemal identycznych warunkach, nie można warunkami tłumaczyć długości życia. Ale np. zbadano ile lat po śmierci współmałżonka żyją kobiety a ile mężczyźni (chodziło o ludzi w wieku starszym). I okazuje się, że faceci umierają w ciągu najbliższych lat a kobiety przeżywają kilka lat dłużej. Zresztą sam zauważysz, że więcej jest wdów niż wdowców i to nie tylko dlatego, że przy zawarciu małżeństwa facet był starszy. Wlaśnie mężczyźni są podatni na stres, który przez lata kumulowany doprowadza do wyniszczenia układu krążenia i innych chorób. Kobiety mają umiejętność odreagowywania stresu stąd o wiele mniej jest zawałów wśród nich. Ta umiejętność oraz empatia bardzo się sprawdza w zarządzaniu. Ozywiście, że dane badaczy i bzdurne wypowiedzi na forum nie dotyczą wszystkich. Za to Ty pozwalasz sobie na uogólnianie co do statusu płci na niekorzyść kobiet. Uogólnianie działa w obie strony. Problem różnic między płciami jest złożony. Ale co do wyższości którejś z nich to taka teoria jest reliktem przeszłości kiedy to panowało przekonanie o podrzędnej roli kobiety. Wnikliwa analiza pokazuje, że bilans wychodzi na zero. Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 03.02.05, 13:47 Ok. Mam nadzieje że tak rzeczywiście jest. Tak na dobra sprawę to ten właśnie post mógłby, mniej więcej, posłużyć jako odpowiedz na mój pierwszy post rozpoczynający tą całą dyskusję. Pomijając to, że rozmawiało się ciekawie, można było uniknąc wielu niepotrzebnych sporów. :) Jeszcze tylko słówko o wnikliwej analizie. Myślę że nie do końca wychodzi na zero. Jeśli patrzę na jakiekolwiek zawody bardziej lub mniej sportowe, zawsze jest podział na kategorie kobiet i mężczyzn. I nie chodzi mi tutaj o sporty tupu podnoszenie ciężarów, sprint czy biegi długodystansowe, ale np. Szachy ;) Jakoś rzadko słyszy się o kobietach grających w szachy. W zasadzie to (chyba że jestem niedoinformowany) nigdy nie widziałem np. w telewizji rozgrywki szachowej kobiet.. Odpowiedz Link Zgłoś
ell.a Re: Przeczytaj Deklarację Praw Człowieka czy jak 04.02.05, 10:40 Co do zawodów sportowych absolutnie masz rację. Doraźna siła fizyczna jest domeną mężczyzn (co, uwierz mi kobiety doceniają). Jak jej używają to już jest inna sprawa (np. damscy bokserzy, gwałciciele, pedofile) i wobec tego siła doraźna jako wartość nie ma jednoznacznie pozytywnego znaczenia. Natomiast siła organizmu dotycząca przystosowania, wytzymałości, odporności na stres i choroby (ostatnio dużo się pisze o kobiecym sercu), przeżywalności to siła kobiet, i to siła całkowicie pozytywna. Po prostu zapas siły inaczej się w ciągu życia mężczyzny i kobiety rozkłada i dlatego bilans wychodzi na zero. Co do szachów to kobiet jest dużo, ostatnio nawet było głośno o nowej, młodej , żeńskiej gwieździe. Oczywiście są też kategorie damskie obok open. Tak na marginesie, nie da się uniknąć sporów gdy ktoś - w tym przypadku Ty - bazuje w swoich teoriach na przestarzałych informacjach. Na ogół nie wchodzę w dyskusje na temat statusu płci ale czasami jak ktoś mnie wkurzy jakimś naprawdę niemądrym/niepopartym argumentami tekstem daję się ponieść i się trochę poznęcam, za co sory. Ale teraz dyskusja rozwinęła się w sposób, który jest dla mnie do przyjęcia. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
nietakasama Pytanie. 26.01.05, 13:34 Pytanie było przewrotne, bo to tak, jakby kazać oskarżonemu udowadniać swoją niewinność, zamiast szukać dowodów na jego winę :) Jasne, możnaby pisac całe traktaty na ten temat, tylko po co? Ci którzy tej równości nie uznają i tak wczytywać się nie będa , i tak nie pokusza się o refleksję. Nie jeden raz podejmowano ten temat, dowodów, przykładów, składni logiczno-filozoficznych wsywano już mnóstwo. Rzecz w tym, z jakiego sie wychodzi zalożenia, formułując pytanie. Autor postu wyszedł z założenia, ze równość kobiety i mężczyzny trzeba udowadniać. Dla mnie jest to rzecza tak naturalną i oczywistą, że sformuw łowałabym pytanie zupełnie na odwrót: czy istnieją jakieś racjonalne dowody na to, by tej równości obu płciom nie przyznawać? I teraz znowu subiektywizm: ja z kolei uważam, ze takich racjonalnych powodów nie ma. I nikt nikogo nie przekona. Choćby ci odpisała polowa użytkowników tego forum, i każdy podał swoje racje, ty i tak będziesz wychodził z załozenia ze tę równość trzeba udowadniać. Mylę się? Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Pytanie. 26.01.05, 14:45 Nie wychodze z założenia że tą równość trzeba udowadniać zawsze, tylko czasami. A udowodnić to ma kobieta, która twierdzi że jest dyskryminowana w naszym społeczeństwie, że nie może nic w pracy osiągnąć ponieważ jej szefem jest mężczyzna który nie chce jej awansowac ze względu na to że jest kobietą. Jeśli uważa ona, że jest w stanie zdziałać więcej niż facet, niech to udowodni. Może faktycznie tak jest. Nie twierdze że równość mężczyzny i kobiety trzeba udowadniać, ale jeżeli się wysnuło pewną tezę to warto by ją czymś poprzeć, np. jakim działaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
nietakasama Re: Pytanie. 26.01.05, 15:33 > Nie wychodze z założenia że tą równość trzeba udowadniać zawsze, tylko czasami. Czyli udowadniac równość na pewnych polach. Tu się zgodzę. Ale nie uściśliłeś tego w pierwszym poście. > A udowodnić to ma kobieta, która twierdzi że jest dyskryminowana w naszym > społeczeństwie, że nie może nic w pracy osiągnąć ponieważ jej szefem jest > mężczyzna który nie chce jej awansowac ze względu na to że jest kobietą. > Jeśli uważa ona, że jest w stanie zdziałać więcej niż facet, niech to > udowodni. Nie powinna udowadniać czegoś, co podawane w wątpliwość samo w sobie jest przejwem dyskryminacji. Tzn. podawanie w wątpliwość ze nie jest "w stanie zdziałać więcej niż facet" które niesie ze sobą obowiazek udowadniania tego. To tak jakby założyć z góry że matka jest lepszym rodzicem niż ojciec, więc jeśli on się z tym nie zgadza, niech to udowodni. Gdyby naukowcy konstruowali swoje teorie i liczyli, że rzeczywistość je dostnio zweryfikuje, śmiesznie by nam się żyło :) Mam na myśli to, ze kolejność powinna być odwrotna: najpierw obserwacje, potem wnioski. Najp[ierw trzeba ocenić kompetencję kobiety, a potem ferować "wyroki", a nie najpierw ferowac wyroki a potem sprawdzać czy były słuszne, tzn. czy podołała zadaniu czy też nie :) Mam nadzieję ze rozumiesz o co mi chodzi. I jeszcze jedno: kobieta która uskarża się na dyskryminację w pracy skarży się przecież właśnie na brak mozliwości udowodnienia tego, ze może wiele osiągnac. Gdyby jej taką sznsę dano, nie miałaby się na co skarżyć. > Nie twierdze że równość mężczyzny i kobiety trzeba udowadniać, ale jeżeli się > wysnuło pewną tezę to warto by ją czymś poprzeć, np. jakim działaniem. Więc jeśli się wysnuło teze o równości kobiety i mężczyzny, należy ja poprzeć działaniem kobeit, które będą udowadniać że są mężczyznom rzeczywiście równe, jeśli dobrze rozumiem? Demaskulinizacja wspólczesnego społeczeństwa jest takim działaniem. Jest dowodem samym w sobie.Malo tego, pozwolę sobie nawet wysnuś odważne przypuszczenie, że sam fakt iż kobiety wyszły z domowych kojców i zebrały się na odwagę aby cokolwiek udowadniać, swiadczy o tym ze mają poczucie swojej wartości, równości i chęc udowadniania tego poprzez realizowanie się w życiu. Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Pytanie. 26.01.05, 16:01 Co do matki i ojca to ciężko mi stwierdzić kto jest lepszym rodzicem. Chyba oboje są inni i oboje są potrzebni. Tu nie chodzi o osiągnięcie czegoś w życiu, jakąś formę spełnienia się, tylko o wychowaie dziecka. Matka robi to na swój sposób a ojciec na swój. > Nie powinna udowadniać czegoś, co podawane w wątpliwość samo w sobie jest > przejwem dyskryminacji. Tzn. podawanie w wątpliwość ze nie jest "w stanie > zdziałać więcej niż facet" które niesie ze sobą obowiazek udowadniania tego. To nie jest przejaw dyskryminacji tylko wysnuwanie wniosków na podstawie faktów. A naukowcy tworząc swoje teorie, opierają się na pewnych sprawdzonych zasadach. Więc mogą przewidzieć, obliczyć i stwierdzić co si stanie gdy coś wymyślą. (oczywiście nie brakuje takich którzy nie potrafią przewidzieć, ale oni w szkole lubili sobie pospać ;)) Nie muszą więc czekać aż życie zweryfikuje ich teorię. Ja nie tworze teorii bezpodstawnie, tylko obserwuje nasz piękny świat i widze co się dzieje. > I jeszcze jedno: kobieta która uskarża się na dyskryminację w pracy skarży się > przecież właśnie na brak mozliwości udowodnienia tego, ze może wiele osiągnac. > Gdyby jej taką sznsę dano, nie miałaby się na co skarżyć. Oj nie. Jeżeli nikt jej nie chce dać szansy to niech ją sobie sama stworzy. Przykładowo, kobieta która zostaje pozbawiona szans na jakikolwiek awans, powinna stworzyć sobie własne miejsce pracy gdzie będzie sobie szefem i to wtedy ona będzie decydować o losie innych pracowników. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Pytanie. 26.01.05, 16:10 fosol1 napisał: > Ja nie tworze teorii bezpodstawnie, tylko obserwuje nasz piękny świat i widze > co się dzieje. Jeżeli nikt jej nie chce dać szansy to niech ją sobie sama stworzy. > Przykładowo, kobieta która zostaje pozbawiona szans na jakikolwiek awans, > powinna stworzyć sobie własne miejsce pracy gdzie będzie sobie szefem i to > wtedy ona będzie decydować o losie innych pracowników. > Życie właśnie to zweryfikowało : większośc niewielkich biznesów prowadzą kobiety i znacznie lepiej to robią , niż mężczyźni . Dokładnie tak , jak piszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
nietakasama Re: Pytanie. 26.01.05, 16:28 > Co do matki i ojca to ciężko mi stwierdzić kto jest lepszym rodzicem. Chyba > oboje są inni i oboje są potrzebni DOKŁADNIE. Twoje słowa sa wg mnie najlepszym komentarzem twojego pytania o równość płci :) Obie są inne i obie są potrzebne. Ale, w moim rozumieniu, w tych samych dziedzinach życia- tzn. pola ich aktywności powinny się nie tylko uzupełniach, ale także przecinać. > To nie jest przejaw dyskryminacji tylko wysnuwanie wniosków na podstawie faktów Jakich faktów?Jeśli mowimy o zalożeniu ze kobieta powinna udowadniać że jest równa meżczyźnie to o jakich faktach mowa? Z założenia że powinna udowodnić swoją równość wynika, że ta równość nie jest oczywista, lecz wymaga udowodnienia. Dla mnie jest to przejawem dyskryminacji > A naukowcy tworząc swoje teorie, opierają się na pewnych sprawdzonych zasadach. > Więc mogą przewidzieć, obliczyć i stwierdzić co si stanie gdy coś wymyślą. Niekoniecznie :) A w zasadzie bardzo często nie. To naukowcy właśnie, mają za zadanie te zasady sformułować, na podstawie pewnej metodologii pracy. Psychologia Poznawcza na przykład wciąż jest jeszcze nauką w której więcej jest teorii niż pewników. I Naukowcy wciąż dążą do tego, aby te pewniki opracować. To raczej uczniowie opierają się na regułach, naukowcy zaś je donajdują. Dlatego pisalam o kolejności- napjierw obserwacja, a potem wnioski. Nie dojdzie się do niczego, wychodząc z założen a priori. > Oj nie. Jeżeli nikt jej nie chce dać szansy to niech ją sobie sama stworzy. Jeśli nikt nie chce jej dac sznasy wykazania sięocenionym pracownikiem, tak. Jeśli nikt nie chce jej dac szansy wykazania się, bo jest kobietą, to już jest przejaw dyskryminacji "tworzenie sobie" szansy samemu to uciekanie od problemu. Chodzi wlaśnie o to, aby walczyć o to, by te sznse mieć równe z innymi bez względu na płeć. > Przykładowo, kobieta która zostaje pozbawiona szans na jakikolwiek awans, > powinna stworzyć sobie własne miejsce pracy gdzie będzie sobie szefem i to > wtedy ona będzie decydować o losie innych pracowników. Dla mnie to jest ucieczka. Pamiętaj, że nie rozmawiamy o losie niedocenianego pracownika jako takiego, tylko przypadku kobiety która uskarża sie ze hamuje jej się droge do awansu ze względu na płeć. Nie moz e by c tak, ze za każdym rzem gdy ktoś dozna dyskryminacji w pracy (bez względu na jakie czynniki) będzie zakładał własną działalność, bo mormalnośc polega właśnie na tym, żeby mógł normalnie pracować i rozwijać sie w miare swoich kompetencji, a nie szukać innych rozwiazań bo ktoś jest uprzedzony. Zakładanie własnej firmy jest dobrym rozwiązaniem, jesli jest ona zakładane z własnej woli, pod wpływem osobistych kalkulacji, chęci i oceny swoich możliwości jako niezależnego podmiotu gospodarczego na rynku pracy. Jeśli to zakładanie jest przymuszone, to czegokolwiek by nie rozwiązywało na pewno nie rozwiązuje problemu dyskryminacji i nietolerancji. Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Pytanie. 27.01.05, 13:05 Takich faktów o jaich pisałem wcześniej, mężczyźni są większością na wyższych stanowiskach w wielu firmach, nie mówiąc juz o pracy fizycznej. Nie zakładałem nigdy, że każda kobieta od najmłodszych lat powinna udowadniać swoją równość czy wyższoć nad mężczyzną. Tylko taka która narzeka na zjawisko dyskryminacji. Co do naukowców to faktycznie są dziedziny nauki w których podstawę stanowią założenia i teorie. Jak np. napisałaś Psychologia Poznawcza. Jest ona jednak jedną z wielu dziedzin. Mógłbym tutaj wspomnieć o powiedzmy fizyce kwantowej, Ekonomii, Chemii itp. Tutaj teorii jest mało i ich rola nie jest zbyt znacząca. Oczywiście powstają zawsze jakieś teorie ale nadal na podstawie faktów. Jakiś burak nie chce dać awansu pewnej pani, ani szansy wykazania się, niech owa pani założy własną, konkurencyjną działalność gospodarczą, niech mu odbiera klientów i niech w ten sposób pokaże że mogła być dobrym pracownikiem. To według mnie, w ogóle nie jest uciekaniem od problemu. Natomiast jeżeli ta pani uważa swojego szefa za centrum wszechświata i nie widzi szansy wykazania się na innym polu, będzie uporczywie uprzykrzać mu życie i wciąż walczyć o wyższe stanowisko w tej firmie to jest to dla mnie nic więcej jak tylko strata czasu. W końcu komu ona chce coś udowodnić ? Jemu czy sobie ? > Zakładanie własnej firmy jest dobrym rozwiązaniem, jesli jest ona zakładane z > własnej woli, pod wpływem osobistych kalkulacji, chęci i oceny swoich > możliwości jako niezależnego podmiotu gospodarczego na rynku pracy. Jeśli to > zakładanie jest przymuszone, to czegokolwiek by nie rozwiązywało na pewno nie > rozwiązuje problemu dyskryminacji i nietolerancji. Według mnie rozwiązuje. Co za różnica czy kobieta wykaże się jako pracownik w pewnej firmie czy założy swoją i wykaże się jako dobry szef ? W obu przypadkach udowodni że kobieta może jednak coś osiągnąć. Co więcej w drugim lepiej na tym wyjdzie( większe możliwości, większe pieniądze, stworzy troche nowych miejsc pracy - nawet jeśli się obrazi i zatrudni tylko kobiety :) ) Odpowiedz Link Zgłoś
nietakasama Re: Pytanie. 31.01.05, 16:11 Co do roli teorii w nauce, pozwolę sobie zlośliwie napomknąć, że w fizyce to i owszem, pewniki pelnią wieksza rolę niż hipotezy, ale tylko na poziomie szkoły sredniej. Później mamy juz poziom Stephena Hawkinsa i zaczynąją się schody :) czyli hipotezy i filozofia fizyczna... Ale z tym mniejsza, mam taki przedmiot jak metodologia i dałam się na nim przekonać że w nauce wciąż wiecej jest "być może" niż "na pewno". Po prostu ja też tak uważam.Ale ok, to jest spora didaskalia :) > Według mnie rozwiązuje. Co za różnica czy kobieta wykaże się jako pracownik w > pewnej firmie czy założy swoją i wykaże się jako dobry szef ? W obu przypadkach > udowodni że kobieta może jednak coś osiągnąć. Co więcej w drugim lepiej na >tym > wyjdzie( większe możliwości, większe pieniądze, stworzy troche nowych miejsc > pracy - nawet jeśli się obrazi i zatrudni tylko kobiety :) ) Rozumiem że widzisz to jako rozwiazanie, ale ja wciąż jednak nie. Bo stawiam sie na miejscu takiej kobiety, i myślę sobie że nietolerancja i bucowatość szefa wygrałyby jednak, gdyby uniemożliwiłuy mi robienie normalnej kariery i życie w tzw. normie pracowniczej, i pchnęły do założenia własnej firmy. Bo tym sposobem ktoś wymuwiłby na mnie jakieś ważne, zyciowe posunięcie. A to jest wg mnie nie fair. Nie powinno być tak że (wiem ze to dziwna analogia, ale taka mi się nauwa na myśl) jak Żydom odbiera się prawo do nauczania, to im pozostaje jeszcze zakładanie sklepów i to jest cacy. Nie jest cacy, bo czyjeś ograniczenia blokują aktywnośc ofiary tycvh ograniczeń na polu w którym chciałaby się ona realizować. Fakt, może zmienić pole aktywności, ale wtedy ten kto wykazuje sie brakiem tolerancji de facto wygra. Rozumiesz co chcę powiedzieć? Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Pytanie. 03.02.05, 13:33 Rozumiem co chcesz powiedzieć, ale porównanie tego do sytuacji Żydów nie jest dokładnym odwzorowaniem sytuacji kobiet. Jeżeli jest tak jak mówisz, to w tym przypadku jest to faktycznie nie fair wobec Żydów. Ale kobietom niczego się nie zabrania. Jeżeli już, to jedynie utrudnia. Co do zmiany pola aktywności zawodowej, to myślę że każdy ma w życiu jakieś cele, autorytety i wartości. Nie wydaje mi się żeby taki szef-buc mógłby być dla kogoś autorytetem czy wyznacznikiem tego jakie człowiek w życiu powinien przyjmować sobie cele i wartości. Wydaje mi się że podstawową sprawą jest to, aby udowodnić sobie i nikomu innemu, że jest się w stanie coś osiągnąć. Szef jest jednym z wielu ludzi którzy sobie gdzieś tam egzystują i nie mają większego znaczenia dla naszego życia, gdysz można pracodawce zmienić. W mojej opinii jest tylko jeden przypadek kiedy owa kobieta będzie uparcie walczyła z szefem o wyższe stanowisko. Jest to sytuacja gdy kobiecie zależy tylko na idealistycznej walce z dyskryminacją. Ale czy warto jest poświęcać czas, pieniądze a nawet zdrowie ? Odpowiedz Link Zgłoś
nietakasama Re: Pytanie. 03.02.05, 13:48 Na ostatnie pytanie odpowiem: nie warto. Ja bym nie miała ani odwagi, ani siły. I pewnie dlatego diabelnie podziwiam tych, którzy się poswięcają. Podziwiam i szanują. Przeczytałam twojego posta, i musze ci przyznać rację. W dużej częsci mnie przekonałeś. Nie zmienia to mojego stanowiska; nadal uwazam takie rozwiązanie za ucieczkę, ale ucieczke ktore moze dac szansę na rozwój mimo wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Abaddon Coś takiego jak równość zbiorowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 13:42 nie istnieje. To tak, jakbyś pytał, czy da się udowodnić, że Polacy i np. Czesi są równi. Po prostu zadajesz idiotyczne pytanie. Co innego, gdybyś zapytał, czy kobieta jest w stanie pełnić te same obowiązki i role społeczne co mężczyzna. Moim zdaniem tak, choć niewątpliwie w dziedzinach, które wymagają siły i sprawności fizycznej, robiłyby to chyba nieco gorzej od nas. Ale i tak są od nas lepsze, bo my nie potrafimy rodzić dzieci:) No i przyjemniej się na nie patrzy. Samice górą:) Odpowiedz Link Zgłoś
nietakasama Re: Coś takiego jak równość zbiorowa 26.01.05, 14:20 Pojecie "równość" jest bardzo transparentne. Pytając o równość należałoby uściślic, co sie przez tę równjość rozumie. Jak napisałeś- można podzielić tę równość na równość praw i obowiazków, oraz równość w zakresie ról społecznych. A i tak można by się pokusić o dalsze uściślenia. Jak pisalam wcześniej, samo pytanie o równośc kobiety i mężczyzny jest, jak dla mnie z gruntu tendencyjne. (nie popadaj w taki zachwyt nad kobietami, jestem jedną z nich, wiem ze czasem nie bardzo jest się czym zachwycać ;P) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Abaddon Re: Coś takiego jak równość zbiorowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.01.05, 14:31 No cóż, dla mnie tego typu pytania są po prostu głupie. Tak samo jak pytania czy lubimy Niemców, Amerykanów itp. Można porównywać ludzi jako jednostki. Wtedy to ma sens. Nie broń mężczyzn, jestem jednym z nich, uwierz mi, że rzadko kiedy jest się czym zachwycać:) Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Coś takiego jak równość zbiorowa 26.01.05, 15:01 Rzadko kiedy jest się czym zachwycać ? Mów za siebie. Oczywiście nie chodzi tu o mnie, Tylko o to żebys się nie wypowiadał za innych. Przyznam że sam nie mogę się pochwalić jakimiś niesamowitymi osiągnięciami życiowymi, ale próbuje, działam i przede wszystkim nie narzekam. A pytania typu czy lubimy Amerykanów, Niemców itp. mimo swojej bezcelowości takie głupie nie są i sens pewien mają. Narody różnią się między sobą, mentalnością, tradycjami itp., i porównywanie ich nie jest bez sensu. Tyle tylko, że im większa grupa tym więcej uogólnień. Tak więc w porównaniu mężczyzn i kobiet nie bardzo się da cokolwiek uściślić. To są większe grupy niż Amerykanie, Niemcy, Czesi czy Kambodżanie. Odpowiedz Link Zgłoś
nietakasama Re: Coś takiego jak równość zbiorowa 26.01.05, 15:23 Ależ właśnie dlatego, ze są to grupy bardzo rozległe, mówienie o równoście jaka między nimi zachodzi lub nie, wymaga uogólnienia :) Równość w czym? W rodzeniu dzieci? Niewykonalne W kończeniu szkół? Oczywiście itp.... Nie trzeba uściślać aż tak, rzez jasna, ale wypadałoby zarysować granice pól na jakich się tej równości, lub jej braku chcemy doszukać. Jako ludzie, obywatele, rodzice, podatnicy, członkowie społeczeństwa, kobieta i mężczyzna są IMO równi. Jako twory biologiczne nie- znaku rowności między ich fizjologia nie postawisz. I to by było na tyle, pokrótce.... Odpowiedz Link Zgłoś
fosol1 Re: Coś takiego jak równość zbiorowa 26.01.05, 15:40 Faktycznie, zacząłem od niesprecyzowanego pytania. Sądziłem jednak, że na forum zatytułowanym FEMINIZM, nie będzie to aż tak niezrozumiałe. A dywagacje, w rzeczy samej, można prowadzić bardzo długo... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Bleman Re: Czy ktoś może udowodnić... ? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.05, 21:22 Kobiety i mężczyźnie nie są sobie równi, są od siebie rózni. Odpowiedz Link Zgłoś