27.05.02, 12:51
taki wątek pojawił się na "kobiecie"

współczesny feminizm
Autor: Gość portalu: piter_1978
Data: 27-05-2002 05:33 adres: ispoltec* / *.isuzu.pl
--------------------------------------------------------------------------------
Tak czy siak uważam, że z genetycznego, społecznego punktu widzenia (biorąc pod
uwagę całą fizyczną i psychiczną sferę) kobiety są przywiązane do zajmowania
się domem, dziećmi garnkami, praniem et caetera, i nic tego długo nie zmieni:)
Feminizm to nic tylko "przyszywanie" sobie penisa!
Poczytajcie drogie Panie (feministki) Freuda. I niech nikt tu nie mówi starych
śpiewek że jest obleśnym staruchem.
Ogólnie to przydałaby się jakaś wojna, aby wyzbyć się zniewieściałych mężczyzn.

i tam również pojawiła się następująca prośba:

Re: współczesny feminizm
Autor: Gość portalu: sagan
Data: 27-05-2002 12:44 adres: *.desy.de

--------------------------------------------------------------------------------
Gość portalu: piter_1978 napisał(a):

> Tak czy siak uważam, że z genetycznego, społecznego
> punktu widzenia (biorąc pod uwagę całą fizyczną i
> psychiczną sferę) kobiety są przywiązane do zajmowania
> się domem, dziećmi garnkami, praniem et caetera, i nic
> tego długo nie zmieni:)

poprosze o podanie dowodu powyzszego stwierdzenia! albo
chociaz przykladu! tylko rozsadnego i umotywowanego!
zwlaszcza interesuja mnie GENETYCZNE predyspozycje kobiet
do tego wszystkiego

-----

przyłączam się do niniejszej. czekam na długie, mądre i wyczerpujące wykłady,
zwłaszcza moich ulubieńców (już oni wiedzą, o kim mówię)

su
Obserwuj wątek
    • Gość: Maciej lepiej niech oni się tu przeniosą IP: *.ipz.edu.pl / 192.168.100.* 27.05.02, 14:23
      • suzume macieju kochany 27.05.02, 15:04
        ty się tu porządkiem nie zasłaniaj (jak na 'kobiecie'), tylko się ustosunkuj do
        światłej myśli swojego znakomitego kolegi po piórze...
        ale widzę, że stosujesz swój stary manewr - ludzie się nie zmieniają... :)
    • piter_1978 Re: genetyka? 28.05.02, 02:46
      Suzi... Masz piersi? Masz. Skąd się biorą? Z genów? Brawo!
      Do czego służą? Do dawania pokarmu. Bo to jest macierzyństwo. Opieka. Troska.
      Kobieta najgorliwiej zajmuje się dzieckiem, najwięcej poświęca mu czasu. Robi
      to z musu? Mężczyzna jest kapkę inaczej uformowany fizycznie bo i jego rola
      jest trochę inna. Mięśnie, orientacja w przestrzeni... Ma zapewnić byt rodzinie.
      Czasami role się odwracają. Ale osobiście nie chciałbym nic wyssać z piersi
      taty.
      • suzume Re: genetyka? 28.05.02, 09:13
        primo: 'suzi' to jestem dla przyjaciół i _dobrych_ znajomych

        secundo: nie opowiadaj mi tu rzeczy oczywistych, bo mądrzejsi od ciebie już je
        kiedyś wymyślili. raczej pokaż mi ten gen gotowania albo gen prania. a najlepiej -
        myśl, co piszesz; pisanie tego, co się myśli może prowadzić to wypisywania bzdur.

        su

        piter_1978 napisał(a):

        > Suzi... Masz piersi? Masz. Skąd się biorą? Z genów? Brawo!
        > Do czego służą? Do dawania pokarmu. Bo to jest macierzyństwo. Opieka. Troska.
        > Kobieta najgorliwiej zajmuje się dzieckiem, najwięcej poświęca mu czasu. Robi
        > to z musu? Mężczyzna jest kapkę inaczej uformowany fizycznie bo i jego rola
        > jest trochę inna. Mięśnie, orientacja w przestrzeni... Ma zapewnić byt rodzinie
        > .
        > Czasami role się odwracają. Ale osobiście nie chciałbym nic wyssać z piersi
        > taty.

        • Gość: soso gen prania! IP: 195.41.66.* 28.05.02, 10:10
          Brawo dla tej pani!!!!

          Szkoda, Su, ze nie moge Cie ogladac w TV w dyskusji na zywo z panami podobnymi
          do powyzszych, chyba bym padl ze smiechu. Gen prania!
          To jest genialne. :-)))))))))))))))))))

          Prosze o wiecej i trzymam za ciebie kciuki w dyskusji z tymi panami. Wiem, jak
          ciezko sie z nimi rozmawia. W koncu tylko te pol mozgu ;-) (patrz watek 'do
          redakcji')

          Twoj soso
          • dr_no Re: gen prania! 28.05.02, 23:42
            tylko się nie zapowietrz z wrażenia:))
      • Gość: Maciej do Pitera IP: *.ipz.edu.pl / 192.168.100.* 28.05.02, 12:31
        Uważaj Piter. Suzume ma skłonności sadomasochistyczne - lubi mężczyzn, którzy
        ostro się do niej odnoszą. Jeśli odpowiesz na jej złośliwości w podobnym duchu -
        już się od Ciebie nie odczepi. Może jeszcze będzie chciała umówić się z Tobą
        na kawę... ;-)
        W rzeczowej dyskusji natomiast jest cieniutka. :-)
        • suzume Re: do Pitera 28.05.02, 12:47
          > Uważaj Piter. Suzume ma skłonności sadomasochistyczne - lubi mężczyzn, którzy
          > ostro się do niej odnoszą.

          a gdzie caęść sado? poza tym już w paru poprzednich dyskusjach wykazaliśmy, że ty
          jesteś co najwyżej zakompleksionym chłopaczkiem. do bycia mężczyzną trzeba
          dorosnąć.

          > Jeśli odpowiesz na jej złośliwości w podobnym duchu
          > - już się od Ciebie nie odczepi. Może jeszcze będzie chciała umówić się z Tobą
          > na kawę... ;-)

          macieju, do "odpowiadania w podobnym duchu" trzeba wykazywać się ilorazem
          inteligencji podobnym do mojego. niestety - czytanie szmatławców i ćwiczenia
          siłowe mózgu akurat nie rozwijają, co widać po tobie.

          > W rzeczowej dyskusji natomiast jest cieniutka. :-)

          mistrzu.
          rzeczowo można dyskutować z rzeczowym przeciwnikiem (tzn. akurat NIE z tobą).
          miałeś szansę kilka razy - nie skorzystałeś. może szkoda, może nie. najlepszym
          dowodem jest unikanie konkretnej wypowiedzi na tym wątku. nie gadaj, żeby gadać,
          tylko opowiedz mi o genetycznej wyższości facetów, albo o "determinizmie
          genetycznym". tylko, że najpierw należałoby coś na ten temat wiedzieć, co?
          • Gość: soso 2:0 dla su!!! IP: 195.41.66.* 28.05.02, 15:40
            Brawo, tak trzymac. Ta teoria o S/M szalenie mi sie podoba :-) Tylko tacy
            gladkozwojowcy jak Macius moga na to wpasc.

            pzdrw

            soso
            • dr_no Re: 2:0 dla su!!! 29.05.02, 00:04
              Gość portalu: soso napisał(a):

              > Brawo, tak trzymac. Ta teoria o S/M szalenie mi sie podoba :-) Tylko tacy
              > gladkozwojowcy jak Macius moga na to wpasc.
              >
              > pzdrw
              >
              > soso

              Tak, tak 2:0, jasne, poczekajmy jeszcze parę godzin to może suzi znów coś zajarzy
              i będzie 3:0.

          • Gość: tad zastanówmy się IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.02, 15:43
            Samice zwierząt mają instynkt macierzyński - nie posiadają rozumu, a jednak
            opiekują się potomstwem. Dzielimy ze zwierzętami wiele instynktów, czemu ten
            jeden miałby być wyjątkiem? Czy mozna znaleźć choc jeden powód dla ktorego u
            kobiet instynkt taki miałby nie istnieć, skoro jest tak ważny akurat w tej
            dziedzinie, an którą natura kladzie największy nacisk? Co więcej - nie
            istniałby akurat u tego gatunku, którego potomstwo wymaga opieki najbardziej,
            bo najdłużej pozostaje bezradne. Zresztą - po co takie wywody. Mamy przecież
            oczy. Ile trzeba zaślepienia by twierdzić, że kobiety nie mają genetycznie
            uwarunkowanych predyspozycji do opiekowania się dziećmi?
            • Gość: Malwina Re: zastanówmy się IP: *.abo.wanadoo.fr 28.05.02, 16:04
              czy oczy wystarcza ?
              wez prosty patyk i wloz w szklanke wody. Co widzisz ? - krzywy patyk.
              Odsylam do filozofow.
              I do ksiazki (przetlumaczonej) Elisabeth Badinter "Historia instynktu macierzynskiego".
              Malwina (uparta - w dalszym ciagu widze ze w oczach poniektorych czlowiek jest zwierzeciem - prosty,
              jasny, czynnosci fizjologiczne, 2+2=4 i do diabla z Voltaire'em !)
            • suzume zastanówmy 28.05.02, 16:16
              egocentrycznie przyjmuję, że wypowiedź Twoja skierowana była do mnie.

              zatem zapytuję: gdzie napisałam, że kobiety nie chcą mieć dzieci? ja chcę się
              tylko dowiedzieć, który to z genów odpowiada za predyspozycje do prac domowych
              (kobieta), a który sprawia, że człowiek staje się istotą światową (mężczyzna).

              co do instynktu macieżyńskiego, to fajnie się to nazywa, ale raczej nie istnieje.
              bo za co by miał odpowiadać? za opiekę? to instynkt opiekuńczy, który sprawia, że
              i kobiety i mężczyźni miękną na widok dziecka - istoty bezbronnej. podobne
              odczucia wywołują w nas wszystkie dzieci, również małe kotki, pieski i
              kurczaczki...
              to może instynkt posiadania potomstwa? też nie, bo dzieci chcą mieć obie płcie.
              zatem, może instynkt macierzyński mają też mężczyźni? nie, bo pewne teorie
              musiałyby wziąć w łeb.

              i co jest genetyczną predyspozycją do opiekowania się dziećmi? podkreślam:
              opiekowania.

              > Samice zwierząt mają instynkt macierzyński - nie posiadają rozumu, a jednak
              > opiekują się potomstwem. Dzielimy ze zwierzętami wiele instynktów, czemu ten
              > jeden miałby być wyjątkiem? Czy mozna znaleźć choc jeden powód dla ktorego u
              > kobiet instynkt taki miałby nie istnieć, skoro jest tak ważny akurat w tej
              > dziedzinie, an którą natura kladzie największy nacisk? Co więcej - nie
              > istniałby akurat u tego gatunku, którego potomstwo wymaga opieki najbardziej,
              > bo najdłużej pozostaje bezradne. Zresztą - po co takie wywody. Mamy przecież
              > oczy. Ile trzeba zaślepienia by twierdzić, że kobiety nie mają genetycznie
              > uwarunkowanych predyspozycji do opiekowania się dziećmi?

              • Gość: soso Re: zastanówmy IP: *.njl.dk 28.05.02, 16:36
                Maciej belkocze a panie trzymaja sie dzielnie.

                Najgorsze w tym wszystkim, ze ja jako mezczyzna takze mam instynkt opiekunczy w
                stosunku do dzieci i znam kobiety, ktore go nie maja. Uf, co za sklebienie! A
                moze jestem kobieta?! Ide do lustra :-)

                Umieram z ciekawosci, co bedzie dalej. No i wiecej o genach prania, prosze. To
                najlepsze w tej dyskusji + wiecej Maciusia. On jest taki nielogiczny!

                pzdrw

                soso
              • Gość: frisky2 Re: zastanówmy- suzume IP: 62.233.139.* 28.05.02, 17:48
                Nie wiem czy sa geny odpowiedzialne za zdolnosci do prania i prac domowych. I
                nawet mnie to nie interesuje. Mysle sobie tak: kobietom bardziej przeszkadza
                nieporzadek niz mezczyznom, czesicej dostrzegaja, ze cos jest brudne (np. okna)
                dlatego to kobiety czesciej biora sie za wprowadzanie porzadku. Nie sa to zadne
                badania, tylko wynik obserwacji mojego otoczenia.
                • dr_no Re: zastanówmy- suzume 28.05.02, 23:41
                  Gość portalu: frisky2 napisał(a):

                  > Nie wiem czy sa geny odpowiedzialne za zdolnosci do prania i prac domowych. I
                  > nawet mnie to nie interesuje. Mysle sobie tak: kobietom bardziej przeszkadza
                  > nieporzadek niz mezczyznom, czesicej dostrzegaja, ze cos jest brudne (np. okna)
                  >
                  > dlatego to kobiety czesciej biora sie za wprowadzanie porzadku. Nie sa to zadne
                  >
                  > badania, tylko wynik obserwacji mojego otoczenia.

                  Zgadzam się. To tylko moje przypuszczenia o genetycznym determinizmie takich
                  zachowań. No w końcu została tu stwierdzona jakaś różnica pomiędzy płciami. Czy
                  wynika to z przejmowania ról społecznych czy też biologicznym uwarunkowaniu nie
                  mnie decydować.
                  Co do Ciebie Su, jesteś, no co tu dużo kryć: płytka. I jeszcze te skłonności
                  S/M... To takie feministyczne:))))
                  PS. Sama myśl co piszesz bo popełniasz typowe logiczne błędy w swojej
                  wypowiedzi "ingotum per ingnotum". Ale to takie kobiece:)))
                  PS II. Suze koteczku, teraz Piter zamienił się w doktorka.

                  • suzume Re: zastanówmy- suzume 29.05.02, 09:41
                    dr_no napisał(a):

                    > Zgadzam się. To tylko moje przypuszczenia o genetycznym determinizmie takich
                    > zachowań. No w końcu została tu stwierdzona jakaś różnica pomiędzy płciami. Czy
                    > wynika to z przejmowania ról społecznych czy też biologicznym uwarunkowaniu nie
                    > mnie decydować.

                    taaak. genetycznie zdeterminowane sprzątanie... super wymówka dla własnego
                    niechlujstwa, prawda? "jestem brudas, ale my, mężczyźni, tak już mamy". po prostu
                    powiedz, że nie lubisz sprzątać i sprawa będzie z głowy. nie zasłaniaj się
                    genami. i nie wypowiadaj się w imieniu wszystkich mężczyzn, bo nie ma nic
                    gorszego niż stwierdzenia typu "wszyscy".
                    wytłumacz mi jeszcze "genetyczne zdeterminowanie gotowania". zwłaszcza, że to
                    jednak mężczyźni są lepszymi kucharzami...

                    > Co do Ciebie Su, jesteś, no co tu dużo kryć: płytka. I jeszcze te skłonności
                    > S/M... To takie feministyczne:))))

                    skłonności s/m? naoglądałeś się za dużo świerszczyków? jeśli "1978" to była data
                    urodzenia, to w tym wieku nie powinieneś się już byle czym podniecać :) ale, jak
                    rozumiem, głodnemu chleb na myśli?


                    > PS. Sama myśl co piszesz bo popełniasz typowe logiczne błędy w swojej
                    > wypowiedzi "ingotum per ingnotum". Ale to takie kobiece:)))

                    "ignotum", słonko, "ignotum". żeby być erudytą nie trzeba tylko wiedzieć, że
                    dzwonią, ale jeszcze orientować się, w którym kościele. ignorantia nocet :)
                    wykaż mi błędy logiczne, o ile potrafisz. bo na razie dużo ryczysz, mało mleka
                    dajesz. wygłaszanie poglądów jest łatwe - trudniej uzasadnić, prawda? chyba, że
                    uważasz, że jako niekobieta masz zawsze rację...

                    > PS II. Suze koteczku, teraz Piter zamienił się w doktorka.

                    co jest, doktorku? kompleks małego mózgu?
            • Gość: soso drogi tad'zie IP: *.njl.dk 28.05.02, 16:39
              Czy te samice ludzkie takze nie maja rozumu? Nie bardzo jasna jest dla mnie
              twoja figura jezykowa.
              Zdaje mi sie, ze sprowadzasz pojecie wyzszosci mezczyzn nad kobietami na
              pozycje religijne - wierzy sie w to lub nie. Jezeli tak to sprobuje byc
              religijnie tolerancyjny o ile zachowasz swa wiare w ciepelku swego domostwa.

              pzdrw

              soso
              • Gość: Malwina Re: obserwacje i racje IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 09:34
                osobiscie brudne okna mi nie przeszkadzaja, ale to nie wazne.
                argument kupy sie nie trzyma bo slizga sie jak po tafli lodowej po wiekach uwarunkowania kobiet.
                Czymze ty chcesz sie zajmowac jak cie w domu zamkna, do szkol i uniwersytetow zabronia, do pracy
                rowniez, legalnie nie istniejesz, nie glosujesz, twoj podpis sie nie liczy, decyzji podejmowac nie mozesz,
                rodzina decyduje o twoim zamazpojsciu (wpadasz spod tuteli ojcowskiej pod tutele meza) itd itp ???
                Nic tylko okna myc ! i ewentualnie haftowac...
                • Gość: Maciej geny a role w małżeństwie i społeczeństwie IP: *.ipz.edu.pl / 192.168.100.* 29.05.02, 11:51
                  Jeśli płeć nie powinna determinować roli pełnionej przez kobiety w małżeństwie,
                  to dlaczego polskie feministki tak zaniedbują najbardziej zacofane środowisko,
                  w którym model patriachalny pozostał całkowicie nienaruszony - a mianowicie -
                  polską wieś?
                  Tam przecież wciąż króluje tradycyjny podział ról. Biedne kobiety stoją przy
                  garach, muszą prać, sprzątać dom, zajmować się dzieciakami. Jedyne, na co
                  chłopy pozwalają im zrobić w gospodarstwie, to nakarmić świnie i wydoić krowy.
                  Wśród chłopów (a co gorsza, nawet wśród bab) panuje opinia, że kobiety nie
                  nadają się do innych prac.
                  Tymczasem chłopy bezczelnie monopolizują takie atrakcyjne, męskie zajęcia, jak
                  orka, rozrzucanie obornika, jazda traktorem, młócenie, zarzynanie świniaków,
                  chlanie wódy po ciężkiej pracy, i wiele innych.
                  Czy nie czas uświadomić biedne, wiejskie kobiety, że powinny skończyć z tym
                  krzywdzącym podziałem ról? Gdzie są wiejskie feministki?!!!

                  Kobiety nadają się tak samo do wszystkich męskich zawodów. Mogą być żołnierzami
                  (trzaba tylko uchwalić odpowiednią konwencję, że działania wojenne zawiesza się
                  na czas menstruacji w oddziałach żeńskich i że nie strzela się do żołnierzy w
                  ciąży), policjantkami (należy uchwalić przepis, zabraniający stosowania
                  przemocy przez przestępców wobec policjantek), strażakami (w USA zmniejszono
                  przekrój wężow strażackich, by kobiety mogły je udźwignąć - pomijając fakt, że
                  w ten sposób tłoczą mniej wody, ze szkodą dla szybkości gaszenia pożarów).

                  Należy skończyć wreszcie z dyskryminacją w sporcie i z podziałem na dyscypliny
                  żeńskie i męskie. Kobiety mogą być przecież tak samo dobre we wszystkich
                  dyscyplinach, od szachów, poprzez piłkę nożną, na boksie i podnoszeniu ciężąrów
                  skończywszy.
                  A mężczyźni niech rywalizują razem z bobietami w tańcu na lodzie i gimnastyce
                  artystycznej - według tych samych kryteriów oceny wdzięku, lekkości i gracji.
                  • suzume Re: geny a role w małżeństwie i społeczeństwie 29.05.02, 15:27
                    mój macieju.

                    primo: już nas raczyłeś tymi przemyśleniami. jakoś ci się wtedy nie udało...

                    secundo: zauważ, że w przypadku, który opisujesz występuje parę rzeczy, które ty
                    pomijasz:

                    - kobiety wiejskie są tak wychowywane, że wierzą w swoją podrzędną rolę; potem są
                    zbyt zarobione, żeby zastanawiać się nad zmianą stanu rzeczy;
                    - na wsi ludzie mają więcej dzieci niż w miastach; tobie się wydaje, że jak
                    kobieta siedzi w domu z dziećmi, to właściwie się obija. jak się ma pięcioro
                    dzieci i szóste w drodze, to siedzenie w domu to nieustające wakacje, co?
                    - przedstawiasz podział "kobieta w domu - facet w polu". zauważ, że w tym wypadku
                    kobieta nie pracuje zawodowo, ergo na dwóch etatach. tak, tak, pamiętam facet
                    pomagający (sic!) w domu jest psychicznym kastratem. tylko jest to
                    tzw. "przypadek idealny", na wsi akurat ze świecą by tego szukać.
                    - zapomniałeś o żniwach, wykopkach i innych takich atrakcjach, w których
                    uczestniczy cała wiejska rodzina. potem gospodarz idzie "odpocząć" w remizie
                    (chlanie wódy uznałeś za atrakcyjne męskie zajęcie - no gratuluję), a gospodyni
                    relaksuje się np. nosząc wodę ze studni. wiedziałeś, że na wielu wsiach nie ma
                    wodociągów? ale odkrycie, nie? a wiedziałeś, że przeciętnie 1 człowiek potrzebuje
                    w różnych celach ok. 75 litrów wody dziennie (w miastach zużywamy dużo więcej,
                    ale mamy studnię w kuchni)? wiadro ma ok. 20 litrów, a rodzina wiejska liczy
                    sobie, powiedzmy 7 osób... liczyć dalej? ale to robota duuuużo lżejsza niż jazda
                    traktorem, nie? rąbanie drew (na wsi wciąż palą w piecach, wyobraź sobie - tacy
                    do tradycji przywiązani) to pikuś w porównaniu z siewem, nie?

                    pomyśl czasem, zanim zaczniesz kpić z ciężkiej pracy ludzi, którzy cię żywią - i
                    rolników i ich żon.


                    Gość portalu: Maciej napisał(a):

                    > Jeśli płeć nie powinna determinować roli pełnionej przez kobiety w
                    małżeństwie,
                    > to dlaczego polskie feministki tak zaniedbują najbardziej zacofane środowisko,
                    > w którym model patriachalny pozostał całkowicie nienaruszony - a mianowicie -
                    > polską wieś?
                    > Tam przecież wciąż króluje tradycyjny podział ról. Biedne kobiety stoją przy
                    > garach, muszą prać, sprzątać dom, zajmować się dzieciakami. Jedyne, na co
                    > chłopy pozwalają im zrobić w gospodarstwie, to nakarmić świnie i wydoić krowy.
                    > Wśród chłopów (a co gorsza, nawet wśród bab) panuje opinia, że kobiety nie
                    > nadają się do innych prac.
                    > Tymczasem chłopy bezczelnie monopolizują takie atrakcyjne, męskie zajęcia, jak
                    > orka, rozrzucanie obornika, jazda traktorem, młócenie, zarzynanie świniaków,
                    > chlanie wódy po ciężkiej pracy, i wiele innych.
                    > Czy nie czas uświadomić biedne, wiejskie kobiety, że powinny skończyć z tym
                    > krzywdzącym podziałem ról? Gdzie są wiejskie feministki?!!!
                    >
                    > Kobiety nadają się tak samo do wszystkich męskich zawodów. Mogą być żołnierzami
                    >
                    > (trzaba tylko uchwalić odpowiednią konwencję, że działania wojenne zawiesza się
                    >
                    > na czas menstruacji w oddziałach żeńskich i że nie strzela się do żołnierzy w
                    > ciąży), policjantkami (należy uchwalić przepis, zabraniający stosowania
                    > przemocy przez przestępców wobec policjantek), strażakami (w USA zmniejszono
                    > przekrój wężow strażackich, by kobiety mogły je udźwignąć - pomijając fakt, że
                    > w ten sposób tłoczą mniej wody, ze szkodą dla szybkości gaszenia pożarów).
                    >
                    > Należy skończyć wreszcie z dyskryminacją w sporcie i z podziałem na dyscypliny
                    > żeńskie i męskie. Kobiety mogą być przecież tak samo dobre we wszystkich
                    > dyscyplinach, od szachów, poprzez piłkę nożną, na boksie i podnoszeniu ciężąrów
                    >
                    > skończywszy.
                    > A mężczyźni niech rywalizują razem z bobietami w tańcu na lodzie i gimnastyce
                    > artystycznej - według tych samych kryteriów oceny wdzięku, lekkości i gracji.

                    • Gość: Maciej Re: geny a role w małżeństwie i społeczeństwie IP: *.ipz.edu.pl / 192.168.100.* 29.05.02, 15:38
                      suzume napisał(a):

                      > primo: już nas raczyłeś tymi przemyśleniami. jakoś ci się wtedy nie udało...

                      Rzeczywiście, nie udało mi się Was sprowokować do myślenia.
                      Wolałyście "taktownie" przemilczeć ten niewygodny argument.

                      > - kobiety wiejskie są tak wychowywane, że wierzą w swoją podrzędną rolę; potem
                      > są zbyt zarobione, żeby zastanawiać się nad zmianą stanu rzeczy;

                      Dlatego apeluję do feministek, by ich uświadomiły, ile tracą siedząc w domu lub
                      nosząc wodę ze studni. Niech domagają się do chłopów prawa jeżdżenia traktorem po
                      polu! A że wibracje traktora mogą pozbawić je płodności - tym lepiej dla nich -
                      będą miały mniej dzieci. Do diabła z uwarunkowaniami genetycznymi!

                      > tobie się wydaje, że jak
                      > kobieta siedzi w domu z dziećmi, to właściwie się obija.

                      Nic takiego nie twierdzę. Jeśli Ty uważasz, że wiejskie kobiety pracują w domu
                      ciężej niż mężczyźni, to może feministki powinny domagać się równouprawnienia na
                      wsi? Niech faceci zajmą się ciężką harówą z dziećmi, praniem i noszeniem wody ze
                      studni, a kobiety odpoczną trochę w tym czasie na polu, oddychając świeżym
                      powietrzem przesyconym wonią rozrzucanego obornika?
                      • suzume Re: geny a role w małżeństwie i społeczeństwie 29.05.02, 16:01
                        trywializując problem, nie osiągniesz celu.

                        > Rzeczywiście, nie udało mi się Was sprowokować do myślenia.
                        > Wolałyście "taktownie" przemilczeć ten niewygodny argument.

                        to nie jest żaden argument, tylko wyproacowanie pt. "wsi spokojna, wsi wesoła!"
                        otrzymałeś wtedy parę odpowiedzi, ale ponieważ były nie po linii, to ci tak jakoś
                        przeszło...

                        > Dlatego apeluję do feministek, by ich uświadomiły, ile tracą siedząc w domu lub
                        > nosząc wodę ze studni. Niech domagają się do chłopów prawa jeżdżenia traktorem
                        > po
                        > polu! A że wibracje traktora mogą pozbawić je płodności - tym lepiej dla nich -
                        > będą miały mniej dzieci. Do diabła z uwarunkowaniami genetycznymi!

                        nie stawiaj na równi zwykłego wyczerpania fizycznego z "traceniem".
                        zapytałeś kiedyś taką kobietę, czy _naprawdę_ chciałaby mieć pięcioro dzieci? a
                        może ona zachodzi w kolejne ciąże, bo nie wie, że może ich uniknąć, albo ze
                        strachu przed wiecznym potępieniem (antykoncepcja to grzech!), albo dlatego, że
                        pan i władca nie chce gumek, bo mu to odbiera przyjemność, a kalendarzyk ma w
                        nosie, bo "dawanie" to obowiązek żony...

                        na marginesie "je uświadomiły", nie "ich". a jeszcze lepiej "uświadomiły im"

                        > Nic takiego nie twierdzę. Jeśli Ty uważasz, że wiejskie kobiety pracują w domu
                        > ciężej niż mężczyźni, to może feministki powinny domagać się równouprawnienia n
                        > a
                        > wsi? Niech faceci zajmą się ciężką harówą z dziećmi, praniem i noszeniem wody z
                        > e
                        > studni, a kobiety odpoczną trochę w tym czasie na polu, oddychając świeżym
                        > powietrzem przesyconym wonią rozrzucanego obornika?

                        macieju, ty koniecznie chcesz udowodnić, że jeśli ktoś na tym świecie pracuje,
                        zwłaszcza ciężko, to są to wyłącznie mężczyźni. próbowałeś np. prać ręcznie, w
                        chłodnej wodzie? średnia radocha. a wogóle widziałeś kiedyś prace polowe? obornik
                        rozrzuca przeważnie dwóch rolników - jeden prowadzi traktor, a drugi z przyczepy
                        rozrzuca nawóz. ten drugi przeważnie jest w spódnicy, pewnie po to, żeby mu się
                        spodnie nie utaplały, co?
                        • Gość: Malwina Re: geny a role w małżeństwie i społeczeństwie IP: *.abo.wanadoo.fr 29.05.02, 16:09
                          uhhhh, socjalistyczne dziecko jestes !
                          kto to widzial zeby szczescie ludzi wbrew ich woli narzucac !
                          gdy kobiety wiejskie beda chcialy zajac sie feministyczna kwestia to i sie zajma. Zadnych zrzutow
                          spadochronowych feministek na nasze wsie nie bedzie !
                          Zreszta moze to i te wlasnie wiejskie kobiety sa wiekszymi feministkami niz wylakierowane lale (a juz
                          napewno nie te ktore czytaja Cosmo !)
                          • Gość: Maciej Re: geny a role w małżeństwie i społeczeństwie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.02, 18:34
                            Słusznie. Nie macie żadnych szans narzucic swojego feministycznego "szczęścia"
                            kobietom na wsi, bo każda wiejska kobieta uzna ją za absurdalną w zderzeniu z
                            realiami wiejskiego życia.

                            Do Suzume: skoro kolejny raz wyliczasz, jak cięzko pracuja kobiety na wsi,
                            dlaczego nie popierasz z entuzjazmem mojego pomysłu, by zamieniły się na role z
                            męzczyznami? Czyżby dotarło do Ciebie, że im się to nie opłaca - bo męzczyźni
                            pracuja tam jeszcze ciężej?

                            Jeśli więc akceptujecie tradycyjny, patrialchalny podział ról na polskiej wsi -
                            to jak to godzicie ze swoimi pogladami, że geny nie powinny determinowac roli
                            kobiety w małżeństwie ani w społeczeństwie?
                            A może Wasz feminizm jest ograniczony terytorialnie? "Geny nie powinny
                            determinowac roli kobiety... w miejcowościach pow. 10 tys. mieszkańców. Poniżej
                            tej liczby doktryna feministyczna nie obowiązuje."
                            • suzume Re: geny a role w małżeństwie i społeczeństwie 03.06.02, 09:37
                              > Słusznie. Nie macie żadnych szans narzucic swojego feministycznego "szczęścia"
                              > kobietom na wsi, bo każda wiejska kobieta uzna ją za absurdalną w zderzeniu z
                              > realiami wiejskiego życia.

                              wiesz to na pewno

                              > Do Suzume: skoro kolejny raz wyliczasz, jak cięzko pracuja kobiety na wsi,
                              > dlaczego nie popierasz z entuzjazmem mojego pomysłu, by zamieniły się na role z
                              > męzczyznami? Czyżby dotarło do Ciebie, że im się to nie opłaca - bo męzczyźni
                              > pracuja tam jeszcze ciężej?
                              >
                              > Jeśli więc akceptujecie tradycyjny, patrialchalny podział ról na polskiej wsi -
                              > to jak to godzicie ze swoimi pogladami, że geny nie powinny determinowac roli
                              > kobiety w małżeństwie ani w społeczeństwie?
                              > A może Wasz feminizm jest ograniczony terytorialnie? "Geny nie powinny
                              > determinowac roli kobiety... w miejcowościach pow. 10 tys. mieszkańców. Poniżej
                              > tej liczby doktryna feministyczna nie obowiązuje."

                              bzdury piszesz, i głupawym śmiechem chcesz pokryć zażenowanie...
                          • Gość: tad Do Suzume IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.02, 19:08
                            Książki "historia instynktu macierzyńskiego" nie czytałem, ale miałem do
                            czynienia z historią, od strony technicznej i mogę przypuszczać jak ta książka
                            wygląda. Prawdopodobnie nalezy -w części przynajmniej -do nurtu tzw. "historii
                            długiego trwania", do której należą książki takie jak np."Historia życia
                            rodzinnego", "Historia ojcostwa" czy "Historia starości". "Historia długiego
                            trwania" usiłuje uchwycić jak np. jakieś pojęcie przejawiało się w kulturze na
                            przestrzeni takiego czy innego okresu czasu (można dodać także kategorię miejsca -
                            i pewnie w "historii instynktu..." tak jest). Nikt nie zaprzecza wpływom
                            kultury. Weźmy np - starość. Kategoria "starość" znajdowała różne odbicia w
                            kulturze. Inaczej traktowano starców w starożytnym Rzymie, inaczej w USA w XX
                            wieku, jeszcze inaczej na Wyspie Wielkanocnej w wieku XVIII, ale - ta zmienność
                            nie przeczy istnieniu starości jako takiej, co więcej - można znaleźć punkty
                            wspólne we wszystkich tych miejscach i czasach. Dłużej się nad tym nie rozwodzę,
                            bo tej konkretnej książki nie znam i trudno mi oceniać tok rozumowania autorki.
                            (Dodam tylko, że 40 lat temu feministki za niepodważalną uważały zasadę "nikt nie
                            rodzi się kobietą", a dziś ich córki patrzą na to z ironią). Co do pozostałych
                            postów - zaręczam, że argumentując w ten sposób w jaki to robicie mógłbym tu
                            poddawać w wątpliwość istnienie np - popędu płciwego u człowieka. Nie wiem ile by
                            to trwało, bo nie wiem na jak długo starczyłoby wam cierpliwości, nie wiem też
                            jak długo istnieć będzie forum "GW", ani jak długo będziemy żyli, ale wiem jedno -
                            nie przegadałybyście mnie. Popatrzmy:
                            Suzume - przecież popęd płciowy widać "w działaniu"!
                            Tad - Czy oczy wystarczą? Weź patyk i włóż do wody. Co widzisz? Krzywy patyk!
                            Odsyłam do filozofów i książki "Żyj z Chrystusem", w której wykazano jasno, że
                            kobietę i mężczyznę łączy afirmacja dla życia, a nie żaden popęd i precz z
                            Wolterem!
                            Tu wtrąca się Maciej:
                            Maciej - 1:0 dla Tada!
                            Suzume - a narządy płciowe? Czy nie jest prawodopodobne, że istnieje wrodzona
                            dyspozycja, by z nich korzystać?
                            Tad - Nie opowiadaj mi oczywistości! Proszę mi wykazać istnienie genu "gry
                            wstępnej"!!
                            Znowu Maciej
                            Maciej - Gen gry wstępnej! Genialne! Brawo dla tego pana! Szkoda Tadzie, że nie
                            mogę oglądać cię w TV w dyskusji z tymi paniami. Wiem jak ciężko się z nimi
                            rozmawia, w końcu maja tylko po pół mózgu.
                            Suzume - No dobrze, ale nie zaprzeczysz, że ludzie "mają się ku sobie".
                            Tad - ale czy to swiadczy o istnieniu popędu płciowego? Pcha ich do tego raczej
                            instynkt rodzicielki i opiekuńczy oraz wspomniana już chęć afirmacji życia.
                            Ludzie nie mogą mieć instynktu płciowego, bo różne teorie wzięłyby w łeb.
                            Maciej - a ja znam kobietę, która jest oziębła płciowo!
                            itd, itp.
                            Podsumowując - nie zaprzeczam, ze mężczyzna kobiet nie przegada. Jesli chodzi ci
                            o to - wygrałaś.
                            • Gość: tad Do Suzume2 IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.02, 19:13
                              I poważniej
                              Czy naprawdę uważasz, że kobiety nie mają ŻADNYCH, wrodzonych dyspozycji
                              psychicznych związanych z macierzyństwem? Proszę o jak najbardziej konkretną
                              odpowiedź.
                              • dr_no Re: Do Suzume2 29.05.02, 21:28
                                suzi któś dał do ręki słownik wyrazów obcych... pewnie jakiś mężczyzna, ale
                                rezultatu żadnego, odniosłem się do jednej z jej wcześniejszych wypowiedzi ale
                                ona nic nie kuma:(( ale w takim wieku umysł już nie ma młodzieńczego polotu...
                                szkoda bo tyle stuka w klawiaturę i to bezmyślnie, prawie żadnych rzeczowych
                                pozbawionych emocjonalnego kontekstu argumentów, wszystko na nie,
                                może ma permanetny ZNP? może to typowe dla sado-maso?
                                • dr_no Re: Do Suzume2 29.05.02, 21:53
                                  soso masujesz suzi stopy? przydałby się jeszcze jakiś ciepły oddech na kark:))
                                  • Gość: soso Re: Do Suzume2 IP: 195.41.66.* 30.05.02, 07:26
                                    Och, zazdrosnicy, zazdrosnicy!

                                    Ciekawy jest dla mnie ten watek o przegadani kogos przez kogos. Byl tu juz
                                    niejaki Macius, co to uwazal, ze jak jest ostatnim, ktory napisal post w jakims
                                    watku to znaczy, ze:
                                    1. mial racje
                                    2. wygral
                                    3. jest najlepszy

                                    A mi sie zawsze wydawalo, ze dyskusja jest nie po to, by ktos wygral. Ale
                                    naiwny jestem, no nie?

                                    pzdrw, takze dla tego pana :-)

                                    soso







                                    _

                                    • Gość: tad Do soso IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 30.05.02, 17:44
                                      Gość portalu: soso napisał(a):

                                      > Och, zazdrosnicy, zazdrosnicy!
                                      >
                                      > Ciekawy jest dla mnie ten watek o przegadani kogos przez kogos. Byl tu juz
                                      > niejaki Macius, co to uwazal, ze jak jest ostatnim, ktory napisal post w jakims
                                      >
                                      > watku to znaczy, ze:
                                      > 1. mial racje
                                      > 2. wygral
                                      > 3. jest najlepszy
                                      >
                                      > A mi sie zawsze wydawalo, ze dyskusja jest nie po to, by ktos wygral. Ale
                                      > naiwny jestem, no nie?
                                      >
                                      > pzdrw, takze dla tego pana :-)
                                      >
                                      > soso
                                      >

                                      Dorze soso - nie potrafię wskazać genu "zmywania naczyń", ale też nigdy nie
                                      twierdziłem, że to zrobię. Czy nie uważasz jednak, że związek z tym o czym tu
                                      mówimy może mieć gen TDF?. A jesli uważasz, że nie ma on żadnego związku, to czy
                                      mógłbyś to jakoś uzasadnić?
                                      • Gość: tad Ciekawostka (zwłaszcza dla Macieja) IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.02, 11:46
                                        Na forum "Kraj" toczyła się równolegle z naszą dyskusją o instynkcie dyskusja o
                                        aborcji. Brała w niej udział Ania - deklarująca się jako feministka i matka 4
                                        dzieci(dodam- zwolenniczka liberalizacji ustawy aborcyjnej). W trakcie dyskusji
                                        padło stwierdzenie:

                                        Ania: "Tylko nieliczne kobiety pozbawione są instynktu macierzyńskiego"

                                        W tym momencie włączyłem się do dyskusji, jako "t" (tak podpisuje się na
                                        forum "Kraj" diabli wiedzą czemu. ) Dalej wyglądało to tak:
                                        t: "Ania przedstawia tu decyzję o aborcji jako dramat kobiety. Pisze nawet,
                                        że "niewiele kobiet nie ma instynktu macierzyńskiego". Nie wydaje mi się to tutaj
                                        najważniejsze. Rzecz w tym, że coś takiego jak "instynkt macierzyński" właściwie
                                        nie istnieje. większość kobiet, które świadomie podjęły decyzję o aborcji po
                                        zabiegu czuje przede wszystkim ulgę. Czują się w sumie bardzo dobrze i fizycznie
                                        i psychicznie i są szczęśliwe, że się "tego" pozbyły."
                                        Ania: "To nie wy chodzicie w ciąży i nie wy rodzicie dzieci, ale za to wszystko
                                        wiecie najlepiej. Te złe kobiety i Ci wspaniali mężczyźni. Drogi t piszesz tak
                                        sugestywnie o tym co czuje kobieta po zabiegu. wiesz, że nie ma czegoś takiego
                                        jak instynkt macierzyński, wiesz, ze kobieta czuje ulgę po zabiegu. Myślę t że
                                        Ty jesteś jedną z tych kobiet bez instynktu macierzyńskiego i po kilku zabiegach"
                                        t: "Ania sugeruje, że uważam kobiety za złe, skoro napisałem to co napisałem.
                                        Nieprawda. Nie będąc kobietą nie smiałbym pisać co czują kobiety po aborcji,
                                        uważam też, że istnieje instynkt macierzyński, ale są to moje subiektywne
                                        odczucia, więc - by pozostać obiektywnym - postanowiłem zasięgnąć wiedzy u
                                        największych znawczyń duszy kobiecej czyli - feministek. O tym, że instynkt
                                        macierzyński nie istnieje dowiedziałem się właśnie od forumowych feministek, z
                                        którymi dyskutowałem an forum "Kobieta - feminizm". To ja byłem tam stroną
                                        broniącą istnienia tego instynktu,a one przeczyły temu, twierdząc nawet, ze
                                        zostało to naukowo udowodnione przez p.E Badinter w książce "Historia instynktu
                                        macierzyńskiego". Co do odczuć po aborcji - Ania sugerowała, że skoro napisałem
                                        coś takiego, to jestem kobietą bez instynktu macierzyńskiego i po kilku
                                        zabiegach. To co napisałem jest niemal dosłownym cytatem z książki "Świat bez
                                        kobiet" p. Agnieszki Graff-kobiety i jednej z najsłynniejszych polskich
                                        feministek, zwolenniczki "prawa wyboru". "Świat bez kobiet" kandyduje własnie do
                                        współfundowanej przez "GW" nagrody "Nike". Nie po raz pierwszy ze zdumieniem
                                        zauważam, że kiedy tezy feministyczne głosi ktoś, kto nie jest z feminizmem
                                        kojarzony, a zwłaszcza ktoś, kto uchodzi za jego przeciwnika, to natychmiast
                                        uznaje się go za wroga kobiet. Jak to jest z tym feminizmem?
                                        Ania: Uważam t, że jesteś czlowiekiem inteligentnym i wiesz co to takiego
                                        SKRAJNOŚĆ na podstawie kilku nawiedzonych bab nie oceniaj wszystkich kobiet. Bo
                                        kobiety to nie tylko te panie, które wlazły na mównicę i się wypowiadają w imię
                                        kobiet. To nie panie Jarugi Nowackie czy Nowiny Konopczyny , to także te, które
                                        Cię i Was panowie otaczają począwszy od narodzin.... Ja już w wątku o feminizmie
                                        zaznaczyłam, że nie popieram wszystkiego co głoszą feministki, zawsze mówię w
                                        swoim imieniu i mówię o co mi chodzi. Gdybyś w 1 poscie napisal to co napisałeś w
                                        2 odpowiedziałabym Ci to co wyżej. Że są głupie i tyle. Poza tym zaznaczałam już
                                        kilka razy, że nie wszystkie kobiety są obdarzone instynktem macierzyńskim, ale
                                        większość jest. Jeśli nie wierzycie mnie spytajcie swoich matek".
                                        I co Wy na to?
                                        • Gość: Malwina Re: Ciekawostka IP: *.abo.wanadoo.fr 31.05.02, 14:01
                                          ja tam o tym nic nie mysle bo pogmatwany jest twoj post i nie wiadomo czego dyskusja dotyczy : Ani ?
                                          aborcji ? wyrzutow sumienia ? instynktu macierzynskiego ? feminizmu ?
                                          a moze twojej inteligencji ?
                                          Gdzie i przez kogo byly wychowywane dzieci w XVII XVIII IXX wieku ? Kto je karmil ?
                                          Kto sie nimi zajmowal ? (w rodzinach dostatnich ?)
                                          Dlaczego, w jakim celu produkowano je w duzych ilosciach w rodzinach ubogich ?
                                          Jak traktowano dziecko jeszcze w pierwszej polowie XX wieku ?
                                          Gdzie widzisz ten instynkt ?
                                          moge kontynuowac np z Grecja : kto decydowal o zyciu i smierci noworodka w rodzinie i co na to mowil
                                          instynkt macierzynski ?
                                          • Gość: t Re: Ciekawostka IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.02, 18:02
                                            Gość portalu: Malwina napisał(a):

                                            > ja tam o tym nic nie mysle bo pogmatwany jest twoj post i nie wiadomo czego dys
                                            > kusja dotyczy : Ani ? aborcji ? wyrzutow sumienia ? instynktu macierzynskiego ?
                                            >feminizmu a moze twojej inteligencji ?

                                            Dotyczy tego wszystkiego po trochę (przy okazji - dziękuję za docenienie mojej
                                            inteligencji). Ja jednak proponuję potraktować mój post jako ostrzeżenie -
                                            kobieta uważająca się za feministkę obrzuca grubymi słowy inne feministki. Po
                                            prostu - feministki mogą "przedobrzyć" i oderwać się od swojej "bazy". Rzecz w
                                            tym, że większość kobiet nie neguje wcale istnienia instynktu macierzyńskiego
                                            (widać nie czytały jeszcze książki p. Badinter), co więcej - są z niego dumne, i
                                            nie bardzo chciałyby się z nim rozstawać.

                                            > Gdzie i przez kogo byly wychowywane dzieci w XVII XVIII IXX wieku ? Kto je karm
                                            > il ?
                                            > Kto sie nimi zajmowal ? (w rodzinach dostatnich ?)
                                            > Dlaczego, w jakim celu produkowano je w duzych ilosciach w rodzinach ubogich ?
                                            > Jak traktowano dziecko jeszcze w pierwszej polowie XX wieku ?
                                            > Gdzie widzisz ten instynkt ?
                                            > moge kontynuowac np z Grecja : kto decydowal o zyciu i smierci noworodka w rodz
                                            > inie i co na to mowil
                                            > instynkt macierzynski ?
                                            Właściwie do tego wszystkiego odniosłem się już w poscie "do Suzume". Piszesz o
                                            zmienności kulturowej, a nie o istnieniu czy nieistnieniu instynktu
                                            macierzyńskiego. Jesli p. Badinter na podstawie tej zmienności wysówa wniosek, że
                                            sam instynkt nie istnieje, to po prostu świadczy o tym, że niewiele wie o
                                            instynktach, lub jest zaślepiona ideologicznie (pewnie - jedno i drugie). Część
                                            zamożnych kobiet ( a więc drobnutki procent ogółu kobiet)w przeszłośći korzystalo
                                            z usług innych kobiet (no własnie - innych KOBIET) przy wychowywaniu dzieci. I co
                                            z tego? Instynkt nie jest PRZYMUSEM. Istnienie mamek i bon w przeszłości nie
                                            świadczy o braku instynktu macierzyńskiego u kobiet, które korzystały z ich
                                            usług, tak jak istnienie sztucznego mleka i żłobków nie świadczy o braku tego
                                            instynktu u współczesnych kobiet które z nich korzystają. Kultura wpływa na
                                            ekspresję instynktu, ale - nie na jego istnienie. Jeszcze niedawno w kulturze
                                            Zachodu nie zwracano zbytniej uwagi na seksualną satysfakcję kobiet. Czy to
                                            znaczy, że Twoja prababka była niezdolna do odczuwania takiej satysfakcji i
                                            dopiero kultura XX wieku "wmówiła" jej tą zdolność, czy też raczej kultura w
                                            jakiej zyła tak a nie inaczej "modelowała" naturalne dyspozycje? Lacedemończycy
                                            pozbywali się rzekomo słabych dzieci - ale własnie dlatego wszyscy do dziś o tym
                                            wiedzą, że było to tak niezwykłe.
                                          • Gość: Maciej wolisz nie rozumieć - do Malwiny IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 01.06.02, 00:00
                                            Post Tada jest doskonałą ilustracją ideologicznego bałaganu, jakim jest
                                            feminizm. Okazuje się, że pod sztandarem feminizmu można głosić całkowicie
                                            sprzeczne tezy, jak choćby o istnieniu lub nieistbieniu instynktu
                                            macierzyńskiego.

                                            Lubicie czasem nam zarzucać, że nie wiemy, czym "naprawdę" jest feminizm - a
                                            czy same feministki uzgodniły to między sobą?
                                        • Gość: Maciej brawo! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.02, 12:18
                                          Podoba mi się Twoje poczucie humoru, Tad.
                                    • dr_no Re: Do Suzume3 31.05.02, 21:05
                                      cieszę się, że w końcu zobaczyłem Twoją pierwszą, samodzielną opinię:))
                                • suzume Re: Do Suzume2 03.06.02, 09:41
                                  ależ się sobie wydajesz podniecający wypisując bzdury, co?
                                  masz dwa wyjścia: albo wylecz trądzik, albo konkretnie uzasadnij, w jaki sposób
                                  geny determinują kobiety do prania i sprzątania. walnąłeś na początku bzdurę, to
                                  się z niej teraz wytłumacz. osobiste wycieczki mało ci pomogą.

                                  ps:
                                  napisałeś: "w takim wieku umysł już nie ma młodzieńczego polotu" - konkretnie w
                                  jakim? pytam z czystej ciekawości


                                  dr_no napisał(a):

                                  > suzi któś dał do ręki słownik wyrazów obcych... pewnie jakiś mężczyzna, ale
                                  > rezultatu żadnego, odniosłem się do jednej z jej wcześniejszych wypowiedzi ale
                                  > ona nic nie kuma:(( ale w takim wieku umysł już nie ma młodzieńczego polotu...
                                  > szkoda bo tyle stuka w klawiaturę i to bezmyślnie, prawie żadnych rzeczowych
                                  > pozbawionych emocjonalnego kontekstu argumentów, wszystko na nie,
                                  > może ma permanetny ZNP? może to typowe dla sado-maso?

                              • suzume do Tada 03.06.02, 09:35
                                Gość portalu: tad napisał(a):

                                > I poważniej
                                > Czy naprawdę uważasz, że kobiety nie mają ŻADNYCH, wrodzonych dyspozycji
                                > psychicznych związanych z macierzyństwem? Proszę o jak najbardziej konkretną
                                > odpowiedź.

                                ja tylko proszę o najbardziej konkretną odpowiedź, w którym miejscu napisałam, że
                                kobiety nie mają ŻADNYCH itd.
                                i dlaczego uważasz, że mężczyźni są takowych pozbawieni w mniejszym lub większym
                                stopniu (o ile dobrze zrozumiałam)
                                • Gość: tad Re: do Tada IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 04.06.02, 16:11
                                  suzume napisał(a):

                                  > Gość portalu: tad napisał(a):
                                  >
                                  > > I poważniej
                                  > > Czy naprawdę uważasz, że kobiety nie mają ŻADNYCH, wrodzonych dyspozycji
                                  > > psychicznych związanych z macierzyństwem? Proszę o jak najbardziej konkret
                                  > ną
                                  > > odpowiedź.
                                  >
                                  > ja tylko proszę o najbardziej konkretną odpowiedź, w którym miejscu napisałam,
                                  > że
                                  > kobiety nie mają ŻADNYCH itd.
                                  > i dlaczego uważasz, że mężczyźni są takowych pozbawieni w mniejszym lub większy
                                  > m
                                  > stopniu (o ile dobrze zrozumiałam)


                                  Trudno uznac mi taką odpowiedź za konkretną. Odpowiadasz zadając pytającemu dwa
                                  pytania!!! Zupełnie jak w żydowskiej anegdocie:
                                  - dlaczego wy Żydzi odpowiadacie zawsze pytaniem na pytanie?
                                  - my odpowiadamy pytaniem na pytanie??
                                  Z tego, że nie pisałas nigdzie, że "kobiety nie mają ...itd" nie wynika jeszcze,
                                  że uważasz iż "kobiety mają...itd". Stwierdziłaś za to, że instynkt
                                  macierzyński "raczej nie istnieje", co można by uznać za odpowiedź, że "kobiety
                                  nie mają... itd" - stąd moje pytanie, które ponawiam - uważasz, że mają czy nie?,
                                  a jesli mają, to jak ma się to do stwierdzenia, ze "instynkt macierzyński raczej
                                  nie istnieje"?.
                                  Co do pytań:
                                  Nikt nie twierdzi, że mężczyźni nie mają skłonności do odruchów opiekuńczych
                                  wobec dzieci, ale - u kobiet jest to dużo silniejsze, i ma pewnie nieco inną
                                  naturę.
                                  Szczerze mówiąc odnoszę wrażenie, ze wcale nie chodzi tu o instynkt macierzyński,
                                  ale o słowa - wystarczyłoby nazwać to "instynktem rodzicielskim" i feministki nie
                                  zawracałyby sobie tym więcej głowy (przynajmniej te, którym
                                  okreslenie "macierzyński" jeszcze przeszkadza, a jest ich coraz mniej zadaje
                                  się). Po prostu część feministek wciąż stoi na gruncie totalnej równości płci -
                                  kobieta to człowiek z macicą, mężczyzna to człowiek z penisem, mają różne narządy
                                  plciowe , ale w żaden sposób nie przekłada się to na sferę psychiczną, a wszelkie
                                  różnice w tej dziedzinie narzucane są przez "system". Jesli przyjmie się takie
                                  stanowisko, to istotnie trudno zgodzić się na istnienie różniących się od siebie
                                  męskich i żeńskich instynktów. Feministki nie mogą znieść, że istnieje w kobiecie
                                  jakiś "automatyzm", którego nie dzieli z męczyzną, bo przeczy to ideologii pełnej
                                  równości płci i wymienialności w pełnieniu ról społecznych.

                                  • suzume Re: do Tada 04.06.02, 16:50
                                    Gość portalu: tad napisał(a):

                                    > Trudno uznac mi taką odpowiedź za konkretną.

                                    trudno, żebym się tłumaczyła z czegoś, czego nie powiedziałam

                                    > Z tego, że nie pisałas nigdzie, że "kobiety nie mają ...itd" nie wynika
                                    > jeszcze, że uważasz iż "kobiety mają...itd". Stwierdziłaś za to, że instynkt
                                    > macierzyński "raczej nie istnieje", co można by uznać za odpowiedź, że "kobiety
                                    > nie mają... itd" - stąd moje pytanie, które ponawiam - uważasz, że mają czy nie
                                    > ?, a jesli mają, to jak ma się to do stwierdzenia, ze "instynkt macierzyński
                                    > raczej nie istnieje"?.

                                    wnioskowanie godne macieja (sorry za porównanie).
                                    stwierdziłam, że instynkt macierzyński raczej nie istnieje ("raczej" podkreśla
                                    moją wątpliwość), bo nie wiem, czym miałby się ów instynkt objawiać (zakładając,
                                    że występuje tylko u matek, lub szerzej - kobiet). a ponieważ nie wiem co to
                                    jest, trudno mi powiedzieć, że z całą pewnością jest lub go nie ma.
                                    nie znajduję odpowiedzi na to pytanie, poza Twoim stwierdzeniem, że "odruchy
                                    opiekuńcze są u kobiet dużo silniejsze". wiesz, nie jestem pewna. bo na czym ta
                                    ich siła polega?
                                    kobieta "musi" zrobić 2 rzeczy - być w ciąży i urodzić oraz karmić piersią (drugi
                                    warunek, z różnych względów, można uznać za fakultatywny). jeśli karmi piersią,
                                    to naturalne, że na niej spoczywa większość obowiązków związanych z opieką,
                                    zwłaszcza, że bardzo często taka pani siedzi wtedy z dzieckiem w domu. ale
                                    załóżmy, że z jakichś względów dziecko od początku karmione jest butelką. to może
                                    zrobić każdy, nawet mężczyzna ;) cała reszta zadań opiekuńczych też nie wymaga
                                    określonej płci: przewijanie, kąpanie, przytulanie, zabawa, spacer, wizyta u
                                    lekarza i co tam jeszcze.
                                    nie wiem, może się mylę, ale "instynkt macierzyński" to wygodna wymówka dla
                                    tatusiów, którzy chcą się zajmować tylko dziećmi pogodnymi, najedzonymi,
                                    przewiniętymi, zdrowymi i cichymi. a jak wiadomo niemowlęta bywają humorzaste,
                                    miewają kolki, ząbkują i robią kupy.

                                    > Szczerze mówiąc odnoszę wrażenie, ze wcale nie chodzi tu o instynkt macierzyńsk
                                    > i, ale o słowa - wystarczyłoby nazwać to "instynktem rodzicielskim" i
                                    > feministki nie zawracałyby sobie tym więcej głowy (przynajmniej te, którym
                                    > okreslenie "macierzyński" jeszcze przeszkadza, a jest ich coraz mniej zadaje
                                    > się).

                                    powiedz mi zatem, na czym "instynkt macierzyński" polega i czemu mają go tylko
                                    kobiety (tylko bez truizmów typu "bo tylko kobiety mogą być matkami")

                                    > Po prostu część feministek wciąż stoi na gruncie totalnej równości płci -
                                    > kobieta to człowiek z macicą, mężczyzna to człowiek z penisem, mają różne narzą
                                    > dy plciowe , ale w żaden sposób nie przekłada się to na sferę psychiczną, a
                                    > wszelkie różnice w tej dziedzinie narzucane są przez "system". Jesli przyjmie
                                    > się takie stanowisko, to istotnie trudno zgodzić się na istnienie różniących
                                    > się od siebie męskich i żeńskich instynktów.

                                    bo jesteśmy równi. różni, ale równi. i nie powiesz mi chyba, że mówiłam coś o
                                    identyczności psychicznej. ciężko natomiast różnice te dokładnie wyłuskać - wciąż
                                    brakuje metody. znasz historię doświadczenia badającego podatność ludzi na wpływ
                                    otoczenia?

                                    > Feministki nie mogą znieść, że istnieje w kobiecie
                                    > jakiś "automatyzm", którego nie dzieli z męczyzną, bo przeczy to ideologii
                                    > pełnej równości płci i wymienialności w pełnieniu ról społecznych.

                                    jaki "automatyzm"?

                                    pozdrawiam,
                                    su
                                    • Gość: tad Re: do Tada IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.02, 18:26
                                      suzume napisał(a):

                                      > Gość portalu: tad napisał(a):
                                      > > Trudno uznac mi taką odpowiedź za konkretną.
                                      > trudno, żebym się tłumaczyła z czegoś, czego nie powiedziałam

                                      Nie chodzi o "tłumaczenie się" ale o sprecyzowanie stanowiska. Dlatego własnie
                                      pytam, że wyraźnie niczego nie powiedziałaś.

                                      > > Z tego, że nie pisałas nigdzie, że "kobiety nie mają ...itd" nie wynika
                                      > > jeszcze, że uważasz iż "kobiety mają...itd". Stwierdziłaś za to, że instyn
                                      > kt
                                      > > macierzyński "raczej nie istnieje", co można by uznać za odpowiedź, że "ko
                                      > biety
                                      > > nie mają... itd" - stąd moje pytanie, które ponawiam - uważasz, że mają cz
                                      > y nie
                                      > > ?, a jesli mają, to jak ma się to do stwierdzenia, ze "instynkt macierzyńs
                                      > ki
                                      > > raczej nie istnieje"?.
                                      >
                                      > wnioskowanie godne macieja (sorry za porównanie).

                                      To wnioskowanie jest w porządku, ale - mniejsza z tym.

                                      > stwierdziłam, że instynkt macierzyński raczej nie istnieje ("raczej" podkreśla
                                      > moją wątpliwość), bo nie wiem, czym miałby się ów instynkt objawiać (zakładając
                                      > ,
                                      > że występuje tylko u matek, lub szerzej - kobiet). a ponieważ nie wiem co to
                                      > jest, trudno mi powiedzieć, że z całą pewnością jest lub go nie ma.
                                      > nie znajduję odpowiedzi na to pytanie, poza Twoim stwierdzeniem, że "odruchy
                                      > opiekuńcze są u kobiet dużo silniejsze". wiesz, nie jestem pewna. bo na czym ta
                                      >
                                      > ich siła polega?
                                      > kobieta "musi" zrobić 2 rzeczy - być w ciąży i urodzić oraz karmić piersią (dru
                                      > gi
                                      > warunek, z różnych względów, można uznać za fakultatywny). jeśli karmi piersią,
                                      >
                                      > to naturalne, że na niej spoczywa większość obowiązków związanych z opieką,
                                      > zwłaszcza, że bardzo często taka pani siedzi wtedy z dzieckiem w domu. ale
                                      > załóżmy, że z jakichś względów dziecko od początku karmione jest butelką. to mo
                                      > że
                                      > zrobić każdy, nawet mężczyzna ;) cała reszta zadań opiekuńczych też nie wymaga
                                      > określonej płci: przewijanie, kąpanie, przytulanie, zabawa, spacer, wizyta u
                                      > lekarza i co tam jeszcze.
                                      > nie wiem, może się mylę, ale "instynkt macierzyński" to wygodna wymówka dla
                                      > tatusiów, którzy chcą się zajmować tylko dziećmi pogodnymi, najedzonymi,
                                      > przewiniętymi, zdrowymi i cichymi. a jak wiadomo niemowlęta bywają humorzaste,
                                      > miewają kolki, ząbkują i robią kupy.
                                      >
                                      > > Szczerze mówiąc odnoszę wrażenie, ze wcale nie chodzi tu o instynkt macier
                                      > zyńsk
                                      > > i, ale o słowa - wystarczyłoby nazwać to "instynktem rodzicielskim" i
                                      > > feministki nie zawracałyby sobie tym więcej głowy (przynajmniej te, którym
                                      >
                                      > > okreslenie "macierzyński" jeszcze przeszkadza, a jest ich coraz mniej zada
                                      > je
                                      > > się).
                                      >
                                      > powiedz mi zatem, na czym "instynkt macierzyński" polega i czemu mają go tylko
                                      > kobiety (tylko bez truizmów typu "bo tylko kobiety mogą być matkami")
                                      >
                                      > > Po prostu część feministek wciąż stoi na gruncie totalnej równości płci -
                                      > > kobieta to człowiek z macicą, mężczyzna to człowiek z penisem, mają różne
                                      > narzą
                                      > > dy plciowe , ale w żaden sposób nie przekłada się to na sferę psychiczną,
                                      > a
                                      > > wszelkie różnice w tej dziedzinie narzucane są przez "system". Jesli przyj
                                      > mie
                                      > > się takie stanowisko, to istotnie trudno zgodzić się na istnienie różniący
                                      > ch
                                      > > się od siebie męskich i żeńskich instynktów.
                                      >
                                      > bo jesteśmy równi. różni, ale równi. i nie powiesz mi chyba, że mówiłam coś o
                                      > identyczności psychicznej. ciężko natomiast różnice te dokładnie wyłuskać - wci
                                      > ąż
                                      > brakuje metody. znasz historię doświadczenia badającego podatność ludzi na wpły
                                      > w
                                      > otoczenia?

                                      A kiedy przeczyłem wpływowi otoczenia?


                                      > > Feministki nie mogą znieść, że istnieje w kobiecie
                                      > > jakiś "automatyzm", którego nie dzieli z męczyzną, bo przeczy to ideologii
                                      >
                                      > > pełnej równości płci i wymienialności w pełnieniu ról społecznych.
                                      >
                                      > jaki "automatyzm"?
                                      >
                                      > pozdrawiam,
                                      > su


                                      Co do reszty - ponieważ pojawił się tu wątek "instynkt macierzyński" przenieśmy
                                      rozmowę tam. Prosiłbym jednak o powtórzenie w tamtym wątku tych pytań z tego
                                      postu, ktore uznasz za istotne.
                                      • suzume Re: do Tada 06.06.02, 10:03
                                        Gość portalu: tad napisał(a):

                                        > > bo jesteśmy równi. różni, ale równi. i nie powiesz mi chyba, że mówiłam coś o
                                        > > identyczności psychicznej. ciężko natomiast różnice te dokładnie wyłuskać -
                                        > > wciąż brakuje metody. znasz historię doświadczenia badającego podatność ludzi
                                        > > na wpływ otoczenia?
                                        >
                                        > A kiedy przeczyłem wpływowi otoczenia?

                                        nie o to mi chodziło. chodziło mi o przebieg doświadczenia i czego to dowiodło.

                                        > Co do reszty - ponieważ pojawił się tu wątek "instynkt macierzyński" przenieśmy
                                        > rozmowę tam. Prosiłbym jednak o powtórzenie w tamtym wątku tych pytań z tego
                                        > postu, ktore uznasz za istotne.

                                        oczywiście :)
    • Gość: zula genetyka? IP: *.leased-02.binet.pl 31.05.02, 22:47
      jednej rzeczy nie kumam: co jest złego w rodzeniu dzieci? zwrot ku freudowi i
      jego 'światłym opiniom' na temat kompleksu penisa i całej tej nagonce na
      kobiety: Karen Horney- kontynuatorka psychoanalizy- wysnuła wniosek, że
      aktywność mężczyzny wypływa właśnie z zazdrości o ciążę, poród, doświadczenie
      cudu narodzin...wg tej teorii dotyczy to również poglądów freuda. może empatia
      kobiet wynika właśnie z tego, że są bliżej życia, biologii?
      paradox polega na tym, że w krajach takich jak szwecja nikt się już o takie
      rzeczy nie kłóci, nie ma wojny o zmywanie garnków, urlop macierzyński jest po
      połowie, i niedawno sam premier szwecji skorzystał z tego urlopu! czy to
      znaczy, ze jest pantoflem? czy zajmowanie się dziećmi jest niemęskie? postawmy
      się w odwrotnej sytuacji: chcielibyście być wychowywani wyłącznie przez matkę?
      zakładam, że nie. jak pewnie już wszyscy na tym forum wiemy, matka obdarowuje
      dziecko bezgraniczną miłością, natomiast ojciec wymaga, i i jedno i drugie jest
      jednakowo potrzebne; brak zainteresowania matki, tak samo, jak i ojca boli
      dziecko tak samo.
      a propos garnków, okien itp: zalezy to głównie od 2 rzeczy:
      1) wychowanie: dziewczynka/chłopiec powinni po sobie sprzątać. mój ojciec np.
      robi tylko te rzeczy, których nauczyła go matka: czyli prasować, gotować i
      odkurzać dywan. innych, jak np. kurze na książkach, pajęczyn na suficie, chyba
      po prostu nie chce widzieć...
      2) zmysł estetyczny: to wg badań do pracy magisterskiej kolegi z mojego
      wydziału: studenci kierunków plastycznych i audiowizualnych reagują na różne
      obrazy (postrzeganie koloru, szczegółów, HARMONII kompozycji) podobnie jak ich
      koleżanki. studenci pozostałych kierunków są mniej niż ich koleżanki z roku
      uwrażliwieni na te bodźce- ergo- bałagan po prostu jest przez nich
      niedostrzegany, lub dostrzegany w większym nasileniu. są po prostu mniej
      wrażliwi na takie rzeczy, dlatego mogą zarosnąć brudem i nic nie zauważą. to
      samo może dotyczyć kobiety!

      zastanawialiście się kiedyś, dlaczego faceci nie pamiętają, jakiego koloru ma
      oczy ich siostra? oni tego po prostu nie dostrzegają, jeśli zapamiętanie tego
      faktu jest bezcelowe (zbędny szczegół). kobiety inaczej widzą świat...:-)

      a teraz o facetach, którzy z jakichś powodów- nie z wyboru- zostali
      gospodyniami domowymi: mniej więcej po pół roku chcą wracać do pracy, są
      znudzeni monotonią życia, cyklicznością swoich obowiązków, robią sobie
      zakupy 'dla osłody'...człowiek nudzi się w ten sam sposób! to nie jest kwestia
      genów! albo jestes flegmatykiem- emerytem i odpowiada ci sielanka, albo chcesz
      działać. to kultura przyprawiła kobiecie pupę, ale przykład szwecji pokazuje,
      nie musi być ona zmuszona do wyboru: albo praca albo dziecko- ale nie wiem
      kiedy w polsce osiagniemy takie PKB, a co za tym, jak podejrzewam, idzie,
      światłość umysłu.
      • dr_no Re: Do suzi 03.06.02, 19:54
        1. sama od samego początku robisz osobiste wycieczki, gdzie wtóruje Ci w tym
        soso - zero konkretów i rzeczowej wypowiedzi tylko popierdułki z klakierem w tle
        2. tworzysz pojęcia typu "gen prania" to sama się z tego tłumacz, mnie chodziło
        o predyspozycje genetyczne do określonych zachowań - polecam soso, toż to taki
        potencjał
        3. 1978 to nie mój rocznik, o mój trądzik się nie martw - nie mam, pomyśl za to
        o zmarszczkach
        4. sama możesz podać swój wiek skoro jesteś starsza to ustępuję, wiem, że
        kobiet się nie pyta o wiek, ale ty zagorzała feministka, chyba nie będziesz
        taka banalna?
        • suzume doktorku 04.06.02, 09:32
          > 1. sama od samego początku robisz osobiste wycieczki, gdzie wtóruje Ci w tym
          > soso - zero konkretów i rzeczowej wypowiedzi tylko popierdułki z klakierem w tl
          > e

          niektórzy mają macieja, prawda?

          > 2. tworzysz pojęcia typu "gen prania" to sama się z tego tłumacz, mnie chodziło
          > o predyspozycje genetyczne do określonych zachowań - polecam soso, toż to taki
          > potencjał

          cytuję: "z genetycznego, społecznego punktu widzenia (biorąc pod
          uwagę całą fizyczną i psychiczną sferę) kobiety są przywiązane do zajmowania
          się domem, dziećmi garnkami, praniem et caetera, i nic tego długo nie zmieni"

          i pytam (głośno i wyraźnie, żebyś wreszcie zrozumiał): jakież to fizyczne i
          psychiczne cechy predysponują kobietę do garnków et caetera?

          > 3. 1978 to nie mój rocznik, o mój trądzik się nie martw - nie mam, pomyśl za to
          > o zmarszczkach

          pomyślę, za 20 lat

          > 4. sama możesz podać swój wiek skoro jesteś starsza to ustępuję, wiem, że
          > kobiet się nie pyta o wiek, ale ty zagorzała feministka, chyba nie będziesz
          > taka banalna?

          28
          • dr_no Re: doktorku 04.06.02, 19:17
            1. maciej posiada jakieś zdanie a soso to replikator (nie mylić z reproduktorem)
            2. przestań z tymi garnkami:)) kobieta rodzi dziecko, kobieta opiekuje się nim,
            podaje mu pokarm, ma urlop MACIERZYŃSKI, ogólnie zajmuje się domem, mężczyzna w
            tym czasie jest odpowiedzialny za środki do życia (dawniej polował bo jest
            lepiej umięśniony, zręczniejszy, ma lepszą orientację w przestrzeni itp.), no
            chyba że piersi to skutek patriarchatu, obenie jest trochę inna sytuacja bo
            kończy się jej urlop i też się zabiera za zdobywanie środków dzieląc się ze
            swym lubym obowiązkami domowymi, kobiety mają do wszystkiego stosunek bardziej
            emocjonalny, estetyczny (poza jakimiś flejami z rodzin patologicznych)
            dużo tu uproszczeń, zgadzam się ale to geny w dawnych czasach wyznaczyły taki
            podział ról i obowiązków, dzisiaj nie mają już takiego znaczenia ale jeszcze
            nie można się bez nich obyć, dają o sobie znać, tym nie mniej klasyczne role
            społeczne się zacierają.
            3. pomyśl już teraz bo wtedy będzie za późno
            4. też mam 28 ale chyba jestem na wyższym etapie rozwoju:)))))))

            na zawsze twój
            dr

            PS zerżnełaś tego posta z innego wątku, miał wywołać kontrowersje i tak się
            stało, brzmienie ma jakie ma ale nie przekonasz mnie o braku predyzpozycji
            genetycznych, całuski
            • suzume Re: doktorku 05.06.02, 11:16
              > 1. maciej posiada jakieś zdanie a soso to replikator (nie mylić z reproduktorem
              > )

              maciej i zdanie? no nie wiem. ale nie jest to wątek ku czci macieja, więc go
              zostawmy

              > 2. przestań z tymi garnkami:))

              qrde nie przestanę, bo mnie szlag trafia, jak widzę takie głupoty. i dobrze wiesz
              o co mi chodzi.

              > kobieta rodzi dziecko, kobieta opiekuje się nim,
              > podaje mu pokarm, ma urlop MACIERZYŃSKI, ogólnie zajmuje się domem, mężczyzna w
              > tym czasie jest odpowiedzialny za środki do życia (dawniej polował bo jest
              > lepiej umięśniony, zręczniejszy, ma lepszą orientację w przestrzeni itp.), no
              > chyba że piersi to skutek patriarchatu, obenie jest trochę inna sytuacja bo
              > kończy się jej urlop i też się zabiera za zdobywanie środków dzieląc się ze
              > swym lubym obowiązkami domowymi, kobiety mają do wszystkiego stosunek bardziej
              > emocjonalny, estetyczny (poza jakimiś flejami z rodzin patologicznych)
              > dużo tu uproszczeń, zgadzam się ale to geny w dawnych czasach wyznaczyły taki
              > podział ról i obowiązków, dzisiaj nie mają już takiego znaczenia ale jeszcze
              > nie można się bez nich obyć, dają o sobie znać, tym nie mniej klasyczne role
              > społeczne się zacierają.

              napisałam już wczoraj na ten temat post i nie będę się powtarzać. ale jeśli
              chodzi o opiekę nad dzieckiem, to jedyną przewagą kobiety jest ciąża i karmienie
              piersią. resztę może zrobić równie dobrze facet, a że większość się wykręca, to
              się w sumie nie dziwię.
              słusznie zauważasz, że klasyczne role się zacierają. nie wydaje ci się, że tak
              jest mimo wszystko lepiej (nie tylko dla kobiet)?

              > 3. pomyśl już teraz bo wtedy będzie za późno

              a czemuż to?

              > 4. też mam 28

              1978+28=2006... piszesz z przyszłości?
              chyba że jako kobieta nie umiem liczyć...

              > ale chyba jestem na wyższym etapie rozwoju:)))))))

              sprecyzuj

              > PS zerżnełaś tego posta z innego wątku, miał wywołać kontrowersje i tak się
              > stało, brzmienie ma jakie ma ale nie przekonasz mnie o braku predyzpozycji
              > genetycznych, całuski

              ależ jakie to były kontrowersje? no nie rozśmieszaj mnie

              PS: "zacytowałaś" nie "zerżnęłaś" - czujesz różnicę?
              • Gość: Maciej tykanie zegara IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.02, 23:10
                suzume napisał(a):
                >
                > > 3. pomyśl już teraz bo wtedy będzie za późno
                >
                > a czemuż to?
                >
                > > 4. też mam 28


                Suzume, Twoj zegar bilogiczny bije nieubłaganie... To już ostanie lata, by odkryć
                w sobie jakiś "instynkt macierzyński" - bo potem może już byc za późno...
                Zwłaszcza, że jako feministka jesteś kiepskim materiałem na żonę. A wiesz, jakie
                zgorzkniałe są stare panny?
                • suzume Re: tykanie zegara - drogi macieju 06.06.02, 10:07
                  Gość portalu: Maciej napisał(a):

                  > suzume napisał(a):
                  > >
                  > > > 3. pomyśl już teraz bo wtedy będzie za późno
                  > >
                  > > a czemuż to?
                  > >
                  > > > 4. też mam 28
                  >
                  >
                  > Suzume, Twoj zegar bilogiczny bije nieubłaganie... To już ostanie lata, by odkr
                  > yć
                  > w sobie jakiś "instynkt macierzyński" - bo potem może już byc za późno...
                  > Zwłaszcza, że jako feministka jesteś kiepskim materiałem na żonę. A wiesz, jak
                  > ie
                  > zgorzkniałe są stare panny?

                  jak zwykle srutututu
                  niniejszym zawiadamiam, że od pewnego czasu jestem mężatką (kondolencje dla męża
                  proszę kierować na mój e-mail - napewno przekażę). a stare panny są nie mniej
                  zgorzkniałe niż starzy kawalerowie. chociaż niektórym quasi facetom nawet ożenek
                  nie pomaga.
                  co było do udowodnienia :)
            • Gość: zula Re: doktorku IP: *.leased-02.binet.pl 05.06.02, 22:11
              chciałam zauważyć, ze istnieje cos takiego jak ewolucja...i wszystkie te bajki z
              predyspodycjami...można miec predyspozycje np. do polowania na dziki, a ich nie
              wykorzystać, bo jest się pianistą...i syn pianisty będzie już bardziej pianistą
              niż łowcą (cecha recesywna). dobrze móc sobie czymś wytłumaczyc, że kobieta do
              garów. ale to już historia. gen zmywania jest recesywny, 'zuzył się' - ponieważ
              wcale nie gwarantuje kobiecie lepszego przystosowania do życia we współczesnej
              cywilizacji. genotyp jest elastyczny. Gdyby nie był, pozostalibyśmy na poziomie
              gadów, nawet wcześniej: poziomie prakomórki. proszę docenić prawa ewolucji!
            • Gość: Maciej brawo! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.02, 23:04
              Brawo. Umiesz z nią rozmawiać jak należy... :-)
              • Gość: zula Re: brawo! IP: *.leased-02.binet.pl 06.06.02, 08:59
                Gość portalu: Maciej napisał(a):

                > Brawo. Umiesz z nią rozmawiać jak należy... :-)

                ja to pisałam a propos watku, proszę interpretować mnie niewybiórczo.

                • suzume Re: brawo! 06.06.02, 10:08
                  Gość portalu: zula napisał(a):

                  > Gość portalu: Maciej napisał(a):
                  >
                  > > Brawo. Umiesz z nią rozmawiać jak należy... :-)
                  >
                  > ja to pisałam a propos watku, proszę interpretować mnie niewybiórczo.
                  >

                  zula, kochana, nie używaj słów ("interpretować niewybiórczo"), których maciej nie
                  rozumie ani w złożeniu, ani osobno.
                  • dr_no Re: brawo! hura!! 06.06.02, 17:54
                    Dzięki zula nie ma to jak kobieta kobiecie.
                    Jednak jest jakiś genotyp.
                    Zużył się ale jest. Ale ulga.
                    Swoją drogą powinno być: nie interpretować wybiórczo. Ale w tym szale pianisty,
                    dzików i prakomórek...
                    Swoją drogą wyczuwam silne oparcie w socjobiologii u drogiej koleżanki.
                    Tylko nie rozpisuj się o haploidalnych muchach czy mrówkach bo się nie podniosę.
                    • Gość: zula phi! IP: *.leased-02.binet.pl 07.06.02, 23:02
                      dziękuję za twoją interpretację, wiele mi wyjaśniła, dostrzegam przemożną chęć
                      wepchnięcia mnie do przygotowanej uprzednio szufaldki z napisem: "uwaga,
                      feministka". mój post nie był tylko o kobietach przy zlewie, ale o elastyczności
                      genotypu. twoja interpretacja jest wyłącznie twoją interpretacją. nie był po to,
                      żeby cię rzucić na kolana, niby po co mi to? ja lubię dyskutować, nie po to, zeby
                      pognebiać i mieszać z błotem, lecz po to, żeby wymieniać poglady, dowiedzieć się
                      czegoś nowego.

                      dr_no napisał(a):

                      > Dzięki zula nie ma to jak kobieta kobiecie.
                      > Jednak jest jakiś genotyp.
                      > Zużył się ale jest. Ale ulga.
                      > Swoją drogą powinno być: nie interpretować wybiórczo. Ale w tym szale pianisty,
                      >
                      > dzików i prakomórek...
                      > Swoją drogą wyczuwam silne oparcie w socjobiologii u drogiej koleżanki.
                      > Tylko nie rozpisuj się o haploidalnych muchach czy mrówkach bo się nie podniosę
                      > .

                      • dr_no Re: phi! 08.06.02, 00:28
                        Spokojnie! Nie traktuj tego tak osobiście. Nie unoś się tak.
                        Zgadzam się z Tobą. I tyle...
                        Kwestia nazewnictwa, interpretacji jak wolisz. Ok?
                        • Gość: zula Re: phi! IP: 2.4.STABLE* / 192.168.17.* 08.06.02, 18:34
                          ok, ok...
      • dr_no Re: Do Zuli 03.06.02, 20:04
        1. napisz proszę w jakiej publikacji K. Horney stwierdza iż mężczyzna zazdrości
        ciąży itp.
        2. sam również sprzątam, gotuję, piorę - nie prasuję
        3. pewne predyzpozycje genetyczne ujawianiają się z różnym nasileniem pod
        wpływem zmiennych socjo - psychologicznych, jeśli mama jest brudasem to córka
        najprawdopodobniej (tutaj też zależy od środowiska) też taka będzie, syn też
        4. z moich pobieżnych obserwacji wynika, że Twój kolega w swojej pracy
        magisterskiej miał chyba dużo racji - z drugiej strony określenie artystyczny
        nieład temu zaprzecza, kreatywność to nie jest raczej klucz do pedanterii
        5. teorie freuda to nie jest nagonka na kobiety, jak są interpretowane i
        wykorzystywane to już inna kwestia
        • Gość: zula Re: Do Zuli IP: *.leased-02.binet.pl 03.06.02, 21:33
          > 1. napisz proszę w jakiej publikacji K. Horney stwierdza iż mężczyzna zazdrości
          > ciąży itp.
          Karen Horney "Psychologia kobiety". horney wg. klasycznej psychoanalizy była
          uosobieniem kobiety nienawidzącej swojej kobiecości, cierpiacej wyjątkowo
          dotkliwie na kompleks penisa. dlatego wyjechała do stanów, i tam jej już nikt o
          to głowy nie suszył...

          > 2. sam również sprzątam, gotuję, piorę - nie prasuję
          to fajnie:-)

          > 4. z moich pobieżnych obserwacji wynika, że Twój kolega w swojej pracy
          > magisterskiej miał chyba dużo racji - z drugiej strony określenie artystyczny
          > nieład temu zaprzecza, kreatywność to nie jest raczej klucz do pedanterii
          mhm, pedanteria to jakby 'chory' porządek- tzn ja nie lubię sterylnych pokoi,
          które wyglądają jak wystawa w sklepie meblowym, tak jakby nikt w nich nigdy nie
          mieszkał. nie wiem, czy to geny czy nie. gust.

          teorie freuda to nie jest nagonka na kobiety, jak są interpretowane i
          > wykorzystywane to już inna kwestia

          freud był w kazirodczym związku ze swoją córką anną- gdy pisał o kazirodztwie,
          kompleksie penisa itd, siebie samego nie brał pod uwagę, tak jakby tego nie
          było...(to zaczerpniete z książki 'feminizm' jakiejś amerykanki) sam widzisz:
          cała rodzina patologiczna. moim zdaniem on był zwyczajnie sfiksowany(sic!)...
          jego sfiksowanie było przełomowe, ale dziś nikt juz chyba w to nie wierzy, chyba,
          że bardzo chce wierzyć (ze kobieta jest z natury istotą pozbawioną płci (bo nie
          ma penisa), bierną i bezwolną (bo nie ma penisa), występną i zazdrosną (wiadomo
          dlaczego), że kobieta jest zwierzęciem, bo z jej brzucha wychodzą dzieci...)

          pozdrawiam
          zula
          • dr_no Re: Do Zuli 04.06.02, 19:27
            1. no to jej zdanie jest argumentem czy nie?
            2. dziękuję
            3. dobre :)))) extra:))) a to świnia! nie podchodzisz do niego aby zbyt
            emocjonalnie, stary był jaki był ale coś tam stworzył, poza paroma bykami kilka
            rzeczy pozostało do dzisiaj

            pozdrawiam
            dr
            • Gość: soso no i co, doktorku? IP: 195.41.66.* 05.06.02, 06:44
              Soso to replikator. Nie, pudlo! Ja juz nie zabieram glosu co do meritum jak
              widze autorow o nazwach tad i maciej bo to nie sa dyskusje merytoryczne ale
              gadanie o tym co sie komu wydaje i tyle. Argumentow szuka sie w ksiazkach i
              interpretuje sie informacje aby podeprzec wczesniej ustalone tezy - niestety,
              kreowane intuicyjnie i blednie.
              Wiesz Su, dlaczego faceci sa lepsi od babek? Bo sa inni! To jest tok myslenia
              tadomacieja. Oni z takim uporem szukaja roznic bo za tym sie kryje ich 100%
              przekonanie, ze to COS oznacza. A tym COS jest, ze oni sa lepsi od kobiet.
              Kompleksy i tyle :-). No i troche wygodnictwa takze: baby do garow! chlopy na
              tapczany!

              pzdrw

              soso
              • suzume Re: no i co, doktorku? 05.06.02, 11:22
                Gość portalu: soso napisał(a):

                > Wiesz Su, dlaczego faceci sa lepsi od babek? Bo sa inni! To jest tok myslenia
                > tadomacieja. Oni z takim uporem szukaja roznic bo za tym sie kryje ich 100%
                > przekonanie, ze to COS oznacza. A tym COS jest, ze oni sa lepsi od kobiet.
                > Kompleksy i tyle :-). No i troche wygodnictwa takze: baby do garow! chlopy na
                > tapczany!

                i poniekąd mają rację, bo trudno nie zauważyć różnicy. nie wiem tylko, dlaczego
                maciej z takim uporem zalicza się do mężczyzn? ale w sumie mamy demokrację :)
                a co do wygodnictwa to masz rację. i to jest poniekąd naturalne, bo mało jest
                ludzi, którzy _naprawdę_ wolą pracę od tapczanu. mnie wkurza tylko pogarda, z
                jaką maciej i jemu podobni odnoszą się do "babskich prac" - przecież jakby nie
                byłoz tego mają czysto, pachnąco i obiad. no ale ten typ tak ma. to samo jest z
                dziećmi - fajnie jest je mieć, ale zajmowanie się dzieckiem to zajęcie poniżej
                godności takich macho.
                na wątku o kasie (wspólnej czy osobnej) jakiś pan napisał, że uważa, że jego żona
                zajmując się domem i dzieckiem pracuje równie ciężko jak on. ale mało jest
                takich, niestety.

                całuski
                su
                • dr_no Re: no i co, doktorku? 05.06.02, 17:48
                  - Suzi, świetnie, nie jestem przeciwny zacieraniu sie ról.
                  - pisałem, że 1978 to nie jest mój rocznik (mój to 1974 i jestem rybką a Ty?
                  możesz sobie teraz sprawdzić w horoskopie czy np pasujemy do siebie albo postaw
                  sobie tarota:))), umiesz liczyć, chyba, że jakiś wewnętrzny głos Ci podpowiada
                  inaczej albo ujawnia się sens koncepcji animusa:))
                  - czepiasz się słówek, zamiast skupić się na sensie, zacytowałaś czy zerżnełaś
                  formalnie różnica ale nie oto idzie
                  - w wieku 48 lat usuniesz zmarszczki chirurgicznie a teraz możesz się
                  posamrować tu i ówdzie, tym i owym
                  - wyższy etap rozwoju objawia się tak, że nie reaguję w taki nerwowy sposób.
                  Przed odpaleniem komputera dla rozluźnienia postrugaj sobie ołówki, ułóż kilka
                  puzzli. Poza tym cywilizacja mężczyzn jest trochę dłuższa niż kobiet. Wy
                  dopiero raczkujecie, gubicie się, jednym słowem uprawiacie partyzantkę.
                  Nerwowo, bez czucia, impulsywnie byle się odgryźć, wiele osób się może zrazić
                  do takiego sposobu walki o swoje prawa. Wskaż mi jakiś moralny autorytet na
                  którym opierasz swoje wypowiedzi, jakiegoś ojca filozofii (najlepiej matkę).

                  Nie bij po oczach.

                  Twój forever
                  dr
                  • suzume Re: no i co, doktorku? 06.06.02, 09:59
                    dr_no napisał(a):

                    > - Suzi, świetnie, nie jestem przeciwny zacieraniu sie ról.

                    a więc o co ci konkretnie chodzi?

                    > - pisałem, że 1978 to nie jest mój rocznik (mój to 1974 i jestem rybką a Ty?

                    ja też

                    > - w wieku 48 lat usuniesz zmarszczki chirurgicznie a teraz możesz się
                    > posamrować tu i ówdzie, tym i owym

                    "samruję się", chociaż właściwie nie potrzebuję, bo natura łaskawie dała mi skórę
                    normalną i niealergiczną

                    > - wyższy etap rozwoju objawia się tak, że nie reaguję w taki nerwowy sposób.

                    nieee, wcale - dość łatwo wyprowadzić cię z równowagi, a wtedy walisz jak leci :)

                    > Przed odpaleniem komputera dla rozluźnienia postrugaj sobie ołówki, ułóż kilka
                    > puzzli. Poza tym cywilizacja mężczyzn jest trochę dłuższa niż kobiet.

                    dzielisz cywilizację na męską i kobiecą? gdzie przebiega granica (wystarczy z
                    dokłanością do 100 lat).
                    nawiasem mówiąc gratuluję, bo ja (głupia baba) myślałam, że się uzupełniamy, a
                    nie przeciwstawiamy...

                    > Wy
                    > dopiero raczkujecie, gubicie się, jednym słowem uprawiacie partyzantkę.
                    > Nerwowo, bez czucia, impulsywnie byle się odgryźć, wiele osób się może zrazić
                    > do takiego sposobu walki o swoje prawa. Wskaż mi jakiś moralny autorytet na
                    > którym opierasz swoje wypowiedzi, jakiegoś ojca filozofii (najlepiej matkę).

                    wiesz co? nie chce mi się w taki sposób gadać. co ma płeć do autorytetu?
                    • dr_no Re: no i co, doktorku? 06.06.02, 18:09
                      - tak tylko wspomniałem, niewinnie, po prostu role społeczne się zacierają, a
                      może lepiej by było powiedzieć upodabniają
                      - jestem pod wrażeniem, co mówią horoskopy i szklana kula?
                      - nie poddawaj się smaruj, smaruj
                      - przyganiał kocioł garnkowi
                      - chciałem Cię zdenerwować:))
                      • suzume Re: no i co, doktorku? 07.06.02, 11:10
                        > - tak tylko wspomniałem, niewinnie, po prostu role społeczne się zacierają, a
                        > może lepiej by było powiedzieć upodabniają

                        i?

                        > - jestem pod wrażeniem, co mówią horoskopy i szklana kula?

                        może Ty mi powiesz?

                        > - nie poddawaj się smaruj, smaruj

                        w końcu ktoś musi utrzymywać przemysł kosmetyczny :)

                        > - przyganiał kocioł garnkowi

                        prawda, kotle?

                        > - chciałem Cię zdenerwować:))

                        pudło. ja się wogóle nie denerwuję - najwyżej mnie czasem brzuch boli ze śmiechu.
                        kraj mamy wolny i każdy może sobie realizować model jaki mu się żywnie podoba,
                        dopóki nie krzywdzi innych. dlatego bawią mnie setnie zarówno piewcy tradycji,
                        jak i "zwalczcze" kur domowych.
                        • dr_no Re: no i co, doktorku? 07.06.02, 16:53
                          - to tylko refleksja, szukasz zaczepki?
                          - mogę powiedzieć ale nie na forum
                          - ale zauważasz jakieś zmiany?
                          - :)
                          - to ciekawe, bo wyżej niemal płakałaś mi na ramieniu jakie to głupoty są tu
                          wypisywane
                          • suzume Re: no i co, doktorku? 07.06.02, 17:05
                            dr_no napisał(a):

                            > - to tylko refleksja, szukasz zaczepki?

                            chcę wiedzieć więcej

                            > - mogę powiedzieć ale nie na forum

                            robi się tajemniczo...

                            > - ale zauważasz jakieś zmiany?

                            nie, nadal nie mam zmarszczek :(((

                            > - :)

                            ;)

                            > - to ciekawe, bo wyżej niemal płakałaś mi na ramieniu jakie to głupoty są tu
                            > wypisywane

                            bo to są głupoty, generalnie i szczególnie
                            a ramię masz niewygodne :P
                            • dr_no Re: no i co, doktorku? 07.06.02, 21:56
                              - to była r e f l e k s j a, nie musi mieć konkretnego celu to było tylko
                              wyrażenie myśli, wrrrr
                              - już mam dreszcze... lubię tajemnicze atmosfery:)
                              - bardzo się cieszę, dopinguję Ci, trzymam kciuki
                              - głupoty w formie, może to nie był szczyt ukrytych ironii i aluzji, ale coś w
                              tym jest... na poważnie to dostrzegam tu spór o pojęcia w gruncie rzeczy chodzi
                              o to samo (patrz przykład instynkt macierzyński). Moje ramiona są wygodne i
                              miłe w dotyku, nie widziałaś to nie mów!:)
                              • suzume Re: no i co, doktorku? 10.06.02, 10:08
                                dr_no napisał(a):

                                > - to była r e f l e k s j a, nie musi mieć konkretnego celu to było tylko
                                > wyrażenie myśli, wrrrr

                                oj, bo się wystraszę...;)

                                > - już mam dreszcze... lubię tajemnicze atmosfery:)

                                no masz - szklane kule, kadzidła i przedziwne widziadła

                                > - bardzo się cieszę, dopinguję Ci, trzymam kciuki

                                "dać jej szansę"?

                                > - głupoty w formie, może to nie był szczyt ukrytych ironii i aluzji, ale coś w
                                > tym jest... na poważnie to dostrzegam tu spór o pojęcia w gruncie rzeczy chodzi
                                > o to samo (patrz przykład instynkt macierzyński).

                                ależ to nie miały być ani aluzje, ani ironie - tylko stwierdzenie faktu. a
                                poważnie - masz rację.

                                > Moje ramiona są wygodne i
                                > miłe w dotyku, nie widziałaś to nie mów!:)

                                obiecanki...
                                • dr_no Re: no i co, doktorku? 10.06.02, 14:28
                                  - hmm, szukasz jednak zaczepki, dymisz...
                                  - dodaj wróżenie z fusów
                                  - celna samokrytyka?
                                  - zgadzamy się, razem, mamy taką samą opinię, ojej...
                                  - nie wierzysz? nie oszukuję
                                  • suzume Re: no i co, doktorku? 10.06.02, 14:42
                                    dr_no napisał(a):

                                    > - hmm, szukasz jednak zaczepki, dymisz...

                                    ja? no tutaj to ci się przyśniło. budzimy się!

                                    > - dodaj wróżenie z fusów

                                    a z tego się wróży? powaga?

                                    > - celna samokrytyka?

                                    oraz duży dystans do siebie, czego niektórym tu brakuje (nie mówię o tobie, nie
                                    napinaj się tak)

                                    > - zgadzamy się, razem, mamy taką samą opinię, ojej...

                                    się porobiło

                                    > - nie wierzysz? nie oszukuję

                                    no wierzę, wierzę. no już dobrze :)
                                    • dr_no Re: no i co, doktorku? 10.06.02, 22:48
                                      - to dobrze, bardzo grzecznie, jak na taką szpilę jak Ty
                                      - ale co Ty, moja droga, widzisz w gwiazdach?:)
                                      - nieco powyżej nie zachowałaś dystansu co do hojności natury:))
                                      - Powiedz mi jedną rzecz, skoro mniej więcej my mamy takie same zdanie, skąd
                                      taki rozjazd w poglądach i trudność w znalezieniu kompromisu pomiędzu stronami
                                      w temacie "instynktu macierzyńskiego", sztuka dla sztuki? Po drugie nie
                                      zauważasz przypadkiem, że pojawia się pewna radykalizacja stanowisk i zwyczajna
                                      pyskówka (patrz wypowiedzi poniżej)? Winny jest tylko Maciej? Może jest uparty,
                                      ale ma swój styl i należy się do niego przyzwyczaić. A droge panie poniżej
                                      patrzą na niego jak na schabowego przed zjedzeniem. Zula z początku stonowana
                                      teraz najchętniej wszystkich wyrzucałaby z tego forum. O zgrozo! No nie wiem w
                                      sumie to mam tu mały staż.
                                      - no, dzięki. już jestem spokojny... teraz możesz sobie pomarzyć.
                                      • Gość: suzume Re: no i co, doktorku? IP: *.waw.prokom.pl 11.06.02, 11:08
                                        dr_no napisał(a):

                                        > - to dobrze, bardzo grzecznie, jak na taką szpilę jak Ty

                                        :)))

                                        > - ale co Ty, moja droga, widzisz w gwiazdach?:)

                                        konstelacje

                                        > - nieco powyżej nie zachowałaś dystansu co do hojności natury:))

                                        może trochę

                                        > - Powiedz mi jedną rzecz, skoro mniej więcej my mamy takie same zdanie, skąd
                                        > taki rozjazd w poglądach i trudność w znalezieniu kompromisu pomiędzu stronami
                                        > w temacie "instynktu macierzyńskiego", sztuka dla sztuki?

                                        nie mam pojęcia skąd ten rozjazd, może się nie słuchamy, a może źle reagujesz na
                                        feminizm (wiesz, chłopożerne babiszony)?
                                        co do instynktu napisałam - widzę predyspozycje, nie wiem natomiast, czy objawia
                                        się sam instynkt

                                        > Po drugie nie
                                        > zauważasz przypadkiem, że pojawia się pewna radykalizacja stanowisk i zwyczajna
                                        > pyskówka (patrz wypowiedzi poniżej)? Winny jest tylko Maciej? Może jest uparty,
                                        > ale ma swój styl i należy się do niego przyzwyczaić. A droge panie poniżej
                                        > patrzą na niego jak na schabowego przed zjedzeniem. Zula z początku stonowana
                                        > teraz najchętniej wszystkich wyrzucałaby z tego forum. O zgrozo! No nie wiem w
                                        > sumie to mam tu mały staż.

                                        wiesz, z maciejem to jes tak, że wystarczy powiedzieć "dziecko", a on dorabia
                                        sobie do tego całą ideologię (konkretnie: "bo ty nie lubisz dzieci, więc jesteś
                                        nienormalna"). była tu kiedyś dyskusja, w której maciej się udzielał rzucając
                                        tzw. argumenty (argument wg. macieja to stwierdzenie "tak jest, bo JA tak
                                        uważam"). krzyczał, że feministki chcą odebrać przywileje mężczyznom (np. wyższe
                                        pensje), a nie chcą oddać im swoich przywilejów (np. bycia całowaną w rękę), poza
                                        tym faceci mają gorzej, bo muszą iść do wojska. kilka pań, wśród nich ja,
                                        tłumaczyło maciejowi, że uważają obowiązkową służbę wojskową za zły pomysł -
                                        należy to zmienić, dopuścić do służby zasadniczej kobiety i niech służy kto chce.
                                        efekt? 3 posty niżej maciej krzyczał, że kobiety chcą odebrać mężczyznom ich
                                        przywileje i nie służą w wojsku, co jest jawną niesprawiedliwością, a żadna
                                        kobieta nie zajęła w tej sprawie konkretnego stanowiska. wybacz, ale mi ręce
                                        opadają, jak widzę ten jego "styl" i mogę mu co najwyżej rzucić "dobre słowo".
                                        problem polega na tym, że maciej nie dyskutuje z poglądami danej osoby, tylko z
                                        własnymi na jej temat _wyobrażeniami_ (których nie mógł w żaden sposób zbudować
                                        na jej wypowiedziach). widziałeś jak odezwał się do zuli? nie przeczytał książki,
                                        o której ona mówiła, tylko a priori stwierdził, że są tam głupoty. jak znam
                                        macieja, to książka jest głupia, bo: poleciła mu ją przeciwniczka w dyskusji i
                                        napisała ją kobieta. druga rzecz jest o tyle ważna, że prowadzi do prostego
                                        wniosku, że ta wstrętna feministka chciał po prostu oczernić szlachetnego freuda.
                                        a może tam były jakieś przypisy, cytowane źródła? nieważne - maciej nie będzie
                                        tracił czasu na takie dyrdymały, które i tak są nieprawdziwe (on to wie na pewno).
                                        no, to tyle o macieju, który podpadł mi osobiście z tych właśnie powodów. może
                                        zuli też zalazł za skórę? nie wiem - nie mój problem.

                                        > - no, dzięki. już jestem spokojny... teraz możesz sobie pomarzyć.

                                        wiesz co? to ja może zamiast marzyć wprowadzę to w czyn i poprzytulam się do
                                        męża :)
            • Gość: zula Re: Do Zuli IP: *.leased-02.binet.pl 05.06.02, 21:52
              dr_no napisał(a):

              > 1. no to jej zdanie jest argumentem czy nie?
              of course! podwójnie, bo wybiła się przeciw całej tej penisomanii jako jedna z
              pierwszych!

              > 3. dobre :)))) extra:))) a to świnia! nie podchodzisz do niego aby zbyt
              > emocjonalnie, stary był jaki był ale coś tam stworzył, poza paroma bykami kilka
              > rzeczy pozostało do dzisiaj

              co to znaczy że extra...kazirodztwo extra???????
              żeby było w duchu tej rozmowy: to już w ogóle przeciw genom.....

              • dr_no Re: Do Zuli 06.06.02, 18:14
                Gość portalu: zula napisał(a):

                > dr_no napisał(a):
                >
                > > 1. no to jej zdanie jest argumentem czy nie?
                > of course! podwójnie, bo wybiła się przeciw całej tej penisomanii jako jedna z
                > pierwszych!

                penisomani... oj zula, jedno Cię tylko obchodzi, brzydko

                > > 3. dobre :)))) extra:))) a to świnia! nie podchodzisz do niego aby zbyt
                > > emocjonalnie, stary był jaki był ale coś tam stworzył, poza paroma bykami
                > kilka
                > > rzeczy pozostało do dzisiaj
                >
                > co to znaczy że extra...kazirodztwo extra???????
                > żeby było w duchu tej rozmowy: to już w ogóle przeciw genom.....
                >

                i jeszcze to Ci ciągle w głowie, bo ja oczym innym, o tych poglądach co
                zacytowałaś, są śmiszne:)
                • Gość: zula Re: Do Zuli IP: *.leased-02.binet.pl 06.06.02, 20:42
                  > oj zula, jedno Cię tylko obchodzi, brzydko

                  2 posty temu pamiętałes jeszcze o czym rozmawiamy (o freudzie) a teraz już nie
                  pamietasz- to źle o tobie, jako o dyskutancie, świadczy. nie będę zatem
                  kontynuować kwestii freuda.
                  >

                  > > co to znaczy że extra...kazirodztwo extra???????
                  > i jeszcze to Ci ciągle w głowie, bo ja oczym innym, o tych poglądach co
                  > zacytowałaś, są śmiszne:)

                  aha...smieszne...ha ha ha...?

          • Gość: Maciej Re: Do Zuli IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.06.02, 23:20
            Gość portalu: zula napisał(a):


            > freud był w kazirodczym związku ze swoją córką anną- gdy pisał o kazirodztwie,
            > kompleksie penisa itd, siebie samego nie brał pod uwagę, tak jakby tego nie
            > było...(to zaczerpniete z książki 'feminizm' jakiejś amerykanki)


            Bzdura. Czytałem kiedyś biografie autorstwa Irvinga Stone'a, m.in. dwutomową
            biografię Freuda. Stone słynia z dokładnosci jako biograf. Żadnych bzdur o
            kazirodztwie tam nie było.
            Nb. gratuluje Ci wyboru plotkarskich lektur - to takie kobiece - snuć
            przypuszczenia i fantazjować, kto z kim sypia i dlaczego.
            • Gość: soso no i co, doktorku? IP: 195.41.66.* 06.06.02, 06:36
              'Cywilizacja mezczyzna jest dluzsza niz cywilizacja kobiet.'

              Ha, ha, ha!!!!!!!!!!!!!!!

              Czekam na dalsze 'madrosci'.
              • dr_no Re: no i co, doktorku? 06.06.02, 17:41
                soso w dalszym ciągu dajesz się łatwo podpuścić :))
            • Gość: zula Re: Do Zuli IP: *.leased-02.binet.pl 06.06.02, 09:32
              > Bzdura. Czytałem kiedyś biografie autorstwa Irvinga Stone'a, m.in. dwutomową
              > biografię Freuda. Stone słynia z dokładnosci jako biograf. Żadnych bzdur o
              > kazirodztwie tam nie było.

              właśnie. czytałeś KIEDYŚ.
              słyszałeś kiedyś o czyms takim jak przemilczanie faktów? kiedyś np. było nie do
              pomyslenia, żeby oskarżyć znaną osobę o molestowanie seksualne- same ofiary się
              tego wstydziły(o tym w ksiażce 'dlaczego kobiety kłamią' h.g. lerner) no bo jak
              można takiego słynnego męzczyznę pograżać w takie przyziemności? autorka sama,
              będąc studentka, była nagabywana przez Wielką Znaną Osobę, znosiła to dzielnie,
              ale gdy w końcu jedna ze studentek oskarzyła go NIKT, żadna inna dziewczyna jej
              nie poparła...to było 30 czy 40 lat temu. Autorka zastanawia się czemu tak
              było...i dochodzi do wnisku, że kiedyś po prostu chroniło się autorytety za
              wszelka cenę- nawet prawa do własnego ciała. I nikt. prócz 1 osoby, nie śmiał
              zaprotestować. Teraz jest inaczej. Teraz juz MOŻNA mówić. Jeśli boisz się oswoić
              z prawdą, że freud baraszkował ze swoją córeczką, po czym wstawał i pisał
              kolekjny rozdział o tym, jacy to męzczyźni są sexy, a kobiety be.
              książka była autorstwa ellyn kasshack, wydana przez GWP, które jest poważnym
              wydawnictwem, jeśli jesteś zorientowany na rynku wydawniczym, ta nazwa na pewno
              nie jest ci obca ;-) to największe wydawnictwo psychologiczno- genderowe w
              polsce, zakładam, że rozumiesz o czym piszę, jesli nie, napiszę ci DUŻYMI
              LITERAMI: TO NIE JEST BRUKOWE WYDAWNICTWO, ignorancie.

              > Nb. gratuluje Ci wyboru plotkarskich lektur - to takie kobiece
              > snuć
              > przypuszczenia i fantazjować

              nic o mnie nie wiesz, i nie zyczę sobie sobie tego rodzaju komentarzy. snuj sobie
              przypuszczenia i fantazjuj o kims innym niż o mnie. Najlepiej sam siebie
              zanalizuj, przecież jesteś taki 100%męski, cudowny, oczytany, cud miód i orzeszki-
              idealny obiekt do studiowania głębii psychologicznej, przemysleń, predyspozycji
              genetycznych! nie marnuj swojego talentu na uczestników tego forum!
              Ale ale: co widzę- "to takie kobiece"- czy to znaczy, że nienawidzisz kobiet?
              kobieta= najgorsze? A twoja żoneczka? Może ona nie jest kobietą, skoro jest taka
              dobra? Może ona jest Wikingiem, i ty się jej boisz, a swoje frustracje wylewasz
              na Bogu-ducha-winne uczestniki forum, hę?

              > snuć
              > przypuszczenia i fantazjować, kto z kim sypia i dlaczego.

              z tego, co zaobserwowałam to mężczyźni słyną z tego rodzaju plotek i pomówień,
              najjaskrawszym tego przykłedem jest dyskryminacja homoseksualistów, której
              dopuszczaja się przede wszystkim mężczyźni, i to w agresywny sposób. Dlaczego? Bo
              ktos się kocha inaczej niż superhipermacho!- to z nim jest coś nie tak, nie ze
              mną, bron Boże!
              Mam gdzieś, co inni robią w łóżku, chyba, że chodzi o gwałt, pedofilię i tego
              typu postawy, które nie można juz nazwać chęcią do igraszek obu stron.




              • suzume Re: Do Zuli 06.06.02, 10:22
                zula
                daj spokój - na macieja szkoda słów. możesz mu czasem wsadzić szpilę dla
                poprawienia sobie humoru, ale nie tłumacz mu oczywistości, bo on i tak nie
                zrozumie. tzn. chciałam powiedzieć i tak będzie ponad i nie zniży się do Twojego
                poziomu (że o swoim nie wspomnę).
                wszystko to przez to, że kobiety są mniej inteligentne niż mężczyźni, bo mają
                mniejsze mózgi i mniej ich pośród szachistek. do tego są słabsze fizycznie. poza
                tym on rozmawia poważnie tylko z NORMALNYMI i mądrymi kobietami, tzn. takimi,
                które rozumieją swoją niższość i za największą radość życia uważają pranie gaci.
                a mężczyźni - wiadomo, to debeściaki. pośród nich maciej jest oberfacetem - ta,
                która tego nie uznaje jest frustratką. proste, prawda?
                jak mawia maciej - co było do udowodnienia.

                pozdrawiam,
                su

                ps: nie przejmuj się, bo maciej i tak nie zauważy różnicy między Twoim poważnym
                argumentem, a uszczypliwością - złośliwą szpilę.
                • Gość: zula Re: Do Zuli IP: *.leased-02.binet.pl 06.06.02, 20:26
                  cześć Suzume,
                  ja jestem na tym forum dopiero od tygodnia, stopniowo zauważam, że dyskusje
                  polegaja generalnie na tym że:

                  strona A, czyli większość uczestników, pisze normalnie, logicznie i bez wycieczek
                  osobistych. Przede wszystkim nie zmusza drugiej do przyznawania racji tekstami:
                  co było do udowodnienia, udowodniłem, koniec dyskusji!

                  strona B, czyli Maciej mówi: jestes feministka, a feministki są nienormalne.
                  koniec dyskusji!

                  jakie byłoby forum bez macieja (itp)?
                  jaki byłby świat bez wojen...?

                  pozdrawiam

                  zula

                  ps. jakiś mój znajomy niedawno zauważył, że forum jest fajne, ale tak naprawdę
                  skierowane nie do tych, do których powinno...
              • Gość: Maciej prosze o dowody - do Zuli IP: 217.99.1.* 08.06.02, 17:45
                Gość portalu: zula napisał(a):


                > freud baraszkował ze swoją córeczką, po czym wstawał i pisał
                > kolekjny rozdział o tym, jacy to męzczyźni są sexy, a kobiety be.
                > książka była autorstwa ellyn kasshack, wydana przez GWP, które jest poważnym
                > wydawnictwem,

                Łatwo jest oskarżyć człowieka, który nie zyje od kilkudziesięciu lat i nie ma
                rodziny, która wniosłaby do sądu pozew o zniesławienie. Proszę o dowody
                kazirodztwa Freuda - fakt, że twierdzi tak jakaś feministka, takim dowodem
                jeszcze nie jest. Jakie dowody przytacza autorka ksiązki, wydanej przez GWP, na
                poparcie swoich twierdzeń?

                Jeśli nie ma solidnych dowodów (a tylko refleksje w stylu - "kiedys nie wypadało
                oskarżać o molestowanie, a teraz już tak wypada, a nawet jest to modne") - to
                zarówno autorka ksiązki, jak i Ty, powtarzając te bzdury - zasługujecie na
                najwyższą pogardę.
                • Gość: zula Re: prosze o dowody - do Zuli IP: 2.4.STABLE* / 192.168.17.* 08.06.02, 18:32
                  > zarówno autorka ksiązki, jak i Ty, powtarzając te bzdury - zasługujecie na
                  > najwyższą pogardę.

                  :-))))
                  "zbudź się, nim zaczniesz skandować, zbudź się, to niedobry sen..."

                  • Gość: Maciej No i co? Nie ma dowodów? - do Zuli IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.02, 15:53
                    Gość portalu: zula napisał(a):

                    > > zarówno autorka ksiązki, jak i Ty, powtarzając te bzdury - zasługujecie na
                    >
                    > > najwyższą pogardę.
                    >
                    > :-))))
                    > "zbudź się, nim zaczniesz skandować, zbudź się, to niedobry sen..."

                    Oczernianie innych to takie proste... :-)
                    Udowodnienie swoich obrzydliwych oskarżeń - to Cię już nie interesuje?
                    Z wyrazami pogardy -

                    • Gość: zula do szowinisty- hobbysty IP: *.leased-02.binet.pl 10.06.02, 17:40
                      Gość portalu: Maciej napisał(a):

                      > Gość portalu: zula napisał(a):
                      >
                      > > > zarówno autorka ksiązki, jak i Ty, powtarzając te bzdury - zasługujec
                      > ie na
                      > >
                      > > > najwyższą pogardę.
                      > >
                      > > :-))))
                      > > "zbudź się, nim zaczniesz skandować, zbudź się, to niedobry sen..."
                      >
                      > Oczernianie innych to takie proste... :-)
                      > Udowodnienie swoich obrzydliwych oskarżeń - to Cię już nie interesuje?
                      > Z wyrazami pogardy -

                      golo, ja studiuję na kierunku gender(studiuję na 2 kierunkach), gadam z ludźmi,
                      którzy są profesorami, doktorami, ludźmi, którzy na pewno znaja sie na tym lepiej
                      niz ktoś taki jak ty- szowinista-hobbysta. oni badaja te sprawy całe swoje życie,
                      a nie tylko po to, żeby znaleźć jakies najgłupsze, najzałosniejsze fragmenty
                      niektórych ksiażek po to, zeby zacytować je na tym forum i poobrażać innych.
                      to jest mój wybór, w czyje słowa wierzę, a w czyje nie!
                      idź na drzewo i nie pisz juz do mnie, NIGDY. a gardzic to sobie możesz swoim
                      chomikiem, i do niego tak się odnosić, pałko.

                      >

                      • Gość: anett Re: do szowinisty- hobbysty IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 10.06.02, 18:27
                        Zwariować można.
                        Co to za koleś.
                        Boże jak pomyśle, że w Polsce jest ich pełno...to lepiej stąd wyjeżdzać.
                        Szanowny PAnie MAcieju wystusowywuję do Pana apel:
                        1.Powiem po lepperowsku (o proszę jak się wdrożył do języka) i stricte po
                        męsku: Do szkoły!!!!! Chamie!!!!!!!!
                        2.Radzę zaakceptować zachodzące w naszym społeczeństwie zmeiny związaniem z
                        powiedziałby Pan "feminizacją" życia publicznego. Kobiety w rządzie. Kobiety w
                        pracy. Kobieta- szef. Kobiety-sędziny i prawniczki. Kobiety- dyrektorki...Ach
                        coż to za FATALISTYCZNA wizja prawda? Nic tylko się pociąć. By oszczędzić sobie
                        problemów związanych z korelowaniem jakoś ze światem współczesnym- radzę starać
                        się zaakceptować zachodzące zmiany.
                        3.NA początek proponuję wziąc obrazeczek taki ze szkolnego podręcznika do
                        biologi dla postawówki, spojrzeć na niego próbując nie osadzać wzroku jedynie w
                        oklicach krocza i klatki piersiowej w celu poszukiwania nowych "inspiracji" do
                        przemyśleń (choć nie......niech Pan lepiej popatrzy. Być może kiedyś nie
                        pozwalanu Panu i teraz ma Pran uraz, widzi PAn WAGINĘ i wpada w tak wielkie
                        zdziwienie, że myśl o tym sprytnym, tajemniczym, nieznanym, urządzeniu wprawia
                        PAna w conajmniej histerie- stąd ta niechęc) Wracając- niech Pan spróbuje
                        skierować swoje spojrzenie na górną część obrazka, podniesie palec wskazujący i
                        mówi:"TO jest człowiek",wtedy zdziwi się PAn niepomiernie i zaraz
                        stwierdzi "TEn człowiek ma mózg" i niech zaraz Pan weźmie głęboki oddech żeby
                        się nie zakrztusić i powie "TO przecież kobieta!"
                        3. NAstęppny etap będzie wyjątkowo bolesny. Trzeba będzie dla sprawdzenia
                        prymytiwyzmu czynności podejmowanych przez kobiety i być może Pana kobietę w
                        domu (jeśli zdołał ją PAn jeszcze utrzymać przy sobie) i proszę zrobić to co
                        ona. WIemy, wiemy, że taka praca to praca dla parobków. KSiążęta sobie rąk nie
                        brudzą. Ale czyż Dobry Władca nie potrafi zarządzać całym Państwem? Tak więc
                        niech Pan spróbuje troche sobie pozarządzać, zorganizować wszystko tak, jak on
                        a to robi. RPZygotować sniadanie, wyrpasować koszule, ułożyć skrapetki na
                        brzegu łóżka i spodenki w kant co by biedaczek nie zgubił się w codziennych
                        obowiązkach, potem zrobić śnaidanka- dwa w domku i do pracy, poprawić zepsuty
                        np. pochmurną pogodą humorek i wyprawić synka do pracy. PRzepraszam do PRACY.
                        POtem posprzątać dom. Dokładnie. Włączając mycie podłóg. PRzygotować dwudaniowy
                        obiadek, podczas którego PAN DOMU nie otworzy ust, bo jest TAKI zmęczony. Bo
                        przecież on PRACUJE a nie OPIEPRZA sie cały dzień po domu. Potem jeszcze niech
                        Pan posprząta po znerwicowanym mężu talerze, pozmywa, w końcu w domu musi być
                        czysto i szybciutko zacznie myśleć nad organizacją kolacyjki. Aha niech PAn
                        jeszcze nie zapomni o POWABIE. JAk facet dobnrze zje, to przeciez musi
                        jeszcze...Tak, niech Pan nie zapomni o zwiewnym szlafroczku, zadbanych dłoniach
                        (zniszczone płynem do mycia naczyń), szpileczkach, może jakieś paski, pejcze...?
                        A potem niech Pan powie- ach tamoja żona zaniedbała się. TAka nieumalowana, nie
                        nosi szpilek po domu, nie uśmiecha się. Ciekawe dlaczego. Przecież ona nie ma
                        nic do roboty.
                        4. ZAnim Pan zacznie przywoływać znane tytuły z dziedziny psychologii radzę ją
                        gruntownie poznać. Bo widzi Pan tak się składa, że wspołczesna psychologia
                        stawia pod znakiem zapytania wiele teorii Freuda i otwarcie mówi o jego
                        skłonnościach homoseksualnych o lęku do kobiet. Proszę sobie to przeanalizować.
                        CZyżby podobny problem? Tylko ludzie zwichorwani i niespełnieni seksualnie
                        pałają nagłą, niewytłumaczalną, nie popartą żadnymi racjonalnymi przykładami
                        nienawiścią do płci przeciwnej. Aha- Freud, mimo, że ustanowił podwalinę
                        pscyhologii, to także stworzył pewien krag teorii i nadinterpretacji, nie
                        mających związku z rzeczywistym stanem pacjenta. Trzeba pamiętać w jakiś
                        czasach żył Freud i jaka wtedy panowała atmosfera- zakłamanej moralności,
                        spychania sfery seksualnej na dalszy plan, wstydu i wstrzemięźliwości... TRzeba
                        było "rozbić" ten model, otworzyć purytańską Europę na inną wizję człowieka-
                        posaidającego podświadomość, głęboką psychikę oraz własną seksualność i Freud
                        zrobił to doskonale. Ale jak każda POCZĄTKOWA teoria miała wiele wad. Odsyłam
                        do liczyncyh pozycji w bibliotece a nie tylko biografii zakłamanej, choć
                        światłej- barwnej postaci... homoseksualisty z kompleksem Onana, pałającego
                        nienawiścią do kobiet.
                        A tak na marginesie. Kocham homoselsualistów. Tylko niech nie ukrywają swoich
                        preferencji i skłonności. TAka OTWARTA postawa jest niezwykle odważna i
                        imponująca.
                        CO Pan na to PAnie Macieju?
                        • Gość: Maciej feministyczna nietolerancja :-) IP: 217.99.1.* 10.06.02, 22:20
                          Skąd w Was tyle nienawiści do osoby o innych niż Wasze pogladach? A gdzie się
                          podziała Wasza tolerancja? ;-)

                          W pluciu jadem i oczernianiu - rzeczywiście jesteście bardzo sprawne.
                          Gratuluję! W tym akurat nie będę z Wami rywalizować. ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka