Dodaj do ulubionych

Nie kupię więcej Gazety Wyborczej

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 15:52
GW sięga dna. Udostępnia swe łamy nazistom i socjopatom takim jak Singer.
oczywiście gazetce nic się nie stanie od tego że nie będę dokładał do niej
setek złotych rocznie. Ale ziarno do ziarna etc. póki co nie mam innego
sposobu wyrażenia tego co myślę o tej gadzinówie. paniom feministkom polecam
gorącą wywiad z singerem Wasza ukochana Dunin jako wielbicielka Singera byc
może poda wam odpwoiednią interpretację jego wynurzeń.
Obserwuj wątek
    • kochanica-francuza Dunin wielbicielką Singera? 06.02.05, 16:25
      no,no...uzasadnij.
      • Gość: bezdenny Re: Dunin wielbicielką Singera? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 17:21
        czytywałem jej pochwały na temat Singera. szukał tekstów nie będę, bo mi się
        nie chce. Możesz uwierzyć na słowo, albo nie uwierzyć. Twój wybór
    • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.05, 17:39
      A moim zdaniem Singera mają prawo potępiać wyłącznie ludzie którzy rozumieją o
      czym on pisze. Zaś wbrew temu co się niektórym wydaje - umiejętność składania
      liter nie gwarantuje jeszcze, że bedzie się w stanie zrozumieć każdy tekst
      filozoficzny;)
      • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 06.02.05, 17:57
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > A moim zdaniem Singera mają prawo potępiać wyłącznie ludzie którzy rozumieją
        >o czym on pisze.

        Czy potępiasz Singera?
        • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.05, 18:24
          > Czy potępiasz Singera?


          "Wszystkiemu należy wierzyć, często rozróżniać, rzadko potępiać"
          Sw. Tomasz z Akwinu
          • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 06.02.05, 18:44
            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            > "Wszystkiemu należy wierzyć, często rozróżniać, rzadko potępiać"
            > Sw. Tomasz z Akwinu

            Pomyślałbym, że znasz świetnie pisma św. Tomasza, gdybym nie przeczytał tego
            cytatu w artykule pana Makowskiego w ostatniej "GW". Mniejsza o to.
            Czy potępiasz Singera?
            • Gość: barbinator wolę "rozróżniać" niż "potępiać" IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.05, 20:02
              > Czy potępiasz Singera?



              "Wszystkiemu należy wierzyć, często rozróżniać, rzadko potępiać"
              Sw. Tomasz z Akwinu

              • tad9 Re: wolę "rozróżniać" niż "potępiać" 06.02.05, 21:26

                Co chcesz przez to powiedzieć?
                • Gość: OnaOna Re: wolę "rozróżniać" niż "potępiać" IP: *.pl / 193.24.200.* 08.02.05, 07:25
                  Że się zacięła jak stara płayta...
      • Gość: bezdenny Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 18:53
        Gość portalu: barbinator napisał(a):

        > A moim zdaniem Singera mają prawo potępiać wyłącznie ludzie którzy rozumieją
        o
        > czym on pisze. Zaś wbrew temu co się niektórym wydaje - umiejętność składania
        > liter nie gwarantuje jeszcze, że bedzie się w stanie zrozumieć każdy tekst
        > filozoficzny;)

        A po czym poznać, czy ktos go rozumie, czy nie? tak czy owak jak sama widzisz
        moja decyzja jest bardzo racjonalna. Bo jeśli nie rozumiem co plecie singer ,
        to po co mi kupować gazetę, która zamieszcza teksty, których nie rozumiem?
        Jeśli zaś przyjąc , że rozumiem, to można zgodzić się iż pod wpływem tego co
        zrozumiałem podjąłem świadomą deycjże by nie wspierać gazety dającej łamy by
        ciekł po niej intelektualny rynsztok. I rynsztok moralny rzecz jasna.
        • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.02.05, 20:04
          Oczywiście, że twoja reakcja jest racjonalna. Ja zresztą uważam, że już dawno
          powinieneś był przestać kupować GW. Gdybym była tobą tak bym zrobiła.

          Pozdr. B.
      • Gość: trevik Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.dip.t-dialin.net 07.02.05, 12:43
        Czy w takim razie nalezysz do ludzi, ktorzy go (Singera nie bezdennego) rozumieja?

        Czy w takim razie wytlumaczysz mi, dlaczego aprecjonuje wartosc zycia ludzkie w
        konktekscie umiejetnosci precyzowania swoich pragnien a rownoczesnie twierdzi,
        ze wartosc zycia zwiezat powinna byc rowna zyciu ludzi a one przeciez nie maja
        sprecyzowanych swoich pragnien. Jak moze byc osoba uznawana za etyka juz na
        pierwszy rzut oka wewnetrznie sprzeczna?

        Przeczytalem wywiad z nim i nie jestem pewien, czy to on jest osoba, ktora ma
        dzisiaj wplyw, czy raczej dzisiejsze czasy maja na niego olbrzymi wplyw - po
        prostu facet jest zywa inkarnacja spolecznych tendencji, wlacznie z ich
        sprzecznosciami a ja nie jestem pewien, czy te tendencje sa wlasciwe i chyba
        mnie juz nie przyjdzie sie o tym w tym zyciu przekonac. Gdybym dzisiaj chcial
        zarabiac pieniadze na pisaniu ksiazek filozoficznych nie obieralbym trudna droge
        np. Kanta a wybralbym cos a'la etyka Singera (nie czytalem ksiazek, ale
        zakladam, ze sa duchem zgodne z wywiadem), bo wiedzialbym, ze ludzie to "kupia"
        - bo to juz jest (przynajmniej w Europie) "sprzedane", przynajmniej wnioskujac
        z jego mysli zawartych w wywiadzie.

        Na marginesie: wywiad jest potwornie tendencyjnie nastawiony - pytania do
        swieckiego etyka formulowane na gruncie etyki chrzescijanskiej u niechrzescijan
        (albo i chrzescijan, ktorzy jednak nigdy nie poznali racjonalistycznej krytyki
        religii, czyli wiekszosc w Polsce) moga spowodowac tylko niechec do samej religii.
        • ggigus czlowiek a zwierze 07.02.05, 15:51
          Nie rozumiem, czemu odmawiasz praw zwierzetom. Moge Ci podeslac teskt o
          najnowszych osiagnieciach w dziedzinie badania zwierzat - np. w mozgu bawiacych
          sie szczurow pojawia sie ta sama saubstancja, jaka wytwarza czlowiek, kiedy
          przezywa cos radosnego.
          Ryby odczuwaja bol, co stwierdzono bez zadnych watpliwosci.
          Okazalo sie, ze wiele zwierzat nie nabywa pewnych umiejetnosci instytnktownie,
          jak dotychczas sadzona, ale metoda prob i bledow.No coz, rozwija sie nauka i
          zwierzeta mozna lepiej zdadac i pozbyc sie paru przesadow.
          nie wiemy, jakie maja pragnienia zwierzeta, bo nie umiemy sie z nimi dogadac.
          Tylko tyle. Brak wspolnego jezyka nie moze od razu prowadzic do niekorzystnych
          dla drugiej strony wnioskow.
          • Gość: barbinator Re: czlowiek a zwierze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 16:01
            > nie wiemy, jakie maja pragnienia zwierzeta, bo nie umiemy sie z nimi dogadac.


            Z niektórymi umiemy. Podejrzewam, że Trevik nigdy nie miał psa czy kota. Ja
            zawsze miałam w domu jakiegoś zwierzaka i wiem doskonale, że one mają
            pragnienia... co więcej, potrafią bardzo sprytnie skłaniać człowieka do
            spełniania tych pragnień :)) Mój pies jak chce iść na spacer to przynosi mi
            buty, kot jak chce być głaskany to najpierw ociera się o nogi a jak nie
            skutkuje to wskakuje na biurko i uwala się przed monitorem:)

            Pozdr. B.
            • ggigus w sensie Trevikowym 07.02.05, 16:14
              nie mozemy, bo kazdy pies i kot pokazuje to nieco inaczej. Moj pies-nieboszczyk
              rano czujnie reagowal na kazdy ruch powiek i piszczal glosno. Bo byl psem-
              tyrandem.
              Swoja droga to fakt, ze oburzenie, jesli napisac, ze zwieze ma prawa, moze
              komunikowac, ma uczucia ip. wyrazaja glownie osoby, jtore nie maja nic do
              powiedzenia w temacie, bo nie maja i nie mialy zwierzat, a hjesli odwiedzaja
              kogos, kto ma psa, maja zaraz to slodkie lekkie obrzydzenie w oczach.
              pozdr
            • Gość: trevik Re: czlowiek a zwierze IP: *.dip.t-dialin.net 07.02.05, 16:43
              Ladnie, szkoda tylko, ze zamiast sie wzajemnie nakrecac nie zwrocilyscie uwage
              na to, co ja napisalem. A chodzilo mi o kontekst tego, co okreslil Singer i
              bynajmniej w przypadku ludzi nie chodzilo mu o obszar podstawowych pragnien,
              ktore wy opisujecie, bo niemowlaki tez takowy posiadaja (moze inny zestaw owych
              pragnien jest) a o tym ja napisalem. Ale w sumie po co sie wtracam... piszcie
              sobie dalej, powodzenia.

              > Podejrzewam, że Trevik nigdy nie miał psa czy kota.

              To zle podejrzewasz, nawet odnosnie czasu terazniejszego... Mam bardzo
              bezczelnego kota (ma w pewien sposob charakterystyczne spojrzenie, dlatego
              nazwalem go Adolf).
              • ggigus drogi wlascicielu Adofla! 07.02.05, 17:04
                Oto, co napisales:
                Czy w takim razie wytlumaczysz mi, dlaczego aprecjonuje wartosc zycia ludzkie w
                konktekscie umiejetnosci precyzowania swoich pragnien a rownoczesnie twierdzi,
                ze wartosc zycia zwiezat powinna byc rowna zyciu ludzi a one przeciez nie maja
                sprecyzowanych swoich pragnien. Jak moze byc osoba uznawana za etyka juz na
                pierwszy rzut oka wewnetrznie sprzeczna?


                Moze napiszesz dokladniej,o co Ci chodzi, miast nerwowo reagowac.
              • Gość: barbinator Re: czlowiek a zwierze IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 17:36
                I tu się mylisz. Dokładnie to samo zamierzałam do ciebie napisać zanim
                przeczytałam post Giggus, tu nie ma mowy o żadnym "nakręcaniu się" (dość
                protekcjonalne to twoje sformułowanie zresztą, ale mniejsza z tym). Po prostu
                natychmiast zauważyłam w którym miejscu popełniasz błąd w rozumowaniu.
                Napisałeś tak

                "Czy w takim razie wytlumaczysz mi, dlaczego aprecjonuje wartosc zycia ludzkie w
                konktekscie umiejetnosci precyzowania swoich pragnien a rownoczesnie twierdzi,
                ze wartosc zycia zwiezat powinna byc rowna zyciu ludzi a one przeciez nie maja
                sprecyzowanych swoich pragnien. Jak moze byc osoba uznawana za etyka juz na
                pierwszy rzut oka wewnetrznie sprzeczna?"

                Skoro zwierzęta posiadają pragnienia, to nie można mówić o żadnej wewnętrznej
                sprzeczności. Możesz naturalnie nie zgadzać się z tym, że pragnienia dorosłego
                psa (i wcale nie są to wyłącznie pragnienia, jak piszesz "podstawowe" - o
                pragnieniach podstawowych można mówić w odniesieniu do akwarium z rybkami, ale
                nigdy w odniesieniu do psa!) są stawiane wyżej niż pragnienia noworodka (ja na
                przykład wcale się z tym nie zgadzam), jednak nie możesz zarzucac Singerowi
                sprzeczności, której tutaj nie ma.
                BTWT. To bardzo częste na forum zjawisko: ludzie uważają, że skoro coś jest
                niezgodne z ich własnymi poglądami to znaczy, że musi kryć w sobie jakąś
                sprzeczność, błąd logiczny. A przecież nie zawsze tak jest.

                Pozdr. B.
                • Gość: trevik Re: czlowiek a zwierze IP: *.dip.t-dialin.net 07.02.05, 21:59
                  Zaczne od konca:

                  > Skoro zwierzęta posiadają pragnienia, to nie można mówić o żadnej wewnętrznej
                  > sprzeczności. Możesz naturalnie nie zgadzać się z tym, że pragnienia dorosłego
                  > psa (i wcale nie są to wyłącznie pragnienia, jak piszesz "podstawowe" - o
                  > pragnieniach podstawowych można mówić w odniesieniu do akwarium z rybkami, ale
                  > nigdy w odniesieniu do psa!) są stawiane wyżej niż pragnienia noworodka (ja na
                  > przykład wcale się z tym nie zgadzam), jednak nie możesz zarzucac Singerowi
                  > sprzeczności, której tutaj nie ma.

                  Moim zdaniem jest. A to dlatego, ze Singerowi jak mniemam chodzi o pragnienia
                  "wyzsze" a nie chec zabawy i spozycia pokarmu. Jesli tego nie napisalem, to
                  dlatego, ze wydawalo mi sie to oczywiste. Jasne, ze wszystko bedzie kwestia tego
                  jak owe pragnienia sprecyzujemy i wten oto prosty sposob zejdziemy zaraz do
                  poziomu np. owadow, bo one tez maja pewnie jakies drobne swoje pragnienia.

                  > BTWT. To bardzo częste na forum zjawisko: ludzie uważają, że skoro coś jest
                  > niezgodne z ich własnymi poglądami to znaczy, że musi kryć w sobie jakąś
                  > sprzeczność, błąd logiczny. A przecież nie zawsze tak jest.

                  Nie twierdze. Sam czasem bywam w bledzie i lubie, gdy mnie ktos z niego
                  wyprowadzi, ale w tym momencie nie zgadzam sie z facetem jak cholera. Jego
                  argumentacja po prostu do mnie nie trafia - moze dlatego, ze ma kompletnie inna
                  hierarchie wartosci niz moja a od przyjetej hierarchii pewnie zalezy w etyce
                  wszystko.

                  Pozycze sobie moze jakas jego ksiazke w Polsce i przeczytam, wtedy bede sie mogl
                  lepiej wypowiedziec.
                  • Gość: bezdenny Re: czlowiek a zwierze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 23:07
                    Gość portalu: trevik napisał(a):

                    > Nie twierdze. Sam czasem bywam w bledzie i lubie, gdy mnie ktos z niego
                    > wyprowadzi, ale w tym momencie nie zgadzam sie z facetem jak cholera. Jego
                    > argumentacja po prostu do mnie nie trafia - moze dlatego, ze ma kompletnie
                    inna
                    > hierarchie wartosci niz moja a od przyjetej hierarchii pewnie zalezy w etyce
                    > wszystko.

                    To może być jeden z powodów. Drugi to taki, że to bełkot - niespójny
                    niekonsekwentny, wewnętrznie sprzeczny, żonglujący pojęciami, a te w trakcie
                    lotu zmieniają swoje pierwotne znaczenie. Prawdziwy "sztukmistrz z Lublina".
                    I to na razie na tyle, a poetm może napiszę więcej.
          • Gość: Andzrejto Re: czlowiek a zwierze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.02.05, 14:03
            Nie rozumiem, czemu odmawiasz praw zwierzetom. Moge Ci podeslac teskt o
            najnowszych osiagnieciach w dziedzinie badania zwierzat - np. w mozgu bawiacych
            sie szczurow pojawia sie ta sama saubstancja, jaka wytwarza czlowiek, kiedy
            przezywa cos radosnego.
            Ryby odczuwaja bol, co stwierdzono bez zadnych watpliwosci.
            Okazalo sie, ze wiele zwierzat nie nabywa pewnych umiejetnosci instytnktownie,
            jak dotychczas sadzona, ale metoda prob i bledow.No coz, rozwija sie nauka i
            zwierzeta mozna lepiej zdadac i pozbyc sie paru przesadow.
            nie wiemy, jakie maja pragnienia zwierzeta, bo nie umiemy sie z nimi dogadac.
            Tylko tyle. Brak wspolnego jezyka nie moze od razu prowadzic do niekorzystnych
            dla drugiej strony wnioskow.
            > A to bardzo ciekawe, bo w świetle tego co napisałeś aborcję można traktować
            >jako morderstwo, bo to, że nie potrafimy dogadać się z nienarodzonym
            >dzieckiem, nie oznacza, że nie posiada ono świadomości???
            >Można twierdzić, że w początkowej fazie ciąży jest to zlepek komórek, ale
            >swoją szosą pantofelek reaguje na światło, więc jest to być może forma jakiejś
            >swiadomości. A to, że jak na razie nie potrafimy się z nim dogadać, nie
            >oznacza, że jej nie ma.
    • ardzuna Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 06.02.05, 18:16
      Bezdenny, w ramach konsekwencji pogladów oczekuje, ze raz na zawsze znikniesz
      również z forum Gazety Wyborczej, zeby nie uwiarygadniać go swoją obecnością.
      jest tyle innych forów i grup dyskusyjnych, ze na pewno znajdziesz jakieś
      miejsce, w którym nie będziesz musiał ustawicznie patrzeć na znienawidzone logo.
      • Gość: bezdenny Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.05, 18:47
        ardzuna napisała:

        > Bezdenny, w ramach konsekwencji pogladów oczekuje, ze raz na zawsze znikniesz
        > również z forum Gazety Wyborczej, zeby nie uwiarygadniać go swoją obecnością.
        > jest tyle innych forów i grup dyskusyjnych, ze na pewno znajdziesz jakieś
        > miejsce, w którym nie będziesz musiał ustawicznie patrzeć na znienawidzone
        logo
        Zniknę, albo i nie zniknę, a twoje oczekwiania, nie będą miały wpływu na to co
        zrobię. Nudna jesteś: załatw sobie a adminem (daj mu łapówkę, postaw wódkę etc)
        żeby to było twoje forum, ale przestań zanudzać tekstami o tym co kto pwoinien,
        bądź nie powinien pisać, czy powinien tu wchodzić czy nie, czy wątki takie a
        nie inne powinny byc na tym, czy innym forum tylko dlatego, że tobie się tak
        podoba. Albo i zanudzaj. Mnie to obojetne. Przestrzeń wirtualna nie papier nie
        marnuje się i wszystko zniesie.
        ps
        skąd pomysł że mam jakieś upatzrone, znienawidzone loga?
    • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Nazisci i socjopaci 07.02.05, 03:12
      Myślę, że byłoby dobrze dla naszej tutaj dyskusji, gdybyś zechciał uzasadnić,
      dlaczego określasz Singera jako nazistę i socjopatę. To znaczy, ja rozumiem, że
      przyczyną jest najpewniej negatywny stosunek do jego filizofii, ale gdybyś
      zechciał sprawę pogłębić, byłoby może o czym porozmawiać.
      Dziwi mnie zwłaszcza ten socjopata. 'Nazistę' chwilowo pominę - jeśli rozmowa
      potoczy się dalej, z pewnością do tego wrócimy. Zatem: dlaczego 'socjopata'? W
      końcu w swoich książkach Singer mocno nawiązuje do zobowiązań, jakie mamy wobec
      innych ludzi i nakazuje liczyć się z ich potrzebami niemal tak, jak z własnymi.
      To nie są przecież wartości, które kojarzymy z socjopatią.

      Wariant utylitaryzmu proponowany przez Petera Singer jest, przyznać wypada,
      nader kontrowersyjny. Ale jest on jednocześnie jednym z najbardziej wpływowych
      filozofów współczesnych, więc warto się z jego poglądami zapoznać. Nie sądzę,
      aby opublikowanie wywiadu z tego rodzaju osobą było w jakiś sposób naganne.

      Załączam link do artykułu. Nie trzeba zań płacić, więc całość może się obyć bez
      moralnych dylematów ph. czy dobrze jest nabijać kabzę Michnikowi, który
      publikuje 'takie rzeczy'.
      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2531075.html?as=1&ias=4
      • Gość: barbinator Re: Nazisci i socjopaci IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 09:43
        Rzucasz się na głęboką wodę. POdziwiam i... współczuję.
        Dla kilku osób po napisaniu tego postu JUŻ jesteś nazistą czyli kimś kto
        popiera zabijanie rocznych dzieci.
        Chociaż zresztą... może ty jako osoba niezaangażowana w feminizm (zwany tutaj
        ostatnio pieszczotliwie feminazizmem) masz jakąś szansę zostać wysłuchanym.

        Pozdr. B.
        • Gość: bezdenny Re: Nazisci i socjopaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 15:05
          Gość portalu: barbinator napisał(a):

          > Rzucasz się na głęboką wodę. POdziwiam i... współczuję.
          > Dla kilku osób po napisaniu tego postu JUŻ jesteś nazistą czyli kimś kto
          > popiera zabijanie rocznych dzieci.

          Zdradź mi słodką tajemnicę i powiedz, które osoby masz na myśli.
          pozdrawiam
        • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Nazisci i socjopaci 08.02.05, 03:42
          Gość portalu: barbinator napisał(a):

          > Rzucasz się na głęboką wodę. POdziwiam i... współczuję.
          > Dla kilku osób po napisaniu tego postu JUŻ jesteś nazistą czyli kimś kto
          > popiera zabijanie rocznych dzieci.
          Myślę, że jesteś niesprawiedliwa. Nie widzę powodu, aby osoby deklarujące
          przywiązanie do idei 'świętości ludzkiego życia' czy też wyjątkowości człowieka
          (bo to o to z grubsza chodzi) uważać z góry za głupców. Nie jestem Dokowskim.
      • Gość: bezdenny Re: Nazisci i socjopaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 12:00
        nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

        > Myślę, że byłoby dobrze dla naszej tutaj dyskusji, gdybyś zechciał uzasadnić,
        > dlaczego określasz Singera jako nazistę i socjopatę. To znaczy, ja rozumiem,
        że
        >
        > przyczyną jest najpewniej negatywny stosunek do jego filizofii, ale gdybyś
        > zechciał sprawę pogłębić, byłoby może o czym porozmawiać.
        > Dziwi mnie zwłaszcza ten socjopata. 'Nazistę' chwilowo pominę - jeśli rozmowa
        > potoczy się dalej, z pewnością do tego wrócimy. Zatem: dlaczego 'socjopata'?
        W
        > końcu w swoich książkach Singer mocno nawiązuje do zobowiązań, jakie mamy
        wobec
        >
        > innych ludzi i nakazuje liczyć się z ich potrzebami niemal tak, jak z
        własnymi.
        >
        > To nie są przecież wartości, które kojarzymy z socjopatią.
        >
        > Wariant utylitaryzmu proponowany przez Petera Singer jest, przyznać wypada,
        > nader kontrowersyjny. Ale jest on jednocześnie jednym z najbardziej
        wpływowych
        > filozofów współczesnych, więc warto się z jego poglądami zapoznać. Nie sądzę,
        > aby opublikowanie wywiadu z tego rodzaju osobą było w jakiś sposób naganne.
        >
        > Załączam link do artykułu. Nie trzeba zań płacić, więc całość może się obyć
        bez
        >
        > moralnych dylematów ph. czy dobrze jest nabijać kabzę Michnikowi, który
        > publikuje 'takie rzeczy'.
        > serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2531075.html?as=1&ias=4
        >

        zacznę od końca. Nie przypuszczam byś codziennie rano kupując bułeczki biegał
        do kiosku Ruchu po gazetkę. A może się mylę? Otóż wyobraź sobie, że mam dostep
        do internetu i jak odczuję jakoąś specjalna potrzebę przeczytania czegoś w GW
        to skorzystam z tego dokładnie w taki sam spiosób jak Ty. Za darmochę, bez
        rozstrzygania dylematów moralnych. tak czy owak do Agory trafi w ciagu roku
        kilka stów mniej. To postanowione i tak sie stanie.
        oczywiście możemy dyskutować na temat określeń jakich uzyłem w stosunku do
        Singera i zastanawiać się czy socjopata to człowiek nieprzysstosowany do zycia
        w społeczeństwie, czy też ktoś kto odrzuca wszelkie, albo przynajkmniej
        najważniejsze normy społeczne. I tu możemy sobie dywagowac dalej czy w
        zalezności od tego jak rozumiemy pojęcie przystosowania i uznawania tych norm
        za socjopatę uznamy np. pustelnika czy też kogoś kto ze zdobyczy cywilizacji
        korzysta i korzysta z ochrony jaką mu społeczeństwo przyznaje . Z ochrony
        opartej o zasdady, które ów osobnik odrzuca. Dla mnie to jednak zagadnienie
        poboczne . Równia dobrze mógłbym Singera nazwać amoralnym psychopatą (btw.
        etyk - to człowiek zajmujący się nauką o moralności. jak nazwywa się ktoś kto
        zajmuje się nauką o amoralności?)
        Od łatek znacznie istotniejsza jest jednak wymowa jego poglądów. jestem na tym
        forum od ok. 10 miesięcy. Z ciekawości i przyjemności. Te 10 miesięcy jak się
        okazuje to wystarczająco dużo czasu by zaobserwować pewną ewolucję. otóż
        poglądy całkowicie skrajne i takie które uznawano by za odrażające jeszcze np.
        rok temu dizś uważane są za kontrowersyjne ale warte rozwagi. O ile jakiś czas
        temu w dyskusji o aborcji punktem ciężkości było to czy mamy prawo zabijać
        istotę ludzką w łonie matki, o tyle dziś zaczyna się dyskutować czy możemy
        zabić dziecko , które będzie miało niedowład nóg (Singer). o ile nie tak dawno
        rozważaliśmy czy człowiek może domagać się uśmicenia, po to by nie cierpieć, o
        tyle dziś rozważamy czy dzieci mogą namawiać swoich rodziców do samobójstwa bo
        przydałoby się im ich mieszkanie (Singer). całkiem niedawno wydawało się iż
        oczywistością jest to, że ojciec może wiedzieć czy dziecko jest jego czy też
        nie. dziś broni się poglądu, iż ojca za to, że chce wiedzieć czy to jego
        dziecko, można wsadzić do więzienia. całkiem niedawno prostytucję uznawano za
        patologię, coś wstydliwego i nagannego nie zasługującego na wsparcie. dziś
        bezrobotnej w niemczech państwo proponuje by została kurwą. jednym słowem
        uważam, że cywilizacja zachodu taka jaką zanmy zmierza nieuchronnie do
        ktastrofy. Jeszcze z fontann rzymu płynie różana woda, ale wodociągi już
        zapychają się, jescze granic naszych strzegą legiony, ale rozpustni rozpici i
        zniewieściali legioniści nie potrafią już walczyć z barbarzyńcami. Po agorach i
        ulicach jescze krążą filozofowie nawołujący do umiaru, opamietania, życia w
        cnocie, ale coraz bardziej zagłusza ich odgłos orgii i nieustających
        bachanalii. (b ładna była w niemieckiej telewizji krótka relacja z uroczystości
        z okazji wyzwolenia Auschwitz, po której nadano jescze ładniejszą, ale za to
        dłuższą relację z karnawału w Kolonii). Po co te wszystkie dygresje: Ano po to,
        że dla mnie jasnym jest iż zwycięstow np. komunizmu rosyjskiego, albo
        hitleryzmu oznaczałoby kres cywilizacji i świata jaki znamy. dziś ten kres nie
        nastapi tak szybko, ale powoli, miękko, w układnych formach, z zachowaniem
        etykiet i elegancji w nasz świat wejdą tacy jak Singer, Admiral i grając na
        fleciku poprowadzą miliony durniów do zagłady. Ja się wywinę, ale nie wiem czy
        moje dzieciaki się wywiną. I dlaetgo nie kupię GW - bo nie chcę wspierać w
        żadnej formie tych którzy chcą zniszczyc przyszłość moich dzieciaków.
        I to by było na początek
        • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Nazisci i socjopaci 08.02.05, 04:29
          > Nie przypuszczam byś codziennie rano kupując bułeczki biegał
          > do kiosku Ruchu po gazetkę. A może się mylę?
          Masz rację. Nie kupuję GW. Ale z przyczyn logistycznych, nie ideowych. Zresztą,
          nie przypuszczam, aby model ekonomiczny Agory opierał się na sprzedaży gazety
          czytelnikom. Już raczej jest to sprzedaż czytelników reklamodawcom. Z tego
          punktu widzenia nie ma różnicy, czy przyczyniasz się do wzrostu ruchu na
          stronach Gazety, czy do wzrostu cyrkulacji, kupując płachtę. Generalnie jednak
          rozumiem i (w pewnym sensie) popieram. Swoim poglądom warto dać wyraz, nawet
          jeśli z zewnątrz wygląda to na pusty gest. Poza tym - ocalisz kilka drzew.

          > jak nazwywa się ktoś kto
          > zajmuje się nauką o amoralności?)
          > Od łatek znacznie istotniejsza jest jednak wymowa jego poglądów. jestem na
          tym
          > forum od ok. 10 miesięcy. Z ciekawości i przyjemności. Te 10 miesięcy jak się
          > okazuje to wystarczająco dużo czasu by zaobserwować pewną ewolucję. otóż
          > poglądy całkowicie skrajne i takie które uznawano by za odrażające jeszcze
          np.
          > rok temu dizś uważane są za kontrowersyjne ale warte rozwagi.

          Czy nie bierzesz przypadkiem poszerzania własnych horyzontów za świadectwo
          upadku świata? Nazwisko Singera przewijało się już na tym forum kilkakrotnie,
          pierwszy raz w roku 2003, o ile się nie mylę (nieocenieni Barbinator i Tad).
          Zresztą, jak z pewnością wiesz, nad tematyką poruszaną w wywiadzie Singer
          pracował w latach 70 (Animal Liberation, Philosophy and Public Affairs). Nie
          są to wcale szokujące nowości ani widoczny dowód na to, że w ostatnich 10
          miesiącach nasze 'miasto na wzgórzu' osunęło się kilka stóp ku morzu. Nadto,
          Singer wykłada w Stanach Zjednoczonych, kraju zdecydowanie bardziej religijnym,
          niż większość krajów Zachodu. Oczywiście, to gdzie wykłada, ani to, że robi to
          od dawna, nie dowodzi w żaden sposób, że ma rację.
          Nie uważam, żeby filozofia Singera nadawała się na system moralny dla
          wszystkich (zbyt duże stawia wymagania) ani też jako podkładka pod system w
          rodzaju nazizmu (jest nazbyt skomplikowana). Ale uważam, że warto się nad
          poglądami Singera zastanowić – nie koncentrując się na sprowadzaniu ich do
          absurdu. Jak na przykład w zdaniu poniżej:

          > tyle dziś rozważamy czy dzieci mogą namawiać swoich rodziców do samobójstwa
          bo
          > przydałoby się im ich mieszkanie (Singer).
          Przecież to prowadzący wywiad dziennikarze, wyraźnie nastawieni krytycznie,
          konstruują właśnie coś takiego. Najpewniej dążąc w ten sposób do wyciągnięcia
          na wierzch co wątpliwszych fragmentów utylitaryzmu.

          > I to by było na początek
          Przeniosę rozmowę na koniec wątku. Tutaj trudno będzie się odszukać.
          • Gość: bezdenny Re: Nazisci i socjopaci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 13:15
            nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

            >>
            > nie przypuszczam, aby model ekonomiczny Agory opierał się na sprzedaży gazety
            > czytelnikom. Już raczej jest to sprzedaż czytelników reklamodawcom. Z tego
            > punktu widzenia nie ma różnicy, czy przyczyniasz się do wzrostu ruchu na
            > stronach Gazety, czy do wzrostu cyrkulacji, kupując płachtę.

            ma znaczenie. jak nie kupuję płachty to spada ochota reklamodawców na dawanie
            reklam w tej płachcie.

            Generalnie jednak
            > rozumiem i (w pewnym sensie) popieram. Swoim poglądom warto dać wyraz, nawet
            > jeśli z zewnątrz wygląda to na pusty gest. Poza tym - ocalisz kilka drzew.
            E tam. spadnie cena drewna - meble będą tańsze
    • nick.kertiz Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej? 07.02.05, 04:46
      o wyborczej, nazistach i antysemitach słów kilka

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=20318445
      • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 09:37
        Mam wrażenie, że ten wątek z Aktualności skończył się zanim się na dobre zaczął.
        Co jeszcze można napisać po tym co zauważył Indris?

        Pozdr. B.
        • nick.kertiz Można napisać odpowiedź dla niego / nt 07.02.05, 11:00
          Gość portalu: barbinator napisał(a):

          > Mam wrażenie, że ten wątek z Aktualności skończył się zanim się na dobre
          zaczął
          > .
          > Co jeszcze można napisać po tym co zauważył Indris?
          >
          > Pozdr. B.
    • losiu4 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 07.02.05, 11:41
      ano Singer jak Singer. O ile jego poglądy lub on sam do władzy nie dojdą, niech
      tam se wypisuje (oczywiscie, pamiętam o Nietzschem ,zanim się na Kancie oprę).
      Co do samego Singera, wolę maszyny do szycia. Szczególnie te co starsze. Kawał
      solidnej roboty :) Jeśli o Wybiórczą chodzi, to będę kupował. Piątkową, bo
      program tv w niej jest :)

      Pozdrawiam

      Losiu
      • Gość: bezdenny Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 12:07
        Od dłuższego czasu zastanwaiłem się czy kupować. Miałem dośc ich prymitywnych
        manipulacji, półprawd i całych kłamstw. Wyłazi to teraz m.in przy okazji sprawy
        Wildsteina. Ale po Singerze mam ich już dość. idę o zakład, że zachwilę ukaże
        się jakiś art Dunin albo Pustoły, Sierakowskiego czy kogolowiek w takim
        duchu: :"ciemni Polacy, hipokryci etc nie rozumieją dylematów jakie stają przed
        współczesnym człowiekiem i dlatego z taką nienawiścią odnoszą się do poglądów
        singera. Nienawidza bo nie rozumieją. Poglądy Singera są na pierwszy rzut oka
        kontrowersyjne, ale należy je rozważyć etc a nie odzrucać bo kościół, ciemnota
        etc"
        pozdrawiam
        • losiu4 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 07.02.05, 12:48
          Gość portalu: bezdenny napisał(a):

          > Od dłuższego czasu zastanwaiłem się czy kupować. Miałem dośc ich prymitywnych
          > manipulacji, półprawd i całych kłamstw

          dlatego gazeta ta powszechnie zwana jest Wybiórczą :) Poczytać można (tym
          bardziej że jest netowa wersja), przynajmniej jest o czym pisać po forach :)

          Pozdrawiam

          Losiu
        • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 14:46
          Poglądy Singera są na pierwszy rzut oka
          > kontrowersyjne, ale należy je rozważyć


          Masz absolutną rację. Należy je najpierw poznać, potem zrozumieć, następnie
          rozważyć - i dopiero wtedy zdecydować czy chce się je odrzucić. W międzyczasie
          wiele rzeczy mozna ujrzeć w innym świetle i wielu ludzi lepiej zrozumieć -
          nawet jeśli nie podziela się ich poglądów.
          Można też naturalnie z góry uznać każdego o odmiennych poglądach za nazistę...
          Zastanawiam się tylko, czy to właśnie TAKIEJ postawy nie należałoby nazwać
          nazizmem...;)

          Pozdr. B.
          • Gość: bezdenny Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 15:03
            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            > Poglądy Singera są na pierwszy rzut oka
            > > kontrowersyjne, ale należy je rozważyć

            Obrzydliwa manipulacja polegająca na wyrwaniu z kontekstu fragmentu zdania. na
            tej samej zasadzie niektórzy powołując się na Biblię mówili że Boga nie ma , bo
            w Biblii jest zadnie "Boga nie ma"
            >
            >
            > Masz absolutną rację. Należy je najpierw poznać, potem zrozumieć, następnie
            > rozważyć - i dopiero wtedy zdecydować czy chce się je odrzucić. W
            międzyczasie
            > wiele rzeczy mozna ujrzeć w innym świetle i wielu ludzi lepiej zrozumieć -
            > nawet jeśli nie podziela się ich poglądów.
            > Można też naturalnie z góry uznać każdego o odmiennych poglądach za nazistę...
            > Zastanawiam się tylko, czy to właśnie TAKIEJ postawy nie należałoby nazwać
            > nazizmem...;)
            >
            > Pozdr. B.

            napisałem powyżej do nadszyskownika dygresyjnie, żeby było szersze pole do
            dyskusji. Ale na takie dictum proponuję przejście od razu do rzeczy.
            Otóż postarajmy sie poznać i zrozumieć róóżne poglądy. Np taki - "życie świni
            może być więcej warte niż zycie człowieka" i żeby nam się fajnie gadało
            skonfrontujmy to z poglądem "Zycie Żyda może być mniej warte niż zycie innych
            ludzi". Postarajmy się przeczytać ze zrozumieniem i nie potepiajmy, tylko
            rozważajmy. Zapraszam. (nie chce mi się szukać przytoczonego przez Ciebie
            cytatu ze św. Tomasza).
            • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 15:38
              > napisałem powyżej do nadszyskownika dygresyjnie, żeby było szersze pole do
              > dyskusji. Ale na takie dictum proponuję przejście od razu do rzeczy.


              I tak trzeba było od razu. Przecież ja właśnie dlatego ani myślę wdawać się z
              tobą w jakiekolwiek dyskusje nt Singera. Już po twoim pierwszym poście
              wiedziałam, że przy pierwszej okazji nazwałbyś mnie nazistką.
              A cytat z Tomasza brzmiał tak:
              "Wszystkiemu należy wierzyć, często rozróżniać, rzadko potępiać"
              Ja bym go uzupełniła o następującą uwagę:
              Ten kto nie umie rozróżniać, nie powinien nigdy potępiać.
              EOT

              Pozdr. B.
              • Gość: bezdenny Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 15:47
                Gość portalu: barbinator napisał(a):

                >> I tak trzeba było od razu. Przecież ja właśnie dlatego ani myślę wdawać się
                z
                > tobą w jakiekolwiek dyskusje nt Singera. Już po twoim pierwszym poście
                > wiedziałam, że przy pierwszej okazji nazwałbyś mnie nazistką.

                No i widzisz jaka miła niespodzianka. Juz tyle postów a jeszcze nie nazwałem
                Cię nazistką ;)
                >
                > A cytat z Tomasza brzmiał tak:
                > "Wszystkiemu należy wierzyć, często rozróżniać, rzadko potępiać"
                > Ja bym go uzupełniła o następującą uwagę:
                > Ten kto nie umie rozróżniać, nie powinien nigdy potępiać.

                Zamiast strzelać dookoła krzaków, napisz konkretnie. Pokaż jak potrafisz
                rozróżniać i napisz coś na temat poglądu Singera , że "życie świni może być
                więcej warte niż zycie człowieka", ja zaś ze swej strony napiszę coś na temat
                poglądu że "Życie Zyda może być mniej warte niż zycie innego człowieka"

                Pozdr.
                • ggigus wiecej warte zycie swini... 07.02.05, 16:33
                  Hm, znam taka historie z mojego otoczenia - moj znajomy opiekowal sie w czasie
                  studiow znanym niem. naukowcem. OW mezczyzna zaslabl upadl pewnego dnia na
                  schodach i w wyniku reanimacji - ratowanie zycia za wszelka cene itp. -
                  nastapily nieodwracalne zmiany w mozgu i z naukowca zrobilo sie 6-letnie
                  dziecko, niedorowziniete umyslowo.
                  Naukowiec tak wegetowal parenascie lat. , ostatnio zmarl i nawet felieton
                  uczcil go krotkim wspomnieniem.
                  Naukowiec mial szczescie - byl bogaty i stac bylo jego zone na zatrudnienie
                  studentow, ludzi na poziomie do opieki nad nim. Strach pomyslec, co by bylo,
                  gdyby wyladowal w jakims domu opieki.
                  Naukowiec mial takze tzw. Patientenverfügung - pisemna i jednoznaczna decyzja
                  pacjenta, w ktorej stwierdza on, ze nie chce by podejmowano dzialania
                  zmierzajace do ratowania mu zycia za wszelka cene, ale pech chcial, ze w
                  momencie wypadku tego papierka nie mial, a reanimowanego mezczyzny na poziomie
                  niedorozwninietego umyslowo szesciolatka nie mozna odlaczyc od aparatutry, o
                  ile pacjent przezyl.

                  Nie twierdze, ze zycie tego czlowieka, w koncu waznego dla niemieckiej nauki
                  bylo mniej warte niz zycie swini.
                  ALe banalne bedzie stwiedzenie, ze postep medycy obrocil sie przeciwko
                  czlowiekowi i zamiast ratowac mu zycie, robi z nim - medycyna i jej postep - co
                  chce. Wbrew woli czlowieka.
                  • monikaannaj Re: wiecej warte zycie swini... 07.02.05, 17:20
                    No, ggigus trochę przesadziłaś:D To nie przez reanimację zaszły zmiany w mózgu!
                    Najpewniej za późno podjeto reanimacje... A to czasami cięzko stwierdzic - ile
                    czasu ktos był niedotleniony. W kazdym razie lekarze z pogotowia na pewno nie
                    sa w stanie stwierdzić "eee, z niego i tak juz nic nie bedzie..."
                    • ggigus to sa szczegoly, Monikoannoj 07.02.05, 17:25
                      Ten mezczyzna zyl wbrew swojej woli, bo wole niepodejmowania prob ranimacji za
                      wszelka cene wyrazil pisemnie. POprzez reanimacje za pozno zaszly zmioany w
                      mozgu, bo zanim dotarl lekarz, mozg zostal odciety od tlenu. Lae JAK nie
                      odgrywa tu roli ,a raczej CO.
                      • monikaannaj Re: to sa szczegoly, Monikoannoj 07.02.05, 17:31
                        To sa szczegóły ale bardzo wazne i bardzo trudne - wynikajace z postepu
                        medycyny, jak napisałas. Nikt nie chciałby wegetowac przez kilkanascie lat -
                        ale granica miedzy stanem w którym reanimacja przywraca cię do zycia i możesz
                        jeszcze długo jeździc na konferencje, cieszyc sie wnukami itd, a stanem w
                        którym reanimacja może najwyżej skazac cię na łóżko w domu opieki jest bardzo
                        cieniutka. (np, gdyby temperatura na tych schodach na krtorych zasłabł była o
                        kilka stopni niższa - może jeszcze by żył, jako normalny kontynuujący karierę
                        naukowiec. Ciekawe czy wytoczyłby lekarzom proces o reanimacje wbrew woli.)
                        • ggigus ale mowimy 07.02.05, 17:43
                          o stanie, kiedy czlowiek po reanimacji nie mogl samodzielnie zyc. Inne . udane,
                          efekty reanimacji, mnie w tej dyskusji nie zajmuja i nie mam zamiaru o nich
                          dyskutowac. Na pewno sa i takie przypadki.
                          Mowie o tym, ze wbrew precyzyjnie wyrazonej woli, uratowanio kiomus zycie,
                          chociaz on sam wybral w takim przypadku inna droge.
                          Piszesz - gdyby temperatura BYLABY kilka stopni nizsza, MOZE jescze By zyl. To
                          wszytko to jest tryb przypuszczajacy, czyli spekulacje.
                          Temperatura byla taka i mezczyna zyl pare lat wbrwe swojej woli. Koniec.
                          • monikaannaj Re: ale mowimy 07.02.05, 17:49
                            Po pierwsze; lekarz nie wróźka - żeby taka wola była skuteczna trzebaby ją
                            chyba na czole tatuowac? Wyobrazasz sobie że lekarz najpierw przeszukuje
                            kieszenie, portfel umierajacego aby sprawdzic że gdzies nie ma jego zyczeń co
                            do ratowania zycia?
                            Poza tym jak to zyczenie dokładnie brzmiało w wykonaniu tego naukowca? " nie
                            zycze sobie reanimacji"? I juz?
                            Czyli gdyby go przywrócili do jego normalnego zycia - toby im wytoczył proces?

                            sama napisałas "po reanimacji nie mógł". A kto to mógł wiedziec przed
                            reanimacja?
                            • ggigus tak wyobrazam sobie 07.02.05, 17:53
                              przeszukiwanie kieszeni.
                              W koncu, jeski ktos umrze i ma jakis nadajacy sie organ do przeszczepu, to mu
                              tez szukaja pisemnej zgody na transplantacje po smierci - niem. Spenderausweis
                              istnieje.
                              Dlaczego nie nie zrobic tego, aby widziec, czego oczekuje ten pacjent ode mnie,
                              lekarza? W jakim stopniu chce ow pacjent, by ratowano jego zycie?
                              Czy tak trudno jest to zrozumiec?
                              • monikaannaj Re: tak wyobrazam sobie 07.02.05, 18:08
                                A ja sobie nie wyobrazam, żeby lekarz np. powiedział żonie: nie zdązyłem
                                uratować pani męża bo miał w kurtce i spodniach 8 kieszeni, i przeszukanie ich
                                oraz portfela i teczki zajeło mi 5 minut. na przywrócenie akcji serca było juz
                                za późno.
                                Jesli chodzi o organy to sie zgody szuka kiedy się juz na pewno wie ze ktoś nie
                                zyje, a nie w pierwszej kolejności po przybyciu karetki.

                                ja rozumiem doskonale że ktos chory na nieuleczalna chorobe nie zyczy sobie
                                podłaczania do aparatury, reanimowania itp.
                                Moge tez sobie wyobrazic że problem poświęcania czasu na szukanie kartki
                                z "życzeniem śmierci" znika bo kazdy musi miec wsczepionego w szyje czipa z
                                danymi.
                                Ale nie widze jeszcze mazliwości przewidywania przez ratowników jak sie skończy
                                podejmowana przez nich reanimacja - trudno jest mi wiec zrozumiec zdrowego jak
                                byk człowieka, który spisuje sobie ostatnia wolę: "nie reanimowac w zadnych
                                okolicznosciach" Dla mnie to dziwne i tyle.
                                • Gość: ggigus oj Moniko, monikoannoj! IP: *.dip.t-dialin.net 07.02.05, 22:21
                                  cytuje:
                                  Napisalas:
                                  - trudno jest mi wiec zrozumiec zdrowego jak
                                  > byk człowieka, który spisuje sobie ostatnia wolę: "nie reanimowac w zadnych
                                  > okolicznosciach" Dla mnie to dziwne i tyle.
                                  Tyle ze ja nie o tym pisalam. A tak dyskutowaco obok siebie, to mie po prostu
                                  nie chce.
                                  I tyle.
                                  • Gość: Oj ggigus! Re: oj Moniko, monikoannoj! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 09:43
                                    Mi się tez nie chce dyskutowac po próznicy, więc pliz wyjasnij mi tylko bo
                                    chyba nie załapałam: Czemu ten pan wogole spisał to oswiadczenie? Juz był na
                                    cos chory?
                                    • Gość: ggigus oj, Moniko, Moniko IP: 193.174.96.* 15.02.05, 16:52
                                      Takie oswiadczenie to nirmalana rzecz w Niemczech, wlasnei po to, zebys nie
                                      umierala latami wbrew w.asnej woli. nie trzeba byc na nic chorym, trzeba tylko
                                      pomyslec o przyszlosci, o postepie medycyny i o tym, ze nie zawsze oplaca sie
                                      zyc za wszelka cene.
                • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 17:10
                  A dlaczego właśnie świnia dostąpiła tego zaszczytu, można wiedzieć? Masz może
                  jakiś uraz do wieprzowiny;)
                  Ja proponuję postawić z jednej strony psa-przewodnika niewidomego albo
                  bernardyna-ratownika czy psa policyjnego - a z drugiej strony bandytów którzy
                  pół roku temu torturowali a następnie wypchneli z jadącego pociągu 20-letnią
                  Anię, dziewczynę jadącą na egazaminy wstępne na medycynę.
                  Nie zamierzam pytać cię czy stawiasz ich zycie wyżej niż życie psów, bo i tak
                  wiem, że twoja odpowiedź będzie twierdząca. Po prostu zostałeś wychowany w
                  kręgu etyki katolickiej i dla ciebie człowiek zawsze będzie znaczył więcej niż
                  zwierzę - nawet wtedy gdy rozum podpowiada, że jest inaczej. Jednak bardzo
                  wielu ludzi na świecie, nie będących ani nazistami ani socjopatami będzie miało
                  na ten temat inne zdanie niż ty. Po prostu ich etyka nie jest etyką
                  chrześcijańską - co nie czyni jej automatycznie nazistowską. Nie zamierzam
                  tutaj tej twojej etyki krytykować, zwracać uwagę na jej ograniczenia i
                  sprzeczności (bardzo widoczne w podanym przykładzie).
                  Chciałabym tylko abyś przynajmniej SPRÓBOWAŁ uznysłowić sobie że etyka
                  chrześcijańska bynajmniej nie jest JEDYNĄ. To nieprawda, że każdy system
                  etyczny odmienny od chrześcijańskiego jest zły i podły. Nieprawda też, że jest
                  nazistowski oraz że jego zwolennicy to socjopaci. Wyrażanie takich poglądów
                  czyni z ciebie fanatyka, niestety - i uniemożliwia jakąkolwiek sensowną
                  rozmowę.
                  Dlatego teraz szybko wcisnę enter - zanim się rozmyślę i przypomnę sobie, że
                  solennie obiecywałam sobie nie rozmawiac z tobą na tematy związane z
                  moralnością;)

                  Pozdr. B.
                  PS
                  Aha, co do Żyda...
                  Naturalnie, że życie Żyda może być dla mnie mniej warte niż życie innego
                  człowieka. Jeżeli np wspomniany wcześniej bandyta był Żydem, to zapewniam cię
                  że jego życie ma według mojego, odmiennego od chrześcijańskiego, kodeksu
                  etycznego mniejszą wartość niż życie np moich córek czy zycie dziewczyny którą
                  tamten bandyta zamordował. Więcej powiem: zycie moich dwóch psów także cenię
                  sobie wyżej. Jeśli uznajesz to za nazizm, to odsyłam ponownie do św. Tomasza
                  wraz ze zdaniem dopisanym przeze mnie - innych wyjasnień udzielac nie będę.
                  • ggigus i tu wracamy do punktu wyjscia 07.02.05, 17:23
                    Jak uznac ten straszny fakt, ze niektorzy z nas, wychowani w duchu etyki
                    chrzescijanskiej, z czasem wyznaja inne poglady i inne systemy etyczne?
                    No jak uznac, ze sa w tej Polsce ludzie, ktorzy nie mysla, jak Bezdenny?
                    Bo wg mnie nie ma watpliwosci, ze oburzenie Bezdennego bierze sie stad, ze
                    uwaza on, ze jego chrzescijanskie poglady sa lepsze, i ludzi o innych pogladach
                    nie bedzie uwazal - np. kupowal prasy, gdzie ci inni wyrazaj swoje potworne
                    inne poglady.
                    W takim przypadku zawsze pytam o zrodlo przekonania o lepszosci wlasnych
                    pogladow. Moze Bezdenny uchyli rabka tajemnicy?
                    • Gość: bezdenny Re: i tu wracamy do punktu wyjscia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 12:39
                      ggigus napisała:

                      > Jak uznac ten straszny fakt, ze niektorzy z nas, wychowani w duchu etyki
                      > chrzescijanskiej, z czasem wyznaja inne poglady i inne systemy etyczne?
                      > No jak uznac, ze sa w tej Polsce ludzie, ktorzy nie mysla, jak Bezdenny?
                      > Bo wg mnie nie ma watpliwosci, ze oburzenie Bezdennego bierze sie stad, ze
                      > uwaza on, ze jego chrzescijanskie poglady sa lepsze, i ludzi o innych
                      pogladach.
                      Moim zaś zdaniem cały twój zachwyt nad Singerem i oburzenie na to że się na
                      niego oburzam bierzę się stąd ze zachwycisz się każdym bełkotem zdeklarowanego
                      ateisty
                      >
                      > W takim przypadku zawsze pytam o zrodlo przekonania o lepszosci wlasnych
                      > pogladow. Moze Bezdenny uchyli rabka tajemnicy?

                      Ależ oczywiście kochana GGigus że uchylę: - "Niebo gwiaździste nade mną, prawo
                      moralne we mnie"
                  • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 07.02.05, 17:32
                    Gość portalu: barbinator napisał(a):

                    > Nieprawda też, że jest
                    > nazistowski oraz że jego zwolennicy to socjopaci.

                    Mam wrażenie, że potępiasz coś, co określasz tutaj jako "etykę nazistowską". Na
                    jakiej właściwie podstawie? Masz rację - jeżeli odrzucimy metafizyczne
                    spekulacje, nie ma żadnego powodu, by stawiać wyżej życie człowieka ponad życie
                    psa czy świni. Rzecz w tym, że nie odnosi się to do życia akurat owych
                    osobników z pociągu, ale do każdego. Do mnie, czy do Ciebie. Daj mi jeden powód
                    dla którego miałbym uznać, że Twoje życie jest warte więcej niż życie psa. Daj
                    mi jeden powód dla którego miałbym uznać, że zabicie - powiedzmy - 6 milionów
                    ludzi "znaczy" coś więcej, niż zabicie pchły. Czekam.
                    • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 18:27
                      Mylisz pojęcia albo nadmiernie zasugerowałes się podanym przeze mnie przykładem
                      bandytów z pociągu (nb może już zapomniałeś ale ja jestem przeciwniczką kary
                      śmierci i niezależnie co myslę o wartości życia tych bandziorów nie skazałabym
                      ich na śmierć - już to powinno ci uświadomoić, że całe twoje rozumowanie wzieło
                      w łeb).
                      Uznanie czyjegoś zycia za mniej warte nie jest bowiem automatycznie
                      usprawiedliwieniem do zabijania. Podobnie zresztą jak i przyjęcie
                      chrześcijańskiej zasady równej wartości każdego ludzkiego życia nie oznacza
                      jeszcze, że zabijać nie można. Naziści tego nie rozumieli - i za to ich
                      potępiam przede wszystkim. Naturalnie sam system rasowy zgodnie z którym Żydzi
                      zostali uznani za mniej wartych też jest godzien potępienia. Rzecz w tym, że
                      gdyby naziści wyznawali poglądy Singera to do holocaustu nigdy by nie doszło -
                      niezależnie od tego co tobie się w tej kwestii wydaje, singeryzm nie jest
                      nazizmem.

                      Pozdr. B.
                      • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 07.02.05, 19:08
                        Gość portalu: barbinator napisał(a):


                        > Uznanie czyjegoś zycia za mniej warte nie jest bowiem automatycznie
                        > usprawiedliwieniem do zabijania. Podobnie zresztą jak i przyjęcie
                        > chrześcijańskiej zasady równej wartości każdego ludzkiego życia nie oznacza
                        > jeszcze, że zabijać nie można. Naziści tego nie rozumieli - i za to ich
                        > potępiam przede wszystkim.

                        No proszę! A jeszcze niedawno, w trakcie naszej dyskusji o równości zdawałaś
                        się sugerować, że przyjęcie zasady równości wręcz WYMUSZA na nas pewne
                        posunięcia. Przyjęcie zasady równej wartości życia nie oznacza, że zabijać nie
                        można? I to też w końcu zrozumiałaś? Szkoda, że nie rozumiałaś tego podczas
                        dyskusji o zabijaniu w czasie wojny, kiedy to zarzucałaś
                        oponentom "niekonsekwencję". Ale - nie czepiam się. Widocznie wzięłaś sobie do
                        serca sentencę św. Tomasza, i rzecz przemyślałaś. Dziwi mnie natomiast, że masz
                        do nazistów pretensje "przede wszystkim" o to, że przeszli od uznania do
                        zabijania, chociaż nie musieli. I co z tego, że nie musieli? Ale MOGLI. Cóż
                        jest złego w tym, że robimy coś, co możemy zrobić?

                        >Naturalnie sam system rasowy zgodnie z którym Żydzi
                        > zostali uznani za mniej wartych też jest godzien potępienia.

                        A to dlaczego? To znaczy rozumiem, że jest godzien potępienia w ramach PEWNYCH
                        poglądów, tak jak w ramach PEWNYCH poglądów godzien potępienia jest system
                        Singera. Nie rozumiem natomiast, tego, że nie zaznaczyłaś tego wyraźnie.
                        Zupełnie tak, jakbyś uważała, że jest godzien potępienia z powodów, że tak
                        powiem uniwersalnych.

                        Nadal czekam na uzasadnienie: dlaczego Twoje życie miałoby być warte więcej niż
                        życie psa?




                        > Pozdr.
                        • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 19:54
                          >
                          > No proszę! A jeszcze niedawno, w trakcie naszej dyskusji o równości zdawałaś
                          > się sugerować, że przyjęcie zasady równości wręcz WYMUSZA na nas pewne
                          > posunięcia.


                          Bo wymusza. No i co z tego? Zlitujże się Tad, zacznij myśleć ja ciebie bardzo
                          proszę! Czy jeśli w sierpniowy poniedziałek powiem, że marzę o lodach a w
                          lutowy poniedziałek że o grzanym piwie - to będzie znaczyło, że jestem
                          niekonsekwentna??


                          Przyjęcie zasady równej wartości życia nie oznacza, że zabijać nie
                          > można? I to też w końcu zrozumiałaś? Szkoda, że nie rozumiałaś tego podczas
                          > dyskusji o zabijaniu w czasie wojny, kiedy to zarzucałaś
                          > oponentom "niekonsekwencję".


                          Kolejny nonsens. Zarzucałam ci niekonsekwencję - i nadal w tej samej sprawie
                          zarzucam. Przecież ty ciągle powtarzasz te same błędy rozumowania.
                          Bo jeśli uznajesz, że uznanie równej wartości każdego ludzkiego zycia nie
                          implikuje absolutnego zakazu zabijania to musisz zrozumieć, że uznanie
                          nierównej wartości ludzkiego życia nie może oznaczać absolutnego prawa do
                          zabijania każdego kogo zabić mamy akurat ochotę. Nie możesz uznawać tylko
                          jednego z tych stwierdzeń tak jak uparcie próbujesz to robić od dawna. Jeśli
                          uważasz, że np kara śmierci nie oznacza twojej niekonsekwencji (niekonsekwencji
                          twojego kodeksu etycznego) to musisz przyznać także, że mój kodeks etyczny może
                          pozwolić na "zabicie" miesięcznego embriona lecz nie pozwolić na zabicie
                          rocznego dziecka i że to też NIE będzie niekonsekwencja.
                          Niezauważanie przez ciebie tych oczywistości od dawna blokuje wszystkie nasze
                          rozmowy i sprowadza je do niemądrych przepychanek.
                          Co w tym jest tak trudnego do ogarnięcia, że od chyba dwóch lat każda nasza
                          rozmowa się o to rozbija?



                          Ale - nie czepiam się.


                          Naturalnie że się czepiasz. Jednak mam wrażenie, że to czepianie wypływa nie
                          tyle z jakiś szczególnie złych intencji lecz raczej z faktu, że naprawdę nie
                          rozumiesz tego co ja piszę.


                          Widocznie wzięłaś sobie do
                          > serca sentencę św. Tomasza, i rzecz przemyślałaś. Dziwi mnie natomiast, że
                          masz
                          > do nazistów pretensje "przede wszystkim" o to, że przeszli od uznania do
                          > zabijania, chociaż nie musieli. I co z tego, że nie musieli? Ale MOGLI. Cóż
                          > jest złego w tym, że robimy coś, co możemy zrobić?


                          Głupie pytanie.

                          >
                          > >Naturalnie sam system rasowy zgodnie z którym Żydzi
                          > > zostali uznani za mniej wartych też jest godzien potępienia.
                          >
                          > A to dlaczego? To znaczy rozumiem, że jest godzien potępienia w ramach
                          PEWNYCH
                          > poglądów, tak jak w ramach PEWNYCH poglądów godzien potępienia jest system
                          > Singera. Nie rozumiem natomiast, tego, że nie zaznaczyłaś tego wyraźnie.
                          > Zupełnie tak, jakbyś uważała, że jest godzien potępienia z powodów, że tak
                          > powiem uniwersalnych.


                          Zaznaczyłabym gdybym wiedziała, że to dla ciebie takie ważne. Nie jest mi znany
                          zaden powszechnie uznawany system etyczny który przyzwalałby na zabijanie ludzi
                          w imię idei rasistowskich.

                          >
                          > Nadal czekam na uzasadnienie: dlaczego Twoje życie miałoby być warte więcej
                          niż
                          > życie psa?


                          A dlaczego miałabyn to uzasadniać? Jeśli ty uważasz moje zycie za mniej warte
                          niż zycie psa, to jest to wyłącznie twoja sprawa. Może napisz o tym książkę,
                          stwórz nowy system etyczny...?;)
                          Naturalnie mogłabym z tobą na różne sposoby polemizować... ale właściwie po co
                          miałabym wchodzić w takie głupie dyskusje, jaki miałby być ich cel?
                          Naturalnie jest to twoja prywatna sprawa tylko do momentu w którym uznasz, że
                          możesz mnie z tego powodu zabić, torturować, zamknąć w gettcie czy przerobić na
                          kiełbasę.
                          Bo chyba już wystarczająco jasno wyjasniłam, że uznanie czyjegoś zycia za mniej
                          warte nie stanowi usprawiedliwienia dla pozbawienia kogoś tego życia.
                          BTW
                          To ciekawe, że nasz język zdaje się potwierdzać to o czym ja mówię - a wiadomo,
                          że język odzwierciedla bardzo głębokie pokłady ludzkich moralnych intuicji.
                          Często mówimy przecież o kimś z uznaniem "to jest wartościowy człowiek" a o
                          kimś innym lekceważąco "ten człowiek jest mało wartościowy", "to człowiek bez
                          wartości". Nawet bardzo religijni katolicy uzywają takich określeń a przecież
                          teoretycznie nie powinni tego robić - bo w etyce chrześcijańskiej każde ludzkie
                          życie jest warte tyle samo. Wygląda na to, że ludzie intuicyjnie wyczuwają
                          niedoskonałość przyjętego kodeksu etycznego jednak nie zawsze chcą lub potrafią
                          go zmienić.

                          Pozdr. B.
                          • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 07.02.05, 20:15
                            Gość portalu: barbinator napisał(a):

                            > Bo wymusza.

                            ??? W jaki niby sposób?


                            > Bo jeśli uznajesz, że uznanie równej wartości każdego ludzkiego zycia nie
                            > implikuje absolutnego zakazu zabijania to musisz zrozumieć, że uznanie
                            > nierównej wartości ludzkiego życia nie może oznaczać absolutnego prawa do
                            > zabijania każdego kogo zabić mamy akurat ochotę.

                            A gdzie napisałem, że uznanie nierównej wartości życia WYMUSZA coś takiego?
                            Oczywiście, ze nie wymusza, tak jak niczego nie wymusza uznanie zasady
                            równości. Chyba znowu polemizujesz ze smokiem, którego sama sobie stworzyłaś.

                            >Nie możesz uznawać tylko
                            > jednego z tych stwierdzeń tak jak uparcie próbujesz to robić od dawna.

                            Proszę o podanie linków do miejsc w których to robię.

                            >Jeśli uważasz, że np kara śmierci nie oznacza twojej niekonsekwencji >
                            (niekonsekwencji twojego kodeksu etycznego) to musisz przyznać także, że mój
                            >kodeks etyczny może pozwolić na "zabicie" miesięcznego embriona lecz nie
                            >pozwolić na zabicie rocznego dziecka i że to też NIE będzie niekonsekwencja.

                            Kłopot polega na tym, że Ty jednocześnie piszesz coś o "nienarzucaniu innym
                            swoich poglądów". O to szedł nasz spór, a przy tym pisząc o "nienarzucaniu" nie
                            chcesz powiedzieć jasno, czy zgodziłabyś się, by inni, nie podzielający Twoich
                            poglądów mieli prawo zabijać np. 3 miesięczne niemowlęta. Napisz jasno: uważam,
                            że moje poglądy powinny być narzucone jako obowiązujące wszystkich, a
                            natychmiast przestanę się czepiać w tej sprawie. Napiszesz?

                            > Niezauważanie przez ciebie tych oczywistości od dawna blokuje wszystkie nasze
                            > rozmowy i sprowadza je do niemądrych przepychanek.

                            Już wyjaśniłem (mam nadzieję) o co mi chodzi. Nawiasem mówiąc, skoro są to
                            takie "oczywistości", to dlaczego zarzucałaś mi, i nie tylko mi "hipokryzję",
                            gdy pisałem, że nie ma żadnej "hipokryzji" w sprzeciwie wobec aborcji i zgodzie
                            na "wojnę sprawiedliwą"?

                            > Jednak mam wrażenie, że to czepianie wypływa nie
                            > tyle z jakiś szczególnie złych intencji lecz raczej z faktu, że naprawdę nie
                            > rozumiesz tego co ja piszę.

                            Obawiam się, że to Ty niedokładnie pamiętasz o co w tym wszystkim chodziło.
                            Chodziło o to "nie narzucanie".

                            > Głupie pytanie.

                            Dlaczego?


                            > Zaznaczyłabym gdybym wiedziała, że to dla ciebie takie ważne. Nie jest mi
                            >znany zaden powszechnie uznawany system etyczny który przyzwalałby na
                            >zabijanie ludzi w imię idei rasistowskich.

                            A kto mówi o systemach uniwersalnych? Przecież cały czas piszesz tu o różnych
                            etykach. Ty masz swoją, naziści mieli swoją. Dziwi mnie tylko, że zdajesz się
                            uważać nazistowską za "gorszą", a nie za po prostu "inną".

                            > A dlaczego miałabyn to uzasadniać?

                            By pokazać, że jesteś w stanie to zrobić. Znam tylko jeden powód dla którego po
                            odrzuceniu metafizyk można cenić życie ludzkie bardziej niż psie, ale - nie
                            będę podpowiadał.


                            • lynx.rufus Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 07.02.05, 20:24
                              tad9 napisał [do Barbinator]:

                              pisząc o "nienarzucaniu" nie
                              >
                              > chcesz powiedzieć jasno, czy zgodziłabyś się, by inni, nie podzielający
                              Twoich
                              > poglądów mieli prawo zabijać np. 3 miesięczne niemowlęta. Napisz jasno:
                              uważam,
                              >
                              > że moje poglądy powinny być narzucone jako obowiązujące wszystkich, a
                              > natychmiast przestanę się czepiać w tej sprawie. Napiszesz?

                              przepraszam, ze sie wcinam, ale przy okazji chcialem poinformowac, ze w
                              Norwegii (tak! tak!) partie lewicowe, nerwowo przebierajace nogami przed
                              jesiennymi wyborami, zaczynaja sie zastanawiac, czy nie przesunac granicy
                              dopuszczalnosci wolnej aborcji o cztery tygodnie: z dwunastego do szesnastego.
                              jakby sie to podejmowanie decyzji nie skonczylo, mamy tu wreszcie oczekiwany
                              przez B. przyklad. oto link, niestety po norwesku, ale pewnie niedlugo pojawi
                              sie na stronach aftenposten i po angielsku:
                              www.vg.no/pub/vgart.hbs?artid=265460pozdrawiam
                              lynx
                              • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 07.02.05, 22:23
                                lynx.rufus napisał:

                                > przepraszam, ze sie wcinam, ale przy okazji chcialem poinformowac, ze w
                                > Norwegii (tak! tak!) partie lewicowe, nerwowo przebierajace nogami przed
                                > jesiennymi wyborami, zaczynaja sie zastanawiac, czy nie przesunac granicy
                                > dopuszczalnosci wolnej aborcji o cztery tygodnie: z dwunastego do
                                szesnastego.


                                Niestety języki barbarzyńców zamieszkujących kraje Północy są mi obce. Czy
                                możesz wyłożyć dokładniej co tam znowu nawymyślali?
                                • lynx.rufus Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 07.02.05, 23:47
                                  robocze tłumaczenie:
                                  ***
                                  Mogą przesunąć granicę aborcji

                                  Nowy rząd może doprowadzić do przesunięcia granicy wolnej aborcji z 12 na 16
                                  tydzień. Zarówno Partia Pracy jak i Socjalisci rozważają zmiany w ustawie o
                                  aborcji.
                                  Obie partie mogą przyjąć przesunięcie tej granicy na swoich wiosennych
                                  zjazdach, informuje ANB.
                                  Socjaliści proponują zmianę swojego programu w celu przesunięcia granicy do 16
                                  tygodnia. Także liderka Socjaldemokratycznych Kobiet, Karita Bekkemellen Orheim
                                  popiera to przesunięcie. W następny weekend przedstawi tę propozycję na
                                  krajowej konferencji kobiet Partii Pracy. Jeśli propozycja zdobędzie tam
                                  poparcie, Kobiety Socjaldemokratyczne zgłoszą propozycję przesunięcia granicy
                                  na wiosennym zjeździe krajowym partii.
                                  ***

                                  tylko tyle i aż tyle. z niecierpliwością czekamy wiosny.
                                  pozdrawiam
                                  lynx
                                  • Gość: bezdenny Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 23:52
                                    lynx.rufus napisał:

                                    > robocze tłumaczenie:
                                    > ***
                                    > Mogą przesunąć granicę aborcji
                                    >
                                    > Nowy rząd może doprowadzić do przesunięcia granicy wolnej aborcji z 12 na 16
                                    > tydzień. Zarówno Partia Pracy jak i Socjalisci rozważają zmiany w ustawie o
                                    > aborcji.
                                    > Obie partie mogą przyjąć przesunięcie tej granicy na swoich wiosennych
                                    > zjazdach, informuje ANB.
                                    > Socjaliści proponują zmianę swojego programu w celu przesunięcia granicy do
                                    16
                                    > tygodnia. Także liderka Socjaldemokratycznych Kobiet, Karita Bekkemellen
                                    Orheim
                                    >
                                    > popiera to przesunięcie. W następny weekend przedstawi tę propozycję na
                                    > krajowej konferencji kobiet Partii Pracy. Jeśli propozycja zdobędzie tam
                                    > poparcie, Kobiety Socjaldemokratyczne zgłoszą propozycję przesunięcia granicy
                                    > na wiosennym zjeździe krajowym partii.
                                    > ***
                                    >
                                    > tylko tyle i aż tyle. z niecierpliwością czekamy wiosny.
                                    > pozdrawiam
                                    > lynx

                                    To wszystko z biedy. Po prostu biednych Norweżek nie stać na dziecko i lepsze
                                    to niz miałyby je wrzuucać do beczek. ponadto jeśłi wyobrazić sobie te biedne
                                    Norweżki w małych miastach wyszydzane poddawane ostracyzmowi, wytykane palcami
                                    przez księży, kiedy juz zrozumiemy ich niewymowne cierpienie, to zgodzimy się
                                    że nie pozostaje nic innego jak skrobać.
                                    • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 08.02.05, 16:46
                                      Gość portalu: bezdenny napisał(a):


                                      > To wszystko z biedy.

                                      I z braku edukacji seksualnej. W Niemczech to samo. Wyczytałem ostatnio
                                      w "Polityce", że ilość nastolatek dokonujących aborcji wzrosła w Niemczech w
                                      latach 1996-2003 z 4724 do 7645 (rocznie?). W pierwszym półroczu 2004 ciążę
                                      przerwało 66 tys kobiet, w tym 4111 niepełnoletnich. Bieda i ciemnota! Oto
                                      przyczyny.
                                  • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 08.02.05, 16:42
                                    lynx.rufus napisał:


                                    > tylko tyle i aż tyle. z niecierpliwością czekamy wiosny.
                                    > pozdrawiam

                                    Dziękuję za tłumaczenie. Znalazłeś ten materiał, którego szukałeś?
                                    • lynx.rufus Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 08.02.05, 17:28
                                      tad9 napisał:

                                      > lynx.rufus napisał:
                                      >
                                      >
                                      > > tylko tyle i aż tyle. z niecierpliwością czekamy wiosny.
                                      > > pozdrawiam
                                      >
                                      > Dziękuję za tłumaczenie. Znalazłeś ten materiał, którego szukałeś?

                                      tak, dziekuje.
                                      lynx
                            • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 22:23
                              > A gdzie napisałem, że uznanie nierównej wartości życia WYMUSZA coś takiego?
                              > Oczywiście, ze nie wymusza, tak jak niczego nie wymusza uznanie zasady
                              > równości. Chyba znowu polemizujesz ze smokiem, którego sama sobie stworzyłaś.


                              No to właściwie na jakiej podstawie zadajesz mi od paru lat, do znudzenia
                              pytania w stylu "czym różni się zabicie embrionu od zabicia pięciolatka"
                              albo "czy usunąć ciążę to dla ciebie to samo co zjeść kalarepkę"?
                              Skoro przyznajesz, że nie ma żadnej niekonsekwencji ani sprzeczności w tym, że
                              mój kodeks etyczny dopuszcza aborcję do 12 tygodnia a nie dopuscza aborcji
                              późnej ani zabijania pięciolatków, oraz że rozróżnia zjedzenie warzywa od
                              usunięcia embriona to o co właściwie masz pretensje?
                              Jakby nie patrzył, cieszę się że mamy to już wreszcie za sobą. Żadna następna
                              debata aborcyjna nam nie grozi po tym twoim oświadczeniu. Skopiuję je sobie i
                              zachowam na przyszłość;)


                              >
                              > Kłopot polega na tym, że Ty jednocześnie piszesz coś o "nienarzucaniu innym
                              > swoich poglądów".



                              A jaki to ma związek z aktualną dyskusją czyli z Singerem?



                              O to szedł nasz spór, a przy tym pisząc o "nienarzucaniu" nie
                              >
                              > chcesz powiedzieć jasno, czy zgodziłabyś się, by inni, nie podzielający
                              Twoich
                              > poglądów mieli prawo zabijać np. 3 miesięczne niemowlęta. Napisz jasno:
                              uważam,
                              >
                              > że moje poglądy powinny być narzucone jako obowiązujące wszystkich, a
                              > natychmiast przestanę się czepiać w tej sprawie. Napiszesz?


                              Proszę bardzo. Oprócz różnych doktryn etycznych istnieje coś takiego jak prawo
                              stanowione. Prawo stanowione powinno być wypadkową różnych powszechnie
                              akceptowanych kodeksów etycznych. Nie powinno stanowić odzwierciedlenia tylko
                              jednego kodeksu, np zasad etyki chrześcijańskiej czy zasad islamu - w takim
                              wypadku mielibysmy bowiem do czynienia z państwem wyznaniowym takim jak np
                              Iran. Prawo stanowione zawsze będzie stanowiło kompromis między różnymi
                              etykami, nie ma zaś kompromisu bez narzucenia poglądów jakiejś grupie obywateli
                              którzy mają temu prawu podlegać. Ci ludzie zawsze powinni mieć prawo
                              protestowania, prezentowania swoich racji oraz walki o zmianę prawa. W ramach
                              demokratycznych procedur to znaczy np bez wysadzania w powietrze klinik
                              aborcyjnych;) W takim sensie odpowiedź na twoje pytanie brzmi "tak, pod
                              warunkiem że moje poglądy podziela wystarczająco wiele osób by mogły się one
                              stać prawem". Nawet jeśli jednak tak się stanie, nic nie odbierze ci prawa do
                              protestu i oznajmiania wszystkim, że jesteś niezadowolony z faktu iż obce
                              twojej etyce poglądy zostały ci narzucone w formie obowiązującego prawa.
                              Bylebyś nie zaczął mordować ginekologów, to wszystko będzie ok;)
                              Mam nadzieję, że wreszcie wszystko jasne.


                              Nawiasem mówiąc, skoro są to
                              > takie "oczywistości", to dlaczego zarzucałaś mi, i nie tylko mi "hipokryzję",
                              > gdy pisałem, że nie ma żadnej "hipokryzji" w sprzeciwie wobec aborcji i
                              zgodzie
                              > na "wojnę sprawiedliwą"?


                              Dlatego że jednocześnie zauważałeś jakąś sprzeczność w tym, że mogę godzić się
                              na aborcję do 12 tygodnia a nie godzić się na aborcję po 12, 16, 20 tygodniu.
                              Tylko dlatego kiedyś poruszyłam tę sprawę. Wydawało mi się dziwne, że można
                              uznawać za naturalne i konsekwentne połączenie prawa do zabijania np na wojnie
                              z zasadą obrony życia a jednocześnie dziwić się, że ktoś uznaje za naturalne i
                              konsekwentne połączenie prawa do usuwania ciąży do 12 tygodnia z zasadą
                              nieusuwania późniejszej ciąży czy zabijania pięciolatków (to była specjalność
                              BD)


                              >
                              > Obawiam się, że to Ty niedokładnie pamiętasz o co w tym wszystkim chodziło.
                              > Chodziło o to "nie narzucanie".


                              O to też, ale o tamto przede wszystkim :)



                              > > Głupie pytanie.
                              >
                              > Dlaczego?


                              Ot i problem... Bo gdybyś naprawdę zrozumiał to co napisałąm wczesniej to nie
                              przyszłoby ci do głowy zadanie tego pytania.



                              >
                              > A kto mówi o systemach uniwersalnych? Przecież cały czas piszesz tu o różnych
                              > etykach. Ty masz swoją, naziści mieli swoją. Dziwi mnie tylko, że zdajesz się
                              > uważać nazistowską za "gorszą", a nie za po prostu "inną".


                              No własnie. Tego się obawiałam - nadal nie rozumiesz. Dlaczego twoim zdaniem
                              muszę uznawać każdą etykę, w tym także nazistowską (jest taka w ogóle?) za
                              równie dobrą? Może zrobimy tak: wskaż mi który fragment mojej wypowiedzi
                              oznacza, że każda etyka jest dla mnie warta dokładnie tyle samo i tak samo
                              wysoko ją sobie cenię. Może ci być trudno znaleźć - skoro ja nawet wartość
                              ludzi różnicuję, to co dopiero mówić o wartości ich systemów etycznych...?


                              >
                              > > A dlaczego miałabyn to uzasadniać?
                              >
                              > By pokazać, że jesteś w stanie to zrobić.


                              Są ludzie gotowi zjeść talerz robaków tylko po to, żeby sobie i innym udowodnić
                              że "są w stanie to zrobić". Ja taka nie jestem i jakoś tego wcale nie żałuję.




                              Znam tylko jeden powód dla którego po
                              >
                              > odrzuceniu metafizyk można cenić życie ludzkie bardziej niż psie, ale - nie
                              > będę podpowiadał.


                              Chętnie posłucham...

                              Pozdr. B.
                              >
                              • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 07.02.05, 22:42
                                Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                > No to właściwie na jakiej podstawie zadajesz mi od paru lat, do znudzenia
                                > pytania w stylu "czym różni się zabicie embrionu od zabicia pięciolatka"
                                > albo "czy usunąć ciążę to dla ciebie to samo co zjeść kalarepkę"?

                                Jeżeli chodzi o kalarepkę rzecz istotnie już sobie wyjaśniliśmy - pozbycie się
                                ciąży znaczy dla Ciebie tyle, co zjedzenie kalarepki. To znaczy stoisz na
                                stanowisku: "nie chcesz, nie pozbywaj się, chcesz - nie przeszkadzam. Ja sama
                                bym się nie pozbyła. To zupełnie jak: "chcesz zjeść kalarepkę - jedz. Ja
                                dziękują, bo kalarepek nie lubię". Jeśli zaś chodzi o pytanie z pięciolatkiem,
                                nie przypominam sobie, bym zadawał Ci je w podobnej formie. Jeśli się mylę -
                                proszę o cytat lub link.




                                > Skoro przyznajesz, że nie ma żadnej niekonsekwencji ani sprzeczności w tym,
                                >że mój kodeks etyczny dopuszcza aborcję do 12 tygodnia a nie dopuscza aborcji
                                > późnej ani zabijania pięciolatków, oraz że rozróżnia zjedzenie warzywa od
                                > usunięcia embriona to o co właściwie masz pretensje?

                                Cały czas o kwestię "narzucania"! Czy narzuciłabyś komuś coś w
                                kwestii "kalarepki"?

                                > A jaki to ma związek z aktualną dyskusją czyli z Singerem?

                                Być może żaden, ale sama pożeglowałaś w te rejony.

                                > Proszę bardzo. odpowiedź na twoje pytanie brzmi "tak, pod
                                > warunkiem że moje poglądy podziela wystarczająco wiele osób by mogły się one
                                > stać prawem". Mam nadzieję, że wreszcie wszystko jasne.

                                Co to znaczy "wystarczająco wiele osób by mogło ono się one stać prawem", i kto
                                określa tą "wystarczalność"? Skoro nie masz nic przeciw narzucaniu prawa, to
                                dlaczego masz pretensje, że "narzucono" obecne prawo aborcyjne? Zrobiono to
                                zgodnie z prawem - wystarczająco wiele osób poparło w wyborach partie, które
                                owo prawo ustaliły.

                                >> Dlatego że jednocześnie zauważałeś jakąś sprzeczność w tym, że mogę godzić
                                >się na aborcję do 12 tygodnia a nie godzić się na aborcję po 12, 16, 20
                                >tygodniu.

                                Mylisz się. NIGDY nie przedstawiałaś tego w ten sposób (pomijając już fakt, że
                                w tamtym sporze chodziło mi o "nienarzucanie"). Zarzucałaś mi niekonsekwencję
                                twierdząc, że z jednej strony nie zgadzam się na wolną aborcję, a z drugiej
                                strony dopuszczam wojny sprawiedliwe. Powtarzam pytanie: dlaczego to robiłaś?



                                > Tylko dlatego kiedyś poruszyłam tę sprawę. Wydawało mi się dziwne, że można
                                > uznawać za naturalne i konsekwentne połączenie prawa do zabijania np na
                                >wojnie z zasadą obrony życia a jednocześnie dziwić się, że ktoś uznaje za
                                >naturalne i konsekwentne połączenie prawa do usuwania ciąży do 12 tygodnia z
                                zasadą (.....)

                                Proszę o link to tamtego wątku! Płonę z ciekawości czy go podasz.


                                > Ot i problem... Bo gdybyś naprawdę zrozumiał to co napisałąm wczesniej to nie
                                > przyszłoby ci do głowy zadanie tego pytania.

                                To wykręty. Proszę o odpowiedź.


                                > No własnie. Tego się obawiałam - nadal nie rozumiesz. Dlaczego twoim zdaniem
                                > muszę uznawać każdą etykę, w tym także nazistowską (jest taka w ogóle?) za
                                > równie dobrą?

                                Pytanie brzmi: dlaczego nie? Czyż nazistów nie popierała większość?

                                > Są ludzie gotowi zjeść talerz robaków tylko po to, żeby sobie i innym
                                >udowodnić że "są w stanie to zrobić".


                                Znów wykręty...

                                > Chętnie posłucham...

                                To później, nie chcę Ci ułatwiać roboty.


                                >
                                > Pozdr.> >
                                • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.05, 19:42
                                  > Jeżeli chodzi o kalarepkę rzecz istotnie już sobie wyjaśniliśmy - pozbycie
                                  się
                                  > ciąży znaczy dla Ciebie tyle, co zjedzenie kalarepki. To znaczy stoisz na
                                  > stanowisku: "nie chcesz, nie pozbywaj się, chcesz - nie przeszkadzam. Ja sama
                                  > bym się nie pozbyła. To zupełnie jak: "chcesz zjeść kalarepkę - jedz. Ja
                                  > dziękują, bo kalarepek nie lubię". Jeśli zaś chodzi o pytanie z
                                  pięciolatkiem,
                                  > nie przypominam sobie, bym zadawał Ci je w podobnej formie. Jeśli się mylę -
                                  > proszę o cytat lub link.


                                  No to wracamy do punktu wyjścia.
                                  Trudno.
                                  W tej sytuacji ty możesz sobie dalej bajdurzyć o kalarepce, BD o pięciolatkach
                                  a Rufus o podobieństwach między mną a nazistami - ja zaś będę dalej twierdziła,
                                  że wy wszyscy jesteście hipokrytami bo na jednym wydechu mówicie o świętości
                                  zycia i jego równej wartości oraz optujecie za karą śmierci i wojną w Iraku. To
                                  tyle, kończę ten temat.


                                  > Co to znaczy "wystarczająco wiele osób by mogło ono się one stać prawem", i
                                  kto
                                  >
                                  > określa tą "wystarczalność"?


                                  Procedury demokratycznego państwa prawa


                                  Skoro nie masz nic przeciw narzucaniu prawa, to
                                  > dlaczego masz pretensje, że "narzucono" obecne prawo aborcyjne?


                                  Bo każdy komu narzucono prawo niezgodne z jego zasadami etycznymi ma prawo
                                  przeciwko temu protestować - w ramach prawa. Ty też będziesz miał do tego prawo
                                  gdy ustawa zostanie w końcu zmieniona. Będziesz miał prawo pisać, że ta ustawa
                                  została ci narzucona i domagać się jej zmiany. Oby bezskutecznie;)


                                  Zarzucałaś mi niekonsekwencję
                                  > twierdząc, że z jednej strony nie zgadzam się na wolną aborcję, a z drugiej
                                  > strony dopuszczam wojny sprawiedliwe.


                                  I w tej sytuacji będę to robiła nadal. Tak długo, jak długo ty będziesz
                                  twierdził, że dla mnie zjedzenie kalarepki MUSI być tym samym co dokonanie
                                  aborcji - gdyż inna postawa byłaby z mojej strony niekonsekwencją.


                                  Powtarzam pytanie: dlaczego to robiłaś?


                                  Dlatego że ty robisz dokładnie to samo w stosunku do mnie i moich pogladow. Ty
                                  oraz wszyscy ci, którzy uważają, że skoro akceptuję aborcję do pewnego momentu
                                  ciąży, to znaczy że muszę konsekwentnie zaakceptować także np zabijanie
                                  pięciolatków (to BD) czy zabijanie murzynów (to ty). Jeśli ja jestem w tej
                                  sprawie niekonsekwentna, to wy jesteście niekonsekwentni w tamtej sprawie.


                                  > Pytanie brzmi: dlaczego nie? Czyż nazistów nie popierała większość?


                                  Większość jest za karą śmierci. A ja nie jestem. Twoim zdaniem mi nie wolno? A
                                  dlaczegóż to, można spytać? Czy ja zabraniam tobie być przeciwko prawu do
                                  aborcji? A przecież większość jest za...
                                  A w ogóle to zamiast wywijać kotem podaj mi jakiś cytat z mojej wypowiedzi z
                                  którego wynika, że mam obowiązek popierać każdą doktrynę, która zdobędzie
                                  większość - nawet jeśli jest niezgodna z moim kodeksem etycznym.
                                  Cytuj waść albo kończ, że tak się dramatycznie wyrażę...


                                  > To później, nie chcę Ci ułatwiać roboty.


                                  Jakiej znowu roboty? Przecież ja i tak oddałam ci ten temat walkowerem...
                                  Zwyczajnie ciekawa jestem jak zamierzasz podejść do tego "odrzucając
                                  metafizyki". Czy chcesz przeliczyć wartość moją i wartość psa po cenach
                                  wolnorynkowych?;) Tylko jak, na wagę...? Na rasę...?

                                  Pozdr. B.
                                  • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 08.02.05, 20:14
                                    Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                    > No to wracamy do punktu wyjścia.

                                    Nie wiem, może nie tłumaczę tego wszystkiego jasno. Jeszcze raz: nie twierdzę,
                                    że aborcja jest dla Ciebie tym, co zjedzenie kalarepki w tym sensie, że
                                    zrobiłabyś sobie aborcję równie łatwo, jak łatwo przyszłoby Ci zjedzenie
                                    kalarepki. Twierdzę, że jest tym samym w tym sensie, że zarówno w jednym jak i
                                    w drugim przypadku (to jest zarówno w przypadku aborcji jak i kalarepki)decyzję
                                    pozostawiasz zainteresowanym. To znaczy - jeśli ktoś uważa, że kalarepka jest
                                    czymś szczególnym, niech jej nie je, jeśli ktoś uważa, że niczym szczególnym
                                    nie jest - niech chrupie. Ty np. uważasz, że kalarepka jest czymś szczególnym
                                    więc twierdzisz, żebyś jej nie zjadła. OK. Sąsiadka sądzi inaczej - jej prawo.
                                    Nie masz o to pretensji. Czy teraz wszystko jest jasne?

                                    > Procedury demokratycznego państwa prawa

                                    I jak rozumiem protesty także mają W KAŻDYM PRZYPADKU przebiegać w ramach
                                    demokratycznych procedur?

                                    > Bo każdy komu narzucono prawo niezgodne z jego zasadami etycznymi ma prawo
                                    > przeciwko temu protestować - w ramach prawa.

                                    To JEDYNY powód? (zastanów się proszę dobrze zanim odpowiesz)


                                    > I w tej sytuacji będę to robiła nadal. Tak długo, jak długo ty będziesz
                                    > twierdził, że dla mnie zjedzenie kalarepki MUSI być tym samym co dokonanie
                                    > aborcji - gdyż inna postawa byłaby z mojej strony niekonsekwencją.

                                    Zdajesz sobie sprawę, że to czysty irracjonalizm? "Niekonsekwencja" to coś
                                    wcale uchwytnego, a Ty piszesz "robię to, bo Ty przy innej okazji ....".
                                    Pytanie brzmi: BYŁEM NIEKONSEKWENTNY w związku z aborcją i wojną sprawiedliwą
                                    czy nie. Kalarepka nie ma tu wiele do rzeczy.

                                    > Dlatego że ty robisz dokładnie to samo w stosunku do mnie i moich pogladow.

                                    110% kobiety! Albo i 150%

                                    >Ty
                                    > oraz wszyscy ci, którzy uważają, że skoro akceptuję aborcję do pewnego
                                    >momentu ciąży, to znaczy że muszę konsekwentnie zaakceptować także np
                                    >zabijanie pięciolatków (to BD) czy zabijanie murzynów (to ty).

                                    Bo widzisz, Ty jednocześnie twierdzisz, że "człowieczeństwo" jest "kwetią
                                    wiary". To nieco zmienia kontekst rozmowy.

                                    >Jeśli ja jestem w tej
                                    > sprawie niekonsekwentna, to wy jesteście niekonsekwentni w tamtej sprawie.

                                    ???????

                                    > A w ogóle to zamiast wywijać kotem podaj mi jakiś cytat z mojej wypowiedzi z
                                    > którego wynika, że mam obowiązek popierać każdą doktrynę, która zdobędzie
                                    > większość - nawet jeśli jest niezgodna z moim kodeksem etycznym.
                                    > Cytuj waść albo kończ, że tak się dramatycznie wyrażę...

                                    Ależ nie chodzi o popieranie! Chodzi o traktowanie jej jako "innej propozycji"
                                    zamiast potępiania na gruncie moralnym.


                                    > Jakiej znowu roboty? Przecież ja i tak oddałam ci ten temat walkowerem...

                                    Zatem nie jesteś w stanie dowieść, że życie ludzkie waży więcej niż psie. OK.


                                    > Zwyczajnie ciekawa jestem jak zamierzasz podejść do tego "odrzucając
                                    > metafizyki". Czy chcesz przeliczyć wartość moją i wartość psa po cenach
                                    > wolnorynkowych?;) Tylko jak, na wagę...? Na rasę...?

                                    Zrobię to tylko wówczas gdy zaprzysięgniesz, że NIGDY nie będziesz używać tego
                                    argumentu przeciw mnie.






                                    >
                                    > Pozdr.
                                    • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.02.05, 12:58
                                      Czy teraz wszystko jest jasne?


                                      Jasne jest to, że po raz pierwszy przestałeś manipulować. Przypomnę ci bowiem,
                                      że do tej pory upierałeś się przy twierdzeniu iż dla mnie zjedzenie kalarepki
                                      ma taką samą wartość moralną co dokonanie aborcji - a tak nie jest. Mogłoby tak
                                      natomiast być gdybym była frutarianką a jak dobrze wiesz nią nie jestem. Jestem
                                      gotowa przyjąć, że nie dopuściłeś się manipulacji (jak do tej pory uważałam) a
                                      jedynie prostego błędu logicznego (przestawienia wartości z różnych systemów
                                      aksjologicznych w wyniku czego uzyskałeś fałsz)


                                      > > Procedury demokratycznego państwa prawa
                                      >
                                      > I jak rozumiem protesty także mają W KAŻDYM PRZYPADKU przebiegać w ramach
                                      > demokratycznych procedur?


                                      Oczywiście, że w każdym - z wyjątkiem sytuacji gdy strona przeciwna (państwo)
                                      przestało się stosować do reguł demokratycznych. Na przykład gdyby do władzy
                                      doszła Młodzież Wszechpolska to być może Polska przestałaby być państwem
                                      demokratycznym. Nikt normalny nie miał pretensji do antyhitlerowskiego ruchu
                                      oporu w Niemczech, że działał niezgodnie z regułami demokracji.
                                      O czym my w ogóle rozmawiamy...

                                      >
                                      > > Bo każdy komu narzucono prawo niezgodne z jego zasadami etycznymi ma praw
                                      > o
                                      > > przeciwko temu protestować - w ramach prawa.
                                      >
                                      > To JEDYNY powód? (zastanów się proszę dobrze zanim odpowiesz)



                                      Zastanowiłam się. Tak, sądzę że jedyny. Zapewne do czegoś zmierzasz ale nie
                                      wiem do czego. Norma tetyczna może ale nie musi być równoznaczna z normą
                                      aksjologiczną. Dla mnie w przypadku prawa aborcyjnego nie jest - a dla ciebie
                                      jest. Naprawdę nie wiem co jeszcze chcesz z tego tematu wycisnąć.


                                      > Zdajesz sobie sprawę, że to czysty irracjonalizm?


                                      Nieprawda. To, że ty nie potrafisz dostrzec analogii w opisywanych
                                      rozumowaniach nie oznacza jeszcze, że jej tam nie ma a jedynie to, że ty jej
                                      nie widzisz. Moje zachowanie byłoby irracjonalne wyłącznie wtedy, gdyby opisana
                                      analogia nie istniała.


                                      Kalarepka nie ma tu wiele do rzeczy.


                                      Tak, kalarepka to faktycznie inny temat - już zresztą wyjasniony mam nadzieję.
                                      Mnie chodzi raczej o to byś uznał że mogę godzić się na aborcję do x tygodnia
                                      ciąży zaś nie godzić się na aborcję późniejszą, oraz że NIE MA w tym żadnej
                                      sprzeczności. (...oraz żebyś w związku z tym przestał mi sugerować, że np skoro
                                      godzę się na "zabijanie" miesięcznych embrionów to nie istenieje powód dla
                                      którego miałabym się nie godzić na zabijanie pięciolatów, Żydów czy murzynów.)
                                      Podobnie jak NIE MA sprzeczności w głoszeniu zasady równej wartości każdego
                                      ludzkiego życia i dawaniem przyzwolenia na zabijanie w pewnych okolicznościach.
                                      Moim zdaniem w obu tych przypadkach sprzeczność jest pozorna. Ty jednak
                                      chciałbyś to przyznać wyłącznie w odniesieniu do swoich poglądów a mnie tego
                                      prawa odmawiasz.


                                      > Ależ nie chodzi o popieranie! Chodzi o traktowanie jej jako "innej
                                      propozycji"
                                      > zamiast potępiania na gruncie moralnym.
                                      >


                                      A więc przedstaw proszę cytat z mojego tekstu który stanowi przesłankę do
                                      uznania iż powinnam np nazizm traktować jako "inną propozycjię" oraz że nie mam
                                      prawa potępiać go na gruncie moralnym.



                                      > Zatem nie jesteś w stanie dowieść, że życie ludzkie waży więcej niż psie. OK.



                                      Bez manipulowania nie byłbyś sobą, co? ;))
                                      Czy mógłbyś mi wyjasnić dlaczegóż to miałabym sobie w ogóle zadawać trud
                                      dowodzenia komukolwiek, że życie ludzkie jest warte więcej niż życie psa, skoro
                                      parę postów wyżej podałam konkretne przykłady na to, że zycie psa może być dla
                                      mnie warte więcej niż życie człowieka? Nie sądzisz, że w tej sytuacji twoje
                                      nalegania brzmią trochę głupio? Coś tak jakbyś żądał od ateisty udowodnienia,
                                      że Bóg istnieje... i był strasznie z siebie dumny gdy ten odmówi;)


                                      > Zrobię to tylko wówczas gdy zaprzysięgniesz, że NIGDY nie będziesz używać
                                      tego
                                      > argumentu przeciw mnie.


                                      Przysięgam.
                                      No, dawaj ten dowód.

                                      Pozdr. B.
                                      • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 11.02.05, 17:07
                                        Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                        > Jasne jest to, że po raz pierwszy przestałeś manipulować. Przypomnę ci
                                        >bowiem, że do tej pory upierałeś się przy twierdzeniu iż dla mnie zjedzenie
                                        >kalarepki ma taką samą wartość moralną co dokonanie aborcji - a tak nie jest.
                                        (....)

                                        Nie masz racji. O ile pamiętam ZAWSZE przedstawiałem rzecz w ten sposób, w jaki
                                        zrobiłem to teraz. Jeżeli twierdzisz, że jest inaczej - pokaż mi link do
                                        takiego wątku.

                                        > Oczywiście, że w każdym - z wyjątkiem sytuacji gdy strona przeciwna (państwo)
                                        > przestało się stosować do reguł demokratycznych. Na przykład gdyby do władzy
                                        > doszła Młodzież Wszechpolska to być może Polska przestałaby być państwem
                                        > demokratycznym.(......)

                                        Zatem, gdyby większość zdecydowała o zniesieniu demokracji, możnaby sięgnąć po
                                        metody niedemokratyczne, by większość od władzy odsunąć?

                                        > Zastanowiłam się. Tak, sądzę że jedyny. (.....)

                                        Większość może więc "narzucać" swoje rozwiązania mniejszości, byle
                                        demokratycznie. Dotyczy to także "prawa oborcyjnego". Kwestia aborcji związana
                                        jest z takim np. problemem jak status płodu. Dla Ciebie status płodu
                                        to "kwestia wiary". Czy mam rozumieć, że Twoim zdaniem większość ma prawo
                                        narzucać mniejszości rozwiązania w sferach związanych z "kwestiami wiary"?

                                        > Nieprawda. To, że ty nie potrafisz dostrzec analogii w opisywanych
                                        > rozumowaniach nie oznacza jeszcze, że jej tam nie ma a jedynie to, że ty jej
                                        > nie widzisz.

                                        Jeszcze raz: jeżeli byłem niekonsekwentny w sprawie X to, jest to NIEZALEŻNE od
                                        naszych sporów w kwestii Y. Jeżeli dopuszczanie z jednej strony "wojny
                                        sprawiedliwej", a z drugiej niedopuszczanie "wolnej aborcji" NIE JEST
                                        niekonsekwencją, to NIE JEST nią zupełnie niezależnie od tego, o co gdzieś
                                        kiedyś się kłóciliśmy. Co tu mają do rzeczy analogie? I jakie analogie? Proszę
                                        o wyjaśnienie.


                                        > Mnie chodzi raczej o to byś uznał że mogę godzić się na aborcję do x tygodnia
                                        > ciąży zaś nie godzić się na aborcję późniejszą, oraz że NIE MA w tym żadnej
                                        > sprzeczności.

                                        W tym, nie, ale, powtarzam: rzecz w tym, że JEDNOCZEŚNIE twierdzisz, że kwestia
                                        człowieczeństwa jest "kwestią wiary", i JEDNOCZEŚNIE (przynajmniej dotąd
                                        twierdzisz, że w tego rodzaju sprawach decydować winno indywidualne sumienie,
                                        zgodnie z zasadą "nie chcesz aborcji to jej nie rób, ale nie zabraniaj tym,
                                        którzy mają inne poglądy". W takiej sytuacji MIMO, ze sama uważasz iż "człowiek
                                        zaczyna się około 11-12 tygodnia" WINNAŚ i to NIEZALEŻNIE OD ZDANIA WIĘKSZOŚCI -
                                        zgodzić się na to, by aborcja dopuszczalna była do 16 tygodnia dla tych,
                                        którzy mają inne poglądy niż Ty na kwestię człowieczeństwa. Mimo zdania
                                        większości, ponieważ to rozwiązanie NIE NARZUCA nikomu robienia aborcji w 16
                                        tygodniu, a jedynie DAJE MOŻLIWOŚĆ wyboru. Czy mam rację?




                                        > A więc przedstaw proszę cytat z mojego tekstu który stanowi przesłankę do
                                        > uznania iż powinnam np nazizm traktować jako "inną propozycjię" oraz że nie
                                        >mam prawa potępiać go na gruncie moralnym.

                                        Ponieważ po pierwsze nie lubisz potępiać (prawda?), po drugie kwestie wiary
                                        powinny być -wg. Ciebie (chyba?) sprawą prywatną.

                                        >> Bez manipulowania nie byłbyś sobą, co? ;))

                                        To nie manipulacja. Potrafisz to zrobić, czy nie?

                                        > Przysięgam.
                                        > No, dawaj ten dowód.

                                        Cóż, pies nie płaci podatków...Oczywiście są tacy ludzie, którzy też nie płacą.
                                        Tu już niestety ręce mi opadają.

                                        > Pozdr.
                                        • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.02.05, 10:49
                                          Tad, zachowujesz się jakbyś pana Boga złapał za nogi czyli wreszcie przycinął
                                          mnie do muru, co w świetle faktów jest raczej zabawne...
                                          Zwracam ci uwagę, że określenie "człowieczeństwo to kwestia wiary" pochodzi od
                                          ciebie a ja zawsze odnosiłam się do niego sceptycznie.
                                          Zawsze próbowałeś wmanipulować mnie w taki pogląd, jednak nigdy ci się to nie
                                          udało. Nigdy bowiem nie uważałam i nie uważam, by kwestią wiary czy niewiary
                                          mogło być człowieczeństwo np pięcioletniego dziecka, murzyna czy Żyda - o czym
                                          ty świetnie wiesz.
                                          Kwestią wiary lub niewiary może dla mnie być wyłącznie człowieczeństwo płodu
                                          nie posiadającego mózgu rozwiniętego w stopniu wystarczającym do doznanwania
                                          cierpienia. Ten moment może być oceniany dość różnie, tolerancja wynosi kilka
                                          tygodni. Wszystko natomiast co powyżej tego momentu jest już faktem i z wiarą
                                          nie ma nic wspólnego.
                                          Mówiąc jeszcze prościej: jeśli ktoś wierzy w człowieczeństwo plemnika, embriona
                                          lub świętej krowy a nawet kalarepki... to niech sobie wierzy i niech żyje
                                          zgodnie ze swoją wiarą. Natomiast jeśli ktoś wierzy w to, że Żyd, murzyn czy
                                          pięciolatek nie jest człowiekiem i w związku z tym można go zabijać - to jest
                                          socjopatą którego należy jak najszybciej pozbawić możliwości "życia zgodnego ze
                                          swoją wiarą".
                                          Tad, nie zamierzam kontynuować tej rozmowy. Moim zdaniem wszystko zostało
                                          wyjaśnione i tylko od ciebie zależy czy chcesz zrozumieć inny od własnego punkt
                                          widzenia czy też nie.

                                          Pozdr. B.
                                          • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 15.02.05, 16:20
                                            Gość portalu: barbinator napisał(a):


                                            > Zwracam ci uwagę, że określenie "człowieczeństwo to kwestia wiary" pochodzi
                                            >od ciebie a ja zawsze odnosiłam się do niego sceptycznie.

                                            Dwie pomyłki w jednym zdaniu! To TY twierdziłaś, że "człowieczeństwo jest
                                            kwestią wiary", i mieliśmy do czynienia raczej z kluczeniem, a nie
                                            ze "sceptycyzmem".

                                            > Zawsze próbowałeś wmanipulować mnie w taki pogląd, jednak nigdy ci się to nie
                                            > udało.

                                            Bo wykręcałas się od odpowiedzi!


                                            >Nigdy bowiem nie uważałam i nie uważam, by kwestią wiary czy niewiary
                                            > mogło być człowieczeństwo np pięcioletniego dziecka, murzyna czy Żyda - o
                                            <czym ty świetnie wiesz.

                                            Nie mam wpływu na niespójność Twoich poglądów.

                                            > Kwestią wiary lub niewiary może dla mnie być wyłącznie człowieczeństwo płodu
                                            > nie posiadającego mózgu rozwiniętego w stopniu wystarczającym do doznanwania
                                            > cierpienia.

                                            Bo tak zadekretowała Barbimnator? A co powiesz o Lindzie, która oświadczyła, że
                                            dla niej człowiek zaczyna się w chwili narodzin?

                                            >Ten moment może być oceniany dość różnie, tolerancja wynosi kilka
                                            > tygodni. Wszystko natomiast co powyżej tego momentu jest już faktem i z wiarą
                                            > nie ma nic wspólnego.

                                            A nibu dlaczego wcześniej ma? Bo tak Ci się podoba? Nie żartuj!

                                            > Tad, nie zamierzam kontynuować tej rozmowy. Moim zdaniem wszystko zostało
                                            > wyjaśnione i tylko od ciebie zależy czy chcesz zrozumieć inny od własnego
                                            >punkt widzenia czy też nie.

                                            Ach więc "nie zamierzasz kontynuować"? A bardzo wygodnym momencie! Akurat
                                            wtedy, gdy pojawiła się kwestia norweskich pomysłów przesunięcia granicy
                                            aborcji do 16 tygodnia. Powiedz mi proszę - akceptujesz takie przesunięcie, czy
                                            nie? Chyba powinnaś. Wszak w niczym nie narusza to TWOJEJ wolności. Nikt nie
                                            będzie zmuszał do robiena aborcji po 12-13 tygodniu. Za to inny, nie
                                            podzielający Twojego poglądu na temat "granicy człowieczeństwa" będą mieli
                                            WIĘKSZĄ możliwość wyboru. Nie widzę ŻADNEGO argumentu, dla którego miałabyś być
                                            przeciw. Zgadza się?



                                            >
                                            > Pozdr.
                                            • tad9 Barbinator!!1 17.02.05, 19:04
                                              Nie przerywaj tej rozmowy. Proszę, odnieś się do tego:

                                              tad9 napisał:


                                              >Pojawiła się kwestia norweskich pomysłów przesunięcia granicy
                                              > aborcji do 16 tygodnia. Powiedz mi proszę - akceptujesz takie przesunięcie,
                                              >czy nie? Chyba powinnaś. Wszak w niczym nie narusza to TWOJEJ wolności. Nikt
                                              >nie będzie zmuszał do robiena aborcji po 12-13 tygodniu. Za to inny, nie
                                              > podzielający Twojego poglądu na temat "granicy człowieczeństwa" będą mieli
                                              > WIĘKSZĄ możliwość wyboru. Nie widzę ŻADNEGO argumentu, dla którego miałabyś
                                              >być przeciw. Zgadza się?

                                              zwłaszcza w świetle np. tego:

                                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=6248595&a=6283905

                                              > > Pozdr.
                                              • Gość: barbinator Re: Barbinator!!1 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.02.05, 20:22
                                                Zgadza się?

                                                Nie zgadza się. Logika twojego wywodu jest równie porażająca jak logika
                                                stwierdzająca iż jeśli ktoś jest za ochroną życia, to musi być przeciwny karze
                                                śmierci. Skoro ty możesz być za ochroną zycia, ale tylko w przypadka przez
                                                ciebie samego zdefiniowanych - to ja mogę zrobić to samo.
                                                I właśnie to robię - czy ci się to podoba czy nie.
                                                Akceptuję aborcję do ok. 12 tygodnia - powyżej tej granicy nie akceptuję. Nie
                                                wmawiaj mi, że MUSZĘ akceptować wszelką "aborcję" (tak, wiem że za chwilę
                                                doszlibyśmy do zabijania Żydów i murzynów;)
                                                NIE MUSZĘ.
                                                Tak jak i ty nie musisz przeciwstawiać się karze śmierci, obronie koniecznej i
                                                wojne w Iraku.
                                                I bardzo cię proszę, nie zadawaj mi ciągle tych samych pytań bo to dziecinne.
                                                Nie będę więcej na nie odpowiadać, wymyśl coś nowego.

                                                Pozdr. B.
                                                • tad9 Re: Barbinator!!1 17.02.05, 20:49
                                                  Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                                  > Zgadza się?
                                                  >
                                                  > Nie zgadza się. Logika twojego wywodu jest równie porażająca jak logika
                                                  > stwierdzająca iż jeśli ktoś jest za ochroną życia, to musi być przeciwny
                                                  >karze śmierci.


                                                  Dziwi mnie ten argumetnt, bo o ile mnie pamieć nie myli,
                                                  zarzucałaś "konserwatystom" niekonsekwencję WŁAŚNIE z tego powodu, że są za
                                                  ochroną życia, a jednocześnie nie zawsze są przeciw każe śmierci.


                                                  >Skoro ty możesz być za ochroną zycia, ale tylko w przypadka przez
                                                  > ciebie samego zdefiniowanych - to ja mogę zrobić to samo.

                                                  Konsekwentnie (ze zrozumiałych powodów) ODCINASZ te fragmenty, w których była
                                                  mowa o "kwestiach wiary" i "nienarzucania innym swoich poglądów". Ja zawsze
                                                  mówiłem, że mam ochotę narzucać innym swoje poglądy, i że kwestia
                                                  człowieczeństwa nie jest "kwestią wiary". Ty za to pisywałaś takie rzeczy:

                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=6248595&a=6283905
                                                  czy:

                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=11208668&a=11307402
                                                  przyznasz, że to zmienia nieco postać rzeczy.

                                                  > I właśnie to robię - czy ci się to podoba czy nie.

                                                  Widzę, że to robisz. Rzecz w tym, że ma się to marnie, do tego, co pisywałaś
                                                  wcześniej.


                                                  > Akceptuję aborcję do ok. 12 tygodnia - powyżej tej granicy nie akceptuję. Nie
                                                  > wmawiaj mi, że MUSZĘ akceptować wszelką "aborcję" (tak, wiem że za chwilę
                                                  > doszlibyśmy do zabijania Żydów i murzynów;)

                                                  W porządku, ale czy z tego wynika, że jesteś za NARZUCENIEN swojego poglądu
                                                  innym? A jeśli tak, to czy mam rozumieć, że uważasz, iż można narzucać
                                                  rozwiazanie w sprawach związanych z kwestiami wiary i to TAKŻE w takich
                                                  przypadkach, gdy brak rozwiązań, lub rozwiązania proponowane przez tych, którym
                                                  chcemy coś narzucić nie naruszają naszej wolności?

                                                  > NIE MUSZĘ.

                                                  Nie muszisz, ale wówczas legnie w gruzach, to co pisywałaś tutaj przez 3 lata.

                                                  > I bardzo cię proszę, nie zadawaj mi ciągle tych samych pytań bo to dziecinne.

                                                  Jeśli jest tu coś dziecinnego, to Twoje wykręty.


                                                  > Nie będę więcej na nie odpowiadać, wymyśl coś nowego.

                                                  Zdziwiony nie jestem ;-p


                                                  >
                                                  > Pozdr. B.
                                                  • tad9 Re: Barbinator!!1 24.02.05, 21:00
                                                    Nadal czekam na odpowiedź na pytania:

                                                    tad9 napisał:

                                                    > W porządku, ale czy z tego wynika, że jesteś za NARZUCENIEN swojego poglądu
                                                    > innym? A jeśli tak, to czy mam rozumieć, że uważasz, iż można narzucać
                                                    > rozwiazanie w sprawach związanych z kwestiami wiary i to TAKŻE w takich
                                                    > przypadkach, gdy brak rozwiązań, lub rozwiązania proponowane przez tych,
                                                    >którym chcemy coś narzucić nie naruszają naszej wolności?

                                                    Kwestia narzucania w pewnych wypadkach interesuje mnie także i z tego, powodu,
                                                    że - zgodnie z tym co pisałaś - jeden wyjątek znosi regułę, więc skoro w
                                                    pewnych przypadkach można narzucać, to reguła "nie narzucaj", jest .... aż
                                                    strach pomyśleć!



                                                    o znoszeniu reguły przez jeden wyjątek np. tutaj:

                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=14060725&a=14262978


                                                    > > Pozdr.
                  • Gość: trevik Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.dip.t-dialin.net 07.02.05, 22:16
                    > Jeżeli np wspomniany wcześniej bandyta był Żydem, to zapewniam cię
                    > że jego życie ma według mojego, odmiennego od chrześcijańskiego, kodeksu
                    > etycznego mniejszą wartość niż życie np moich córek czy zycie dziewczyny którą
                    > tamten bandyta zamordował.
                    > Więcej powiem: zycie moich dwóch psów także cenię
                    > sobie wyżej. Jeśli uznajesz to za nazizm, to odsyłam ponownie do św. Tomasza
                    > wraz ze zdaniem dopisanym przeze mnie - innych wyjasnień udzielac nie będę.

                    Czy jestes zwolenniczka kary smierci? Pytam z ciekawosci... (byl watek, ale
                    wtedy bylas nieobecna ...)

                    Zycie swoich corek zawsze bedziec bardziej cenila niz czlowieka obcego (nawet
                    zyjacego swietego, ktoremu nic zarzucic nie mozna) i to w kazdym wypadku - czy
                    beda to wcielone anielice, czy zwyrodniale morderczynie, wiec przyklad jest
                    powiedzmy taki sobie a przeciez nie mozna precyzowac jakichkolwiek formalnych
                    norm (np. prawo) w zaleznosci od "cenienia" tego lub owego zycia przez osoby
                    trzecie. Zalozmy, ze kazdy ma identyczna chec zycia (o ile ma wogole -
                    samobojcow wylaczam) i tylko to sie liczy. Dlaczego stawiac zwierzeta nad ludzmi
                    w _jakichkolwiek_ sytuacjach - tego nigdy nie zrozumie.
                    • Gość: barbinator Singer mowi to samo co ty!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.05, 19:56
                      Zalozmy, ze kazdy ma identyczna chec zycia (o ile ma wogole -
                      > samobojcow wylaczam) i tylko to sie liczy. Dlaczego stawiac zwierzeta nad
                      ludzm
                      > i
                      > w _jakichkolwiek_ sytuacjach - tego nigdy nie zrozumie.


                      Nie wiem czy dobrze sobie przemyślałeś wszystkie konsekwencje takiej teorii.
                      Przede wszystkim twoje stwierdzenie o identyczności chęci życia jest nie do
                      obrony. Przecież gdyby to była prawda, wtedy w ogóle nie istniał by problem
                      eutanazji. Człowiek który cierpi, fizycznie lub psychicznie z pewnością odczuwa
                      mniejszą chęć czy radość życia niż, dajmy na to Adam Małysz odbierający puchar
                      w Zakopanem. Ludzie starzy zazwyczaj są bardziej pogodzeni ze śmiercią niż
                      młodzi. Wielu starych ludzi zupełnie spokojnie mówi: za długo już zyję, wszyscy
                      moi rówieśnicy odeszli, ja też niedługo do nich dołącze. Dokładnie tak mówiła
                      moja prababcia która umierała w domu, otoczona najbliższymi - a jednak jej chęć
                      życia była zupełni inna niż moja.
                      Jesli więc ty mówisz, że tylko ta - bardzo zróżnicowana jak wykazałam - chęć
                      zycia się liczy, to czym własciwie twoje poglądy różnią się od Singera? Są
                      przecież tak samo radykalne.

                      Pozdr. B.
                      • Gość: trevik Nie, Singer nie mowi tego, co ja.. IP: *.dip.t-dialin.net 09.02.05, 11:03
                        Nie jest istotne to, ze mozemy podobnie myslec na temat niektorych spraw ja i
                        Singer - istotne jest to, co nas rozni a ja uwazam, ze tylko w bardzo
                        niekontrowersyjnych kwestiach pewnie zgodzilbym sie z tym facetem. Gdybym mial
                        szukac podobienstw na tej zasadzie, to pewnie zgodzilbym sie w wielu kwestiach
                        zarowno z Hitlerem, jak i ze Stalinem. To nie w tym jest rzecz.

                        > Przede wszystkim twoje stwierdzenie o identyczności chęci życia jest nie do
                        > obrony. Przecież gdyby to była prawda, wtedy w ogóle nie istniał by problem
                        > eutanazji. Człowiek który cierpi, fizycznie lub psychicznie z pewnością odczuwa
                        >
                        > mniejszą chęć czy radość życia niż, dajmy na to Adam Małysz odbierający puchar
                        > w Zakopanem.

                        Czy zauwazylas slowo "zalozmy" na poczatku zdania? Ja tak _zakladam_ nie
                        dlatego, ze uwazam, ze tak jest - ludzie nie maja identycznej checi zycia, ale z
                        powodu ochrony osobistej wolnosci kazdego i do ogolnego wartosciowania nalezy
                        zalozyc, ze tak jest, sama zreszta twierdzisz, ze uwazasz, ze ludzie sa rowni
                        godnoscia, daj im ta godnosc, niech nie musza tak samo chciec zyc, aby przezyc -
                        Singer tego nie zaklada i uwaza, ze chec zycia (nawet tylko opisana
                        statystycznie dla konkretnego przypadku !!!) i pragnienia (zwracam uwage na
                        pragnienia i cierpienie!!) maja prawo o mozliwosci zycia czlowieka decydowac
                        (zabijanie niemowlakow) - poza tym, gdyby stosunek prawa do ludzi mial zalezec
                        od ich "checi" do czegokolwiek to bylby to koniec naszej cywilizacji.

                        > Jesli więc ty mówisz, że tylko ta - bardzo zróżnicowana jak wykazałam - chęć
                        > zycia się liczy, to czym własciwie twoje poglądy różnią się od Singera? Są
                        > przecież tak samo radykalne.

                        Dalej tak uwazasz po moim wyjasnieniu?
                  • Gość: bezdenny Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 23:31
                    Gość portalu: barbinator napisał(a):

                    > A dlaczego właśnie świnia dostąpiła tego zaszczytu, można wiedzieć? Masz może
                    > jakiś uraz do wieprzowiny;)


                    To nie mój przykład, tylko Singera.
                    > Ja proponuję postawić z jednej strony psa-przewodnika niewidomego albo
                    > bernardyna-ratownika czy psa policyjnego - a z drugiej strony bandytów którzy
                    > pół roku temu torturowali a następnie wypchneli z jadącego pociągu 20-letnią
                    > Anię, dziewczynę jadącą na egazaminy wstępne na medycynę.
                    > Nie zamierzam pytać cię czy stawiasz ich zycie wyżej niż życie psów, bo i tak
                    > wiem, że twoja odpowiedź będzie twierdząca. Po prostu zostałeś wychowany w
                    > kręgu etyki katolickiej i dla ciebie człowiek zawsze będzie znaczył więcej
                    niż
                    > zwierzę - nawet wtedy gdy rozum podpowiada, że jest inaczej.

                    Sądzę że niechcący dotykamy sedna problemu. Otóż narasta we mnie przekonanie że
                    wystarczy ogłosić światu że jest się nie wierzącym by gawiedź buzie rozdizawiła
                    w podziwie dla mądrości.


                    Jednak bardzo
                    > wielu ludzi na świecie, nie będących ani nazistami ani socjopatami będzie
                    miało
                    >
                    > na ten temat inne zdanie niż ty. Po prostu ich etyka nie jest etyką
                    > chrześcijańską - co nie czyni jej automatycznie nazistowską.

                    Automatcyznie nie, ale w przypadku Singera mamy do czynienia z etyką nazisty. A
                    właściwie całkowita amoralnością. Czym sie różni to co on głosi od tego co
                    głosili naziści?

                    Nie zamierzam
                    > tutaj tej twojej etyki krytykować, zwracać uwagę na jej ograniczenia i
                    > sprzeczności (bardzo widoczne w podanym przykładzie).

                    Dzięki za wyrozumiałość, ale co do sprzeczności to nijak sie nie zgodzimy.
                    Rozmawiamy o systemie pogłądów, a system musi oznaczać spójnośc, a nie o
                    abstrakcyjnych przykładach . Ja ci bardzo wierzę że będziesz ubolewała nad
                    smiercią psa przewodnika a nie zapłaczesz jak zdechną jacyś bandyci, ale to nie
                    ma nic wspólnego z systemem wartości. Ani tego nazisty Singera ani moim. Moje
                    ddziecię zmatwi sie i zapłacze nad zwiędłym kwiatkiem, a nie zrobi na niej
                    dużego wrażenia zasłyszana w tv informao zabitych gdzieś tak w wypadku
                    samochodowym. To jednak nie znaczy, że w swoim systemie wartości moje dziecię
                    cenic będzie bardziej stojący u niej na parapecie kaktus niż jakiegoś dowolnego
                    czloieka.

                    > Chciałabym tylko abyś przynajmniej SPRÓBOWAŁ uznysłowić sobie że etyka
                    > chrześcijańska bynajmniej nie jest JEDYNĄ.

                    Chciałabym tylko abyś przynajmniej SPRÓBOWAŁA uzmysłowić sobie że każdy kto
                    odrzuca moralnośc chrześcijańską(a nie etykę - mylisz te pojęcia) posiadł
                    wszystkie rozumy.
                    To nieprawda, że każdy system
                    > etyczny odmienny od chrześcijańskiego jest zły i podły.

                    Zgadzam się. Ale akurat Singera jest.
                    Nieprawda też, że jest
                    > nazistowski oraz że jego zwolennicy to socjopaci. Wyrażanie takich poglądów
                    > czyni z ciebie fanatyka, niestety - i uniemożliwia jakąkolwiek sensowną
                    > rozmowę.

                    I tak powoli dochodzimy do pointy. Otóż poglady faceta który uważa że zycie
                    świni może być warte więcej niż życie czlowieka, albo że rodzice mogą sobie
                    zabić dziecko któremu grozi niedowład nóg, a dzieciaki mogą namawiać rodziców
                    by poełnili samobójstwo bo mieszkanie się przyda - są warte rozważań, a moje
                    zaś jako fanatyka są skrajne. Pięknie, po prostu PKP.

                    > Dlatego teraz szybko wcisnę enter - zanim się rozmyślę i przypomnę sobie, że
                    > solennie obiecywałam sobie nie rozmawiac z tobą na tematy związane z
                    > moralnością;)
                    >
                    > Pozdr. B.
                    > PS
                    > Aha, co do Żyda...
                    > Naturalnie, że życie Żyda może być dla mnie mniej warte niż życie innego
                    > człowieka. Jeżeli np wspomniany wcześniej bandyta był Żydem, to zapewniam cię
                    > że jego życie ma według mojego, odmiennego od chrześcijańskiego, kodeksu
                    > etycznego mniejszą wartość niż życie np moich córek czy zycie dziewczyny
                    którą
                    > tamten bandyta zamordował. Więcej powiem: zycie moich dwóch psów także cenię
                    > sobie wyżej. Jeśli uznajesz to za nazizm, to odsyłam ponownie do św. Tomasza
                    > wraz ze zdaniem dopisanym przeze mnie - innych wyjasnień udzielac nie będę.

                    Nie o tym mowa. Mowa o systemie a nie o tym czy ty wolisz swoje psy od bandytów.
                    CDN
          • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 07.02.05, 17:00
            Gość portalu: barbinator napisał(a):


            > Masz absolutną rację. Należy je najpierw poznać, potem zrozumieć, następnie
            > rozważyć - i dopiero wtedy zdecydować czy chce się je odrzucić. W
            międzyczasie
            > wiele rzeczy mozna ujrzeć w innym świetle i wielu ludzi lepiej zrozumieć -
            > nawet jeśli nie podziela się ich poglądów


            Gdzie byłaś, gdy pisałem, że bicie żon to rzecz niejednoznaczna z punktu
            widzenia etycznego, za co zostałem sponiewierany przez stronę feministyczną?
            • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 18:30
              > Gdzie byłaś, gdy pisałem, że bicie żon to rzecz niejednoznaczna z punktu
              > widzenia etycznego, za co zostałem sponiewierany przez stronę feministyczną?



              Nie pamiętam takiej rozmowy. Ale oczywiście uważam, że bicie kogokolwiek,
              torturowanie, wymuszanie posłuszeństwa karami fizycznymi jest nieetyczne.
              Przynajmniej według mojego kodeksu etycznego. Na temat etyki chrześcijańskiej
              niech się wypowiedzą jej znawcy, zwłaszcza historycy szczególnie zainteresowani
              dziejami Inkwizycji;)
              • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 07.02.05, 19:10
                Gość portalu: barbinator napisał(a):

                > Nie pamiętam takiej rozmowy. Ale oczywiście uważam, że bicie kogokolwiek,
                > torturowanie, wymuszanie posłuszeństwa karami fizycznymi jest nieetyczne.

                To rozumiem! Z takim zastrzeżeniem wszystko jest OK. Prosiłbym jeszcze, żebyś
                NIE starała się nikomu narzucać tej Twojej "etyki"
                • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 19:56
                  > To rozumiem! Z takim zastrzeżeniem wszystko jest OK. Prosiłbym jeszcze, żebyś
                  > NIE starała się nikomu narzucać tej Twojej "etyki"


                  A po co? Kodeks Karny robi to za mnie;)
                  • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 07.02.05, 20:20
                    Gość portalu: barbinator napisał(a):

                    > A po co? Kodeks Karny robi to za mnie;)

                    A za mnie Kodeks ogranicza zbytnią swobodę aborcji! Zatem - wszystko jest OK?
                    Powiedz, że jest, a gotów jestem wyrzec się moich teorii o małżeńskiej
                    komunikacji niewerbalnej (zwanej przez niektórych fanatyków "przemocą w
                    rodzinie")
                    • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 21:26
                      jeśli uważasz, że bicie żon jest ok to możesz próbować zdobywać zwolenników dla
                      takich poglądów. Wątpię byś był z tego tytułu jakoś szczególnie tępiony (nie
                      mylić z "potępiany") Jeżeli twoje poglądy zacznie popierać wystarczająco wiele
                      osób to być może prawo zostanie zmienione;)
                      Możesz także mieć takiego pecha jak zwolennicy prawa do aborcji i mimo, że
                      twoje poglądy będzie popierało ponad połowa polaków zaś liderzy partii
                      wygrywającej wybory w każdej kampanii wyborczej będą ci obiecywali zmianę
                      prawa - i tak dostaniesz figę z makiem. Zupełnie jak pro-choicowcy.
                      Taki lajf ;)

                      Pozdr. B.
                      • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 07.02.05, 22:20
                        Gość portalu: barbinator napisał(a):

                        > Możesz także mieć takiego pecha jak zwolennicy prawa do aborcji i mimo, że
                        > twoje poglądy będzie popierało ponad połowa polaków zaś liderzy partii
                        > wygrywającej wybory w każdej kampanii wyborczej będą ci obiecywali zmianę
                        > prawa - i tak dostaniesz figę z makiem. Zupełnie jak pro-choicowcy.
                        > Taki lajf ;)

                        Rozumiem, że "właściwość" takiego czy innego rozwiązania łączysz z ilością
                        osób, które to rozwiązanie popiera. Rozwiązanie popierane przez większość
                        jest "właściwe". Czy z tego wynika, że prawo do bicia żon było właściwe tak
                        długo, jak długo jak długo większość je akceptowała? A np. obrzezanie kobiet?
                        Jak się wydaje w tradycyjnych społecznościach większość akceptuje ten zwyczaj
                        (z kobietami włącznie). A może jednak potępiłabyć obrzezanie nawet gdyby
                        większość była za?

                        > Pozdr.
                        • Gość: barbinator Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 22:26
                          W demokracji każdy ma prawo do protestowania przeciwko jakimś poglądom nawet
                          jesli popiera je większość. Szerzej piszę o tym parę postów wyżej
                          • tad9 Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 07.02.05, 22:47
                            Gość portalu: barbinator napisał(a):

                            > W demokracji każdy ma prawo do protestowania przeciwko jakimś poglądom nawet
                            > jesli popiera je większość. Szerzej piszę o tym parę postów wyżej


                            Spróbujmy inaczej - czy Twoim zdaniem Brytyjczycy w koloniach postępowali
                            słusznie likwidując pewne obyczaje (np. palenie żywych żon wraz z martwymi
                            mężami)? Obyczaje te, zakorzenione w tradycji popierane były przez większość
                            tubylców. Anglicy byli mniejszością narzucającą swoje rozwiązanie. "Obcymi",
                            którzy w imię własnej etyki zmuszali "Innego" do zmiany. Albo Hiszpanie i
                            Aztecy. Czy Hiszpanie mieli rację likwidując składanie ofiar z ludzi? Byli
                            mniejszością narzucającą coś większości. Poparłabyś ich, czy potępiła?
                        • Gość: ggigus Tadziku slodki! IP: *.dip.t-dialin.net 07.02.05, 22:32
                          Ale nie dyskutujemy ani o obrzezaniu kobiet , ani o przemocy w rodzinie. Tylko
                          o aborcji. Przypominam, ze synonimem aborcji NIE jest zabijanie 6letnich
                          dziewczynek, kiedy znudza, ani sasiadow, bo nudza w ogole.
                          A jesli uwazasz, ze kodeks ogolnopanstwowy obchodzi z aborcja zbyt lagodnie, to
                          do niej nie dpouszczaj. Twoj wybor i Twojej partnerki.
                          Ale wlasne decyzje podejmuje sama i nie potrzebuje ani Twojej pomocy ,ani
                          Twoich nakazow i pochodzacych z nich pogladow.
                          buziaczki, Tadzienku
                          • tad9 Re: Tadziku slodki! 07.02.05, 22:50
                            Gość portalu: ggigus napisał(a):

                            > Ale nie dyskutujemy ani o obrzezaniu kobiet , ani o przemocy w rodzinie.

                            Mylisz się. Dyskutujemy o tym wszystkim. Sam wprowadziłem te tematy. Widocznie
                            Ci to umknęło.

                            > buziaczki, Tadzienku

                            Wzajemnie! Całusy w to, co masz najpiękniejszego!
                            • Gość: ggigus Tadziusiu! IP: 193.174.96.* 08.02.05, 09:05
                              To ze Ty wprowadziles obok aborcji, obrzezanie kobiet, nie oznacza, ze dla mnie
                              mi taki sposob dyskusji odpowiada.
                              Aborcja to jedno a bicie kobniet drugie. Nawet jesli Ci sie jedno z drugim
                              myli, pragne jeszcze raz serdecznie wyprowadzic Cie z bledu.
                              Podobnie jak i w dyskusji o abrocji nie chodzi i zabijanie 6letnich
                              dziewczynek. Nawet jezeli tak uwazasz, jestes w bledzie.
                              pa pa
                              mordeczko moja slodka
                              • losiu4 Re: Tadziusiu! 08.02.05, 09:43
                                Gość portalu: ggigus napisał(a):

                                > Aborcja to jedno a bicie kobniet drugie.

                                z punktu widzenia pewnego systemu wartości i jedno i drugie nie jest dobre. Z
                                tym, ze aborcja jest oceniana jako większy występek niż klepnięcie w pupę
                                niegrzecznej partnerki.

                                > Podobnie jak i w dyskusji o abrocji nie chodzi i zabijanie 6letnich
                                > dziewczynek.

                                spokojnie, nadciąga postęp i nowoczesność. Gdzieś w Skandynawii pewne partie
                                zastanawiają się, czy nie wydłużyć okresu dopuszczalności aborcji do 16.
                                tygodnia ciąży. W połączeniu z pomysłami z innego zakątka Europy (o
                                eutanazji "zmęczonych życiem") moze zaowocować ciekawymi konsekwencjami.
                                Poczekajmy jeszcze troche, dajmy szansę postępowcom

                                Pozdrawiam

                                Losiu

                                Nawet jezeli tak uwazasz, jestes w bledzie.
                                > pa pa
                                > mordeczko moja slodka
                                • Gość: ggigus Losiu! IP: *.dip.t-dialin.net 15.02.05, 12:29
                                  16 tydzien to jeszcze nie 6letnie dziewczynki, prawda?
                                  Ten 12 tydzien wybrano, o ile wiem, dosc dobrowolnie.
                              • tad9 Re: Tadziusiu! 08.02.05, 16:51
                                Gość portalu: ggigus napisał(a):

                                > To ze Ty wprowadziles obok aborcji, obrzezanie kobiet, nie oznacza, ze dla
                                >mnie mi taki sposob dyskusji odpowiada.

                                Pisz więc "ta dyskusja mi nie odpowiada", a nie "tej dyskusji nie ma". Wtedy
                                będzie OK.
                                • Gość: ggigus Tadziku! IP: *.dip.t-dialin.net 15.02.05, 12:31
                                  MOZESZ do dyksusji wlaczyc wszystko - i abircje 12mies plodow i 6letnich
                                  dziewczynek i chrapiacych sasiadow. Mozesz, ale wtedy powstanie balagan myslowy
                                  i przekroczysz - po raz kolejny - niebezpieczna granice wlasnej, slodkiej,
                                  wiecznej Tadzikowej glupoty.
                                  Ja tylko ostrzegam.
                                  i pozdrawiam
                                  • Gość: ggigus Boski Tadziku! uzuplenienie IP: 193.174.96.* 15.02.05, 16:44
                                    Zauwaz, ze nie pisalam nigdzie, ze dyskusji nie ma, a jedynie, ze mylisz
                                    pojecia.
                                    Roznica spora.
                                    pozdrowienia radosne, jak zwykle
                • nadszyszkownik.kilkujadek Singer a relatywizm 08.02.05, 04:34
                  tad9 napisał:
                  > To rozumiem! Z takim zastrzeżeniem wszystko jest OK. Prosiłbym jeszcze, żebyś
                  > NIE starała się nikomu narzucać tej Twojej "etyki"
                  Dla uporządkowania dyskusji dorzucę, że akurat Singer, który stał się w pewnym
                  sensie osią tej dyskusji, nie jest subiektywistą, ani relatywistą.
                  To znaczy: według ulitarystów moje postępowanie w danej sytuacji będzie
                  określone jako złe bądź dobre, niezależnie od tego, jaki system wartości
                  wyznaję (subiektywizm!) bądź też z jakiej kultury się wywodzę (relatywizm!).
                  • tad9 Re: Singer a relatywizm 08.02.05, 16:48
                    nadszyszkownik.kilkujadek napisał:


                    > Dla uporządkowania dyskusji dorzucę, że akurat Singer, który stał się w
                    pewnym
                    > sensie osią tej dyskusji, nie jest subiektywistą, ani relatywistą.
                    > To znaczy: według ulitarystów moje postępowanie w danej sytuacji będzie
                    > określone jako złe bądź dobre, niezależnie od tego, jaki system wartości
                    > wyznaję (subiektywizm!) bądź też z jakiej kultury się wywodzę (relatywizm!).


                    Widać nie wyzwolił się jeszcze do końca z okowów tradycyjnej moralności.
    • Gość: bezdenny Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.02.05, 23:47
      Trochę się postów nazbierało, więc uporządkuję. Otóż mamy do czynienia z
      facetem, który twierdzi że zycie ludzkie jest tyle samo warte co zycie świni
      bądź szympansa. Ze każdy może dokonć wartościowania życia ludzkiego i on akurat
      ma taką metodę: życie nowrodka jest mniej warte niż zycie dorsłego, albo choćby
      5 letbniego dziecka bo noworodek nie ma świadomości, aspiracji ,marzeń etc.
      Życie dorosłego zaś warte jest więcej niż zycie dizecka bo dorosły ma więcej
      marzeń i aspiracji. Ponadto więcej w to zycie zainwestowowano. mamy więc
      kryteria aspiracji/marzeń i inwestycyjne. Ponadto o wartości zycia decyduje tez
      poziom cierpeinia. Ponieważ Singer nak bardzo może cierpieć wąż albo świnia na
      tej bazie autor dochodzi do wniosku, że zycie szympansa świni może być więcej
      warte niż zycie dziecka. Od razu zauważamy niespójnośc, bo Singer nie wypowiada
      się o aspiracjach świń. Nie czyni domniemań dotyczących aspiracji trzody
      chlewnej. Nie wiadomo więc dlaczego wartościując życie poszczególnych stworzeń -
      czy to człowieka czy świni - raz podaje jedne, raz inne kryteria.
      tak czy owak Singer podpowiada nam, że za każdym razem możemy sobie sami taką
      wartośc zycia ocenić i np. jeśli dojdziemy do wniosku że życie dziecka któremu
      grozi niedowład nóg będzie mało wartościowe to możemy je zabić.
      Singer rozumie oczywiście pewne ograniczenia i nie namawia do tego by zabijać
      bogatrych, bo wtedy inni bogaci mogli by sie bać i zacząć cierpieć, ale sama
      śmierć bogatego w wypadku juz taka zła nie jest, zwłaszcza gdy pmie się jego
      majatek.
      póki co kjonkludując - w pewien sposób podzielam jego pogląd o braku
      jakiejkliwek hierarchi i dlatego też jeśli los tak zdarzy, że będe miał do
      wyboru uratowanie życia świni, bądź Singera, to uratuję świnię (a może ona
      cierpi, może ktoś w nią zainwestował, może ma wielkie aspiracje). Zachowam
      sobie ten wywiad na wypadek gdybym jakiś tępy i nic nie rozumiejący złożoności
      problemów egzystencjalnych prokurator, próbował mnie posadzic na ławie
      oskarzonych za uratowanie świni a nie singera.
      • margot_may :)))))) 08.02.05, 00:17
        więc jednak, paradoksalnie, cię przekonał.
        • Gość: bezdenny Re: :)))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 12:34
          margot_may napisała:

          > więc jednak, paradoksalnie, cię przekonał.

          To na zasadzie wyjątku. Rozumiem iż chce przyznać mi prawo do zdecydowania o
          tym czy jego życie czy życie świni jest ważniejsze i na jego wyraźną prośbę z
          tego prawa skorzystam ratując świnie. Nie wiem czy ze strony świń mogę liczyć
          na rewanż - czyli na to że kiedyś uratują me zagrożone zycie, ale trudno -
          biorę to ryzyko niewdzięczności na siebie.
          • margot_may Re: :)))))) 09.02.05, 00:36
            nie musisz powtrzac dwa razy. zrozumiałam twoją pointę.
            • Gość: bezdenny Re: :)))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 11:17
              margot_may napisała:

              > nie musisz powtrzac dwa razy. zrozumiałam twoją pointę.

              Nie chciałem powtarzać pointy, tylko wskazać, byc może nieudolnie, na inny
              aspekt sprawy. Otóż zgodnie z dywagacjami Singera np dotyczącymi mordowania
              bogatych, powinienem jednak uratować Singera a nie świnię. Ale nie dlatego że
              życie Singera jest więcej warte, ale dlatego, że on mógłby uratować kogoś
              innego - np mnie (oczywiście tylko wtedy gdybym ja mógł uratować kogoś innego -
              np Singera ... i tak w nieskończoność). Świnia zaś tego nie zrobi

              • margot_may Re: :)))))) 09.02.05, 12:27
                i to nie są wyrzuty sumienia, jak rozumiem, tylko objaw zimnej kalkulacji.
                • Gość: bezdenny Re: :)))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 13:05
                  Dotykamy bardzo trudnych spraw. jak wiemy czasami życie możemy wartościować ze
                  względu na aspiracje i jak powiada singer zycie dorosłego cenimy bardziej niż
                  zycie dziecka bo dorosły ma aspiracje, więc smierć uniemożliwia wypełnienie
                  aspiracji. Ale co zrobić z osobnikami, którzy już swoje aspiarcje wypełnili -
                  np. jak Singer - jest sławny, bogaty, jak twierdzą niektórzy wzynacza nawet
                  nowe kierunki myślenia. Z tego punktu widzenia to człowiek spełniony. jeśłi
                  chce czegoś więcej , to oznacza, że jest już tylko chorobliwie ambitny (wokół
                  bieda, a on chce więcej). No chyba nie popieramy chorobliwych ambicji, dlatego
                  smumma sumarum wybieramy świnię.
      • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Co tak naprawdę mówi Singer 08.02.05, 06:12
        Problem z Twoim uporządkowaniem polega na tym, że nie jest rekapitulacją
        czegokolwiek. Jest dalszym ciągiem retoryki, służącej po podważeniu filozofii
        Singera. W związku z tym chciałem zaproponować własne uporządkowanie. Żeby
        publiczność mogła się dowiedzieć, o czym tak naprawdę mowa – zakładam, że Ty
        wiesz.
        Aha, własne stanowisko. Nie chcę uchodzić za 'obiektywnego'. Zwalczam mit
        obiektywizmu! Otóż Singer mi nie pasuje z dwóch powodów. Po pierwsze każdego,
        kto konstruje systemy filozoficzne aby odebrać mi prawo do steka wołowego
        uważam za szaleńca. Niekoniecznie jednak niebezpiecznego. Po drugie,
        utylitaryzm Singera uważam za pomyłkę o tyle, że w osądach zdaje się pomijć
        emocjonalną warstwę naszej egzystencji.

        Właśnie. Utylitaryzm. Jak podano w notce, Singer jest zwolennikiem
        utylitaryzmu. Czyli twierdzi, że akcje należy osądzać po ich efektach. To, co
        zmierza do zmniejszenia cierpienia lub zwiększenia szczęścia, jest dobre. To,
        co powiększa cierpienie, jest złe. Proste. Ale do oceny tego, o czym mowa w
        wywiadzie potrzeba o poglądach filozofa wiedzieć więcej.
        Przede wszystkim to, że uważa on, że nie mogę przedkładać interesów osoby A nad
        interesy osoby B tylko dlatego, że A ma taki sam kolor skóry, jak ja. Jak
        dotąd – wszystko w porządku. Wielu podziela ten pogląd. Jednak Singer idzie
        dalej. Zakłada, że każde rozgraniczenie między A i B oparte na arbitralnym
        kryterium przynależności do jakiejś grupy jest niesłuszne. Na przykład na
        kryterium przynależności gatunkowej. Specism, z angielska. To nie jest takie
        głupie, jak by się mogło wydawać. Bo wyobraźmy sobie wizytę ufoludków...
        W ten sposób (w systemie Singera, oczywiście) poległo przekonanie o
        uzasadnionej dominacji człowieka nad naturą i o 'świętości ludzkiego życia' (bo
        jeśli ktoś mówi o 'świętości życia', to ma na mysli wyłącznie życie ludzkie).
        Tu mamy pierwsze spięcie z tradycyjną filozofią.
        Inną istotnym założeniem jest to, że zaniechanie akcji mogącej przynieść dobro
        ma taki sam efekt netto, jak czynienie zła. To zdaje się oczywiste i
        funkcjonuje także w etyce chrześcijańskiej. Ale często nam to umyka.
        Życie nie ma zatem bezwzględnej wartości. Odbieramy życie zwierzętom nie
        zastanawiając się nad tym w najmniejszym stopniu. W imię własnych preferencji
        powstrzymujemy się od akcji, które mogłyby ocalić życie innym ludziom. Cóż
        zatem decyduje o wartości życia?
        Według Singera decydując się życie odebrać bądź ocalić należy kierować się
        zdolnością przedmiotu decyzji do odczuwania cierpienia, radości, perspektywa
        życia. Także tym, jak wpłynie to na otroczenie. Proszę zauważyć, że z tego nie
        wynika w żaden sposób zrównanie świnki i niemowlaka. Ani nawet generalne
        przyzwolenie na aborcję. Ani też nakaz wegetarianizmu.
        Oznacza to tylko tyle, że można sobie wyobrazić sytuacje, w których pozbawienie
        życia upośledzonego dziecka będzie złem mniejszym, niż pozbawienie życia
        zdrowego szympansa. Oczywiście, dla osoby przyjmującej zasadę świętości
        ludzkiego życia, powyższe jest absurdem. Zasadę tę Singer podważa używając
        lematu, że zaniechanie czynu też powinno być rozpatrywane jako czyn. Wtedy
        życie przestaje być takie święte. Ratujemy się zaś eufemizmami: nie zabijamy,
        lecz odłączamy od aparatury, zaprzestajemy reanimacji, nie informujemy załogi z
        uwagi na...
        Decyzje o tym, czy warto życie (np. wcześniaka) ocalić, czy nie, w klinikach
        podejmuje się codziennie. Zatem wartościowanie życia ma miejsce – filozofia
        powinna temu stawić czoła, zamiast zasłaniać się mitologią.

        Chciałbym sprostować jeszcze jedną rzecz. Otóż Singer nie jest subiektywistą. W
        związku z tym, wbrew temu co piszesz, nie twierdzi, że '...każdy sobie może
        ocenić, kto wart jest życia, a kto nie...'. Dowolna akcja w danej sytuacji
        zawsze będzie albo dobrem, albo złem, niezależnie od tego, kto podejmuje
        decyzję. Bo interesy wszystkich liczą się tak samo. Moje i Twoje. Nie mogę
        zabić Ciebie, bo nie mam prawa zaspokoić moich preferencji kosztem Twoich, nie
        mam prawa unieszczęśliwić Twoich bliskich itd. Nawet moralne wzburzenie tych,
        co przeczytają o morderstwie w gazecie liczyłoby się na moją niekorzyść.
        Oczywiście, każdy system moralny bez najwyższego autorytetu jest 'bez zębów',
        ale to inna sprawa.

        Napisałem wyżej, że nie podzielam poglądów Singera. Gdzie zatem widzę wartość w
        tym, co on głosi? W przypisaniu wartości życiu zwierząt, we wskazaniu na to, że
        ich cierpienie też się liczy. Nie jestem i nie zamierzam zostać wegetarianinem.
        Nie zamierzam zrezygnować z kotleta, ale też nie myślę, że w ostatecznym
        rozrachunku cierpienie świni w przemysłowej hodowli nie liczy się nic, a nic.
        Że zwiększenie zysku o 12 gr na kilogramie liczy się bardziej.
        Gdzie słabość tej filozofii? To akurat doskonale widać w wywiadzie, od którego
        się dyskusja rozpoczęła.

        Ponad rok temu oglądałem w telewizji CBC program o Singerze. Materiał
        zatytułowano 'Dangerous Mind'. Niebezpieczny umysł. Gdzie niebezpieczeństwo?
        Złożenie Singera z popularnym ostatnio subiektywizmem rzeczywiście doprowadza
        do stwierdzenia, że 'wszystko wolno'. Ale to już było u Dostojewskiego.
        • Gość: bezdenny Re: Co tak naprawdę mówi Singer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 12:30
          Moje uporządkowanie jest rekapitulacją i za chwile to wykażę. CZASAMI PISZE
          KAPITALIKAMI, ALE TYLKO DLATEGO BY TEKST BYŁ BARDZIEJ PRZEJRZYSTY, BO CYTATÓW
          SPORO.
          na początek zgódźmy się co do banalnych tez, że zwierzeta też cieprpią i nie
          należy im tych cierpień przysparzać.
          Wukaże też że to co mówi Singer to zwyczajny, pełen sprzeczności bełkot.
          A teraz lecimy po kolei:
          Cytata z Singera: "Wyobraźmy sobie np. sytuację że rodzice nie chcą, by ich
          dziecko zyło, bo jest bardzo ciężko chore i wydaje im się, że jego życie nie
          byłoby dobrej jakości lub że ciężar opieki nad nim utrudniałby w znacznym
          stopniu opiekę nad pozostałymi dziećmi. W takim przypadku śmierć dziecka nie
          jest aż taką tragedią, można się z nią łatwiej pogodzić niż ze śmiercią
          szympans, ponieważ nie wpływa ona negatywnie na nikogo, a możliwości dorosłego
          szympansa są zancznie większe niz ludzkiego noworodka"
          MAMY WIĘC SUBIEKTYWIZM, DOWOLNOŚĆ W USTAWIANIU HIERARCHI , A WIĘC BRAK
          JAKIEJKOLIWEK HIERARCHII- BO RODZICE SAMI ARBITRALNIE MOGĄ ZDECYDOWAĆ O TYM CZY
          ŻYCIE ICH DZIECKA JEST "DOBREJ JAKOŚCI".
          Kolejne cytaty: " Otóż dorosły człowiek może rozmyślać o swoim zyciu , może
          planować ... a nowordoek tego wszystkiego nie potrafi. Zabicie dorosłego bez
          jego zgody jest uniemożliwieniem spełnienia jego pragnień; zabicie noworodka
          nie prowadzi do niespełnienia pragnień, bo noworodek ich nie ma. W tym
          kontekście przewanie biografii w pół drogi jest więksża krzywdą niż śmierc
          istoty, która nie ma swiadomości ... i nie może jeszcze niczego planować.
          MAMY WIĘC KRYTERIUM ASPIRACJI, PLANÓW MARZEŃ O KTÓRYM PISAŁEM OKREŚLAJĄCE
          JAKOŚĆ/WARTOŚĆ ŻYCIA
          Kolejny cytat: "Dość powszechnie uważa się że śmierć noworodka jest mniejsża
          tragedią niż śmierć pięciolatka. To logiczne , bo w pięcilolatka
          zainwestowaliśmy już przecież opiekę i miłość ....
          MAMY WIĘC KRYTERIUM INWESTYCYJNE O KTÓRYM PISAŁEM, dalej moż4emy snuc
          rozważania czy w związku z inwestycjami śmierć 6-letniego dziecka jest większą
          tragedią niż 5-letniego, a potem czy smierć 7-letniego etc.
          następny cytat:" Zpunktu widzenia różnych istot każde zycie ma tę samą wartość"
          OCZYWISTA SPRZECZNOŚĆ Z TYM CO POWIEDZIAŁ WCZEŚNIEJ O JAKOŚCI ZYCIA NOWORODKA,
          KTÓRE JAKOBY MIAŁOBY MIEĆ MNIEJSZĄ WARTOŚĆ Z POWODU BRAKU ASPIRACJI I
          INWESTYCJI.
          Cytat"Pytanie: czy możemy uzależniać prawo do zycia od woli rodziców? Odp:
          Jeśli np. dziecko miałoby cierpieć ponad miarę przez 10 lat a następnie umrzeć
          i byc może nie byłoby w stanie pojąc co się wokół niego dzieje , to myślę że
          byłoby lepeij gdyby mogło odejśc wcześniej. decyzja o utzrymaniu zycia chorego
          dziecka na siłe byłaby dla mnie okrucieństwem""
          MAMY WIĘC KRYTERIUM STOPNIA CIERPIENIA I PO RAZ KOLEJNY UZNANIWOŚC.
          kolejny cytat" uważam za niepoważne mówienie że cierpienie samo w sobie jest
          dobre. Gdybym wyruszył do biednego kraju , by pomóc jego kmieszkańcom wiedząc,
          że naraże się na trudności klimatyczne ze nie będzie tam kawairenek teatrów to
          byłby to dobry uczynek ....w takim przypadku człowiek godzi się na cierpienie
          by pomóc innym.
          MAMY WIEC OPIS KRYTERIÓW OKRESLAJĄCYCH STOPIEŃ CIERPIENIA - MOŻE TO BYC BRAK
          KAWIARENEK I ZŁY KLIMAT
          koleny cytat:" Nie mam pojęcia jak np cierpi wąż. Ponieważ jednak nie mam
          pojęcia musze zakładać iż w pewnych okolicznościach jego cierpienie jest spore.
          Ale podobnie jest z niemowlęciem , skalę jego cierpeinia tez trudno mi ocenić.
          Możemy sobie na te tematy filozofować natomiast czynienie szczegółowych proónań
          kto w konkretnej sytuacji cierpi bardzie - człowiek czy świnia - wydaje mni
          się mało sensowne.
          I TAK OTO DOCHODZIMY DO KONKLUZJI - NIE WIEMY CO CIERPI BARDZIEJ SWINIA, CZY
          DZIECKO. ZARÓWNO ŚWINIA JAK I DZIECKO NIE MAJĄ PLANÓW I ASPIRACJI. W ŚWNINIE
          JAK I W DZIECKO ZAINWESTOWALIŚMY MAŁO. ZZAMIEŃMY SZYMPANSA Z PIERWSZEGO CYTATU
          NA ŚWINIE. TAK CZY OWAK DOJDZIEMY DO WNIOSKU ŻE ZYCIE ŚWINI CZY SZYMPANSA JEST
          TYLE SAMO WARTE CO ŻYCIE CZLOWIEKA (CHYBA ŻE NOWODDKOWI ODMÓWIMY MIANA
          CZŁOWIECZEŃSTWA - STĄD W JEDNYM Z MYCH POSTÓW BRUTALNE ODNIESIENIE DO WARTOŚCI
          ŻYCIA ŻYDÓW)WPADA ON WIĘC TAKŻE W OCZYWISTĄ SOPRZECZNOŚĆ SKORO UZNAJE ZĘ TO
          RODZICE MOGĄ DECYDOWAĆ O ZABICIU SWEGO DZIECKA UZNAJĄC ZE JEGO ŻYCIE NIE BĘDZIE
          MIAŁO DOBREJ JAKOŚCI. JAK MOGĄ WIEDZIEĆ O CIERPIENIU DZIECKA SKORO NIE MOGĄ
          WIEDZIEĆ - TO NA POSTAWIE OSTATNIEGO CYTATU. RAZ WIĘC MAMY DO CZYNIENIA Z
          WARTOŚCIWOANIEM ZYCIA W ZALEŻNOŚCI OD ASPIRACJI INWESTYCJI I SKALI CIERPIENIA,
          RAZ ZAŚ NA PODSTAWIE TYLKO DWÓCH PIERWSZYCH KRYTERÓW. JASNYM JEST TAKZE ZE
          SKORO NIE MOŻEMY OCENIĆ STOPNIA CIERPIENIA TO ZA KAZDYM RAZEM MUSIMY
          ARBITRALNIE UZNAC CO JEST WYSTARCZAJĄCYM CIEPRIENIEM BY UZASADNIĆ PRZERWANIE
          ZYCIA. RODZICE PRZERWĄ ZYCIE SWEGO DZIECKA UZNAJĄC ŻE MOŻE CIERPIEĆ Z POWODU
          BRAKU KAWIARENEK
          Rozważania Singera świadczą nie tylko o jego calkowietej amoralnośc ale także o
          wyjatkowej mierności intelektualnej. To taki Britney Spears etyki. zestawienie
          jego poglądów 0pozwala zobaczyć że to zwykły bełkot. na dodatek KOMPLETNY
          NIEDOUK o czym świadczy następujący cytat:"mamy dziś największą epidemię w
          historii świata" (to o AIDS)
          • Gość: trevik Re: Co tak naprawdę mówi Singer IP: *.dip.t-dialin.net 08.02.05, 13:09
            Czyli po prostu zwykly koniunkturalizm z nastawieniem na pewne srodowisko -
            takie sprzecznosci mozna zaobserwowac w mysleniu lewej czesci europejskiego
            kontynentu i sadze, ze z wynurzeniami Singera (przynajmniej tymi z wykladu) nie
            zostanie nikt okreslony przymiotnikiem "kontrowersyjny" na jakimkolwiek wiecu
            zielonych.

            Tak swoja droga, to taki tryb rozumowania nigdy nie pojawi sie u czlowieka,
            ktory jest blisko ziemi - w naturze jego "aspiracje i pragnienia" zostalyby
            bardzo szybko skonsumowane. Problem z mysleniem takim jak jego jest stary:
            niegrozne, dopoki nie jest masowe a juz bylo pare groznych idei, ktore nie
            wydawaly sie grozne (Hitlera lekcewazyli wszyscy prawie do samego momentu, kiedy
            nie bylo za pozno) w momencie gdy nie zapanowaly jako ideologie polityczne.
            Zawsze trzeba pamietac, ze takie myslenie w momencie "dojscia do wladzy" sie
            poglebia a o tym wszyscy zdaja sie zapominac (i w kolko i wciaz) - Lenin byl
            demokrata (po pierwszych wyborach po dojsciu do wladzy dopiero mu przeszlo) a
            Mussollini ani nie myslal Zydow zabijac. BTW. zielonych tez sie obawiam,
            znacznie bardziej niz socjalistow "pelna geba".
        • Gość: bezdenny Re: Co tak naprawdę mówi Singer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.02.05, 13:09
          Prawie całkowicie się z Toba nie zgadzam
          nadszyszkownik.kilkujadek napisał:


          >
          > Właśnie. Utylitaryzm. Jak podano w notce, Singer jest zwolennikiem
          > utylitaryzmu. Czyli twierdzi, że akcje należy osądzać po ich efektach. To, co
          > zmierza do zmniejszenia cierpienia lub zwiększenia szczęścia, jest dobre. To,
          > co powiększa cierpienie, jest złe. Proste. Ale do oceny tego, o czym mowa w
          > wywiadzie potrzeba o poglądach filozofa wiedzieć więcej.
          > Przede wszystkim to, że uważa on, że nie mogę przedkładać interesów osoby A
          nad
          >
          > interesy osoby B tylko dlatego, że A ma taki sam kolor skóry, jak ja. Jak
          > dotąd – wszystko w porządku. Wielu podziela ten pogląd. Jednak Singer idz
          > ie
          > dalej. Zakłada, że każde rozgraniczenie między A i B oparte na arbitralnym
          > kryterium przynależności do jakiejś grupy jest niesłuszne.

          Ależ oczywiście że on uważa że mogę przedkładać interesy osoby A nad interseami
          soby B. Wyrążnie o tym mowa kiedy sugeruje że rozdzice mogą zabić dziecko A by
          otoczyć większą opieką dziecko B. On nie uwzględnia kryterów rasowych
          gatunkowych, bo on zasadniczo odrzuca wszystkie kryteria. jedynym czytelnym
          kryterium jest uznaniowośc/przekonanie

          Na przykład na
          >
          > jeśli ktoś mówi o 'świętości życia', to ma na mysli wyłącznie życie ludzkie).
          > Tu mamy pierwsze spięcie z tradycyjną filozofią.
          > Inną istotnym założeniem jest to, że zaniechanie akcji mogącej przynieść
          dobro
          > ma taki sam efekt netto, jak czynienie zła.

          Oczywiście że to bzdura. To że nie dam żebrakowi 100 zł nie ma tego samego
          efektu co zabicie tego biedaka. czy my poewinniśmy byc karani za nieczynienie
          dobra? To jakaś kompletna bzdura.

          To zdaje się oczywiste i
          >> Według Singera decydując się życie odebrać bądź ocalić należy kierować się
          > zdolnością przedmiotu decyzji do odczuwania cierpienia, radości, perspektywa
          > życia. Także tym, jak wpłynie to na otroczenie. Proszę zauważyć, że z tego
          nie
          > wynika w żaden sposób zrównanie świnki i niemowlaka.

          Ależ wynika. On nie wie jakie sa cierpienia świni i niemowlaka. Wartościuje
          zycie wg krytriów inwestycji, aspiracj. Swinie jaqk i ni8emowleta nie mają
          aspiracji a wartyość inwestycji to sobie sam oceń.

          Ani nawet generalne
          > przyzwolenie na aborcję.

          oczywiście że wynika przyzwolenie. czyzbyś uważał ze on jest za zakazem aborcji?

          Ani też nakaz wegetarianizmu.
          > Oznacza to tylko tyle, że można sobie wyobrazić sytuacje, w których
          pozbawienie
          >
          > życia upośledzonego dziecka będzie złem mniejszym, niż pozbawienie życia
          > zdrowego szympansa. Oczywiście, dla osoby przyjmującej zasadę świętości
          > ludzkiego życia, powyższe jest absurdem. Zasadę tę Singer podważa używając
          > lematu, że zaniechanie czynu też powinno być rozpatrywane jako czyn.

          O tym zaniechaniu czynu juz napuisałem. poełniłem dziś zbrodnie niewrzucenia
          stówy żebrakowi. na szęście w jakiś sposób zrekompensowałem to nie zabijając go.

          Wtedy
          > życie przestaje być takie święte. Ratujemy się zaś eufemizmami: nie zabijamy,
          > lecz odłączamy od aparatury, zaprzestajemy reanimacji, nie informujemy załogi
          z
          >
          > uwagi na...

          Na to że wiemy że czynimy zło, czasami tylko z powodu bezradności.
          > Decyzje o tym, czy warto życie (np. wcześniaka) ocalić, czy nie, w klinikach
          > podejmuje się codziennie. Zatem wartościowanie życia ma miejsce – filozof
          > ia
          > powinna temu stawić czoła, zamiast zasłaniać się mitologią.

          Filozxofia mierzy się z tym, ale Singer nie.
          >
          > Chciałbym sprostować jeszcze jedną rzecz. Otóż Singer nie jest subiektywistą.
          W
          >
          > związku z tym, wbrew temu co piszesz, nie twierdzi, że '...każdy sobie może
          > ocenić, kto wart jest życia, a kto nie...'.


          Ależ oczywiście że twierdzi jak choćby pozwalając rodzicom zanić dziecko jesli
          uzanją że jakość życia dziecka była mała.

          Dowolna akcja w danej sytuacji
          > zawsze będzie albo dobrem, albo złem, niezależnie od tego, kto podejmuje
          > decyzję. Bo interesy wszystkich liczą się tak samo.

          Tę sprzecznośc w rozumowaniu juz wykazałem. zabijamy dziecko A by lepeij było
          dziecku B. Interesy dziecka B 5-letniego są większe niż noworodka dziecka A, bo
          większa inwestycja, bo plany i aspiracje.
          Moje i Twoje. Nie mogę
          > zabić Ciebie, bo nie mam prawa zaspokoić moich preferencji kosztem Twoich,
          nie
          > mam prawa unieszczęśliwić Twoich bliskich itd.
          Cały czas ta sama sprzecznośc - jestem dzieckiem A
          • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Sprzeczności, których nie ma 08.02.05, 18:38
            > MAMY WIĘC SUBIEKTYWIZM, DOWOLNOŚĆ W USTAWIANIU HIERARCHI , A WIĘC BRAK
            > JAKIEJKOLIWEK HIERARCHII- BO RODZICE SAMI ARBITRALNIE MOGĄ ZDECYDOWAĆ O TYM
            CZY
            > ŻYCIE ICH DZIECKA JEST "DOBREJ JAKOŚCI".
            Niezupełnie. Przez subiektywizm rozumiem pogląd sprowadzający się do uznania,
            że kwalifikowanie czegoś jako dobre lub złe poza systemem etycznym wyznawanym
            przez daną osobę nie ma sensu.
            Nie ma to wiele wspólnego z tym, że wszystkie decyzje, jakie podejmujemy
            bazujemy na naszej subiektywnej ocenie rzeczywistości. Bo akurat innych ocen
            niż subiketywne nie jesteśmy w stanie wytworzyć. Ale zarówno Ty, jak i Singer
            uznajecie, że wszystkie akcje mogą podlegać ocenie innych osób, na
            podstawie 'zewnętrznych' norm moralnych, których oceniana osoba wcale nie musi
            podzielać. Różnica polega na tych normach i na sposobie ich wyprowadzenia.

            > I TAK OTO DOCHODZIMY DO KONKLUZJI - NIE WIEMY CO CIERPI BARDZIEJ SWINIA, CZY
            > DZIECKO. ZARÓWNO ŚWINIA JAK I DZIECKO NIE MAJĄ PLANÓW I ASPIRACJI. W ŚWNINIE
            > JAK I W DZIECKO ZAINWESTOWALIŚMY MAŁO. ZZAMIEŃMY SZYMPANSA Z PIERWSZEGO
            CYTATU
            > NA ŚWINIE. TAK CZY OWAK DOJDZIEMY DO WNIOSKU ŻE ZYCIE ŚWINI CZY SZYMPANSA
            JEST
            > TYLE SAMO WARTE CO ŻYCIE CZLOWIEKA (CHYBA ŻE NOWODDKOWI ODMÓWIMY MIANA
            > CZŁOWIECZEŃSTWA - STĄD W JEDNYM Z MYCH POSTÓW BRUTALNE ODNIESIENIE DO
            WARTOŚCI
            > ŻYCIA ŻYDÓW)WPADA ON WIĘC TAKŻE W OCZYWISTĄ SOPRZECZNOŚĆ SKORO UZNAJE ZĘ TO
            > RODZICE MOGĄ DECYDOWAĆ O ZABICIU SWEGO DZIECKA UZNAJĄC ZE JEGO ŻYCIE NIE
            BĘDZIE
            Problem w tym, że połowę 'materiału źródłowego' dorobiłeś sobie sam. Szympans i
            świnia różnią się dość istotnie. Singer kładzie nacisk na nieczynienie
            rozgraniczeń arbitralnych (bez uwzględnienia specyfiki danej osoby), ty zaś
            wmawiasz mu zezwalanie na całkowicie arbitralne rozgraniczenia: Żyd – nie Żyd.

            > Prawie całkowicie się z Toba nie zgadzam
            Uściślijmy: nie zgadzasz się z tym, co głosi Singer, czy z tym, co ja napisałem
            o jego filozofii? Bo, szczerze mówiąc, piszesz tylko o tym pierwszym. Ale
            przecież to, że się nie zgadzasz, wiemy od początku. Konkretnie: nie zgadzasz
            się z odrzuceniem zasady wyjątkowości człowieka. To
            największa 'niekompatybilność'. Sprzeczności, które znajdujesz u Singera są tak
            naprawdę sprzecznościami wynikającymi z tego, że analizujesz
            rzecz 'homocentrycznie'. Trudno mi bronić poglądu, którego sam nie podzielam,
            ale staram Ci się pokazac 'pełniejszą' wersję tego rozumowania.


            > On nie uwzględnia kryterów rasowych
            > gatunkowych, bo on zasadniczo odrzuca wszystkie kryteria. jedynym czytelnym
            > kryterium jest uznaniowośc/przekonanie
            Mylisz się. Na dodatek przeczysz sam sobie. W poprzednim poście wychwytujesz
            szereg kryteriów (ekonomiczne, aspiracji, cierpienia itp.) – a tu piszesz, że
            nie ma żadnych. One są – to, co nas burzy to odniesienie ich nie tylko do
            ludzi. To znaczy: w pewnych zmyślonych sytuacjach da się całą singerologię
            sprowadzić do dowolności czyjejś tam decyzji: gdy przedmiot niczego nie odczuwa
            i nikomu na nim nie zależy ani też nikt nie poczuje się zagrożony z powodu
            naszej akcji). Ale takich sytuacji w rzeczywistości nie ma.

            > Oczywiście że to bzdura. To że nie dam żebrakowi 100 zł nie ma tego samego
            > efektu co zabicie tego biedaka. czy my poewinniśmy byc karani za nieczynienie
            > dobra? To jakaś kompletna bzdura.
            Aha. Na jednej szali kładziesz stówę, na drugiej czyjeś życie (w komplecie z
            aspiracjami) – i stwierdzasz, że wg. Singera szale stoją w równowadze. Przecież
            on nic takiego nie twierdził. Co powiesz o wydumanej (?) sytuacji, kiedy łatwym
            gestem możesz ocalić kogoś od śmierci głodowej, ale decydujesz się tego nie
            zrobić? Czyż wtedy poniechanie nie jest grzechem? Kiedyś słyszałem, w kazaniu
            zresztą, że do triumfu zła nie potrzeba wiele; wystarczy, aby dobrzy ludzie nic
            nie robili. To jest ta sama oś rozumowania, którą tu podważasz, sprowadzając
            rzecz do absurdu.

            > Ależ wynika. On nie wie jakie sa cierpienia świni i niemowlaka. Wartościuje
            > zycie wg krytriów inwestycji, aspiracj. Swinie jaqk i ni8emowleta nie mają
            > aspiracji a wartyość inwestycji to sobie sam oceń.
            Singer jest adwokatem eutanazji. Dla niego istotnie pozbawienie życia dziecka,
            które np. za miesiąc umrze w męczarniach jest z pewnością mniejszym złem, niż
            pozbawienie życia świnki, która mogłaby sobie jeszcze pożyć. Ale to nie oznacza
            zrównania każdego dziecka z każdym tucznikiem.
            Faktem jest, że sposób, w jaki utilitaryści bronią się przed atakiem w stylu:
            według waszych poglądów należy zabijać psychicznie chorych (albo bezdomnych)
            nie jest specjalnie przekonywujący. Obrona polega na tym, że zabicie np.
            bezdomnego człowieka we śnie (tak, aby nie odczuł bólu, stresu itp.) zwiekszy
            niepewność jutra u wszystkich, w ten sposób obniżając ogólne szczęście.
            Argument ten pada w przytoczonym wywiadzie i istotnie jest nieprzekonywujący.
            Tak naprawdę prowadzący wywiad występują z pozycji zbliżonych do Twojej.

            > Ależ oczywiście że twierdzi jak choćby pozwalając rodzicom zanić dziecko
            jesli
            > uzanją że jakość życia dziecka była mała.
            Jak pisałem: ich akcje będą podlegały ocenie, niezależnej od tego, co oni sobie
            myślą. Nie ma takiej dowolności, o jakiej piszesz. Z drugiej strony: etyka
            Singera nie nadaje się zupełnie jako podstawa do formułowania praw
            stanowionych. I całe szczęście. Ale np. wkład Singera w etykę eksperymentów
            medycznych jest użyteczny.
            • Gość: bezdenny Re: Sprzeczności, których nie ma IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.02.05, 12:20
              nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

              > Niezupełnie. Przez subiektywizm rozumiem pogląd sprowadzający się do uznania,
              > że kwalifikowanie czegoś jako dobre lub złe poza systemem etycznym wyznawanym
              > przez daną osobę nie ma sensu.
              > Nie ma to wiele wspólnego z tym, że wszystkie decyzje, jakie podejmujemy
              > bazujemy na naszej subiektywnej ocenie rzeczywistości.

              całkiem możliwe, że nietrafnie używam pewne terminy. Ale to ni zmienia istoty
              mego rozumowania. Otóz wg mnie Singer nie ma żadnego sytemu etycznego, dlatego
              nie ma całkicie sensu rozważanie czy on czyni coś w ramach swego systemu czy
              pozan nim. W tym sensie piszę o subiektywiźmie - całkowitej uznaniowości.
              >

              > Problem w tym, że połowę 'materiału źródłowego' dorobiłeś sobie sam. Szympans
              i
              >
              > świnia różnią się dość istotnie.

              Nie o to chodzi, że się różnia. Tyle to i ja wiem
              Singer kładzie nacisk na nieczynienie
              > rozgraniczeń arbitralnych (bez uwzględnienia specyfiki danej osoby), ty zaś
              > wmawiasz mu zezwalanie na całkowicie arbitralne rozgraniczenia: Żyd – nie
              > Żyd.

              Właśnie o to chodz. Sam sobie oceniam specyfikę danej osoby i sam sobie czynię
              rozróżnienia. całkowita dowlność. Sam sobie mówię: specyfika tego dziecka które
              może mieć bezwładne nogi sprawia że moge je zabić. A czasmi sobie mogę
              powiedzieć tak: specyfika Żyda jest taka że on nie ma aspiracji więc jego
              śmierć nie jest problemem.
              >

              Sprzeczności, które znajdujesz u Singera są tak
              >
              > naprawdę sprzecznościami wynikającymi z tego, że analizujesz
              > rzecz 'homocentrycznie'. >
              > > On nie uwzględnia kryterów rasowych
              >> Mylisz się. Na dodatek przeczysz sam sobie. W poprzednim poście wychwytujesz
              > szereg kryteriów (ekonomiczne, aspiracji, cierpienia itp.) – a tu piszesz
              > , że
              > nie ma żadnych.

              To nie pomyłka. Otóż na samym poczatku twierdziłem, że jego poglądy są pełne
              sprzeczności. Ze hierachie które ustwaia są calkowicie dowlone a więc nie ma
              żadnych hierarchii i żadnego systemu. Spójrzmy: bzdurzy że jednym z kryteriów
              wartości zycia jest poziom cierpienia. Za chwilę mówi, że nie możemy stwierdzić
              czy np. świnia czy człowiek cierpi bardziej, że w ogóle nie możemy ocenić
              stopnia cierpienia. Zaraz potem dodaje że poziom cierpienia może wyznaczać brak
              kawiarenek (co za monstrualny infantylizm) Sam shbie trzy razy przeczy. Dlatego
              twierdzę że to bełkot. Używa pojęć całkowicie dowolnie, zminia ich sens w
              zależności od tego co chce powiedzieć. raz powie że wartość zycia wyznaczają
              aspiracje inwestycje i poziom cierpienia. Innym razem że tylko poziom
              cierpienia (wszak węże , świnie nie mają aspiracji i nic w nie nie
              zainwestowaliśmy) Innym razem że tylko inwestycje (różnica w traktowaniu
              śmierci 5 -letniego dziecka i młodszego) etc. Zadnych kryteriów nie ma - to
              bełkot. Na podstawie tego jego bełkotu mogę wytłuc wszystkie węże w Amazonii bo
              tam nie ma kawiarenek.


              One są – to, co nas burzy to odniesienie ich nie tylko do
              >
              > ludzi.

              No właśnie - odnoszę to nie tylko do ludzi i dlatego chcę z powodu braku
              kawiarenek wytłuc węże w Amazonii.


              To znaczy: w pewnych zmyślonych sytuacjach da się całą singerologię
              > sprowadzić do dowolności czyjejś tam decyzji: gdy przedmiot niczego nie
              odczuwa
              >
              > i nikomu na nim nie zależy ani też nikt nie poczuje się zagrożony z powodu
              > naszej akcji). Ale takich sytuacji w rzeczywistości nie ma.

              Ależ oczywiście że są. To jest sytuacja np zbrodni doskonałej zainscenizowanej
              jako wypadek. Otóż konsekwencja jego rozumowania jest taka: jeżeli bezboleśnie
              zamordujemy kogoś samotnego, kogoś kogo straty nikt nie odczuje i jeśli jeszcze
              zanscenizujemy to jako wypadek, by nie wywołać niepotzrebnego stresu u
              postronnych, to nie uczynimy niczego złego.
              >
              > > Oczywiście że to bzdura. To że nie dam żebrakowi 100 zł nie ma tego sameg
              > o
              > > efektu co zabicie tego biedaka. czy my poewinniśmy byc karani za nieczyni
              > enie
              > > dobra? To jakaś kompletna bzdura.
              > Aha. Na jednej szali kładziesz stówę, na drugiej czyjeś życie (w komplecie z
              > aspiracjami) – i stwierdzasz, że wg. Singera szale stoją w równowadze. Pr
              > zecież
              > on nic takiego nie twierdził.

              twierdzę, że twoja interpretacja jego poglądów prowadzi do takich konluzji.

              Co powiesz o wydumanej (?) sytuacji, kiedy łatwym
              >
              > gestem możesz ocalić kogoś od śmierci głodowej, ale decydujesz się tego nie
              > zrobić?

              Odpowiem Ci Singerem - jeśli to osoba samotna, bez aspiracji, poziomu zaś jej
              cierpeinia znać nie mogę , to za przeproszeniem ch.. z nią, niech umiera.

              Czyż wtedy poniechanie nie jest grzechem? Kiedyś słyszałem, w kazaniu
              > zresztą, że do triumfu zła nie potrzeba wiele; wystarczy, aby dobrzy ludzie
              nic
              >
              > nie robili. To jest ta sama oś rozumowania, którą tu podważasz, sprowadzając
              > rzecz do absurdu.

              ja tego nie podważam twierdzę jedynuie że singer plecie i własnie takich rzeczy
              on nie rozumie.
              >
              > Singer jest adwokatem eutanazji. Dla niego istotnie pozbawienie życia
              dziecka,
              > które np. za miesiąc umrze w męczarniach jest z pewnością mniejszym złem, niż
              > pozbawienie życia świnki, która mogłaby sobie jeszcze pożyć. Ale to nie
              oznacza
              >
              > zrównania każdego dziecka z każdym tucznikiem.

              oznacza, bo on nie ma żadnych kryteriów. on sobie może powiedzieć że życie
              dziecka upłynie w męczarniach, bo nie ma kawiarenek.
              > Faktem jest, że sposób, w jaki utilitaryści bronią się przed atakiem w stylu:
              > według waszych poglądów należy zabijać psychicznie chorych (albo bezdomnych)
              > nie jest specjalnie przekonywujący. Obrona polega na tym, że zabicie np.
              > bezdomnego człowieka we śnie (tak, aby nie odczuł bólu, stresu itp.) zwiekszy
              > niepewność jutra u wszystkich, w ten sposób obniżając ogólne szczęście.

              Już o tym pisałem - o zbrodni doskonałej - zaaranżujmy wypadki. Ty sobie
              wyobraź organizację rządową która po cichu likwiduje takich bezdomnych. nikt
              nic nie wie i nikt się niczego nie boi a szczęśćia nam przybywa bo chodzniki są
              czystsze


              > Argument ten pada w przytoczonym wywiadzie i istotnie jest nieprzekonywujący.
              > Tak naprawdę prowadzący wywiad występują z pozycji zbliżonych do Twojej.

              Prowadzący wywiad to cieniasy, które nie potrafią go zagiąć i wykazać mu
              oczywistej ignorancji jak choćby wtedy kiedy Singer mówi że AIDS to największa
              epidemia w historii świata.
              >
              >
              > > Singera nie nadaje się zupełnie jako podstawa do formułowania praw
              > stanowionych. I całe szczęście. Ale np. wkład Singera w etykę eksperymentów
              > medycznych jest użyteczny.


              Może nawet tak bardzo użyteczny jak wkład Mengele w samą medycynę.
              • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Infantylne kawiarenki 10.02.05, 04:16
                Gość portalu: bezdenny napisał(a):

                > Właśnie o to chodz. Sam sobie oceniam specyfikę danej osoby i sam sobie
                czynię
                > rozróżnienia. całkowita dowlność. Sam sobie mówię: specyfika tego dziecka
                które
                > może mieć bezwładne nogi sprawia że moge je zabić. A czasmi sobie mogę
                > powiedzieć tak: specyfika Żyda jest taka że on nie ma aspiracji więc jego
                > śmierć nie jest problemem.
                Wybacz: pleciesz trzy po trzy. Nie ma 'uznaniowości' skoro istnieją kryteria
                obiektywne. Jak możesz (w tej hipotetycznej sytuacji) powiedzieć, że X nie ma
                aspiracji, skoro akurat wiadomo, że je ma. Twoja opinia o tym nie ma nic do
                rzeczy. Jeśli zaś ktoś jest w stanie się przekonać, wbrew wszelkim dowodom, że
                Żydzi aspiracji nie miewają - to nie jest mu potrzebna żadna wymyślna
                filozofia. Wystarczy pałka. Albo kastet. Albo karabin.
                Tak naprawdę zarzucasz Singerowi brak hierarchi wartości 'uwiązanej' u samego
                szczytu. To znaczy - brak Boga. Bo jeśli nie ma Boga, to wszystko wolno -
                zdajesz się powtarzać za Iwanem.


                > Ze hierachie które ustwaia są calkowicie dowlone a więc nie ma
                > żadnych hierarchii i żadnego systemu. Spójrzmy: bzdurzy że jednym z kryteriów
                > wartości zycia jest poziom cierpienia.
                Kryteria to nie hierarchie. Faktycznie, Singer nie ustawia bytów w hierarchie
                ważności. Nie mówi też, że cierpienie jako takie jest kryterium wartości życia.
                Twierdzi mniej więcej tyle, że życie jest warte tyle, na ile ceni je sobie
                zainteresowane stworzenie. Czyli, grubo upraszczając, liczy się tak naprawdę
                perspektywa przeżycia tegoż żywota w sposób relatywnie przyjemny i bez
                cierpień.

                Tu komentarz o dyskusji. Zapoznałem się z poglądami Singera nieco dokładniej,
                czytając jego 'Writings on Ethical Life'. Powodowany ciekawością i wstydem -
                Tad powoływał się na tego filozofa już dość dawno, Barbinator też zdawała się
                wiedzieć, o czym mowa, więc żeby nie odstawać... (czyż FF nie wpływa na nas
                rozwijająco)
                W każdym rozumiem, że jeśli swoją opinię o S. zbudowałeś na podstawie prasowych
                artykułów, to pewnych elementów może brakować. Ale przecież masz świadomość, że
                przekrojowy wywiad w GW z konieczności prezentuje poglądy w
                postaci 'poszatkowanej'. Nie jest ani wykładem, ani esejem. Wydaje mi się,
                że 'brakujące fragmenty' wypełniasz na własną rękę, tak, aby otrzymać niespójny
                bełkot. No i wychodzi Ci bełkot. Spróbuj wykazać odrobinę dobrej woli. Może
                wyjdzie Ci coś innego.

                > Zaraz potem dodaje że poziom cierpienia może wyznaczać brak
                > kawiarenek (co za monstrualny infantylizm)
                Możesz dać już spokój tym kawiarenkom. Przecież rozumiesz chyba, że np.
                samopoświęcenie można stopniować. Od podzielenia się cukierkiem, poprzez
                zrezygnowanie z kawiarenek, oddanie całego majątku biednym do oddania życia w
                męczarniach. Ot, podał przykład malutkiego wyrzeczenia dla większego dobra.

                > Ależ oczywiście że są. To jest sytuacja np zbrodni doskonałej
                zainscenizowanej
                > jako wypadek. Otóż konsekwencja jego rozumowania jest taka: jeżeli
                bezboleśnie
                > zamordujemy kogoś samotnego, kogoś kogo straty nikt nie odczuje i jeśli
                jeszcze
                > zanscenizujemy to jako wypadek, by nie wywołać niepotzrebnego stresu u
                > postronnych, to nie uczynimy niczego złego.
                To oczywiście nieprawda. Bo liczy się jeszcze wola tego człowieka, który
                najpewniej chciał żyć. To, że jutro już nie stanie sobie w oknie z kubkiem
                ciepłej herbaty. I tylko nie pisz o zabijaniu we śnie. Na to też jest
                odpowiedź. Nawiasem mówiąc, podnosisz z grubsza takie przykłady, jak Singer w
                jednym ze swoich esejów.


                > twierdzę, że twoja interpretacja jego poglądów prowadzi do takich konluzji.
                [...]
                > Odpowiem Ci Singerem - jeśli to osoba samotna, bez aspiracji, poziomu zaś jej
                > cierpeinia znać nie mogę , to za przeproszeniem ch.. z nią, niech umiera.
                [...]
                > Już o tym pisałem - o zbrodni doskonałej - zaaranżujmy wypadki. Ty sobie
                > wyobraź organizację rządową która po cichu likwiduje takich bezdomnych. nikt
                > nic nie wie i nikt się niczego nie boi a szczęśćia nam przybywa bo chodzniki
                > czystsze

                Oczywiście, że nie. Napisałem, że w ujęciu Singera powstrzymanie się od
                słusznego czynu jest równoważne czynieniu zła. Ta stówa i ten bezdomny.
                Przecież nie każde zło jest takie samo. Jedne czyny są większym, inne mniejszym
                złem. Czyli z tego punktu widzenia niepodzielenie się z biednym jest złem
                zdecydowanie mniejszym, niż jego zabicie. Ba! Nawet odmowa ocalenia życia jest
                złem mniejszym, niz intencjonalne pozbawienie życia.
                Do cholery, zdaje się, że nawet prawo w pewnych okolicznościach traktuje
                niepośpieszenie z pomocą jako przestępstwo. Ale nie kara się za to, jak za
                zabójstwo.

                Ostatni już raz, cierpliwie: interes bezdomnych (to, aby żyć i odczuwać
                przyjemności tego świata) liczy się tak samo, jak Twój i mój. Może nie ma tego
                w wywiadzie wprost. Ale naprawdę - jest w książce!

                >
                >
                > > Argument ten pada w przytoczonym wywiadzie i istotnie jest nieprzekonywuj
                > ący.
                > > Tak naprawdę prowadzący wywiad występują z pozycji zbliżonych do Twojej.
                >
                > Prowadzący wywiad to cieniasy, które nie potrafią go zagiąć i wykazać mu
                > oczywistej ignorancji jak choćby wtedy kiedy Singer mówi że AIDS to
                największa
                > epidemia w historii świata.
                Może sami nie wiedzieli. Tak jak na przykład ja. Z ciekawości - czy mógłbyś
                mnie doedukować? Czy masz na myśli hiszpankę?
                • Gość: bezdenny Re: Infantylny Singer IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.02.05, 13:59
                  Podjąłeś się trudnego zadania - obrony poglądów, z którymi sie nie zgadzasz.
                  tak jak adwokat broniący ewidentnego bandyty. Możesz wykazywać się kunsztem i
                  dokonywać cudów podniebnej ekwilibrystyki, ale twój klient i tak
                  dostanie "czapę".
                  nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                  > Wybacz: pleciesz trzy po trzy. Nie ma 'uznaniowości' skoro istnieją kryteria
                  > obiektywne. Jak możesz (w tej hipotetycznej sytuacji) powiedzieć, że X nie ma
                  > aspiracji, skoro akurat wiadomo, że je ma. Twoja opinia o tym nie ma nic do
                  > rzeczy.

                  A niby jakie to są te obiektywne kryteria wg. Singera? A niby skąd mam wiedzieć
                  że X ma aspiracje. mam go pytać, przed podjęciem decyzji? Skoro nie mogę ocenic
                  poziomu cierpienia, to niby dlaczeg miałbym oceniac poziom aspiracji. Sytuacja
                  jest ewidentna - Singer mówi: nie mogę ocenic jak bardzo cierpi jakaś istota, a
                  jednocześni powiada: jeśli rodzice uznają że dziecko cierpi za mocno to mozna
                  je uśmiercić by skrócić męczarnie. To sprzeczność. To brednia
                  możemy sobie przyjąć np. że poziom znajomości jęz. ang oceniamy na podstawie
                  umiejętności rozwązania danych testów. potem mówimy : nie jesteśmy w stanie
                  ocenić, czy testy zostały rozwiązane źle, czy dobrze i konkludujemy: X nie zna
                  angielskiego.
                  Po0nadto co to za obiektywne kryteria: aspiracje, inwestycje etc. Czy chcesz mi
                  powiedzieć, że Singer to bóg, który jest w stanie przedstawić obiektywne
                  kryteria ? A czemu te, a nie inne?

                  Jeśli zaś ktoś jest w stanie się przekonać, wbrew wszelkim dowodom, że
                  > Żydzi aspiracji nie miewają - to nie jest mu potrzebna żadna wymyślna
                  > filozofia. Wystarczy pałka. Albo kastet. Albo karabin.

                  No właśnie. ja się nie będę zastanawiał czy dany człowiek ma aspiracje czy też
                  nie i nie będę oceniał wartości zycia ze względu na aspiracje. To Singer sobie
                  mówi: życie dorosłego jest więcej warte bo dorosły ma aspiracje. jeśli sobie
                  znajdziemy jakies plemię w Afryce, gdziekowliek i zgodnie z naszymi kryteriami
                  ocenimy że w naszym rozumieniu pojęcia aspiracji, przedstawiciele tego
                  plemienia nie mają tych aspiracji, to sobie uznamy, że ich zycie jest mnbiej
                  warte? I to ma byc ten obiektywizm?
                  > Tak naprawdę zarzucasz Singerowi brak hierarchi wartości 'uwiązanej' u samego
                  > szczytu. To znaczy - brak Boga. Bo jeśli nie ma Boga, to wszystko wolno -
                  > zdajesz się powtarzać za Iwanem.

                  czemu ciągle wracamy do Boga? zostawmy go w spokoju. Sa ludzie którzy twierdzą
                  że Boga nie ma, ale to nie znaczy, że są tak amoralni jak Singer.
                  >
                  > > Ze hierachie które ustwaia są calkowicie dowlone a więc nie ma
                  > > żadnych hierarchii i żadnego systemu. Spójrzmy: bzdurzy że jednym z kryte
                  > riów
                  > > wartości zycia jest poziom cierpienia.
                  > Kryteria to nie hierarchie. Faktycznie, Singer nie ustawia bytów w hierarchie
                  > ważności. Nie mówi też, że cierpienie jako takie jest kryterium wartości
                  życia.

                  Ze kryteria to nie hierachie to i ja wiem. Posługujemy się skrótami. Kryteria
                  pozwalające ocenić wartośc życia możemy ustawić według pewnej hierarchii. I tak
                  uznajemy że kryterium zdrowia jest ważniejsze (czyli w hierarchii stoi wyżej)
                  niż swobodny dostęp do słodyczy. Singer mówi że poziom cierpienia wyznacza
                  warośc zycia. Mówi to wielokrotnie
                  >
                  > Twierdzi mniej więcej tyle, że życie jest warte tyle, na ile ceni je sobie
                  > zainteresowane stworzenie.

                  Nieprawda. Nic takiego nie wynika z jego wywodów. Wynika coś całkiem
                  przeciwnego - bo nikkt np. nie jest w stanie uzyskać od dziecka odpowiedzi na
                  pytanie czy ceni sobie swoje życie. Singer pozostawia to do oceny innych - np
                  rodziców

                  Czyli, grubo upraszczając, liczy się tak naprawdę
                  > perspektywa przeżycia tegoż żywota w sposób relatywnie przyjemny i bez
                  > cierpień.

                  A singer ma oceniać co to jest relatywnie przyjemne i bez cierpień (np. jak nie
                  ma kawiarenek to cierpienie jest już duże, średnie, czy tylko małe?)
                  >
                  > Tu komentarz o dyskusji. Zapoznałem się z poglądami Singera nieco dokładniej,
                  > czytając jego 'Writings on Ethical Life'. Powodowany ciekawością i wstydem -
                  > Tad powoływał się na tego filozofa już dość dawno, Barbinator też zdawała się
                  > wiedzieć, o czym mowa, więc żeby nie odstawać... (czyż FF nie wpływa na nas
                  > rozwijająco)
                  > W każdym rozumiem, że jeśli swoją opinię o S. zbudowałeś na podstawie
                  prasowych
                  >
                  > artykułów, to pewnych elementów może brakować. Ale przecież masz świadomość,
                  że
                  >
                  > przekrojowy wywiad w GW z konieczności prezentuje poglądy w
                  > postaci 'poszatkowanej'. Nie jest ani wykładem, ani esejem.
                  czytałem jakieś jego wykłady, ale napewno niezbyt pilnie . Wiele razy
                  przywoływałem go na tym forum i to zanim ukazał się ten wywiad.

                  Wydaje mi się,
                  > że 'brakujące fragmenty' wypełniasz na własną rękę, tak, aby otrzymać
                  niespójny
                  >
                  > bełkot.No i wychodzi Ci bełkot. Spróbuj wykazać odrobinę dobrej woli. Może
                  > wyjdzie Ci coś innego.

                  To jemu wychodzi bełkot, a nie mnie. Pomijając aspekt moralny, twierdzę że
                  intelektualnie jest to marne. Ot, taki hohsztapler, jeden z wielu. Posłuże się
                  przykładem: czy słyszałes o małpie, która napaćkała obraz, a potem
                  tym "obrazem" zachwycali się krytycy. czy słyszałes że np. we Franfurcie jakaś
                  ekipa sprzatająca gaelerię wyrzuciła rzexbe, bo wszyscy myśleli że to smieci,
                  czy słyszałes o artystach wstawiających do galerii swój kał zamkniety w
                  słoikach.Filozof jest artystą myśli.A singer to taki artysta którego dzieła
                  mylimy ze smieciami.
                  >
                  >> Możesz dać już spokój tym kawiarenkom. Przecież rozumiesz chyba, że np.
                  > samopoświęcenie można stopniować. Od podzielenia się cukierkiem, poprzez
                  > zrezygnowanie z kawiarenek, oddanie całego majątku biednym do oddania życia w
                  > męczarniach. Ot, podał przykład malutkiego wyrzeczenia dla większego dobra.

                  A niby czemu miałbym dać spokój kawiarenkom. To przykład dobrze wyznaczający
                  jego poziom. jeśłi ktoś mówi o cierpieniu i to w kontekście rozstrzygnięc
                  ostatecznych, w kontekście życia i śmierci i za chwilę te cierpienia uzależnia
                  od braku kawiarenek - to jest monstrualnie infantylnym kretynem.

                  >> To oczywiście nieprawda. Bo liczy się jeszcze wola tego człowieka, który
                  > najpewniej chciał żyć. To, że jutro już nie stanie sobie w oknie z kubkiem
                  > ciepłej herbaty.

                  To oczywiście prawda, czyli nieprawda, że nieprawda. To niby dlaczego Singer
                  mówi tak: zabic bogatego nie mozna bo inni bogaci by się bali, ale jak zginie w
                  wypadku to nic specjalnego się nie stanie. A gdzie pytanie dotyczące woli
                  dziecka? Może tatuś ma uzyskać zgodę w taki sposób: "misiaczku, lepiej by było
                  gdybyś umarł, czy zgadzasz się z tatusiem? tak tatusiu, kocham cię i zgadzam
                  się z tobą" I co - czy uznamy że liczymy się z wolą dziecka?

                  >
                  > Oczywiście, że nie. Napisałem, że w ujęciu Singera powstrzymanie się od
                  > słusznego czynu jest równoważne czynieniu zła. Ta stówa i ten bezdomny.
                  > Przecież nie każde zło jest takie samo. Jedne czyny są większym, inne
                  mniejszym
                  >
                  > Do cholery, zdaje się, że nawet prawo w pewnych okolicznościach traktuje
                  > niepośpieszenie z pomocą jako przestępstwo. Ale nie kara się za to, jak za
                  > zabójstwo.

                  To prawda. Ale posługując się Singerem mozna ten sposób pojmowania dobra
                  wywrócić do góry nogami. To dlatego mając do wyboru ratować zycie świni lub
                  Singera mogę uratować świnie.
                  >
                  >>
                  > >
                  > > > Może sami nie wiedzieli. Tak jak na przykład ja. Z ciekawości - czy
                  mógłbyś
                  > mnie doedukować? Czy masz na myśli hiszpankę?

                  Nie tylko, choc ta grypa zabiła więcej ludzi niz I wojna światowa. Wyobraź
                  sobie że znika 1/3 europy - dajmy na to Francja i włochy. Dzuma w XIV wieku
                  zabiła 1/3 mieszkańców europy. Singer to bioetyk. na codzień ma do czynieni
                  • maly.ksiaze Re: Advocatus diaboli... 16.02.05, 07:59
                    ...to rola znacznie bardziej szlachetna, niż obrona bandytów. To, że osobiście
                    nie podzielam poglądów Singera (to znaczy: nie wszystkie), nie oznacza, że w
                    jakikolwiek sposób zgadzam się z Twoją oceną tego, co on głosi - i wynikających
                    z tego zagrożeń. Przy okazji, cieszę się, że już zdążyliśmy się rozstać z
                    kilkoma z Twoich argumentów.
                    > A niby jakie to są te obiektywne kryteria wg. Singera? A niby skąd mam
                    wiedzieć
                    > że X ma aspiracje. mam go pytać, przed podjęciem decyzji?
                    Powiedzmy: introspekcja. Jeśli przyjmiesz, że interesy innych są warte tyle
                    samo, co Twoje i że np. Twoje własne życie jest warte tyle samo, co szympansa z
                    klatki - trudno Ci będzie uzasadnić w jakiś sposób twierdzenie, że 'Żydzi nie
                    mają aspiracji'.
                    Rzecz w tym, że przyjmujesz, iż pod ogólne zasady rozumowania stosunkowo,
                    wyłaniające się z wywiadu jako dość luźne (choć w jego pracach takiej swobody
                    bynajmniej nie ma), podkładasz zaraz najgorsze intencje. Skąd taka mizantropia?
                    Podstawowe zasady społeczne będą nadal obowiązywać. Zresztą, bez tego założenia
                    żadne filozofowanie nie ma sensu.
                    > jednocześni powiada: jeśli rodzice uznają że dziecko cierpi za mocno to mozna
                    > je uśmiercić by skrócić męczarnie. To sprzeczność. To brednia
                    Nie, to nie tak. Singer uważa, że zabicie noworodka jest znacznie mniejszym
                    złem, niż zabicie osoby (definicję osoby mogę przytoczyć na życzenie). I że
                    zabicie noworodka może być zbrodnią tylko pośrednio, o tyle, o ile wywołuje
                    cierpienie rodziców - czy też innych osoby. Ergo - jeśli rodzice uznają, że
                    noworodek im jakoś nie pasuje, mogą się 'go pozbyć'. Przyznaję od razu, że
                    jest to nader odpychający fragment filozofii Singera, ale sprzeczności nie ma
                    co mu zarzucać. Wywód w rozdziale 'Justyfying Infanticide' jest nader logiczny,
                    choć faktycznie szokujący.
                    Oczywiście, taka sytuacja w życiu będzie nader rzadka - rodzice wręcz
                    rozpaczliwie trzymają się swoich dzieci. Stąd przykład ' o ile uznają ... '.
                    Takie przypadki się zdarzają...

                    > czemu ciągle wracamy do Boga? zostawmy go w spokoju. Sa ludzie którzy
                    twierdzą
                    > że Boga nie ma, ale to nie znaczy, że są tak amoralni jak Singer.
                    No dobra, rzecz nie w Bogu, tylko w hierarchii. Tak naprawdę nasze myślenie
                    jest zdominowane przez chrześcijaństwo, niezależnie od tego, że jeden z nas
                    może być wierzący, a drugi nie.

                    > Może tatuś ma uzyskać zgodę w taki sposób: "misiaczku, lepiej by było
                    > gdybyś umarł, czy zgadzasz się z tatusiem? tak tatusiu, kocham cię i zgadzam
                    > się z tobą" I co - czy uznamy że liczymy się z wolą dziecka?
                    Przedstawiasz scenariusz nadużycia, a nie ogólną zasadę. Motyw nacisku
                    psychicznego pojawia się we wszystkich dyskusjach o np. eutanazji. Tak naprawdę
                    to jest problem techniczny (prawa) a nie filozoficzny. Oczywiście, wahadło nie
                    waha się w nieskończonośc również z przyczyn technicznych...

                    Pozdrawiam,

                    mk.

                    PS. To ja, Nadszyszkownik. Nie chciało mi się przelogowywać. Do Singera w
                    drugim wątku obiecuję wrócić, jak dojdę do siebie.
                    • Gość: bezdenny Re: Advocatus diaboli... IP: 194.105.50.* 16.02.05, 20:37
                      Rany mariany.Nie rozstales sie z zadnym z moich argumentow nawet jesli
                      wystepujesz w dwoch osobach. naprawde nie widzisz sprzecznosci w tym co piszesz
                      broniac tego psychola? najpierw powiadasc ze wystarcz uznac ze moje interesy sa
                      tak samo wazne jak chocby szympansa i w zwiazku z tym moje zycie tez.
                      Rozumowanie mozna przyjac, ale co dalej kiedy rodzice zabijaja dziecko? On daje
                      im prawo, wiec gdzie jest to uwzglednienie interesow dziecka? Czy szympans
                      wyraza jasniej swoje interesy niz dziecko i dlaetgo szympansa nie mozna zabic a
                      dziecko tak, zeby moc lepeij opiekowac sie tym drugim? To naprawde nie trzyma
                      sie kupy i b. prosze nie kpij z mojej inteligencji. Szokowanie to zadna
                      wartosc. A zasady jego rozumowania owszem - wywodze z wywiadu. To wlasnie z
                      powodu wywiadu nie bede kupowal (i nie kupuje) GW, a nie z powodu jakichs
                      innych jego dziel.
                      Ps.
                      o singerze tez jeszcze chetnie pogadam, jak bede mial wiecej czasu. Psychopaci
                      majacy wyznawcow zaslugija na szczegolna uwage.
                      • nadszyszkownik.kilkujadek Re: Advocatus diaboli... 17.02.05, 05:15
                        Daj spokój dwóm osobom... napisałem długi kawałek i nie chciało mi się
                        przepisywać. Po prostu omyłka, wynika stąd, że na tym Forum używam
                        konsekwentnie nicka A, a na drugim, na którym bywam - nicka B. Większość tzw.
                        bywalców o tym wie, pora i na Ciebie. Możesz to potraktować jako awans...
                        Ale o czym to było... aha, o bronieniu psychola. Rzecz nawet nie w obronie, a w
                        sprostowaniu tego, co piszesz.

                        > Rozumowanie mozna przyjac, ale co dalej kiedy rodzice zabijaja dziecko? On
                        daje
                        > im prawo, wiec gdzie jest to uwzglednienie interesow dziecka?
                        Po pierwsze: nie dziecko, a niemowlę. Według tego, co wykłada Singer, zabić
                        można niemowlę, a nie 'dowolne dziecko'. Uzasadnienie jest takie, że niemowle
                        nie jest osobą. Po definicję 'osoby' odsyłam już gdzie indziej.
                        Owszem, dorosły szympans (czy choćby pies) wyraża swoje interesy znacznie
                        wyraźniej, niż dziecko. Oczywiście, pies również nie jest osobą, ale nie
                        wdawajmy się w szczegóły.

                        Zwracam Ci uwagę, że etyka Singera jest bardzo antychrześcijańska. Ale nie
                        antyludzka - w tym sensie, że bywały kultury (podziwiane przez nas do dzisiaj),
                        w którym pozbawianie życia niechcianych (np. kalekich) niemowląt było normą.
                        Grecja, Rzym, Japonia... Oczywiście, tak naprawdę cenimy Starożytnych za coś
                        zupełnie innego.

                        Jest jeszcze druga strona tego samego argumentu. Skoro w rozwoju płodowym nie
                        ma tak naprawdę żadnego progu, w którym na płód 'zstępuje' człowieczeństwo, to
                        aborcja jest równoważna zabijaniu niemowląt. Tad wielokrotnie posługiwał się
                        podobną logiką przy okazji zwalczania lokalnych zwolenników aborcji na
                        życzenie. Singer z kolei twierdzi, że skoro obowiązujące normy przyzwalają na
                        aborcję, to nie ma powodu, aby zabijanie niemowląt było tabu.

                        > A zasady jego rozumowania owszem - wywodze z wywiadu.
                        To niemal tak jak Dokowski, który głęboką swą wiedzę czerpie z
                        popularnonaukowych książek i artykułów.

                        > o singerze tez jeszcze chetnie pogadam, jak bede mial wiecej czasu.
                        Psychopaci
                        > majacy wyznawcow zaslugija na szczegolna uwage.
                        Spotkałeś jakiegoś wyznawcę na swojej drodze?
        • Gość: barbinator dlaczego cenię Singera IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.05, 18:31
          Ja cenię Singera za to, że:

          - zadaje trudne, niewygodne pytania i zmusza mnie do przemyślenia spraw, o
          których wcześniej nie myślałam wcale lub myślałam zbyt mało (np kwestie praw
          zwierząt - i zupełnie mojego szacunku nie umniejsza fakt, iż Singer imho idzie
          w tej kwestii zbyt daleko)
          - atakuje moje sumienie zmuszając do przemyslenia problemów których jestem
          świadoma, które mnie czasami męczą a w kwestii których tradycyjna etyka
          zachowuje obłudne milczenie (kwestia rozwoju technik medycznych i hipokryzja
          frazesu o "ratowaniu zycia ludzkiego za wszelką cenę" - zamierzam za chwilę
          założyć nowy wątek o tej sprawie i bardzo będę wdzięczna za szczere wypowiedzi)
          - mówi rzeczy prawdziwe, które wielu z nas akceptuje całkowicie intuicyjne ale
          nie potrafi powiedzieć ich głośno nawet przed samym sobą. Tak jest z rzekomo
          uwzniaślającą człowieka funkcją cierpienia. Od dawna czułam, że to nieprawda.
          Cierpienie upadla człowieka, nie wywyższa. Tradycyjna etyka okłamuje nas w tej
          sprawie.

          Natomiast wadą Singera jest dla mnie to, że jego założenia etyczne są zbyt
          wyrozumowane, chłodne i w zbyt wielu punktach odbiegające od moich życiowych
          doświadczeń. Zastanawia mnie chociażby to, czy Singer sam ma dzieci - i czy
          uczestniczył w ich wychowywaniu, zwłaszcza w pierwszym roku życia. Odnoszę
          wrażenie, że nie... oraz że gdyby tak było, to paru rzeczy nigdy by nie
          napisał. Z tym, że naturalnie oskarżanie go o to, że namawia do zabijania
          rocznych dzieci to żenada której w ogóle nie warto komentować.

          Pozdr. B.
          • tad9 Re: dlaczego cenię Singera 08.02.05, 18:38
            Gość portalu: barbinator napisał(a):

            > Ja cenię Singera za to, że:
            >
            > - zadaje trudne, niewygodne pytania i zmusza mnie do przemyślenia spraw, o
            > których wcześniej nie myślałam wcale lub myślałam zbyt mało (
            > - atakuje moje sumienie zmuszając do przemyslenia problemów których jestem
            > świadoma,
            > - mówi rzeczy prawdziwe,


            Czyż nie mogłabyś napisać, że za to samo cenisz mnie?


            > Pozdr.
            • nadszyszkownik.kilkujadek Re: dlaczego cenię Singera 08.02.05, 18:39
              Tadzie - ja Cię za to cenię. Wiem, że to nie to samo, ale zawsze coś!
              • tad9 Re: dlaczego cenię Singera 08.02.05, 19:52
                nadszyszkownik.kilkujadek napisał:

                > Tadzie - ja Cię za to cenię. Wiem, że to nie to samo, ale zawsze coś!

                Jestem wzruszony. Dziękuję.
            • Gość: barbinator Re: dlaczego cenię Singera IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.05, 19:01
              Tad, cenię cię za to samo za co cenię Singera i podobnie jak w jego przypadku,
              mam też listę zastrzeżeń przez które cenię cię MNIEJ niż bym mogła...
              (a ty myślisz, że gdybym cię nie ceniła, to po co bym z tobą tyle rozmawiała?
              Ja naprawdę nie jestem masochistką :))

              Pozdr. B.
              • tad9 Re: dlaczego cenię Singera 08.02.05, 19:51
                Gość portalu: barbinator napisał(a):

                > Tad, cenię cię za to samo za co cenię Singera i podobnie jak w jego
                >przypadku, mam też listę zastrzeżeń przez które cenię cię MNIEJ niż bym
                >mogła...

                Proszę o tę listę, bez niej nie mam szans na poprawę.
                • Gość: barbinator Re: dlaczego cenię Singera IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.02.05, 20:03
                  Niestety. W tej sprawie, podobnie jak w pewnej innej, wszelkie dowody zostały
                  utajnione - co bynajmniej nie oznacza, że te dowody nie istnieją;) Mam
                  nadzieję, że przyjmiesz ten fakt po męsku do wiadomości... bardziej po męsku
                  niż w "tamtej" sprawie.

                  Pozdr. B.
    • Gość: kosiara ja kupuje tylko w poniedzialki IP: *.internetdsl.tpnet.pl 11.02.05, 13:19
      bo sa ogloszenia o pracy.
    • nietakasama Michnik już płacze. 16.02.05, 20:55
      Nie bądź taki.
      Już ani razu?
      Nawet jeden, jedyny raz?
      • Gość: bezdenny Re: Michnik już płacze. IP: 194.105.50.* 16.02.05, 21:05
        Ani razu. Oczywiscie GW moze przejsc przemiane i wtedy byc moze do niej wroce.
        Poza tym nie jestem sam. Wielu znajomych i nie tylko postapilo podobnie , z
        roznych przyczyn. Tak czy owak jest juz nas tak wielu, ze na pensje dla kapusia
        Maleszki, moze zabraknac kasy.
        Ps
        A Michnik owszem, placze. jak pochla dobrze to ryczy jak bobr.
    • starucha_izergiel Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej 16.02.05, 23:29
      Gazety wyborowej się nie kupuje tylko czyta.
    • Gość: Johnny Kalesony Re: Nie kupię więcej Gazety Wyborczej IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 18.02.05, 18:22
      Jak należy się domyślać, tworząc swoją koncepcję Singer w poważnym stopniu
      inspirował się filmem dla dzieci "Babe, świnka z klasą" (nie wiem, czy właściwie
      podałem tytuł), w którym to dziele hodowany w celach ubojowych warchlak marzył o
      tym, by zostać psem pasterskim. Tak przynajmniej streszcza przebieg dramy
      recenzja filmowa.
      Widzimy więc, że życie świnki wcale nie jest uboższe w aspekcie ambicjonalnym od
      życia istoty ludzkiej, a na pewno nie od samego Singera. Co więcej, istnieje
      prawdopodobieństwo, że świnka kurczowo trzyma się życia, ponieważ ma w zanadrzu
      system filozoficzny wobec Singerowego konkurencyjny!
      Ponieważ z racji niekomplementarności systemów komunikacyjnych, nie jesteśmy w
      stanie odczytać symboli, którymi świnka myśli swe wyraża, nie możemy złożoności
      jej intelektualnej refleksji pojąć.
      Dlatego też, z dużą doza prawdopodobieństwa założenie poczynić można następujące:
      Życie świnki i Singera równo się ważą, ponieważ nie mamy pewności, czy aspiracje
      i doniosłość intelektualna Singera wyższe są od świnkowej. Ergo: system myślowy
      Singera wart jest systemu myślowego świnki (koniecznie z zakręconym ogonkiem!).

      Podejrzewam jednak, że może istnieć także inna interpretacja, może dziwna, ale
      nie nieprawdopodobna.
      Otóż żyjemy w czasach dekonstruktywizmu i (tu padnie brzydkie słowo) postmodernizmu.
      Artysta malarz Marcel Duchamp pokazał kiedyś w galerii puste ściany. Kompozytor
      John Cage przez 6 min. i 33 s. siedział w ciszy przed klawiaturą fortepianu.
      Czy zatem jest nieprawdopodobieństwem, że Singer skonstruował swój obłędny
      system tylko po to, by posiać zamęt i obudzić ludzkie umysły do działania? Tylko
      w takim celu, byśmy rozpaleni dyskusją (zwróćcie uwagę na liczbę postów!)
      SAMODZIELNIE, poprzez odrzucenie jego rozumowania, doszli do przekonania że nie
      ma człowieka bez perspektywy metafizycznej i również po to, by człowiek odnalazł
      zagubioną Biblię i przeczytał" Idź na ziemię i czyń ją sobie poddaną".

      Czy taka interpretacja Singera jest niemożliwością?

      Jeżeli natomiast mowa jest o fascynacji Kingi Dunin ideami Singerowymi - jest to
      możliwe. Na uwadze mając stopień wyrafinowania umysłowości K.D., który - sądząc
      z jej felietonów - nie przewyższa wyrafinowania mechanizmu karuzeli.

      Najważniesze są dziewczęta i Rock'N'Roll!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka