margot_may
05.04.05, 02:12
brak logiki.
Gość portalu: trevik napisał(a):
> > Wracajac do meritum, nie uwazasz ze slynne Matki Polki hoduja niezaradnyc
> h
> > trutni ? Oni przeciez nie beda w stanie stanowic glowy rodziny, o ile ja
> w
> > ogole zaloza. Jacy z nich beda patriarchowie ? :)))
>
> Kryzyk meskosci w obecnych czasach niestety przyszedl razem z wojujacym
> feminizmem i rozmiekczeniem obyczajowym - przychodza po prostu w jednej
paczce,
> bo jedno jest efektem drugiego. Jak chcesz miec feminizm i dopingowac na
sile
> jedna grupe, to oczywiscie drugiej grupie piluje sie przy okazji pazury - po
> prostu faceci przestali byc "u siebie", kobiety zreszta tez nie sa (trudno
uzna
> c
> zrobienie paru karier polegajacych na krzyczeniu jako szczescie dla ogolu).
kryzys męskości?! mówisz o kryzysie mękości nawiązując do dyskusji o
smarkaczu,
któremu wszystko dają na tacy? jaki on ma kryzys? jak człowiek nie musi się
starać, bo opiekują się nim rodzice, albo państwo, to jasne, że do niczego
nie
dojdzie. po prostu złe wychowanie.
dziewczyna wbiła ci szpilę, mówiąc, że z takich leni to żadni patriarchowie (
co jest prawdą nawiasem mówiąc) a ty sobie od razu tłumaczysz- kiepscy
patriarchowie-> czyli kryzys męskości-> z powodu nadmiernego feminizmu (i
nadmiernej rozwiązłości ( nie mam pojęcia skąd ci się wzięło rozmiękczenie
moralne jako argument na kryzys męskości ??)
człowieku trochę logiki. dopuść do umysłu jakąś drugą myśl. wśród
społeczeństwa
zawsze był odsetek nieprzystosowanych. leniwych, głupich i ogólnie
ochlejusów.
ten przypadek to żaden tam kryzys męskości, tylko zwyczajna statystyka.
>
> Nie chce Cie martwic, ale ja jeszcze wiem, jaki moze byc nastepny krok
takich
> zmian spolecznych - zyje w panstwie (Niemcy), gdzie kryzys meskosci trwa od
> dawna, podobnie jak mialy swoje 5 min. feministki w postaci fali ambitnych i
> operatywnych kobiet wyrwanych z "patriarchatu" (o ile taki faktycznie byl
> jeszcze pare lat temu, bo tak naprawde to kraj liberalny od czasow
Adenauera).
no dobra porozmawiajmy o kryzysie męskości. opisz na czym polega ten kryzys
męskości w niemczech. ja się na tym nie znam, dlatego pytam. nie chcę czegoś
przekręcić.
> W tej chwili za to mozna obserwowac coraz wiecej leniwych, grubych
paszczurow,
> ktore nie maja zadnej ambicji a cale przemiany kulturowe wykorzystuja
wylacznie
> po to, aby usprawiedliwiac wlasne lenistwo - ani nie zajmuja sie porzadnie
dome
> m
> (bo malzenstwa partnerskie) ani nic w zyciu nie robia (bo zajmuja sie
przeciez
> domem). Z 3 moich mlodych sasiadek (mieszkam w budynku gdzie 70%
mieszkancow
to
> ludzie z max. 30 lat) tylko jedna jest naprawde zaradna i jakos nie wydaje
mi
> sie to dziwne, ze akurat ta jedna to azjatka. I nie boj sie - tak bedzie z
> wiekszoscia, bo wiekszosc to nie Ci ambitni, ktorzy maja zamiar wypruwac
sobie
> flaki, aby zaspokoic wewnetrzne potrzeby i budowac cos wokol siebie, ale
ludzie
> bierni, ktorzy zadowola sie telewizorem i dobrym zarciem a wszystko naokolo
> bedzie im sluzylo do zarobienia na dwa pierwsze, zwlaszcza w soceuropie.
ogólne kwękanie widzę. w skrócie- masz za złe feministkom, ze zainicjowały
przemiany kulturowe na skutek których często można się natknąć na grube
kobiety, które nic nie robią. czyli gdyby nie feministki to co by było? grubi
mężczyźni na tych samych stołkach i robiący to samo. prawda, zgodzisz się ze
mna?
tacy już są ludzie, większość nie chce się rozwijać, kiedy dochodzi już do
pewnego poziomu. do pewnego wieku. tak już jest. nie wiem czemu masz to za
złe
kobietom. bo mężczyznom widzę, że nie. mozę ty trevik jesteś niezadowolony ze
świata i muisz sobie stworzyć wroga? wiele osób to robi. można choćby
wymienić
parę "nadmiernie zaangażowanych" feministek.
> W tradycyjnej rodzinie nie wychowywalo sie facetow na zyciowe dupy. Jak
ktos
ni
> e
> wierzy, to niech spyta wlasnej babci, jak to onegdaj bywalo i jakie szanse
na
> ozenek (spojrzenie kobiet na facetow) mial facet, ktory nie udowodnil, ze
> potrafi byc zaradny, pracowity i w zyciu przezyc.
widze, że ukłucie szpilą ciągle piecze, bo nie możesz jasno ocenić sytuacji.
powiem więc, ze w tradycyjnych rodzinach wychowywało się DZIECI na zaradne i
pracowite. każda babcia ci to powie. jak kobieta nie była zaradna i pracowita
to zostawała starą panną. musiała dobrze gotować, umiec uprać, i posprzątać.
no
i najważniejsze dziećmi sie zająć.
w dzisiejszych rodzinach wychowuje się dzieci, aby miały te same cechy.
zaradność i pracowitość. tylko teraz to się nazywa kreatywność i
zaangażowanie.
a teraz powiedz szczerze trevik. co ma robic kobieta w domu. gotowanie,
pranie, sprzątanie nie zajmuje tyle czasu co kiedyś. czyli kobieta ma go
więcej. to czemu ma siedziec w domu i dłubac w nosie. niech idzie do pracy i
zarabia. w końcu z czegoś trzeba żyć, a jedna pensja rzadko wystarcza.
dziwny jesteś- z jednej strony narzekasz na to, że kobiety nic nie robią. a z
drugiej na to, że zajmują miejsca pracy. ale moze coś źle zrozumiałam?