Dodaj do ulubionych

równość to fikcja

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.04.05, 22:31
feministki, nie osmieszajcie sie.
równosć jest niemożliwa. Biologia. Tego nie zmienicie. I niwe hcodzi mi wcale
o rodzenie dizeci!
Dlaczego zamiast wywalczyć i zdobyć prawa kobiet chcecie je kupować zrzekając
się grzecności?
Faktem jest , że natura obdarzyła meżczyzna więksą siłą psychoczną i
to 'niesprawiedliwie". Dlaczego więc nma się nie dizac ina niesprawiedliwość
np taka, że panowie beda dla kobiet milsi, delikatniejsi w doborze słów itp.
Wreszcie nie jest prawdą, że zarówno kovbieta i mężczyzna mogą wykonywać te
same zawody. Kobeity mają pradyspozycje (tak, tak, również )inne niż
mężczyżni. SA zajacia bardizej "meskie" i bardziej "kobiece". i to dotyczy
zarówno tych prac prestiżowych jak i mniej. Mężczyni bardzije nadaja sie do
zadań wymafajacych siły fizycznej ale i "rozmachu", odwagi, ryzyka i
wyobrażni przestrzennej. Kobiety lepirj radzą sobei z zajęciami żmudnymi, ale
i pracyzyjnymi, wymagajacymi cierpliwości i (tak, tak) logicznego myślenia. I
np to oczywiste że prace lepsze dla meżczyzn to menager, pracownik budowy,
kierowca, konstruktor itp
a kobiece to prawnik, stomatolog, chemik, szwaczka czy sprzątaczka

taka jest prawda, że kobiety gorzej znoszą rywalizację i dlatego częściej
deklarują, że wolą wykonywać żmudne, cieżkie i niedoceniane prace domowe niż
pracowac zawodowo. I to wcale nie z lenistwa!!!! Po prostu żle sie czuja
pracujac w dużch zespołach n(zwłąszcza koedukacyjnych) nastawionych na
rywalizajcę!
I nie zaprzeczajcie. Jeśli któraś z feministek uważa inaczej to jat rczej
wjatkiem ( w całym społeczeństwie nie na tym forum) niż regułą)
Obserwuj wątek
    • boykotka Re: równość to fikcja 20.04.05, 07:52
      Zgadzam się, że równość to fikacja. Tylko bądź laskawa mi powiedzieć, dlaczego
      słabsza Twoim zdaniem kobieta ma nieść większy ciężar dzisiejszego życia
      kobiety ?? Typowe prace męskie takie jak utrzymanie rodziny, uległy rozłożeniu
      na kobiety i męzczyzn. Tak więc słabsza w Twoim mniemaniu kobieta musi w
      obecnej chwili wypełniać swoje dawne obowiązki i jeszcze połowę męskich. To
      chyba nie bardzo fair ?? Nie zapominaj również, że od początku XX w kobiety
      zaczynają się rozwodzić i prowadzą rodzinę samotnie. To niesprawiedliwe, by
      były traktowane gorzej niż męzczyźni, skoro są zmuszone do wypełniania obu tych
      ról.
      Zmiany już zaszły.
      Myślę, że w poprzednich stuleciach rola męzczyzny została "wyniesiona" tylko i
      wyłącznie dlatego, że dużo kobiet umierało przy porodzie. Nie można było zrobić
      głową rodziny osobę, która mogła przy którymś porodzie umrzeć. Dziś jest
      zupełnie inaczej i nie widzę najmniejszej podstawy by nie zmienić archaicznych
      zależności. Nie mówię tu o wywyzszeniu kobiety lecz jej zrównaniu z męzczyzną.
      Pozdr.
    • marcin8sz Re: równość to fikcja 20.04.05, 09:41
      Dobrze, że są kobiety, które mają zdrowe podejście do życia.
    • Gość: trevik Re: równość to fikcja IP: *.dip0.t-ipconnect.de 20.04.05, 11:47
      Jesli jestes kobieta, to na tym forum naprawde wyjatkowa. Z zadka ktora jestem w
      tak olbzymiej czesci w stanie sie tutaj zgodzic (calkowicie nie zgadzam sie z
      nikim, nie jestem nawet pewien, czy sam ze soba ;-). Problem feminizmu polega
      nie na tym, ze chce rownouprawnienia, bo tego chyba zadna feministka naprawde
      nie chce - z samego slowotworczego znaczenia "rownouprawnienia" moze to tylko
      polegac na rownych prawach a nie na takim "wyrownywaniu" prawa, aby sie kwotowo
      w spoleczenstwie wszystko wyrownalo.

      Szczegolnie co do prawnikow sie zgadzam, ale w sprawach mniej "pogmatwanych" i
      nie wymagajacych tzw. kreatywnosci, za to zmudnych i szczegolowych - kobieta
      prawnik ich (na ogol - to sprawa statystyczna kobiet i spraw) nie spaprze, ja
      jak i wielu moich znajomych ma takie doswiadczenia.

      A nie juz na pewno nie spaprze z tego powodu, ze nie bedzie chcialo jej sie
      nastepnej pol-sztampowej sprawy prowadzic; ostatnio reprezentowala mnie w sadzie
      kobieta - faceta nie chcialbym tam miec z uwagi na ryzyko, ze popelni drobny
      blad w zmudnej korespondencji i mnie pograzy, znudzony x-ta podobna sprawa.

      Z facetami w takich sprawach mam zdecydowanie wrazenia negatywne: przy jednej
      facetowi nie chcialo sie nawet listow pisac, bo twierdzil, ze paroma listami,
      ktore mu sie szykuja nie odbije sobie calego zachodu prowadzenia sprawy (to w
      Niemczech), dajac mi do zrozumienia, abym z jego uslug nie korzystal (odmowic mi
      chyba formalnie nie moze, ale kombinuja, aby pewnych spraw nie prowadzic), drugi
      nie przyszedl na termin (w Polsce: kancelaria na Gliwickiej w Katowicach) -
      czekalem pol godziny w jakims gabinecie na niego, ani kawy, nie przepraszam za
      spoznienie, po tym sie spakowalem i poszedlem, wiecej sie nie odzywajac.

      Gdy natomiast trzeba juz np. prawem pomanipulowac to wsrod cenionych
      specjalistow w tej dziedzinie jest raczej wiekszosc facetow (choc czy prawo
      powinno byc tak konstruowane, aby sie manipulowac tak dalo to inna historia - ja
      uwazam, ze nie).
      • kocia_noga Re: równość to fikcja 20.04.05, 16:22
        To prawda - mężczyźni mają większy dryg do matactwa, oszustw , niesolidności.
        Wystarczy sprawdzić to w krajach arabskich , gdzie rządzą i pracują zawodowo.
        Albo nie szukając daleko - na całym świecie większość przestępców to mężczyźni.
        Moim zdaniem nie wynika to z jakiejś "anielskości" kobiet , tylko ze społecznej
        tresury - kobieta się na taki numer rzadziej poważy .
        • Gość: trevik Re: równość to fikcja IP: *.dip.t-dialin.net 20.04.05, 16:44
          Oczywiscie po Tobie nie moglbym spodziewac sie odpowiedzi bardziej wywazonej..
          ja jednak patrze na to nieco inaczej:

          Nie tyle mezczyzni maja wiekszy dryg do matactwa, co wsrod mezczyzn jest wiecej
          typow, ktore dryg do maksymalnego matactwa maja, niz wsrod kobiet, choc recze
          Tobie, ze w zadnej z tych dwoch grup kandydatow na oszustow nie brakuje.
          Dodatkowo mezczyzni szybciej osiagaja pewien stan poczucia bezkarnosci, ktory
          skutkuje nieostroznoscia i sa bardziej pewni siebie, stad matacza bardziej
          agresywnie, ryzykownie i czesciej przez to wpadaja.

          Ja jeden jedyny raz bylem w zyciu zamieszany przed paroma laty w sprawe
          kryminalna (a raczej mialem byc). To bylo jeszcze w Polsce i autorka calego
          zamieszania byla tak sie sklada kobieta - prezes pewnej malej fundacji, ktora
          robila sobie male machloje.
          Jako pracownik tejze fundacji, mialem byc w jednej sprawie swiadkiem, na
          szczescie udalo mi sie przekonac prokuratora, ze moja wartosc jako swiadka jest
          zadna, bo akurat rzekomo sfalszowany papier (z moim rzekomo sfalszowanym
          podpisem) okazal sie nie byc sfalszowany.

          Co ciekawsze cala sprawa wynikla z tego, ze inna kobieta (pracownik fundacji),
          ktora o wielu sprawach wiedziala juz wczesniej chciala sie zemscic na prezesce
          za zwolnienie jej z pracy i zlozyla doniesienie o przestepstwie post factum,
          m.in. twierdzac, ze i ja mam cos w pewnych sprawach do powiedzenia. Jak widzisz
          zarowno matactwa jak i glupia msciwosc (dazeniem do sprawiedliwosci tego nazwac
          nie mozna a ktora mogla mi utrudnic zycie, bo gdy sprawa wynikla ja juz bylem w
          niemczech a jak masz pojecie, czym jest sprawa kryminalna dla swiadka to pewnie
          wiesz o czym pisze) byly w tym moim wypadku domena dwoch kobiet. I jeszcze
          jedno: sprawa z tymi machlojami w zyciu nie mialaby szans ujrzec swiatla
          dziennego, gdyby nie to zawiadomienie. Jak sprawa juz miala miejsce, zarowno
          prezes, jak i ksiegowa (ta tez chyba byla umoczona) tylko blagaly mnie, aby za
          duzo prokuratorowi nie mowic a ja jak glupek patrzylem na nie i sam nie
          wiedzialem o czym mam nie mowic, bo po prostu o niczym nie mialem pojecia...

          Ta razaco mniejsza ilosc przestepcow-kobiet w statystykach (niz mezczyzn) wynika
          moim zdaniem bardziej z wiekszej ostroznosci kobiet, niz z "anielskosci".
          • kocia_noga Re: równość to fikcja 20.04.05, 21:25
            Gość portalu: trevik napisał(a):

            > Oczywiscie po Tobie nie moglbym spodziewac sie odpowiedzi bardziej wywazonej..
            > ja jednak patrze na to nieco inaczej:


            Jak to inaczej ? Dokładnie tak samo .
            • Gość: trevik Re: równość to fikcja IP: *.dip.t-dialin.net 20.04.05, 21:47
              No wlasnie nie tak samo. Ty twierdzisz, ze faceci maja wieksze tendencje do
              matactwa a ja twierdzilem, ze nie tyle maja wieksze tendencje, co jest mozliwie
              wiekszy odsetek potencjalnie mataczacych wsrod mezczyzn (pewny tego wszak nie
              jestem, ale niech bedzie), ale nie o tyle wiekszy, aby od razu uznac mezczyzn za
              przyczyne wszelkiego zla, tak jak Ty to zrobilas (uznajac, ze kobiety sa lepiej
              wyszkolone spolecznie). Poza tym jak napisalem uwazam, ze kobiety sa mniej
              widoczne w statystykach matactw, bo sa przede wszystkim bardziej ostrozne (zjada
              je bardziej strach niz jakas wewnetrzna uczciwosc, czy wyuczona spolecznie, czy
              religijnie, czy jakkolwiek badz inaczej.

              Widzisz KN, ja mam umysl scisly i dwa pozornie podobne zdania rozniace sie
              szczegolami po prostu nie sa dla mnie tym samym.
              • kocia_noga Re: równość to fikcja 21.04.05, 17:19
                Gość portalu: trevik napisał(a):

                > No wlasnie nie tak samo.


                Przemyślałam swoją odpowiedź , i też stwierdziłam , że nie tak samo.

                Ty twierdzisz, ze faceci maja wieksze tendencje do
                > matactwa a ja twierdzilem, ze nie tyle maja wieksze tendencje, co jest mozliwie
                > wiekszy odsetek potencjalnie mataczacych wsrod mezczyzn (pewny tego wszak nie
                > jestem, ale niech bedzie),

                A więc jest większy odsetek i to nie znaczy , że mają tendencję ? Ok , niech ci
                będzie. W takim razie mężczyźni częściej praktykują nieuczciwość , matactwo itp.


                ale nie o tyle wiekszy, aby od razu uznac mezczyzn z
                > a
                > przyczyne wszelkiego zla, tak jak Ty to zrobilas


                a..... gdzie to wyczytałes ? Przecież nie w moich oczach?


                (uznajac, ze kobiety sa lepiej
                > wyszkolone spolecznie).

                Takbym tego nie nazwała i nie nazwałam


                Poza tym jak napisalem uwazam, ze kobiety sa mniej
                > widoczne w statystykach matactw, bo sa przede wszystkim bardziej ostrozne (zjad
                > a
                > je bardziej strach

                To to !


                niz jakas wewnetrzna uczciwosc, czy wyuczona spolecznie, czy
                > religijnie, czy jakkolwiek badz inaczej.
                Tego nie wiem i nie śmiem spekulować , czy uwewnętrznienie norm moralnych bez
                sankcji dostarczanych przez społeczeństwo lepiej przebiega u M czy u K.

                >
                > Widzisz KN, ja mam umysl scisly i dwa pozornie podobne zdania rozniace sie
                > szczegolami po prostu nie sa dla mnie tym samym.

                No no.
                A teraz do rzeczy. Przemyślałam , i jak już pisałam wyżej , doszłam do wniosku
                ,że się różnimy.
                Ty przypisujesz kobietom cechy takie jak precyzyjnośc , rzetelność, solennośc ,
                skrupulatnośc , czy co tam jeszcse - i je wartościujesz jako zalety drugiego
                sortu . Cierpliwość i sprawność w pracy przy produkcji urządzeń elektronicznych
                wiążesz z tępotą , brakiem polotu i fantazji , jednocześnie pokazując na facetów
                , którzy się do tej pracy nie nadają , bo przymioty wyższego rzędu ,
                znamionujące rozwiniętego ducha . Pamiętam twoje wypowiedzi w innych wątkach.
                W tym wątku dałes przykład prawniczki skrupulatnej , ale jej rzetelności w
                potraktowaniu twojej sprawy nie powiązałes z zaletą odpowiedzialności i
                uczciwości ; a prawników - mężczyzn chwaliłeś za cwaniactwo.
                W sumie - mamy inne hierarchie wartości .
                • Gość: trevik Nastepna runda... IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.04.05, 00:30
                  ..bo widze, ze znow kota ogonem obracasz.. ja opisalem pewne sprawy nieco
                  inaczej, gdybys dokladnie przeczytala nie byloby problemu.

                  Po pierwsze nie napisalem, ze kobiety per se sa bardziej skrupulatne i
                  cierpliwe, bo z tym jest roznie i zalezy od sytuacji i problemu. Po prostu
                  obserwujac swiat wiem, ze mezczyzna gdy ma cos nowego, nieznanego, co go
                  intryguje w pracy i zmusza do myslenia osiaga na ogol lepsze efekty, kobiete
                  czesciej taka sytuacja zaczyna przerazac. Za to gdy dochodzi do sprawy bardziej
                  szablonowej, ktora trzeba skrupulatnie i drobiazgowo przeprowadzic kobieta
                  zdecydowanie jest na wierzchu. Przyklad z mojej branzy (elektronicznej) - sala,
                  w ktorej skladane sa urzadzenia w sposob reczny i trzeba lutowac n plytek w
                  ciagu jednego dnia, takich samych, zmudnie, nudnie i bynajmniej nie mozna sobie
                  luzowac (elektronika to nie gender studies - poprawnosc konstrukcji i montazu
                  mozna zweryfikowac bez problemu), prawie w calosci sklada sie z kobiet. Co jakis
                  czas przychodzi nowy pracownik meski i po kilku miesiacach wymieka, kobiety
                  potrafia to robic latami bez zadnych problemow i skladaja urzadzenia bardzo
                  dobrze. Za to w dziale uruchamiania plytek, gdzie praca jest bardziej problemowa
                  widac prawie samych mezczyzn (trzeba miec tam tez nieco wiecej wiedzy, ale nie
                  znow az tak wiele, aby czlowiek bez technikum elektronicznego za to z minimalnym
                  douczeniem nie potrafil 90% plytek odpalic, ktore nie poszly "od razu") - po
                  prostu praca jest na ogol mniej sztampowa.

                  A to:

                  > Ty przypisujesz kobietom cechy takie jak precyzyjnośc , rzetelność, solennośc
                  > skrupulatnośc , czy co tam jeszcse - i je wartościujesz jako zalety drugiego
                  > sortu . Cierpliwość i sprawność w pracy przy produkcji urządzeń elektronicznych
                  > wiążesz z tępotą , brakiem polotu i fantazji , jednocześnie pokazując na facetó
                  > w
                  > , którzy się do tej pracy nie nadają , bo przymioty wyższego rzędu ,

                  mozesz to, co napisalas nazwac albo klamstwem, albo nadinterpretacja, bo sama
                  wiesz najlepiej, czym to bylo. Ja nie wartosciuje jednego, czy drugiego jako
                  mniej lub bardziej wartosciowego - wsrod roboty prostej jak i tej bardziej
                  zaawansowanej trzeba sie wykazywac jednym i drugim, wiec jak moge to wartosciowac?

                  > W tym wątku dałes przykład prawniczki skrupulatnej , ale jej rzetelności w
                  > potraktowaniu twojej sprawy nie powiązałes z zaletą odpowiedzialności i
                  > uczciwości ; a prawników - mężczyzn chwaliłeś za cwaniactwo.
                  > W sumie - mamy inne hierarchie wartości .

                  A dlaczego uznalas, ze chwalilem za cwaniastwo? Przeciez napisalem wyraznie, ze
                  uwazam, iz prawo nie powinno byc konstruowane w taki sposob, aby nietypowe
                  furtki byly mozliwe. Jesli moja sprawa nalezalaby do takich, przy ktorych trzeba
                  sie bardziej wysilic i nie bylaby calkiem typowa (niekoniecznie cwaniacka,
                  sytuacja moze byc po prostu skomplikowana) to moze wzialbym, gdybym musial znow
                  statystycznie wybierac i nie znalbym prawnikow wczesniej, faceta, bo liczylbym,
                  ze bedzie chcial pojsc na cos bardziej ambitnego, na czym moze sie i wywali a
                  moze pojdzie krok do przodu. Hierarchie wartosci w kazdym razie Ty dopisalas
                  sobie sama.

                  Pozdrawiam i zycze mniej tropienia seksizmu na kazdym kroku a bardziej checi
                  do uczciwej dyskusji,

                  T.
        • Gość: Julia_68 Re: równość to fikcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 13:48
          > To prawda - mężczyźni mają większy dryg do matactwa, oszustw , niesolidności.
          > Wystarczy sprawdzić to w krajach arabskich , gdzie rządzą i pracują zawodowo.
          > Albo nie szukając daleko - na całym świecie większość przestępców to
          mężczyźni.

          To po co równać do mężczyzn właśnie??? Może w takim razie raczej zrównywać
          mężczyzn do kobiet, a nie odwrotnie? Zrównajmy np. zarobki mężczyzn do zarobków
          kobiet (oczywiście pracujących na takich samych stanowiskach)...

          Julia

        • losiu4 Re: równość to fikcja 21.04.05, 14:23
          kocia_noga napisała:

          > To prawda - mężczyźni mają większy dryg

          masz rację. Mężczyźni mają większy dryg (i IQ). Zarówno do zbrodni jak i do
          nauki :)

          Pozdrawiam

          Losiu
          • kocia_noga Re: równość to fikcja 21.04.05, 17:22
            losiu4 napisał:

            > kocia_noga napisała:
            >
            > > To prawda - mężczyźni mają większy dryg
            >
            > masz rację. Mężczyźni mają większy dryg (i IQ). Zarówno do zbrodni jak i do
            > nauki :)
            >
            > Pozdrawiam
            >

            Za pozdrowienia dziękuje , a co do IQ to przypominam ci , losiu , że kobiety
            lekko GÓRUJĄ inteligencją , o czym już tu , na tym forum pisano , a ja nawet
            wyszyłam makatkę z tym tekstem , do której kutasiki dorobiła barbonator . Wisi u
            wejścia na forum , więc nie pieprz , że nie czytałes.
            > Losiu
            • Gość: trevik Re: równość to fikcja IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.04.05, 00:42
              > Za pozdrowienia dziękuje , a co do IQ to przypominam ci , losiu , że kobiety
              > lekko GÓRUJĄ inteligencją , o czym już tu , na tym forum pisano , a ja nawet

              Kazdy kto ma odrobine pojecia na temat testow IQ dobrze wie, ze wystarczy lekko
              pomanipulowac wagami pytan i odpowiedz z poszczegolnych rodzajow, aby szalke
              przechylic w jedna lub w druga strone. I lepiej tak jako feministka nie wywijaj
              z ta "przewaga" kobiet, bo takie usrednienie, aby "srednia inteligencja" przede
              wszystkim znaczyla "srednia" a pozniej "inteligencja" (bo to ostatnie w postaci
              IQ to suma wazona wynikow wielu testow z wagami dobranymi dosyc subiektywnie) to
              bylo przede wszystkim na reke feministkom - kiedys czytalem, ze juz byly czasy w
              ktorych testy byly tak ulozone iz uwazano, ze mezczyzni srednio sa bardziej
              inteligentni od kobiet.

              PS: Tak wogole, to czy mozna uczciwie (to znaczy, aby to mialo jakis sens w
              dalszych rozwazaniach na temat mozliwosci intelektualnych grupy) usrednic IQ w
              grupie poprzez wyliczenie sredniej arytmetycznej IQ osobnikow? Moim zdaniem to
              potworny szwindel a porownywanie takich srednich moze sluzyc tylko do
              zaspokojenia swego stadnego ego.
              • Gość: uważna inteligencja - średnia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.05, 00:49
                > PS: Tak wogole, to czy mozna uczciwie (to znaczy, aby to mialo jakis sens w
                > dalszych rozwazaniach na temat mozliwosci intelektualnych grupy) usrednic IQ w
                > grupie poprzez wyliczenie sredniej arytmetycznej IQ osobnikow? Moim zdaniem to
                > potworny szwindel a porownywanie takich srednich moze sluzyc tylko do
                > zaspokojenia swego stadnego ego.
                Zauważ tylko ze to Losiu zaczał pisac o "wyższej" inteligencji [stadnej]
                mężczyzn.
                • margot_may Re: inteligencja - średnia 22.04.05, 00:54
                  :)))) mój boże, toż to pewnie, przez kryzys męskości.
                • losiu4 Re: inteligencja - średnia 22.04.05, 09:48
                  Gość portalu: uważna napisał(a):

                  > Zauważ tylko ze to Losiu zaczał pisac o "wyższej" inteligencji [stadnej]
                  > mężczyzn.

                  bo tak jest :) inaczej to kobiety w życiu sukcesy by osiągały... niestety jest
                  silny trynd na "kastrację" mężczyzn. Tak to już jest u "postępowców"

                  Pozdrawiam

                  Losiu
              • kocia_noga Re: równość to fikcja 22.04.05, 13:44
                Gość portalu: trevik napisał(a):


                >
                > Kazdy kto ma odrobine pojecia na temat testow IQ dobrze wie,........

                > PS: Tak wogole, to czy mozna uczciwie (to znaczy, aby to mialo jakis sens w
                > dalszych rozwazaniach na temat mozliwosci intelektualnych grupy) usrednic IQ w
                > grupie poprzez wyliczenie sredniej arytmetycznej IQ osobnikow? Moim zdaniem to
                > potworny szwindel a porownywanie takich srednich moze sluzyc tylko do
                > zaspokojenia swego stadnego ego.


                No , tylko się podpisać obiema ręcyma , ale dlaczego drogi nieseksistowski
                treviku uwag tych nie zaadresowałes do losia4 ?
                • Gość: trevik Re: równość to fikcja IP: *.dip.t-dialin.net 22.04.05, 17:20
                  > ale dlaczego drogi nieseksistowski
                  > treviku uwag tych nie zaadresowałes do losia4 ?

                  0) Bo losiu rzucil tylko jakies haslo, ktore bylo na tyle niescisle (zbyt duzo
                  mozliwosci interpretacji), ze w zasadzie nie bylo o czym pisac.

                  1) Losiu reprezentuje po pierwsze poglady zblizone do moich (w kwestiach
                  feminizmu), po drugie jego styl dyskusji (oraz poglady) czyni ja mniej
                  atrakcyjna dla mnie niz mozliwa dyskusji z innymi - po prostu lubi tryskac
                  humorem, czego nie mozna mu miec za zle, ale nie musi to kazdemu odpowiadac.

                  2) Jesli tak juz mnie krytykujesz za brak reakcji na to lub tamto to chcialbym
                  sie Ciebie o to samo zapytac, czy sie tak zgadzasz ze wszystkim ze swoimi
                  kolezankami "zza barykady"? Bo cos mi sie zdaje, ze niekoniecznie, ale
                  bynajmniej z nimi w taki sposob nie dyskutujesz (ja, zeby byla jasnosc, nie mam
                  z tym oporow - m.in. ostatnia wymiana zdan pomiedzy mna a bezdennym w watku
                  "barbinator pokaz rogi...") - strona feministyczna zachowuje sie wzgledem siebie
                  prezentujac dystans do pogladow innych tak asekurancko, ze az nudnie, stad
                  twierdze, ze na tym forum gdyby zostaly tylko feministki daloby sie kopnac z
                  nudow i po jakims czasie brakloby i feministek.
            • losiu4 Re: równość to fikcja 22.04.05, 09:43
              kocia_noga napisała:

              > Za pozdrowienia dziękuje , a co do IQ to przypominam ci , losiu , że kobiety
              > lekko GÓRUJĄ inteligencją , o czym już tu , na tym forum pisano

              widzisz... nawet gdyby, to kobiety górują w średniej. Czyli przecietniawstwie.
              Z przecietniastwa postepu nie było i nie będzie :) co do realu, IQ niewiele ma
              do tego, co człowiek sobą prezentuje

              > a ja nawet wyszyłam makatkę z tym tekstem ,

              gratulacje. Jednak poczuwasz się do kobiecych zajęć ;)

              > do której kutasiki dorobiła barbonator .

              a co u Barbi? coś ostatnio rzadko się odzywa, a szkoda... te kutasiki też dają
              do myślenia ;)

              > Wisi u wejścia na forum , więc nie pieprz , że nie czytałes.

              na które forum?

              Pozdrawiam

              Losiu
              • losiu4 buuu... nikt sie nie czepił... 25.04.05, 13:32
                ... (feministki w domysle) byków przeze mnie popełnionych :(

                Pozdrawiam

                Losiu
    • losiu4 Re: równość to fikcja 21.04.05, 14:24
      Gość portalu: bea napisał(a):

      > feministki, nie osmieszajcie sie.
      > równosć jest niemożliwa. Biologia. Tego nie zmienicie.

      ależ feministki wcale do równości (w sensie równych praw) nie dążą. Im co
      innego jest potrzebne :)

      Pozdrawiam

      Losiu
    • dokowski makabryczna konstrukcja językowa 21.04.05, 16:29
      >natura obdarzyła meżczyzna więksą siłą psychoczną

      Fakt, że mężczyźni częściej chorują psychicznie, nazwany został „siłą”
      psychotyczną. Do takich absurdalnych argumentów posuwają się seksiści, aby
      usprawiedliwić przemoc. Fakty jednak przeczą temu, że psychoza jest siłą.
      Adepci każdej sztuki walki (boks, szermierka) doskonale wiedzą, że przy równej
      sile fizycznej i podobnym wyszkoleniu wygrywa zawodnik zrównoważony
      psychicznie, a najlepszym sposobem zapewnienia sobie przewagi jest rozwścieczyć
      przeciwnika. Psychotyk popełnia więcej błędów i niezręczności, więc łatwo go
      pokonać.

      Mężczyźni mają nad kobietami przewagę fizyczną i przewagę w wyszkoleniu, i
      dlatego rządzą, mimo swojej psychotycznej słabości.
    • margot_may nie da sie uśrednić sytuacji 22.04.05, 01:03
      • margot_may cd. 22.04.05, 01:18
        wybór zawodu, zależy przecież od indywidualnych cech charakteru, zdolności,
        zakresu wiedzy, predyspozycji. jak można uśredniać te wszystkie cechy? nie
        zależą od płci przecież, ale od konkretnego człowieka.
        to jest niepoważne podejście do tematu. odwalanie po łebkach. krzywdzenie ludzi.
        i przyzwolenie na traktownie ich schematycznie, według tabelki.

        i jeszcze jedno: po co to uśrednianie? te wyliczanki, kto się do czego nadaje z
        racji płci? sprawią tylko, że na miejsce zdolnego mężczyzny stomatologa
        przyjdzie mniej zdolna pani stomatolog. i na odwrót.
        • Gość: trevik Re: cd. IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.04.05, 12:32
          Oczywiscie, ze mozliwosci konkretnego czlowieka (a o takiego nam idzie, jak
          chcemy z nich skorzystac) sa skladanka jego cech indywidualnych. Jednak jesli
          ja nie bede czlowieka znal to na podstawie czynnikow zewnetrznych oraz
          statystycznych moge sie postarac zgrubnie okreslic, czy bede chcial do niego isc
          - gdybym kogos wczesniej znal to nie musze juz takich usrednien dokonywac.

          Mozesz nazwac mnie w tej chwili seksista, ale w momencie, gdy ja mam okreslic
          (nie znajac delikwenta a widzac tylko cechy zewnetrzne) czy chce z kims cos
          robic to oczywiscie wezme pod uwage i plec - nie dlatego, ze chce kogos plcia
          dyskryminowac, ale dlatego, ze bede chcial zminimalizowac ryzyko mojej
          niewlasciwej decyzji. Nie zapewni mi to oczywiscie gwarancji wlasciwego wyboru
          ale w dlugiej zyciowej perspektywie minimalizacja kazdego ryzyka zlego wyboru
          praktycznie zawsze sie oplaci. W tych waznych sprawach tudziez zasiegne o kims
          opinii, zapytam o jego sukcesy w tym i tamtym itd.. Jesli natomiast bedzie mi
          prawie zwisalo, czy do mojego zadania ktos bedzie sie nadawal (bo np. bedzie tak
          trywialne, ze 90% ludzi da sobie z nim rade) to naprawde bedzie mi obojetne, czy
          bedzie to mezczyzna, czy tez kobieta, glupek, czy doktor - serio, w niemczech
          okresla sie to jako "Wurst".

          I wiem, ze moja metode nigdy nie popra feministki, dla ktorych jest bardziej
          istotne zachowanie tepego egalitarymu przy dokonywaniu wyborow niz czynniki
          obiektywne, choc same moga rowniez takie (moje) spojrzenie czesto reprezentowac.
          • margot_may Re: cd. 22.04.05, 23:34
            alez o to właśnie chodzi, żebyś zdawał sobie sprawę, że twoje wybory na
            podstawie schematu moga byc błędne.
            to jest ważne dla osoby, która zostanie poddana takiej ocenie- świadomosć, że
            oceniający nie przekreśli jej na starcie. to jest ważne dla gospodarki, i rynku
            pracy. schematy obniżają próg wydajności pracownika, bo nie musi się nadmiernie
            przejmować konkurencją.
            po drugie osoby, które znakomicie się nadaja do wykonywania zawodu, który nie
            leży w ich "mapie płci", rezygnują z kształcenia się w tym kierunku, bo wiedzą,
            że nie znajdą zatrudnienia.
            w obu przypadkach kraj w rezultacie traci na rozwoju, czyli określanie
            przydatności do zawodu na podstawie płci nie jest dobre.
            • Gość: trevik Re: cd. IP: *.54.66.56.tisdip.tiscali.de 24.04.05, 03:56
              Niestety sprawa jest bardziej skomplikowana. Jako potencjalny
              klient/wspolpracownik/kontrahent dokonuje wyboru na podstawie cech mi znanych,
              albo takich, ktorych moge sie latwo dowiedziec (i te sprawdzam). Niestety nie
              ma mozliwosci zrobienia rankingow jakosciowych (chocby dlatego, ze w kazdej
              brany istnieje duzy sprzeciw, jest to widoczne m.in. poprzez takie ustawy o
              ochronie danych osobowych czy w przepisach o ochronie dobrego imienia) firm i
              ludzi. To powoduje, ze musze dokonywac moich wyborow na podstawie cech, ktore
              nie sa obiektywne i wtedy musze brac pod uwage wszystko, co moze miec wplyw na
              pewne parametry: m.in. i plec.

              I uwazam, ze moja postawa jest sluszna - moze nie wszystkim sie podobac, moze
              miec wielu wrogow, dla ktorych cokolwiek zwiazanego z jakakolwiek dyskryminacja
              (nie tylko plciowa) zasluguje na calkowite potepienie, ale ja moge cie tylko
              zapewnic, ze w imie egalitaryzmu nie skresle polowy moich czynnikow, na
              podstawie ktorych dokonuje swoich wyborow. I sadze, ze Ty rowniez tego nie
              zrobisz: nie oddasz sprawy wymagajacej inteligencji komus potencjalnie glupiemu
              (a mozesz to okreslic na podstawie m.in. zachowania i wygladu, bo testow nie
              bedziesz mu robic), nie bedziesz prowadzic projektu wymagajacego cierpliwosci z
              kims potencjalnie bardziej niecierpliwym (abstrahujac od plci - chodzi mi o
              zupelnie inne plaszczyzny). Plec ma tylko i wylacznie taka ceche, ze jest
              widoczna golym okiem (w przeciwienstwie do innych parametrow osobnika) i
              naprawde wplywa na statystyki wystepowania badz nie innych cech. I bynajmniej
              nie tylko plec nabywa sie genetycznie - wiele innych cech rowniez.

              Teraz sobie wyobraz, ze zaczyna wystepowac z roszczeniami partia "nerwowych",
              twierdzac, ze sa dyskryminowani - kazdy, ktory widzi, ze osobnij jest nerwowy
              nabiera do niego podejrzen, nie daje mu wielu zadan, widac "szklane sufity"
              itd. I w takim razie partia "nerwowych" domaga sie specjalnych przepisow,
              ochrony, parytetow, itd.. czy to nie jedna wielka bzdura?
              • margot_may Re: cd. 25.04.05, 01:15
                Gość portalu: trevik napisał(a):

                > Niestety sprawa jest bardziej skomplikowana. Jako potencjalny
                > klient/wspolpracownik/kontrahent dokonuje wyboru na podstawie cech mi
                znanych,
                > albo takich, ktorych moge sie latwo dowiedziec (i te sprawdzam). Niestety nie
                > ma mozliwosci zrobienia rankingow jakosciowych (chocby dlatego, ze w kazdej
                > brany istnieje duzy sprzeciw, jest to widoczne m.in. poprzez takie ustawy o
                > ochronie danych osobowych czy w przepisach o ochronie dobrego imienia) firm i
                > ludzi. To powoduje, ze musze dokonywac moich wyborow na podstawie cech, ktore
                > nie sa obiektywne i wtedy musze brac pod uwage wszystko, co moze miec wplyw
                na
                > pewne parametry: m.in. i plec.
                >
                > I uwazam, ze moja postawa jest sluszna - moze nie wszystkim sie podobac, moze
                > miec wielu wrogow, dla ktorych cokolwiek zwiazanego z jakakolwiek
                dyskryminacja
                >
                > (nie tylko plciowa) zasluguje na calkowite potepienie, ale ja moge cie tylko
                > zapewnic, ze w imie egalitaryzmu nie skresle polowy moich czynnikow, na
                > podstawie ktorych dokonuje swoich wyborow. I sadze, ze Ty rowniez tego nie
                > zrobisz: nie oddasz sprawy wymagajacej inteligencji komus potencjalnie
                glupiemu
                >
                > (a mozesz to okreslic na podstawie m.in. zachowania i wygladu, bo testow nie
                > bedziesz mu robic), nie bedziesz prowadzic projektu wymagajacego cierpliwosci
                z
                >
                > kims potencjalnie bardziej niecierpliwym (abstrahujac od plci - chodzi mi o
                > zupelnie inne plaszczyzny). Plec ma tylko i wylacznie taka ceche, ze jest
                > widoczna golym okiem (w przeciwienstwie do innych parametrow osobnika) i
                > naprawde wplywa na statystyki wystepowania badz nie innych cech. I bynajmniej
                > nie tylko plec nabywa sie genetycznie - wiele innych cech rowniez.
                >
                > Teraz sobie wyobraz, ze zaczyna wystepowac z roszczeniami partia "nerwowych",
                > twierdzac, ze sa dyskryminowani - kazdy, ktory widzi, ze osobnij jest nerwowy
                > nabiera do niego podejrzen, nie daje mu wielu zadan, widac "szklane sufity"
                > itd. I w takim razie partia "nerwowych" domaga sie specjalnych przepisow,
                > ochrony, parytetow, itd.. czy to nie jedna wielka bzdura?
                no właśnie. rozwińmy ten przykład. jest partia nerwowych. w tej partii, są
                osoby nerwowe. nie ma spokojnych. normalne jest, ze pracodoawca wiedząc o
                nerwowości takiej osoby odmówi jej zatrudnienia argumentując, że w pracy, którą
                proponuje jest potrzebne opanowanie, chłodny umysł itp.
                problem zaczyna się, gdy w tej parti jakaś częśc osób nie wykazuje cech
                nerwowości. wydaje mi się, że to właśnie jest adekwatne porównanie do naszej
                sytuacji. przeciez płec nie determinuje cech charakteru itp. płeć może
                determinowac zachowanie czy priorytety w życiu (ale to też raczej w sposób
                nabyty od otoczenia). ludzie po prostu lubią uogólniać, uśredniać.

                co do wybierania kandydatów do pracy, naprawde nei wiem jaki masz problem. ja
                nie żądam, żebyś wybierał osoby, które według ciebie się nie nadają. sam
                decydujesz jak oceniać. jeśli skreślasz za względu na płeć to masz 50% szansy
                na wygraną. ale możesz też przegrać, gdy okaże się, że zatrudniony facet wcale
                nie wykazuje cech, które powinen mieć.
                i tu jest pies pogrzebany, bo ja nie wiem jakie cechy są determinowane
                genetycznie. oprócz możliwości większej siły fizycznej i wytrzymałości nic mi
                nie przychodzi do głowy.
                a gdyby w jakims męskim zawodzie trafiła się kandydatka zatrudniałbym ją,
                choćby na okres próbny, żeby zobaczyć co ma do zaoferowania- w końcu, trzeba
                mieć jaja, żeby iść pod prąd.
                • trevik Re: cd. 25.04.05, 14:11
                  > jeśli skreślasz za względu na płeć to masz 50% szansy
                  > na wygraną.

                  Zapewniam Cie, ze raz prawie nigdy nie masz 50% szansy, dwa, nigdy sie nie
                  dowiesz, jakie masz dokladnie szanse np. zatrudniajac konkretnego osobnika - nie
                  jest mi nikt znany, kto potrafilby kogos tak na wylot przeswietlic.
                  Plec obojetna dla cech czlowieka nie jest, ale w zasadzie nie dziwie sie, ze w
                  tym tonie piszesz, bo to wlasnie ton charakterystyczny dla wielu feministek i to
                  nawet logiczne, ze z tej strony do problemu podchodza, bo z kazdej innej moznaby
                  z mety udowodnic absurdalnosc ich rozumowania zasadzajacego sie faktycznie na
                  rzadzy usuniecia dysproporcji pewnych zjawisk spolecznych.

                  Oczywiscie aby dochodzenie do faktycznej prawdy utrudnic a swoja indoktrynacje
                  pozbawic wrogow, wymyslono cos takiego, co sie nazywa "polityczna poprawnosc"
                  (nie tylko na reke feministkom, bo zainteresowanych lewakow tym tematem jest od
                  dawna sporo) i w pewnych panstwach od dawna juz nie wystarczy miec racji, aby
                  cos udowodnic. Prawda jest czesto ukrecona juz u zrodelka - przypomnij sobie
                  gadke tego dyrektorka z Harvardu, przez ktora mial klopoty a ktora nie byla w
                  zadnym innym wzgledzie bezpodstawna a po prostu nie spelniala kryteriow
                  politycznej poprawnosci.
                  • margot_may Re: cd. 25.04.05, 23:13
                    tak dużó gadasz o logice to może byś gadał logicznie co? mówisz płec obojentna
                    dla cech nie jest, czyli jakoś wpływa. zgadzam się. ale ona nie determinuje
                    przecież! trzeba sobie zdawać z tego sprawę.
                    więc o co kruszysz kopie panie mądralo?
                    • Gość: trevik Re: cd. IP: *.dip.t-dialin.net 26.04.05, 14:11
                      Tak cos o logice....

                      > mówisz płec obojentna
                      > dla cech nie jest, czyli jakoś wpływa. zgadzam się. ale ona nie determinuje

                      Jesli wplywa, to jednak w jakis sposob determinuje. Pytanie jest pozniej tylko
                      takie, czy cechy osobnika determinuje w takim stopniu plec, aby nie brac nic
                      innego pod uwage i tutaj odpowiedz oczywiscie nie moze byc twierdzaca, co wcale
                      jeszcze nie znaczy, ze plec jest dla rozwoju innych cech obojetna (wierze nawet,
                      ze zawsze beda jacys mezczyzni bardziej "kobiecy" od jakis kobiet bardziej
                      "meskich" i to bez wzgledu na to, jakich cech nie wezmiemy, moze tylko rodzenie
                      dzieci wylaczmy).

                      Mozna rowniez (tak podchodza do tego rasowe feministki) podejsc w ten sposob do
                      problemu, ze przeciez mozna calkowicie od plci abstrahowac i oceniac zawsze
                      czlowieka bezprosrednio na podstawie jego cech "uzytkowych", problem w tym tylko
                      jest taki, ze takie podejscie nie zawsze bedzie praktyczne - nie mozna czlowieka
                      po prostu na wylot przeswietlic, dlatego bierze sie w duzym stopniu to, co na
                      pierwszy rzut oka widac.

                      Juz nie chce mi sie walcowac tej tematyki - ja wiem, co ja mysle, wiem co mysla
                      feministki i wiem, skad sie biora roznice ilosciowe w statystykach dotyczacych
                      mezczyzn i kobiet. Feministki (przynajmniej te z olejem w glowie) mysle, ze tez
                      to wiedza, ale im te _statystyki_ przeszkadzaja.
                      • margot_may Re: cd. 27.04.05, 00:44
                        jak to miło poznac takieg wszystkowiedzącego. powodzenia życzę.
    • Gość: renia Re: równość to fikcja IP: *.nwrk.east.verizon.net 22.04.05, 04:17
      twoje stereotypy sa spolecznie szkodliwe. Takie "madrosci" sa przyczyna
      ze facetom (np, w pracy) daje sie ciekawsze zadania a kobietom zmudne.
      Ja osobiscie nie cierpie zmudnych, mrowczych i powtarzajacych sie prac.
      Przyprawiaja mnie to doslownie o mdlosci.
      Z moich spostrzezen wynika natomisat ze
      faceci bardzo dobrze nadaja sie do zmudnej pracy. Spojrz na programistow,
      koderow. wiekszosc to faceci ktorzy klepia ten sam kod naokraglo.
      Do tego trzeba miec naprawde cierpliwosc.
      Kobiety sa tworcze gdy im sie na to pozwoli.
      • vito77 Parę uwag 22.04.05, 09:12
        Parę uwag do opinii na tym forum:

        >Zmiany już zaszły.
        >Myślę, że w poprzednich stuleciach rola męzczyzny została "wyniesiona" tylko i
        >wyłącznie dlatego, że dużo kobiet umierało przy porodzie. Nie można było
        >zrobić
        >głową rodziny osobę, która mogła przy którymś porodzie umrzeć. Dziś jest
        >zupełnie inaczej i nie widzę najmniejszej podstawy by nie zmienić archaicznych

        Mężczyzna został wumiesiony na pierwszy plan w dawnych czasach głównie dzieki
        sile fizycznej i większej agresywności. Dawniej praca w większości była to
        ciężka praca fizyczna (nie było za dużo "prac biurowych"), ponadto częste
        najazdy różnych barbarzyńców na wsie czy miasta powodowały ze kobiety musiały
        szukać opieki u męzczyzn a na pewno jak miały dziecko (nie był przecierz
        alimentów ani zapomóg społecznych).
        Emancypację kobiet ułatwiła rewolucja przemysłowa i związane z tym
        zapotrzebowanie na pracowników. Idąc dalej praca dała kobietom niezależność
        finansową a tym samym od mężczyzn.


        >Z moich spostrzezen wynika natomisat ze
        >faceci bardzo dobrze nadaja sie do zmudnej pracy. Spojrz na programistow,
        >koderow. wiekszosc to faceci ktorzy klepia ten sam kod naokraglo.
        >Do tego trzeba miec naprawde cierpliwosc.
        >Kobiety sa tworcze gdy im sie na to pozwoli.
        Takie stwierdzenie świadczy tylko totalnej ignorancji. Po pierwsze bycie
        prawdziwym programistą (tym co tworzy duże aplikacje) to trzeba być
        niezłym "mózgowcem". To nie jest automatyczne klepanie kodu a rozwiązywanie
        często bardzo skomplikowanych problemów ale ten kto nie ma pojęcia o
        informatyce to tego zapewne nie zrozumie. Co do kwestii przydatności do żmudnej
        pracy to jednak śmiem twierdzić że kobiety lepiej sprawdzają się w tej pracy.
        Mężczyźni sa zbyt niecierpliwi. Wiele przykładów z życia to potwierdza.

        A co do różnic biologicznych to są i będą. Np. rodzenie dzieci, większa siła
        fizyczna meżczyzn. I one w pewnym stopniu determinują zachwania.
      • Gość: trevik Re: równość to fikcja IP: *.dip0.t-ipconnect.de 22.04.05, 12:41
        > Spojrz na programistow,
        > koderow. wiekszosc to faceci ktorzy klepia ten sam kod naokraglo.

        O programowaniu nie masz zielonego pojecia - wczoraj rozwiazalem moj problem po
        polnocy i to bynajmniej nie dlatego, ze mialem ochote tak dlugo klepac swoj kod
        na okraglo. Oczywiscie to nie informatyka (bo taka nauka pokrewna wielu dzialom
        matematyki, czyli glownie olowek i kartka papieru a nie komputer), ale swoje
        problemy przy programowaniu (implementacji algorytmow/interfejsow/protokolow)
        tez istnieja.
        • Gość: marcia Re: równość to fikcja IP: *.wiley.com 22.04.05, 18:25
          skad wiesz ze renia nie ma pojecia o programowanu ?
          Ja mam duze i wiem ze renia ma sporo racji. Rozwiazywanie problemow
          kocham, moge siedzec cala noc, ale praktyka jest taka ze
          80 procent pracy programisty jest powtarzalna. Ze studiow pamietam
          facetow mozolnie kodujacych jakies bzdury i znajacych na pamiec cale biblioteki
          C++ a potem na kolokwium z podstaw okazywalo sie ze sa denni
          bo nie potrafia rozwiazac czysto informatycznego problemu.
          Nie wszyscy oczywiscie.
          • Gość: trevik Re: równość to fikcja IP: *.dip.t-dialin.net 22.04.05, 20:04
            Przede wszystkim to 80% programistow (albo i wiecej) pracuje nad roznymi
            systemami aplikacji bazodanowych, ktore sa o tyle "powtarzalne", ze:

            - uzywana technologia czesto czyni robote relatywnie prosta a kolejne aplikacje
            technologicznie nie odbiegaja od tych poprzednich.

            - poprzez ograniczenia technologiczne i biologiczne (nie mozna za bardzo
            zidiomatyzowac jezykow programowania aby jezyk nie nabyl cechy "steep learning
            curve" - z popularnych AFAIK najbardziej idiomatycznym jest perl ze wszystkimi
            wadami i zaletami takiego podejscia) programista faktycznie duza czesc czasu
            traci nie na myslenie, ale na wklepytanie pewnych powtarzajacych sie
            konstrukcji, co wcale nie znaczy, ze te "wklepania" nie sa poprzeplatywane z
            czasem ciezkim mysleniem co i jak nalezy wykonac, aby osiagniete rozwiazanie
            bylo optymalne. I zgodze sie, ze czasem sa zajecia, w ktorych myslenie mozna
            przy pewnej wprawie prawie calkowicie wylaczyc - tworzenie GUI jest pierwszym,
            co przychodzi mi do glowy.

            - schematyzujac w ten sposob prace programisty mozna rowniez powiedziec, ze
            ponad 80% lekarzy nie mysli, aby wyleczyc pacjenta, tylko rozumuje jak
            najprostrzymi schematami bez wysilku a pozostale 20% przez wiekszosc czasu
            zajmuje sie zamiast myslenia i leczenia chodzeniem po oddziale, rozmowa z
            pacjentami itd. tracac moze 20% czasu na myslenie co tak naprawde moze
            pacjentowi dolegac, ponad 80% prawnikow sie nie zastanawia jak rozwiazac problem
            tylko idzie po najprostrzej schematycznej linii a z tych 20% wiekszosc pisze
            papierki i doglada spraw administracyjnych zamiast zajac sie mysleniem, ponad
            80% poslow nie zastanawia sie, co poprawic w panstwie, tylko jak najprosciej
            utrzymac sie na stolku (tu mam najsilniejsze wrazenie niedoszacowania ;-) ) itd.
            Bo ludzie generalnie nie lubia myslec, nawet jak maja wyksztalcenie i wykonuja
            zawod, ktory tego wymaga. Wsrod elektronikow jest rowniez podobnie - wiekszosc
            tych z ktorymi ukonczylem studia nie pracuje w swoim zawodzie (na okolo jakies
            60%) a wielu, ktorzy pracuja, to tylko na styku, konsultujac pewne sprawy, czy
            opylajac urzadzenia (z pozostalych znowu jakies 50-60%) - konstruktorow jest
            naprawde moze i tylko te 20%, z tego jeszcze mniejszosc ma takie ambicje, aby
            sie ta robota naprawde cieszyc i rozwijac.

            Ale myslac takimi kryteriami wiekszosciowymi raczej nie znajdziesz na swiecie
            zadnego istotnego zawodu (takiego w ktorym pracuje wiecej niz jakis nadzwyczaj
            skromny promil ludzi), ktory polegalby w wiekszej czesci na mysleniu niz
            zajmowaniu sie sprawami pomocniczymi...

            > Ze studiow pamietam
            > facetow mozolnie kodujacych jakies bzdury i znajacych na pamiec cale biblioteki
            > C++ a potem na kolokwium z podstaw okazywalo sie ze sa denni
            > bo nie potrafia rozwiazac czysto informatycznego problemu.
            > Nie wszyscy oczywiscie.

            Jesli jestes kobieta, to jestes niezla seksistka jesli nie piszesz o pelnym
            obrazie sprawy, albo studiowalas w naprawde wyjatkowym miejscu (kladac nacisk na
            facetow, ktorzy sie tak slicznie wykladali na problemach).

            Ja konczylem wydzial AEI w Gliwicach (Elektronike) i tam to wygladalo
            mniej-wiecej tak:
            Elektronika: zdecydowana wiekszosc roku to mezczyzni (ponad 95%), wsrod ktorych
            mozna kobiety policzyc na palcach jednej reki, wsrod ktorych moze jedna miala
            cokolwiek wiecej wiedzy w temacie i talentu wykraczajacej poza srednia
            Informatyka: mezczyzni to 70% roku posiadajaca 95% zaangazowania i wiedzy w
            temacie. I mysle, ze to nie wyjatek - poprzegladaj sobie projekty na sourceforge
            (projekty glownie rozwijane dla przyjemnosci tworzenia i myslenia) i sprawdz,
            jak wyglada sprawa z plcia tworcow i odnies to do relacji plci na studiach
            informatycznych (tam kobiety mozna z reguly liczyc lekko w dziesiatkach procent,
            na sourceforge _gora_ w pojedynczych procentach), co oczywiscie nie znaczy, ze
            wsrod nich nie ma wielu takich, ktorzy roboty w pewien sposob powtarzalnej nie
            lubia (modelarstwo to tez wszak domena mezczyzn, ale kazdy model tylko raz ;-) ).
            • kocia_noga Re: równość to fikcja 22.04.05, 20:56
              Całkiem nie na temat, ale dla mnie ważne : treviku kochany , błagam !!!!!!
              PROSTSZY , prostsze , najprostsze - sz SZ sz !!! Piszesz z sensem ( naogół ) i
              poprawnie , więc tym bardziej błąd ortograficzny mnie razi u ciebie , nawet do
              tego stopnia, że wybiło mnie to ze skupienia , z jakim czytałam wątek.
              • Gość: trevik Re: równość to fikcja IP: *.dip.t-dialin.net 22.04.05, 22:30
                Staram sie pisac poprawnie, ale sa takie bledy, ktore robie z uporem maniaka...
                pracuje nad tym jeszcze ;-).
            • Gość: renia Re: równość to fikcja IP: *.nwrk.east.verizon.net 23.04.05, 15:06
              To oczym piszesz, zajmowanie sie informatyka dla przyczyn hobbistycznych
              i samej przyjemnosci to wplyw srodowiska. Niestety faceci sa bardzo ambitni i
              miedzy soba chca udowodnic na co ich stac, zdobyc aprobate kolegow, byc kims.
              To sie liczy przede wszystkim. O kobietach na ogol wypowiadaja sie ironicznie.
              A przeciez to ze kobiety sie tym nie zajmuja to kwestia glownie srodowiska.
              Sama chcialam, byc w jakims zespole, ktory programuje gry czy inne ciekawe
              rzeczy jednak to wszystko bylo dla "kolesiow", ktorzy nawiasem mowiac nie
              mieli zadnych innych obowiazkow ani presji spolecznych. Mamusie gotujace
              obiadki i piorace gacie do 30 roku zycia. To tak w uproszczeniu ale czesto
              tak to wygladalo. W srodowsiku dziewczyn niestety dominuja inne wartosci. Jest
              to szczegolnie widoczne w Polsce - zlapac chlopa, zalozyc rodzine przed 25tka
              Mnie pozostala emigracja, stalo sie obrzydlwie zycie w spolecznestwie gdzie
              panuje takie stereotypy. Wracajac do powtarzalnosci w pracy.
              Moim zdaniem jest kompletnym idiotyzmem twierdzenie ze ktokolwiek ja lubi.
              Przypisywanie kobieta wiekszej checi wykonywania takiej pracy to mylenie
              slutkow z przyczyna. Kopiety sie godza na taka prace, bo maja mniej mozliwosci,
              bardizej sa zagrozone utrata pracy. Rozumujac podobnie mozna by powiedziec
              ze Polacy tez lubia monotonna i durna prace za granica, bo sa durni.
              Pop prostu nie maja czesto innych mozliwosci.
              • Gość: zastanowmy Re: równość to fikcja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.04.05, 17:08
                czy rownosc w ogole jest mozliwa???
              • Gość: trevik Re: równość to fikcja IP: *.54.66.56.tisdip.tiscali.de 24.04.05, 04:17
                > To oczym piszesz, zajmowanie sie informatyka dla przyczyn hobbistycznych
                > i samej przyjemnosci to wplyw srodowiska. Niestety faceci sa bardzo ambitni i
                > miedzy soba chca udowodnic na co ich stac, zdobyc aprobate kolegow, byc kims.

                Faceci nie zajmuja sie tym poprzez swoje srodowisko. Poprzez srodowisko to
                widac tylko kupe tzw. "lamerow", ktorym sie wydaje, ze cos soba reprezentuja,
                ale tak naprawde tylko im sie tak wydaje - jedyne co potrafia, to grac dobrze w
                quake'a. Co powiesz w takim razie o takich, ktorzy znaja sie tylko i wylacznie
                poprzez internet i tak cos tworza? Oni tez cos komus udowadniaja, czy po prostu
                maja ochote na tworzenie czegos?

                > O kobietach na ogol wypowiadaja sie ironicznie.
                > A przeciez to ze kobiety sie tym nie zajmuja to kwestia glownie srodowiska.
                > Sama chcialam, byc w jakims zespole, ktory programuje gry czy inne ciekawe
                > rzeczy jednak to wszystko bylo dla "kolesiow", ktorzy nawiasem mowiac nie
                > mieli zadnych innych obowiazkow ani presji spolecznych.

                Najbardziej zaawansowane technologicznie gry programuja (ba, tworza cale
                projekty) glownie ludzie, ktorzy pochodza z tzw. demo-sceny. To byli roznej
                masci muzycy, graficy i koderzy, ktorzy rywalizowali miedzy soba, aby stworzy
                najlepsze tzw. "demo", czyli program demonstrujacy mozliwosci komputerow,
                koderow, bedacy przyjemnym w odbiorze i takim, ktory ludzie majacy pojecie w
                czym lezy trudnosc potrafili docenic. Pomimo calego szacunku do kobiet nie jest
                mi znana ani jedna przedstawicielka plci zenskiej, ktora tam dziala, czy
                dzialala - czy to kwestia srodowiska? Bzdura - faceci dowiaduja sie o tym
                wszystkim w tej chwili glownie poprzez internet, kiedys poprzez gielde,
                czy "magi" a kobiety po prostu nie biora w tym udzialu (bo uwazaja to za
                bzdurne, nudne, itd.. dopisz, co chcesz). Tlumaczenie to srodowiskiem jest
                mocno naciagane. A moze Ty pisalas onegdaj po nocach nastepne procedury x-tego
                typu przeksztalcen trojwymiarowych plaszczyzn, abu wsadzic je do swojego dema,
                tylko dlatego, ze chcialas sie wykazac najbardziej interesujaca prezentacja na
                nastepnym "assembly"? Jak nie, to juz wiesz, dlaczego nie piszesz gier...

                > Mamusie gotujace
                > obiadki i piorace gacie do 30 roku zycia.

                Troche czarnej propagandy nie zawadzi - to, ze to czesto typy aspoleczne wcale
                nie oznacza, ze nalezy szukac tutaj uciemiezonych mamus, ktore gotuja dla
                swoich synusiow, aby ci ostatni cos zrobili. To, co piszesz, to manipulacja.

                > Moim zdaniem jest kompletnym idiotyzmem twierdzenie ze ktokolwiek ja lubi.
                > Przypisywanie kobieta wiekszej checi wykonywania takiej pracy to mylenie
                > slutkow z przyczyna. Kopiety sie godza na taka prace, bo maja mniej
                mozliwosci,
                > bardizej sa zagrozone utrata pracy. Rozumujac podobnie mozna by powiedziec
                > ze Polacy tez lubia monotonna i durna prace za granica, bo sa durni.
                > Pop prostu nie maja czesto innych mozliwosci.

                Kwestia mozliwosci to jedno, ale nie tylko z tego to wszystko wynika (troche
                racji w tej presji jest, ale nie z tej strony o ktorej myslisz - Polacy po
                prostu nie dostana za darmo kasy tylko z tego faktu, ze sie ma w dowodzie
                napisana narodowosc niemiecka 700 EUR socjalu, tylko po prostu musza pracowac
                jesli pieniadze chca miec). Polacy sezonowo pracuja po kilka miesiecy w roku i
                taka robota jest bardziej tez do wytrzymania.

                Kobiety czesto moga wykonywac prace monotonna czesto przez wiele lat, albo i
                cale zycie i bynajmniej nie dlatego, ze nie maja innego wyboru - one sa czesto
                zadowolone, ze robia cos takiego, przy czym moga sobie poplotkowac, nic ich nie
                gryzie, pracuja od-do i potem wracaja do domow. To tez sa pewne wartosci.
                Trzeba to tez doceniac. I prosze Cie, nie pisz, ze to nie tak, bo zbyt wiele
                takich kobiet poznalem, abys mogla mnie w tej chwili przekonac, ze ta praca
                jest wykonywana przez nie tylko dlatego, ze nie maja do wyboru innej pracy -
                zdecydowana wiekszosc z nich problemowej praca po prostu nie chcialaby robic
                (przyjmujac, ze za te same pieniadze, aby mozna bylo tylko owa "problemowosc"
                porownac).
                • Gość: renia Re: równość to fikcja IP: *.nwrk.east.verizon.net 24.04.05, 05:46
                  A czy ty pisales kiedys demosy w assemblerze ? Ja tak i to duzo. Bylo to
                  wprawdzie okolo 10-15 lat temu.

                  Nie musisz mi wyjasniac co to byla demo scena, sa to bardzo znajome mi klimaty.
                  Gier nie pisze dlatego ze: 1) umarl system ktory byl genialny do grafiki.
                  2) w Polsce nie bylo firm piszacych software 3) gry jako takie mnie nie za
                  bardzo intersuja .
                  Wracajac do demo sceny sam napisales ze rywalizowali miedzy soba, czyli
                  priorytetem byla aprobata i uzanie kolegow.
                  Wiem tez z wlasnej praktyki ile przy tym trzeba sie
                  nadlubac i nasleczec i nauczyc o systemie, grafice itd.
                  Tak naprawde praca kodera dem czy gier jest powtarzalna, nawet czsami bardzo.
                  Ktos tam wymysli metode cieniowania czy teksurowania a inni ja wykorzystuja.
                  Ot zwykly zawod. Faceci sie procentowa tym zajmuja duzo wiecej od kobiet i
                  wsrod tej grupy lamerow najbardziej zaciete osobniki i zdolne odnosza sukces
                  Ale absolutnie nie jest to miernikiem inteligencji. W chcwili obecnej
                  informacje mozna znalesc wszedzie na netcie.

                  Strasznie mnie to denerwuje ze w Polsce jest praca
                  programisty/informatyki wynoszona do poziomu geniusza.
                  Jest wiele dziedzin w ktorych mozna byc co najmniej tak samo tworczym.
                  Bardzo czesto sie potem okazuje ze informatycy nie sa wstanie spojrzec
                  glebiej na inne problemy np. od strony biznesowej. Czesto sa monotematyczni.
                  Uwazaja ze ich zawod i umiejetnosci sa absolutem, a jakies tam glupie baby
                  z ksiegowosci czegos chca od nich, przeciez czystych geniuszy.
                  Dla mnie jest to zawod jak kazdy inny. Nie znam zadnej kolezanki z branzy
                  ktora lubilaby robic wciaz te same rzeczy.

                  Oczywiscie duzo jest kobiet niskowykfalifikowanych wykonujacych monotonna
                  prace, nie bede pracowac fizycznie na budowie jesli sa niewykfalifikowane.
                  Zreszta zostaly juz tak uksztaltowane, nie maja duzych ambicji i chca sobie
                  poplotkowac i pogadac w pracy -
                  co w sumie jest dowodem na to ze nie lubia monotonnosci i chca zabic nude tym
                  gadaniem. Zgadazm sie ze wiekszosc z nich nie chciala by wiekszej
                  odpowiedzialnosci. Ciesze sie ze pracuje w USA, tutaj przynajmniej tego typu
                  stereotypy sa bardzo zle widziane.Mogloby tylko nie byc dowcipow o "dumb Poles"
                  (ja zawsze sie pocieszam ze sa o Polakach a nie Polkach)
                  A w ogole po co ja wchodze na to forum.!


                  • Gość: trevik Re: równość to fikcja IP: *.dip0.t-ipconnect.de 25.04.05, 00:41
                    > A czy ty pisales kiedys demosy w assemblerze ? Ja tak i to duzo. Bylo to
                    > wprawdzie okolo 10-15 lat temu.

                    To swietnie, ciesze sie. Jednak Twojego nazwiska nijak nie bylbym w stanie sobie
                    przypomniec i to nie dlatego, ze znam duzo nazwisk z tej "branzy" - po prostu
                    mysle, ze zapamietalbym, gdybym wsrod autorow zobaczyl kobiete. Ja jestem
                    elektronikiem i programowalem na ogol tak, aby mialo to cos wspolnego ze
                    sprzetem, albo narzedzia (to lubie jak na razie najbardziej) a jak nie to
                    robilem roznej masci mniejsze i wieksze urzadzenia elektroniczne (ostatnio
                    wieksze, bo automaty) programujac do nich swoje sterowanie na swoim H/W. Taka
                    dzialka. Jednak, aby nie bylo, to tez staralem sie kiedys cos napisac
                    "graficzno-wizualnego", jeszcze jak mialem Amige 500 i mysle, ze powinnas
                    wiedziec o czym pisze, jesli twierdzisz, ze zajmowalas sie demo-scena przed
                    10-15 laty (bo wtedy Amiga to byla zdecydowanie pierwsza architektura w
                    hierarchii popularnosci dla demo-sceny i dem sie naoglalem w czasie o ktorym
                    piszesz, jak trzeba. BTW bardziej kreca mnie emulatory (bo to jednak sprzet) i
                    tez staralem sie cos dopisac do istniejacych projektow emulatorow open-source
                    (bo mi pare spraw przeszkadzalo, co nie zmienia faktu, ze to lubie), moje
                    nazwisko tudziez istnieje wsrod autorow poprawek.

                    > Wracajac do demo sceny sam napisales ze rywalizowali miedzy soba, czyli
                    > priorytetem byla aprobata i uzanie kolegow.

                    AFAIK priorytetem najlepszych to bylo udowodnienie samemu sobie, ze nie ma na
                    tam lepszych od siebie (bo paru dobrych poznalem). Uznanie kolegow przychodzilo
                    samo, ale wiekszosc z tych w miare znanych grup to byly typy z ambicja
                    zdecydowanie na poziomie tej chorej w polaczeniu z przyjemnoscia tej pracy -
                    samo uznanie to do takiego siedzenia nad klawiatura troche za malo, zwlaszcza,
                    ze mozna je moim zdaniem uzyskac znacznie prosciej.

                    > Tak naprawde praca kodera dem czy gier jest powtarzalna, nawet czsami bardzo.

                    Tak, ale jesli wiesz o czym dyskutujemy to zdajesz sobie sprawe, ze
                    powtarzalnosc nie jest cecha charakterystyczna tej pracy a efektem ubocznym
                    samego procesu tworzenia. I dlaczego np. John Carmack jest tak znany?... zwykly
                    koder w sumie.. pisze tak duzo tak samo... robota dla leszcza.

                    > Ktos tam wymysli metode cieniowania czy teksurowania a inni ja wykorzystuja.

                    Piszac nastepne implementacje, ktore wszak nie sa identyczne i zastanawiajac
                    sie, jak to zrobic optymalnie.

                    > Ale absolutnie nie jest to miernikiem inteligencji. W chcwili obecnej
                    > informacje mozna znalesc wszedzie na netcie.

                    To co jest tym miernikiem? Znaczy sie, jesli nie odkryjesz czegos absolutnie
                    przelomowego to znaczy, ze nie mozna o Tobie nic powiedziec? Spojrz na niektore
                    implementacje realizacji rozwiazan pewnych problemow - niby nic przelomowaego a
                    po przeczytaniu kodu od razu widac, ze nie projektowal ani nie implementowal
                    tego cymbal.

                    A odkrycia uwazane za tzw. "przelomowe" sa przewaznie wszak zwiazane sa z
                    predkoscia sprzetu, bo wizualizacji pomyslow implementowanych w demach w zyciu
                    nie poznalibysmy, gdyby predkosc sprzetu nie wzrastala i powstawalyby tylko dema
                    na ZX Spectrum (choc i tam do tej pory jest jakis postep, to jednak relatywnie
                    marny).

                    > Bardzo czesto sie potem okazuje ze informatycy nie sa wstanie spojrzec
                    > glebiej na inne problemy np. od strony biznesowej.

                    To jest zwiazane przewaznie z charakterystyka innych dziedzin.
                    Informatycy/programisci obracaja sie wsrod problemow o charakterze obiektywnym i
                    maja czesto trudnosci z przelozeniem (i rozroznieniem) problemow formalnych na
                    problemy obiektywne - kazdy, kto chce dzialac z sukcesem w biznasie musi w
                    pierwszym rzedzie opanowac ta sztuke. Poza tym to najczesciej introwertycy a
                    tacy do biznesu wogole sie slabo nadaja. Przydatnosc czlowieka do wykonywania
                    roznych zadan to nie tylko jeden parametr, ale caly ich szereg. Najlepszym
                    matematykiem (od przetwarzania problemow teoretycznych z dziedziny algebry),
                    ktorego znalem osobiscie byl facet, ktory m.in. po pierwszym przeczytaniu listy
                    obecnosci na cwiczeniach (na studiach) na nastepnym wykladzie uciszal
                    rozmawiajacych na sali z imienia i nazwiska a prace egzaminacyjne calego roku
                    (ca. 200 ludzi) sprawdzal w czasie 3 godzin (i nie pamietam, aby ktos udowodnil
                    mu przy sprawdzaniu blad), szkoda tylko, ze w zimie przychodzil na wydzial w
                    sandalach.

                    > Ciesze sie ze pracuje w USA, tutaj przynajmniej tego typu
                    > stereotypy sa bardzo zle widziane.Mogloby tylko nie byc dowcipow o "dumb
                    > Poles"

                    Stad juz wiem, skad pochodzi Twoje spojrzenie w tematyke udowadniania swojej
                    wyjatkowosci i wszystrkiego najlepszego co moze charakteryzowac czlowieka -
                    czasem mam wrazenie, ze z US ludzie tzw. sukcesu (ktorych paru poznalem,
                    pracujac w tej branzy) maja jeden wspolny mianownik a mianowicie chca za wszelka
                    cene udowodnic naokolo swoja wyjatkowosc - tak jak w filmie "American Beuty"
                    wielu ogarnia paralizujacy strach na sama mysl o tym, ze mogliby byc uznani za
                    przecietnych. To taki kompleks "malego fiuta", tyle, ze na gruncie amerykanskim,
                    w Europie ujawnia sie on nieco inaczej.

                    > Dla mnie jest to zawod jak kazdy inny. Nie znam zadnej kolezanki z branzy
                    > ktora lubilaby robic wciaz te same rzeczy.

                    To tez moze wynikac ze spojrzenia na cala sprawe: dla kogos robienie coraz to
                    lepszego rozwiazania jednego i tego samego problemu nie bedzie robieniem tego
                    samego w kolko, dla Ciebie moze i owszem, bo wciaz to ten sam problem.

                    > (ja zawsze sie pocieszam ze sa o Polakach a nie Polkach)

                    Po co wogole sie pocieszasz? Przeciez dla kogos, ktory zna swoja wartosc nie
                    moze byc zadna ujma to, ze ktos inny, kto ma kompleksy malego fiuta smieje sie
                    ze slabszych a paradoksalnie ten pierwszy ma z tymi slabszymi jakis wspolny
                    mianownik.

                    > A w ogole po co ja wchodze na to forum.!

                    Ja napisze Tobie, dlaczego ja tutaj jestem. Nie jestem tutaj dlatego, aby ktos
                    mnie docenial (bo jestem prawdziwie anonimowym uzytkownikiem forum i staram sie,
                    aby anonimowym pozostawac), pisze i dyskutuje dla przyjemnosci prowadzenia
                    dyskusji. Czasem musze sie nawet troche wysilic, aby napisac cos co sie jeszcze
                    trzyma kupy, obronic swoich racji a wiele z mojej argumentacji uzywam pierwszy
                    raz (choc opinie na konretne tematy mam czesto dosyc przemyslane). Mozesz
                    rowniez spojrzec na to w ten sposob, ze znow robie to samo, bo pisze znow moja
                    opinie na forum - jak nie spojrzysz w kazdym razie bedzie w tym troche racji.
                    • Gość: renia Re: równość to fikcja IP: *.nwrk.east.verizon.net 25.04.05, 02:00
                      programowalam glownie dla poznania systemu Amigii i napisalam prace
                      na temat tworzenia dem gdzie zamiescilam opisy mnostwa efektow (plasma etc,
                      obracanie bitmapy,3D, scrolle), co bylo nie lada wyczynem, gdy wtedy takie
                      informacje nigdzie nie istanialy i trzeba bylo "reinvent the wheel" na nowo.
                      Zaczelam pisac "demo maker", ktory nawet dzialal ale byl tylko na moja prace
                      dyplomowa i nikt go nie widzial.
                      Niestety nie mam zdolnosci graficznych. Do dobrego dema trzeba grafika, ktory
                      wie jak
                      rozplanowac i co zamiescic oraz orginalna muzyke. Sama nie za bardzo moglam
                      byc zespolem tworzacym dema . Poza tym studia dosc wymagajace - czysta
                      informatyka, brak czsu na szukanie odpowiednich kontaktow.
                      Slyszalam jednak o jakiejs dziewczynie piszacej dema (albo chcacej pisac).
                      Napisalam pare uzytkow na Amige, ktore byly uzywane przez znane mi firmy np. do
                      transmisji rekurencyjnej calego drzewa katalogu przez lacze rownolegle, jakies
                      gierki.
                      Znam pare nazwisk,osobiscie
                      pewne osoby ze sceny (tylko Warszawa), nie chce zamieszczac swiat jest maly.
                      Byli to ludzie
                      ambitni bardzo zafascynowani, czesto rippujacy cudze kody. Wyciagajacy
                      procedurki. Gdybym miala jakies kontakty moze bym pisala dema i gierki.

                      Wracajac do dyskusji, to moim najwazniejszym tutaj przeslaniem jest to
                      ze kazda praca powiedzmy tworcza, do ktorej mozna tez poniekad zaliczyc
                      informatyke, ma w sobie duza doze powtarzalnosci i czesto tego elementu samego
                      tworzenia jest procentowo malo np. 5%. I nie mowie tu o odkryciach z teorii
                      informatyki np. znalezc najkrotsza droge w grafie czy najlepsze upakowanie,
                      tylko tak jak pisales chocby dobra impelemtacje rozwiazania . To tez jest
                      tworcze. Ale nie oszukujmy sie jest to wstanie zrobic "nie geniusz", ktorych
                      jest bardzo bardzo duzo. Napewno nie moze to byc cymbal. I zapewniam cie ze
                      wiekszosc
                      moich kolezanek ze studiow tez by byla wstanie to zrobic, gdyby tylko
                      chciala.
                      Zreszta tak naprawde nie wiem o co sie klocimy. Mnie to dawno przestalo
                      obchodzic ze jest bardzo malo kobiet w projektach typu open-source. Zawsze
                      patrze na siebie, czy ja chcialabym to robic, moze tak, ale tyle jest ciekawych
                      rzeczy naokolo lacznie z praca, ze nie jest w tej chwili to nawet mozliwe.Ale
                      moze kiedys. Poza tym obawiam sie ze bylo by to dla mnie nuzace, ze po pracy
                      ktora jest typowo informatyczno-programistyczna, siadam znowu do programowania,
                      nie mogac sie uwolnic od problemow informatyczno-biznesowych z pracy, do
                      ktorych apropos teraz musze wrocic :(.
                      Wchodze na to forum nieraz z nudow i rzadko biore
                      udzial w dyskusjach chyba ze mmie zdenerwuje jakas "madra" prawda absolutna typu
                      ze kobiety lubia powtarzalna prace, kobiety sa z Marsa itd.
      • dziubek Re: równość to fikcja 28.04.05, 10:29
        Gość portalu: renia napisał(a):
        > Z moich spostrzezen wynika natomisat ze
        > faceci bardzo dobrze nadaja sie do zmudnej pracy. Spojrz na programistow,
        > koderow. wiekszosc to faceci ktorzy klepia ten sam kod naokraglo.
        Obawiam sie, ze nie masz pojecia o pracy programisty. Zapewniam cie, ze NIKT nie
        "klepie" tego samego kodu na okraglo. Lepiej sie dowiedz na czym to polega
        zamiast plesc bzdury.

        > Do tego trzeba miec naprawde cierpliwosc.
        Do tego zajecia trzeba miec wiedze, wyobraznie i polot. Cierpliwosc -
        niekoniecznie...
        • Gość: renia Re: równość to fikcja IP: *.nwrk.east.verizon.net 29.04.05, 01:24
          sam sie nie masz pojecia. Maklo kto zna sie tak dobrze na programowaniu jak ja
          i dobrze wiem ze 80 procent programisow nic tworczego nie robi. Taka
          sztampowa robota.
          A do programowania trzeba miec WIELKA cierpliwosc, nie jest to matematyka
          teoretyczna bynajmnniej
    • ciekawostka1 Re: równość to fikcja 26.04.05, 14:17
      Gość portalu: bea napisał(a):

      > feministki, nie osmieszajcie sie.
      > równosć jest niemożliwa. Biologia. Tego nie zmienicie. I niwe hcodzi mi wcale
      > o rodzenie dizeci!
      > Dlaczego zamiast wywalczyć i zdobyć prawa kobiet chcecie je kupować zrzekając
      > się grzecności?
      > Faktem jest , że natura obdarzyła meżczyzna więksą siłą psychoczną i
      > to 'niesprawiedliwie".



      i tu się myslisz. kobiety zazwyczaj są silniejsze psychicznie niż mężczyźni.
      wśród kobiet rzadziej zdarzają sie samobójstwa, zawały serca, depresje itp.
      oczywiście, że może to być związane z trybem życie. u nas wciąż mężczyźni
      zajmują większość stanowisk, któe niosą za sobą stres, a które tym samym są
      stanowiskami na tzw "wysokich stołkach". jednak kobiety lepiej znoszą stres
      (może dlatego że potrafią się uzewnętrzniać i nie trzymać w sobie problemów?)


      Dlaczego więc nma się nie dizac ina niesprawiedliwość
      > np taka, że panowie beda dla kobiet milsi, delikatniejsi w doborze słów itp.
      > Wreszcie nie jest prawdą, że zarówno kovbieta i mężczyzna mogą wykonywać te
      > same zawody. Kobeity mają pradyspozycje (tak, tak, również )inne niż
      > mężczyżni. SA zajacia bardizej "meskie" i bardziej "kobiece". i to dotyczy
      > zarówno tych prac prestiżowych jak i mniej. Mężczyni bardzije nadaja sie do
      > zadań wymafajacych siły fizycznej ale i "rozmachu", odwagi, ryzyka i
      > wyobrażni przestrzennej. Kobiety lepirj radzą sobei z zajęciami żmudnymi, ale
      > i pracyzyjnymi, wymagajacymi cierpliwości i (tak, tak) logicznego myślenia. I
      > np to oczywiste że prace lepsze dla meżczyzn to menager, pracownik budowy,
      > kierowca, konstruktor itp
      > a kobiece to prawnik, stomatolog, chemik, szwaczka czy sprzątaczka
      >
      > taka jest prawda, że kobiety gorzej znoszą rywalizację i dlatego częściej
      > deklarują, że wolą wykonywać żmudne, cieżkie i niedoceniane prace domowe niż
      > pracowac zawodowo. I to wcale nie z lenistwa!!!! Po prostu żle sie czuja
      > pracujac w dużch zespołach n(zwłąszcza koedukacyjnych) nastawionych na
      > rywalizajcę!
      > I nie zaprzeczajcie. Jeśli któraś z feministek uważa inaczej to jat rczej
      > wjatkiem ( w całym społeczeństwie nie na tym forum) niż regułą)
    • anka_florian Re: równość to fikcja 29.04.05, 12:57
      kurcze może tak jest że feministki czasem szaleją za bardzo ale jak się patrzę
      na sytuację choćby wynagrodzeń kobiet i mężczyzn na tych samych stanowiskach to
      mnie trafia i gdzie ta sprawiedliwość? Tu nie chodzi o to żeby komuś było
      lepiej lub gorzeja ale żeby było sprawiedliwie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka