netizen
11.07.05, 16:18
Zapewne czytaliście artykuł w ostatnim numerze WO o sytuacji demograficznej w
Indiach i Chinach.
Moim zdaniem, jest to przykład świadczący przeciw aborcji, która w tym
przypadku przyczynia się do niedoboru płci żeńskiej. Ktoś może powiedzieć, że
to tylko przypadku Indii i Chin, ale przy takim relatywiźmie "tutaj aborcja
ok, a tam nie" upada argument wolności decyzji dla każdej kobiety, który jest
często wykorzystywany, by poprzeć aborcję.
Ktoś zaraz powie, że to nie jest wolność decyzji, jeżeli kobieta pod wpływem
nacisków społecznych decyduje się na aborcję. Z tym, że również w Europie
naciski społeczne występują, by dziecka nie było, gdyż jest to obciążenie. Dla
rolnika w Chinach dziewczynka, to również obciążenie. W artykule wspomniano
ponadto, że posiadanie chłopca to szansa na awans do bogatszej części osady.
Przypomina to bardzo dzisiejszy bieg po karierę. Decydowanie, że część kobiet
mogłaby dokonywać aborcji, a część nie - odpada. Na jakiej podstawie bowiem
tylko część kobiet?
Ktoś w dyskusji pod artykułem do WO podał argument, że "w europie kobiety
usuwaja plody bez wzgledu na plec przyszlego dziecka... a tam jedynie
dziewczynki wyskrobywane sa hurtem". Czyli, że jak? Unikanie bomb
demograficznych jest ważniejsze, niż wolność decyzji?
Ktoś może powiedzieć, że aborcja jest ok, tylko nie sprawdza się w sytuacji,
gdy jedna z płci jest preferowana. No tak, z tym że obecnie równości
preferencji tam nie ma, a problem wolności decyzji o aborcji istnieje.
P.S.
Pomijam już problem w ustalaniu człowieczeństwa płodu. Jest to rozważane w
osobnym wątku na forum.