Dodaj do ulubionych

Równość płci w podręcznikach szkolnych

16.08.05, 01:30
Kolejny wspaniały artykuł w wysokich obcasach.
Pomińmy standardowe biadolenia o kreowaniu innego niż jedynie słuszny (feministyczny) obrazu kobiety, które tu akurat nie są takie bezzasadne, bo podręczniki od strony merytorycznej niewiele się różnią od tych sprzed stu lat.
Na pierwszej stronie artykułu woła wielkimi literami trwożąca statystyka - <b>ze 167 postaci historycznych kobietami jest jedynie pięć</b>. Trudno się nie zgodzić, że brak w tej wyliczance chociażby sztandarowych kobiecych postaci polskiej historii takich jak królowa Bona albo Maria Skłodowska-Curie. Wszystko nawet trzymałoby się kupy, gdyby nie trzy podstawowe fakty.
1. Ostatnie 2000lat naszej historii to czas patriarchatu. Kobiety miały w tym czasie bardzo ograniczony wpływ na "losy ludzkości".
2. Poziom nauczania spada z każdym rokiem. Gimnazjalista ma znać 167 postaci historycznych. 167... te 10 lat temu, kiedy kończyłem podstawówkę byłyby to chyba wymogi dla kończącego szkołę specjalną.
3. Spośród dziesiątków tysięcy ludzi, którzy mieli wpływ na historię świata wybieramy 167 najważniejszych, bez względu na płeć.

Po przetrawieniu tych trzech punktów należy zadać sobie pytanie, ile spośród osób które miały NAJWIĘKSZY WPŁYW na historię świata będzie kobietami? 50%? Wolne żarty. 20%? W życiu. 10%? Jeżeli Kopernik była kobietą! Nie więcej niż 5% przy dobrych wiatrach.
Na tej liście przy dobrych wiatrach możnaby więc umieścić może 8-10 kobiet. Skok jakościowy jak cholera. Czy to zadowoliłoby autorkę artykułu? Szczerze wątpię. Czy to wyczerpałoby zasób wybitnych kobiecych postaci w historii? Nawet by go nie nadgryzło. Jeżeli przyjmujemy 167 osób za minimum programowe, to minimum trzeba zmienić, a nie ilość kobiet w nim.

Walczcie więc sobie o równouprawnienie, ale nie fałszujcie historii przy okazji.
Obserwuj wątek
    • vito77 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 09:15
      Wspominany artykuł ma wiele dziwnych/niezrozumiałych wątków.
      Oto przykład (z przytoczeniem fragmentu tekstu)

      "W podręcznikach dla najmłodszych rodziny są "jak z czytanki" - tradycyjni i
      szczęśliwi mama i tata z dwójką dzieci różnej płci. Nie spotkamy rodzin
      partnerskich, rozdzielonych (np. z powodu emigracji za pracą), takich, w
      których jeden z rodziców samodzielnie wychowuje dzieci. Wydobywa się tylko
      pozytywne wartości, natomiast nie mówi się o bezrobociu, biedzie, przemocy. Nie
      wspomina się o dzieciach krzywdzonych, nie pojawiają się dzieci niepełnosprawne"

      Do jakich wniosków można dojść czytając ten artykuł?
      Ano dzieciom nie należy dawać dobrych wzorców typu szczęśliwa pełna rodzina a
      pokazywać że tak samo dobre są rodziny niepełne, partnerskie (może z
      uwypuleniem faktu rozwodów), pisać w czytankach dla dzieci o bezrobociu,
      przemocy, biedzie, krzywdzonych dzieciach i kalekach.
      Dzieci będą miały jeszcze czas poznać te wszystkie rzeczy.

      Albo czytając artykuł można odnieść, że cechy typowe dla kobiet typu
      opiekuńczość, skłonność do poświęceń są gorsze do męskich typu aktywność,
      ambicja itp. Tylko te cechy są niezbędne do opiekowania się potomstwem.
      Ludzkość by nie przeżyła gdyby kobiety nie miały tych cech. Kobiety mogą mieć
      prenensję do natury, że meżczyżni nie mają tak samo rozwiniętych tych cech.



      • hermina5 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 09:23
        >cechy typowe dla kobiet typu
        opiekuńczość, skłonność do poświęceń są gorsze do męskich typu aktywność,
        > ambicja it

        Nacpałeś się? Chyba tak...To, że dziewczynka bedzie dbała o porządek wynika z
        tego, że przed obiadem ona pomaga matce, kiedy szanowny chłopiec gania za
        piłka, a w szkole, jeśli opokóci sie z chłopakiem, to nauczycielka jej powie
        mądrzejszy ustepuje, bądz grzeczna i nie krzycz, nie wypada
        dziewczynce...Socjalizacja ci sie z genetyką miesza...W takim razie jak ojciec
        przwija dziecko!, to normalnie matka ntura dostaje chopla, bo cały plan jej
        zburzył...
        • lala-laleczna Hermina, zakład o Mercedesa, że nie masz dzieci. 16.08.05, 12:37
          Na 100%! Mało tego - nigdy nawet nie przeczytałaś porządnego opracowania na
          temat rozwoju dzieci.
          Skąd moja pewność?
          Ano stąd, że chłopcy i dziewczynki mają od urodzenia inne predyspozycje,
          których naprawdę nie można zmienić wychowanie, ewentualnie w bardzo małym
          stopniu!
          Jeśli masz w rodzinie chłopca, kup mu lalkę. Zobaczysz, jak na nią zareaguje -
          nie będzie się nią interesować!
          Kurczę, kiedy ja byłam taka młoda i naiwna jak ty? Bez urazy. Do pewnych rzeczy
          trzeba dorosnąć. Gdy byłam w twoim wieku, miałam podobne poglądy. Doświadczeni
          rodzice kiwali z politowaniem głową i mówili, że gdy będę miała swoje dzieci,
          to zmądrzeję.
          I to jest prawda!
          Chłopca w naturalny sposób interesują samochody, kolejki itd., a dziewczyny
          ciągną do lalek. I tak to już jest.
          Na marginesie - ludzie NAPRWDĘ różnią się między sobą. Kobiety i mężczyźni, a
          nawet ... o zgrozo - między rasami. Pewne leki działają tylko na rasę białą, a
          na czarną już nie. Zgroza?
          Nie, życie takie jest. I już.
      • hermina5 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 09:27
        Dodam tylko, ze bajdurzenie o "cechy typowe dla kobiet: kojarzy mi się ze
        stwierdzeniem, że Murzyni mają też typowe cechy- sa glupsi od białych i nadają
        sie genetycznie do niewolnictwa, a blondynki są z zalożenia nieinteligenctne i
        tępe jak noga stołowa...Jak ustawisz obok siebie 3 kobiety , to każda jest
        inna, a nie każda ma cechy opiekuńczości i chęci męczeństwa.
        • vito77 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 10:04
          W twoim przypadku to więcej niż naćpanie. Pisząc takim tonem umacniasz
          negatywny wizerunek feministki.

          Gółówny błąd feminizmu to negowanie różnić biologicznych, charakterologicznych
          kobiet i mężczyzn z uwagi iż takie róznice zdaniem feministek bedą zawsze na
          niekorzyść kobiet. Taki kompleks bycia kobietą mają chyba feministki.
          >Jak ustawisz obok siebie 3 kobiety , to każda jest
          > inna, a nie każda ma cechy opiekuńczości i chęci męczeństwa.
          Niestety pewne cechy są typowe dla kobiet i meżczyzn. Nie ma sensu przytaczać
          cech typowych dla kobiet i mężczyzn można znaleć w ksiązkach typu "Płeć mózgu"
          a i każdy je widzi np. że kobiety są mniej agresywne niż mężczyźni.




          • hermina5 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 10:31
            Ależ ty rzeczywiście jesteś naćpany...kolejny, którey naczytal sie "Plci mózgu"
            oraz "Męzczyżni są z Marsa..."...A B.Jones też czytasz? A moze byś zadal sobie
            trochę trudu i poczytał coś z neurofizjologii mózgu na poziomie akademickim? Bo
            wtedy naprawdę zrozumiesz, że o mózgu wiemy na razie tyle, że z całą pewnoscia
            możemy powiedzieć - nie wiemy prawie nic. To poziom złobka w porównaniu z
            wiedzą o nerce choćby.
            >kobiety są mniej agresywne niż mężczyźniby.
            Zapewne profesor uniwersytetu też jest mniej agresywny niż kibol na stadionie...
            Nie ma czegoś takiego jak różnice charakterologiczne między kobietami a
            mężczyznami, bo róznice charakterologiczne wystepują między każdą kobietą i
            kazdym męzczyzną w populacji.Moja bliaska kolezanka jest własnie na wyprawie na
            Mount Everest - wg Twoich złozeń powinna czekać na męża z obiadem, bo róznice
            biologiczne i charakterologiczne sprawieją, że to on powinien tam iśc..A on
            jakoś nawet w Tatry nie chce jeżdzić.



            • vito77 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 12:33
              > wtedy naprawdę zrozumiesz, że o mózgu wiemy na razie tyle, że z całą
              pewnoscia
              > możemy powiedzieć - nie wiemy prawie nic.

              Chyba nie czytałaś nic dawno i masz wiadomości o mózgu z lat 50 XX wieku.
              Technika poszła trochę do przodu.
              Nawet w tych ambitniejszych książkach mówi się o różnicach.

              > Nie ma czegoś takiego jak różnice charakterologiczne między kobietami a
              > mężczyznami,
              Chyba żyjesz na innej planecie albo w odosobnieniu.
              > >kobiety są mniej agresywne niż mężczyźniby.
              > Zapewne profesor uniwersytetu też jest mniej agresywny niż kibol na
              stadionie..

              Zastanów sie lepiej co piszesz. Mówimy o całych grupach kobiet i mężczyzn.

              Dalaczego kobiety dały się tak zdominować przez mężczyzn w historii i to we
              wszystkich znanych cywilizacjach ?
              Ano bo mężczyźni są silniejsi i bardziej agresywni. Co wynika z cech
              biologicznych.

              > Mount Everest - wg Twoich złozeń powinna czekać na męża z obiadem, bo róznice
              > biologiczne i charakterologiczne sprawieją, że to on powinien tam iśc..A on
              > jakoś nawet w Tatry nie chce jeżdzić.
              I czego to dowodzi? Mówimy o całych grupach kobiet i mężczyzn a nie
              poszczególnych osobach. Ile mężczyzn wspinajacych się na Everest przypada na
              jedną kobietę która wspina się na Everest? Na pewno nie kobiety nie stanowią
              50% a dużo dużo mniej.

              • abigail_g Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 14:21
                vito77 napisał:

                > > wtedy naprawdę zrozumiesz, że o mózgu wiemy na razie tyle, że z całą
                > pewnoscia
                > > możemy powiedzieć - nie wiemy prawie nic.
                >
                > Chyba nie czytałaś nic dawno i masz wiadomości o mózgu z lat 50 XX wieku.
                > Technika poszła trochę do przodu.
                > Nawet w tych ambitniejszych książkach mówi się o różnicach.
                >
                > > Nie ma czegoś takiego jak różnice charakterologiczne między kobietami a
                > > mężczyznami,
                > Chyba żyjesz na innej planecie albo w odosobnieniu.
                > > >kobiety są mniej agresywne niż mężczyźniby.
                > > Zapewne profesor uniwersytetu też jest mniej agresywny niż kibol na
                > stadionie..
                >
                > Zastanów sie lepiej co piszesz. Mówimy o całych grupach kobiet i mężczyzn.
                >
                Owszem. O całych grupach. Co absolutnie nie wyklucza tego, że całkiem spory procent członków jednej grupy ma cechy przypisywane zazwyczaj tej drugiej. A to ma duży wpływ na sensowność wniosków/konsekwencji jakichś cech.

                > Dalaczego kobiety dały się tak zdominować przez mężczyzn w historii i to we
                > wszystkich znanych cywilizacjach ?
                > Ano bo mężczyźni są silniejsi
                oł, je, to jest cecha mózgu
                i bardziej agresywni. Co wynika z cech
                > biologicznych.
                I jest/było* wzmacniane kulturą. A kobieca agresja jest/była* kulturą osłabiana.
                * czas przeczły albo mniejsze wzmocnienie kuluturowe ma miejsce w bardziej rozwiniętych społeczeństwach
                >
                > > Mount Everest - wg Twoich złozeń powinna czekać na męża z obiadem, bo róz
                > nice
                > > biologiczne i charakterologiczne sprawieją, że to on powinien tam iśc..A
                > on
                > > jakoś nawet w Tatry nie chce jeżdzić.
                > I czego to dowodzi? Mówimy o całych grupach kobiet i mężczyzn a nie
                > poszczególnych osobach. Ile mężczyzn wspinajacych się na Everest przypada na
                > jedną kobietę która wspina się na Everest? Na pewno nie kobiety nie stanowią
                > 50% a dużo dużo mniej.
                >
                I czego to dowodzi? Kobiety robią to mniej chętnie. Uważasz, że przyczyny są wyłącznie biologiczne?
          • hermina5 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 10:39
            a i jeszcze jedno...
            Nie wiem , dlaczego,ale wystarczy podpisać się tu "ona" i od razu ktoś napisze,
            że jest się feministką i typowym przykladem tego "feminazizmu" (z takim
            okresleniem zetknęłam sie tu pierwszy rz w życiu)...To ciekawe...Czy na
            forum :turystyka: kazdy jest brany za przewodnika , a na "Zdrowie: za lekarza?
          • epiphany23 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 13:20
            vito77 napisał:

            > W twoim przypadku to więcej niż naćpanie. Pisząc takim tonem umacniasz
            > negatywny wizerunek feministki.

            bardzo racjonalny argument
            pfff...

            > Gółówny błąd feminizmu to negowanie różnić biologicznych, charakterologicznych
            > kobiet i mężczyzn z uwagi iż takie róznice zdaniem feministek bedą zawsze na
            > niekorzyść kobiet. Taki kompleks bycia kobietą mają chyba feministki.

            negowanie roznic biologiczych? a ty czego sie nacpales? czy feministki neguja
            fakt, ze kobiety maja macice? albo tego, ze kobiety generalnie sa slabsze
            fizycznie od mezczyzn? mozesz podac jakis przyklad na poparcie swojej, poza
            wlasnym mozgiem?

            > >Jak ustawisz obok siebie 3 kobiety , to każda jest
            > > inna, a nie każda ma cechy opiekuńczości i chęci męczeństwa.
            > Niestety pewne cechy są typowe dla kobiet i meżczyzn. Nie ma sensu przytaczać
            > cech typowych dla kobiet i mężczyzn można znaleć w ksiązkach typu "Płeć mózgu"
            > a i każdy je widzi np. że kobiety są mniej agresywne niż mężczyźni.

            hermina juz o tym pisala - dziewczynki sa od urodzenia niemalze uczone, ze maja
            byc grzeczniutkie, czysciutkie i pokorne. chlopcy maja walczyc, kopac i gryzc.
            nie ma to nic wspolnego z biologia, tylko z wychowaniem.
            • ziemiomorze Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 14:17
              epiphany23 napisała:

              > hermina juz o tym pisala - dziewczynki sa od urodzenia niemalze uczone, ze
              maja
              > byc grzeczniutkie, czysciutkie i pokorne. chlopcy maja walczyc, kopac i gryzc.
              > nie ma to nic wspolnego z biologia, tylko z wychowaniem.

              To ma wiele wspolnego z biologia, bo kobieta i mezczzyzna biologicznie sie
              roznia. Tyle, ze nie roznia sie tak dalece i niezmiennie, jakby tego chcieli
              antyfeminisci. Biologia nie determinuje nas w takim stopniu, w jakim to jest
              wygodne niektorym sadzic. Kobiete stac na zachowania agresywne tak samo jak
              mezczzyzne - na lagodnosc i uleglosc, kobiety moga byc tak samo dobre w
              matematyce czy filozofii jak mezczzni.
              • abigail_g Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 14:26
                ziemiomorze napisała:

                . Biologia nie determinuje nas w takim stopniu, w jakim to jest
                > wygodne niektorym sadzic. Kobiete stac na zachowania agresywne tak samo jak
                > mezczzyzne - na lagodnosc i uleglosc, kobiety moga byc tak samo dobre w
                > matematyce czy filozofii jak mezczzni.
                >

                Właśnie. Oczywiście grupowo to wygląda inaczej, ale nie wyklucza to absolutnie posiadania przez kobiety takich umiejętności na takim samym/lepszym poziomie
                jak mężczyźni. Czego niektórzy antyfeminiści nie są w stanie pojąć (chwalił sie tu kiedyś jakiś, że nie wsiadłby do samolotu zaprojektowanego przez kobietę)
                • ziemiomorze Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 14:58
                  abigail_g napisała:

                  > (chwalił sie
                  > tu kiedyś jakiś, że nie wsiadłby do samolotu zaprojektowanego przez kobietę)

                  A, i to jest najlepszy przyklad czlowieka wychowanego na stereotypach.
                  :-)
                  • vito77 Re: A czy poddałabyś się poważnej operacji 16.08.05, 15:07
                    A czy poddałabyś się poważnej operacji przeprowadzanej przez kobietę chirurga
                    mając do wyboru faceta chirurga? (pytanie trochę retoryczne)

                    Ale inna żecz jest istotniejsza czy cechy typowo kobiece tj. opiekuńczość,
                    wrażliwość, umiejętność emaptii są gorsze od cech meskich, a do takich wniosków
                    można dojsć z przywoływanego artykułu.
                    Czy ambicja jest lepszą cecha od umiejętności emaptii itp.
                    • monikaannaj Re: A czy poddałabyś się poważnej operacji 16.08.05, 15:18
                      > Czy ambicja jest lepszą cecha od umiejętności emaptii itp.

                      Zdaje sie ze nawet kobiety tak mysla, skoro z takim zapałem udowadniaja, że to
                      tylko kultura sprawia ze mniej w kobietach ambicji a wiecej empatii...
                    • ziemiomorze Re: A czy poddałabyś się poważnej operacji 16.08.05, 15:20
                      vito77 napisał:

                      > A czy poddałabyś się poważnej operacji przeprowadzanej przez kobietę chirurga
                      > mając do wyboru faceta chirurga? (pytanie trochę retoryczne)

                      A dla Ciebie wazniejsza jest plec fachowca czy stopien jego profesjonalizmu?
                      Pytanie zupelnie nie retoryczne.

                      > Ale inna żecz jest istotniejsza czy cechy typowo kobiece tj. opiekuńczość,
                      > wrażliwość, umiejętność emaptii są gorsze od cech meskich, a do takich
                      wniosków
                      >
                      > można dojsć z przywoływanego artykułu.
                      > Czy ambicja jest lepszą cecha od umiejętności emaptii itp.

                      Nie, do takich wnioskow raczej nie mozna dojsc z przywolywanego artykulu. Mozna
                      dojsc natomiast do takich, ze czytanki z obowiazujacych obecnie podrecznikow
                      sprzedaja dzieciakom stereotypowa wizje swiata.
      • maya2006 vito77 16.08.05, 16:40
        vito77 napisał:

        >
        > "W podręcznikach dla najmłodszych rodziny są "jak z czytanki" - tradycyjni i
        > szczęśliwi mama i tata z dwójką dzieci różnej płci. Nie spotkamy rodzin
        > partnerskich, rozdzielonych (np. z powodu emigracji za pracą), takich, w
        > których jeden z rodziców samodzielnie wychowuje dzieci. Wydobywa się tylko
        > pozytywne wartości, natomiast nie mówi się o bezrobociu, biedzie, przemocy. Nie
        >
        > wspomina się o dzieciach krzywdzonych, nie pojawiają się dzieci niepełnosprawne
        > "
        >
        > Do jakich wniosków można dojść czytając ten artykuł?
        > Ano dzieciom nie należy dawać dobrych wzorców typu szczęśliwa pełna rodzina a
        > pokazywać że tak samo dobre są rodziny niepełne, partnerskie (może z
        > uwypuleniem faktu rozwodów), pisać w czytankach dla dzieci o bezrobociu,
        > przemocy, biedzie, krzywdzonych dzieciach i kalekach.
        > Dzieci będą miały jeszcze czas poznać te wszystkie rzeczy.

        niestety wiekszosc dzieci zna takie sytuacje, prawie jedna trzecia z nich zyje w
        rozwiedzionych rodzinach. i jak myslisz jak te dzieci sie czuja? jak wyrzutki,
        nienormalne itd. autorka ma racje. po prostu to o czym sie nie mowi, nie
        przestanie automatycznie istniec. mimo, ze niektorzy chcieliby o tym zapomnisc.
    • Gość: hy Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.08.05, 11:55
      "czy dziecko Japończyk różni się od dziecka Chińczyka?
      - no chyba że pcią"

      co mi zrobisz jak mnie złapiesz?
    • ziemiomorze Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 14:00
      Uwazam, ze dzieci powinny sie uczyc o stereotypach plciowych.
      Po pierwsze, stereotypy sa potrzebne - czy to sie komu podoba czy nie, musimy
      ich uzywac, zwlaszcza we wspolczesnym skomplikowanym swiecie.
      Po drugie - istnienie stereotypow jest wykorzystywane - praktycznie w kazdym
      miejscu: domu (moja mama mawiala do mnie: 'znowu masz balagan w pokoju!
      rozumiem, gdybys byla chlopcem, ale dziewczynka... wstyd!'), w polityce i
      wreszcie w mediach. I warto wiedziec, ze facet, ktory zajmuje sie domem nie
      musi wygladac jak kosmita i nie musi byc smieszny, a kobieta moze miec
      zmarszczki i wcale jej to nie musi przeszkadzac.

      Mysle jednak, ze w edukacji dzieci nalezy uwzglednic rozroznienie miedzy
      pojeciami 'stereotyp' - 'prawda' - na przykladzie np reklam. Czym roznia sie
      reklamy dla chlopcow od reklam dla dziewczyn? Jaki wizerunek dziewczyn/chlopcow
      wylania sie z reklam i jak on sie ma do nich samych? Jak czesto dany produkt,
      zachwalany jako 'meski'/'damski' rzeczywiscie nie nadaje sie dla plci
      przeciwnej? Itd itd.

      Jesli szkola bedzie uczyc bezkrytycznego podejscia do prezentowanych przez
      media tresci, bedzie fabryka perfekcyjnych konsumentow, lykajacych wszystko, co
      maja lyknac,
      • yavanna86 Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 16:47
        pfff...ja po przeczytaniu tej calej "płci mózgu" doszłam do wniosku,że jestem
        niejako obojnakiem...urosło mi co prawda wszystko,co trzeba,by kobiecie
        urosło,ale za to mam orientację w terenie,byłam dobra z matmy,uwielbiałam
        samochodziki (lalki na drzewo:P),chodząc patrzę ludziom w oczy,siadam jak mi
        wygodnie,mówię głośno,nie kokietuję ludzi przekrzywiając główkę i bawiąc się
        włoskami...i lubię stawiać na swoim.i nie boję się techniki.


        ...wniosek - nie ma nic na siłę.pamiętam ,jak moja mama wyśmiewała babcię,kiedy
        ta mówiła do mnie swoim pretensjonalnym tonem:"damy tak nie siadają"...
        i dzięki wychowaniu-liberalnemu,nie stereotypowemu!!!-dobrze się czuję z sobą,ze
        swoim zachowaniem,pasjami,w swoim ciele,i w mini,i w wielkiej flanelowej
        koszuli:P-a starzy są zadowoleni,bo uczę się dobrze,posprzątać w domu umiem i
        napompować rower tyż :P

        nic by z tego nie było,jakby mnie w stereotyp "dziewczęcości" wpychali!
        • zly_wilk Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 17:01
          yavanna86 napisała:

          > pfff...ja po przeczytaniu tej calej "płci mózgu" doszłam do wniosku,że jestem
          > niejako obojnakiem...

          Taaak.

          I tylko przez czysty przypadek w stopce swojego postu reklamujesz galerię
          ręcznie robionych kolczyków, zamiast np. zdjęć samodzielnie naprawianych
          motocykli, zestawy akcesoriów wędkarskich, czy fotografii ulubionych piłkarzy.

          Pozdrawiam -
    • zlotoslanos Re: Równość płci w podręcznikach szkolnych 16.08.05, 20:48
      Najsamprzod zapytam zas pierwszego :-) Jak robisz te piekna czerwona czcionke?
      A terazki niby nie na temat ale apropos ostatniego - zamiast
      haczykow,splawikow-kolczyki.Kolezanka dzis byla pierwszy dzien w pracy po
      urlopie.Wrocili z mezem z wyspy Wolin.Dni Wolina ,maz przebrany w zbroje(?)
      walczyl z innymi, ona w sukni-chlopce paradowala.I opowiada ze slina w oczach"
      jaka piekna tam reczna bizuterie sprzedawali,cudo ,rekodzielo,drogie to,ze hoho
      po 3 stowy nawet.Ja nie kupilam nic bo kupil sobie maz" Konkluzja?W dloni
      miecz,siniaki po mordobiciu,orez jak trza a marzenia o nowym
      pierscionku,broszce lub wisiorku.
    • nietakasama gadka-szmatka 18.08.05, 03:39
      > Pomińmy standardowe biadolenia o kreowaniu innego niż jedynie słuszny >
      (feministyczny) obrazu kobiety
      Dal femoinistek jedynie sluszny jest obraz feministyczny, dla antyfeministow-
      antyfeministyczny, dla katolików-katolicki, dla mormonów- mormoński.

      Każdy ma swoje poglądy i swój jedynie słuszny obraz zświata, bo każdy, o ile
      nie ma budyniu zamiast mózgu- w coś wierzy.

      Wiec daj tym nieszczęsnym Wysokim obcasom pisac w takim tonie, jaki uważają za
      sluszny i głosić takie poglądy, jakie chca propagować.

      Bo o ile nie zmieniasz zdania jak chorągiewka, tobie także mozna zarzucić ze
      promujesz jedynie słuszny obraz swiata- swój.

      Nigdy chyba nie przestanie mnie zadziwiac to, jak niektórzy Polacy nie potrafia
      zjeśc żaby pod tytulem pluralizm switopoglądowy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka