Gość: Jacus2
IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl
26.08.02, 22:03
Czytajac wypowiedzi czesci z Pan mam nieodparte wrazenie, ze czesc z Pan
ciepri na syndom pieska, ktoremu udalo sie zerwac z lancuszka.
Biega taki piesek poddenerowany i szczeka jak szalony na wszystko dookola.
Szczeka, szczeka ale nikt na niego uwagi nie zwraca. Az biedny zmeczony
szczekaniem piesek wraca do domu, do meza do dzieci, serwuje zupke i jest
szczesliwy, ze mu na leb nie kapie, ze ma do kogo pyszczek otworzyc, ze ma
wlochaty tylek do ktorego moze sie w nocy przytulic. I w tedy burza nie
straszna i ze kran kapie to nie tragedia...
A na drugi dzien?
Znowu sie zrywa z lanuszka i de capo al fine.
I sa oczywiscie jeszcze takie pieski, ktore szczekaja, szczekaja bo nie maja
do czego/kogo wrocic. I takie pieski szczekaja az do uchachanej smierci.
Najgorsze jest to ze swoim jazgotem uprzykrzaja zycie innym...
Urazone feministki uprzedzam, ze nie pisalem tego maila sam. Zostal on
ocenzurowany przez - a jakze - kobiete absolutnie antyfeministke.
pozdrawiam serdecznie,
Jasek
chal!