stephen_s
28.09.05, 12:44
Zainspirował mnie co prawda wątek o "mężczyznach w dziwnych pozach" :) - ale
pozwolę sobie napisać moje przemyślenia w wątku nowym...
Otóż, w sumie to wątek kolegi Tomka porusza całkiem ciekawy problem dotyczący
tego, co to znaczy być mężczyzną w dzisiejszych czasach... Czytając reakcje
na Tomkowy wątek, zauważyłem, że budzi on sprzeciw na zasadzie "nie odnajdują
się we współczesnych czasach ci mężczyźni, którzy chcą dominować, szkoda im
łatwego poczucia wyższości nad kobietami" itd. Coś w tym jest - z drugiej
strony, problem jest moim zdaniem trochę mniej jednoznaczny.
Po pierwsze, to nie jest tak, że trzeba być koniecznie seksistą spragnionym
dominacji, by nie móc się odnaleźć we współczesnych relacjach z kobietami...
Prawda jest taka, że te stare archetypy, np. faceta - rycerza i kobiety -
królewny wymagajacej obrony, są strasznie mocno w nas wdrukowane. To nie
tylko "męskie świnie" się pod nimi podpisują - też zupełnie normalni,
porządni faceci mają w sobie jakąś taką potrzebę bronienia, opiekowania się
kobietą itd. Nie jest koniecznie samo w sobie jakieś bardzo niewłaściwe -
przynajmniej nie bardziej, niż np. analogiczne oczekiwania wciąż popularne u
kobiet, że facet koniecznie będzie męski, opiekuńczy, że zaoferuje owo "silne
męskie ramię". Faceci, u których takie tradycyjne wzory są silne, mogą mieć
trudności z odnalezieniem się u boku współczesnych aktywnych kobiet. Owszem,
nie mówię, że nie muszą się oni do nowej rzeczywistości przystosować - ale
też nie odmawiajmy im prawa do pewnego zagubienia.
Po drugie, ważniejsze - to nie jest tak, że tylko mężczyżni żyją
patriarchalnymi wzorami, a wokół panuje radosna feministyczna rzeczywistość,
gdzie kobiety nie chcą oczekiwań zwiazanych z płcią wobec siebie - i nie
żywią ich do mężczyzn. Moim zdaniem obecnie przeciętna kobieta TEŻ ma kupę
oczekiwań wobec mężczyzn - i te oczekiwania to kompletny miszmasz. Jakby tak
poczytać, co kobiety mówią o mężczyznach, to wychodzi na to, że facet
powinien być jednocześnie i silny, i wrażliwy, i zostawiać kobiecie wolność,
i energicznie przewodzić w związku, i opiekować się nią, i traktować ją jako
osobę samodzielną i odporną... Wyglada to trochę tak, jakby od mężczyzn
oczekiwano jednoczesnego spełniania tradycyjnych męskich ról i zaprzeczania
im, by nie ograczać kobiet. Wiecie, mi osobiście to nie przeszkadza, bo i tak
staram się być po prostu sobą, bez oglądania się na oczekiwania społeczne...
ale jakby ktoś mnie zapytał, co to znaczy być współcześnie mężczyzną, to nie
umiałbym odpowiedzieć. I nie dziwię się, jeśli są faceci, którzy się w tym
kompletnie gubią...