Dodaj do ulubionych

szacunek dla kobiet

15.10.02, 09:42
postanowilam zalozyc nowy watek, aby wreszcie znalezc
odpowiedz na moje pytanie, ktore postawilam Maciejowi.
ponawialam prosby o odpowiedz i nigdy sie nie
doczekalam (jesli przegapilam posta, to przepraszam i
prosze o linka).
poniewaz Maciej tak bardzo sie domagal odpwoedzi od su,
wiec rozumiem, ze mu bedzie teraz wstyd, iz sam nie
odpowiedzial i zaraz napisze.

moje pytanie brzmi:
dlaczego mi sie nie nalezy szacunek Macieja, choc
nalezy sie ZlotemuRybkowi i 'normalnym' kobietom?

a jesli odpowiedz ma brzmiec: bo nie jestem 'normalna'
kobieta, to ja ubiegne i poprosze o wyjasnienie i
udowodnienie, ze takowa nie jestem.

bardzo prosze o odpowiedz, naprawde czekam
niecierpliwie.
Obserwuj wątek
    • suzume Re: szacunek dla kobiet 15.10.02, 10:18
      sagan2 napisała:

      > bardzo prosze o odpowiedz, naprawde czekam
      > niecierpliwie.

      no, kochana
      a przygotowałaś się na czekanie?
      wałówa, książka, robótka na drutach i takie tam, co by z nudów i głodu w
      międzyczasie nie umrzeć?
      przed śmiercią ze starości nic Cię, niestety, nie uchroni...

      ps: i termoforek, bo ja nie wiem, czy fora są po godzinach ogrzewane :)
      • sagan2 Re: szacunek dla kobiet 15.10.02, 10:41
        na glod to mam ciagle nie rozpoczeta paczke daktyli...
        ;)))

        no i cieple skarpety - tu tak zimno, ze strach...
        ale myslalam, ze niecierpliwiec_Maciej, ktory tak
        cierpial przez Twoj brak odpowiedzi, lepiej sie spisze :(

        widac nie stosuje w zyciu 'noe rob drugiemu...'
        tfuj...
        • hania_76 Re: szacunek dla kobiet 15.10.02, 11:02
          Co mi się wydaje, że niejedna paczka daktyli pójdzie zanim Maciej się odezwie,
          albo Tobie znudzi się czekanie. Chłopak pewnie kolejnego red bulla albo kawę
          pije wymyślając taką odpowiedź, żeby nam tu wszystkim w pięty poszło ;-)
    • Gość: Aga Re: szacunek dla kobiet IP: *.kbn.gov.pl 15.10.02, 11:11
      sagan2 napisała:

      > a jesli odpowiedz ma brzmiec: bo nie jestem 'normalna'
      > kobieta, to ja ubiegne i poprosze o wyjasnienie i
      > udowodnienie, ze takowa nie jestem.
      >
      > bardzo prosze o odpowiedz, naprawde czekam
      > niecierpliwie.

      Obawiam się, że możesz sie doczekać jedynie czegoś w rodzaju:
      "Bo normalna kobieta nie jest feministką!"

      :)))))))

      Aga
      • sagan2 Re: szacunek dla kobiet 15.10.02, 11:25
        Gość portalu: Aga napisał(a):


        > Obawiam się, że możesz sie doczekać jedynie czegoś w
        > rodzaju:
        > "Bo normalna kobieta nie jest feministką!"

        no kiedy ja juz kiedys napisalam, ze feministka raczej
        nie jestem. a przynajmniej za taka sie nie uwazam.
        • Gość: EWOK Re: szacunek dla kobiet IP: *.acn.waw.pl 15.10.02, 12:24
          sagan2 napisała:

          > Gość portalu: Aga napisał(a):
          >
          >
          > >
          >
          > no kiedy ja juz kiedys napisalam, ze feministka raczej
          > nie jestem. a przynajmniej za taka sie nie uwazam.

          Ale i tak za bardzo brykasz i nadużywasz Macieja świętej cierpliwości. Na
          forum rozmawiasz o feminizmie, a w domu gary niepozmywane, dzieci płaczą, pies
          wyje... :))
      • maciej.k1 długa rzeczowa odpowiedź... 15.10.02, 11:26
        ...będzie niebawem, ale tymczasem poczekajmy, aż napięcie jeszcze trochę
        wzrośnie... :-)
        • sagan2 Re: długa rzeczowa odpowiedź... 15.10.02, 11:31
          ja sobie moge poczekac, mam w koncu prace...
          ale pytanie zadalam juz kilka razy i dosc dawno temu,
          wiec sie obawiam, ze to jest tylko wykrecanie kota
          ogonem, a nie pompowanie napiecia...
          ... szczerze mam nadzieje, ze sie myle, bo bardzo mnie
          ciekawi Twoja odpowiedz
        • hania_76 Nie przeceniaj się, skarbie! 15.10.02, 11:32
          maciej.k1 napisał:

          > ...będzie niebawem, ale tymczasem poczekajmy, aż napięcie jeszcze trochę
          > wzrośnie... :-)
          • sagan2 Haneczko... 15.10.02, 11:32
            ... daj mu sie poczuc prawdziwym mezczyzna...
            • Gość: zula SuSpenS! IP: *.binet.pl / *.leased-02.binet.pl 15.10.02, 11:51
              mam słabe serce, to nie na moje nerwy. chyba wyłaczę komputer i udam się po
              sole trzeźwiace. Saganie- trzymaj się dzielnie na posterunku.

              Pozdrawiam
              Roztrzesiona Zuzia

              • maciej.k1 Re: SuSpenS! 15.10.02, 11:56
                Skoro Was nie obchodzi, co mam do powiedzenia, to nie wiem, czy w ogóle
                powinienem zawracać Wam głowę... ;-)
                Pozdrawiam -
                • sagan2 Re: SuSpenS! 15.10.02, 11:58
                  Maciej nam sie rozkokietowal...
                  ... skoro zalozylam nawet osobny watek, to MUSI mnie
                  obchodzic. nadaj czekam na odpowiedz.

                  ... chyba, ze skoro mi sie szacunek nie nalezy, to
                  odpowiedz tez nie?
    • maciej.k1 długo wyczekiwana odpowiedź ;-) 15.10.02, 13:25
      Napisałem kiedyś:

      >Jak się zachciało równouprawnienia, drogie Panie, to
      > nie można teraz wymagać patrialchalnego szacunku do
      > kobiet, tylko za to, że się jest kobietą... Ten jest
      > zarezerwowany dla osób takich jak Złotyrybek...

      A Ty Sagan na to:

      "ja nie chce szacunku, poniewaz jestem kobieta, ale
      poniewaz jestem CZLOWIEKIEM!!! pisalam juz kiedys na
      temat szacunku i nie bede sie powtarzac."

      Widzisz Sagan, ja naprawdę myślałem, że to zdanie jest tak jasne, że nie wymaga
      dodatkowych wyjaśnień. Stąd skłonny byłem lekceważyć Twoje prośby o wyjśnienie,
      uznając je za żart.

      Ale do rzeczy.

      Jako zacofany zwolennik patriarchalnego ucisku kobiet uważam, że kobietom
      należy się szacunek za to tylko, że są kobietami. Ubolewam nad tym, ale
      niestety wciąż podlegam wpływowi takich patriarchalnych stereotypów, jak ten,
      że kobiety są z natury delikatniejsze i łagodniejsze od mężczyzn. Stąd np. nie
      pozwalam sobie na takie złośliwości wobec nich, jak robię to w dyskusjach wobec
      mężczyzn, np. Soso czy 013YXZ czy jakiegoś J23 (nie pamiętam już dokładnie jego
      nicku, bo nie mógł tu ze mną długo wytrzymać i zniknął równie szybko, jak się
      pojawił). Nb. feminista Soso robi dokładnie to samo - wobec mnie czy Tada jest
      bardziej złośliwy niż wobec np. Złotorybka. Także nie wyzwolił się jeszcze
      całkiem z patriarchalnych stereotypow.

      Nawet taki stary cieć jak ja jednak rozumie co nieco z otaczającego świata na
      tyle, by zauważyć, że oprócz normalnych kobiet są jeszcze feministki, które
      domagają się jednakowego traktowania. A więc proszę bardzo - trzeba spełnić tę
      ich prośbę. Zwłaszcza, jeśli twierdzą, że kobiety nie tylko są takie same, ale
      nawet są odporniejsze psychicznie od mężczyzn. Wymaga to trochę więcej
      elastyczności w odnoszeniu się do kobiet i odróżniania normalnych kobiet od
      feministek, by nie skrzywdzić niechcący normalnej kobiety.

      A szacunek do każdego człowieka sprawia, że nie używam słów wulgarnych czy
      obraźliwych - nawet, gdy piszę złośliwości (czyli to samo, co w postach Suzume
      nazywacie eufemistycznie "ironią").
      • hania_76 Re: długo wyczekiwana odpowiedź ;-) 15.10.02, 14:48
        Maciej, a jeszcze jakbyś tak nowy test na kobiety normalne i feministki
        zapodał, to byłaby pełnia rozrywki na to popołudnie!
        • Gość: soso Re: długo wyczekiwana odpowiedź ;-) IP: 195.41.66.* 16.10.02, 07:46


          Maciusiu, deliberujesz o soso opierajac sie na wlasnych odczuciach ale fakty sa
          inne. Jezeli juz komus przykladam to w proporcji do wlasnych emocji i nie
          obchodzi mnie za bardzo, czy jest to kobieta czy mezczyzna ale to, co sie za
          wypowiedzia kryje. Zreszta, jezeli jestes bystry jak orzel to zauwazysz, ze
          slowne utarczki zaczynaja sie z jakichs powodow i proporcjonalnie do tych
          powodow wiekszosc z nas reaguje, w tym i ja. Plec nie jest jakims decydujacym
          faktorem a raczej zasada. Np. zlota rybka prezentowala bardzo zapatrzone w
          siebie i nieskromne wywody wrzucajac watki niezwiazane do kotla dyskusji. No i
          wlasnie dla zasady nie moge takich rzeczy pozostawic bez komentarza. Podobnie i
          Tobie sie oberwalo jak pokojarzylo mi sie z narodowym socjalizmem to co
          wyglaszales bo nardowy socjalizm nie jest dla mnie do zaakceptowania 'z
          zasady'. To wszystko. Jezeli zas zauwazasz, ze zlota rybke traktuje lepiej niz
          Ciebie to moze tylko Twoje przewrazliwienie na wlasnym punkcie. Tak to widze.

          A teraz cios w brzuch z rana na rozgrzewke od soso!

          pzdrw

          soso
      • sagan2 Re: długo wyczekiwana odpowiedź ;-) 16.10.02, 10:13
        Maciej, nic nie rozumiem, pozwolisz, ze zadam kilka
        dodatkowych pytan.

        kilka razy juz pisalam, ze NIE jestem feministka. wyglada
        mi na to, ze Ty dzielisz kobiety wylacznie na 'normalne'
        i na feministki. skoro nie jestem feministka, to
        jestem... no wlasnie... to co, nalezy mi sie ten
        szacunek, czy nie?

        poza tym piszesz, ze feministki chca rownego traktowania,
        Ty szanujesz kobiety wylacznie dlatego, ze sa kobietami,
        wiec feministek szanowac nie bedziesz. czy dobrze
        rozumiem, ze po prostu czlowiekowi (rowne traktowanie!)
        nie nalezy sie szacunek? i dlatego feministek nie
        szanujesz? bo przeciez one chca byc rowno traktowane,
        czyli jako czlowiek.

        jesli szanujesz wylacznie kobiety (dodam, ze normalne) i
        jest to w dodatku szacunek partyjarchany (cokolwiek to
        znaczy???) to nie mam wicej pytan, po prostu zal mi
        Ciebie.

    • suzume co chciałam napisać wczoraj 16.10.02, 09:55
      ale się ugryzłam w klawiaturę, żeby maciej nie miał powodu do wykrętów od
      odpowiedzi na pytanie sagan...

      maciej napisał: '[długa rzeczowa odpowiedź]...będzie niebawem, ale tymczasem
      poczekajmy, aż napięcie jeszcze trochę wzrośnie... :-)'

      su chciała odpisać: 'na pięcie to mi kaktus wzrośnie, jeśli doczekamy się od
      Ciebie rzeczowej odpowiedzi, bo że będzie długa - w to nie wątpię'

      /i co, myliłam się?/
      • Gość: tad czy feministki szanują kobiety? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 16:24
        Wprowadzę tu inny akcent. Czy zdanie: "normalna kobieta nie jest feministką"
        różni się tak bardzo od stwierdzenia: "Nie wyobrażam sobie być kobietą nie
        będąc feministką"? Autorką tego 2 zdania jest Ewok. Sagan z kolei twierdzi, że
        feministką nie jest. Słowem - postawa Sagan wykracza poza wyobraźnię Ewok. I co
        z tym fantem zrobić? To fragment szerszego zjawiska. Wnikliwi i obiektywni
        badacze feminizmu (tacy jak np. ja) zauważyli już dawno, ze feminizm nie polega
        tylko na "wyzwoleniu" się kobiet spod męskiej dominacji. W równym stopniu
        polega na "wyzwoleniu" się pewnej grupy kobiet spod dominacji innych kobiet -
        matek, babek, ciotek, które w "systemie" odgrywały/odgrywają rolę nie dającą
        się sprowadzić do prymitywnego feministycznego schematu "wykorzystywanej klasy
        płciowej". Kobiety nie były - jak to chcą widzieć feministki - jedynie
        obiektem "dyskryminacji". Były/są współtwórczyniami i współbeneficjentkami
        (tak!) "systemu". Bez kobiecej "kolaboracji" patriarchat nie przetrwałby ani
        chwili. Feministki o tym wiedzą, więc ich stosunek do kobiet jest dwuznaczny -
        z jednej strony współczucie i poczucie wspólnoty, ale z drugiej - sporo
        pogardy. W wielu feministycznych tekstach ta pogarda dla kobiet - jako dla
        produktu "systemu" i "kolaborantek" jest bardzo silna. Kobiety - nie feministki
        to wykastrowane przez system "eunuchy", które dzielą się wyłącznie na "kurwy"
        i "żony" (Dodać warto, że biorąc pod uwagę co feministki miały do powiedzenia
        o "żonach", określenie "kurwa" można uznać za rodzaj komplementu, zresztą
        głosiły też hasło: "każda żona to prostytutka" więc na jedno wychodzi). Tu też
        można szukać przyczyn dystansowania się wielu kobiet od feminizmu, bo nie
        każdej kobiecie podoba się, gdy od feministek słyszy, że rodzice wychowali ją
        na dziwkę, jak to malowniczo opisała jedna z feministycznych teoretyczek: "Od
        chwili kiedy dziewczynka jest w wieku szkolnym, w którym może pójść do szkoły,
        zaczyna swą edukację w zakresie podstawowych pryncypiów kurestwa. (...). od
        strony otaczających ją ludzi (od rodziców począwszy aż po ulubione postacie z
        telewizji) otrzymuje (...) komunikaty, z których wynika, że naprawdę liczy się
        awans ekonomiczny i osiągnięcie wyższego statusu społecznego, i że ona,
        kobieta, może osiągnąc wszystkie te cele jeśli tylko zręcznie przehandluje swą
        rękę. Tak więc w rzeczywistości dziwce pozostaje jedynie odrzucić na bok
        kwieciste przemowy i postawić sprawę jasno".
        • hania_76 Re: czy feministki szanują kobiety? 16.10.02, 16:39
          Tak, choćby dlatego, że same są kobietami a nie hemafrodytami. W Twoim wywodzie
          brakuje tego drobnego elementu - feministki są kobietami.

          Aha - tad, czy mógłbyś wymyślić coś innego niż "normalna kobieta" jako
          przeciwieństwo feministki. Nadaje to na starcie pejoratywnego znaczenia
          słowu "feministka". Dzięki z góry za rozpatrzenie mojej nieśmiałej proziebki.
          • sagan2 Re: czy feministki szanują kobiety? 16.10.02, 16:42
            hania_76 napisała:


            > Aha - tad, czy mógłbyś wymyślić coś innego niż
            > "normalna kobieta" jako przeciwieństwo feministki.
            > Nadaje to na starcie pejoratywnego znaczenia słowu
            > "feministka". Dzięki z góry za rozpatrzenie mojej
            > nieśmiałej proziebki.

            no kiedy ja mam wrazenie, ze Tad wlasnie chce zwrocic
            uwage na absurdalnosc ladowania kobiet do 2 tylko
            kategori, jako feministki i 'normalne'. rowniez przez
            feministki jako 'feministki' i 'zony-kurwy-kolaborantki'

          • Gość: tad Re: czy feministki szanują kobiety? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 16.10.02, 18:47
            hania_76 napisała:

            > Tak, choćby dlatego, że same są kobietami a nie hemafrodytami. W Twoim
            >wywodzie brakuje tego drobnego elementu - feministki są kobietami.

            Zgoda, ale chodziło mi o ich stosunek do kobiet, które NIE są feministkami.
            Rys, pewnej pogardy dla nich, jako dla "produktu" patriarchatu jest obecny w
            feminizmie.


            > Aha - tad, czy mógłbyś wymyślić coś innego niż "normalna kobieta" jako
            > przeciwieństwo feministki. Nadaje to na starcie pejoratywnego znaczenia
            > słowu "feministka". Dzięki z góry za rozpatrzenie mojej nieśmiałej proziebki.

            Nie przeciwstawiam, tutaj kobiet "normalnych" i "feministek", stwierdzam tylko,
            że feministki też mają tendencję, do wywyższania się ponad "kobiece tło" i
            przyjmowania pozy, że "prawdziwa" kobieta, to feministka. Przecież, to co
            napisała Ewok, znaczy tyle, co: "normalna kobieta powinna być feministką". Czyż
            nie? Mówi się, że feministki działają w imieniu kobiet, ale czy aby często nie
            są to "kobiety idealne" zamiast tych realnych? Przecież dla feministek kobieta,
            to istota dopiero do stworzenia. Te które istnieją są "skażone" patriarchatem.
            Poczytaj sobie wątek "A wiesz dziecko, wszystkie chłopy to...", Ewok pisze
            tam: "Znam takie kobiety i szkoda mi ich" (dodaje oczywiście, że "nie chce ich
            krytykować". Dobre! To tak, jakbym ja napisał: "nie krytykuję feministek, ale
            uważam, że są do niczego i żal mi ich". Jesli ktoś pisze: "nie chcę krytykować,
            ale....", czy: "nie chcę nic mówić, ale....", to znaczy, że właśnie CHCE
            krytykować i mówić). Ktoś tam zdaje się dodaje, że jej matka też jest
            już "stracona", jesli chodzi o jej "wyzwalanie". Feministki wymyśliły sobie
            wirtualną, idealną "KOBIETĘ", i chcą, żeby "wcieliła" się w życie, tyle, że
            realne kobiety często nie mogą sprostać temu feministycznemu ideałowi, więc
            feministki bywają nimi rozczarowane. Jak pisała jedna z nich: "Tak bym chciała
            być dobrego zdania o kobietach! Są zdolne, mają zdrową energię do życia! Cóż,
            kiedy wciąż jeszcze takie niedorosłe, i takie tchórzliwe, takie nieporadne i
            takie posłuszne! Kiedy to minie? Za dziesięć lat? Za dwadzieście? Dajcie znak,
            kiedy będzie się można z wami porozumieć."
            • Gość: EWOK Re: czy feministki szanują kobiety? IP: *.acn.waw.pl 16.10.02, 22:10
              Tad, nie zrozumiałeś lub nie chciałeś zrozumieć. Żal mi kobiet władziopodobych
              ponieważ nie dano im wyboru własnej drogi życiowej. Wpasowano je w pewien
              układ. Nakladają się na to stereotypy patriarchalne, ale nie tylko. W
              przypadku naszej rzeczywistości ogromną w tym rolę odegrał tzw. realny
              socjalizm. Pamiętasz jeszcze bohaterki dnia codziennego, te, które spędzały
              całe dnie w kolejkach, żeby zdobyć ochłapy, a potem długie godziny w kuchni,
              żeby zrobić z tych ochłapów coś zjadliwego dla swojej rodziny? Te, ktore
              zapisywały się na listy społeczne, żeby zdobyć pralkę?Na nic ponad to nie było
              czasu. POza tym pamiętajmy o tym ,że w tamtych czasach człowiek miał jedyną
              możliwość uczenia się - w szkole ewentualnie na studiach. Potem już nie. Kto
              słyszał o szkoleniach pracowników? My żyjemy w innej rzeczywistości, mamy
              możliwość kształcenia się,bez względu na wiek, grzebania w internecie, choćby
              kupowania książek normalnie w księgarni, a nie w "drugim obiegu". Panie
              Władzie już się z tego nie podźwigną, ale to nie znaczy, że nie należy im się
              szacunek i ja taki szacunek dla nich mam. Mam też nadzieję, że swoje córki
              wychowują tak aby miały nieskrępowaną swobodę wyboru tego, jaką drogą zechcą
              pójść.
              A to, że im współczuję to inna sprawa. Opiszę Ci dzień z życia mojej ciotki.
              Wstaje przed całą rodziną, żeby przygotować śniadanie. Po śniadaniu zmywa.
              Kanapki dla całej rodziny. Potem idzie do pracy- frustrującej, ale musi
              pracować, bo z jednej pensji się nie utrzymają. W drodze z pracy - zakupy,
              ciężkie siaty na czwarte piętro. Obiad, zmywanie, sprzątanie, dzieciom lekcje
              sprawdzić, góra prasowania,kolacja, zmywanie. Kiedy wszyscy idą spać ona
              zaczyna przygotowywać obiad na następny dzień. Chciałbyś tak żyć? Bo ja nie,
              więc co mam wobec niej czuć?
              • b.u.zz Re: czy feministki szanują kobiety? 16.10.02, 22:26
                piekna wizja socjalizmu: to tez byl system narzucony kobietom przez mezczyzn?
                wolne zarty. z tego co pamietam w kolejkach stali tez mezczyzni. i tak jak one
                zmagali sie z trudnosciami i absurdami dnia codziennego. nie kazda sytuacja
                niewygodna dla kobiet jest przejawem patriarchatu. pora zdac sobie z tego
                sprawe.
                pozdrawiam
                b.
                • Gość: EWOK Re: czy feministki szanują kobiety? IP: *.acn.waw.pl 16.10.02, 23:04
                  BYć może należy rozważyć celowośc rozpoczęcia wątku "jak socjalizm udupiał
                  mężczyzn". Akurat ja zajęłam się kobietami, bo taki był temat, a nie bo tak mi
                  kazała moja feministyczna dusza. Nie spotkałam się z teorią jakoby socjalizm
                  został wprowadzony do naszego kraju, żeby zrobić na złość kobietom. I nie
                  zamierzam tak twierdzić, aczkolwiek akcje typu "kwiatek dla Ewy" są, nadal
                  jeszcze, dośc humorystyczne.
                  Z Twojej wypowiedzi rozumiem, że uważasz obwinianie patriarchatu o niewygody
                  kobiet, czyli np. o przeciążenie obowiązkami domowymi za bezzasadne. Czy to
                  oznacza, że jeśli przestałyby te obowiązki wykonywać - vide moja ciotka, i
                  zaczęłyby praktykować po pracy leżenie z piwem na kanapie przed telewizorem,
                  uszanowano by ich wybór?
                  • Gość: verbal Re: czy feministki szanują kobiety? IP: *.acn.waw.pl 16.10.02, 23:14
                    będę złośliwy...czy EWOK naprawdę zrozumiała sens wypowiedzi BUZZ=a,chyba
                    jednak nie.....
                    • Gość: EWOK Re: czy feministki szanują kobiety? IP: *.acn.waw.pl 16.10.02, 23:18
                      Ja też będę złośliwa - czy buzz zrozumiał, co chce napisać? No więc poczekajmy
                      na buzza.
                      • b.u.zz Re: czy feministki szanują kobiety? 17.10.02, 08:40
                        a niby to czemu mam odpowiadac osobie, ktora jest w stosunku do mnie zlosliwa
                        tylko dlatego, ze ktos inny sobie na zlosliwosc w stosunku do niej pozwolil?
                        czy ty ewok w ogole rozumiesz, co sie wokol ciebie dzieje?
                        ale nie bede taki, i ci odpowiem: tak, rozumiem, co pisze. z toba mam jednak
                        pewne problemy. mysle, ze lepiej dla ciebie, jesli jednak nie rozumiesz co sama
                        piszesz.
                        pozdrawiam
                        b.
                        • Gość: EWOK Re: czy feministki szanują kobiety? IP: 213.241.18.* 17.10.02, 09:57
                          Ano na przykład dlatego, że pozwalałeś sobie na złośliwośc wobec mnie znacznie
                          wcześniej, więc może przyjmijmy remis w złośliwościach. NIe sądzę, aby
                          nadużywanie wypowiedzi "niestety nie zrozumiałaś (łeś)", odpowiedzi - wytrychu,
                          było zasadne. Najczęściej po prostu oznacza jakiś niedostatek argumentów. Jeśli
                          są solidne to bronią się same, więc wystarczy dookreślić wypowiedź i dyskusja
                          jedzie dalej.
                          • b.u.zz Re: czy feministki szanują kobiety? 17.10.02, 14:25
                            Gość portalu: EWOK napisał(a):

                            > Ano na przykład dlatego, że pozwalałeś sobie na złośliwośc wobec mnie
                            znacznie
                            > wcześniej, więc może przyjmijmy remis w złośliwościach.

                            no bez przesady. staraj sie prowadzic dyskusje, a nie - liczyc zlosliwosci.

                            > NIe sądzę, aby
                            > nadużywanie wypowiedzi "niestety nie zrozumiałaś (łeś)", odpowiedzi -
                            wytrychu, było zasadne.

                            a chwile wczesniej napisala tak:

                            > czy buzz zrozumiał, co chce napisać?

                            innymi slowy, poprzedni przytyk to byl autoprzytyk. bardzo to ladnie, ze
                            zaczynasz krytyke od siebie.

                            a wracajac do meritum, no wlasnie, jakie jest to meritum? bo jesli takie, ze
                            socjalizm to byl spisek mezczyzn przeciw kobietom, to juz sie na ten temat
                            wypowiedzialem. jesli taki, ze kobietom bywa ciezko w zyciu, to tez sie nie raz
                            z tym zgadzalem. wiec...?
                            pozdrawiam
                            b.
                            • Gość: EWOK Re: czy feministki szanują kobiety? IP: 213.241.18.* 17.10.02, 15:05
                              No więc po co zamieszczasz post, jeśli nie masz nic do powiedzenia z wyjątkiem
                              przedszkolnego pokazywania mnie palcem? Masz jakieś kompleksy, że się tak
                              rzucasz, czy jak?
                              • b.u.zz Re: czy feministki szanują kobiety? 17.10.02, 15:51
                                Gość portalu: EWOK napisał(a):

                                > No więc po co zamieszczasz post, jeśli nie masz nic do powiedzenia z
                                wyjątkiem
                                > przedszkolnego pokazywania mnie palcem? Masz jakieś kompleksy, że się tak
                                > rzucasz, czy jak?

                                po co zamieszczasz post, jesli nie masz nic do powiedzenia z wyjatkiem
                                przedszkolnego pokazywania mnie palcem? masz jakies kompleksy, ze sie tak
                                rzucasz, czy jak?

                                a wracajac do mojego poprzedniego posta, to bylo w nim zawarte pytanie - co
                                uwazasz za meritum dyskusji, w odpowiedzi na twoje ponaglenia, abym sie do
                                niego odniosl. tak to w kazdym razie odebralem. jednak zmieniam zdanie i raczej
                                nie oczekuje zadnej odpowiedzi z twojej strony, bo chyba sie na dzisiaj
                                wypstrykalas i nie masz nic do powiedzenia oprocz niskiego lotu zlosliwosci.
                                pozdrawiam
                                b.
                                ps. poza tym ja cie pochwalilem, a nie przedszkolnie pokazywalem palcem.
                                b.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka