Dodaj do ulubionych

"Wigilia feministki" - zabawa literacka

18.12.05, 12:23
Proponowałem niegdyś bywalczyniom forum "F" napisanie powieści dla
współczesnych kobiet, propozycja nie spotkała się z entuzjastycznym
przyjęciem (a szkoda, bo można było zarobić miliony). Dziś mam inną
propozycję literacką. Proponuję napisanie opowiadania wigilijnego dla
feministek. Przy odrobinie szczęścia, może uda się nam przebić "Opowieść
wigilijną" Dickensa. Metoda, chyba wszystkim znana, polega na dopisywaniu
kolejnych fragmentów przez co raz to inną osobę. Podaję punkt wyjściowy -
pierwsze zdanie - i liczę na na wiele. W talenta bywalców forum "F" nie
wątpię!



.............................WIGILIA FEMINISTKI..........................

24 grudnia, tuż przed świtem, Kingę D. obudził dzwonek telefonu. Dzwoniła
Kazimiera ......
Obserwuj wątek
    • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 13:50
      .............................WIGILIA FEMINISTKI..........................

      24 grudnia, tuż przed świtem, Kingę D. obudził dzwonek telefonu. Dzwoniła
      Kazimiera ......

      - Kobieto już cztery lata przyglądamy się bezczynnie poczynaniom tada, sądzę,że
      w dupę jeża, wypadałoby w końcu coś z tym zrobić?
      • snegnat Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:00
        .............................WIGILIA FEMINISTKI..........................

        24 grudnia, tuż przed świtem, Kingę D. obudził dzwonek telefonu. Dzwoniła
        Kazimiera ......

        - Kobieto już cztery lata przyglądamy się bezczynnie poczynaniom tada, sądzę,że
        w dupę jeża, wypadałoby w końcu coś z tym zrobić?

        -Masz rację moja droga. Natychmiast skontaktuje się z siostrami ze Szwecji. One
        podeślą nam specjalistkę, która wyeliminuje Tada.
        -Ale czy nie będzie to za drogie..?
        -Nie. Siostry zrobią to za darmo i z największą przyjemnością -Kinga zaśmiała
        się szyderczo.
        -Żegnaj Tad -powiedziała Kazia i również wybuchła gromkim śmiechem.
        • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:05
          .............................WIGILIA FEMINISTKI..........................

          24 grudnia, tuż przed świtem, Kingę D. obudził dzwonek telefonu. Dzwoniła
          Kazimiera ......

          - Kobieto już cztery lata przyglądamy się bezczynnie poczynaniom tada, sądzę,że
          w dupę jeża, wypadałoby w końcu coś z tym zrobić?

          -Masz rację moja droga. Natychmiast skontaktuje się z siostrami ze Szwecji. One
          podeślą nam specjalistkę, która wyeliminuje Tada.
          -Ale czy nie będzie to za drogie..?
          -Nie. Siostry zrobią to za darmo i z największą przyjemnością -Kinga zaśmiała
          się szyderczo.
          -Żegnaj Tad -powiedziała Kazia i również wybuchła gromkim śmiechem.


          eeeeeeeeeeeej- wrzasnęła kinga -jest wigilia.Pusty talerz,krzesło ,zaprośmy
          go.Obaczymy gołym okiem ;-) kto zacz.W krzyżowym ogniu pytań odkryje w końcu
          swe niecne intencje.
          • snegnat Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:12
            .............................WIGILIA FEMINISTKI..........................

            24 grudnia, tuż przed świtem, Kingę D. obudził dzwonek telefonu. Dzwoniła
            Kazimiera ......

            - Kobieto już cztery lata przyglądamy się bezczynnie poczynaniom tada, sądzę,że
            w dupę jeża, wypadałoby w końcu coś z tym zrobić?

            -Masz rację moja droga. Natychmiast skontaktuje się z siostrami ze Szwecji. One
            podeślą nam specjalistkę, która wyeliminuje Tada.
            -Ale czy nie będzie to za drogie..?
            -Nie. Siostry zrobią to za darmo i z największą przyjemnością -Kinga zaśmiała
            się szyderczo.
            -Żegnaj Tad -powiedziała Kazia i również wybuchła gromkim śmiechem.

            eeeeeeeeeeeej- wrzasnęła kinga -jest wigilia.Pusty talerz,krzesło ,zaprośmy
            go.Obaczymy gołym okiem ;-) kto zacz.W krzyżowym ogniu pytań odkryje w końcu
            swe niecne intencje.

            Hmmm –zamyśliła się Kazia. Masz rację. Zanim go sprzątniemy musimy go
            przesłuchać. Znam pewną specjalistkę od przesłuchań. Jak ona się za niego weźmie
            to wszystko nam wyśpiewa.
            -Dobra jest?
            -Bardzo dobra. Potrafi torturować przez kilka dni a pacjent błaga ją o szybką
            śmierć.
            -Dzwoń po nią. Ja sprowadzę Tada.
            • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:20
              .............................WIGILIA FEMINISTKI..........................

              24 grudnia, tuż przed świtem, Kingę D. obudził dzwonek telefonu. Dzwoniła
              Kazimiera ......

              - Kobieto już cztery lata przyglądamy się bezczynnie poczynaniom tada, sądzę,że
              w dupę jeża, wypadałoby w końcu coś z tym zrobić?

              -Masz rację moja droga. Natychmiast skontaktuje się z siostrami ze Szwecji. One
              podeślą nam specjalistkę, która wyeliminuje Tada.
              -Ale czy nie będzie to za drogie..?
              -Nie. Siostry zrobią to za darmo i z największą przyjemnością -Kinga zaśmiała
              się szyderczo.
              -Żegnaj Tad -powiedziała Kazia i również wybuchła gromkim śmiechem.

              eeeeeeeeeeeej- wrzasnęła kinga -jest wigilia.Pusty talerz,krzesło ,zaprośmy
              go.Obaczymy gołym okiem ;-) kto zacz.W krzyżowym ogniu pytań odkryje w końcu
              swe niecne intencje.

              Hmmm –zamyśliła się Kazia. Masz rację. Zanim go sprzątniemy musimy go
              przesłuchać. Znam pewną specjalistkę od przesłuchań. Jak ona się za niego weźmie
              to wszystko nam wyśpiewa.
              -Dobra jest?
              -Bardzo dobra. Potrafi torturować przez kilka dni a pacjent błaga ją o szybką
              śmierć.
              -Dzwoń po nią. Ja sprowadzę Tada.


              Odłożyły równocześnie słuchawki telefonów.Wszak jest tyle innych wydatków,nie
              można pracować tylko na rachunki telefoniczne.Kazia w szerokim uśmiechu
              błysnęła metalicznym blaskiem swych zębów.Zatarła ręce-oj będzie się
              działo.Zapowiadają się ciekawe święta .Tak inne od 39 już przeżytych.Kinga
              natomiast zrobiła oczy spaniela i minę mrówkojada - jak ja do licha sprowadzę
              Tada?
          • totalna_apokalipsa Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:13
            Jak uradziły, tak też zrobiły. Szybki meil do Tada, spowodowal szybki meil od
            Tada.
            - Będzie o 18-stej- powiedziała Kazia.
            Nad Warszawą zawisły cięzkie, burzowe chmury...
            • stephen_s Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:21
              Punkt 18 pod drzwiami mieszkania Kingi stanęła wysoka, owinięta w prochowiec
              postać. Twarz zasłaniał jej kapelusz z szerokim rondem oraz szal owinięty wokół
              szyi.

              - Hm - pomyślała Kazia, spoglądając przez wizjer - wygląda na twardą sztukę.
              Czy damy radę go złamać..?
              • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:23
                Nagle z przerażeniem dostrzegła,że szal jest koloru białego.Czyżby ojciec
                dyrektor we własnej postaci ? och nie! och tak! o jej !
                • stephen_s Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:25
                  W tym samym czasie postać pod drzwiami zacierała ręce z uciechy. "Dziś
                  przekabacę Kazię!" - myślała - "Wkrótce dołączy do Patriarchalnej Strony Mocy!
                  Bwahahahaha!"
                  • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:27
                    Niech moc będzie z Tobą - krzyczały niebiosa.
                    • stephen_s Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:29
                      "Raz Kazi śmierć!" - pomyślała Kazia - "Trzeba stawić Tadowi czoło! <<Conquer
                      your fear and I promise you will conquer Tads>>, jak mawiała ALeksandra
                      Macedońska..."

                      Kazia nacisnęła klamkę...
                      • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:35
                        W półmroku ciemnej,mieszczańskiej klatki schodowej tylko lekko błyszczały
                        metaliczne klamry na jej zębach.Szeroki uśmiech niespowodował,że od razu
                        dostrzegła twarz nowego gościa,mimo to w ciemność rzuciła słowa:
                        - Gość w dom ser na stole -HAHAHAHA- zapraszamy,zapraszamy.Odsunęła się,by
                        zrobić miejsce w ciasnym przedpokoju a gość mimo to otarł się o jej podbrzusze
                        swym jędrnym pośladkiem.
                        Hmmm mruknęła jak kotka Kazia.To będzie n i e z a p o m n i a n a Wigilia.Tad
                        jeden i my dwie.hhmmmmmmm
                        • totalna_apokalipsa Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:45
                          Ukryty za rondem kapelusza tad, wyciągnął rękę w skórzanej rękawiczce:
                          - Jestem Tad. - trzymając rekę Kazi dość mocno , szybko cmoknął ją w dłoń.
                          Kazia nie pozostała dłużna i błyskawicznie pocałowała dłoń Tada.
                          - A ja estem Kazia - mruknęła , po czum krzykneła donośniej - cicho tam na górze
                          , do diaska!!!!
                          Albowiem niebiosa wciąz grzmiały do Tada: Niech moc bedzie z Toba!!!!
                          • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:51
                            Szerokim gestem zaprosiła Tada do stołu ,podsunęła mu krzesło,dosunęła ciasno
                            do kraju,że dech stracił i wysyczała przez zęby:
                            -Zanim podzielimy się rybą,odpowiesz Tad na kilka pytań.
                            -Jaka jest zasadnicza różnica między karpiem łacińska nazwa dla ułatwienia
                            Cyprinus carpio,amurskim,sazanem,lustrzeniem vel królewskim vel galicyjskim?
                            Czas start.
                            • tad9 Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:54
                              zlotoslanos napisała:

                              > -Jaka jest zasadnicza różnica między karpiem łacińska nazwa dla ułatwienia
                              > Cyprinus carpio,amurskim,sazanem,lustrzeniem vel królewskim vel galicyjskim?
                              > Czas start.

                              Galicyjski jest chyba starozakonny?
                              • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:55
                                -HAHAHAHA- roześmiały się obie kobiety.Ten biały szal to chyba nomen
                                omen ,Tadziku? ;-)
                                • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 14:57
                                  Jeszcze nigdy nie kochałyśmy się z kimś tak bliskim niebios" niech moc będzie z
                                  Tobą" oj będziesz potrzebował mocy Tad ,będziesz.
                                  • tomekpk Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:15
                                    INTERLUDIUM
                                    Tymczasem na zewnątrz pojawił się złowrogi cień rewolwerowca. Wreszcie wykrył
                                    dziuple odwiecznergo wroga. Lufy jego rewolwerów jeszcze były ciepłe po wizycie
                                    u Środy.
                                    Nareszcie pomyślał zakończę swoją misje.
                                    • totalna_apokalipsa Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:16
                                      Nie widział jednak, że już od dwóch kilometrów sledzi go Biedroń razem z innymi
                                      chłopakami, którzy urwali sie prosto z gejowskiego pubu...
                                    • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:19
                                      Tad jako przynęta? Czemu nie.Cóż w życiu wszystko ma swe
                                      wytłumaczenie.Rewolwerowiec pomyślał( chociaż myślenie nie było jego mocną
                                      stroną) skoro w Goczałkowicach karpie biorą nawet na kiepy po Klubowych to może
                                      się i tu uda.
                                      • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:21
                                        A niebiosa grzmiały " nie schylaj się tak nisko bo Biedron jest blisko".
                                        • totalna_apokalipsa Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:24
                                          Niestety, rewolwerowiec miał na uszach słuchawki, w których michał Wisniewski
                                          pruł sięna cały głos: Keine grenze!!!, więc nie słyszał niebios...
                                        • tomekpk Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:26
                                          Szybkimi rucham wspiął się na balkon i zobaczył za oknem biednego Tada i dwie
                                          czrownice kombinujące jak go wykończyć. Rewolwerowiec zajrzał do notatnika a
                                          tam po skreślonej Środzie widniały Kazia, Dunin i rozmazane Zl....s. Co to
                                          miało znaczyć to tylko on wiedział.
                                          • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:30
                                            Ciepłym rewolwerem potarł się po szorstkim tyłku.Już miał zaatakować wg
                                            kolejności w swym sekretnym karneciku a tu Michał nagle urwał swe Kaine...w
                                            pół słowa....
                                            - o ku.. - pomyslał rewolwerowiec ( chociaż myślenie nie było jego mocną
                                            stroną) bateria w MP3 mi się skończyła.Zaś muszę kasę wydać.
                                          • totalna_apokalipsa Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:31
                                            I w tym momencie poczuł jak jego rewolwer spada w przepaść wyrwany silnym
                                            ruchem, słuchawki zostają przemoca sciągnięte z głowy,co uniemozliwiło
                                            Wiśniewskiemu dalszy spiew na temat granic, a obezwłaniającey zapach 'acqua di
                                            gio' by Armani uwiesił siewraz z cmoknięciem na jego szyi. To Biedroń we własnej
                                            osobie stosował homoseksualną sztukę walki - kerate obezwładnia heteryka.
                                            - Jestem zgubiony! - pomyślał rewolwerowiec
                                            • stephen_s Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:33
                                              "Jak się wydostanę z tej opresji???" zdążył jeszcze pomyśleć rewolwerowiec,
                                              zanim smukłe ramiona Biedronia poniosły go w ciemność...

                                              KONIEC INTERLUDIUM

                                              Tymczasem w mieszkaniu Kazi...
                                              • totalna_apokalipsa Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:37
                                                Tymczasem w mieszkaniu Kazi tad siedzący już od pół godziny przy stole w
                                                kapeluszu, prochowcu i skrzanych rękawiczkach, wreszcie postanowił sie rozebrać...
                                                • stephen_s Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:39
                                                  Kazia i Kinga nie były absolutnie przygotowane na to, co zobaczyły pod
                                                  płaszczem...
                                            • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:34
                                              Dlaczego to nie któraś z feministek.Sorrrry wolę je.Sorrrrrry
                                              • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:41
                                                Żałosny głos rozpaczy dobiegł do kształtnych uszu Kazi i Kingi.Żałosne sorrrry
                                                z akcentem na r zrobiło swoje.
                                                - tad siedź tu i myśl nad odpowiedzią.My zaraz wracamy.
                                                Obie były już gustownie ubrane do wyjścia-bojówki,glany,kasteciki wysadzane
                                                cyrkoniami,jak na wigilię przystało,więc wyjście zabrało im kilka sekund.
                                                • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:44
                                                  Już,juz miały wyjść gdy nagle dostrzegły to co Tad odsłonił ściągając swój
                                                  płaszcz.
                                                • totalna_apokalipsa Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:46
                                                  Ku swemu zdziwieniu na balkonie zobaczyły meską parę w usciskach , w której to
                                                  jedna osoba zdecydowanie przypominała im Biedronia...
                                                  - Biedroń? - zawołała Kazia pieszczotliwie
                                                  - Szczuka ? - zalkał Biedroń wdzięcznie
                                                  I rzucili sie w sobie w ramiona, podczas gdy skrępowany rewolwerowiec łkała
                                                  bolesnie:
                                                  -Robert, robert, miałeś mi coś pokazaaaaać!!!!!!!!
                                                  - Pokażę dziecinko niejedno - syknął Biedroń z morderczym błyskiem soczewek
                                                  Baush& Lambs w kolorze szafiru..
                                                  • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 15:50
                                                    Wigilijny stół rozsunięto.Zastawy dołożono.Goście się schodzili.Drzwiami i
                                                    oknami ,balkonem jak to w Polsce bywa.Zrobiło się gwarniej.Nagle ktoś rzucił
                                                    mimochodem:
                                                    -Czytaliście ulotki z B-B?Wpuszczacie po kolędzie?
                                                  • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 16:25
                                                    Po tym niezręcznym pytaniu ,cisza dzwoniła ,niczym dzwonki zawieszone na szyji
                                                    renifera prawie przez godzinę.Ups Polska to nadal kraj katolików,więc
                                                    tajemnicze ,zamazane,rozmyte zl..s po angielsku wycofało się,zostawiając przy
                                                    wigilijnym stole osłupiałych gości.
                                                  • niedowiarek1 Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 18:27
                                                    Cisza trwała bardzo długo.Potrawy na stole zdążyły wystygnąć.W głowach
                                                    wszystkich obecnych kołatały się jedne i te same pytania.Prowokacja?czy prawda?
                                                    Jeżeli prawda to czemu się ulotniła po angielsku?
                                                  • johnny-kalesony Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 18:28
                                                    Wówczas jednak z instynktownym, właściwym swojej płci przebłyskiem wiary i
                                                    waleczności Tad rzekł do siebie w duchu: "Przecież jestem Dziewięć, Tad
                                                    Dziewięć ..."
                                                    Powolnym i pewnym siebie ruchem wstał i szyderczo spoglądając spode łba zmiął
                                                    wystające z kącików warg, zgaszone cygaro.
                                                    Kazia i Kinga w oczekiwaniu na dobrą zabawę parsknęły śmiechem i zwarły swoje
                                                    pięści w uścisku młodocianych bokserów i kibiców piłki nożnej.

                                                    Niewiele się namyślając, Tad błyskawicznie zrzucił z pleców płaszcz i
                                                    wywracając go na drugą ("Lewą" - jak zauważył z przekąsem) stronę.
                                                    Błysnęła czerwień podszewki o brzegi okrycia, obszyte białym futrem ...
                                                    Tad ściągnął swojego jeszcze zakurzonego pyłem bezdroża Arizony stetsona i z
                                                    triumfalnym entuzjazmem iluzjonisty wydobył z niego czerwoną czapkę z białym,
                                                    puszystym pomponem, którą z impetem naciągnął na głowę.
                                                    Odrzuciwszy kapelusz, który wykonując obroty zwisł na czubku choinki, Tad
                                                    wyszarpnął z kieszeni białą, sztuczną brodę z gumką wyciągniętą ze znoszonych
                                                    majtek i po chwili zamocował ją w okolicach swojej żuchwy.

                                                    Na ten widok Kazia z Kingą zamilkły. Przełknęły ślinę; Kinga poprawiła okulary
                                                    a Kazia zaczęła nerwowo pocierać nagle spotniałymi dłońmi o kieszenie swoich
                                                    pancernych gaci ...

                                                    Tad, zmrużywszy sardonicznie oczy począł na lekko ugiętych nogach zbliżać się
                                                    do nich. Słychać było jedynie metaliczne pobrzękiwanie ostróg przy jego
                                                    podkutych mezcalerach ...
                                                  • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 18:39
                                                    Pozostali goście przy stole Biedroń i Rewolwerowiec zamarli w
                                                    bezruchu.Rewolwerowiec nerwowo przełknął ślinę "Byłem grzeczny czy nie?Ciekawe
                                                    czego było więcej pisałem o nowe MP3 do Mikołaja i ładowarkę do baterii.To
                                                    wkurzające tak nagle urywać w pół słowa Wiśniewskiemu". Biedroń potarł tylko
                                                    wprawnym ruchem dziurkę w podbródku,udając ,że to go niedotyczy.A na sumieniu
                                                    miał hohoho on sam wiedział ,że rózgą mu się należy. Tad tymczasem........
                                                  • johnny-kalesony Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 18:45
                                                    - Łał ... ale seksi, pewnie od Arkadiusa ... - dobiegł ledwie słyszalny,
                                                    rozmarzony szept Biedronia zza szyby.
                                                    Rewolwerowiec, również zahipnotyzowany reakcją Tada, ożywił się i
                                                    zniecierpliwiony wyszarpnął z kieszeni potfel i otwarłszy go, wystawił
                                                    zawartość przed oczy Biedronia.
                                                    Ktoś, kto kiedykolwiek widział zdjęcie Klaudii Schiffer nie może pozostać
                                                    obojętnym ...

                                                    Na tak straszliwy widok, Biedroń zakrył łokciem dłoń i w jękliwym przerażeniu
                                                    począł cofać się w kierunku barierki balkonu. Ta jednak, ponieważ była zbyt
                                                    niską, nie mogła wytrzymać jego naporu.
                                                    Biedronia przeważyło ...

                                                    Kiwając głową, ze zrozumieniem i jakimś dziwnym poczuciem dobrze spełnionego
                                                    obowiązku, Rewolwerowiec obejrzał podeszwy różowych, Biedroniowych śniegowców,
                                                    które szerokim łukiem fajtnęły w górę, w ciemności znacząc lot swojego
                                                    właściciela ku powierzchni planety.

                                                    "Biedroń vs. Matka Gaja ..." - przemknęło Rewolwerowcowi przez myśl.

                                                    Tymczasem w mieszkaniu Kazi rozgrywał się prawdziwy dramat.

                                                    Tad w nieubłaganym marszu zbliżył się do Kazi i Kingi, które całkowicie
                                                    straciły już rezon.

                                                    - Patriarchalny symbol fałszywej świadomości heteromatrixu! - trwożliwie,
                                                    niemal przez łzy zawołała Kazia i w poszukiwaniu ratunku spojrzała na Kingę

                                                    Kinga, rozpoaczliwie poszukując ratunku, wydobyła zaczytany, porządnie
                                                    zniszczony egzemplarz książki Margaret Mead i wyciągnęła ją w drżących dłoniach
                                                    w kierunku nadchodzącego Tada.

                                                    - Zgiń! Odejdź, ja ci powiadam! - zakrzyknęła

                                                    Tad podszedł jeszcze bliżej i pewnym siebie ruchem wydobył książkę z rąk Kingi,
                                                    odwrócił ją o 180 stopni i oddał właścicielce.
                                                    Teraz, lekko przekrzywiając głowę, mógł odczytać tytuł.

                                                    Nie czas jednak było na androny.
                                                    Tad, potoczywszy wzrokiem po osłupiałych z przerażenia faministkach chrząknął i
                                                    zapytał:

                                                    - Czy byłyście w tym roku grzeczne?
                                                  • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 18:49
                                                    ......bo jak nie to paseczkiem po dupeczce :-) Dokończył szeroko uśmiechawszy
                                                    się swym obleśnie rozmarzonym gębojadem.
                                                  • kocia_noga Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 19:01
                                                    A potem sięgnął do worka...
                                                  • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 19:05
                                                    Oczy naszym kobietom zrobiły się wielkie jak spodeczki.Bo Tad w swym
                                                    zacietrzewieniu pomylił worki :D
                                                  • johnny-kalesony Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 19:10
                                                    Tego już było za wiele.

                                                    Książka wypadła z rąk Kingi i z szumem gniecionego papieru rozpostarła się na
                                                    podłodze.
                                                    Kazia i Kinga wkrótce poszły jej śladem, osuwając się na kolana w bezsilnej
                                                    rozpaczy tocząc łzy skruchy i wzruszenia ...

                                                    - Przebacz ... - wyszeptała tylko Kazia i łykając gluta zwiesiła głowę.

                                                    ---------------------

                                                    - Tak ... - zadumała się Kazimiera i westchnąwszy spojrzała w oczy swojemu
                                                    odbiciu w lustrze.
                                                    Niesforny kosmyk jej długich, kręconych włosów nieustannie opadał na oczy więc,
                                                    energicznie wydmuchując powietrze z ust posłała go na swoje miejsce.

                                                    - Tak właśnie wszystko się zaczęło ... - westchnęła jeszcze raz i trzepocząc
                                                    palcami przyjrzała się swoim długim, pomalowanym na czerwono paznokciom.
                                                    Kazia wstała, wygładziła równie krwistoczerwoną, skórzaną minióweczkę,
                                                    odwróciła się i jeszcze raz spojrzała zza pleców w lustro, majtając z
                                                    satysfakcją krągłymi pośladkami w opiętej spódniczce.

                                                    W perspektywie otwartych na oścież drzwi wiodących do obszernego salonu
                                                    przemknął tłumek hałasujących w niebogłosy dzieci.
                                                    Zrobiło się cicho, po czym po chwili tą samą drogą przebiegł truchtem jak
                                                    zwykle zajęty roztrząsaniem swoich dylematów egzystencjalnych, stary wierny
                                                    jamnik Johnny, zamiatając podłogę zwieszonymi uszami.

                                                    Kazia przesunęła dłonią po szwach pończoszek i spojrzała na różowe pompony przy
                                                    swoich domowych pantofelkach na obcasie.
                                                    Puch zadrżał ledwie zauważalnie. Zadrżał od podmuchu powietrza, przywianego od
                                                    otwartych drzwi.

                                                    - Tad! - krzynęła Kazia, rzuciwszy się w kierunku drzwi.

                                                    - Wiesz, nie ugotowałam dzisiaj obiadu! Czyż to nie piękne? - rzekła zarzucając
                                                    ramiona na szyję Tada i zalotnie uginając nogę w kolanie. - Pójdziemy do
                                                    japońskiej restauracji! Oczywiście ty płacisz!



                                                    Pozdrawiam
                                                    Keep Rockin'
                                                  • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 19:20
                                                    Kazia zarzuciła Tadowi ręce na szyję,przytuliła swój policzek do jego
                                                    dwudniowego zarostu,wciągła mocno podnieconymi nozdrzami zapach Tabakory i
                                                    nagle poczuła ból.Ból przeszył ją jak ostrze noża od czubka głowy do krwisto
                                                    pomalowanych po pediciure palcach...guza miała na czole jak śliwka w wigilijnym
                                                    kompocie.O jeny zasnęłam przy stole ? Ale miałam koszmarrrrr jeny z Tadem ? Ja
                                                    i on? Jestem przemęczona.Muszę przystopować.brrrrrr
                                                  • zdanka1 Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 19:25
                                                    Huk rozbitej szyby przywrócił Tadowi świadomosc...Rozejrzal sie nerwowo...
                                                    -O Boże, to był tylko sen!!!!!!!! Piekny sen!!! - w który Tad zapadł siedząc w
                                                    przyjemnym cieple okutany w płaszcz, rekawiczki i kapelusz. Nadal znajdował sie
                                                    na tej dziwacznej Wigilii, z Kazią i Kinga w czarnych glanach i Biedroniem za
                                                    oknem ...To musialo sie zle skończyc, takie sny nie trwają wiecznie...
                                                    - Ech - westchnał Tad
                                                    A niebiosa zagrzmiały:
                                                    - Bo patrzcie i zwazcie u sibie,
                                                    że wg Bozego rozkazu
                                                    kto zasypia w domu feministki,
                                                    nie zbudzi się zywy ni razu!
                                                  • niedowiarek1 Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 18.12.05, 19:41
                                                    Z drugiej strony szkoda że to był sen a nie jawa.W tym snie może był horror ale
                                                    na jawie moze byc całkiem przyjemnie.No cóż ,pomarzyć dobra rzecz.
                                                  • johnny-kalesony Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 19.12.05, 09:40
                                                    Podmuchy lodowatego wiatru wdzierały się natrętnie do kaziowej rezydencji,
                                                    miotając zabłąkane, nieświadome swojej patriarchalnej uległości wobec
                                                    przemieszczających się frontów atmosferycznych, niewiadomej orientacji
                                                    seksualnej płatki śniegu.
                                                    Tad rozejrzał się, odzyskując świadomość.
                                                    Zimny wiatr z otworu po rozbitej szybie zaszeleścił niedbale przylepionymi do
                                                    ściany, brudnymi papierami i plakatami, wzywającymi do udziału w niezliczonej
                                                    ilości manifach.
                                                    Zimny wiatr z otworu po rozbitej szybie zakotłował się w stosach drobno
                                                    zadrukowanych papierach, niosących światu rozteoretyzowane, wałkowane na
                                                    miliony sposobów teorie genderowe.

                                                    "Moooja ciii.. tyyylko mojaaaa" - zawyła z głośników grupa Los Trabantos,
                                                    bezlitośnie fałszując na instrumentach elektrycznych.

                                                    - Nie dziwię się ... - mruknął Tad - Z twoją dbałością o urodę musisz być jak
                                                    Adam Słodowy i jego książka "Zrób to sam" ... Sama ... - dodał po chwili.

                                                    Tad zwarł uścisk na poręczach fotela, na którym siedział.
                                                    Z odrętwienia wyrwał go widok kołyszącej się tarczy odziedziczonego po
                                                    przodkach zegara, który wisiał w hallu ich willi.

                                                    - Hmm - zastanowił się - Tak też mogło się skończyć - skonstatował, czule
                                                    wpatrując się w twarz wtulonej w jego ramię Kazi.

                                                    - Tad, kocie, pójdziemy już? - zapytała Kazia drapiąc go za uchem.

                                                    - Nieodwołalnie! - nagle zawołał i odepchnąwszy nogą siodło i uprząż, które
                                                    zrzucił pod ścianą, chwycił Kazię w ramiona.

                                                    I taki mto rzeczy obrotem, Kazia i Tad posilać się w japońskiej jadłodajni
                                                    pielesze poszli. Mnie tam nie było ... niestety ...
                                                    Zapytacie zapewne - czy było ich na to stać?
                                                    Cóż, w roku 2011 świat zachodni zaczął powoli wylizywać się z lewacko-
                                                    feministycznego obłędu, jaki szalał w ciągu poprzedniej dekady pustosząc Europę
                                                    i Amerykę. Za utylizację feminizmu płacono więc naprawdę duże pieniądze, a
                                                    agentów w branży którzy z Tadem mogli się równać było raczej niewielu.

                                                    Jak już miałem okazję nadmienić - poszli sobie do japońskiej restauracji,
                                                    zostawiając mi na podłodze miskę z suchą, sypką substancją ...

                                                    Ja się nawet tak zastanawiam - czy to nie jest przejaw jakiejś dyskryminiacji?


                                                    POzdrawiam
                                                    Keep Rockin'
                                                  • zlotoslanos Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 19.12.05, 15:53
                                                    Po chwili zastanowienia się ,pożałowałem jednak Tada.Papier ryżowy,makaron
                                                    ryżowy,grzybki shitare,sos sojowy - ciemny - jakby jasny miał inny smak , masa
                                                    oleju i tylko szczypta mielonego nie wiadomo czego.Żal mi Tada już widzę jak po
                                                    tych papierowych sajgonkach zażywa Terpichol w kapsułkach,czuję zapach
                                                    mięty ,od której mnie mdli.Jakby trawy ostrej nie mógł sobie zażyć,a przecież
                                                    nie raz mu pokazywałem jak dobrze czyścić żołądek i jelita.No ale czego się
                                                    nie robi dla kobiety by jej zaimponować,nawet dochodzi do udawania,że ma się
                                                    żelazny żołądek.Nie zaryzykowałbym Espumisanem nawet gdyby taka suczka jak
                                                    Kazia połasiła się koło mnie.Et głupie te chłopy i tyle .

                                                    Co mówiąc jamniś zrobił kilka kółeczek za własnym ogonkiem,długimi uszami
                                                    umościł sobie posłanie,ziewnął podwijając język i pokazał wszystkim jak bardzo
                                                    ma wszystko w tyle.
                                                  • tomekpk Re: Epilog 19.12.05, 17:44
                                                    Z labiryntów abstrakcji tej opowieści znalazł drogę ucieczki jeden z
                                                    najczarniejszych charakterów wśród przedstawionych bohaterów. Mowa oczywiście o
                                                    Rewolwerowcu.
                                                    Upokorzony i ośmieszony znalazł lukę w alternatywnej rzeczywistości mieszczącej
                                                    się w świadomości forumowiczów. Otrząsnął się i poczuł narastającą wściekłość.
                                                    Żaden czarnuch nie będzie dymał Marcelusa pomyślał. Ręce aż rwały się do
                                                    rewolwerów.
                                                    Tuż obok stał wehikuł czasu. Wsiadł do środka i uruchomił tę piekielną maszyną.

                                                    Zlotoslanos właśnie zadała pytanie o księdza chodzącego po kolędzie, gdy w
                                                    łazience zmaterializował się Rewolwerowiec. W tym momencie zachwiane kontinuum
                                                    czasoprzestrzenne zmieniło bieg historii. Od tej pory wszystko, co zostało
                                                    opisane wcześniej zostało wymazane i zastąpiło coś innego.
                                                    Zabrzmiały dzwonki i do pomieszczenia wszedł ksiądz z ministrantami.
                                                    - Witajcie zbłąkane owieczki - powiedział duchowny - Przychodzę z polecenia
                                                    Ojca Dyrektora, aby odprawić egzorcyzmy na feministycznym diabelskim pomiocie
                                                    tutaj przebywającym. Wypędzę tego demona raz na zawsze!
                                                    Kazimiera i Kinga popatrzyły na siebie, uśmiechnęły się z politowaniem i zza
                                                    długich płaszczy, (po co u licha im płaszcze w domu?) Wyciągnęły karabiny. W
                                                    jednej sekundzie Ksiądz został przerobiony na ser szwajcarski. Zatańczył w rytm
                                                    wystrzałów i siłą odrzutu wypadł przy wturze rozbijającego się szkła przez
                                                    balkon nad głową Biedronia który w innej rzeczywistości miał zrobić to samo.
                                                    - Hahahaha - zawyła Kazimiera
                                                    - Hahahaha - wtórowała Kinga
                                                    Na fotelu siedziała nestorka Capo de tutti capi Zlotoslanos.
                                                    - Dobra robota dziewczyny - powiedziała z dumą - teraz czas wracać do sprawy
                                                    Tada.
                                                    Tad jednak był dzieckiem szczęścia. Przeznaczenie sprawiło, że odegrał w
                                                    dalszej opowieści niewielką rolę.
                                                    - Witajcie maleńkie - powiedział twardy głos.
                                                    Kobiety osłupiałe odwróciły się w kierunku przedpokoju a tam stał oparty o
                                                    ścianę uśmiechnięty rewolwerowiec. W ustach mamlał wykałaczkę. Spod ronda
                                                    kapelusza bieliły się wykrzywione w triumfalnym geście pałające żądzą zemsty
                                                    złośliwe i pewne oczy snajpera.
                                                    Kazia nie zdążyła nawet mrugnąć, gdy w jej czole pojawiło się trzecie oko.
                                                    Kinga próbowała zwiać, ale nie zauważyła ściany i walnęła w twardą wielką
                                                    płytę. Masakra nie miała końca.

                                                    Na pobojowisku pozostał tylko obraz nędzy i rozpaczy. Ale co do diabła.
                                                    Rewolwerowiec kogoś oszczędził! Niezwykłe! W fotelu niewzruszona siedziała
                                                    Zlotoslanos (nie licząc Tada który zastanawiał się jak najdyskretniej zmienić
                                                    portki).
                                                    - Wszystko poszło zgodnie z planem mój najdroższy - powiedziała przyjaźnie - Od
                                                    dziś będziesz moim jedynym. Mogę cię wiele nauczyć. Zdradzę ci wszelkie sekrety
                                                    mojej organizacji. Dam kasę i samochód i wreszcie kobiety cię uszanują.
                                                    Kochankowie utonęli w uścisku. Zlotoslanos nie widziała jednak na opartej na
                                                    jej ramieniu twarzy Rewolwerowca błysku w jego oku. Co on do diaska oznaczał?


                                                  • zlotoslanos Re: Epilog 19.12.05, 19:05
                                                    Rewolwerowiec jeszcze raz błysnął szklanym z ubezpieczalni okiem.Tylko on
                                                    wiedział,że jest uwięziony w powtarzającej się czasoprzestrzeni.Nastał nowy
                                                    dzień Świstaka.Codziennie rano ,bułkę maślaną ,popija kawą,nad gazety plamą
                                                    (Super expres),wie co ma robić,po co się głowić,szklanką o ścianę rzuca ,chce
                                                    wychodzić...A byłem tak blisko końca dnia - myślał wściekły( chociaż myślenie
                                                    nie było jego mocną stroną)ubierając ciepłą czapkę i szal usztrykowany ściegiem
                                                    ryżowym. Na dworze mróz ściął mocno ,zabielone chodniki skrzypiały pod butami
                                                    przechodniów.Szare,betonowe horyzonty odbijały się ciemniejszym odcieniem
                                                    szarości od skrzącego się w słońcu śniegu.Przeważnie bywa,że epilog wieńczy
                                                    dzieło.Niestety podstępny wehikuł czasu ,którym szczycił się
                                                    dotychczas ,wrzucił go wprost na przeciwko parującej porannej jajecznicy z
                                                    dwóch jajek.Złota jest noc - wspomnienie złotych żółtek jaj na spodeczku nie
                                                    dały mu o tym zapomnieć.- No sikaj Johnny szybko i do domu,bo zimno....muszę
                                                    wymienić gazety w butach.
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Epilog 19.12.05, 20:35
                                                    -Ku.. mać - wrzasnął Biedrń z balkonu, gdyż zapóżniona wrona spuściła kał na
                                                    jego śliczną, opiętą kurteczkę z logo "Arcadius" - ku.. mać, ja nie blużnię,
                                                    ale na to to nie mogę patrzeć. Czy ta Wigilia wreszcie ruszy do przodu i coś
                                                    sie zacznie dziać czy wciąz macie zamiar palić to świństwo, od którego nie ma
                                                    czym oddychać, i które funduje Wam rzeczywistośc równoległą ? - Biedroń skrzywił
                                                    sie zbólem - chłopaki- jęknął do stojacej pod oknem grupy gejów - chłopaki
                                                    włazić na góre i zarbać im ten haszysz, którego Tad naprzynosił pod płaszczem!
                                                    - Robi się, Biedro - krzyknęli chłopcy z doły i wokół zabrzmiało "I will
                                                    survive" Glorii Gaynor, które zawsze poprzedza najaz lobby pubu Gejland w rózu!
                                                  • zlotoslanos Re: Epilog 19.12.05, 21:23
                                                    -Ptaki słają na szczęście - krzyknęła podekscytowana ziołem Kazia - Biały
                                                    walc ,panie płoszą panów Tad odbijany - Posuwistym krokiem posunęła do Tada.
                                                    Biedroń strzepnął z obrzydzeniem resztki guana,które na nieszczęście skapły na
                                                    różowe śniegowce.Jak pech to pech.Zioło mnie nie kręci.Lewatywa z wina co
                                                    innego.Czystość przede wszystkim a przy tym ile przyjemności.
                                                    Tymczasem w równoległej czasoprzestrzeni ,wyrzucony poza nawias wspaniałej
                                                    imprezy ,zmarznięty Rewolwerowiec patrzył na drżącego jamnisia i obmyślał
                                                    zemstę - Przysunę Biedroniowi z biodra, wyskoczy cham z różowych butów.Mój
                                                    numer.Skończy się obkładanie butów Gazetą Wyborczą.
                                                  • tomekpk Re: Epilog 19.12.05, 21:37
                                                    Ale nagle! Wpadł do jednak myślącej głowy Rewolwerowca pewien plan! Wyciągnął
                                                    komóre i zatelefonował do kogoś.
                                                    Po dziesuięciu minutach wytrysła zza zakrętu karetka na sygnale. Zatrzymala się
                                                    obok z piskiem opon. Drzwi się rozzsunęły i kogo zobaczył.
                                                    - Przyjacielu! zawołał - Gdzieś ty bywał
                                                    - Obecnie mieszkam w Tworkach. Super jazda.
                                                    - A to z tyłu to, co?
                                                    - W ramach rehabilitacji leczy się mnie zaspokajaniem moich pragnień.
                                                    Z karetki wyszły dwie nagie kobiety z ogromnymi strzykawkami.
                                                    - Ale co to jest?! - Rewolwerowiec był zdumiony.
                                                    - Policja seksualna
                                                    - A więc osiągnąłeś cel przyjacielu
                                                    Kobiety stanęły obok przybyłego przyjaciela Rewolwerowca
                                                    - Razem ruszymy na Biedronia o odradzające się feministki. Urwiemy łeb tej
                                                    hydrze.
                                                    Ruszyli.
                                                    Pielęgniarka szepnęła do ucha nieznajomego
                                                    - Do boju Forum101
                                                  • niedowiarek1 Re: Epilog 19.12.05, 21:39
                                                    A kit z takim szczęściem.Tyle trawy poszło się walić.Teraz znowu trzeba będzie
                                                    nowego speda kombinować.Tyle dobrze że nie zauważyli fiolki którą miał pomiedzy
                                                    klejnotami.Wzieła Tadzia do tańca ,przytuliła się mocno,Tad zaś cichutko jej
                                                    do ucha zaśpiewał.To ostatni taniec dzisiaj,choć juz ranek swita,czy zatańczy
                                                    pani Kazia młody Tadzio spytał? Kazia zapomniała o swoich zasadach i
                                                    rozanielona ,zawołała.Zjadła bym śledzia.
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Epilog 19.12.05, 22:01
                                                    Biedroń przeciągnął sie z sexy błyskiem nowej plomby w górnej czwórce od Doktora
                                                    Mareczka, z super owłosioną klatą, który to pochylał się nad jamą gębową
                                                    Biedronia raz na 6 m-cy.
                                                    - Po sledziach śmierdzi z ust- jęknął - a na dodatek Tad naszprycowal je kwasem.
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Epilog 19.12.05, 22:05
                                                    Kazia juz chciała coś sprostować, gdy nagle rozległo sie pukanie do drzwi...

                                                    -CBOŚ- otwierać - rykneło coś zza drzwi....

                                                    Uczestnicy imprezy, łacznie z zaćpanym Rewolwerowcem , który śnił na podłodze o
                                                    seks pogotowiu, znieruchomieli...
                                                  • niedowiarek1 Re: Epilog 19.12.05, 22:10
                                                    Do mieszkania wtargnęli faceci w czarnych kominiarkach i w czarnych
                                                    suntannach.Co tu jest za bajzel.ładować wszystkich do suk.Nagle
                                                    jeden,widocznie szef spec grupy zobaczył Kazie.To sie w pale nie mieści jak
                                                    mówił policjant kiedy mu w dawnych czasach baba cielęcine do domu
                                                    przynosiła.Pani tutaj?
                                                  • zlotoslanos Re: Epilog 19.12.05, 22:14
                                                    - A przecież trwają próby do Szansy na sukces.Latka lecą złota z tą dykcją mus
                                                    popracować jeśli nie chcesz by Ci powiedzieli - jesteś najsłabszym
                                                    ogniwem.Musisz odejść.HAHAHA - zaśmiał się rubasznie policjant ze średnim
                                                    wykształceniem z Zielonki pod Warszawą.
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Epilog 20.12.05, 00:11
                                                    -Phfi..-odburknęła Kazia- sadzę, że to ty jesteś zwiędlym badylem w tym bukiecie...
                                                    Tymczasem znieruchomiały Biedron usmiechnął się w rozmarzony sposób na widok
                                                    zmasowanej , umięsnionej grupy w kominiarkach
                                                    - Dura lex, sed sex- jeknął:)
                                                  • zlotoslanos Epilog po przebudzeniu-jeszcze dwa dni i freeeeeee 20.12.05, 19:40
                                                    Spałam,prześpię życie.
                                                    Śniła mi się totalna wigilijna apokalipsa.Kler pod pachę z gejami, gliny z
                                                    feminami w glanach i mini spódniczkach,rewolwery,strzykawy,śledzie.Społem
                                                    palono zioła.Atmosfera duszna od sexu,ociekająca od pożądania.Mój nieodżałowany
                                                    pies powrócił do mnie pod postacią super przystojnego rock'n'rollowca w
                                                    kalesonach - zima,sunia miała kubraczek w kratę,teraz z konieczności te
                                                    kalesony.Fatalne zauroczenie marzyło o różowych śniegowcach.Dlaczego różowe? To
                                                    mój ulubiony kolor.Fota najbrzydszego doga świata zamiast świątecznej
                                                    pocztówki.Seniszyn głos zmienia,niektórzy politycy chętnie przeszczepiliby
                                                    sobie twarz ze wstydu lub zaryzykowali przeszczepem mózgu,planując świetłaną
                                                    przyszłość . Zniszczyć wroga,macki mafii wniknąć w jej struktury,poznać od
                                                    środka.Klina -klinem.Zmienić płeć,atrybut męskości potraktować jak odstającą
                                                    pochewkę strzykającą życiem na prawo i lewo.Poczuć zapach kobiety.Być
                                                    nią.Zrozumieć.
                                                    Czy to też we śnie było? Ulotki z dworcowego kościoła : kto nie wpuści po
                                                    kolędzie,nie da datku bay,bay z pogrzebem kościelnym " kto się bawi księdza pod
                                                    budkę ,bo za minutkę zamykam budkę ...".Żyję popełniając ten sam jak recydywa
                                                    grzech,ekskomunika dla takich jak ja.Nie wolno mieć non stop tego samego
                                                    faceta.Nie wolno wiedzieć,że się grzeszy.Ten pogrzeb katolicki (rym do cycki)-
                                                    akurat świeżo po zakupie grobowców taka wieść chiobowa siet.Zemsta Rydzyka za
                                                    brak wpływu na RM. W stolicy 1/4 nie przyjmuje księży po kolędzie i jest ok
                                                    ale góry pozazdrościły morzu - umarł król - niech żyje król.Nawet malutkie B-B
                                                    ma swojego Jankowskiego.Sen o dostępie do morza,do bursztynowej komnaty and
                                                    ołtarza?
                                                    Ktoś to przepowiedział,będę opowiadała swe sny.Historia zatoczyła koło niczym
                                                    feminizm w pralce bębnowej.
                                                    A tymczasem paczka została wysłana - koszulka 98cm,na którą materiał
                                                    wygoniono 600km od domu,szyta 3 dni,odprasowana ,obłożona płytą
                                                    Enji,bielizną,przyrządem antychrapaczforman,katalogi,katalogi do ...jak to evi
                                                    powiedziała " zaskakującego obrotu internetowych przyjaźni "
                                                    Okna umyte,zakupy zrobione,rum Tuzemski 50% czeka,choinka w ostatniej
                                                    chwili,by oczu zazbytnio nieoswoić widokiem,opłatki od tych,których nie
                                                    pomieści stół,sianko z Ostrego , grosz pod obrus i mój pan z królikiem zamiast
                                                    ryby pod pachą :-)
                                                    Moje życiowe motto nad tym wszystkim , zawieszone w próżni " Obiecane
                                                    prezenty,na które za długo się czeka przestają być mile widziane " . Ot
                                                    feminizm.
                                                  • tomekpk Re: Epilog. Refleksja Rewolwerowca. 20.12.05, 20:43
                                                    - Stary! - powiedział Forum101 - Po kiego grzyba chcesz walczyć? Choć do mojej
                                                    karetki a znikną wszelkie twoje problemy!
                                                    Rewolwerowiec spojrzał na niego na pielęgniarki i uśmiechnął się.
                                                    - Dobra. Już mam dość walki.
                                                    Razem weszli do karetki pogotowia seksualnego.
                                                    Po chwili karetka zaczęła drżeć, po czym zaczęła nadymać się jak balon to
                                                    opadać jakby wypompowano z niej powietrze. Trwało to około godziny a ze środka
                                                    dobiegały coraz głośniejsze wrzaski. Nareszcie w punkcie kulminacyjnym orgii
                                                    karetka rozkraczyla się na jezdni jak flak. Z uchylonych szyb, rury wydechowej
                                                    i pękniętej chłodnicy wypłynęla supergęsta sperma życia.
                                                    Drzwi się uchyliły i z wnętrza wyszedł usmiechnięty od ucha do ucha
                                                    Rewolwerowiec. Jednaj uśmiech nagle zgasł.
                                                    Niczym wyrzut sumienia znikąd pojawiła się Gotlama z książką Huxley'a w dłoni.
                                                    - I ty śmiesz mówić o pożądaniu? Zawiodłam się na tobie. - mówiąc to wyciągnęła
                                                    z kieszeni dwie pary kresek i cisnęła w niego. Kreski poszybowały w powietrzu i
                                                    zawisły obok Rewolwerowca tworząc cudzysłów.
                                                    Rewolwerowiec uklęknął na kolanach i złapał się za głowę.
                                                    - Ależ ja byłem głupi! - zaryczał
                                                    Na balkonie obok zdruzgotanego faktem że Rewolwerowiec to jednak hetero
                                                    Biedronia wyrosła dostojna postać Zlotoslanos. Patrzyła smutno na straconego
                                                    człowieka.
                                                    - Ja rzeczywiście szybciej robię niż myślę - powiedział i zapłakał nad swoim
                                                    usranym losem.
                                                    Położył się na asfalcie i roztopił. Pozostał już tylko kapelusz i szklane oko.

                                                    KONIEC
                                                  • tad9 DOŚĆ !!!! 20.12.05, 21:21
                                                    Czuję się winny. Przeklinam dzień, w którym wpadłem na pomysł uruchomienia tej
                                                    piekielnej machiny literackiej. Spodziewałem się wiele, liczyłem na - bo ja
                                                    wiem? - coś w typie "Śmierci w Wenecji", a co dostałem? Tanie, ba! najtańsze
                                                    schematy z literatury klasy B i filmów klasy C, słowem - wielkie G!, coś na co
                                                    wypadałoby spuścić zasłonę milczenia (by już nie mówić o spuszczaniu wody), ale
                                                    jeśli ja będę milczał, kamienie krzyczeć będą: DOŚĆ. Zamilknijscie. Zanim nie
                                                    będzie za późno, chociaż może już jest ...
                                                  • tomekpk Re: DOŚĆ !!!! 20.12.05, 21:25
                                                    Nie lubisz starych filmów Sergia Leone? W tym kiczu kryło się arcydzielo i tak
                                                    jest z tą powieścią.
                                                  • totalna_apokalipsa Re: DOŚĆ !!!! 20.12.05, 21:32
                                                    Tad, pŁRosić oczywiście mozesz - westchneła Kazia- ale nie oznacza to, że
                                                    życzenie Twoje zostanie spełnione.
                                                    - bo widzisz Tad- Kinga zaciągnęła sie popularnym , który sama skręcala
                                                    pieczołowicie co ranka - bo widzisz Tad, tak to jest, że teksty zyją włąsnym
                                                    zyciem , kiedy zostaną napisane i tej piekielnej machiny nie sposób zatrzymać

                                                    HA, HA, HA - rozesmiały się niebiosa, na których znienacka pojawiła się tęcza.
                                                    _ No i niebiosa sa z nami_ usmiechnął sie Biedroń
                                                  • niedowiarek1 Re: DOŚĆ !!!! 20.12.05, 21:47
                                                    Tad ne pękaj nawet nie wiedziałeś w co sie pakujesz.Wyobraznia jest taka
                                                    niewiadomą że nie sposób jej przewidzieć.Ale dzięki Twojemu wspaniałemu
                                                    pomysłowi ubawiliśmy sie do łez.Nie bierz tego do siebie,chciałeś to masz.Ale
                                                    jeżeli chciałbyś abyśmy napisali drugi tom tej opowieści to daj znak,a twoje
                                                    zyczenie będzie spełnione.
                                                  • zlotoslanos Errata do refleksji Rewolwerowca 20.12.05, 21:32
                                                    W ostatnim rozdziale z przyczyn technicznych wkradł się błąd. Końcowe zdanie "
                                                    Położył się na asfalcie i roztopił. Pozostał już tylko kapelusz i szklane oko."
                                                    Powinno brzmieć " Położył się na asfalcie i roztopił. Pozostał już tylko
                                                    kapelusz , szklane oko i rewolwer.A obok porządnie w kostkę złożone
                                                    ubranie.Nie ma lepszego leku na nudę niż rozebrać się i pilnować ubrania".
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Errata do refleksji Rewolwerowca 20.12.05, 21:34
                                                    - Kułr wa, to jest przez to, że mamy ślepego kołrektora w łredakcji - dodała
                                                    Kazia...
                                                  • zlotoslanos Re: Errata do refleksji Rewolwerowca 20.12.05, 21:37
                                                    Opieszały jakiś taki po 60 postach Dość mówi? Podkręcił mnie tym Dość .Bo jak
                                                    mężczyzna Nie mówi to znaczy Tak :-)
                                                  • niedowiarek1 Re: Epilog. Refleksja Rewolwerowca. 20.12.05, 21:35
                                                    Posłowie.

                                                    I tak kończy się opowieść wigilijna.Jedni mają zbyt wysokie marzenia i potem
                                                    legaja na czarnym asfalcie majac nadzieje że wejdą do klanu wielkiego
                                                    ojca ,który zagarnia zagubione owieczki do swojego stada dając im troche trawy
                                                    aby nie zapomnieli ze są kłapouchami,a którzy za tę wiązkę dana im zrobia
                                                    wszystko.Innych czerwoni bracia będą się starali przekonać że jednak Manitu
                                                    jest ich wybawcą.Jednak nie ma kogoś kto by nawrócił Kazię, to daremny trud.
                                                  • zlotoslanos Re: Epilog. Refleksja Rewolwerowca. 20.12.05, 21:39
                                                    Na całe szczęście po Posłowiu ,Epilogu czy Interludium i erracie istnieje
                                                    jeszcze Tom II :-)
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Epilog. Refleksja Rewolwerowca. 20.12.05, 21:41
                                                    Który otworzyła Kazia z trzaskiem skórzanej okładdki i zakrztusiła się od kurzu...
                                                    -Wow, starodruk - syknęła
                                                  • tomekpk Re: Epilog. Refleksja Rewolwerowca. 20.12.05, 21:42
                                                    ::::::::::::))) znakomity pomysł. To co Zlotoslanos. Napisz prolog.
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Epilog. Refleksja Rewolwerowca. 20.12.05, 21:46
                                                    Wstawał poranek , pierwszy dzień świąt. Warszawa toneła w 1,5 metrowych zaspach
                                                    śniegu.
                                                  • evita_duarte Re: Epilog. Refleksja Rewolwerowca. 20.12.05, 21:45
                                                    zlotoslanos napisała:

                                                    > Na całe szczęście po Posłowiu ,Epilogu czy Interludium i erracie istnieje
                                                    > jeszcze Tom II :-)



                                                    Tadow dziewiec a tomow tylko dwa??? oburzyla sie Kazia.
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Epilog. Refleksja Rewolwerowca. 20.12.05, 21:47
                                                    Kazia, nie siej defetyzmu - jak beą dobre, to jeszcze Wyborcza nas pchnie na
                                                    głębokie wody..może nawet "polecane"??????:))))))))
                                                  • tomekpk Re: Epilog. Refleksja Rewolwerowca. 20.12.05, 21:49
                                                    Totalna a jak się podzielimy tantiemami?
                                                  • evita_duarte Re: Epilog. Refleksja Rewolwerowca. 20.12.05, 21:51
                                                    totalna_apokalipsa napisała:

                                                    > Kazia, nie siej defetyzmu - jak beą dobre, to jeszcze Wyborcza nas pchnie na
                                                    > głębokie wody..może nawet "polecane"??????:))))))))



                                                    U mnie jest juz w ulubionych:P
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Epilog. Refleksja Rewolwerowca. 20.12.05, 21:55
                                                    Tak więc wstawał wciąz ten poranek , pierwszy dzień swiąt a Warszawa wciaz
                                                    tonęła w 1,5 metrach śniegu...
                                                  • zlotoslanos Re: Epilog. Refleksja Rewolwerowca. 20.12.05, 22:01
                                                    A na Południu bez zmian.Wiatr południowozachodni przyniósł ciężkie ołowiane
                                                    chmury.Spadł chłodny ,grudniowy,mokry śnieg....buty przemoknięte,gazety weń
                                                    przesiąknięte rozmoczoną zmarzliną,karpie od 11 - 12 zł.Szeroko otwierały ze
                                                    zdziwienia oczy.A przechodnie nie mieli nawet ochoty rzucić im prosto w
                                                    otwarty pysk kiepa po Klubowych.
                                                  • zlotoslanos Bonus 20.12.05, 21:53
                                                    Kazia poprawiła niesforny lok.
                                                    -Szowinistyczna galareta wkręciła celowo nazwę feminizm w tytuł
                                                    powieści.Polecanych nie puszczą.On wiedział co robi.Dość - wyrzucił gdy
                                                    niebezpiecznie zaczęto go pomijać w powieści.Pojawił się już bez peleryny za to
                                                    z przytupem - dość u haha u haha nasza zima nasza zła.
                                                  • zlotoslanos Re: Bonus 20.12.05, 21:56
                                                    A rewolwerowiec jednak płeć zmienia ,przepoczwarza się,poczuć zapach kobiety -
                                                    od środka ,to jest to-" jak się podzielimy tantiemami".Już kasa zaczęła
                                                    swędzieć,typowe,kobiece :-) I MNIE POMINĄŁ DO DIASKA PRZY PODZIALE DUTKÓW !!!
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Bonus 20.12.05, 21:58
                                                    Po raz trzeci wstawał wciąz ten poranek , pierwszy dzień swiąt a Warszawa wciaz
                                                    tonęła w 1,5 metrach śniegu...
                                                    - jsk sie oś nie ruszy, to śnieg się stopi, a Tad postawi na swoim!!!!- huknęły
                                                    niebiosa
                                                  • zlotoslanos Re: Bonus 20.12.05, 22:02
                                                    A na Południu KUNAAAAAA bez zmian.Wiatr południowozachodni przyniósł ciężkie
                                                    ołowiane
                                                    chmury.Spadł chłodny ,grudniowy,mokry śnieg....buty przemoknięte,gazety weń
                                                    przesiąknięte rozmoczoną zmarzliną,karpie od 11 - 12 zł.Szeroko otwierały ze
                                                    zdziwienia oczy.A przechodnie nie mieli nawet ochoty rzucić im prosto w
                                                    otwarty pysk kiepa po Klubowych
                                                  • evita_duarte Re: Bonus 20.12.05, 22:03
                                                    Tad na swoim?? Nigdy!!! Krzyknela Kazia. Wyeliminujmy wszystkich dziewieciu a
                                                    pozniej policzymy dutki...
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Bonus 20.12.05, 22:07
                                                    Dziewięciu? Znaczy Tady są klonowane?- biedroniowi cos zaświtalo w głowie...
                                                  • tomekpk Re: Recenzje 20.12.05, 22:06
                                                    Time "Grupa osób z polskiego forum feminizm napisała bestseller na miarę Kodu
                                                    leonarda i arcydzieło na miarę Ulissesa!"

                                                    Nasz dziennik "Na stronach Forum Feminizm powstał potworny paszkwil
                                                    ośmieszający księży i Ojca Dyrektora. Wierni. Zjednoczmy naszą mocherową
                                                    koalicje i otoczmy w ramach protestu księgarnie. Każdego z zakupioną powieścią
                                                    fotografujcie i rzucajcie jajami"

                                                    Ozon "Rewelacyjna literatura która wejdzie trwale w historie. Postać
                                                    Rewolwerowca to kwintesencja męskości"

                                                    GW "Powieść definiująca i rozliczająca to pokolenie, to jego posąg".
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Recenzje 20.12.05, 22:10
                                                    Kazimiera Szczuka "Ksiazki najlepsze" : Tak, to jest moja biogłrafia wigilijna...

                                                    Lambda : "Przygody Roberta Biedronia z lobby hetroseksualnych Polaków pchneły
                                                    nas do zorganizowania marszu w celu ochrony naszego rozrywanego przez wszystkich
                                                    , pięknego Robcia!!!"

                                                    Zieloni: "Ae nie jedli tam karpi, palili zioło! Jesz karpie, jestes morderca!!!"
                                                  • zlotoslanos Re: Recenzje 20.12.05, 22:13
                                                    Tv Trwam - Za każdą zakupioną a zwróconą nam książkę - odpust zupełny.
                                                    W niedzielę po sumie uroczyste podpalenie stosu.Celebrować będzie to zdarzenie
                                                    Ojciec Dyrektor i Siostry Sekretarki .A dziś już zebranym mówimy serdeczne
                                                    Ludź Zapłać i zapraszamy jutro.
                                                  • evita_duarte Tymczasem 20.12.05, 22:18
                                                    Tymczasem biedron nadal zastanawial sie nad fenomenem dziewieciu tadow. Skoro
                                                    jego mozna sklonowac to moze i Rewolwerowca...
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Recenzje 20.12.05, 22:20
                                                    "Warto rozmawiać" Pospieszlski : yyy...aaa..yyy...czy, yy..czy takie rzeczy
                                                    powinny ..yyyy..bezkarnie ...dziać sie , mieć miejsce , w ogóle byc w
                                                    internecie? To jest debata na ten temat, na temat tego,własnie tego co działo
                                                    się na forum "Feminizm" w portalu "Gazety Wyborczej"

                                                    Radio Maryja , anonimowy słuchacz:
                                                    - Wyborcza to Zydy i siedlisko grzechu, do gazu , morduja nienarodzonych w
                                                    internecie!!!
                                                    - Bóg zapłać- ojciec Zenon
    • johnny-kalesony UWAGA!! NOTA BIBLIOGRAFICZNA-wyłączone z narracji 21.12.05, 01:21
      Obiecuję Wam, jako przecież posiadacz dumny sieciowych włości, komentujących
      wydarzenia na forum Feminizm, że sława tego twórczego wysiłku nie zaginie.

      Tadziu - zwracam się do Ciebie - dlaczegoś nie zadowolon? Strumienie
      świadomości, postmodernistyczne schematy narracyjne, szkatułki powieściowe
      krzyżują się aż miło! Melanże wte i wewte się odbywają ...
      A dlaczego "Śmierci w Wenecji" oczekiwałeś? Przecież tam aż kipi od tego, co
      podstępnie przez feministyczne lobby może być wykorzystane, czyli od
      homisiowatości - i to jeszcze pedofilnej ...

      Pozdrawiam
      Keep Rockin'
      • zlotoslanos Re: UWAGA!! NOTA BIBLIOGRAFICZNA-wyłączone z narr 21.12.05, 15:03
        Zerknąwszy w tę celną notę bibliograficzną ,dumny z siebie Tad powiedziałł - a
        jednak,mimo wszystko mój dobry pomysł jednak wypalił.Po czym chrząknął i
        głośno krzyknął :
        - Otwórz mi piwo kobietoooooo!
        - Już lecem Tadzik - odkrzyknęła zadowolona Kazia,wycierając ręce utytłane
        mąką wyszczerzyła metaliczne zęby - otwieracz Tadzik niese ,kochany .
        Pomna swej misji feministycznej - równość płci nade wszystko, skoro mężczyzna
        uzurpuje sobie prawo do otwierania drzwi przed kobietą to przywilej otwierania
        piwa mężczyźnie zarezerwowała kobietom.Krzewi i wdraża,lansując ku wygodzie
        gustowny pamiątkowy otwieracz nazębny zakupiony na wczasach w Mielnie.
        -A co ty Tadzik taki zadowolony Ha ? Pierogów zrobię ci z mięskiem,dziś mam
        gęstą ,lepką ślinę dobrze będą się lepiły kochany,coś mam katar i mnie gardło
        popiekuje.
        - Schabowego bym zjadł.Z kapustką.Na gorąco - odrzekł Tadzik z marsową
        miną,między jednym a drugim łykiem Tatry Pils ( bowiem głowa już nie tak mocna
        by przyjmować Tatrę Mocną )
        - A to się dobrze składa , ubijem cym prędzej - W te słowa Kazia wróciła do
        kuchni bowiem smycz na nodze i tak dalej nie puszczała.Zacisła mocno zęby jak
        kombinerki,obcęgi,kleszcze w mocnym , żelaznym uścisku i sykła - Co za
        skułwysyn je..ny, h..j mu w glany....
        • totalna_apokalipsa Powrót do narracji - dalszy ciąg historii 21.12.05, 16:03
          Tak więc pzrez całą noc(!) wstawał poranek, pierwszy dzien świąt, a w Warszawie
          lezały 1,5 metrowe zaspy śniegu. Zaćpane towarzystwo powoli dochodzilo do siebie.
          - Nie byłem na Pasterce- westchnał Tad pzrecierajac zaropiałe oczy i złazać ze
          stołu na którym spał
          - No to stara tym razem już na pewno weżmie mnie za łeb i pomysli, że mam
          kochankę- westchnał członek CBŚ z Zielonki pod Warszawą mający mature i stopień
          inspektora czy czegoś tam(sam już nie pamietał czego, po roszadach kadrowych...)
          - ou, nie ma ktoś kremu nawilżającego, Boże jak ja wyglądam!- westchnał Biedroń
          gapiac sie w zapyziałe lustro i oceniając spustoszenie, jakie na jego cennej
          twarzy poczyniła nocna impreza.

          Dzwonek do drzwi obwieścił przybycie gazeciarza, którego Kazia wynajmowała na
          spółkę z Zielonymi jako gońca, po tym jak wykupiła go z Poudniowo amerykańskiej
          plantacji bananów .
          Na stole pojawiła się Wyborcza. Mieszkańcy leniwie złazili z miejsc , gdzie
          lezeli, niektórzy usiłowali sie myć...gdy nagle rozpaczliwy krzyk przesz\yl
          powietrze.
          To krzyczała Kazia:
          - O żesz ty kułrwa , tak nie można!!!!!!!!
          Wszyscy podbiegli do stołu:
          Pierwsza strona "wyborczej " krzyczała:
          "Policjanci CBŚ na orgii u feministek wraz z Biedroniem i tajemniczym posłem UE.
          Kompromitujace zdjęcia mówią same za siebie!!!!!!!!!!"
          A zdjecia przedstawiały Kazimierę, Kingę . Biedronia, CBŚ i Tada w kapeluszu w
          oglnym demobilu, degrendoladzie,oparach haszyszu i co tam jeszcze się da, tak ze
          ponoć sam guru Michnik usmiechnał sie pod wasem..."
          • totalna_apokalipsa Re: Powrót do narracji - dalszy ciąg historii 21.12.05, 16:08
            - No to mamy aferę na cały kraj... - uśmiechnał sie myjąc zęby ulubiony kolega
            Biedronia z klubu "Gejland w różu"

            A niebiosa zagrzmiały:
            No to niezłe jaja,
            Tad , gdzieś ty się szlajał?
            Wyborcza donosi,
            że premier cię prosi!!!

          • zlotoslanos Powrót do narracji - dalszy ciąg historii Polski 21.12.05, 16:15
            A jak skończył się uśmiechać ,syknął : bezbezbezbezzeeeeE..eEe..EE..e
            mnnnnnnnnyi.i..yiy..yy.ie? PaA..aa...adlilinainaina ta
            Kaa...A...aazi.naina.Zarzucił ciepły cweter na stetryczałe plecy i zbiegł(
            jeśli biegiem to można nazwać ) dwa piętra niżej.Dzyn-dzyn-dzyn.Zaświergolił
            dzwonek u drzwi Tada:
            - Siema ziomal.Cze chłopie co je? - odwrócił Tad głowę w stronę wnętrza
            mieszkania i krzyknął,po uprzednim odchrząknięciu - Otwórz piwoooooo
            kobietoooooo.Gościa mamy.
            - No nooo nie..eee..wiem czy siema ziomuśuś - wystękał M.

            Przyszedł czy nie przyszedł? Oto jest pytanie.Kto do kogo? Powiedział czy nie
            powiedział? No bo było siema czy nie? Kaczor wnet wypowie się.
            • zlotoslanos BY TO SZLAG TRAFIŁ - Tad się wściekł ostatecznie 21.12.05, 17:59
              Po ciężkiego grzyba pisałem do nietakiejsamej? Po jasną cholerę prosiłem o
              niekasowanie wątków?Teraz mam.Co chciałem.Ale jestem głupi.
              Na samą myśl ,pamiętnych liter robiło mu się niedobrze :

              "Wczoraj skasowano trzy moje wątki. Nie chodzi o mnie! Przyzwyczajony do
              przeciwności losu pogodzę się z tą stratą. Idzie o innych. Wyobrażam sobie jak,
              na przykład Złotonos, wchodzi na forum, szuka swojego ulubionego wątku, szuka
              coraz bardziej rozpaczliwie, i - nie może go znaleźć. Serce kraje się na taki
              widok. Te trzy skasowane wątki, to trzy śmiertelne rany. Tak! Popełniono
              morderstwo. Zabito Wolność. Tam, gdzie jeszcze niedawno baraszkowała swobodna
              myśl, dziś rozsiadły się cenzorskie nożyce i knebel. Nad forum Feminizm zapadła
              noc. A z głębi tej nocy słychać pytanie: DLACZEGO? Niestety - oprawcy milczą...
              Czy to już koniec? Czy Wolność raz złożona do grobu pozostanie w nim na zawsze?
              Nie traćmy nadziei! I na naszej ulicy zaświeci jeszcze słońce - jak mawiał
              pewien mąż stanu. Tyranie nie są wieczne! Walka będzie ciężka. Nie mogę obiecać
              bojownikom tylko krew, pot i łzy, ale - ZWYCIĘŻYMY !!!

              Front Wyzwolenia Forum Feminizm "

              Do tego ten patos,etos,dymagogia,złoty nos i naginanie faktów.Literatura przez
              o z kreską.A pozdrówcie mnie przez wielkie G - pomyślał,po czym rozchylił
              ręcami jak Mojżesz,ciężką atmosferę powietrza i stworzonym korytarzem bezcłowym
              szybko przemierzył zaistniały dystans dzielący go do drzwi.Dup.I tyle go
              widzieli.
              • evita_duarte Nie ucieknie mi... 21.12.05, 18:57
                Musze go dorwac, pomyslal Biedron zacierajac rece, tajemnica dziewieciu musi
                zostac odkryta a wtedy... wtedy sklonuje Rewolwerowca na wlany uzytek.
                • totalna_apokalipsa Re: Nie ucieknie mi... 21.12.05, 19:38
                  -chłopaki, wtawać, gonimy go! - Zakrzyknał Biedroń i szybko wskoczył w powstały
                  korytarz czasoprzestzreni...Nikt w domu Kazimiery nie wątpił wszak w
                  postmodernistyczny fakt, iż zyjemy w Matrixie, wszystko to jest Matrixem, co
                  potwierdzono ogólnie wyciągając komórki a`la Matrix i dzwoniąc gdzie sie da, aby
                  sprostować informacje "wyborczej"...
                  • totalna_apokalipsa Re: Nie ucieknie mi... 21.12.05, 19:45
                    -Niebezpiecznie zbliżamy się ku granicy 100 postu w Matrixie - pomyślał Biedroń
                    goniąc Tada i przeglądając sie wystawach sklepowych, bo co tu duzo gadać,
                    chłopak się sobie podobał, jak również podobał się piszącej te słowa
                    Apokalipsie, które nadciągała powoli nad ten kraj , burakiem i kartoflem
                    płynący....zwany często Karfofellandem...
                    Zapewnw rozmyslania trwałyby dłuzej, gdyby nie to, że niespodziewanie tunel
                    zakończył się drzwiami, za którymi zniknał Tad.
                    Napis na drzwiach brzmiał:
                    Katolicki głos w Twoim domu. Prosimy o ciszę. Nagranie trwa...
                    • totalna_apokalipsa Jubileusz 100 postu-poza narracją 21.12.05, 19:50
                      W 100 poście zespół "Mazowsze" zatańczył kujawiaka na cześć wszystkich wiejskich
                      feministek, które uczyły sie składać litery na ksiązeczce do nabożeństwa, były
                      zatem pierwszym przykładem sojuszu kościelno-feministycznego,o którym niestety
                      zaginał słuch w narodzie.
                      Dziękujemy bardzo zespołowi "Mazowsze " i wracamy do watku podstawowego...
                  • zlotoslanos Nie ucieknie mi robota 21.12.05, 19:48
                    Trąba czasoprzestrzenna zakręciła Matrixem i wszyscy znaleźli się w środowym
                    wieczorze poprzedzającym dni świąteczne.Kazia musi obrać
                    buraki,czosnek ,wrzucić piętkę starego chleba i zalać lekko przestudzoną wodą w
                    wielkim słoju by zakisić barszcz wigilijny. Gdyby miała GG, miałaby mniej czasu
                    ponieważ to największy złodziej czasoprzestrzennej trąby ,łączącej głębokie
                    południe w dalekiej Polsce z NY u Wielkiego Brata.
                    • zlotoslanos Re: Nie ucieknie mi robota 21.12.05, 19:53
                      Kazia właśnie dowiedziała się,że apokalipsa nadciąga.Wrzuci jednego buraka
                      więcej.W końcu w Polsce o " buraki " nietrudno .Łażą po ulicach tam i
                      nazad.Czy apokalipsa to nazwa trąby powietrznej? Znane są dywagacje na temat
                      żeńskich nazw wszelkich katasrofennogennych instrumentów dętych.
                    • tomekpk Re: Nie ucieknie mi robota 21.12.05, 19:55
                      Tymczasem mężczyzna który roztopił się w asfalcie obudził się w kapsule
                      wypełnionej wodą. Po chwili nadleciał robot i odciął go od pępowiny po czym
                      mężczyzna wpadł w wir i... obudził się na stole operacyjnym.
                      - Witamy w rzeczywistym świecie Neorewolwerowcze - powiedział Morfeusz - Z
                      ledwością uratowaliśmy cię z rąk agenta Biedronia.
                      • zlotoslanos Re: Nie ucieknie mi robota 21.12.05, 19:58
                        Maź porodowa jest lepsza od wazeliny .A Biedroń szukał mazidła na twarz? Twarz?
                        Nie ważne na co lub do czego szukał.Pakować kapsułę.Zarobimy.
                        • tomekpk Re: Nie ucieknie mi robota 21.12.05, 20:01
                          Niestety pomylił się bo maź pochodziła z kokonu obcego który rozwarł się i do
                          ust Biedronia wsunął się Obcy. 8 pasażer Nostromo.
                          • evita_duarte Re: Nie ucieknie mi robota 21.12.05, 20:08
                            tomekpk napisał:

                            > Niestety pomylił się bo maź pochodziła z kokonu obcego który rozwarł się i do
                            > ust Biedronia wsunął się Obcy. 8 pasażer Nostromo.

                            Tymczasem daeko za woda ktos ledwo radzil sobie z oczami Pomocy!!!
                            • zlotoslanos Re: Nie ucieknie mi robota 21.12.05, 20:22
                              Nadciąga Superman w pelerynie z czerwonymi ręcami od buraków,szuuuuuuuuuuu
                              pisz dziecino w czym problem z tymi oczkami.
                              Chciałoby się taką powietrzną rikszę teraz?
                              • evita_duarte Re: Nie ucieknie mi robota 21.12.05, 20:27

                                Napisalam Ci w watku o strajku, ze do pracy nie jade etc. Lewe oczka mam
                                zamykac symetrycznie do prawych po drugiej stronie (pache wyrabiam)?? Bo ten
                                opis mnie dobije.
                                • zlotoslanos Re: Nie ucieknie mi robota 21.12.05, 20:40
                                  Ten opis to Matrix :-)
                                  Posłuchaj swej intuicji,daj się ponieść emocjom.Twórz.Zamknij swe oczka i
                                  zobacz wyobraźnią co wyjdzie z tej weny :-)
                                  • niedowiarek1 Re: Nie ucieknie mi robota 21.12.05, 22:04
                                    Zamyka oczy i ciemność widzi,czarne postacie wołają go.choć do nas razem
                                    zrobimy więcej,ale napis go powala na ziemie,ZSMP.O w mordę ale wpadłem,bo
                                    lepiej zbierać grzyby w lesie niz pracować w ZTMesie.Otwiera oczy znowu czarno
                                    widzi,długie czarne sukienki powiewaja na wietrze więc chyba walne sobie speda
                                    jeszcze.A weny jak nie było tak nie ma.
                                    • niedowiarek1 Re: Nie ucieknie mi robota 21.12.05, 22:06
                                      --------------------------------------------------------------------------------
                                      Zamyka oczy i ciemność widzi,czarne postacie wołają go.choć do nas razem
                                      zrobimy więcej,ale napis go powala na ziemie,ZSMP.O w mordę ale wpadłem,bo
                                      lepiej zbierać grzyby w lesie niz pracować w ZTMesie.Otwiera oczy znowu czarno
                                      widzi,długie czarne sukienki powiewaja na wietrze więc chyba walne sobie speda
                                      jeszcze.A weny jak nie było tak nie ma.
                                      pozostała tylko czarna sciema.
                                      • margot_may Re: Nie ucieknie mi robota 22.12.05, 01:45
                                        a tymczasem...

                                        tad pędzi długim korytarzem, ciągle ślizgając się, bo wpadł w mydliny
                                        pozostałe po myciu maybacha na dziedzińcu. hamuje przez ciężkimi drzwiami i
                                        myśli "raz kozie śmierć, trzymajcie kciuki za tada".
                                        wchodzi. drzwi skrzypią złowieszczo. a za nimi... pokój tonący w ciemnej
                                        poświacie. w półmroku fotel stoi i czarny charakter na nim zasiada. paląc
                                        cygaro. kubańskie, co to je kubańskie dziewice na udach zwijały.
                                        tad pada na kolana, i krzyczy:

                                        -przebóg, ojcze wybacz, nie wiedziałem, że taka chryja będzie. a wyborcza jak
                                        ogar na twoim tropie! nici z naszego planu!
                                        a don niewzruszony oświadcza:
                                        -zawiodłem się na tobie!- warczy.
                                        -don rydzyk, błagam! daj mi jeszcze jedną szansę! nie minie tydzień a zobaczysz
                                        kazię kobiecą! nawróconą! w skórzanej minióweczce. ojcze!- jęczy z rozpaczą
                                        tad, który łapie się jak tonący brzytwy swej ostatniej nadziei.

                                        ale donowi najwidoczniej nie w smak juz kazia w skórzanej minióweczce i pragnie
                                        zakończyc całą sprawę, zanim wyborcza wyniucha kto jest szarą eminencją.
                                        don unosi upierścienioną dłoń i skinieniem daje znak czekającym pod ścianą
                                        chłopcom w czarnych garniturkach. chłopcy łypią na tad, a tad na chłopców. a ci
                                        napinają mięśnie i ruszają powoli w stronę nieszczęsnej ofiary...

                                        czy nie ma już dla niego ratunku!?
                                        gdzie ci mężczyźniiii?
                                        boooohaterooowie?!
                                        ach! gdzie?
                                        • totalna_apokalipsa Re: Nie ucieknie mi robota 22.12.05, 10:02
                                          W tle leciała muuzyka ze "Stawki większej niż życie"...Chłopcy zblizali sie do
                                          Tada, don Rydzyko wyszedł, aby nie widzieć tej masakry, albowwiem lekarz kazał
                                          mu unikać wzruszeń , w oczekiwaniu na zaprzysieżenie nowego prezydenta,a Tad
                                          trzasł się ze strachu..juz widział swój grób i epitafium na nim złowieszcze:
                                          - Nie ma ci już Tada
                                          Kazimiera dalej gada...

                                          Zamknał oczy, by tego nie widzieć, spróbował zamknąć nos, żeby nie czuć mydlin
                                          po myciu meybacha, modlił sie do czego się dało ze Światowidem włącznie, gdy
                                          nagle...
                                          Drzwi do rozgłośni "katolicki głos w Twoim domu " rozwarły sie z hukiem i
                                          stanął w nich on....tak to on...nasz bohater ...(nie mylić z Emiliją Plater) ,
                                          nasz bohater -------------Robert Biedroń.
                                          - Ręce precz od Tada- zakrzyknał-mój ci on jest - dodał po chwili i nakrył go
                                          nałęczką , ponieważ jednak nikt nie wiedział co to jest i jak wyglada nałęczka ,
                                          nakrył go naprawdę chusteczką higieniczną, co w wypadku Tada i tak wystarczyło.
                                          - mam rodzinę w Anglii:) - dodał Biedroń złowieszczo
                                          • zlotoslanos Re: Nie ucieknie mi robota 22.12.05, 18:31
                                            - Dogadamy się rzekł stanowczym głosem nieznoszącym sprzeciwym don
                                            Rydzyk'one .Biedroń nagle poczuł drżenie, i ciary,których niedoświadczył nawet
                                            po lewatywie z wina czerwonego ."Co jest ,pomyślał,mam objawienie? " I buch na
                                            kolana przed wielebnym uświęconym.
                                            - Wywoskujecie mi mojego meybacha,ale rusz.I tak codziennie od dziś.A
                                            ministranci odstąpią - W te słowa odwrócił się lekko w bok, wszem pokazując,że
                                            audiencja skończona,nawet nie zaszczycając muśnięciem wzroku biednego
                                            Tada. "Nic nie tracę - pomyślał - uśmiechając się współczująco na wspomnienie
                                            żałosnego widoku chusteczki higienicznej na klejnotach z tombaku "
                                            • niedowiarek1 Re: Nie ucieknie mi robota 22.12.05, 19:12
                                              O klejnotach wolałby zapomnieć,żałosny to był widok,na całe szczęscie w
                                              odpowiedniej chwili zostały przykryte.Nagle wpadł na genialny pomysł do
                                              głowy.Jak zapiszę się do braterstwa moherowych beretów będę
                                              uratowany.Przeciesz w niedawnej świetlanej przeszłości inne stowarzyszenie
                                              pokazało klasę.A historia lubi sie powtarzać.Dam se szansę ,skoro koncesja
                                              jako dobro narodu będzie automatycznie odnawialna,to może moher ma tę siłę co
                                              PZPR ,która niejednego hu..a postawiła na nogi.
                                              • tomekpk Re: Smutny wniosek :( 22.12.05, 21:39
                                                Ta powieść umiera śmiercią naturalną a szkoda bo dawno się tak nie ubawiłem na
                                                forum. No cóż Tad trafił w 10 ale wszystko co dobre szybko się kończy i znowu
                                                przyjdzie nam dyskutować o smutnej rzeczywistości.
                                                • zlotoslanos Re: Smutny wniosek :( 22.12.05, 21:49
                                                  Dawno był koniec.Teraz jonny powinien to posklejać,zredagować i....porozsyłać
                                                  nam ,najlepiej na gotowych CD :-)
                                                  A nawiasem mówiąc dzięki Tadowi można było poznać,kto stąd ma podobne poczucie
                                                  humoru.Tad też , wbrew pozorom.Jak stary wyjadacz zarzucił temat,odczekał , w
                                                  odp momencie podgrzał temp i wcale się nieobraził. Zdrowych,pogodnych ,wesołych
                                                  Świąt Tad i dalszych lat tu :*
                                                  • tomekpk Re: Smutny wniosek :( 22.12.05, 21:55
                                                    Muszę sobie skopiować niektóre teksty bo były rewelacyjne. Ludzie mają jednak
                                                    wyobraźnie!
                                                  • zlotoslanos Re: Smutny wniosek :( 22.12.05, 22:00
                                                    Ja to bym chciała w całości.Zredagowane.Może komuś by się chciało?
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Smutny wniosek :( 22.12.05, 22:11
                                                    Kazimiera westchęła z flegmą ...
                                                    - Jak znam Tada, to zażąda tantiem i pRaw autoRskich, choc napisał dwa posty i
                                                    jest najsłabszym ogniwem w tym pRogRamie...Ta moja wada wymowy stRaszmie mi
                                                    utRudnia pisanie,...czy to nie ma jakichś feministycznych sposobów na Ra-Ranie?
                                                  • zlotoslanos Re: Smutny wniosek :( 22.12.05, 22:18
                                                    - Capsl Lock wduś kochaniutka.Niby krzyk a w nim RaRanko się zgubi- Odrzekł
                                                    tad :D
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Smutny wniosek :( 22.12.05, 22:23
                                                    A oto krótki przegląd zdjęc bioracych udział w przygotowywanej własnie
                                                    ekranizacji "Stwaki większej niż meybach"

                                                    Robert B.
                                                    tomaszlis.wp.pl/wid,7379818,goscie.html?ticaid=1c47&_ticrsn=3
                                                    kazimiera Sz.
                                                    www.poema.art.pl/_opt/new-image.php?img=1119978369-b02999.jpg&maxwidth=600
                                                    Kinga D.
                                                    kobiety-kobietom.com/80kobiet/art.php?art=1593
                                                    CBŚ
                                                    cbs.sztab.org/
                                                    TAD:
                                                    www.tad.de/
                                                    Rewolwerowiec
                                                    www.filmweb.pl/Rewolwerowiec,(1976),o,filmie,Film,id=9158
                                                    Don Rydzykone:
                                                    recesja.icm.edu.pl/rm/rydzwpr.jpg
                                                    i inni jak np Niebiosa:
                                                    www.chmury.republika.pl/

                                                  • zlotoslanos Re: Smutny wniosek :( 22.12.05, 22:28
                                                    A teraz poproszę o kwintescensję :-) APOKALIPSA I ZLOTOSLANOS
                                                  • totalna_apokalipsa A teraz życzenia 24.12.05, 09:59
                                                    W poście 124 wszyscy skladamy sobie zyczenia wesołych świat, śniegu nie życze,
                                                    bo powyzej zera(przynajmniej u mnie), zdrowia i dalszego istnienia forum
                                                    feminizm :)))))Żeby Tadowi tak sie chciało te głupoty wypisywać jak mu się chce,
                                                    a nam tak odpowiadać, jak nam się chce:)Żeby kazdemu sie spełniło co sobie
                                                    życzy, czyli niektórzy z tego forum znależli partnera:))), inni pracę, a jeszcze
                                                    inni co im do głowy przyjdzie:))))) I żeby obecny nowy prezydent za 5 lat mógł
                                                    powiedziec, że FF go nie zniszczyło i nie wysmiało na 1235 sposobów.
                                                    Pozdrawiam wszystkich - nieuchronnnie nadciągajaca Totalna_Apokalipsa

                                                  • zlotoslanos Re: A teraz życzenia 24.12.05, 11:58
                                                    Dobrych życzeń nigdy dość.
                                                    Kochani życzę Wam tego o co sama proszę w takich dniach : zdrowia bo " na nic
                                                    perły,kamienie gdy zdrowia wcale ... i świat niemiły",optymizmu - optymizmem
                                                    można zatuszować wszelkie złe zarzenia,które nas spotykają, wiary w lepszy los
                                                    i nadzieji ,że to co złe nas już nie spotka.A gdyby przy tym jeszcze ciut
                                                    szczęścia w miłości i życiu osobistym,rodzinnym i te emotikonki,które tak gęsto
                                                    tu dajemy,żeby gościły uśmiechem na naszych twarzach tego życzę wam i sobie E.
                                                  • niedowiarek1 Re: A teraz życzenia 24.12.05, 20:47
                                                    Jako osobnik małym stażem na tym form pozwolę sobie na złożenie życzeń
                                                    świątecznych.Życzenia może będą nietypowe ale szczere i prawdziwe.Życzę
                                                    Wszystkim którzy zaglądaja na te forum aby w ich domach jak najczęściej gościła
                                                    radość i serdeczny śmiech.Jeżeli te dwie rzeczy na dobre się zadomowią to nic
                                                    już Wam do szczęścia nie będzie potrzebne.Od Was tylko zależy jak długo to
                                                    bedziecie pielęgnować.Śmiech oznacza zdrowie,radość szczęście. PAKA.
    • spragnienie Re: "Wigilia feministki" - zabawa literacka 24.12.05, 10:02
      Ty - jako stały gość tego forum - mogę powiedzieć jedno z głównych jego ogniw,
      powinieneś jako pierwszy dać upust swej fantazji!
    • tomekpk Re: Rysa 29.12.05, 16:13
      Siedział przed kompem i przypadkowo wszedł na stronę GW. Co też tam ciekawego w
      świecie politycznej poprawności? Forum? Zobaczmy. Klik. Jest. Psychologia.
      Społeczeństwo. Trzeba coś napisać. Ale nudy. Ale co to? Feminizm. Zobaczmy.
      Klik. Stało się. Był październik 2004. Wymyślić tylko nick. Z Łysiaka brzmiący.
      Dobry. OK. Jakiś tekst przeciwko aborcji. Ostry i agresywny. Ciekawe doznanie.
      Pierwszy raz na forum. Jest odpowiedź. Ktoś nazwał mnie gnojem. Chyba jakiś
      Dokowski. Zabolało. Jeszcze trochę i się uodpornię. Później jakieś głupawe
      teksty. Niezłe jaja. Nazywają mnie kretynem. Traktują to z powagą. Ja mieszam w
      tym młynie. Później jest Rewolwerowiec. To początki Tomkapk. Znowu głupoty i
      agresja. Śmiech. Łzy śmiechu. Wściekłość. Ośmieszanie. Szyderstwo. Forum101
      pisze "Go rewolwerowiec". Nadchodzi Tomekpk. PK to inicjały. Drugie imie i
      nazwisko. Człowiek z krwi i kości. Zuzia pisze o otwieraniu drzwi i jej misiu,
      któremu dała za to w pysk. Teksty pełne agresji. Wyzwiska od śmieci ludzkich. W
      kotle wrze. Kochanica szydzi. Gotlama to rozmawia to wyśmiewa. Diablica się
      śmieje serdecznie. Zlotoslanos wysyła sygnały sympatii do trolla, ale mówi żeby
      go nie karmić. Marcypanna tryska agresją szyderstwa. Aśka wyzywa od prawiczka.
      Nadchodzi przełom. Pochwa. Penis. Koniec. Czas pakować walizki. Pożegnanie.
      Ukradkowe spojrzenia na kompa. Nie już nigdy! A jednak ręka świeżbi. Klik.
      Jest. "Dobrze, że znowu jesteś" mówi Diablica. To jakaś magia. Narkotyk. Nie
      wiem. Pisze o Pokracznych mężczyznach. Nagle jestem ok. I znowu troll. Znowu
      Gotlama się śmieje z politowaniem za No money no honey. Znowu Ty chamie od
      Dokowskiego. Przerwa. Po przerwie otworzenie się wyznania. Koniec trolla?
      Jeszcze nie, choć poprawa na długo. Co mnie tutaj trzyma? To nie ma sensu. Jest
      Tad z pomysłem powieści. Magia działa. Pokazujemy, kim jesteśmy naprawdę. To
      jest czyste. Święta i już po. Znowu agresja. Niedługo koniec roku. Może
      skończyć rozdział? A może nie mówić żegnajcie tylko pożegnać tomkapk.
      Zmartwychwstać jako ja takim, jakim jest naprawdę. Może gdzieś obok. Zrobić coś
      dobrego. Ciekawego. Przynoszącego przyjaciół a nie wrogów. Może najwyższy czas.
      • tomekpk Re: Rysa 29.12.05, 23:31
        Jeszcze trochę wytrzymaj. Nowy rok nowe postanowienia nowe życie nowa
        tożsamość. Rzeczywistość się trzęsie. Szkoda rozstawać się z niektórymi
        osobami. Eeee czasem będziesz zaglądał. Jako echo. Teraz jest furia. Dzień
        świstaka trwa. W poniedziałek znowu to samo i tak już do końca? Życie przepływa
        przez palce. Zmarnowane lata. Cztery ściany. Walka przeciwko wiatrakom. Dookoła
        większość nazywa się najmądrzejszymi, najlepszymi, bo są w większości i tak
        musi być. Lumpy z winami, młodzi idioci do nich świat należy, milcząca
        większość niepotrafiących rzucić cegłą w okno siedzi cicho i tak umrze, jakie
        życie taka śmierć. Ciemno, już po 16 ciemno a wcześniej ponuro. Telewizor gra i
        choć jutro nie będę pamiętał, co gadał to patrzę jak żywy trup w migoczące
        światło.
        Mizogin, nihilista, dekadent, pesymista, desperat, buntownik, ale wie, że życie
        jest/potrafi być piękne. Chwile. Nadejdą.

        • zlotoslanos Re: Rysa 30.12.05, 11:27
          A jednak.Kto mi mówił? : To tylko forum ,łap dystans do słów,które tu
          padają.Mnie pan D. w pierwszym poście nazwał chamem i od tego czasu ma
          wolne.Nie dać się zwariować netowi,omotać,opleść jak trującym bluszczem ...masz
          opcję szarości i klik w ptaszka by odfrunęła osoba,po której literach masz
          ciśnienie.Ale nie.Tomek ma nerwy ze stali,uraza? A co to jest ? Nikt niczym
          mnie nie zrani ,nie urazi.A jednak litery wysyła człowiek jak napisałeś z krwi
          i kości ,nagle okazuje się,że ktoś Ci zupełnie obcy,obojętne,skryty za
          monitorem jak za przyłbicą potrafi ranić do żywej ,białej kości,nic o Tobie
          niewiedząc.Prowokowanie to jedno a nadstawianie się do bicia drugie.Nikt przy
          zdrowych zmysłach nie wytrzymie długo roli spluwaczki dworcowej.Rzuć to w
          diabły bo rzeczywiście się zamęczysz,obrałeś złą drogę.I w końcu uwierz ,że
          potrafisz pisać z tym coś zrób.
        • diablica.26 Re: Rysa 30.12.05, 13:35
          Tomciu, dobra rada od cioci Diablicy, tym razem serio: WYLUZUJ. To tylko forum,
          nie warto się tak ekscytować. :o)
      • dokowski Dobrze, że rozumiesz, że zasłużyłeś 30.12.05, 16:08
        tomekpk napisał:

        > Ostry i agresywny. Ciekawe doznanie. Pierwszy raz na forum.
        > Jest odpowiedź. Ktoś nazwał mnie gnojem.

        A więc z premydacją prowokowałeś ostro i agresywnie, od razu cię wyczułem i
        prawidłowo oceniłem. Mam nadzieję, że czegoś cię to nauczyło
        • kocia_noga Re: Dobrze, że rozumiesz, że zasłużyłeś 30.12.05, 18:50
          dokowski napisał:

          > tomekpk napisał:
          >
          > > Ostry i agresywny. Ciekawe doznanie. Pierwszy raz na forum.
          > > Jest odpowiedź. Ktoś nazwał mnie gnojem.
          >
          > A więc z premydacją prowokowałeś ostro i agresywnie, od razu cię wyczułem i
          > prawidłowo oceniłem. Mam nadzieję, że czegoś cię to nauczyło
          >
          Ja zaś nie mam takiej nadziei .Ma całe grono pielęgniarek ,żeby czasem nie
          wyciągnął wniosków ze swojego zachowania.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka