ququryqu
03.11.02, 11:41
Szanowny ekspercie,
Od pewnego czasu z zapartym tchem czytam twe literackie dokonania - źródło
wielkiej mądrości, objawienie jedynej i ponadczasowej prawdy. Niestety mój
wąski umysł nie jest w stanie ogarnąć takiego ogromu wiedzy, stąd moja
skromna prośba do eksperta o wyjaśnienie nurtujących mnie kwestii.
Piękne i wzniosłe są role wyznaczone kobietom i mężczyznom przez naturę -
panowie robią pieniądze, panie robią pranie. Wyobraźmys sobie jednak, że pan-
mąż-i-ojciec pewnego dnia doznał udaru mózgu i zszedł, a nieboszczyk jak
wiadomo nie zarobi już ani grosza. Co ma wówczas począć wdowa, jak nakarmić
głodne sierotki, skoro wyspecjalizowała się tylko w roli matki-żony-
gospodyni? Nie dość, że wdowie brak praktyki w zarabianiu pieniędzy to w
dodatku (gdyby jakimś cudem znalazła zatrudnienie) ma być a priori skazana na
niską płacę z racji płci. Jak jego-światłość-maciej-kołodziejczyk proponuje
rozwiązać taki problem? Kto ma ponosić koszty utrzymania samotnej matki i
półsierot? Może po prostu uspić to towarzystwo i no problemo?
Zdarza się również, że pan-mąż-i-ojciec znudzi się swą rolą i zechce zacząć
nowe życie ze szkolną koleżanką swojej córki. CD j.w. tymczasem maciej w
jedym ze swoich postów kwestionuje zasadność przyznawania alimentów na byłą
żonę (sic!) jak to się ma do kwestionowania zasadności pracy zawodowej kobiet
i podważania roszczeń dotyczących adekwatnego wynagradzania ZA PRACĘ, a nie
za...? no właśnie za co? za płeć biologiczną?
i żeby było jasne: nie jestem feminist(k)a, a mimo to mój wąski umysł nie
pojmuje tych sprzeczności