Dodaj do ulubionych

byłam królewną

IP: 212.160.235.* 14.11.02, 22:16
Przez kilka lat byłam królewną. Komplementy, uśmiechy, wyróżnianie. WSZYSCY
mi tego zazdrościli, choć komplementy były bez pokrycie, a wyróżnienia nie
zasłużone. ON był moim szefem. Przez kilka lat czułam się, jak ktoś bardzo
szczególny i byłam tam TYLKO dlatego, że był tam również i on.
Dziś już mnie tam nie ma. Musiałam odejść, bo czułam, że się nie rozwijam, a
od NIEGO jestem beznadziejnie uzależniona. Bolał tez fakt, że zainteresowanie
było coraz mniejsze, by w końcu zamienić się w odrzucenie. Poza tym nic
między nami nie było – żadnych zwierzeń, wyznań żadnych, jak pisał Asnyk.
Wciąż jednak nie daje mi spokoju:
- czy on bawił się moimi uczuciami, czy chciał tylko, żebym lubiła go
prywatnie, by być pewnym mojej lojalności i dużych nakładów bardzo ciężkiej
pracy?
- czy chciał mnie od siebie uzależnić, by potem mieć satysfakcję z
odrzucenia?
- Czy częste wyznania sympatii były prawdą, czy manipulacją?



Czy dałam się wykorzystać????
Obserwuj wątek
    • Gość: coperec Re: byłam królewną IP: *.gliwice.sdi.tpnet.pl 15.11.02, 19:17
      Się nie martw, królewna, życie to nie bajka! Jeśli nie wyłudzał od ciebie
      forsy, to cię nie wykorzystał, tak myslę.
    • Gość: tad Re: byłam królewną IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 15.11.02, 19:22
      Gość portalu: królewna napisał(a):

      > Przez kilka lat byłam królewną. Komplementy, uśmiechy, wyróżnianie. WSZYSCY
      > mi tego zazdrościli, choć komplementy były bez pokrycie, a wyróżnienia nie
      > zasłużone. ON był moim szefem. Przez kilka lat czułam się, jak ktoś bardzo
      > szczególny i byłam tam TYLKO dlatego, że był tam również i on.
      > Dziś już mnie tam nie ma. Musiałam odejść, bo czułam, że się nie rozwijam, a
      > od NIEGO jestem beznadziejnie uzależniona. Bolał tez fakt, że zainteresowanie
      > było coraz mniejsze, by w końcu zamienić się w odrzucenie. Poza tym nic
      > między nami nie było – żadnych zwierzeń, wyznań żadnych, jak pisał Asnyk.
      >
      > Wciąż jednak nie daje mi spokoju:
      > - czy on bawił się moimi uczuciami, czy chciał tylko, żebym lubiła go
      > prywatnie, by być pewnym mojej lojalności i dużych nakładów bardzo ciężkiej
      > pracy?
      > - czy chciał mnie od siebie uzależnić, by potem mieć satysfakcję z
      > odrzucenia?
      > - Czy częste wyznania sympatii były prawdą, czy manipulacją?
      >
      >
      >
      > Czy dałam się wykorzystać????

      A skąd my tutaj mamy to wiedzieć na Boga?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka