bri 07.03.06, 14:08 Antyfeminista to ktoś kto jest przeciw feministkom czy przeciw kobietom w ogóle? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
bitch.with.a.brain Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 14:09 przeciwny feministkom. Przeciwnik kobiet to mizoginista Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 14:09 To definicja słownikowa. Ciekawa byłam czy tak to rozumieją panowie, którzy tu na forum określają się jako antyfeminiści. Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 14:10 Bedac przeciwko feminizmowi jest przeciwko wszystkim kobietom. W koncu sama napisalas ze nawet wszechpolki czerpia z wolnosci feministycznych! Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 14:18 > Bedac przeciwko feminizmowi jest przeciwko wszystkim kobietom. A ci co sa przeciw urzedowi antykorupcyjnemu sa za korupcją. Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 14:23 monikaannaj napisała: > > Bedac przeciwko feminizmowi jest przeciwko wszystkim kobietom. > > A ci co sa przeciw urzedowi antykorupcyjnemu sa za korupcją. POrownanie zupelnie od rzeczy. co ma urzad do spontanicznego ruchu? Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 14:34 Spontanicznego ruchu - wszystkich kobiet? Kto jest przeciwny temu ruchowi jest przeciw kobietom? Porównanie zupełnie do rzeczy. tak jak ty twierdzisz że ktoś kto nie zgadza sie z tezami feministek jest przeciwnikiem kobiet, tak samo kaczory wmawiają ze ktoś kto nie zgadza sie z ich pomysłami na walke z korupcją jest napewno zwolennikiem korupcji. tak czy owak - antyfeminista to przeciwnik feministek a nie kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 14:42 monikaannaj napisała: > Spontanicznego ruchu - wszystkich kobiet? Kto jest przeciwny temu ruchowi jest > przeciw kobietom? > > Porównanie zupełnie do rzeczy. tak jak ty twierdzisz że ktoś kto nie zgadza sie > > z tezami feministek jest przeciwnikiem kobiet, tak samo kaczory wmawiają ze > ktoś kto nie zgadza sie z ich pomysłami na walke z korupcją jest napewno > zwolennikiem korupcji. > > tak czy owak - antyfeminista to przeciwnik feministek a nie kobiet. Zeby byc antyfeminista musisz byc przeciwko czemus, nie wystarczy ze mowi : mnie tam wasze feminizmy nie obchodza. Antyfeminista nie daje kobiecie wyboru: zostac w domu czy pojsc do pracy zawodowej. Dlatego antyfeminista jest przeciwnikiem wszystkich kobiet, niezaleznie od ich pogladow. Bo pani X moze miec feminizm w nosie, pracowac w fabryce etc. tym samym kozystac ze zdobyczy feminizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Evita, ale nie zapominaj, że są różne feministki, 07.03.06, 14:48 a z pewnością dążenie do równouprawnienia dziś już nie wystarcza do miana feministki. Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte Sa rozne 07.03.06, 14:53 heretic_969 napisał: > a z pewnością dążenie do równouprawnienia dziś już nie wystarcza do miana > feministki. > > > Nie wystarczyloby gdyby rownouprawnienie bylo osiagniete, ale nie jest. Sa jakies radykalne odlamy, ale ich jest zdecydowana mniejszosc. Nie podpisuje sie pod Dworkiniami etc a feministka jestem. Zgadzam sie np. z postulatami manify. Trudna sie z reszta nie zgodzic. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Sa rozne 07.03.06, 14:59 Myślę też, że dużą rolę odgrywa niechęć do aborcji, homoseksualistów (nie ma co ukrywać, że środowiska feministyczne i homoseksualne są ze sobą bliskie) i takie tam. Generalnie, zdecydowana większość przeciwników feministek ma poglądy konserwatywne/konserwatywno-liberalne/katolicko-narodowe. Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 14:55 Zeby byc antyfeminista musisz byc przeciwko czemus, nie wystarczy ze mowi : > mnie tam wasze feminizmy nie obchodza. Antyfeminista nie daje kobiecie wyboru: > zostac w domu czy pojsc do pracy zawodowej. > przeciwnikiem wszystkich kobiet, niezaleznie od ich pogladow. Bo pani X moze > miec feminizm w nosie, pracowac w fabryce etc. tym samym kozystac ze zdobyczy > feminizmu. No cóż. Antyfeminista mogłby powiedziec iz wcale nie jest pewne czy większośc zapieprzających w fabrykach kobiet traktuje swoj los jako gwiazdkę z nieba uzyskana dzięki feminizmowi... poza tym - powtarza sie tutaj w kółko ze ruchow feministycznych jest jak naplute a kazdy ma inne hasła. Czy ktoś - zapoznawszy sie z jednym z takich ruchów - nie ma prawa powiedziec o sobie ze jest antyfeministą? Ale nie przeciwnikiem wszystkich kobiet? Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 14:59 No cóż. Antyfeminista mogłby powiedziec iz wcale nie jest pewne czy większośc > zapieprzających w fabrykach kobiet traktuje swoj los jako gwiazdkę z nieba > uzyskana dzięki feminizmowi... No to trzeba zapytać tych kobiet, czy wola pracować gdzieś i mieć jakieś swoje pieniądze, chocby małe, czy nei mieć prawa do pracy , a jedynie prawo do mażeństwa lub staropanienieństwa na utrzymaniu męza i rodziny. Warto wspomniec, że nie ma cudów - w tym kraju nawet połowa facetów nie jest w stanie utrzymać żony i dzieci z jednej pensji...Lepeij miec grosze, ale o nie nie prosić niżbłagać o cośkolwiek mając faceta, ktry na kazdym kroku daje odczuć, ze ON TU RZADZI, bo daje kasę. Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:05 Warto wspomniec, > że nie ma cudów - w tym kraju nawet połowa facetów nie jest w stanie utrzymać > żony i dzieci z jednej pensji No wlasnie. Zdobycz feminizmu czy przymus ekonomiczny? czy nei mieć prawa do pracy A kiedy to kobiety nie miały prawa do pracy? I w jaki spsób feminizm im to prawo wywalczył? Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:13 monikaannaj napisała: > Warto wspomniec, > > że nie ma cudów - w tym kraju nawet połowa facetów nie jest w stanie utrz > ymać > > żony i dzieci z jednej pensji > > No wlasnie. Zdobycz feminizmu czy przymus ekonomiczny? > > czy nei mieć prawa do pracy > > A kiedy to kobiety nie miały prawa do pracy? I w jaki spsób feminizm im to > prawo wywalczył? No to juz radze poczytac a nie pytac na forumie. Za duzo pisania, ciagle tego samego. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:13 Kiedy nie miały prawa do pracy? Otóż nigdy nei miały prawa do pracy, na terytorium Polski, zwłaszcza zaboru rosyjskiego i niemieckiego włąsciwie nie miały tego prawa do 1918 roku. Sugeruję poczytać, bo można się zadziwić. Pierwsze prace kobiece to guwernantki bez dostepu do szkół państwowych i urzędniczki pocztowe, przy czym w momencie , w którym kobieta wychodziła za mąż automatycznie traciła prawo do tej pracy. CZYTAC, Czytać, to wtedy nie będzie cię dziwiło, ze w Krakowei po dziś dzień istnieje jedyny w Polsce dom dla urzędniczek, a kiedyś domów takich było więcej. Oj, jesli nazywasz pracą pracę szwaczki, tak nisko płatną, ze starczała tylko na suterynę, to rzeczywiście...Proszę najpierw przeczytać całą Zapolską , potem Nałkowska , a potem mówić, że kobiety zawsze miały prawo do pracy. Od czasu kodeksu napoleońskiego obowiązującego choćby w Księstwie Warszawskim nie miały nawet prawa do dzieci powyżej 7 roku zycia, które automatycznie zostawały z męzem... Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:24 Pierwsze prace kobiece to guwernantki bez dostepu do szkół państwowych i > urzędniczki pocztowe, przy czym w momencie , w którym kobieta wychodziła za mąż > automatycznie traciła prawo do tej pracy. Chyba faktycznie poczytam... Bo az mi sie w głowie nie mieści, zeby feministki nie uznawały za prcę chocby tego co większośc kobiet kiedys robila przez całe zycie: pracowała na roli. Nawet - UWAGA! - po wyjsciu za maz! Zapolska powiadasz? A o ktora ci chodzi bohaterkę? O tego nieroba uwiedzionego w domu pani Dulskiej? Ale - pewnie piszesz o jakiejs bohaterce złaknionej pracy i niemogacehj jej podjąc. Podaj tytuł. Tak prace szwaczki nazywam praca - i to ciezka, tak samo jak prace wiekszości mezczyzn w tamtych czasach. A teraz prosze odpowiedziec na pytanie (można sobie poczytac najpierw) czy fakt ze w XX wieku coraz wiecej kobiet zaczęło pracowac w fabrykach (a nie na wsi) to wynik feminizmu czy rozwoju przemysłu? Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus mieszasz sytuacje kobiet na wsi - praca 07.03.06, 15:32 byla przymusem - z sytuacja kobiet w miescie - praca byla nieosiagalnym luskusem Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:33 Chwileczke - czy wiekszość kobiet miała własną ziemię czy była pańszczyzniana? Bo raczej to drugie , więc to niajk nie była praca na siebie. Po drugie : praca na roli odbywala sie w MIASTACH???? Ileś kobiet mieszkało w miastach i miasteczkach, tam nie było uprawy ziemii. Po tzrecie: Praca na roli to tak sie składa, dotyczyła tych , którzy w ogóle mieli ziemię, ci co nie mieli, nie mieli też pracy, tylko najmowali sie za kawałek chleba, jako parobcy albo wegetowali jak komornicy - tak sprawa wygladała po uwłaszczeniu 1864 , także jak patrzec, to cąłościowo. Sugeruję poczytać choćby biografię Zapolskiej , a nie jedyna lekturę szkolną,, jaką w głowę wsadzają w szkole. A potem może np. "Jędzę " albo "Martę" Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:39 Poza tym - w tamtych szasach praca szwaczki starczała na zbiorową syteryne- także odpuść sobie nazywając to parcą z zabezpieczeniem socjalnym - włąsnie o tym poczytasz sobie połowę polskiej literatury pozytywistycznej...To jakaś farsa, ze ty mi wmawiasz, ze Wokulski ratując prostytutkę nie umieszcza jej u magdalenek, tylko daje pracę...Włąsnie dlatego, ze pracy bez dozoru dać nie może, umieszcza u magdalenek, aby mogła gdzieś szyć . czytaj kobieto Boya "Reflektorem w mrok " choćby - tam masz prawdę , czytaj o bojkocie towarzyskim Konopnickeij, wsród wydawałoby sie inteligentnych ludzi, Mart ę Orzeszkowej i jej "Kilka słów o kobietach" - to sa głosy tamtego pokolenia Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:41 Chwileczke - czy wiekszość kobiet miała własną ziemię czy była pańszczyzniana? > Bo raczej to drugie , więc to niajk nie była praca na siebie. Aco tu ma płec do rzeczy? Mezowie nie byli pańszcyzniani? Poza tym pańszczyzna nie oznaczała ze wogóle nie pracowało sie dla siebie. W miastach mieszkało ZNACZNIE mniej ludzi niz na wsi... Do czasu wybuchu rewolucji przemysłowej. W miastach twoim zdaniem większośc kobiet nie pracowała? na temat pracy na roli na przestrzeni dziejow tez można by coś przeczytac a nie wyłuskiwac pamiętane z lecji "w 19 wieku nastapiło dalsze pogorszenie doli chłopa". Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:48 Poza tym pańszczyzna > > nie oznaczała ze wogóle nie pracowało sie dla siebie. Oznaczała ni mniej ni wicej tyle, ze należysz do pana, nie rozporządzasz swoją osoba, nie możesz odejść z ziemii, które nie należy do ciebie, więc robisz dla s pana, zeby z głodyu nie zdechnąć i nikogo tu nei obchodzi czy chcesz, czy nie chcesz pracować - pracujesz na folwark, a jak pan ma dziadowskiego zarządcę, to moze sie okazać, ze na przednówku i tak umrzesz z głodu. W miastach mieszkało ZNACZNIE mniej ludzi niz na wsi... Do czasu wybuchu > rewolucji przemysłowej. > W miastach twoim zdaniem większośc kobiet nie pracowała? A może dane szacunkowe mi podasz - jak sie kształtuje ilosc ludności miast i miasteczek w Polsce w ilości zamieszkujących wsie w XIX wieku? I kiedy i gdzie w Polsce wybuchła rewolucja przemysłowa poza Łodzią ? A w czym kobiety w miastach pracowały, no słucham, co robiły , oprócz szycia, co im było wolno robic ? > na temat pracy na roli na przestrzeni dziejow tez można by coś przeczytac a nie > > wyłuskiwac pamiętane z lecji "w 19 wieku nastapiło dalsze pogorszenie doli > chłopa". Problerm w tym, ze to ja na tych lekcjach ucze, wiec odpusć sobie niestosownąi w gruncie rzeczy, załosną ironię , wynikająca z braku argumentów , oprócz jednego jedynego- było inaczej, nie popartego żadnym dowodem, tytułem, badaniami ksiazką i bóg wie czym jeszcze. Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:58 > Oznaczała ni mniej ni wicej tyle, ze należysz do pana, nie rozporządzasz swoją > osoba, nie możesz odejść z ziemii, które nie należy do ciebie, więc robisz dla > s pana, zeby z głodyu nie zdechnąć i nikogo tu nei obchodzi czy chcesz, czy nie > chcesz pracować - pracujesz na folwark, Przez np 3 dni w tygodniu. przez reszte pracujesz na swoim polu, dla siebie. Oczywiście ze zdarzali sie idioci doprowadzający chłopów do głodu. Sadzac jednak z faktu, ze ludzkosc tamte okropne czasy przetrwała - byli w mniejszości. słuchaj, nie mam czasu, żeby przeprowadzac poszukie\wania historyczne, ale ta w skrocie: I kiedy i gdzie > w > Polsce wybuchła rewolucja przemysłowa poza Łodzią ? W żyrardowie np. A w czym kobiety w miastac > h > pracowały, no słucham, co robiły , oprócz szycia, co im było wolno robic ? handlowac np. Nie słyszałas o kramarkach, szynkareczkach itp? Ze o praczkach nie wspomne. > Problerm w tym, ze to ja na tych lekcjach ucze, No to faktycznie problem!!! wiec odpusć sobie niestosownąi > w > gruncie rzeczy, załosną ironię , wynikająca z braku argumentów , oprócz jednego > jedynego- było inaczej, nie popartego żadnym dowodem, tytułem, badaniami ksiazk > ą > i bóg wie czym jeszcze. Nie jestem twoja uczennica. Miedzy nami nie obowiązuje relacja wg której ty mnie mozesz ustawiac do pionu, wypominac (ciekawe z ust nauczycielki) ze przywołuję lekturę - a ja nie moge sobie pozwolic na ironie wobexc twoich powiezchownych i rodem z pRLowskich podreczników wyrwanych tekstów o doli chłopa! Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:08 . Sadzac > jednak z faktu, ze ludzkosc tamte okropne czasy przetrwała - byli w mniejszości > . A dlaczego byli w mneijszości? może po prostu przyrost naturalny 2+ 12 do 15 sprawiał, ze chłopów nigdy nei brakowało? Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:13 Nie jesteś też dla mnie osobą , która ma na tyle informacji, abyś mogła którykolwiek z moich argumentów zbić, co neistety wynika z każdego Twojego kolejnego postu: ) A do tego non stop posługujesz się ironią (co pogrąza, przy braku argumentów) i jeszcze masz jakieś złe wpomnienia z doświadczeńze swoją szkołaą, w której to twój nauczyciel udowadniał ci , ż e nie masz racji i rozmawiasz o jakimś PRL-u i doli chłopa sama ze sobą...Moje gratulacje, argumentacja na poziomie I-wszej klasy. Szynki w Polsce prowadzili w doskonałej większośći ...Żydzi:)))))) Także na darmo szukać polskich szynkareczek i handlarek , oprócz kobiet handlujących własnymi zbiorami, bo to nalezało do całych żydowskich pokoleń...Oj , kiepsko z ta wiedzą, kiepsko.... raczka w hierarchii zawodów stoi jeszcze gozrej niz szwaczka - moze znajdziesz mi wreszcie coś co pozwoliło, nie umrzeć po 10 latach na grużlice ? Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:14 I jeszcze jedno - ja nei jestem nauczycielka w szkole, Bogu dzięki:))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:40 > Nie jesteś też dla mnie osobą , która ma na tyle informacji, abyś mogła > którykolwiek z moich argumentów zbić, co neistety wynika z każdego Twojego > kolejnego postu: ) A do tego non stop posługujesz się ironią (co pogrąza, przy > braku argumentów) i jeszcze masz jakieś złe wpomnienia z doświadczeńze swoją > szkołaą, w której to twój nauczyciel udowadniał ci , ż e nie masz racji i > rozmawiasz o jakimś PRL-u i doli chłopa sama ze sobą...Moje gratulacje, > argumentacja na poziomie I-wszej klasy. OK - rozgryzłas mnie, gratulacje. zapewniam ze nie popłacze sie jśłi nie odpowiesz juz na zadnego mojego posta. Dam ci przykład pracy w mieście jak ty mi dasz namiary na zródła mowiace o pańszczyżnie 7 dni w tygodniu. Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:02 monikaannaj napisała: >. > > No cóż. Antyfeminista mogłby powiedziec iz wcale nie jest pewne czy większośc > zapieprzających w fabrykach kobiet traktuje swoj los jako gwiazdkę z nieba > uzyskana dzięki feminizmowi... Lepsza praca w fabryce niz glodowka po smierci meza na przyklad. Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:06 A co lepsze? Praca w fabryce czy w domu jak moza zarabia wystarczająco nie tylko na utrzymanie rodziny ale i polisy emerytalnej zony? Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:10 monikaannaj napisała: > A co lepsze? Praca w fabryce czy w domu jak moza zarabia wystarczająco nie > tylko na utrzymanie rodziny ale i polisy emerytalnej zony? Badzmy realistkami a nie marzycielkami. Najleposza bylaby wygrana w totka i niezaleznosc finansowa. Poza tym antyfeminisci nie przewiduja tego ze kobieta moglaby chciec byc sama. Feministki mowia ze jest to kwestia jej wyboru, CXhce nioech pracuje w domu jesli jej maz zarobi. Wybor to zasadnicza sporawa ktora rozni feministow od anty. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:15 A co lepsze - praca w fabryce z jakimiś pieniędzmio czy dom samotnej matki i zebranina , kiedy małzonek zdecyduje, ze właśnie postanowił zmienić zonę na inny model? Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:17 To nie ma przeciez nic do rzeczy. Czy ty sugerujesz, że jakby nie było feministek to każdy mężczyzna zarabiałby tyle że wystarczyłoby na wszystko? Bo nie wiem co innego mogłaś mieć na myśli. Przymus ekonomiczny nie jest ani skutkiem ani przyczyną feminizmu, nie mieszajmy tych spraw. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus lepsza jest, monikoannoj, mozliwosc podjecia 07.03.06, 15:18 wlasnego wyboru, nie ze albo albo Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: lepsza jest, monikoannoj, mozliwosc podjecia 07.03.06, 15:35 Oczywiście! Ale w sytuacji kiedy w kraju bieda, kiedy jedna pensja absolutnie nie wystarcza na utrzymanie rodziny - także trudno mowic o wyborze... Czasami mam wrażenie po prostu, ze mowiać o "zdobyczach feminizmu" w kwestii pracy mówi sie tak naprawde tylko o stosunkowo niedużej grupie kobiet superwykształconych, robiących kariery, których praca jest pasja - a nie o tych ktore maj wybor zeby codziennie wstawac przed switem, leciec do fabryki i przez osiem godzin lutowac rezystory! Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus aha, czyli zakladasz, ze jest tak: 07.03.06, 15:51 mala grupa wyksztalconych specjalistek, duza grupa sprzedawczyn i robotnic i cala grupa mezczyzn, wykonujacych prace, gdzie nie musza wstawac o 6, pracuja w biurze niebrudzaca i zarabiaja krocie? moniko, jestes daleka od rzeczywistosci Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: aha, czyli zakladasz, ze jest tak: 07.03.06, 16:02 Znaczy - o co chodzi? Twoim zdaniem jakie sa proporcje wsród pracujacych kobiet między tymi robiącymi kariere a wyrobnicami? A jeśłi chodzi o facertow - to jest podobnie, albo jescze gorzej! Moim zdaniem ogromna większosc facetow zasuwa jak mrowy na jakichs bezna\dziejnych, odmóżdzających etatch! Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus aha, a skoro faceci zasuwaja na beznadziejnych 07.03.06, 16:05 etatach, to dlaczego te same bezn. etaty, o ile pracuja tam kobiety, jest wg ciebie jeszcze mniej warta? Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: aha, a skoro faceci zasuwaja na beznadziejnyc 07.03.06, 16:07 Sełucham? Gdzie ja powiedziałam że praca lutowaczki jest mniej warta niz lutowacza???? Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus tutaj powiedzialas: 07.03.06, 16:13 Czasami mam wrażenie po prostu, ze mowiać o "zdobyczach feminizmu" w kwestii pracy mówi sie tak naprawde tylko o stosunkowo niedużej grupie kobiet superwykształconych, robiących kariery, których praca jest pasja - a nie o tych ktore maj wybor zeby codziennie wstawac przed switem, leciec do fabryki i przez osiem godzin lutowac rezystory! Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Ups. 07.03.06, 16:17 Ja tu nie widze kwestii "praca mezczyzn w fabrykach jest więcej warta od pracy kobiet w fabrykach". Moim zdaniem praca po 8 godzin przy tasmie - jest okropna. bez względu na płec. i tyle. Nie wukluczam jednak ze ktos może taka prace lubic. mysłę jednak że dla większości jest ona po prostu koniecznoscią. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus ale wg ciebie, jesli kobieta pracuje 8 godz. to 07.03.06, 16:20 moze poszukac meza i siedziec w domu, czyli jej praca jest mniej warta a taka monotonna praca jest koniecznoscia dla mezczyzny tez, prawda? kazsy musi sie sam utrzymac, a wg ciebie niektore pwoinny dac sobie od razu spokoj Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: ale wg ciebie, jesli kobieta pracuje 8 godz. 07.03.06, 16:34 Sory giggus, niczego takiego nie napisałam i nie twierdzę. Wyobrazmy sobie ze ja i moj maz mamy wykształcenie zawodowe. Oboje mamy szanse na prace przy tasmie w fabryce: pierwsza możliwosc: dopiero nasze obie pensje pozwolą naszej rodzinie na w miare sensowne zycie. Meczymy sie wiec oboje po 8 godzin dzinnie zeby miec za co się utrzymac. druga możliwosc. Na to samo co wczesniej wystarczy jedna pensja. więc albo podwyzszamy poziom zycia (materialny) i dlaej oboje pracujemy. Albo stwierdzamy ze wiecej nam nie potrzeba i jedno może zrezygnowac: dzieci nie beda musiały tak długo siedziec w swietlicy, dom bedzie wyglądał lepiej, pomoze sie babci itp ited. jak zdecydowac ktore rezygnuje? Np to, które bardziej tej prac nie cierpi. To które lepiej gotuje. Gdyby faktycznie kwestia dotyczyła mnie i mojego meza - pewnie bysmy sie o to pobili. O to kto NIE bedzie siedział przy tasmie. Może sie mylę - bo nigdy nie pracaowałam w fabryce. Miałam próbke u ogrodnika - po 10 godzin rozprostowywałam pedy ogorkow. Gdyby to miała być moja praca na stałe - wyłabym ze szczescia gdyby sie okazało ze nie musże pracowac. "a wg ciebie niektore pwoinny dac sobie od razu spokoj" Abolutnie w zyciu niczego takiego nie twierdziłam. Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: lepsza jest, monikoannoj, mozliwosc podjecia 07.03.06, 15:52 Wolę lutować rezystory i miec jakies pieniądze, niz czekać aż wróci z lutowania tych samych rezystorów mąż i podzieli pieniądze na 4 głodne geby. Bo iluś męczyzn tez nie jest superwykształconych i lutuje rezystory i tranzystory, czego zdaje sie chcesz nie zauwazyć , za wszelką cenę. Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: lepsza jest, monikoannoj, mozliwosc podjecia 07.03.06, 15:59 Malo mezczyzn lutuje rezystory i tranzystory, chocby dlatego, ze mezczyzni do tego sie na ogol nie nadaja (praca wymagajaca uwagi przy duzej monotonii) a po wtore jest to nieoplacalne lutowac przy masowej produkcji elementy przewlekane - zamiast mozolnego grzebania sie z lutownica stosuje sie nowoczesne linie SMD z ktorymi to nie pokonkuruje juz kosztami zaden czlowiek na swiecie (wydajnosc 10 rezystorow na sekunde to zaden problem), T. Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: lepsza jest, monikoannoj, mozliwosc podjecia 07.03.06, 16:06 Hm. O męzczyznach jescze tu nie było mowy. A wyboru zasadniczo takiego jak napisąłs nie ma. Oboke musza lutowac zeby utrzymac siebie i dzieci. natomiast gdyby pensja jednago lutowacza spokojnie wystarczała na dostatnie zycie - to kto wie? Mioże tyle samo panów co pań wolałoby zeby to to drigie leciało do fabryki. Zonka lutuje, a mąż dzieci do przedszkola, zakupy zrobione - i na rbki z kolegami kurami domowymi. A moż eby tak nie było... W końcu mezczyżni tez sa niewolnikami stereotypu ze to oni powinni szmal przynosic... Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: lepsza jest, monikoannoj, mozliwosc podjecia 07.03.06, 16:21 A dlaczego pensja jednego lutowacza nie wystarcza na spokojne zycie? Może dlatego, ze kobiety zajmują mu stanowiska,a jakby ich tam nie było, to on by miał większe pole do lutowania? Bo taki pomysł też juz był...bezrobocie spadnie, jak kobiety przestaną pracować... I dlaczego każda kobieta ma OBOWIAZEK wyjść za mąż , aby ktoś ją utrzymał ? Jeśli lutowarka chce lutować, nie wychodząc za mąż , to co>? Chce sobie dajmy na to 10 lat lutować. Zycie nie jet tak proste jak budowa cepa niestety... Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: lepsza jest, monikoannoj, mozliwosc podjecia 07.03.06, 16:44 I dlaczego każda kobieta ma OBOWIAZEK wyjść za mąż , aby ktoś ją utrzymał ? Nie wiem? a ma??? > Jeśli lutowarka chce lutować, nie wychodząc za mąż , to co>? To niech lutuje! Tak długo jek jej sie podoba! A twoim zdaniem większośc robotnic pracuje bo luci byc niezalezna finansowo czy po prostu dlatego ze musi?? Co do bezrobocia to ja mam lepszy pomysł - ciachnąc po zasiłkach. Od razu by się w ludziach wzmogła inwencja. Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: lepsza jest, monikoannoj, mozliwosc podjecia 07.03.06, 15:37 Wybor ggigus to jest wlasnie owe "albo albo". Podchodzenie do spraw np. pracy kobiet w znaczeniu honorowania ciagle "wlasnego wyboru" bedac np. z kobieta w zwiazku na zasadzie akceptowania wszystkiego to jak usmiechanie sie przyjaznie widzac jak partner gra w kulki. Laczac sie w zwiazki zrzekamy sie odrobiny wlasnej niezaleznosci i w ten sposob np. kobieta zamezna ktora mowila przed slubem, ze chce pracowac nie moze sobie zaspiewac po slubie, ze chce zostac w domu i mezowi nic do tego, bo to "wolny wybor". Taki sposob rozumowania prowadzi do takich patologii, ktore widac np. w Niemczech z tym prawem rodzinnym, ktore tutaj panuje i nie dosyc, ze gra w kule toczy sie czesto i krwawo (co mam okazje obserwowac) to jeszcze wszystkim sie wydaje, ze partnerka lecaca w kule po rozwodzie jest "zaradna" jak pusci meza w skarpetach i jej sie to nalezy - tak szczerze, to dopoki zylem w Polsce myslalem o tym, zeby sie ozenic a im dluzej jestem w Niemczech i widze co sie dookola mnie dzieje tym bardziej mi sie tego odechciewa - wg. statystyk wszakze nie tylko mnie a ja czekam, kiedy ustawodawca sie ocknie i powie, ze prawo powinno miec w nosie zastanawianie sie nad tym, komu i ile sie nalezy na skutek rozpadu malzenstw i kto i na jaka skale jest "pokrzywdzony" a panstwo jesli ma czyms sie zajmowac, to tylko obrona demograficznego status quo, czyli tylko interesem dzieci, T. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus treviku 07.03.06, 15:53 piszesz: Laczac sie w zwiazki zrzekamy sie odrobiny wlasnej niezaleznosci i w ten sposob np. kobieta zamezna ktora mowila przed slubem, ze chce pracowac nie moze sobie zaspiewac po slubie, ze chce zostac w domu i mezowi nic do tego, bo to "wolny wybor". przykro mi, nie rozumiem sensu. mozesz napisac ciut jasniej? i co do Niemiec, Polski i calego swiata - jest prosty sposob, zeby sie nie puszczac kantem po rozwodzie, a nazywa sie o Ehevertrag i pisalam o sposobie etna ilosc razy do ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: treviku 07.03.06, 15:55 Ehevertrag jak kiedys czytalem sa coraz czesciej kwestionowane przez sady i nie wydaje mi sie, ze Ty o tym nie wiesz - nic tez nie wiem o jakim sposobie pisalas, nie zauwazylem tego, T. Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: treviku 07.03.06, 16:03 To dodatkowy kontrakt przy zawieraniu slubu, uscislajacy m.in. co i jak dzialoby sie w przypadku rozwodu - sa tacy, ktorzy twierdza, ze to falszywe poczucie bezpieczenstwa bo dobry prawnik poradzi sobie z wieloma zapisami rezerwujacymi np. podzialy majatku i obowiazki alimentacji partnera, T. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus Ehevetrag to intecyza,zaden dodatkowy!!!!! 07.03.06, 16:07 kontrakt, czlowieku!!!to jest w kazdym cyw. systemie prawnym!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus do apokalipsy - powtarzam zadna dodatkowa 07.03.06, 16:11 umowa, trevik chrzani, po prostu chrzani jak potluczony to jest skandal, nazwac intercyze dodatkowa umowa!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: do apokalipsy - powtarzam zadna dodatkowa 07.03.06, 16:19 ok - zwij jak chcesz. Mozesz nazwac to aneksem zamiast dodatkowa umowa, czy kontraktem - mnie jest wszystko jedno, prawnikiem nie jestem ;-), (jednak oboje chyba wiemy, co znaczy slowo Vertrag). I nie wiem, czy ma identyczne znaczenie jak intercyza - jesli wiesz, ze w polskim systemie prawnym intercyza ma zawsze identyczne znaczenie, jak niemiecki Ehevertrag to napisz to spokojnie; nie bede z tym polemizowal, T. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus umowa jest umowa, nie aneksem ani dodat. um. 07.03.06, 16:22 zajrzyj sobie do slownika i ma dokladnie takie samo znaczenie niem. Ehevetrag jak i intercyza - tu tez polecam slownik piszac dodatkowy, gwalcisz chec obu malzonkow, chcacych pewne sfery zycia uregulowac, piszesz pogardliwie - dodatkowa umowa nie jest konieczna, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: do apokalipsy - powtarzam zadna dodatkowa 07.03.06, 16:24 Aha, to jest po prostu intercyza małzeńska... a ja sie zastanawiam co to... No to nie wiem, jak jest w Niemczech, ale u nas intercyzę osobno spisuje sie u notariusza przed ślubem i nie jest to nic dodatkowego na zasadzie umowy jaką jest ślub, ale zupelnie odrębny akt prawny. Myślałam, ze o coś innego chodzi... Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: do apokalipsy - powtarzam zadna dodatkowa 07.03.06, 16:26 To podyskutuj na ten temat z ggigus, czy na pewno to osobny akt prawny, czy nie, czy mozna intercyze nazwac umowa, czy tez moze to kontrakt? Ja sie nie orientuje a dyskusji o nazewnictwie nie mam ochoty prowadzic, T. PS: W Polsce intercyze a w Niemczech Ehevertrag mozna AFAIK podpisac rowniez po slubie. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus umowa a kontrakt to synonimy 07.03.06, 16:31 a mnie chodzilo o twoje dodatkowa, albo aneks zanim bedziemy dyskutowac o intercyzie, dowiedz sie sam, ze w mysl prawa cyw. to taka sama umowa, jak kazda inna, zadna dodatkowa, ty ignorancie!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus trevikove dodatkowa umowa to skandal, 07.03.06, 16:29 niezrozumienie tradycji, litery prawa i pogarda - stad moje oburzenie jego ingorancja Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: trevikove dodatkowa umowa to skandal, 07.03.06, 16:32 Czytalem ostatnio, ze odczytywane emocji drugiej strony w elektronicznej korespondencji bardziej biera sie z projekcji wlasnej osobowosci niz z emocji i dzialan korespondenta - polecam wziac sobie do serca, zwlaszcza Tobie, T. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus nieprawda, treviku, nie sa coraz czesciej 07.03.06, 16:02 kwestionowane. musisz dotyczytac, bo bylo swego czasu o tym glosno. Sa bowiem sprytni panowie(trauma, treviku?), ktorzy zawarli intercyze na niekorzystnych dla zon warunkach. Tylko takie umowy sa kwestionowane - np. menedzer po rozwodzie zostawil zone bez srodkow do zycia, za to z dwojka dzieci. Alimenty tylko na dzieci, rzecz jasna. Ekszona byla cudzoziemka i najwyrazniej przy zawieraniu intercyzy nie znala az tak dobrze niem. Zeby zakwestionowac umowe, sad musi miec podstawe do tego. Ja mam tez kaluzule, ze sie zrzekam alimentow meza w razie rozwodu. I o tym notariusz dlugo ze mna dyskutowal - w co sie pakuje. ale 1)nie planuje rozwodu i nie planuje dzieci i 2) dam sie rade utrzymac sama, bo do tej pory daje(klauzula dotyczyla dzieci i ew. niezdolnosci do pacy jako matka, no wiesz, niem. filozofia macierzynswa) A o umowie wspominalam, pisalam ci o tym x razy. I o co ci chodzilo w poprz. poscie? Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: nieprawda, treviku, nie sa coraz czesciej 07.03.06, 16:07 Jakiekolwiek dodatkowe umowy przedmalzenskie sa zawsze dla kogos niekorzystne i to jest jasna sprawa - w wiekszosci przypadkow majatkowo sa niekorzystne dla zony, bo wynika to wprost z metodologii doboru partnerow i trudno sie temu dziwic. W poprzednim poscie pisalem o tym, ze Ehevertrag nie jest niezawodnym panaceum na ustawienie relacji (zwlaszcza majatkowych) w przypadku rozwodu, T. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus to nie jest dodatkowa umowa, treviku, 07.03.06, 16:10 nie masz racji, ani pojecia umowy nie musza byc zawsze niekorzystne, to jest sprzeczne z litera prawa. Jesli malzonkowie maja inny status prawny, dobry notariusz - dzialajac w interesie obu!!! stron - potrafi i powinien umowe tak opracowac, aby niwelowala ona nierownosci sorek, trevik, ale nie masz zadnego pojecia ani o intercyzie, ani o prawie Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: to nie jest dodatkowa umowa, treviku, 07.03.06, 16:16 Nie mam pojecia o prawie i nie chce miec, bo mnie to nie interesuje - do sprawy podchodze prawdziwie uzytkowo. > nie masz racji, ani pojecia > umowy nie musza byc zawsze niekorzystne, to jest sprzeczne z litera prawa. No i na tym polega wlasnie bzdurnosc Ehevertrag, bo trudno tym pilnowac wlasnych interesow jak trafi sie na oszustke/oszusta (czyli wg. badan na wiekszosc). Malzenstwo jest najczesciej ekonomicznym interesem dla jednej strony, rozwod jest najczesciej ekonomicznym interesem dla jednej strony a Ehevertrag nie moze pilnowac niczyich interesow? Wychodzi na to, ze tak, bo interesow kazda strona pilnuje na niekorzysc drugiej strony, T. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus a na czym operasz ten poglad? 07.03.06, 16:18 Malzenstwo jest najczesciej ekonomicznym interesem dla jednej strony, rozwod > jest najczesciej ekonomicznym interesem dla jednej strony intercyza moze pilnowac interesy jednej stroyn kosztem drugiej i wtedy taka umowa jest niewazna Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: a na czym operasz ten poglad? 07.03.06, 16:21 Widze, ze rozmawiamy o sprawach wirtualnych - moze troche przykladow? Interesem dla tylko jednej strony jest brak alimentacji wzgledem partnera po rozwodzie - to taki moj przyklad. Czekam teraz na przyklad przedstawiajacy pilnowania wlasnego interesu, ktory nie odbywa sie kosztem partnera - z niecierpliwoscia, pozdrawiam, T. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus pudlo, jesli obie strony sie alimentacji 07.03.06, 16:25 zrzekaja w ramach intercyzy - ja tak zrobilam - nie ma mowy o interesach w rozwodzie pilnowanie wlasnego interesu nie na koszt partnera - np. to zrzeczenie sie wzajemne alimentacji i wszelkich rozszczen z gory, brak wspolnoty majatkowej - kazdy wie, co kupil dla domu i w razie rozwodu zabiera tylko to Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: pudlo, jesli obie strony sie alimentacji 07.03.06, 16:30 To jest dbanie o czyjes interesy. Dlaczego podajesz najpierw przyklad braku alimentacji na rzecz partnera jako niesprawiedliwy (bo zona byla taka i taka i dzieci itd.) a pozniej piszesz, ze brak alimentacji jest OK - to, ktory zapis jest OK i wzgledem kogo jest zalezne od sytuacji partnerow. Kazdy zapisy czyni sytuacje ktoregos partnera w przypadku rozwodu gorsza, niz gdyby owego zapisu nie bylo - mam racje, czy nie mam? T. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus manipulujesz 07.03.06, 16:34 jesli jestem menedzerem, mam stala prace, wille i zarabiam 5 tys. euro i sie zenie z mila pania z Bulgarii (bo o tym byla ta slynna sprawa, studentka bez srodkow do zycia, ktora przerwala studia, aby zostac mial zona), ktorej robie dwojke dzieci, to jesli zrzekamy sie oboje w intercyzie alimentacji wzajemnej po rozwoedzie, umowa jest niekorzystna dla mojej milej zony jesli oboje zarabiamy tak samo, to zrzeczenie sie alimentacji jest fair albo manipulujesz, albo zgrywasz glupka Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: a na czym operasz ten poglad? 07.03.06, 16:31 Zdaje sie, ze ci taki dostarczę , bo niedawno, no z 1, 5 roku temu moja kumpela rozwodziła się po krótkotrwalym małzeństiw. Kumpela wniosla dom i samochód , razem urządzali mieszkanie , z tym ,z e spisując to od razu zastrzegli, ze ona wnosi dom i samochód, . Maż dostał zwrot kasy za remont domu. Gdyby tej cholernej umowy nie było, pewni zabrałby samochód, bo przydałby mu się bardziej niż kasa za panele podłogowe... Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:24 To demagogia. Ja jestem np. prawicowcem (lekko w centrum), co wcale nie oznacza, ze niektore postulaty przywiazane tradycyjnie do lewicy nie uznaje za sluszne jak np. dostep do edukacji. Jednak zbior pogladow przypisanych do lewicy i prawicy i srodek ciezkosci zwiazany z pewnymi ideologiami powoduje, ze moge okreslic moje przekonania jako prawicowe. Podobnie jest z feminizmem: jesli niektore postulaty feminizmu uwazam za sluszne (np. walka z przemoca domowa) to wiele innych (wiekszosc) a zwlaszcza _sposob rozumowania main streamu_ powoduje, ze kwalifikuje sie po stronie niechetnych ruchowi, czyli de facto jestem antyfeminista. Nie mam nic przeciwko kobietom (ba, uwielbiam kobiety), nie mam nic przeciwko waszej pracy zawodowej, nie mam nic do tego, kto jakie sobie zycie prowadzi, ale na pewno nie jestem zwolennikiem wdrazania tepego egalitaryzmu w zycie spoleczne z szeregiem negatywnych konsekwencji (i czesto wbrew wszystkiemu, zarowno naturze ludzkiej jak i zdrowemu rozsadkowi) a z takim to programem na ustach idzie dzisiaj wiekszosc feministek, bo tak naprawde to sa "chwytliwe" hasla ruchu a nie mozliwosc pracy zarobkowej kobiet, T. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus a konktretniej, przeciwko jakim haslom feminizmu 07.03.06, 15:25 jestes, da sie? Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:26 co to są : zasady tepego egalitaryzmu w zycie spoleczne z szeregiem > negatywnych konsekwencji (i czesto wbrew wszystkiemu, zarowno naturze ludzkiej > jak i zdrowemu rozsadkowi) Można jakies konkrety? I sprecyzować moze przy okazji nature ludzką i z\drowy rozsadek. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus a fakt, masz racje z tym rozadkiem i natura 07.03.06, 15:28 tacy konserwatywni libelaralowie a la trevik uzurpuja sobie prawo do copyright w tej dziedzinie!! Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: a fakt, masz racje z tym rozadkiem i natura 07.03.06, 16:10 Niezgodne rownoczesnie z rozsadkiem, jak i z natura jest np. domaganie sie parytetow we wladzach - taki przyklad z brzegu, T. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus niezgodne z twoim rozsadkiem? to tak, bo 07.03.06, 16:12 z moim parytety sa zgodne. masz monopol na slowo rozsadek? i natura?? Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: niezgodne z twoim rozsadkiem? to tak, bo 07.03.06, 16:23 A dlaczego parytety mialyby byc zgodne z rozsadkiem? Czy rozsadne jest psucie panstwa w imie poprawienia bytu kilku paniom na stolkach? Moim zdaniem to nie jest rozsadne, ale kazdy ma inny rozsadek, T. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus aha, czyli twoj rozsadek ma kierowac moim? 07.03.06, 16:27 a dlaczego nie ma byc parytewtow, mowi moj rozsadek, skoro polowa spol. to kobiety, a w sejmie, ktore zycie spol. planuje, jest ich mniej? co na to twoj rozsadek? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: niezgodne z twoim rozsadkiem? to tak, bo 07.03.06, 16:29 Dlaczego uważasz, że parytety psują państwo? Odpowiedz Link Zgłoś
totalna_apokalipsa Re: niezgodne z twoim rozsadkiem? to tak, bo 07.03.06, 16:33 A dlaczwego nagle mielibyśmy zepsuć państwo pzrez parytet? Nie da sie go uż bardziej zapsuć niż widać dzisiaj, a parytetów brak. Za to rzadzi jakeiś radio. Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: niezgodne z twoim rozsadkiem? to tak, bo 07.03.06, 16:37 Sadzisz, ze parytet bylby lekarstwem, czy tez moze jest juz tak zle, ze psucie wladzy nic juz popsuc nie moze? Tak naprawde liczy sie fachowosc a nie plec - niektorym to trudno zrozumiec i lekkomyslnie chca to kwestionowac niejako "od dolu", czyli wychodzac od twierdzenia, ze plec niczego nie musi determinowac u jednostki sobie "egalitaryzuja", T. PS: To byloby na tyle - nie mam czasu ani cierpliwosci prowadzic X-razy ta sama dyskusje Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:30 trevik napisał: > To demagogia. Nie, to definicja wzięta z encyklopedii i słowników... Chociaż sama się z taką definicją nie zgadzam, to jednak nazywanie encyklopedycznej definicji demagogią jest przegięciem. Nie twoim pierwszym zresztą;) Odpowiedz Link Zgłoś
trevik Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:53 Czemu zastanawiac sie nad tym, co jest a co nie jest przegieciem? Ja napisalem moja opinie na temat kwalifikowania wlasnych pogladow i kompletnie nic wiecej - nie widze w tym przegiecia pomimo usilnych staran, takze nie zgadzam sie ;-). Mozna sie jeszcze zastanowic, czy istnieja slowa wieloznaczeniowe - moim zdaniem tak i takim slowem mozna byc wlasnie antyfeminizm, czyli znaczenie archaiczne (przeciwnik kobiet) i bardziej wspolczesne - jednak jak zauwazylem niektore feministki chcialyby aby pozostalo w uzyciu wylacznie znaczenie archaiczne a przeciwnik feminizmu nie mial wlasnej nazwy (ew. moze byc wlasnie wrogiem kobiet), T. PS: Poza tym kiedys prowadzilismy moim zdaniem ciekawa dyskusje: obiecalas odpowiedz a jej ciagle nie ma ;-) forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=29232107&a=29606756 Odpowiedz Link Zgłoś
tom.machine Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 17:31 a więc antyfeministka jest przeciwko sobie? To nielogiczne. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 14:50 Z pewnością nie każdy antyfeminista jest przciwnikiem kobiet. Wielu antyfeministów twierdzi coś zupełnie przeciwnego - że to feministki nie cierpią kobiet. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:16 Jestem z pewnością antyseksistą, a czy jestem feministą - to kwestia definicji feminizmu. Ja sam się tak nie okreslam, wolę określać się jako zwolennik indywidualizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:19 Zwolennik indywidualizmu chciałby zunifikowanego wychowania dla wszystkich dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus indywidualizm nie zajmuje sie wychowaniem 07.03.06, 15:21 dzieci, bri, ze sie wtrace Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: indywidualizm nie zajmuje sie wychowaniem 07.03.06, 15:23 Czy ja coś takiego napisałam? Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus tak, cytat: 07.03.06, 15:24 Zwolennik indywidualizmu chciałby zunifikowanego wychowania dla wszystkich dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: tak, cytat: 07.03.06, 15:28 Nawiązuję do innych dyskusji, w których tenże zwolennik indywidualizmu wyrażał pogląd, że wszystkie dzieci powinny być wychowywane przez Państwa, żeby miały "po równo". "Wszystkim po równo" kłóci mi się z indywidualizmem. Indywidualizm - doktryna filozoficzna, zgodnie z którą istotne znaczenie przyznawano tylko jednostkom. Postawę tę charakteryzuje silne poczucie niezależności i odrębności osobistej oraz postępowanie odbiegające od ogólnie przyjętych wzorów i norm. Indywidualizm wiąże się z przekonaniem o szczególnej roli jednostki, która stoi ponad tłumem. Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus cytat, jaki podajesz, jest zgodny z prawda, 07.03.06, 15:31 ale nijak sie ma do edukacji, a dotyczy zycia zawodowego itepe. Indywidualisci sa zwolnennikami rownych szans w edkuacji, aby kazdy czlowiek mial rowne prawo swoj indywidualizm realizowac. Przykro mi, mieszasz dwa nienalezace do siebie problemy. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: cytat, jaki podajesz, jest zgodny z prawda, 07.03.06, 15:39 Ja chyba o czymś nie wiem. Jest jakiś ruch "indywidualistów", który walczy o równe prawa do edukacji?? Już samo sformułowanie, że "indywidualiści są zwolennikami" moim zdaniem zawiera w sobie sprzecznośc. Bo rozumiem, że dla indywidualista stawia na 1 miejscu jednostkę i jej indywidualne, osobiste dążenia. Ciężko byłoby chyba grupie indywidualistów sformułować jakieś wspólne postulaty, poza jednym, z którym jak najbardziej się zgadzam, że "Każdy może robić co chce, o ile nie ogranicza swobody innych do tego samego". Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus nie, oczywiscie, ze ruchu indywidualistow nie 07.03.06, 15:43 ma i nie o tym pisalam. Jesli negujesz jakakolwiek definicje indywidualizmu, nie powinnas jej przytaczac, bo taka regula bylaby w ten sposob negacjs indywidualizmu. Powtarzam - jesli wrzucasz do jednego worka indywidualizm i deukacje dzieci, mieszasz pojecia. Bo indywidualizm dotyczy ludzi doroslych. A bez jednolitej edukacji dla dzieci i mlodziezy, bez rowngego dostepu do edukacji, nie da sie mowic o indywidualizme,a a o psoleczenstwie klasowym. Sformulowanie indywidualisci sa zwolennikami czegos nie jest spreczne, bo indywidualizm ma jakies zasady, ogolne dla pewnej grupy. Indwidualizm NIE JEST robieniem wszystkiego, jak mi sie podoba. A to sformulowanie: Każdy może robić co chce, o ile nie ogranicza swobody innych do tego samego jest w pelni prawidlowe. Jesli nie ma natomiast jednakowego dostepu do ekuacji, nie kazdy moze robic, co chce. Odpowiedz Link Zgłoś
monikaannaj Re: nie, oczywiscie, ze ruchu indywidualistow nie 07.03.06, 15:50 > A to sformulowanie: Każdy może robić co chce, o ile nie ogranicza swobody innyc > h > do tego samego > > jest w pelni prawidlowe. Jesli nie ma natomiast jednakowego dostepu do ekuacji, > nie kazdy moze robic, co chce. Troche nie rozumiem? Dlaczego akurat brak rownego dostepu do edukacji? A nie do pieniedzy po prostu? jasne - kazdy moze robić co chce, ale powiedzmy sobie szczerze że dziedziczacy szmal po bogatych starych mogą wiecej... Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus dlatego, moniko, ze jesli dzieci robotnikow 07.03.06, 15:55 nie maja takiej samej szansy na studia jak dzieci lekarzy, "dziedzicza" one zawod, model zycia itepe - ergo nie moga decydowac o swojej przyszlosci Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: nie, oczywiscie, ze ruchu indywidualistow nie 07.03.06, 16:16 A jakie są te "jakies zasady, ogolne dla pewnej grupy" jeśli chodzi o indywidualizm??? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:39 Dziecko nie jest indywidualnością. Mówimy o dorosłych ludziach. Poza tym co wychowywanie ma wspólnego z indywidualizmem? Przecież to sprzeczność. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:40 Dziecko to dopiero jest indywidualność! Dorośli to już wszyscy wtłoczeni w koleiny. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:42 Nie jest indywidualnością, bo nie moze o sobie decydować. Indywidualizmem można objąć wyłącznie samodzielne jednostki. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:44 Nikt nie może o sobie decydować w 100%. Wolność to świadomość ograniczeń. Moim zdaniem dzieci powinny mieć tyle swobody w decydowaniu o sobie, ile jest tylko możliwe przy zachowaniu bezpieczeństwa. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:47 > Nikt nie może o sobie decydować w 100%. Wolność to świadomość ograniczeń. Znowu sprzeczność. Ograniczenie znaczy "nie wolno". Poza tym napisałem decydować o sobie, a nie decydować o innych. Czego odmawiasz dorosłej jednostce robienia ze sobą? > Moim zdaniem dzieci powinny mieć tyle swobody w decydowaniu o sobie, ile jest > tylko możliwe przy zachowaniu bezpieczeństwa. Tu zgoda. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:50 Wydajesz mi się strasznie naiwny w tej chwili. Niczego nie odmawiam dorosłej jednostce robienia ze sobą ale zwróć uwagę, że wielu rzeczy nie możesz zrobić bo: a) nie masz na nie pieniędzy b) potrzeba do tego innych osób, które np. nie mają ochoty na to co Ty c) prawa fizyki Ci nie pozwalają d) społeczeństwu by się nie spodobało i mogłoby Cię wsadzić do więzienia itd. itd. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:54 > Niczego nie odmawiam dorosłej jednostce robienia ze sobą ale zwróć uwagę, że > wielu rzeczy nie możesz zrobić bo: > a) nie masz na nie pieniędzy > b) potrzeba do tego innych osób, które np. nie mają ochoty na to co Ty > c) prawa fizyki Ci nie pozwalają > d) społeczeństwu by się nie spodobało i mogłoby Cię wsadzić do więzienia itd. > itd. Ale to są argumenty praktyczne. Jasne, że nie mogę np. latać. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:57 No więc - będąc świadomy ograniczeń nie czujesz się zniewolony bo nie możesz latać. Ergo czujesz się wolny, tam gdzie się da decyzja należy do Ciebie. Może dzieci mają nieco większy zakres ograniczeń ale też są na swój sposób wolne. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:00 "Większy zakres ograniczeń" robi dużą różnicę. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:06 Hm... Czemu zatem przyjmujesz jedna granicę - dorosłość/dzieciństwo? Ludzie mają bardzo różne zakresy ograniczeń wynikające z miliona czynników. Poza tym ja cały czas nie rozumiem co to ma wspólnego z indywidualizmem, który jest po prostu STAWIANIEM JEDNOSTKI I JEJ DĄŻEŃ NA PIERWSZYM PLANIE????? Dziecko przecież też może uznać, że mimo iż wszyscy w przedszkolu chcą, żeby Kasia była głupim jasiem jest mniej ważne niż to, że Kasia nie ma to ochoty? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:11 > Hm... Czemu zatem przyjmujesz jedna granicę - dorosłość/dzieciństwo? Ludzie > mają bardzo różne zakresy ograniczeń wynikające z miliona czynników. Chodzi o świadomość swoich czynów. > Poza tym ja cały czas nie rozumiem co to ma wspólnego z indywidualizmem, który > jest po prostu STAWIANIEM JEDNOSTKI I JEJ DĄŻEŃ NA PIERWSZYM PLANIE????? Przecież już napisałem, że dziecko nie jest indywidualnością. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:19 Zgodnie z Twoją definicją indywidualności może nie jest. Zgodnie z moją jak najbardziej jest. Jest indywidualnością bo ma własne indywidualne upodobania, marzenia, pragnienia itp. Nawet jeśli nie ma możliwości ich realizacji z racji wieku (dorośli też nie wszystko co sobie zamarzą mogą zrobić). Nawet jeśli nie jest świadome w pełni konsekwencji (nikt nie jest nigdy w pełni świadomy konsekwencji swoich działań). Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:24 Nie ma możliwości ich realizacji nie z wieku, ale z faktu, że tak naprawdę to jeszcze nie wie, czego chce - to odnośnie marzeń. A z brakiem świadomości konsekwencji bym nie przesadzał, każda myśląca istota jest zdolna to zrobienia zimnej kalkulacji zysków i strat. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:29 heretic_969 napisał: > Nie ma możliwości ich realizacji nie z wieku, ale z faktu, że tak naprawdę to > jeszcze nie wie, czego chce - to odnośnie marzeń. Piszesz chyba na swoim przykładzie li i jedynie, bo zdarza się, że ktoś sobie postanowi w wieku lat 10, że zostanie aktorem i to swoje marzenie realizuje. > A z brakiem świadomości konsekwencji bym nie przesadzał, każda myśląca istota > jest zdolna to zrobienia zimnej kalkulacji zysków i strat. Ale nie jest jasnowidzem. Ja np. świadomie wzięłam kiedyś kredyt w EURO bo mi się zdawało, że spadnie a tu rosło i rosło. Więc go spłaciłam a tu niespodzianka - zaczęło spadać. > > > Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:33 > Piszesz chyba na swoim przykładzie li i jedynie, bo zdarza się, że ktoś sobie > postanowi w wieku lat 10, że zostanie aktorem i to swoje marzenie realizuje. Ale to wyjątki. Bo czasem tak jest, że coś sobie wymyślimy, a potem dziwnym trafem okazuje się, że mamy do tego predyspozycje. > Ale nie jest jasnowidzem. Ja np. świadomie wzięłam kiedyś kredyt w EURO bo mi > się zdawało, że spadnie a tu rosło i rosło. Więc go spłaciłam a tu > niespodzianka - zaczęło spadać. A jasne, że kalkulacja nie równa się jasnowidztwu:) Ale wiedziałaś, że taka możliwość (wzrost kursu EURO) jest realna, po prostu typowałaś inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:42 Dlaczego? Można wychowywać w poszanowaniu dla prawa do indywidualnych dażeń wszystkich ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:43 Nie rozumiesz. Jeśli ktoś musi być wychowywany, znaczy, że nie jest samodzielny. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:46 Ale czy brak samodzielności oznacza automatycznie brak indywidualizmu? Ty też nie jesteś samodzielny. Bez innych ludzi zginąłbyś marnie. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:49 > Ale czy brak samodzielności oznacza automatycznie brak indywidualizmu? Im człowiek jest mniej samodzielny, tym mniejszy jest jego indywidualizm. > Ty też nie jesteś samodzielny. Bez innych ludzi zginąłbyś marnie. Jak wszyscy. Ale chyba mylisz samodzielność z samowystarczalnością. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:51 A Ty mylisz indywidualizm z samodzielnością. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:52 Przeczytaj jeszcze raz definicję indywidualizmu, czy tam jest choć słowo o samodzielności? Mogę być indywidualistką mając sparaliżowane całe ciało i pozostając pod opieką i na utrzymaniu innych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:56 > Przeczytaj jeszcze raz definicję indywidualizmu, czy tam jest choć słowo o > samodzielności? > > Mogę być indywidualistką mając sparaliżowane całe ciało i pozostając pod opieką > > i na utrzymaniu innych ludzi. Nie. Napisałem wyraźnie, że czym innym jest samodzielność (w znaczeniu możliwość decydowania za siebie) a czym innym samowystarczalność. Sparaliżowana kobieta może być jak najbardziej samodzielna, natomiast jest kompletnie uzależniona od innych. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:59 Chodzi Ci o ograniczenia prawne jakie są nałożone na dzieci? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:01 Nie. Te ograniczenia prawne wynikają z uznania dzieci za niezdolne do decydowania o samych sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:02 Ja cały czas nie rozumiem co Ty rozumiesz przez indywidualizm i samodzielność? Dziecko pewnie nie może np. wziąć ślubu bo prawo (w naszym kraju) tego zabrania ale dorosły, nawet zdrowy, nie może też wziąć ślubu jeśli już ma jedną żonę. Bo prawo tego zabrania. Dziecko nie może u nas pracować bo prawo tego zabrania ale tak naprawdę masę dzieci zarabia i utrzymuje swoich rodziców. Sparaliżowana, dorosła osoba nie może np. popełnić samobójstwa. A dziecko tak. Czy nie jest bardziej samodzielne??? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:07 Idąc tym tokiem rozumowania możemy uznać, że dziecko jest samodzielne, bo może bez problemów przebiec przez drogę. Z pewnością dużo łatwiej mu to przyjdzie niż powiedzmy 80-letniej staruszce. Czym innym jest możliwość robienia rzeczy, a czym innym możliwość robienia tego świadomie. Odpowiedz Link Zgłoś
bri Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:10 A w jakim wieku Twoim zdaniem ta "świadomość" się zaczyna i jakich "rzeczy" ma dotyczyć? Odpowiedz Link Zgłoś
heretic_969 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:13 Nie ma jednoznacznie wyznaczonej granicy. Niektórzy ludzie szybciej samodzielnieją, inni - wolniej. M.in. opiekuńczość rodziców ma ogromny wpływ. Odpowiedz Link Zgłoś
johnny-kalesony Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:18 Nie sposób tej oczywistości nie zauważyć. Pozdrawiam Keep Rockin' Odpowiedz Link Zgłoś
ggigus to wrog feministek 07.03.06, 15:13 w koncu wiele kobiet nie widzi sensu zmian i nie potrzebuje walki o poprawe ich sytuacji. Kwestia gustu, ale... Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 15:24 Wedłu słownika antyfeminista to wróg kobiet, ale ja bym tej definicji nie brała poważnie, moim zdaniem jest przestarzała. Obecnie antyfeminista to wróg feministek. Jednak... wielu antyfeministów faktycznie jest mizoginami. Statystycznie na pewno więcej mizoginów spotyka się wśród antyfeministów niż wśród feministów lub tych "normalnych" (czyli takich co to ani "anty" ani "pro") Typowy antyfeminista-mizogin oficjalnie głosi co prawda uwielbienie dla kobiet, jednak po bliższym przyjrzeniu się widać, że to uwielbienie ma wymiar czysto seksualny. A seksualne zauroczenie wcale nie wyklucza mizoginii... Odpowiedz Link Zgłoś
mathias_sammer Re: Antyfeminista - kto to? 07.03.06, 16:42 A, zabiore glos- forum wprawdzie od dawna przegladam, ale jak do tej pory nie pisywalem. Defincja feminizmu zostala wypaczona przez mezczyzn, dlatego warto przed rozmowa zapytac co dana osoba rozumie pod pojeciem "feminizm", a potem kontynuowac dyskusje. Pozwoililem sobie jako uwage zacytowac cudze slowa, a pochodza one od prawdziwiej feministki, kobiety iscie wyzwolonej, ktora fotografuje, maluje obrazy i robi kariere poza granicami Polski. M.S. Odpowiedz Link Zgłoś