tad9
15.04.06, 10:43
Trafiłem przypadkiem na kawałek programu "Miasto kobiet", a tam akurat
wtystępowały Wszechpolki (dodam - o urodzie, które trudno szukać wśród
feministek). Jedna z nich powiedziała, że feminizm to "moralny brud". Czy aby
nie trafiła w sedno? Odwykliśmy od stosowania takich kategorii - co być może
jest jednym z symptomow naszych czasów. Mówimy, że feminizm to zespół
idiotycznych ideologii, że jest to właściwe naszym czasom wcielenie ducha
totalitaryzmu, itd, itd. Wszystko to prawda, ale czy nie warto od czasu do
czasu pomoralizować? A - jeśli już pomoralizujemy - to, czy nie dojdziemy do
wniosku, że feminizm = demoralizacja? Idę o zakład, że feministki
zdemoralizowane są do tego stopnia, że nie byłyby nawet w stanie powiedzieć co
to takiego jest moralność. Kluczyłyby, odpowiadały pytaniem na pytanie - znamy
te wybiegi. Być może Wszechpolska trafiła w samo sedno. Dobrze, ze są jeszcze
takie dziewczyny...