Dodaj do ulubionych

wprowadzmy "malzenstwa homoseksualne"?...

30.01.03, 08:32
tak? nie? co o tym myslicie?

Tad, podajac taka "parafraze" jednego z punktow
manifesty ochrzcil ja mianem BZDURA. dlaczego?

rozmawialam krotko o tym z Sebastianem. wg niego
powinno sie takie malzenstwa wprowadzic. sugerowal, ze
mozna by pojsc na ustepstwa z konserwatystami,
nazywajac takie zwiazki inaczej, np. "zalegalizowane
partnerstw" (o ile dobrze pamietam nazwe, ktora
zaproponowal, zreszta to nie takie wazne). ale roznica
bylaby tylko w nazwie, nie w regulacjach prawnych.

jakie jest Wasze zdanie?

dodam, aby potem nie odpierac smiesznych zarzutow, ze
"malzenstwo homoseksulane" dotyczy zarowno dwoch kobiet
jak i dwoch mezczyzn (te wstretne
feministki-lesbijki...) oraz ze kwestia malzenstwa
dotyczy *wylacznie* malzenstwa, nie ma w niej miejsca
na adoptowanie dzieci przez pary homoseksulane - nie o
to pytam, bo to *zupelnie* inny temat (wiec bardzo
prosze go nie poruszac, bo sie zrobi bagno)
Obserwuj wątek
    • b.u.zz Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... 30.01.03, 09:20
      1. jest duza roznica miedzy "partnerstwem" a malzenstwem. z
      terminem "malzenstwo" laczy sie wiele innych rzeczy, miedzy innymi adopcja
      wlasnie.
      2. zwolennicy wprowadzenia takiego rozwiazania w polsce przyznaja bez
      zazenowania, ze nie mowia o adopcji, bo "teraz na to za wczesnie". dziekuje im
      za ostrzezenie. dlatego tez jestem przeciw "malzenstwom homoseksualnym". nie
      uwazam, by nalezalo czynic z odstepstw regule.
      3. jestem natomiast w stanie wyobrazic sobie pewne ulatwienia dla takich par: w
      dziedziczeniu, uzyskiwaniu informacji o chorobie, w braniu pozyczek w banku
      itp. itd. do tego nie potrzeba jednak takiej zmiany prawa, ktora by na nowo
      definiowala malzenstwo.
      pozdrawiam
      b.
      • sagan2 Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... 30.01.03, 09:41
        b.u.zz napisał:

        > 1. jest duza roznica miedzy "partnerstwem" a
        > malzenstwem. z terminem "malzenstwo" laczy sie wiele
        > innych rzeczy, miedzy innymi adopcja wlasnie.

        jestes pewnien, ze adopcji nie obejmuja zupelnie odrebne
        przepisy? przeciez nie wystarczy byc malzenstwem, aby moc
        dziecko zaadoptowac. nie wiem, czy bycie malzenstwem jest
        warunkiem *koniecznym* w polsce. na swiecie (w niektorych
        krajach - to na potrzeby BD) nie jest to warunek
        konieczny. tak wiec wcale nie jestem przekonana, ze
        malzenstwa homoseksulane beda laczyly sie z otwarta
        kwestia adopcji

        > 2. zwolennicy wprowadzenia takiego rozwiazania w polsce
        > przyznaja bez zazenowania, ze nie mowia o adopcji, bo
        > "teraz na to za wczesnie". dziekuje im za ostrzezenie.
        > dlatego tez jestem przeciw "malzenstwom
        > homoseksualnym".

        *tylko* dlatego? jak pisalam powyzej - moze to byc
        argument zupelnie nieadekwatny

        > 3. jestem natomiast w stanie wyobrazic sobie pewne
        > ulatwienia dla takich par: w dziedziczeniu, uzyskiwaniu
        > informacji o chorobie, w braniu pozyczek w banku
        > itp. itd. do tego nie potrzeba jednak takiej zmiany
        > prawa, ktora by na nowo definiowala malzenstwo.

        a dlaczego nie wprowadzic tej zmiany definicji?
        oprocz adopcji, to musimy sprawdzic, ok?
        • maciej.k1 Buzz niestety ma rację 30.01.03, 10:41
          Homoseksualiści domagają się pełnego równouprawnienia (jak feministki) i nie
          poprzestaną na legalizacji związków partnerskich, by ułatwić sobie
          dziedziczenie, czy branie kredytów. Już pojawiają się wśród nich żądania
          równego prawa do adopcji dzieci. Dletego jestem przeciwny, by ewentualne
          zalegalizowane związki homoseksualistów nazywały się "małżeństwem", zaś adopcja
          dzieci przez homoseksualistów powinna być jednoznacznie zakazana.

          Nb. po homoseksualistach przyjdą z kolei np. zoofile i będą udowadniać, że
          człowiek współżyjący z kozą też potrafi świetnie zaopiekować się dzieckiem, a
          koza da mu jeszcze zdrowego mleka...

          Pozdrawiam -
          • Gość: soso jestem za IP: 195.41.66.* 30.01.03, 11:14
            Mysle, ze malzenstwo coraz bardziej jest pewna manifestacja i deklaracja tak
            uczuc jak i woli. Nie widze zadnego powodu, dla ktorego mielibysmy odbierac
            ludziom o innej orientacji seksualnej ('nie z wlasnej winy' - tak formuluje by
            dotarlo do macieja, ktory widocznie uwaza homeseksualizm za mniejszy czy
            wiekszy ale jednak wstap do zbrodni) mozliwosci wyrazenia swoich uczuc i woli.
            Kwestia postrzegania homoseksualistow w spoleczenstwie jest sprawa czysto
            kulturowa bo co niby zlego jest w calujacej sie na ulicy parze mezczyzn czy
            kobiet, ich trzymanie sie za rece czy inne czule gesty. Dzieci w wielu krajach
            juz przywykly do takich widokow i mysle, ze nic zlego dla nikogo z tego nie
            wynika. Wrecz przeciwnie - w razie uswiadomienia sobie wlasnej odmiennosci jest
            latwiej.
            Zmienianie terminu z 'malzenstwo' na 'zwiazek usankcjonowany prawnie ludzi tej
            samej plci' uwazam za rownie absurdalny postulat jak 'pojazd czterokolowy z
            silnikiem kierowany recznie przez czlowieka'.

            pzdrw

            soso
            • goga.74 Ja tez 30.01.03, 11:26
              I zgadzam sie z argumentacja powyzej.
          • sagan2 demagogia do potegi 30.01.03, 12:09
            jak juz wspomnialam, malzenstwo nie jest czynnikiem
            wystarczajacym do adopcji dzieci! przszli rodzice
            przechodza bardzo dlugi i staranny proces weryfikacji i
            nic nie stoi na przeszkodzie, aby malzenstwa
            homoseksulane byly w tym procesie odrzucane.

            jaki inny argument przeciw takim malzenstwom umiesz
            wysunac?

            jak "gminna wiesc niesie" w grecji i we wloszek wiekszosc
            mezczyzn nagminnie wspolzyje z kozami...
            ... czy tam sie nie adoptuje dzieci???
            ... czy pytanie o wspolzycie z kozami nalezy do kanonu
            "pytan do przyszlych adopcyjnych rodzicow"???...
            • agrafek Re: demagogia do potegi 30.01.03, 13:54
              sagan2 napisała:

              > jak juz wspomnialam, malzenstwo nie jest czynnikiem
              > wystarczajacym do adopcji dzieci! przszli rodzice
              > przechodza bardzo dlugi i staranny proces weryfikacji i
              > nic nie stoi na przeszkodzie, aby malzenstwa
              > homoseksulane byly w tym procesie odrzucane.
              >
              > jaki inny argument przeciw takim malzenstwom umiesz
              > wysunac?
              >
              > jak "gminna wiesc niesie" w grecji i we wloszek wiekszosc
              > mezczyzn nagminnie wspolzyje z kozami...
              > ... czy tam sie nie adoptuje dzieci???
              > ... czy pytanie o wspolzycie z kozami nalezy do kanonu
              > "pytan do przyszlych adopcyjnych rodzicow"???...


              Sagan, jak to nic nie stoi na przeszkodzie by starania o adopcje dokonywane
              przez małżeństwa homoseksualne odrzucać? Jeśli zalegalizujesz małżeństwa
              homoseksualne to właśnie nic nie będzie stało na przeszkodzie. I trudno będzie
              znaleźć argumest przeciw takiej adopcji, bo każdy będzie najprawdopodobniej
              zbijany kontrargumentem o dyskryminacji. Bezprawnej. I co wtedy?
              • sagan2 Re: demagogia do potegi 30.01.03, 14:17
                Agrafek, wlasnie o to prosze: pokaz mi prawo, ktore mowi,
                ze "bycie malzenstwem" *wystarczy* by adoptowac
                dziecko!!!
                wg mnie procej adopcyjny jest odseparowany od legalizacji
                malzenstwa.
                tzn. nie kazde malzenstwo moze adoptowac dziecko i mozna
                adoptowac dziecko nie pozostajac w zwiazku malzenskim z
                nikim (nie wiem jak w polsce, w niektorych krajach tak
                jest).
                wiec pokaz mi, prosze, jak fakt, ze ktos zawrze zwiazek
                malzenski *automatycznie*, bez starannej selekcji
                adopcyjnej pozwala mu dziecko zaadoptowac???

                mi sie wydaje (ale moge sie mylic - prosilam juz o jakies
                dane), ze proces adopcyjny jest *oddzielny*, ze ludzie,
                ktorzy chca adoptowac dziecko przechodza przez bardzo
                geste sito i bycie legalnym malzenstwem jest bardzo malym
                faktem w tym sicie.
                dlatego zalegalizowanie malzenstw homoseksualnych nie
                powinno w zadnym stopniu zmieniac procedur adopcyjnych.
                jak pisala Barbinator - mozna w nich dodac (choc pewnie
                juz jest) wymog, ze adoptujaca para ma byc
                heteroseksulana.

                mam nadzieje, ze teraz sie rozumiemy?
      • Gość: barbinator Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.03, 12:37
        b.u.zz napisał:

        > 3. jestem natomiast w stanie wyobrazic sobie pewne ulatwienia dla takich par:
        w
        > dziedziczeniu, uzyskiwaniu informacji o chorobie, w braniu pozyczek w banku
        > itp. itd. do tego nie potrzeba jednak takiej zmiany prawa, ktora by na nowo
        > definiowala malzenstwo.
        > pozdrawiam
        > b.

        A czy najprostszym sposobem na uregulowanie takich spraw nie byłoby właśnie
        zarejstrowanie związku w urzędzie, bez używania terminu małżeństwo i bez
        stosowania ceremoniału wypracowanego przez pary heteroseksualne?
        Piszę o tym, bo widziałam kiedyś relację ze "ślubu" holenderskiej pary
        gejowskiej i widok "panny młodej" w białej sukni z welonem był dla mnie
        niesmaczny. Uważam, że pary homoseksualne powinny wypracować swój własny
        ceremoniał ślubny, nie będący karykaturą tradycyjnego.
        Co do adopcji, to uważam że Sagan ma rację - prawo adopcyjne i prawo małżeńskie
        to zupełnie inna sprawa, zawsze można prawnie zablokować adopcję przez pary
        homo.
        Pozdr. B.
        • sagan2 gej w welonie... 30.01.03, 12:59
          Barbi, ale skoro on *chce* tej sukni i welonu?
          czy mozna im zabronic?
          mam wrazenie, ze to zwiazki z "przebierankami" to raczej
          rzadkosc wsrod par homoseksualnych. ale jesli chca - nie
          widze w tym nic zdroznego...
          ... nie podobal Ci sie patrick sweyze w obcislej
          sukience?...
          • Gość: barbinator Re: gej w welonie... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.03, 22:10
            sagan2 napisała:

            > Barbi, ale skoro on *chce* tej sukni i welonu?
            > czy mozna im zabronic?

            Nieee, chyba źle to wyraziłam...Jeśli naprawdę chce, to oczywiście zabronić mu
            tego nie można (i nie wolno!!). Chodziło mi raczej o to, że dla ludzi
            wierzących ta biała suknia z wiankiem i welonem, to jakiś symbol i może to
            razić ich uczucia.
            Nawet mnie troszeczkę dziabneło, a jaka tam ze mnie katoliczka...:))
            Tam oprócz welonu był jeszcze gej przebrany za księdza, była stuła itp.
            Gdybym to ja była gejem-panną młodą, to chyba po prostu wziełabym pod uwagę
            uczucia innych ludzi.(z drugiej strony ci inni ludzie raczej nie mają w
            zwyczaju szanować uczucia gejów, więc trudno mi ich osądzać...)
            Ale jestem przeciwna zakazywaniu ubierania się tak jak kto lubi, to jasne...


            > mam wrazenie, ze to zwiazki z "przebierankami" to raczej
            > rzadkosc wsrod par homoseksualnych. ale jesli chca - nie
            > widze w tym nic zdroznego...
            > ... nie podobal Ci sie patrick sweyze w obcislej
            > sukience?...

            Był słodziutki, ale ja wolę go w dżinsach i teszercie:))
            Pozdr. B.

        • goga.74 Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... 30.01.03, 13:07
          > A czy najprostszym sposobem na uregulowanie takich spraw nie byłoby właśnie
          > zarejstrowanie związku w urzędzie, bez używania terminu małżeństwo i bez
          > stosowania ceremoniału wypracowanego przez pary heteroseksualne?
          > Piszę o tym, bo widziałam kiedyś relację ze "ślubu" holenderskiej pary
          > gejowskiej i widok "panny młodej" w białej sukni z welonem był dla mnie
          > niesmaczny. Uważam, że pary homoseksualne powinny wypracować swój własny
          > ceremoniał ślubny, nie będący karykaturą tradycyjnego.

          Nie bardzo widze to "wypracowanie ceremonialu" w praktyce (pomijam w tym
          momencie czy jest to sluszne czy nie). Wprowdzic zakaz noszenia welonu na
          subie? Ustawa okreslajaca co wolno a czego nie wolno zakladac?
    • Gość: gosiak jestem przeciw 'malzenstwom homoseksualnym'?... IP: 212.158.75.* 30.01.03, 11:50
      Tak jak b.u.z.z. czy maciej, jestem przeciw uznaniu związku homoseksualnego
      za 'małżeństwo'. Czym innym jest partnerstwo dwojga ludzi (w tym dwojga
      homoseksulistów) czym innym małżeństwo i nie widzę powodu, dla którego
      należałoby zmieniać definicje. Zresztą mam wątpliwości czy sami homoseksualiści
      rzeczywiście pragną by nazywać ich związki małżeńskimi. (może jest tu jakiś gay
      lub lesbijka na forum i się wypowie?). Nie mniej jednak, jestem za jakimiś
      rozwiązaniami prawnymi regulującymi kwestie dziedziczenia, ubezpieczeń
      społecznych, etc w związkach homoseksualnych.
      gosia
    • Gość: Sebastian Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... IP: *.tele2.pl 30.01.03, 12:20
      Poniewaz temat "przedyskutowałem" dosyc dogłębnie z pewnym - nazwijmy to -
      "konserwatystą" to pozwolę sobie podzielić się spostrzezeniami.
      Aby sensownie rozpatrzyc problem należałoby spisać wszystkie skutki prawne
      jakie niesie za sobą mażeństwo i analizując każdy z nich po kolei dyskutować
      dlaczego para homoseksualna mogłaby miec lub miałaby nie mieć możliwości
      skorzystania z danego prawa.
      Bez tego dyskusja nigdy się nie skończy bo konserwatysta myśląc "małżeństwo
      homosesualne" będzie widział od razu "pedałow adoptujących dzieci" a ja np.
      widze gościa, który nie musi się tłumaczyć w szpitalu dlaczego chce zobaczyć
      sie z chorym partnerem i dowiedziec o jego stan zdrowia.
      Jeszcze inna kwestią sa przywileje, które wynikają z absurdalności np. systemu
      podatkowego. Wprowadzenie podatku liniowego uciełoby dyskusje na temat
      możliwości wspólnego opodatkowania małżonków.

      • sagan2 Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... 30.01.03, 12:26
        Sebastian, nie napisalabym tego lepiej! bardzo dobrze to
        podsumowales :)

        ja tez widze tego faceta w szpitalu...

        czy wiesz (ze swojej dyskusji z konserwatysta), jak to
        jest prawnie z ta adopcja?

        czyzby dyskusje na forum jednak czegos uczyly?... ;) o
        ile to byl konserwatysta z forum...
        • Gość: Sebastian Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... IP: *.tele2.pl 30.01.03, 12:41
          > czy wiesz (ze swojej dyskusji z konserwatysta), jak to
          > jest prawnie z ta adopcja?
          Jak zaproponowałem żeby na spokojnie przeanalizować wszystkie skutki prawne
          małżeństwa to dyskutant przynał, że mu sie nie chce.
          A bez dego dyskusja jest troche bezcelowa.

          >
          > czyzby dyskusje na forum jednak czegos uczyly?... ;) o
          > ile to byl konserwatysta z forum...
          Z grupy dyskusynej na usenecie.
          Konserwatysta był spod znaku UPR to dawało szanse na minimum wspólnego języka
          ze mą.

          • sagan2 Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... 30.01.03, 12:57
            Gość portalu: Sebastian napisał(a):


            > Jak zaproponowałem żeby na spokojnie przeanalizować
            > wszystkie skutki prawne małżeństwa to dyskutant
            > przynał, że mu sie nie chce.
            > A bez dego dyskusja jest troche bezcelowa.

            to wielka szkoda :(
            moze tutaj sie uda? mamy juz kilku kandydatow do
            dyskusji, zaczelam zadawac pytania Maciejowi i Buzzowi.
            mam nadzieje, ze im sie bedzie chcialo, bo bardzo mi sie
            podoba Twoj pomysl poprowadzenia tej rozmowy!

            kto dolacza do dyskusji?


            > Konserwatysta był spod znaku UPR to dawało szanse na
            > minimum wspólnego języka ze mą.

            tutaj moze byc lepiej :) pozyjemy - zobaczymy.

            • Gość: soso wyprowadzcie IP: 195.41.66.* 30.01.03, 13:45


              Sagan i Sebastian, wyprowadzcie Belle na spacer i sobie pogadajcie. Najpierw na
              wstepie jest notka, by nie gadac o dzieciach i adopcjach a tu prosze, juz sie
              zeslizgujemy z tematu.

              Widzialem niedawno zdjecia ze slubu 2 dunskich lesbijek. Co do stroju - obie
              byly w smokingach. Nawet fajnie to wygladalo, w kapelusikach. Bomba. Slub to
              takze mozliwosc wyrazenia siebie poprzez stroj i dlatego nie ma co sie
              zastanawiac nad welonami a po prostu dac ludziom wolna reke.

              Przez kilka wieczorow byl tu takze w telewizji reportaz o pilkarkach recznych,
              dunskiej i norweskiej. O ich milosci, o tym, jak ta z Norwegii przeniosla sie
              do Danii by mogly grac w jednym klubie, o sporcie, jak sie poznaly, o ich
              rodzinach, przyjaciolach, itd. Mysle, ze to takze czesc problemu: rozmawianie o
              takich zwiazkach. Maciej prawdopodbnie jest przeciw bo nigdy nie zetknal sie z
              homoseksualnymi parami na codzien, u siebie w sklepie, na ulicy, w sasiedztwie.
              Nie powiedzial dzien dobry na ulicy takim sasiadom, nie zobaczyl ich uczyc, nie
              zna ich historii, problemow codziennosci, ... Latwo jest walnac z grubej
              rury: ' a ja jestem przeciw i koniec!'.

              pzdrw

              soso
            • Gość: Sebastian Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... IP: *.tele2.pl 30.01.03, 14:07
              > > Konserwatysta był spod znaku UPR to dawało szanse na
              > > minimum wspólnego języka ze mą.
              >
              > tutaj moze byc lepiej :) pozyjemy - zobaczymy.
              "minimum wspólnego języka" to określenie pozytywne.
              Z niektórymi dyskutantkami z tego forum nie mam nawet tego minimum.
              • sagan2 Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... 30.01.03, 14:21
                Gość portalu: Sebastian napisał(a):


                > "minimum wspólnego języka" to określenie pozytywne.
                > Z niektórymi dyskutantkami z tego forum nie mam nawet
                > tego minimum.

                az sie boje zapytac, z ktorymi, zeby wlasnego "imienia"
                nie przeczytac...
                • Gość: Sebastian Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... IP: *.tele2.pl 30.01.03, 14:43
                  > > "minimum wspólnego języka" to określenie pozytywne.
                  > > Z niektórymi dyskutantkami z tego forum nie mam nawet
                  > > tego minimum.
                  >
                  > az sie boje zapytac, z ktorymi, zeby wlasnego "imienia"
                  > nie przeczytac...
                  Możesz sobie tam swoje dopisać aczkolwiek nie jest to kwestia złośliwości tylko
                  opinii, z którą jestem w stanie uzasadnić.

                  • sagan2 no to uzasadnij, prosze n/txt 30.01.03, 14:46
                    • Gość: Sebastian Re: no to uzasadnij, prosze n/txt IP: *.tele2.pl 30.01.03, 16:22
                      "Potrafię uzasanić" tzn. potrafię wskazać przykłady, że nie mogłem znależć
                      wspólnego języka.
                      Potrafię rónież uzasadnić dlaczego moje zdanie jest inne niż Twoje ale w jednym
                      poscie tego nie zmieszcze.
                      • sagan2 Re: no to uzasadnij, prosze n/txt 31.01.03, 10:58
                        no ale mam nadzieje, ze ni uwazasz, iz brak wspolnego
                        jezyka w jednym temacie, przeczy mozliwosci znalezienia
                        wspolnego jezyka w innym?
            • goga.74 Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... 30.01.03, 14:48
              sagan2 napisała:
              > kto dolacza do dyskusji?
              Sagan, chetnie podyskutuje.
              Tylko wlasnie jakie sa skutki prawne malzenstwa? Niby wszyscy wiemy, wspolnota
              majatkowa, dziedziczenie itd. Ale trzeba by to wszystko sprecyzowac (zwlaszcza
              to "itd"), najlepiej punkt po punkcie.
              • sagan2 Goga i reszta :) 30.01.03, 15:41
                Goga, postaram sie poszukac tych informacji.
                ale mam nadzieje, ze ci "bardziej doswiadczeni w
                malzenstwie" bywalcy forum pomoga - w koncu powinni
                wiedziec, w co sie wplatali biorac slub... ;)

                hej, jest tam kto?... ;)
                • maly.ksiaze Re: Goga i reszta :) 30.01.03, 17:42
                  'Skutki prawne' to sie poznaje przy rozwodzie, a nie przy malzenstwie.

                  Pozdrawiam,

                  mk.
    • agrafek Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... 30.01.03, 13:50
      Zgadzam się z Buzzem. Teoretycznie nie miałbym nic przeciwko jakiejś formie
      legalizacji małżeństw homoseksualnych, jednak z całkowitym wyłączeniem adopcji.
      A, niestety, już pojawiają się głosy za "pełnym równouprawnieniem". Bo przecież
      małżeństwa homoseksualne też mogą kochać i wychowywać dzieci i jaki prawem
      chcemy ich tego pozbawiać itd. itp. ... Dlatego gdybym miał głosować,
      głosowałbym przeciw.
      Pozdrawiam.
      • sagan2 Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... 30.01.03, 14:20
        powtarzam - malzenstwo to nie procedura adopcyjna!

        rozumiem, ze glosowalbys przeciw "na wszelki wypadek"?
        i ze nie masz nic przeciwko (oprocz adopcji) legalizacji?
        a poniewaz te dwie rzeczy naprawde slabo sie prawnie
        *pokrywaja*, moze by tak wiec - po jednej rzeczy na raz?
        najpierw zalegalizowac malzenstwa homoseksulane, a potem
        sie martwic o adopcje?

        czytalam kilka wypowiedzi homoseksualistow i oni wcale
        sie nie palili do legalizacji adopcji.
        masz jakies *oficjalne* informacje, ze w polsce jest
        inaczej?
        • b.u.zz Nie: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... 30.01.03, 15:20
          jak pisalem w pierwszym poscie, nie chodzi o to, co teraz mowia srodowiska
          gejowskie: ze chodzi im tylko o godnosc osoby ludzkiej, rownosc wobec prawa
          itd.itp. chodzi o to, jak uzasadniaja to, ze czegos nie mowia. a nie raz
          slyszalem, ze wprowadzenie malzenstw homoseksualnych nie oznacza zgody na
          adopcje, bo ... na to jest za wczesnie, spoleczenstwo sie nie zgodzi, za duzy
          skok itd.itp. ani razu nikt nie powiedzial, ze po prostu adopcja nie wchodzi w
          gre i juz. co wiecej, w niektorych krajach przodujacego rownouprawnienia to juz
          sie stalo: pary jednoplciowe moga adoptowac dzieci. dlatego, aby uniknac
          takiego rozwoju sytuacji, trzeba sie zabezpieczyc (tu tez!!). nalezy od
          poczatku zaznaczyc, ze to nie bedzie malzenstwo. stad moja propozycja zmiany
          zupelnie innych przepisow niz tych o zwiazkach malzenskich. z jednej strony
          proponuje likwidacje czesci przywilejow dla malzenstw, a z drugiej - przyznanie
          czesci przywilejow szerszej grupie osob. obawiam sie za to, ze sytuacja
          rozwinie sie tak, jak to zaproponowala sagan: najpierw porozmawiajmy o
          malzenstwach, a potem - o adopcji. to ja juz wole: nie mowmy ani o jednym, ani -
          o drugim...
          teraz druga sprawa: nie raz - na tym forum takze - slyszalem, ze malzenstwo to
          nic innego niz papierek. teza ta pada zazwyczaj z tych samych ust, ktore chca
          malzenstw homoseksualnych. no wiec o co chodzi? o papierek? jesli para
          homoseksualna naprawde sie kocha, to moze zyc razem bez zadnych klopotow. jest
          pelna tolerancja. natomiast pary homoseksualne domagaja sie namaszczenia
          panstwa dla ich zwiazku. czy potem padna zadania, aby takze kosciol "nie
          dyskryminowal"?
          niestety nie moge sie zgodzic (tylko co ja moge?..), aby deformowac podstawowe
          pojecia. i to w imie czego? przyklad z koza jest drastyczny, ale poprawnie
          odzwierciedla mechanizm.
          pozdrawiam
          b.
          • sagan2 Re: Nie: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?.. 30.01.03, 15:28
            przeciw adopcji przez pary homoseksualne mozna sie
            zabezpieczyc modyfikujac odpowiednio prawo adopcyjne!
            (moze juz tak jest). wtedy nic nie powinno stac na
            przeszkodzie do zawierania malzenstw homoseksualnych.

            to raz. dwa - jesli w spoleczenstwie pojawi sie "problem"
            adopcji przez pary/malzenstwa homoseksualne, to dlaczego
            o nim nie dyskutowac? dlaczego trzeba sie przed tym
            zabezpieczac??? tego nie rozumiem. skoro jakas czesc
            spoleczenstwa chce o tym rozmawiac i zyska odpowiednie
            poparcie wsrod politykow, to czemu tego nie robic?
            przeciez panstwo nie istnieje tylko dla konserwatystow,
            prawda?

            co do tematu "po co jest malzenstwo", to przypominam, ze
            zawarcie malzenstwa ma skutki prawne - obywatele
            "poslubieni" maja dodatkowe prawa i przywileje (spadkowe,
            podatkowe, "szpitalne"). przeciez o tym wiesz, wiec skad
            to dziwne pytanie?
            to jest aspekt praktyczny. oczywiscie jest jeszcze
            aspekt, ze tak go nazwe "godnosciowy". dlaczego zwiazek
            dwoch kochajacych sie osob ma byc wmiatany pod dywan
            pseudo-moralnosci?
            • b.u.zz Re: Nie: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?.. 30.01.03, 17:03
              troche dziwnie brzmia zapewnienia, ze przed adopcja przez pary jednoplciowe
              mozna sie zabezpieczyc odpowiednim zapisem prawnym w kontekscie dyskusji nt.
              zmian w prawie. szczerze mowiac, kazde prawo mozna zmienic. powtarzam, moj
              sprzeciw wobec "malzenstw homoseksualnych" bierze sie m.in. z obserwacji tego
              procesu w innych krajach. naturalnie, teraz takiej mozliwosci tym malzenstwom
              sie nie da, ale za pare lat podniosa sie argumenty: jestesmy malzenstwem, wiec
              w imie rownouprawnienia zadamy pelnych praw, takze adopcyjnych. i wtedy zadna
              ustawa nie pomoze, bo postepowy sejm je zmieni.
              moj protest przeciw mowieniu o malzenstwach badz adopcji powinien byl byc
              naturalnie wziety w nawias. rozmawiac mozna i nawet trzeba. ale tez ja sie temu
              bede sprzeciwial. o to mi chodzilo.
              pytalem sie, po co malzenstwo. i ty mi odpowiadasz, ze daje pewne przywileje.
              alez ja temu nie przecze. chodzi mi tylko, ze te przywileje mozna zapewnic w
              inny sposob. mozna tez je zniesc.
              nie chodzi mi tez o chowanie czegokolwiek pod dywan. czy ja sie domagam
              zabronienia dwom homoseksualistom mieszkania razem? kupowania razem domu, czy
              wspolnego zaciagania pozyczki?
              pozdrawiam
              b.
            • agrafek Re: Nie: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?.. 30.01.03, 17:57
              Ależ Sagan, jeśli zacznę odmawiać prawa homoseksualnemu małżeństwu do
              adoptowania dziecka, to czy nie będzie to dyskryminacja? Czyżbyś do tego
              chciała mnie namówić?
              Ponieważ zaś, jak już napisał Tad, nie wiemy tak naprawdę jak wychowanie w
              takiej rodzinie może wpłynąć na dzieci, nie zamierzam takich adopcji
              akceptować. Chcesz poeksperymentować na dzieciach? Nie sądzę.
        • agrafek Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... 30.01.03, 15:21
          Uważam, że zawsze warto się zastanowić nad konsekwencjami naszego postępowania,
          stąd zbezpieczenie się przed rozmaitymi skutkami zmian prawa uważam za
          uzasadnione.
          Przyznaję się do błędu - istotnie przyjąłem słowo: "Małżeństwo" nie starając
          się wcześniej zdefiniować go w odniesieniu do postawionego przez Ciebie
          problemu.
          Przyznaję się do drugiego błędu. Co do pełnego równouprawnienia - tj. także
          możliwości adopcji - z takimi postulatami zetknąłem się nie w wypowiedziach
          homoseksualistów ale w rozmaitych drukach i pismach feministycznych. Trochę ich
          poczytałem kiedy jedna z moich znajomych przygotowywała się do napisania pracy
          na temat feminizmu (rzecz o tyle, jak sądzę, interesująca, że nie pisała jej na
          zadnych studiach "gender", ale na zwyczajnej etnologii). Istotnie więc,
          możliwe, że sami homoseksualiści wcale się takich praw nie domagają, a robią to
          w ich imieniu feministki. To by mi nawet pasowało do feminizmu - walczyć o
          zażarcie o czyjeś prawa nie pytając "pokrzywdzonego" o zdanie;).
          Co zaś się tyczy adopcji - nie jest to tak prosta sprawa. Po prostu
          zalegalizowane małżeństwo m a większe szanse na uzyskan ie zgody na adopcję.
          Co do procedury, przynajmniej w Polsce, jej długośc i - czasem niestety -
          dokładność zależy nie tyle od litery prawa, co praktyki stosowanej w danym
          ośrodku adopcyjnym. Co więcej, istnieje mozliwość stworzenia rodziny
          zastępczej, co nie jest tozsame z adoptowaniem dziecka - w takim przypadku
          opiekunowie uzyskują prawo do opieki nad dzieckiem bez uzyskania pełnych praw
          co do decydowania o jego losach - w przypadku każdej poważnej decyzji zmuszeni
          sa konsultować się z sądem. Procedura w tym przypadku jest jeszcze bardziej
          uproszczona i - w większości przypadków - służy dzieciom. Choć nie zawsze,
          zdarzją się, np. przypadki par, które rezygnowały z dzieci, które okazywały się
          nie do końca takie, jak sobie wymarzyli... W tym momencie wracamy do początku
          dyskusji - jak prawnie "zbudowalibyśmy" małżenstwo homoseksualne i jakie
          poczynilibyśmy zastrzeżenia.
          Informacja - wszystkie informacje na temat adopcji, jakie tu podałem, pochodzą
          z moich rozmów z specjalistami z tej dziedziny, tudzież osobami, które
          adoptowały dzieci bądź starały się o uzyskanie statusu rodziny zastępczej.
          Robiłem kiedyś program na ten temat i gdzieś w piwnicy mam dokumenty, które
          zgromadziłem do niego, w tym odpowiedznie ustawy itp. Niestety, nie dysponuję
          linkami, w każdym razienie pod ręką, ten program rozbiłem pół roku temu, a dla
          mnie to już niemal prehistoria:).
          Pozdrawiam.
          • sagan2 Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... 30.01.03, 15:33
            czyli, wg mnie, problem tkwi w prawie adopcyjnym, a nie w
            malzenstwach homoseksualnych.
            gdyby dalo sie przebudowac cala procedure uzyskiwania
            zgody na adopcje tak, aby wykluczyc z niej *jakiekolwiek*
            pary homoseksualne, to czy popieralbys zalegalizowanie
            malzenstw homoseksualnych?

            przez powyzsze zalozenie nie wyrazam tutaj swojego zdania
            na temat adopcji przez pary homoseksualne (czy powinna
            byc dozwolona czy nie), ale staram sie dociec zrodel
            niecheci wobec malzenstw homoseksualnych.
            • Gość: maly.k Re: Co zlego w tej adopcji? IP: *.BrockU.CA 30.01.03, 16:15
              To znaczy: w prawie homoseksualistow do ubiegania sie adopcje? Tak troszke
              przewrotnie... Owszem, widze tu pewne niebezpieczenstwo, ale chyba nie tam,
              gdzie wy.

              Pozdrawiam,

              mk.
              • sagan2 Re: Co zlego w tej adopcji? 30.01.03, 16:35
                juz pisalam w ktoryms poscie - to zupelnie inny temat,
                niz malzenstwo homoseksualne, wiec dyskutowanie go
                *tutaj* zaciemnia sytuacje. mozemy otworzyc nowy watek -
                chetnie sie wypowiem :)

                po prostu chce dociec do *zrodel* ludzkich opini o
                malzenstwach homoseksualnych, dlatego pragne wyeliminowac
                z rozwazan czynnik "najpierw malzenstwo - potem adopcja"
            • agrafek Re: wprowadzmy 'malzenstwa homoseksualne'?... 30.01.03, 17:12
              Nie wiem, czy bym popierał. Nie zależy mi jakoś specjalnie na legalizacji
              związków (małżeństw homoseksualnych). Po za tematem adopcji mój stosunek do
              tego zagadnienia pozostaje obojętny. Nie biegłbym na barykady by im
              przeciwdziałać, to pewne.
              Pozostaje jednak pewne ale, Sagan. To, o którym pisał Buzz.
              Pozdrawiam.
    • maly.ksiaze Nie mam nic przeciwko... 30.01.03, 15:06
      Ani przeciwko 'związkom partnerskim' (jakoś słowo
      'małżeństwo' nie chce mi przejść przez palce), ani
      przeciwko adopcji dzieci przez takie pary.

      Choć muszę przyznać, że niektóre dyskusje z walczącymi
      homoseksualistami (po pamiętnym artykule M-W)
      doprowadziły mnie do szewskiej pasji. Omal nie zmieniłem
      wtedy zdania.

      Fajnie by było, aby pary homo powstrzymały się od
      zawierania małżeństw w sposób wzorowany na kościelnym
      ceremoniale, ale obawiam się, że nie ma na to co liczyć.
      Wrażliwość na uczucia innych jest wśród gejów równie
      rzadka, jak wsród reszty społeczeństwa. Trudno.

      Pozdrawiam,

      mk.

      PS. Argumentacja - w części dotyczącej ułatwień - jak u
      Sebastiana.
      • Gość: tad mam WIELE przeciwko... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.03, 16:59
        W dyskusji popełniacie (co najmniej) dwa błędy. Po pierwsze, Sagan
        zaproponowała bezsensowne założenie, żeby nie poruszać kwestii adopcji.
        Niestety - tej kwesti obejść się nie da. Poza tym, jest w tym założeniu ZBYT
        dużo hipokryzji (nawet jak dla mnie, choć uważam, że bez hipokryzji, na ziemi
        byłoby piekło), bo jeśli uznaje się związki homo za normalne, to czemu
        zabraniać im adoptować dzieci? A jeśli NIE uznaje się ich za normalne, to po
        co wprowadzać "homomałżeństwa"?. Po drugie ograniczacie się niemal wyłącznie
        do kwestii prawnej zagadnienia, pomijając niemal zupełnie inne kwestie, które w
        sposób OCZYWISTY związane są z nadaniem związkom homo statusu "normalnych".
        Wróćmy do adopcji. Jak pokazała dotychczasowa praktyka, to żądanie lobby
        homoseksualne wysówa ZARAZ po uzyskaniu legalizacji związków. I doprawdy trudno
        sobie wyobrazić, by było inaczej. Bo niby dlaczego? Tak się stało, na przykład
        we Francji. W artykule z "GW" z kwietnia ub. roku pisano na ten
        temat: "Wygląda więc na to, że mieli rację ci, którzy powiadali, że związki
        partnerskie (PaCS) to takie uchylenie drzwi, które na dłuższą metę prowadzi do
        ich całkowitego otwarcia", dodając jednocześnie, że "Środowiska naukowe NIE
        wypracowały jeszcze jednolitego poglądu na temat skutków tego rodzaju adopcji
        dla dziecka". Przedstawiacie wzruszające historyjki o rodzinnych
        homoseksualistach pragnących z całego serca wychowywać dzieci, ale jakoś nie
        mogę dostrzec tutaj troski o DZIECI właśnie. Nie jestem tak naiwny, by wierzyć,
        że aktywistów ruchu homoseksualnego dzieci obchodzą w najmniejszym chociaż
        stopniu. Chcą ich użyć jako BRONI w swojej walce o "równouprawnienie". Nie
        trzeba nawet zastanawiać się, nad tym, jaki wpływ na psychikę dziecka będzie
        miał sam fakt wychowywania go przez 2 tatusiów, czy 2 mamusie. Na co będzie
        narażone ze strony otoczenia? Powiecie - skoro otoczenie jest nietolerancyjne,
        powinno się zmienić. Może i powinno, ale póki co się NIE zmieniło, i nie widzę
        powodów dla których dzieci miałyby być uzywane jako narzędzie tej zmiany.
        Dlaczego mają płacić za to, że społeczeństwo nie pasuje do czyichśtam wymysłów
        o właściwym poziomie "tolerancji"? Homoseksualiści chcą mieć dzieci? MAŁO mnie
        to obchodzi. Mieli PECHA - są homoseksualni i MA to pewne konsekwencje. Sprawa
        druga - zmiana prawa wywoła zmiany społeczne. Homoseksualiści wejdą do
        przestrzeni publicznej w sposób o wiele szerszy, niż ma to miejsce obecnie, i
        możemy być pewni, że w przestrzeni publicznej nie będzie widać tych "szarych"
        homoseksualistów, tylko agresywnych aktywistów ruchu gejowskiego. Tu nie chodzi
        o to, że dwóch miłych panów będzie tworzyć związek małżeński (bo też i
        homoseksualiści do formalnych związków zbytnio się nie palą), ale o to, np. że
        WASZE dzieci będą miały okazję oglądać gejowskie filmy w TV czy homoseksualne
        reklamy na ulicach. Być może nie macie nic przeciw temu - ja mam. Poza tym
        przedstawiacie tu straszliwie cukierkowaty obraz homoseksualistów, jako
        poczciwców, którzy nie pragną niczego prócz małżeństwa i dzieci (w to nie
        wierzą nawet feministki). Istnieje agresywne lobby gejowskie o misjonarkich
        zapędach (nie w Polsce), i nie nalezy tego faktu przeoczyć.
        • maly.ksiaze Homoseksualizm to nie to samo, co rozwiazlosc... 30.01.03, 17:39
          Tak jak Tad, uwazam, ze jednego od drugiego oddzielic nie sposob - i ze cale
          to 'oddzielanie' to zabieg taktyczny. Mam na calosc jednak inny poglad.

          Piszesz, Tadzie, o ogladaniu homoseksualnych reklam itp. Czy nie utozsamiasz
          przypadkiem homoseksualizmu z rozwiazloscia (homoseksualna)? To mylacy obraz.
          Zreszta, tak naprawde roznica miedzy gejowskim aktywistami a zyjacymi gdzies
          tam homoseksualistami jest troche taka, jak miedzy feministkami i ogolem
          kobiet. To, czego chca aktywisci, nie musi byc wcale tym, czego chce ogol.
          Pewnie nawet zazwyczaj nie jest.

          Widze nastepujace argumenty *przeciwko* malzenstwom homoseksualnym (miedzy
          innymi - to nie jest kompletna lista; to przyklad)
          1. Dalsze obnizenie powagi instytucji malzenstwa.
          Komentarz: jeszcze dalsze? Niemozliwe... Przy tym mam nadzieje, ze nikt nigdy
          nie sprobuje zmuszac Kosciolow do udzielania malzenstw homoseksualistom.
          Sakramentalna powaga, dla tych, co jej potrzebuja, jest w Kosciele, a nie w USC.

          2. Przywileje malzenstw nie wynikaja z tego, ze seks hetero jest cacy, a homo
          be. Wynika z tego, ze w malzenstwach rodza sie dzieci. Lub - ze moga sie kiedys
          urodzic. Dlatego ochrona malzenstw jest w interesie Panstwa - a ochrona
          zwiazkow homo - nie.
          Coraz wiecej malzenstw jest trwale bezdzietnych. Zreszta - slowo 'trwale'
          zakrawa tu na zart. Jesli wspieramy (udzielajac pieczatki i prawa do wspolnego
          opodatkowania) parom mieszanym, ktore dzieci miec nie chca, czemu wylaczac pary
          niemieszane, ktore ... tez nie chca.

          3. Adopcja.
          Cala sprawa jest postawiona na glowie. Nie ma 'prawa do adopcji'. O prawie - do
          adopcji, do zycia w rodzinie - mozna mowic co najwyzej w odniesieniu do
          dziecka. Potencjalni rodzice adopcyjni maja co najwyzej prawo do ubiegania sie
          o zaadoptowanie dziecka.
          Czemu pary homo nie moglyby sie ubiegac? Tu jest (moim zdaniem) najpowazniejszy
          problem z cala sprawa - tak naprawde pary homo w agencjach adopcyjnych (gdyby
          sprawe stawiac uczciwe) bylyby najprawdopodobniej zawsze 'drugiej kategorii'.
          Obawiam sie, ze to z kolei spowodowaloby glosna walke 'aktywistow'
          o 'wyrownianie praw' - czyli de facto o obnizenie wymagan wobec takich par (w
          porownianiu z malzenstwami ubiegajacymi sie o adopcje). Taki tok sprawy wydaje
          mi sie bardzo prawdopodobny.

          Pozdrawiam,

          mk.
        • Gość: Sebastian Re: mam WIELE przeciwko... IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 30.01.03, 18:02
          > bo jeśli uznaje się związki homo za normalne, to czemu
          > zabraniać im adoptować dzieci?
          Bo "normalnośc" nie jest warunkiem wystarczającym do adopcji nawet przy
          małżeństwach hetero seksualnych.
          > A jeśli NIE uznaje się ich za normalne, to po
          > co wprowadzać "homomałżeństwa"?.
          Zapytam tak: a po co sa małżeństwa heteroseksualne?
          > Homoseksualiści chcą mieć dzieci? MAŁO mnie
          >
          > to obchodzi. Mieli PECHA - są homoseksualni i MA to pewne konsekwencje.
          Słuszne podejście.
          A jeżeli homoseksualista nie chce z kazdą sprawą biegać do notariusza
          podpisując specjalny dokument w którym wskazuje swego partnera jako osobe o
          określonych prawach do dziedziczenia, uzyskiwania informacji, wspólnoty
          majątkowej itd. to co?
          Nie zgodzisz sie bo jesteś psem ogrodnika?
          Powtórze jeszcze raz: Wymien skutki prawne zawarcia małżeństwa i punkt po
          punkcie argumentuj dlaczego homoseksualisci nie mieliby z nich skorzystac.
          O adpcji dzieci już się wypowiedziałeś: OK, w dużym stopniu się z tobą zgadzm.
          Tyle, że na podobnej zasadzie możnaby zabronić zawierania mażeństw
          heteroseksualnym alkoholikom albo skazanym przestepcom.
          Nie twierdze, że to to samo tylko chodzi mi o twój sposób rozumowania: skoro
          sprzeciwiasz sie małzenstwom homo bo to otwiera droge do adpocji to dlaczego
          nie sprzeciwiasz sie małzenstwom alkoholików albo bylych przestepcow.
          Przecież po zawarciu zwiazku taka para moze sie domagac prawa do adopcji.
          Tyle , że bycie małżeństwem jest być może konieczne do uzyskania adpocji ale
          nie jest jedynym warunkiem.
          • samber Re: mam WIELE przeciwko... 30.01.03, 19:33
            Wtrącam się ze zwykłego czepialstwa;)
            Wersja a.: Jak możesz zestawiać homoseksualizm z przestępczościa lub
            alkoholizmem? Tamte dwie sprawy mają wydźwięk zdecydowanie negagtywny,
            natomiast homoseksualizm to odmienność jedynie.

            wersja b.: Ale alkoholik może się poddać leczeniu a przestępca resocjalizacji.
            Znasz jakiegoś homoseksualistę, który zgodziłby się uznać homoseksualizm za
            chorobę lub zaburzenie społeczne?
            • Gość: Sebastian Re: mam WIELE przeciwko... IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 30.01.03, 21:52
              > Wtrącam się ze zwykłego czepialstwa;)
              > Wersja a.: Jak możesz zestawiać homoseksualizm z przestępczościa lub
              > alkoholizmem? Tamte dwie sprawy mają wydźwięk zdecydowanie negagtywny,
              > natomiast homoseksualizm to odmienność jedynie.
              Istotnie wtrącasz się ze zwykłego czepialstwa.
              Porównanie miało na celu wykazanie niekonsekwencji Tada co zaznaczyłem na
              wstępie.

              > wersja b.: Ale alkoholik może się poddać leczeniu a przestępca
              resocjalizacji.
              > Znasz jakiegoś homoseksualistę, który zgodziłby się uznać homoseksualizm za
              > chorobę lub zaburzenie społeczne?
              Znam niejednego "konserwatystę", który nie zgodziłby sie na adopcję dzieci
              zarówno przez alkoholików jak i homoseksualistów .
              Jednak możliwośc zawierania małżeństwa przez tych pierwszych nie budzi w nim
              obaw.
              • Gość: tad Re: mam WIELE przeciwko... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.03, 22:01
                Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                > Znam niejednego "konserwatystę", który nie zgodziłby sie na adopcję dzieci
                > zarówno przez alkoholików jak i homoseksualistów .
                > Jednak możliwośc zawierania małżeństwa przez tych pierwszych nie budzi w nim
                > obaw.


                Czy nie widzisz różnicy pomiędzy alkoholikami a homoseksualistami? Przecież tu
                chodzi o kwestię ludzkiej SEKSUALNOŚCI, a nie skłonności do tej czy innej
                używki.
                • Gość: Sebastian Re: mam WIELE przeciwko... IP: *.tele2.pl 31.01.03, 08:25
                  > Czy nie widzisz różnicy pomiędzy alkoholikami a homoseksualistami? Przecież
                  tu
                  > chodzi o kwestię ludzkiej SEKSUALNOŚCI, a nie skłonności do tej czy innej
                  > używki.
                  Chwileczkę, chwileczkę bo zaczynam "nie wiedzieć"
                  Czy bycie alkoholikiem wg. Ciebie dyskwalifikuje osobę lub pare jako kandydatów
                  do adopcji czy nie dyskwalifikuje?
                  • Gość: tad Re: mam WIELE przeciwko... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.03, 21:00
                    Gość portalu: Sebastian napisał(a):


                    > Czy bycie alkoholikiem wg. Ciebie dyskwalifikuje osobę lub pare jako
                    kandydatów
                    >
                    > do adopcji czy nie dyskwalifikuje?


                    Mówimy o małżeństwie nie o adopcji.
                    • Gość: Sebastian Re: mam WIELE przeciwko... IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 31.01.03, 21:58
                      > > Czy bycie alkoholikiem wg. Ciebie dyskwalifikuje osobę lub pare jako
                      > kandydatów
                      > >
                      > > do adopcji czy nie dyskwalifikuje?
                      >
                      >
                      > Mówimy o małżeństwie nie o adopcji.
                      Do małżeństwa dojdziemy. Nie matrw się.
                      Możesz mi odpowiedzieć na pytanie:
                      Czy bycie alkoholikiem wg. Ciebie dyskwalifikuje osobę lub pare jako
                      kandydatów do adopcji czy nie dyskwalifikuje?
                      Po prostu napisz swoje zdanie. Masz prawo je mieć.
        • goga.74 Re: mam WIELE przeciwko... 30.01.03, 19:36
          >Nie
          >trzeba nawet zastanawiać się, nad tym, jaki wpływ na psychikę dziecka będzie
          >miał sam fakt wychowywania go przez 2 tatusiów, czy 2 mamusie.

          Z tego co zauwazylam, dla wielu wypowiadajacych sie osob potencjalny wplyw na
          psychike dzieci to glowny argument przeciw adopcji przez homoseksualistow. W
          przeciwienstwie do Tada, uwazam, ze trzeba sie na tym zastanowic. Tu zwracam
          sie z pytaniem do przeciwnkow adopcji. Jaki wplyw na psychike dziecka moze miec
          wychowywanie przez 2 mamusie lub 2 tatusiow? Prosilabym o odpowiedzi bardziej
          konkretne niz "negatywny".

          Goga
          PS. Tad, Co to sa "filmy gejowskie"? Jakis nowy nurt w kinematografii, cos jak
          literatura feministyczna?
          • Gość: tad Re: mam WIELE przeciwko... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.03, 21:33
            goga.74 napisała:

            > >Nie
            > >trzeba nawet zastanawiać się, nad tym, jaki wpływ na psychikę dziecka będzi
            > e
            > >miał sam fakt wychowywania go przez 2 tatusiów, czy 2 mamusie.
            >
            > Z tego co zauwazylam, dla wielu wypowiadajacych sie osob potencjalny wplyw na
            > psychike dzieci to glowny argument przeciw adopcji przez homoseksualistow. W
            > przeciwienstwie do Tada, uwazam, ze trzeba sie na tym zastanowic. Tu zwracam
            > sie z pytaniem do przeciwnkow adopcji. Jaki wplyw na psychike dziecka moze
            miec
            >
            > wychowywanie przez 2 mamusie lub 2 tatusiow? Prosilabym o odpowiedzi bardziej
            > konkretne niz "negatywny".

            A jak takie dziecko czuloby się wśród rówieśników z normalnych rodzin?


            > Goga
            > PS. Tad, Co to sa "filmy gejowskie"? Jakis nowy nurt w kinematografii, cos
            jak
            >
            > literatura feministyczna?


            Coś w tym rodzaju.
            • goga.74 Re: mam WIELE przeciwko... 31.01.03, 12:26
              >
              > > >Nie
              > > >trzeba nawet zastanawiać się, nad tym, jaki wpływ na psychikę dziecka
              > będzi
              > > e
              > > >miał sam fakt wychowywania go przez 2 tatusiów, czy 2 mamusie.
              > >
              > > Z tego co zauwazylam, dla wielu wypowiadajacych sie osob potencjalny wplyw
              > na
              > > psychike dzieci to glowny argument przeciw adopcji przez homoseksualistow.
              > W
              > > przeciwienstwie do Tada, uwazam, ze trzeba sie na tym zastanowic. Tu zwrac
              > am
              > > sie z pytaniem do przeciwnkow adopcji. Jaki wplyw na psychike dziecka moze
              >
              > miec
              > >
              > > wychowywanie przez 2 mamusie lub 2 tatusiow? Prosilabym o odpowiedzi bardz
              > iej
              > > konkretne niz "negatywny".
              >
              > A jak takie dziecko czuloby się wśród rówieśników z normalnych rodzin?

              Czy mam rozumiec, ze glownym powodem Twoich obaw jest odbior takiego dziecka
              przez rowiesnikow? W moim pytaniu chodzilo mi bardziej o zgrozenia "wewnetrzne"
              wynikajace z faktiow bycuia wykochywanym przez homoseksulaistow, a nie
              o "zewnetrzne" reakcje otocznia. Ponawiam pytanie, jakie one sa?
          • agrafek Re: mam WIELE przeciwko... 31.01.03, 11:22
            Odpowiedź jest dla mnie oczywista. No, ale może coś przegapiam trzymając się
            tej oczywistości. Otóż rodzina jest dla dziecka pierwszym kontaktem ze światem,
            kształtuje w nim pewne normy społeczne. Dziecko wychowane w rodzinie
            homoseksualnej zanim nawiąże jakikolwiek inny kontakt ze światem będzie
            postrzegać go porzez pryzmat swoich rodziców. A zatem dwóch tatusiów lub dwie
            mamusie będą stanowić dla tego dziecka normę. Jakie będą konsekwencje będzie
            miał kontakt z "nienormalnymi" dziećmi? I jak te dzieci zareagują na nie?
            Pozdrawiam.
            PS. Dla nie podstawowym problemem feminizmu jest stwierdzenie, że kultura
            niemal całkowicie przytłumiła nasz spadek po naturze. To bardzo zgrabna
            opozycja jeszcze z czasów Levy-Straussa, jednak, niestety, co najmniej nie do
            końca prawdziwa.
            • sagan2 Re: mam WIELE przeciwko... 31.01.03, 11:34
              a co powiesz o rodzinach patologicznych?
              a o domach dziecka?

              jakie tam wzorce sa dziecku wpajane?
              • agrafek Re: mam WIELE przeciwko... 31.01.03, 11:38
                Czy to argument - ponieważ gdzieś jest źle to zalegalizujmy jeszcze jedną złą
                możliwość?
                Nie podobają mi się rodziny patologiczne, nie podobają mi się domy dziecka. Nie
                podoba mi się pomysł aby związki homoseksualne miały prawo adoptować dzieci.
                • sagan2 Re: mam WIELE przeciwko... 31.01.03, 11:43
                  nie, to arument przeciwko twierdzeniu, ze homoseksualni
                  rodzice sa jednyna i straszliwa krzywda dla dzieci.

                  jesli sie jednoczescie krzyczy przeciwko adopcji przez
                  osoby homo, bo "podstawy wynosi sie z domu", a
                  jednoczesnie nasmiewa z kampanie "bo zupa byla za slona",
                  to dla mnie to jest hipokryzja i argumenty zastepcze.

                  zwlaszcza, ze o wplywie rodzin patologicznych mozemy cos
                  powiedziec, a o wpywie homoseksualnych - nie...

                  PS. to nie sa absolutnie zarzuty skierowane personalnie
                  do Ciebie! :)
                  • agrafek Re: mam WIELE przeciwko... 31.01.03, 12:26
                    Uff! A już się miałem oburzać na słoną zupę;).
                    Ale masz rację - co do hipokryzji. Jednak czy nie uważasz, że dyskusja tutaj
                    zrobiła się nieco zbyt szeroka? Od małżeństw homoseksualnych do rodzin
                    patologicznych? Pewnie, sam się przyłożyłem do jej rozpętania uparcie wracając
                    do tematu adopcji - jednak dla mnie, podobnie jak dla Tada te dwie sprawy są
                    nie do rozłączenia.
                    Czy zgodzisz się, że dopóki nie ma wyczerpujących badań dotyczących wpływu
                    małżeństw homoseksualnych na rozwój wychowywanych przez nie dzieci, nie
                    powinniśmy legalizować takiej możliwości?
                    Jakkolwiek nie nazwalibyśmy zalegalizowanego związku homoseksualnego, na
                    podstwie doświadczeń opisywanych przez Tada, obawiam się, że byłoby to właśnie
                    u"uchylenie furtki". Homofobia? Być może.
                    • sagan2 Re: mam WIELE przeciwko... 31.01.03, 12:47
                      agrafek napisał:

                      > Pewnie, sam się przyłożyłem do jej rozpętania uparcie
                      > wracając do tematu adopcji - jednak dla mnie, podobnie
                      > jak dla Tada te dwie sprawy są nie do rozłączenia.

                      no a konkubinat? w formie ustawy dyskutowanej w sejmie?
                      zagladnij do mojego postu "gdzies tam nisko" ;)
                      moze jednak da sie oddzielic? przynajmniej prawnie?

                      > Czy zgodzisz się, że dopóki nie ma wyczerpujących badań
                      > dotyczących wpływu małżeństw homoseksualnych na rozwój
                      > wychowywanych przez nie dzieci, nie powinniśmy
                      > legalizować takiej możliwości?

                      dla mnie pytanie o adopcje do rodzin homoseksualnych jest
                      bardzo trudne. mam za mala wiedze, abym to mogla ocenic.
                      przydalby sie nam jakis dobry i bez uprzedzen psycholog
                      dzieciecy. a raczej kilku...
                      ja najwieksza przeszkode widze w odbiorze spolecznym
                      takich dzieci, nie w naruszeniu ich "procesu
                      wychowawczego/poznawczego".
                      ale jak podkreslam - nie mam wystarczajacej wiedzy, moge
                      sie mylic.

                      i dlatego nie chcialam dyskutowac na temat adopcji, ale
                      na temat legalizacji zwiazkow homoseksualnych
      • spinelli Jestem za a nawet przeciw 30.01.03, 19:01
        Maly Ksiaze napisal:

        >>Fajnie by było, aby pary homo powstrzymały się od
        zawierania małżeństw w sposób wzorowany na kościelnym
        ceremoniale, ale obawiam się, że nie ma na to co liczyć.
        Wrażliwość na uczucia innych jest wśród gejów równie
        rzadka, jak wsród reszty społeczeństwa. Trudno.<<

        Nigdy bym Cie MK nie posadzila o hipokryzje, jesli jestes za to czemu rani
        twoja wrazliwosc mozliwosc pary homoseksualnej pragnacej zawrzec zwiazek
        sakramentalny. Czyzbys byl wrazliwy inaczej?

        PS. Ja zastanawiam sei czemu to ONI zycza sobie taki zwiazek zawierac skoro
        jest on kwintesencja tradycji (tfu) heteroseksualnej

        Spinelli
        • Gość: maly.k Re: Jestem za a nawet przeciw IP: *.BrockU.CA 30.01.03, 19:10
          spinelli napisała:

          > Nigdy bym Cie MK nie posadzila o hipokryzje, jesli jestes za to czemu rani
          > twoja wrazliwosc mozliwosc pary homoseksualnej pragnacej zawrzec zwiazek
          > sakramentalny. Czyzbys byl wrazliwy inaczej?
          Dlaczego? Przyznalem sie dawno, ze jestem hipokryta. Czyli notorycznym
          grzesznikiem, ktory potrafi oddac hold prawdziwej cnocie, gdy ona przypadkiem
          kolo mnie przechodzi.

          Na temat zas: MNIE nie razi. Ale jestem w stanie zrozumiec zastrzezenia tych,
          ktorzy malzenstwo traktuja ze smiertelna powaga - jako sakrament - i nie
          prosiliby, aby postronni nie robili sobie jaj z pogrzebu.

          >
          > PS. Ja zastanawiam sei czemu to ONI zycza sobie taki zwiazek zawierac skoro
          > jest on kwintesencja tradycji (tfu) heteroseksualnej

          Tez sie nad tym zastanawiam. Ale z drugiej strony - to w pewnym sensie i ich
          tradycja. Zreszta - nawet Ci 'aktywisci' nie umieja sie zdecydowac, czy chodzi
          im, zupelnie pragmatycznie, o podatki i dziedziczenie - czy o prawo do
          przejscia alejka i zasmiania sie 'tym przebrzydlym homofobom' w nos?

          Pozdrawiam,

          mk.

          PS. Tak rzadko sie pojawiasz. Czuje sie wyrozniony, ze to akurat mi zechcialas
          przylozyc :-).
          • Gość: maly.k Errata (i dopisek) IP: *.BrockU.CA 30.01.03, 19:22
            Oczywiscie mialobyc:
            ...i prosiliby...

            Dopisek:
            Napisalem wyraznie, ze jestem za. A ze chcialbym, aby wszyscy byli mili i
            fajni? No coz, i tak wiemy, ze nie beda. To niewiele zmienia.

            Pozdrawiam,

            mk.
          • Gość: spinelli Re: Jestem za a nawet przeciw IP: *.ip.tor.radiant.net 30.01.03, 20:32
            >>Czuje sie wyrozniony, ze to akurat mi zechcialas przylozyc :-).<<
            To wlasnie z szacunku mily panie.
            Pisze bardzo rzadko ale czytam pilnie bo tylko na to starcza mi czasu ostatnio.
            S
            • Gość: tad postawmy sprawę jasno IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 30.01.03, 21:31
              Możemy jeszcze długo przerzucac się argumentami, ale mam wrażenie, że wciąż
              omijacie problem główny. Pytam więc wprost, i proszę o jasne odpowiedzi: kto z
              Was jest za tym, by pary homoseksualne miały prawo do adopcji dzieci (mile
              widziane są uzasadnienia odpowiedzi).
              Twierdzenie, ze da się oddzielić "małżeństwo" od prawa do adopcji jest
              zdumiewającą wprost naiwnością. Popierając jedno popiera się drugie. Taka jest
              dynamika tego procesu, i trudno zresztą wyobrazić sobie, by było
              niaczej. "Początkowo "małżeństwa homoseksualne" nie miały prawa do adopcji.
              Prawodawcy uważali, że decydujące jest dobro dziecka, które zostaje naruszone,
              jesli zmusza się je do posiadania dwóch ojców, lub dwóch matek. Jednak to się
              zmienia: w Danii homoseksualistom wolno adoptować dziecko, jesli rodzicem jest
              jeden z partnerów; w Szwecji i Holandii mozliwa jest także adopcja spoza
              związku" (W. Pięciak, Spór o małżeństwa homoseksualne, TP, 43, 2002, dalsze
              cytaty także z tego artykułu).
              Naiwnością jest też przekonanie, że chodzi tu głównie o "małżeństwo". W istocie
              pęd do formalizowania związków jest w środowisku homoseksualistów jest dość
              nikły. Dla nikogo nie jest tajemnicą (choć nie jest to poprawne politycznie),
              że homoseksualiści (męscy) mają skłonność raczej do wielu przelotnych związków,
              niż do związków trwałych, choć w jakimś stopniu te ich skłonności utemperowała
              epidemia AIDS, której środowisko homoseksualne było zresztą głównym
              rozsadnikiem (własnie w związku z panującymi w nim obyczajami). Związek
              formalny to nie tylko takie czy inne uprawnienia, ale też całkiem konkretne
              obowiązki, i homoseksualistom zbytnio się do nich nie śpieszy: "Wbrew prognozom
              homoseksualiści nie rzucili się do urzędów stanu cywilnego: w krajach,
              gdzie "małżeństwo homoseksualne" najbardziej przypomina małżeństwo zwykłe, z
              licznymi obowiązkami wobec partnerki (partnera), są one zjawiskiem
              marginesowym, i to nawet w skali społeczności homoseksualnych, a argumenty
              praktyczno - życiowe za "małżeństwem" odnoszą się zaledwie do "mniejszości w
              mniejszości". Okazało się, że te obowiązki wywołują protesty w części
              środowiska homoseksualnego, np.w Niemczech w związku z projektem prawa
              regulującego związki "W jednym z protestów czytamy, że nowe prawo
              przenika "duch dyscypliny" z lat 50 i jest to "najgorsza prowokacja rządu"
              przeciw różnorodności stylów zycia od czasów "haniebnego antypedalskiego
              paragrafuz 1871r" (...) Rzecznik jednej z protesujących grup twierdził, ze
              ustawa o Homo-Ehe wręcz dyskryminuje homoseksulaistów, gdyż obejmuje tylko pary
              gotowe na "małzeństwo". Pozostali "jakiejkolwiek są orientacji seksualnej, czy
              we dwoje, czy we troje, czy w większej liczbie mają być nadal pozbawieni praw.
              A sytuacja tych, którzy dadzą się zarejestrować będzie trudniejsza, np. za
              sprawą utraty uprawnień do pomocy socjalnej czy wprowadzenia dożywotniego
              zobowiązania do materialnej troski o partnera". (...). Pewna lesbijka
              zwalczająca małżeństwa argumentowała: "Nietolerancji nie da się zwalczyć
              próbując żyć grzecznie i z błogosławieństwem państwa jako ci lepsi
              homoseksualiści"
              Powtarzam: nie o małżeństwa tu chodzi, bo jest to dla środowiska
              homoseksualnego problem MARGINALNY ( podobnie adopcje, nie byłoby ich
              prawdopodobnie zbyt wiele, ale BYŁYBY, a ich koszty poniosłyby dzieci) . Chodzi
              o wprowadzenie "dyskursu homoseksualnego" jako pełnoprawnego do obiegu
              społecznego.
              _____


              PS
              To ciekawe, że akurat te osoby, które odmalowują zwykle "rodzinę tradycyjną"
              jako siedlisko patologii, związki homoseksualne rysują jako idealne.
              • spinelli Re: postawmy sprawę jasno 31.01.03, 03:57
                OK. Ja jestem za.
                Z pewnoscia nie jest to proste i prawda jest to co piszesz, ze zwiazki
                homoseksualne nie sa wolne od przemocy. Zakladam jednak, ze takie rodziny
                przechodzily by taki sam proces adopcyjny jak malzenstwa hetero.
                Mowie, ze jestem za w obliczu naszej rzeczywistosci - znam wiele samotnych
                matek, kilku samotnych ojcow (nie bede sie powolywac na dzieci niekochane w
                rodzinach pijakow, sadystow itd) Ale jesli mamy do wyboru: samotna matka
                (ojciec dochodzacy), samotny ojciec (weekendowa matka), dzieci z banku spermy
                nie majace szans na poznanie swojego ojca a takze (co powoli tez staje sie
                rzeczywistoscia) rezultaty klonowania to czy posiadanie dwoch matek albo dwoch
                ojcow moze byc uznany za patologie?
                Ja na ogol pisze z wlasnego podworka: kuzyn mojego meza po latach malzenstwa
                rozstal sie z zona, okazalo sie ze on jest gejem. Zona odeszla, dzieci zostaly
                z nim, jego partner sprowadzil sie do niego po jakims czasie, nie twierdze, ze
                dzieci przyjely ten fakt z iscie kanadyjska tolerancja i rzucily sie w
                ramiona "wujkowi" ale pytanie: Czy teraz powinno sie odebrac mu dzieci?

                ps.
                Nie zapominaj o tym istotnym fakcie, ze w swietle badan naukowych Kingi Dunin
                jeden z partnerow moze za pomoca prolaktyny przejac funkcje matki.
                • Gość: soso Re: postawmy sprawę jasno IP: 195.41.66.* 31.01.03, 08:03


                  1. Przykre jest w tej dyskusji, ze nie widzi sie czlowieka a 'homoseksualiste'.
                  Przykre jest, ze gladko przechodza jakies aluzje do 'ci to z kozami',
                  homoseksualisci to wolne zwiazki, my (znaczy 'normalni' (wedlug tada wiec
                  homoseksualisci sa nienormalni)) decydujemy czy reszta moze zawierac zwiazki
                  takie jak my.

                  2. Czy kobieta samotnie wychowujaca adoptowane dziecko to lepsze srodowisko niz
                  np. ta sama kobieta i jej siostra razem mieszkajace i razem opiekujace sie
                  adoptowanym dzieckiem, a moze kobieta i jej ukochana zyjace w zwiazku
                  malzenskim?

                  3. Zupelnie niezrozumiala dla mnie jest teoria tada, o ukrywaniu przed dziecmi,
                  ze homoseksualizm istnieje. Uwazam, ze wrecz przeciwnie. Jezeli nasze dzieci
                  beda swiadome tego od najmlodszych lat to nie beda mialy zadnych problemow
                  jezeli potem, w doroslym zyciu w ten czy inny sposob sie zetkana z
                  homoseksualizmem lub odkryja w sobie taka orientacje. Ludzie wychowani w
                  hipokryzji beda potem mysleli jak tad, ktory zaslania oczy swoim dzieciom jak 2
                  panowie sie caluja. Te dzieci nie wiedzac co zrobic z takim fantem jak
                  homoseksualizm beda wypisywaly kiedys na forach internetowych podobne kalambury
                  jak ich tatus zmiast zyc w swiadomosci, ze 5% ludzi dookola nich ma inne
                  preferencje plci i akceptowac to w pelni.
                  Czy bilboard na ulicy z golymi dupciami i piersiami panienek kierowany do panow
                  jest w czyms lepszy niz podobny bilboard z np. 2 panami calujacymi sie i
                  trzymajacymi sie za rece? Dlaczego jeden ma byc dla dziecka normalny a drugi
                  nie? Czy ktos mi jest w stanie to wytlumaczyc w sposob przekonywujacy.

                  4. Czy nie przychodzi wam do glowy, ze wlasnie takie wyrzucanie
                  homoseksualistow na margines, gloszenie legend o nich (rozpasanie seksualne,
                  niezdolnosc do trawlych zwiazkow, itp.) tylko poglebia ich frustracje,
                  zagubienie, stresy a takze moze i naklania do rezygnacji z proby prowadzenia
                  ustatkowanego zycia? Jakie to mamy prawo glosic, ze tylko my jestesmy normalni,
                  tylko my damy lub nie im prawo do malzenstwa, my jestesmy lepsi, my wiemy co
                  jest dobre dla naszych dzieci,...
                  Czy moze nie jest tak, ze calkowiata akceptacja, traktowanie dokladnie na rowni
                  z heteroseksualistami nie spowoduje, ze wszelkie te tzw. problemy znikna na
                  zawsze, ze bedziem patrzec na siebie nawzajem jak na ludzi takich czy innych,
                  dobrych czy zlych nie dlatego, ze w sprawach seksualizmu natura wyposazyla nas
                  w takie czy inne predyspozycje. Czy nikomu nie przychodzi do glowy, ze
                  homoseksualizm to nie wybor?

                  5. Historia zna wiele przykladow, kiedy to panstwo decydowalo, ktorzy ludzie sa
                  lepsi, sa 'narodem wybranym' lub ktorzy (w innym panstwie) 'buduja lepsza
                  przyszlosc'. Kto jak kto ale Polacy powinni znac doskonale wage tego przykladu.
                  Tymaczasem slyszy sie glosy, ze jedni ludzi sa lepsi a drudzy gorsi bo
                  niewlasciwe osoby im sie podobaja. Czy dorosly czlowiek nie ma prawa zyc w
                  zgodzie ze swoja seksualnoscia jezeli to nie narusza niczego innego poza
                  przyzwyczajeniami kulturowymi?
                  Wlasnie takie pietnowanie jednych przez drugich wyrazane z pozoru poprzez
                  niewinne szerzenie wlasnych opinii skutkuje kiedys tam i w skrajnych
                  przypadkach wlasnie takim brakiem tolerancji, ktory potrafi i lamac prawo w
                  imie wyzszosci 'normalnych' nad 'nienormalnymi'.

                  pzdrw

                  soso
                  • Gość: Andrzej Re: postawmy sprawę jasno IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.03, 09:36
                    Jestem zdecydowanie przeciwko adopcji przez pary homoseksualne. Pomijając już
                    wspomniany( bardzo słuszny) argument o tym że dziecko takie będzie szykanowane
                    przez rówieśników, dochodzi jeszcze inny. Jak czuje się dorastający szkrab
                    widząc swoich dwóch "tatusiów" podszczypujących się w kuchni przy gotowaniu
                    obiadu. Czy jesteście w stanie nie odwracać głowy widząc ( w TV np.)
                    dwóch "kochających się" panów? Dla kogoś kto jest hetero widok jes obrzydliwy i
                    nie do zniesienia. Wiem że to mocne słowa ale w duchu przyznajcie czy nie mam
                    racji. Jestem zdecydowanie osobą tolerancyjna, uważam że każdy ma prawo czynić
                    co chce, pod waruniem że nikomu nie robi tym krzywdy. Ale często mylimy
                    znaczenie słowa tolerancja. Tolerancja znaczy tyle, że ktoś ma świadomość
                    istnienia jakiegoś zjawiska i godzi się z tym. Ale tolerancja to nie znaczy że
                    mi się to podoba, z tym może byc różnie. Wiem że nikt świadomie nie wybiera
                    swojej orientacji seksualnej, ale z czegoś ona jednak wynika. Wiemy z całą
                    pewnością że nie jest to wyłącznie uwarunkowane genetycznie. Gdyby tak było
                    (niektórzy tak sądzą) to każde blizniaki jednojajowe( kod DNA zupełnie
                    identyczny) musiąłyby być tej samej orientacji. Skoro tak nie jest to znaczy że
                    wpływ mają także inne czynniki. Czy macie pewność że dzieci (które naśladują we
                    wszystkim rodziców, przynajmniej na początku) nie odbierałybytego zachowania
                    jako standard? Mówiąc krótko takie dziecko też będzie homo, lub jego psychika
                    będzie wypaczona na zawsze.
                    • Gość: soso przerze ci swiadomosc, Andrzej IP: 195.41.66.* 31.01.03, 09:53
                      'Czy jesteście w stanie nie odwracać głowy widząc ( w TV np.)
                      dwóch "kochających się" panów? Dla kogoś kto jest hetero widok jes obrzydliwy i
                      nie do zniesienia.'

                      Zaskocze Cie, Andrzej. Mnie nie razi i nie odwracam glowy na widok calujacych
                      sie na ulicy panow. Przejedz sie do np. Amsterdamu. Po kilku godzinach na ulicy
                      oswoisz sie i przestaniesz wypisywac rzeczy, ktorych moze za kilka miesiecy
                      bedziesz sie wstydzil mowiac do siebie 'boze, ale bylem glupi, jak ciele na
                      pastwisku'.

                      pzdrw

                      soso
                      • sagan2 Re: przerze ci swiadomosc, Andrzej 31.01.03, 10:01
                        no kurcze, mnie tez nie razi ;)

                        a co do blizniakow jednojajowych i identycznego zestawu
                        genow... czy wiesz, ze klon kota (gdzies w stanach,
                        informacja jest na stronach www cnn) wygladal fizycznie
                        *zupelnie inaczej* i mial inny charakter, niz oryginal, z
                        ktorego pobrano komorki do klonowania?...

                        i jeszcze jedno: *nie ma* badan naukowych, ktore
                        potwierdzalyby, ze dzieci wychowane w zwiazkach
                        homoseksualnych beda homoseksulane. tak wiec nie masz
                        zadnych podstaw racjonalnych do swojego twierdzenia.
                        • Gość: Andrzej Re: przerze ci swiadomosc, Andrzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.03, 10:17
                          Nie twierdze że wszystkie wychowane przez homoseksualistów dzieci będą
                          homoseksualne. Jednak nie wierzę jedynie w uwarunkowania genetyczne. Czytałem
                          ostatnio w The Times o chłopczyku wychowywanym przez babcie, która na siłe
                          robiła z niego dziewczynkę. Ubierała go w sukieneczki itp., dziś ma 11 lat i
                          psycholodzy mają z nim wiele roboty. Czytałeś pewnie o chłopcu wychowanym przez
                          wilki który nie potrafił chodzić na 2 nogach?. Oczywiście celowo przesadzam,
                          ale jestem przekonany że mając dwóch tatusiów może się coś porobić w małej
                          główce.
                          • uli Re: przerze ci swiadomosc, Andrzej 31.01.03, 10:20
                            w małej główce musi być porządek! do szeregu!

                            ps. a dziewczynka wychowywana przez 2 panów? nbędzie podwójnie ubóstwiać panów?
                            a chłopiec wychowywany przez 2 panie? bedzie podwójnie ubóstwiac panie?

                            zulinka podwójnie ubóstwiająca panie i panów
                            • sagan2 Zula?... 31.01.03, 10:42
                              uli napisała:

                              > ps. a dziewczynka wychowywana przez 2 panów? nbędzie
                              > podwójnie ubóstwiać panów?a chłopiec wychowywany przez
                              > 2 panie? bedzie podwójnie ubóstwiac panie?
                              >
                              > zulinka podwójnie ubóstwiająca panie i panów

                              ... czy to znaczy, ze bykas wychowywana przez 2 panow i 2
                              panie?... ;)
                              • uli tak, zgadłaś:-) 31.01.03, 10:50
                                > ... czy to znaczy, ze bykas wychowywana przez 2 panow i 2
                                > panie?... ;)

                                ho ho, nawet więcej:
                                przez 3 panie: mama + 2 babcie
                                i 2 panów: tata + dzadek
                                i wiele cioć i wiele wujków:-)

                                PS> ale nie lubię przedszkolanek.
                                • sagan2 Re: tak, zgadłaś:-) 31.01.03, 10:57
                                  uli napisała:


                                  > PS> ale nie lubię przedszkolanek.

                                  a ja mialam raz tak piekna przedszkolanke, ze dzieki niej
                                  kochalam wszystkie inne ;)
                          • sagan2 Re: przerze ci swiadomosc, Andrzej 31.01.03, 10:41
                            a majac tatusia pijaka, ktory tlucze mame?

                            albo mame pijaczke, ktora tlucze co sie pod reke nawinie?

                            nic sie w malej glowce nie porobi?
                            • Gość: Andrzej Re: przerze ci swiadomosc, Andrzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.03, 11:12
                              Takie rozumowanie ma sens tylko wtedy, kiedy założysz z góry że wszyscy geje i
                              lesbijki to wzór cnót wszelakich i takie rzeczy jak pijaństwo lub agresja są im
                              całkowicie obce.
                              • sagan2 Re: przerze ci swiadomosc, Andrzej 31.01.03, 11:35
                                alez absolutnie nie!
                                chce Ci tylko pokazac, jak bardzo niekonsekwentne jest
                                Twoje rozumowanie.
                                jesli mowimy o dzieciach i o tym, co dla nich najlepsze,
                                to takich spraw nie mozna pominac.
                                zwlaszcza, ze nie sa to sprawy marginalne.
                            • agrafek Re: przerze ci swiadomosc, Andrzej 31.01.03, 11:40
                              Sagan, tatuś-pijak lub mama-pijaczka to argument za rodzinami homoseksualnymi
                              czy przeciw rodzinom heteroseksualnym? Bo nie rozumiem...
                              • sagan2 Re: przerze ci swiadomosc, Andrzej 31.01.03, 11:45
                                to argument przeciw hipokryzji
                        • agrafek Re: przerze ci swiadomosc, Andrzej 31.01.03, 11:36
                          Sagan, podobnie nie ma badań dowodzących poza wszelką wątpliwość, że
                          homoseksualizm jest uwarunkowany genetycznie. To jak, będziesz eksperymentować
                          na tych adoptowanych dzieciach żeby to sprawdzić, czy nie? (pytanie ponowione).
                          Pozdrawiam.
                          • sagan2 Re: przerze ci swiadomosc, Andrzej 31.01.03, 11:39
                            nie chodzi o eksperymenty, ale o autoryrtatywne
                            stwierdzenia, ktore nie maja zadnych podstaw w
                            rzeczywistosci.

                            a, o ile wiem, niedlugo nie bedzie potrzeba eksperymentow
                            - zdaje sie, ze sa kraje, gdzie adopcja przez pary
                            homoseksualne jest dozwolona, wiec i tak sie dowiemy...
                        • Gość: gosiak do Sagan IP: 212.158.75.* 31.01.03, 11:52
                          sagan2 napisała:

                          > i jeszcze jedno: *nie ma* badan naukowych, ktore
                          > potwierdzalyby, ze dzieci wychowane w zwiazkach
                          > homoseksualnych beda homoseksulane. tak wiec nie masz
                          > zadnych podstaw racjonalnych do swojego twierdzenia.

                          Sagan,

                          A jakbyś chciała takie badania przeprowadzić?...

                          Druga rzecz, zgodzisz się, że rodzina w jakiej się dziecko wychowuje ma
                          podstawowy (albo główny) wpływ na jego rozwój emocjonalny, wartości jakie
                          wyznaje lub nie, etc. Jeśli tak, to zakładasz, że jest możliwe by dziecko
                          wychowywane przez dwie mamusie lub dwóch tatusiów przyjęło, że związek homo
                          jest normą, czymś powszechnym, wzorcem do naśladowania?
                          Tak, zdecydowanie jestem przeciw adopcji dzieci przez homoseksualistów.
                          Pozostaje pytanie, co jest lepsze dla samego dzieciaka? Problemem w Polsce jest
                          koszmaran procedura adopcyjna, niewydolna administracja, biurokratyzcja, Jest
                          wiele par heteroseksualnych latami czekającymi na załatwienie wszystkich
                          papierów by adoptować małą istotkę (która w tzw. międzyczasie przestaje być
                          taka mała).

                          pozdr, gosia
                          • sagan2 Re: do Sagan 31.01.03, 11:56
                            nie chodzi mi o przeprowadzanie badan, ale o fakt
                            ciaglego *powolywania* sie na szkodliwosc wychowania sie
                            w rodzine homoseksulanej, co do ktorej (tej szkodliwosci)
                            jest mnostwo watpliwosci i nie ma zadnych dowodo na
                            poparcie tej tezy
                      • Gość: Andrzej Re: przerze ci swiadomosc, Andrzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.03, 10:09
                        Soso,w Amsterdamie byłem nie raz,spędziłem w Holandii prawie 2 lata. Jeżeli
                        Ciebie to nie razi to ok, mój sąd nie jest obowiązujący. Jesteś chlubnym
                        wyjątkiem, bo mnie tak i większość moich znajomych również. Dlaczego mówisz że
                        kiedyś powiem "o Boże jaki byłem głupi"? To nie tak że ja mam jakieś
                        uprzedzenia które sobie wbiłem do głowy.Po prostu to wynika z mojej psychiki że
                        razi mnie i już.
                    • uli homofobia 31.01.03, 10:11
                      Jak czuje się dorastający szkrab
                      > widząc swoich dwóch "tatusiów" podszczypujących się w kuchni przy gotowaniu
                      > obiadu.

                      masz rację, każda alternatywa jest lepsza niż ta: np. popularne w moim bloku
                      rzucanie w siebie talerzami+wyzwiskami. święty sakrament, zaiste.
                      wg. monie chorobą jest homofobia, i to z niej nalezy się leczyć, skoro nie umie
                      się akceptować miłości innych ludzi, i ta oto miłość przeszkadza im tylko
                      dlatego, że istnieje. "ma być tak ja chcę!"

                      Czy jesteście w stanie nie odwracać głowy widząc ( w TV np.)
                      > dwóch "kochających się" panów? Dla kogoś kto jest hetero widok jes obrzydliwy
                      i nie do zniesienia.

                      O, nie nie nie nie, jeżeli ci panowie są przystojni, to jest to całkiem miłe:-)
                      Znasz filmy Dereka Jarmana?


                      > Wiem że nikt świadomie nie wybiera
                      > swojej orientacji seksualnej, ale z czegoś ona jednak wynika.

                      czy ktoś musi być winny? nie przyszło ci do głowy, że fajnie być
                      gejem/lesbijką? że oni nie cierpią (w innych krajach niż polska) z tego powodu?

                      > dzieci, które naśladują we
                      > wszystkim rodziców, przynajmniej na początku
                      > nie odbierałybytego zachowania
                      > jako standard? Mówiąc krótko takie dziecko też będzie homo, lub jego psychika
                      > będzie wypaczona na zawsze.

                      gdyby tak było, to nie byłoby homoseksualizmu:-)proste, prawda?
                      • Gość: Andrzej Re: homofobia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.03, 11:21
                        uli napisała:

                        > Jak czuje się dorastający szkrab
                        > > widząc swoich dwóch "tatusiów" podszczypujących się w kuchni przy gotowani
                        > u
                        > > obiadu.
                        >
                        > masz rację, każda alternatywa jest lepsza niż ta: np. popularne w moim bloku
                        > rzucanie w siebie talerzami+wyzwiskami. święty sakrament, zaiste.
                        > wg. monie chorobą jest homofobia, i to z niej nalezy się leczyć, skoro nie
                        umie
                        >
                        > się akceptować miłości innych ludzi, i ta oto miłość przeszkadza im tylko
                        > dlatego, że istnieje. "ma być tak ja chcę!"
                        >
                        UPRASZCZASZ MOJA DROGA. LUDZIE NIEBIJĄ SIE ANI NIE WYZYWAJA DLATEGO ZE SA
                        HEEROSEKSUALNI. HOMO PEWNIE TEZ TAK ROBIĄ
                        > Czy jesteście w stanie nie odwracać głowy widząc ( w TV np.)
                        > > dwóch "kochających się" panów? Dla kogoś kto jest hetero widok jes obrzydl
                        > iwy
                        > i nie do zniesienia.
                        >
                        > O, nie nie nie nie, jeżeli ci panowie są przystojni, to jest to całkiem miłe:-
                        )TAK JAK MNIE NIE DRAZNIĄ KOCHAJĄCE SIE PANIE.
                        > Znasz filmy Dereka Jarmana?
                        >
                        >
                        > > Wiem że nikt świadomie nie wybiera
                        > > swojej orientacji seksualnej, ale z czegoś ona jednak wynika.
                        >
                        > czy ktoś musi być winny? nie przyszło ci do głowy, że fajnie być
                        > gejem/lesbijką? że oni nie cierpią (w innych krajach niż polska) z tego
                        powodu?
                        > NIE POWIEDZIALEM KTO JESTWINNY TYLKO ZE Z CZEGOS WYNIKA.
                        NIE, NIE UWAZAM ZE FAJNIE BYC GEJEM.
                        > > dzieci, które naśladują we
                        > > wszystkim rodziców, przynajmniej na początku
                        > > nie odbierałybytego zachowania
                        > > jako standard? Mówiąc krótko takie dziecko też będzie homo, lub jego psych
                        > ika
                        > > będzie wypaczona na zawsze.
                        >
                        > gdyby tak było, to nie byłoby homoseksualizmu:-)proste, prawda?
                        PROSTE BYLOBY WTEDY, GDYBY WSZYSTKIE DZIECI WYCHOWYWALY SIE W ZGODNYCH,
                        PELNYCH RODZINACH. LECZ TAK NIE JEST, CZESTO ZNAJDUJE SIE JAKIS DOROSŁY
                        ZBOCZENIEC KTÓRY NIE DAJE IM DOROSNĄĆ DO PEWNYCH RZECZY.
                        • uli Re: homofobia 31.01.03, 18:22
                          > NIE, NIE UWAZAM ZE FAJNIE BYC GEJEM.

                          czemu?

                          > PROSTE BYLOBY WTEDY, GDYBY WSZYSTKIE DZIECI WYCHOWYWALY SIE W ZGODNYCH,
                          > PELNYCH RODZINACH. LECZ TAK NIE JEST, CZESTO ZNAJDUJE SIE JAKIS DOROSŁY
                          > ZBOCZENIEC KTÓRY NIE DAJE IM DOROSNĄĆ DO PEWNYCH RZECZY.

                          oj, znam DOBRZE, od dziecka jednego geja, i on ma wzorcową rodzinę. on tez z
                          resztą nie czuje się pokrzywdzony. jego rodzice też to zaakceptowali. i
                          przyjaciele. i wszystko jest oka. więc po co robić problemy?

                          druga rzecz to to, ze 50% małzeństw się rozpada, a ile jest szczęśliwych? tutaj
                          przydałby się doku, który wyjaśniłby w bardziej fachowy sposób, ze tak naprawdę
                          nie wszystkim z nas pisana jest sielanka w rodzinnych pieleszach. bo nie
                          każdego musi kręcić mąż-dwójka dzieci-dom i samochód, i vice versa. a jesli
                          kogoś ciągnie właśnie do małzeństwa, i jeśli dwoje ludzi się kocha, to po co im
                          utrudniać życie? skoro teraz się kochają, to super, niech się cieszą. przecież
                          za 10 lat moga się już nie kochać. czemu państwo ma decydować o czyichś
                          związkach?
                  • Gość: gosiak Re: postawmy sprawę jasno IP: 212.158.75.* 31.01.03, 11:26
                    Gość portalu: soso napisał(a):

                    > 4. Czy nie przychodzi wam do glowy, ze wlasnie takie wyrzucanie
                    > homoseksualistow na margines, gloszenie legend o nich (rozpasanie seksualne,
                    > niezdolnosc do trawlych zwiazkow, itp.) tylko poglebia ich frustracje,
                    > zagubienie, stresy a takze moze i naklania do rezygnacji z proby prowadzenia
                    > ustatkowanego zycia?

                    Z forum Mężczyzna, post Gej, autor Tom:

                    Pomimo ze sam jestem gejem troche uleglem
                    stereotypom na ich temat i podchodze do nich z rezerwa. Tak na marginesie
                    czesc stereotypow potwiedzila sie - wiekszosc szuka tylko szybkiego sexu.

                    pozdr. gosia
                    • Gość: soso Re: postawmy sprawę jasno IP: 195.41.66.* 31.01.03, 11:30
                      Z tego co cytujesz podkreslilbym slowo 'wiekszosc' bo ono odzwierciedla to, co
                      mialem na mysli - nie wszyscy!

                      pzdrw

                      soso
                      • Gość: gosiak Re: postawmy sprawę jasno IP: 212.158.75.* 31.01.03, 11:34
                        Oczywiście Soso, że nie wszyscy. Nie mam co do tego wątpliwości.

                        Natomiast, może Cię zdziwię ale mnie osobiście razi widok dwóch całujących się
                        panów, rzekłabym ze względów estetycznych. Aha, w Amsterdamie byłam parę razy,
                        i wiesz co, też mnie raził.

                        gosia
                        • sagan2 Re: postawmy sprawę jasno 31.01.03, 11:48
                          a nie razi Cie dwoje lizacych sie nastolatkow? ze
                          wzgledow estetycznych?
                          bo mnie razi

                          a nie raza Cie porozkladane gazety pornograficzne, ze
                          wszystkimi "skarbami" bezposrednio na okladce?
                          bo mnie razi
                          • Gość: gosiak Re: postawmy sprawę jasno IP: 212.158.75.* 31.01.03, 11:53
                            sagan2 napisała:

                            > a nie razi Cie dwoje lizacych sie nastolatkow? ze
                            > wzgledow estetycznych?
                            > bo mnie razi MNIE RÓWNIEŻ
                            >
                            > a nie raza Cie porozkladane gazety pornograficzne, ze
                            > wszystkimi "skarbami" bezposrednio na okladce?
                            > bo mnie razi MNIE RÓWNIEŻ
                            • sagan2 Re: postawmy sprawę jasno 31.01.03, 11:58
                              czyli masz wysoka "wrazliwosc estetyczna" ;)

                              ale rozumiem, ze nie jest to zaden argument przeciwko
                              parom hetero?
                              tak wiec nie powinien to byc zaden argument przeciwko
                              parom homo
                              • Gość: gosiak Re: postawmy sprawę jasno IP: 212.158.75.* 31.01.03, 12:12
                                sagan2 napisała:

                                > czyli masz wysoka "wrazliwosc estetyczna" ;)
                                >
                                > ale rozumiem, ze nie jest to zaden argument przeciwko
                                > parom hetero?
                                > tak wiec nie powinien to byc zaden argument przeciwko
                                > parom homo

                                Zgadzam się, argument estetyczny nie jest żadnym argumentem. Mój post był
                                odpowiedzią dla Soso, który stwierdzenie, że jego NIE razi dwóch całujących się
                                panów, użył jako argumentu za adopcją przez pary homoseksualne.

                                pozdr, gosia
                                • sagan2 Re: postawmy sprawę jasno 31.01.03, 12:13
                                  Gość portalu: gosiak napisał(a):


                                  > Mój post był odpowiedzią dla Soso, który stwierdzenie,
                                  > że jego NIE razi dwóch całujących się panów, użył jako
                                  > argumentu za adopcją przez pary homoseksualne.

                                  mysle, ze to nadinterpretacja.
                                  taki argument bylby wyjatkowo glupi ;)
              • Gość: barbinator Re: postawmy sprawę jasno IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.03, 10:45
                Oki, stawiam sprawę jasno:
                Jestem przeciw prawu do adopcji dla par homoseksualnych, natomiast za ich
                prawem do zalegalizowania związku.
                Adopcji jestem przeciwna wyłącznie z jednego powodu, o którym zresztą już pisał
                Tad a ja w tym punkcie się z nim zgadzam.
                Adopcja jest dla dobra DZIECKA, nie po to, by dorosły poczuł się spełniony
                życiowo. W naszym społeczeństwie jeszcze długo nie będzie tak, że ludzie o
                innej orientacji płcioiwej będą traktowani tak samo jak heteroseksualni. Ktoś
                może powiedzieć - no właśnie, i dlatego w imię tolerancji trzeba zrobić coś,
                aby to zmienić.
                Zgadzam się, ale NIE WOLNO wprowadzać tolerancji kosztem dzieci. Nawet nie chcę
                sobie wyobrażać, przez co musiałoby przechodzić dziecko mające dwóch tatusiów
                lub dwie mamusie a mieszkające nie w W-wie, Krakowie czy Gdańsku, ale choćby w
                takim miasteczku w którym ja mieszkam obecnie. Obawiam się, że niektórzy
                zwolennicy adopcji homoseksualnej piszą z perspektywy "szerokiego świata" a w
                tym akurat przypadku taka szeroka perspektywa zaciemnia obraz sytuacji.

                Miejcie świadomość, że takie dziecko nigdy nie mogłoby zaprosić rówieśników do
                swojego domu (ich rodzice by się nie zgodzili), nigdy nie miałoby kinderbalu,
                do wielu domów nie miałoby prawa wstępu, w szkole przy każdej okazji
                wysłuchiwałoby obelżywych uwag o pedałach, miałoby w ogóle niewielu przyjaciół
                (lub wcale), niektórzy "życzliwi" wypytywali by je o pikantne szczególiki z
                jego domu, różne "zatroskane" panie często upewniałyby się, czy dziecko aby nie
                jest wykorzystywane seksualnie (te same panie pod własnym nosem by nie
                zauważyły dziecka molestowanego, ale na pewno byłyby niezwykle wyczulone na to
                co się dzieje w domu "zboczeńców")

                Takie dziecko musiałoby być bardzo silne, by umieć przeciestawić się swojemu
                otoczeniu i zawalczyć o godność swoją i swoich rodziców. Jednak nie wszyscy
                ludzie są silni. Gej który nie czuje się dość mocny by walczyć, po prostu nie
                ujawnia swojej orientacji. A co ma robić dziecko za które ktoś z góry
                zadecydował, nie pytając czy ono jest wystarczająco silne??
                A jeśli ono zrządzeniem losu, jest słabe, wrażliwe i niepewne siebie?

                Pozdr. B.
                • uli hmm 31.01.03, 11:01
                  myslisz, ze w sierocińcu jest mu lepiej?

                  na pewno w kontekście Polski wiele rzeczy na razie nie wchodzi w rachubę, już
                  kiedyś pisałam o pani, której córeczki były mulatkami, i w autobusie 3
                  wyrostków i ich kolezanka skandowali "ku klux klan"...

                  nie wiem, czy adaptacja do tych warunków jest dobrym rozwiązaniem...myślę, że
                  zawsze jest tak, że masz grupę przyjaciół, która cię akceptuje, akceptuje twoje
                  dzieci, twoje człowieczeństwo niezaleznie od koloru skóry, pochodzenia, płci.

                  siłą dresiarzy jest właśnie masowość...
                  • Gość: barbinator Re: hmm IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.03, 11:29
                    uli napisała:

                    > myslisz, ze w sierocińcu jest mu lepiej?
                    >
                    I tutaj faktycznie moje poglądy kapkę się sypią.
                    Rzeczywiście, w domach dziecka bywa koszmarnie, dzieci z "bidula" też są
                    odrzucane przez te z "normalnych" rodzin...
                    Trudno znależź jakieś dobre rozwiązanie :(
                    Pozdr. B.
              • sagan2 a konkubinat??? 31.01.03, 10:56
                Gość portalu: tad napisał(a):


                > Twierdzenie, ze da się oddzielić "małżeństwo" od prawa
                > do adopcji jest zdumiewającą wprost naiwnością.
                > Popierając jedno popiera się drugie. Taka jest
                > dynamika tego procesu, i trudno zresztą wyobrazić
                > sobie, by było niaczej.

                jesli malzenstwo wezmiemy w cudzyslow i zastapimy slowem
                "konkubinat", to nie bedzie to zadna zdumiewajaca
                naiwnosc, ale rzeczywistosc prawna.

                w sejmie trwaja prace nad projektem ustawy, w której
                przewiduje sie mozliwosc legalizacji konkubinatu- zwiazku
                (hetero- lub homoseksualnego), w którym partnerzy mieliby
                niektóre, lecz nie wszystkie prawa przyslugujace
                wspólmalzonkom, korzystaliby z ekonomicznych udogodnień
                zwiazanych z instytucja malzeństwa, lecz nie mogliby
                ^^^^^^^^^^^^
                adoptowac dzieci.

                czy w takim razie jestescie za czy przeciw wprowadzniu
                "legalnego konkubinatu"?
                • Gość: soso Re: a konkubinat??? IP: 195.41.66.* 31.01.03, 11:34
                  Co do tej adopcji, jezeli juz trzeba o nie sie ocierac. O ile mi wiadomo nigdy
                  nie jest tak, ze sie idzie do sierocinca, bierze za raczka odpowiadajace
                  dziecko i zabiera je do domu. To nie schronisko dla psow. W wielu krajach
                  przeswietlanie przyszlych opiekunow jest przeogromna procedura polaczona takze
                  z wywaidem srodowiskowym i badaniem psychologicznym na okolicznosc, i to na
                  koszt ewentualnego adoptujacego.
                  W tym kontekscie ktos, kto sie nie kwalifikuje zezwolenia na adopcje nie
                  dostanie nawet jak jest w 100% heteroseksualny.

                  pzdrw

                  soso
                  • sagan2 Re: a konkubinat??? 31.01.03, 11:37
                    to samo probowalam powiedziec.
                    ale Tad nazwalm to "zadziwiajaca naiwnoscia".

                    wiec pytam o konkubinat.
                    mnie interesuje zrodlo ludzkiej niecheci do zwiazkow
                    homoseksualnych
                    • Gość: gosiak Re: a konkubinat??? IP: 212.158.75.* 31.01.03, 12:36
                      sagan2 napisała:

                      > wiec pytam o konkubinat.
                      > mnie interesuje zrodlo ludzkiej niecheci do zwiazkow
                      > homoseksualnych

                      Sagan,
                      Nigdy nie mam czasu się rozpisywać. Ostatnio i tak za dużo czytam Forum, o
                      zgrozo w pracy;-)Krótko, denerwuje mnie dążenie do uznania związków
                      homoseksualnych za takie same związki jak heteroseksulane. Nie były, nie są i
                      nigdy nie będą tym samym. Naturalny jest związek kobiety i mężczyzny. Tylko
                      proszę nie odczytaj tego jako wezwania do krucjaty antyhomo. Ja nie oceniam
                      poszczególnych ludzi, ale mówię o zjawisku.

                      Jeśli chodzi o konkubinat, to jak już gdzieś pisałam, nie mam nic przeciwko
                      zalegalizowaniu związków homo, niech dziedziczą, niech kupują wspólnie
                      mieszkania, niech rozliczają jeden PIT, etc. ale nie mówmy o małżeństwach.

                      pozdr. gosia

                      • Gość: tad Kumulacje IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.03, 17:27

                        Chciałbym zaznaczyć, że przekonany jestem, iż wkrótce na Zachodzie
                        homoseksualiści doczekają się prawa do adopcji (nie mówiąc już
                        o "małżeństwach" - tam gdzie ich jeszcze nie ma), a dziećmi nikt się specjalnie
                        przy tym przejmował nie będzie. Taka tendencja jest najbardziej prawdopodobna,
                        i nie widzę czynnika, który mógłby ją odwrócić (Jeśli więc tutaj dyskutuję, to
                        raczej pro forma). Wygląda to podobnie jak z prawami wyborczymi dla kobiet -
                        gdy powiedziało się A (powszechne prawo wyborcze dla mężczyzn), to
                        najprawdopodobniejszym scenariuszem było to, że wkrótce padnie też B. Chcę być
                        dobrze zrozumiany - nie twierdzę, że historia jest zdeterminowana. Tak
                        naprawdę, przebieg danej sekwencji ocenić można dopiero po jej zamknięciu.
                        Niemniej, istnieją scenariusze mniej i bardziej prawdopodobne, a - zważywszy
                        na obecne tendencje - "równouprawnienie" homoseksualistów jest scenariuszem
                        znacznie bardziej prawdopodobnym, niż scenariusz alternatywny. Wasz błąd,
                        polega na tym, że zdajecie się spostrzegać tą zmianę, jako zmianę punktową, to
                        znaczy ograniczającą się do prostego wprowadzenia "równouprawnienia", które nie
                        będzie mieć innych konsekwencji - poza uszczęśliwieniem homoseksualistów
                        pragnących zakładać "rodziny", i poza -ewentualnie - nauczeniem "ciemnego
                        społeczeństwa" tolerancji. Na czym właściwie opiera się ten optymizm? Nie
                        doceniacie falowego charakteru tej zmiany. "Rówouprawnienie" oznacza
                        wprowadzenie nowej zmiennej akurat w takie miejsce "systemu", które jest jednym
                        z miejsc kluczowych - kwestie etyki seksualnej, małżeństwa, prokreacji,
                        wychowywania dzieci były i są kwestiami kluczowymi dla każdej znanej kultury,
                        współdecydującymi o jej kształcie. Wprowadzenie nowej zmiennej do tego akurat
                        obszaru oznacza nie zmianę punktową, ale uruchomienie całego procesu zmian
                        pochodnych, podobnie jak wrzucenie kamienia do wody wywołuje na jej powierzchni
                        rozchodzenie się fal. Przekonanie, że wszystkie (czy chociaż większość)
                        konsekwencji tego procesu będzie pozytywnych jest niczym nie uzasadnione,
                        chociażby z tego powodu, ze konsekwencji tych nie da się dziś przewidzieć, nie
                        mówiąc już o ich kontrolowaniu. Mówiąc inaczej proponując "równouprawnienie"
                        proponuje się w istocie eksperyment społeczny o niewiadomych skutkach, w imię
                        zaspokojenia fantazji ok 1,5 - 3 procent populacji (rozpowszechniane przez
                        homoseksualne lobby dane jakoby homoseksualistami było ok. 10% populacji są
                        fałszywe. Przy ich uzyskiwaniu zastosowano niezwykle rozciągliwe kryteria), a
                        biorąc pod uwagę fakt, że spora część homoseksualistów nie ma wcale ochoty na
                        związki, mówimy o ilościach jeszcze mniejszych. Należy, też zdawać sobie
                        sprawę, że kwestia "równouprawnienia" jest tylko jednym z wielu elementów
                        większej całości, procesu zmiany kulturowej o nieprzewidywalnych konsekwencjach
                        (znów zaznaczę, że proces ten nabrał już takiej dynamiki, że się nie
                        wywiniemy). Nie można zakładać, że zmiana ta przyniesie same pozytywy.
                        Współgrające ze sobą elementy wytwarzać mogą kumulacje zgoła nieoczekiwane.
                        Wątpię, czy kilkanaście lat temu, osoby walczące o to, by kalekich
                        nazywać "sprawnymi inaczej", by homoseksualiści mieli prawo do związków, i by
                        mogli mieć dzieci, przewidziały, wytworzenie się takiej kumulacji: "Dwie głuche
                        lesbijki (...) w Ameryce postanowiły mieć dziecko. Ponadto chciały, by było ono
                        głuche - bo głuchota jest wartością, możliwością bogatszego otwarcia na świat.
                        Udały się zatem do banku spermy i wzięły ją od dawcy genetycznie głuchego.
                        Istotnie - dziecko ku ich radości urodziło się głuche, i będzie korzystać z
                        wszelkich bogactw głuchoty" (Agnieszka Kołakowska, Zniewoleni poprawnością,
                        RZp. 11-12.01.2003). Gdyby kilkanaście lat temu zapytać osoby walczące o prawa
                        dla homoseksualistów, czy takie rozwiązanie jest dopusczalne, większość odparła
                        by zapewne "nie", a jednak, taka kumulacja się zdarzyła. W przyszłości zupełnie
                        mozlie jest pojawienie się u homoseksualistów tendencji, by "produkować" sobie
                        dzieci homoseksualne, tak, by potomek mógł akceptować i kontynuować styl zycia
                        tatusiów, czy mamuś. Tak naprawdę nie wiemy przy czym manipulujemy i co z tego
                        wyniknie.
                        • Gość: Sebastian Re: Kumulacje IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 31.01.03, 18:28
                          > "Dwie głuche
                          >
                          > lesbijki (...) w Ameryce postanowiły mieć dziecko. Ponadto chciały, by było
                          ono
                          >
                          > głuche - bo głuchota jest wartością, możliwością bogatszego otwarcia na
                          świat.
                          > Udały się zatem do banku spermy i wzięły ją od dawcy genetycznie głuchego.
                          > Istotnie - dziecko ku ich radości urodziło się głuche, i będzie korzystać z
                          > wszelkich bogactw głuchoty" (Agnieszka Kołakowska, Zniewoleni poprawnością,
                          > RZp. 11-12.01.2003).
                          A teraz prosze mi wytłumaczyć jakie przepisy spowodowały, że te kobiety mogły
                          to zrobić.
                          Bo na mój gust to nie ma to żadnego związku z prawami czy przywilejami dla
                          homoseksualistów (-ek)
                          • Gość: tad Re: Kumulacje IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.03, 21:45
                            Gość portalu: Sebastian napisał(a):

                            > A teraz prosze mi wytłumaczyć jakie przepisy spowodowały, że te kobiety mogły
                            > to zrobić.
                            > Bo na mój gust to nie ma to żadnego związku z prawami czy przywilejami dla
                            > homoseksualistów (-ek)

                            Interesuje mnie raczej klimat społeczny, który sprawił, że było to mozliwe.
                            Prawa są tylko jego pochodną.
                            • Gość: Sebastian Re: Kumulacje IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 31.01.03, 22:28

                              > Gość portalu: Sebastian napisał(a):
                              >
                              > > A teraz prosze mi wytłumaczyć jakie przepisy spowodowały, że te kobiety mo
                              > gły
                              > > to zrobić.
                              > > Bo na mój gust to nie ma to żadnego związku z prawami czy przywilejami dla
                              >
                              > > homoseksualistów (-ek)
                              >
                              > Interesuje mnie raczej klimat społeczny, który sprawił, że było to mozliwe.
                              > Prawa są tylko jego pochodną.
                              "Tam, gdzie zaczyna się krzywda i cierpienie drugiej osoby, kończy się swoboda
                              wyboru przekonań i postępowania - stwierdził Sąd Rejonowy w Białymstoku,
                              skazując na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu matkę i na dwa lata w
                              zawieszeniu ojca trzyletniej Rebeki za narażenie jej na niebezpieczeństwo
                              utraty życia i zdrowia z powodu stosowania wyłącznie roślinnej diety.


                              W grudniu 2000 r. półtoraroczne wówczas dziecko, karmione tylko produktami
                              pochodzenia roślinnego, po interwencji sąsiada zostało przywiezione przez
                              policję do szpitala w stanie krańcowego wyczerpania. Tam rodzice utrudniali
                              leczenie i podawanie żywności innej niż ta, którą uznawali za najlepszą.
                              Przynosili z domu do szpitala ciemne kasze i makarony z oliwą. Ponownie
                              interweniowała policja, gdyż ojciec dziecka nie pozwalał na przeprowadzenie
                              badań diagnostycznych. Rodzice zgodnie z przekonaniami religijnymi uważali, że
                              jedynym lekarzem jest Bóg"

                              W przykładach mamy wynik 1:1 ( ci z powyższego byli heteroseksualni)
                              Chcesz grać dalej?
                              • Gość: tad Re: Kumulacje IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.03, 22:33
                                Gość portalu: Sebastian napisał(a):


                                > W przykładach mamy wynik 1:1 ( ci z powyższego byli heteroseksualni)
                                > Chcesz grać dalej?


                                Czy te przykłady sprawią, że dziecko 2 głuchych lesbijek zacznie słyszeć? Czy
                                te przyklady usprawiedliwiają tamten przypadek? A jeśli nie, to PO CO ta
                                licytacja?
                                • Gość: Sebastian Re: Kumulacje IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 31.01.03, 22:41
                                  > Czy te przykłady sprawią, że dziecko 2 głuchych lesbijek zacznie słyszeć? Czy
                                  > te przyklady usprawiedliwiają tamten przypadek? A jeśli nie, to PO CO ta
                                  > licytacja?
                                  Zeby udowodnić, że chore pomysły to nie tylko przywara homoseksualistów.
                                  A ocena postępowania dwóch idiotek nie może wpływac na prawo dwóch innych
                                  homoseksualistów do np. do wspólnoty majątkowej.

                                  • b.u.zz Re: Kumulacje 31.01.03, 22:44
                                    dlaczego tylko dwoch?
                                    b.
                                  • Gość: tad Re: Kumulacje IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.03, 10:08
                                    Gość portalu: Sebastian napisał(a):


                                    > Zeby udowodnić, że chore pomysły to nie tylko przywara homoseksualistów.
                                    > A ocena postępowania dwóch idiotek nie może wpływac na prawo dwóch innych
                                    > homoseksualistów do np. do wspólnoty majątkowej.
                                    >

                                    Znacząca różnica polega na tym, że osoby z Twojego przykładu trafiły do sądu.
                                    • Gość: Sebastian Re: Kumulacje IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 01.02.03, 10:48
                                      > > Zeby udowodnić, że chore pomysły to nie tylko przywara homoseksualistów.
                                      > > A ocena postępowania dwóch idiotek nie może wpływac na prawo dwóch innych
                                      >
                                      > > homoseksualistów do np. do wspólnoty majątkowej.
                                      > >
                                      >
                                      > Znacząca różnica polega na tym, że osoby z Twojego przykładu trafiły do sądu.
                                      Gdyby zamiast tego małżeństwa była para lesbijek to też by trafiła.
                                      Z drugiej strony gdyby głuchoniema para heteroseksualna wpadła na taki pomysł
                                      jak te dwie lesbijki to też nie dałoby sie im tego zabronić.
                                      Świadkowie Jehowy, którzy nie dopuszczają do przetaczania krwi swoim dziecim
                                      zdaje się nie trafiają do sądu.

                                      Taki to już paradoks naszej rzeczywistości, że żeby np. jeżdzić rowerem po
                                      ulicach trzeba zdać egzamin na kartę rowerową a żeby mieć dzieci nikogo sie o
                                      zdanie pytac nie trzeba.
                                • Gość: maly.k Licytacja? 3 BA! IP: *.BrockU.CA 31.01.03, 22:42
                                  Oba przyklady kwalifikuja sie raczej do 'Uniwersalnych Dziejow Glupoty', a nie
                                  do wyrokowania o klimacie naszych dziejow. I tyle.

                                  Pozdrawiam,

                                  mk.
                                  • Gość: Sebastian Re: Licytacja? 3 BA! IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 31.01.03, 23:04
                                    Gość portalu: maly.k napisał(a):

                                    > Oba przyklady kwalifikuja sie raczej do 'Uniwersalnych Dziejow Glupoty', a
                                    nie
                                    > do wyrokowania o klimacie naszych dziejow. I tyle.
                                    Podobnie jak nie nadają się do wyrokowania o prawie dwojga ludzi o decydowaniu
                                    kto jest np. ustawowym spadkobiercą w przypadku śmierci jednego z nich.
                      • Gość: maly.k Re: i o to chodzi... IP: *.BrockU.CA 31.01.03, 22:53
                        Gość portalu: gosiak napisał(a):
                        > Nie były, nie są i
                        > nigdy nie będą tym samym. Naturalny jest związek kobiety i mężczyzny. Tylko
                        > proszę nie odczytaj tego jako wezwania do krucjaty antyhomo. Ja nie oceniam
                        > poszczególnych ludzi, ale mówię o zjawisku.

                        Nie beda. Koniec kropka. Nie beda tym samym, bo sa czyms innym. Dlatego
                        przyznanie prawa do podpisania sie w urzedzie NIC nie zmieni.
                        Koniec.

                        Pozdrawiam,

                        mk.
    • maly.ksiaze Stawiajac sprawe jasno, Tadzie... 31.01.03, 17:42
      Uwazam, ze pary homoseksualne powinny miec prawo do rejestrowania swoich
      zwiazkow 'cywilnie', dla potrzeb podatkowych itp.
      Jesli twierdzisz, ze z tego wynika w konsekwencji przyzwolenie na to, aby takie
      pary ubiegaly sie o adopcje - niech i tak bedzie.

      Mozliwe konsekwencje wyliczylem w jednym z wczesniejszy postow - odpowiedz na
      nie jest taka, ze cala rzecz bedzie bez znaczenia ze wzgledu na jej bardzo
      ograniczony zasieg.

      Do stwierdzenia o dopuszczeniu 'dyskursu homoseksualnego' moglbym sie odniesc,
      gdybym tylko zrozumial, co miales na mysli.

      Backslash, czyli Cabaret

      Piszesz o cywilizac Najgorsze, co mogloby grozic 'naszej' cywilizacji,
      to 'Berlin', ze ponownie zaleja swiat totalitarne wody - miedzy innymi w
      reakcji na nasz permisywizm. Ale sadze, ze to malo prawdopodobne. Mysle, ze
      uniwersalna 'republika' powolutku zamieni sie w 'imperium'. I malo kto ten
      proces zauwazy. Ale to juz zupelnie inna bajka.

      Pozdrawiam,

      mk.

      PS. Szczerze - nie zamierzam robic *nic*, aby rzecz zaistniala. Ani tez *nic*
      aby do niej nie dopuscic.
      • Gość: tad Re: Stawiajac sprawe jasno, Tadzie... IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 31.01.03, 21:47
        maly.ksiaze napisał:

        > Uwazam, ze pary homoseksualne powinny miec prawo do rejestrowania swoich
        > zwiazkow 'cywilnie', dla potrzeb podatkowych itp.
        > Jesli twierdzisz, ze z tego wynika w konsekwencji przyzwolenie na to, aby
        >takie pary ubiegaly sie o adopcje - niech i tak bedzie.


        Tak czy inaczej - cokolwiek ta fala przyniesie, płynie dzięki ludziom takim jak
        Ty.
        • b.u.zz Re: Stawiajac sprawe jasno, Tadzie... 31.01.03, 22:43
          "Znam sprawy twoje, iżeś nie jest ani zimny ani gorący, Boże daj abyś był
          zimny, abo gorący. A tak, ponieważeś letni, a nie zimny ani gorący, wyrzucę cię
          z ust moich."

          b.
        • Gość: maly.k Hej zegluj ze, zeglarzu... IP: *.BrockU.CA 31.01.03, 22:48
          Tad,

          Nie wiem, jak rozumiec Twoja wypowiedz - wezme ja wiec za komplement. Nie
          jestem falochronem, jutro bedzie, jakie bedzie. Roznica chyba polega na tym, ze
          gdy Ty patrzysz na dwoch facetow calujacych sie przed ratuszem, widzisz upadek
          cywilizacji. A ja widze dwoch calujacych sie facetow. I ratusz.

          Pozdrawiam,

          mk.
          • Gość: tad Skoro tak, to co powiecie o tym? IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.03, 10:06
            Najpierw odpowiedź dla MK:

            Gość portalu: maly.k napisał(a):

            > Nie wiem, jak rozumiec Twoja wypowiedz - wezme ja wiec za komplement. Nie
            > jestem falochronem, jutro bedzie, jakie bedzie.

            To zależy co z tego wszystkiego wyniknie. Na razie można to co napisałem
            traktować jako proste stwierdzenie faktu.


            > Roznica chyba polega na tym, ze
            > gdy Ty patrzysz na dwoch facetow calujacych sie przed ratuszem, widzisz
            >upadek cywilizacji. A ja widze dwoch calujacych sie facetow. I ratusz.

            To zupełnie jak ci "straszni mieszczanie", z wiersza (bodajże) Tuwima. Mniejsza
            z tym.
            Część dalsza jest ogólna:

            A co powiecie o legalizacji pornografii dziecięcej? Oczywiście, znam
            odpowiedź: "nie można jej legalizować, bo przy jej producji krzywdzi się
            dzieci". Ten argument właściwie nie jest już aktualny. Można przecież tworzyć
            pornografię syntetyczną generując cyfrowo obrazy i filmy. Nikt nie jest tutaj
            krzywdzony - poza wirtualnymi fantomami. Co więcej, niedługo będzie mozliwe
            tworzenie doskonałych symulacji rzeczywistości. Czy dopuszczacie możliwość
            produkcji programów symulacyjnych umozliwjających pedofilom realizację ich
            skłonności, a także innych programów dla sadystów, czy nekrofili?

            • Gość: Sebastian Re: Skoro tak, to co powiecie o tym? IP: *.bienczyce.sdi.tpnet.pl 01.02.03, 11:28
              > A co powiecie o legalizacji pornografii dziecięcej? Oczywiście, znam
              > odpowiedź: "nie można jej legalizować, bo przy jej producji krzywdzi się
              > dzieci". Ten argument właściwie nie jest już aktualny.
              Oczywiście, że jest aktualny. Jesli ktoś zechce produkować taką pornografię z
              udziałem realnych dzieci to nadal powinno to być scigane.

              > Można przecież tworzyć
              > pornografię syntetyczną generując cyfrowo obrazy i filmy. Nikt nie jest tutaj
              > krzywdzony - poza wirtualnymi fantomami. Co więcej, niedługo będzie mozliwe
              > tworzenie doskonałych symulacji rzeczywistości. Czy dopuszczacie możliwość
              > produkcji programów symulacyjnych umozliwjających pedofilom realizację ich
              > skłonności, a także innych programów dla sadystów, czy nekrofili?
              Należałoby zapytać, czy w świetle obowiązujących przepisó taka pornografia jest
              w ogóle nielegalna.
              Z tego co wiem to w USA był jeden precedens i sąd orzekł, że nie można tego
              zakazywać.


              PS.
              Czy odpowiesz mi na pytanie, czy alkoholizm powinien byc wg Ciebie czynnikiem
              wylkuczającym adopcję?
              • Gość: Andrzej Re: Skoro tak, to co powiecie o tym? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.03, 12:38
                We wcześniejszych swoich postach tak skupilem się na problemie adopcji (której
                jestem przeciwny) przez pary homoseksualne, że nie odpowiedziałem na zasadnicze
                pytanie. Jestem absolutnie zwolennikiem legalizacji przez prawo związków
                osobników tej samej płci. Powinno to słuzyć do regulacji majątkowych, cywilno-
                prawnych, itp. Jednym słowem oprócz adopcji równe prawa jak związki hetero.
                Niech to nie nazywa się jednak małżeństwo, bo z definicji małżeństwa wynika że
                musi być pan i pani. A teraz troche prawdy na temat adopcji. Mój znajomy starał
                się o adopcje od kilku lat, byli sprawdzani do bólu. Ktoś im powiedział że w....
                (przemilcze nazwę miasta) jest ośrodek do którego są zawożone dzieci których
                matki zostawiły w szpitalu. Pojechali tam ina pytanie czy z tamtąd również
                można zaadoptować dziecko ,otrzymali odpowiedż że owszem- jest nawet teraz 3
                miesięczny chłopczyk i jak chca to moga go wziąść na jakiś czas do domu, a jak
                im nie będzie odpowiadał to go oddadzą. Na ich zdumienie że przecież to nie kot
                tylko dziecko, pani powiedziała że owszem ale niektórzy ludzie tak robią.
                Przywiezli więc tego chłopczyka do domu (nie było oczywiście mowy o żadnym
                oddawaniu). Całą rodziną biegali dopiero za wyprawka, nie dlatego że są
                nieodpowiedzialni i wzieli dziecko bez przygotowanie, ale dlatego ze bali się
                nie wykorzystac szansy i że jutro może nie być tak łatwo. Dziś ma 1,5 roku,
                jest wspaniały a ja jestem jego chrzestnym ojcem. Doskonale zdaje sobie sprawę
                że to brzmi jak bajka, ale daje wam słowo honoru ze w zaden sposób nie
                upiększyłem tej historii. Więc sam już nie wiem jaka jest prawda o tej adopcji
                i czy wszyscy sa dokładnie sprawdzani. To dziecko miało szczęście, ale gdyby
                przyjechali po niego jacyś pedofile to jestem przekonany że również nie robiono
                by problemu (bo nikt po oczach nie pozna pedofila). Nie jest to argument za ani
                przeciw adopcji przez geji czy lesbijki, ale pokazuje że u nas bałagan jest
                wszędzie. Gdyby przyjechał po niego tatuś,a druga tatusia zostałaby w domu a
                jeszcze miała na imie Maria (podobno imie meskie) to pewnie chłopczyk miałby
                teraz dwóch tatusiów. Jeszcze raz podkreślam (nie ma powodu abym kłamał), to
                się NAPRAWDE wydarzyło.
            • maly.ksiaze Re: Skoro tak, to co powiecie o tym? 01.02.03, 15:53
              Gość portalu: tad napisał(a):

              > To zupełnie jak ci "straszni mieszczanie", z wiersza
              (bodajże) Tuwima. Mniejsza
              > z tym.
              Tak to Tuwim, cytowałem to tutaj kiedyś. Zrewanżuję Ci
              się innym cytatem (nie pamiętam dokładnie):
              "-Koniec świata. Widziałem, jak ktoś sikał na Jerome Street.
              - Koniec świata? Nie, po prostu ktoś sikał na Jerome Street."

              Pozdrawiam,

              mk.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka