Dodaj do ulubionych

In vitro - powinno być refundowane czy nie?

13.07.06, 09:05
j.w.

Obserwuj wątek
    • facet123 Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 09:24
      Oczywiście, że powinno być refundowane. Tego typu zabiegi przyczyniają się do
      formowania szczęśliwych rodzin w których dzieci są chciane i kochane. Takiemu
      upragnionemu dziecku rodzice zapewnią godziwe warunki życia.
      Głównym problemem demograficznym w Polsce jest obecnie niski przyrost, a także
      fakt, że najbardziej mnożą się te grupy społeczne które nie są w stanie
      zapewnić swoim dzieciom (w dużej liczbie) godziwych warunków wychowania,
      edukacji i perspektyw na przyszłość.
      Tymczasem co piąta para nie może mieć dzieci i nie stać ich na in-vitro (wraz z
      z całą terapią kosztuje to ponad 10 000zł).

      Pomyślcie - 10 000zł i w zamian państwo dostaje obywatela z perspektywami.
      Przecież taki obywatel w ciągu swojego życia zwróci państwu w formie podatków
      wielokrotność tej sumy. Więc nie tylko demograficznie, ale i ekonomicznie
      wszelkie metody leczenia niepłodności powinny być refundowane przez państwo.

      Jest jeszcze coś, co niektórzy nazywają "kwestią etyczna". Ja wolę to
      nazywać "kwestią religijną", bo z etyką ani morlanością nie ma to nic
      wspólnego. Zapłodnienie in-virto polega na zrobieniu tego samego co dzieje się
      w naturze, jedyne różnica polega na tym, że dzieje się to poza ciałem kobiety.
      Kościół przyjmuje dogmatycznie, że tekia zabiegi są złe - nie potrafi jednak
      racjonalnie wytumaczyć dlaczego (odwołuje się jedynie do przesłanek od boga i
      nawet to dosyć mętnie). Musimy się zatem zastanowić - czy żyjemy w państwie
      wyznaniowym (w którym wierzenia stanowią prawo), czy w świeckim (w którym rozum
      stanowi prawo). Mam nadzieję, że w Polsce prawo stanowi jednak rozum (szanując
      oczywiście wierzenia).
      • pavvka Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 09:28
        facet123 napisał:

        > Oczywiście, że powinno być refundowane. Tego typu zabiegi przyczyniają się do
        > formowania szczęśliwych rodzin w których dzieci są chciane i kochane. Takiemu
        > upragnionemu dziecku rodzice zapewnią godziwe warunki życia.
        > Głównym problemem demograficznym w Polsce jest obecnie niski przyrost, a
        także
        > fakt, że najbardziej mnożą się te grupy społeczne które nie są w stanie
        > zapewnić swoim dzieciom (w dużej liczbie) godziwych warunków wychowania,
        > edukacji i perspektyw na przyszłość.

        Widzę tu sprzeczność. Jeżeli in vitro będzie refundowane, to będą się na nie
        decydowały w dużej części właśnie "te grupy społeczne które nie są w stanie
        zapewnić swoim dzieciom (w dużej liczbie) godziwych warunków wychowania,
        edukacji i perspektyw na przyszłość". Jeżeli będzie pełnopłatne, będą się na
        nie decydowali raczej tylko ci, którzy takich problemów nie mają.
        • turbomini Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 09:44
          Pavvka, sprzeczności nie ma. Facett napisał, że obecnie największy przyrost
          naturalny wykazują grupy społeczne z głodowymi dochodami. Wiadomo, że nie
          chodziło o in vitro. Ludzie biedni nie planują dzieci...oni je po prostu mają.

          To, że ktoś decyduje się na in vitro nie oznacza jeszcze, że go na to stać. Nie
          każdy potrafi wyciągnąć z rękawa 10.000, nawet przy godziwych dochodach. Ludzie
          biorą kredyty na przykład.
          • misiakisia Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 19:35
            moi rodzice mają czwórkę dzieci, nigdy nie byli bogaci, ledwo wiązali koniec z
            końcem, jednak nie wydaje mi się,żeby była to przyczyna naszych szans
            życiowych. Moich 2 braci już skończyło studia i pracują (mają dośc godziwe
            wynagrodzenie), trzeci studiuje a ja wybieram się na studia w przyszłym roku.
            Trzeba miec chęci i zapał, przynajmniej wiem, że to do czego doszłam jest tylko
            moją zasługą, a nie wpływów moich rodziców

            autor wpisu napisał, że refundacj się zwróci, bo państwo będzie miało obywatela
            z pespektywami. ale skąd taka pewnośc??
            • turbomini Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 20:32
              Misiu, myślę, że nie do końca mnie zrozumiałaś. Ja nie twierdzę, że brak środków
              zamyka dzieciom drogę do lepszego życia, choć dzieje się to w dużej części -
              temu nie zaprzeczysz.
              Masz trójkę rodzeństwa? Świetnie, gratulacje, bo Twoim rodzicom się udało. Ale
              nie wszyscy mają takie szczęście, wiesz, niektórzy, a konkretnie 1,5 mln ma z
              tym problem.

              Padły tu dwie kwestie. Po pierwsze taka, że na in vitro i tak decydują się osoby
              bogate, więc mogą sobie zapłacić. Błąd. Na in vitro decydują się też osoby
              średno zamożne, a koszt jedego zabiegu to dużo. Każdy kolejny to jeszcze więcej.
              Osoba nieustawiona finansowo nie zdecyduje się na zabieg, nawet jeśli jest on
              bezpłatny.

              Po drugie, kwestia sławetnego becikowego. Które jest nastawione tylko na ubogą
              część społeczeństwa, a i tak robi więcej złego niż dobrego.

              I jeszcze jedno, pisząc o wielodzietnych ubogich rodzinach, raczej chodzi nam o
              rodziny, gdzie te dzieci się po prostu "przydarzają". Piszemy o nędzy z
              marginesu społecznego, o nieodpowiedzialnych ludziach, którzy płodzą 8 dzieci,
              choć nie są w stanie wykarmić nawet siebie. O takich ludziach piszemy.
              • misiakisia Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 21:08
                > Misiu, myślę, że nie do końca mnie zrozumiałaś. Ja nie twierdzę, że brak
                środkó
                > w
                > zamyka dzieciom drogę do lepszego życia, choć dzieje się to w dużej części -
                > temu nie zaprzeczysz.


                Tu przyznaje Ci rację, ale nie można od razu zakładac, że dzieci ludzi bogatych
                to osoby z perspektywami (nie pamiętam, ale chyba napisał to ktoś przd Tobą)

                Może to już mniej związae z tematem, ale ja bardziej cenię właśnie tych ludzi
                dla których bariery finansowe nie stanowią przeszkód do osiągnięcia w życiu
                sukcesu, może dlatego, że często spotykałam się z tym, że bogaci rodzice
                załatwiali dzieciom tu i ówdzie częsc spraw
        • facet123 Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 10:05
          > Widzę tu sprzeczność. Jeżeli in vitro będzie refundowane, to będą się na nie
          > decydowały w dużej części właśnie "te grupy społeczne które nie są w stanie
          > zapewnić swoim dzieciom (w dużej liczbie) godziwych warunków wychowania,
          > edukacji i perspektyw na przyszłość". Jeżeli będzie pełnopłatne, będą się na
          > nie decydowali raczej tylko ci, którzy takich problemów nie mają.

          Pisząc o zapewnianiu perspektyw nie chodziło mi tylko o stan majątkowy, ale o
          mentalność. Rodziny które rzeczywiście chcą mieć dzieci, nawet jeśli nie stać
          ich na opłacenie in-vitro, będą starały się zapewnić dziecku jak najlepszy byt.
          Będą wpajać dziecku szacunek do pracy i wspierać jego edukację (do tego nie
          trzeba mieć pieniędzy, wystrczy mieć chęci).
          Natomiast różnego rodzaju rodziny patologiczne nie będą raczej decydowały się
          na zabiegi in-vitro bo dla nich dzieci to coś co się zdarza, a nie coś o co się
          zabiega.
      • turbomini Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 09:47
        Kościół tłumaczy swój sprzeciw tym, że w całym procesie in vitro lekarze
        starają się uzyskać wiele zarodków, a tylko część jest wprowadzanych do
        organizmu kobiety.

        Państwo tłumaczy się tym, że nie są to zabiegi ratujące życie.
        • facet123 Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 09:54
          To już kwestia konkretnej techniki. Proces selekcji można przeprowadzić na
          niezapłodnionych komórkach jajowych i zagnieździć w macicy tylko tę jedną -
          zapłodnioną.
          Tak czy inaczej ochrona zapłodnionego przed chwilą jajeczka wydaje mi się
          raczej czymś związanym z wiarą i nie wymagającym prawnego konstytuowania.
          Jeżeli ktos nie chce - nie musi przecież się na in vitro decydować.
    • bri Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 09:50
      Moim zdaniem w obecnej sytuacji polskiej służby zdrowia - nie.
    • turbomini Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 10:02
      Ja jestem za tym, żeby było refundowane chociaż częściowo.
      Może wtedy zabieg in vitro byłby wykonywany częściej, co pociągnęłoby za sobą
      obniżenie jego kosztów. Operacje i zabiegi wykonywane częściej z czasem stają
      się tańsze.
      • facet123 Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 10:09
        To prawda - więcej zabiegów oznacza więcej osrodków, a to pociąga za sobą
        większą konkurencję, łatwiejszy dostęp do specjalistów i technologii koniecznej
        do zapłodnienia in-vitro a to powoduje obniżenie cen.

        Jeżeli chodzi o sytuację polskiej służby zdrowia, to jest ona kiepska dlatego,
        że brakuje pieniędzy w budżecie. Wspieranie rodzin chcących mieć dzieci to
        działanie długoterminowe - każdy pracujący obywatel daje do budżetu w formie
        podatków o wiele więcej niż kosztuje zabieg in vitro konieczny do jego
        ewentualnego począcia.
        • bri Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 10:38
          O czym Wy mówicie?

          Jak na razie to czeka nas sytuacja, że połowa lekarzy i pielęgniarek wyjedzie z
          Polski pracować gdzie indziej. Nie będzie miał kto przeprowadzać tych in vitro.
          • turbomini Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 10:55
            Bri, budżetówka to jedno, pieniądze na leczenie to drugie.
            Pieniądze to akurat rząd ma, wydaje je tylko na pierdoły.
            Facett ma rację, refundowanie in vitro jest myśleniem długodystansowym.
            • facet123 Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 10:59
              Oczywiście, że państwowe kliniki nie są przygotowane do przeprowadzania in
              vitro. Trzeba jednak powoli się przygotować do wprowadzenia elementów
              konkurencji i prywatyzacji do służby zdrowia.

              PS: nie jestem facett, ale facet123 :)
              • turbomini Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 11:01
                Ok, sorki :).
              • bri Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 12:12
                Bardzo ambitne plany wziąwszy pod uwagę, że jak na razie nie zawsze są w
                szpitalach (stołecznych!) dwa wolne inkubatory i jak się urodzą bliźniaki to
                jednego trzeba wozić po różnych placówkach i szukać tego inkubatora.
    • bleman W przypadku istnienia sluzby zdrowia 13.07.06, 12:13
      oplacanej z podatkow, czyli niby "bezplatnej", oraz faktu ze panstwo funduje
      ratowanie zycia jakiemus pijakowi który dławi sie własnymi wymiocinami, to
      uwazam ze in vitro powinno byc refundowane.

      Aczkoliwek! ;-) i tak jestem zwolennikiem sprywatyzowanej platnej, sluzby zdrowia.
      • turbomini Re: W przypadku istnienia sluzby zdrowia 13.07.06, 12:17
        Ok, ale póki co służba zdrowia teoretycznie jest bezpłatna.
        • bleman To invitro tez powinno byc refundowane 13.07.06, 12:20

          • pavvka Re: To invitro tez powinno byc refundowane 13.07.06, 12:21
            A ja uważam, że państwo powinno raczej promować adopcje.
            • bleman Ale z adopcjami noworodkow 13.07.06, 12:21
              i malych zdrowych dzieci nie ma problemow.
              • turbomini Re: Ale z adopcjami noworodkow 13.07.06, 12:29
                Adopcja, drogi Blemanie, nie przebiega tak łatwo i bezboleśnie jak
                podejrzewasz. Zwłaszcza adopcja noworodków.
                • pavvka Re: Ale z adopcjami noworodkow 13.07.06, 12:33
                  turbomini napisała:

                  > Adopcja, drogi Blemanie, nie przebiega tak łatwo i bezboleśnie jak
                  > podejrzewasz. Zwłaszcza adopcja noworodków.

                  No więc właśnie chodzi mi m.in. o to, żeby uprościć procedury. Część
                  potencjalnych rodziców adopcyjnych właśnie one zniechęcają.
                • bleman Bezproblemowo przebiega w przypadku 13.07.06, 12:44
                  kiedy dziecko ma unormowany status. I rodzice sie go zrzekli.

                  Bo w innym przypadku rzeczywiscie jest ciezko.

                  Jesli bylo by trudno to noworodki nie zchodzily by na pniu :)
                  • turbomini Re: Bezproblemowo przebiega w przypadku 13.07.06, 13:06
                    Akurat na noworodki jest większy popyt niż podaż, że się tak też językiem
                    gospodarczym posłużę :).
                    • bleman No wlasnie. :) 13.07.06, 14:49
                      Czyli trzeba zwiekszyc produkcje noworodkow ;-)
                  • pavvka Re: Bezproblemowo przebiega w przypadku 13.07.06, 14:57
                    bleman napisał:

                    > kiedy dziecko ma unormowany status. I rodzice sie go zrzekli.
                    >
                    > Bo w innym przypadku rzeczywiscie jest ciezko.

                    No i właśnie o to mi chodzi - dzieci ewidentnie porzucone przez rodziców, które
                    nie mogą znaleźć nowej rodziny z powodu braku jakiegoś tam papiera.
                    • bleman Tak i to jest problem. Bardzo trudny do rozwiazani 13.07.06, 15:04
                      a

                      Az dziwie sie ze ejszcze "wyborcy" nie zmusili jakichs poslow do inicjatywy w
                      sprawie zmiany tego prawa.
            • turbomini Re: To invitro tez powinno byc refundowane 13.07.06, 12:28
              Pavvka, co Ty piszesz w ogóle? Promować adopcję? Można co najwyżej wspierać
              informacyjną akcję adopcyjną.
              Widzisz, kobieta tak nie myśli. Kobieta, która planuje dzieci, chce być w
              ciąży, chce przeżywać poród i wszystko to co po nim następuje. Jest gotowa
              poświęcić wszystkie środki, żeby najpierw wyczerpać możliwości osiągnięcia
              tego. Dopiero wtedy zaczyna myśleć o adopcji.
              In vitro - adopcja, to dwie różne sprawy.
              Ja nie zdecyduję się nigdy na in vitro, ale świetnie rozumiem rozpacz kobiety,
              która chce urodzić i uważam, że powinna mieć ona w tej kwestii wsparcie
              państwa. Ale państwo w ogóle nie zastanawia się nad opcją refundowania in vitro.
              • pavvka Re: To invitro tez powinno byc refundowane 13.07.06, 12:30
                turbomini napisała:

                > Pavvka, co Ty piszesz w ogóle? Promować adopcję? Można co najwyżej wspierać
                > informacyjną akcję adopcyjną.

                A taka akcja to Twoim zdaniem nie promowanie?
                • dorota.alex Re: To invitro tez powinno byc refundowane 13.07.06, 12:34
                  ale w tej chwili, to juz wogole nie bedzie noworodkow do adopcji, bo matka ktora zrzeka sie praw
                  rodzicielskich nie dostaje becikowego! Beda zabierac te biedne dzieci ze slamsow do domow malego
                  dziecka bo rodzice polaszczyli sie na 1000 zl, zamiast natychmiast oddac dzicko!
                • turbomini Re: To invitro tez powinno byc refundowane 13.07.06, 12:48
                  No...powiedzmy.
        • bri Re: W przypadku istnienia sluzby zdrowia 13.07.06, 12:28
          Jest może bezpłatna dla bezrobotnych ale dla mnie służba zdrowia jest jak
          najbardziej płatna i kosztuje mnie ok. 500 zl miesiecznie (samo ubezp.
          zdrowotne). Tym bardziej mnie wkurza, że kiedy zdarzyło mi się rodzić w obcym
          mieście to i tak musiałam zapłacić prawie 1000 zł za możliwość przebywania ze
          swoim wcześniaczkiem w szpitalu. Na codzień nie korzystam z publicznej służby
          zdrowia bo nie mam tyle czasu wolnego. Mamy wykupione ubezpiecznie w prywatnej
          lecznicy.
          • turbomini Re: W przypadku istnienia sluzby zdrowia 13.07.06, 12:32
            To, w jaki sposób służba zdrowia powinna być finansowana, to już temat na
            osobną (i dłuuuuuuuuugą) dyskusję.
            • bri Re: W przypadku istnienia sluzby zdrowia 13.07.06, 12:34
              To prawda.

              W obecnej sytuacji polskiej służby zdrowia moim zdaniem finansowanie in vitro
              byłoby prawdziwą ekstrawagancją.
              • pavvka Re: W przypadku istnienia sluzby zdrowia 13.07.06, 12:35
                Zgadzam się z przedmówczynią.
              • turbomini Re: W przypadku istnienia sluzby zdrowia 13.07.06, 12:38
                To po co klasyfikuje się bezpłodność pod leczenie refundowane. Brak tu logiki i
                konsekwencji.
                • bri Re: W przypadku istnienia sluzby zdrowia 13.07.06, 12:39
                  Chyba in vitro ciezko nazwac leczeniem. Leczenie to usuwanie jakis przeszkod na
                  drodze to naturalnego zaplodnienia.
                  • turbomini Re: W przypadku istnienia sluzby zdrowia 13.07.06, 12:43
                    In vitro jest naturalną konsekwencją leczenia bezpłodności.

                    Martwi mnie może nie tyle fakt, że in vitro jest obecnie nierefundowane, ile
                    to, że na przyszłość w ogóle nie ma takich planów.
                    • bri Re: W przypadku istnienia sluzby zdrowia 13.07.06, 12:53
                      Mnie martwi w ogóle sytuacja służby zdrowia w Polsce. Niefinansowanie in vitro
                      to mały pikuś. Po wizycie na izbie przyjęć oddziału położniczego w Bydgoszczy
                      czułam się jakbym trafiła raczej do szpitala polowego gdzieś w środku Afryki.
                      • bleman Jakie pieniadze taka opieka zdrowotna ;-) 13.07.06, 12:56

                      • turbomini Re: W przypadku istnienia sluzby zdrowia 13.07.06, 13:04
                        I się to szybko nie zmieni, niezależnie od tego czy refundacja kiedykolwiek
                        będzie czy nie.

                        Jak napisała dorota, te biedniejsze kobiety przyciągać będzie becikowe. Debilne
                        becikowe, na które jakoś się pieniądze znalazły.
                        • bleman Becikowe, bedzie szkodzilo :/ 13.07.06, 14:54
                          ludzie beda robili dzieci zeby miec na wóde :/
              • facet123 Re: W przypadku istnienia sluzby zdrowia 13.07.06, 13:01
                > W obecnej sytuacji polskiej służby zdrowia moim zdaniem finansowanie in vitro
                > byłoby prawdziwą ekstrawagancją.

                Wg mnie ekstrawagancją jest finansowanie z budżetu kosztownych operacji
                związanych z leczeniem skutków alkoholizmu (a właściwie raczej pijańastwa) u
                osób które nigdy nie pracowały, nie płaciły podatków zaraz po powrocie ze
                szpitala będą dalej piły i miały gdzieś, że państwo właśnie zainwestowało w
                nich kupę kasy.
                • bri Re: W przypadku istnienia sluzby zdrowia 13.07.06, 13:14
                  Zgadzam się.
                  • bleman Tez sie zgadzam. 13.07.06, 15:00

      • wasza_bogini przeciez placi sie skladki na ubezpieczenie 13.07.06, 17:15

    • dorota.alex Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 12:30
      Argumenty przeciwnikow in vitro to nie tylko metne koscielne trucie. Mam kolezanke, ktora niemoze zajsc
      w tradycyjna ciaze, stac ja na invitro. Zanim sie zdecydowala zrobila przeglad swiatowych badan na ten
      temat. Wyszlo jej, ze zagrozenie urodzenia chorego dziecka jest bardzo duze. Istnieje tez ryzyko, ze po
      gigantycznej terapii hormonalnej, ktora poddaje sie kobiete przed pobraniem jajeczek do zaplodnienia
      zdarzaje sie przypadki tradycyjnych ciaz, ale mnogich - 4-5 raczki. No i inne ekstra problemy
      hormonalno-zdrowotne kobiety, ktora przeciez musi donosic ta ciaze z invitro do konca. Wiec jak
      poszukala sama, zamiast opierac sie tylko na opiniach lekarzy, ktorzy biora kase za te zapolodnienia, to
      zrezygnowala. Doszla do wniosku, ze jest za duze ryzyko spaprania zycia sobie i dziecku...
      • turbomini Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 12:35
        Tyle to ja wiem nawet bez czytania specjalistycznych publikacji. Myślę, te
        kobiety też są tego świadome, a jednak są gotowe ponieść takie ryzyko. In vitro
        to przecież poważna interencja w organizm ludzki.
        • dorota.alex Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 15:57
          Myślę, te kobiety też są tego świadome, a jednak są gotowe ponieść takie ryzyko.

          tyko kto ponosi to ryzyko? One ktore sa swiadome i ryzykuja, czy te dzieci, ktorych nie ma, a ktore w
          razie niepowodzenia beda kalekami (mniejszymi lub wiekszymi) przez cale zycie? Ja wiem, ze kobieta,
          ktora nie moze miec dziecka - bedzie kochala nawet to chore i bedzie mu sie poswiecala i bedzie
          szczesliwa - ale jak to wyglada od strony tego dziecka???
    • snegnat Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 13:29
      Po skutecznej naprawie słózby zdrowia można by zastanowić się nad częściową
      refundacja. W tej chwili jednak jest to za droga przyjemnośc.
    • vivian.darkbloom refundacja zabiegów dla kogoś nieetycznych 13.07.06, 13:50
      to, że służba zdrowia nie jest sprywatyzowana, lecz finansowana z podatków
      rzeczywiście rodzi problemy etyczne zwiazane z refundacja zabiegów czy środków
      (bo tak jest chćby w przypadku środków antykoncepcyjnych), które część
      społeczeństwa uznaje za niemoralne.
      tylko co znamienne bierze się pod uwagę tylko punkt widzenia Kościoła
      katolickiego i problematyczne są tylko te praktyki, które są niezgodne z
      katlicyzmem. a przeciez takich problematycznych zabiegow jest wiecej - czemu np.
      z podatków świadków Jehowy są finansowane transfuzje, ktorym to wyznanie się
      sprzeciwia? ale już sobie wybrażam oburzenie, gdyby świadkowie Jehowy zaczeli
      protestować przeciw refundacji. a np. ja uważam, że leczenie osob, ktore same sa
      winne swoich urazów (np. spowodowały wypadek samochodowy prowadząc pod wpływem
      alkoholu albo wyprzedając w miejscu gdzie jest to niedozwolone albo skakały do
      wody w miejscu gdzie stoi znak "zakaz skoków do wody" albo przechodziły na
      czerwonym świetle) powinn byc finansowane przez te osoby, a nie przez podatników.
      tylko, że tak naprawde chodzi o to, żeby nie refundowac zabiegów sprzecznych ze
      stanowiskiem Koscioła, choć maskuje się to argumentami o braku środków w słuzbie
      zdrowia etc. (to czemu są środki na becikowe jesli nie ma na in vitro?) bo
      żadnych innych problemowych sytuacji nikt nie chce dostrzec.
      • turbomini Re: refundacja zabiegów dla kogoś nieetycznych 13.07.06, 14:00
        vivan.darkbloom napisała:

        > tylko co znamienne bierze się pod uwagę tylko punkt widzenia Kościoła
        > katolickiego i problematyczne są tylko te praktyki, które są niezgodne z
        > katlicyzmem.
        > tak naprawde chodzi o to, żeby nie refundowac zabiegów sprzecznych ze
        > stanowiskiem Koscioła, choć maskuje się to argumentami o braku środków w
        słuzbi
        > e
        > zdrowia.

        Choć brzmi trochę jak spiskowa teoria dziejów, to po części się zgadzam.
        • dorota.alex Re: refundacja zabiegów dla kogoś nieetycznych 13.07.06, 14:13
          Argumenty, zeby nie finansowac lezenia tych co sami sobie zawinili sa troche nie w porzadku, bo
          przeciez on tez placa na ta sluzbe zdrowia, wiec maja prawo korzystac! Juz podnoszono ten argument
          przy leczeniu palaczy - ze sa chorzy na wlasne zyczenie wiec niech sie sami lecza.
          Z drugiej strony nasza sluzba zdrowia podciagnela by pod to wiekszosc chorob: wlasnie palenie, zle
          odzywianie, niehigieniczny tryb zycia itd. Ciaze tez sobie sami robimy, wiec placmy potem za
          prowadzenie ciazy, porod i opieke lekarska nad dzieckiem.
          A wlasnie na tym polega idea ubezpieczenia: placisz co miesiac, zeby moc skorzystac wtedy, kiedy tego
          potrzebujesz (albo moze nigdy - jak bedziesz miala szczescie). A najwieksze skorwysynstwo kas
          Chorych jest jak odmawiaja finansowania specjalistycznego leczenia!
          • snegnat Re: refundacja zabiegów dla kogoś nieetycznych 13.07.06, 14:40
            A najwieksze sko
            > rwysynstwo kas
            > Chorych jest jak odmawiaja finansowania specjalistycznego leczenia!

            Kasy Chorych nie istnieją. Teraz jest Narodowy Fundusz Zdrowia, który nie może
            finansowac specjalistycznego leczenia bo potrzebuje pieniędzy na nowe marmury w
            swoich biurach.
          • vivian.darkbloom Re: refundacja zabiegów dla kogoś nieetycznych 13.07.06, 15:37
            ja to z tymi co sami zawinili podałam jako przykład i Twój kontrargument, ze
            przeciez oni tez płacą mozna wykorzystac wobec przeciwników refundacji in vitro
            - ci, ktorzy się mu poddaja też płacą składkę na zdrowie.
            co do osób odpowiedzialnych za swoje urazy - nigdy bym nie była za tym, żeby
            podciagać pod to np. choroby spowodowane otyłością, bo cały czas trwają dyskusje
            jaki jest wpływ choćby czynnika genetycznego na otyłośc i w konkretnym przypadku
            moze byc trudno stwierdzić jednoznacznie czy osoba sama jest w pełni winna
            otyłości czy nie. ale już np. gdy ktoś przekracza dozwoloną prędkosć o 50 km/h
            albo prowadzi pod wpływem alkoholu i rozbija sie na drzewie to jest to
            ewidentnie jego wyłączna odpowiedzialność i zważywszy że płaci składkę to
            koszty, które wykraczaja ponad dajmy na to roczny (czy jakiś inny) wymiar
            składki powinien pokrywać zwłasnej kieszeni.
            • bri Re: refundacja zabiegów dla kogoś nieetycznych 13.07.06, 15:39
              a ubezpieczenia komunikacyjne nie pokrywają takich kosztów?
            • pavvka Re: refundacja zabiegów dla kogoś nieetycznych 13.07.06, 15:39
              vivian.darkbloom napisała:

              > co do osób odpowiedzialnych za swoje urazy - nigdy bym nie była za tym, żeby
              > podciagać pod to np. choroby spowodowane otyłością, bo cały czas trwają
              dyskusj
              > e
              > jaki jest wpływ choćby czynnika genetycznego na otyłośc i w konkretnym
              przypadk
              > u
              > moze byc trudno stwierdzić jednoznacznie czy osoba sama jest w pełni winna
              > otyłości czy nie

              Ale np. skłonność do uzależnień też jest częściowo determinowana genetycznie.
            • dorota.alex Re: refundacja zabiegów dla kogoś nieetycznych 13.07.06, 15:51
              sklonnosc do zachowan ryzykownych psychologia tez uznaje za czynnik uwarunkowany genetycznie, lub
              wynikajacy z indywidualnego u kazdego dzialania neuroprzekaznikow w mozgu. Uczylam sie tego kilka
              lat temu, ale chodzi o roznice w dawkowaniu sobie bodzcow zewnetrznych dla uzyskania optymalnego
              pobudzenia - tu mozna podstawic czestotkliwosc i intensywnosc seksu, kontaktow towarzyskich,
              predkosci prowadzenia samochodu, zamilowania do uprawiania sportow ekstermalnych itp.
              • vivian.darkbloom Re: refundacja zabiegów dla kogoś nieetycznych 13.07.06, 16:57
                no tak, ale uwarunkowana genetycznie jest sama skłonność i nie jest tak, że dana
                osoba nie jest w stanie powstrzymac się od np. ryzykownej jazdy, choć bez
                wątpienia jest jej trudniej. uważam, że mimo wszytsko lepiej założyć (w sensie
                filozoficznym) że ludzie mają wolną wolę i w większosci sytuacji są w stanie
                dokonywać świadomych wyborów, a nie że sa w 100% zdeterminowani i nie ponoszą
                żadnej odpowiedzialnosci za to co robią. jesliby tak było to faktu, że nie chcę
                finansowac leczenia tego hipotetycznego pirata drogowego też nie można oceniać w
                kategoriach moralnych, bo moja postawa takze ma jakieś genetyczne, niezalezne
                ode mnie podstawy.
                ja generalnie jestem za częściową prywatyzacją słuzby zdrowia. po prostu nie
                widzę powodu czemu mam być solidarna z osobą, która sama jest (w ewidentny
                sposób - to podkreślam) winna swojej choroby czy wypadku i czemu mam finansowo
                wspierać jej leczenie.
    • kochanica-francuza Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 16:51
      Nie. Jak ktoś tak bardzo pragnie dzieciaczka, to i tak stanie na głowie. Dzieci
      in vitro częsciej cierpią na ciężkie uposledzenia, a wybieranie najfajniejszego
      zarodka jakoś mi się nie podoba.
      • bleman Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 21:49
        a wybieranie najfajniejszego
        > zarodka jakoś mi się nie podoba.

        A mi sie bardzo podoba.

        Mam nadziej ze dozyje czasow kiedy bedzie mozna, usowac wady genetyczne na
        poziomie zaplodnionej komorki.

        Albo nawet projektowac potomka. :)
    • wasza_bogini oczywiscie powinno. 13.07.06, 17:14

    • evita_duarte Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 19:17
      Tak, ale tylko w warunkach idealnych, czyli w panstwie, ktore na to stac.
      Naszego panstwa nie stac nawet na bardziej potrzebne zabiegi czy badania
      ratujace zycie, jak bezplatna mammografie, ktora do 50 roku zycia wykonuje sie
      za odplatniscia w dodatku czekajac na nia miesiacami.
      • wasza_bogini Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 19:20
        nasze panstwo jest stac glownie na leczenie alkoholikow.
        • turbomini Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 20:05
          Kochani nasze państwo stać na wszystko, zależy tylko kto i jak głośno krzyczy.
          Nikt przecież nie mówi, że zabierze się "tu" a dołoży "tam", bo tak się to z
          reguły nie odbywa. Jak było z becikowym? Okazało się nagle, że mają jakieś
          tajemnicze zapasy, jakieś cudowne środki, które pojawiły się, ot, nagle. A
          wszystko w imię walki ze spadającym przyrostem naturalnym. Ja mam już dość
          polityki pt. "Robin Hood - zabierzemy bogatym, damy biednym". Z becikowego nic
          nie wynika. Czy rodzi się przez to więcej dzieci? - nie. Czy rodzinom powodzi
          się lepiej? - nie. Czy W OGÓLE coś to zmieniło? - nie. Wniosek? Zabrać to
          cholerne becikowe i dać tym, którzy te dane statystyczne dot. przyrostu naprawdę
          poprawią.
          • kochanica-francuza Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 20:40
            - nie. Wniosek? Zabrać to
            > cholerne becikowe i dać tym, którzy te dane statystyczne dot. przyrostu naprawd
            > ę
            > poprawią.

            Czyli parom od in vitro? Fajnie będzie, będziemy mieć dużo ciężko upośledzonych
            obywateli.
            • turbomini Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 21:15
              Kochanica, gdyby to co piszesz było prawdą, in vitro nie byłoby w ogóle wykonywane.
            • wasza_bogini Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 21:17

              >
              > Czyli parom od in vitro? Fajnie będzie, będziemy mieć dużo ciężko
              upośledzonych
              > obywateli.


              kochanica i Ty chcesz decydowac o tym kto i jakie ma miec dzieci.?
              czyli odgorne decyzje- Ty rodz a Ty nie.
              a moze kobietom po 40-tce tez zabronic rodzenia?
              • pavvka Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 21:21
                wasza_bogini napisała:

                > kochanica i Ty chcesz decydowac o tym kto i jakie ma miec dzieci.?
                > czyli odgorne decyzje- Ty rodz a Ty nie.

                Nie chodzi o decydowanie za kogoś, ale fakt, że prawdopodobieństwo upośledzenia
                jest wyższe przy zapłodnieniu in vitro musi być uwzględniony przy podejmowaniu
                decyzji czy podatnicy mają się na tę imprezę złożyć.
                • kochanica-francuza Uff, puffek wyjaśnił niektórym ;-))) 13.07.06, 21:22
                • wasza_bogini no to spojrzmy 13.07.06, 22:21

                  > Nie chodzi o decydowanie za kogoś, ale fakt, że prawdopodobieństwo
                  upośledzenia
                  >
                  > jest wyższe przy zapłodnieniu in vitro musi być uwzględniony przy
                  podejmowaniu
                  > decyzji czy podatnicy mają się na tę imprezę złożyć.


                  ilu jest ludzi, ktorzy staraja sie o in vitro? jakie jest prawdopodobienstwo,
                  ze zaistnieje taka sytuacja, o ktorej pisze kochanica?
                  i jak ma sie to na przyklad do masowych ciaz zagrozonych, ktore wynikaja z
                  odchudzania sie i tego, ze ida pieniadze na lezenie kobiet na patologii ciazy.

                  po drugie idac tym tropem dojdziemy do wniosku, ze nalezy zabronic kobietom po
                  czterdziestce rodzic dzieci bo pieniadze podatnikow leca na badania prenatalne,
                  bo tez jest wieksze ryzyko.

                  ja na przyklad nie chce, zeby moje pieniadze szly na leczenie alkoholikow.
                  • wasza_bogini nie refundujmy srodkow antykoncepcyjnych 13.07.06, 22:26
                    bo istnieje ryzyko, ze kobiety, ktore maja cos z hormonami urodza uposledzone
                    dzieci.
                    w zwiazku z tym nie zajmujmy sie ich leczeniem, bo podatnicy maja to gdzies.
                    • evita_duarte Nie refundujemy przeciez 13.07.06, 22:52

                      • wasza_bogini Re: Nie refundujemy przeciez 13.07.06, 22:55
                        niektore srodki sa refundowane.
                        faktem jest, ze tych srodkow jest coraz mniej. tylko nikt nie wpada na pomysl,
                        ze srodki hormonalne sa stosowane tez leczniczo.
                  • kochanica-francuza Re: no to spojrzmy 13.07.06, 23:48

                    >
                    >
                    > ilu jest ludzi, ktorzy staraja sie o in vitro?

                    Cała kupa.


                    jakie jest prawdopodobienstwo,
                    > ze zaistnieje taka sytuacja, o ktorej pisze kochanica?


                    Bardzo duże. W poście "NO niestety nie tak samo" podaję link do artykułu na temat.
                    > i jak ma sie to na przyklad do masowych ciaz zagrozonych, ktore wynikaja z
                    > odchudzania sie i tego, ze ida pieniadze na lezenie kobiet na patologii ciazy.



                    patologia ciąży nie tylko z odchudzania się bierze

                    >
                    >
                    > ja na przyklad nie chce, zeby moje pieniadze szly na leczenie alkoholikow.

                    a to czemu?
                    • bleman Re: no to spojrzmy 16.07.06, 13:18
                      > > ja na przyklad nie chce, zeby moje pieniadze szly na leczenie alkoholikow
                      > .
                      >
                      > a to czemu?

                      Ja tez nieche, placic za leczenie narkomanow i alkoholikow.

                      A dlatego bo nikt ich do picia nie zmuszal...
              • kochanica-francuza Wasza bogini, odbiło ci? 13.07.06, 21:21
                Sugerujesz, że te pary marzą o dzieciach ciężko upośledzonych?

                To już nie wolno napisać o wadach in vitro, żeby nie podniósł się wrzask
                "chcecie decydować o cudzych dzieciach"?

                Wady in vitro są tabu obecnej kultury?
                • turbomini Re: Wasza bogini, odbiło ci? 13.07.06, 21:31
                  Ja może aż taka zadziorna nie jestem, ale jeszcze raz powtórzę - jeśli in vitro
                  to faktycznie tak wysokie ryzyko, nie powinno być w ogóle dopuszczone przez
                  prawo. Jeśli jest dopuszczone, to może ten procent upośledzeń nie jest taki wysoki.

                  Poza tym są statystyki i statystyki. Zwolennicy mówią, że to mały odsetek,
                  przeciwnicy, że duży. A prawda leży jak zwykle po środku. Wierzę w głupotę
                  polityków, ale w głupotę lekarzy już nie bardzo. Chyba są świadomi tego co robią.
                  • evita_duarte Re: Wasza bogini, odbiło ci? 13.07.06, 21:35
                    turbomini napisała:

                    > Ja może aż taka zadziorna nie jestem, ale jeszcze raz powtórzę - jeśli in
                    vitro
                    > to faktycznie tak wysokie ryzyko, nie powinno być w ogóle dopuszczone przez
                    > prawo. Jeśli jest dopuszczone, to może ten procent upośledzeń nie jest taki
                    wys
                    > oki.

                    Ja jestem ciekawa statystyk. KF na jakiej podstawie opierasz swoje stwierdzenie?



                    >
                    > Poza tym są statystyki i statystyki. Zwolennicy mówią, że to mały odsetek,
                    > przeciwnicy, że duży. A prawda leży jak zwykle po środku. Wierzę w głupotę
                    > polityków, ale w głupotę lekarzy już nie bardzo. Chyba są świadomi tego co
                    robi
                    > ą.

                    Tutaj akurat nie do konca sie zgodze. lekarze duzo zrobia dla pieniedzy, nawet
                    jesli to bardzo ryzykowne.
                    • turbomini Re: Wasza bogini, odbiło ci? 13.07.06, 21:55
                      Evita, ja myślę, że obiektywne statystyki nie istnieją, bo to nie sektor publiczny.

                      W necie też nie mogę nic znaleźć. Jedyne co udało mi się znaleźć, to info, że
                      ryzyko wzrasta po 35 roku życia.
                      • evita_duarte Re: Wasza bogini, odbiło ci? 13.07.06, 22:45
                        Jak nie ma obiektywnych badan to skad wiadomo na pewno, ze sa to dzieci
                        zagrozone uposledzeniem bardziej niz inne?

                        Poza tym ryzyko zawsze wzrs=asta po 35 roku zycia wiec to nic nowego. jakos
                        panstwo placi za opieke nad ciezarnymi powyzej 35 lat.
                      • wasza_bogini Re: Wasza bogini, odbiło ci? 13.07.06, 22:49

                        >
                        > W necie też nie mogę nic znaleźć. Jedyne co udało mi się znaleźć, to info, że
                        > ryzyko wzrasta po 35 roku życia.

                        no wiec wlasnie. wprowadzajac pomysl kochanicy w zycie nalezaloby zabronic
                        kobietom po 35 roku zycia rodzenia dzieci, bo moze byc wiecej dzieci
                        uposledzonych, na ktorych rehabilitacje nei zgadzaja sie podatnicy.
                        • kochanica-francuza Re: Wasza bogini, odbiło ci? 13.07.06, 23:43

                          > no wiec wlasnie. wprowadzajac pomysl kochanicy w zycie nalezaloby zabronic
                          > kobietom po 35 roku zycia rodzenia dzieci, bo moze byc wiecej dzieci
                          > uposledzonych, na ktorych rehabilitacje nei zgadzaja sie podatnicy.

                          Biorąc pod uwagę cenne osiągnięcia naszej medycyny, już obecnie nikt nie jest w
                          stanie zrefundować leczenia i rehabilitacji wszelkich ludzkich nieszczęść, czy
                          chodzi o dzieci, czy dorosłych, czy dziadków zgrzybiałych. A medycyna wciąż się
                          rozwija...
                          • bleman Cala nadzieja w postepie biotechnologii 13.07.06, 23:47
                            i genetyki :)

                            no i nanotechnologii :)
                            • kochanica-francuza Ty blem serio? nt 13.07.06, 23:48
                              • bleman Jak najbardziej 13.07.06, 23:49
                                Jestem zwolennikiem, ingerencji w ludzkie DNA, to moze przyniesc same(prawie)
                                korzysci :)

                                Spojrz , na to w perspektywie dziesiatek/setek lat :)
                                • kochanica-francuza Spoglądam 13.07.06, 23:50
                                  i widzę jedynie ludzi ogłupiałych wynikami własnych eksperymentów . ;-)

                                  Jakoś nie potrafię uwierzyć w Wielką Naukę - Lek Na Wszystko. ;-)
                                  • bleman Re: Spoglądam 13.07.06, 23:55
                                    > i widzę jedynie ludzi ogłupiałych wynikami własnych eksperymentów . ;-)
                                    > Jakoś nie potrafię uwierzyć w Wielką Naukę - Lek Na Wszystko. ;-)

                                    A moze tylko tak chcesz to widziec ?

                                    Wyobraz, sobie usuniecie wad genetycznych, zwiekszenie wydolnosci
                                    organizmu(dlugowiecznosc, w pelnym zdrowiu), zwiekszenie inteligencji.
                                    Mozliwosc projektowania dzieci wedlog zyczen rodzicow.

                                    Kto na tym traci ? powiedz mi...
                                    • kochanica-francuza Re: Spoglądam 13.07.06, 23:59

                                      > A moze tylko tak chcesz to widziec ?
                                      >
                                      > Wyobraz, sobie usuniecie wad genetycznych, zwiekszenie wydolnosci
                                      > organizmu(dlugowiecznosc, w pelnym zdrowiu), zwiekszenie inteligencji.
                                      > Mozliwosc projektowania dzieci wedlog zyczen rodzicow.
                                      >
                                      > Kto na tym traci ? powiedz mi...

                                      Zwiększenie inteligencji? Ludzie będą cierpieć, bo inteligentniejsi nie będą
                                      chcieli wykonywać głupich zawodów!

                                      MOżliwość projektowania dzieci... etc.? Wykształci się kasta nadludzi, których
                                      będzie na to stać, i untermensche, którzy będą tradycyjnie robić "niepewne"
                                      genetycznie dzieci.

                                      Długowieczność? a po co?

                                      Poza tym ja po prostu nie wierzę we wszechmoc nauki.
                                      • bleman Re: Spoglądam 14.07.06, 00:02
                                        Zwiększenie inteligencji? Ludzie będą cierpieć, bo inteligentniejsi nie będą
                                        > chcieli wykonywać głupich zawodów!

                                        A skad wniosek, ze zawody za 100 lat beda identyczne jak dzisiaj ?
                                        Moze czesc uda sie wpelni zautomatyzowac.

                                        > MOżliwość projektowania dzieci... etc.? Wykształci się kasta nadludzi, których
                                        > będzie na to stać, i untermensche, którzy będą tradycyjnie robić "niepewne"
                                        > genetycznie dzieci.

                                        A czy obecnie takimi nadludzmi nie sa przypadkiem, wyksztalcone w najlepszych
                                        uniwersytetach , super odchowane, dzieci bogaczy ?

                                        > Długowieczność? a po co?

                                        Zeby dluzej zyc.
                                        Lepiej istniec 300 lat w pelnym zdrowu niz, 50.
                                        To poprostu oznacza wiecej przyjemnosci, przeciez mamy tylko tyle ile jestesmy w
                                        stanie rpzezyc, bo potem nie ma nic.
                                        • kochanica-francuza Re: Spoglądam 14.07.06, 00:13

                                          > A skad wniosek, ze zawody za 100 lat beda identyczne jak dzisiaj ?
                                          > Moze czesc uda sie wpelni zautomatyzowac.


                                          To straszne.

                                          >
                                          > A czy obecnie takimi nadludzmi nie sa przypadkiem, wyksztalcone w najlepszych
                                          > uniwersytetach , super odchowane, dzieci bogaczy ?

                                          Troszeczkę. Ci właśnie, mając w ręku narzędzie w postaci genów, posuną się
                                          jeszcze dalej. To ci się podoba?
                                          >
                                          > Lepiej istniec 300 lat w pelnym zdrowu niz, 50.

                                          Bleman ty chyba ocipiałeś.

                                          Żyć 300 lat? Życie nie jest rządkiem przyjemnośći i przykrości, jest pewnym
                                          procesem. Dla człowieka starego, który "przeżył swoje życie" i z uśmiechem wita
                                          Śmierć jako jego ukoronowanie, kolejne powiedzmy 280 lat byłoby PIEKłEM.

                                          Naprawdę jesteś taki głupi czy tylko udajesz?
                                          • kochanica-francuza Uważasz bleman 14.07.06, 00:19
                                            że zautomatyzowane sprzątanie sracza, czy zautomatyzowane obieranie kartofli
                                            (???) doprawdy będzie wyzwaniem i przyjemnością dla człowieka inteligentnego?
                                            Chciałbyś 8 godzin dziennie, 40 godzin tygodniowo, 30 lat pracować w
                                            ZAUTOMATYZOWANEJ kuchni?

                                            Tylko mi nie tłumacz, że ty do tej kuchni będziesz pisał programy, ale rusz
                                            wyobraźnią i wyobraź sobie, że tam pracujesz.
                                          • bleman Re: Spoglądam 14.07.06, 00:19
                                            > > A skad wniosek, ze zawody za 100 lat beda identyczne jak dzisiaj ?
                                            > > Moze czesc uda sie wpelni zautomatyzowac.
                                            >
                                            > To straszne.

                                            Pewnie gornicy z kopaln uranu beda strajkowac ;-)


                                            > Żyć 300 lat? Życie nie jest rządkiem przyjemnośći i przykrości, jest pewnym
                                            > procesem. Dla człowieka starego, który "przeżył swoje życie" i z uśmiechem wita
                                            > Śmierć jako jego ukoronowanie, kolejne powiedzmy 280 lat byłoby PIEKłEM.
                                            > Naprawdę jesteś taki głupi czy tylko udajesz?

                                            Chodzilo mi o 300 lat w trakcie ktorych jestesmy mlodzi i zdrowi ;-)
                                            a nie 300 bycia staruszkiem :P
                                            • kochanica-francuza Re: Spoglądam 14.07.06, 00:23

                                              > Chodzilo mi o 300 lat w trakcie ktorych jestesmy mlodzi i zdrowi ;-)
                                              > a nie 300 bycia staruszkiem :P

                                              Aha, i psychicznie też się nie "posuwamy" ani krzynkę? Tak sobie zaliczamy
                                              kolejne przyjemności i przykrości? Nie przeżywamy kolejnych etapów w życiu?
                                              • kochanica-francuza Blem przepraszam ale szkoda mi czasu 14.07.06, 00:24
                                                na pisanie takich pierdoł.

                                                Poza tym jest u nas 31 w domu i komp się nagrzewa jak jasna cholera. Wychodzę.
                              • bleman Jesli jest do wyboru 13.07.06, 23:50
                                laczenie maszyny z czlowiekiem, lub biologiczne ulepszanie czlowieka, to
                                wybieram to drugie :)

                                Jakos jestem malo przychylny do tego pierwszego, to poeoduje zbytnie
                                uzaleznienie, i mala "uniwersalnosc" wedlog mnie ;-)
                                • kochanica-francuza E? 13.07.06, 23:51
                                  Maszyny z człowiekiem?
                                  • bleman POczytaj cos z gatunku cyberpunk ;-) 13.07.06, 23:53

                                    • kochanica-francuza Oj nieeeeeee 13.07.06, 23:54
                                      • bleman Co nie ?????? 13.07.06, 23:55

                                        • kochanica-francuza Nie będę czytać cyberpunka 13.07.06, 23:59
                                          • bleman Dlaczego ? 14.07.06, 00:02

                                            • kochanica-francuza Bo ani cyber, ani punk mnie nie pociąga 14.07.06, 00:13
                                              a już tym bardziej razem. To proste.
                        • kochanica-francuza Re: Wasza bogini, odbiło ci? 13.07.06, 23:44

                          >
                          > no wiec wlasnie. wprowadzajac pomysl kochanicy w zycie nalezaloby zabronic
                          > kobietom po 35 roku zycia rodzenia dzieci, bo moze byc wiecej dzieci
                          > uposledzonych, na ktorych rehabilitacje nei zgadzaja sie podatnicy.

                          Rodzenie jako takie nie kosztuje 10 000 zł. ;-)
                          >
                        • pavvka Re: Wasza bogini, odbiło ci? 14.07.06, 10:02
                          wasza_bogini napisała:

                          >
                          > >
                          > > W necie też nie mogę nic znaleźć. Jedyne co udało mi się znaleźć, to info
                          > , że
                          > > ryzyko wzrasta po 35 roku życia.
                          >
                          > no wiec wlasnie. wprowadzajac pomysl kochanicy w zycie nalezaloby zabronic
                          > kobietom po 35 roku zycia rodzenia dzieci, bo moze byc wiecej dzieci
                          > uposledzonych, na ktorych rehabilitacje nei zgadzaja sie podatnicy.

                          No przepraszam, czy KF mówiła, że in vitro powinno być zakazane? Jest chyba
                          różnica między zabranianiem a niewspieraniem finansowym?
                  • pavvka Re: Wasza bogini, odbiło ci? 13.07.06, 21:35
                    To może niech ktoś poda jakieś konkretne statystyki. Jak bardzo wyższe jest
                    prawdopodobieństwo upośledzenia przy in vitro?
                • bleman Proste, zrezygnujmy z leczenia lub rechabilitacji 13.07.06, 21:38
                  dzieci uposledzonych, poczetych metoda in vitro.

                  Tzn, leczenie takie nie powinno byc oplacane z budzetu/lub NFZ.

                  Poza tym mozna ostrzegac przed ryzykiem, ze dzieci moga byc z duzym
                  rpawdopodobienstwem wybrakowane.
                  • wasza_bogini Re: Proste, zrezygnujmy z leczenia lub rechabilit 13.07.06, 22:32
                    to nie jest dobra metoda stawiania ludzi w szeregu lepszych i gorszych.
                    • bleman Nie rozumiem.... 13.07.06, 22:32

                    • kochanica-francuza Toteż może nie twórzmy tych ludzi na siłę nt 13.07.06, 23:32
      • bleman Wystarczyz rezygnowac z leczenia alkoholikow 13.07.06, 21:36
        i palaczy.
        Sadze ze wtedy by starczylo kasy.
        • pavvka Re: Wystarczyz rezygnowac z leczenia alkoholikow 13.07.06, 21:38
          Ale w takim razie alkoholicy i palacze nie płaciliby też składek zdrowotnych,
          więc kasy do podziału byłoby mniej.
          • bleman Chodzilo mi o leczenie chorob spowodowanych 13.07.06, 21:40
            paleniem lub piciem.

            Np. jesli ktos chcial by byc obiety takim leczeniem to musial by placic wyzsza
            skladke.

            Poza tym taki "darmowy system"(NFZ) jest chory.

            Powinnos ie wprowadzic platna sluzbe zdrowia z dobrowolnym ubezpieczeniem.
            • pavvka Re: Chodzilo mi o leczenie chorob spowodowanych 13.07.06, 21:45
              A narciarzom nie pokrywamy kosztów złamań kończyn.
              A górnikom kosztów leczenia pylicy.
              Sami sobie winni.
              I wiele jeszcze takich oszczędności można znaleźć. Co prawda po ich wdrożeniu
              pół narodu będzie siedziało z wyciągniętymi dłońmi pod kościołami, ale system
              będzie nareszcie zdrowy.
              • bleman Dlatego ejstem zwolennikiem platnej sluzby zdrowia 13.07.06, 21:46
                > A narciarzom nie pokrywamy kosztów złamań kończyn.
                > A górnikom kosztów leczenia pylicy.
                > Sami sobie winni.

                tak

                > I wiele jeszcze takich oszczędności można znaleźć. Co prawda po ich wdrożeniu
                > pół narodu będzie siedziało z wyciągniętymi dłońmi pod kościołami, ale system
                > będzie nareszcie zdrowy.

                Moze jakies organizacje charytatywne sie nimi zajma.

                Wkoncu zmniejszony socjal da pole do popisu organizacja.
                • pavvka Re: Dlatego ejstem zwolennikiem platnej sluzby zd 13.07.06, 21:48
                  bleman napisał:

                  > Moze jakies organizacje charytatywne sie nimi zajma.
                  >
                  > Wkoncu zmniejszony socjal da pole do popisu organizacja.

                  No i ostatecznie i tak ktoś zapłaci z grubsza tyle samo. Tylko że Ty masz
                  nadzieję, że to ktoś inny da na tacę, a Ty nie będziesz musiał.
                  • bleman Widze roznice miedzy dobrowolnym daniem na 13.07.06, 21:50
                    tace, a przymusem.

                    Ja jestem milosnikiem socjalu, o ile jest on finansowany dobrowolnie, i
                    rodzielany przez wydajne instytucje.
                    • heretic_969 Re: Widze roznice miedzy dobrowolnym daniem na 13.07.06, 23:09
                      > Ja jestem milosnikiem socjalu, o ile jest on finansowany dobrowolnie, i
                      > rodzielany przez wydajne instytucje.

                      Skąd pewność, że ludzie będą dobrowolnie oddawać swoją własność, czyli to, co
                      wypracowali?
                      • bleman Nie ma pewnosci. 13.07.06, 23:29

                  • kochanica-francuza "Może", "jakieś" 13.07.06, 23:55
                    się zajmą, a może zdechną pod płotem

                    hehe, nie ma to jak panaku..nistyczne chciejstwo
                    • kochanica-francuza Re: "Może", "jakieś" 13.07.06, 23:56
                      kochanica-francuza napisała:

                      > się zajmą, a może zdechną pod płotem
                      >
                      > hehe, nie ma to jak panaku..nistyczne chciejstwo
                      panak.u.r.w.i.n.istyczne
              • facet123 Re: Chodzilo mi o leczenie chorob spowodowanych 14.07.06, 09:12
                > A narciarzom nie pokrywamy kosztów złamań kończyn.
                > A górnikom kosztów leczenia pylicy...

                Tu się zgadzam z pawką. Nie można odmówić leczenia na podstawie luźniego
                kryterium w stylu "sam jesteś sobie winny" bo prawie nigdy nie można na 100%
                stwierdzić, że palenie, czy alkohol są jedyną przyczyną choroby.

                Można jednak zrobić coś innego - wiem, że w niekórych krajach osoby oczekujące
                na transplantację organów są regularnie badane. Jeżeli podczas badania wyjdzie,
                że palą albo się alkoholizuja, to trafiają na koniec kolejki (która i tak
                zwykle jest tak długa, że mało kto się załapuje) - w ten sposób dopiero po
                wykryciu choroby pacjent jest uświadamiany, że "teraz nie ma żartów - jeśli
                chcesz pomocy, musisz współpracować".

                Inny problem jest taki (ktoś poruszał to już wyżej), że każdy kto płaci
                składki, choćby psuł sobie zdrowie na własne życzenie, zasługuję na opieke
                medyczną. A ja się zapytam co z tymi którzy nie płacą składek? Co z marginesem
                żyjącym na garnuszku państwa, albo z różnego rodzaju malwersantami? Oni biorą z
                opieki zdrowotnej najwięcej, a nie dają nic. Myślę, że problemem nie jest tyle
                brak pieniędzy w służbie zdrowia, ale ich kiepskie wydawanie - sprywatyzowanie
                służby zdrowia spowoduje, że gorzej będzie tylko darmozjadom - i oni też
                najgłośniej krzyczą.
          • evita_duarte naprawde? 14.07.06, 00:36
            pavvka napisał:

            > Ale w takim razie alkoholicy i palacze nie płaciliby też składek zdrowotnych,
            > więc kasy do podziału byłoby mniej.

            Wedlug Twojego myslenia bezplodni nie powinni placic skladek!
            • pavvka Re: naprawde? 14.07.06, 08:43
              evita_duarte napisała:

              > pavvka napisał:
              >
              > > Ale w takim razie alkoholicy i palacze nie płaciliby też składek zdrowotn
              > ych,
              > > więc kasy do podziału byłoby mniej.
              >
              > Wedlug Twojego myslenia bezplodni nie powinni placic skladek!

              To było myślenie ble, nie moje - a raczej naturalna konsekwencja jego myślenia.
    • urbanchaos Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 13.07.06, 22:56
      chociaż leki do in-vitro powinny być refundowane
      bo podaje się np lek który także stosuje się u mężczyzn chorychna raka prostaty
      ich kosztuje ok 100,a kobietę do in-v. ponad 400

      a z upośledzeniem u dzieci po in-vitro jest tak samo jak w populacji po
      naturalnym zapłodnienu...także nie demonizujcie !!!

      nie ma badań jaki jest wpływ mrożenie zarodków,chyba,ze nie dokopałam się
      bądź mikromanipulacja na kom. jajowej i plemniku...
      • kochanica-francuza No niestety wcale nie tak samo 13.07.06, 23:46
        Pierwsze zdanie artykułu brzmi:

        "Zapłodnienie in vitro może spowodować u ludzi takie szkody jak klonowanie u
        zwierząt."

        www.zeit.de/2004/25/M-Invitro
    • misiu-1 In vitro nie powinno być refundowane. 14.07.06, 07:27
      W ogóle nic nie powinno. Służba zdrowia powinna być pełnopłatna. Precz z
      darmozjadami i złodziejami pasącymi się na naszych składkach.
    • turbomini Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 14.07.06, 08:59
      Polska ma 40 mln mieszkańców. Możemy założyć, że kobiet i mężczyzn jest tyle
      samo (a wiemy, że nie jest), czyli po 20 mln. W tych 20 mln 50% stanowią
      kobiety w wieku produkcyjnym. Wychodzi nam 10 mln, w tym 1,5 mln to kobiety
      kwalifikujące się do in vitro. No mnie wychodzi, że to ok. 0,1 kobiet w wieku
      produkcyjnym.

      Oczywiście następstwa cywilizacyjne mogą tylko nasilać problemy bezpłodności.
      Już dziś co 3 kobieta nie jest w stanie zajść w ciążę, lub ulega patologii
      ciąży. To nie rokuje zbyt pomyślnie na przyszłość. To jest gigantyczny problem
      cywilizacyjny, a stoimy dopiero przed wierzchołkiem góry lodowej. I optymistką
      raczej nie jestem - będzie gorzej. Jak coś co jest problemem na taką skalę może
      być skazane na sektor prywatny.
      In vitro jest niebezpieczne, kochanica? Świetnie, tylko, że dopóki będzie
      odbywać się w prywatnych klinikach za prywatne pieniądze, raczej nic się nie
      poprawi.
      • bri Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 14.07.06, 10:12
        Turbo, masz rację, tylko że problem jest bardziej złożony. To postęp medycyny
        sprawia właśnie, że niektóre choroby stają się coraz bardziej powszechne.
        Jeszcze 100 lat temu ludzie z niektórymi wadami wrodzonymi czy wrodzoną
        podatnością na niektóre choroby nie mieliby szans na potomstwo. Po prostu
        umierali w zbyt młodym wieku.

        To m.in. powszechność in vitro sprawi, że ludzi, którzy mają problemy z
        poczęciem dzieci będzie więcej.
        • turbomini Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 14.07.06, 10:39
          No to rozwiązania widzę dwa:

          1. zabronić in vitro zupełnie jako metody o szeroko pojętych negatywnych
          skutkach ubocznych

          2. objąć obserwacją, jeśli nie ma zastrzeżeń - refundować.
          • bri Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 14.07.06, 10:56
            A czemu koniecznie trzeba refundować in vitro?

            Myślę, że trochę gadamy sobie a muzom. Mam wrażenie, że ulegamy złudzeniu, że
            oprócz in vitro to wszelkie zabiegi są w Polsce refundowane i dlatego to się
            zdaje takie niesprawiedliwe, że in vitro nie jest. Wydaje mi się, że oprócz in
            vitro jest masę usług medycznych, które refundowane nie są.
            • turbomini Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 14.07.06, 11:02
              To jasne, tak jak to, że szpitale są biedne, że jeden specjalista ma miesięczny
              limit przyjęć.
              Tylko o ile pamiętam, to mamy obecnie politykę prorodzinną. Muszę to sobie od
              czasu do czasu powtarzać, żeby o tym nie zapomnieć.
      • misiu-1 Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 14.07.06, 11:13
        turbomini napisała:

        > Jak coś co jest problemem na taką skalę może być skazane na sektor prywatny.
        [...]
        > In vitro jest niebezpieczne, kochanica? Świetnie, tylko, że dopóki będzie
        > odbywać się w prywatnych klinikach za prywatne pieniądze, raczej nic się nie
        > poprawi.

        Skąd się w ludziach bierze ta naiwna i w sposób oczywisty sprzeczna z
        doświadczeniem wiara w państwową służbę zdrowia?
        • turbomini Re: In vitro - powinno być refundowane czy nie? 14.07.06, 11:57
          To nie wiara w służbę zdrowia misiu, tylko wychodzi mi tak, że nikt nie ma nad
          tym kontroli. Nie wiadomo, jakie są do końca skutki, ile jest tych zabiegów,
          czy ich ceny są adekwatne. Sprywatyzowanie usług ma swoje dobre i złe strony.
          Zabiegi i badania genetyczne to w Polce wciąż sektor w dominującej części
          prywatny.
    • dokowski Nie. Ludzi jest za dużo, więc po co jeszcze ... 15.07.06, 10:53
      ... hodować mutantów
      • turbomini Re: Nie. Ludzi jest za dużo, więc po co jeszcze . 15.07.06, 20:24
        No tak tak, masz rację. To oczywiście bardzo profesjonalne podejście do sprawy.
        Takie naukowe.
        • dokowski Nie zgadłaś. To argument wakacyjny, a nie naukowy 16.07.06, 12:40
          turbomini napisała:

          > No tak tak, masz rację. To oczywiście bardzo profesjonalne podejście do sprawy.
          > Takie naukowe.

          Temat czystej wody, świeżego powietrza, łona natury, pustej plaży jest teraz po
          urlopie bliski mojemu sercu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka