Dodaj do ulubionych

pigułka "po"

15.09.06, 22:09
był kiedyś taki wątek a teraz jest artykuł
kobieta.gazeta.pl/poradnik-domowy/1,57322,3610546.html
Obserwuj wątek
    • turbomini Re: pigułka "po" 15.09.06, 22:39
      Bardzo fajnie napisany artykuł. Bez moralniactwa, tylko informacje, ale bez
      propagandy.
      • gotlama Re: pigułka "po" 15.09.06, 22:47
        Też mi się to spodobało, fakty a nie opinie....
        • tomekpk Re: pigułka "po" 16.09.06, 11:01
          To czy są to fakty czy propaganda zależy od punktu siedzenia.
          • koreczek77 Re: pigułka "po" 16.09.06, 11:54
            > To czy są to fakty czy propaganda zależy od punktu siedzenia.

            Propaganda jest np. wtedy, gdy fakt oczywisty podaje się jako wątpliwość.
            Oczywistością jest, że zabójstwo niewinnego człowieka jest wśród ludzi
            cywilizowanych niedopuszczalne, a tu daje sie furtkę na zasadzie "niech to
            każdy rozważy w swym sumieniu", czy człowiekiem jest się od momentu
            zapłodnienia, czy zagnieżdżenia w błonie śluzowej macicy.
            Takie różnicowanie człowieczeństwa od miejsca przebywania.

            No to może jeszcze będziemy "rozważać w sumieniu", czy można zabić chorego
            psychicznie, homoseksualistę, lub Żyda w zależności od tego, czy przebywa w
            gettcie, czy z getta uciekł?
            A następnie wprowadzali do komory gazowej lub nie w zależnosci od
            wyniku "rozważań"????


            • gotlama Re: pigułka "po" 16.09.06, 15:37
              Przeczytałeś, czy sobie ot tak odpisujesz stałym tekstem?
              • koreczek77 Re: pigułka "po" 16.09.06, 20:07
                Chyba ty nie przeczytałaś, skoro się pytasz.
                • gotlama Re: pigułka "po" 16.09.06, 21:31
                  Owszem przeczytałam - masz coś przeciw stwierdzeniu że nie zawsze pigułka "po"
                  to środek uniemożliwiający zagnieżdzenie się zarodka?
                  Masz coś przeciwko negatywnemu nonen omen stosunkowi do par stosunkujących się
                  bezmyślnie?
                  • koreczek77 Re: pigułka "po" 16.09.06, 21:44
                    > masz coś przeciw stwierdzeniu że nie zawsze pigułka "po"
                    > to środek uniemożliwiający zagnieżdzenie się zarodka?

                    Nie, bynajmniej.
                    Tak samo nie twierdzę, że cios zadany noworodkowi nożem w brzuch zawsze się
                    kończy jego zgonem.
                    Część noworodków przeżywa.
                    • gotlama Re: pigułka "po" 16.09.06, 22:05
                      A przeczytałeś o tym że ta pigułka, zażyta natychmiast ma również działanie
                      TYPOWO antykoncepcyjne?
                      Jakeś taki świą.....bliwy to proszę po każdej zmazie nocnej dać na mszę żałobną.
                      • koreczek77 Re: pigułka "po" 18.09.06, 01:25
                        > A przeczytałeś o tym że ta pigułka, zażyta natychmiast ma również działanie
                        > TYPOWO antykoncepcyjne?

                        Nie ucz ojca dzieci robić.
                        Te środki (lekiem nazwać tego nie można) w Polsce są dostępne tylko po
                        przepisaniu przez lekarza. Lekarz nigdy nie ma pewności, czy przepisuje
                        natychmiast po stosunku, czy po 3 dniach. Zatem dla osoby odpowiedzialnej za
                        podanie - czyli lekarza - to coś jest potencjalnie ZAWSZE poronne.

                        P.S. Ty możesz opłakiwać swoje upławy, (postronnych proszę o wybaczenie
                        niesmacznych porównań, ale rozmowa z feministką do miłych nie należy).
                        • k.kasia1 Re: pigułka "po" 18.09.06, 09:17
                          Upławy??? A dlaczego?? Upławy sa, proszę pana "doktora", objawem stanów
                          zapalnych, chorobowych i porównywanie ich do polucji nocnych jest co najmniej
                          kretyńskie !!
                          Jakbyś powiedział "menstruacje", to miałoby to sens porównanwczy, ale w
                          przypadku feministki byłoby chybione.
                          No to co chciałeś powiedzieć??
                          • koreczek77 [...] 19.09.06, 00:32
                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                          • koreczek77 Re: pigułka "po" 19.09.06, 03:01
                            > Upławy??? A dlaczego?? Upławy sa, proszę pana "doktora", objawem stanów
                            > zapalnych, chorobowych i porównywanie ich do polucji nocnych jest co najmniej
                            > kretyńskie !!

                            Może kretyńskie dla pani, ale nie dla innych ludzi.
                            Porównywać można wszystko, co ma jakieś cechy wspólne.
                            Założyła pani, że zjawiska chorobowe można porównywać wyłącznie do innych
                            zjawisk chorobowych, jakby nie mozna było znaleźć innych cech wspólnych.
                            Wspólną cechą upławów i polucji jest to, że pochodzą z narządów rozrodczych.
                            Jak będę miał ochotę, to porównam polucję nawet do gejzera, bo ich cechą
                            wspólną jest wytryśnięcie cieczy - i nikt rozsądny nie uzna tego porównania
                            za "kretyńskie".

                            P.S. Hmmmmmm... Czy ktoś z forumowiczów jest w stanie wskazać, czy w tym wpisie
                            jest jakieś złamanie prawa, regulaminu forum lub netykiety?
                            Tak z czystej ciekawości ;-))))
                            • k.kasia1 Re: pigułka "po" 19.09.06, 08:57
                              P.S. Hmmmmmm... Czy ktoś z forumowiczów jest w stanie wskazać, czy w tym wpisie
                              >
                              > jest jakieś złamanie prawa, regulaminu forum lub netykiety?
                              > Tak z czystej ciekawości ;-))))

                              W czym niby?? Ze użyłam słów "polucja" i "upławy" ?? Czy ze powiedziałam, że
                              porównanie jest kretyńskie?? Zauważ, ze nie nazwałam ciebie kretynem ;))

                              A jeśli chodzi o uznanie mnie osobą rozsadną, mam w wielkim poważaniu za jaką
                              mnie uważasz.

                              I od razu ci tu odpowiem na 2 inne posty:

                              doskonale zdaję sobie sprawę czym mogłeś się kierować kiedy kazałeś wykonac
                              test, ale nie sądzisz, ze była to nadgorliwość, a ta jak wiadomo jest gorsza od
                              faszyzmu?? bo skoro oni przybiegli rozhisteryzowani zaraz jak im guma poszła, to
                              nie wydaje ci się wysoce prawdopodobne, że wczesnij im się to nie zdarzylo, a
                              zatem prawdopodobieństwo ciąży było minimalne??
                              Natomiast jeśli już chciałeś pewności na 100% (czego i tak zwykły apteczny test
                              ciążowy nie da, ponieważ zawsze jet tam napisane ze jest ryzyko błednego wyniku
                              i należy skonsultowac z lekarzem!! nie mówiąc już o wysyłaniu dwojga
                              rozhisteryzowanych nastolatków o 4 nad ranem do jakiejś apteki - a propos,
                              podałes im chociaż adres?? bo o tej porze to chyba nie jest prosto znaleźć
                              dyzurującą aptekę) wiec jeśli chciałeś miec te swoją wyimaginowaną pewność, to
                              należało z nimi po ludzku POROZMAWIAĆ i WYJAŚNIĆ IM, ze są medyczne przesłanki
                              do wykonania takiego testu. Ale (zakładając, ze faktycznie znalazłeś sie w
                              takiej sytuacji i nie jest to twoje wirtualne doświadczenie) sądząc po twoim
                              podejściu do sprawy potraktowałes ich jak potencjalnych morderców
                              nienarodzonego. Chyba że sie mylę, a ty byłes profesjonalny, przyjazny i
                              serdeczny ;)))

                              Atakowanie lekarzy sie zdarza, tak jak atakowanie policjantów, nauczycieli,
                              murarzy, tapicerów, pielęgniarek i szewców.
                              Moji przyjaciele są lekarzami, znam środowisko z najlepsze i ...najgorszej
                              strony. Moja przyjaciółka jest drobna kobietą ale napaść zdarzyła jej się moze
                              ze 2 razy i to ze strony moooocno wstawionych gości oraz raz ze strony malolaty
                              pod wpływem prochów.
                              A ty przecież budzisz szacunek i bez kitla, więc... nie rozumiem... kitel nie
                              ujmuje autorytetu, wrecz przeciwnie!! sama mam opory przez zbluzganiem lekarza
                              jak jest w kitlu, nawet jak na to zasługuje ;)
                              • koreczek77 Re: pigułka "po" 19.09.06, 09:58
                                > W czym niby?? Ze użyłam słów "polucja" i "upławy" ?? Czy ze powiedziałam, że
                                > porównanie jest kretyńskie?? Zauważ, ze nie nazwałam ciebie kretynem ;))

                                Oj kasieńko, nie zrozumiałaś?
                                Muszę kawę na ławę - musiałem powtórzyć swój wpis, bo z pierwszego zostało
                                tylko to: [...]
                                Pytałem się, czy coś nie tak jest w MOIM wpisie, do Twojego nic nie mam i nie
                                miałem ;))))

                                Druga spraw - sęk w tym, że ja nie miałem obowiązku ich przyjmować. Dyżur był w
                                nagłych przypadkach, dla ludzi chorych. Pęknięcie gumki nie jest chorobą - i to
                                im powiedziałem. Ja byłem w pracy - czyli podczas wykonywania tych czynnośći,
                                za które mi płacono. Za przepisywanie środków antykoncepcyjno - poronnych nie
                                płacono mi, i to już wystarczy, by odmówić nie wchodząc w sprawy
                                światopogladowe.

                                Powiedziałem im gdzie przyjmuje poradniany ginekolog, mają się do niego zgłosić
                                jak zacznie pracę - czyli za 4 godziny.
                                czekać im się nie chciało i dawaj awanturę, rozwydrzone roszczeniowe bachory.
                                Słusznie oceniłaś, że tym testem chciałem ich spławić
            • k.kasia1 Re: pigułka "po" 18.09.06, 09:14
              rozmwiają trzy kobiety: katoliczka, żydówka i muzułmanka na temat, kiedy zaczyna
              się życie
              katoliczka mówi, że od momentu poczęcia
              muzułmanka, ze od narodzin
              a żydówka:
              "kiedy dzieci skończą szkołe, a pies zdechnie"

              ;)))
    • tomekpk Re: pigułka "po" 16.09.06, 11:00
      "Pary "idą na żywioł", poddają się porywom chwili, a potem obgryzają paznokcie
      z nerwów i szukają pomocy w farmakologii. "
      To zdanie to jakby strach przed jakimś potworem. Jakąś straszną rzeczą.
      • turbomini Re: pigułka "po" 16.09.06, 12:25
        A tak nie jest??? To może zapraszam na Forum Kobieta.
      • kochanica-francuza Re: pigułka "po" 16.09.06, 15:39

        > To zdanie to jakby strach przed jakimś potworem. Jakąś straszną rzeczą.
        Tak, Tomciu, ty jako dobry ojciec kilkorga ;-))) doskonale wiesz, czym jest
        rodzicielstwo...
    • kochanica-francuza nerwowy truchtot? 16.09.06, 15:37
      pigułkę po mam zawsze przy sobie
      • koreczek77 Re: nerwowy truchtot? 16.09.06, 20:08
        > pigułkę po mam zawsze przy sobie

        A w torebce garotę, kastet i obrzyna?
        • kochanica-francuza Re: nerwowy truchtot? 16.09.06, 20:24
          koreczek77 napisał:

          > > pigułkę po mam zawsze przy sobie
          >
          > A w torebce garotę, kastet i obrzyna?
          Koruchna, odbiło ci? Plemnik to według ciebie zywy człowiek? Pigułka po zażyta
          odpowiednio wcześnie zapobiega ZAPłODNIENIU.
          • koreczek77 Re: nerwowy truchtot? 16.09.06, 21:55
            > > Koruchna, odbiło ci? Plemnik to według ciebie zywy człowiek? Pigułka po
            zażyta
            > odpowiednio wcześnie zapobiega ZAPłODNIENIU.

            Raz zapobiega zapłodnieniu, a raz zabija zapłodnione.
            I nigdy nie wiesz przy częstym współżyciu, czy już jest zapłodnienie (z
            poprzedniego stosunku), czy jeszcze go nie ma.

            Pamiętam taką sytuację - czwarta nad ranem, dyżur, a tu wpada do gabinetu parka
            nastolatków, której pękła gumka. I domaga się przepisania Postinoru.
            Odmawiam - to ci mnie od "katofaszystów".
            To ja: przeciwskazaniem do zażycia Postinoru jest istniejąca już ciąża. Zatem
            proszę jechać do nocnej apteki w drugim końcu miasta, tam kupić test ciążowy,
            wykonać go w mojej obecności (by nie było użytego np. moczu koleżanki lub
            chłopaczka) - a wtedy wskażę osobę, która to przepisuje.
            Gó..arz zaczął bluzgać, więc wziąłem go na stronę pod błachym pretekstem, bez
            świadków przystojnie w mordę zdzieliłem - i tak skończyła sie jedyna w moim
            życiu przygoda z Postinorem.
            • gotlama Re: nerwowy truchtot? 16.09.06, 23:05
              A dlaczego rozmawiałeś z gó..arzem zamiast z dziewczyną?
              • koreczek77 Re: nerwowy truchtot? 18.09.06, 03:07
                > A dlaczego rozmawiałeś z gó..arzem zamiast z dziewczyną?

                Bo się wpychał i wulgarnie awanturował.
                Jeszcze mnie bezczelny kurdupel szarpał za klapę.
                Ci sami ludzie, którzy widząc mnie w ciemnej bramie dostali by napędu
                odrzutowego, gdy widzą mnie w białym kitlu myślą, że na wszystko mogą sobie
                pozwolić.
                • k.kasia1 Re: nerwowy truchtot? 18.09.06, 09:21
                  To baaaaardzo dziwne, bo ja nigdy nie spotkałam się z historią zby lekarz, tym
                  bardziej słusznej postury, był atakowany ... hmmmm
                  poza tym ... bicie... wiesz, jakbys był inteligentnym facetem, nie pisałbyś
                  takich głupot... po co?? pochwalic się chciałeś, że przylałeś zdesperowanemu
                  młodzieńcowi?? no faaaktycznie, powód do dumy jak cholera... eh, korki, korki...
                  • koreczek77 Re: nerwowy truchtot? 19.09.06, 00:18
                    > To baaaaardzo dziwne, bo ja nigdy nie spotkałam się z historią zby lekarz, tym
                    > bardziej słusznej postury, był atakowany ... hmmmm

                    Idź do pierwszej lepszej stacji Pogotowia Ratunkowego i spytaj sie, ile razy
                    dyżurujacy tam lekarze musieli wzywac policję do agresywnych pacjentów.

                    > pochwalic się chciałeś, że przylałeś zdesperowanemu
                    > młodzieńcowi??

                    Chamowi.
                    I jego "desperacja" niewiele mnie obchodzi.
                    Czy jak ktoś zaatakuje cię łomem na ulicy, to zastanawiasz się, czy jest
                    zdesperowany, czy nie?
                    Jestem zwolennikiem kar cielesnych - jak małolata nie wychowali rodzice, to
                    powinny wychować pięści obcych. Bezkarnośc agresji spowoduje, że następnym
                    razem zaatakuje ciebie, jak mu coś się nie spodoba..
                    • kocia_noga Re: nerwowy truchtot? 19.09.06, 12:38
                      koreczek77 napisał:

                      Bezkarnośc agresji spowoduje, że następnym
                      > razem zaatakuje ciebie, jak mu coś się nie spodoba..



                      A więc skąd u ciebie tyle agresji?Z bezkarności na forum?Coś ci się nie
                      spodobało?Znasz jakies inne sposoby na agresywność innych niż odpowiedź agresją
                      w sytuacji gdy jestes silniejszy?
                      • koreczek77 Re: nerwowy truchtot? 20.09.06, 06:26
                        > A więc skąd u ciebie tyle agresji?Z bezkarności na forum?

                        Chyba mylisz dwie rzeczy:
                        Mówienie prawdy lub rzeczy dla innych niewygodnych nie jest agresją, lecz
                        mówieniem prawdy lub rzeczy dla innych niewygodnych.

                        Agresją jest np. wyzywanie innych od "gnojków", "kretynów" - czyli to, co
                        robiły wobec mnie na tym forum feministyczne forumowiczki, a ja wobec nich -
                        nigdy.
                        Czy stosujesz zasadę "kowal zawinił, Cygana powiesić"???
            • bitch.with.a.brain Re: nerwowy truchtot? 16.09.06, 23:07
              no to nie jesteś katofaszystą tylko pospolitym przestępcą.
              • koreczek77 Re: nerwowy truchtot? 18.09.06, 03:12
                > no to nie jesteś katofaszystą tylko pospolitym przestępcą

                Też tak cię nazwę, gdy przyłożysz komuś, kto cię bedzie wyzywał i szarpał ci
                odzienie.
                A może ty jesteś potulna i uległa jak trusia?
                Buzia w ciup, rączki w małdrzyk i szepczesz na uszko (bo potulnej pannie nie
                wypada krzyczeć) "proszę mnie zostawić, bo poskarżę się mamusi", hehehehe
                • bitch.with.a.brain Re: nerwowy truchtot? 18.09.06, 11:49
                  Jak ktoś cię atakuje to co innego.Nie napisales,że się bronileś.
                  Widać płeć mózgu nie pozwala ci się wyrazać precyzyjnie:)
            • totalna_apokalipsa Re: nerwowy truchtot? 17.09.06, 09:12
              Ginekologiem to ty jesteś w swoich marzeniach - i przestań wreszcei za takeigo
              się podawac, bo ktoś ci zrobi koło tyłka, zwłaszcza, ze twoje IP jest stale- a
              to co robisz jest pzrestępstwem - juz udzielales porad o stosowaniu
              antybiotyków w ciży, kontunnujesz jak widzę ...

              Nawet student medycyny wie, ze JEDYNYM sposobem stwierdzenia 100% ciązy jest
              test z krwi na HCG, testy moczu do tygodnia, a nawet dwoch pokazują spzreczne
              wyniki, bo poziom HCG w moczu kobiety jest niski. dlatego też jesli juz -to
              robi sie ten test rano, po przespanej nocy,bez oddawanego moczu, a ty sobie
              zyczysz testy w TWOJEJ obecnosci w nocy(!) ( ------> za to juz kazdy moze podać
              cie od reki do sądu - bo łamiesz etykę lekarską, poza tym nei znasz
              podstyawowych zasad stosowania czegoś tak prostego jak test ciązowy) , dwa -
              rzekomo kogoś bijesz.

              Jak nei pzrestaneisz wypisywac tych dyrdymałów, to jak Bóg miły napisze do
              koelsi od pzrestępczości internetowej.


              -
              • koreczek77 Kolejne rewelacje totalnej_apokalipsy 18.09.06, 03:04
                Coraz bardziej cię lubię, bo dostarczasz mi radości co niemiara.
                Zaczynasz być moją ulubioną forumowiczką, hehehe
                Co palniesz, to weselsze.
                A to o Flemingu, rzekomo posiadającym patent na penicylinę stosowana w
                leczeniu, a to popiszesz się nieznajomością Kodeksu Honorowego Boziewicza
                (jeszcze nazywając go Bodziewicz), a teraz?
                A teraz:

                > Nawet student medycyny wie, ze JEDYNYM sposobem stwierdzenia 100% ciązy
                > jest test z krwi na HCG

                Dobrze, że ty studentką medycyny nie jesteś, bo pała była by murowana.
                Przychodzi do niedoszłej dochtórki apokalipsi dziewczyna, apokalipsa robi jej
                test z krwi na hCG, stwierdza ciążę. Więcej badać nie trzeba (myśli
                apokalipsa), bo stwiedziłam ciążę na 100%.
                Lecz ta "ciąża" jakaś taka niewyraźna, pacjentka umiera, a zaciekawiona
                apokalipsa zagląda do wyniku sekcji zwłok i czyta "choriocarcinoma".
                "To pewnie po francusku" myśli, lecz słyszy nad głową - "nie, po łacinie -
                nabłoniak kosmówkowy, a nie ciąża". Odwraca głowę - a tu prokurator, kajdanki...


                > to
                > robi sie ten test rano, po przespanej nocy,bez oddawanego moczu, a ty sobie
                > zyczysz testy w TWOJEJ obecnosci w nocy(!)

                hehehe, godzina 4.00 to według apokalipsy nie jest rano?
                Poza tym dowiedz się, że test ciązowy mozna wykonywać o róznych porach. Wejdź
                do apteki, poproś o instrukcję obsługi kilku testów, przeczytaj ten fragment:
                "Do badania można użyć moczu zebranego o każdej porze dnia, jednak próbka
                pobrana rano zawiera najwyższą koncentrację hormonu hCG"

                Kolejna mądrość:

                >testy moczu do tygodnia, a nawet dwoch pokazują spzreczne
                > wyniki, bo poziom HCG w moczu kobiety jest niski

                Brawo! teraz podaj do sądu tych ludzi, którzy (pewnie przekupieni) zapewniają
                na piśmie przy instrukcji obsługi niektórych testów, że ciążę można wykryć od 6
                dnia, a czułość wynosi ponad 99%, hehehehe

                Napisz coś jeszcze, proszę..........
                • totalna_apokalipsa Re: Kolejne rewelacje totalnej_apokalipsy 18.09.06, 08:20
                  Juz napisałam , razem z twoimi meilami z forum zdrowie, opisami napadu na
                  nastolatka itp . Teraz poczekaj na wizytę. Życze udanej zabawy.:)

                  • koreczek77 Re: Kolejne rewelacje totalnej_apokalipsy 19.09.06, 07:00
                    Powtarzasz się, mileńka

                    Ja chciałem, byś się jeszcze troszeczkę pomądrzyła.
                    Prooooooooszęęęęęęę.......

                    A może tak przypomnę ci, najsłodsza apokalipsiu (wiem, tak nie lubisz, dlatego
                    tak piszę) o mojej propozycji zakładu?
                    Wchodzisz, czy dalej trzęsiesz ze strachu porciętami jak osika?
                • k.kasia1 Re: Kolejne rewelacje totalnej_apokalipsy 18.09.06, 09:26
                  wiesz co, jestem prostą filolożka, ale test ciążowy robiłam kilka razy i wiem,
                  ze nie jest możliwe stwierdzenia ciąży w kilka a nawet kilkanaście godzin po
                  stosunku, a jeśli przyjechała do ciebie rozhisteryzowana para po tym jak im guma
                  poszła...
                  nawet się nie ośmieszaj
                  • koreczek77 Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualnie? 19.09.06, 00:08
                    > wiesz co, jestem prostą filolożka, ale test ciążowy robiłam
                    > kilka razy i wiem,
                    > ze nie jest możliwe stwierdzenia ciąży w kilka a nawet kilkanaście godzin po
                    > stosunku, a jeśli przyjechała do ciebie rozhisteryzowana para po tym jak im
                    > gumka poszła...
                    > nawet się nie ośmieszaj

                    Hehehe, kto tu się ośmiesza?
                    Przeczyta miła pani feministka kilka sponsorowanych artykulików z kolorowego
                    kobiecego pisemka pt. "jakie pigułki brać" i myśli, że wie już tyle, by
                    strofować i rozstawiać po kątach lekarza, który kilkanaście lat rył po nocach,
                    by zdobyć fachową wiedzę, hehehe

                    Wiesz w jakim celu kazałem wykonać test ciążowy?
                    Nie po to, by sprawdzić, czy jest tam ciąża ze stosunku ostatniego sprzed kilku
                    godzin (bo to niemożliwe przy użyciu testu), lecz po to, by sprawdzić, czy nie
                    ma tam ciąży z ewentualnych stosunków poprzednich. Np. ciąży trzytygodniowej.
                    Bardzo wysokie, uderzeniowe dawki hormonów jakie są w "pigułkach po" mogą
                    zagrozić istniejącej już przed ostatnim stosunkiem ciąży, której nigdy nie
                    można wykluczyć.
                    Dlatego w każdej farmakopei jest napisane, że przeciwskazaniem do
                    stosowania "pigułek po" jest ciąża, liczona od momentu zagnieżdżenia się
                    blastocysty w macicy, co następuje najczęściej po ok. 72 godzinach od stosunku.

                    Więcej szacunku dla wykształcenia proszę...
                    • margot_may Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 06:16
                      a pamietasz kiedy ta nastolatka miała miesiączkę?
                      • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 06:21
                        > a pamietasz kiedy ta nastolatka miała miesiączkę?

                        A wiesz, że krwawienie z dróg rodnych nie musi oznaczać miesiączki?

                        A wiesz, że brak krwawienia w typowym dla kolejnej miesiączki czasie nie musi
                        oznaczać ciąży?
                        • margot_may Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 06:30
                          eee, o czym ty gadasz?
                          • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 06:35
                            > eee, o czym ty gadasz?


                            Poucz się medycyny przez kilkanaście lat - w tym anatomii, histologii,
                            fizjologii, patofizjologii, endokrynologii, ginekologii - to może zrozumiesz, o
                            czym gadam.
                            • margot_may Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 06:40
                              zadałam proste pytanie. a ty zamiast na nie odpowiedzieć zaczynasz snuć jakieś
                              dywagacje. czy chcesz przez to powiedzieć, że nawet jej nie spytałeś, ergo nie
                              wiesz kiedy miała?
                              • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 07:31
                                > ergo nie
                                > wiesz kiedy miała?

                                Nie wiem.
                                Po pierwsze (o czym pisałem) krwawienie z dróg rodnych nie musi oznaczać
                                miesiączki, a jego brak ciąży, a po drugie nie zdążyłem zebrać wywiadu ani
                                zbadać z powodu ich agresywnego zachowania. Przyszli do mnie wyłącznie po to,
                                bym za darmo wykonał pracę - czyli przepisał im to, co oni chcieli.
                                A ja nie miałem najmniejszej ochoty pracować na rzecz obcych osób za darmo.
                                No cóż, mogę co najwyżej zrobić komuś uprzejmość, w tym przypadku gdyby były
                                zachowane dwa warunki:

                                1. Uprzejmości wyświadczam wyłącznie ludziom uprzejmym.
                                2. Nie mam zamiaru uczestniczyć w potencjalnym zabijaniu.
                                • margot_may Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 07:46
                                  obawiam się, że nie moge ci ufac w kwestii oceny jaki zachowanie mozna uznac za
                                  agrsywne. nie chce mi się wierzyć, że byli aż tak agresywni, że nei zdązyłes
                                  spytać który to dzień cyklu.



                                  • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 10:10
                                    Ustalenie dnia cyklu nie jest jedynym elementem wywiadu ani badania.

                                    A chamstwo tępię - i mam na to skuteczne sposoby.
                                    Najlepszym jest uprzejme zachowanie wobec prymitywa, bardzo dokładne wywiad i
                                    badanie, bardzo dokładne wyjaśnienie, a na koniec wypisanie recepty z
                                    pieczątką "nie zamieniać" z następującym tekstem:

                                    "Ponieważ szanowna pani zachowuje się wobec mnie w sposób mało kulturalny i
                                    agresywny, to choćbym nawet nie chciał, muszę panią leczyć w sposób najlepszy z
                                    możliwych, by wykluczyć możliwość skarg na jakość mojego leczenia. Niestety -
                                    najlepsze leczenie jest drogie. Dlatego proszę przygotować się na wydatek w
                                    aptece rzędu 300 złotych. Gdy zobaczę szanowną panią jeszcze raz, a zmieni pani
                                    swój stosunek do mnie - wtedy będziemy mogli rozważać leczenie może nie na
                                    najwyższym światowym poziomie, za to tańsze - a jak nie, to zawsze będę leczył
                                    panią najlepiej jak potrafię"

                                    I prostactwo rozdziawia buzię - bo nic mi nie może zrobić.
                                    O co oskarży?
                                    O dobre leczenie?
                                    Hehehehe

                                    Nic tak ludzi nie wychowuje, jak ich własne pieniadze, gdy mogą je stracić.
                                    Dltego żadna z pań, które na tym forum mnie obrażały nie chce się założyć o te
                                    5 tysięcy...
                                    • k.kasia1 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 10:29
                                      Co z ciebie za lekarz??? Zakładajac, ze nim jesteś!!
                                      Jeśli tak się zachowujesz, jest to przykłąd na brak etyki, wykorzystywanie
                                      swojej pozycji, małostkowość i prymitywizm po prostu.
                                      Mam do czynienia z prostakami w swojej pracy, z gó..arzami, którym się wydaje
                                      ze są super. Ale dla mnie upokarzajace byłoby zniżenie sie do ich poziomu.
                                      A tłumaczenie "z chamstwem walcze i nic na to nie poradzę" jest straszliwie
                                      niedojrzałe.
                                      Żal mi cię po prostu i tyle.
                                      • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 10:40
                                        > Jeśli tak się zachowujesz, jest to przykłąd na brak etyki

                                        Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

                                        > wykorzystywanie swojej pozycji,

                                        Nie ma obowiazku korzystania z moich usług

                                        > małostkowość i prymitywizm po prostu.

                                        Proszę o rozwinięcie - bo na razie to inwektywy bez uzasadnienia.

                                        > Żal mi cię po prostu i tyle.

                                        Niesłusznie - dzięki temu poszła fama, że u mnie chamstwo jest tępione, mam
                                        komfort pracy, pełną kulturę oraz rewerencje z obu stron.
                                        Wielu lekarzy stosuje przepisywanie bardzo drogich leków dla ludzi
                                        roszczeniowych - np. jak wezwiesz pogotowie ratunkowe do banalnej infekcji
                                        górnych dróg oddechowych, to jak banku masz przepisany bardzo drogi antybiotyk.
                                        Niestety, większość nie tłumaczy przyczyn - a szkoda, bo gdyby jakaś paniusia
                                        czy pupek nie wezwali następnym razem pogotowia do byle czego, to karetka
                                        zdążyła by w tym czasie dojechać do kogoś umierającego.


                                        • totalna_apokalipsa Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 10:50
                                          Wielu lekarzy stosuje przepisywanie bardzo drogich leków dla ludzi
                                          > roszczeniowych - np. jak wezwiesz pogotowie ratunkowe do banalnej infekcji
                                          > górnych dróg oddechowych, to jak banku masz przepisany bardzo drogi
                                          antybiotyk.


                                          No ciekawe, zaiste dziwny z ciebie lekarz, skoro nei wiesz, ze w aptekach od
                                          trzech lat trwa program wymienny - kazy drogi lek na receptę farmaceuta ma
                                          prawo i obowiązek wymienic na tańszy o zblizonym działaniu, na prośbę pacjenta.
                                          • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 11:53
                                            > No ciekawe, zaiste dziwny z ciebie lekarz, skoro nei wiesz, ze w aptekach od
                                            > trzech lat trwa program wymienny - kazy drogi lek na receptę farmaceuta ma
                                            > prawo i obowiązek wymienic na tańszy o zblizonym działaniu, na prośbę
                                            > pacjenta.

                                            Jak zwykle - nie wiesz, a mądrzysz się.

                                            Ciekawe na co wymieni farmaceuta ten lek, który nie ma zamienników?
                                            A najdroższe są właśnie te, których zamienić się nie da...

                                            Poza tym dopisek lub pieczątka na recepcie "nie zamieniać" powoduje, że nawet
                                            jak zamiennik jest, to go teoretycznie zamienić nie wolno.

                                            No i co zrobisz, gdy ktoś przepisze antybiotyk, który zamienników nie ma, by w
                                            aptece nie zamienili bezprawnie? Np. dwa opakowania Aveloxu za ok. 300 zł?
                                            Wykupisz?



                                            • totalna_apokalipsa Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 12:08
                                              >
                                              > Ciekawe na co wymieni farmaceuta ten lek, który nie ma zamienników?

                                              Takie leki to tylko leki nowotworowe oraz leki na Alzheimera, Parkinsona itp -
                                              a ty tej kobiecie takich leków jako ginekolog nie pzrepisywałes, ale napisałes
                                              jakiś nonsens , z ejej leczenie bedzie kosztowalo 300 zł na recepcie, nawet nei
                                              wymieniając nazwy leku.
                                              Co tyle kosztuje w schorzeniach ginekologicznych, których nawet nei
                                              zdiagnozowałes, bo nei połozyłeś dziewczyny na fotelu, gdyż przyszła po
                                              postinor? No słucham ? Nie zdiagnozowałes, nie zbadałes , a wypisujesz, ze
                                              leczenie 300 zł - to jest PRZESTEPSTWO juz jawne, ginekologu od siedmiu boleści.


                                              A ciekawe jakim cudem avelox chcesz pzrepisywać dziewczynie, skoro nawet nei
                                              zdązyleś wziać od niej wymazu z pochwy i stwierdzić czy ma zakazenie
                                              bakteryjne,a nawet nie zdązyłeś ja poprosić na fotel , no słucham? Poza tym
                                              avelox rzy podejrzeniach ciazy ? No pięknie...coraz lepiej!
                                              • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 12:16
                                                Hospody, ale ty nic nie rozumiesz...
                                                teraz nie rozmawiałem o tej parze nastolatków, lecz o teoretycznej możliwości
                                                przepisywania drogich leków bez zamienników.
                                                TEORETYCZNEJ.

                                                Wtącasz się do cudzej rozmowy, wypisujesz brednie - zmiłuj się, bo zaraz nazwę
                                                cię trollem.
                                                • totalna_apokalipsa Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 12:30
                                                  To nei jest cudza rozmowa, ale forum . Na tym forum piszą tez takie trolle jak
                                                  ty, które kiedy im udowadniac ktok po kroku nonsensy, nie wiedza co robić -
                                                  nagle nudzi ich rozmowa, prosza o nie wtrącanei sie,uważają, ze wszystko wiedzą
                                                  najlepiej - od programów komputerowych, przez jezyk polski i procesy
                                                  fonetyczne, na ginekologii koncząc.

                                                  PS. Lekarz NIGDY nei pzrepisze wspomnianego pzrez ciebie srodka bez wziecia
                                                  wymazu, bo działa on TYLKO na niektóre(!) bakterie - a tym samym nie ejst
                                                  jedyny. Tak samo bierze sie wymaz z nasienia, bo srodek ten nieraz biorą i
                                                  meczyzni, gdyz oni potem zarazaja parterki. Pogrązasz się, ale własciwei to
                                                  cholernie dobzre, ze napisaleś wlasnei o aveloxie w kontekscie ginekologii, bo
                                                  dziwnym trafem nie ejsteś jedyną osoba, która coś o tym wie...A na razie to ty
                                                  pisałeś dziewczynie o leczeniu za 300 zł - pytam ponownie - co jeje chciałeś
                                                  aplikować za tyle, skoro przyszła po postinor, a ty ja wykopałes?
                                                  • koreczek77 [...] 20.09.06, 12:40
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 12:59
                                                    Ojej , masz cos pzreciw ludziom z zespołem Downa ? Przecież sam twierdzisz, ze
                                                    istnieją pacjentki , które są uposledzone umysłowo i nie wiedzą , ze są w ciazy
                                                    do porodu. Twój przykład swiadczy o tym, ze istneiją też tacy lekarze, a raczej
                                                    pseudo -lekarze...Gratuluję poziomu, piękny popis kapitualacji trolla pod
                                                    murem :)))))))
                                                  • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 14:38
                                                    Myślisz, że twoje bzdury napisane wiele razy staną się przez to mądrością?
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 14:50
                                                    Nie, tak myślisz ty:) I znów zero konkretów.
                                    • margot_may Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 10:30
                                      nie jest. ale za to jest koniecznym.

                                      ciągle nie wiem, jak uwidoczniała się ta "agresja" pacjentki.
                                      jestem bardzo ciekawa jak tez mogła zacząć...
                                      -dzień dobry, pare godzin temu w trakcie stosunku pękła nam prezerwatywa.
                                      chciałabym dostac środek działający jak antykoncepcja po.
                                      a szanowny koreczek co na to?
                                      • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 12:03
                                        Agresywny był głównie jej partner, choc panienka też pyskowała.

                                        > -dzień dobry, pare godzin temu w trakcie stosunku pękła nam prezerwatywa.
                                        > chciałabym dostac środek działający jak antykoncepcja po.
                                        > a szanowny koreczek co na to?

                                        A koreczek na to dokładnie to samo, co powiedział najpierw panience:

                                        "Bardzo mi przykro, ale tu jest dyżur, na którym przyjmuje się przypadki
                                        nagłych zachorowań. Ponieważ pęknięcie prezerwatywy nie jest chorobą, proszę o
                                        udanie się do ginekologa przyjmującego ambulatoryjnie. Najbliższy będzie
                                        przyjmował za 4 godziny - proszę poczekać lub udać się tam, gdzie pani ma
                                        ochotę."
                                        • margot_may Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 12:17
                                          ach rozumiem, czyli po takim tekście parka zaczęła sie ciskać, że chce postinor.
                                          a ty, zmieniłes zdanie, powiedziałeś: nie ma problemu, tylko muszę widzieć czy
                                          pacjentka nie jest w ciązy, bo to by jej zaszkodziło, i powiedziałeś: kiedy
                                          miała pani ostatnia miesiączkę?
                                          a nie! przepraszam ty tego nie powiedziałeś, tylko od razu nakazałeś zrobić test
                                          ciążowy.

                                          ---------

                                          faktycznie odradzam ci konfrontację z innym lekarzem.
                                          • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 12:36
                                            Pisałem już wcześniej - później chciałem ich spławić, bo nie rozumieli po
                                            ludzku, że nie dostaną tego, czego się domagają.
                                            Naucz się czytać.
                                            • margot_may Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 12:51
                                              no to po co piszesz, że niby chodzi o dobro pacjentki czy cos tam. a tak z
                                              ciekawości, i jak to się potoczyło, przyjechali po 4 godzinach do innego
                                              lekarza? przepisał im? na pewno wiesz... :)


                                              a co do tamtego postu, to nei była agresja tylko ironia, nie wiesz na co mnie stac.
                                              • totalna_apokalipsa Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 13:01
                                                I moze wreszcie uslysze czym miała być recepta przewidujaca planowane leczenie
                                                na 300 zł? Z czego miano tę dziewczynę leczyć?
                                                • k.kasia1 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 13:06
                                                  oj poczekaj, przecież on teraz musi coś znaleźć, a potem znaleźć na to
                                                  lekarstwa, co ty taka pochopna jesteś ;))
                                                  trochę trwa wyszukanie odpowiedniej jednostki chorobowej i sposobów leczenie :))
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 13:27
                                                    rzeczywiscie, fakt, troche poszukać musi w sieci,albo kogoś zapytać :) Ale z
                                                    tym Aveloxem to sam pod soba przypadkowo dol wykopał:)))
                                                  • koreczek77 [...] 20.09.06, 14:53
                                                    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 15:37
                                                    A gdzie pisałeś o pogotowiu ratunkowym ? Nie zauwazyłam, to coś nowego. Pisałeś
                                                    o tym, ze to twoja metoda czesto stosowana na oduczenei chamstwa pacjentów, a
                                                    nei metoda pogotowia ratunkowego. Wkleić , czy sam sobie spojrzysz? A od kiedy
                                                    nazwy własne, rzeczownikowe a taka jest nazwa leku "Avelox" maja taką pisownie
                                                    w j. polskim jak nazwy pospolite , ze koreczek wypisuje kolejne dyrdymały
                                                    językowe?

                                                    Jakim sposobem kogoś tak nierozumnego jak ty, nauczono udawać, ze rozumie o
                                                    czym pisze?
                                                  • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 21.09.06, 08:28
                                                    > A od kiedy
                                                    > nazwy własne, rzeczownikowe a taka jest nazwa leku "Avelox" maja taką
                                                    > pisownie
                                                    > w j. polskim jak nazwy pospolite

                                                    Od kiedy wolna amerykanka w polszczyźnie ustąpiła zasadom gramatyki.
                                                    Budimex - Budimeksu
                                                    Animex - z Animeksem
                                                    itp.

                                                    > Jakim sposobem kogoś tak nierozumnego jak ty, nauczono udawać, ze rozumie o
                                                    > czym pisze?

                                                    Proszę, nie pisz do siebie...
                                                  • pavvka Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 21.09.06, 09:15
                                                    koreczek77 napisał:

                                                    > Budimex - Budimeksu
                                                    > Animex - z Animeksem
                                                    > itp.

                                                    W tym przypadku muszę, choć niechętnie, przyznać rację korkowi.
                                              • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 14:44
                                                Jak się skończyło - nie wiem.
                                                Dla mnie o tyle dobrze, że więcej ich na oczy nie widziałem.
                                • k.kasia1 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 09:48
                                  Po pierwsze (o czym pisałem) krwawienie z dróg rodnych nie musi oznaczać
                                  > miesiączki,

                                  Hmm, to po jaką cholerę pierwsze pytanie zadawane przez lekarza ginekologa brzmi
                                  "Kiedy miała pani ostatnią miesiaczke??"
                                  • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 09:56
                                    > Hmm, to po jaką cholerę pierwsze pytanie zadawane przez lekarza ginekologa
                                    brzmi
                                    > "Kiedy miała pani ostatnią miesiaczke??"

                                    Bo nie rozmawia z fachowcem, tylko z pacjentką o różnym stopniu wykształcenia i
                                    inteligencji. Ale chyba to nie jest pytanie ostatnie?





                                    • margot_may Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 10:13
                                      wczesniej wspomniałeś o twoich podejrzeniach co do ciąży trzytygodniowej, czyli
                                      z poprzedniej owulacji. jeśli tak to nastolatka na pewno zauwazyła, że
                                      miesiączka się spóźnia, a ty powinieneś ja o to spytać, a nie zarządzać testy
                                      ciążowe.
                                      • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 10:31
                                        > jeśli tak to nastolatka na pewno zauwazyła, że
                                        > miesiączka się spóźnia

                                        Na pewno to Kopernik umarł, choć i na to 100% dowodu nie ma, a tylko wysoce
                                        prawdopodobne domniemanie.
                                        Są nawet takie pacjentki, które nie wiedzą o tym, że są w ciąży do dnia porodu.
                                        A przynajmniej co trzecia nie zna terminu ostatniego krwawienia.
                                        Obracasz się wśród ludzi wykształconych, menelstwo znając tylko z telewizyjnych
                                        kronik kryminalnych, to pewnie nie doceniasz stopnia głupoty społeczeństwa jako
                                        całości.

                                        Zresztą popatrz na wyniki wyborów - kto mógł wybierać eseldziarzy, pisowców,
                                        samoobronków? Mądrzy?
                                        • totalna_apokalipsa Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 10:57
                                          Doprawdy dziwne masz pacjentki, skoro do czasu porodu nei mają miesiaczki już
                                          co najmniej od 6 miesięcy, a tego nei zauwazają, nei zauwazają też rosnącego
                                          brzucha, nei czują ruchów i kopniaków dziecka oraz tego ze nei moga spać na
                                          brzuchu, bo są kopane jak oszalałe, , ze wymiotują , maja problemy z
                                          chodzeniem i dowiadują się ze zdziwieniem w 9 miesiącu, ze rodzą ...
                                          Podejrzewam, z e pracujesz głownei z osobami upośledzonynmi umysłowo, jak
                                          mniemam...

                                          Zresztą popatrz na wyniki wyborów - kto mógł wybierać eseldziarzy, pisowców,
                                          > samoobronków? Mądrzy?

                                          No widze, ze to wszystko wybrały te głupie kobiety w ciązy...


                                          • pavvka No i wreszcie wiadomo czemu... 20.09.06, 11:05
                                            totalna_apokalipsa napisała:

                                            > Zresztą popatrz na wyniki wyborów - kto mógł wybierać eseldziarzy, pisowców,
                                            > > samoobronków? Mądrzy?
                                            >
                                            > No widze, ze to wszystko wybrały te głupie kobiety w ciązy...

                                            ...frekwencja wyborcza taka niska - bo to tylko kobiety w ciąży głosują, a
                                            przyrost naturalny ci u nas słabiutki.
                                          • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 11:35
                                            > Podejrzewam, z e pracujesz głownei z osobami upośledzonynmi umysłowo, jak
                                            > mniemam...

                                            A co, twierdzisz, że takich nie ma?
                                            O twoim intelekcie też najwyższego zdania nie mam ;)

                                            > No widze, ze to wszystko wybrały te głupie kobiety w ciązy...

                                            Nie tylko w ciąży. Bo kobiet - wyborców jest więcej.
                                            • totalna_apokalipsa Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 12:01
                                              A co, twierdzisz, że takich nie ma?
                                              > O twoim intelekcie też najwyższego zdania nie mam ;)


                                              zupełnie jak ja o twoim, łacznie z czymś takim jak prawdomówność. To dość
                                              dziwne, ze do twojego gabinetu prywatnego, a taki podwałeś, ze prowadziśz,
                                              sciagają same osoby uposledzone umysłowo... A na dyzur menele, którzy najpierw
                                              byli po prostu para nastolatków, a trzyy posty pózniej już menelami, a szesc
                                              postów pózniej nie zdazyłes zapytać dziewczyny o czas ostatniej miesiaczki, ale
                                              zdązyłeś wypisac receptę na kilka zdań i pobić chłopaka.
                                              • koreczek77 [...] 20.09.06, 12:12
                                                Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                • totalna_apokalipsa Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 12:23
                                                  No to przeczytaj jeszcze raz swoje posty w kolejności dat i godzin - a wtedy
                                                  dopiero wpadniesz w zachwyt nad stanem własnego intelektu - od pojawienia sie
                                                  nastolatkaz dziewczyną , az po to, kiedy twierdxisz, ze nei pytales nastolatki
                                                  o czas ostatniego krwawienia, bo więskzość społeczenstwa polskeigo (głownei
                                                  kobiet ) głosowała na Samoobrone i nie wie czasem , ze jest w ciazy az do czasu
                                                  gdy urodzi...

                                                  I własnie dlatego TY nawet nie pytasz o czas ostatniego krwawienia, bo WIESZ,
                                                  ze ona nie wie. Wypisujesz receptę o planowanym leczeniu za 300 zł, ale nawet
                                                  jej nie badasz...Doprawdy ciekawe. Gratuluję poziomu intelektualnego...
                                                  • koreczek77 Dość tej durnej rozmowy 20.09.06, 12:45
                                                    Odpuszczam sobie odpisywanie na wpisy totalnej_apokalipsy.
                                                    Na niczym się nie zna, a bredzi od rzeczy, tworzy jakieś paranoiczne zbitki
                                                    słów z wielu moich wypowiedzi i na ich podstawie wyciąga jakieś
                                                    paranoiczne "wnioski", nie rozumie wyjaśnień - nie spodziewałem się po
                                                    feministkach fajerwerków intelektu, ale tu ręce opadają.
                                                  • pavvka Brawo, Apoka :-) n/t 20.09.06, 12:47

                                                  • totalna_apokalipsa Re: Brawo, Apoka :-) n/t 20.09.06, 12:55
                                                    heh, ten spis linktów od k.kasi na samym koncu t3ego watku jest fajny, zobacz
                                                    pawka:)
                                                  • turbomini Re: Brawo, Apoka :-) n/t 20.09.06, 14:34
                                                    Racja, wesoło się to czyta. I taka jazda przez 166 postów. Najpierw koreczek
                                                    się rzuca, a potem już tylko broni. Taki to niestety los trolli, którzy
                                                    trafiają na niewłaściwe forum.

                                                    I tak w ramach info: koreczku, dziewczyny nie mają wątpliwości, że nie jesteś
                                                    lekarzem, one sobie robią z ciebie jaja.
                                                  • koreczek77 Re: Brawo, Apoka :-) n/t 20.09.06, 14:57
                                                    > I tak w ramach info: koreczku, dziewczyny nie mają wątpliwości, że nie jesteś
                                                    > lekarzem, one sobie robią z ciebie jaja.

                                                    Ciekawe - bo ja odnoszę wrażenie, że trafiłem na forum osób chorych
                                                    psychicznie - totalna bredzi, zmyśla, przypisuje mi nie moje wypowiedzi i z
                                                    nimi polemizuje - a inne jej klaszczą.
                                                  • pavvka Re: Brawo, Apoka :-) n/t 20.09.06, 14:59
                                                    koreczek77 napisał:

                                                    > Ciekawe - bo ja odnoszę wrażenie, że trafiłem na forum osób chorych
                                                    > psychicznie - totalna bredzi, zmyśla, przypisuje mi nie moje wypowiedzi i z
                                                    > nimi polemizuje - a inne jej klaszczą.

                                                    A Tobie to forum chorych psychicznie podoba się tak bardzo, że płodzisz na nim
                                                    po kilkadziesiąt postów dziennie. I co to o Tobie mówi?
                                                  • koreczek77 Re: Brawo, Apoka :-) n/t 20.09.06, 15:04
                                                    > A Tobie to forum chorych psychicznie podoba się

                                                    Przyszedłem na forum "feminizm" gdzie rozmawia się o feminizmie.
                                                    A nie na forum dla feministek.
                                                    Ja feminizmu nie lubię i uzasadniam dlaczego - lecz staram się robić to
                                                    logicznie i spójnie - lecz feministki jak widać nie potrafią i plotą od rzeczy.
                                                  • bitch.with.a.brain Re: Brawo, Apoka :-) n/t 20.09.06, 15:06
                                                    to znaczy,ze uważasz feministki za osoby które są nielogiczne?
                                                    Za duże uogólnienie
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Brawo, Apoka :-) n/t 20.09.06, 15:41
                                                    Aha i na tym forum piszesz całe eleboraty o swoich wyczynach młodego krzepkeigo
                                                    ginekologa, tak? A co to ma wspólnego z feminizmem? Pochwę tej nastolatki,
                                                    która rzekomo nie wiedziała kiedy miała okres, więc jej nie pytałeś, tylko
                                                    lałeś jej chłopaka? No widze wiele zwiazków :))) Walczyłeś tak z feminizmem?
                                                  • margot_may Re: Brawo, Apoka :-) n/t 20.09.06, 15:05
                                                    to było niezłe nie? :)
                                                    ubiorę teraz usmiech kota z cheshire, co i wam radzę. :)
                                        • margot_may Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 11:13
                                          jeśli żyje, to mam nadzieje, że przyjdzie i stuknie cię w łeb, może wtedy twoje
                                          trybiki zaczna się obracać. ale skoro jednak prawdopodobieństwo takiego
                                          zdarzenia jest znikome, to jestes skazany na wieczna martwotę zwojów mózgowych.

                                          co do ciązy i krwawienia to jestem ciekawa jaka to kobieta może nei wiedzieć, że
                                          jest w ciąży. cpunka, alkoholiczka? bo to nie te czasy, gdy kobiety były
                                          edukowane przed ślubem. jesli chodzi o okres. każda kobieta sobie przypomni.
                                          jesli nie zna daty dnia, to po wydarzeniach.
                                          ale ty zapobiegliwie, pewnie, żeby nei robić jej kłopotu, nawet nei pytałeś...

                                          może ta historyjka śniła ci się tylko, bo w jej prawdziwość trudno uwierzyc.
                                          • koreczek77 [...] 20.09.06, 12:26
                                            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                            • totalna_apokalipsa Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 12:35
                                              No i własnie dlatego ty na pierwszy rzut oka wiesz skad pochodzi i dlatego nei
                                              pytasz nawet, bo wiesz, ze ona nie wie. Intrygujace. ntrygujące, z eja np .
                                              wiem co do godziny , kiedy miałam ostatnia miesiączkę, a jestem przecież taka
                                              głupia , bo totalna_apokalipsa.

                                              • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 12:47
                                                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48692920&a=48929036
                                                • totalna_apokalipsa Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 12:54
                                                  No i pieknie - widać kto stchórzył.

                                                  Ja po prostu kolego jestem pierwszą osobą na tym forum, która wzieła sobie za
                                                  punkt honoru wg Boziewicza(:P) po kolei, systematycznie, punkt po punkcie
                                                  wykazywać to jak, plączesz sie w zeznaniach - na samym końcu wątku masz spis
                                                  linków od k.kasi - wszytko to napisałeś - jesli chcesz przywalę ci jeszcze
                                                  wiecej.prawda w oczy kole i nazywamy jakompilacja/ No to zaparszam tam:)

                                                  Bycie trollem to sztuka - za wiele bytów witrtualnych sobie stowrzyłeś, zeby
                                                  nad tym panować, prywatny ginekologu na dyzurze w panstwowym szpitalu -
                                                  informatyku- instruktorze jazdy konnej - posiadajacy służbę, zonę i dzieci,
                                                  oraz zajmujący sie pracą w dworku na Mazurach niegdyś - na końcu watku - spis
                                                  linków.

                                                  Pieknyy popis tchórzostwa :))))))))Wreszcie!
                                                  • koreczek77 Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 15:08
                                                    Masz rację - zmogłaś mnie.
                                                    Gdybyś powoływała się na moje wypowiedzi - to było by ok.
                                                    Lecz ty zaczęłaś przypisywać mi wypowiedzi, których nie powiedziałem - i
                                                    tłumaczenia były jak grochem o ścianę.
                                                    Ręce opadły.
                                                    Tak nawiasem, bez złośliwości - nie masz czasem problemów ze swym zdrowiem?
                                                    Nie pytam się o zdrowie somatyczne...
                                          • bitch.with.a.brain Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 13:15
                                            Czytałaś "Polkę" Gretkowskiej? Gretkowska pisze,że nie wierzyła,że jest w ciąży
                                            bo miała krwawienie mniej więcej w tym czasie co powina miec okres.
                                            Zawsze jesli się współżyje jest mozliwość bycia w ciąży.
                                            • totalna_apokalipsa Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 13:34
                                              A czytałas moze z czym Gretkwska na początku ciązy rzekomo posza do
                                              ginekologa? Myślała, ze to rak -ponoć. Poza tym sorry, ale "Polka" nie ejst
                                              pamietnikeim osobistym, ale fikcją literacką , której przedmiotem jest
                                              autentyczna ciąza bohaterki. Pietucha był facetem, którego pokochala - chyba
                                              pierwszym w zyciu - ta wpadka była całkiem swiadoma jak an mój gust - ona po
                                              prostu chciala z nuim miec dziecko , nei stosowała zadnej antykoncepcji oprócz
                                              metod naturalnych - i pozostawiał to tak, ze jak Bóg da. wybacz, ale nei
                                              wierze, zeby ta Apolonia była wpadką o której autorka w ogóle, ale to w
                                              najmniejszym procencie nei piomyslała...
                                              • bitch.with.a.brain Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 14:16
                                                Ok, to jest fikcja,a raczej pewien procent fikcji - jaki to trudno stwierdzić.
                                                Jednak jest to fikcja prawdopodobna.Na poczatku ciązy może występowac krwawienei
                                                przypominające miesiączkę.I to już fikcją nie jest.Wtedy kobieta moze myślec,że
                                                w ciązy nie jest.
                                                W końcu ciąża (szczególnei pierwsza) jest dla kobiety nowym stanem i nie ma
                                                porówniania.Może np uważac,ze źle się czuje bo jest przemęczona.
                                                • koreczek77 [...] 20.09.06, 14:34
                                                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                                  • bitch.with.a.brain Re: Pani bitch, z kim pani gada... 20.09.06, 14:40
                                                    Panie koreczku prosze sie do moich kontaktów nie wtrącac.Jeśli z kim rozmawiam
                                                    to znaczy,ze widze celowość tej rozmowy.
                                                  • totalna_apokalipsa Re: Pani bitch, z kim pani gada... 20.09.06, 14:47
                                                    Ja ocvzywiscie wiem o co ci chodzi - to fakt, z e jej pierwsza ciąza i w
                                                    ogóle . ale coś ją jednak tkneło, ze stwierdziął, ze musi iść do ginekologa ,
                                                    bo coś jest nie tak - wprawdzie spodziwała sie niby raka, a tu okazało sie , ze
                                                    dziecko. Ale ja naprawde myślę, ze Gretkowska sobie odpusciła i szła już na
                                                    zuwioł, wydaje mi się, ze chciaął mieć dziecko, bo to był ostatni moment przed
                                                    tym "mitycznym" 35 lat, a on też nie jest najmłodszy:) najlepsze ejst to, ze
                                                    nawet jeden mój profesor jest wspomniany w tej ksiazce jako autorytet od
                                                    blizniaków:)
                                                  • bitch.with.a.brain Re: Pani bitch, z kim pani gada... 20.09.06, 14:55
                                                    Może i spodziewała się ciązy.Ale moze być panikarą i jak coś się dzieje biegac
                                                    od jednego lekarza do drugiego,wiec do gina też trafiła.
                                                    Tego nikt poza nią nie wie:)Dlam nei ta fikcja jest prawdopodobna
                                                  • margot_may Re: Pani bitch, z kim pani gada... 20.09.06, 14:45
                                                    po pierwsze w żadnym moim poście nie zakwestionowałam tego, że w ciąży może
                                                    zdarzyc się krwawienie. osobiście jestem sceptyczna co do tego, że kobieta
                                                    znając objawy jakie niesie jej miesiączka może pomylić jedno z drugim, na
                                                    zasadzie: może to przez to, że schudłam, jestem znerwicowana itp.
                                                    napisałam tylko, że każda kobieta wie, może sobie przypomnieć kiedy miała okres,
                                                    a lekarz podejrzewający ciążę musi o to zapytać, jak równiez o to, czy odbiegał
                                                    od normy.
                                                  • margot_may Re: Pani bitch, z kim pani gada... 20.09.06, 14:53
                                                    po drugie koreczek natychmiast po moim pytaniu zaczął sie asekurowac własnie w
                                                    ten sposób, że nigdy nic nie wiadomo, krwawienie się zdarza. nie znaczy to, że
                                                    się nei pyta. to żaden argument.
                                                    a na koniec przyznał, że niby to gadał o tej ciązy, żeby spławić dziewczynę, a
                                                    naprawdę nei miał zamiaru niczego przepisywać. to wszystko nie trzyma się kupy.
                                                    z niego taki lekarz jak z koziej...
                                                  • bitch.with.a.brain Re: Pani bitch, z kim pani gada... 20.09.06, 14:53
                                                    Może kobieta która cierpi tak jak ja i jest ledwo zywa nie pomyli objawów.ale
                                                    mam koleżanki które nie odczuwają żadnych dolegliwości,po prostu jest krwawienie
                                                    i tyle.
                                                    Trzeba być osoba uporzadkowaną,zeby znac te wszystkie daty.W wakacje to nei ma
                                                    problemu,pamiętam w jakiej miejscowości byłam ledwo żywa.Ale tak to czesto mam
                                                    problem zeby sobie przypomnieć.
                                              • bleman To dlaczego wczesniej byla z tym lalusiowatym 20.09.06, 19:10
                                                publicysta(?) ? ;-)
                                            • kocia_noga Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 17:10
                                              bitch.with.a.brain napisała:

                                              > Czytałaś "Polkę" Gretkowskiej? Gretkowska pisze,że nie wierzyła,że jest w
                                              ciąży
                                              > bo miała krwawienie mniej więcej w tym czasie co powina miec okres.
                                              > Zawsze jesli się współżyje jest mozliwość bycia w ciąży.


                                              W kontekście tej pyskówki to nie żaden argument-koreczek napisał,że nie spytał
                                              swojej pacjentki o ostatnią miesiączkę, bo kobiety na wsi popegeerowskiej
                                              takich rzeczy nie wiedzą.
                                              Nie czytałam jeszcze tekstów poniżej, ale mam nadzieje,że dostałaś jakiś miły
                                              wpis od koreczka za poparcie.Może nawet napisał,że nie jestes feministką?
                                              • evita_duarte Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 20.09.06, 22:36
                                                kocia_noga napisała:

                                                > bitch.with.a.brain napisała:
                                                >
                                                > Nie czytałam jeszcze tekstów poniżej, ale mam nadzieje,że dostałaś jakiś miły
                                                > wpis od koreczka za poparcie.Może nawet napisał,że nie jestes feministką?

                                                Kocia jakie wyczucie no no :) W jednym z wczesniejszych watkow trzeczywiscie
                                                napisal cos takiego :)
                                                • bitch.with.a.brain Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 21.09.06, 08:53
                                                  Mnostwo ludzi chce oceniac czy feministka jest feministka,czy jest fałszywą
                                                  feministką, czy moze w ogole nie jest.Nie bedę się tym przejmować.
                                                • kocia_noga Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 21.09.06, 19:12
                                                  evita_duarte napisała:

                                                  >
                                                  > Kocia jakie wyczucie no no :) W jednym z wczesniejszych watkow trzeczywiscie
                                                  > napisal cos takiego :)
                                                  >

                                                  To nie wyczucie, tylko bardzo tego nie lubię.Tokowania w stronę trolli.
                                                  • bitch.with.a.brain Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 21.09.06, 20:32
                                                    co to jest "tokowanie w stronę trolli"?
                                              • bitch.with.a.brain Re: Nawet feministki trzeba uświadamiać seksualni 21.09.06, 08:52
                                                Nuie czytam całej pyskówki bo mnie to nei bardzo interesuje.Odpowiedziałam na
                                                konkretny post.I nie zauważyłam,zeby koreczek mnie specjalnie popierał.Tak mnie
                                                poparł że został tylko ślad po cięciu:)
                                                • koreczek77 Kto to jest "antyfeminista"? 21.09.06, 09:05
                                                  Tak sie składa, że z bitch.with.a.brain częściej sie zgadzam, niż nie zgadzam.
                                                  Ponieważ jestem zdeklarowanym antyfeministą, to albi bitch.with.a.brain nie
                                                  jest feministką, albo ja jestem "feministą nie uświadomionym" ;)))

                                                  P.S. Ciekawym przypadkiem słownej manipulacji jest słowo "antyfeminizm".
                                                  Ja jestem antyfeministą, gdyż nie zgadzam się na bezpodstawne roszczenia
                                                  feministek. A politporawniactwo rozszerza podstępnie znaczenie
                                                  słowa "antyfeminizm" na człowieka, który nie lubi kobiet.

                                                  A ja kobiety uwielbiam, czczę, szanuję, podziwiam i cenię!!!!!!

                                                  Kobiety, lecz nie feministki.
                                                  • bitch.with.a.brain Re: Kto to jest "antyfeminista"? 21.09.06, 09:14
                                                    Człowiek który nie lubi kobiet to mizogin.
                                                    A jesli mnie nie cenisz i nie szanujesz (podziwu i czci nie potrzebuje) to nasze
                                                    rozmowy nie mają sensu.
                                                    Wypadałoby,żebyś pogodził się z faktami: twoje wyobrażenie o feministkach jest
                                                    fałszywe.Ale żeby się od czegoś takiego przyznać trzeba mieć dużo odwagi.
                                                    Ja umie3m powiedzieć,że nie wszyscy wszechpolacy są kretynami, choć zdecydowanie
                                                    nie popieram ich ideologicznie.Ale umiem przyznać,ze są wśród nich porządni
                                                    ludzie.Nie uogólniam tylko dlatego,ze ktoś rzuca na demonstracji kamieniami.
                                                    Więc spróbuj zrozumieć,że twoje wyobrażenia nie zgadzają się z faktami i nie
                                                    twierdź,że tmy gorzej dla faktów:)
            • turbomini Re: nerwowy truchtot? 17.09.06, 17:52
              Wyluzuj z tą wyobraźnią, bo to się zaczyna śmieszne robić. A jeśli naprawdę
              wierzysz w to co mówisz, to sugeruję wizytę u specjalisty.
        • gotlama Re: nerwowy truchtot? 16.09.06, 21:32
          Na gwałcicieli ;)
      • bitch.with.a.brain Re: nerwowy truchtot? 16.09.06, 22:42
        Stosowałaś kiedyś?Mnie przeraża,bo to przecież uderzeniowa dawka hormonów.Musi
        robić niezłą rewolucję w organizmie
        • bleman Dlatego to jest srodek stosowany w ostatecznosci 17.09.06, 01:02
          a nie regularnie ;-)
        • melmire Re: nerwowy truchtot? 17.09.06, 03:05
          J
          • melmire Re: nerwowy truchtot? 17.09.06, 03:07
            Wyslalo mi sie :/
            Ja stosowalam, nawet kilkakrotnie, i zyje, i zadnych strasznych objawow nie
            zaobserwowalam. Podejrzewam ze w konkurencji na burze hormonow postinor
            przegrywa jednak z ciaza :)
      • szariq Re: nerwowy truchtot? 17.09.06, 08:57
        Tę pigułkę KF nosi na zasadzie,jak mnie zgwałcą to sie przyda.
        • kochanica-francuza Re: nerwowy truchtot? 17.09.06, 17:55
          szariq napisał:

          > Tę pigułkę KF nosi na zasadzie,jak mnie zgwałcą to sie przyda.
          Tę pigułkę KF nosi, bo nie może brać normalnych pigułek hormonalnych.
    • chicarica Re: pigułka "po" 19.09.06, 09:30
      Koreczek-sreczek niech se sprawdzi jakie dawki jakiego hormonu zawiera Postinor,
      a jaki produkowany są przez organizm kobiety w czasie ciąży i jaki hormon podaje
      się kobietom na podtrzymanie wczesnej ciąży.
      O Postinorze mówi się (tak podaje producent) że zapobiega także zagnieżdżeniu
      się zarodka w macicy. Tymczasem istnieją badania, które pokazują coś dokładnie
      odwrotnego - hormon ten, owszem, zablokuje owulację jeśli do niej jeszcze nie
      doszło, i w takim przypadku Postinor jest skuteczny. Natomiast jeśli do owulacji
      i powstania zarodka już doszło, to Postinor wręcz ułatwi zagnieżdżenie zarodka i
      podtrzyma ciążę, bo zawiera progesteron, w naturalny sposób produkowany przez
      organizm w pierwszym trymestrze ciąży. Oczywiście producent nie będzie się
      chwalił takimi danymi, bo sprzedaż by mu spadła, ale proponuję poszukać opinii
      dobrego ginekologa-endokrynologa, powie to samo.
      Na moje oko koreczek to nie jest żaden ginekolog, tylko jakiś troll prolajfowy.
      • koreczek77 kolejna dyletantka rozstawia mnie po kątach... 19.09.06, 10:50
        > Koreczek-sreczek niech se sprawdzi jakie dawki jakiego hormonu zawiera
        Postinor

        Służę - 0,75 mg lewonorgestrelu ma 1 tabletka.

        > jaki hormon podaje
        > się kobietom na podtrzymanie wczesnej ciąży.

        Choćby:
        Pochodne estrenu np. allyestrenol.
        Progesteron i pochodne np. hydroksyprogesteron

        A stosuje się na podtrzymanie ciąży levonorgestrel, który zawiera Postinor
        Duo?????
        Niiiiieeeeeeeeeeee, hehehe

        > Postinor wręcz ułatwi zagnieżdżenie zarodka i
        > podtrzyma ciążę, bo zawiera progesteron, w naturalny sposób produkowany przez
        > organizm w pierwszym trymestrze ciąży.

        Zawiera nie progesteron, szanowna dyletantko, lecz lewonorgestrel. I nie
        podtrzyma, lecz zaburzy. levonorgestrel jest składnikiem wielu medykamentów -
        ale wyłącznie antykoncepcyjnych, hehehehe

        O działaniu duzych dawek levonorgestrelu jest napisane w każdej porządnej
        farmakopei, poczytaj, dokształć się, a jak zrozumiesz - przeproś.

        A jak dla ciebie każdy steryd jest taki sam - to stosuj "antykoncepcję" przy
        pomocy hydroksykortyzonu.
        A nuż pomoże?????
        hehehehehehehe

        • chicarica Re: kolejna dyletantka rozstawia mnie po kątach.. 19.09.06, 11:19
          Jakbyś był faktycznie ginekologiem, to byś wiedział, że kobietom w ciąży nie
          podaje się PROGESTERONU, którą to nazwą określa się jedynie hormon produkowany w
          organizmie ludzkim. W lekach podaje się PROGESTAGENY, syntetyczne odpowiedniki
          progesteronu (dobrze mnie poprawiłeś, powinnam była napisać "syntetyczne
          odpowiedniki progesteronu" a nie progesteron), jednym z nich jest
          lewonorgestrel, zawiera go większość nowoczesnych tabletek antykoncepcyjnych,
          także i Postinor. W Duphastonie, leku stosowanym na podtrzymanie ciąży, jest
          także progestagen, w tej chwili nazwy nie pamiętam.
          Czytałam jakiś czas temu o badaniach, które wskazywały że lewonorgestrel też
          będzie mieć działanie podtrzymujące ciążę. Natomiast co do tego jak jest
          stosowany - owszem, w środkach antykoncepcyjnych, bo hamuje owulację.
          • koreczek77 dyletantka dalej chce uczyć fachowca, hehehehehehe 20.09.06, 05:47
            > Jakbyś był faktycznie ginekologiem, to byś wiedział, że kobietom w ciąży nie
            > podaje się PROGESTERONU

            Naprawdę?
            To zajrzyj do ulotki przylekowej np. leku o nazwie "Progesteronum" zawierającym
            właśnie PROGESTERON produkcji Jelfy, a tam dowiesz się, że jednym ze wskazań
            jest poronienie nawykowe lub zagrażające. Nawet podają dawkowanie, cytuję (za
            Indeksem Leków Medycyny Praktycznej, rok 2005, strona 502:

            "poronienie zagrażające: 300-400 mg/dobę w 3-4 dawkach podzielonych"

            A dla leczenia ambulatoryjnego (progesteron np. w postaci tabletek
            dopochwowych "Luteina" firmy Adamed)

            "dopochwowo 100-300 mg/d w 2 dawkach podzielonych".


            > Czytałam jakiś czas temu o badaniach, które wskazywały że lewonorgestrel też
            > będzie mieć działanie podtrzymujące ciążę. Natomiast co do tego jak jest
            > stosowany - owszem, w środkach antykoncepcyjnych, bo hamuje owulację.

            Lewonorgestrel ma na całym świecie kategorię X - zakaz stosowania w ciąży.
            Lekarz, który świadomy ciąży podał by ciężarnej lewonorgestrel - ma na karku
            sąd lekarski w Izbie lekarskiej, a nawet prokuratora w przypadku pogorszenia
            stanu zdrowia pacjentki lub płodu. Zresztą zacytuję ci opis lewonorgestrelu z
            wyżej podanego Indeksu Leków, strony 371-372 (moje uwagi w nawiasach):

            "D-norgestrel, lewoskrętny stereoizomer norgestrelu wykazujący działanie
            podobne do progesteronu, ale bardziej wybiórcze (rozumiesz ty znaczenie
            słowa "wybiórcze?) Poprzez wpływ na endometrium tworzy barierę dla migracji
            plemników w drogach rodnych. Wykazuje działanie przeciwestrogenne. Stosowany
            jako antykoncepcja postkoitalna blokuje zagnieżdżenie blastocysty (...)
            Przeciwwskazania: ciąża (...) C: kategoria X. Nie stosować w ciąży i okresie
            karmienia piersią".

            Koniec, kropka, przestań się ośmieszać dalej. Przypominasz przedszkolaka z
            zerówki, który własnie poznał literki i chce uczyć pisania Bralczyka lub
            Miodka.





      • kocia_noga Re: pigułka "po" 19.09.06, 11:22
        chicarica napisała:

        > Na moje oko koreczek to nie jest żaden ginekolog, tylko jakiś troll
        prolajfowy.
        >


        Tak samo na moje.Od napisania przez T_a merytorycznych pokrzykiwał, odgrażał
        się itp.Dwa dni zabrało mu skonsultowanie się z jakimś chazanowcem,żeby dać
        odpowiedź.
        Poza tym agresywność dość typowa dla kłamców.
        Przy tym poziom nienawiści do ludzi jak u prolajfowców.
        Tu się, pomimo interwencji Evity zadomowił, bo łatwo mu ubliżać i wyładowywać
        emocje udając dyskusję.
        Myślę,że wylali go z jakichś studiów, ale raczej nie z medycyny.
        • koreczek77 Feministyczne dwie doby, hehehehe 20.09.06, 05:51
          > Dwa dni zabrało mu skonsultowanie się z jakimś chazanowcem,żeby dać
          > odpowiedź.

          Hehehehehe, zobacz sama te "dwa dni":


          • Re: pigułka "po" - chicarica 19.09.06, 09:30
          • kolejna dyletantka rozstawia mnie po kątach... - koreczek77 19.09.06, 10:50


          Po mojemu to godzina od wpisu do wpisu, ale na twojej planecie godzina to dwa
          dni, hehehehehehehehe
          • kocia_noga Re: Feministyczne dwie doby, hehehehe 23.09.06, 19:56
            koreczek77 napisał:

            > > Dwa dni zabrało mu skonsultowanie się z jakimś chazanowcem,żeby dać
            > > odpowiedź.
            >
            > Hehehehehe, zobacz sama te "dwa dni":
            >
            >
            > • Re: pigułka "po" - chicarica 19.09.06, 09:30
            > • kolejna dyletantka rozstawia mnie po kątach... - koreczek77 19.09.06,
            > 10:50
            >
            >
            > Po mojemu to godzina od wpisu do wpisu, ale na twojej planecie godzina to dwa
            > dni, hehehehehehehehe




            Masz tupet, co niektórzy biorą za przejaw inteligencji.Przyłapany na marnym
            argumencie w mig wymyslasz wykręt, równie marny.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48692920&a=48743779
      • kochanica-francuza Re: pigułka "po" 19.09.06, 18:27

        > O Postinorze mówi się (tak podaje producent) że zapobiega także zagnieżdżeniu

        > dobrego ginekologa-endokrynologa, powie to samo.


        O żesz jaja! spytam ginki!

        > Na moje oko koreczek to nie jest żaden ginekolog

        On nie jest ginekolog na niczyje oko...
        • misiu-1 Re: pigułka "po" 19.09.06, 18:43
          Skoro jesteście takie pewne, to dlaczego nie spróbujecie wyciągnąć ręki po te
          5tys. zł? "Car schyli się po kopiejkę, a po rubla nawet przyklęknie". :-)
          • zdanka1 Re: pigułka "po" 19.09.06, 19:28
            Przeciez tych 5 tys to on sie domaga, a nei chce dać :)))
          • k.kasia1 Re: pigułka "po" 19.09.06, 23:34
            tiaaa, w którymś wątku zadałam mu pytanie, w jaki sposób wyobraża sobie
            konfrontację :)) bo jak wymyśli to tak żebym ja nie musiała pierwsza podawać
            swoich prawdziwych danych, żeby potem mnie jakiś psychopata nie molestował, to
            ja chętnie po te 5 koła sięgne ;))
            ale odpowiedzi nie dostałam :(((
            • kochanica-francuza o co chodzi z 5 kołami, dziewczyny? 19.09.06, 23:43
              mam zwyczaj pomijać "bezcenne" wypowiedzi korka
              • k.kasia1 Re: o co chodzi z 5 kołami, dziewczyny? 20.09.06, 00:20
                Chodzi o to (tak mi się wydaje, jeśli się mylę proszę poprawic) , ze korek chce
                (??) sie założyć o 5 koła, że jest tym za kogo się podaje. Czyli ze my
                twierdzimy, ze to troll, on twierdzi, ze jest fantastycznym super-gosciem,
                wysokim, postawnym, super-inteligentnym, bogatym, ustosunkowanym lekarzem
                ginekologiem (??), maż zarąbistą żonę, która jest w pełni zadowolona z siedzenia
                w domu i opieki nad przychówkiem, ponieważ ma samca alfa.
                I teraz korczyszcze mówi - załóżcie się o 5 kafli, ze jestem tym za kogo się podaję.
                A ja cały czas kombinuję jak on sobie to wyobrażą :))
                Bo je się chętnie założę!! Tylko jak zweryfikujemy te rewelacje??
                Bo co?? On poda "swoje" dane tak ot sobie?? Np. nazwisko, adres, szpital, w
                którym pracuje??
                No jak??
                • kochanica-francuza Re: o co chodzi z 5 kołami, dziewczyny? 20.09.06, 00:25
                  k.kasia1 napisała:

                  > Chodzi o to (tak mi się wydaje, jeśli się mylę proszę poprawic) , ze korek chce
                  > (??) sie założyć o 5 koła, że jest tym za kogo się podaje.

                  Hehe.

                  MNie oznajmił, że wpłaci mi 5 koła, jak wygram Dyktando. Oj szasta korczyszcze
                  pieniędzmi, szasta... To dowodzi, że dysponuje biedaczek zapewne - kieszonkowym...
                  • k.kasia1 Re: o co chodzi z 5 kołami, dziewczyny? 20.09.06, 00:30
                    kochanica-francuza napisała:


                    > Hehe.
                    >
                    > MNie oznajmił, że wpłaci mi 5 koła, jak wygram Dyktando. Oj szasta korczyszcze
                    > pieniędzmi, szasta... To dowodzi, że dysponuje biedaczek zapewne - kieszonkowym
                    > ...

                    Noo, nie zdziwiłoby mnie to szczególnie :))
                    A za Dyktando trzymam kciuki. Bo to wiesz, prestiż i... 5 koła od korczyszcza ;))
                • koreczek77 Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 06:12
                  > my
                  > twierdzimy, ze to troll, on twierdzi, ze jest fantastycznym super-gosciem,
                  > wysokim, postawnym, super-inteligentnym, bogatym, ustosunkowanym lekarzem
                  > ginekologiem (??), maż zarąbistą żonę, która jest w pełni zadowolona z
                  > siedzenia
                  > w domu i opieki nad przychówkiem, ponieważ ma samca alfa.

                  Wzrost, postawność, bogactwo, ustosunkowanie, "zarąbistość" żony to są rzeczy
                  względne. Za to bezwzględnie weryfikowalne jest to, czy jestem lekarzem, czy
                  nie. Z pewnością lekarzem jest ktoś, kto posiada dyplom ukończenia wyższych
                  studiów medycznych na wydziale lekarskim oraz prawo wykonywania zawodu lekarza.

                  Zatem proponuję - spotykam się z jedną ze stałych forumowiczek (proponowałem
                  to "totalnej_apokalispie", ale stchórzyła) w wybranym przez nią miejscu.
                  Okazuję te dwa dokumenty, a ona mi wręcza 5 tys. zł. Jak nie okażę - ja wręczam
                  5 tys. zł. Na życzenie można ich autentyczność potwierdzić w dowolnej Okręgowej
                  Izbie Lekarskiej.
                  Proste?

                  A teraz czekam na wykręty i usprawiedliwianie własnego tchórzostwa - bo obrażać
                  innych łatwo, lecz wyskoczyć z 5 tys, trudniej, gdy oszczerstwo wyjdzie na
                  jaw...
                  • k.kasia1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 09:46
                    Totalna widocznie nie może, ale ja sie zgłaszam :)))
                    gdzie i kiedy ???
                    PS Przyprowadzę znajomego lekarza, OK
                    Podaj tylko jeszcze stopień specjalizacji, bo rozumiem, ze specjalizacja to
                    ginekologia?? zdebym mogła poprosić odpowiednia osobe o towarzyszenie mi:))))
                    • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 10:22
                      Wszystkie zasady zakładu podałem tu:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48692920&a=48908442
                      Dalsze rozszerzanie warunków mnie nie interesuje.

                      > gdzie i kiedy ???

                      Gdzie - gdzie chcesz.
                      Kiedy - do ustalenia. Do miesiąca od terminu, w którym wyrazisz zgodę na zakład.

                      Zgadzasz się na wypłacenie mi 5 tys. zł, gdy przedstawię te dwa dokumenty?
                      Posiadasz taką kwotę w gotówce?
                      Bo ja mam.

                      • k.kasia1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 10:36
                        czyli twchórzysz???
                        ponieważ jeśli mam ci wypłacić 5 koła (na marginesie mam w gotówce, a nawet w
                        walucie) muszę mieć PEWNOŚĆ , że jesteś tym, za kogo się podajesz.
                        Dyoplomy można kupic, pieczątki i zaświadczenia sfałszować. Jesli jesteś
                        lekarzem ginekologie, podasz mi jaki masz stopień specjalizacji, a ja przyjde z
                        kolegą o takim samym stopniu, który z tobą porozmawia jak kolega po fachu z
                        kolegą po fachu i powie mi co ten twój świstek jest wart.
                        Przy okazji poprosiłabym róznież o nazwę i adres szpitala w którym praktykujesz
                        celem sprawdzenia twojej tozsamości. nastepnie spotkamy sie face-to-face i
                        zobaczę, czy masz gabaryty, do których się na forum przyznajesz.
                        jeśli wszystko bedzie sie zgadzało - dostajesz ode mnie 5 kafli i publiczne
                        przeprosiny na FF.
                        To nie jest rozszerzenie warunków tylko środki podjęte przeze mnie celem
                        uniknięcia oszustwa, co, sam przyznasz, jest bardzo mozliwe, ponieważ w sieci
                        możesz być kim chcesz :)) ja na ten przykład mogę być pryszczatym nastolatkiem,
                        który uprawia samogwałt czytając twoje posty i wyobraząjąc sobie ciebie takiego
                        zarąbistego i madrego ;)))
                        • totalna_apokalipsa Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 10:41
                          Albo tego szpitala, w ktorym bil nastolatka na nocnym dyzurze, bo zaraz ci
                          napisze, ze ma prywatną praktykę . Niestety, zeby wykonywać zawód trzeba
                          przejsc kilka lat stazu szpitalnego , a po tym zawsze zostają dokumnety.
                        • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 10:49
                          Już pisałem - warunki zakładu przedstawiłem, przyprowadzaj sobie kogo chcesz -
                          ale nie zgodzę się na szukanie wykrętu od płacenia w postaci uzależnienia
                          wypłaty przegranej od wyników jakiejś rozmowy.

                          > Dyoplomy można kupic, pieczątki i zaświadczenia sfałszować

                          Dlatego proponowałem weryfikację w Izbie Lekarskiej. Mają tam spisy wszystkich
                          lekarzy oraz potwierdzą (lub nie) autentyczność dokumentów.

                          I chyba żartujesz, że podam ci swoje miejsce pracy. Nie pozwolę na możliwość
                          szargania mojego dobrego imienia wobec pacjentów, wiem, do czego niektóre osoby
                          są zdolne...

                          Krótko, na temat - wchodzisz, czy tchórzliwie szukasz wykrętów?
                          • totalna_apokalipsa Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 11:02
                            pisałem - warunki zakładu przedstawiłem, przyprowadzaj sobie kogo chcesz -
                            > ale nie zgodzę się na szukanie wykrętu od płacenia w postaci uzależnienia
                            > wypłaty przegranej od wyników jakiejś rozmowy.


                            no własnie ty stchórzyłeś na całym froncie w tym momencie, bo wyraznie dałeś
                            do zrozumienie, z enei interesuje cie nawet najkrótsza rozmowa z kolega po
                            fachu - cos co dla kazdego zwykłego stazysty nei jest problemem, dla ciebie
                            ejst ogromnym problememe. Widać, kto tchórzy.
                            • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 11:20
                              Przestań pisać głupoty.

                              Nie zgodzę się na sytuację, gdy jakiś stronniczy typek powie - dokumenty w
                              porządku, ale nie wiedział, co w 1983 roku na zjeździe w Caracas powiedział
                              profesor Leon Brzęczyszkiewicz o metodach leczenia przez szamanów sarkoidozy
                              wśród Czukczów - no to nie jest lekarzem.
                              Zakład może być wyłącznie o rzeczy jednoznaczne - coś jest, albo nie ma.

                              Zresztą ty się nie wtrącaj, bo proponowałem ci 2 zakłady - i stchórzyłaś.
                              • totalna_apokalipsa Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 11:49
                                Nie wtrącac sie, to mozesz nakazywać swojej zonce " koreczkuniu ciemny
                                głupuniu, hihi". To ty piszesz głupoty, co wiecej jak ci napisalam o co
                                proponowałes zakład, czyli o prawa autorskie progrmau komputerowego i podałam
                                link, to nagle przestałeś w ogóle na ten temat pisać. Widać jaki z ciebie
                                krętacz - postawić pod scianą,to wyłazi tchórz, a sam o tchórzostwie
                                pokrzykuje - krzycz głosńeij, moze swój strach zakrzyczysz .

                                Po pierwsze - dalczego "typek" ma byc stronniczy?
                                Oczywiscie jakby "typek" był twoim znajomkiem to byłby neutralny i obiektywny
                                jak Jezus chrystus na sadzie ostatecznym?

                                Po drugie to ciekawe , z e od razu ma zadawać stonnicze pytania o szamanów,
                                skoro jest ginekologiem. a jak ty pzredstawisz papiery lekarza, a bedziesz
                                opowiadal dyrdymały , to będzie uczciwie, tak? Bo nikt nei ma parwa
                                zwerifikowac twojej wiedzy. Ty sie po prostu boisz jak nei wiem co, widać kto
                                tu jest tchórzem - cała twoja reakcja w tym watku to panika . No i już wszystko
                                wiadomo, jak "lekarz" nie chce rozmawiać z "lekarzem" swojeje specjalności , to
                                ma widać sporo do ukrycia...Poza tym dziwne jest, ze tak wstydzisz sie tego, ze
                                piszesz na tym foryum i rzekomo wszyscy maja ci robiźć problemy w pracy, a
                                informowałes już , ze pracujesz w prywatnym gabinecie ginekologicznym na własny
                                rachunek...

                                • marcypanna Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 11:54
                                  totalna_apokalipsa napisała:

                                  > piszesz na tym foryum i rzekomo wszyscy maja ci robiźć problemy w pracy, a
                                  > informowałes już , ze pracujesz w prywatnym gabinecie ginekologicznym na
                                  własny
                                  >
                                  > rachunek...



                                  No własnie. Jak to z tobą jest Korky, bo kiedy.ś pisałes, że pracujesz na
                                  własny rachunek, wykonujesz "wolny zawód". Lekarz w państwowym szpitalu to ma
                                  być wolny zawód?
                                  >
                                • koreczek77 [...] 20.09.06, 12:59
                                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                                  • totalna_apokalipsa Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 13:11
                                    > Albo przestań pomawiać. Myślałaś, że za friko dam ci moje dane, zebyś mogła
                                    mi
                                    > robić koło pióra?

                                    a ciekawe dlaczego to ja mam ci robic koło pióra? Co tak sie wstydzisz tego ,
                                    co wypisujesz na tym forum,, swoich licznych bytów wirtyalnych, ze proponujesz
                                    wyłudzenie? Tzn. sprzedaż tego co jest jawne i na produkcie zawarte ------->
                                    copyright - prawa autorskie za 5 tys? Chcesz mi sprzedac jawna zrecz? Dobre
                                    sobie!!! no widać własnei, kto tu tchórzy do bólu - to sie nawywa wyłudzenie ---
                                    --> skoro nei ukradłeś programu, to masz imie inazwisko - skoro chcesz je
                                    podać za 5 tysiecy , a jest jawne na programie - to kręcisz na bogato.Kretacz


                                    Myslisz, ze im bardziej wyzywasz mnie od idiottki, kretynki, Downa itp - tym
                                    bardziej jest an twoim ? Nie dajesz dowody, ze nei wiesz, co masz robic, bo
                                    boisz się konfrontacji z komkolwiek z twojego zawodu, boisz sie konftontacji
                                    twojego zycia wirtualnego i realnego (ciekawe dlaczego wsztyscy nagle maja ci
                                    robić koło pióra i zajmować sie oczernaineim cię w pracy - no chyba, z etwoja
                                    parca daleko odbiega od opisywanej, ale to nei bedzie oczernianie, a prawda -
                                    skoro jesteś ginekologiem, a boisz sie rozmawiac z innym ginekologiem , bo moze
                                    sie okazać, ze nei masz wiedzy zawodowej , to trzeba być idiota, zeby uwierzyć,
                                    ze nei zgadzasz sie an to z powody kruczków zawodowych o leczeniu jakiegoś
                                    plemienai - ty w ogóle nie chcesz konfrontacji wąłsnej wiedzy ogólnej z
                                    zakresu ginekologii z innym lekarzem . Wniosek jst prosty - nei masz czego
                                    konfrontować i tchórzysz, robiąc wszystko, zeby tchórzostwo przypisac innym .
                                    • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 13:46
                                      Rżniesz głupa, czy sama jesteś?
                                      Sprawa prosta - treść (formułę) programu ci podałem. Możesz teraz sprawdzić,
                                      czyj jest. Udowodnisza, że nie mój - wpłacam ci 5 tys. Nie udowodnisz - płacisz
                                      ty.
                                      Ale ty nie chcesz - tchórzliwie szukasz wykrętów.

                                      Dalej - mogę rozmawiać z kim chcesz - ale chyba masz mnie za idiotę, że zgodzę
                                      się by wynik zakładu był uzależniony od opinii jakiegoś koleżki!!!

                                      Na tej zasadzie ja mogę się z tobą założyć, że nie jesteś kobietą -
                                      przyprowadzam kolegę - ginekologa, który bierze cię na "samolot", stwierdza
                                      (niezgodnie z prawdą) - apokalipsa to jest facet - i co, płacisz mi 5 tysięcy,
                                      bo przegrałaś zakład?

                                      • totalna_apokalipsa Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 13:57
                                        Jedyna osoba, która tu szuka wykrętów jesteś ty. Twierdzisz, z ejestes autorem
                                        programu, który mam sobie " iśc i kupic i sprawdzić , hehe" (post sprzed kilku
                                        dni). Ja idę i widze , ze Autorem jest Zenon Ciepelucha. Nie widziałam Zenona
                                        Ciepieluchy na oczy, a ty robisz sobie dowód na Zenona Ciepieluche, tak i mi go
                                        pokazujesz , a ja daje ci 5 tys, tak?

                                        I tu własnie widać jak ty myslisz. Skoro jesteś autorem programu, to chyba
                                        wiesz jak się nazywasz i czy masz te prawa autorskie - dlaczego ja mam to
                                        sprawdzać , skoro TY jesteś autorem. Skoro podrobisz dowodzik na Zenona
                                        Ciepeluchę to znaczy, ze ejsteś autorm. Umowa, człwoeiczku , umowa -
                                        weryfikowalna w urzędzie - to sa prawa autorskie - ty masz jej odpis. Nie
                                        masz - nei ejsteś autorem, albo sprzedaleś to komuć . Pomniał ?
                                        • k.kasia1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 14:19
                                          Autorem jest Zenon Ciepelucha.

                                          Aha, czyli jasna sprawa!! Korek, ktory twierdzi, ze jest autorem programu
                                          nazywa sie Zenon Cieplucha. teraz tylko wystarczy sprawdzic w Izbie Lekarskiej,
                                          czy rzeczony jest zarejestrowany jako lekarz i juz!!
                                        • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 15:35
                                          Nie wiem który raz już piszę - program nie jest nigdzie rejestrowany, bo ja,
                                          jego autor nie rejestrowałem go. Nie musiałem.
                                          A ty kolejny raz żądasz pokazania rejestracji.
                                          Rozumiesz ty polską mowę?
                                          • totalna_apokalipsa Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 18:39
                                            O kolejne nowości:)))) A dlaczego go nei rejestrowales i kazesz ni go szukać
                                            imiennie > ? To czego mam szukać skoro program nei ejst podpisany? czegos co w
                                            ogóle nie jest twoim programem, bo nei masz nic absolutnie na poparcie tezy, ze
                                            to twój program? No słucham co amsz? Słowo? Załosny jesteś ..autor programu,
                                            który nei ma do neigo prawa autorskich a program jest używany w
                                            Stanach...

                                            własnie widze jak to jest z twoim zdrowiem i nei chodzi mi o zdrowie
                                            somatyczne...
                          • marcypanna Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 11:09
                            Przecież to ty szukasz wykrętów a nie ona...
                            Zresztą stchórzyłeś takze i przed konfrontacją zaproponowaną przeze mnie, juz
                            zapomniałeś?
                            Tym razem tez najwyraźniej boisz się że ktoś może sprawdzić twoją faktyczną
                            wiedzę, a nie nic niewarty papierek - bo sprawdzenie uprawnień w Izbie
                            Lekarskiej nie jest żadną gwarancją, skoro nie ma dowodu, że ty to ty. Tylko
                            sprawdzian wiedzy takim gwarantem jest, a tego ty unikasz konsekwentnie.
                            Jak dla mnie sprawa jest jasna: boisz się konfrontacji z innymi lekarzami, bo
                            wiesz że łatwo zostaniesz zdemaskowany. I tyle.
                            • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 11:28
                              > Tym razem tez najwyraźniej boisz się że ktoś może sprawdzić twoją faktyczną
                              > wiedzę, a nie nic niewarty papierek - bo sprawdzenie uprawnień w Izbie
                              > Lekarskiej nie jest żadną gwarancją, skoro nie ma dowodu, że ty to ty.

                              W prawie wykonywania zawodu oraz w dyplomie jest zdjęcie, więc nie szukaj
                              wykrętów.
                              A ten "egzamin" może okazać się kpiną - np. jeden z profesorków zostawił na
                              drugi rok studenta, który nie widział czegoś, co nie było dostępne nigdzie
                              więcej, poza skryptem profesorka sprzed 20 lat leżącym gdzieś z zakurzonym
                              kącie biblioteki.
                              jak kogoś chce się uwalić - zawsze znajdzie się pytanie, na które nie będzie w
                              stanie odpowiedzieć.
                              I tak samo ja mogę temu "znajomemu lekarzowi" zadać pytania, na które nie bęzie
                              w stanie odpowiedzieć - i stwierdzić, że on lekarzem nie jest, hehehe
                              Taki "egzamin" to jedynie prymitywna próba wykpienia się od płacenia przegranej.

                              Nie szukaj wykrętów, jak nie stajesz do zakładu - to się nie wtrącaj.
                              • marcypanna Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 11:51
                                koreczek77 napisał:

                                >
                                > W prawie wykonywania zawodu oraz w dyplomie jest zdjęcie, więc nie szukaj
                                > wykrętów.



                                Tak, zdjęcie sprzed kilkunastu lat więc zawsze mozna powiedzieć, że ludzie się
                                zmieniają.


                                > A ten "egzamin" może okazać się kpiną - np. jeden z profesorków zostawił na
                                > drugi rok studenta, który nie widział czegoś, co nie było dostępne nigdzie
                                > więcej, poza skryptem profesorka sprzed 20 lat leżącym gdzieś z zakurzonym
                                > kącie biblioteki.
                                > jak kogoś chce się uwalić - zawsze znajdzie się pytanie, na które nie będzie
                                w
                                > stanie odpowiedzieć.
                                > I tak samo ja mogę temu "znajomemu lekarzowi" zadać pytania, na które nie
                                bęzie
                                >
                                > w stanie odpowiedzieć - i stwierdzić, że on lekarzem nie jest, hehehe
                                > Taki "egzamin" to jedynie prymitywna próba wykpienia się od płacenia
                                przegranej


                                Tak, z twojej strony;) Bo przeciez nikt nie broni ci zadawać pytań także i
                                tamtemu lekarzowi. Dla osoby obserwującej sam przebieg takiej rozmowy będzie
                                oczywistą wskazówką na temat twojej kompetencji. Bardzo łatwo jest odróżnić
                                rozmowę fachowca z fachowcem od rozmowy fachowca z przebierańcem. Ja to wiem,
                                Kasia to wie, i ty jak sądzę też to wiesz. Dlatego tchórzysz, tak samo jak
                                stchórzyleś na moją propozycje.

                                • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 13:06
                                  > Tak, zdjęcie sprzed kilkunastu lat więc zawsze mozna powiedzieć, że ludzie
                                  się
                                  > zmieniają.

                                  Przeciez jest propozycja potwierdzenia autentyczności w Izbie Lekarskiej.
                                  Szukasz wykrętów dalej?

                                  Bo przeciez nikt nie broni ci zadawać pytań także i
                                  > tamtemu lekarzowi. Dla osoby obserwującej sam przebieg takiej rozmowy będzie
                                  > oczywistą wskazówką na temat twojej kompetencji. Bardzo łatwo jest odróżnić
                                  > rozmowę fachowca z fachowcem od rozmowy fachowca z przebierańcem

                                  Jajca sobie robisz?
                                  A kto będzie oceniał taką rozmowę?
                                  Kolezanka feministka, czy koleżka,m z którym się podzielisz kasą z wygranej?
                                  Nie szukaj wykrętów - lekarz - to ten, kto posiada prawo wykonywania zawodu i
                                  dyplom, a nie ten, kto zda "egzamin" u koleżki feministki.
                                  • k.kasia1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 13:12
                                    Koleś, ty w ogóle nie kumasz bazy, co?? Ktoś ma ci wierzyć na słowo honoru??
                                    Moze na słowo skauta?? A poza tym, skoro mój kolega byłby lekarzem ( a propos,
                                    nadal nie podałeś stopnia secjalizacji!!) oczywiście miałby przy sobie stosowne
                                    dokumenty, to przeciez w czym problem? Jeśli miałbyś ochotę sprawdzic moje
                                    kwalifikacje w dziedzinie filologii, proszę uprzejmie!! Nie przeraza mnie
                                    konfrontacja z koeżanką bądź kolegą po fachu. No, ale ja faktycznie mam dyplom i
                                    od 4 lat pracuje w swoim zawodzie :))
                                    • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 21.09.06, 08:41
                                      > Jeśli miałbyś ochotę sprawdzic moje
                                      > kwalifikacje w dziedzinie filologii, proszę uprzejmie!! Nie przeraza mnie
                                      > konfrontacja z koeżanką bądź kolegą po fachu. No, ale ja faktycznie mam
                                      > dyplom i
                                      > od 4 lat pracuje w swoim zawodzie :))


                                      Zatem ja twierdzę, że nie jesteś filolożką, na sprawdzenie zgadzam się.
                                      przyprowadzam kolegę - filologa, który zada ci 3 pytania. Nie odpowiesz
                                      prawidłowo choćby na jedno - przegrywasz i wpłacasz mi 5 tys. zł.
                                      Odpowiesz na wszystkie prawidłowo - ja ci wpłacam.
                                      Wchodzisz?

                                      P.S. Hehehehe, oczywiscie z kolegą podzielę się kasą ;)
                                      • k.kasia1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 21.09.06, 09:12
                                        Oczywiście, ze wchodzę!! moja spcjalność to iberystyka, konkretnie La comedia
                                        del Siglo de Oro, Calderon de la Barca. Czekam na ciebie z kolegą w poniedziałek :))
                                        Wchodzisz??
                                        • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 25.09.06, 06:28
                                          > Czekam na ciebie z kolegą w poniedziałek :))
                                          > Wchodzisz??

                                          Lo siento mucho, pero muszę najpierw znaleźć kolegę i przygotować zestaw
                                          pytań ;)
                                  • marcypanna Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 13:21
                                    koreczek77 napisał:

                                    >
                                    > Przeciez jest propozycja potwierdzenia autentyczności w Izbie Lekarskiej.


                                    Niby jak? Urzędnik ma oceniać czy osoba ze zdjęcia to ta sama która przed nim
                                    stoi, a niby na jakiej podstawie on ma to ocenić? Bredzisz, Korky bredzisz i
                                    wymigujesz sie. W Izbie mozna jedynie zweryfikować czy dyplon jest prawdziwy,
                                    nie mozna natomiast sprawdzić czy jest ukradziony lub pożyczony od znajomego
                                    lekarza, choćby trochę podobnego z wyglądu.
                                    Najlepszy sposób weryfikacji to sprawdzenie twojej wiedzy fachowej a ty się
                                    tego boisz.
                                    Jest też inny sposób: podajesz Kasi namiary na twój szpital, ona idzie do
                                    lekarza którym ponoc jesteś i przedstawia się. Ale na to ty też się zgodzić nie
                                    chcesz podając bzdurne wyjasnienia (bzdurne, bo jeśli pokazałbyś dyplom to
                                    Kasia też mogłaby cię znależć w szpitalu i narobic ci koło pióra, gdyby o to
                                    jej chodziło)


                                    > Szukasz wykrętów dalej?


                                    Oj szukasz szukasz... ale coraz trudniej ci to przychodzi:))


                                    • k.kasia1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 13:24
                                      marcypanna napisała:

                                      > Najlepszy sposób weryfikacji to sprawdzenie twojej wiedzy fachowej a ty się
                                      > tego boisz.
                                      > Jest też inny sposób: podajesz Kasi namiary na twój szpital, ona idzie do
                                      > lekarza którym ponoc jesteś i przedstawia się. Ale na to ty też się zgodzić nie
                                      >
                                      > chcesz podając bzdurne wyjasnienia (bzdurne, bo jeśli pokazałbyś dyplom to
                                      > Kasia też mogłaby cię znależć w szpitalu i narobic ci koło pióra, gdyby o to
                                      > jej chodziło)
                                      >
                                      >
                                      > > Szukasz wykrętów dalej?
                                      >
                                      >
                                      > Oj szukasz szukasz... ale coraz trudniej ci to przychodzi:))
                                      >
                                      >

                                      OTÓŻ TO!
                                      Jestem gotowa w najbliższy poniedziałek pojechać do szpitala gdzie pracuje
                                      rzekomo Korki, na koszt własny i z 5 tysiącami w ręku.
                                      Tylko proszę o nazwe szpitala, nazwisko korkiego oraz jego specjalizację!!!
                                    • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 21.09.06, 08:47
                                      > W Izbie mozna jedynie zweryfikować czy dyplon jest prawdziwy,
                                      nie mozna natomiast sprawdzić czy jest ukradziony lub pożyczony od znajomego

                                      Mozna potwierdzić innymi dokumentami, z tym samym zdjęciem.
                                      Prawo jazdy, dowód osobisty, paszport itp. itd.
                                      Nie szukaj wykrętów...

                                      > Jest też inny sposób: podajesz Kasi namiary na twój szpital, ona idzie do
                                      > lekarza którym ponoc jesteś i przedstawia się. Ale na to ty też się zgodzić
                                      nie chcesz

                                      A nie chcę - bo po pierwsze w szpitalu już nie pracuję - co wielokrotnie
                                      podkreślałem.
                                      Za to zgadzam się na pojechanie do szpitala, w którym potwierdzą moją tożsamość.

                                      Zatem masz dokumenty, potwierdzone innymi dokumentami, potwierdzenie lekarzy -
                                      jakich jeszcze wykrętów poszukasz?
                          • k.kasia1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 11:38
                            Jeśli podasz mi swoje imię i nazwisko, a w Izbie lekarskiej widniejesz jako
                            lekarz z prawem do wykonywania zawodu, to będzie bardzo łatwo namierzyć w jakim
                            szpitalu praktykujesz ... jeśli praktykujesz!
                            I chyba kpisz, jeśli sądzisz, że dam ci kasę polegając jedynie na twoim słowie
                            honoru!!
                            Nie ja sie wykrecam, tylko ty.
                            • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 13:11
                              > I chyba kpisz, jeśli sądzisz, że dam ci kasę polegając jedynie na twoim słowie
                              > honoru!!

                              O czym ty piszesz?
                              Nie słowie honoru, tylko zobaczysz 2 dokumenty. A ja kasę.
                              Imię i nazwisko zobaczysz na dokumentach.

                              Wykręcasz się, czy zakładasz?
                              • totalna_apokalipsa Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 13:12
                                mogę ci pokazać dokument, ze jestem prezydentem Polski. Wchodzisz czy
                                tchórzysz . Przecież zobaczysz na własne oczy!
                                • misiu-1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 14:19
                                  A ja widzę tylko nieudolne wykręty naszych feministek, które najwyraźniej
                                  czemuś boją się wyciągnąć rękę po pewne, leżace na ziemi 5 tysięcy.
                                  Dwa dokumenty ze zdjęciem i weryfikacja prawa do wykonywania zawodu lekarza w
                                  Izbie Lekarskiej są w 100% wystarczające do stwierdzenia, że osobnik
                                  przedstawiający dokumenty jest lekarzem. Reszta to wykręty i szukanie dziury w
                                  całym.
                                  • marcypanna Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 16:24
                                    misiu-1 napisał:

                                    > A ja widzę tylko nieudolne wykręty naszych feministek, które najwyraźniej
                                    > czemuś boją się wyciągnąć rękę po pewne, leżace na ziemi 5 tysięcy.
                                    > Dwa dokumenty ze zdjęciem i weryfikacja prawa do wykonywania zawodu lekarza w
                                    > Izbie Lekarskiej są w 100% wystarczające do stwierdzenia, że osobnik
                                    > przedstawiający dokumenty jest lekarzem. Reszta to wykręty i szukanie dziury
                                    w
                                    > całym.
                                    >

                                    Nie gadaj bzdur Misiu, bo Koreczka i tak w tej konkurencji nie wyprzedzisz -
                                    chociaż nieźle ci idzie, muszę przyznać. Tutaj masz moją odpowiedź na twój
                                    wcześniejszy post z wyjasnieniem dlaczego to co piszesz to bzdura a o żadnym
                                    zarobieniu 5 tys. mowy w tym przypadku nie ma:

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48692920&a=48929719
                                    Jeśli jednak nadal uważasz, że zakład na warunkach Koreczka jest ok, to mam dla
                                    ciebie identyczną propozycję jak dla niego:

                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48692920&a=48933199
                                    No i jak, założysz się? Czy może zamierzasz mnozyć nieudolne wykręty, bo
                                    najwyraźniej czemuś boisz się wyciągnąć rękę po pewny, leżacy na ziemi milion
                                    dolarów?

                                    • misiu-1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 17:09
                                      marcypanna napisała:

                                      > Nie gadaj bzdur Misiu, bo Koreczka i tak w tej konkurencji nie wyprzedzisz -
                                      > chociaż nieźle ci idzie, muszę przyznać.

                                      Nie gadam bzdur, tylko piszę, jak to wygląda z pozycji postronnego obserwatora.
                                      A co do moich bzdur - Twój punkt widzenia, jako zdeterminowany głównie punktem
                                      siedzenia, mało mnie obchodzi.

                                      > Tutaj masz moją odpowiedź na twój wcześniejszy post z wyjasnieniem dlaczego
                                      > to co piszesz to bzdura a o żadnym zarobieniu 5 tys. mowy w tym przypadku nie
                                      > ma:
                                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48692920&a=48929719

                                      Twoje wróżenie z fusów może być co najwyżej dowodem na wykręcanie się sianem.
                                      Na nic więcej, ponieważ nic cię nie kosztuje przekonanie się, jak jest naprawdę.
                                      Oczywiście, poza ryzykiem utraty twarzy lub 5 tys. zł, ale przecież tego się
                                      nie obawiasz, prawda?

                                      > Jeśli jednak nadal uważasz, że zakład na warunkach Koreczka jest ok, to mam
                                      > dla ciebie identyczną propozycję jak dla niego:
                                      > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48692920&a=48933199

                                      Propozycja jest najzwyczajniej głupia i zupełnie nieprzystająca do warunków,
                                      jakie proponuje korek. Przecież deklaruje wyraźnie, że nie Ty bedziesz musiała
                                      jechać gdzieś daleko (dlaczego wybrałaś Chiny, a nie Antarktydę?), tylko on
                                      przyjedzie do Ciebie. Mylę się?

                                      > No i jak, założysz się? Czy może zamierzasz mnozyć nieudolne wykręty, bo
                                      > najwyraźniej czemuś boisz się wyciągnąć rękę po pewny, leżacy na ziemi milion
                                      > dolarów?

                                      Guzik mnie obchodzi, jakie masz dla mnie propozycje, bo ja nie deklarowałem
                                      udziału w żadnym zakładzie, ani nie opowiadałem się za żadnym z twierdzeń.
                                      Napisałem tylko, jak Wasza "dyskusja" wyglada z zewnątrz. Nad ewentualnym
                                      zakładem mogę się zastanowić, jeśli zaproponujesz warunki podobne jak korek,
                                      tzn. przyjedziesz na miejsce, jakie ja Ci wskażę i wylegitymujesz się dwoma
                                      dowodami tożsamości ze zdjęciem trzygłowego, ziejącego ogniem smoka. Nawet bez
                                      ekspertyzy z Izby Lekarskiej, bo liczyć do trzech umiem. A założyć możemy się
                                      także o 5 tys. złotych i to wcale nie dlatego, żebym nie miał apetytu na
                                      milion, ale chcąc być w porządku, musiałbym sam mieć tyle samo kasy, żeby móc
                                      postawić, a taką sumą nie dysponuję. Ty zresztą także nie.
                                      • marcypanna Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 21:36
                                        Strasznie się Misiu rozpisałeś, a sprawa jest prosta jak budowa cepa.
                                        Tu nie chodzi ani o odległość, ani o jakąs "utratę twarzy" tylko o to, jaki ja
                                        mam interes w zakładaniu się z Koreczkiem.
                                        Otóż interes ten jest żaden, co ty bezskutecznie próbowałes zatrzec nadmiarem
                                        zbędnych słów.
                                        Nie mam szans dostać od niego tych 5 tys, a to przecież własnie napisałeś w
                                        poprzednim poscie - że niby mozemy tak łatwo zarobić 5 tys więc dlaczego nie
                                        chcemy.
                                        Podobnie jak on nie ma szans dostać ode mnie miliona "pewnej" wygranej - mój
                                        przykład był celowo karykaturalny.
                                        Mam wrażenie, że nawet dziecko wie dlaczego, ale dla ciebie napiszę to wyraźnie:
                                        Bo wiedząc, że przegrał zakład, Koreczek nie zjawi się na umówione spotkanie.
                                        On za mądry co prawda nie jest, ale aż takim idiotą żeby przyjść świecić oczami
                                        ze wstydu i jeszcze dać mi tych 5 koła to nawet on nie jest. Więc po co
                                        miałabym się zakładać skoro niczego na tym nie zyskam?
                                        A teraz jak dalej nie rozumiesz, to trudno. Ostatecznie nie każdy musi być
                                        inteligentny;)
                                        • misiu-1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 22:04
                                          Sprawa jest istotnie prosta, jak konstrukcja cepa. Dopóki nie podejmiesz próby
                                          umówienia się na takie spotkanie, nie masz żadnych podstaw twierdzić tego, co
                                          twierdzisz, bo zwyczajnie nie możesz nic o tym wiedzieć. Chyba, że jesteś
                                          jasnowidzem, ale w takim razie poproszę Cię o dowód tegoż w postaci liczb,
                                          jakie padna w losowaniu LOTTO w najbliższą sobotę.
                                          Ponieważ próba spotkania nie wiąże się dla Ciebie z żadnymi kosztami, a gdyby
                                          korek skrewił, jak się spodziewasz, otrzymujesz pełną satysfakcję, niechęć do
                                          takiego spotkania mogę sobie tłumaczyć tylko jednym - tchórzostwem.
                                          Ja na Waszym miejscu, gdybym był na 100% pewien wygranej, nie pękałbym jak
                                          przerdzewiała rura, tylko podjął wyzwanie. Choćbym nawet przewidywał, tak jak
                                          Ty, zero korzyści finansowych. Choćby dla własnego przekonania, satysfakcji i
                                          zamknięcia gęby nielubianemu oponentowi. Przecież ryzyko żadne, prawda?

                                          PS. Na rozmowę kwalifikacyjną też się nie pofatygujesz, "bo to nie ma sensu, i
                                          tak nic z tego nie wyjdzie"?

                                          --
                                          "Podpalenie, zniszczenie mienia, włamanie i kradzież są "akceptowalnym
                                          przestępstwem", jeśli używa się ich dla [dobra] zwierząt."
                                          (Alex Pacheo - współżałożyciel PETA)
                                          • k.kasia1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 22:54
                                            Kochanie, ja baaardzo chętnie przebędę te kilometry, ale po to, aby spotkać sie
                                            z Korkiem-lekarzem, a nie po to zeby spotkać się z Korkiem -mitomanem.
                                            Tylko na to już korek się NIE CHCE zgodzić!!
                                            No to kto tu tchórzy??
                                            Korek mówi, ze mi jakieś świstki pokarze, że jakiś profesor dawny jego...
                                            To wszystko może być prawdą lub zwykłą ściemą. Zaryzykowałbys???
                                            Na zadne PEWNE sposoby weryfikacji nie chce się zgodzić!! Ani na rozmowę z
                                            kolegą po fachu, ani na odwiedziny w miejscu pracy, ani na podanie AM jaka
                                            ukończył, słowem na nic, co możnaby faktycznie sprawdzić!!
                                            No to jak ja mam ryzykować swój czas i swoje pieniadze?? Byłabym ostatnia
                                            kretynką, gdybym uwierzyła na słowo jakiemuś kolesiowi z internetu, który moze
                                            okazać sie kimkolwiek!!
                                            I on to wie!!! Dlatego bezkarnie urządza sobie ten cyrk ;))
                                            A my po prostu się z nim droczymy :))
                                            Jeśli ktos chce sprawdzić moje kwalifikacje - prosze uprzejmie!! Zgadzam się na
                                            wizytę w miejscu pracy :)na konfrontację z kolegą/koleżanką po fachu.
                                            Bo ja JESTEm tym za kogo się podaję :))
                                            A korek nie. I tyle.

                                            • misiu-1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 23:37
                                              k.kasia1 napisała:

                                              > Kochanie, ja baaardzo chętnie przebędę te kilometry, ale po to, aby spotkać
                                              > sie z Korkiem-lekarzem, a nie po to zeby spotkać się z Korkiem -mitomanem.

                                              Nie potrzebujesz przebywać żadnych kilometrów, a spotkanie z korkiem-mitomanem
                                              daje Ci satysfakcję, że miałaś słuszność. To warte jest paru chwil straconego
                                              czasu.

                                              > Tylko na to już korek się NIE CHCE zgodzić!!
                                              > No to kto tu tchórzy??

                                              Ten, kto szuka wykrętów, aby nie podjąć wyzwania.

                                              > Korek mówi, ze mi jakieś świstki pokarze, że jakiś profesor dawny jego...
                                              > To wszystko może być prawdą lub zwykłą ściemą. Zaryzykowałbys???

                                              Czym ryzykowałbym? Ma pokazać nie jakies świstki, tylko dowody tożsamości ze
                                              zdjęciami i dyplom lekarza z możliwością weryfikacji w Izbie Lekarskiej. O
                                              jakim ryzyku piszesz, bo mnie się wydaje, że jedyne to takie, że dowody bedą
                                              potwierdzać jego wersję. I tylko tego jednego możecie się obawiać. Nie istnieje
                                              żadne inne ryzyko.

                                              > Na zadne PEWNE sposoby weryfikacji nie chce się zgodzić!!
                                              > Ani na rozmowę z kolegą po fachu, ani na odwiedziny w miejscu pracy, ani na
                                              > podanie AM jaka ukończył, słowem na nic, co możnaby faktycznie sprawdzić!!

                                              Dyplom lekarski potwierdzony przez IL to absolutnie pewny sposób weryfikacji.

                                              > No to jak ja mam ryzykować swój czas i swoje pieniadze??

                                              Więc jednak obawiasz się o swoje pieniądze? Dlaczego? Przecież płacić
                                              przyszłoby Ci tylko wtedy, gdyby dowody przemawiały za jego wersją.

                                              > Byłabym ostatnia kretynką, gdybym uwierzyła na słowo jakiemuś kolesiowi z
                                              > internetu, który moze okazać sie kimkolwiek!!

                                              Bezedura. Nikt Ci nie każe wierzyć na słowo. Dokumenty wystawione przez
                                              instytucje państwowe to nie jakies tam "słowo". Jeśli koleś okaże się
                                              kimkolwiek - zyskujesz satysfakcję z wygranego zakładu. Choćby tylko to.

                                              > I on to wie!!! Dlatego bezkarnie urządza sobie ten cyrk ;))
                                              > A my po prostu się z nim droczymy :))

                                              Owszem. To w tym wszystkim jedyna pewna rzecz. Droczycie się tylko, bo żadna
                                              nie odważy się zaryzykować realnych pieniędzy, a w rzeczywistości nawet nie
                                              pieniędzy, bo wątpię, żeby któraś z Was miała jaja i zgodziła się wypłacić
                                              wygraną w razie porażki. Tymczasem wolicie przykrywać potokiem słów swoje
                                              tchórzostwo i brak przekonania do własnych zarzutów.

                                              > Jeśli ktos chce sprawdzić moje kwalifikacje - prosze uprzejmie!! Zgadzam się
                                              > na wizytę w miejscu pracy :)na konfrontację z kolegą/koleżanką po fachu.
                                              > Bo ja JESTEm tym za kogo się podaję :))
                                              > A korek nie. I tyle.

                                              Żadna wizyta i żadna rozmowa nie jest miarodajna. Miarodajne są dokumenty.
                                              Żadanie jakichś rozmów to wykręt mający przykryć niechęć do konfrontacji.
                                              • k.kasia1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 23:50
                                                Pytanie:
                                                jaką mam pewność, ze okazane dokumety nie sa sfałszowane???
                                                A z jajami mi tu nie wyskakuj.
                                                Dla mnie konfrontacja w "naturalnych" warunkach pracy jest bardziej miarodajna
                                                niż okazanie swistka, który moze należeć do kolegi. A wiesz ilu studentów
                                                dostaje dyplomy ukończenia studiów kompletnie na nie nie zasługując?? niestety,
                                                od 4 lat jestem tego swiadkiem.
                                                A poza tym korek chce dostać kasę ZANIM udostępni swoje dane, co jest wyjątkowym
                                                idiotyzmem.
                                                I teraz co, ja sie z nim spotkam, dam mu kasę, a on roześmieje mi się w twarz. I
                                                bedę miała satysfakcje z wygranego zakładu oraz -5 tys. na koncie. Rewelacja po
                                                prostu!!
                                                Korek stawia warunki jakich żadna osoba przy zdrowych zmysłach nie spełni. I
                                                doskonale sobie z tego zdaje sprawę.
                                                5 tys. za program komputerowy, który jest komercyjnym produktem wymyślonym przez
                                                niego, ale on nie ma do niego praw autorskich (??!!), 5 tys. za potwierdzenie
                                                tego, ze jest (czynnym zawodowo!!) lekarzem, ale nie pracuje w szpitalu, nie
                                                podaje specjalizacji, jaką AM skończył, itp. Śmiech na sali i tyle.
                                                • misiu-1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 21.09.06, 00:21
                                                  k.kasia1 napisała:

                                                  > Pytanie:
                                                  > jaką mam pewność, ze okazane dokumety nie sa sfałszowane???

                                                  Na dwa dokumenty ze zdjęciem banki dają kredyty znacznie większe niż 5 tys. zł.

                                                  > A z jajami mi tu nie wyskakuj.

                                                  A kto ma z nimi wyskakiwać? Może Ty? :-)

                                                  > Dla mnie konfrontacja w "naturalnych" warunkach pracy jest bardziej miarodajna
                                                  > niż okazanie swistka, który moze należeć do kolegi. A wiesz ilu studentów
                                                  > dostaje dyplomy ukończenia studiów kompletnie na nie nie zasługując??
                                                  > niestety, od 4 lat jestem tego swiadkiem.

                                                  To nie ma najmniejszego znaczenia. Posiadanie dyplomu i prawa do wykonywania
                                                  zawodu lekarza jest decydujące. Nie rozważamy, czy koreczek zasługuje na tytuł
                                                  lekarza, tylko o tym, czy go posiada.

                                                  > A poza tym korek chce dostać kasę ZANIM udostępni swoje dane, co jest
                                                  > wyjątkowym idiotyzmem.

                                                  Pokaż, gdzie domaga się pieniędzy PRZED przeprowadzeniem dowodu, bo chyba to
                                                  przeoczyłem.

                                                  > I teraz co, ja sie z nim spotkam, dam mu kasę, a on roześmieje mi się w
                                                  > twarz. I bedę miała satysfakcje z wygranego zakładu oraz -5 tys. na koncie.

                                                  A mnie się zdaje, że znacznie większa szansa jest na to, że on pokaże Ci
                                                  wszystkie konieczne dokumenty, a wtedy Ty roześmiejesz mu się w twarz i
                                                  powiesz, że żartowałaś.

                                                  > Korek stawia warunki jakich żadna osoba przy zdrowych zmysłach nie spełni.

                                                  Nie zauważyłem, żeby stawiał takie warunki.

                                                  > 5 tys. za potwierdzenie tego, ze jest (czynnym zawodowo!!) lekarzem, ale nie
                                                  > pracuje w szpitalu, nie podaje specjalizacji, jaką AM skończył, itp. Śmiech
                                                  > na sali i tyle.

                                                  I nie musi podawac żadnych informacji poza pokazaniem dokumentów i
                                                  pozostawieniem Ci prawa do ich weryfikacji. Śmiech na sali może być tylko z
                                                  dodatkowych wykrętnych żądań.
                                                  • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 21.09.06, 08:59
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    > A mnie się zdaje, że znacznie większa szansa jest na to, że on pokaże Ci
                                                    > wszystkie konieczne dokumenty, a wtedy Ty roześmiejesz mu się w twarz i
                                                    > powiesz, że żartowałaś.

                                                    Pokażę nawet więcej dokumentów, potwierdzających mą tozsamość.
                                                    Lecz kolezanki feministki boją sie spotkania, bo liczą się z tym, że będę
                                                    potrafił wyegzekwować kasę od nierzetelnego dłużnika - bezkarna zabawa
                                                    typu "roześmianie sie w twarz" to nie z facetem...
                                                  • misiu-1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 21.09.06, 11:18
                                                    koreczek77 napisał:

                                                    > Pokażę nawet więcej dokumentów, potwierdzających mą tozsamość.
                                                    > Lecz kolezanki feministki boją sie spotkania, bo liczą się z tym, że będę
                                                    > potrafił wyegzekwować kasę od nierzetelnego dłużnika - bezkarna zabawa
                                                    > typu "roześmianie sie w twarz" to nie z facetem...

                                                    Ciężko by Ci było. Standardy odpowiedzialności za słowo wyznacza u nas ciągle
                                                    orzeczenie Sądu Najwyższego zwalniające polityków z obowiązku wywiązywania się
                                                    z wszelkich obietnic wyborczych, choć są czynione publicznie i wobec wielu
                                                    wiarygodnych świadków. Obawiam się, choć mogę się mylić, że podobnie mógłby być
                                                    potraktowany zakład na forum. Socjalistyczne czasy - socjalistyczne obyczaje.
                                                    Odpowiedzialność ponosi się głównie za słowo wymierzone przeciwko jakimś
                                                    politpoprawnym tabu - homoseksualistom, Żydom, etc.
                                                  • k.kasia1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 21.09.06, 11:20
                                                    misiu-1 napisał:

                                                    Socjalistyczne czasy - socjalistyczne obyczaje.
                                                    > Odpowiedzialność ponosi się głównie za słowo wymierzone przeciwko jakimś
                                                    > politpoprawnym tabu - homoseksualistom, Żydom, etc.
                                                    >
                                                    >
                                                    Albo KK , rydzom lub kaczorom :))))
                  • pavvka Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 09:52
                    koreczek77 napisał:

                    > Wzrost, postawność, bogactwo, ustosunkowanie, "zarąbistość" żony to są rzeczy
                    > względne.

                    Powiedziałeś, że masz poad 2 metry wzrostu i ważysz ponad 100kg. Ciekawe
                    względem czego te liczby są względne... Na temat swojej sytuacji materialnej
                    też podałeś kilka danych weryfikowalnych.
                    • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 10:16
                      > Powiedziałeś, że masz ponad 2 metry wzrostu i ważysz ponad 100kg. Ciekawe
                      względem czego te liczby są względne...

                      Nie podawałem wagi, ani słowa "ponad".
                      Choć rzeczywiscie ważę ponad stówę.

                      > Na temat swojej sytuacji materialnej
                      > też podałeś kilka danych weryfikowalnych

                      > Niby jakie?
                      > Stanu konta nie podawałem, ani nie określałem wartości niczego, co posiadam..

                      • pavvka Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 10:51
                        koreczek77 napisał:

                        > > Powiedziałeś, że masz ponad 2 metry wzrostu i ważysz ponad 100kg. Ciekawe
                        >
                        > względem czego te liczby są względne...
                        >
                        > Nie podawałem wagi ani słowa "ponad"

                        Czyżby? - patrz Twój pierwszy post w poniższym wątku:
                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47985904&a=47986909
                        Rzeczywiście nie pisałeś "ponad 2 metry". Pewnie się okaże, że to było
                        zaokrąglenie z dokładnością do 1 metra, czyli możesz mieć np. 1.51 i twierdzić,
                        że powiedziałeś prawdę...
                        • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 11:14
                          > Rzeczywiście nie pisałeś "ponad 2 metry".

                          No to o co chodzi?

                          Twoje wpisy zaczynają męczyć - jak nie masz nic do powiedzenia, to daj sobie
                          spokój.
                          • pavvka Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 11:16
                            koreczek77 napisał:

                            > > Rzeczywiście nie pisałeś "ponad 2 metry".
                            >
                            > No to o co chodzi?

                            O to, że kłamałoś twierdząc, że nie wspominałoś o swojej wadze i nie użyłoś
                            słowa 'ponad'.

                            > jak nie masz nic do powiedzenia, to daj sobie
                            > spokój.

                            Lekarzu, ulecz się sam!
                            • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 11:32
                              >> No to o co chodzi?
                              >
                              >O to, że kłamałoś twierdząc, że nie wspominałoś o swojej wadze i nie użyłoś
                              >słowa 'ponad'.

                              Nie skłamałem o wadze - bo rzeczywiście ważę ponad stówę.
                              Chcesz się założyć o to? Stawka jak zwykle - 5. tys. zł.
                              Pytam się retorycznie - pewnie schórzysz, jak reszta.

                              Natomiast zapomniałem, że o tym pisałem. Czy ty pamiętasz każdy swój wpis na
                              tym forum, co do jednego słowa?
                              • pavvka Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 11:58
                                koreczek77 napisał:

                                > >> No to o co chodzi?
                                > >
                                > >O to, że kłamałoś twierdząc, że nie wspominałoś o swojej wadze i nie użyło
                                > ś
                                > >słowa 'ponad'.
                                >
                                > Nie skłamałem o wadze - bo rzeczywiście ważę ponad stówę.

                                Polecam korepetycje u BWAB z czytania ze zrozumieniem - gdzie ja twierdziłem,
                                że kłamałeś na temat swojej wagi? Kłamałeś w tym wątku twierdząc, że nigdy o
                                swojej wadze nie wspominałeś.

                                > Nie skłamałem o wadze - bo rzeczywiście ważę ponad stówę.
                                > Chcesz się założyć o to? Stawka jak zwykle - 5. tys. zł.
                                > Pytam się retorycznie - pewnie schórzysz, jak reszta.

                                Chcesz się założyć o to, że mieszkam w Warszawie? Stawka - 100 tys. zł.
                                Pytam się retoryczie - pewnie stchórzysz jak zwykle.

                                > Natomiast zapomniałem, że o tym pisałem. Czy ty pamiętasz każdy swój wpis na
                                > tym forum, co do jednego słowa?

                                Większość pamiętam, ale na wszelki wypadek unikam kategorycznych stwierdzeń
                                typu 'nigdy o tym nie mówiłem' chyba, że jestem 100% pewien.
                                • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 14:22
                                  > Polecam korepetycje u BWAB z czytania ze zrozumieniem - gdzie ja twierdziłem,
                                  > że kłamałeś na temat swojej wagi? Kłamałeś w tym wątku twierdząc, że nigdy o
                                  > swojej wadze nie wspominałeś.

                                  Mylisz kłamstwo z zapomnieniem.
                                  Bo nie kłamałem, tylko zapomniałem.
                                  Nie używaj na przyszłość takich ostrych słów bez wyjaśnienia, by cię za chama
                                  nie wzięto.
                                  • totalna_apokalipsa Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 14:40
                                    To zupełnie jak "i czasopism " w pewnym dokumencie w pewnej komisji sledczej.
                                    Tak też wiekszość nie kłamała, ale zapomniała.

                                    Co ciekawe - zarzucenie ci kłamstwa to chamstwo, natomiast permanentne
                                    zwracanie sie przez ciebie do ludzi na forum per "tchórzliwa babo" - to co to
                                    jest? Ujmująca klasa zapewne....
                                    • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 15:20
                                      > permanentne
                                      > zwracanie sie przez ciebie do ludzi na forum per "tchórzliwa babo" - to co to
                                      > jest? Ujmująca klasa zapewne....

                                      Nie - prawda.
                                      Osoby te w obraźliwych słowach zaprzeczają, że jestem lekarzem - no to
                                      zaproponowałem zakład, sprawdzający mój zawód.
                                      Tchórzą, nie chcąc go podjąć - no to są tchórzliwymi babami.
                                      • totalna_apokalipsa Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 18:45
                                        Co nieprawda?


                                        Jesli ty uznasz, ze nazwanie kogoś "tchórzliwą babą" nie jest chamstwem to tak
                                        ma twierdzić cały świat?
                                        No to ja twierdze , ze nieprawda.

                                        Nieprawda.

                                        Nazwanie kogoś tchórzliwą baba jest wybitnym chamstwem , a nazywanei tak
                                        kogokolwiek nie ma nic wspólnego z Twoim zakładem, do którego startuje już
                                        kilka osób, tylko ma inne warunki, czego nei raczysz zauwazyć . Twoje warunki
                                        uznaję za warunki tchórzliwej baby, która boi sie konfrontacji. Jesteś
                                        tchórzliwą babą i nie jest to chamstwo.
                                        • k.kasia1 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 20.09.06, 19:44
                                          OOO wypraszam sobie, BABĄ jestem JA ;)))
                                          On co najwyżej jest tchórzliwym chłopem.
                                          A to, ze zbitka "tchórzliwy chłop" nie jest aż tak pejoratywne, to tylko dowodzi
                                          tego, ze feminizm jest potrzebny ;))
                                        • koreczek77 Re: Kolejny raz przedstawiam propozycję zakładu 21.09.06, 09:11
                                          > Twoje warunki
                                          > uznaję za warunki tchórzliwej baby, która boi sie konfrontacji.

                                          Ależ ja zgadzam się na konfrontację - tylko nie wyrażam zgody, by wynik zakładu
                                          był uzależniony od jakiegoś stronniczego "egzaminu", przeprowadzonego przez
                                          koleżankę lub kolegę zakładającej się ze mną osoby.
                                          Ich warunki uznaję zatem "warunki tchórzliwych bab", za próbę wyłudzenia
                                          wygranej prymitywnym podstępem.

                                          I na koniec - hehehehe - jeżeli sama używasz określenia "warunki tchórzliwej
                                          baby", a mnie za to samo wyzywasz od wybitnych chamów - to ty sama kim
                                          jesteś?????
                  • totalna_apokalipsa Kolejny raz czyste krętactwo. 20.09.06, 10:30
                    Ty chyba naprawdę masz coś z glowa ...O ile sobie przypominam to 5 tysięcy ode
                    mnei domagałeś się chcąć JE WYŁUDZIC za podanie własnych danych obobowych w
                    sprawie ustalenia konktretnych praw autorskich *copyright do programu
                    komputerowego, który rzekomo opracowałeś , a ja długo ci wyjaśniałam, ze robisz
                    coś bezprawnego, bo prawa autorskei są jawne i podane imiennie na produkcie, a
                    chcąc te jawne dane sprzedać popełniasz PRZESTęPSTWO, o ktorym zresztą
                    napisałam gsdzie trzeba. Przypomnij sobie to, bo jak nie, to znowu bedę
                    musiała ci wkleić link, zeby pokazać, jakim jesteś krętaczem maksymalnym -
                    akurat tego linku nikt nie skasował i ani słowa tam nie było o twojej
                    ginekologii, ale o programie komputerowym, który rzekomo opracowałes i do
                    którego posiadasz prawa autorskie. Za to domagałeś sie 5 tys - za podanie
                    DANYCH, które sa jawne, bo program komputerowy to dobro intelektualne, które ma
                    imiennych twórców wyszczególnionych na nim samym.



                    Poza tym , mylisz sie -------> nie, człoweik ktory posiada dyplom ukończenia
                    wyzszych studiów medycznych na wydziale lakarskim posiada tylko dyplom. Prawo
                    wykonywania zawodu to rzecz zupełnie inna i nabywa sie ją w zupełnei innm
                    miejscu, po stazu i po egzaminie. Dziwne , ze lekarz tego nei wie.
                    • totalna_apokalipsa Re: Kolejny raz czyste krętactwo. 20.09.06, 10:38
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48546565&a=48709560
                      tu jest ta formuła, ktorą rzekomo opracowales i z której korzystają ludzie -
                      całe zagadneinei temtego wtku dotyczylo twoich praw autorskich co to tej
                      formuły, a nei dyplomu lekarza - najpierw sugerowałeś mi , z emam sobie iśc i
                      to kupic, potem twierdziłes, ze nikt tego jeszcze nei zna i nei uzywa, a na
                      kocu zaczałeś bredzić o 5 tys zlotych za podanie własnych danych OSOBOWYCH -
                      watek z twoim dyplomem pojawił sie chyba z 6 twoim poscie i w ogóle byl nei na
                      temat, bo rozmowa dotyczyla programu komputerowwego.
            • illiterate O zesz na litosc 19.09.06, 23:51
              wrzuccie tego agresywnego kretyna do kill-file'a i po klopocie.
              • koreczek77 Re: O zesz na litosc 20.09.06, 06:00
                > wrzuccie tego agresywnego kretyna

                Koleżanko feministko, o jakim "kretynie" piszesz?
                Owszem, wiele kolezanak pisało w tym wątku od rzeczy, ale żeby zaraz je wyzywać
                od kretynów?
                Nieładnie tak o koleżankach, nieładnie :)
          • marcypanna o święta naiwności... 20.09.06, 12:54
            misiu-1 napisał:

            > Skoro jesteście takie pewne, to dlaczego nie spróbujecie wyciągnąć ręki po te
            > 5tys. zł? "Car schyli się po kopiejkę, a po rubla nawet przyklęknie". :-)


            Jakie 5 tys. co ty bredzisz? Załóżmy, ze Korky lekarzem nie jest (co ja uważam
            za pewne) I co, wydaje ci się, ze w takim przypadku on grzecznie przyjdzie na
            umówione spotkanie, przeprosi i wręczy te 5 koła???
            >
            • koreczek77 Re: o święta naiwności... 20.09.06, 13:16
              > Jakie 5 tys. co ty bredzisz? Załóżmy, ze Korky lekarzem nie jest (co ja
              uważam
              > za pewne)
              > I co, wydaje ci się, ze w takim przypadku on grzecznie przyjdzie na
              > umówione spotkanie, przeprosi i wręczy te 5 koła???

              Sprawdź.
              Też możesz sie założyć.
              Możemy się spotkać nawet pod twoim domem, więc nie nafatygujesz się nadmiernie.
              • marcypanna Re: o święta naiwności... 20.09.06, 13:41
                koreczek77 napisał:

                > > Jakie 5 tys. co ty bredzisz? Załóżmy, ze Korky lekarzem nie jest (co ja
                > uważam
                > > za pewne)
                > > I co, wydaje ci się, ze w takim przypadku on grzecznie przyjdzie na
                > > umówione spotkanie, przeprosi i wręczy te 5 koła???
                >
                > Sprawdź.
                > Też możesz sie założyć.
                > Możemy się spotkać nawet pod twoim domem, więc nie nafatygujesz się
                nadmiernie.


                OK, załóżmy się. Ja twierdzę, że mam trzy głowy, ogon i zieję ogniem. Załóżmy
                się o milion dolarów czy to prawda. Ja oczywiście nie dam ci przed zakładem
                moim danych osobowych - tak jak i ty swoich nie podajesz. Mieszkam obecnie
                powiedzmy... w Pekinie i tam własnie dokona sie potwierdzenie czy kłamię czy
                nie.
                To jak, przyjmujesz czy tchórzysz?
                • koreczek77 Re: o święta naiwności... 20.09.06, 15:40
                  Żenujący wykręt.
                  • marcypanna Re: o święta naiwności... 20.09.06, 16:14
                    Co Koreczku, nie chcesz łatwo zarobić miliona dolarów?
                    No to co się dziwisz, że ja nie chcę się złakomić na twoje marne 5 koła...
    • k.kasia1 Korkowy zakład 20.09.06, 12:08
      Konkluzje po intensywnej wmianie postów z korczyszczem nt zakładu:
      Korki nie poda mi gdzie pracuje, bo sie boi, ze będę mu robić kolo pióra
      Korki nie zgadza się na rozmowę z kolegą po fachu, bo sie boi, że ów bedzie mu
      zadawał podchwytliwe pytania związane z konferencjami (??)
      Korki wycofuje się z zeznań nt własnych wrunków fizycznych (wzrost, waga), bo
      już zapomniał co pisał (?? zapomniał ile ma wzrostu i ile waży??)
      Korki chce od mnie lub każdej innej osoby 5 kafli za to, że się ze mną spotka,
      pokaze mi świstek i pójdzie.
      Korki generalnie nie zgadza sie na żadne możliwości realnej weryfikacji jego
      słów przed wręczeniem mu rzeczonej kwoty.

      Powtarzam, mogę mu dac te 5 koła oraz oficjalne przeprosiny na FF jeśli bedę
      miala NIEZBITE dowody, iż rzeczony korki jest tym za kogo sie podaje!! Czyli:
      wysokim (ponad 2 metry??)
      masywnym (ponad 100 kilo??)
      oba chyba już ustalone, tak?
      ginekologiem prowadzacym obecnie praktykę w jednym z polskich szpitali.
      to chyba też niezaprzeczalne twierdzenie?

      ma żonę, dzieci i służbę
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47845313&a=47987708
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48458289&a=48704408
      pracował na mazurach i mieszkał w dworku
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=47959184&a=47995625
      pracował jako instruktor jazdy konnej
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48294568&a=48349292
      Korczyszcze takich dowodów nie chce podać. No i jak ja mam się z nim zakładać ??
      Wszystko co mam to jego twierdzenie, ze jest jak mówi, nic wiecej!!
      Czy to sie nie nazywa wyłudzenie??
      • totalna_apokalipsa Re: Korkowy zakład 20.09.06, 12:48

        No i jeszcze koniecznei prawa autorskie do korkowego genialnego programu
        komputerowego:


        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48546565&a=48709560
        oraz ten gabinet:

        • k.kasia1 Re: Korkowy zakład 20.09.06, 12:52
          No jakże mogłam zapomnieć :)) człowiek renesansu!!
          • marcypanna Re: Korkowy zakład 20.09.06, 13:11
            k.kasia1 napisała:

            > No jakże mogłam zapomnieć :)) człowiek renesansu!!


            Na innym forum pisał także, że wykonuje wolny zawód - lekarz państwowego
            szpitala to z pewnością nie jest wolny zawód.
            Ponadto twierdził, że jest niewiele starszy od Bisi, czyli ma góra 25-27 lat.
            Co w połączeniu z innymi jego informacjami, tymi o posiadaniu dzieci w wieku
            szkolnym brzmi jakoś mało wiarygodnie.
            No i jest jeszcze ta zabawna kwestia przysięgi lekarskiej:)
            (nasz dr Korky twierdził, że lekarze składają przysięgę Hipokratesa - podczas
            gdy od dawna składają przysiegę lekarską tzw genewską. Gdyby Koreczek
            przysięgał na Hipokratesa musiałby miec ok. 80-siątki - na zwróconą uwagę
            wykpił sie uwagami o dyskryminacji z powodu wieku, któej rzekomo stał się
            ofiarą:))
      • koreczek77 tchórzostwo kasiura 20.09.06, 13:32

        > Korki nie poda mi gdzie pracuje, bo sie boi, ze będę mu robić kolo pióra

        Prawda. Możesz mi robić koło pióra, nie stawiając się z kasą. Podam wtedy, gdy
        będę miał kasę w łapie.

        > Korki nie zgadza się na rozmowę z kolegą po fachu, bo sie boi, że ów bedzie mu
        > zadawał podchwytliwe pytania związane z konferencjami (??)

        Nieprawda. Zgadzam się na rozmowę, jednak nie zgadzam się na to, by ona
        decydowała o tym , kto wygrał zakład. Jak to sobie wyobrażasz - przyprowadzasz
        jakiegoś typka, który stwierdza, że nie jestem lekarzem (mimo, że jestem) - i
        mam ci wypłacić 5 koła? Masz mnie za idiotę, czy sama...

        Dalej - tchórzliwie mnożysz warunki, które nie dotyczą treści zakładu. Bo moje
        gabaryty, żona, dzieci, służba itp - nie mają kompletnie nic wspólnego z
        treścią zakładu, na który już się wstępnie zgodziłaś.

        Jesteś tchórzem.
        • pavvka Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 13:33
          koreczek77 napisał:

          > Dalej - tchórzliwie mnożysz warunki, które nie dotyczą treści zakładu. Bo
          moje
          > gabaryty, żona, dzieci, służba itp - nie mają kompletnie nic wspólnego z
          > treścią zakładu, na który już się wstępnie zgodziłaś.

          Czyli przyznajesz, że na temat gabarytów, żony, dzieci i służby kłamałoś.
          • totalna_apokalipsa Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 13:38
            No i tego programu komputerowego:)

            A w ogóle tzreba być swirem, zeby dac komuś najpierw 5 tys, a potem dostac w
            łeb i tyle go widzieć - bo koreczek, nie chce meić swiadków,żadnych typkó, np.
            gienkologów.
            • totalna_apokalipsa Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 13:41
              Słowem, nawet jesli tzrech przyprowadzonych ginekologów uwazaaloby, ze wiedza
              koreczka jest do bani, a on miałby dokument , z eejst lekarzem to masz mu dac 5
              tys - ale zabawne - tak to widzi koreczek.


              I nie wiem dlaczego zakład nagle staje się zakładem o jego ginekolowatośc,
              skoro miał dowodzić autorstwa swojego progaramu komputerowego.
              • k.kasia1 Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 13:43
                totalna_apokalipsa napisała:


                >
                >
                > I nie wiem dlaczego zakład nagle staje się zakładem o jego ginekolowatośc,
                > skoro miał dowodzić autorstwa swojego progaramu komputerowego.


                Jak to nie wiesz;))
                BO TAK. Jak cała argumentacja pana k.
                • koreczek77 [...] 20.09.06, 14:01
                  Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                  • totalna_apokalipsa Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 14:06
                    Ja domagam sie tego , o czym pisałeś tchórzu ,kompletny - tzn , twojego
                    odpisu praw autorskich programu, który pięknei weryfikujemy od ręki w urzedzie,
                    stwierdzajac kto ma do tego pełne prawa autorskei, potwierdzone itp.
                    Przyjezdzam razem ze zanajomymi z policji, zeby wszystko było ok. Wchodzisz w
                    to . Od ręki?

                    • totalna_apokalipsa Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 14:09
                      A zresztą o co ja pytam,. juz chyba z 20-scia razy stchórzyłeś kompletnie,
                      zmieniałeś wersje tego zakładu i kazdy kto nie ejst toba, jest dla ciebie
                      typkiem, który cię scignie. Owszem, widać boisz sie tego scigniecia , bo nawet
                      rosta rozmowa w urzedzie cię przeraza, o rozmowie z ginekologiem nie mówiąc...
                    • koreczek77 Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 15:17
                      > twojego
                      > odpisu praw autorskich programu, który pięknei weryfikujemy od ręki w
                      urzedzie,
                      > stwierdzajac kto ma do tego pełne prawa autorskei, potwierdzone itp.

                      Jakiego odpisu praw autorskich?
                      Z jakiego urzędu?
                      Napisałem program, niegdzie nie rejestrowałem - to ty masz mi udowodnić, że mój
                      nier jest, treść ci podałem - co nie raz ci tłumaczyłem, ale nie dotarło do
                      feministycznego łebka.
                      • totalna_apokalipsa Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 18:50
                        Tez mogę napisać , ze napisałam program, a ty mi udowodnij, ze to nei
                        ja ...skoro program nigdzie nei ejst zarejestrowany, nie masz do niego praw
                        autorskich, a kazesz mi go szukać i twierdzisz, ze jest twój. Takich programów
                        to sa tysiace, głównei produkują je studenci informatyki -------> masz
                        prototyp, który jest piratem , jesli używają go ludzie, wiec nie pisz mi, ze
                        jesteś autorem komercjalnego programu, bo nei masz nawet do tego prawa ...Nie
                        dociera do główki w penisku?
                        • koreczek77 Re: tchórzostwo kasiura 21.09.06, 09:16
                          > Tez mogę napisać , ze napisałam program, a ty mi udowodnij, ze to nei
                          > ja ...skoro program nigdzie nei ejst zarejestrowany, nie masz do niego praw
                          > autorskich

                          I wtedy, w przeciwieństwie do ciebie nie będę cie nazywał złodziejką.
                          Tym się różni uczciwy liberał od feministki, że złodziejem nazywa tylko tego,
                          któremu udowodniono złodziejstwo.

                          > Nie dociera do główki w penisku?

                          hehehe, ty nawet takiej główki nie masz...
          • koreczek77 Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 13:58
            > Czyli przyznajesz, że na temat gabarytów, żony, dzieci i służby kłamałoś.

            Bynajmniej - lecz nie sposób zakładać się o wszystko.
            I nie wszystko można udowodnić - bo jak np. mam udowodnić, że mam służbę?
            Papiurki ze skarbówki dać?
            • totalna_apokalipsa Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 14:02
              Moze jeszcze masz problem z udowodnieniem, z e masz zonę i dzieci?
              • pavvka Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 14:05
                I że masz 2 metry wzrostu?
              • koreczek77 Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 15:50
                > Moze jeszcze masz problem z udowodnieniem, z e masz zonę i dzieci?

                Nie widzę potrzeby, by to udowadniać.
                • kocia_noga Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 17:29
                  koreczek77 napisał:

                  > > Moze jeszcze masz problem z udowodnieniem, z e masz zonę i dzieci?
                  >
                  > Nie widzę potrzeby, by to udowadniać.


                  A dla mnie to najsłabszy punkt twoich wynurzeń.
                  • koreczek77 Propozycja zakładu z kocią_nogą 21.09.06, 09:20
                    > A dla mnie to najsłabszy punkt twoich wynurzeń.

                    Nie ma sprawy - załóż się o to.
                    Stawka jak zwykle - 5 tys. zł
                    Albo nie - dyskomfort kontaktu mojej najukochańszej Żony i wspaniałych dzieci z
                    feministką wyceniam wyżej - 10 tysięcy.

                    Ale oczywiście stchórzysz, hehehehe
                    • kocia_noga Re: Propozycja zakładu z kocią_nogą 23.09.06, 20:04
                      koreczek77 napisał:

                      > > A dla mnie to najsłabszy punkt twoich wynurzeń.
                      >
                      > Nie ma sprawy - załóż się o to.
                      > Stawka jak zwykle - 5 tys. zł
                      > Albo nie - dyskomfort kontaktu mojej najukochańszej Żony i wspaniałych dzieci
                      z
                      >
                      > feministką wyceniam wyżej - 10 tysięcy.
                      >
                      > Ale oczywiście stchórzysz, hehehehe


                      Nie używaj takich ostrych sformułowań bez wyjaśnienia by cię za chama nie
                      wzięto.
                      • kot_behemot8 Re: Propozycja zakładu z kocią_nogą 23.09.06, 20:16
                        kocia_noga napisała:

                        >
                        >
                        > Nie używaj takich ostrych sformułowań bez wyjaśnienia by cię za chama nie
                        > wzięto.


                        Ależ Kociu... ktoś miałby wziąć Koreczka za chama??? Jakże to mozliwe??
                        • kocia_noga Re: Propozycja zakładu z kocią_nogą 23.09.06, 20:23
                          kot_behemot8 napisała:

                          > kocia_noga napisała:
                          >
                          > >
                          > >
                          > > Nie używaj takich ostrych sformułowań bez wyjaśnienia by cię za chama nie
                          >
                          > > wzięto.
                          >
                          >
                          > Ależ Kociu... ktoś miałby wziąć Koreczka za chama??? Jakże to mozliwe??

                          :)) Zacytowałam tu koreczka dla żartu.
                          Szukałam właśnie jego definicji chamstwa, bo pamiętam,że gdzieś to napisał i
                          rónie dobrze pamiętam,że sam pod tę definicję bez wątpienia podpada.Nie
                          zechciało mi się jednak szukać zbyt długo, z resztą k. nie ma niczego ciekawego
                          do napisania, wałkuje same seksistowskie banały, toteż poprzestałam na
                          tym,znalezionym cytacie.
            • pavvka Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 14:38
              koreczek77 napisał:

              > > Czyli przyznajesz, że na temat gabarytów, żony, dzieci i służby kłamałoś.
              >
              > Bynajmniej - lecz nie sposób zakładać się o wszystko.

              To może kilka zakładów? Jeden o bycie ginekologiem, drugi o gabaryty, trzeci o
              prawa autorskie, czwarty o żonę i dzieci itp. Każdy o 5 tys.
              • koreczek77 Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 15:51
                > To może kilka zakładów? Jeden o bycie ginekologiem, drugi o gabaryty, trzeci
                o
                > prawa autorskie, czwarty o żonę i dzieci itp. Każdy o 5 tys.

                Czemu nie?
                Lubię zarobić.
                No to może zacznijmy od pierwszego zakładu, czy jestem lekarzem - zgoda?
                • totalna_apokalipsa Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 18:51
                  Pierwszy był o autorstwo programu i już go pzregrałeś na całym froncie.
                  • koreczek77 Re: tchórzostwo kasiura 21.09.06, 09:30
                    > Pierwszy był o autorstwo programu i już go pzregrałeś na całym froncie.

                    Nie zauważyłem, byś udowodniła, że mój własny program, którego całą treść ci
                    pokazałem nie jest mojego autorstwa...
                    Ale snuj dalej swe urojenia, hehehehe
        • k.kasia1 Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 13:40
          koreczek77 napisał:

          >
          > > Korki nie poda mi gdzie pracuje, bo sie boi, ze będę mu robić kolo pióra
          >
          > Prawda. Możesz mi robić koło pióra, nie stawiając się z kasą. Podam wtedy, gdy
          > będę miał kasę w łapie.
          >
          > > Korki nie zgadza się na rozmowę z kolegą po fachu, bo sie boi, że ów bedz
          > ie mu
          > > zadawał podchwytliwe pytania związane z konferencjami (??)
          >
          > Nieprawda. Zgadzam się na rozmowę, jednak nie zgadzam się na to, by ona
          > decydowała o tym , kto wygrał zakład. Jak to sobie wyobrażasz - przyprowadzasz
          > jakiegoś typka, który stwierdza, że nie jestem lekarzem (mimo, że jestem) - i
          > mam ci wypłacić 5 koła? Masz mnie za idiotę, czy sama...
          >
          > Dalej - tchórzliwie mnożysz warunki, które nie dotyczą treści zakładu. Bo moje
          > gabaryty, żona, dzieci, służba itp - nie mają kompletnie nic wspólnego z
          > treścią zakładu, na który już się wstępnie zgodziłaś.
          >
          > Jesteś tchórzem.


          Tiaaa, ja ci dam kasę, a ty powiesz : a teraz mi naskocz ty głupia pindo
          albo coś róznie sympatycznego.
          Jak mogę dawac 5 koła jakiemus kol;esiowi, który coś twierdzi, ale nie potrafi
          tego udowodnić??!!
          Powiedziałam - w poniedziałek moge stawić sie z kasą w twoim szpitalu.
          Zapytam o pana doktora ??? Spotkam sie z tobą i dam ci kase :))
          Pasi?? Jak nie to wypad. Bo papierki to możesz sobe w d ... wsadzić. Papier jest
          cierpliwy.
          I przestań sie osmieszać gościu, bo na wyłudzanie pieniedzy jest paragraf.
          • koreczek77 [...] 20.09.06, 13:55
            Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
            • totalna_apokalipsa Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 13:59
              Pasi, ale trochę inaczej. Możemy razem pojechać do szpitala, w którym kiedyś
              > pracowałem. Lekarze potwierdzą, że jestem lekarzem. Nawet profesor potwierdzi.
              > Wtedy wyskakujesz z 5 tys. - pasi???


              Może owszem moze potwierdzić, ze wtedy byłeś lekarzem , ale czy nie utraciłeś
              prawa do wykonywania zawodu nie potwierdzi. Tylko miejsce w którym obecnie
              pracujesz daje takągwarancje - jesli to gabinet prywatny to musi być
              zarejestrowany - UMOWY!!!
              • koreczek77 Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 14:09
                > Może owszem moze potwierdzić, ze wtedy byłeś lekarzem , ale czy nie utraciłeś
                > prawa do wykonywania zawodu nie potwierdzi. Tylko miejsce w którym obecnie
                > pracujesz daje takągwarancje - jesli to gabinet prywatny to musi być
                > zarejestrowany - UMOWY!!!

                Nieprawda - to, czy prawo wykonywania zawodu jest aktualne, potwierdzi
                wyłącznie Izba lekarska - a ja cały czas proponuję sprawdzenie tam.
                W gabinecie może przyjmować szarlatan.

                co jeszcze kol. feministki wymyślą na usprawiedliwienie swego tchórzostwa?
                • totalna_apokalipsa Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 14:11
                  Nie, nie potwierdzi - jesli masz np. sparwę o zawieszenie w toku, to niczego
                  nei potwierdzi. Co jeszcze wymyslisz tchórzu, bo juz si placzesz w zeznanaich -
                  jedyna instytucja jaką znasz to Izba Lekarska? Masz tam znajomych?
                  • koreczek77 Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 15:38
                    > > Nie, nie potwierdzi - jesli masz np. sparwę o zawieszenie w toku, to
                    niczego
                    > nei potwierdzi.

                    jeżeli sprawa jest w toku, to prawo wykonywania zawodu mam zgodnie z prawem.

                    Chciałbym zobaczyć tego, który nauczył cię pisać.
                    Miał talent - kogoś takiego, no, no - to dopiero osiągnięcie, hehehehe
                    • totalna_apokalipsa Re: tchórzostwo kasiura 20.09.06, 18:55
                      Ale za chwile mozesz tego prawa nie mieć, możesz też być czasowo odsuniety, a
                      tego Izba nie uwzględnia. Równiez podziwiam tego, kto na tyle nauczył cie
                      logiki, z e tylko jedną instytucje uznajesz za wiarygodną, tę która najpózniej
                      ma o tobie informacje co do przestępstw, zawieszen , cofniecia uprawnień
                      itp...Nie dziwie sie , najlepeij podawać za wiarygonde coś, co ma informacje
                      najpózneij, a nei wąłsny szpital i miejsce pracy. I to dosadnie mówi o tym, ze
                      nei jesteś lekarzem, bo jeszczetak głupiego lekarza jak ty nie spotkałam....
                      • koreczek77 Re: tchórzostwo kasiura 21.09.06, 09:28
                        > Ale za chwile mozesz tego prawa nie mieć, możesz też być czasowo odsuniety, a
                        > tego Izba nie uwzględnia.
                        Równiez podziwiam tego, kto na tyle nauczył cie
                        > logiki, z e tylko jedną instytucje uznajesz za wiarygodną, tę która
                        najpózniej
                        > ma o tobie informacje co do przestępstw, zawieszen , cofniecia uprawnień
                        > itp...Nie dziwie sie , najlepeij podawać za wiarygonde coś, co ma informacje
                        > najpózneij, a nei wąłsny szpital i miejsce pracy.

                        Jak nie będę miał za chwilę - to w myśl prawa na dziś prawo wykonywania zawodu
                        mam.
                        Izba Lekarska zna wszystkie przypadki pozbawienia prawa wykonywania zawodu
                        lekarza, droga, choć niebyt dobrze poinformowana apokalipsiu, nawet czasowe -
                        bo właśnie ona jest władna to prawo odebrać - i nikt inny, nawet sąd
                        powszechny, hehehehe

                        > I to dosadnie mówi o tym, ze
                        > nei jesteś lekarzem, bo jeszczetak głupiego lekarza jak ty nie spotkałam....

                        Wobec tego, co napisałem powyżej - obelga od kogoś takiego jak ty jest
                        równoznaczna z komplementem od osoby zorientowanej w tym, co pisze.
                        proszę, czasem nie zacznij mnie chwalić - to dopiero byłby dla mnie obciach i
                        dyshonor, hehehehe
    • facet123 Re: pigułka "po" 20.09.06, 15:03
      W artykuje jest napisane, że lekarz ma prawo odmówić przepisania tabletki
      wczesnoporonnej, jeśli jest to niezgodne z jego światopoglądem i ma wtedy
      jedynie obowiązek wskazać innego lekarza który to zrobi.
      Domyślam się, że podobnie jest z pigułkami antykoncepcyjnymi.

      Czy nie uważacie, że to absurd? Dlaczego ktoś taki w ogóle został lekarzem? Niby
      ma obowiązek wskazać innego lekarza, ale po co to całe odsyłanie i zawracanie
      głowy? Uważam, że ktoś kto ma problem z przepisywaniem leków dopuszczonych przez
      ekspertów do sprzedaży nie powinien byc lekarzem.
      A może lekarz ma prawo się bać krwi i ran i zawsze przed operacją kierować
      pacjenta do innego - normalnego lekarza?
      Przecież nikt fanatykowi religijnemu nie każe ani zostawac lekarzem, ale nawet
      samemu przyjmować wspomnianych leków - wystarczy, że oddzieli on swoje wierzenia
      od swojej profesji.
      Osobiście uważam, że lekarz nie powinien mieć takiej furtki uożliwiającej
      wdrażanie swoich zabobonów w życie, a lekarze odmawiający bez powodu (bo religia
      to powód osobisty, a nie medyczny) przepisania leków powinni tracić prawo
      wykonywania zawodu.
      • bitch.with.a.brain Re: pigułka "po" 20.09.06, 15:07
        a lekarz - świadek Jehowy może odmowić transfuzji i wskazac innego lekarza?
      • blondgirl Re: pigułka "po" 20.09.06, 15:09
        W zupełności masz rację.
        Niestety w naszym kraju to nie jest możliwe, bo mamy tylko jedną i prewodnią
        religię.

        A swoją drogą co by było gdyby lekarz powołał się na tzw. klauzulę sumienia,
        wskazując na wyznawaną przez siebie religię "ubu-ubu" i odmówił opatrzenia
        krwawiącej rany...
        • facet123 Re: pigułka "po" 20.09.06, 15:15
          No własnie skojarzyłem, że tam nawet nie ma nic o religii, ale o
          "światopoglądzie". A to znaczy, że lekarz może powiedzieć cokolwiek, np., że
          skierowanie na badanie krwi jest "niezgodne z jego światopoglądem" i tyle. Absurd.
      • koreczek77 Re: pigułka "po" 20.09.06, 15:24
        > Przecież nikt fanatykowi religijnemu nie każe ani zostawac lekarzem, ale nawet
        > samemu przyjmować wspomnianych leków.

        Po pierwsze to nie leki

        Czy chcesz odebrać prawo wykonywania zawodu tym, którzy rozpoczęli studia, gdy
        zabijanie przy pomocy tabletek nie było jeszcze możliwe?

        Czy chcesz, by lekarzami zostawali ludzie, którzy podobnie jak Mengele będą
        zabijali, a nie leczyli?

        I jakim prawem mówisz o ludziach nie chcących zabijać "religijni fanatycy"?
        Ateiści też mogą nie chcieć być zabójcami.
        • bitch.with.a.brain Re: pigułka "po" 20.09.06, 15:26
          tabletki antykoncepcyjne nie zabijają (przynajmniej niezbyt często i nie sa
          bezpośrednią przyczyną)
          • koreczek77 Re: pigułka "po" 20.09.06, 15:29
            > tabletki antykoncepcyjne nie zabijają (przynajmniej niezbyt często i nie sa
            > bezpośrednią przyczyną)

            Ale wątek jest o Postinorze - który również zabija.
            • facet123 Re: pigułka "po" 20.09.06, 15:43
              Wydaje mi się, że bith.with.a.brain chodziło o to, że tabletki antykoncepcyjne i
              wczesnoporonne nie zabijają kobiety która je stosuje. O zabijaniu pojedyńczej
              komórki jajowej trudno mówić.
              • koreczek77 Re: pigułka "po" 20.09.06, 15:47
                > Wydaje mi się, że bith.with.a.brain chodziło o to, że tabletki
                antykoncepcyjne i
                > wczesnoporonne nie zabijają kobiety która je stosuje.

                To tylko kobiety zabić nie wolno? a innych ludzi już tak?

                > O zabijaniu pojedyńczej
                > komórki jajowej trudno mówić.

                Komórka jajowa nie jest człowiekiem. jest tam tylko połowa genów kobiety, nic
                wiecej. Nowy człowiek z pełnym, nowym, swoim własnym garniturem chromosomów
                jest po zapłodnieniu.
                • facet123 Re: pigułka "po" 20.09.06, 16:00
                  > Komórka jajowa nie jest człowiekiem. jest tam tylko połowa genów kobiety, nic
                  > wiecej. Nowy człowiek z pełnym, nowym, swoim własnym garniturem chromosomów
                  > jest po zapłodnieniu.

                  O takiej zapłodnionej komórce jajowej właśnie pisałem. Możesz wierzyć, że jest
                  ona człowiekiem, ale musisz przyznać, że fizycznie jest to pojedyńcza komórka
                  zawierająca w środku wielką cząsteczkę DNA z informacjami o mającym się narodzić
                  człowieku. Póki co jest tam jednak tylko ta cząsteczka - ona nie myśli, nie
                  czuje, nie ma świadomości.
                  • koreczek77 Re: pigułka "po" 20.09.06, 16:09
                    > Możesz wierzyć, że jest
                    > ona człowiekiem,

                    Ja nie wierzę, ja wiem. To jest oddzielny, żyjący organizm, należący do gatunku
                    homo sapiens, czyli człowiek rozumny.

                    > ale musisz przyznać, że fizycznie jest to pojedyńcza komórka
                    > zawierająca w środku wielką cząsteczkę DNA z informacjami o mającym się
                    narodzić
                    > człowieku.

                    Wszystkie twoje komórki mają taką wielką cząsteczkę DNA. To co, mogę każdą
                    twoją komórkę zabić, po kolei - czyli w efekcie ciebie, jako człowieka?
                    Od ilu komórek jest według ciebie człowiek, nie zasługujący na uśmiercenie - i
                    dlaczego?

                    >Póki co jest tam jednak tylko ta cząsteczka - ona nie myśli, nie
                    > czuje, nie ma świadomości.

                    Ty też nie myślisz i nie masz świadomości, kiedy śpisz.
                    Mogę cię zabić we śnie?
                    • facet123 Re: pigułka "po" 20.09.06, 16:19
                      > Wszystkie twoje komórki mają taką wielką cząsteczkę DNA. To co, mogę każdą
                      > twoją komórkę zabić, po kolei - czyli w efekcie ciebie, jako człowieka?
                      > Od ilu komórek jest według ciebie człowiek, nie zasługujący na uśmiercenie - i
                      > dlaczego?

                      Własnie - człowiek to skupisko komórkek które na skutek bardzo skomplikownaych
                      interakcji ze sobą tworzą świadomośc i życie. Natomiast pojedyńcza komórka nie
                      tworzy takiej interacji, nie ma układu nerwowego, nie ma narządów których
                      przeznaczeniem jest czucie i myslenie.
                      Dlatego zniszczenie zapłodnionej komórki jajowej jest takim samym morderstwem
                      jak zniszczenie pojedyńczej komórki swojego ciała.
                      Pytasz ile komórek trzeba by ze mnie usunąć, żeby mnie zabić? Tyle że
                      interakcjia komórek ze sobą, którą nazywamy życiem, ustanie.

                      Od ilu komórek można nazwać płód człowiekiem? Dokładnie tego nikt nie wie. Z
                      pewnościa muszą być przynajmniej zaczątki działającego układu nerwowego - to
                      skomplikowana kwestia etyczna i trzeba uważać żeby się nie zagalopować, jednak
                      pojedyńcza komórka z pewnością człowiekiem nie jest.

                      > Ty też nie myślisz i nie masz świadomości, kiedy śpisz.
                      > Mogę cię zabić we śnie?

                      Tu nie chodzi tylko o świadomość w sensie "czuwania". Wystarczy, że mój mózg
                      pracuje (nawet jesli po obudzeniu się nie będę sobie zdawał sprawy) aby uznać,
                      że jestem żywą osobą.
                      • koreczek77 Re: pigułka "po" 20.09.06, 16:29
                        Czemu uparłeś się na to myślenie?
                        Człowiek to nie tylko mózg - równie ważna jest wątroba, nerki, płuca.
                        Zniszczenie pojedynczej komórki twojego ciała nie jest tym samym, co
                        zapłodnionej komórki jajowej. Bo w pierwszym przypadku zabijasz część ludzkiego
                        organizmu, a w drugim cały.

                        Nie potrafisz podać od którego momentu uznajesz człowieczeństwo - to jakim
                        prawem chcesz zabijać? Nie znając granicy?
                        Ja granicę znam - ty nie.
                        Ja niogdy nie zabiję - ty mozesz (w myśl swych zasad) zabić, bo nie wiesz, od
                        kiedy zabić (według ciebie) nie wolno.

                        > Tu nie chodzi tylko o świadomość w sensie "czuwania". Wystarczy, że mój mózg
                        > pracuje (nawet jesli po obudzeniu się nie będę sobie zdawał sprawy) aby uznać,
                        > że jestem żywą osobą.

                        Co to znaczy "pracuje"? W głębokiej narkozie albo czasowej śpiączce też? Bądź
                        konsekwentny - albo istota pemanentnie świadoma jest dla ciebie warta
                        przeżycia, albo ci bez świadomości nie są godni.
                        Bo tak samo, jak ty po jakimś czasie się przebudzisz, tak samo po jakimś czasie
                        mały człowiek w macicy uzyska świadomość.
                        • totalna_apokalipsa Re: pigułka "po" 20.09.06, 19:02
                          A moze konkrety, gdzie masz te swoja praktykę co? U kogo studiowałeś, w którym
                          roku - nei ma łatwiejszego sposobu niż w rejestrach studentów ustalić czy taka
                          to a taka osoba uzyskała dyplom i kiedy,. u kogo znalazła sie an stazu i w
                          jakiej specjalności. Słucham, moze jeakieś konkrety, a nei elaboraty na
                          poziomie TV TRWAM???????
                        • facet123 Re: pigułka "po" 21.09.06, 08:52
                          > Czemu uparłeś się na to myślenie?

                          A czemu ty oparłeś się na takie myslenie?

                          > Człowiek to nie tylko mózg - równie ważna jest wątroba, nerki, płuca.

                          Gdy przeszczepi się człowiekowi nerkę, to ciągle jest on tym samym człowiekiem.
                          Od biedy można nawet w ogóle bez nerki się obyć i zastąpić jej działanie prostą
                          (z punktu widzenia złożoności ludzkiego organizmu) maszyną.
                          Natomiast gdyby dokonać hipotetycznego przeszczepu mózgu, ablo zastąpić go
                          równie prostą maszyną (podtrzymującą funkcje życiowe) to człowiek ten stałby się
                          kimś innym, a raczej umarł by i zostałoby tylko jego ciało z innym mózgiem.
                          Dlatego powinno być oczywiste, że mózg ma uprzywilejowaną pozycję gdy mówimy o
                          tym co wyróżnia człowieka.

                          > Zniszczenie pojedynczej komórki twojego ciała nie jest tym samym, co
                          > zapłodnionej komórki jajowej. Bo w pierwszym przypadku zabijasz część
                          > ludzkiego organizmu, a w drugim cały.

                          W jednym i drugim przypadku zabijam część swojego organizmu. Zapołodniona
                          komórka pozostawiona sama sobie umiera tak samo jak umiera pozostawiona sama
                          sobie komórka kwrii albo naskórka - to najlepszy dowód na to, że żadna z tych
                          komórek nie jest całym osobnym organizmem.

                          > Nie potrafisz podać od którego momentu uznajesz człowieczeństwo - to jakim
                          > prawem chcesz zabijać? Nie znając granicy?
                          > Ja granicę znam - ty nie.
                          > Ja niogdy nie zabiję - ty mozesz (w myśl swych zasad) zabić, bo nie wiesz, od
                          > kiedy zabić (według ciebie) nie wolno.

                          Ja nie znam dokładnej granicy, ale potrafię podać jej dolne przybliżenie - to
                          znaczy moment w któym zaczyna się formować układ nerwowy. Zapłodnionej komórce
                          do tego jeszcze bardz, bardzo daleko.
                          Ty natomiast dosyć zakładasz raczej filozoficznie, że zapłodnienie jest tym
                          momentem. W to można tylko wierzyć, ponieważ zygotę różni od żyjącego człowieka
                          wszystko. Możesz tak uważać, ale dla mnie to nie jest powód aby stawiać na
                          głowie życie wielu młodych ludzi i podporządkowywać wybory które mogą zrujnować
                          im całe życie tej niesprawdzalnej wierze w człowieczeństwo zygoty.

                          > Co to znaczy "pracuje"? W głębokiej narkozie albo czasowej śpiączce też? Bądź
                          > konsekwentny - albo istota pemanentnie świadoma jest dla ciebie warta
                          > przeżycia, albo ci bez świadomości nie są godni.
                          > Bo tak samo, jak ty po jakimś czasie się przebudzisz, tak samo po jakimś
                          > czasie mały człowiek w macicy uzyska świadomość.

                          Ja jestem konsekwentny. Uważam, że na życie zasługuje coś co przynajmniej
                          teoretycznie jest do życia zdolne i ma ku temu wykształcone narządy. Zwłaszcza
                          narząd najważniejszy czyli mózg i układ nerwowy. Jeżeli tego narządu nie ma to
                          życia nie ma i conajwyżej można nie dopuścić do jego powstania dokładnie tak
                          samo jak niedopuszcza się do powstania życia poprzez powstrzymywanie się od
                          seksu. W jednym i drugim przypadku ani na chwilę nie mamy do czynienia z
                          organizmem zdolnym do samodzielnego życia i odczuwania.
                          Twoje porównanie do śpiącego (albo nawet uśpionego farmakologicznie) człowieka
                          jest chybione dlatego, że taki człowiek już zdążył świadomość uzyskać i się nią
                          cieszyć. Zabicie go (w śpiączce, czy nie) byłby odebraniem mu tej świadomości i
                          odebraniem życia które z pewnością posiadał.
                          Środek wczesnoporonny nie odbiera życia, a jedynie do niego nie dopuszcza.
                          • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 09:42
                            > Gdy przeszczepi się człowiekowi nerkę, to ciągle jest on tym samym
                            człowiekiem.
                            > > Natomiast gdyby dokonać hipotetycznego przeszczepu mózgu, ablo zastąpić go
                            > równie prostą maszyną (podtrzymującą funkcje życiowe) to człowiek ten stałby
                            się
                            > kimś innym

                            Czy masz coś na potwierdzenie tego, co mówisz, poza nie weryfikowalnym osądem?

                            > Dlatego powinno być oczywiste, że mózg ma uprzywilejowaną pozycję gdy mówimy o
                            > tym co wyróżnia człowieka.

                            A dlaczego akurat mózg, a nie DNA zawarte w zapłodnionej zygocie, które ma w
                            sobie instrukcję do wytworzenia mózgu? To tak, jakbyś powiedział, że maszyna
                            tworząca jakiś produkt na taśmie jest ważniejsza od ludzi, którzy ją
                            zaprojektowali i stworzyli. To co - wolno zabić konstruktorów, a nie wolno
                            zniszczyć maszyn?????
                            • k.kasia1 Re: pigułka "po" 21.09.06, 09:53
                              no korek, plizzz. Przeciez kazda komórka zawiera DNA! Jeśli najważniejsze jest
                              DNA... do czego to prowadzi!!!
                              A poza tym, jeśli będziemy sie zastanawiać nad potencjalnym życiem, a olejemy
                              już istniejące, to uważasz, ze jest to w porzadku??
                              Czy ty naprawdę jesteś takim betonem, czy tylko podnieca cię nakręcanie
                              dyskusji?? Bo mnie to meczy. Mam ogromne poczucie misji w zakresie
                              odbrązowywania feminizmu, ale trzeba wiedziec kiedy sobie odpuscić. Ty nie
                              chcesz zrozumieć, bo wtedy skończyłaby się dyskusja, a ty odszedłbys w zapomnienie.
                              mam dosyć wyzywania mnie i innych feministek od morderczyń i aborcjonistek tylko
                              dlatego, ze bardziej interesuje nas już żyjąca kobieta i jej już żyjace dzieci
                              niz coś, co może się urodzić lub nie, bo mogą zdarzyc sie dziesiątki sytuacji,
                              kiedy to zycie poczęte zostanie zagrozone (choroba, wypadek, samoistne
                              poronienie, uszkodzenie płodu, itd, itp)
                              Powtarzam jak koniowi:
                              żadna zdrowoa psychicznie kobieta, która ma wsparcie partnera/rodziny, ma
                              warunki materialne na poziomie minimum nie usunie ciąży "bo tak". Zamiast
                              durnowatych ustaw, które napędzają podziemie aborcyjne i tępych lekarzy, którzy
                              nie chcą/nie potrafią zadac sobie trudu zrozumienia drugiego człowieka, którzy
                              pogłębiają tylko stres kobiety/pary przydałoby się rozwinąć opiekę
                              psychologiczną i pomoc materialną. To jest cholernie proste, tylko trzeba
                              pomyśleć i przestać traktować kobiety jak potencjalne morderczynie, a zaczać
                              traktować je jak osoby które znajdują sie w złej/tragicznej sytuacji i
                              potrzebują POMOCY zamiast moralizatorstwa.
                              Ale oczywiście łatwiej jest rzucać kamieniami... katoliku.
                              • koreczek77 Nie jestem fanatycznym antyaborcjonistą 21.09.06, 10:21
                                > no korek, plizzz. Przeciez kazda komórka zawiera DNA! Jeśli najważniejsze jest
                                > DNA... do czego to prowadzi!!!

                                Właśnie - z DNA każdej komórki da sie co najwyzej zrobić nieudany duplikat
                                (wiesz, jak krótko żył i chorował klon owcy Dolly?) - a DNA z zygoty właśnie
                                prowadzi do powstania człowieka dorosłego. jak wolno zabić zygotę - to czemu
                                nie płód kilkumiesięczny? Czemu nie noworodka? Albo starsz - lecz jeszcze nie
                                dojrzałe - dziecko?

                                > mam dosyć wyzywania mnie i innych feministek od morderczyń i aborcjonistek

                                Nie nazwałem cię tak ani razu. Dyskutuję merytorycznie - i chyba to cię
                                najbardziej denerwuje...

                                > bardziej interesuje nas już żyjąca kobieta i jej już żyjace dzieci
                                > niz coś, co może się urodzić lub nie, bo mogą zdarzyc sie dziesiątki sytuacji,
                                > kiedy to zycie poczęte zostanie zagrozone (choroba, wypadek, samoistne
                                > poronienie, uszkodzenie płodu, itd, itp)

                                Ależ ja ani razu nie kwestionowałem takich sytuacji, gdy jest trudny wybór.
                                Sytuacja, gdy zagrożone jest życie lub zdrowie i matki i w brzuchu pomijam,
                                jako wymagajace rozstrzygnięcia w sumieniu samych zainteresowanych.
                                I bynajmniej nie jestem tępym, fanatycznym przeciwnikiem zabijania potomstwa w
                                brzuchach.

                                Lecz domagam sie uczciwego postawienia sprawy - zabicie zygoty - człowieka -
                                jest ZABÓJSTWEM i basta. I dopiero wtedy powinna zacząć sie dyskusja, czy
                                zabijać wolno, czy nie.
                                A nie oszukiwanie samych siebie i innych ludzi, że to zabójstwo nie jest,
                                odbierając małemu człowiekowi człowieczeństwo zakłamamnymi argumentami, nie
                                trzymającymi się kupy.
                                • koreczek77 Re: Nie jestem fanatycznym antyaborcjonistą 21.09.06, 10:23
                                  dopisek:

                                  > Ale oczywiście łatwiej jest rzucać kamieniami... katoliku.

                                  Tu sie zdziwisz - nie jestem katolikiem, lecz ateistą.


                                • misiu-1 Re: Nie jestem fanatycznym antyaborcjonistą 21.09.06, 11:48
                                  Jedno pytanie - czy uznajesz kryterium smierci mózgowej? Albo inaczej - czy ci,
                                  którzy wycinają z człowieka, będącego w stanie śmierci mózgowej, organy do
                                  przeszczepu, dokonują morderstwa?
                                  • koreczek77 Re: Nie jestem fanatycznym antyaborcjonistą 28.09.06, 18:40
                                    - czy ci,
                                    > którzy wycinają z człowieka, będącego w stanie śmierci mózgowej, organy do
                                    > przeszczepu, dokonują morderstwa?

                                    Bez wcześniejszej zgody tego, który jest "wycinany" - tak.
                                    Ze wcześniejszą zgodą - nie, są pomocnikami samobójcy.
                            • facet123 Re: pigułka "po" 21.09.06, 11:22
                              > > Gdy przeszczepi się człowiekowi nerkę, to ciągle jest on tym samym
                              > człowiekiem.
                              > > > Natomiast gdyby dokonać hipotetycznego przeszczepu mózgu, ablo zast
                              > ąpić go
                              > > równie prostą maszyną (podtrzymującą funkcje życiowe) to człowiek ten sta
                              > łby
                              > się
                              > > kimś innym
                              >
                              > Czy masz coś na potwierdzenie tego, co mówisz, poza nie weryfikowalnym osądem?

                              Jeżeli chodzi co u udokumentowany przypadek przeszczepienia mózgu to oczywiście,
                              że nie. Ale zgodnie z aktualnym stanem wiedzy medycznej to mózg jest
                              odpowiedzialny za myślenie, odczuwanie i świadomość. Jest to potwierdzone
                              wieloma eksperymentami w których badano korelację między aktywnością obszarów
                              mózgu a działalnością mentalną człowieka, jak i odwrotniwe - poprzez
                              podraznianie obszarów mózgu (farmakologicznie lub mechanicznie) i badanie wpływu
                              tego na stan psychiczny. Świadczą też o tym studia nad wieloma schorzeniami
                              neurologicznymio. Jeżeli podważasz fakt, że mózg jest odpowiedzialny za
                              świadomość to chyba nie mamy o czym mówić.

                              > A dlaczego akurat mózg, a nie DNA zawarte w zapłodnionej zygocie, które ma w
                              > sobie instrukcję do wytworzenia mózgu?

                              Dlatego, że DNA nie myśli. Nie ma i nie miało świadomości. A nawet nie będzie
                              nigdy miało świadomości - bo świadomość będzie miał dopiero człowiek który z
                              niego powstanie. DNA to informacja - przepis na człowieka.
                              Czy gdyby tę informację zapisać na nośniku eletronicznym (nasza technologia już
                              na to praktycznie pozwala) to zapis ten (powiedzmy w formie kości pamięci)
                              będzie miał dla ciebie taką samą wartość jak żywy człowiek? Czy skasowanie tego
                              zapisu będzie dla ciebie morderstwem? (Przy założeniu, że orygnalna cząsteczka
                              DNA przepadła, ale posiadamy technologię do tego aby ją odtworzyć z zapisu
                              eketronicznego). A co jak zrobimy kilka kopii tego zapisu i jedną skasujemy?
                              Po za tym dlaczego to na DNA w zapłodnionej komórce mielibyśmy się zatrzymać.
                              Przecież ono z kolei jest połączeniem częsteczek z plemnika i komórki jajowej -
                              one mają taki sam "potencjał człowiekotwórzy" jak zygota. Dlaczego nie chronić
                              już komórek rozrodczych przed zapłodnieniem?

                              > To tak, jakbyś powiedział, że maszyna
                              > tworząca jakiś produkt na taśmie jest ważniejsza od ludzi, którzy ją
                              > zaprojektowali i stworzyli. To co - wolno zabić konstruktorów, a nie wolno
                              > zniszczyć maszyn?????

                              Dziwnie używasz tej analogii - jak dla mnie to Ty uważasz, że maszyna która coś
                              tworzy (DNA) jest tak samo żywa jak jej produkt (żywy człowiek).
                              Albo tak: konstrukorzy to żywi ludzie więc nie można ich niszczyć, a DNA to
                              maszyna - porzyteczna i konieczna, ale nie obdarzona życiem.

                              • koreczek77 Re: pigułka "po" 24.09.06, 20:43
                                > Jeżeli podważasz fakt, że mózg jest odpowiedzialny za
                                > świadomość to chyba nie mamy o czym mówić.

                                Nie uważam świadomosci za jedyny wyznacznik człowieczeństwa.
                                Czy wyjęty z ciała działający ludzki mózg jest człowiekiem?

                                > Dlatego, że DNA nie myśli. Nie ma i nie miało świadomości.

                                Robi więcej, niż myśli. W celowy sposób steruje powstawaniem tego, czym się
                                myśli.

                                > DNA to informacja - przepis na człowieka.
                                > Czy gdyby tę informację zapisać na nośniku eletronicznym (nasza technologia
                                już
                                > na to praktycznie pozwala) to zapis ten (powiedzmy w formie kości pamięci)
                                > będzie miał dla ciebie taką samą wartość jak żywy człowiek? Czy skasowanie
                                tego
                                > zapisu będzie dla ciebie morderstwem?

                                Nie - ponieważ DNA to nie tylko zapis, to materialna cząsteczka z zapisem.
                                Tak samo jak opis złota nie jest równoznaczny z samym złotem złożonym w skarbcu.

                                > Po za tym dlaczego to na DNA w zapłodnionej komórce mielibyśmy się zatrzymać.
                                > Przecież ono z kolei jest połączeniem częsteczek z plemnika i komórki
                                jajowej -
                                > one mają taki sam "potencjał człowiekotwórzy" jak zygota. Dlaczego nie chronić
                                > już komórek rozrodczych przed zapłodnieniem?

                                Bo w przeciwieństwie do zygoty nie są one nowym człowiekiem. Ochrony wymaga
                                osobnicze życie rzeczywiste, a nie potencjalne.

                                > Ty uważasz, że maszyna która coś
                                > tworzy (DNA) jest tak samo żywa jak jej produkt (żywy człowiek).
                                > Albo tak: konstrukorzy to żywi ludzie więc nie można ich niszczyć, a DNA to
                                > maszyna - porzyteczna i konieczna, ale nie obdarzona życiem.

                                Nie wiem, na jakiej podstawie odmawisz DNA życia.
                                Życie (człowiek) powstaje z martwego (DNA)????
                                Zgłoś się po nagrodę Nobla, od czasu Ludwika P., który obalił teorię
                                samorództwa żaden biolog nie stwierdził występowania dziś w przyrodzie
                                powstawania żywej istoty z martwej materii;))))
                                • facet123 Re: pigułka "po" 25.09.06, 09:38
                                  > Nie uważam świadomosci za jedyny wyznacznik człowieczeństwa.
                                  > Czy wyjęty z ciała działający ludzki mózg jest człowiekiem?

                                  Wyjęty z ciała ludzki mózg natychmiast umiera. Gdyby dało się mózg ten osadzić w
                                  takim sztucznym środowisku w którym byłby on wstanie realizować swoje funkcje -
                                  przetwarzanie bodźców (co wymagałoby podłączenia zastępczych oczu, uszu... taki
                                  robocop jakby, albo matrix:), byłby wstanie mysleć i odczuwać, to jaknajbardziej
                                  byłby to człowiek. Zauważ, że gdyby to samo zrobić z całą resztą człowieka, to
                                  znaczy jego ciało pu usunięciu z niego mózgu podłączyć to maszyterii
                                  podtrzymującej życie to żadnych z tych funkcji (udczuwanie, świadomość) byśmy
                                  nie uzyskali. Dlatego uważam, że mózg jest organem wyróżnionym.

                                  > > Dlatego, że DNA nie myśli. Nie ma i nie miało świadomości.
                                  >
                                  > Robi więcej, niż myśli. W celowy sposób steruje powstawaniem tego, czym się
                                  > myśli.

                                  Pojedyńcza cząsteczka DNA nic nie robi. Pozostawiona sama sobie ginie. To
                                  maszyneria ludzkiego ciała na podstawie informacji (tylko informacja w
                                  cząsteczce DNA jest ważna) wytwarza człowieka.

                                  > > DNA to informacja - przepis na człowieka.
                                  > > Czy gdyby tę informację zapisać na nośniku eletronicznym (nasza technolog
                                  > ia
                                  > już
                                  > > na to praktycznie pozwala) to zapis ten (powiedzmy w formie kości pamięci
                                  > )
                                  > > będzie miał dla ciebie taką samą wartość jak żywy człowiek? Czy skasowani
                                  > e
                                  > tego
                                  > > zapisu będzie dla ciebie morderstwem?
                                  >
                                  > Nie - ponieważ DNA to nie tylko zapis, to materialna cząsteczka z zapisem.
                                  > Tak samo jak opis złota nie jest równoznaczny z samym złotem złożonym w skarbcu

                                  Przecież kość pamięci też jest materialna. Różnica jest tylko w formie zapisu i
                                  rodzaju nośnika. Przy założeniu, że potrafilibyśmy odtworzyć na podstawie
                                  taqkiego elektronicznego zapisu oryginalną cząsteczkę DNA a potem z niej
                                  wyhodować człowieka (z pomocą prawdziwej macicy oczywiście) nie rozumiem
                                  dlaczego różnica między DNA, a pamięcią cyfrową miałabybyć znacząca.
                                  Jeżeli mamy sztabkę czystego złota, oraz rudę złota w dowolnych ilośiach, to jak
                                  zniszczymy sztabkę mierząc ją przedtem dokładnie i zapisując wymiary możemy
                                  odtworzyć idealną kopię - nie ma różnicy między jednym atomem złota, a innym.

                                  > > Po za tym dlaczego to na DNA w zapłodnionej komórce mielibyśmy się zatrzy
                                  > mać.
                                  > > Przecież ono z kolei jest połączeniem częsteczek z plemnika i komórki
                                  > jajowej -
                                  > > one mają taki sam "potencjał człowiekotwórzy" jak zygota. Dlaczego nie ch
                                  > ronić
                                  > > już komórek rozrodczych przed zapłodnieniem?
                                  >
                                  > Bo w przeciwieństwie do zygoty nie są one nowym człowiekiem. Ochrony wymaga
                                  > osobnicze życie rzeczywiste, a nie potencjalne.

                                  DNA w zapłodnionej komórce jest przecież właśnie potencjalnym życiem. O tym cały
                                  czas piszę.

                                  > Nie wiem, na jakiej podstawie odmawisz DNA życia.
                                  > Życie (człowiek) powstaje z martwego (DNA)????
                                  > Zgłoś się po nagrodę Nobla, od czasu Ludwika P., który obalił teorię
                                  > samorództwa żaden biolog nie stwierdził występowania dziś w przyrodzie
                                  > powstawania żywej istoty z martwej materii;))))

                                  Mówienie o tym czy pojedyńcza cząsteczka związku chemicznego jest żywa, czy nie
                                  to używanie nieadekwatnego terminu.
                                  Czy atomy węgla, tlenu, wodoru i innych pierwiastków z któych zbudowany jest
                                  człowiek są żywe, czy nie? Jeżeli tak, to atomy które tworzą bryłki węgla są tak
                                  samo żywe...
                                  Nie ma nic niezwykłego w tym, że żywy człowiek na poziomie mikro jest zbudowany
                                  z martwej materii. Tak samo żywy człowiek powstanie z pojedyńczej cząsteczki
                                  która sama za żywą uchodzić nie może.
                                  Nie potrzebnie się tym ekscytujesz. W historycznym sporze o samorództwo nikt nie
                                  dywagował nad tym, czy DNA jest martwe czy nie bo wiedza medyczna nie była na
                                  tym poziomie. Chodziło tylko o to, że organizmy żywe powstają na skutek
                                  rozmnażania, a nie spontanicznie "z powietrza", jak wierzono wcześniej.
                                  Ja nie twierdzę, że człowiek moze powstać "z powietrza", ale że może powstać z
                                  inteligentnego zmaterializowania morza informacjii w cząsteczce DNA.
                    • k.kasia1 Re: pigułka "po" 20.09.06, 19:25
                      a nie wierzę, ja wiem. To jest oddzielny, żyjący organizm, należący do gatunku
                      >
                      > homo sapiens, czyli człowiek rozumny.

                      ooooo zapłodniona komórka jajowa jest "ddzielnyn, żyjącym organizmem"
                      wow

                      Ty też nie myślisz i nie masz świadomości, kiedy śpisz.
                      > Mogę cię zabić we śnie?

                      hmmm, nawet nie wiem jak to skomentować, porównanie zygoty, embrionu, zarodka do
                      spiącego człowieka, no,no, a co się takiej zygocie śni na przykład ??
                      • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 09:34
                        > ooooo zapłodniona komórka jajowa jest "ddzielnyn, żyjącym organizmem"
                        > wow

                        A co, nie jest?
                        Może jest martwa? Albo nie ma innego zestawu genów, niż organizm matki i ojca?


                        > hmmm, nawet nie wiem jak to skomentować, porównanie zygoty, embrionu, zarodka
                        > do
                        > spiącego człowieka, no,no, a co się takiej zygocie śni na przykład ??

                        Człowiekowi w głębokiej śpiączce lub narkozie też nic się nie śni, o czym już
                        pisałem.
                        To jak, mogę cię wtedy zabić?



                        • k.kasia1 Re: pigułka "po" 21.09.06, 09:38
                          to ja poproszę aby ten samodzielny organizm rozwijał się poza innym samodzielnym
                          organizmem i wtedy pogadamy o jego samodzielności
                          i wiesz, jak mam nadal z tobą prowadzić jalowe dyskusje, tak, prosze, zabij!!
                          • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 09:47
                            > to ja poproszę aby ten samodzielny organizm rozwijał się poza innym
                            samodzielnym
                            > organizmem

                            Ależ on jest w zasadzie "poza"
                            Wnętrze macicy ma bezpośredni kontakt ze światem zewnętrznym, zarodek i płód
                            jest tylko do organizmu matki przyczepiony.

                            A niesamodzielny jest również noworodek.
                            czemu nie domagasz się "prawa" do zabijania noworodków?
                            • blondgirl Re: pigułka "po" 21.09.06, 09:52
                              No cóż, noworodkiem, może zaopiekować się każdy - nawet mężczyzna.(vide
                              noworodek nie wymaga do przeżycia, aby opiekowała się nim wyłącznie matka
                              biologiczna) A co z zapłodnioną komórką ew. zygotą? Niestety nie jest ona w
                              stanie przeżyć poza organizmem matki biologicznej, choćby nie wiadomo kto się
                              nią opiekował.
                              • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:07
                                > No cóż, noworodkiem, może zaopiekować się każdy

                                Nie zawsze. Urodzi niewiasta gdzieś na odludziu - i co? Może zabić? Lub
                                przynajmniej porzucić zimą w lesie nagiego, wśród wyjących z głodu wilków?

                                No to oczekuję feministycznych żądań do "prawa" porzucania noworodków...
                                • k.kasia1 Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:09
                                  > No to oczekuję feministycznych żądań do "prawa" porzucania noworodków...

                                  prawo jest i to kompletnie niefeministyczne - można oddac do adopcji, po prostu
                                  • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:25
                                    > prawo jest i to kompletnie niefeministyczne - można oddac do adopcji, po
                                    prostu

                                    Na bezludnej wyspie? Albo gdy nie będzie chętnych do adopcji?
                                    • k.kasia1 Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:45
                                      Demagogia.
                                      A w świecie realnym są całe stada ludzi, którzy chętnie przyjmą do swojej
                                      rodziny dziecko, które inna kobieta urodzi, ale nie bedzie mogła/chciała go
                                      wychować.
                                      Widzsz, ja osobiście - ze wzgledu na swoje doświadczenia życiowe - jestem
                                      generalnie za takim wyjściem. Ale dopuszczam, ze inne osoby mągą nie podzielać
                                      mojego zdania i daję im do tego prawo. Nie oceniam. Taka jest róznica miedzy nami.

                                      P.S. Żeby nie być gołosłowną, jest taka strona, kórą czynnie współtworzyła,
                                      która pokazuje moje osobiste poglady na ten problem. www.niechcianaciaza.pl/
                                      ale powtarzam - to MOJE poglady, nie mam prawa od nikogo wymagać zeby je podzielał/a
                                      • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 11:00
                                        > Demagogia.
                                        > A w świecie realnym są całe stada ludzi, którzy chętnie przyjmą do swojej
                                        > rodziny dziecko, które inna kobieta urodzi, ale nie bedzie mogła/chciała go
                                        > wychować.

                                        W świecie realnym są tabuny dzieci, których nikt nie chce adoptować. Pójdź do
                                        pierwszego z brzegu sierocińca, to się przekonasz.
                                        • k.kasia1 Re: pigułka "po" 21.09.06, 11:09
                                          Korek, te dzieci, które tabunami siedza w domach dziecka NIE MOGĄ być adoptowane
                                          ponieważ nie mają uregulowanej sytuacji prawnej, czyli ich rodzice biologiczni
                                          mają prawa rodzicielskie albo pełne albo ograniczone.
                                          To jest jedyny powód takiej sytuacji.
                                          W tej chwili na dziecko uwolnione prawnie czekają masy ludzi. W OAO terminy
                                          kursów są zarezerwowane z rocznym, półtorwrocznym wyprzedzeniem, na dziecko
                                          czekao się kiedys ok 9-10 miesiecy. Teraz idzie to w lata!!
                                          Zeby dzieci nie czekały beznadziejnie na rodziców, a rodzice na dzieci, trzebaby
                                          zmienić kodeks rodzinny i usparwnic uwalnianie prawne dzieci. Na razie
                                          wystarczy, że "matka" raz na pół roku przyjdzie do domu dziecka albo napisze
                                          list i jest to traktowane jako "podtrzymywanie wiezi, rokujące na ponowne
                                          połączenie rodziny"
                                          A trwa to calymi latami, dziecko dorasta, idzie to pracy, a jak w miarę sobie
                                          ustabilizuje sytuację, "mamusia" przychodzi i wyciąga łapę po alimenty.
                                          tak to wyglada.
                                • blondgirl Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:25
                                  Ale my nie mówimy o skrajnych sytuacjach.

                                  • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:27
                                    > Ale my nie mówimy o skrajnych sytuacjach.

                                    Ja też nie mówie o sytuacjach skrajnych - np. gdy ciąża zagraż życiu matki.

                                    Mówię o domaganiu się powszechnego "prawa do aborcji" przez feministki.
                        • k.kasia1 Re: pigułka "po" 21.09.06, 09:39
                          aha, byłam 3 razy w życiu w narkozie i za każdym razem miałam sny :)) a może to
                          nie była "głęboka" narkoza??
                          • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 09:51
                            > aha, byłam 3 razy w życiu w narkozie i za każdym razem miałam sny :)) a może
                            to
                            > nie była "głęboka" narkoza??

                            Można cię wprowadzić w taką narkozę, byś nic nbie śniła.
                            Mozesz zapaść w śpiączkę, np. hipoglikemiczną, gdzie nie będziesz mieć żadnych
                            snów.
                            To co, mogę cię wtedy zabić???

                            P.S. Byłaś aż trzy razy pod narkozą?
                            Bo ja ani razu... Kiepski z ciebie egzemplarz, wymagąjacy ciągłych napraw w
                            warsztacie
                            Dacia, czy Fiat (Fehler in allen Teilen)? ;)



                            • k.kasia1 Re: pigułka "po" 21.09.06, 09:55
                              Wiesz co... taki komentarz, panie lekarzu... jak twoja żona będzie miała
                              operację, też jej to powiesz kmiocie??
                              • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:09
                                Zaraz "kmiocie"...
                                To był żart, niezbyt wybredny, przyznaję.
                                • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:09
                                  > Zaraz "kmiocie"...
                                  > To był żart, niezbyt wybredny, przyznaję.

                                  Oraz przepraszam.
                                  • k.kasia1 Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:11
                                    przeprosiny przyjmuję i "kmiota" wycofuję
                                    • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:28
                                      > "kmiota" wycofuję

                                      Dla mnie nie musisz, lubię krwisty język ;)
                                • k.kasia1 Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:10
                                  To był bardzo okrutny żart. Nie ma nic zabawnego w 2 operacjach w miesięcznym
                                  odstępie. Najgorszemu wrogowi nie życzę tego, przez co przeszłam. Moze zastawnów
                                  sie czasem co piszesz...
                            • facet123 Re: pigułka "po" 21.09.06, 11:59
                              > Można cię wprowadzić w taką narkozę, byś nic nbie śniła.
                              > Mozesz zapaść w śpiączkę, np. hipoglikemiczną, gdzie nie będziesz mieć żadnych
                              > snów.
                              > To co, mogę cię wtedy zabić???

                              Ten argument często się pojawia i mniej wprawni w dyskusji proaborcjoniści
                              często na nim wymiekają. W innej gałęzi tej dyskusji napisałem czym różni się
                              zabicie śpiącego człowieka od zniszczenia DNA w zarodku.
        • blondgirl Re: pigułka "po" 20.09.06, 15:28
          Na dobrą sprawę to nawet wit. C przyjmowana w nadmiarze może spowodować śmierć
          • koreczek77 Re: pigułka "po" 20.09.06, 15:31
            > Na dobrą sprawę to nawet wit. C przyjmowana w nadmiarze może spowodować śmierć

            Dlatego przepisuję tabletki antykoncepcyjne, zawierające leworgestrel w małej
            dawce - bo są antykoncepcyjne, a nie zabijają.

            Ten sam lewonorgestrel w dużej dawce "po" zabija.
            • bitch.with.a.brain Re: pigułka "po" 20.09.06, 15:49
              Tak z ciekawości: jakie badania przeprowadzasz lub zalecasz przed przepisaniem
              tabletek antykoncepcyjnych?
              • koreczek77 Re: pigułka "po" 20.09.06, 16:00
                > Tak z ciekawości: jakie badania przeprowadzasz lub zalecasz przed przepisaniem
                > tabletek antykoncepcyjnych?

                Nie będę się wysilał - to znajdziesz wszędzie w internecie, np. tu:
                samozdrowie.interia.pl/kobiece/antykoncepcja/news?inf=472845
                • k.kasia1 Re: pigułka "po" 20.09.06, 16:03
                  No to jest już jasne skad czerpiesz wiedzę :))
                  ale pytanie brzmiało jakie TY badania zlecasz przed przepisaniem tabletek
                  • bitch.with.a.brain Re: pigułka "po" 20.09.06, 16:06
                    otóż to, o to mi chodzi.Jakie Ty badania wykonujesz.Bo,że sie wiele powinno to
                    wiem z gazet
                    • koreczek77 Re: pigułka "po" 20.09.06, 16:13
                      Oczywiste jest, że nie każdej kobiecie zlecam badania hormonalne przed
                      wdrożeniem antykoncepcji. Barierą jest cena badań, nie dla kazdej kobiety do
                      zniesienia. Często wystarcza badanie ginekologiczne plus ocena trochę na
                      zasadzie "strassendiagnose", do jakiego typu hormonalnego należy dana kobieta.
                      Kiedyś to było istotne, ale teraz są tabletki o tak małej zawartości hormonów,
                      że mozna sobie na to pozwolić.
                      • k.kasia1 Re: pigułka "po" 20.09.06, 19:38
                        A badania ogóle typu morfologia krwi, poziom cholesterolu, wysokość ciśnienia,
                        cytologia,a w zasadzoe kolposkopia już w dzisiejszych czasach i USG piersi?? Nie
                        łaska?? poza tym badanie poziomu hormonów nie jest aż tak drogie i skoro stac
                        laskę na wizytę w prywatnym gabinecie u ciebie (bo podobno w szpitalu JUŻ nie
                        pracujesz), to nie powinno być problemu, kosztuje to ok. 50-60 zł.
                        • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 09:55
                          > A badania ogóle typu morfologia krwi, poziom cholesterolu, wysokość ciśnienia,
                          > cytologia,a w zasadzoe kolposkopia już w dzisiejszych czasach i USG piersi??
                          Nie
                          > łaska??

                          Oczywiscie, że łaska - plus badania np. aminotransferaz - ocena wydolności
                          wątroby. USG piersi jest u młodych dziewczyn najczęściej zbędne.
                          • bitch.with.a.brain Re: pigułka "po" 21.09.06, 09:57
                            Jeżeli dziewczyna ma w bliskiej rodzinei kobiety chorujące na raka piersi to
                            takie zbedne nie jest.
                            • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:04
                              > Jeżeli dziewczyna ma w bliskiej rodzinei kobiety chorujące na raka piersi to
                              > takie zbedne nie jest.

                              Słusznie - dlatego napisałem "najczęściej", a nie że zawsze zbędne.
                          • k.kasia1 Re: pigułka "po" 21.09.06, 09:58
                            koreczek77 napisał:

                            > > A badania ogóle typu morfologia krwi, poziom cholesterolu, wysokość ciśni
                            > enia,
                            > > cytologia,a w zasadzoe kolposkopia już w dzisiejszych czasach i USG piers
                            > i??
                            > Nie
                            > > łaska??
                            >
                            > Oczywiscie, że łaska - plus badania np. aminotransferaz - ocena wydolności
                            > wątroby. USG piersi jest u młodych dziewczyn najczęściej zbędne.


                            Owszem, USG można darować, ale generalnie piersi zbadac trzeba. Wydolność
                            wątroby niezbędna, można jeszcze dorzucić badania na krzepliwośc krwi:)
                            • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:48
                              > można jeszcze dorzucić badania na krzepliwośc krwi:)

                              Też najczęściej zbędne. Wystarczy wywiad - np. jak ktoś ma częste sińce po byle
                              uderzeniu, to warto zrobić. Inaczej nie ma sensu - w razie wystąpienia kłopotów
                              z krzepliwością po antykoncepcji ja sie odstawia.
                              Hormony płciowe to nie acenocoumarol, który nawet może pacjenta zabić.


                      • bitch.with.a.brain Re: pigułka "po" 21.09.06, 08:57
                        a jak wyglada sprawa badań jesli kobieta idzie do ginekologa w panstwowej
                        przychodni?Też za badania trzeba płacić?
                        A w ogóle informujesz kobietę że dobrze by było wykonać badania,i ile
                        kosztują?Czy od razu oceniasz,że jej nie stać i ryzykujesz?
                        A informujesz o możliwych skutkach ubocznych?
                        Ja niestety trafiałam fatalnie:/
                        Głownie na lekarzy którzy koniecznie chcieli mi przepisac to,co widniało na
                        kalendarzykach, długopisach i innych gadżetach w gabinecie:)
                        Nigdy nie usłyszałam o żadnych badaniach i ich cenie.
                        • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:03
                          > a jak wyglada sprawa badań jesli kobieta idzie do ginekologa w panstwowej
                          > przychodni?Też za badania trzeba płacić?

                          Teoretycznie nie.
                          W praktyce tak - bo lekarz na kontrakcie z NFZ by zbankrutował, gdyby
                          wszystkich pacjentów dokładnie badał. Całe draństwo socjalistycznego systemu
                          jest w tym, że teoretycznie wszystko się "należy", a w praktyce lekarz boi się
                          powiedzieć pacjentowi, co właściwie powinien zrobić na własny koszt, by nie
                          było roszczeń, a sam ich nie przepisze, bo za drogo.

                          > A w ogóle informujesz kobietę że dobrze by było wykonać badania,i ile
                          > kosztują?Czy od razu oceniasz,że jej nie stać i ryzykujesz?

                          Ja informuję, najczęściej rezygnują.

                          > A informujesz o możliwych skutkach ubocznych?

                          Tak.

                          > Ja niestety trafiałam fatalnie:/
                          > Głownie na lekarzy którzy koniecznie chcieli mi przepisac to,co widniało na
                          > kalendarzykach, długopisach i innych gadżetach w gabinecie:)
                          > Nigdy nie usłyszałam o żadnych badaniach i ich cenie.

                          Jak żyjesz w socjalizmie - to masz.
                          Porzuć koleżanki feministki chcące rozwijać beznadziejny socjalizm.
                          Zapraszam serdecznie do grona liberałów, brzydzących sie socjalizmem - w tym
                          feminizmem.
                          • bitch.with.a.brain Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:12
                            Jestem liberałką i feministką i niczego porzucac nei zamierzam.
                            Zresztą opisane sytuacje dotyczą lekarzy prywatnych! Najrozsadniejszy okazal się
                            lekarz w przychodni studenckiej.
                            • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 10:57
                              > Jestem liberałką i feministką i niczego porzucac nei zamierzam.

                              Feminizm jest postrzegany jako ruch lewicowy. Nie ma feministek na corocznych
                              Marszach Kapitalizmu, za to pojawiają się systematycznie na lewackich
                              gejparadkach i demonstracjach w "obronie ludzi prac" czy pasożytniczych
                              bezrobotnych.
                              Czyli deklarując się jako feministka wspierasz socjalizm.

                              A trzeba sie na cos zdecydować - zwłaszcza, że liberałowie nie segregują ludzi
                              według kryterium płci.

                              Wielu porzadnych ludzi niegdyś nieswiadomie wzmacniało komunę, wstępując do
                              PZPR, twierdząc, że "tam też jest miejsce dla uczciwych ludzi".
                              A to gucio prawda - PZPR jako prosowiecka, złodziejska i wysługująca się
                              okupantowi organizacja zdrajców nie zasługiwała na to, by ktokolwiek uczciwy
                              tam lazł.
                              Dla mnie każdy PZPRowiec to sprzedajna (autocenzura), nie zasługująca na żaden
                              szacunek.


                              > Zresztą opisane sytuacje dotyczą lekarzy prywatnych! Najrozsadniejszy okazal
                              > się
                              > lekarz w przychodni studenckiej.

                              I to właśnie jest największa perfidia systemu socjalistycznego. Najemnemu
                              koszty wiszą, to może lepiej diagnozować. I tak nie będzie diagnozował tak, jak
                              należy - ale ogłupione społeczeństwo bedzie domagało się socjalistycznego
                              potworka.
                              • bitch.with.a.brain Re: pigułka "po" 21.09.06, 14:54
                                Jest tak postrzegany,ale nie znaczy,ze tak jest.PiS jest postrzegany jako partia
                                prawicowa i co z tego?
                                Skąd wiesz,ze nie ma feministek na Marszach Kapitalizmu?Zadałeś to pytanie
                                każdemu tam obecnemu?
                                A jesli chodzi o anarchistów to wprawdzie są anarchofeministki,ale ogolnie jest
                                to środowisko mizoginiczne.
                                Feministki o poglądach lewicowych moga chodzić na marsze w obronie
                                bezrobotnych.Feministka liberałka niekoniecznie.
                                Ale już marsz równości nie jest lewicowy,nie ma nic wspolnego z
                                gospodarką.Chodzi o wolność jednostki
                                • koreczek77 Re: pigułka "po" 24.09.06, 20:20
                                  > Skąd wiesz,ze nie ma feministek na Marszach Kapitalizmu?Zadałeś to pytanie
                                  > każdemu tam obecnemu?

                                  Tak, w Krakowie kilka lat temu.

                                  > Ale już marsz równości nie jest lewicowy,nie ma nic wspolnego z
                                  > gospodarką.Chodzi o wolność jednostki.

                                  Tzw. "marsze równości" nie są organizowane w celu wprowadzenia rzeczywistej
                                  równości. Służą do zwiększania wpływów politpoprawniactwa i ich
                                  naduprzywilejowanych pupili.
        • facet123 Re: pigułka "po" 20.09.06, 15:40
          Po pierwsze to nie mówimy to o zabijaniu, ale o naturalnym procesie
          niezagnieżdżenia się zapłodnionej komórki jajowej, albo wręcz o nie dopuszczeniu
          do jajeczkowania. Mówić o tym "zabijanie" to tak jakby nazwać miesiączkujacą
          kobietę "morderczynią" tylko dlatego, że wydala w sposób zupenie naturalny
          zapłodnione jajeczko.
          Jesli chcesz to mogę skupić się jedynie ta tabletkach antykoncepcyjnych - wtedy
          chyba mowy o mordowaniu nie ma, nie?

          A więc mamy lekarzy którzy z osobistych powodów światopoglądowych są przeciwni
          pewnym praktykom. Fanatyzmem jest narzucanie tego światopogladu innym na siłę
          poprzez utrudnianie im dostępu do środków które są legalne i dostępne w sprzedaży.

          To czy takie tabletki istniały w czasie studiów nie ma żadnego znaczenia. Kiedy
          starsi lekarzy byli na studiach prawdopodobnie nikt nie marzył o rozrusznikach
          serca i to nie powód aby dawać im prawo do utrudniania dostępu do nich.
          • koreczek77 Re: pigułka "po" 20.09.06, 15:44
            > > Po pierwsze to nie mówimy to o zabijaniu, ale o naturalnym procesie
            > niezagnieżdżenia się zapłodnionej komórki jajowej,

            Naturalnym?
            Mowa jest o świadomym, celowym podaniu lewonorgestrelu w celu niezagnieżdżenia
            się żyjacego człowieka w macicy - to jest celowe pozbawienie życia, czyli
            zabójstwo.

            Jak mówisz o typowych tabletkach antykoncepcyjnych (a nie tych postkoitalnych) -
            to masz rację, ktoś, kto odmawia ich podawania nie ma ku temu żadnych podstaw.
            • facet123 Re: pigułka "po" 20.09.06, 16:10
              > Naturalnym?
              > Mowa jest o świadomym, celowym podaniu lewonorgestrelu w celu niezagnieżdżenia
              > się żyjacego człowieka w macicy - to jest celowe pozbawienie życia, czyli
              > zabójstwo.

              Chodziło mi o to, że takie wydalenie zapłodnionego jajeczka następuje też czasem
              bez podania leków. Gdyby faktycznie prowadziło to do "śmierci dziecka" to chyba
              naturalne byłoby hospitalizowanie menstruujących kobiet żeby metodami
              mechanicznymi i farmakologicznymi nie dopuścić do "tragedii" - naturalnie trzeba
              by stworzyć całą nową dziedzinę medycyny poświęconą przeciwdziałaniu takim
              przypadkom. Czy jesteś zwolennikiem takiego rozwiązania?
              • koreczek77 Re: pigułka "po" 20.09.06, 16:17
                > Chodziło mi o to, że takie wydalenie zapłodnionego jajeczka następuje też
                > czasem
                > bez podania leków. Gdyby faktycznie prowadziło to do "śmierci dziecka" to
                chyba
                > naturalne byłoby hospitalizowanie menstruujących kobiet żeby metodami
                > mechanicznymi i farmakologicznymi nie dopuścić do "tragedii"

                Kobieta menstruująca nie jest w ciąży.
                Poza tym co innego śmierć z przyczyn naturalnych, a co0 innego działania
                świadome, prowadzące do zabicia.
                A kobiety z poronieniem zagrażającym lub nawykowym oczywiście hospitalizuje
                się, Ameryki nie odkryłeś.
                • facet123 Re: pigułka "po" 20.09.06, 16:27
                  > Kobieta menstruująca nie jest w ciąży.
                  > Poza tym co innego śmierć z przyczyn naturalnych, a co0 innego działania
                  > świadome, prowadzące do zabicia.
                  > A kobiety z poronieniem zagrażającym lub nawykowym oczywiście hospitalizuje
                  > się, Ameryki nie odkryłeś.

                  W przypadku każdej kobiety która uprawiała seks, a potem zaczyna menstruować
                  istnieje ryzyko, że wydali zapłodnioną komórkę jajową (co z tego, że jej
                  organizm nie zauważył tego zapłodnienia i nie rozpoczął hormonalnego mechanizmu
                  który nazywasz ciążą? Twierdzisz, że nie wolno zabijać zapłodnionego jajeczka
                  tylko wtedy gdy odbywa się to w czasie ciąży, a gdy ogranizm kobiety ciąży nie
                  rozpocznie to mozna?).
                  Śmierci z przyczyn naturalnych zapobiega się bardzo mocno - jak ktoś przestaje
                  oddychać to wzywa się pogotowie. Z tego co piszesz wynika, że powinno się wzywać
                  pogotowie do prawie każdej menstruującej kobiety bo być może wydala ona
                  zapłodnione jajeczko (a więc żywego człowieka! zgroza!).
                  Co z tego, że leczy się "poronienie nawykowe" - pomyśl ile "mordów" następuje
                  zanim u kobiety taką dolegliwość się stwierdzi.
                  • koreczek77 Re: pigułka "po" 20.09.06, 16:32
                    Przesadzasz - bo na zasadzie powszechnego domniemania wystąpienia zagrożenia
                    śmiercią pogotowie ratunkowe powinno co pół godziny zjawiać się w domu każdego
                    obywatela i sprawdzać, czy jeszcze żyje ;)))
                    • facet123 Re: pigułka "po" 21.09.06, 09:17
                      > Przesadzasz - bo na zasadzie powszechnego domniemania wystąpienia zagrożenia
                      > śmiercią pogotowie ratunkowe powinno co pół godziny zjawiać się w domu każdego
                      > obywatela i sprawdzać, czy jeszcze żyje ;)))

                      Nie ja przesadzam, ale ty nie jesteś konsekwentny. Pogotowie nie zjawia się
                      profilaktycznie co pół godziny, ale jak widzisz, że ktoś ma zawał, to je
                      wzywasz. Jak kobieta widzi, że ma okres i wie że w okresie jajeczkowania
                      współżyła bez zabepzpieczenia to szansa, że na skutek "nieuwagi swojego
                      organizmu" wydali zapłodnioną komórkę jest całkiem spora (nawet gdyby to było
                      10%, to chyba warto zaryzykować skoro chodzi o "ludzkie życie"). W takiej
                      sytuacji kobieta powinna być hospitalizowana aby to życie uratować (Oczywiście
                      to absurd i zaraz wytłumaczę dlaczego). Ty jednak uważasz, że skoro to dzieje
                      się "naturalnie" to nie jest morderstwem i nie trzeba temu przeciwdziałać,
                      natomiast gdy jest swiadomie planowane to trzeba z tym walczyć.
                      Dlaczego zatem walczy się z takimi "naturalnymi" przypadłościami ludzkiego
                      organizmu jak zawał?
                      Odpowiedź jest prosta - w przypadku zawału walczy się o przeżycie człowieka
                      który to życie już posiada i może je stracić. W przypadku naturalnego poronienia
                      poprostu nie przeciwdziała się naturalnemu procesowi w wyniku którego zygota
                      która życia nie ma i nie miała życia tego nie uzyska.
                      • k.kasia1 Re: pigułka "po" 21.09.06, 09:21
                        To, co piszesz jest jasne, logiczne. Problem nie jest w komunikacie, ale w
                        odbiorcy, który programowo jest kontra.
                        • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 11:07
                          > To, co piszesz jest jasne, logiczne. Problem nie jest w komunikacie, ale w
                          > odbiorcy, który programowo jest kontra.

                          Jasne i logiczne?
                          Patrz tu:

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48692920&a=48987376
                          A odbiorca jest kontra tylko nieprawdzie i nielogiczności.
                      • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 11:05
                        > Nie ja przesadzam, ale ty nie jesteś konsekwentny. Pogotowie nie zjawia się
                        > profilaktycznie co pół godziny, ale jak widzisz, że ktoś ma zawał, to je
                        > wzywasz.

                        Ja najczęściej wzywam, ale ty?
                        Jak rozpoznasz zawał?
                        A o zawałach bezobjawowych lub z objawami nietypowymi słyszł, hę?

                        > Odpowiedź jest prosta - w przypadku zawału walczy się o przeżycie człowieka
                        > który to życie już posiada i może je stracić. W przypadku naturalnego
                        poronieni
                        > a
                        > poprostu nie przeciwdziała się naturalnemu procesowi w wyniku którego zygota
                        > która życia nie ma i nie miała życia tego nie uzyska.

                        Może odpowiedź prosta, ale błędna.
                        Oczywiście, że przeciwdziała się możliwości utraty życia przez zygotę - podczas
                        leczenia poronień nawykowych.


                        • facet123 Re: pigułka "po" 22.09.06, 09:23
                          Nie odpowiedziałeś na mojego posta tutaj:

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48692920&a=48988640
                          > Może odpowiedź prosta, ale błędna.
                          > Oczywiście, że przeciwdziała się możliwości utraty życia przez zygotę - podczas
                          > leczenia poronień nawykowych.

                          Chyba sam widzisz róźnicę w podejściu do leczenia zawału, a w podejściu do
                          naturalnego poronienia. W mojej poprzedniej wypowiedzi nie chodziło mi nawet o
                          poronienia nawykowe, bo taką przypadłość można stwierdzić dopiero gdy kobieta
                          zaczyna starać się o dziecko - do tego czasu wiele zapłodnionych komórek mogło
                          już przepaść. A co z kobietami które nie starają się o dziecko a regularnie
                          niszczą zapłodnione komórki? Normalnie holocaust.

                          Mam też inne pytanie - DNA znajduje się w każdej komórce naszego ciała - czy
                          śmierć np. komórki naskórka jest dla Ciebie śmiercią człowieka? Przecież można
                          by z takiej komórki wyhodować poprzez klonownaie normalnego człowieka. Co prawda
                          byłby on kopią oryginału, ale popsiadał by własne doświadczenia, odczucia i
                          świadomość. Byłby w pełni żywy.
                          Dlaczego zatem cząsteczka DNA w zygocie jest (mimo, że identyczna) tak bardzo
                          ważniejsza od cząsteczki DNA w złuszczającym się naskórku?
                          I nie pisz mi tylko, że zygota w sposób naturalny zamienia się w człowieka, a
                          komórka naskórka wymagałaby do tego zaawansowanej technologii. "Naturalność" nie
                          jest żadnym argumentem od kiedy medycyna leczy i ratuje życie ludzkie ingerując
                          w to co naturalne na wszelkie możliwe sposoby (leki, maszyny medyczne, operacje,
                          przeszczepy itp...)

                          Skoro jesteś ateistą, wolnym od dogmatycznego myślenia, to powyższy argument
                          powinien przynajmniej dać Ci do myślenia.
                          • koreczek77 Re: pigułka "po" 24.09.06, 20:55
                            Na tamten post już odpowiedziałem.

                            >Mam też inne pytanie - DNA znajduje się w każdej komórce naszego ciała - czy
                            >śmierć np. komórki naskórka jest dla Ciebie śmiercią człowieka? Przecież można
                            >by z takiej komórki wyhodować poprzez klonownaie normalnego człowieka.

                            Nie można wyhodować normalnego człowieka.
                            Przykład schorowanej i starej już w momencie sklonowanie owcy Dolly dowodzi, że
                            nie powstanie nowy, normalny człowiek. Powstanie podobny do człowieka organizm
                            żywy.

                            > A co z kobietami które nie starają się o dziecko a regularnie
                            > niszczą zapłodnione komórki? Normalnie holocaust.

                            Tak, holokaust, gdy jest działaniem celowym, takim jak prawdziwy holokaust..

                            > Dlaczego zatem cząsteczka DNA w zygocie jest (mimo, że identyczna) tak bardzo
                            > ważniejsza od cząsteczki DNA w złuszczającym się naskórku?

                            Cząsteczka DNA jest identyczna, lecz nie identyczna jest ekspresja genowa w
                            zygocie i naskórku.
                            Z DNA naskórka nie można uzyskać nowego człowieka - osobnika, który przebył by
                            pełny cykl życiowy. Można z naskórka starca otrzymać co najwyżej
                            człowiekopodobną kopię tego starca, która będzie utrzymywać funkcje życiowe
                            mniej wiecej tak długo, jak sam starzec.

                            • kot_behemot8 chorzy i starzy=nienormalni, twierdzi Korek 24.09.06, 21:40
                              koreczek77 napisał:

                              >
                              > Nie można wyhodować normalnego człowieka.
                              > Przykład schorowanej i starej już w momencie sklonowanie owcy Dolly dowodzi,
                              że
                              > nie powstanie nowy, normalny człowiek. Powstanie podobny do człowieka
                              organizm
                              > żywy.


                              Coraz lepiej. Najpierw twierdzisz, że leczenie ludzi nie różni się od leczenia
                              zwierząt, teraz kolejna rewela: jak człowiek jest chory i stary, to nie jest
                              normalny... Więcej nawet - on własciwie przestaje być nawet człowiekiem i staje
                              się "podobnym do człowieka organizmem zywym". Co będzie następne: eutanazja
                              emerytów? Czekam niecierpliwie na kolejne popisy twojej lekarskiej
                              kompetencji...



                              >
                              > > A co z kobietami które nie starają się o dziecko a regularnie
                              > > niszczą zapłodnione komórki? Normalnie holocaust.
                              >
                              > Tak, holokaust, gdy jest działaniem celowym, takim jak prawdziwy holokaust..
                              >
                              > > Dlaczego zatem cząsteczka DNA w zygocie jest (mimo, że identyczna) tak ba
                              > rdzo
                              > > ważniejsza od cząsteczki DNA w złuszczającym się naskórku?
                              >
                              > Cząsteczka DNA jest identyczna, lecz nie identyczna jest ekspresja genowa w
                              > zygocie i naskórku.
                              > Z DNA naskórka nie można uzyskać nowego człowieka - osobnika, który przebył
                              by
                              > pełny cykl życiowy. Można z naskórka starca otrzymać co najwyżej
                              > człowiekopodobną kopię tego starca, która będzie utrzymywać funkcje życiowe
                              > mniej wiecej tak długo, jak sam starzec.
                              >
                              • kocia_noga Re: chorzy i starzy=nienormalni, twierdzi Korek 25.09.06, 04:59
                                kot_behemot8 napisała:

                                > Coraz lepiej. Najpierw twierdzisz, że leczenie ludzi nie różni się od
                                leczenia
                                > zwierząt, teraz kolejna rewela: jak człowiek jest chory i stary, to nie jest
                                > normalny... Więcej nawet - on własciwie przestaje być nawet człowiekiem i
                                staje
                                >
                                > się "podobnym do człowieka organizmem zywym". Co będzie następne: eutanazja
                                > emerytów? Czekam niecierpliwie na kolejne popisy twojej lekarskiej
                                > kompetencji...


                                Już chyba nie ma wątku, gdzieby k. się nie zbłaźnił.Może wróci do dyskusji z
                                BWAB o jej wdziękach, tak będzie lepiej, mniej bluzgów.
                                • koreczek77 Już chyba nie ma wątku, gdzieby k. się nie zbłaźni 25.09.06, 06:42
                                  > Już chyba nie ma wątku, gdzieby k. się nie zbłaźnił.

                                  Zgadzam się z tobą, k., czyli kot_behemot błaźni się, aż miło.
                                  Np. śmiechu co niemiara było, gdy wymądrzając się o cholecystektomii palnęła o
                                  kilkakrotnie dłuższym przebywaniu po zabiegu w nemocnicy, niż to jest w
                                  rzeczywistości;)
                                  • kot_behemot8 Re: Już chyba nie ma wątku, gdzieby k. się nie zb 25.09.06, 08:56
                                    koreczek77 napisał:

                                    > > Już chyba nie ma wątku, gdzieby k. się nie zbłaźnił.
                                    >
                                    > Zgadzam się z tobą, k., czyli kot_behemot błaźni się, aż miło.
                                    > Np. śmiechu co niemiara było, gdy wymądrzając się o cholecystektomii palnęła
                                    o
                                    > kilkakrotnie dłuższym przebywaniu po zabiegu w nemocnicy, niż to jest w
                                    > rzeczywistości;)


                                    Koruś dziecko drogie, po co ty się jeszcze bardziej ośmieszasz? A z
                                    cholecystektomią to ja miałam rację, nie ty. Pogadaj z dowolnym lekarzem to ci
                                    to potwierdzi. Bo widzisz, to własnie jedna z tych rzeczy któych nie znajdziesz
                                    w guglach udając lekarza. Gugle są super, ale wszystkiego w nich jednak nie ma.
                                    Lekarza poznaje się własnie po tym, ze wie coś, czego w guglach znalezc nie
                                    można - np ile praktycznie, nie teoretycznie musi spędzić na oddziale pacjent
                                    po cholecystektomii tradycyjnej (którą niektórzy forumowi "lekarze" nazywają
                                    laparoskopią tradycyjną:)), np pacjent z dużą nadwagą.
                                    Odpuść sobie wreszcie, mi naprawdę nie zależy na tym by cię pogrążać. Po prostu
                                    przestań udawać lekarza i będziemy kwita.
                                    • koreczek77 Re: Już chyba nie ma wątku, gdzieby k. się nie zb 25.09.06, 17:10
                                      > A z
                                      > cholecystektomią to ja miałam rację, nie ty. Pogadaj z dowolnym lekarzem to
                                      > ci to potwierdzi. Bo widzisz, to własnie jedna z tych rzeczy któych nie
                                      > znajdziesz w guglach udając lekarza. Gugle są super, ale wszystkiego w nich
                                      > jednak nie ma.

                                      Szanowna pani salowa twierdzi, że w "guglach" nie znajdzie się tego, czego sie
                                      chce. Hehehehe, znajdzie, trzeba tylko inteligentnie wstawić słowa kluczowe.
                                      Np. znajdzie się bez problemu opis techniki wykonania cholecystektomii
                                      laparoskopowej, na którym naiwnie usiłowałaś mnie zagiąć:
                                      www.chirurgia.republika.pl/vesica/cholelap.html
                                      Naiwnie - bo ja bynajmniej nie negowałem tego, że na ogół wykonuje ją dwóch
                                      chirurgów.
                                      I dało się też w "guglach" znaleźć przeciętny czas przebywania pacjenta w
                                      szpitalu po cholecystektomii tradycyjnej, by wykazać, jakie masz "pojęcie" o
                                      medycynie, gdy isałaś o miesiącu, gdy przeciętnie to trwa 4-7 dni:
                                      www.silesia-med.pl/index.php/laparoskopia


                                      Hehehehe, nie wiem, czy wiesz, że robisz sobie jeszcze większy wstyd twierdząc,
                                      że nie jestem lekarzem.
                                      Jeżeli braki w twojej wiedzy medycznej wykazuje lekarz koreczek77, to jeszcze
                                      dla ciebie powód do wstydu nie jest, lecz do intensywnej nauki.
                                      Jednak gdyby się okazało, że niewiedzę medyczną wytyka ci jakiś niewykształcony
                                      nastolatek koreczek77 - to obciach dla ciebie koteczku po prostu jest nie z tej
                                      planety, hehehehe
                                      • kot_behemot8 Re: Już chyba nie ma wątku, gdzieby k. się nie zb 25.09.06, 17:43
                                        koreczek77 napisał:

                                        > Szanowna pani salowa twierdzi, że w "guglach" nie znajdzie się tego, czego
                                        sie
                                        > chce. Hehehehe, znajdzie, trzeba tylko inteligentnie wstawić słowa kluczowe.
                                        > Np. znajdzie się bez problemu opis techniki wykonania cholecystektomii
                                        > laparoskopowej, na którym naiwnie usiłowałaś mnie zagiąć:
                                        > www.chirurgia.republika.pl/vesica/cholelap.html
                                        > Naiwnie - bo ja bynajmniej nie negowałem tego, że na ogół wykonuje ją dwóch
                                        > chirurgów.


                                        Ty to chyba jednak masochistą jesteś. Wstawiasz mi link który jednoznacznie,
                                        bez cienia wątpliwości potwierdza to co ci wcześniej pisałam i równocześnie
                                        bredzisz coś o naiwnym zaginaniu. Facet, chory jesteś.


                                        > I dało się też w "guglach" znaleźć przeciętny czas przebywania pacjenta w
                                        > szpitalu po cholecystektomii tradycyjnej, by wykazać, jakie masz "pojęcie" o
                                        > medycynie, gdy isałaś o miesiącu, gdy przeciętnie to trwa 4-7 dni:
                                        > www.silesia-med.pl/index.php/laparoskopia


                                        Wcześniej ci juz odpowiedziałam jak się ma "przeciętny czas", zwłaszcza w
                                        szpitalu prywatnym i po łatwym zabiegu, do realnego czasu po trudnym zabiegu.
                                        Wiedza z gugli nie wystarcza, bo gdyby wystarczała to faktycznie mógłbys byc
                                        lekarzem. Tutaj potrzebne jest doświadczenie którego ty nie masz. Przypomne ci
                                        też, że rozmowa dotyczyła kosztów leczenia w aspekcie kalkulacji składek
                                        ubezpieczeniowych. Usiłowałam ci wytłumaczyć, bezskutecznie najwyraźniej, że
                                        aby skalkulowac średni koszt jakiegos zabiegu nie możemy brac najtanszych
                                        mozliwych kosztów wraz z najkrótszym pobytem na oddziale - do szpitali
                                        prywatnych trudne przypadki raczej nie trafiają, więc ich średni czas pobytu
                                        pacjenta moze byc krótki, powikłania tez są rzadsze a często pacjenci z
                                        powikłaniami są wręcz odsyłani do szpitali publicznych, co znacząco poprawia
                                        statystyki prywatnych.
                                        Dobra, dosyć tego. Nie zrozumiałes i pewno juz nigdy nie zrozumiesz. EOT



                                        • koreczek77 Re: Już chyba nie ma wątku, gdzieby k. się nie zb 25.09.06, 18:14
                                          > Ty to chyba jednak masochistą jesteś. Wstawiasz mi link który jednoznacznie,
                                          > bez cienia wątpliwości potwierdza to co ci wcześniej pisałam i równocześnie
                                          > bredzisz coś o naiwnym zaginaniu. Facet, chory jesteś.

                                          Nie, "zdrowy" koteczku. Pokazałem ci to, boś naiwnie twierdziła, że to wiedza
                                          niemal tajemna, niedostępna w internecie.
                                          Jak widzisz - dostępna bez problemu.
                                          I przypomnę ci, że ja bynajmniej tego nie negowałem, wręcz twierdziłem, że dziś
                                          czasem nawet więcej osób szwenda się po sali operacyjnej. Mam podać link do tej
                                          wypowiedzi?

                                          Druga część - nie truj, podaj dowody.
                                          Tak samo, jak ja podałem linki, ty też mozesz podać link potwierdzający twoje
                                          słowa, że pacjent po tradycyjnej cholecystektomii przebywa w szpitalu śerdnio
                                          (hehehehehe) miesiąc.
                                          Internet ma olbrzymie zasoby, o samej medycynie są miliony artykułów, jak
                                          chcesz, to znajdziesz - o ile to prawda, hehehe

                                          Pamiętaj - średnio 4-7 dni.
                                          Jak nie zapamiętasz, to oblejesz egzamin, gdy cię o to zapytają, hehehehehe
                              • koreczek77 duplikat jest oryginałem - twierdzi kot+behemot8 25.09.06, 06:39
                                > teraz kolejna rewela: jak człowiek jest chory i stary, to nie jest
                                > normalny... Więcej nawet - on własciwie przestaje być nawet człowiekiem i
                                staje
                                >
                                > się "podobnym do człowieka organizmem zywym". Co będzie następne: eutanazja
                                > emerytów? Czekam niecierpliwie na kolejne popisy twojej lekarskiej
                                > kompetencji...

                                Jak byś przeczytała ze zrozumieniem, to byś pojęła, że pisałem nie o starym
                                człowieku, lecz o sztucznej, człowiekopodobnej kopii starego człowieka.
                                Manekiny na wystawach sklepowych też uwazasz za ludzi?
                                Czekam niecierpliwie na kolejne popisy twojej zdolności rozumienia tekstu
                                pisanego.
                                • kot_behemot8 nie, klon jest człowiekiem 25.09.06, 09:10
                                  koreczek77 napisał:

                                  > > teraz kolejna rewela: jak człowiek jest chory i stary, to nie jest
                                  > > normalny... Więcej nawet - on własciwie przestaje być nawet człowiekiem i
                                  >
                                  > staje
                                  > >
                                  > > się "podobnym do człowieka organizmem zywym". Co będzie następne: eutanaz
                                  > ja
                                  > > emerytów? Czekam niecierpliwie na kolejne popisy twojej lekarskiej
                                  > > kompetencji...
                                  >
                                  > Jak byś przeczytała ze zrozumieniem, to byś pojęła, że pisałem nie o starym
                                  > człowieku, lecz o sztucznej, człowiekopodobnej kopii starego człowieka.


                                  Ależ uważnie przeczytałam, uważnie. I coraz mi weselej, bo własnie zanegowałeś
                                  całą swoją prolajfowską filozofię. O ile pamiętam, to twierdzileś że każda
                                  forma zycia niosąca ludzki zapis genetyczny, nawet pojedyncza komórka, jest
                                  człowiekiem - nie kopią, nie organizmem człowiekopodobnym lecz człowiekiem
                                  któremu przysługuje ochrona prawna.
                                  A ludzki klon posiada kombinację genów typową dla kogo - dla ameby twoim
                                  zdaniem?
                                  Ciężko ci będzie teraz powtórzyc swoje prolajfiowwskie dyrdymały, po tym jak
                                  zanegowałeś człowieczeństwo jednego organizmu wielokomórkowego o ludzkim
                                  genotypie każdy będzie mógł ci to przypomniec i powiedzieć "ja w takim razie
                                  neguję człowieczeństwo ludzkiej zygoty".
                                  Straciłeś argumenty, prosiaczku...

                                  > Manekiny na wystawach sklepowych też uwazasz za ludzi?
                                  > Czekam niecierpliwie na kolejne popisy twojej zdolności rozumienia tekstu
                                  > pisanego.
                                  • koreczek77 Żaden klon nie był i nie jest człowiekiem ;))))))) 25.09.06, 16:50
                                    > O ile pamiętam, to twierdzileś że każda
                                    > forma zycia niosąca ludzki zapis genetyczny, nawet pojedyncza komórka, jest
                                    > człowiekiem - nie kopią, nie organizmem człowiekopodobnym lecz człowiekiem
                                    > któremu przysługuje ochrona prawna.
                                    > A ludzki klon posiada kombinację genów typową dla kogo - dla ameby twoim
                                    > zdaniem?


                                    Odpowiedź - ludzki klon nie posiada żadnej kombinacji genów.
                                    Trudno, by jakąkolwiek kombinację genów posiadał czysto wirtualny twór, który
                                    nigdy nie istniał.
                                    Ludzki klon nie jest człowiekiem, bo człowiek to jest istota rzeczywista, a nie
                                    wytwór wyobraźni jak smok ziejący ogniem, hehehehe

                                    > Straciłeś argumenty, prosiaczku...

                                    Hehehehehe, to tylko tobie tak się wydawało, szczeżujko ;)

                                    A o tym, czym się różni komórka naskórka od zygoty jako źródło człowieczeństwa -
                                    pogadam z "facetem123", jak się pojawi.
                                    On przynajmniej rozumiał słowo pisane i znał podstawy biologii...
                                    Ciebie zbyt łatwo można wpuścić w maliny;)

                                    • kot_behemot8 Re: Żaden klon nie był i nie jest człowiekiem ;)) 25.09.06, 17:21
                                      koreczek77 napisał:

                                      >
                                      >
                                      > Odpowiedź - ludzki klon nie posiada żadnej kombinacji genów.
                                      > Trudno, by jakąkolwiek kombinację genów posiadał czysto wirtualny twór, który
                                      > nigdy nie istniał.


                                      Na pewno to była bitwa pod Grunwaldem.


                                      > Ludzki klon nie jest człowiekiem, bo człowiek to jest istota rzeczywista, a
                                      nie
                                      >
                                      > wytwór wyobraźni jak smok ziejący ogniem, hehehehe


                                      Logika doprawdy porażająca. A czym jest ludzki klon twoim zdaniem - krokodylem
                                      może? Jeśli zywa, wielokomórkowa istota posiadająca ludzki zestaw genów nie
                                      jest twoim zdaniem człowiekiem, to zygota z pewnością tez nim nie musi byc - bo
                                      o jej potencjalnym człowieczeństwie zaświadcza jedynie genotyp, nic ponadto.
                                      Skoro dopusciłeś jeden wyjątek, to nie masz argumentów gdy ktos inny będzie
                                      chciał dopuścić następny.
                                      Wpadłes we własne sidła i tyle, możesz dalej się zapierać - niczego tym nie
                                      zmienisz.


                                      > A o tym, czym się różni komórka naskórka od zygoty jako źródło
                                      człowieczeństwa
                                      > -
                                      > pogadam z "facetem123", jak się pojawi.


                                      Pogadaj, facet123 nieźle sobie z tobą radzi. Jest moze zbyt uprzejmy, zupełnie
                                      jak ja zanim cię poznałam ale widac, ze wie o czym pisze. Koniecznie kontynuuj
                                      rozmowę z nim, koniecznie.

                                      • koreczek77 Re: Żaden klon nie był i nie jest człowiekiem ;)) 25.09.06, 17:40
                                        > Na pewno to była bitwa pod Grunwaldem.

                                        Też musimy uwierzyć historykom, podobnie jak w to, że żaden ludzki klon jeszcze
                                        nie powstał.

                                        > A czym jest ludzki klon twoim zdaniem - krokodylem
                                        > może?

                                        Krokodylem też nie jest, choćby dlatego, że krokodyl istnieje naprawdę, a
                                        sklonowany człowiek nie istnieje.

                                        > Pogadaj, facet123 nieźle sobie z tobą radzi. Jest moze zbyt uprzejmy,
                                        zupełnie
                                        > jak ja zanim cię poznałam ale widac, ze wie o czym pisze. Koniecznie
                                        kontynuuj
                                        > rozmowę z nim, koniecznie.

                                        Właśnie to robię, choc co do "radzenia sobie" mam odmienne zdanie:

                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48692920&a=49224091
                            • facet123 Re: pigułka "po" 25.09.06, 09:01
                              > >Mam też inne pytanie - DNA znajduje się w każdej komórce naszego ciała - c
                              > zy
                              > >śmierć np. komórki naskórka jest dla Ciebie śmiercią człowieka? Przecież m
                              > ożna
                              > >by z takiej komórki wyhodować poprzez klonownaie normalnego człowieka.
                              >
                              > Nie można wyhodować normalnego człowieka.
                              > Przykład schorowanej i starej już w momencie sklonowanie owcy Dolly dowodzi, że
                              >
                              > nie powstanie nowy, normalny człowiek. Powstanie podobny do człowieka organizm
                              > żywy.

                              Przykład owcy Dolly udowadnia jedynie to, że nie potrafimy jeszcze wyhodować
                              idealnego klona na podstawie DNA zawartego w komórce ciała oryginału. Nie
                              zaprzeczysz jednak, że pełna informacja (przepis na oryginalny organizm) w tym
                              DNA jest zawarta. A skoro przepis jest, to wykorzystanie go jest kwestią
                              technicznąm, którą z pewnością uda się kiedyć pokonać (nie wnikam, czy to
                              dobrze, czy źle, że ktoś coś takiego zrobi).
                              Po za tym co masz na myśli przez "podobny do człowieka organizm żywy"? Chcesz
                              powiedzieć, że gdyby stworzono taki klon to mimo iż zachowywałby on się jak
                              zwykły człowiek i na oko był nieodróżnialny od innych ludzi, to ty byś
                              twierdził, że nie jest człowiekiem?

                              > Cząsteczka DNA jest identyczna, lecz nie identyczna jest ekspresja genowa w
                              > zygocie i naskórku.
                              > Z DNA naskórka nie można uzyskać nowego człowieka - osobnika, który przebył by
                              > pełny cykl życiowy. Można z naskórka starca otrzymać co najwyżej
                              > człowiekopodobną kopię tego starca, która będzie utrzymywać funkcje życiowe
                              > mniej wiecej tak długo, jak sam starzec.

                              Co konkretnie masz na myśli pisząc o ekspresji genowej? Skoro cząsteczka DNA
                              jest identyczna, to informacja zawarta w niej też jest identyczna a zatem
                              potencjalnie (pomijając kwestie technicze) da się z tej informacji stworzyć
                              żywego, zdrowego człowieka.
                              • koreczek77 Komórka naskórka nie jest człowiekiem, zygota jest 25.09.06, 17:35
                                Panie "facet123", z Panem to przynajmniej pogadać na temat można nie bez
                                przyjemności wynikajacej z dyskusji z inteligentnym człowiekiem:

                                > Po za tym co masz na myśli przez "podobny do człowieka organizm żywy"? Chcesz
                                > powiedzieć, że gdyby stworzono taki klon to mimo iż zachowywałby on się jak
                                > zwykły człowiek i na oko był nieodróżnialny od innych ludzi, to ty byś
                                > twierdził, że nie jest człowiekiem?

                                Bynajmniej, tylko podpuszczałem takie różne koty-behemoty8;))))

                                Taki klon oczywiście byłby człowiekiem, gdyby powstał jako dokładny wzór
                                oryginalnego człowieka. Na razie takiego klonu nie ma, więc rozmawiamy czysto
                                hipotetycznie.
                                Lecz to bynajmniej nie uzasadnia porównywania materiału genetycznego z naskórka
                                do materiału genetycznego zygoty.

                                Informacja genetyczna to nie tylko ciąg nukleotydów w DNA. To również
                                współpracujący z RNA układ, włączający odpowiednie geny w odpowiednim czasie.
                                Większość sekwencji nukleotydów w DNA jest bezsensownym śmieciem, pozostałością
                                po ewolucji, na szczęście u prawdziwego człowieka nie włączającym się do
                                funkcjonowania.
                                DNA naskórka nie jest w stanie uruchomić ani wszystkich genów (w tym
                                bezsensownych), ani tych genów, które u zygoty zapoczątkowuja dalszy rozwój
                                prawdziwego człowieka. Zatem możemy śmiało niszczyć komórki naskórka - bo z
                                nich nigdy nie rozwinie sie człowiek.

                                Lecz co sie stanie, gdy drogą inżynierii genetycznej zmienimy komórkę naskórka
                                tak, by uruchamiała poszczególne geny tak, jak to występuje u zygoty?
                                Wtedy po prostu zmienimy komórkę naskórka w zygotę.
                                W zygotę - czyli w człowieka.

                                Dlatego zygoty jako człowieka zabić nie wolno.
                                Również tej zygoty, która powstanie nie z plemnika i jaja, lecz z komórki
                                naskórka.

                                • facet123 Re: Komórka naskórka nie jest człowiekiem, zygota 26.09.06, 13:00
                                  > Panie "facet123", z Panem to przynajmniej pogadać na temat można nie bez
                                  > przyjemności wynikajacej z dyskusji z inteligentnym człowiekiem:
                                  >
                                  > > Po za tym co masz na myśli przez "podobny do człowieka organizm żywy"? Ch
                                  > cesz
                                  > > powiedzieć, że gdyby stworzono taki klon to mimo iż zachowywałby on się j
                                  > ak
                                  > > zwykły człowiek i na oko był nieodróżnialny od innych ludzi, to ty byś
                                  > > twierdził, że nie jest człowiekiem?
                                  >
                                  > Bynajmniej, tylko podpuszczałem takie różne koty-behemoty8;))))

                                  Pewnie dlatego potem niektóre twoje posty przepadają...

                                  Co do pozostałej części wypowiedzi to teraz mniejwięcej rozumiem twoje
                                  stanowisko. Ciągle tylko nie rozumiem jednej, kluczowej, sprawy: Co takiego
                                  dzieje się w momencie zapłodnienia co sprawia, że powstająca cząsteczka zyskuje
                                  w twoich oczach taką samą ochronę jak żywy człowiek? Inaczej mówiąc - dlaczego
                                  po tej reakcji chemicznej (bo zapłodnienie to bardzo skomplikowana, ale tylko
                                  reakcja chemiczna i to między kilkoma zaledwie cząsteczkami chemicznymi)
                                  powstała cząsteczka ma być toższama z człowiekiem.
                                  To samo dotyczy oczywiście hipotetycznego DNA wyhodowanego w warunkach sztucznych.

                                  Zgadzamy się co do kwestii technicznych - DNA jest cząsteczką. Nie ma tam
                                  żadnych czarów marów, zygota nie czuje, nie myśli bo nie ma do tego narządów.
                                  Dlaczego zatem nadawać ludzkie cechy zygocie tylko dlatego, że ma ona potencjał
                                  człowiekotwórczy?

                                  Wyobraźmy sobie (hipotetycznie), że w laboratorium mamy przygotowane dwie gotowe
                                  cząsteczki DNA gotowe do połączenia (nie wnikamjmy nawet czy pochodzą z komórek
                                  rodzicielskich, czy zostały jakoś sztucznie otrzymane). Jeżeli je połączymy -
                                  powstanie zygota, jeżeli ich nie połączymy - nic nie powstanie. Dlaczego w
                                  takiej sytuacji moment połączenia (reakcji chemicznej) ma być taki ważny?
                                  Dlaczego chwilę przed można te cząsteczki wyrzucić na śmietnik bez żadnych
                                  etycznych rozterek, a chwilę po reakcji cząsteczka ta miałaby być traktowana jak
                                  żywy człowiek? Dlaczego nie nazwać morderstwem zniszczenia jednej z
                                  rodzicielskiuch DNA chwilę przed kontrolowanym połączeniem? Przecież wtedy też
                                  człowiek który miał powstać nie powstanie.
                                  • koreczek77 Re: Komórka naskórka nie jest człowiekiem, zygota 26.09.06, 20:12

                                    Moje stanowisko jest spójne i logiczne.
                                    Muszę pewien zbiór cząsteczek nazwać człowiekiem.
                                    Można go tak nazwać:

                                    1. albo od chwili powstania zbioru cząsteczek rozwijającego się stopniowo w
                                    formę dorosłą człowieka,

                                    2. albo od chwili powstania osobnika dorosłego.

                                    Wyjście drugie, oraz takie, jakie Pan proponuje - uznanie, że coś wcześniejsze
                                    człowiekiem nie jest - automatycznie powoduje powstanie pytania - to czym jest?
                                    Życie jest ciągłością, to nie ulega wątpliwości - zatem nie można sztucznie
                                    tworzyć etapu "nieczłowieczeństwa" w ciągu życia.

                                    Wyjście drugie - czyli uznanie tylko w pełni ukształtowanego zbioru cząsteczek
                                    za człowieka zmusza nas do negowania człowieczeństwa nie tylko zygoty, zarodka
                                    czy płodu - ale również noworodka lub dziecka szkolnego. Nasz rozwój trwa
                                    nieprzerwanie od zygoty do ukończenia wieku dojrzewania, nieprawdaż?
                                    Zgodzi się Pan, że dwunastolotek jest człowiekiem?
                                    A dziecko roczne, czy noworodek?
                                    Zejdźmy niżej - człowiekiem jest też żywy stwór, który za pięć minut wyjdzie z
                                    macicy, prawda?
                                    No to może równiez taki, który jest przyczepiony do organizmu matki (wbrew
                                    pozorom ciąża nie rozwija sie w środku organizmu kobiety, lecz tuż obok niego)
                                    od dwóch miesiecy? miesiąca? tygodnia?

                                    Doprawdy nie ma żadnego logicznego uzasadnienia robienie sztucznej cezury
                                    człowieczeństwa tylko po to, by usprawiedliwić "przerywanie ciąży".

                                    Pan dokonał sztucznego podziału na człowieka i "nieczłowieka" według kryterium
                                    tkanki nerwowej. Toż to bez sensu - zalążek mózgu (cewa nerwowa) powstaje już w
                                    trzecim tygodniu ciąży. Od tego czasu rozwija się aż do uzyskania dorosłości.
                                    Czyli właściwie już od 3 tygodnia mamy człowieka według kryterium mózgowego -
                                    czyli według kryterium mózgowego większość aborcji zabija więc jednak ludzi...

                                    A dlaczego nie uznaję za człowieka dwóch jeszcze nie połączonych połówek DNA?
                                    Z tego samego powodu, dla jakiego człowiekiem nie nazywamy np. plemnika.
                                    Plemnik to wydalona część organizmu mężczyzny, bez szans na samodzielny rozwój.
                                    Człowiekiem (organizmem rozwijajacym się do etapu człowieka doresłego) stanie
                                    się po naturalnym połączeniu z jajem. Tak zdecydowała ewolucja.
                                    Omijajac naturę przez hipotetyczne tworzenie człowieka w nienaturalny sposób
                                    musimy stosować się do etyki, która wymyśliła sama natura.
                                    Bowiem uznając człowieczeństwo połówki genów dlatego, że dziś być może już
                                    potrafimy sztucznie z niech stworzyć człowieka -za kilka stuleci będziemy
                                    musieli za "człowieka" uznać każdą kupkę węgla, polaną wodą z nawozem azotowo-
                                    fosforowym - bowiem wtedy być może będziemy potrafili stworzyć ludzkie DNA z
                                    pierwiastków. A jak nauczymy się wytwarzać wszystkie pierwiastki -
                                    "człowiekiem" będzie każda mgławica wodorowa w Kosmosie.
                                    • facet123 Re: Komórka naskórka nie jest człowiekiem, zygota 27.09.06, 09:46
                                      > Moje stanowisko jest spójne i logiczne.
                                      > Muszę pewien zbiór cząsteczek nazwać człowiekiem.
                                      > Można go tak nazwać:
                                      >
                                      > 1. albo od chwili powstania zbioru cząsteczek rozwijającego się stopniowo w
                                      > formę dorosłą człowieka,
                                      >
                                      > 2. albo od chwili powstania osobnika dorosłego.
                                      >

                                      Oczywiście, że wszystko jest spójne i logiczne. Wszystko zależy jednak od tego
                                      jak zdefiniujemy człowieka. Jeśli zdefiniujemy go tak, że człowiekiem jest para
                                      komórek rodziciejskich na chwilę przed połączeniem, to również wszystko będzie
                                      spójne i logiczne. Grunt żeby być konsekwentnym i trzymać się definicji.
                                      Można nawet definicją słowa 'człowiek' objąć wyrostek robaczkowy. I operacja
                                      wycięcia go będzie wtedy morderstwem.
                                      Albo człowiekiem nazwać dorosłą jednostkę - wtedy ciagle wszystko będzie spójne
                                      i logiczne, tylko będzie można mordować 10-latki.

                                      Nie chodzi tutaj więc o spójnośc i logikę w naszych definicjach, ale o to czy
                                      nasze założenia nie prowadzą do absurdów. Absurdów które z punktu widzenia
                                      logiki są jaknajbardziej w porządku, ale to nasze ludzkie postrzeganie świata
                                      czyni je absurdami.
                                      Absurdem wg mnie byłoby traktowanie pary gamet jako żywego człowieka (mimo, że
                                      pozostawione same sobie tego człowieka stworzą, a rozdzielone lub zniszczone
                                      nie.) Tak samo absurdem byłoby nie traktowanie dziecka jako człowieka.

                                      Dlatego nie jest prawdą, że mamy tylko dwie wymienione przez Pana możliwości.
                                      Powiem nawet, że pierwsza możliwość (zacytujmy jeszcze raz):
                                      "(...) albo od chwili powstania zbioru cząsteczek rozwijającego się stopniowo w
                                      formę dorosłą człowieka,"
                                      Zakłada, że ochrona należy się gametom przed zapłodnieniem. W końcu plemniki
                                      otaczające niezapłodnione jajeczko to "zbiór cząsteczek" który stopniowo
                                      rozwinie się w dorosłego człowieka. Oczywiście nie napewno bo może do
                                      zapłodnienia nie dojśc, ale zygota też nie rozwinie się w człowieka napewno, bo
                                      może dojść do samoistnego poronienia, lub może w niej się ujawnoć wada. Prawdą
                                      jest jednak, że zarówno po, jak i przed zapłodnieniem gamety mają (z logicznego
                                      punktu widzenia) ten sam potencjał człowiekotwórczy.

                                      > Wyjście drugie, oraz takie, jakie Pan proponuje - uznanie, że coś wcześniejsze
                                      > człowiekiem nie jest - automatycznie powoduje powstanie pytania - to czym jest?

                                      Czy naprawdę nazwa jest taka ważna? Może pan to nazwać płodem, zygotą, jak Pan
                                      chce.
                                      Tak naprawdę nie chodzi o nazwę, ale o posiadanie pewnych ludzkich cech.

                                      > Życie jest ciągłością, to nie ulega wątpliwości - zatem nie można sztucznie
                                      > tworzyć etapu "nieczłowieczeństwa" w ciągu życia.

                                      nie tworzę etapu "nieczłowieczeństwa". Równie dobrze można by powiedzieć, ze Pan
                                      dodaje etap "człowieczeństwa" czemuś co życia jeszcze nie ma. Ale nie gmatwajmy
                                      się w terminologiii. Jeżeli życie jest ciągłością, to dlaczego narusza pan tę
                                      ciągłość wyróżniajac moment zapłodnienia? Przecież plemniki i jajeczko można
                                      uznać za żywe. A zatem życie trwa też przed zapłodnieniem...

                                      Podsumowując moją myśl:
                                      Próbuję Panu cały czas wykazać, że uznanie momentu zapłodnienia za początek
                                      żywego człowieka jest tak samo sztuczne jak uznanie za początek człowieka
                                      wykształcenie się u niegu mózgu, osiągniecie dorosłości, czy (dajmy na to)
                                      stosunek prowadzący do zapłodnienia.
                                      Nie ma sensu zatem rozróżniać definicje człowieka na 'bardziej sztuczne' i
                                      'bardziej naturalne', bo wszystkie one są sztuczne i nie o tym powinniśmy
                                      dyskutować.
                                      Dyskutowac powinnismy o tym czy isntieje jakiś obiektywny powód, jakiś wyróżnik
                                      życia, który pojawiałby się w pewnym momencie rozwoju prenatalnego i który
                                      początkowałby życie któremu należy się ochrona. Dla mnie takim wyróżnikiem byłby
                                      zaczątek układu nerwowego ponieważ jak pisałem wcześniej to mózg i układ nerwowy
                                      jest czyms co sprawia, że jesteśmy tym kim jesteśmy.
                                      Zgodzę się jednak, że cieżko może być powiedzieć w którym momencie mózg się
                                      zaczyna wykształcać, dlatego zamiast mówić w którym momencie płod staje się
                                      człowiekiem, powiem coś innego - w którym momencie płód czałowiekiem z pewnościa
                                      nie jest. Nie jest z pewnościa człowiekiem zygota posiadająca dopiero co
                                      powstałą cząsteczkę DNA ponieważ każdy się chyba zgodzi, że tam układu nerwowego
                                      nie ma.

                                      > Wyjście drugie - czyli uznanie tylko w pełni ukształtowanego zbioru cząsteczek
                                      > za człowieka zmusza nas do negowania człowieczeństwa nie tylko zygoty, zarodka
                                      > czy płodu - ale również noworodka lub dziecka szkolnego. Nasz rozwój trwa
                                      > nieprzerwanie od zygoty do ukończenia wieku dojrzewania, nieprawdaż?
                                      > Zgodzi się Pan, że dwunastolotek jest człowiekiem?
                                      > A dziecko roczne, czy noworodek?
                                      > Zejdźmy niżej - człowiekiem jest też żywy stwór, który za pięć minut wyjdzie z
                                      > macicy, prawda?
                                      > No to może równiez taki, który jest przyczepiony do organizmu matki (wbrew
                                      > pozorom ciąża nie rozwija sie w środku organizmu kobiety, lecz tuż obok niego)
                                      > od dwóch miesiecy? miesiąca? tygodnia?

                                      Na to odpowiedziałem powyżej. Powtórzę - nie chodzi o to jak sobie człowieka
                                      zdefiniujemy, ale o to na podstawie jakich wyróżników tą definicję opieramy.
                                      Pana definicja ze zbiorzem cząsteczek które mogą rozwinąć się w człowieka
                                      obejmuje gamety przed zapłodnieniem co jest wg mnie tak samo absurdalne jak
                                      negowanie człowieczeństwa 10-latka.

                                      > Doprawdy nie ma żadnego logicznego uzasadnienia robienie sztucznej cezury
                                      > człowieczeństwa tylko po to, by usprawiedliwić "przerywanie ciąży".

                                      Tu nie chodzi o usprawiedliwianie. Tak samo mógłbym powiedzieć, że nie ma
                                      logicznego uzasadnienia do tego aby wprowadzać sztuczną cezurę (czyniącą z
                                      zygoty człowieka) aby usprawiedliwiać obieranie człowiekowi wolności i
                                      dysponowani własnym ciałem.

                                      > Pan dokonał sztucznego podziału na człowieka i "nieczłowieka" według kryterium
                                      > tkanki nerwowej. Toż to bez sensu - zalążek mózgu (cewa nerwowa) powstaje już w
                                      >
                                      > trzecim tygodniu ciąży. Od tego czasu rozwija się aż do uzyskania dorosłości.
                                      > Czyli właściwie już od 3 tygodnia mamy człowieka według kryterium mózgowego -
                                      > czyli według kryterium mózgowego większość aborcji zabija więc jednak ludzi...

                                      Zaczęliśmy dyskusję na temat tabletek wczesnoporonnych typu "dzień po". I wtedy
                                      o żadnym mózgu nie może być mowy. Nie chciałbym teraz tutaj rozszerzać tematu o
                                      aborcję, więc odpowiem w skrócie:
                                      Jeżeli chodzi o mózg 3-tygodniowego płodu to mógłbym zgodzić się, że taka
                                      aborcja jest morderstwem. Nie jestem jednak przekonany, czy to co taki 3-tyg.
                                      płód posiada wyglada i działa jak mózg narodzonego dziecka w takim spopniu który
                                      pozwalałby na skorzystanie z mojego "kryterium mózgowego". Odrazu jednak chcę
                                      zauważyć, że w tej chwili bardzo mało rozumiemy z tego jak działa mózg ludzki u
                                      człowieka narodzonego. Tym trudniejsze byłoby jednoznaczne stwierdzenie, że
                                      3-tygodniowy płód ma albo nie ma warunków nerwowych uprawniających go do bycia
                                      człowiekiem. Można powiedzieć, że dzisiejsza medycyna nie zna odpowiedzi na to
                                      pytanie. A skoro nie zna to znaczy że nie wiadmo czy usunięcie 3-tyg. płodu to
                                      morderstwo czy nie. Można zatem zachowawczo traktować to jako morderstwo i
                                      liczyć się z tym, że byc może nie ma żadnego powodu dla którego wielu kobietom
                                      odmówiono aborcji, albo ryzykownie traktować to jako zabieg i zgodzić sie na
                                      ryzyko, że być może zabijamy ludzi.
                                      Powstaje zatem pytanie - czy chcemy odbierać wolność kobiecie w imie niepewnego
                                      życia, czy dać jej tę wolność i zgodzić się na niepewną śmierć.
                                      To już kwestia czysto etyczno-moralna, a nie naukowa. Osobiście uważam, że w
                                      uzasadnionych przypadkach, po uzględnieniu warunków społecznych nie ma sensu
                                      ryzykować w imie niepewnego życia i wolnosc tę odbierać. Ze byłoby też
                                      beztroskie ryzykowanie niepewnej śmierci.

                                      > A dlaczego nie uznaję za człowieka dwóch jeszcze nie połączonych połówek DNA?
                                      > Z tego samego powodu, dla jakiego człowiekiem nie nazywamy np. plemnika.
                                      > Plemnik to wydalona część or
                                      • facet123 Re: Komórka naskórka nie jest człowiekiem, zygota 27.09.06, 09:48
                                        cd:

                                        > A dlaczego nie uznaję za człowieka dwóch jeszcze nie połączonych połówek DNA?
                                        > Z tego samego powodu, dla jakiego człowiekiem nie nazywamy np. plemnika.
                                        > Plemnik to wydalona część organizmu mężczyzny, bez szans na samodzielny rozwój.

                                        Myslałem, że potrafimy ta tyle wybiegać w przód w dyskusji, aby takich
                                        argumentów nie podawać. Moja oczywista odpowiedź:
                                        Zygota też nie ma szans na samodzielny rozwój. Jak sie ją wydali to umrze. Można
                                        oczywiście (hipotetycznie) wyhodować ją w warunkach sztucznych, ale tak samo
                                        można hodować w warunkach sztucznych pleminiki i jajeczka i potem stworzyć z
                                        nich człowieka.

                                        > Człowiekiem (organizmem rozwijajacym się do etapu człowieka doresłego) stanie
                                        > się po naturalnym połączeniu z jajem. Tak zdecydowała ewolucja.
                                        > Omijajac naturę przez hipotetyczne tworzenie człowieka w nienaturalny sposób
                                        > musimy stosować się do etyki, która wymyśliła sama natura.
                                        > Bowiem uznając człowieczeństwo połówki genów dlatego, że dziś być może już
                                        > potrafimy sztucznie z niech stworzyć człowieka -za kilka stuleci będziemy
                                        > musieli za "człowieka" uznać każdą kupkę węgla, polaną wodą z nawozem azotowo-
                                        > fosforowym - bowiem wtedy być może będziemy potrafili stworzyć ludzkie DNA z
                                        > pierwiastków. A jak nauczymy się wytwarzać wszystkie pierwiastki -
                                        > "człowiekiem" będzie każda mgławica wodorowa w Kosmosie.

                                        I właśnie dlatego uważam, że za człowieka nie można uważać coś co ma jedynie
                                        potencjał człowiekotwórczy (bo taki mają zarówno gamety jak i w pewnym sensie
                                        też kupka węgla - prowadzit o do absurdów), ale coś co przynajmniej w części
                                        zachowuje się jak człowiek, a to wymaga szczególnego uwzględnienia funkcji
                                        układu nerwowego.

                                        PS.
                                        Przyznaję się bez bicia, że moje kryterium mózgowe nie jest ścisłe. Nie jest
                                        ścisłe dlatego, że medycyna poprostu nie wie jak mózg funkcjonuje. (Nie ma to
                                        związku z głownym tematem dyskusji, bo mowa w niej nie o usuwaniu płodu, ale o
                                        wydalaniu zapłodnionej zygoty.) Myślę, że tak jak mózg powstaje w płodzie
                                        stopniowo, tak też 'człowieczeństwo' płód ten uzyskuje stopniowo.
                                        Za to Pana kryterium ("zbioru cząsteczek rozwijającego się stopniowo w formę
                                        dorosłą człowieka") jest ścisłe, ale ma tę wadę, że obejmuje również gamety
                                        przed zapłodnieniem.
                                        • koreczek77 Re: Komórka naskórka nie jest człowiekiem, zygota 27.09.06, 20:14
                                        • koreczek77 Re: Komórka naskórka nie jest człowiekiem, zygota 27.09.06, 20:34
                                          W skrócie:

                                          > Za to Pana kryterium ("zbioru cząsteczek rozwijającego się stopniowo w formę
                                          > dorosłą człowieka") jest ścisłe, ale ma tę wadę, że obejmuje również gamety
                                          > przed zapłodnieniem.

                                          Czas wyjaśnić podstawową kwestię - czy mówimy o człowieku jako:
                                          1. jednym osobniku,
                                          2. czy pod pojęciem "człowiek" rozumiemy ciąg życia, trwający nieprzerwanie od
                                          miliardów lat.

                                          Otóż moje kryterium jest ścisłe, gdy mówimy o człowieku jako jednostce, np. o
                                          Panu. Gdy traktujemy jako zbiór zmieniających się genów (wersja druga), to
                                          człowiekiem będą nie tylko gamety, ale również te komórki z których powstały
                                          gamety, poprzednia zygota, jeszcze poprzednie gamety i tak miliony razy wstecz.

                                          Teraz wersja 1 - człowiekiem - jednostką jest zbiór cząsteczek, mający komplet
                                          genów typowych dla gatunku homo sapiens. Ta wersja nie obejmuje gamet, które
                                          takiego kompletu nie mają. Kryterium genowe jest jedynym prawdziwym, by danego
                                          osobnika uznać za przynależnego do danego gatunku istot żywych - w tym
                                          przypadku człowieka rozumnego.
                                          Pańska "mózgowa" definicja człowieczeństwa ma zasadniczą wadę - człowiek nie
                                          jest jedynym gatunkiem posiadającym mózg. Według Pańskiej definicji człowiekiem
                                          jest też pies, kałamarnica, krokodyl czy kura. Bo one wszystkie posiadają
                                          mózgi. Niektóre nawet dość sprawne - jak szympansy.

                                          Natomiast gdyby Pan chciał jako wyróżnik podać to, że nasze mózgi są
                                          sprawniejsze od szympansich - to automatycznie musi Pan zaaprobować fakt, że
                                          osobnikowi z gatunku homo sapiens w wieku 2 lat (dziecku) odmówi Pan
                                          człowieczeństwa na tej podstawie, że ma mózg mniej sprawny niż mózg dorosłego
                                          szympansa.


                                          • facet123 Re: Komórka naskórka nie jest człowiekiem, zygota 28.09.06, 14:51
                                            > Czas wyjaśnić podstawową kwestię - czy mówimy o człowieku jako:
                                            > 1. jednym osobniku,
                                            > 2. czy pod pojęciem "człowiek" rozumiemy ciąg życia, trwający nieprzerwanie od
                                            > miliardów lat.

                                            Mi chodzi oczywiście o pojedyńczego człowieka (a więc wersję 1), ale nie byłem
                                            pewien czy Pana definicja ściśle to oddaje. Napiszę o tym więcej dalej.

                                            > Teraz wersja 1 - człowiekiem - jednostką jest zbiór cząsteczek, mający komplet
                                            > genów typowych dla gatunku homo sapiens. Ta wersja nie obejmuje gamet, które
                                            > takiego kompletu nie mają. Kryterium genowe jest jedynym prawdziwym, by danego
                                            > osobnika uznać za przynależnego do danego gatunku istot żywych - w tym
                                            > przypadku człowieka rozumnego.

                                            Rozumiem. Teraz przynajmniej mamy ścisłą definicję "żywego człowieka". (choć
                                            plemnik i jajeczko znajdujące się obok siebie też są 'zbiorem cząsteczek
                                            posiadajactych komplet genów', tylko że są one zmaterializowane w nieco innej
                                            formie. Rozumiem, że dodatkowo organizm ten musi być 'w jedym kawałku', aby
                                            wyeliminować ten przypadek?).
                                            Pytanie tylko - dlaczego tak?
                                            Dlaczego mam uważać za żywego człowieka pojedyńczą komórkę? Tylko dlatego, że
                                            Pan tak mówi? Fakt zawierania informacji gentycznej w cząsteczce DNA w zygocie
                                            nie jest poprostu dla mnie powodem do tego aby traktować ją jak człowieka.
                                            Dla mnie pojedyńcza komórka jest conajwyżej potencjalnym człowiekiem i jej
                                            znieszczenie nie bedzie dla mnie morderstwem tylko dlatego, że Pan ma taką a nie
                                            inną definicję żywego człowieka.
                                            Jeżeli kryterium kompletu informacji genetycznej jest dla Pana takie ważne, to
                                            jakby Pan traktował elektroniczny zapis takiej informacji? Jak człowieka?
                                            (pytałęm o to wcześniej, ale jakoś ten wątek się urwał)

                                            > Pańska "mózgowa" definicja człowieczeństwa ma zasadniczą wadę - człowiek nie
                                            > jest jedynym gatunkiem posiadającym mózg.

                                            Tu nie chodzi o samo posiadanie mózgu, ale o posiadanie ludzkiego mózgu.
                                            Człowiek jest jedynym gatunkiem posiadającym ludzki mózg.

                                            > Według Pańskiej definicji
                                            > człowiekiem jest też pies, kałamarnica, krokodyl czy kura. Bo one wszystkie
                                            > posiadają mózgi. Niektóre nawet dość sprawne - jak szympansy.
                                            > Natomiast gdyby Pan chciał jako wyróżnik podać to, że nasze mózgi są
                                            > sprawniejsze od szympansich - to automatycznie musi Pan zaaprobować fakt, że
                                            > osobnikowi z gatunku homo sapiens w wieku 2 lat (dziecku) odmówi Pan
                                            > człowieczeństwa na tej podstawie, że ma mózg mniej sprawny niż mózg dorosłego
                                            > szympansa.

                                            Absolutnie nie. Dla mnie człowiekiem jest to co posiada ludzki mózg. Jakkolwiek
                                            mogą istnieć analogie pomiędzy mózgiem dziecka i mózgiem szympansa, to nie można
                                            powiedzieć, że są to te same organy (niemożna ich np. przeszczepić i liczyć, że
                                            wszystko będzie w porządku). Są to tylko analogie i wiedząc jak wielu rzeczy
                                            nasza medycyna nie wie o budowie mózgu - analogie dość odległe. (Analogie oparty
                                            wyłącznie o porównanie makroskopowej budowy mózgu i zewnętrznie widoczne
                                            zachowaia obu osobników.)
                                            Szympans posiadający mózg jest zatem żywym szympansem. Zabicie go to oczywiście
                                            zabicie, ale jest to jedynie zabicie szympansa. Gdybym miał powiedzieć w któtym
                                            momencie szympansiej ciąży płód szympansa staje się szympansem równoprawnym z
                                            dorosłym szympasem powiedziałbym, że właśnie wtedy gdy zaczyna się formować jego
                                            mózg.
                                            Tak samo można by powiedzieć, że zgodnie z pańską definicją taka sama ochrona
                                            należy się płodom szympansim jak ludzkim, bo posiadają one praktycznie
                                            identyczne komplety genów - różnią się tylko malutkim ułamkiem (1%? mniej?).
                                            Tyle tylko, że ten jeden procent robi ogromną różnicę. Dokładnie tak samo
                                            niewielka i nie dostrzegalna na pierwszy rzut oka różnica między mózgiem
                                            dziecka, a szympansa sprawia, że jedno jest człowiekiem, a drugie - szympansem.

                                            PS. Zupełnie inna sprawa jest taka, że ludzki "szowinizm gatunkowy" oraz
                                            poczucie uprzywilejowania naszego gatunku sprawia, że bez większego
                                            zastanowienia przychodzi nam odbieranie życia zwierzętom. Pana argumenty
                                            conajwyżej skłaniają mnie do zastanowienia dlaczego takie oczywiste jest dla
                                            nas, że odebranie życia zwierzęciu (takiemu np. szympansowi) jest
                                            nieporównywalnie mniejszym złem niż odebranie życia człowiekowi. Wydaje mi się,
                                            że jest tak właśnie dlatego, że mimo wszystko mózg szympansa nie jest zdolny do
                                            tak świadomego odczuwania rzeczywistości jak mózg ludzki. A więc dlatego, że
                                            szympansy nie są tak intelektualnie i emocjonalnie zaawasowane jak ludzie. A nie
                                            dlatego, że mają minimalnie inny zestaw genów (100 lat temu o genach nikt nie
                                            słyszał, a odróżnić człowieka od szympansa było równie łatwo jak teraz).
                                            • koreczek77 Re: Komórka naskórka nie jest człowiekiem, zygota 28.09.06, 17:31
                                              > Dlaczego mam uważać za żywego człowieka pojedyńczą komórkę?

                                              Bo od pojedynczej komórki zaczyna się stopniowy rozwój całego jednostkowego
                                              organizmu ludzkiego. Od tej jednej komórki jest jednostka. Gamety są dwie -
                                              czyli za człowieka - "jednostkę" nie mogą być uznane.
                                              Z chwilą, gdy w drodze inżynierii uda nam się tak przekształcić gametę, by
                                              dalej rozwijała sie w jednostkowego człowieka bez udziału drugiej gamety -
                                              wtedy i tę gametę musimy uznać za człowieka.

                                              > Dla mnie pojedyńcza komórka jest conajwyżej potencjalnym człowiekiem i jej
                                              > znieszczenie nie bedzie dla mnie morderstwem.

                                              To niestety - musi też Pan wtedy uznać, że niemowlak też jest jeszcze tylko
                                              niewartym ochrony prawnej "potencjalnym człowiekiem" - gdyż rozwój niemowlaka
                                              nie zakończył się tak samo, jak nie zakończył sie rozwój zygoty.

                                              > Jeżeli kryterium kompletu informacji genetycznej jest dla Pana takie ważne, to
                                              > jakby Pan traktował elektroniczny zapis takiej informacji? Jak człowieka?

                                              Tak samo, jak plan architektoniczny domu nie uważałbym za sam dom.

                                              > Dla mnie człowiekiem jest to co posiada ludzki mózg.

                                              Dobrze - ale według jakiego kryterium może Pan mówić o mózgu ludzkim, a nie
                                              szympansim? Ma Pan w dwóch słojach dwa bardzo wczesne zaczątki mózgów - płodu
                                              człowieka i płodu szympansa. By je rozróżnić musi Pan dokonać badań
                                              genetycznych. Czyli kryterium genowe jest najważniejsze.
                                              A kryterium genowe człowieka uznaje od zygoty....


                                              > Jakkolwiek
                                              > mogą istnieć analogie pomiędzy mózgiem dziecka i mózgiem szympansa, to nie
                                              można
                                              > powiedzieć, że są to te same organy (niemożna ich np. przeszczepić i liczyć,
                                              że
                                              > wszystko będzie w porządku).

                                              Co to znaczy "w porządku"???
                                              Czy odmawia Pan człowieczeństwa ludziom upośledzonym umysłowo, którzy są na
                                              poziomie umysłowym szympansa??
                                              Poza tym przeszczepienie człowiekowi szympansiego mózgu jest teoretycznie tak
                                              samo możliwe, jak w czasach obecnych przeszczepiało się serca świń ludziom.

                                              > Pana argumenty
                                              > conajwyżej skłaniają mnie do zastanowienia dlaczego takie oczywiste jest dla
                                              > nas, że odebranie życia zwierzęciu (takiemu np. szympansowi) jest
                                              > nieporównywalnie mniejszym złem niż odebranie życia człowiekowi. Wydaje mi
                                              się,
                                              > że jest tak właśnie dlatego, że mimo wszystko mózg szympansa nie jest zdolny
                                              do
                                              > tak świadomego odczuwania rzeczywistości jak mózg ludzki. A więc dlatego, że
                                              > szympansy nie są tak intelektualnie i emocjonalnie zaawasowane jak ludzie.

                                              To nie ma nic na rzeczy.
                                              Nie traktujemy tak samo większości zwierząt jak innych zwierząt - ludzi,
                                              wyłącznie z powodu antropocentryzmu. Inni ludzie są nam bliżsi od innych
                                              zwierząt - to interes ludzi traktujemy wyżej.
                                              Na tej samej zasadzie zasadzie - jak jaskiniowiec zabił wroga z obcego
                                              plemienia - dobrze, a jak zabił kolegę z własnego plemienia- źle.
                                              • facet123 Re: Komórka naskórka nie jest człowiekiem, zygota 29.09.06, 11:13
                                                > Bo od pojedynczej komórki zaczyna się stopniowy rozwój całego jednostkowego
                                                > organizmu ludzkiego. Od tej jednej komórki jest jednostka. Gamety są dwie -
                                                > czyli za człowieka - "jednostkę" nie mogą być uznane.

                                                Człowiek składa się z miliardów komórek, a jest uważany za jednostkę. Jak pan
                                                widzi, to wszystko kwestia definicji.

                                                > Z chwilą, gdy w drodze inżynierii uda nam się tak przekształcić gametę, by
                                                > dalej rozwijała sie w jednostkowego człowieka bez udziału drugiej gamety -
                                                > wtedy i tę gametę musimy uznać za człowieka.

                                                Rozumiem. Ale to oznacza zaakceptowanie faktu, że nasze działania na zbiorze
                                                kilku cząsteczek mogą sprawić, że dany zbiór cząsteczek staje się człowiekiem i
                                                to bez wprowadzania zasadniczych zmian do tych cząsteczek. Inaczej mówiąc mamy w
                                                laboratirum zbiór kilku cząsteczek (gamety), wykonujemy na nich jakąć czynność,
                                                zachodzi reakcja i już - fizycznie jest to ciągle zbiór kilku cząsteczek, ale
                                                moralnie i etycznie jest to już człowiek i powinniśmy chronić go dokładnie tak
                                                samo jak ludzki których spotykamy na codzień. Taka wizja jest dla mnie nie do
                                                zaakceptowania. Poprostu nie widzę powodu dla którego miałbym tak samo chronić
                                                pojedyńcze DNA jak całego człowieka.

                                                > To niestety - musi też Pan wtedy uznać, że niemowlak też jest jeszcze tylko
                                                > niewartym ochrony prawnej "potencjalnym człowiekiem" - gdyż rozwój niemowlaka
                                                > nie zakończył się tak samo, jak nie zakończył sie rozwój zygoty.

                                                Jak pan położy koło siebie zygotę, niemowlaka i dorosłego człowieka i zacznie na
                                                różnie sposoby (stosując różne kryteria i różne metody pomiarowe) porównywać te
                                                trzy obiekty to okaże się że niemowlak i dorosły człowiek są o wiele wiele
                                                bardziej do siebie podobni niż niemowlak i zygota. Oczywiście dla chcącego nic
                                                trudnego - da się wymyślić takie kryteria wobec których wszystkie trzy organizmy
                                                będą podobne, a pewnie i takie wobec których podobne będą tylko zygota i
                                                niemowlak, a dorosły będzie się od nich odróżniać.
                                                Nie chodzi juednak o to aby dopieszczać swoje definicje i wyszukiwać kryteria
                                                pasujące do swoich założeń. Chodzi o to aby zdecydować, czy są jakieś przesłanki
                                                do tego aby tak samo chronić zygotę i dorosłego człowieka. Dla mnie kryterium
                                                genowe to abstrakcja. Stosowanie go w praktyce to odbieranie wolności
                                                człowiekowi w imię abstrakcji.

                                                > Dobrze - ale według jakiego kryterium może Pan mówić o mózgu ludzkim, a nie
                                                > szympansim? Ma Pan w dwóch słojach dwa bardzo wczesne zaczątki mózgów - płodu
                                                > człowieka i płodu szympansa. By je rozróżnić musi Pan dokonać badań
                                                > genetycznych. Czyli kryterium genowe jest najważniejsze.
                                                > A kryterium genowe człowieka uznaje od zygoty....

                                                Postulat jakoby mózgi w płodzie ludzkim i w płodzie szympansim był identyczne to
                                                znaczne uproszczenie. To że nasza wiedza o mózgu nie pozwala na proste
                                                rozróżnienie ich an podstawie kształtu i rozmiaru to nie dowód na to że są one
                                                takie same.
                                                Gdyby ktoś udowodnił, że mózgi te są absolutnie identyczne to faktycznie
                                                oznaczałoby to tylko tyle, że zabijając płód ludzki popełniamy czyn o takiej
                                                samej etycznej i moralnej ocenie jak zabijając płód szympansi.

                                                Pana powyższy argument nie dowodzi, że "kryterium genowe jest najważniejsze", a
                                                jedynie, że kryterium genowe traktuje człowieka już od stadium zygoty (a nawet
                                                wcześniej). To, że jest ono "najważniejsze" to Pana, subiektywna, ocena jego.

                                                > Co to znaczy "w porządku"???
                                                > Czy odmawia Pan człowieczeństwa ludziom upośledzonym umysłowo, którzy są na
                                                > poziomie umysłowym szympansa??

                                                To, że zewnętrzna manifestacja działania mózgu człowieka upośledzonego ma pewne
                                                analogie z zewnętrzną manifestacją działania mózgu szympansa to nie dowód na to,
                                                że ich mózgi i ich subiektywne poczucie świadomości jest identyczne. Wierzę, że
                                                ludzie upośledzeni mimo wszystko są bardziej ludzcy niż 'szympansi' :)

                                                > Poza tym przeszczepienie człowiekowi szympansiego mózgu jest teoretycznie tak
                                                > samo możliwe, jak w czasach obecnych przeszczepiało się serca świń ludziom.

                                                Chodziło mi o to, że po przeszczepieniu szympansiego mózgu człowiekowi
                                                przestałby on być człowiekiem a stałby się szympansem.

                                                > Nie traktujemy tak samo większości zwierząt jak innych zwierząt - ludzi,
                                                > wyłącznie z powodu antropocentryzmu. Inni ludzie są nam bliżsi od innych
                                                > zwierząt - to interes ludzi traktujemy wyżej.
                                                > Na tej samej zasadzie zasadzie - jak jaskiniowiec zabił wroga z obcego
                                                > plemienia - dobrze, a jak zabił kolegę z własnego plemienia- źle.

                                                Zgadzam się - to kwestia naszego antropocentryzmu. Ale to, że ludzie są nam
                                                bliżsi niż szympansy jest spowodowane nie różnicami w genach (które są
                                                minimalne), ale różnicami w zachowaniu, myśleniu i udczuwaniu. A te są
                                                bezpośrednią konsekwencją działania mózgu, a dopiero dalszą konsekwencją genów.
                                                • koreczek77 Re: Komórka naskórka nie jest człowiekiem, zygota 01.10.06, 11:51
                                                  > Człowiek składa się z miliardów komórek, a jest uważany za jednostkę. Jak pan
                                                  > widzi, to wszystko kwestia definicji.

                                                  Człowiek dorosły nie składa się z miliardów komórek, lecz z ok. dziesięciu
                                                  bilionów. Z miliardów komórek składa sie ten przebywajacy w macicy ważący
                                                  raptem kilka dekagramów człowiek, któremu Pan odmawia człowieczeństwa.
                                                  Ponieważ u osobnika z jednym genotypem nie da się rozsądnie ustalić, od ilu
                                                  komórek jest człowiek, a od ilu nie - najbardziej logicznym sposobem jest
                                                  ustalenie, że od chwili powstania pierwszej komórki z oddzielnym ludzkim
                                                  genotypem, która następnie dzieli sie w ramach jednego organizmu na dziesiątki,
                                                  setki, tysiace, miliony, miliardy i wreszcie biliony komórek.

                                                  > moralnie i etycznie jest to już człowiek i powinniśmy chronić go dokładnie tak
                                                  > samo jak ludzki których spotykamy na codzień. Taka wizja jest dla mnie nie do
                                                  > zaakceptowania. Poprostu nie widzę powodu dla którego miałbym tak samo chronić
                                                  > pojedyńcze DNA jak całego człowieka.

                                                  To w takim razie nie może Pan również uznawać zabójstwo noworodka,
                                                  zawierajacego 20x mniej DNA od człowieka dorosłego za nierównoważne zabójstwu
                                                  dorosłego. Czyli co Pan proponuje? Za zabicie dorosłego 10 lat więzienia, a za
                                                  zabójstwo noworodka pół roku?
                                                  A skoro dla Pana wizja ochrony sztucznego człowieka jest nie do zaakceptowania -
                                                  nic prostszego, jak podpisać się pod tym, że takie praktyki
                                                  (eksperymenty "człowiekotwórcze") powinny byc zakazane.

                                                  > Dla mnie kryterium
                                                  > genowe to abstrakcja. Stosowanie go w praktyce to odbieranie wolności
                                                  > człowiekowi w imię abstrakcji.

                                                  Geny to nie abstrakcja. To, że ich Pan nie widzi gołym okiem, a widzi np.
                                                  niemowlę nie świadczy, że geny są nieważne. Bakterii też gołym okiem nie widać,
                                                  jednak lekarz, kto je zlekceważy i nie poda choremu na sepsę antybiotyku
                                                  odpowiada za pozbawienie życia.
                                                  To geny decydują, że z danej komórki rozwinie się człowiek, a nie ameba - zatem
                                                  kryterium genowe musi być najważniejsze.


                                                  > To, że zewnętrzna manifestacja działania mózgu człowieka upośledzonego ma
                                                  pewne
                                                  > analogie z zewnętrzną manifestacją działania mózgu szympansa to nie dowód na
                                                  to
                                                  > że ich mózgi i ich subiektywne poczucie świadomości jest identyczne. Wierzę,
                                                  że
                                                  > ludzie upośledzeni mimo wszystko są bardziej ludzcy niż 'szympansi' :)


                                                  Mnie interesuje, w co Pan wierzy. Mnie interesują argumenty i fakty.


                                                  > Zgadzam się - to kwestia naszego antropocentryzmu. Ale to, że ludzie są nam
                                                  > bliżsi niż szympansy jest spowodowane nie różnicami w genach (które są
                                                  > minimalne), ale różnicami w zachowaniu, myśleniu i udczuwaniu. A te są
                                                  > bezpośrednią konsekwencją działania mózgu, a dopiero dalszą konsekwencją
                                                  genów.

                                                  O nie - różnice wynikaja z genów. To geny powodują, że powstaje mózg szympansi,
                                                  a nie ludzki. Już różni gloryfikujący behawior magicy próbowali uczyć szympansy
                                                  tak, jak sie uczy ludzi - i nie udało im się rozwinąć umysłowo szympansa poza
                                                  poziom ok. trzyletniego dziecka.

                                                  • facet123 Re: Komórka naskórka nie jest człowiekiem, zygota 02.10.06, 11:05
                                                    > To w takim razie nie może Pan również uznawać zabójstwo noworodka,
                                                    > zawierajacego 20x mniej DNA od człowieka dorosłego za nierównoważne zabójstwu
                                                    > dorosłego. Czyli co Pan proponuje? Za zabicie dorosłego 10 lat więzienia, a za
                                                    > zabójstwo noworodka pół roku?

                                                    Przecież to Pan stosuje kryterium oparte o DNA (wydawało mi się zresztą, że
                                                    noworodek i dorosły mają tę samą informację genetyczną. O co chodzi z tym 20x
                                                    mniej? Jeżeli chodzi o liczbę cząsteczek DNA, to chyba zgodzimy się, że nie o
                                                    ilość, a jakość tu chodzi). Dla mnie noworodek z uwagi na swój mózg i zdolność
                                                    ludzkiego odczuwania będzie człowiekiem.
                                                    Tak na marginesie: sąd morderstwo na noworodku i na osobie dorosłej potraktuje
                                                    inaczej i Ameryki Pan tu nie odkrywa. Nie wnikam w którym przypadku kara jest
                                                    cięższa - grunt, że orzecznictwo w tych przypadkach jest inne bo i charakter
                                                    zbrodni jest inny.

                                                    > A skoro dla Pana wizja ochrony sztucznego człowieka jest nie do zaakceptowania
                                                    > - nic prostszego, jak podpisać się pod tym, że takie praktyki
                                                    > (eksperymenty "człowiekotwórcze") powinny byc zakazane.

                                                    Gdzie napisałem, że wizja ochrony sztucznego człowieka jest dla mnie nie do
                                                    zaakceptowania? Napisałem, że nie do zaackeptowania jest dla mnie wizja ochrony
                                                    pojedyńczej cząsteczki DNA.

                                                    > Geny to nie abstrakcja. To, że ich Pan nie widzi gołym okiem, a widzi np.
                                                    > niemowlę nie świadczy, że geny są nieważne. Bakterii też gołym okiem nie
                                                    > widać, jednak lekarz, kto je zlekceważy i nie poda choremu na sepsę
                                                    > antybiotyku odpowiada za pozbawienie życia.
                                                    > To geny decydują, że z danej komórki rozwinie się człowiek, a nie ameba -
                                                    > zatem kryterium genowe musi być najważniejsze.

                                                    Nie twierdzę, że geny to abstrakcja, ale że abstrakcją jest nazywanie
                                                    człowiekiem czegoś, co nie ma żadnych ludzkich cech a do tego jest jedną
                                                    pojedyńczą komórką.

                                                    > Mnie interesuje, w co Pan wierzy. Mnie interesują argumenty i fakty.

                                                    Fakty są takie, że jak się położy koło siebie zygotę i człowieka - nie ważne czy
                                                    niemowlaka, czy dorosłego, to różnic miedzy nimi jest mnóstwo, a wspólna cecha
                                                    tylko jedna - identyczna informacja genetyczna.
                                                    Pytanie zatem nie jest o fakty, ale o to dlaczego mam wierzyć (założyć
                                                    odgórnie), że istnienie cząsteczki DNA to jest własnie to co świadczy o
                                                    człowieczeństwie i co zasługuje na ochronę nawet w przypadku pojedyńczej komórki.
                                                    Dlaczego to informacja ma zasługiwać na ochronę, a nie człowiek?
                                                    Gdy pytałem o to czy traktowałby Pan elektroniczny zapis informacji genetycznej
                                                    jak człowieka to napisał Pan, że nie, bo budynek to nie to samo co jego projekt
                                                    architektoniczny. A przecież cząsteczka DNA jak samo jak jej zapis
                                                    elektroniczny, to jedynie informacja (projekt) zawarta na nośniku. Budynkiem
                                                    (czyli człowiekiem) staje się dopiero olbrzymie skupisko komórek.

                                                    > O nie - różnice wynikaja z genów. To geny powodują, że powstaje mózg
                                                    > szympansi, a nie ludzki. Już różni gloryfikujący behawior magicy próbowali
                                                    > uczyć szympansy tak, jak sie uczy ludzi - i nie udało im się rozwinąć umysłowo
                                                    > szympansa poza poziom ok. trzyletniego dziecka.

                                                    Ja nie zaprzeczam, że różnice miedzy człowiekiem, a szympansem są konsekwencją
                                                    ich genów. Ja tylko mówię, że nie jest to zależnośc bezpośrednia - bezpośrednio
                                                    róznica ty wynika z innej budowy mózgu, a dopiero budowa mózgu wynika z genów.
                                                    Gdyby dalej poprowadzić pana rozumowanie, to okaże się, że skład genowy
                                                    człowieka jest z kolei konsekwencją genów jego rodziców, (co jest oczywiście
                                                    prawdą), a z tego wedle kryterium genowego wynikłaby, że należy też chronić geny
                                                    rodziców, a więc ich gamety (bo to one są ważne dla powstania potomka).
                                                    Tak naprawdę, to znowu wracamy do pytania: co jest ważniejsze - człowiek, czy
                                                    jego projekt (DNA). Ja twierdzę, że człowiek.

                • bitch.with.a.brain Re: pigułka "po" 21.09.06, 08:58
                  Możesz mnie uświadomić?:)
                  Jaka jest mozliwość zajścia w ciąże w czasie miesiączki?
                  • k.kasia1 Re: pigułka "po" 21.09.06, 09:17
                    Własnie niestety jest taka mozliwość:/
                    może być tak, że u niektórych kobiet dochodzi do miesiączki w momencie, kiedy w
                    drugim jajniku jest dojrzala komórka... dokładnie nie pamiętam tych mechanizmów,
                    ale jest to niestety możliwe.
                    • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 11:15
                      > u niektórych kobiet dochodzi do miesiączki w momencie, kiedy w
                      > drugim jajniku jest dojrzala komórka... dokładnie nie pamiętam tych
                      mechanizmów

                      Mechanizm jest taki: tedy może być zajście w ciążę, gdy złuszczanie nabłonka
                      błony śluzowej macicy (istota miesiączki) jest zbyt słabe, by zapobiec
                      implantacji blastocysty oraz blastocysta ma dość "siły", by zagnieździć się w
                      nieprzygotowanej przez progesteron ścianie macicy.
                      Ogromna rzadkość.
                      • k.kasia1 Re: pigułka "po" 21.09.06, 11:18
                        ale się zdarza:) a ponieważ nigdy nie wiemy jak to się akurat odbywa... lepiej
                        dmuchac na zimne ;)
                        • koreczek77 Re: pigułka "po" 21.09.06, 11:28
                          Zdaża. Jesteśmy tak przez ewolucję ukształtowani, by dla dobra gatunku
                          rozmnażać się nawet wtedy, gdy rozmnażać się świadomie nie mamy ochoty.

                          Niestety, oszukiwanie tych instynktownych mechanizmów w formie antykoncepcji
                          (powszechna dopiero od kilku pokoleń, i to tylko wśród niektórych cywilizacji)
                          jest zagrożeniem dla itnienia wielu narodów.
                          W tym naszego - wskaźnik dzietności na poziomie 1,21 jest smutnym rekordem...
                          • k.kasia1 Re: pigułka "po" 21.09.06, 11:35
                            Większym zagrożeniem jest brak warunków do wychowania dzieci oraz pokutujące w
                            społeczństwie przekonanie, ze dzieci=koniec życia :((, traktowanie tych dzieci w
                            pewnym momencie jako czegoś złego. ja wiem, że przemawia przeze mnie moje
                            osobiste doświadczenie, ale wydaje mi się, ze prawdziwe problemy pojawiły się
                            nie w momencie wynalezienia antykoncepcji, nawijmy to "masowej", tylko w
                            momencie, keidy dzieci przestały by postrzegane jako "dobro wspólne"
                            społeczeństwa, a zaczęły byc postrzegane jako wewnętrzny "problem" danej
                            rodziny/pary, wrecz jako "indywidualny problem" danej kobiety!! :/ antykoncepcja
                            jest tylko konsekwencją takiego poglądu :/

                            • koreczek77 [...] 21.09.06, 15:02
                              Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                            • koreczek77 [...] 24.09.06, 20:22
                              A co, sam też mogę sobie założyć knebel.
                              Wolno mi ;)
      • k.kasia1 Re: pigułka "po" 20.09.06, 15:50
        No właśnie, a jak lekarz jest ... Świadkiem Jehowy i zacznie swoje przekanania
        religijne wprowadzać w życie ... toby dopiero było!!
        • koreczek77 A może tak studia medyczne dla katów? 20.09.06, 16:04
          Przekonania świadków Jehowy nie dotyczą tego, by nie zabijać.
          Wręcz odwrotnie - to on mógłby zabić odmawiając przetoczenia krwi - stąd
          porównanie trochę niefortunne.

          Ja mam inną propozycję - jak już koniecznie chcecie aborcjonistów - to niech
          nie będą oni lekarzami - bo lekarz nie może zabijać. Aborcjoniści mogą
          kształcić się szkołach dla katów.
          • totalna_apokalipsa Re: A może tak studia medyczne dla katów? 20.09.06, 19:00
            Czy doczekam sie wreszcie nazwy szpitala, w którym rzekomo pracujesz?
            Doczekam sie anzwy AM , która skończyłes? Profesora u którego byłeś na stazu?
            Słucham,na razie to kyuupa dyrdymalów , tchórzostwo i uciekanie w inne tematy
            oraz dyrdymały, które kazdy moze znależć w sieci i neikończące sie opowiesci o
            zyciu poczetych ----------> konkrety wreszcie.
            • koreczek77 Re: A może tak studia medyczne dla katów? 21.09.06, 11:19
              > Czy doczekam sie wreszcie nazwy szpitala, w którym rzekomo pracujesz?

              Powtarzałem wiele razy, że JUŻ w szpitalu nie pracuję...
              Ręce opadają... biedna dziewczyna...

              > Doczekam sie anzwy AM , która skończyłes?

              Oczywiście - jak się założysz - jeżeli twierdzisz, że nie ukończyłem AM...
              Wystarczy, że postawisz 5 tys. zł - i dokumenty masz przed noskiem...
              Plus wizyta w dziekanacie, potwierdzająca ten fakt...

              Wchodzisz - czy jak zwykle tchórzysz?
          • bleman Ale bzdury gadasz..... 20.09.06, 19:12

            • koreczek77 Czemu bzdury ???? 21.09.06, 11:22
              "Facet123" domagał się, by każdy lekarz, chcąc nie chcąc musiał zabijać.
              To moja propozycja, by lekarzom zostawić ratowanie życia, a zabijanie zostawić
              licencjonowanym katom jest bardziej rozsądna od jego propozycji...
              • bleman Re: Czemu bzdury ???? 21.09.06, 12:04
                > "Facet123" domagał się, by każdy lekarz, chcąc nie chcąc musiał zabijać.

                jesli napisal "kazdy" to tez gada bzdury

                > To moja propozycja, by lekarzom zostawić ratowanie życia, a zabijanie zostawić
                > licencjonowanym katom jest bardziej rozsądna od jego propozycji...

                do tego sie ustosunkowalem ;-)
                • kochanica-francuza Czy to jest wątek "Pasienie Trolla"? 21.09.06, 22:51
                  ?
                  • misiu-1 ...spytała naczelna kucharka. 21.09.06, 23:17
                    !
                    • kochanica-francuza Re: ...spytała naczelna kucharka. 21.09.06, 23:19
                      Misiu, coś ci się myli. Za mały masz móżdżek.
                      • misiu-1 Re: ...spytała naczelna kucharka. 22.09.06, 08:17
                        kochanica-francuza napisała:

                        > Za mały masz móżdżek.

                        Fakt. Jak sobie pomyślę, że tylko o połowę większy od Twojego, to taki mnie żal
                        za serce chwyta...
                  • bitch.with.a.brain Re: Czy to jest wątek "Pasienie Trolla"? 22.09.06, 09:07
                    tak:) rosnij duzy, okrąglutki.Znasz dalszy ciąg?:)
                    • pavvka Re: Czy to jest wątek "Pasienie Trolla"? 22.09.06, 09:08
                      Ja się obawiam, że "trach" tak szybko nie nastąpi.
                      • kot_behemot8 Re: Czy to jest wątek "Pasienie Trolla"? 22.09.06, 14:56
                        Ale ile się w miedzyczasie naśmiejemy tego nam nikt nie odbierze:)
                        Ja mam nadzieję, że Korek jeszcze trochę wytrzyma - zanim pójdzie się wypłakać
                        gdzie indziej.
                        • pavvka Re: Czy to jest wątek "Pasienie Trolla"? 22.09.06, 15:09
                          Sadystka :-P
                          Znęcacie się nad tym korkiem, że aż mi go żal.
                          • kot_behemot8 Re: Czy to jest wątek "Pasienie Trolla"? 22.09.06, 15:17
                            pavvka napisał:

                            > Sadystka :-P
                            > Znęcacie się nad tym korkiem, że aż mi go żal.


                            Mi też go żal... ale czyż cierpienie nie uszlachetnia?
                            Co go nie zabije to go wzmocni, ostatni będą pierwszymi itd.
                            To wszystko dla jego dobra, ze szczerej sympatii:))
                            • koreczek77 Re: Czy to jest wątek "Pasienie Trolla"? 24.09.06, 20:28
                              > To wszystko dla jego dobra, ze szczerej sympatii:))

                              No to może z tej szczerej sympatii obywatelka feministka kot_behemot8 zdobędzie
                              się w końcu na te przeprosiny?
                              Przez feministyczne gardziołko proste słówko "przepraszam" przejść nie chce,
                              gdy po wielokrotnym wyzywaniu od chamów bez honoru okazało się, że te epitety
                              nie miały żadnych podstaw?

                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48784265&a=49081345
                              • kot_behemot8 Re: Czy to jest wątek "Pasienie Trolla"? 24.09.06, 21:17
                                koreczek77 napisał:

                                > > To wszystko dla jego dobra, ze szczerej sympatii:))
                                >
                                > No to może z tej szczerej sympatii obywatelka feministka kot_behemot8
                                zdobędzie
                                >
                                > się w końcu na te przeprosiny?



                                Miałeś oczywiście na mysli to, czy zgodzę się przyjąć twoje przeprosiny?
                                Kolejne przejęzyczenie, pewno znowu "za szybko pisałeś" :))
                                No może, jak ładnie przeprosisz... A jak powiesz jeszcze raz cos równie
                                zabawnego jak sławna juz w niektórych kręgach "laparoskopia tradycyjna", to
                                moze nawet pozwolę ci paść przed sobą na kolana, kto wie jak daleko posunie się
                                moja łaskawość?



                                > Przez feministyczne gardziołko proste słówko "przepraszam" przejść nie chce,
                                > gdy po wielokrotnym wyzywaniu od chamów bez honoru okazało się, że te epitety
                                > nie miały żadnych podstaw?


                                Hmm, wyzywałes mnie na różne sposoby ale od "chamów bez honoru" to chyba jednak
                                nie zdążyłeś. Ja oczywiście nadal i nieustająco oczekuję na przeprosiny za
                                nazwanie mnie kłamcą.

                                • koreczek77 Re: Czy to jest wątek "Pasienie Trolla"? 25.09.06, 06:46
                                  Prosiłem kota_behemota o przeprosiny za wielokrotne bezpodstawne obelgi:

                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48784265&a=49081345
                                  Już nie proszę.
                                  Po prostu kot_behemot nie rozumie.
                                  Wybaczam jej, bo nie wie co czyni.
                                  • kot_behemot8 Re: Czy to jest wątek "Pasienie Trolla"? 25.09.06, 09:15
                                    koreczek77 napisał:

                                    > Prosiłem kota_behemota o przeprosiny za wielokrotne bezpodstawne obelgi:
                                    >
                                    > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48784265&a=49081345
                                    > Już nie proszę.
                                    > Po prostu kot_behemot nie rozumie.
                                    > Wybaczam jej, bo nie wie co czyni.


                                    ... a ostatni będą pierwszymi, więc cierp w milczeniu, kiedyś się odkujesz.
                                    Moze nawet skończysz jakieś studia?

                                    • koreczek77 [...] 25.09.06, 18:01
                                      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                • facet123 Re: Czemu bzdury ???? 22.09.06, 09:31
                  Napisałem, że każdy lekarz powinien mieć obowiązek przepisywania środków
                  antykoncepcyjnych/wczesnoporonnych jeżeli są spełnione 2 warunki:
                  1. Nie ma medycznych przeciwwskazać wobec pacjenta
                  2. Są one dopuszczone do legalnego obrotu

                  To, że taki środek jakoby zabija to osobista teoria danego lekarza, a nie
                  stanowisko medycyny. Jeżeli zostawimy taką furkę lelarzom do przemycania
                  osobistych poglądów do swojej profesjonalnej pracy, to okaże się, że jakiś
                  lekarz stwierzi, ze "transfuzja krwii jest złem" i jej nie wykona narażając
                  życie i zrowie pacjenta.
                  • patrycja855 6 24.09.06, 17:52
                    Lekarz na prawo do tego żeby nie brać udziału w zabijaniu
                    • koreczek77 Re: 6 24.09.06, 21:06
                      > Lekarz na prawo do tego żeby nie brać udziału w zabijaniu

                      Więcej - ma obowiązek zabijaniu głośno się sprzeciwiać.
                      Co niniejszym czynię.
                  • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 24.09.06, 21:05
                    > Napisałem, że każdy lekarz powinien mieć obowiązek przepisywania środków
                    > antykoncepcyjnych/wczesnoporonnych jeżeli są spełnione 2 warunki:
                    > 1. Nie ma medycznych przeciwwskazać wobec pacjenta
                    > 2. Są one dopuszczone do legalnego obrotu

                    Wyłazi z ciebie socjalistyczny zamordysta.
                    W liberalizmie żadnego człowieka nie można zmusić do tego, by wykonywał pracę.
                    Dla liberała niewolnictwo jest niedopuszczalne.
                    Praca jest możliwa tylko za jego zgodą.
                    Dopuszczalne jest jedynie zmuszanie do pracy wtedy, gdy brak tej pracy zagraża
                    życiu innych ludzi. Dlatego każdy człowiek (nie tylko lekarz) ma prawny
                    obowiązek udzielenia pomocy osobie zagrożonej utratą życia, pod sankcjami
                    karnymi w razie nieudzielenia.
                    Pigułka wczesnoporonna żadnego życia nie ratuje - za to zabija życie w macicy.

                    Jak chcesz mieć wykonaną usługę - poszukaj takiego, który taką usługę chce
                    wykonać. I nie próbuj ludzi do wykonywania pracy zmuszać, gdy to nie wiąże sie
                    z ratowaniem ludzkiego życia.

                    Może jeszcze zaczniesz zmuszać mechaników samochodowych, by ci naprawiali twoje
                    auto na gwizdnięcie, bez dogadania się czy i ewentualnie za ile wykonają robotę?
                    A może im się nie chce??
                    • kot_behemot8 Re: zamordystyczne bzdury 24.09.06, 21:31
                      koreczek77 napisał:

                      > Dla liberała niewolnictwo jest niedopuszczalne.


                      A od kiedy to dobrowolna umowa o pracę jest niewolnictwem?


                      > Praca jest możliwa tylko za jego zgodą.


                      To niech się nie godzi na pracę i niech nie podpisuje umowy. Praca w państwowym
                      szpitalu nie jest obowiązkowa, nawet bycie lekarzem nie jest obowiązkowe -
                      przedstawiciel firmy farmaceutycznej to także piekny zawód, prawda Koreczku?.


                      > Dopuszczalne jest jedynie zmuszanie do pracy wtedy, gdy brak tej pracy
                      zagraża
                      > życiu innych ludzi. Dlatego każdy człowiek (nie tylko lekarz) ma prawny
                      > obowiązek udzielenia pomocy osobie zagrożonej utratą życia, pod sankcjami
                      > karnymi w razie nieudzielenia.


                      Taak? A możesz podac podstawę prawną tych rewelacji - w odniesieniu do "każdego
                      człowieka", nie w odniesieniu do lekarza naturalnie.



                      >
                      > Jak chcesz mieć wykonaną usługę - poszukaj takiego, który taką usługę chce
                      > wykonać. I nie próbuj ludzi do wykonywania pracy zmuszać, gdy to nie wiąże
                      sie
                      > z ratowaniem ludzkiego życia.


                      To nie pacjent ma obowiązek szukać tylko dyrektor szpitala który podpisał umowę
                      z ubezpieczalnią na gwarantowany koszyk świadczeń medycznych. Lekarz może
                      odmówić, ale dyrektor szpitala moze go wtedy zwolnić z pracy i zatrudnić
                      takiego który nie odmówi. To wręcz jego obowiązek.


                      >
                      > Może jeszcze zaczniesz zmuszać mechaników samochodowych, by ci naprawiali
                      twoje
                      >
                      > auto na gwizdnięcie, bez dogadania się czy i ewentualnie za ile wykonają
                      robotę
                      > ?


                      Dlaczego na gwizdnięcie? Szpital podpisał umowę na świadczenie usług i wziął za
                      to pieniądze. A więc musi się wywiązac, bo inaczej łamie umowę. Stosując
                      analogię samochodową: jeśli mechanik umówi się ze mną na naprawę i weźmie z
                      góry zapłatę, to jego psim obowiązkiem jest wywiązanie się z umowy.


                      > A może im się nie chce??
                      • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 25.09.06, 06:50
                        > A od kiedy to dobrowolna umowa o pracę jest niewolnictwem?

                        Facet123 chciał zmuszać każdego lekarza, nie tylko pracujacego na zasadzie
                        umowy o pracę.

                        > przedstawiciel firmy farmaceutycznej to także piekny zawód, prawda Koreczku?.

                        Opisz swoje doświadczenia zawodowe z jeżdżenia z ulotkami po szpitalach.

                        > Taak? A możesz podac podstawę prawną tych rewelacji - w odniesieniu
                        do "każdego
                        > człowieka", nie w odniesieniu do lekarza naturalnie.

                        Dziś wieczorem, jak znajdę w kodeksach.
                        Lubię kolejny raz wytykać ci nieuctwo;)
                        • kot_behemot8 Re: zamordystyczne bzdury 25.09.06, 09:18
                          koreczek77 napisał:

                          > > A od kiedy to dobrowolna umowa o pracę jest niewolnictwem?
                          >
                          > Facet123 chciał zmuszać każdego lekarza, nie tylko pracujacego na zasadzie
                          > umowy o pracę.



                          Czyżby? A jakaż to inna forma świadczenia usług nie bazuje na dobrowolnej
                          umowie?


                          >
                          > > przedstawiciel firmy farmaceutycznej to także piekny zawód, prawda Korecz
                          > ku?.
                          >
                          > Opisz swoje doświadczenia zawodowe z jeżdżenia z ulotkami po szpitalach.
                          >
                          > > Taak? A możesz podac podstawę prawną tych rewelacji - w odniesieniu
                          > do "każdego
                          > > człowieka", nie w odniesieniu do lekarza naturalnie.
                          >
                          > Dziś wieczorem, jak znajdę w kodeksach.
                          > Lubię kolejny raz wytykać ci nieuctwo;)



                          A jak nie znajdziesz, to co powiesz?

                          • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 25.09.06, 17:57
                            > Czyżby? A jakaż to inna forma świadczenia usług nie bazuje na dobrowolnej
                            > umowie?

                            Koteczku, chodzi o to, że nie wolno człowiekowi pracującemu w swoim własnym
                            miejscu pracy nakazywać, by podejmował się każdej pracy.
                            Np. mechanik samochodowy we własnym warsztacie ma prawo odmówić ci naprawy
                            auta. Np. lekarz w swoim prywatnym gabinecie ma prawo odmówić
                            przepisania "pigułek" poronnych.
                            Jak pisałem - nie zmusisz wolnego człowieka do wykonywania pracy, której
                            wykonywać nie chce. Zmusisz tylko niewolnika (wychodzi prawdziwa twarz lewicy),
                            lub w ekstremalnych przypadkach, gdy zagrożone jest ludzkie życie.
                            Podawanie "pigułek" poronnych nie ratuje życia, lecz je zabija.

                            > > Dziś wieczorem, jak znajdę w kodeksach.
                            > > Lubię kolejny raz wytykać ci nieuctwo;)
                            >

                            > A jak nie znajdziesz, to co powiesz?


                            Nic nie powiem, bo bez trudu znalazłem.
                            Czuj się kolejny raz ośmieszona:



                            Kodeks karny z dnia 6 czerwca 1997 r. (Dz. U. z dnia 2 sierpnia 1997 r.) :

                            Art. 162. § 1. Kto człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym
                            bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na
                            zdrowiu nie udziela pomocy, mogąc jej udzielić bez narażenia siebie lub innej
                            osoby na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu,
                            podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

                            § 2. Nie popełnia przestępstwa, kto nie udziela pomocy, do której jest
                            konieczne poddanie się zabiegowi lekarskiemu albo w warunkach, w których
                            możliwa jest niezwłoczna pomoc ze strony instytucji lub osoby do tego powołanej.

                            www.ratownictwo.win.pl/pliki/download/odpkarna.pdf#search=%22Art.%20162.%20%C2%A7%201.%20Kto%20cz%C5%82owiekowi%20znajduj%C4%85cemu%20%22
                            • kot_behemot8 Re: zamordystyczne bzdury 25.09.06, 19:16
                              koreczek77 napisał:

                              > Koteczku, chodzi o to, że nie wolno człowiekowi pracującemu w swoim własnym
                              > miejscu pracy nakazywać, by podejmował się każdej pracy.


                              Piesiu, mozna mu nakazywac by wywiązywał się z umowy która podpisał. Lekarz
                              musi wykonywac wszelkie zabiegi zgodne z prawem oraz swoimi kwalifikacjami i
                              zakontraktowane przez siebie (jesli ma prywatny gabinet i podpisał kontrakt)
                              albo przez szpital który go zatrudnia.


                              > Np. mechanik samochodowy we własnym warsztacie ma prawo odmówić ci naprawy
                              > auta.


                              Oczywiście, nikt nie uważa inaczej. Jednak jeśli mechanik zawrze ze mną umowę i
                              weźmie zapłatę z góry, to juz odmówic nie moze. A szpital jest własnie w takiej
                              sytuacji. Zaczynam dochodzić do wniosku, że ty po prostu nie wiesz jak
                              funkcjonuja ubezpieczenia zdrowotne i są finansowane szpitale. Bo to chyba
                              niemozliwe żebyś az tak ciężko myślał.



                              Np. lekarz w swoim prywatnym gabinecie ma prawo odmówić
                              > przepisania "pigułek" poronnych.


                              Oczywiście że ma takie prawo - jeśli to gabinet prywatny i jesli lekarz nie ma
                              kontraktu z ubezpieczalnią. W takiej sytuacji nikt nie może go zmusić do
                              czegokolwiek poza ratowaniem zycia.


                              > Jak pisałem - nie zmusisz wolnego człowieka do wykonywania pracy, której
                              > wykonywać nie chce. Zmusisz tylko niewolnika (wychodzi prawdziwa twarz
                              lewicy),
                              > lub w ekstremalnych przypadkach, gdy zagrożone jest ludzkie życie.
                              > Podawanie "pigułek" poronnych nie ratuje życia, lecz je zabija.


                              Pieprzysz nie na temat.


                              >
                              > Nic nie powiem, bo bez trudu znalazłem.
                              > Czuj się kolejny raz ośmieszona:


                              No wreszcie. Juz myslałam, że sama będę musiała wkleic ten przepis. Zależy mi
                              na tym, bo to wazna sprawa, z pewnych powodów szczególnie dla mnie.
                              Widzisz, Koruś - cały sęk w tym fragmencie "mogąc jej udzielić bez narażenia
                              siebie itd". Lekarze, a zwłaszcza ratownicy medyczni od dawna postulują by ten
                              przepis zmienić gdyż w obecnej formie jest to przepis martwy. Nigdy jeszcze w
                              Polsce nie skazano człowieka za to, że pozwolił umrzeć ofierze wypadku choc do
                              pomocy wystarczyłaby wiedza zdobyta w szkole, wojsku czy w czasie kursu prawa
                              jazdy. Gdy rok temu kilkunastu uczniów ogólniaka z Suwałk (chyba) umierało na
                              szosie, stało tam kilkadziesiąt samochodów, pełno ludzi i wszyscy tylko
                              patrzyli. NIektórzy nawet robili zdjęcia. Żadnego z tych ludzi później nie
                              skazano. I nic dziwnego - w obecnym stanie prawnym nie jest to niestety możliwe.
                              To prawo jest złe i powinno byc zmienione, bo absolutnie do niczego nie
                              zobowiązuje. Wbrew temu, co tobie się wydaje.
                              I odpuść sobie swoje zwykłe gaworzenie, bo tym razem ci na nie nie odpowiem.
                              Ta sprawa zasługuje na to, by potraktowac ją z szacunkiem.


                    • k.kasia1 Re: zamordystyczne bzdury 25.09.06, 08:44
                      > W liberalizmie żadnego człowieka nie można zmusić do tego, by wykonywał pracę.

                      Oczywiście, a jak nie wykonuje pracy, to się po prostu zwalnia i tyle. na to się
                      zgadzam :))
                      • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 25.09.06, 18:19
                        > Oczywiście, a jak nie wykonuje pracy, to się po prostu zwalnia i tyle. na to
                        > się zgadzam :))

                        A czy twoja feministyczno - socjalistyczna duszyczka zgodzi się, by zamiast
                        pracować jak najemny robol, lekarz pracował na swoim?
                        To był kiedyś wolny zawód - a socjaluchy (jak ja ich nie cierpię) zamieniły
                        lekarza w totalnie zbiurokatyzowanego bezwolnego najmitę.

                        • kot_behemot8 Re: zamordystyczne bzdury 25.09.06, 19:24
                          koreczek77 napisał:

                          > > Oczywiście, a jak nie wykonuje pracy, to się po prostu zwalnia i tyle. na
                          > to
                          > > się zgadzam :))
                          >
                          > A czy twoja feministyczno - socjalistyczna duszyczka zgodzi się, by zamiast
                          > pracować jak najemny robol, lekarz pracował na swoim?
                          > To był kiedyś wolny zawód - a socjaluchy (jak ja ich nie cierpię) zamieniły
                          > lekarza w totalnie zbiurokatyzowanego bezwolnego najmitę.
                          >

                          W Polsce nie ma zakazu otwierania prywatnych gabinetów czy prywatnych klinik.
                          Praca w publicznym szpitalu nie jest obowiązkowa. Praca w ogóle nie jest
                          obowiązkowa;)
                    • facet123 Re: zamordystyczne bzdury 25.09.06, 09:49
                      > Wyłazi z ciebie socjalistyczny zamordysta.
                      > W liberalizmie żadnego człowieka nie można zmusić do tego, by wykonywał pracę.
                      > Dla liberała niewolnictwo jest niedopuszczalne. (...)
                      > Jak chcesz mieć wykonaną usługę - poszukaj takiego, który taką usługę chce
                      > wykonać. I nie próbuj ludzi do wykonywania pracy zmuszać, gdy to nie wiąże sie
                      > z ratowaniem ludzkiego życia.

                      Jestem jak najbardziej liberalny - nikomu nie każę zostać lekarzem.
                      Ale jeżeli ktoś już lekarzem zostaje to musi przestrzegać pewnego kodeksu. Nie
                      może np. wybiórczo traktować swoiuch obowiązków. Jeżeli pozwolimy na wybiórcze
                      wykonaywnaie swoich obowiązków i dowolne powoływanie się na "swój światopogląd"
                      w zawodzie niosącym tak dużo odpowiedzialności jakim jest zawód lekarza, to
                      okaże się że będzie mnóstwo lekarzy którzy z jakichś swoich osobistych
                      światopoglądowych powodów będą postępować niezgodnie z regułami sztuki medycznej
                      i stanowiskiem wiedzy medycznej.
                      Obowiązek przepisywania środków anty i wczesnoporonnych jeżeli tylko nie ma
                      przeciwwskazań medycznych wynika poprostu z bycia konsekwentnym.
                      • koreczek77 [...] 25.09.06, 18:25
                        Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
                      • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 26.09.06, 08:11
                        Szanowny Panie "facet123" - moją odpowiedź Pan otrzymał.
                        Na temat, kulturalną, nie łamiącą prawa, netykiety oraz regulaminu tego forum.

                        Niestety nie może jej Pan przecztać, gdyż funkcję moderatora na tym forum
                        dzierży stronnicza feministka, która bezprawnie kastruje wypowiedzi nie
                        pasujące do jej ideologii.
                        Jak chce Pan kontynuować wymianę zdań - proszę o podanie takiego forum, gdzie
                        nie ma postkomunistycznej cenzury.

                        z poważaniem - koreczek77
                        • facet123 Re: zamordystyczne bzdury 26.09.06, 10:43
                          Chętnie bym Pana odpowiedź przeczytał i boleje nad tym, że została usunięta. Nie
                          wierzę jednak, że została ona usunięta bez powodu. Ja wypowiadam się na forach
                          tego portalu od dłuższego czasu, często zajmując stanowisko przeciw głównemu
                          nurtowi dyskusji lub na podforach ludzi o innych światopoglądach niż ja, ale
                          nigdy jeszcze żadna moja wypowiedź nie została usunięta.
                          Być może w Pana wypowiedzi (konieczne jest to "Pan-owanie"?) była jakaś osobista
                          wycieczka wobec jakiegoś użytkownika forum, albo inne złamanie netykiety. Nie
                          chce mi się wierzyć, że czysto merytoryczna wypowiedź została skasowana. Może
                          niech sprobuje pan odpowidzieć bardziej dyplomatycznie na pojego posta:
                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48692920&a=49193669
                          Ponieważ bardzo interesuje mnie ten wątek dyskusji.

                          Co do innego forum to możemy przejść na forum Społeczeństwo, ale tam nasza
                          dyskusja może być zakłócana przez oszołomów z obu stron barykady, a i cenzura
                          też się tam zdarza. Tutaj ta rozmowa wydaje się bardziej na miejscu.

                          PS. Proszę administratorów o wiekszą wyrozumiałość, w końcu to tylko słowa.
                          • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 26.09.06, 10:48
                            > Chętnie bym Pana odpowiedź przeczytał i boleje nad tym, że została usunięta.
                            > Nie wierzę jednak, że została ona usunięta bez powodu

                            Powód jest - niezgodność z osobistymi poglądami cenzora.
                            Mam na to dowody i zamierzam je wykorzystać przeciwko spółce Agora, która takie
                            czyny nadal toleruje, mimo moich wielokrotnych interwencji.

                            Na koniec dowcip:

                            Agora SA informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie
                            ingeruje w treść wątków i komentarzy umieszczanych przez użytkowników na Forum.
                            Usuwane mogą być jedynie listy o treści reklamowej lub rażąco sprzecznej z
                            zasadami Netykiety, zgodnie z Regulaminem Forum.
                            • facet123 Re: zamordystyczne bzdury 26.09.06, 13:08
                              Z tego co się orientuję, to za cenzurowanie fora internetowego nie da się w
                              żaden sposób nikogo pozwać. Administrator może sobie zarządzać nim jak chce.
                              Może np. klikanie na kosz przy poście powoduje w końcu jego usunięcie, a klikać
                              w ikonkę może każdy zalogowany user i za ich emocje agora nie odpowiada. Już
                              raczej za dopuszczanie do publikacji postów o treściach które kogoś obrażają.

                              Co do wyciętego posta to zastanawiam się, czy przypadkiem nie ma Pan jego kopii.
                              Jeśli tak to chętnie bym go przeczytał (można mi go wysłać na pocztę gazetową,
                              wtedy nikt go nie ocenzuruje).
                              Jeżeli okaże się, że nie jest w żaden sposób napastliwy i został ocenzurowany z
                              powodów niezgodności światopolgądów, to sam czym prędzej wycofam się z tego forum.

                              • kot_behemot8 Re: zamordystyczne bzdury 26.09.06, 13:38
                                facet123 napisał:

                                > Z tego co się orientuję, to za cenzurowanie fora internetowego nie da się w
                                > żaden sposób nikogo pozwać.


                                Dokładnie tak.



                                > Co do wyciętego posta to zastanawiam się, czy przypadkiem nie ma Pan jego
                                kopii
                                > .
                                > Jeśli tak to chętnie bym go przeczytał (można mi go wysłać na pocztę gazetową,
                                > wtedy nikt go nie ocenzuruje).
                                > Jeżeli okaże się, że nie jest w żaden sposób napastliwy i został ocenzurowany
                                z
                                > powodów niezgodności światopolgądów, to sam czym prędzej wycofam się z tego
                                for
                                > um.
                                >

                                Taka poważna decyzja przy tak nikłych dowodach? Jaką możesz mieć pewność, że
                                post który teoretycznie wyśle ci Koreczek naprawdę będzie tym który napisał
                                wcześniej? Ja śledziłam dośc dokładnie twórczość Koreczka na tym forum,
                                czytałam wiekszość postów które później zostały usuniete i nie zdarzyło się
                                (moim zdaniem) że usunięto post który nie łamałby jednej z obowiązujących
                                zasad, czyli: prawa, netykiety, regulaminu forum, powszechnie przyjętych norm
                                dobrego wychowania. Oczywiście mogłam jakiś post niesłusznie usunięty
                                przeoczyć, ale jakoś w to wątpię - na tym forum bywa wiele osób o krancowo
                                odmiennych od np moich poglądach a ich postów się nie wycina.
                                Nie rezygnuj tak łatwo z tego forum, szkoda by było a Koreczek nie jest tego
                                wart.
                                • kocia_noga Re: zamordystyczne bzdury 26.09.06, 16:58

                                  > facet123 napisał:
                                  >
                                  >
                                  > > Co do wyciętego posta to zastanawiam się,

                                  Lepiej poczytaj troszkę twórczość k. na tym forum.Wypowiedzi jego są
                                  nacechowane silnymi negatywnymi emocjami,bardzo często używa wyzwisk zamiast
                                  nazw,argumentów ad personam itp.Poczytaj te zachowane to wyrobisz sobie opinię.
                                  K. zwraca się do ciebie w wyszukanie grzeczny sposób, co może sprawić,że
                                  będziesz go bardziej życzliwie traktował, niż na to zasługuje,ale nawet pzry
                                  wielkiej życzliwości i wyrozumiałości cechy pisarstwa k. biją w oczy.
                                • facet123 Re: zamordystyczne bzdury 27.09.06, 15:01
                                  > Taka poważna decyzja przy tak nikłych dowodach? Jaką możesz mieć pewność, że
                                  > post który teoretycznie wyśle ci Koreczek naprawdę będzie tym który napisał
                                  > wcześniej?

                                  Fakt. Mój szczery i naiwny umysł nie wziął pod uwagę takiej możliwości :)
                                  Zresztą wygląda na to, że Koreczek ma narazie inne plany w związku z cenzurą.

                                  Co do usuwania postów to jestem temu w ogóle przeciwny chyba, że naruszaja one
                                  bardzo mocno jakieś normy. Samo obrzucanie się błotem, choćby nawet agresywne,
                                  nie powinno być powodem do wycinanie części dyskusji.

                                  • kot_behemot8 Re: zamordystyczne bzdury 27.09.06, 20:04
                                    facet123 napisał:

                                    >
                                    > Fakt. Mój szczery i naiwny umysł nie wziął pod uwagę takiej możliwości :)
                                    > Zresztą wygląda na to, że Koreczek ma narazie inne plany w związku z cenzurą.


                                    Do końca nie wiadomo jakie są te jego plany, bo raz twierdzi że zamierza
                                    wytoczyć sprawę Agorze, teraz znowu straszy że niczym kundelek kąsający po
                                    łydkach obsmaruje Michnika i spółkę w "prasie katolickiej".


                                    >
                                    > Co do usuwania postów to jestem temu w ogóle przeciwny chyba, że naruszaja one
                                    > bardzo mocno jakieś normy. Samo obrzucanie się błotem, choćby nawet agresywne,
                                    > nie powinno być powodem do wycinanie części dyskusji.
                                    >

                                    Zgadzam się całkowicie. Obrzucanie się błotem to chyba (niestety) nieodłączna
                                    cecha wszelkich forów dyskusyjnych, na FF to błotko i tak jest stosunkowo mało
                                    śmierdzące, nawet Koreczek (moim zdaniem) mieści się w akceptowalnej normie -
                                    jeśli chodzi o zwykłe błoto.
                                    Mnie rażą wyłącznie posty które w jakiś, jakby to ująć... "systemowy" sposób są
                                    wymierzone przeciwko jakiejś grupie ludzi a ich celem jest tylko i wyłącznie
                                    upokorzenie tej grupy. Nie dialog, nie wymiana poglądów, nawet nie ostra
                                    krytyka lecz odreagowywanie jakiś swoich frustracji poprzez poniżenie innych.
                                    Na tym forum bywają tylko dwie takie osoby, na szczęście tylko dwie:))
                                    • facet123 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 14:54
                                      > Mnie rażą wyłącznie posty które w jakiś, jakby to ująć... "systemowy" sposób są
                                      > wymierzone przeciwko jakiejś grupie ludzi a ich celem jest tylko i wyłącznie
                                      > upokorzenie tej grupy. Nie dialog, nie wymiana poglądów, nawet nie ostra
                                      > krytyka lecz odreagowywanie jakiś swoich frustracji poprzez poniżenie innych.
                                      > Na tym forum bywają tylko dwie takie osoby, na szczęście tylko dwie:))

                                      Razić rażą, ale uważam, że nawet takich wypowiedzi nie należu usuwać i narażać
                                      się na posądzenie o cenzure, co jest zawsze sprawą śliską.
                                      Zamiast cenzurować należy poprostu nie dyskutować z takimi osobami. Nie karmiony
                                      troll umiera:)
                              • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 26.09.06, 18:54
                                Szanowny Panie "facet123" - feministki na tym forum stosują dość perfidną
                                taktykę - wycinają te moje posty, w których ostatecznie ośmieszam ich fałszywe
                                teoryjki, a następnioe kłamią, że były tam np. wulgaryzmy.

                                Nie znajdzie Pan ani jednego mojego postu, w którym łamał bym prawo lub dobre
                                obyczaje.
                                Gdyby taki był choć jeden - to tutejsze cenzorstwo by taki zostawiło, by
                                pokazywać, jaki to koreczek77 jest burak.
                                Lecz pokazać nawet jednego nie jest w stanie - bo nie istnieje i nie istniał.

                                Oczywiscie, że mogę się procesować - lecz wybrałem inną taktykę.
                                Już wkrótce pojawi się w pewnym powszechnym, katolickim medium artykuł o tym,
                                jak to spółka "Agora" bezprawnie cenzuruje w internecie próby rozmów o ochronie
                                życia w łonach matek - z dokładnym podaniem wyciętego wpisu (jest dobrze
                                udokumentowany...).
                                Przeczyta go Pan w wydaniu papierowym, nie omieszkam o publikacji
                                poinformować.

                                Lecz proszę nie wycofywać się z tego forum - uciekanie przed bezprawiem nie
                                jest godne mężczyzny.
                                Mężczyzna bezprawie bezlitośnie niszczy.
                                • facet123 Re: zamordystyczne bzdury 27.09.06, 10:06
                                  > Oczywiscie, że mogę się procesować - lecz wybrałem inną taktykę.
                                  > Już wkrótce pojawi się w pewnym powszechnym, katolickim medium artykuł o tym,
                                  > jak to spółka "Agora" bezprawnie cenzuruje w internecie próby rozmów o ochronie
                                  >
                                  > życia w łonach matek - z dokładnym podaniem wyciętego wpisu (jest dobrze
                                  > udokumentowany...).
                                  > Przeczyta go Pan w wydaniu papierowym, nie omieszkam o publikacji
                                  > poinformować.

                                  Niestety, ale jedyne do czego mnie przekona taki artykuł to, że posuwa się Pan
                                  do paskudnych manipulacji i że traktuje pan dyskusje tutaj jako rodzaj gry którą
                                  'trzeba wygrać'.
                                  Wiadomo, ze fora internetowe są podporządkowane moderatorom, którzy też są tylko
                                  ludźmi i mogą robić co chcą. Jak się nie podoba to nie trzeba się na forum
                                  wypowiadać. Wiadomo też, że niektóre media katolickie w Polsce są gotowe zrobić
                                  wszystko aby tylko oczernić Agorę. Dlatego kroki które Pan podejmuje nikogo do
                                  nieczego nie przekonają, a jedynie zaognią konfilkt.
                                  • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 27.09.06, 20:06
                                    > Niestety, ale jedyne do czego mnie przekona taki artykuł to, że posuwa się Pan
                                    > do paskudnych manipulacji i że traktuje pan dyskusje tutaj jako rodzaj gry
                                    którą
                                    > 'trzeba wygrać'.

                                    Nie - to najszybszy sposób na wyegzekwowania przestrzegania prawa.
                                    Skoro spółka "Agora" czyni takie publiczne zobowiązanie:

                                    "Agora SA informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie
                                    ingeruje w treść wątków i komentarzy umieszczanych przez użytkowników na Forum.
                                    Usuwane mogą być jedynie listy o treści reklamowej lub rażąco sprzecznej z
                                    zasadami Netykiety, zgodnie z Regulaminem Forum."

                                    .....to nie może go jednostronnie łamać.
                                    Nie toleruję zakłamania - i z tym bedę walczył.
                                    Na razie moje interwencje nie przyniosły skutku, redakcja oraz osoby
                                    zarządzające portalem zlekceważyły moją osobę. Lecz jednocześnie zlekceważono
                                    sprawę fundamentalną - prawo. No to zobaczymy, czy zlekceważą również
                                    nieprzychylne im medium, które zgodziło się sprawę stosowania bezprawnej
                                    cenzury nagłośnić.
                                    Po publikacji poinformuję redakcję oraz głównych akcjonariuszy "Agory" komu
                                    zawdzięczają taką "reklamę". Wraz z zapewnieniem, że jak praktyki takie nie
                                    ustaną, zostaną podjęte następne kroki - zobaczymy co wybiorą - zrobienie
                                    porządku na marginalnym forum, czy słusznie przypinaną łatkę
                                    postkomunistycznych cenzorów.

                                    > Wiadomo też, że niektóre media katolickie w Polsce są gotowe zrobić
                                    > wszystko aby tylko oczernić Agorę.

                                    Ja nie mam zamiaru oczerniać. Napisałem już dla tego medium prawdę. Świętą
                                    prawdę. Z prawdziwym komentarzem. Prawda ponad wszystko.

                                    • hirondelle123 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 15:04
                                      koreczek77 napisał:

                                      >
                                      > Nie - to najszybszy sposób na wyegzekwowania przestrzegania prawa.


                                      Najszybszym sposobem na wyegzekwowanie prawa jest założenie sprawy w sądzie.


                                      • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:11
                                        > Najszybszym sposobem na wyegzekwowanie prawa jest założenie sprawy w sądzie.

                                        W liberalnym, prawicowym państwie prawa - tak.
                                        Jedno posiedzenie, wyrok sędziego pokoju - i już.

                                        W socjalistyczno - etatystycznej Polsce to całe lata.
                                        • facet123 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:15
                                          > > Najszybszym sposobem na wyegzekwowanie prawa jest założenie sprawy w sądz
                                          > ie.
                                          >
                                          > W liberalnym, prawicowym państwie prawa - tak.
                                          > Jedno posiedzenie, wyrok sędziego pokoju - i już.
                                          >
                                          > W socjalistyczno - etatystycznej Polsce to całe lata.

                                          Zaczynasz snuć teorie spiskowe. Rozumiem, że komuniści paraliżują system prawny
                                          w Polsce tak, ze nie możesz dojść sprawiedliwości tak?

                                          A co to za prawicowy liberalizm reprezentujesz jeśli uważasz, że prywatna firma
                                          nie ma prawa dowolnie rozporządzać swoim serwerem?
                                          • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:23
                                            > Rozumiem, że komuniści paraliżują system prawny
                                            > w Polsce tak, ze nie możesz dojść sprawiedliwości tak?

                                            Dokładnie tak.
                                            Polska Temida nie jest ślepa - jest raz niedorozwinięta umysłowo, a raz
                                            stronnicza.

                                            > A co to za prawicowy liberalizm reprezentujesz jeśli uważasz, że prywatna
                                            firma
                                            > nie ma prawa dowolnie rozporządzać swoim serwerem?

                                            Ma prawo.
                                            Może np. napisać ostrzeżenie:

                                            "Na forum o tym, który post się ukaże, a który bedzie skasowany decyduje
                                            arbitralnie moderator, którego decyzja jest ostateczna".

                                            Skoro jednak składa inne zobowiązanie:

                                            "Agora SA informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie
                                            ingeruje w treść wątków i komentarzy umieszczanych przez użytkowników na Forum.
                                            Usuwane mogą być jedynie listy o treści reklamowej lub rażąco sprzecznej z
                                            zasadami Netykiety, zgodnie z Regulaminem Forum."

                                            ...... to do czasu ustania jego obowiazywania musi go przestrzegać.
                                            Pacta sunt servanta.
                                            • facet123 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:30
                                              Poczytaj regulamin forum. Zławszcza kawałek o netykiecie. Wg mnie można
                                              interpretować go jako "Na forum o tym, który post się ukaże, a który bedzie
                                              skasowany decyduje arbitralnie moderator, którego decyzja jest ostateczna".
                                              • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:38
                                                > Poczytaj regulamin forum. Zławszcza kawałek o netykiecie. Wg mnie można
                                                > interpretować go jako "Na forum o tym, który post się ukaże, a który bedzie
                                                > skasowany decyduje arbitralnie moderator, którego decyzja jest ostateczna".

                                                Konkretnie który fragment?
                                                • facet123 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:41
                                                  Ten o netykiecie:
                                                  "
                                                  5.
                                                  Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników na łamach Forum Gazeta.pl
                                                  treści uznanych powszechnie za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i
                                                  naruszających zasady Netykiety.
                                                  "
                                                  • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:47
                                                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=48692920&a=49423943
                                    • facet123 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 15:15
                                      > Nie - to najszybszy sposób na wyegzekwowania przestrzegania prawa.
                                      > Skoro spółka "Agora" czyni takie publiczne zobowiązanie (...)

                                      Agora to spółka nastawiona na zysk, a nie instytucja publiczna która wypełnia
                                      jakąś społeczną misję. Dlatego nie ma co się oburzać, że zarządza swoim forum
                                      według swojego uznania i nie musi przed nikim z tego tytułu odpowiadać.
                                      Może się to Panu niepodobać, ale to nie powód do wytaczania jakichś cieżkich
                                      środków.



                                      • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:16
                                        > Agora to spółka nastawiona na zysk, a nie instytucja publiczna która wypełnia
                                        > jakąś społeczną misję.

                                        Prawda.

                                        > Dlatego nie ma co się oburzać, że zarządza swoim forum
                                        > według swojego uznania

                                        Prawda - to uznanie jest zawarte w regulaminie forum

                                        > i nie musi przed nikim z tego tytułu odpowiadać.
                                        Z tego, ze wprowadza swój regulamin - nie musi, o ile nie łamie on prawa.
                                        Ale musi się tłumaczyć wtedy, gdy sama swój regulamin łamie.
                                        Regulamin to umowa, która obowiązuje obie strony umowy, która zostaje zawarta
                                        między portalem a uzytkownikiem w chwili rejestracji użytkownika.

                                        Ja naprawdę dobrze się przygotowałem pod względem prawnym - w końcu zadzieram z
                                        potentatem ;)
                                        • pavvka Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:20
                                          Ciężko Ci będzie udowodnić istnienie umowy w sytuacji kiedy druga strona
                                          świadczy Ci usługi za darmo. Nie ma wymiany korzyści między stronami - nie ma
                                          umowy.
                                          • pavvka Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:23
                                            A w ogóle, to czego byś się w pozwie przeciwko "Agorze" domagał?
                                            • kot_behemot8 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:27
                                              pavvka napisał:

                                              > A w ogóle, to czego byś się w pozwie przeciwko "Agorze" domagał?

                                              Aby się czegokolwiek domagać musiałby udowodnić przed sądem poniesioną stratę
                                              oraz powołać rzeczoznawcę który by tę stratę wycenił.
                                              Naprawdę chciałabym widzieć minę sędziego:)))
                                              • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:30
                                                > Aby się czegokolwiek domagać musiałby udowodnić przed sądem poniesioną stratę
                                                > oraz powołać rzeczoznawcę który by tę stratę wycenił.
                                                > Naprawdę chciałabym widzieć minę sędziego:)))

                                                A ja twoja minę, gdy rzeczoznawca będzie wyceniał mój czas poświecony na
                                                wpisywanie listów, które zostały skasowane z naruszeniem umowy ;)


                                                • kot_behemot8 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:34
                                                  koreczek77 napisał:

                                                  > > Aby się czegokolwiek domagać musiałby udowodnić przed sądem poniesioną st
                                                  > ratę
                                                  > > oraz powołać rzeczoznawcę który by tę stratę wycenił.
                                                  > > Naprawdę chciałabym widzieć minę sędziego:)))
                                                  >
                                                  > A ja twoja minę, gdy rzeczoznawca będzie wyceniał mój czas poświecony na
                                                  > wpisywanie listów, które zostały skasowane z naruszeniem umowy ;)


                                                  Rzeczoznawca nie wycenia poświęconego czasu tylko utracone korzyści. Z zasady
                                                  chodzi tu zaś o korzyści majątkowe.
                                                  >
                                                  >
                                                  • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:37
                                                    > Rzeczoznawca nie wycenia poświęconego czasu tylko utracone korzyści. Z zasady
                                                    > chodzi tu zaś o korzyści majątkowe.

                                                    Juz ja bym potrafił wycenić swój czas wykazując stratę majątkową...
                                                  • kot_behemot8 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 18:10
                                                    koreczek77 napisał:

                                                    > > Rzeczoznawca nie wycenia poświęconego czasu tylko utracone korzyści. Z za
                                                    > sady
                                                    > > chodzi tu zaś o korzyści majątkowe.
                                                    >
                                                    > Juz ja bym potrafił wycenić swój czas wykazując stratę majątkową...


                                                    Nie, nie umiałbyś bo tu nie chodzi o stratę typu "mogłem zamiast pisać posty
                                                    zagrać w totka i wygrać milion" tylko o stratę którą poniosłeś w wyniku
                                                    nieukazania się twoich postów.
                                          • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:28
                                            > Ciężko Ci będzie udowodnić istnienie umowy w sytuacji kiedy druga strona
                                            > świadczy Ci usługi za darmo. Nie ma wymiany korzyści między stronami - nie ma
                                            > umowy.

                                            Nieprawda. Jest wymiana korzyści - spółka "Agora" ściąga internautów świadcząc
                                            im usługę w postaci udostępnienia forum - internauci ściągają dla "Agory"
                                            reklamodawców.
                                            Nigdy nie widziałeś reklam na tym forum?

                                            Ja naprawdę dobrze się przygotpwałem do walki - jestem mężczyzną ....
                                            • pavvka Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:40
                                              Zgadza się, że "Agora" osiąga korzyści DZIĘKI internautom, ale nie uzyskuje nic
                                              OD nich. Znasz jakieś polskie orzecznictwo w tego typu sprawach?
                                              • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:44
                                                > > Zgadza się, że "Agora" osiąga korzyści DZIĘKI internautom, ale nie uzyskuje
                                                nic OD nich.

                                                To nie ma znaczenia - jest obopólna korzyść, bedąca podstawą zawarcia umowy.

                                                > Znasz jakieś polskie orzecznictwo w tego typu sprawach?

                                                W Polsce nie ma zjawiska precedensu.
                                                • pavvka Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:48
                                                  koreczek77 napisał:

                                                  > To nie ma znaczenia - jest obopólna korzyść, bedąca podstawą zawarcia umowy.

                                                  Niech zgadnę - oprócz medycyny praktykujesz też prawo?

                                                  > W Polsce nie ma zjawiska precedensu

                                                  Chcesz przez to powiedzieć, że w dotychczasowych sprawach sądy orzekały, że
                                                  umowy nie było, ale myślisz, że w Twojej sprawie będzie inaczej?
                                                  • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 17:06
                                                    > Niech zgadnę - oprócz medycyny praktykujesz też prawo?

                                                    Z żalem muszę powiedzieć, że nie.
                                                    Ale jeden proces w NSA już wygrałem występując sam bez jednej nawet minuty
                                                    konsultacji z prawnikami ;)

                                                    > Chcesz przez to powiedzieć, że w dotychczasowych sprawach sądy orzekały, że
                                                    > umowy nie było, ale myślisz, że w Twojej sprawie będzie inaczej?

                                                    Nic z tych rzeczy nie mówię.
                                                    Tylko twierdzę, że szkoda zajmować się innymi wyrokami, skoro precedens w
                                                    Polsce nie obowiązuje.
                                                    Warto za to przyjrzeć się wykładniom Sądu Najwyższego lub orzeczeniom TK.
                                                    Komplet tych aktów jest dostępny internecie.


                                                  • pavvka Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 17:08
                                                    koreczek77 napisał:

                                                    > Warto za to przyjrzeć się wykładniom Sądu Najwyższego lub orzeczeniom TK.
                                                    > Komplet tych aktów jest dostępny internecie.

                                                    Więc jak, przyjrzałeś się?
                                                  • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 17:35
                                                    > Więc jak, przyjrzałeś się?

                                                    Oczywiście.
                                                    W tych sprawach wykładni SN i orzeczeń TK brak.
                                                  • pavvka Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 17:39
                                                    Dziękuję za informację.
                                                    W takim razie na czym opierasz swą pewność, że sąd poprze Twoją interpretację?
                                        • facet123 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:27
                                          Z regulaminu forum:
                                          -----------
                                          4.
                                          Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników na łamach Forum Gazeta.pl
                                          treści sprzecznych z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej,
                                          etnicznej, czy też propagujących przemoc.

                                          5.
                                          Niedopuszczalne jest umieszczanie przez uczestników na łamach Forum Gazeta.pl
                                          treści uznanych powszechnie za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i
                                          naruszających zasady Netykiety.

                                          6.
                                          Niedopuszczalne jest również umieszczanie przez uczestników na łamach Forum
                                          Gazeta.pl przekazów reklamowych.

                                          7.
                                          AGORA zastrzega sobie prawo do usuwania treści, o których mowa w pkt. 4, 5 i 6
                                          niniejszego regulaminu, jak również prawo do blokowania uczestnictwa w Forum
                                          Gazeta.pl w stosunku do osób naruszających w sposób notoryczny postanowienia
                                          pkt. 4, 5 i 6 regulaminu. Użytkownik zamieszczając wpis na stronie Forum
                                          Gazeta.pl przyjmuje do wiadomości, że ewentualne usunięcie przez AGORĘ
                                          zamieszczonego przez niego wpisu jest równoznaczne z powiadomieniem go o
                                          zamiarze usunięcia wpisu ze względu na naruszenie postanowień pkt. 4, 5 i 6
                                          regulaminu lub ze względu na wpłynięcie urzędowego zawiadomienia lub uzyskanie
                                          przez administratora Forum Gazeta.pl wiarygodnej wiadomości o bezprawnym
                                          charakterze zamieszczonego wpisu.
                                          --------
                                          Jest tam zapis, że można usunąć post naruszający "netykiete".
                                          A co to jest netykieta? Mnóstwo kiepsko sprecyzowanych postulatów (nawet nie
                                          chciało mi się ich do końca czytać) - nie da się wykazać, że jakiś post został
                                          usunięty mimo nie naruszania netykiety ani odwrotnie. "Netykietoa" To
                                          subiektywne i wyjątkowo młode pojęcie.
                                          • kot_behemot8 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:31
                                            Dokładnie tak. I jest tam także zgrabne sformułowanie "treści uznanych
                                            powszechnie za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe" pod które mozna
                                            podciągnąć praktycznie wszystko. Prawda jest taka, że prywatny właściciel ma
                                            lub powinien mieć prawo do wolnego dysponowania swoją własnością a ktoś kto
                                            temu zaprzecza nie jest liberałem.
                                            • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:41
                                              > Dokładnie tak. I jest tam także zgrabne sformułowanie "treści uznanych
                                              > powszechnie za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe" pod które mozna
                                              > podciągnąć praktycznie wszystko.

                                              Nie wszystko.
                                              Nie da się pod to np. podciągnąć nawoływań do tępienia rasizmu.
                                              Albo nawoływań do ochrony ludzkiego życia.
                                              Ja naprawdę bardzo starannie napisałem skasowany później post, który będzie
                                              podstawą mych działań ;)
                                              • facet123 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:48
                                                > Ja naprawdę bardzo starannie napisałem skasowany później post, który będzie
                                                > podstawą mych działań ;)

                                                No to z bogiem.
                                                Ja póki co dopisałem swoją odpowiedź w gałęzi dyskusji o genach i tabletkach
                                                wczesnoporonnych i uważam, że to ciekawsze niż znęcanie się nad regulaminem i
                                                polskim kodeckem prawnym.
                                          • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:35
                                            > Jest tam zapis, że można usunąć post naruszający "netykiete".
                                            > A co to jest netykieta? Mnóstwo kiepsko sprecyzowanych postulatów (nawet nie
                                            > chciało mi się ich do końca czytać) - nie da się wykazać, że jakiś post został
                                            > usunięty mimo nie naruszania netykiety ani odwrotnie.

                                            Da się.
                                            Mam taki post przygotowany i zarchiwizowany, w którym od nadmiaru uprzejmości i
                                            rewerencji aż mdło sie robi ;)

                                            Ja się naprawdę dobrze przygotowałem ;)
                                            • kot_behemot8 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:36
                                              koreczek77 napisał:

                                              >
                                              > Ja się naprawdę dobrze przygotowałem ;)


                                              To dlaczego od razu nie idziesz do sądu?
                                              • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 28.09.06, 16:45
                                                > To dlaczego od razu nie idziesz do sądu?

                                                Za długo to trwa.
                                                Ale w miarę rozwoju wydarzeń i tego nie wykluczam ;)
                                • pavvka Re: zamordystyczne bzdury 27.09.06, 15:04
                                  koreczek77 - katolicki głos w twoim domu?
                                • facet123 Re: zamordystyczne bzdury 27.09.06, 15:05
                                  > Lecz proszę nie wycofywać się z tego forum - uciekanie przed bezprawiem nie
                                  > jest godne mężczyzny.
                                  > Mężczyzna bezprawie bezlitośnie niszczy.

                                  Ładnie powiedziane. Ale rzeczywistość forów internetowych jest taka, że walka z
                                  cenzurą to jak walka z wiatrakami. A Don Quichote, mimo że był z pewnością
                                  mężczyzną, był też szaleńcem.
                                  Gdybym np. moje wypowiedzi na jakimś forum były uporczywie wycinane bez żadnego
                                  powodu, to wniosek dla mnie byłby taki, że społeczność tego forum jest trwale
                                  zindoktrynowana w taki sposób, że nie jest w stanie zaakceptować nawet
                                  najbardziej dyplomatycznie podanych argumentów merytorycznych. A to czyni
                                  dyskusję bezpodstawną.

                                  Jak narazie mam wrażenie, że trzymamy poziom merytoryczny więc jak dla mnie
                                  wszystko jest ok.
                                  • koreczek77 Re: zamordystyczne bzdury 27.09.06, 20:42
                                    > Jak narazie mam wrażenie, że trzymamy poziom merytoryczny więc
                                    > jak dla mnie wszystko jest ok.

                                    Odnoszę wrażenie, że dano nam spokój, gdyż już tylko my dwaj rozumiemy o czym
                                    jest mowa ;)

                                    Słyszałem taką angdotę:
                                    Stan wojenny, włączyli telefony, lecz co chwila odzywa się w słuchawce
                                    głos: "rozmowa kontrolowana". Jeden student dyktuje drugiemy wykład z
                                    biochemii. W pewnym momencie słyszą głos: "przestańcie (piiii) nadawać(piiii)
                                    te (piiii) szyfry" - i połączenie zostało przerwane ;)
    • odin-2 Re: pigułka "po" 25.09.06, 07:51
      video.google.com/videoplay?docid=7561891079024207771
      • k.kasia1 Re: pigułka "po" 25.09.06, 08:55
        śliiiiczne :))))))))))))
    • k.kasia1 Re: Kto to jest "antyfeminista"? 25.09.06, 08:51
      > No to wyjdź na ulicę i zapytaj się kilku przypadkowych przechodniów, co według
      > nich oznacza słowo "antyfeminista".
      > Większość odpowie, że osobnik nie lubiący kobiet.

      dzisiaj w telewizji, na programie 1TVP o 20.15 mają puszczać sztukę pt.
      "Dzikuska". Radze obejrzec. To, ile lludzi nie zna terminu "mizogin" i nie
      rozumie słowa "antyfeminista", nie jest wyznacznikiem, które z nich jest
      właściwe do opisania danego zjawiska.
    • pavvka Czy wiecie, że...? 28.09.06, 17:06
      ...ten wątek jest najdłuższym na FF?
      • kot_behemot8 Re: Czy wiecie, że...? 28.09.06, 18:21
        To pewno dlatego że i Koreczek jest najpracowitszym trollem w historii FF.
        BTW, gdy ostatnio sprawdzałam nasz ulubieniec miał w samym tylko wrześniu na
        koncie dobrze ponad 900 postów. Jest szansa, że (z naszą pomocą;) sięgnie
        tysiąca co być moze jest nawet jakimś rekordem.
        • pavvka Re: Czy wiecie, że...? 28.09.06, 19:20
          A "trach" ciągle nie następuje...
          • kot_behemot8 Re: Czy wiecie, że...? 28.09.06, 19:46
            pavvka napisał:

            > A "trach" ciągle nie następuje...


            Bo Korky to co prawda troll o bardzo małym rozumku, za to miara ci u niego
            gigntyczna:))
            • pavvka Re: Czy wiecie, że...? 28.09.06, 20:43
              No fakt, ponad 130 w klacie. Duży, okrąglutki już jest.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka