Dodaj do ulubionych

staropanieństwo

10.02.07, 19:41

W którym momencie zaczyna się staropanieństwo? I co ono oznacza dla kobiety?
Oto pytania!
Obserwuj wątek
    • muszek0 Re: staropanieństwo 10.02.07, 19:58
      a cóż to za staromodna nomenklatura. czy nie wiesz, że na forum feminizm używa
      się słowa singiel?
      :)
      • kot_behemot8 Re: staropanieństwo 10.02.07, 20:58
        muszek0 napisał:

        > a cóż to za staromodna nomenklatura. czy nie wiesz, że na forum feminizm
        używa
        > się słowa singiel?
        > :)


        Na forum Feminizm, tylko? Chyba raczej w każdym kulturalnym i względnie młodym
        towarzystwie. Ja już od lat tego okreslenia nie słyszałam, a zeby się ktoś nie
        czepił - mieszkam na tzw prowincji i grono moich znajomych, o sąsiadach nie
        wspominając NIE ma nic wspólnego z uniwersyteckimi kręgami gender studies w
        dużych ośrodkach akademickich.
        • ggigus jak miałam 22 lata, kolega powiedział mi, że jak s 11.02.07, 14:48
          obie do 23 r. żyia nie znajdę nikogo, zostanę oficjalnie stara panną
          ale nie mogł wyjaśnić, slaczego akurat od 23 r.ż., a nie od 24 czy 25
          sam nie był związany z nikim
        • skp110 Re: staropanieństwo 12.02.07, 18:32
          To ęe nieużywaćie sława Stara Panna świadczy o próbie ukrycia problemu, ale
          spokojnie zegarek tyka w tym samym tempie co 100 lat temu
          • iluminacja256 Re: staropanieństwo 15.02.07, 13:13
            ciekawe czy starą panną jest np. rozwódka bezdzietna:P Albo kobieta z dzieckeim
            zyjaca w konkubinacie czyli z polskeigo na nasze w wolnym zwiazku? Albo kobieta
            bez dziecka w wolnym związku ...Zegar - >? kolego, ja znam więcej rozwódek
            przed 28 rokiem zycia niż panien:P

            • iluminacja256 Re: staropanieństwo 15.02.07, 13:19
              Skro zreszta uwazasz, z e zegarek tyka tak samo jak przed streptomycyną,
              wyodrębnieniem hormonów i przeszczepem serca - no to gratuluję inteligencji -
              nie tyka tak samo - dla wielu z nas czas powli kończyłby sie z powodu
              gruzlicy...niezaleznie od tego czy panna czy rozwódka ...
            • karolana Re: staropanieństwo 15.02.07, 16:47
              ciekawe czy starą panną jest np. rozwódka bezdzietna:P

              no właaaśnie, ja poproszę o diagnozę -
              drogie Bravo Girl,
              jestem 30-letnią bezdzietną rozwódką. czy powinnam już dziś skoczyć z mostu, czy
              najpierw zapisać się do biura matrymonialnego? dostałam niedawno propozycję
              związku od mężczyzny, który mi się nie podoba, a ponadto jedzie mu z pyska...
              czy powinnam jednak rozważyć jego propozycję, bo chyba lepsze to, niż być samą?
              z poważaniem
              Stara Panna (?)
    • jan_stereo Re: staropanieństwo 11.02.07, 02:20
      tad9 napisał:

      > W którym momencie zaczyna się staropanieństwo?

      Phi, zapewne w chwili poczucia sie stara panna.

      >I co ono oznacza dla kobiety?

      Oznacza zapewne to, ze czuje sie stara i jest panna, poza tym, to nie bardzo widze czym sie rozni
      staropanienstwo od mlodopanienstwa.

      > Oto pytania!

      Oto odpowiedzi !
      • kocia_noga A tak w ogóle Tadek 11.02.07, 11:53
        mozesz choć częściowo ruszyć sprawę swojego starokawalerstwa zapytując wprost i
        na jakims innym forum "jak nawiązać i utrzymac związek z kobietą?"
        • ggigus myślisz serio, że tad jest starym kawalerem? 11.02.07, 14:47

          • gotlama Re: myślisz serio, że tad jest starym kawalerem? 11.02.07, 14:59
            Tadek prywatnie może być całkiem miłym mężczyzną, tylko jak zwietrzy feministki,
            to mu trudno zapanować nad instynktem walki ;)
          • kocia_noga Re: myślisz serio, że tad jest starym kawalerem? 11.02.07, 20:30
            ggigus napisała:

            Myśle,że jest klerykiem, księdzem albo jakimś historykiem na kościelnej,
            podrzędnej uczelni (sądząc po błędach ortograficznych i lukach w wiedzy
            ogólnej).
            A poza tym co jakiś czas odbija mu się staropanieństwem - musi kompleks alumna.
    • kot_behemot8 CBOS juz to ustalił... 11.02.07, 12:20
      wiadomosci.onet.pl/1482780,69,item.html
      "Kobiety wyznaczają obie te granice na późniejszy czas niż mężczyźni. W opinii
      mężczyzn młodość kończy się przeciętnie w wieku 34 lat i sześciu miesięcy,
      według kobiet zaś - w wieku 35 lat i jedenastu miesięcy, czyli o prawie półtora
      roku później. Natomiast próg starości mężczyźni wyznaczają na 61 rok życia, a
      kobiety na 62 lata i dwa miesiące, czyli o ponad rok później."


      No i mamy odpowiedź:
      Starokawalerstwo zaczyna się w wieku 34 lat a staropanieństwo 35.
      :))
    • bri Re: staropanieństwo 11.02.07, 17:52
      Staropanieństwo zaczyna się w tym samym momencie co starokawalerstwo.
      • verte34 Re: staropanieństwo 11.02.07, 20:39
        Staropanieństwo to nie tylko bycie niezamężną, ale zespół pewnych cech psychofizycznych ;)) które, razem z ich nazwą, przeszły do lamusa historii społecznej. Chociaż jak widac nie dla wszystkich (księży, kleryków, historyków w sutannie, starych kawalerów...) :))
        • jan_stereo Re: staropanieństwo 11.02.07, 20:45
          sama widzisz zatem,jedno haslo a tyle roznych odpowiedzi, z pelnym przekonaniem ;")
          • verte34 Re: staropanieństwo 11.02.07, 21:04
            Bo tutaj jest miejsce do interpretacji, a definicja feminizmu jest jedna (mówię o definicji pojęcia "feminizm", a nie o tym, co komu w duszy gra).
            Boszsz, jak ciężko się dyskutuje z człowiekiem, którego (częściowo?) zaślepiają nie do końca uświadomione emocje :/
            • jan_stereo Re: staropanieństwo 11.02.07, 21:17
              verte34 napisała:

              > Bo tutaj jest miejsce do interpretacji, a definicja feminizmu jest jedna (mówię
              > o definicji pojęcia "feminizm", a nie o tym, co komu w duszy gra).

              Przegladalem to forum tak pobieznie i tu tez jest cala masa interpretacji (co tam komu w duszy gra)
              definicji pojecia "feminizm", kazdy niby czyta to samo, a wyobraza to sobie na swoj wlasny sposob,
              czesto diametralnie inny/rozny itp.

              > Boszsz, jak ciężko się dyskutuje z człowiekiem, którego (częściowo?) zaślepiają
              > nie do końca uświadomione emocje :/

              Ciezko Ci sie rozmawia, bo sama podchodzisz emocjonalnie do rozmowy, ja wcale nie czuje w sobie
              uniesienia w tych wymianach mysli, fajnie mi sie gada ot co..,ale na Twe zyczenie moge z latwoscia
              sobie odpuscic jak to taki ciezar az na Ciebie zrzucam.

              A jakie emocje mnie zaslepiaja, jesli dostrzegasz wiecej ode mnie ?
              • verte34 Re: staropanieństwo 11.02.07, 22:21
                Feminizm (od łac. femina - kobieta) to ideologia i ruch społeczny związany z ruchem równouprawnienia kobiet.
                To z Wikipedii.
                Co do emocji, zauważam u Ciebie niechęć wobec kobiet, które myślą w tutejszym duchu. Chociaż nic o nich (o nas) nie wiesz, zakładasz z góry jakieś dziwne postawy,zachowania a nawet cechy zewnętrzne.
                No i tyle. Idę spać, dobranoc.
                • jan_stereo Re: staropanieństwo 11.02.07, 22:49
                  verte34 napisała:

                  > Co do emocji, zauważam u Ciebie niechęć wobec kobiet, które myślą w tutejszym duchu.

                  Ja generalnie nie mam niecheci do jakichkolwiek duchow,ten u Was na forum jest jakis taki wcale nie
                  straszny,wrecz zabawny,ciezko mi miec wiec do niego niechec, przykladowo do Twojego myslenia nie
                  mam zadnej,inaczej bym nie rozmawial,podobnie do osob z ktorymi wymienilem tutaj kilka zdan. Moze
                  wyszlas z takiego zalozenia, poniewaz jestem mezczyzna ?

                  > Chociaż nic o nich (o nas) nie wiesz, zakładasz z góry jakieś dziwne postawy, zachowania a nawet
                  cechy zewnętrzne.

                  To co sobie tam z przymrozeniem oka zalozylem, to byl punkt wyjscia do rozmowy,bylem wlasnie
                  ciekaw Waszych wlasnych spojrzen na siebie,no ale zostalem skierowany przez Ciebie do definicji
                  "feminizmu" tak jakby Was jakas sucha definicja okreslic byla w stanie.
                  Zauwazam,ze tu sie o mezczyznach tez czesto dziwne(moj post to wrecz slepa pochwala bycia
                  feministka w porownaniu z nimi) posty pisze, przypisujac im nawet jakies bzdurne cechy zewnetrzne i
                  zachowania, a Tobie to tak nie przeszkadza.
                  Zeby jeszcze jasniej bylo,feminizm z tej podanej definicji jest fajny,w taki ogolny sposob,niewiele co
                  prawda mowiacy,ale budzi sympatie,forma jego realizacji juz niekoniecznie jest taka,mnostwo tu
                  niepotrzebnych emocji,....mam nadzieje ze Cie uspilem.
                  Dobranoc
        • pavvka Re: staropanieństwo 12.02.07, 11:43
          verte34 napisała:

          > Staropanieństwo to nie tylko bycie niezamężną, ale zespół pewnych cech
          psychofi
          > zycznych ;)) które, razem z ich nazwą, przeszły do lamusa historii
          społecznej.

          Już Jane Austen napisała nt. staropanieństwa co następuje:

          "It is poverty only which makes celibacy contemptible to a generous public! A
          single woman, with a very narrow income, must be a ridiculous, disagreeable old
          maid!
        • paddinktun Lamus historii spolecznej? 13.02.07, 15:03
          Chcialabym. Niestety, malzenstwo jest tym elementem struktury spolecznej, ktore
          trzyma nas mocno w czasach feudalnych. Wraz z towarzyszacym systemem wartosci
          (deprecjacji), czyli terminem "stara panna".
          • p.s.j Re: Lamus historii spolecznej? 15.02.07, 10:02
            Wątpię, by ten element struktury społecznej, który akurat jest tak słaby i
            tracący na znaczeniu w relacjach społecznych, mógł nas trzymać gdziekolwiek i w
            czymkolwiek.

            Przyczynia się do tego np. stan prawny, będący odzwierciedleniem pewnych norm
            społecznych (szerszych niż samo prawo stanowione), który dawno już przestał
            wartościować dzieci ze względu na status związku ich rodziców, a i obecnie
            finansowo bardziej może opłacać się wychowywanie dziecka w konkubinacie (zasiłki
            dla samotnych - formalnie matek) niż w małżeństwie. (wzajemne rozliczanie
            podatków, bez ulg na dzieci, przynosi pożądane efekty tylko dla tych bogatszych
            warstw społeczeństwa, a i to w stopniu niekoniecznie wywierającym "presję na
            małżenstwo")
            • paddinktun Re: Lamus historii spolecznej? 15.02.07, 12:32
              Tracacy na znaczeniu w tym sensie, ze kobieta tez ma dochody i nie jest zdana
              na meza, ale ja mowie o znaczeniu, ktore nosimy w genach. Dla kobiety
              malzenstwo jest najwyrazniejszym przejawem awansu spolecznego,
              pelnowartosciowosci spolecznej niezaleznie czy sie do tego przyznaje czy nie.
              Podkreslam - winne geny. (Slub koscielny w XXI wieku nadal wyglada conajmniej
              jak koronacja, jest cholernie podniosla uroczystoscia.)
              Przekonanie to podziela spoleczenstwo i robi sie presja nie do zniesienia.
              • pavvka Re: Lamus historii spolecznej? 15.02.07, 12:41
                paddinktun napisała:

                > Dla kobiety
                > malzenstwo jest najwyrazniejszym przejawem awansu spolecznego,
                > pelnowartosciowosci spolecznej niezaleznie czy sie do tego przyznaje czy nie.
                > Podkreslam - winne geny.

                Hmm, chyba nie wszystkie kobiety mają geny identyczne z Twoimi.
              • p.s.j Re: Lamus historii spolecznej? 15.02.07, 12:58
                Przyznam, że nie rozumiem. Nie ma "genu małżeństwa", nie ma nawet "genu
                monogamii", bo strategią reprodukcyjną samca homo sapiens sapiens jest
                spółkowanie z wieloma samicami, niezależnie od siebie; strategia reprodukcyjna
                samic homo sapiens sapiens nie wymaga również monogamii, mogą być jakiekolwiek
                inne formy społeczne zapewniające ciężarnej i niemowlęco-opiekuńczej samicy
                opiekę ze strony reszty społeczności - poliandria, poligamia, organizacja
                plemienna czy klanowa - wszystko to jest równie racjonalne, jak związek
                monogamiczny. A zjawisko konkubinatu jasno wskazuje, iż monogamia =/= tylko
                małżeństwo.

                Podkreślam, w Polsce _nie_ spotkałem się z presją społeczną "nie do zniesienia"
                na małżeństwo. Na niepozostawanie w związku - już większą. Ale jako żywo na
                związek małżeński w USC nie widzę większych nacisków niż narzekanie cioci
                Zenobii, która nie ma zazwyczaj jakiegokolwiek instrumentu skutecznej presji na
                osobę niezamężną.
              • kot_behemot8 Re: Lamus historii spolecznej? 15.02.07, 13:09
                Dla kobiety
                > malzenstwo jest najwyrazniejszym przejawem awansu spolecznego,


                Jesoooo, nie!!! Nie tutaj, nie na tym forum... wszedzie mozna takie farmazony
                opowiadac, ale nie tutaj!
            • paddinktun Re: Lamus historii spolecznej? 15.02.07, 12:35
              p.s.j napisał:

              > Wątpię, by ten element struktury społecznej, który akurat jest tak słaby i
              > tracący na znaczeniu w relacjach społecznych, mógł nas trzymać gdziekolwiek i
              w
              > czymkolwiek.
              >
              Mam na mysli to, ze przetrwal w znaczeniu i oprawie niezmieniony od tysiacleci.
              • p.s.j Re: Lamus historii spolecznej? 15.02.07, 13:00
                Naprawdę nie widzisz różnicy między ceremoniami ślubnymi średniowiecza
                ("tysiącleci" to przesada, 2000 lat temu to były np. rzymskie nuptiae, wcale nie
                tak znów podobne zarówno "zewnętrznie" jak i prawnie do naszych obecnych ślubów)
                a dzisiejszymi ceremoniami w USC?
    • bitch.with.a.brain Re: staropanieństwo 15.02.07, 12:39
      zaczyna się wtedy, kiedy więcej niż 50% koleżanek to mężatki:)Czyli jeszcze
      trochę mi do tego brakuje,aczkolwiek wczorajsze zaręczyny mojej przyjaciółki
      niebezpiecznie mnie do tego zbliżają:)
      • pavvka Re: staropanieństwo 15.02.07, 12:40
        Zawsze możesz zmienić otoczenie ;-)
        • bitch.with.a.brain Re: staropanieństwo 15.02.07, 12:43
          chyba nie bedzie innego wyjścia.Pozostaje poszukać koleżanek w rocznikach 90.:)
          dodatkowa zaleta to to,że mają na pewno baaardzo sympatycznych kolegów:)
          • pavvka Re: staropanieństwo 15.02.07, 12:46
            Pedofilka :-O
            • bitch.with.a.brain Re: staropanieństwo 15.02.07, 12:48
              O przepraszam, rocznik 90 ma obecnie 17 lat,czyli jeszcze trochę i napić się z
              nimi można:)Nie napisalam przecież ze interesuję się rocznikim 95.
    • piekielnica1 Re: staropanieństwo 15.02.07, 21:19
      tad9 napisał:

      >
      > W którym momencie zaczyna się staropanieństwo? I co ono oznacza dla kobiety?
      > Oto pytania!

      Ostatnio spotkałam czyjąś ciocię stanu wolnego (nigdy nie zamężną) w wieku
      81 lat i muszę stanowczo oświadczyć, że staropanieństwo jest wyłącznie cechą
      mentalną.
      Starą panną nazwałabym 23 letnią siostrzenicę, żonę i matkę dwojga dzieci, a
      nie starszą panią.
    • bilberry88 Re: staropanieństwo 16.02.07, 20:47
      w ktorym momencie sie zaczyna nie mam pojecia. A co oznacza?? heh moze
      za "mala" jestem, zeby sie wypowiadac ale wydaje mi sie, ze oznacza wolnosc,
      niezaleznosc, no i caly czas mozna poswiecic dla siebie lub na to, co sie lubi
      lub na co ma sie ochote w danym momencie. Nie ma placzacych dzieci, ani
      narzekajacego mezulka ;]... Ja osobiscie tak wlasnie wyobrazam sobie swoja
      przyszlosc ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka