Dodaj do ulubionych

Androgynizm

15.02.07, 04:55
Wpadlem na ciekawa kwestie, ktora drogie feministki moga calkiem pozytywnie
odebrac ;)

Mistyczna androgynia
Nasze ziemskie, egzystencjalne doświadczenie przyjemności i cierpienia
sprawia, że odbieramy rzeczywistość jako zorientowaną dwubiegunowo. I każdemu
z tych binarnych elementów przypisujemy sąd wartościujący "na plus" lub "na
minus". Od zarania dziejów tworzymy listy przeciwieństw, na których opieramy
naszą koncepcję rzeczywistości. Przeciwstawiamy sobie radość i smutek, dzień i
noc, jasny i ciemny, twardy i miękki, widzialny i niewidzialny, mocny i słaby,
zimy i ciepły, prosty i krzywy, młodość i starość, sen i jawę, prawdę i
kłamstwo, zdrowie i chorobę, kobietę i mężczyznę i tak w nieskończoność. Przy
okazji jednak zdajemy sobie sprawę, że świętość, transcendentna sakralność
jest przekroczeniem naszych ziemskich uwikłań i możliwości percepcyjnych.
Boskość musi być doskonałą harmonią i połączeniem sprzeczności. Pisał o tym
Orygenes, Grzegorz z Nyssy, Pseudo Dionizy Areopagita i Mikołaj z Kuzy. Boska
tajemnica całości jest po prostu zjednoczeniem przeciwieństw - coincidentia
oppositorum.

Według koncepcji C. G. Junga na planie psychologicznym wewnętrzny androgynizm
jest koniecznością dla przeprowadzenia w sobie pełnego procesu indywiduacji.
Zintegrowanie męskich i żeńskich aspektów psychiki (animusa i animy) stanowi
zasadniczy warunek pozwalający na rozszerzenie samoświadomości ego w dojrzałą
jaźń.

Carl Gustaw Jung jako pierwszy stworzył pojęcie dwoistości duszy ludzkiej
(animus/anima). Stwierdził, iż "żaden mężczyzna nie jest aż tak męski, by nie
posiadał w sobie pierwiastka żeńskiego. Prawdziwe jest raczej to, iż bardzo
męscy mężczyźni posiadają - uważnie strzeżone i ukryte - delikatne życie
uczuciowe. Mężczyzna za cnotę uznaje zdolność stłumienia swoich kobiecych
cech, podobnie jak kobieta, przynajmniej do niedawna uważała za niestosowne
być "męską". Stłumienie kobiecych cech i zdolności powoduje oczywiście, że te
przeciwstawne seksualnie potrzeby gromadzą się w nieświadomości".

... how about that? ;)
Obserwuj wątek
    • falafala Re: Androgynizm 15.02.07, 08:45
      jeszcze napisz jakie w/g Junga meskie cechy kobiety w sobie tlumia, a jakie
      kobiece - mezczyzni
    • verte34 Re: Androgynizm 15.02.07, 13:43
      Który konkretnie fragment ma się 'nam' spodobać? I dlaczego? :)
      • 1jacek Re: Androgynizm 15.02.07, 20:00
        verte34 napisała:

        > Który konkretnie fragment ma się 'nam' spodobać? I dlaczego? :)

        :)
        Androgynizm, osobowosc androgyniczna jest utazsamiana z pierwotna ludzka jaznia,
        laczaca w sobie pierwsiastki meskie i zenskie w harmonijnej jednosci (np. male
        dzieci), natomiast gdzie nie przeczytam w zwiazku z tym pojeciem, podzialy na
        meskie/zenskie zachowania i role opisywane sa jako sztucznie narzucone
        stereotypy i przekonania.
        Pada tez stwierdzenie, ze podkreslanie wlasnej plciowej przynaleznosci polega na
        zwalczaniu w sobie cech kobiecych przez mezczyzn (wrazliwosc postrzegana jako
        slabosc, jej wyparcie jest utozsamiane z uwydatnieniem "meskich" walorow) i
        podobnie ma sie sprawa ze strony kobiet (np. bycie zdecydowana - jako
        niekobiece, natomiast niezdecydowanie i zaleznosc jako to, co podresla kobieca
        wrazliwosc, kruchosc i empatie).

        Troche mnie to zaintrygowalo i postanowilem wrzucic cos w klimacie rownosci
        plciowej.
    • illiterate Re: Androgynizm 15.02.07, 15:51
      Ja na to, ze o wiele bardziej i barwniej zsyntetyzowal to Ken Wilber
      w 'Niepodzielonym', inkrustujac wywod czytelnym i niestrywializowanym (w
      przeciwienstwie do cytatu powyzej) Jungiem, licznymi cytatami z mistykow oraz
      teoriami fizykow i matematykow. Wszystko bardzo przystepne - prawie tak, ze sie
      mozna obrazic.
    • piekielnica1 Re: Androgynizm 15.02.07, 21:24
      Carl Gustaw Jung jako pierwszy stworzył pojęcie dwoistości duszy ludzkiej
      (animus/anima). Stwierdził, iż "żaden mężczyzna nie jest aż tak męski, by nie
      posiadał w sobie pierwiastka żeńskiego. Prawdziwe jest raczej to, iż bardzo
      męscy mężczyźni posiadają - uważnie strzeżone i ukryte - delikatne życie
      uczuciowe.

      Carl Gustaw Jung zdziwił by się bardzo gdyby pszyszło mu żyć w dzisiejszych
      czasach.
      A ja jestem ciekawa jak te nasze czasy zweryfikowałyby jego teorie i poglądy.
      • 1jacek Re: Androgynizm 15.02.07, 23:20
        piekielnica1 napisała:

        > Carl Gustaw Jung jako pierwszy stworzył pojęcie dwoistości duszy ludzkiej
        > (animus/anima). Stwierdził, iż "żaden mężczyzna nie jest aż tak męski, by nie
        > posiadał w sobie pierwiastka żeńskiego. Prawdziwe jest raczej to, iż bardzo
        > męscy mężczyźni posiadają - uważnie strzeżone i ukryte - delikatne życie
        > uczuciowe.
        >
        > Carl Gustaw Jung zdziwił by się bardzo gdyby pszyszło mu żyć w dzisiejszych
        > czasach.
        > A ja jestem ciekawa jak te nasze czasy zweryfikowałyby jego teorie i poglądy.

        To wlasnie jest najciekawsze.
        Tacy starajacy sie byc meskimi, wrecz do obrzydzenia - pseudo-kibice, wulgarni i
        nieustepliwi, konserwatywni i przejawiajacy skrajny brak akceptacji do
        mniejszosci wszelakiej masci (zydow, gejow, etc.) w reczywistosci tlamsza swoja
        delikatna emocjonalnosc uwazajac to za defekt. To jest naprawde powazny konflikt
        wewnetrzny (szerzej wyjasniony w wikipedii pod haslem "homofobia")
        Natomiast jest zupelnie na odwrot jesli chodzi o to, jak otoczenie odbiera osobe
        wyposrodkowana w tym, jaka jest naprawde.
        • illiterate Re: Androgynizm 16.02.07, 01:38
          1jacek napisał:

          > To wlasnie jest najciekawsze.
          > Tacy starajacy sie byc meskimi, wrecz do obrzydzenia - pseudo-kibice,
          wulgarni
          > i
          > nieustepliwi, konserwatywni i przejawiajacy skrajny brak akceptacji do
          > mniejszosci wszelakiej masci (zydow, gejow, etc.) w reczywistosci tlamsza
          swoja
          > delikatna emocjonalnosc uwazajac to za defekt.

          Oprocz Animusa i Animy Jung pisal o roznych innych archetypach. Dwa
          najwazniejsze z pozostalych to Cien i Persona. Kibole maja delikatnosc i
          wrazliwosc zepchnieta do Cienia, a brutalnosc i agresje w Personie. Ale
          oczywiscie to nie jest jedyny wzorzec meskosci - subtelny intelektualista
          bedzie mial w Cieniu agresje, a w Personie - wrazliwosc. I tez bedzie meski.

          To jest naprawde powazny konflik
          > t
          > wewnetrzny (szerzej wyjasniony w wikipedii pod haslem "homofobia")
          > Natomiast jest zupelnie na odwrot jesli chodzi o to, jak otoczenie odbiera
          osob
          > e
          > wyposrodkowana w tym, jaka jest naprawde.

          Co to znaczy 'byc naprawde'? Czy Ghandi byl bardziej prawdziwy od dowolnie
          wybranego kibola? Oswieceni sa po prostu lepiej zintegrowani wewnetrznie. Nie
          tylko na podstawowym poziomie - archetypow, ale i ze swoim cialem i z calym
          swiatem.
          • 1jacek Re: Androgynizm 16.02.07, 19:48
            illiterate napisała:

            > Oprocz Animusa i Animy Jung pisal o roznych innych archetypach. Dwa
            > najwazniejsze z pozostalych to Cien i Persona. Kibole maja delikatnosc i
            > wrazliwosc zepchnieta do Cienia, a brutalnosc i agresje w Personie. Ale
            > oczywiscie to nie jest jedyny wzorzec meskosci - subtelny intelektualista
            > bedzie mial w Cieniu agresje, a w Personie - wrazliwosc. I tez bedzie meski.

            Wrazliwosci to raczej najpredzej przeciwstawil bym bycie zdecydowanym i szybkim
            w podejmowaniu decyzji, a nie agresje, ale to taka kosmetyczna sprawa.

            Jesli cos jest w Cieniu, znaczy ze taka osoba chce zwielokrotnic to co
            przeciwnego jest u niej w Personie... innymi slowy przypadek przez Ciebie
            opisany o wrazliwym facecie w Personie to przyklad zdeklarowanego geja ktory
            lubi silnych facetow ;) Podrywa ich swoim subtelnym intelektem, a jak ;)

            Ta teoria opisuje tylko skrajnosci prawda? Cien i Persona. Bo przeciez jest
            jeszcze ten zloty srodek i jakas stabilna granica miedzy wypieraniem sie czegos
            a akceptacja.

            > > To jest naprawde powazny konflikt
            > > wewnetrzny (szerzej wyjasniony w wikipedii pod haslem "homofobia")
            > > Natomiast jest zupelnie na odwrot jesli chodzi o to, jak otoczenie odbiera
            > > osobe wyposrodkowana w tym, jaka jest naprawde.
            >
            > Co to znaczy 'byc naprawde'?

            Swobodniej sie wyrazac, sa momenty w ktorych wrazliwosc duzo rozwiazuje i
            pomaga, oraz takie w ktorych trzeba kierowac sie czystym rozsadkiem. Nie ma
            jednej uniwersalnej opcji.

            > Czy Ghandi byl bardziej prawdziwy od dowolnie
            > wybranego kibola? Oswieceni sa po prostu lepiej zintegrowani wewnetrznie. Nie
            > tylko na podstawowym poziomie - archetypow, ale i ze swoim cialem i z calym
            > swiatem.

            Hmmm, po prostu ludzi lepiej zintegrowanych wewnetrznie i zewnetrznie bardziej
            sie lubi. Oswieceni czy nie oswieceni - ktos zawsze ocenia to co widac.
            • illiterate Re: Androgynizm 16.02.07, 20:45
              1jacek napisał:

              > Wrazliwosci to raczej najpredzej przeciwstawil bym bycie zdecydowanym i
              szybkim
              > w podejmowaniu decyzji, a nie agresje, ale to taka kosmetyczna sprawa.

              Noale nie piszemy o przeciwienstwach przeciez? Nie rozumiem, o co cho.

              > Jesli cos jest w Cieniu, znaczy ze taka osoba chce zwielokrotnic to co
              > przeciwnego jest u niej w Personie... innymi slowy przypadek przez Ciebie
              > opisany o wrazliwym facecie w Personie to przyklad zdeklarowanego geja ktory
              > lubi silnych facetow ;) Podrywa ich swoim subtelnym intelektem, a jak ;)

              Bo ja wiem? Nie jestem gejem, ale intelekt mnie zawsze niemozliwie krecil,
              zwlaszcza w polaczeniu z wrazliwoscia.
              A co do Twojego zonglowania pojeciami - mam wrazenie, ze nie do konca wiesz, o
              czym piszesz. Zakladalam, ze skoro cytujesz kogos, kto czerpie z Junga, to
              kapujesz, o co chodzi. Sorry. W krotkich zolnierskich slowach
              pojecia 'archetyp', 'Animus', 'Cien' itd streszcza Wiki - zdecydowanie lepiej
              po angielsku, niz po polsku.

              > Ta teoria opisuje tylko skrajnosci prawda? Cien i Persona. Bo przeciez jest
              > jeszcze ten zloty srodek i jakas stabilna granica miedzy wypieraniem sie
              czegos
              > a akceptacja.

              Wiki. Tam wszystko jest czytelnie i przystepnie opisane. Po lebkach, ale
              tresciwie.

              > > Co to znaczy 'byc naprawde'?
              >
              > Swobodniej sie wyrazac, sa momenty w ktorych wrazliwosc duzo rozwiazuje i
              > pomaga, oraz takie w ktorych trzeba kierowac sie czystym rozsadkiem. Nie ma
              > jednej uniwersalnej opcji.

              Jesli ktos ma emocje na wierzchu i zawsze reaguje placzem lub smiechem, to
              prawdziwe bedzie wlasnie to. Jesli ktos lubi wszystko trawic, przepuszczac
              przez igielne ucho umyslu i potem rzucac krotko 'nie podoba mi sie to, ide do
              domu' - to to tez jest prawdziwe. Jesli ktos umie reagowac i tak, i smak, to
              prawdziwa bedzie ta reakcja, ktora u niego wychynie spontanicznie. Prawdziwosc
              reakcji nie zalezy od stopnia integracji wewnetrznej - bo chyba o tym piszesz.
              Wysoki poziom integracji daje wiecej opcji po prostu.

              > Hmmm, po prostu ludzi lepiej zintegrowanych wewnetrznie i zewnetrznie bardziej
              > sie lubi. Oswieceni czy nie oswieceni - ktos zawsze ocenia to co widac.

              Mocno zintegrowani bardzo czesto draznia slabo zintegrowanych. Zwykla zazdrosc
              po prostu.
              • 1jacek Re: Androgynizm 16.02.07, 23:05
                illiterate napisała:

                > 1jacek napisał:
                >
                > > Wrazliwosci to raczej najpredzej przeciwstawil bym bycie zdecydowanym i
                > szybkim
                > > w podejmowaniu decyzji, a nie agresje, ale to taka kosmetyczna sprawa.
                >
                > Noale nie piszemy o przeciwienstwach przeciez? Nie rozumiem, o co cho.

                To moze piszemy o przeciwienstwach i nie tylko?

                > > Jesli cos jest w Cieniu, znaczy ze taka osoba chce zwielokrotnic to co
                > > przeciwnego jest u niej w Personie... innymi slowy przypadek przez Ciebie
                > > opisany o wrazliwym facecie w Personie to przyklad zdeklarowanego geja
                > > ktory lubi silnych facetow ;) Podrywa ich swoim subtelnym intelektem, a jak
                > > ;)

                > Bo ja wiem? Nie jestem gejem, ale intelekt mnie zawsze niemozliwie krecil,
                > zwlaszcza w polaczeniu z wrazliwoscia.

                Mnie za to pociagaja samodzielne kobiety, ale tez wrazliwe jednoczesnie,
                chociaz nie latwo to dostrzec w drugiej osobie trzeba po prostu lepiej poznac.

                > A co do Twojego zonglowania pojeciami - mam wrazenie, ze nie do konca wiesz, o
                > czym piszesz. Zakladalam, ze skoro cytujesz kogos, kto czerpie z Junga, to
                > kapujesz, o co chodzi. Sorry.

                Troche dopytuje. Nie chcial bym wiedziec wszystkiego, o faktach ciezko sie
                dyskutuje.

                > W krotkich zolnierskich slowach
                > pojecia 'archetyp', 'Animus', 'Cien' itd streszcza Wiki - zdecydowanie lepiej
                > po angielsku, niz po polsku.

                Uzupelnilem definicje Persona.
                Bardzo duzo konfliktowosci jest w tych opisach ludzkiej psychiki... mysle ze tak
                czy owak odzwierciedla to stan faktyczny.

                > > > Co to znaczy 'byc naprawde'?
                > >
                > > Swobodniej sie wyrazac, sa momenty w ktorych wrazliwosc duzo rozwiazuje i
                > > pomaga, oraz takie w ktorych trzeba kierowac sie czystym rozsadkiem. Nie
                > ma
                > > jednej uniwersalnej opcji.
                >
                > Jesli ktos ma emocje na wierzchu i zawsze reaguje placzem lub smiechem, to
                > prawdziwe bedzie wlasnie to. Jesli ktos lubi wszystko trawic, przepuszczac
                > przez igielne ucho umyslu i potem rzucac krotko 'nie podoba mi sie to, ide do
                > domu' - to to tez jest prawdziwe. Jesli ktos umie reagowac i tak, i smak, to
                > prawdziwa bedzie ta reakcja, ktora u niego wychynie spontanicznie. Prawdziwosc
                > reakcji nie zalezy od stopnia integracji wewnetrznej - bo chyba o tym piszesz.
                > Wysoki poziom integracji daje wiecej opcji po prostu.

                Blokady tez sa prawdziwymi blokadami.
                Wiec jak to jest z ta swobodna interakcja ze srodowiskiem, gdy niema barier?

                Inaczej troche wyglada osoba ktora poznajesz na poziomie Persony (czyli maski,
                postawy) a inaczej kiedy poznasz cos wiecej.
                Ja na przyklad daze do jak najszybszej anihilacji pozoranctwa, wiekszosc ludzi
                fajnie na to reaguje, ale czesto tez zdarza sie tak ze osoba czuje sie zle z tym
                kim jest bez maski (slabosc, newralgicznosc etc.) i to tez nie jest latwe.

                > > Hmmm, po prostu ludzi lepiej zintegrowanych wewnetrznie i zewnetrznie bar
                > dziej
                > > sie lubi. Oswieceni czy nie oswieceni - ktos zawsze ocenia to co widac.
                >
                > Mocno zintegrowani bardzo czesto draznia slabo zintegrowanych. Zwykla zazdrosc
                > po prostu.

                Tacy ludzie (oswieceni?) wykazuja ogromne wspolodczuwanie, empatie i w momencie
                potrafia identyfikowac sie z tym wszystkim co druga osoba ma w sobie.
                Dlatego watpie zeby mogli (oczywiscie, jesli ktos poznal takiego czlowieka
                osobiscie) wzbudzac negatywne odczucia. Sa jakby przeciwienstwem
                indywidualizmu... a jednoczesnie maja ta silna spojnosc w tym jacy sa.

                Chyba ze mowimy o mocno zintegrowanych na poziomie Persony, ktorzy to wlasnie
                draznia swoja mocna postawa ludzi bardziej... elastycznych?
      • illiterate Re: Androgynizm 16.02.07, 01:38
        O ile Freud i jego pomysly sa najczesciej tematem anegdot wsrod psychologow, o
        tyle mysl jungowska jest ciagle zywa, produkujac nowych wyznawcow tej
        perspektywy. Nawet w Polsce jest wydawane czasopismo, calkowicie inspirowane
        tradycja Junga - 'Albo-Albo'.
        • 1jacek Re: Androgynizm 16.02.07, 19:58
          illiterate napisała:

          > O ile Freud i jego pomysly sa najczesciej tematem anegdot wsrod psychologow, o
          > tyle mysl jungowska jest ciagle zywa, produkujac nowych wyznawcow tej
          > perspektywy. Nawet w Polsce jest wydawane czasopismo, calkowicie inspirowane
          > tradycja Junga - 'Albo-Albo'.

          Freud zbyt odwaznie wyciagal swoje wnioski i je przedstawial w autorytatywny
          sposob bez gruntownego uzasadnienia. Jung po prostu nie mogl zle wyjsc w takim
          skontrastowaniu ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka