margot_may 18.03.07, 20:28 Oj, pierwszy raz zobaczyłam jak wygląda stopa Chinki. :( fakty.interia.pl/galerie/fakty/bolesna-tradycja/zdjecie,389935,4 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
iokepine Re: Bolesna tradycja w Chinach. 18.03.07, 20:46 Straszne! Ja czytałam, że nie tylko krępowano, ale i łamano kości śródstopia:((( Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Bolesna tradycja w Chinach. 18.03.07, 20:48 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=212&w=28833897&a=28833897 Odpowiedz Link Zgłoś
iokepine Re: Bolesna tradycja w Chinach. 18.03.07, 20:55 Kocia, tamten link z kobietą w gorsecie jest już 404 not found. Kobiety w gorsetach widziałam, powszechne było wycinanie sobie 2 par dolnych żeber. Dziś z tych wyciętych żeber=węższa talia słynie Madonna:| Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Bolesna tradycja w Chinach. 18.03.07, 20:59 iokepine napisała: > Kocia, tamten link z kobietą w gorsecie jest już 404 not found. > Ale na dole wątku jest obrazek zdeformowanych stóp. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Bolesna tradycja w Chinach. 18.03.07, 21:00 Oto on: www.thefunnypage.com/tradition/ Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Bolesna tradycja w Chinach. 18.03.07, 21:01 jeszcze raz :( www.thefunnypage.com/tradition/ Odpowiedz Link Zgłoś
iokepine Re: Bolesna tradycja w Chinach. 18.03.07, 21:05 Tak, dzięki, przeczytałam cały wątek. Dodawaj przed www.przykładowyadres.pl Wtedy adres widać tak: www.przykładowyadres.pl Odpowiedz Link Zgłoś
iokepine Re: Bolesna tradycja w Chinach. 18.03.07, 21:06 Cholera, nie widać. Zajrzyj na gadu:) Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: Bolesna tradycja w Chinach. 19.03.07, 17:56 iokepine napisała: > Kocia, tamten link z kobietą w gorsecie jest już 404 not found. > > Kobiety w gorsetach widziałam, powszechne było wycinanie sobie 2 par dolnych > żeber. Dziś z tych wyciętych żeber=węższa talia słynie Madonna:| Kuriozalna figura Dolly Parton to wynik podobnej operacji (+ implant miseczek DD, powiekszanie ust, oczu i czego tam jeszcze). Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bolesna tradycja w Chinach. 18.03.07, 20:49 Nie wiem czy zdajesz osbie sprawę, jak inteligetne to było rozwiązanie. W tradycji chińskiej im mniejsza stopa tym ładniejsza kobieta. Oznacząło to, że kobieta się zastarzała, a szczególnie jeśli przytyła, nie mogła kontrolować wyskoków na bok męża i poświęcać jego kontroli zbyt wiele czasu. Sprytne, nieprawdaż?? Odpowiedz Link Zgłoś
iokepine [...] 18.03.07, 20:56 Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bolesna tradycja w Chinach. 18.03.07, 20:59 Obrażanie dyskutantów jest typowem przykładem braku umiejetności prowadzenia konwersjacji; sugerowałbym wpierw przemyślenie tego co chcesz powiedzieć, a potem napisanie. Odpowiedz Link Zgłoś
kot_behemot8 Re: Bolesna tradycja w Chinach. 18.03.07, 21:54 aelithe napisał: sugerowałbym wpierw przemyślenie tego co chcesz powiedzieć, a > potem napisanie. I tobie tez. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bolesna tradycja w Chinach. 18.03.07, 21:57 Ja nikogo nie obrażam, i nie wypisuję formuł nawiązujących do średniowiecznych klątw na forum. Staram sie jasno sformuować informację. Moim dyskutatkom jednak to nie w smak. Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: Bolesna tradycja w Chinach. 19.03.07, 17:58 Nie w smak jest zartowanie sobie z cudzego cierpienia. Wyobraz sobie swoja corke, ktorą poddaje sie tego typu operacji (nie tylko lamanie kosci, ale i przecinanie skory - caly szereg operacji, ktory zaczynano juz u malutkich dziewczynek) i jakiegos goscia na necie, ktory reaguje na jej bol w ten sposob, co ty tutaj. I - powtorze prosbe: pomysl, zanim napiszesz. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bolesna tradycja w Chinach. 19.03.07, 22:26 Mojej córce bym czegoś takiego nie zrobił. Zwykle znęcanie się nad dziewczynkami stosują kobiety: matki, ciotki, etc. Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: Bolesna tradycja w Chinach. 19.03.07, 22:51 Znecaly sie, bo w tamtych czasach mozliwosc wyjscia za maz byla jedyna przyszloscia dla kobiety - dlatego rodzina musiala zrobic wszystko, zeby uczynic ja atrakcyjna, co zwiekszyloby jej szanse. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 00:09 Dzisiaj nie ma takiej konieczności, a jednak rodzice często okaleczają dzieci; czy tresują je. Np. konkursy małych miss. Mam nadzieję, że nie nadejdzie moda na okaleczenie małych dzieci. Od wielu lat jest moda na kolczykowanie niemowląt. Czy uważasz, że jest to narmalne? Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 02:12 Nie zauwazylam niemowlakow z kolczykami - podejrzewam zreszta, ze gdyby takie zobaczyl jakikolwiek lekarz, to kategorycznie by przemowil rodzicom do sluchu - po pierwsze, lezacemu dziecku moga sie od nich porobic rany, po drugie - elementy kolczyka moglyby sie rozmontowac, a kolczyk zostac polkniety. Kolczyki u niemowlaka to zagrozenie zycia po prostu. Cos ci sie chyba miesza. A to, ze kultura nada jest opresyjna i dla kobiet, i dla dziewczynek, to zadna nowosc. To tez element patriarchatu. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 08:17 illiterate napisała: > Nie zauwazylam niemowlakow z kolczykami Ja widziałem Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 09:46 A widziales w ciagu ostatnich dwoch tygodni swoje konto pocztowe, padalcu? Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 10:43 Widziałem, i czemu zaraz padalcu? Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 15:44 To się nazywa osobowośc typu A; ściślej psychopatyczna. Oznacza nieumiejętność uznania racji innych ludzi, posuwająca się do każdej metody, aby ją wykazać. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 09:45 illiterate napisała: > Nie zauwazylam niemowlakow z kolczykami Illi, ja widziałam.Widziałam noworodka z pomalowanymi tuszem rzęsami - w kolejce u pediatry,tzn z zapaleniem spojówek a matka opowiedziała, skąd się to wzięło. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 10:33 kocia_noga napisała: > illiterate napisała: > > > Nie zauwazylam niemowlakow z kolczykami > Illi, ja widziałam.Widziałam noworodka z pomalowanymi tuszem rzęsami Oj, tego na szczęście nie widziałem. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 15:42 ale z moich obserwacji to kolczykują dzieci głównie kobiety wyzwolone Z resztą z wypowiedzi tutaj zebranych osób płci żeńskiej wynika, że wszystkim patologiom społecznym z wyjątkiem trzesień ziemi, tsunami i wybuchów wulkanów winny jest paitriarchat; co zresztą i tak można obalić, bo zawsze można stworzyć odpowiednią statystykę, która wykaże związek patriarchatu z wybuchami wulkanów. Odpowiedz Link Zgłoś
pavvka Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 15:45 aelithe napisał: > ale z moich obserwacji to kolczykują dzieci głównie kobiety wyzwolone Zależy od czego wyzwolone. Ja odniosłem wrażenie, że głównie tipsiary. Odpowiedz Link Zgłoś
illiterate Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 19:33 Twoje obserwacje sa niewiele warte. Bez obrazy - argumentem w dyskusji jest nie 'a ja zauwazylem' ani 'bo moja ciocia powiedziala', tylko zobiektywizowane dane (np wyniki badan naukowych), ew. pochodzace od merytorycznego autorytetu czy cos w tym stylu. Z moich obserwacji wynika, ze kobiety wyzwolone (swoja droga - ciekawe, czy obdywoje rozumiemy pod tym metnym terminem to samo) nie instaluja kolczykow niemowletom. Noi sam widzisz - z czyims zdaniem, postawionym w randze argumentu nie sposob dyskutowac. A, i nie sposob tez dyskutowac z taka erupcja niemerytorycznej zlosliwosci: > Z resztą z wypowiedzi tutaj zebranych osób płci żeńskiej wynika, że wszystkim > patologiom społecznym z wyjątkiem trzesień ziemi, tsunami i wybuchów wulkanów > winny jest paitriarchat; co zresztą i tak można obalić, bo zawsze można > stworzyć odpowiednią statystykę, która wykaże związek patriarchatu z wybuchami > wulkanów. Wiec niniejszym eot na wieki. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 19:48 Feministki mają na swoich usługach rzesze statystów i środki na ywkonaie takich badan. koniecznośc pewnych wartości powstała w ostatnich latach io raczej nie ma organizacji obrony praw rodziny czy praw meżczyzn ze 10 letnią tradycja dyskrymiancji. Trudno więc dysponowac odpowiednimi badaniami. nie jestem psychologiem; a moja zabawa ze swiatem naukowym skończyła się rok po studiach; więc nie mogę ci przytaczać wyników badań. Jestem z przekonań konserwatystą, więc uważam, że nalęzy utrwalac to co jest dobre; oczywiście konsekwetnie walczą z wszelkimi patolgoiami; ale będę konsekwętnie przeciwnkiem tworzenia nowych patologii, które zaczynają sie tworzyć; albo które zamierza się nam wcisnąc jako lepsza wizję swiata. W imię leszych wizji świata powstało już tyle wspaniaałych pomysłów takich jak Oświęcim, Kołyma czy Protukuł z Groningen, że na prawdę nie potrzeba nam nowych tak wspaniałych idei. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 09:43 illiterate napisała: > Znecaly sie, bo w tamtych czasach mozliwosc wyjscia za maz byla jedyna > przyszloscia dla kobiety - dlatego rodzina musiala zrobic wszystko, zeby > uczynic ja atrakcyjna, co zwiekszyloby jej szanse. A z tego rozliczane były kobiety- z przygotowania córek (zbędnego balastu w domu) do zamążpójścia,więc to one odwalały tę czarną robotę. W Auschwitz to Żydzi wkładali ciała do pieca. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 15:38 A wszystkiemu winne te zwyrodniałe samce; które wkładały wyrośl nie tam gdzie trzeba. Ja w tym wypadku nie widzą żadnego logicznego związku z samookaleczaniem, czy okaleczaniem dzieci. Z resztą kobiety uwielbiają się umartwiać, spójrz choćby na drakoskie odchudzanie czy depilowanie nóg. Koszmar. Odpowiedz Link Zgłoś
evita_duarte wspolczuje matki nt 20.03.07, 03:58 aelithe napisał: > Mojej córce bym czegoś takiego nie zrobił. Zwykle znęcanie się nad dziewczynkam > i > stosują kobiety: matki, ciotki, etc. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bolesna tradycja w Chinach. 19.03.07, 22:27 Poza tym nie żartowałem. Jednym z efektów była niemożliwość chodzenia kobiet w starszym wieku, szczególnie otyłych; co chińczycy uznawali za zaletę. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 09:47 aelithe napisał: > Poza tym nie żartowałem. Jednym z efektów była niemożliwość chodzenia kobiet w > starszym wieku, szczególnie otyłych; co chińczycy uznawali za zaletę. Tak, oczywiście. A jaki może mieć związek przekłuwanie uszu niemowlętom z opinia np acornsa,że "udomowione" kobiety mają szansę wyjść za mąż,a te inne nie? Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 15:34 Kocia nogo; w dzisiajszych czasach kobiety nie są uzależnione od mężczyzn i czy chcą wyjść za mąż czy nie zależy tylko i wyłącznie od ich decyzji. Nie rozumieme dlaczego wylawasz na mnie flustrację, że nikt cię nie chce; przecież to tój wolny wybór :) Przekłuwanie uszu jest okaleczaniem człowieka bez jego zgody. Nie ma znaczenia jakie okaleczenia akceputjesz, zawsze ich zakres będzie można rozszerzyć. nie trudno doszukac się analogii choćby do zabijanie osób chorych. Pierwotnie walczono o prawo osób chorych o samodecydowanie o wykonaniu zabójstwa medycznego ( eutanazja); obecnie te same kręgi stosują krypanazję ( zabicie chorego na życzenie rodziny ) i starają się zalegalizować ( protokuł z Groningen); kolejnym krokiem jest eliminowanie ludzi z określonymi jednostkami chorobowymi czy powyżej określonego wieku ( polecam stary film - ucieczka Logana). Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 15:53 aelithe napisał: > Kocia nogo; w dzisiajszych czasach kobiety nie są uzależnione od mężczyzn i czy > > chcą wyjść za mąż czy nie zależy tylko i wyłącznie od ich decyzji. Nie > rozumieme dlaczego wylawasz na mnie flustrację, że nikt cię nie chce; przecież > to tój wolny wybór :) Nie interesują mnie twoje fantazje na mój temar,lecz odpowiedź na zadane pytanie. > Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bolesna tradycja w Chinach. 20.03.07, 16:04 Nie pochlebiaj sobie. Mimo, że do brzydliwych nie należę, nie mama fantazji o tobie. Odpowiedzi udzielilem powyżej. Odpowiedz Link Zgłoś
kora_111 Re: Bolesna tradycja w Chinach. 18.03.07, 21:55 Czytałam kiedys artykuł o tym w jakiejs gazecie, ale to było ze 10 lat temu, i już za wiele nie pamiętam. W każdym razie ten zwyczaj wziął się od tancerek, które ok X wieku n.e. zapragnęły mieć stopy niczym kwiat lotosu. Niestety nie pamiętam co to były za tancerki. Wkrótce ten zwyczaj się rozprzestrzenił i stopy obwiazywały sobie i mieszczanki, i chłopki. Najlepiej miały bogate mieszczanki, nie pracujace zbyt wiele w domu. Najgorzej chłopki, które z tym potwornym bólem stóp musiały robić na polu. Co prawda, gdy kosci były juz złamane i stopa się jakos "uformowała" ten ból stawał się znośniejszy. Jeśli dobrze pamiętam, to ten zwyczaj został oficjalnie zabroniony jakoś na poczatku XX wieku, ale wielu twierdzi, iż tradycja trwajaca tysiac lat nie zniknęła tak z dnia na dzien. I rzeczywiscie, dalej obwiazywano stopy, chociaż już nie na taka skalę. Dziennikarka, która pisała ten reportaz ze zdumieniem dowiedziała sie, że chińska tłumaczka (młoda osoba), która jej pomagała, tez obwiazywała sobie stopy. Oczywiscie nie w tak drastyczny sposób. Razem z mamą uznały, że są trochę za duze i obwiazywanie ich nie zaszkodzi. I wg jej słów jej stopy stały się o wiele ładniejsze. Było to w I poł lat 90. Owa tłumaczka objaśniła dziennikarce, że dla Chinek stopy to bardzo drazliwy temat, i są one uznawane za ważny atrybut kobiecości, oczywiscie małe. Tłumaczka, nie pozbawiona poczucia humoru, stwierdziła, że zapytanie sie Chinki "Jak tam twoje stopy?" mozna porównać do zapytania się europejki "Jak tam twoja łechtaczka?". I rzeczywiscie, maleńkie stopy uznawane były za afrodyzjak. Wielu mężczyzn lubiło się nimi bawić, brać je do ust nie zważając na odór gnijacego ciała. W kazdym razie ten zwyczaj (wg dzisiejszych kryteriów barbarzyński) zapoczątkowały kobiety, wyżej wspomniane tancerki, i to głównie one później go kultywowały. Do dzisiaj w Chinach mała stopa to ważny wyznacznik kobiecej urody. I jeszcze mi sie przypomniało. Mam nadzieję że czegos nie poplątam, wybaczcie moją ignorancję :/ Po zwycięstwie rewolucji, czyli gdy w Chinach na dobre zadomowił sie komunizm, los kobiet z obwiązanymi stopami stał się szczególnie ciężki. Uznane zostały za relikt poprzedniej niesłusznej epoki. Oficjalnie się z nich wyśmiewano, chociaz niczym nie zawiniły. To nie była ich wina że tak postępowano od stuleci i było to uznawane za coś co wyrózniało te kobiety na plus. Stopy matki zaczynały obwiazywać swoim córkom we wczesnym dzieciństwie, wierząc, iż pomoże im to w przyszłym życiu. I nagle okazało sie że jest to coś złego, przekreślono całe ich dotychczasowe życie. To by było tyle, co pamietam z tego artykułu, niestety nie kojarzę z jakiej gazety.Mam nadzieję że czegoś nie pomieszałam. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bolesna tradycja w Chinach. 18.03.07, 22:07 Droga Kora tradycja okaleczania i samookaleczania dla podkreślania urody jest w populacji ludzkiej dośc powszechna. Dotyczy obydwu płci, ale niechybnie kobiety w tym przodują. Skaryfikacje i tatuaże mamy obecne już na mumiach z paleolitu, podobnie skaryfikacje. Wszelkie formy deformacji ciała były rozpowszechnione w większości kultur: jak chocby deformacje czaszki w mezoameryce czy deformacje sylwetki w Europie. Dzisiejsza kultura oczywiście wcale nie rezygnuje z samookaleczenia. Kolczyki stały się tak powszechne, że noszą je dziś nie tylko kobiety i kryminaliści, ale niemal co trzeci mężczyzna; co więcej noszenie ich w uszach nie wystarczy, więc wbija je się w każde mozliwe miejsce, co jest nie tylko bolesne, ale związane z licznymi możliwymi powikłaniami zdrowotnymi. Np. piersing pierscienia pepkowego podnosi ryzyko przepukliny pępkowej przy porodzie dziesięciokrotnie. Podobie ma się sprawa z tatuażami. Mam nadzieję, że takie okropieństwa jakie się działy w przeszlości w Europie, Azji czy Ameryce nie będa więcej miały miejsca; ale niestety rzeczywistość ma coraz mniej wspolnego z rozsądkiem. Spójrzmy choćby na chirurgię plastyczną. Tylko niewiele procent zabiegow jest korektą rzeczywistych defektów urody; w większości jest to świadome okaleczenia ludzi mających chwilowe problemy z osobowością przez sprytnych szarlatanów chwalących się licencjami medycznymi. Pozostawiam to ku rozwadze. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: niestety masz duzo racji w tym co napisales : 18.03.07, 22:39 niestety Odpowiedz Link Zgłoś
kropka_bordo Re: Bolesna tradycja w Chinach. 19.03.07, 10:24 Istnieje wiele legend na temat powstania "zwyczaju" łamania stóp. Patricia Buckley w swojej historii Chin" podaje legendę która mówi o II ,w.p.n.e. w którym to pewien cesarz (nie pamiętam który) zobaczył w cyrku piękną akrobatkę (chyba chodziła po linie) i tak zachwycił się jej urodą że stworzył poemat na jej cześć. Większą część tego utworu poświęcił jej malutkim stópką (miała chyba wtedy 12 lat, tak na marginesie). No i zrrobiła się moda. Skoro sam cesarz uważa małe stópki za piękne, to należy swoim córkom zafundować takowe, a nóż_widelec kopnie je ten zaszczyt i zostaną cesarskimi nałożnicami (w Chinach normą była poligamia, ponieważ w takim haremie rodziło się wiele dzieci to i córek było dużo, a tylko synów liczono jako "przydatnych", dziewczynek trzeba się było szybko pozbyć bo to było zbędne obciążenie. W związku z tym zazwyczaj kiedy wydało się najstarszą córkę za mąż, wraz z nią wysyłano "w pakiecie" wszystkie jej siostry. Swoją drogą to dawało im jakąś siłę) W ten sposób zwyczaj się szybko rozprzestrzenił, a potem już tylko utrwalał przez wieki. Co do rewolucji. Jasne że na kobietach z obwiązanymi stopami skupiła się wściekłość tłumu. W tych czasach łatwo można było zostać kozłem ofiarnym z każdego w zasadzie powodu, a bierne, i potulne kobiety "hodowane" jako symbol zamożności były idealnym kandydatem do przywalenia. I jeszcze jedno, coś co zawsze mnie przerażało: rewolucja chińska, która wyrządziła nieopisywalne szkody w społeczeństwie, paradoksalnie poprawiła sytuację kobiet. Bo w całym tym zamęcie kobiety zyskały kilka praw (np do edukacji), no i zwyczaj łamania stóp pięciolatkom uznano za niecywilizowany. Do Aelithe: Nie porównywałabym łamania stóp do kolczyków czy tatuaży. Kup sobie buty o numer za małe i pochodź w nich przez rok. Non stop. A potem pogadamy o tatuażach i kolczykach. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bolesna tradycja w Chinach. 19.03.07, 15:36 Droga Kropko w Europie kobiety upinano w gorsetach, które powodowały znaczne większe spustoszenia niż krępowanie stóp w Chinach. Co do skaryfikacji i kolczykowania. Koszty zdrowotne wielu z tych zabiegów są również znacznie wyższe niż krępowanie stóp. Co więcej żyjąc parę lat widzę tendencję do coraz większych okaleczeń. Chirurgia plastyczna, która jeszcze 20 lat temu skupiała się na korekcie uszu i wciskaniu silikonu w biust zaczyna posuwać zabiegi do absurdu. Co prawda odbywa się to w znieczuleniu; ale zakres okaleczeń jest zastraszający. Weźmy choćby transeksualizm, który jest po prostu eufemiostyczną nazwą kastracji. Odpowiedz Link Zgłoś
margot_may Re: Bolesna tradycja w Chinach. 19.03.07, 17:52 Ja jednak sądzę, że gorset to co innego. Gorsetu nie zakłada się małym dziewczynkom, gorset można zdjąć, odpocząć w nocy, a skutki noszenia gorsetu znikają po jakimś czasie. Łamanie stóp odwrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
aelithe Re: Bolesna tradycja w Chinach. 19.03.07, 22:24 Sztywne gorsety stosowane pod koniec XVIII wieku i w XIX wieku powodoway znaczne deformacje klatki ( sławna talkia osy) stosowane je od maych dziewczynek. Drugą przyczyną zgonów tych kobiet po powikłaniach poporodowych było uduszenie z powodu deformacji klatkie piersiowej. Odpowiedz Link Zgłoś
wilczy_ogon Re: Bolesna tradycja w Chinach. 21.03.07, 19:19 aelithe napisał: Weźmy choćby transeksualizm, który jest po prostu > eufemiostyczną nazwą kastracji. Miałem ochotę napisać, że większej bzdury od dawna nie widziałem, ale przy codziennym oglądaniu wyczynów obecnej ekipy rządzącej ta figura stylistyczna zdaje się nie mieć zastosowania :> Niemniej jednak: wypisujesz potężne brednie. O ile można się zgodzić, że w przypadku operacji zmiany płci dokonuje się czegoś w rodzaju kastracji (a i to nie do końca, bo sprawa nie polega na prostym ciachnięciu penisa skalpelem), to tyczy się co najwyżej transseksualistów m/k (analogicznie w przypadku transseksualistów k/m należałoby zatem mówić o antykastracji :|). Ale do diaska, transseksualizm to nie chęć obcięcia sobie tego i owego, "bo tak", bo dany organ przestał się nagle podobać. Radzę zatem dokształcić się, Aelithe, możesz zacząć nawet od Wikipedii: pl.wikipedia.org/wiki/Transseksualizm Odpowiedz Link Zgłoś
tiy Re: Bolesna tradycja w Chinach. 19.03.07, 12:28 A, też to czytałam. To był jakiś efemeryczny magazyn dla kobiet, chyba zaczęli zbyt ambitnie i nie utrzymali się na rynku. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Bolesna tradycja w Chinach. 19.03.07, 13:23 Dzisiaj stopy Chinek pozostawiono w spokoju, zajęto się ich macicami. Zmusza się je do aborcji jeżeli płód nie jest rodzaju mękiego. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Re: Bolesna tradycja w Chinach. 19.03.07, 17:50 Porównywanie DOBROWOLNYCH,indywidualnie podejmowanych decyzji o okaleczeniu z przymusowym, narzuconym kulturowo torturowaniem dowodzi zdziczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Bolesna tradycja w Chinach. 19.03.07, 18:06 Nie bardzo zrozumiałam o czyje zdziczenie chodzi i gdzie widzisz dobrowolność? > Porównywanie DOBROWOLNYCH,indywidualnie podejmowanych decyzji o okaleczeniu z > przymusowym, narzuconym kulturowo torturowaniem dowodzi zdziczenia. Pewnie, że kilkuletnia chińska dziewczynka SAMODZIELNIE I DOBROWOLNIE pozwalała sobie krępować stópki. A dzisiaj chińska kobieta również samodzielnie i dobrowolnie poddaje się aborcji tylko dlatego by teściowa miała dziedzica rodzaju męskiego. Odpowiedz Link Zgłoś
kocia_noga Piekielnica, przejrzyj wątek 19.03.07, 18:22 powinnam oczywiście podpiąć się pod aelithe,dla jasności, ale wydawało mi się,że to oczywiste i nie będzie pomyłek. To ten typek zaprzecza niewygodnym faktom na słynne dwa sposoby 1) to takie okropne,że na pewno się nie zdarza, ja nie znam nikogo, kto tak czyni 2) to tak powszechne,że nie ma o co podnosić krzyku,tak było i ma być nadal. Odpowiedz Link Zgłoś
p.s.j Trochę prawdy, ale tylko trochę... 20.03.07, 10:18 Post piekielnicy1 przypomina stary dowcip o rozdawaniu samochodów na Placu Czerwonym. mam nadzieje, że wszyscy pamiętają, więc nie będę opowiadał (chyba, że poprosicie) > A dzisiaj chińska kobieta również samodzielnie i dobrowolnie poddaje się > aborcji tylko dlatego by teściowa miała dziedzica rodzaju męskiego. Po pierwsze - nie samodzielnie, tylko w klinice. Po drugie - nie dobrowolnie. W każdym razie - pod silnym przymusem. Po trzecie - nie na życzenie teściowej, tylko na życzenie rządu, w myśli "Polityki jednego dziecka" Po czwarte - przeciętna Chinka nie ma możliwości dowiedzieć się _przed_ porodem o płci dziecka, bo z uwagi na - istotnie - falę aborcji dziewczynek w latach OSIEMDZIESIĄTYCH oraz zachwianiem równowagi płci w społeczeństwie chińskim - od paru lat w ChRL ginekolodzy pod groźbą surowych kar (z więzieniem włącznie) nie mogą podawać przewidywanej płci dziecka rodzicom. Odpowiedz Link Zgłoś
piekielnica1 Re: Trochę prawdy, ale tylko trochę... 20.03.07, 11:54 > Po czwarte - przeciętna Chinka nie ma możliwości dowiedzieć się _przed_ > porodem o płci dziecka, bo z uwagi na - istotnie - falę aborcji dziewczynek > latach OSIEMDZIESIĄTYCH oraz zachwianiem równowagi płci w społeczeństwie > chińskim - od paru lat w ChRL ginekolodzy pod groźbą surowych kar (z > więzieniem włącznie) nie mogą podawać przewidywanej płci dziecka rodzicom. czyli 40 milionow chińczyków mających problemy ze znalezieniem żony zadziałało na korzyść kobiety, bo wcześniej bylo jak pisałam. > Po trzecie - nie na życzenie teściowej, tylko na życzenie rządu, w > myśli "Polityki jednego dziecka" I w ramach tej polityki teściowa decydowała, ze musi być syn. Co do reszty mojego postu to radzę czytać ze zrozumieniem i w aspekcie posta którego dotyczy odpowiedź. Istnieję jeszcze coś takiego jak ironia. Odpowiedz Link Zgłoś