Dodaj do ulubionych

refundacja tabletek antykoncepcyjnych

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.03, 18:55
Czy wiecie może co się stało z refundacją na środki antykoncepcyjne? Z tego,
co pamiętam miała być już w październiku, wraz z nową listą leków. Potem
były jakieś doniesienia w prasie, że kilka preparatów, w tym Cilest, będą
refundowane na początku roku 2003. A ja tymczasem cały czas płacę tyle samo,
a nawet coraz więcej. A może macie pomysł jak wpłynąć na SLD, aby zacęło
wypełniać swoje obietnice( ;> wiem doskonale, że to nierealne.)
Obserwuj wątek
    • Gość: tad Re: refundacja tabletek antykoncepcyjnych IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 27.05.03, 19:40
      Gość portalu: ina napisał(a):

      > Czy wiecie może co się stało z refundacją na środki antykoncepcyjne? Z tego,
      > co pamiętam miała być już w październiku, wraz z nową listą leków. Potem
      > były jakieś doniesienia w prasie, że kilka preparatów, w tym Cilest, będą
      > refundowane na początku roku 2003. A ja tymczasem cały czas płacę tyle samo,
      > a nawet coraz więcej. A może macie pomysł jak wpłynąć na SLD, aby zacęło
      > wypełniać swoje obietnice( ;> wiem doskonale, że to nierealne.)


      A dlaczego niby środki antykoncepcyjne miałyby być refundowane? Przecież to nie
      leki. Nie stać nas na takie fanaberie. Może kiedyś....
      • Gość: ina Re: refundacja tabletek antykoncepcyjnych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.03, 21:02
        A stać nas na społeczne i psychiczne koszty zawczesnego i niechcianego
        macierzyństwa?
        • Gość: Anna Re: refundacja tabletek antykoncepcyjnych IP: 195.75.83.* 28.05.03, 10:58
          Malo wiesz o dzialaniu tych preparatow -otoz wlasnie sa to leki, a dzialanie
          antykoncepcyjne to tylko jedna z ich funkcji.
          Lista dolegliwosci, ktore lecza, jest dluga: od niedoborow zelaza i tradzika
          zaczynajac, do regulacji gospodarki hormonalnej itd.
          • Gość: tad Re: refundacja tabletek antykoncepcyjnych IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.03, 15:55
            Gość portalu: Anna napisał(a):

            > Malo wiesz o dzialaniu tych preparatow -otoz wlasnie sa to leki, a dzialanie
            > antykoncepcyjne to tylko jedna z ich funkcji.

            Ale funkcja główna. To o czym piszesz, to funkcje poboczne (są też SKUTKI
            uboczne)

            > Lista dolegliwosci, ktore lecza, jest dluga: od niedoborow zelaza i tradzika
            > zaczynajac, do regulacji gospodarki hormonalnej itd.

            Niedobory żelaza, trądzik można leczuyć zupełnie innymi środkami. Podobnie jest
            w przypadku kuracji hormonalnych.
    • Gość: zula Re: refundacja tabletek antykoncepcyjnych IP: diak:* / 10.2.12.* 27.05.03, 19:55
      tak, ja też o tym słyszałam, parę dni temu zastanawiałam się nad tym, gdy dwaj
      koledzy zaczeli marudzić, że mają już dość osiemnastolatek z wózkami na swoich
      osiedlach. powiedzieli, że feministki powinny się zająć zbieraniem głosów pod
      ustawą obywatelską o refundację tabletek antykoncepcyjnych...jest to jakiś
      pomysł

      z tego, co pamiętam, miały być jakieś 3 "nowsze" leki, prócz tych z końskimi
      dawkami hormonów.
      może to jeszcze stara partia - bez refundacji;-)
    • Gość: D.K. Pigułki to prywatna decyzja kobiety IP: *.tarnobrzeg.sdi.tpnet.pl 27.05.03, 21:22
      Stanowczo protestuję przeciwko propozycji umieszczenia na liście leków
      refundowanych środków antykoncepcyjnych, które nie są lekami.
      W wielu szpitalach brakuje leków, również leków ratujących życie, zmusza się
      chorych do przychodzenia do szpitali ze swoimi lekami, nie bacząc na ich
      sytuację materialną, a niejednokrotnie są oni ludźmi ubogimi. Teraz chorzy
      dowiadują się wreszcie na co mają być wydatkowane zaoszczędzone na ich zdrowiu
      pieniądze.
      Każda próba uszczuplenia i tak małych środków na ochronę zdrowia jest zamachem
      na pacjenta, szczególnie pacjenta ubogiego, który choroby sobie nie wybrał.
      Stosowanie antykoncepcji jest prywatną sprawą dorosłych ludzi, a nie wszystkich
      podatników. Ponieważ nie ma nic za darmo, dofinansowanie środków
      antykoncepcyjnych, zmniejszy dofinansowanie leków czasami ratujących życie.
      Pod pozorem naprawy finansów publicznych, rząd już ograniczył lub zupełnie
      zlikwidował szereg uprawnień ważnych z punktu widzenia rodziny, a obecnie na
      ubożejące społeczeństwo nakłada nowe obciążenia finansowe. Raz jeszcze
      podkreślam: doustne hormonalne środki antykoncepcyjne nie są lekami, działają
      nie tylko antykoncepcyjnie ale również wczesnoporonnie i często szkodzą
      zdrowiu. Zmuszanie podatników do finansowania zakupu tych środków, w miejsce
      leków faktycznie niezbędnych i niejednokrotnie ratujących życie, jest nie tylko
      głęboko nieetyczne, aroganckie i niehumanitarne, ale poddaje w wątpliwość
      kompetencje ministra zdrowia.
      Domagam się by Pan Premier nie dopuścił do refundacji środków antykoncepcyjnych.
      • Gość: EWOK Brakujące ogniwo :) IP: *.acn.waw.pl 27.05.03, 21:35
        Pigułka antykoncepcyjna jako srodek wczesnoporonny... Tak właśnie myślałam, że
        czegoś w tej rozmowie brakuje. Teraz już mamy jasnośc i mam nadzieję, że Bobby
        to czyta : otóż kobiety łykające pigułki są morderczyniami niewinnych
        dzieciątek.
        • capa_negra ja morderczyni 28.05.03, 10:39
          biorąc tabletki zabijam swoje dzieci - ciekawy tok myślenia biorąc pod uwage,
          że nie dochodzi do poczecia
          • Gość: EWOK Gwoli ścisłości IP: 213.241.18.* 28.05.03, 14:51
            Pigułki nie dają stuprocentowej pewności, że do poczęcia nie dojdzie. Kolega
            powyżej (chociaż właściwie - nie, nie jest to mój kolega, w życiu bym go sobie
            na kolegę nie wybrała...)ma na myśli zapewne to, że nawet jeśli dojdzie do
            poczęcia, pigułka działając na błonę śluzową macicy uniemożliwi zaczepienie się
            w niej zapłodnionej komórki. Jednakże, biorąc pod uwagę, że poronieniem
            nazywamy wydalenie z organizmu matki zagnieżdżonego zarodka, pigułka nie ma
            działania poronnego. Podobnie zresztą jak Postinor, który działa w określonym
            czasie po ewentualnym zapłodnieniu, nie pamiętam czy 24 czy 48 godzin, ale to i
            tak nie ma znaczenia, bo zarodek zagnieżdża się w macicy mniej więcej po
            tygodniu od zapłodnienia. To samo dotyczy spiral wewnątrzmacicznych, które
            wywołując stan chronicznego podrażnienia błony śluzowej macicy, powodują, że
            zarodek się w niej nie zaczepia.Od pewnego czasu w Polsce pewne terminy
            (poczęcie, zapłodnienie, poronienie) mają znaczenie wyłącznie propagandowe i
            nikt już zdaje się nie pamiętać, że pochodzą z innej niż polityka dziedziny.
      • Gość: Anna Re: Pigułki to prywatna decyzja kobiety IP: 195.75.83.* 28.05.03, 11:07
        Mysle, ze pieniedzy jest dosc i na to, tyle, ze sa rozkradane lub wydawane na
        zbytki pana Lapinskiego. To jest kropla w morzu marnotrawionych budzetowych
        srodkow, lepiej skieruj swa uwage i energie na protestowanie przeciw innym
        bezsensownym wydatkom, na ktore przeznaczane sa o wiele wieksze srodki.
    • Gość: maly.k Refundowanie lekow IP: 139.57.24.* 27.05.03, 21:58
      Może zamiast wpływać na SLD, aby nalało z pustego w próżne, ruch feministyczny
      powinien dogadać się z kimkolwiek, aby znieść, lub przynajmniej drastycznie
      ograniczyć, państwowe refundowanie leków wogóle? Problem zniknie sam...

      Obiecuję wtedy póść na manifę i skandować to, co zostanie zapisane na
      karteczce, którą wręczą mi organizatorki.

      Inie, która napomknęła o 'społecznych kosztach niechcianego macierzyństwa'
      napiszę, że nie uważam czyjegoś życia seksualnego za mój osobisty problem.

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: zula a teraz pora na bilansik IP: diak:* / 10.2.12.* 27.05.03, 22:20
        życie seksualne to mały pikuś.
        tymi sierotami, głodnymi dziećmi w szkołach, domami opieki samotnych matek
        wycierają sobie gęby wszyscy politycy, to jest powszechna, uwielbiana przez
        gawiedź kiełbasa wyborcza. prawda jest jednak taka, że to TYLKO słowa. I SLD
        faktycznie - uważa się za liberałów, lewicę, ale NIC z obiecanych rzeczy, rzeby
        tylko chwycić za obietnice składane kobietom, nie zrobiło.
        Co roku dostajemy od komisji europejskiej pouczenie, że nie wywiązujemy się z
        obiecanych ulepszeń, w tym również zapewnieniu powszechnie dostępnej i taniej
        antykoncepcji (teraz jest taka sprzed 20 lat dofinansowywana, a więc bardziej
        szkodliwa). Z tego tytuły MIAŁY być wprowadzone te trzy rodzaje pigułek. to
        jest część polityki prounijnej, z której polska się nie wywiązuje.

        kogo to z resztą tak naprawdę obchodzi? ile kobiet wkurza się, że ciągle się im
        coś obiecuje, tylko obiecuje?

        a niechciane macierzyństwo to jest OGROMNY problem. dla was nie. dla mnie też,
        bo mnie stać na wydanie tych 30 zł miesięcznie. i większość osób na tym forum
        też. tutaj chodzi o grupę społeczną uznawaną przez polityków za mrówki - oni,
        one się nie upomną. a lewica, która powinna o nich dbać, boi się kleru.
        grotewskowo? a może smutno? do kogo powinniśmy mieć pretensje? i czy w ogóle
        powinniśmy je mieć?

        ale do rzeczy:

        Koszt utrzymania dziecka w sierocińcu przez 1 dzień kosztuje minimum 100 zł, na
        jedno dziecko przypadają 4 pracownicy administracyjni.

        nie wspomiając nawet o reszcie "domów samotnychmatek" itd itp.

        uwierz, do tabletek, które kosztują teraz około 30 zł, opłaca się dołożyć.
        • Gość: zula ojej, miało być "żeby" IP: diak:* / 10.2.12.* 27.05.03, 22:22
          to już 5 godzina pisania mojej pracy, chyba pora na spacer:)
          może wkleję wam coś w nowym wątku:)
        • Gość: maly.k Bilansik... IP: 139.57.24.* 27.05.03, 23:31
          Gość portalu: zula napisał(a):

          > życie seksualne to mały pikuś.
          > tymi sierotami, głodnymi dziećmi w szkołach, domami opieki samotnych matek
          > wycierają sobie gęby wszyscy politycy, to jest powszechna, uwielbiana przez
          > gawiedź kiełbasa wyborcza. prawda jest jednak taka, że to TYLKO słowa. I SLD
          > faktycznie - uważa się za liberałów, lewicę, ale NIC z obiecanych rzeczy,
          rzeby
          > tylko chwycić za obietnice składane kobietom, nie zrobiło.
          Zgadzam się z Tobą co do oceny polityków. Dlatego uważam, że wyjęcie systemu
          refundacji leków spod ich kontroli byłoby ruchem w dobrym kierunku. Ba, w
          świetle ostatnich wydarzeń uważam to za rzecz absolutnie niezbędną.
          Mam wrażenie, że niezależne od rządu i parlamentu instytucje 'składkowe'
          byłyby bardziej odporne na różnorakie naciski.


          > ale do rzeczy:
          >
          > Koszt utrzymania dziecka w sierocińcu przez 1 dzień kosztuje minimum 100 zł,
          na
          >
          > jedno dziecko przypadają 4 pracownicy administracyjni.
          > nie wspomiając nawet o reszcie "domów samotnychmatek" itd itp.
          > uwierz, do tabletek, które kosztują teraz około 30 zł, opłaca się dołożyć.
          To jest właśnie argumentacja, która doprowadza mnie do łez wesołości. Czy
          naprawdę uważasz, że osoba, która jest uświadomiona zdecyduje się na
          współżycie bez zabezpieczenia, tylko dlatego, że jej nie stać?
          Bo jeśli nie, to tak naprawdę używasz duszoszczipatielnej argumentacji tylko
          po to, aby zaoszczędzić kilka złociszy. Oj, nieładnie...

          Pozdrawiam,

          mk.
          • Gość: zula Re: Bilansik... IP: diak:* / 10.2.12.* 28.05.03, 08:55
            cześć MK,

            oczywiscie, że nie chodzi TYLKO o refundację tabletek anty.

            są jeszcze dwa problemy:

            wychowanie seksualne, które teraz zdajsie nazywa się przygotowaniem do życia w
            rodzinie, i jest PARODIĄ (w moim liceum to była pani, która powiedziała, ze ma
            dwójkę zaplanowanych dzieci - wszystko metodami naturalnymi:-) a potem przez 3
            godziny mówiła, że lubi książki kapuścińskiego nudząc strasznie...może nie
            czytała innych?). w podstawówce lekcja wychowania seksualnego (?) oparta była
            na oglądaniu przez nas preparatów z płodami, i słuchaniu, jaka to aborcja jest
            zła. odbyła się na auli (prowadziła je katechetka). chciało mi się potem rzygać.
            KTOŚ POWINIEN WIZYTOWAĆ TE LEKCJE!

            dwa: postawa ginekologów, generalnie nie chodzi tu tylko o tabletki, ale też o
            bezczelne komentarze różnego rodzaju - vide inne fora, np. zdrowie kobiety.
            skupmy się jednak na tabletkach. niechęć w przepisywaniu tabletek np.
            nastolatkom pojawia się głównie tam, gdzie nie ma "konkurencji" - czyli w
            małych miasteczkach itp. i nie mam pomysłu, co zrobić, zeby ginekolodzy nie
            czuli się jak władcy płodności (tzn. podejmowali decyzję za pacjentkę, kiedy
            np. rozpocząć współzycie, bo i tak nie odniosą sukcesu.)

            trzeci problem to aborcja, fakt, ze ustawa jest tylko papierowa, wszyscy ją
            łamią. do roku '96 (zgadza się?) (czyli w latach '56 - '96) wykonywano w Polsce
            rocznie 100- 200 tysięcy aborcji. teraz szacunkowo jest to około 100 parę
            tysięcy. jednak w oficjalnych raportach rzadowych jest to 180 aborcji:) (jaka
            piekna laurka).

            aborcja powinna byc traktowana jako ostatecznosć. w latach komunizmu była
            nieporadną próbą zapewnienia obywatelom sposobu na regulację urodzin. przecież
            dziś już nie musi tak być (a legalnie czy nie, ale jest tak nadal!), przecież
            zyjemy w XXI wieku, istnieje prawie 100% bezpieczna antykoncepcja.

            pomijam tutaj sytuację kobiet, które z 3 przyczyn (znanych zapewne wszystkim)
            mogą usunąc, wg. ustawodawcy, ciążę, a którym lekarze odmawiają, powołując się
            na etykę lekarską - tymczasem chodzi zazwyczaj o wykonanie usługi płatnie i
            podziemnie. chyba nie o to chodzilo w tej ustawie?
        • Gość: Mors Re: a teraz pora na bilansik [OT] IP: *.acn.waw.pl 28.05.03, 22:56
          Gość portalu: zula napisał(a):

          > gawiedź kiełbasa wyborcza. prawda jest jednak taka, że to TYLKO słowa. I SLD
          > faktycznie - uważa się za liberałów, lewicę, ale NIC z obiecanych rzeczy,
          rzeby

          Ja bardzo prosze nie nazywac SLD liberalami[1], bo mnie to obraza. Jesli SLD to
          liberalowie to ja jestem poslem Pekiem :-)

          > a niechciane macierzyństwo to jest OGROMNY problem. dla was nie. dla mnie
          też,
          > bo mnie stać na wydanie tych 30 zł miesięcznie. i większość osób na tym forum
          > też. tutaj chodzi o grupę społeczną uznawaną przez polityków za mrówki - oni,
          > one się nie upomną.

          Za skutki swoich decyzji nalezy ponosic konsekwencje. Oczywiscie obie strony.

          [1] Chyba, ze chodzi ci o liberalow takich jak w USA - ale oni maja tyle
          wspolnego z liberalizmem, co ZSRR z rajem ludu pracujacego miast i wsi.
      • Gość: lolyta Re: Refundowanie lekow IP: *.mia.bellsouth.net 27.05.03, 22:59
        Gość portalu: maly.k napisał(a):


        > Inie, która napomknęła o 'społecznych kosztach niechcianego macierzyństwa'
        > napiszę, że nie uważam czyjegoś życia seksualnego za mój osobisty problem.
        >
        > Pozdrawiam,
        >
        > mk.

        Ksieciu, ktory napomknal o tym czego nie uwaza za swoj problem, napisze, ze ja
        nie uwazam za moj problem faktu, iz inni pala papierosy, pija wodke, nie chce
        im sie ruszyc dupy na spacer czy na basen albo pomyslec o swojej diecie. A
        jednak nikt nie kwestionuje potrzeby leczenia ludzi chorych na raka i na zawal,
        chociaz wiadomo, ze spora czesc chorych "pomogla" tym chorobom.
        • Gość: maly.k Re: Refundowanie lekow IP: 139.57.24.* 27.05.03, 23:19
          Lolytę, która napisała to, co napisała, zapytam, czy aby napewno paralela
          między umieraniem na raka a rodzeniem dzieci jest taka dobra? Czy zaawansowane
          środki antykoncepcyje, o których mowa, wymyślono po to, aby nie rozmnażali się
          Ci, co nie powinni, czy też dlatego, że ludzie chcieli uprawiać seks bez
          ograniczeń wynikających z możliwości zajścia? Bo dla mnie to jest problem z
          kategorii 'life style', a nie podstawowych potrzeb życiowych.

          Ja rozumiem, że antykoncepcja, i że to i tamto, ale wody z mózgu zrobić sobie
          nie dam. Niechciane ciąże wynikają najczęściej nie dlatego, że bezpośrednio
          zainteresowanych delikwentów na nie nie stać, tylko dlatego, że im nie
          przyjdzie do głowy ich stosować. Cena ma tu trochę do rzeczy, ale bardzo mało.

          Ciekawe, że nie odniosłaś się ani trochę do zasadniczej myśli mojego postu,
          lecz jedynie do wyrażonego desinteressment życiem seksualnym Iny i jego
          możlwymi konsekwekwencjami. A ja tylko twórczo rozwijam hasło 'mój brzuch -
          mój problem'.

          • Gość: lolyta Re: Refundowanie lekow IP: *.mia.bellsouth.net 27.05.03, 23:35
            Odnioslam sie do tej mysli zawartej w Twoim poscie, ktora mnie zastanowila -
            mam chyba do tego prawo?
            Niezaleznie od tego, jaka byla intencja tych, ktorzy wymyslili srodki
            antykoncepcyjne, faktem jest, ze istnieja kobiety zmuszane do wspolzycia przez
            malzonkow uwazajacych ze antykoncepcja to nie ich problem. I faktem jest, ze sa
            kobiety, ktorych na te srodki nie stac. I jesli juz tak dopytujesz - tak,
            uwazam ze tragedia zwiazana z narodzinami niechcianego, niekochanego dziecka
            (albo aborcja) moze byc porownywalna z tragedia zwiazana z powazna choroba. I
            faktem jest, ze styl zycia w duzym stopniu przeklada sie na stan zdrowia, a to
            ze skutki niezdrowego stylu zycia bywaja bardzo przykre by nie rzec tragiczne
            nie sprawi, ze o tych, ktorzy sie o ciezkie choroby prosza, bede myslec
            cieplej. Choc oczywiscie im wspolczuje, podobnie jak matkom z nie-wyboru. I
            uwazam ze jesli lekkomyslni palacze moga sie leczyc z moich pieniedzy to
            kobiety, ktorych nie stac ani na srodki, ani na dzieci, rowniez powinny miec do
            tego prawo.
          • Gość: lolyta Re: Refundowanie lekow IP: *.mia.bellsouth.net 27.05.03, 23:39
            A jeszcze jedno, moj drogi. Jesli zakladasz - nie bez racji - ze wiele
            niechcianych ciaz wynika nie z powodu braku kasy na srodki, tylko z powodu
            bezmyslnosci - to badz na tyle konsekwentny i nie rob mi wody z mozgu, pomysl
            troche: jesli ktos NIE MYSLI o srodkach antykoncepcyjnych to ich NIE KUPUJE a
            zatem NIE KORZYSTA Z POTENCJALNYCH DOPLAT. Wiec ta kategoria ludzi akurat do
            omawianego problemu pasuje jak piesc do nosa. I oczywiscie uwazam ze spoleczne
            skutki problmu bylyby mniej uciazliwe, gdyby jednak ci bezmyslni te srodki
            kupowali, niezaleznie od tego czy doplaty sa czy nie. Ale tutaj naprawde nie o
            tych ludziach mowa.
            • Gość: maly.k Pytanie IP: 139.57.24.* 28.05.03, 00:10
              Przepraszam za wycieczkę w stronę Twojego życia osobistego, ale ponieważ
              tytułujesz mnie 'drogi' i na dodatek 'mój', przyszło mi do głowy, że mam
              prawo. Zatem - kto refunduje Twoje pigułki antykoncepcyjne?

              Cały układ polegający na refundowaniu wszystkiego przez państwo sprowadza się
              do tego, że niezamożni (którzy płacą większość podatków) kupują te pigułki
              wszystkim (w tym również sobie, ale to chyba i tak kiepski interes). Na
              dodatek powstały system jest nieodporny na korupcję, prymasa i posła
              Giertycha. Stąd problemy, o których dyskutujemy.

              Dodam jeszcze - i nie bierz proszę tego do siebie, to uwaga ogólna -
              logika 'dajmy biedocie środki antykoncepcyjne, żeby się nie rozmnażali, bo to
              potem tylko kłopot' (argument o kosztach sierocińca, przytoczony przez Zulę)
              wydaje mi się nieco odpychająca.

              Pozdrawiam,

              mk.

              PS. Celem jest, jak sądzę, zapewnienie łatwego dostępu do niedrogich środków
              antykoncepcyjnych. Państwowe refundacje nie są dobrą metodą.
              • Gość: zula Re: Pytanie IP: diak:* / 10.2.12.* 28.05.03, 09:00
                A co jest dobrą metodą, jeśli nie państwowe refundacje?
                • Gość: maly.k Odpowiedź IP: 139.57.24.* 28.05.03, 15:42
                  Oczywiście, tak do końca nie wiem, jaka metoda byłaby naprawdę dobra - wiemy
                  już, że państwowe refundacje (gdzie wszyscy pokornie, z 'niepokornymi'
                  feministkami na czele, stajemy się petentami łaskawej władzy) nie działają.

                  Gdybym miał szukać rozwiązania, szedłbym w kierunku systemu ubezpieczeń
                  grupowych, połączonych z rozsądnym interwencjonizmem państwa (presja na
                  obniżenie przez firmy farmaceutyczne cen leków - a raczej, blokowanie wzrostu
                  tych cen), wspomożeniem bezrobotnych i najuboższych (opłacenie ubezpieczenia
                  przez opiekę społeczną).

                  Pozdrawiam,

                  mk.
            • Gość: maly.k aha, jeszcze jedno, moja miła IP: 139.57.24.* 28.05.03, 00:19
              Gość portalu: lolyta napisał(a):

              > A jeszcze jedno, moj drogi. Jesli zakladasz - nie bez racji - ze wiele
              > niechcianych ciaz wynika nie z powodu braku kasy na srodki, tylko z powodu
              > bezmyslnosci - to badz na tyle konsekwentny i nie rob mi wody z mozgu,
              pomysl
              > troche: jesli ktos NIE MYSLI o srodkach antykoncepcyjnych to ich NIE KUPUJE
              a
              > zatem NIE KORZYSTA Z POTENCJALNYCH DOPLAT.
              Ależ oczywiście. Jak zatem problemowi niechcianych ciąż i nieszczęśliwego
              dzieciństwa (przecież ten temat tak Cię wzruszył) ma pomóc wprowadzenie
              refundacji dla tych, którzy o antykoncepcji wiedzą i się nią posługują?

              > Wiec ta kategoria ludzi akurat do
              > omawianego problemu pasuje jak piesc do nosa. I oczywiscie uwazam ze
              spoleczne
              > skutki problmu bylyby mniej uciazliwe, gdyby jednak ci bezmyslni te srodki
              > kupowali, niezaleznie od tego czy doplaty sa czy nie. Ale tutaj naprawde nie
              o
              > tych ludziach mowa.
              O jakich zatem mowa? O tych, którzy nie kupują, bo ich nie stać? Sugeruję
              rozdawnictwo chleba, bardziej im pomoże...

              Pozdrawiam,

              mk.
          • sagan2 Re: Refundowanie lekow 28.05.03, 10:08
            Ksiaze ma duzo racji piszac, ze czesto problem nie polega
            na braku pieniedzy, tylko na braku checi, czy nawet
            "znajomosci problemu". o ile mi wiadomo, dla rodzin
            biednych pigulki anty SA refundowane przez osrodki opieki
            spolecznej! trzeba sie tylko tam wybrac.

            nie trzeba zaczynac od refundacji, ale od edukacji i to
            uczciwej i rozdzielonej od "pokrzykujacych katechetow".
            chociaz kosciol, gdyby chcial i sie postaral, tez moze
            zrobic duzo dobrego. na misjach w biednych krajach
            swiata, jednym z podstawowych zajec jest uswiadamianie
            biedoty na temat naturalnych metod planowania rodziny. i
            tylko bez smiechow prosze - jesli stosuje sie
            *nowoczesne* metody, to to juz nie jest "watykanska
            ruletka". patrzac na to z naukowego punktu widzenia (i
            sadzac w wlasnego doswiadczenia) te metody skutkuja, o
            ile stosuje sie je *uczciwie* i nowoczesnie, czyli
            polegajac na tzw podwojnej pewnosci (co najmniej 2 metody
            obserwacji potwierdzaja dni nieplodne). problem polega na
            tym, ze takich metod trzeba porzadnie nauczyc, i glownie
            na tym, ze LUDZIOM SIE NIE CHCE. nie chce sie obserwowac
            siebie i nie chce sie zachowywac powsciagliwosci w
            okresie plodnym.
            nie twierdze wcale, ze ma to byc *jedyna* metoda, ludzie
            MUSZA miec prawo wyboru. ale skoro kosciol stoi na takim
            a nie innym stanowisku, to uwazam, ze powinien zadac
            sobie sporo trudu, aby przekazac ludziom uczciwe metody
            naturalnego planowania rodziny, a nie trabic w XXI wieku
            i kalendarzyku... oczywiscie jesli chce, aby ludzie od
            niego nie odchodzili coraz bardziej i bardziej - musi dac
            alternatywe do "nienaturalnej" antykoncepcji.
            a naturalne metody sa *najtansze* i nie wymagaja
            refundacji... ;)
            ludzie powinni byc uczeni *wszystkiego* co jest na rynku,
            bez zadnej cenzury (koscielnej i antykoscielnej!), a
            potem sobie wybiora.

            • Gość: hot_dog Re: Refundowanie lekow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.03, 12:42
              Tak naprawdę z tymi lekami sprawa ma sie tak.Produkcja większości "popularnych"
              tj. juz dość znanych itp. jest naprawdę bardzo tania. cena jest nabijana
              sztucznie przez wielkie koncerny farmaceytyczne, pośredników i samych
              dystrybutorów-nasze ukochane apteki.Nie skłamię jesli napisze,ze jest to ok
              1:20 (jak nie lepiej).Jesli lek jest refundowany, to jrgo sprzedaz wzrasta, a
              pieniązki i tak trafiają do tych co na tym zarabiają.To jedna strona medalu.
              Drugą jest to co mozna nazwać "kulturą seksualną" a więc wszystko co związane
              jest ze współzyciem seksualnym, w tym antykoncepcją rzecz jasna. I tu mamy taki
              pojęciowy galimatias, dlatego,drodzy forumowicze że obracamy sie tak naprawdę w
              wielu światach.Gdyby "pigułka" była dostepna bez recepty, to oczywiście mozna
              by sie zastanawiac czy będzie własciwie używana itp, ale wtedy mogłaby ja kupić
              KAŻDA kobieta, a tak - wizyta u lekarza-kasa ( a lekarz nie przepisuje tego
              hurtowo) poza tym nie wiemy nawet co w tej materii dzieje sie w małych
              miasteczkach i na wsi...Łatwo sie wypowiada opinie"nic mnie nie ochodzi cudze
              życie seksualne" kiedy problem nie jest twoim problemem.
              ----------------------------------------------
              Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
              • Gość: Anna Re: Refundowanie lekow IP: *.uk.ihost.com 28.05.03, 13:37
                Poza tym, jak juz napisalam wczesniej, zapobieganie ciazy to tylko jedna z
                funkcji pigulki. Ma ona rowniez inne zastosowania, przede wszystkim LECZNICZE.
                Jest dobrodziejstwem dla kobiet majacych anemie, zaburzenia hormonalne itd.
                Panowie, co sie tu wymadrzaja o "prywatnych decyzjach" itd. demonstruja swoja
                ignorancje. Pigulki od dawna nie zawieraja tak duzych ilosci hormonow jak
                pierwsze srodki z lat 60. Dlaczego te przestarzale i ignoranckie poglady
                (pojawiajace sie tez i na tym forum, niestety) o szkodliwosci hormonalnej
                antykoncepcji utrzymuja sie w Polsce? Przyczyna jest zapewne brak oswiaty
                seksualnej, powszechnie zastepowanej przez edukacje "uliczna".
                A poza tym, duzo wiecej pieniedzy sie w Polsce marnotrawi, a nie budzi to az
                takich kontrowersji. Dlaczego akurat refundacja pigulek. Bo, o zgrozo, kobiety
                moga wtedy zyskac wieksza niezaleznosc i czerpac wieksza satysfakcje z seksu, a
                tego zwolennicy represjonowania kobiet spod znaku Giertycha nie moga zniesc.
                • Gość: sagan Re: Refundowanie lekow IP: *.desy.de 28.05.03, 14:59
                  a czy pigulka "lecznicza" nie jest przypadkiem
                  refundowana? pytam, bo nie wiem. ale wiem, ze na ogol
                  stosuje sie ja jednak anty a nie leczniczo...

                  a reszta? straszna demagogia... nie mam nic przeciwko
                  oswiacie seksulanej, pigulkom, itp itd, ale to co
                  napisalas o czerpaniu przez kobiety rozkoszy mnie
                  rozbawilo...

                  dlaczego ktos ma finansowac czyjes prywane rozkosze?...

                  problem jest gdzie indziej. te swiadome siebie kobiety,
                  ktore chca czerpac rozkosze, na ogol moga sobie pozwolic
                  na pigulke. te, ktore jej najbardziej potrzebuja - nie
                  chca albo nie wiedza o jej stosowaniu... i dodam, ze one
                  nie mysla (chyba) w kategoriach rozkoszy...
                  • Gość: Anna Re: Refundowanie lekow IP: *.uk.ihost.com 28.05.03, 15:30
                    Nie uzylam slowa "rozkosz" i nie przypisuj mi go.
                    Chodzilo mi o to, ze ta sfera zycia kobiety moze byc bardziej udana dzieki
                    stosowaniu najskuteczniej z dostepnych obecnie metod.
                    Place wysokie podatki a nie mam z nich zadnych korzysci - drogi fatalne,
                    korzystam tylko z prywatnej sluzby zdrowia, nie mam dzieci, zatem nie korzystam
                    z panstwowych szkol, o policji nie wspomne (2 radia ukradzione w tym miesiacu).
                    Co wiec mam z tych podatkow? Mysle, ze sluszne byloby, gdybym przynajmniej
                    mogla otrzymac tabletki za darmo lub przynajmniej za pol ceny
                    • Gość: Anna Re: Refundowanie lekow IP: *.uk.ihost.com 28.05.03, 15:37
                      I jeszcze jedno: z jakiego zrodla zaczerpnales info, ze "w wiekszosci
                      stosowane sa anty, a nie leczniczo"? Czy mozesz podac proporcje w procentach? A
                      moze jest to Twoje subiektywne odczucie? Bardzo chetnie sie zapoznam z ta
                      publikacja, z ktorej korzystales, zapewne chodzi o "Lancet" lub podobne zrodlo?
                      • Gość: sagan Re: Refundowanie lekow IP: *.desy.de 28.05.03, 16:21
                        wnioskuje z *nazwy*. jesli jest inaczej - prosze podaj
                        swoje zrodla. bardzo chetnie sie z nimi zapoznam.
                      • sagan2 Re: Refundowanie lekow 28.05.03, 16:39
                        jeszcze jedno. nikt nie odpowiedzial na moje pytanie, czy
                        jesli srodki anty sa stosowane "leczniczo", to sa
                        refundowane, czy nie.
                        i czy (jak zauwazyl Tad), sa to *jedyne* srodki, ktore
                        mozna wykorzystac w chorobach, o ktorych pisalas? moze sa
                        inne leki, refundowane?

                        zrozum mnie dobrze, bardzo bym chciala, aby srodki anty
                        byly refundowane. tak jak i wiele innych lekarstw. ale
                        nas (polske) na to *nie stac*. wybacz, ale jesli mam
                        porownac problem kobiety czerpiacej zbyt mala przyjenosc
                        ze swojego zycia seksualnego (i potrzebujaca 30 zl
                        miesiecznie na to), z emertem/emerytka, ktorzy *nie
                        przezyja* dlugo bez lekow za 200-... zl miesiecznie, to
                        problemy kobiet ze srodkami anty wydaja mi sie malenkie
                        jak ziarnko piasku.
                        a antykoncepcja dla ubogich *jest* refundowana.

                        oczywiscie mozna by probowac madrze gospodarzyc
                        pieniedzmi na leki, ale tego problemu nie rozwiaze sie
                        krzyczac o srodkach anty. trzeba uzdrowic spory kawal
                        panstwa i jeszcze miec mnostwo dobrych pomyslow...
                        tutaj trzeba zaczac (wg mnie)
                        • Gość: zula Re: Refundowanie lekow IP: diak:* / 10.2.12.* 28.05.03, 16:44
                          witaj francoise sagan, srodki niezaleznie czy leczniczo czy przyjemnościowo,
                          kosztują tyle samo.

                          pzdr
                          zu
                          • sagan2 Re: Refundowanie lekow 28.05.03, 16:49
                            aha, czyli "lezcznicze" nie sa refundowane. ale w
                            wiekszosci przypadkow istenieja zamienniki, prawda? czy
                            one sa refundowane?

                            zgadzam sie ze za duzo lekarstw trzeba zaplacic i nie sa
                            refundowane, ale *sa bardziej potrzebujacy*
                            tylko na to chcialam zwrocic uwage.
                            mnostwo ludzi wydaje znacznie wieksze kwoty na to, aby
                            *przezyc*

                            gdyby nas bylo stac na refundacje srodkow anty - jestem
                            jak najbardziej za. ale nas nie stac.

                            • Gość: zula Re: Refundowanie lekow IP: diak:* / 10.2.12.* 28.05.03, 16:56
                              podejrzewam, że po raz kolejny dochodzimy do tego wniosku - jesteśmy biednym
                              krajem, muimy sobie radzic sami/same...

                              nadal uważam, że koszt utrzymania dzieci w sierocińcach jest drozszy niż
                              promocja (czyli choćby ta rzetelna edukacja w szkole średniej, lub nawet
                              podstawówce) i refundacja antykoncepcji. nie mówiąc już o kosztach moralych.

                              być może promocja zdrowego stylu zycia też pozwoliłaby zaoszczędzić na
                              wszystkich palaczach, sercowcach, otyłych?

                              pzdrw.
                              zula
    • Gość: maly.k Feminizm antykoncepcyjny IP: 139.57.24.* 28.05.03, 15:50
      Chciałbym prosić o wyjaśnienie pewnej kwestii. Interesuje mnie, czy niska cena
      pigułek anty powinna być uznana za coś, do czego kobiety mają 'prawo'? Innymi
      słowy, czy znajduje się w polu zainteresowania feministek, w kategorii 'prawa
      kobiet'?

      Pozdrawiam,

      mk.
      • Gość: hot_dog Re: Feminizm antykoncepcyjny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.05.03, 16:02
        Myśle,ze prawdziwy feminizm nie walczy(??)tylko o bezpieczne prawo do seksu,
        jako jednej ze sfer życia,myślę Drogi Książe, ze państwo nasze powinno w taki
        (czy tez inny skuteczny sposób) uchronic przed niechcianą ciąża , te kobiety
        ( a zapewniam Cię, ze ich liczba by Cię poraziła), które nie zawsze współżyją
        wtedy kiedy maja na to ochotę, ale kiedy są do tego zmuszane, bez względu na
        konsekwencje.Oczywiście nie jest to jedyne słuszne wyjście i problem ten w
        naszym kraju to nadal cały ocean...
        • b.u.zz cytat roku :) 28.05.03, 16:47
          Gość portalu: hot_dog napisał(a):

          > państwo nasze powinno
          > uchronic przed niechcianą ciąża
        • Gość: zula Re: Feminizm antykoncepcyjny IP: diak:* / 10.2.12.* 28.05.03, 16:50
          nie rozumiem toku myślenia - jeżeli kobieta jest zmuszana...to problemem
          dodatkowym jest tu niechciana ciąża.
          proponuję po raz kolejny nie akceptować feminizmu ofiary, ponieważ w niechcianą
          ciązę zajść może kazdy. i to, czy kobieta jest bita, czy jest 15-latka, czy
          jest 50-latką, nie powinno obchodzic państwa. stałoby się to takim samym
          mechanizmem wladzy, jak swego czasu psychiatria. to jest upokarzające, gdy
          kobieta musi udawadniać, że jest zmuszana do współżycia. jesteśmy w końcu równi
          wobec prawa, i mamy prawo do prywatności.

          uważam, że antykoncepcja powinna być tania, dla wszystkich.
          odnosze czasem wrażenie, ze jest to element polityki prorodzinnej państwa,
          która chce iść w ilość, a nie w jakość. fe fe fe
          • Gość: hot_dog Re: Feminizm antykoncepcyjny IP: *.crowley.pl 28.05.03, 21:14
            Nie było w moim zamyśle tłumaczenie, że jedynym z powodów taniej antykoncepcji
            jest uchronienie przed ciążą kobiet zmuszanych do współżycia.Chciałam tylko
            mojemu przedmówcy wskazać, że nie jest to jedynie "ułatwianie kobietom
            czerpania uciech z seksu" Nie jest też moim zamysłem (skąd to wzięłaś??), że
            poprzez tanią antykoncepcję państwo będzie ingerować w czyjąkolwiek rozrodczość.
            ( jak??zmuszając do codziennego "weź pigułkę"??).Uważam jednak, że dostępność
            zarówno cenowa, jak i "proceduralna" kobiecej antykoncepcji, powinna stać sie
            normą w cywilizowanym społeczeństwie, jakim się chcemy mienić.Nazwałabym
            to "równouprawnieniem" antykoncepcyjnym. Hmmm trochę dziwnie brzmi, ale chyba
            tak!!!
            • Gość: zula weird IP: diak:* / 10.2.12.* 28.05.03, 21:41
              ojej, nie zlość się, ja też przecież jestem za tanią antykoncepcją.
              swoją drogą to ciekawe, że w sumie jest droga...może problem faktycznie tkwi
              jedynie w aptekarzach i dystrybutorach? np. leki na odrobaczenie (pzrepraszam
              za porownanie...kiedyś kupowałam śp. psu) kosztują grosze, nawet bez
              ubezpieczenia sa chyba tańsze niż 2 zł - są więc uznane za normalny składnik
              opieki zdrowotnej państwa.

              antykoncepcja jest więc w pewnym sensie lukusem, może nawet mentalnym luksusem?
              może kiedyś miec tasiemca było tak samo popularne jak "wpadać"?
              bo te normy w końcu się zredefiniują...kiedyś...

              wiem, że to, co piszę, jest trochę dziwaczne, ale staram się znaleźć jakąs
              logikę...

              Ps. a jak jest w innych krajach?
            • maly.ksiaze Re: Feminizm antykoncepcyjny 28.05.03, 21:48
              Nie przypominam sobie, abym wysuwał jakiekolwiek sugestie na temat
              jakiegokolwiek ułatwiania - zadałem po prostu pytanie. Osobiście jak
              najbardziej jestem zwolennikiem, abyś mogła czerpać uciechy z tego, co Cię
              kręci. Seks, książka, wycieczki krajoznawcze - tylko o co chodzi z tą
              refundacją?
              Absolutnie nie kupuję argumentacji o 'kobietach zmuszanych do współżycia wbrew
              swej woli' - z dwóch przyczyn. Pierwszą wyłożyła Zula - nikomu nic do tego, z
              jakich przyczyn potrzebujesz pigułek (albo czegokolwiek innego).
              Po drugie zaś... piszesz o 'zmuszaniu do współżycia' - czyli, jak rozumiem, o
              gwałtach. Załatwianie problemu kryminalnego przez rozdawnictwo środków
              antykoncepcyjnych?!

              Gość portalu: hot_dog napisał(a):

              > Uważam jednak, że dostępność
              > zarówno cenowa, jak i "proceduralna" kobiecej antykoncepcji, powinna stać
              sie
              > normą w cywilizowanym społeczeństwie, jakim się chcemy mienić.
              Jaki ma to związek z refundacją wybranych specyfików farmaceutycznych?

              Pozdrawiam,

              mk.

              PS. Zatem: tania antykoncepcja jest prawem kobiety, czy nie?
              • Gość: hot_dog Re: Feminizm antykoncepcyjny IP: *.crowley.pl 28.05.03, 22:13
                Hmmm, nie wiem na jakim świecie Ty żyjesz. Może i masz rację nazywanie
                tego "gwałtem", ale nie chodzi mi o stosowanie przemocy fizycznej wobec obcej
                osoby.w naszym (i nie tylko naszym) kraju istnieje społeczne akceptowanie
                wymuszanie (również psychiczne) współzycia między małżonkami.Wiele kobiet na to
                się godzi "bo tak zawsze było, bo mnie zostawi itp."To jest ogromny problem
                społeczny tysięcy polskich rodzin. Jak się "coś wie "na ten temat to włos sie
                jeży...A zmaiana naszej obyczajowości (nie tylko w dziedzinioe seksu),to inny
                problem.ja chciałam jedynie zwrócić uwagę na problem tych kobiet, które nie
                stać nie tylko na antykoncepcję, ale i na wizyte u lekarza.
                Nie powinno się też antykoncepcji mieszać z polityką państwa.
                • Gość: zula to "coś" w małżeństwie... IP: diak:* / 10.2.12.* 28.05.03, 22:21
                  ...polegjące na zmuszaniu do współżycia również nazywa sie gwaltem (nawet w
                  przepisach kk). w 80 % gwaltu dokonują osoby znajome. więc na dobrą sprawę
                  każdy powinien się zabezpieczać (to oczywiście zart).

                  poza tym państwo to my (Ludwika XiV zwana Zula;-)...więc tak czy inaczej jest
                  również problem ministerstwa zdrowia, lub też m. edukacji itd itp.
                  • Gość: hot_dog Re: to 'coś' w małżeństwie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.03, 09:11
                    Oczywiście z punktu widzenia prawa- tak ( na szczęście), ale świadomość tego
                    faktu w społeczeństwie jest nikła - czytaj społecznie jest "to coś"
                    akceptowane, przez wiele polskich rodzin. Jest więc sprawą ważną
                    edukacja,również w tym względzie...Eeeh pomarzyć by można o NOWOCZESNEJ
                    EDUKACJI SEKSUALNEJ.Na razie mamy namiastkę, a i to w tragicznym wydaniu, że
                    szkoda gadać...
                • Gość: Anna Re: Feminizm antykoncepcyjny IP: *.uk.ihost.com 29.05.03, 09:45
                  Argument typu "bo nas nie stac" i "zyjemy w zbyt biednym kraju" jest
                  nieprzekonujacy. Jak ktos tu slusznie zauwazyl, znacznie wiecej pieniedzy
                  wycieka z budzetu sluzby zdrowia przez niegospodarnosc oraz brak profilaktyki,
                  np. w dziedzinie nowotworow. Leczenie osob chorych na raka pluc, ktore na niego
                  pracowaly, przez 30 lat wypalajac po 2 paczki papierosow dziennie, jest bardzo
                  kosztowne, a jednak domagamy sie, by bylo bezplatne. Kontrowersje budzi jedynie
                  refundowanie antykoncepcji. Mysle, ze jesli dopusci sie do sprzedazy pigulke
                  dla mezczyzn (ktora obecnie jest w fazie testow), to panowie w parlamencie
                  blyskawicznie uchwala refundacje - wystarczy przypomnied sobie, jak pare lat
                  temu chcieli dofinansowywac Viagre.
                  Druga sprawa: protekcjonalnie brzmiace stwierdzenia, ze te kobiety, ktorych nie
                  stac na pigulke, i tak jej nie stosuja, bo sa nieuswiadomione i boja sie
                  hormonow. Czesc z nich moze chcialaby sprobowac tej metody, ale powstrzymuje je
                  cena, a czesc zrazila postawa wielu polskich ginekologow, kierujacych sie
                  wlasnym swiatopogladem a nie dobrem pacjentki.
                  I trzeci argument - placimy wysokie podatki, ale polskie panstwo jest w
                  zasadzie atrapa panstwa, bo nie zaspokaja podstawowych potrzeb spoleczenstwa:
                  dobrej, bezplatnej edukacji, dobrej, bezplatnej sluzby zdrowia, dobrych drog
                  itp. itd. Dobrze by zatem bylo, gdybym mogla sie przekonac, ze moje podatki
                  wydawane sa na cos, co mnie bezposrednio dotyka.
    • Gość: Xena Re: refundacja tabletek antykoncepcyjnych IP: *.acn.waw.pl 30.05.03, 10:13
      Jak wspomniała sagan bodajże - tabletki anty są refundowane (choc faktycznie
      nie dla wszystkich). Wystarczy wybrać się do opieki społecznej i przedstawić
      zaświadczenie o swojej sytuacji materialnej. Więc argument, że wielu kobiet nie
      stać na antykoncepcję i stąd tyle kłoptliwych (społecznie) ciąż jest trochę
      chybiony. Nie w refundacji problem, tylko w lenistwie czy nieodpowiedzialności
      potencjalnie zainteresowanych i/lub nieznajomości faktów (więc przede wszystkim
      potrzebna jest sensowna i rzetelna akcja informacyjna, nieporownywalnie mniej
      kosztowna niz refundacja). Postawa - płace wysokie podatki, więc też chcę miec
      dostęp do tanich pigułek, jest dziwaczna. Czy korzystacie z darmowych
      kuroniówek i chodzicie do przytułków na talerz grochówki (chociaz stać was na
      obiad w restauracji) tylko dlatego, że macie poczucie, że "coś wam się należy"
      za regularnie płacone podatki? Bo tym mniej więcej jest dopominanie sie o
      refundację w sytuacji, gdy bezboleśnie stać kogos na miesięczny wydatek rzędu
      25-30 zł.
      Dodam jeszcze, że nigdy nie wiadomo, jakie katastrofy zdrowotne przydarzą się w
      zyciu - katastrofy niekoniecznie zawinione niehigienicznycm trybem zycia (nie
      każdy przypadek raka to efekt palenia paierosów, przypominam). Ja wole płacić
      pełna stawkę za pigułki i jednocześnie mieć jakąs tam gwarancję, że jeśli
      zachoruję na nowotwór, to bardzo kosztowne leczenie zostanie sfinansowane z
      budżetu państwa (przynajmniej częściowo), niż pluć sobie wówczas brodę: "miałaś
      babo za darmo pigułki, to teraz cura te ipsum". Bo powszechna refundacja
      pigułek = obcięcie dotacji na inne potrzeby (to chyba oczywisty rachunek
      ekonomiczny).

    • grrrrw Refundowac wszystko wszystkim 25.07.03, 18:31
      Czy nie rozsądniej refundować co miesiąc każdej kobiecie 30 zł za to, że jest
      mądra i nie zaszła w ciązę ?
      Oczywiście czy biedan czy bogata - nie ma to znaczenia.
      A te głupie kobiety, co pozachodziły w ciążę, same sobie winne - nie dostaną
      refundacji na smoczki i pieluchy. Mam rację ?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka