Dodaj do ulubionych

"Moj brzuch-moja sprawa"

17.07.07, 14:33
I konsekwencje propagowania tej tezy:
wiadomosci.onet.pl/1573361,11,item.html
Obserwuj wątek
    • ggigus Re: "Moj brzuch-moja sprawa" - chyba nie rozumiesz 17.07.07, 14:40
      hasla


      Wpływ emisji przez ludzką gospodarkę tzw. "gazów cieplarnianych" na klimat
      ziemski jest nieudowodnioną hipotezą, lansowaną przez sojusz lewackich,
      antykapitalistycznych środowisk - misiu1 na forum wege
      • pavvka Re: "Moj brzuch-moja sprawa" - chyba nie rozumies 17.07.07, 14:54
        Faktycznie, hasło bardziej pasuje np. do tej pani:
        www.sciencebase.com/images/obesity-overweight.jpg
      • bri Re: "Moj brzuch-moja sprawa" - chyba nie rozumies 17.07.07, 14:57
        A w kwestii gazów cieplarnianych to ja bym się z Misiem zgadzała.
        • bene_gesserit Re: "Moj brzuch-moja sprawa" - chyba nie rozumies 18.07.07, 06:58
          Ale jak to?
          Efekt cieplarniany i zmiany klimatu zeslali Marsjanie a nie kapitalisci?
          • bri Re: "Moj brzuch-moja sprawa" - chyba nie rozumies 18.07.07, 09:56
            Zmiany klimatu na Ziemi miały miejsce także zanim pojawił się na niej człowiek
            i jego cywilizacja. Moim zdaniem to jest teza nie do udowodnienia, że zmiany
            klimatu zachodzą jedynie dzięki działalności człowieka.

            Eko-atest pozwala się wyróżnić wśród innych produktów i tym samym trafić do eko-
            targetu. Kapitaliści więc zesłali nie efekt cieplarniany i zmiany klimatu a
            specyficzne podejście do rzeczy, które sprzedają: samochodów, dezodorantów,
            lodówek itp.

            Co oczywiście nie znaczy, że należy produkować spaliny bez ograniczeń.
          • misiu-1 OT. "Moj brzuch-moja sprawa" - chyba nie rozumies 18.07.07, 18:44
            bene_gesserit napisała:

            > Ale jak to?
            > Efekt cieplarniany i zmiany klimatu zeslali Marsjanie a nie kapitalisci?

            Kapitaliści zesłali Ci komputer i internet. Komuniści - "ekologów". :-)
            www.racjonalista.pl/kk.php/s,4379
            • bri Re: OT. "Moj brzuch-moja sprawa" - chyba nie rozu 20.07.07, 12:51
              Tym sposobem komunistyczni ekolodzy są na usługach kapitalistycznych
              producentów ekologicznych produktów.
              • misiu-1 Re: OT. "Moj brzuch-moja sprawa" - chyba nie rozu 20.07.07, 21:15
                Bo, jak zauważył już Lenin, ci podli kapitaliści nie pogardzą nawet zarobkiem
                na sznurze, który komuniści przyszykują na ich gardła. ;-)
            • jaskoleczka87 Re: OT. "Moj brzuch-moja sprawa" - chyba nie rozu 23.07.07, 19:32
              Twój brzuch - twoja sprawa, tylko kiedy facet chce się zająć dzieckiem i być z
              kobietą a ona w myśl tej zasady usówa dziecko, bo to jej sprawa to juz trochę
              nie halo, prawda?Wex pigułkę a potem mów o swoim brzuchu, bo gdybyś myślała to
              byś go nie miała a skoro chcesz aborcji to znaczy że wpadłaś-pigułki są tańsze
              niż skrobanka.
    • turbomini Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 14:52
      Noo, chyba rzeczywiście nie jarzysz, a raczej udajesz, że nie jarzysz. W tak
      dosłownym sensie "ochrona dziedzictwa narodowego" będzie się równała
      nacjonalizmowi. Ta sama logika rozumowania.
      • magnusg Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 14:57
        Alez czego nie jarze?Co za roznica czy dziecko zostanie pocwiartkowane przy
        aborcji czy umrze z duzej dawki narkotykow badz alkoholu w lonie "matki"??
        Efekt taki sam.
        Ale w koncu to sprawa matki, bo to jej brzuch.Nieprawdaz?
        • bri Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 14:59
          Samo hasło mi się akurat nie podoba bo moim zdaniem dopuszczalna jest aborcja
          tylko na wczesnym etapie ciąży, wtedy kiedy płód jeszcze (najprawdopodobniej)
          nie odczuwa.

          Jeśli dla Ciebie liczy się tylko końcowy efekt, to nic nie ma sensu, bo w końcu
          przecież wszyscy umieramy.
          • magnusg Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 15:07
            Alez ma sens, bo mamy szanse cos swiadomie przezyc.Przy aborcji dziecko tej
            szansy jest pozbawiane.
            • bri Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 15:19
              Przy wczesnej aborcji nie ma dziecka IMHO. Jest płód, który właśnie jest tej
              świadomości pozbawiony.
              • bri Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 15:19
                Albo raczej - jeszcze tej świadomości nie nabył.
              • magnusg Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 15:27
                A wktorym dokladnie momencie plod przestaje byc plodem wedlug ciebie i staje
                sie dzieckiem?

                Narodzone male dzieci tez nie maja swiadomosci jako takiej i wiele zabiegow
                (n.p. obrzezania) przeprowadza sie u noworodkow z przekonania, ze one i tak nie
                beda pamietaly zadanego im bolu.
                • ggigus mozliwosc odczuwania bolu pojawia sie wraz z 17.07.07, 15:30
                  wykszalceniem rdzenia kregowego
                  • magnusg Re: mozliwosc odczuwania bolu pojawia sie wraz z 17.07.07, 15:32
                    Widzisz giggus.Ty w narkozie tez bolu bys nie odczuwala.Czy to oznacza, ze
                    mozna cie w takim stanie pocwiartkowac jak dziecko przy aborcji?
                    • ggigus albo dyskutujemy o aborcji, albo o narkozie 17.07.07, 17:06
                      dykusje o wszystkim naraz NIE maja sensu
                      • magnusg Re: albo dyskutujemy o aborcji, albo o narkozie 17.07.07, 21:44
                        Twoja argumentacja popierajaca prawo do aborcji opioera sie na tym, ze aborcja
                        mozna przeprowadzic bezbolesnie dla plodu.A wiec podalem ci przyklad przy
                        ktorym rowniez dla ciebie zabieg zabojstwa mozna by przeprowadzic bezbolesnie.
                        Jakos ci sie chyba ta wizja nie spodobala-i nawet cie rozumiem.Szkoda, ze ty
                        nie chcesz wykazac zrozumienia dla nienarodzonych dzieci.
                        • ggigus narkoza nie jest stanem norm. dla doroslego 18.07.07, 12:04
                          czlowieka, wiec nie mozna jej porownac do aborcji plodu, nieczujacego nic
                          • magnusg Re: narkoza nie jest stanem norm. dla doroslego 18.07.07, 19:30
                            Aborcja tez nie jest czyms normalnym dla plodu.
                            • ggigus przypominam, ze chodzi o odczuwanie bolu 18.07.07, 19:47
                              plod go nie odczuwa, bez narkozy i pod narkoza, bo nie ma czym
                              • magnusg Re: przypominam, ze chodzi o odczuwanie bolu 19.07.07, 17:33
                                A ja przypominam, ze ty opierasz swoje poparcie dla prawa do aborcji na
                                stwierdzeniu, ze aborcja jest do zaakceptowania, bo jest bezbolesna.Zabojstwo
                                pod narkoza, przedawkowanie srodkow usypiajacych, zaczadzenie dwutlenkiem wegla-
                                jest mnostwo bezbolesnych sposobow pozbawienia kogos zycia.Dla mnie jednak nie
                                oznacza to, ze takie formy zabojstwa powinny byc dopuszczalne.
                                • bri Re: przypominam, ze chodzi o odczuwanie bolu 20.07.07, 12:52
                                  Mi nie chodzi o odczuwanie bólu. Kilkutygodniowy zarodek nie jest jeszcze IMHO
                                  człowiekiem.
                                  • magnusg Re: przypominam, ze chodzi o odczuwanie bolu 20.07.07, 14:36
                                    No wlasnie, ze jest od samego poczecia.Ten zarodek ma wszelkie geny w sobie,
                                    zeby powstal z niego noworodek.Nie zaklucajac jego rozwoju i nie ingerujac w
                                    zaden sposob w jego ewolucje mozna sie po kilku miesiacach na wlasne oczy
                                    przekonac, ze czlowiekiem jest.Nie wiem wiec na jakiej podstawie twierdzisz, ze
                                    czlowiekiem nie jest?
                                    • ggigus Slownik: 20.07.07, 14:56
                                      cłowiek: stota żywa wyróżniająca się najwyższym stopniem rozwoju psychiki i
                                      życia społecznego»
                                      zarodek: początkowe stadium czegoś
                                      płód: «zarodek ludzki lub zwierzęcy rozwijający się w organizmie matki od
                                      momentu zakończenia procesu embrionalnego»
                                      • magnusg Re: Slownik: 20.07.07, 15:41
                                        "zarodek: początkowe stadium czegoś"
                                        W przypadku ciazy czlowieka niby czego?
                                        • ggigus poczatkowe stadium czlowieka, a niby czego? 20.07.07, 15:46
                                          odkurzacza?
                                    • ggigus ps czlowiek zyje samodzielnie poza organizmem 20.07.07, 14:56
                                      matki, kilkutygodniowy zarodek nie
                                      • magnusg Re: ps czlowiek zyje samodzielnie poza organizmem 20.07.07, 15:44
                                        No i co z tego czy przezyje czy nie?Noworodek pozostawiony sam tez nie
                                        przezyje.Ty po operacji pozostawiona sama tez nie przezyjesz.
                                        Co to za podejscie jak ze starozytnej Sparty.Jak nie przezyje samo, to nalezy
                                        sie pozbyc?
                                        • ggigus nie o operacje tu chodzi i nie o noworodki 20.07.07, 15:47
                                          pozbawione opieki ,a o zdolnosc do samodzielnego funkcjonowania jak oddychanie,
                                          bicie serca itepe
                                          juz rozumiesz?
                                          • magnusg Re: nie o operacje tu chodzi i nie o noworodki 21.07.07, 11:17
                                            nie-nie rozumiem.Kwalifikacje czy ktos ma zyc czy nie wedlug tego czy juz sie
                                            nauczyl samodzielnie oddychac czy jeszcze nie to jakis horror.
                                            • ggigus to nie jest horror, dlaczego to ma byc horror? 21.07.07, 12:06

                                    • bri Re: przypominam, ze chodzi o odczuwanie bolu 20.07.07, 15:37
                                      Na podstawie swojego wewnętrznego przekonania.
                                  • ggigus to swoja droga, ze nie jest, jest kandydatem na cz 20.07.07, 14:52
                                    lowieka i juz widze oburzone posty
                                    ale magnusg twierdzi, ze zarodek czuje bol przy aborcji
                                    nie moze go czuc
                                    • magnusg Re: to swoja droga, ze nie jest, jest kandydatem 21.07.07, 11:19
                                      Wcale tak nie twierdze.mi to jest zupelnie obojetne czy czuje, czy nie.Tylko
                                      dlatego, ze byc moze nie czuje nie jest to usprawiedliwieniem do dobrowolnego
                                      zabijania go.
                                      • ggigus to zachowaj swoje poglady dla siebie i daj decydo 21.07.07, 12:06
                                        wac innym wg ich sumienia
                                        proste
                                        • magnusg Re: to zachowaj swoje poglady dla siebie i daj de 21.07.07, 12:18
                                          Nie, to takie proste nie jest.Zbrodni morderstwa nie mozna tolerowac-nigdy.
                                          Gdyby takie sprawy mialy bys rostrzygane tylko wedlug sumienia, to mozemy
                                          calkowicie zlikwidowac Kodeks Karny i temat morderstw, gwaltow, rozbojow itd.
                                          pozostawic w gestii sumienia potencjalnych sprawcow.To jest anarchia.
                                          • ggigus dla mnie aborcja nie jest morderstem i nie zmieni 21.07.07, 12:33
                                            tego nastawienia nic, nawet woje powtarzanie o gwaltach, kradziezach i mordach
                                            i nie widze powodu, abym miala zyc wg twoich zasad
                                            jesli mazs dowody na to, ze twoje zasady, poglady itepe sa lepsze i POWINNAM sie
                                            nimi kierowac, napisz mi o tym
                • bri Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 15:32
                  Nie wiem dokładnie, w którym momencie, ale może mnie oświecisz?

                  Akurat w tym zlinkowanym przykładzie - urodziło się dziecko z uzależnieniem
                  heroinowym, prawdopodobnie z poważnymi wadami wrodzonymi i w dodatku będzie
                  pozbawione matki. Nie wiem czy nie lepiej byłoby mu tego oszczędzić. W każdym
                  razie ja nie czuję na siłach decydować za innych w tych kwestiach.
                  • magnusg Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 15:36
                    Oczywiscie, ze lepiej bylo by mu oszczedzic, ale nie przez zabicie go.Tylko
                    przez scisla kontrole takich matek,a nawet przez przymusowy odwyk.Tyle, ze
                    wtenczas haslo "moj brzuch-moja sprawa" staje sie juz nieaktualne.
                    • bri Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 15:41
                      Jeśli już chcesz kontrolować matki to kontroluj też wszystkie osoby, które
                      dopuszczają się względem kobiet w ciąży aktów przemocy, palą przy nich
                      papierosy, nie pomagają im w pracach domowych i opiece nad dziećmi/starszymi
                      członkami rodziny, co może skutkować zagrożeniem ciąży i życia płodu; wypłacaj
                      specjalne zasiłki wszystkim kobietom, które w czasie ciąży muszą porzucić pracę
                      w szkodliwych warunkach, lub też tracą możliwość zarobkowania z powodu
                      konieczności leżenia w czasie ciąży itd. itd.

                      Jak rozumiem skoro tak Ci zależy na każdym uratowanym życiu to po porodzie
                      także jesteś skłonny pomagać matkom, które mają trudności z
                      wychowywaniem/utrzymaniem/opieką nad dziećmi?
                      • bene_gesserit Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 18.07.07, 07:03
                        Czytalam, ze w zasadzie we wszystkich dzielnicach mojego i twojego miasta
                        stezenie spalin jest powyzej granicy szkodliwosci, wiec do twoich postulatow
                        dodalabym jeszcze wszystkie zaplodnione kobiety wywozic do stref ekologicznie
                        czystych. Karmic tam oczywiscie produktami z eko-atestem.
                        Proponuje, aby kolega, ktory ten glupawy watek zalozyl, zafundowal to
                        nienarodzonym.
        • turbomini Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 15:19
          Nie, to nie tylko sprawa matki. Patologią jest to, że obecnie to sprawa
          wszystkich tylko nie matki i o tym jest to hasło.
          • magnusg Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 15:29
            No to co w koncu??Otoczenie,panstwo ma sie prawo mieszac do tego brzucha czy
            nie?
            Bo jesli nie, to nie rozumiem zarzutow wobec tej kobiety, ktora sobie w czasie
            ciazy cpala(jej brzuch-jej sprawa).A jesli tak, to haslo jest nieaktualne.
            • pamana Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 15:38
              Haslo mi nie pasuje bo tutaj wystapila calkowite olanie tego brzucha , haslo
              pasuje do jakies akcji,reakacji matki w strone urodzenia zdrowego dziecka lub
              tez aborcji.

              w tym przypadku zycie toczylo sie jak dawniej cpanie,picie itd byc moze myslala
              :sprawa rozwiaze sie sama i bedzie jak dawniej ,znowu bede wolna.

              to wynik zerowej edukacji i nic nie dalyby darmowe gumki i pigulki bo to chodzi
              o mentalnosc a nie dostep, w koncu gumki nie sa najdrozsze ale tez i pigulki
              mozna przyjmowac za 3 zl tylko trzeba cos w tym kierunki samemu zrobic,wykazac
              sie rozumem ,mysleniem i staraniem.
              do tego dochodza wszelkie pokusy becikowe zasilki ,niskie bo nieksie ale zawsze
              na papieroski czy piwko bedzie.

              nikt normalny nie robi dzieci dla 1 tys. i zasilku.

              zero edukacji,swiadomosci i pozniej wychodza takie kwiatki.

              jestem za tym aby kobieta decydowala o swoim zyciu i brzuchu ale jelsi sie na to
              decyduje to niech nie zrzuca ciężaru wychowania ,opieki nad dzieckiem na panstwo.
              jesli usuwa to tez moze miec jakies konsekwencje i musi je poniesc sama.

              myslicie ze gdyby zaproponowali jej aborcje to by sie zgodzila? nie sadze
              ,uznala by to jak atak na siebie i swoje dziecko ,przeciez to morderstwo ,itd.
              p.
            • turbomini Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 15:53
              Chcesz, żeby ci zdefiniować czarne albo białe tak? Otóż się nie da: i aborcja
              to zło (w moim pojęciu) i ćpanie w ciąży to zło. Pytanie co jest mniejszym złem
              w tym wypadku: aborcja czy systematyczne zatruwanie płodu przez ileśtam
              miesięcy?
              • magnusg Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 15:57
                Dla mnie nie ma roznicy.I jedno i drugie jest karygodne.
                • bri Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 16:03
                  Co z dziećmi po porodzie? Interesują Cię tylko te w brzuchu?
                  • magnusg Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 16:15
                    No co z nimi?Panstwo otoczy to dziecko opieka jak kazde inne, ktore jej
                    potrzebuje.Sad odbierze matce najprawdopodobniej prawa rodzicielskie i ja w
                    stosunku co do dziecka ubezwlasnowolni.
                    I taka sama opieka panstwa nalezy sie kazdemu dziecku od momentu poczecia.
                    Oczywiscie, ze zadna opieka panstwa nie zastapi milosci rodzicielskiej-o tym
                    nie musimy dyskutowac.Ale panstwo da temu dziecku szanse zycia i taka sama
                    szanse musi dostac kazde dziecko, bez wzgledu na to czy ma 2 miesiace po
                    poczeciu czy 2 miesiace po porodzie.
                    • bri Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 16:22
                      Och, byłoby cudownie gdyby to była prawda.

                      Niestety w naszym kraju masę dzieci codziennie bywa głodne, nikt się nimi nie
                      zajmuje całymi dniami, bywają katowane do śmierci, molestowane seksualnie nawet
                      w państwowych zakładach opieki, nie ma dla nich pieniędzy na leki, wózki,
                      rehabilitację, operacje itp. Czy jesteś w stanie wziąć na wychowanie
                      przynajmniej jedno takie niechciane dziecko i zapewnić mu prawdziwy dom?
                      • ggigus albo chociaz jedno uratowane od smierci dziecko 17.07.07, 17:08
                        stale wspierac finansowo, dobra rada i przykladem
                        no, magnusie?
                        • magnusg Re: albo chociaz jedno uratowane od smierci dziec 17.07.07, 21:45
                          Od tego w panstwie placi sie podatki, zeby panstwo mialo za co taka pomoc
                          organizowac.No chyba, ze wy w ramach litosci z rencistkami, tez jakas wam obca
                          osobe starsza macie na swoim utrzymaniu??
                          • bene_gesserit Re: albo chociaz jedno uratowane od smierci dziec 18.07.07, 07:15
                            Kazdy, kto zetknal sie z wychowankiem 'placowki' wie, jak zycie w domu dziecka
                            wyglada. O nauce palenia i picia, o molestowaniu i bullingu przez innych
                            wychowankow, o kompletnym nieprzygotowaniu do zycia, nie mowiac juz o totalnym
                            braku milosci i poczucia bezpieczenstwa. I kopniaku na droge z drobnym
                            kieszonkowym, kiedy sie skonczylo nauke.

                            Panstwo oczywiscie doskonale wie, jak to wyglada. Powstalo sporo prac na ten
                            temat, sa raporty, sa psychologowie i specjalisci, ktory system opieki nad
                            sierotami krytykuja od dawna. Tak samo, jak prawo adopcyjne i inne rozwiazania
                            prawne, zwiazane z tematem. I co? I nic. Tematem nie sa zainteresowani
                            lobbysci, bo nie przyniesie wymiernych korzysci, i rzad - bo nie przysporzy mu
                            wyborcow.

                            Wiec plac dalej podatki, jesli to uspokaja twoje sumienie, ale wiedz, ze ta
                            forsa tylko uspokaja twoje sumienie, a nie pomaga pozbawionym milosci
                            siedmioletnim nikotynistom.
                            • magnusg Re: albo chociaz jedno uratowane od smierci dziec 18.07.07, 19:32
                              Mozesz byc wolal usmiercac tez te dzieci w domach dziecka, skoro ich zycie jest
                              tak wedlug ciebie ciezkie i bezsensowne?
                              Byli juz tacy, ktorzy to praktykowali-przypomnij sobie historie Korczaka.
                              • ggigus nie hcodzi o usmiercanie dzieci w domach dziecka 18.07.07, 19:49
                                , a pomoc im
                                ty jestes w stanie tylko zabronic aborcji, zywe dzieci poza brzuchem matki nie
                                ciesza sie juz twoim zainteresowaniem
                                dlaczego?
                              • bene_gesserit Re: albo chociaz jedno uratowane od smierci dziec 18.07.07, 22:05
                                Alez skad, nie wole, aby zabijano dzieci w domach dziecka. Nie o tym pisalam.

                                Pisalam o tym, ze lubisz sie czepiac innych i opowiadac o tym, jak ci zalezy na
                                zyciu tych biednych niewinnych istot. Dla ktorych placisz podatki i nic wiecej.
                                Wiec ci spokojnie przypomnialam, ze twoich pare groszy to dla tych dzieci duzo
                                za malo. I gdyby ci istotnie zalezalo na ich dobru, to robilbys o wiele wiecej.
                                Tak naprawde wiec ten watek mial ci posluzyc do tego, by sie poczuc lepiej, do
                                niczego wiecej, kawiarniany moralisto.
                          • pamana Re: albo chociaz jedno uratowane od smierci dziec 18.07.07, 10:06
                            Albo jestes b. mloda(y) albo naiwna/y -delikatnie to okreslajac.
                            p.
                          • ggigus aa dom dziecka, czyli interesuja cie tylko plody 18.07.07, 12:18
                            jako dzieci nienarodzone
                            dziecko narodzone traci zainteresowanie magnusa
                            dlaczego wlasciwie dom dziecka? dlaczego nie chcesz przejac opieki nad jednym
                            dzieckiem, uratowanym od aborcji?
                            nie stoj, nie czekaj, pomoz
                            • magnusg Re: aa dom dziecka, czyli interesuja cie tylko pl 18.07.07, 19:36
                              Jakim prawem ty chcesz giggus decydowac, czy jakies dziecko ma prawo zyc czy
                              nie?Skad sobie bierzesz takie prawo?
                              • bri Re: aa dom dziecka, czyli interesuja cie tylko pl 18.07.07, 19:45
                                Ja nie chcę decydować o życiu żadnych dzieci a jedynie o życiu
                                kilkutygodniowego płodu znajdującego się w mojej macicy. Nie podejmuję się
                                podejmować takich decyzji za innych.

                                Natomiast to Ty właśnie chcesz decydować za jakieś obce kobiety, każąc im
                                chodzić w ciąży i rodzić niezależnie od ich zapatrywań na to.
                                • magnusg Re: aa dom dziecka, czyli interesuja cie tylko pl 19.07.07, 17:36
                                  A dlaczego tylko kilkutygodniowego, a nie n.p. 8 miesiecznego?
                                  Bo duzy plod to jakos zabijac nie wypada, a takie male to mozna sobie zabic?
                                  • ggigus chodzi o zdolnosc do odczuwania bolu, pojmiesz 19.07.07, 18:31
                                    to kiedys?
                                    • magnusg Re: chodzi o zdolnosc do odczuwania bolu, pojmies 19.07.07, 21:26
                                      Pokaz mi kogos, kto przypomina sobie odczuwanie bolu w wieku 8 miesiecy.
                                      • ggigus o to tez nie chodzi w tej dyskusji 20.07.07, 12:47
                                        zresta mozesz 8 miesiecznemu zdiekcu przylozyci zobaczysz, ze czuje bol

                                        w wieku ok,. 6 lat mozg kasuje, albo przelewa do nieswiadomosci wszystkie
                                        wspomnienia z lat 0-6, wiec twoj pomysl jest skazany na niemoznosc realizacji
                              • ggigus bri pisze to, co ja mysle 18.07.07, 19:48

                    • bene_gesserit Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 18.07.07, 07:09
                      Bzdury.

                      Poczytaj sobie, co sie dzieje z poronionymi naturalnie dziecmi.
                      Jak te plody umieraja w olbrzymim cierpieniu w szpitalnych pojemnikach, albo
                      jak sa zywcem wrzucane do smieci. Jak trudno uzyskac od szpitala zwloki, bo dla
                      szpitala to nie sa zwloki, ale medyczny odpad. I ze malo ktory ksiadz zgodzi
                      sie te zwloki pochowac. Jesli juz, to anonimowo, pod plotem, z litosci.

                      Jesli istniejacy rzad uwaza, ze czlowiek staje sie czlowiekiem w chwili
                      poczecia, to skad te historie? To nie sa odosobnione przypadki, ale rutyna - i
                      w szpitalach, i w Kosciele.
                      • six_a Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 18.07.07, 12:20
                        www.neww.org.pl/pl.php/news/news/1.html?&nw=3668&re=3
                • turbomini Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 18.07.07, 09:21
                  magnusg napisał:

                  > Dla mnie nie ma roznicy.I jedno i drugie jest karygodne.

                  Na szczęście prawo w założeniu jest wypadkową wszystkich "ja sądzę".

                  Dla ciebie może nie ma różnicy, ponieważ w zasadzie nie dotyczy cię problem
                  aborcji. Czy nie jest paradoksem, że 90% rządu również nie dotyczy, a jednak
                  ośmielają się robić za wyrocznię?
                  • magnusg Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 18.07.07, 19:39
                    "Dla ciebie może nie ma różnicy, ponieważ w zasadzie nie dotyczy cię problem
                    aborcji. Czy nie jest paradoksem, że 90% rządu również nie dotyczy, a jednak
                    ośmielają się robić za wyrocznię?
                    "
                    Wyjatkowo slaby argument.Co znaczy, ze mezczyzn nie dotyczy?Te dzieci sa
                    rowniez dziecmi mezczyzn.A po drugie 99% rzadow na calym swiecie nie dotyczy
                    problem narkomani, prostytucji czy zabojstw.Czy to oznacza, ze maja zrezygnowac
                    z regulacji prawnych tych zagadnien?
                    • turbomini Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 18.07.07, 19:54
                      Wyobraź sobie, że te dzieci są również dziećmi kobiet, czego ty uparcie starasz
                      się nie dostrzegać. Kampania toczy się o to, aby to przede wszystkim one miały
                      prawo wypowiadać się za siebie. Halo, nie mówimy o zbrodniarzach, mówimy o ponad
                      połowie populacji, która nie ma prawa głosu w swojej sprawie. Ja nie wiem jak
                      można wyjaśnić to prościej...ja już prościej nie potrafię.
                      Sprawa, którą raczyłeś wyciągnąć na to forum ma się odwrotnie do wniosków, które
                      raczyłeś z niej wyciągnąć. Aborcja jest właśnie po to, żeby takie rzeczy się nie
                      zdarzały. Tymczasem ta pani szprycuje się jakimś gównem w majestacie prawa. Może
                      tak właśnie przeprowadza swoją aborcję. Bo chyba nie wierzysz w to, że skoro
                      aborcja na życzenie jest zakazana, to automatycznie wszystkie mamusie kochają
                      swoje nienarodzone dzieci i z utęsknieniem czekają na ich narodziny. Mamy
                      właśnie przykład jak troskliwe są niektóre mamusie. Pani sobie zrobiła aborcję
                      na własne życzenie po swojemu. Temu embrionkowi fajnie było się tak truć przez
                      parę miesięcy, nie, o na pewno to musiało być super. Gdyby przeprowadzić aborcję
                      legalnie to by dopiero było okropne, a tak to przynajmniej jechało się na haju
                      przez parę miesięcy.
                      • magnusg Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 20.07.07, 14:32
                        Odpowiedzialnosc kobieta powinna wykazac poprzez to, ze zajmie sie(oczywiscie
                        na wzajem z partnerem) antykoncepcja, zeby do takich przypadkow nie doszlo.Nie
                        moze byc jednak tak, ze panienka sobie zapomina o pigulce(co 3 watek na forum
                        kobieta o tym jest),a pozniej dziecko ma za to zaplacic zyciem, bo jej akurat
                        dziecko nie pasuje do planow zyciowych.to tak samo jakby rozgrzeszac matki
                        mordujace juz zyjace dzieci, bo im tez przestaly do zycia pasowac.
                        A mowienie o legalnej aborcji w tym tutaj opisanym przypadku jest mocno
                        nietrafne, bo kobieta za swiadome narazenie zdrowia i zycia plodu powinna
                        trafic przed sad.
                        • ggigus nie ma 100% antykoncepcji i dobrze o tym wiesz 20.07.07, 14:54
                          index pearla
                          100 jest tylko sterylizacja
                          zawsze mozna zajsc w ciaze, stosujac srodki anty, mechaniczne i chemiczne

                          chcesz chronisz zycie poczete, a nie masz pojecia o REALIACH
                          • magnusg Re: nie ma 100% antykoncepcji i dobrze o tym wies 20.07.07, 15:51
                            Przestan giggus.Skutecznosc pigulek czy prezerwatyw to ponad 98%.Te 2% to
                            ryzyko zyciowe, tak jak jazda samochodem czy malowanie sufitu na
                            drabinie.Chcesz miec sex-to musisz byc gotowa na ponoszenie jego
                            skutkow.Dorosli ludzie powinni byc na tyle odpowiedzialni, niedorosli niech sie
                            w sex nie bawia.
                            • ggigus 98% to nie 100%, widzisz sam roznice 20.07.07, 15:52
                              nie ma 100%antykoncepcji i dobrze o tym wiesz
                              ja nie musze przestawac, magnusie, to ty ignorujesz fakty
                              • magnusg Re: 98% to nie 100%, widzisz sam roznice 20.07.07, 15:56
                                Na 100% giggus ty wychodzac z domu, tez nie mozesz byc pewna czy ci ceglowka za
                                rogiem na glowe nie spadnie albo czy cie samochod nie przejedzie.Wiec rozumiem,
                                ze juz nie bedziesz opuszczala domu??
                                • ggigus ad personam z braku argumentow? 20.07.07, 15:59
                                  oczywscie, ze kalkuluje ryzyko i dlatego mam np. dokument tozsamosci, zeby mnie
                                  zidentyfikowali, mam przy sobie dokumenty na dawce organow, jak mi sie cos stanie
                                  licze sie z ryzykiem i licze sie tez, lykajac pigulki anty, ze moge zajsc w ciaze
              • pamana Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 18.07.07, 10:05
                Mniejszym zlem jest oczywiscie aborcja ,co teraz z tym chlopcem ?
                uposledzony,samotny ,bez szans na adopcje bedzie gnil w osrodku ,to ma byc zycie
                godne czlowieka?

                wyskrobalaby sie i nie cierpialo by dziecko a matka no coz pozbawiona uczuc
                wyzszych i tak nie uznalaby tego jako kary,przy okazji powinni ja podwiazac zeby
                sie znowu nie rozmnozyla.

                to sie nazywa mniejsze zlo ktore musimy wybierac a nie unosic sie i krzyczec ze
                aborcja jest be w kazdym przypadku.
                nie robiac jej skazujemy dzieci a nie glupich rodzicow.
                p.
                • magnusg Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 18.07.07, 19:43
                  "Mniejszym zlem jest oczywiscie aborcja ,co teraz z tym chlopcem ?
                  uposledzony,samotny ,bez szans na adopcje bedzie gnil w osrodku ,to ma byc zycie
                  godne czlowieka?

                  wyskrobalaby sie i nie cierpialo by dziecko a matka no coz pozbawiona uczuc
                  wyzszych i tak nie uznalaby tego jako kary,przy okazji powinni ja podwiazac zeby
                  sie znowu nie rozmnozyla."

                  Myslenie godne III Rzeszy.Teoria " Unwertes Leben" wperlnej krasie.Ty
                  decydujesz, kto jest warty zycia, akto nie-brawo:(
                  Moze ktos uzna, ze ty tez masz zycie do niczego i nalezy cie usunac ze
                  spoleczenstwa??Wszystko kwestia definicji.

                  Oczywiscie podlad o przymusowej sterylizacji tez masz z III Rzeszy
                  (Zwangssterilisierung) czy sama to wymyslilas i nieswiadomie polaczylas sie
                  ideowo z SS?
                  • ggigus nie, nie ona decyduja, a pozwala decydowac 18.07.07, 19:50
                    kobiecie w ciazy
                    ty kobiecie w ciazy odmawiasz wladz umyslowych

                    te kawalki z IIIReszy to czysta demagogia
                    • magnusg Re: nie, nie ona decyduja, a pozwala decydowac 19.07.07, 17:37
                      Sa granice samodecydowania.Tam gdzie konsekwencja wolnosci do decyzji jest
                      smierc kogos innego, tam wolnosc sie konczy.
                      • ggigus a co cie upowaznia do podjecia za kogos decyzji? 19.07.07, 18:31
                        lepszy, sluszniejszy swiatopoglad?
                        • magnusg Re: a co cie upowaznia do podjecia za kogos decyz 19.07.07, 21:27
                          Ochrona zycia.
                          • ggigus no to chroni zycie w domu dziecka 20.07.07, 12:48
                            tam zycie potrzebuje ochrony i zaangazowania
                            • magnusg Re: no to chroni zycie w domu dziecka 20.07.07, 14:37
                              No i tam jest chronione.Chyba, ze masz gdzies wiadomosci o swiadomym,legalnym
                              zabijaniu dzieci w domach dziecka, to podziel sie ze mna ta info.
                              • ggigus zycie w domach dziecka jest chronione? 20.07.07, 14:59
                                zartujesz, prawda?
                                czytales o warunkach, jakie tam panuja?
                                wiesz, co sie z tymi dzieciakami dzieje, z jakich rodzin pochodza?
                                rozmawiales kiedys z pracownikiem domu dziecka
                                bo ja tak

                                dlaczego nie chcesz pomagac dzieciom z domu dziecka i tym, ktorych mamy nie usunely?
                                bo co, bo to wymaga czegos innego niz histerycznego krzyku o obronie ZYCIA?
                                wiecej niz wypisywanie postow o bolu zarodka? bo trzeba ofiarowac swoj czas,
                                pieniadze, checi, a nie tylko pisac: zabraniam w imieniu zycia?
                                • magnusg Re: zycie w domach dziecka jest chronione? 20.07.07, 15:47
                                  Od tego sa specjalisci, a nie ludzie z ulicy.Chcesz dopuszczac do dzieci
                                  kazdego, kto powie, ze chce sie nimi opiekowac?To bardzo lekkomyslne.
                                  Ja nie opiekuje sie tez kobietami po gwaltach czy ofiarami przemocy domowej, co
                                  nie znaczy, ze jestem za legalizacja bicia kobiet czy ich gwalcenia.
                                  • ggigus nie, nie chce dopuszczac kazgego, ale obronce 20.07.07, 15:50
                                    zycia - masz jakies watpliwosci?
                                    czy srzywdzilbys DZIECKO?
                                    magnusie
                                    nie wierze
                                    ale ty nie chcesz zainwestwac czasu w ochrone zycia i pytam sie - dlaczego?
                                    • magnusg Re: nie, nie chce dopuszczac kazgego, ale obronce 20.07.07, 15:54
                                      Panie i Panowie z DD poprostu by popadli w zachwyt, gdyby Magnus i tysiace
                                      innych nagle chcialo wychowywac dzieci razem z nimi.Juz widze ta euforie.
                                      Jako osoba prywatna moge dzieciakom z DD zafundowac zabawki na Mikolaja, ale
                                      napewno nie wtracac sie w ich wychowywanie.Od tego sa pedagodzy.
                                      • ggigus mieszkasz w Niemczech, tam sa specjalne inicjatywy 20.07.07, 15:58
                                        mozesz np. pelnic role ojca dla osoby samotnie wychowujacej dziecko

                                        ale trzeba zainwestowac czas, czasem pieniadze, checi, a nie krzyczec o zyciu
                                        poczetym
                                        to co innego, magnusieg
                                        • magnusg A ty juz bylas giggus w Domu Dziecka i powiedziala 21.07.07, 11:20
                                          dzieciom, ze wedlug ciebie ich zycie jest tak bezsensowne, ze lepiej by bylo
                                          gdyby matki sie ich w czasie ciazy pozbyly?Bylas?Czy tylko na forum masz odwage
                                          takie tezy glosic?
                                          • ggigus to NIE JEST temat dyskusji, magnusieg 21.07.07, 12:05

                                            • magnusg Re: to NIE JEST temat dyskusji, magnusieg 21.07.07, 12:20
                                              Oczywiscie, ze jest.To twoja pozycja argumentacyjna.Wiec jestem ciekaw czy
                                              mialabys odwage ja zaprezentowac bezposrednio zainteresowanym.
                                              • ggigus nie, nie dyskutujemy o wizytach w domu dziecka 21.07.07, 12:35
                                                i mowieniu o bezsensie zycia dzieci tam
                                                chcesz o tym dykustowac? - musisz sobie kogos znalezc
                                                jak jest z ymi inicjatywami dla dzieci w niemczech? to jest KONKRETNA propozycja
                                                ochrony zycia dziecka i Ty nabierasz wody w usta
                                                • magnusg Re: nie, nie dyskutujemy o wizytach w domu dzieck 21.07.07, 21:10
                                                  Wiedzialem, ze bys nie miala odwagi:)
                                                  Ale nawet nie chce wiedziec co myslisz o osobach kalekich, skoro nawet zdrowym
                                                  dzieciom z DD odmawiasz sensu zycia.
                                                  • ggigus nie o odwage tu hcodzi, mam inne podejscie 22.07.07, 17:18
                                                    czyli nie masz zadnych dowodow na to, ze Twoje poglady sa lepsze i mam sie nimi
                                                    kierowac?
                                                    tak myslalam, wiec chron zycie, jak chcesz, a ja bede sie kierowac wlasnym sumieniem
                                                  • magnusg Re: nie o odwage tu hcodzi, mam inne podejscie 24.07.07, 09:50
                                                    Oczywiscie, ze mam.Moj argument, ze zycie zaczyna sie od poczecia jest
                                                    logiczny.Ty bawisz sie w jakies wyliczanki, ze zycie zaczyna sie od jakiegos
                                                    blizej nie okreslonego momentu.Moze to 12 tydzien, a moze 11 z kawalkiem, a
                                                    moze moment wyksztalcenia jakiegos organu.
                                                    Ale do ciebie logika nie trafia, bo ty chcesz miec prawo zabijania dziecka ze
                                                    wzgledu na wygode.Nie pasuje do planu zyciowego, to do smietnika.
                                                    Trzeba sobie tylko jeszcze wmowic, ze nie wyrzucilo sie do smieci dziecka tylko
                                                    jakis tam zarodek, czyli jak sama napisalas "poczatek czegos".
                                                    Przy czym niestety nie odpisalas czego to ma byc niby poczatek w przypadku
                                                    ciazy kobiety.
                                                  • ggigus zdolnosc do zycia samoddzielnego i zdolnosc 25.07.07, 18:16
                                                    do odczuwania bolu
                                                    ja o tym pisalam, ale nie raczysz reagowac na moje argumetny
                                                    ani na inicjatywy, jak mozesz pomoc juz narodzonym dzieciom
                  • pamana Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 18.07.07, 22:26
                    Nie ja decyduje tylko rodzice i decyduja o zarodku,plodzie bez czucia ,uczuc itd.

                    gdyby matka moja tak zadecydowala to co ,jej wola ,mnie by nie bylo, nie
                    wiedzialbym o tym zyciu,nie widze problemu.

                    gorzej jesli ktos beznamyslu,wlasciwie bez decyzji ,idac za ciosem i mysleniem
                    :jakos sie ulozy" rodzi a potem klops bo mialo sie ulozyc a toto ciagle sie drze
                    ,brudzi i nie daje sie wyspac,cpac,pic,bzykac na disco.

                    ale pislam o tym wielokrotnie ,wszytsko zaczyna sie na edukacji i swiadomosci
                    ,gdy tego brakuje to i darmowe pigulki nie pomoga
                    p.
                    • magnusg Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 19.07.07, 17:39
                      "Nie ja decyduje tylko rodzice i decyduja o zarodku,plodzie bez czucia ,uczuc
                      itd.

                      gdyby matka moja tak zadecydowala to co ,jej wola ,mnie by nie bylo, nie
                      wiedzialbym o tym zyciu,nie widze problemu."
                      Tak samo mozna pozbyc sie noworodka.
                      • ggigus nie, tu chodzi odczuwanie bolu, powtarzam sie 19.07.07, 18:32

            • kr_kap Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 18.07.07, 02:21
              skoro państwo i otoczenie chce się mieszać do tego brzucha (szczególnie
              gustownie wyglądają te teksty o kontroli płodności i przymusowej sterylizacji
              kobiet z nałogiem) powinno wziąć odpowiedzialność za dalszy ciąg, czyli za
              dziecko i sytuację matki. jesli mieszać się nie chce, to znaczy, że te
              odpowiedzialność za los dziecka zostawia kobiecie. i fajnie. a potem są tylko
              konsekwencje takiego albo innego sposobu działania państwa. te dobre i te złe.
              jak mawiał Churchill - demokracja nie jest dobrym systemem, ale lepszego nie
              wynaleziono.
              • pamana Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 19.07.07, 10:55
                Zgadzam sie skoro chce brac odpowiedzialnosc o podwiazywaniu kobiet w nalogu to
                powinno brac odpowiedzialnosc za jej leczenie itd ale teraz panstwo miesza sie
                do aborcji,antykoncepcji a gdy rodzi sie taki czesto niechciany czlowiek
                ,panstwo nagle znika ,nie ma zasilkow,opieki medycznej ,ich obchodzi tylko zarodek .
                luzne gat(d)ki rzuca sie w kazdej kampanii co z tego wynika kazdy widzi.
                p.
    • bitch.with.a.brain Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 19:24
      To prawda,należałoby propagowac tezę odwrotną: brzuch jednostki brzuchem narodu.
      • piekielnica1 Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 21:12
        > To prawda,należałoby propagowac tezę odwrotną: brzuch jednostki brzuchem
        narodu

        Popieram i koniecznie powołać szwadron strażników brzucha.
        • bene_gesserit Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 18.07.07, 07:19
          Hehehe.
          NO wlasnie, jak postulaty magnu maja wygladac w rzeczywistosci?
          Przymusowe badania, czy obywatelki nie sa w ciazy wprowadzono w ktoryms
          momencie w Bulgarii - najpierw spowodowalo to gwaltowny wzrost urodzen (ten
          wielki wyz demograficzny jest do dzis problemem ekonomicznym w tym malym
          kraju), potem gwaltowny rozkwit aborcyjnego podziemia, nie mowiac juz o
          korupcji urzedow, powolanych do strazy brzucha.

          Swoja droga, byloby zabawnie, gdyby kazdej ciezarnej przydzielic roslego
          mundurowego, zeby jej zakupy nosil, albo huknal na szefa, jesli ten by za
          bardzo sie rozwrzeszczal. W sumie - jestem za.
      • six_a Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 23:38
        no było już kiedyś: 'wszystkie dzieci są nasze' i najwyraźniej teraz ewoluuje w
        stronę 'wszystkie plemniki są nasze.'
        plemnik przyszłością narodu
        obywatelu chroń plemnik przed kobietą
        itakdalej
    • six_a Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 17.07.07, 23:34
      no to są przykre przypadki, ale mogę się założyć, że kolejnym njósem będzie:
      "narodziło się dziecko z zawartością nikotyny, co ta matka sobie myślała, do
      więźnia z nią".

      ogórkowy mię osłabia.
    • floric Głos w pyskusji o kuriwenym przemyśle 20.07.07, 14:03
      Nie wiem, czy zwolennicy opodatkowania kurestwa zauważyli, że traktowanie
      prostytucji jako pracy z automatuoznacza taki sam status sutenerstwa.
      Żeby każda ku.. mogła zarabiać sama na siebie musiałaby zarejestrować
      działalność gospodarczą, dobrze wykształcone, ekskluzywne dziwy moze by
      potrafily, pewnie oplacaloby sie im pracowac na wlasny rachunek, ale co z
      towarem z nizszej polki? Proste dziołchy bez szkoly, które dają dupy zeby
      zarobic na chleb musialyby sie u kogos zatrudnic, czyli de facto miec sutenera.

      Nie piernicz wiec Gigulku, ze niderlandzkie ku..szony nie maja sutenerow, bo
      to nie prawda. Swoją drogą ciekawe jak tam tytuja wlasciciela burdelu? Panie
      prezesie? hehe ooooooops moze Pani prezes.
      Ciekawe też jak wygląda opis stanowiska pracy prostytutki?

      nie bede pisał, bo pewnie i tak mnie wytna :PP

      Jesli kurestwo ma byc zawodem powstaje tez pytanie o kwalifikacje potrzebne do
      wykonywania tej profesji, moze jakies kursy, albo nowy kierunek studiow?
      Na kierunkach ekonomiocznych nalezaloby tez otworzyc specjalizacje dla
      burdelmenedżerów, w zacofanych krajach zwanych jeszcze sutenerami.

      Te i wiele innych problemow generuje zrobienie z prostytucji zawodu, wiekszosc
      ludzi na szczescie zdaje sobie z tego sprawe, a ze gdzies tam jest jakis kraik,
      kóry wspomaga swoj budrzet zyskami z ku..twa to nic nie znaczy. Na szczecie
      to zbyt malo, aby ww problemy rozrosly sie do gigantycznych rozmiarow. No, bo
      jak ty sobie Giguś wyobrażasz międzynarodową korporację handlującą dupczeniem?
      • floric wątki mi sie pomyliły powyższy post dotyczy innego 20.07.07, 14:30

      • ggigus na posty ad personam nie odpowiadam 20.07.07, 14:57
        naucz sie dyskutowac
        • floric Gigulka 20.07.07, 16:07
          sorry, ale to post do innego wątku, pomyliło misie mea culpa

          swoją ścieżką:
          po pierwsze gdzie ty tu widzisz jakieś ad personam - uczestniczysz w kuriewnym
          biznesie? sorry, nie wiedziałem :D

          po wtóre jak nie odpowiadasz to nie odpowiadaj :P
    • punkoirarerecirding Re: "Moj brzuch-moja sprawa" 01.09.07, 21:28
      feminazizm
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka