Dodaj do ulubionych

Prostytucja to forma samobójstwa

27.08.07, 21:11
Podoba mi się ten wywiad.

kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53581,4430682.html
Obserwuj wątek
    • sir.vimes Re: Prostytucja to forma samobójstwa 27.08.07, 21:21
      Czytałaś może "Bestie" Oates?

      O obrzeżach pornografii - o takich dziwnych niuansach tematu (zupełnie nie
      chodzi o pracę na ulicy czy w ogóle to co najczęściej nazywamy prostytucją), o
      "psychicznym" stręczycielstwie i tym jak bycie seksualną zabawką wpływa na
      psychikę itp. Polecam.

      A wywiad też mi się podoba.
      • jagandra Re: Prostytucja to forma samobójstwa 28.08.07, 20:13
        > Czytałaś może "Bestie" Oates?

        Nie. Dzięki za polecenie :)
    • dagmama Okropne. 28.08.07, 11:59
      Najstraszniejsze to to, co się dzieje z umysłem osoby
      wykorzystywanej. Najbardziej uderzyło mnie, że mężczyzna nie posyła
      na ulicę, znaczy kocha!

      Rozmawiałam kiedyś z dziewczyną, którą wykorzystywał ojczym. Wyrwała
      się z domu, znalazła pracę i wynajęła pokój. Wszystko wydawało się
      ok.
      I pewnego dnia zapragnęła kupić od kogoś używany telewizor. Ktoś
      obiecał go ją zawieźć i przetransportować telewizor.
      Jadąc po telewizor, zatrzymał się w jakimś lasku. Dziewczyna mówi:
      No i wiedziałam, co będzie. Pytam, czy go powstrzymywała, próbowała
      uciec. Nie. Po prostu tak jest, tak się rzeczy mają.

      Coś takiego nie mieści mi się w głowie. Uważać się za rzecz, za
      przedmiot... To było upiorne. Tym bardziej, że ten telewizor u niej
      w pokoju stał jak byk. Po prostu pojechała z facetem dalej, dokonała
      zakupu telewizora i spokojnie wróciła.

      Co o tym sadzicie?
      • jagandra Re: Okropne. 28.08.07, 20:21
        Gdzieś czytałam, ale nie wiem, ile w tym prawdy, że duża część
        prostytutek była wykorzstywana seksualnie w dzieciństwie lub
        zgwałcona w młodości.
        Dlatego uważam prostytucję za zło, nawet jeśli nie jest bezpośrednio
        wymuszana. I tak jest to forma przemocy wobec kobiety.
        Tak jak mówiła ta zakonnica, aby uprawiać seks z każdym, kto tego
        zażąda, trzeba się znieczulić. Może doświadczenie przemocy
        seksualnej daje takie właśnie niedobre znieczulenie i umożliwia
        traktowanie siebie jako przedmiotu. Może daje też przekonanie, że
        takie jest życie, że inaczej się nie a albo że ja inaczej nie jestem
        w stanie, nic innego mi się nie należy. Myślę, że takie znieczulenie
        sprawia też, że kobieta nie zauważa pierwszych sygnałów
        zwiastujących kolejną przemoc (tak jak ta dziewczyna od telewizora).
        • dagmama Re: Okropne. 29.08.07, 12:28
          Rozmawiałam kiedyś z mężem o prostytucji, a konkretnie chodziło mi o
          to, jak to jest, że są dziewczyny przydrożne, które pracują za 50 zł
          i panie z agencji za kilkaset złotych oraz luksusowe call-girl,
          które zarabiają dużo więcej.
          Mój mąż uważa podobnie jak Ty, że to kwestia szacunku do siebie i
          oczekiwań od życia.
          • malila Re: Okropne. 29.08.07, 18:43
            dagmama napisała:
            > Mój mąż uważa podobnie jak Ty, że to kwestia szacunku do siebie i
            > oczekiwań od życia.

            Nie, to nie jest kwestia szacunku do siebie. Można mieć dla siebie
            szacunek, ale robić to, bo tak trzeba. Na takiej samej zasadzie, jak
            mówi się "dzień dobry" durnemu sąsiadowi, który chleje i leje. Nie
            znosi się gościa, ale się mówi, bo tak należy. Na takiej samej
            zasadzie, na jakiej się kobiety depilują - boli, kosztuje i w ogóle
            nic przyjemnego, ale się to robi, bo takie są reguły gry. Zmiana
            tych reguł w środku wymaga wysiłku.
            Nie czytałam tego artykułu, przeczytał go mój mąż. I tak się
            złożyło, że rozmawiał o prostytutkach z jakimś znajomym, który to
            znajomy twierdził, że te babki po prostu to lubią, nie ma więc co
            zawracać sobie głowy kwestią moralności. Z czym mój mąż nie może się
            zgodzić, bo uważa, że prostytutki są często nieświadomymi ofiarami
            systemu. Nie można się usprawiedliwiać twierdzeniem, że prostytutka
            to lubi. Ona przecież jakoś musi żyć z tym, co robi i być w stanie
            jakoś to przeżyć. (Tego typu przekonania to jeden z powodów, dla
            których poślubiłam mojego męża)
            • jagandra Re: Okropne. 29.08.07, 20:53
              Co innego depilować się (owszem, boli, ale to jednak drobna
              przykrość, zresztą można się też golić), a co innego uprawiać seks z
              kimś, z kim się tego wcale nie chce robić. Co innego mówić "dzień
              dobry" pijakowi i okazywać mu w ten sposób szacunek, a co innego iść
              do łóżka, chociażby z tym pijakiem, bo akurat ma kasę.

              Co to znaczy, że prostytutka uprawia z kimś seks za pieniądze, bo
              tak trzeba?
              • malila Re: Okropne. 29.08.07, 21:25
                jagandra napisała:

                > Co innego depilować się (owszem, boli, ale to jednak drobna
                > przykrość, zresztą można się też golić), a co innego uprawiać seks
                z
                > kimś, z kim się tego wcale nie chce robić.

                Dla Ciebie co innego, bo w Twoim świecie się tego nie robi. W Twoim
                świecie prostytucja znajduje się daleko poza granicą wyznaczoną dla
                rzeczy, które wolno na sobie wymusić. Im komuś ustawiono tę granicę
                dalej, tym więcej będzie pozwalał sobie zrobić sądząc, że to
                naturalne albo że nie ma innego wyjścia. Piszesz, że depilacja to
                drobna przykrość. Ale dlaczego właściwie kobieta ma sobie w ogóle
                sprawiać przykrość. Piszesz, że nie ma co porównywać. W takim razie
                porównam to do krzywdy, jaką same sobie kobiety wyrządzają czyli
                klitoridektomii. Możesz odpisać, że to co zupełnie co innego, bo
                prostytutkom nic przecież nie grozi, poza tym one same się na to
                decydują, matki ich do zawodu nie wysyłają. Ja twierdzę jednak, że
                MECHANIZM wyznaczania kobietom granic tego, co można zrobić z ich
                ciałem jest podobny.
                • dagmama Re: Okropne. 29.08.07, 22:29
                  Malila, troche jesteś radykalna.
                  Ale to dobrze.
                  I zgadzam się z tym, że "tak trzeba". Mimo, że w naszym świecie nie
                  rozpatruje się problemu prostytucji na co dzień. Bo nas to nie
                  dotyczy.

                  Obawiam się, że taka jest smutna prawda, że kobiety robią coś,
                  ponieważ "tak trzeba".

                  Zostawmy na chwilę prostytutki. Myślę, że wiele z nas, kobiet,
                  bierze na siebie obowiązki związane z prowadzeniem domu, bo taka
                  jest tradycja, "tak trzeba", albo goli nogi - sprawa ewidentnie
                  narzucona nam "z góry".

                  Konsekwencje bycia kobietą są straszne (prostytucja), bolesne
                  (depilacja) oraz inne, które zapewne, nawet my, świadome swego losu,
                  feministki, zbywamy machnięciem ręki. Może też mówimy, ze "tak
                  trzeba", tak jest, tak się przyjęło.

                • jagandra Depilacja 30.08.07, 18:16
                  Kiedyś na jakiejś wystawie widziałam taką owłosioną lalkę z golarką
                  w zestawie i napisem: you can shave your baby. Dawało do myślenia.
                  Gdy miałam kilkanaście lat, podobało mi się moje owłosienie łonowe.
                  Dopiero potem się okazało, że to nie wypada, gdy się wyłania zza
                  majtek.
                  Miałam fazę, gdy się nie depilowałam, chyba w ramach jakiegoś
                  wewnętrzengo buntu. Owszem, goliłam sobie nogi i pachy, bo to nie
                  boli. Kąpałam się w kostiumie ze spodenkami, nie wymagającymi
                  golenia ani depilacji pachwin.
                  A potem mi przeszło. Teraz traktuję depilację czy golenie pachwin
                  głównie jako prezent dla męża. Moja "dobroć" bywa mi sowicie
                  wynagrodzona ;)
                  Za to nie noszę butów na obcasie, bo uważam je za szkodliwe dla
                  zdrowia. Ale gdyby się podobały mojemu mężowi, pewnie bym od czasu
                  do czasu zakładała.
                  Pamiętajmy, że mężczyźni też się golą :)
                  Są też tacy, którzy depilują sobie klatkę piersiową czy plecy.
                  Ale prawdą jest, że od kobiet oczekuje się dalej idącej pielęgnacji
                  i "pielenia".

                  I być może masz rację, że mechanizm jest podobny, ale jednak nie ten
                  kaliber. Prostytucja i wycinanie łechtaczki odbiera w dużym stopniu
                  możliwość czerpania przyjemności z seksu. Depilacja na szczęście tak
                  nie działa.
                  Na pewno jest tak, że kobiety robią różne rzeczy, bo uważają, że tak
                  trzeba, przykład z wycinaniem łechtaczki dobrze tu pasuje. Nie wiem,
                  na ile dotyczy to prostytucji, bo prostytutki na ogół jednak się
                  wstydzą swojego zawodu, była o tym mowa w wywiadzie. Ale nawet jeśli
                  robimy coś wierząc, że tak trzeba, a jest to sprzeczne z naszym
                  ciałem i duszą, to ta sprzeczność jakoś dolega. Trudno jest usłyszeć
                  swoje ciało po wieloletnim treningu w ignorowaniu jego sygnałów. Ale
                  właśnie to wsłuchiwanie się nazywam szacunkiem do siebie.
                  • falafala Re: Depilacja 30.08.07, 20:08
                    A do mnie dzis dotarla info w tym temacie, troch zartobliwie troche powaznie :
                    21.08.2007.
                    Polskie sprzątaczki zorganizowały w terminalu sprawnie działającą agencję
                    towarzyską. Wabiły pasażerów i oferowały swoje usługi w toaletach. Gdy sprawa
                    wyszła na jaw, dziewczyny wyrzucono z pracy.
                    Proceder kwitł co najmniej od kilku miesięcy, ale afera wybuchła dopiero pod
                    koniec ubiegłego tygodnia. W sprawę zamieszanych jest siedem pań.
                    Wszystkie
                    zostały natychmiast zwolnione. Możliwe jednak, że było ich więcej.
                    Przewrażliwiona ochrona lotniska uważnie przegląda teraz archiwalne taśmy z
                    kamer CCTV i podejrzanie patrzy na wszystkie nietypowe zachowania pracowników
                    firmy sprzątającej. Na lotnisku zapanował wstyd i zapadła zmowa milczenia.

                    Terminal drugi lotniska Heathrow. Codziennie przewija się przez niego ponad 50
                    tysięcy pasażerów. Wielu z nich spędza tutaj nawet kilka godzin, oczekując na
                    przesiadkę lub spóźniony samolot. Skazani są na długie warowanie na niewygodnej
                    ławeczce albo przesiadywanie w jednej z licznych restauracji. Niektórzy
                    mężczyźni byliby skłonni sporo zapłacić, aby takie chwile spędzić w
                    przyjemniejszych warunkach. Właśnie wśród nich młode sprzątaczki dostrzegły
                    znakomitą grupę docelową klientów. Z mistrzowskim zmysłem marketingowym
                    wychwyciły rynkową niszę i ulokowały swój biznes tam, gdzie jeszcze nigdy nie
                    pojawiła się konkurencja.

                    Pomysł był imponujący. Jedna z dziewczyn szła z klientem do toalety, a koleżanki
                    pilnowały drzwi. Zastawiały wejście mopem i tłumaczyły grzecznie pasażerom, że
                    ubikacje są w trakcie sprzątania. Chwila sam na sam z atrakcyjną obsługą
                    lotniska kosztowała od 20 do 30 funtów. - Niby mało, ale z drugiej strony
                    warunki też nie były najciekawsze - twierdzi Krzysiek, który pracuje na Heathrow
                    przy obsłudze bagażowej. O sprawie słyszał dużo wcześniej, nim wybuchła afera.
                    Uważa, że dziewczyny nikomu nie szkodziły swoim zachowaniem. Szkoda, że tak się
                    wszystko skończyło. To nie były żadne prostytutki. Po prostu lubiły się bawić -
                    wspomina. Sprawa wyszła na jaw po skargach pasażerów. Zwracali uwagę, że toalety
                    są często zamknięte, a sprzątanie trwa nawet kilkadziesiąt minut. To pogrążyło
                    dziewczyny i ich nieźle prosperujący biznes. (onet.eu)

                    No wlasnie na pewno gro prostytutek wykonuje ten zawod jakoby z wykorzystania,
                    ale sa i takie co chca to robic, bo uwazaja ten sposob za najlepszy do
                    zarabiania pieniedzy. Nie widza w tym nic ponizajacego, moze nawet gardza
                    bardziej klientami niz soba i uwazaja ich za takich co trzeba wykorzystac.
                    • triss_merigold6 Re: Depilacja 30.08.07, 22:19
                      To info sprzed paru dni. Podobne klimaty dotyczą tzw. szlauchów z
                      centrów handlowych czyli nastoletnich panienek dających ciała w
                      samochodzie na parkingu albo w toalecie w zamian za zakup ciucha czy
                      kosmetyków. No sorry, z głodu tego nie robią tylko dlatego, że
                      rodzice nie wyskoczą 200 zł na markowe perfumy. A skoro są frajerzy
                      to trzeba ich doić.
                      Do ośrodka wychowawczego w którym pracuje moje kuzynka trafiają
                      czasem zgarnięte z ulicy czy z agentury małolaty, na propozycję
                      podjęcia nauki i poszukania później pracy np. jako szwaczka czy na
                      kasie, panienki leją ze śmiechu.
                      • sir.vimes Re: Depilacja 31.08.07, 08:16
                        "No sorry, z głodu tego nie robią tylko dlatego, że
                        rodzice nie wyskoczą 200 zł na markowe perfumy. A skoro są frajerzy
                        to trzeba ich doić. "

                        Przede wszystkim frajerkami są te nieszczęśliwe dziewczynki, i wszyscy, którzy
                        sądzą, że to ONE coś zyskują na toaletowej prostytucji.

                        • triss_merigold6 Re: Depilacja 31.08.07, 09:28
                          One się uważają za bardzo operatywne, przedsiębiorcze i bardziej
                          dorosłe niż mniej obrotne koleżanki. Ot, zdemoralizowane dziewuchy,
                          które lubią łatwy pieniądz. A od ich klientów trudno oczekiwać, żeby
                          wczuwali się w meandry psychiki nastoletnich cichodajek.
                          • sir.vimes Meandry psychiki? 31.08.07, 10:43
                            Panowie "wczuć się" powinni przede wszystkim w polskie prawo.

                            • triss_merigold6 Re: Meandry psychiki? 31.08.07, 10:56
                              Ale o co Ci konkretnie chodzi? Prostytucja nie jest karalna,
                              współżycie z osobami, które ukończyły 15 lat również nie o ile jest
                              to z ich strony dobrowolne działanie. Karalne jest czerpanie
                              korzyści z cudzego nierządu (tu nie zachodzi) oraz zmuszanie (też
                              nie zachodzi, bo laski same polują na dobrze ubranych gości w
                              galeriach). Jak gimnazjalistka ma życzenie dorobić do kieszonkowego
                              uprawiając seks z np. trzydziestoparolatkiem w toalecie to prawo nie
                              może ingerować - chyba, że z paragrafu o zgorszeniu publicznym.
                              • sir.vimes Re: Meandry psychiki? 31.08.07, 11:22
                                Czekaj no. Gimnazjalistki osobiście kojarzą mi się z małolatami , czyli
                                nieukończonymi 15.
                                Jeśli chodzi o dziewczyny w wieku powyżej - jasne, paragrafu na to nie ma.
                                Ale nie jest jak sugerujesz - że trzeba się w jakieś meandry wgłębiać by umieć
                                postępować w miarę przyzwoicie.
                                Chyba , że twoim zdaniem, panowie nic do powiedzenia nie maja, dają się
                                bezwolnie do kibelków zaciągać przez te zdemoralizowane "cześć,tereski" ?.
                                • triss_merigold6 Re: Meandry psychiki? 31.08.07, 11:50
                                  Jesoo mam Ci wyjaśniać co kieruje facetem korzystającym z usługi?!
                                  Chęć szybkiego i prostego rozładowania popędu i tyle nic innego. No,
                                  czasem chęć zrealizowania czegoś czego mu dama w domu nie zrobi, bo
                                  ma opory np. przed oralem. Przecież z panną z którą spędzają 15 min
                                  w samochodzie nie dyskutują o tym co dziewczyną świadczącą usługę
                                  kieruje i czy nie mogłaby znaleźć sobie innego hobby.
                                  Zresztą jak facet nie chce to nie korzysta, nie rozgląda się, nie
                                  odpowiada na zaczepki. Jasna sytuacja IMO.
                                  • falafala Re: Meandry psychiki? 31.08.07, 12:35
                                    triss ma racje, prymitywne rozladowanie, nikt nikogo do niczego nie zmusza, obie
                                    strony maja satysfakcje, facet otrzymuje top czego normalnie trudno mu uzyskac,
                                    a dziewcze ma szybko i dla niej prosto, pieniazki, proste jest popyt jest podaz,
                                    prostytucja istnieje od wiekow. Nie da sie umoralizowac wszystkich panow, ani
                                    pan. Mozna co najwyzej sprobowac zebrac ten proceder w jakis prawne ramy, by nie
                                    bylo wyzysku.
                                    • sir.vimes Re: Meandry psychiki? 31.08.07, 12:50
                                      Nie chodzi o umoralnianie.

                                      Dziwne, że drobna uwaga o przyzwoitym postępowaniu wywołuje taką reakcję.
                                      • falafala Re: Meandry psychiki? 31.08.07, 14:17
                                        no co ty, co za reakcje? W koncu sama piszesz, ze mezczyznie korzystajacy z
                                        uslug powinni sie zastanowic nad swoim postepowaniem, a wiec rzadsz
                                        niemozliwego. Bo nie da sie oczekiwac by nagle spoleczenstwo zaczelo sie
                                        zachowywac przyzwoicie, nawet jezeli wstydza sie oficjalnie tego co robia.
                                        • sir.vimes Re: Meandry psychiki? 31.08.07, 15:29
                                          Niczego nie żądam.

                                  • sir.vimes "Jesoo" 31.08.07, 12:48
                                    Jaki właściwie jest temat tego wątku?

                                    Rozprawiamy tu o tym, że prostytutki i cichodajki SĄ czy o jakichś innych aspektach?
                                    Bo w twoich wypowiedziach jak na razie dominuje ton dziwacznej dumy z wiedzy, że
                                    "tak to jest".

                                    A ja wolę się zastanawiać "JAK to jest" - i autorce wątku tez chyba bardziej o
                                    to chodziło. Bo stwierdzić , że "panienki zdemoralizowane są i nie chcą pracować
                                    jako szwaczki" to każdy umie we własnym zakresie. Swoją drogą, naiwnie byłoby
                                    sądzić , że mała cichodajka na propozycję harówy na kasie zaleje się łzami
                                    wdzięczności i wyliże stopy dobroczyńców co to jej, zhańbionej, taką pomoc
                                    proponują.

                                    • triss_merigold6 Re: "Jesoo" 31.08.07, 13:45
                                      No to kul, nie to nie. Cichodajka z nieskończonym gimnazjum chyba
                                      nie może oczekiwać wysokopłatnego stanowiska managera.
                                      TY chyba nie dopuszczasz do świadomości faktu, że część młodych
                                      kobiet zupełnie dobrowolnie po szkole dorabia w taki sposób. Nie
                                      głodują, nieraz nieźle się uczą, nie uważają się ze prostytutki.
                                      • sir.vimes Re: "Jesoo" 31.08.07, 13:47


                                        > TY chyba nie dopuszczasz do świadomości faktu, że część młodych
                                        > kobiet zupełnie dobrowolnie po szkole dorabia w taki sposób.

                                        Jak najbardziej dopuszczam. I ta "dobrowolność" najbardziej mnie ciekawi, nie
                                        sam fakt ich istnienia tudzież zakres ich usług.
                                      • sir.vimes Re: "Jesoo" 31.08.07, 13:50
                                        A w tak w ogóle to po co gimnazjalistka miałaby szukać "prawdziwej" pracy (czy w
                                        szwalni , czy w korporacji) ? I czemu instytucje "pomagające" mają do
                                        zaproponowania starszym dziewczętom ,"resocjalizowanym" , takie komicznie
                                        nieżyciowe zawody jak ta nieszczęsna szwaczka?
                                        • triss_merigold6 Weź spójrz realnie 31.08.07, 14:47
                                          Gimnazjalistki cichodajki z galerii handlowych przeważnie normalnie
                                          chodzą do szkoły i ogólnie rzecz biorąc sprawiają wrażenie
                                          przeciętnych nastolatek.
                                          Co do resocjalizacji: zejdź na ziemię. Jest ośrodek wychowawczy z
                                          internatem (akurat znam realia łódzkiego) do którego trafiają
                                          dziewczyny skierowane tam wyrokiem sądu za przestępstwa i
                                          demoralizację (narkotyki, pobicia, kardzieże, prostytucja). Mają
                                          obowiązek kontynuowania nauki więc trafiają na taki etap edukacji na
                                          jakim były "na wolności". Przeważnie są to dziewczyny po
                                          podstawówce, rzadko po gimnazjum, z wieloletnimi problemami w nauce,
                                          czasem lekko opóźnione w rozwoju. Jak skończą gimnazjum to cud.
                                          Rzadko mają możliwości INTELEKTUALNE kontynuowania nauki w liceum
                                          więc zostają im szkoły zawodowe i licea zawodowe. Dla szwaczek
                                          akurat jest do cholery pracy w łódzkiem i takich szkół zawodowych
                                          jeszcze parę zostało.
                                          Tak krawiec kraje jak mu materii staje, to nie są dziewczyny, ktore
                                          dałyby sobie radę w liceum z trzema językami obcymi i 10 miejscem w
                                          rankingu polskich szkoł.
                                          • sir.vimes Kochana, daruj 31.08.07, 15:22
                                            nie ucz dziada jak charchać.

                                            Jeśli chodzi o realne podejście - dla szwaczek pracy jest niewiele. W łódzkim też.

                                            Ciekawe jest jedno - najpierw piszesz , w dość obrzydliwym tonie, o
                                            dziewczynkach, które "potrzebują" 200zet na luksusowe kosmetyki, potem
                                            powołujesz się na życiorysy upośledzonych umysłowo kalek społecznych.
                                            • triss_merigold6 Re: Kochana, daruj 31.08.07, 15:30
                                              Bo piszę o dwóch różnych wariantach prostytucji i różnych
                                              przyczynach. Galerianki poza tym, że specyficznie podwyższają sobie
                                              kieszonkowe są normalnymi dziewczynami tylko obniżonych normach
                                              moralnych. Te z ośrodków wychowawczych to typowy margines społeczny.

                                              No sorry, a w jakim tonie mam pisać o galeriankach? Współczującym?
                                              Osobiście im nie współczuję, brzydzą mnie cokolwiek i tyle.
                                              • sir.vimes Re: Kochana, daruj 31.08.07, 15:37
                                                Lubić ich nie musisz.

                                                Ale prostytucja dziecięca jest dość smutnym zjawiskiem, nieprawdaż?
                                            • sir.vimes c.d. 31.08.07, 15:35
                                              Opisywane przez ciebie dziewczynki (czy te rozpuszczone pragnące błyszczyków
                                              Diora, czy te uposledzone) z galerii handlowych mają taką samą wizję siebie jak
                                              dziewczyna z anegdotki Dagmamy o transporcie telewizora.
                                              Ktoś je takiego podejścia nauczył, ktoś to podejście wykorzystuje. Są dojonymi
                                              frajerkami - pozwól się sparafrazować.

                                  • malila Re: Meandry psychiki? 31.08.07, 13:13
                                    triss_merigold6 napisała:

                                    > Jesoo mam Ci wyjaśniać co kieruje facetem korzystającym z usługi?!
                                    > Chęć szybkiego i prostego rozładowania popędu i tyle nic innego.

                                    A byłoby tak pięknie, gdyby kierowało nim coś jeszcze... To
                                    zaskakujące, że od nastolatek wymaga się zrozumienia dla chłopców (i
                                    mężczyzn), którzy muszą spuścić ciśnienie, wymaga się wiedzy na
                                    temat intencji, jakimi chłopak się kieruje idąc z dziewczyną do
                                    łóżka, i wymaga się od nich wzięcia odpowiedzialności za to, że
                                    poszły z gościem, który się zaraz potem zmył - powinny to przecież
                                    przewidzieć. A od takiego faceta nie wymaga się żadnej refleksji.

                                    Wiecie, jaki jest szczyt dyplomacji? Powiedzieć komuś "spier..." w
                                    taki sposób, żeby poczuł się rozentuzjazmowany na myśl o podróży.
                                    Ten żart przychodzi mi do głowy za każdym razem, gdy tylko słyszę o
                                    przyjemności czerpanej z puszczania się z obcymi facetami.

                                    No,
                                    > czasem chęć zrealizowania czegoś czego mu dama w domu nie zrobi,
                                    bo
                                    > ma opory np. przed oralem. Przecież z panną z którą spędzają 15
                                    min
                                    > w samochodzie nie dyskutują o tym co dziewczyną świadczącą usługę
                                    > kieruje i czy nie mogłaby znaleźć sobie innego hobby.
                                    > Zresztą jak facet nie chce to nie korzysta, nie rozgląda się, nie
                                    > odpowiada na zaczepki. Jasna sytuacja IMO.
                                    • triss_merigold6 Re: Meandry psychiki? 31.08.07, 13:41
                                      Poczekaj, chyba o różnych kwestiach rozmawiamy. Ja piszę o sytuacji
                                      klarownej w której występuje relacja klient - usługa - kasa. IMO
                                      klient w tak ewidentnej sytuacji nie ma potrzeby rozważania niczego
                                      i wymaganie od niego refleksji jest mocno naiwne. No sorry ale jak
                                      idę na masaż to mam głęboko w dupie w jakim stanie psychicznym,
                                      rodzinnym, emocjonalnym jest masażysta/ka. To samo dotyczy
                                      korzystania z usługi fryzjerki czy pani w pralni. Ma wykonać to co
                                      zostało zlecone w ramach pakietu jaki oferuje i koniec.

                                      Panny mają przyjemność z kasy i prezentów a panowie z usługi.
                                      • falafala Re: Meandry psychiki? 31.08.07, 14:26
                                        dziewczyny, nie wiem ile z nas mialo chocby najmniejszy kontakt z prostytutka.
                                        Przeciez nie da sie calej tej grupy wrzucic do jednego worka z napisem
                                        "popaprane dziecinstwo, wykorzystywane itd" Gro jest takich, ale tez spora grupa
                                        robi to z wlasnej nieprzymuszonej woli i co moze dziwiec, czerpie z tego tez
                                        przyjemnosc. Stad przyklad dobrowolnych uslug mlodych panienek. Nie sa one w
                                        nijakim stopniu zmuszone sytuacja, artykuly o nich swiadcza, ze pochodza z
                                        normalnych domow i jeszcze wogole nie zauwazaja, ze to co robia jest "zle". Tez
                                        czesto czyta sie o dorabiajacych paniach domu co to wyskocza w wolnym od dzieci
                                        czasie by zarobic na ekstra wydatki. Mentalnosc ludzi jest rozna, co nie oznacza
                                        ze jezeli jest inna od naszej znaczy, ze chora.
                                        • sir.vimes Re: Meandry psychiki? 31.08.07, 15:25
                                          Wiesz, jeśli chodzi o dzieciaki to nie jest to kwestia "znudzenia życiem" czy
                                          dziwacznego hobby.
                                          Jeżeli dorosła kobieta (nie mam na myśli osoby z dowodem) decyduje się na taką
                                          rozrywkę , bo bardzo tego pragnie - OK, jej zycie, jej sprawa.

                                          Ale nikt mi nie wmówi , że jest to ZDROWE - choćby z powodu narażania się na
                                          choroby weneryczne.
                                          • triss_merigold6 Re: Meandry psychiki? 31.08.07, 15:35
                                            Parę innych rozrywek też jest niezdrowych.P
                                            Krótka piłka = można nie korzystać. Jak facet nie chce to żadna
                                            nawet najmłodsza i najładniejsza dziewczyna go nie skusi.
                                            Z innej bajki: a co powiesz o pannach, które chcą się dostać do
                                            klubu z selekcją i robią laskę bramkarzom na zapleczu? albo o tych
                                            co za drinka idą w krzaki? Nie łudź się, to żadne nieszczęśliwe
                                            skrzywdzone, zwyczajnie lubią taki sport a chętnych na prostą
                                            rozrywkę znajdą zawsze.
                                            • sir.vimes Re: Meandry psychiki? 31.08.07, 15:42
                                              Widzisz, ja właśnie wątpię, że lubią ten sport.

                                              "a co powiesz o pannach, które chcą się dostać do
                                              > klubu z selekcją i robią laskę bramkarzom na zapleczu?"

                                              Tym bardziej , ze jakoś trudno mi wyobrazić sobie jakiekolwiek przyjemne
                                              odczucia z zadowalania pana nieumytego po kilku godzinach pracy fizycznej
                                              (wykidajło raczej jawi mi się spoconym;)

                                              Powiedzieć o nich mogę tylko, że ktoś nauczył je traktowania się jak rzeczy, jak
                                              towary.
                                              Bo dla mnie co innego mieć ognisty temperament i puszczać się z całym domem
                                              zdrojowym;) dla przyjemności a co innego robic to ZA COŚ (choćby za ten wstęp do
                                              klubu).
                                        • jagandra Re: Meandry psychiki? 31.08.07, 23:03
                                          spora grup
                                          > a
                                          > robi to z wlasnej nieprzymuszonej woli i co moze dziwiec, czerpie
                                          z tego tez
                                          > przyjemnosc.

                                          Może mam zbyt bujną wyobraźnię. Nie wierzę, że można czerpać
                                          przyjemność obciągając druta niedomytemu, spoconemu, śmierdzącemu
                                          fagasowi. Albo chociażby takiemu, który nie jest w moim typie,
                                          choćby i był domyty. Po prostu nie ma możliwości, by czerpać
                                          przyjemnosć z robienia dobrze każdemu facetowi, który za to zapłaci.

                                          Nie sa one w
                                          > nijakim stopniu zmuszone sytuacja, artykuly o nich swiadcza, ze
                                          pochodza z
                                          > normalnych domow i jeszcze wogole nie zauwazaja, ze to co robia
                                          jest "zle".

                                          Co to takim razie jest ten normalny dom? Normalny dom nie uczy, co
                                          jest dobre, a co złe? Nie uczy, że traktowanie własnego ciała jako
                                          towar jest złe?
                                          Iza, czy Ty tworzysz normalny dom? Domyślam się, że z grubsza tak.
                                          Więc czy wyobrażasz sobie, że Twoja nastoletnia córka robi laskę za
                                          pieniądze jakiemuś facetowi w centrum handlowym?

                                          Mentalnosc ludzi jest rozna, co nie oznacz
                                          > a
                                          > ze jezeli jest inna od naszej znaczy, ze chora.

                                          Dla mnie jak dla Sir Vimes - mentalność wedle której kupczenie
                                          własnym ciałem jest w porządku, jest chora.
                                          • falafala Re: Meandry psychiki? 01.09.07, 09:57
                                            Olka pojecie normalnosci przeciez jest bardzo szerokie. Nie ma idealnej rodziny.
                                            Tak sie kiedys zastanawialam, na podworku z jedna pania psycholog dziecieca, co
                                            musieliby zrobic rodzice by ich dziecko nie mialo o nic pretensji. Bo z
                                            kimkolwiek sie nie pogada to, albo "czegos rodzice nie zrobili", albo "cos
                                            zrobili nie tak" Raz wtracja sie za duzo raz wtracaja sie za malo. Wiesz to
                                            jest do bani, cokolwiek nie zrobisz bedzie zle. I pozniej dziecko ci to wypomni.
                                            A dziecko, ktore ma towarzystwo majace takie a nie inne normy przejmie te normy
                                            od towarzystwa czy beda one dobre czy nie, bo to co robia koledzy/kolezanki jest
                                            dla mlodziezy wiekszym wzorcem niz gledzenie "starych". Jezeli bedziesz chciala
                                            interwniowac to sie dowiesz, ze to dlatego, ze tam kiedys nie tak spojzalas, nie
                                            tak powiedzialas i ze wogole jestes za sztywna, za luzna, za duzo sie wtracasz,
                                            za malo interesujesz (do koloru do wyboru). Ja moge tylko wpoic moim dzieciom
                                            zasady, ktorych jestem pewna, ale juz jedynie moge liczyc na to, ze kiedys nie
                                            uznaja moich zasad za frajerskie. Bo swoim postepowaniem ja jedynie zwiekszam
                                            prawdopodobienstwo, ze moje dziecko bedzie reprezentowalo moje poczucie
                                            moralnosci, ale nie moge wykluczyc zupelnie "zejscia na zla droge". Wiesz zawsze
                                            post factum mozna dywagowac dlaczego i znalezc powod.

                                            Co do przyjemnosci seksualnych, to wiele rzeczy sobie nie wyobrazamy, ja nie
                                            wiem jak mozna czerpac przyjemnosc np. z seksu sadomasochistycznego, a jednak sa
                                            chetni.
                                            • jagandra Re: Meandry psychiki? 19.09.07, 16:18
                                              Kurczę, nie miałam netu przez 3 tygodnie, a tu się dyskusja toczyła
                                              beze mnie ;)

                                              > Tak sie kiedys zastanawialam, na podworku z jedna pania psycholog
                                              dziecieca, co
                                              > musieliby zrobic rodzice by ich dziecko nie mialo o nic pretensji.

                                              Pewnie że dziecko zawsze będzie miało pretensje, bo nie da się nie
                                              popełnić błędów. Dobrze dać dziecku prawo do składania "skarg i
                                              zażaleń", traktować je poważnie i zastnawiać się, czy naszym zdaniem
                                              ma rację i czy warto starać się zmienić nasze zachowanie.

                                              Wiesz to
                                              > jest do bani, cokolwiek nie zrobisz bedzie zle.

                                              Ależ skąd! To że robimy coś źle nie znaczy, że robimy wszystko źle!

                                              > A dziecko, ktore ma towarzystwo majace takie a nie inne normy
                                              przejmie te normy
                                              > od towarzystwa czy beda one dobre czy nie, bo to co robia
                                              koledzy/kolezanki jes
                                              > t
                                              > dla mlodziezy wiekszym wzorcem niz gledzenie "starych".

                                              Dla młodzieży - tak. Ale my TERAZ wychowujemy nasze dzieci. Jeśli
                                              będziemy je traktowały z szacunkiem i poświęcały im swój czas i
                                              uwagę, jest mało prawdopodne, że pod wpływem grupy rówieśniczej
                                              zaczną się prostytuować. Bo kilkunastoletni człowiek ma już własne
                                              zasady i nie nagnie się w 100% do żadnej grupy, jeśli ma w miarę
                                              stabilne poczucie własnej wartości.

                                              Bo swoim postepowaniem ja jedynie zwiekszam
                                              > prawdopodobienstwo, ze moje dziecko bedzie reprezentowalo moje
                                              poczucie
                                              > moralnosci, ale nie moge wykluczyc zupelnie "zejscia na zla
                                              droge".

                                              To prawda, nie możemy wszystkiego przewidzieć. Ale gdyby moja córka
                                              się prostytuowała, na pewno zastanowiałabym się, co zrobiłam źle i
                                              co zmienić, by ją z tego wyciągnąć!

                                              > Co do przyjemnosci seksualnych, to wiele rzeczy sobie nie
                                              wyobrazamy, ja nie
                                              > wiem jak mozna czerpac przyjemnosc np. z seksu
                                              sadomasochistycznego, a jednak s
                                              > a
                                              > chetni.

                                              Tylko że prostytutki na ogół nie czerpią przyjemności ze stosunków
                                              seksualnych z klientami. Po prostu.
                                              Przeczytałam kiedyś wspomnienia byłej prostytuki. Napisała, że od
                                              mężczyzn, z którymi było jej dobrze w łóżku, nie brała pieniędzy.
                                              Być może nie jest to regułą, ale daje do myślenia.
                          • jagandra Re: Depilacja 31.08.07, 22:57
                            Ot, zdemoralizowane dziewuchy,
                            > które lubią łatwy pieniądz.

                            Oceniasz. Oceniać jest łatwo i przyjemnie, można poczuć się lepszą.
                            W dodatku nie trzeba myśleć.
                            • dagmama Normalny dom? 01.09.07, 21:12
                              Co to znaczy, że dziewczyny uprawiające seks w toalecie na dyskotece
                              czy gdzie tam, za pieniądze, "pochodzą z normalnego domu".

                              Proszę o definicję normalnego domu.

                              Młodociane prostytutki pochodzą z "normalnych domów"?
                              Jeden taksówkarz opowiadał mi, że wozi takie młode dziewczyny
                              (wychodzi, że znam mnóstwo anegdotek) i one chwalą się właśnie
                              perfumami za kilkaset złotych.
                              Dobra.
                              Może były z normalnego domu był, ponieważ w domu prostytucji nie
                              było. Nie było złego przykładu, ale czegoś jednak zabrakło. Ochrony
                              przed myśleniem, że kasa to wszystko? Może jakieś gnojenie i
                              budzenie chęci odegrania się?
                              Może bieda?
                              • falafala Re: Normalny dom? 01.09.07, 22:20
                                nie wiem dagamama, ale rodzice maja sasiadke z corka. I sprowadzila sie obok
                                kiedy dziewczyna miala 9 lat. Kobieta samotna, ale nic szczegolnego. W wieku 12
                                lat (corki) matak zaczea sie zalic, ze nie daje sobie z nia rady, pozniej sie to
                                wzmagalo, az do ucieczek z domu, policja przyprowadzala dziewczyne. W wieku 14
                                lat najwyrazniej dziewczyna utrzymywala juz kontakty z jakims gosciem. Kobieta
                                wyglada na normalno, nie ma wrzaskow, pracuje ciezko bo jest samotna, a corka
                                jak skonczyla 16 lat to zostawila matce list, ze teraz ma ja gdzies i przenosi
                                sie do faceta.
                                Wiecie mama mowi, ze kobieta normalnie z rozpaczy szalala, uwaza, ze to ten
                                facet m na corke zly wplyw. Nie znam szczegolow, ale nie sadze by matak byla
                                patologia, ot normalna kobieta nie dajaca sobie rade, jak miliony innych, ale
                                pokarana za to.
                                • dagmama Re: Normalny dom? 02.09.07, 00:01
                                  Może patologia polega na tym, że matka była samotna? Może dziewczyna
                                  dostawała od matki informacje, że ta jej nie chciała albo, że jest
                                  dla niej ciężarem? Czy dziewczyna, patrząc na matkę, nie widziała
                                  tylko osoby, która nie ma i nie potrafi sobie załatwić faceta.
                                  A przekaz jest taki, żeby MIEĆ faceta? Wszędzie - w telewizji,
                                  gazetkach, u koleżanek...
                                  Właśnie o coś takiego mi chodzi. przekaz: ojciec opuszcza matkę,
                                  matka sobie nie radzi, bo podstawą radzenia sobie jest posiadanie
                                  mężczyzny. Nie masz mężczyzny - nie ma cię.
                                  Tak to widzę.
                                  • falafala Re: Normalny dom? 02.09.07, 10:59
                                    No widzisz, wlasnie napisalam, ze powod zawsze sie znajdzie. NIe ma idealnego
                                    "chowu" dziecka. Jestesmy omylni, robimy bledy, nigdy nie wiadomo za ktory blad
                                    bedziemy pokarani. A tak sie wlasnie zastanawialam, czy z ta rodzina rozbita,
                                    ktora czesto podaja za "powod" wypaczen jest wogole prawda. Czy to raczej nie
                                    chodzi o napietnownie? Patrz w wielu krajach rodziny rozbite to standart, patrz
                                    kraje np. skandynawskie gdzie mamy 70% rozwodow. Tam z tego powodu nie ma
                                    masowej degradacji swojej wartosci wsrod dzieci. Czasami to nie rodzina jest
                                    winna, ale "zyczliwe" srodowisko
                                    • sir.vimes Wiesz, jeśli dziecko traktuje się jak śmieć 02.09.07, 11:27
                                      to to jest dość poważny problem a nie jakiś tam pomniejszy błąd.

                                      To zresztą niekoniecznie jest "wina" rodziców. Może dziecko było molestowane (a
                                      rodzice o tym nie wiedzą?)?
                                      A jeśli chodzi o "rozbite" rodziny - IMO nie sam rozwód rodzicó jest problemem
                                      czy przyczyną problemów. Raczej to, że często w otoczeniu dziecka nie ma innego
                                      bliskiego dorosłego oprócz mamy - jakiejś zaangażowanej babci, cioci, dziadka,
                                      wujka. Jeżeli mama (czy tylko tata) jest jedynym "dorosłym" punktem odniesienia
                                      dużo łatwiej w okresie "nastoletniego buntu" znależć sobie dość fatalne wzorce,
                                      przyjąć jako swoje wszystko co najgorsze w popkulturze itp.
                                      • falafala Re: Wiesz, jeśli dziecko traktuje się jak śmieć 02.09.07, 15:31
                                        nigdy nie wiadomo gdzie znajda sie wzorce. Sa ludzie, ktorzy czerpia je z
                                        ksiazek, nie wiem jak teraz ale pokolenie moich rodzicow dobrze na tym wyszlo ;)
                                      • pochmurna Re: Wiesz, jeśli dziecko traktuje się jak śmieć 03.09.07, 21:32
                                        Nie będę oryginalna, jak powiem (dodam?), że najważniejszą rzeczą na świecie, w wychowaniu dziecka na tzw. normalnego społecznie człowieka, jest bezwarunkowa miłość (coś więcej, niż akceptacja, ale także ją oczywiście zawierająca) kierowana w stronę dziecka od kogoś bliskiego
                  • ledzeppelin3 Re: Depilacja 08.11.07, 21:57
                    >być może masz rację, że mechanizm jest podobny, ale jednak nie ten
                    kaliber. Prostytucja i wycinanie łechtaczki odbiera w dużym stopniu
                    możliwość czerpania przyjemności z seksu. Depilacja na szczęście tak
                    nie działa

                    Owszem, dziala. Bolące, podrażnione pachwiny z wrastającymi włosami,
                    ropne wypryski, kłujące odrastanie włosów przeszkadza przy seksie.
                    Depilacja laserem potwornie boli. I to my same, kobiety, narzucamy
                    to sobie i wmawiamy sobie, że to nic takiego. Bo tego oczekuje mąż,
                    to tylko kompromis. Nie chciałabym bardzo, żeby mój mąż oczekiwał
                    ode mnie depilacji łona. To byłoby wbrew mnie- dlaczego mam zadawać
                    sobie ból, niszczyć coś, co jest w końcu naturalne? Ja tego nie
                    kupuję.
                    Co do prostystucji. malila ma rację. Tym kobietom wmówiono, tak je
                    wytresowano, że one po prostu służą do seksu. Świat działa tak, że
                    mężczyźni oczekują od nich seksu i one ten seks im dają- za kasę czy
                    inną korzyść, albo bo tak wypada. A jak wmówiono? Że do niczego
                    innego się nie nadają albo że do tego nadają się najlepiej.
                    • jagandra Re: Depilacja 09.11.07, 19:19
                      A jak wmówiono? Że do niczego
                      > innego się nie nadają albo że do tego nadają się najlepiej.

                      Zgadzam się z tym, tylko w takiej sytuacji trudno mówić o szacunku do siebie.
          • pochmurna Re: Okropne. 03.09.07, 21:22
            dagmama, piszesz o Twojej rozmowie z mężem na temat tego, że niektóre prostytutki się "cenią" a inne "są za darmo"
            • dagmama Re: Okropne. 04.09.07, 10:48
              Oglądałam "Monster".
              Wiesz co, czytam trzeci raz, co napisałaś i nie rozumiem.
              Są różne rodzaje prostytucji, dla mnie to oczywiste. Napisałam, że
              różnicą jest cena za usługę. Ale są też inne rzeczy. Rodzaj
              klientów, higiena, czyli jakość warunków, jak napisałaś.
              Uważam, że oddawanie się za 50 zł w lesie albo toalecie oznacza
              mniej szacunku dla siebie niż oddawanie się za 500 zł w hotelu.

              Są dziewczyny, które ogłaszają się w pornograficznych pismach w
              rubryce "sponsoring". Dla mnie to też prostytucja, oczywiście, ale
              szacunek do siebie też oceniam, osobno.
              • triss_merigold6 Taa jasne 04.09.07, 11:26
                A panienki ABS-ów, lokalnych dilerów i gangsterów rodzimego chowu to
                rozumiem też pokrzywdzone? Vide ostatni reportaż w "WO".
                • verdana Re: Taa jasne 04.09.07, 16:36
                  Przede wszystkim nie ma jednej moralnosci - i nie jest tak, ze to co
                  nam wydaje się moralne, musi byc moralne dla wszystkich.
                  Część dziewcząt jest zmuszana do prostytucji - siłą, przez warunki
                  zyciowe, przez nieznajomość lub nieumiejetność innego rodzaju
                  zarabiania.
                  A część wybiera taki, łatwy dla nich (bo one własnie nie maja
                  oporów, i tak sypiają z wieloma chłopakami) zawód i tyle. Wybiera,
                  nie przelamujac moralnych oporów. Jak chłopak chce zaplacić i miec
                  przyjemność - to czemu nie? Naiwne sa te, co moga to robic, a nie
                  robią.
                  Dla nich zarabianie w ten sposób nie ma nic wspólnego z moralnoscią.
                  Czy musza byc z takich typowych "złych domów"? Wcale nie -
                  wystarczy, ze są z domu, w kórym prestiż i posiadanie kasy to to
                  samo.
                • sir.vimes A według ciebie jakie są? 04.09.07, 22:27
                  Szczęśliwe, rozwinięte intelektualnie, spełnione i twórcze?
              • jagandra Re: Okropne. 19.09.07, 16:30
                > Uważam, że oddawanie się za 50 zł w lesie albo toalecie oznacza
                > mniej szacunku dla siebie niż oddawanie się za 500 zł w hotelu.

                Hm, mam wątpliwości.
                Przypomina mi to taki kawał. Facet pyta kobietę, czy oddałaby się
                komuś za milion dolarów. Ona odpowiada, że w sumie może i tak. Na co
                on pyta, czy oddałaby się komuś za 50 zł. Ona się oburza: co pan
                sobie myśli, za kogo pan mnie ma? On odpowiada: to już ustaliliśmy,
                teraz tylko negocjujemy warunki.
                A anegdotek rzeczywiście znasz mnóstwo. Domyślam się, że umiesz
                słuchać i ludzie chętnie Ci opowiadają :)
                • dagmama Re: Okropne. 19.09.07, 17:05
                  Wiesz, Ola, niektórzy nazywają prostytucją małżeństwa, w których
                  kobieta nie osiąga dochodów.
                  Też kwestia szacunku do siebie? Pozwalać się utrzymywać mężczyźnie.
                  Ja długo nie pracowałam.
                  Czyli byłam prostytutką za 800 zł miesięcznie (połowa tego, co mąż
                  wtedy zarabiał), "to już ustaliliśmy", a mogłam wyść za kogoś o
                  wyższych dochodach, to bym za więcej dawała:-D
                  Nie szanowałam się, kurczę...
                  Z całej tej dyskusji, anegdotek i kawału nieuchronnie dochodzimy do
                  wniosku, że wszystkie kobiety to i tak dziwki.
                  Każdemu się może trafić po prostu:-(
                  • sir.vimes Nie widzę tego 19.09.07, 17:22
                    "Z całej tej dyskusji, anegdotek i kawału nieuchronnie dochodzimy do
                    wniosku, że wszystkie kobiety to i tak dziwki. "

                    Kompletnie nie wiem skąd taki wniosek.
                    • dagmama Re: Nie widzę tego 19.09.07, 20:19
                      Stąd, że, zobacz, ile tego jest:
                      - luksusowe call-girl
                      - dziewczyny z agencji
                      - dziewczyny z ulicy
                      - dziewczyny przydrożne
                      - 'namiętne studentki liczące na sponsoring'
                      - "atrakcyjne malolaty" (strony towarzyskie, dam linka w razie w.)
                      - gimnazjalistki od loda w toalecie (a jednak z dobrych domów).
                      - sprzątaczki na Heathrow
                      - mężatki niepracujące.

                      Co z mężczyznami? Istnieją w tej branży, ale tylko w niektórych
                      punktach i o wiele mniej licznie.

                      Wszystko, co napisałam to różne formy prostytucji.
                      Mój wniosek na temat, że wszystko zależy od szacunku do siebie,
                      zakwestionowały chyba wszystkie z Was.

                      Więc to nas łączy: gotowość do sprzedawania się.

                      Czy to nadal mętne?
                      • jagandra Re: Nie widzę tego 19.09.07, 21:46
                        Zaraz, zaraz, jakoś mi się wydaje, że jesteś z mężem z miłości i że
                        nie spałaś z nim dla tych 800 zł, ale miałaś inne powody :)
                        Kwestia szacunku - jeśli kobieta siebie szanuje, to nie będzie
                        kupczyła własnym ciałem. Ale czy kupczy za 50 zł czy 1000, to już
                        nie gra takiej roli.
                        • dagmama Re: Nie widzę tego 19.09.07, 22:46
                          jagandra napisała:

                          > Zaraz, zaraz, jakoś mi się wydaje, że jesteś z mężem z miłości i
                          że
                          > nie spałaś z nim dla tych 800 zł, ale miałaś inne powody :)
                          > Kwestia szacunku - jeśli kobieta siebie szanuje, to nie będzie
                          > kupczyła własnym ciałem. Ale czy kupczy za 50 zł czy 1000, to już
                          > nie gra takiej roli.

                          Tak, tak, to była ironia:-)

                          Kwestia szacunku prawda? Teraz ją wyciągasz, a przed chwilą
                          podważałaś, pisząc, że "> Uważam, że oddawanie się za 50 zł w lesie
                          albo toalecie oznacza
                          > mniej szacunku dla siebie niż oddawanie się za 500 zł w hotelu.

                          Hm, mam wątpliwości."

                          Dlaczego podważacie moje wnioski dotyczące szacunku (to już nie
                          tylko Ty)?
                          Sorry, ale tylko szacunek do siebie różni "uczciwe kobiety" od
                          dziwek. Według mnie.

                          Ojej, czemu ten wątek tak mnie wku... denerwuje?

                          No a następna historia: dziewczyna mówi, że chce zerwać ze swoim
                          chłopakiem, kompletny niewypał, ale... przed wakacjami... głupio
                          tak, bez chłopaka w wakacje, zerwę we wrześniu.

                          W sumie też prostytucja, nie?

                          I też autentyczna anegdota... może i fakt, że ludzie mówią mi różne
                          rzeczy i umiem słuchać, ale też nie bardzo w porządku, że używam
                          jako argumentów, nie jestem zbyt dyskretna.

                          Według mnie, prostytucja to kwestia szacunku do siebie, naprawdę
                          nikt się ze mną nie zgodził (tzn Ty, ale dopiero jak użyłam siebie
                          jako przykładu), ale też nie spowodował, że zmieniłam zdanie.
                          • jagandra Nie umiemy się chyba zrozumieć 20.09.07, 12:45
                            Daga, nie rozumiem, naprawdę. Ja też uważam, że prostytucja wiąże
                            się z szacunkiem do siebie. To znaczy uważam, że prostytutka nie
                            szanuje siebie (o ile sprzedawanie swojego ciała to jej wolny wybór,
                            bo jeżeli jest zmuszana, to trudno mówić o szacunku do siebie, po
                            prostu nie ma wyboru). Tu się chyba zgadzamy. Nie zgadzam się za to
                            z tym, że jeśli prostytutka bierze więcej za swoją usługę, to
                            bardziej siebie szanuje! Nieważne ile bierze, handel ciałem to
                            handel ciałem.
                            A jeśli chodzi o używanie anegdotek jako argumentów - nie używasz
                            przecież imion ani nazwisk i nie piszesz tak, byśmy mogły rozpoznać
                            te osoby, więc czemu nie?
                            • dagmama Re: Nie umiemy się chyba zrozumieć 20.09.07, 13:56

                              jagandra napisała:

                              Nie zgadzam się za to
                              > z tym, że jeśli prostytutka bierze więcej za swoją usługę, to
                              > bardziej siebie szanuje! Nieważne ile bierze, handel ciałem to
                              > handel ciałem.

                              Co decyduje o tym, że jedna bierze 50 a inna 500, jeśli nie szacunek
                              do siebie?
                              Może to szczęście, zaradność życiowa, właściwe kontakty...

                              Ale w porządku, handel ciałem to handel ciałem.
                              • jagandra Re: Nie umiemy się chyba zrozumieć 20.09.07, 19:11
                                > Co decyduje o tym, że jedna bierze 50 a inna 500, jeśli nie
                                szacunek
                                > do siebie?
                                > Może to szczęście, zaradność życiowa, właściwe kontakty...

                                Chyba mniej więcej to samo, co różni właściciela międzynarodowej
                                sieci hoteli od właściciela małego pensjonatu. Właśnie zaradność,
                                może jeszcze umiejętność zareklamowania się, zmysł do biznesu - w
                                każdym razie jestem tych cech pozbawiona ;)

                                Dbałość o ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne bardziej mi się
                                kojarzy z szacunkiem niż wysokość stawki.
    • sir.vimes Anegdotka na temat 04.09.07, 22:21
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=68523648&a=68523648
      Wesoło sobie w ciepłym domku twierdzić , że "ktoś lubi ten sport".

      • verdana Re: Anegdotka na temat 04.09.07, 23:14
        Łatwo tez powiedzieć, ze kazdy złodziej, prostytutka itd.to produkt
        patologicznego domu i ze własciwie nikt nie ma ani wyboru.
        Tak, uwazam, ze prostytutka, ktora zarabia nie na życie, ale na
        swoistye luksusy (moze nie tirówka)- luksusowa prostytutka czy tzw.
        cichodajka- małolata moga być ze swojego życia zadowolone. Dla nas
        to niepojęte, ale spora część tych małolat kompletnie nie potrzebuje
        sie prostytuować - nikt ich nie zmusza, nie zachęca, robią to za
        drobne prezenty, za kasę, dla sportu. Potem wracaja nie do taty-
        alkoholika, tylko do w miarę normalnego domu, gdzie jest co jeść i w
        co sie ubrać, choć bez luksusów. Bywa. Wiec satysfakcja, jaką za to
        mają musi być większa od niecheci do przygodnych stosunków - o ile w
        ogóle taka niechęć czują, prawda?
        Są osoby, ktore czują się spełnione gdy mają kasę, ubrania,
        wypasioną komórke, a nie przeżycia intelektualne - nie powiem, abym
        to popierała, ale ne można zauwazać, że takie zjawisko nie istnieje.
        • triss_merigold6 Re: Anegdotka na temat 05.09.07, 12:48
          Dokładnie. Znakomita część małolat przyjmujących za towarzystwo
          drogie prezenty po prostu uważa, że jest to najszybsza i najmniej
          dolegliwa forma pozyskania dóbr. Skoro i tak dopuszczają we własnym
          mniemaniu współżycie z wieloma partnerami to czemu jeszcze na tym
          nie zarobić?
        • malila Re: Anegdotka na temat 05.09.07, 13:48
          Sprowadzanie prostytucji do intelektualnego parteru daje być może
          wrażenie, że jest zjawiskiem odległym i że w żaden sposób nie
          zagraża inteligentnemu dziecku, ale obawiam się, że to tylko
          wrażenie.
          Zaskakuje mnie miejsce, w jakim sytuuje się prostytutki. Gdzieś
          pomiędzy złodziejami i ABS-ami. Chyba dlatego, że - jak powszechnie
          wiadomo - to kobiety odpowiedzialne są za męską chuć. Można więc
          powiedzieć, że zmuszają mężczyzn do seksu. Przemoc jak nic.
          Zaskakuje mnie postrzeganie prostytucji wyłącznie w kontekście braku
          moralności. Pojęcie krzywdy, jaką kobieta wyrządza sama sobie - nie
          istnieje. To tak jakby samookaleczanie się nastolatków traktować
          jedynie w kategoriach wstydu i kłopotu dla rodziny. Jeśli dziewczyna
          z własnej woli obciąga druta każdemu, kto zapłaci, jeśli robi to z
          własnej woli, znaczy, że to lubi. To taki sam absurd jak
          przypuszczenie, że można lubić picie moczu. Owszem, można się zmusić
          i przyzwyczaić. Ale polubić? Jasne że są różne zboczenia. Ale skala
          prostytucji jest zbyt duża, żeby bez większego zastanowienia
          przyporządkowywać ją do tej kategorii. No i dziwnym trafem to
          zboczenie dotyczy głównie kobiet.
          Sprzedawanie własnego ciała nie jest kwestią zasad. Zasady tworzone
          są po to, żeby ludzie nie krzywdzili siebie nawzajem i żeby utrzymać
          względny ład i porządek. Żeby człowiek sam sobie nie sprawiał bólu,
          wystarczy instynkt samozachowawczy. Żeby zaczął się krzywdzić,
          trzeba ten instynkt w którymś miejscu naruszyć. Czyli postawić go w
          sytuacji, gdy dojdzie do wniosku, że i tak nie ma na to wpływu albo
          że protest będzie się wiązać z czymś znacznie gorszym. Nie pozostaje
          wtedy nic innego, jak odseparować się od własnego ciała bądź jakiejś
          jego części. W społeczeństwie, które daje sobie prawo własności do
          kobiecych narządów rodnych (decydując w zbyt dużym stopniu o tym,
          kiedy, jak często i z kim kobieta ma prawo uprawiać seks, a także
          zabraniając zachowań, które mogłyby się wiązać z utratą kontroli nad
          jej "czystością") i do kontroli nad rozrodczością, w społeczeństwie,
          które promuje tzw. męskie zachowania, a które jednocześnie wymusza
          na kobietach duzo bardziej niż na męzczyznach przełamywanie własnego
          wstydu (że nawiążę chociażby do dyskusji na Feminizmie zaczętej
          przez Turbomini; najbardziej podobał mi się wpis, że mężczyźni
          wstydzą się bardziej niż kobiety - ROTFL po prostu) - odcinanie się
          od własnej kobiecości nie jest niczym szczególnym.
          Reakcje na taki stan rzeczy są różne: od pełnego podporządkowania
          się, przez dążenie do samostanowienia o swoim ciele, które jednak w
          ciszy płacze (co objawia się dolegliwościami ginekologicznymi) po
          bunt i przejmowanie męskich wzorców, coś w rodzaju odgrywania się na
          mężczyznach w rodzaju: mnie chciano uprzedmiotowić, to teraz ja będę
          uprzedmiatawiać. Oraz kompletne odcięcie się od własnej waginy, brak
          jakiegokolwiek związku z nią.
          Rodzice mogą te przekazy wzmocnić lub w znacznym stopniu zniwelować.
          Z drugiej strony mimo że prostytucja uważana jest za złą, jest na
          nia przyzwolenie. W niektórych miejscach chyba się nawet do niej
          zachęca. Wystarczy włączyć którąś ze stacji muzycznych, żeby się
          przekonać, jak bardzo cool i trendy jest kręcenie gołym tyłkiem i
          nadstawianie go byle raperowi czy innej gwieździe jednego sezonu. W
          gazetach niemal to samo plus przepisy na temat, jak zrobić dobrze
          facetowi.
          Mnie osobiście fascynuje też temat prostytucji śląskiej. Mam na
          myśli żony byłych górników. Górników właściwie bardziej.
          • jagandra Re: Anegdotka na temat 19.09.07, 16:28
            > Zaskakuje mnie postrzeganie prostytucji wyłącznie w kontekście
            braku
            > moralności. Pojęcie krzywdy, jaką kobieta wyrządza sama sobie -
            nie
            > istnieje. To tak jakby samookaleczanie się nastolatków traktować
            > jedynie w kategoriach wstydu i kłopotu dla rodziny.

            Podpisuję się obiema rękami.
            Mi też nie chodzi tylko o moralność. Żeby być prostytutką, trzeba
            samą siebie gwałcić, karać, używać.
          • iokepine Re: Anegdotka na temat 15.11.07, 18:36
            Malila, piękny tekst napisałaś. Czy mogę go sobie na bloga wrzucić? Niedługo
            będzie rocznica śmierci Ani z Gdańska. I tak sobie myślę, że ona w równym
            stopniu była ofiarą patriarchatu, jak kolegów. Ponieważ gdyby molestowanie czy
            wręcz gwałt były hańbą dla sprawców, a nie ofiar, tej sytuacji by nie było.

            Dlatego dziewczynka wolała sie zabić. Przecież gdyby się nie zabiła, była "łatwa".

            Z prostytucją jest jak z gwałtem. Cała odpowiedzialność, albo prawie cała ląduje
            na barkach kobiet.
        • dagmama Re: Anegdotka na temat 05.09.07, 14:43
          verdana napisała:
          Dla nas
          > to niepojęte, ale spora część tych małolat kompletnie nie
          potrzebuje
          > sie prostytuować - nikt ich nie zmusza, nie zachęca, robią to za
          > drobne prezenty, za kasę, dla sportu. Potem wracaja nie do taty-
          > alkoholika, tylko do w miarę normalnego domu, gdzie jest co jeść i
          w
          > co sie ubrać, choć bez luksusów.Tak, niepojęte i nadal umysł mi
          się wzdraga przed przyjęciem tego do wiadomości.
          Upieram się, że coś musi być nie tak w takim domu. Nie mam córki,
          ale nikt mi nie wmówi, że mam takie same szanse wychować osobę
          traktującą się jak przedmiot bądź też narzędzie pracy przynoszącej
          profity (nieważne jakie) jak i osobę dla której jest to tak samo nie
          ok jak dla mnie.
    • malila Czytałyście w ostatnim Przekroju 21.09.07, 18:54
      artykuł o prostytucji dziecięcej?
      "Często dzieci, które się prostytuują, były wcześniej wykorzystywane
      seksualnie - mówi Beata Pawlak-Jordan z Fundacji Dzieci Niczyje - Te
      dzieci z reguły wiedzą, że wyrządzono im straszną krzywdę. Ale myślą
      również, że w stanie przeżyć tylko dzięki złym dorosłym, dlatego
      przyjmują reguły gry, nawet jeśli są to zasady okrutne, bezwzględne
      i cyniczne."

      I jeszcze to:
      "Ambroziewicz mówi także o piętnie, jakim naznaczone są w Polsce
      prostytuujące się dzieci: - Dziecięcy nierząd to dla większości z
      nas strefa tabu. Dzieci, które z różnych przyczyn uprawiają
      prostytucję, rzadko są traktowane jak tak zwane trudne dzieci.
      Otoczenie uważa je za trędowate. Często pozostają ze swoim dramatem
      zupełnie same, odrzucone przez dorosłych. Nie potrafią odnaleźć się
      wśród rówieśników. Wypadają z ról społecznych przypisanych do ich
      wieku.
      Ale to nie jedyna kara, jaka może dzieci spotkać. - Dziecięca
      prostytucja jest jednym z przejawów demoralizacji nieletnich -
      wyjaśnia Grażyna Puchalska z Komendy Głównej Policji. I jako przejaw
      demoralizacji jest w przeciwieństwie do prostytucji dorosłych ...
      karalna. W jaki sposób? Złapany przez policję małolat, który
      sprzedaje swoje ciało, zawsze trafia przed sąd rodzinny. Ten,
      niejednokrotnie uznając, ze dziecko musi zostać naprawione przez
      państwo, odbiera je rodzicom."

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka