Dodaj do ulubionych

Opieka nad starszymi ludźmi

06.11.07, 17:50
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=71585115
Taką mam refleksję, że opieka nad starszymi ludźmi to nawet bardziej niż
opieka nad dziećmi sprawa tylko kobieca. Czy znacie faceta , który potrafiłby
zadeklarować, że rzuca pracę, wszystko, by zając się starymi rodzicami?
Sytuacje w której opieka to sprawa tylko i wyłącznie córek - to chyba nadal norma?
Obserwuj wątek
    • turbomini Re: Opieka nad starszymi ludźmi 06.11.07, 19:52
      Miałam dokładnie tą samą refleksję i w sumie to jest smutna refleksja.
    • skrzydlate Re: Opieka nad starszymi ludźmi 07.11.07, 08:08
      w pokoleniu, ktorym się taeraz starzeja rodzice raczej tak, obserwując
      stwierdzam, że opiekują sie innymi silniejsi i sprawniejsi a więc kobiety
      (starsze kobiety sa o niebo sprawniejsze fizycznie i umysłowo od męzczyzn jak
      zauwazylam)
    • skrzydlate Re: Opieka nad starszymi ludźmi 07.11.07, 08:09
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=23923&w=71535911
    • dagmama Re: Opieka nad starszymi ludźmi 07.11.07, 10:52
      > Sytuacje w której opieka to sprawa tylko i wyłącznie córek - to
      chyba nadal nor
      > ma?


      A ja uważam, że to się powoli zmienia. Przecież wiele osób pisało,
      że "dom spokojnej starości - dlaczego nie?"
      Co do opieki i decydowania w sprawach rodziców (jeśli trzeba) może
      decydować rodzeństwo.
      My z bratem mieścimy się w normie, bo razem decydujemy, co robić w
      sprawie naszej mamy: ja, bo jestem córką, on, bo "matka to matka".
      Osobista opieka odpada u nas na pewno.
      • sir.vimes Re: Opieka nad starszymi ludźmi 07.11.07, 11:19
        A w ilu stuacjach to wygląda tak : albo córka się zajmie albo dom opieki, a
        syna/ów nie bierze sie w ogóle pod uwagę? Chyba, że ma zonę , którą da się
        zaangażować (kilka kobiet pisało, ze zajmują sie teściami - nie pomagają mężom,
        tylko one się zajmują).
        • malila Re: Opieka nad starszymi ludźmi 07.11.07, 11:35
          sir.vimes napisała:

          > A w ilu stuacjach to wygląda tak : albo córka się zajmie albo dom
          opieki, a
          > syna/ów nie bierze sie w ogóle pod uwagę? Chyba, że ma zonę ,
          którą da się
          > zaangażować (kilka kobiet pisało, ze zajmują sie teściami - nie
          pomagają mężom,
          > tylko one się zajmują).
          • dagmama Re: Opieka nad starszymi ludźmi 07.11.07, 11:42
            Chyba niepracująca.
            Osoba, która poświęciła się domowi-mężowi-dzieciom, może nie mieć
            problemu z jeszcze jednym poświęceniem.
            Wszystko to kwestia wychowania. Dziewczynka musi częstować
            czekoladą, którą dostanie, chłopiec może zjeść całą sam, że tak
            powiem w skrócie.
            Praca mężczyzny jest ważna, praca kobiety opcjonalna i konieczna do
            pogodzenia z pracą w domu.
            Czasem mam nadzieję, że to się zmieni w naszym pokoleniu, czasem
            nie, kiedy czytam niektóre posty.
            • malila Re: Opieka nad starszymi ludźmi 07.11.07, 11:46
              dagmama napisała:
              > Praca mężczyzny jest ważna, praca kobiety opcjonalna i konieczna
              do
              > pogodzenia z pracą w domu.

              Dodam jeszcze, że praca kobiety jest jak worek bez dna: można do
              niego wrzucic każdy obowiązek, a i tak się okazuje, że zawsze tych
              obowiązków można dołożyć.
        • malila Jeszcze raz - mam nadzieję, że tym razem ten głupi 07.11.07, 11:42
          system mnie nie wyczyści.

          sir.vimes napisała:

          > A w ilu stuacjach to wygląda tak : albo córka się zajmie albo dom
          opieki, a
          > syna/ów nie bierze sie w ogóle pod uwagę? Chyba, że ma zonę ,
          którą da się
          > zaangażować (kilka kobiet pisało, ze zajmują sie teściami - nie
          pomagają mężom,
          > tylko one się zajmują).

          Też o tym myślę. To takie oczywiste, że opieka nad rodzicami to
          kobieca sprawa. O ile coraz częściej można usłyszeć o mężczyźnie,
          który bierze urlop wychowawczy, to o mężczyznach próbujących
          pogodzić pracę z opieką nad rodzicami - o teściach nawet nie
          wspominając - lub rezygnujących z pracy na rzecz takiej opieki - nie
          słychać wcale.
          • verdana Re: Jeszcze raz - mam nadzieję, że tym razem ten 07.11.07, 15:26
            A ja się zastanawiam, czy to nie jest nie tylko kwestia stereotypu,
            ale dwóch waznych życiowo spraw.
            Pierwsza tofakt, ze nadal przeważająca większość mężczyzn zarabia
            więcej od żon. A więc porzucenie przez nich pracy skonczyło by sie
            ruina finansową.
            Poza tym obawiam się, ze większość starszych ludzi nie zaakceptuje
            faceta jako pielegniarza - do kobiet myjących, czeszących,
            zmieniających pieluchy sa przyzwyczajenie w szpitalach. Natomiast
            pozwolenie na to samo męzczyźnie, niezaleznie czy slusznie czy nie,
            wiązałoby sie z wiekszym jeszcze upokorzeniem.
            • dagmama Re: Jeszcze raz - mam nadzieję, że tym razem ten 07.11.07, 20:35
              Verdana, sorry, ale to nie można tak kiwać głową, że "większość
              starszych ludzi nie zaakceptuje
              > faceta jako pielegniarza - do kobiet myjących, czeszących,
              > zmieniających pieluchy sa przyzwyczajenie w szpitalach.". Starzy
              ludzie nie są ci sami, jedni odchodzą, inni, młodsi, przychodzą.
              I ci młodsi mogliby być bardziej podatni na zmiany, tylko, że nie
              robi sie prawie nic w tym kierunku. Skoro w dalszym ciągu nie
              zmuszamy (uogolniam) mężczyzn do zmieniania pieluch niemowlętom, tak
              samo do zmieniania pieluch ludziom niepełnosprawnym (mówię o
              starości) nie będą się czuli powołani. Ukrywamy przed nimi te brudne
              sprawy: pieluchy, podpaski...
              A ja uważam powołanie kobiet do takich spraw za bzdurę. To jest
              uwarunkowanie społeczne.

              Upokorzenie? Jasne, starość to jest upokorzenie. W tej
              ksiązce "Lala" jest młody czlowiek, który opiekuje się babcią, taką
              złośliwą, jak Turbomini pisała. Nie jest to aż tak szokujące.
              • verdana Re: Jeszcze raz - mam nadzieję, że tym razem ten 07.11.07, 21:22
                No dobrze, a co poradzisz na to, że w 75% małżenstwach kobiety
                zarabiaja mniej? Z czego będzie zyła rodzina, gdy mąż rzuci pracę?
                Męzowie czują się w znacznie wiekszym stopniu odpowiedzialni za
                materialny los rodziny, niż kobiety. Oni uwazaja często, ze ich
                swietym obowiazkiem jest zarobić na utrzymanie. Nie wiem, czy dużo
                kobiet ma taka swiadomość, ze dobrobyt materialny rodziny zależy
                przede wszystkim od nich. Chyba nie.
                I jeszcze jedno - przyjmujecie tu zdecydowanie kobiecy punkt
                widzenia - osobą starszą powinien koniecznie zająć się ktoś z
                rodziny. Kosztem pracy, zdrowia, dzieci i współmałżonka. Faceci sa
                bardziej pragmatyczni - chętniej zapłacą opiekunce, znajda dobry dom
                opieki. Oni nie zajma się starą, niedołężna osobą nie tylko dlatego,
                ze "nie chcą". Uwazaja, ze nie zawsze jest to racjonalne rozwiazanie.
                Tymczasem wiele kobiet poswieci wszystko, łacznie z własnymi
                dziecmi - bo im sie wydaje, ze musza, ze nie maja wyboru. I tu jest
                problem, a nie w postawie facetów.
                Ja tez nie czuje się powolana do zmieniania pieluch starszym
                ludziom - z bardzo wielu wzgledów. Wole zaharowac sie na śmierć i
                opłacić opiekunke - tak jak facet.
                No i jesli faceci maja w równym stopniu zajmowac się
                niepelnosprawnymi, to kobiety powinny pamiętać, ze powinny pracować
                tak, aby zapewnić dzieciom i mężowi utrzymanie na przyzwoitym
                poziomie. Jak równość, to równość.
                • turbomini Re: Jeszcze raz - mam nadzieję, że tym razem ten 08.11.07, 09:02
                  Do mnie argument o tym, że kobiety często nie pracują, dlatego
                  zajmują się straszymi ludźmi nie trafia. Zobacz, verdana, że jednak
                  najczęściej opieką zajmują się, tak jak to u mnie było, osoby już na
                  emeryturze albo kobiety, które pracują dokładnie tak samo jak ich
                  mężowie.
                  Ja myślę, że to jest ucieczka, która wynika z przerażenia nową i
                  okrutną w sumie sytuacją.
                  Dlatego wydaje mi się, że trzeba o tym mówić i trzeba przełamywać
                  stereotypy. Książka "Tato" Whartona jest piękna, ale wciąż tak
                  bardzo nierzeczywista.
                  • skrzydlate Re: Jeszcze raz - mam nadzieję, że tym razem ten 08.11.07, 09:42
                    nie prowadziłam badan na szeroka skale, obserwuję otoczenie, znam kilka
                    przypadków, gdzie odpowiedzialność naprawdę była dzielona po równo, jeden -
                    matka mieszkała z synem, a nie z córkami, jeden - opiekowała sie chorą na
                    alzheimera córka, a nie synowie (zresztą omal nie przypłaciła tego swoim
                    zdrowiem, to nie było okej)

                    Natomiast spostrzegam ze starsi panowie jeśli już maja parę i zdrowie zajmują
                    się raczej sobą, rzadziej mają skłonność do poświęceń.
                    Osobiście mam podejście praktyczne, odpowiedzialność tak, codzienne obowiązki
                    natomiast można powierzyć fachowcom, nie każdy ma predyspozycje do sprawowania
                    ciągłej opieki, niezależnie od płci, tak jak z dziećmi, z tym też różnie bywa
                • dagmama Re: Jeszcze raz - mam nadzieję, że tym razem ten 08.11.07, 10:44
                  Oczywiście, że problem nie jest w postawie facetów, ale w postawie
                  kobiet. To o kobietach pisałam, że się czują "powołane" do opieki
                  nad dzieckiem, odsuwają męża od pieluch, od kuchni, od sprzątania,
                  od opieki nad rodzicami czy teściami, czasem pracując normalnie
                  zawodowo.
                  Mężczyzna nie ma rzucać pracy lepiej płatnej, żeby opiekować się
                  mamą.
                  Ale kobieta ma rozważyć dom opieki, pielęgniarkę, choćby
                  sprzątaczkę, która by ją odciązyła w tym wiecznym poświęcaniu.
                • sir.vimes Dopóki 08.11.07, 12:45
                  kobiety szukają pracy jakby co umożliwiającej pogodzenie różnych innych zajęć z
                  pracą dopóty będą zarabiać mniej.

                  > No dobrze, a co poradzisz na to, że w 75% małżenstwach kobiety
                  > zarabiaja mniej?
              • sir.vimes A ja bardziej widzę pielęgniarza 08.11.07, 12:44
                niż pielegniarkę przy opiece np. nieruchomych ludzi.

                I im bardziej ktoś jest konserwatywny tym bardziej powinien się ze mna zgadzać -
                bo w końcu kobiety są delikatne i słabe bluszcze więc jak mają podnosić ciężkich
                starców;/

                Poza tym nie rozumiem czemu bardziej logiczne jest mycie penisa teściowi przez
                synową niż zmienianie pieluch teściowej przez zięcia?

                Ale ja z dziwnego domu jestem gdzie wszystim się po równo dostawało takich
                obowiązków...
                • verdana Re: A ja bardziej widzę pielęgniarza 08.11.07, 14:37
                  Nie, to nie jest tak.
                  Problem, jak slusznie napisala Dagmama, jest w postawie kobiet. Bo
                  to one padną, a pomocy nie wezmą, albo nie wynajda dobrego domu
                  opieki - bo "tak trzeba".
                  Skoro wiele kobiet jest skłonnych się poswięcić, paść na posterunku,
                  bo "tak wypada". to czy obowiazkiem męża jest zastąpić kobietę,
                  skoro on uwaza, ze opieke nalezy załatwić inaczej? Raczej chyba nie.
                  I tu zaczyna się dramat. Bo to nie jest tak, ze facet nie chce - on
                  chce, ale inaczej - i chyba nie ma obowiązku brac ciężaru ponad
                  siły, bo jego zona nie umie zyc bez poswiecania się.
                  • jagandra Re: A ja bardziej widzę pielęgniarza 08.11.07, 15:00
                    Czy ja wiem? Naprawdę jest tak, że kobiety zawsze chcą się poświęcać, a faceci - owszem - czują sie odpowiedzialni, ale wolą kogoś wynająć? Nie ma odwrotnych sytuacji - kobieta nie chce, ale wszyscy łącznie z mężem oczekują od niej, że to ona się zajmie teściową?
                    Tak samo nie jest prawdą, że kobiety zawsze odsuwają dzieci od pieluch, a faceci się do tego palą. Bywa i tak, że kobiety namawiają facetów, by się zajmowali dziećmi, a faceci się wykręcają.
                    A bywa na szczęście i tak, że obie strony się dogadują.
                    • verdana Re: A ja bardziej widzę pielęgniarza 08.11.07, 15:13
                      Wtedy zadaniem kobiety jest powiedziec "nie". Problem zaczyna sie,
                      kiedy starsza osoba rzeczywiscie nie ma się kto zająć. Z drugiej
                      strony, ile kobiet powie "Ty sie zajmij mamą, ja wezme drugi etat?".
                      Mało. Bo kobietom zalezy także na tym, by być w domu, z dziećmi i
                      czasem sa bardziej sklonne zająć się tesciową,niż wziąć dodatkowa
                      pracę. Przynajmniej tak wynika z moich doswiadczeń ze znajomymi.
                      • jagandra Re: A ja bardziej widzę pielęgniarza 08.11.07, 16:55
                        > Wtedy zadaniem kobiety jest powiedziec "nie".

                        A co jest zadaniem mężczyzny? Może np. nie namawiać żony, by się zajęła jego matką?

                        Problem zaczyna sie,
                        > kiedy starsza osoba rzeczywiscie nie ma się kto zająć. Z drugiej
                        > strony, ile kobiet powie "Ty sie zajmij mamą, ja wezme drugi etat?".
                        > Mało. Bo kobietom zalezy także na tym, by być w domu, z dziećmi i
                        > czasem sa bardziej sklonne zająć się tesciową,niż wziąć dodatkowa
                        > pracę. Przynajmniej tak wynika z moich doswiadczeń ze znajomymi.

                        No i właśnie o tym ten wątek - że tak jest. Tak jest, bo i kobiety i mężczyźni są tak właśnie wychowani i do tego przywyczajeni.
                  • sir.vimes Wątpię 08.11.07, 17:11
                    "i chyba nie ma obowiązku brac ciężaru ponad
                    siły, bo jego zona nie umie zyc bez poswiecania się. "

                    czy one tak bardzo chcę się poświęcać?

                    Kobietę dużo łatwiej "usadzić" np. kwestią opini chocby sąsiadek czy dalekich
                    ciotek; kwestia wiecznego "bo przecież twój mąż mógłby wystarczająco zarobić,
                    nie musisz pracować" (słyszy to wiele młodych matek - pewnie w kwestii opieki
                    nad starszym słyszy się to samo...), tym, że nic lepsze nad domowe (domowe
                    obiady, domowa opieka, domowe wszytsko...). Zresztą, łatwo przekonać przekonaną
                    - jeżeli od początku uczy się rezygnacji (a "tradycyjne" wychowanie dziewczynki
                    too przede wszystkim uczenie rezygnacji z siebie).

                    Faceta najczęściej "zwalnia się" zamiast sam zainteresowany się wypowie - bo
                    zapracowany, bo "misio nie umie", bo ...cokolwiek.
                    • sir.vimes Re: Wątpię 08.11.07, 17:12
                      zamiast sam zainteresowany

                      zanim, zanim - oczywiście.

    • turbomini Re: Opieka nad starszymi ludźmi 07.11.07, 15:47
      Przypomniała mi się sytuacja, kiedy moja prababcia zachorowała na
      tyle, że wymagała już 24h opieki. Była bardzo nieznośna, czasem
      zwyczajnie złośliwa. Cały bagaż opieki spadł wtedy na moją babcię
      (prababcia była matką mojego dziadka), choć mój dziadek był osobą o
      wiele sprawniejszą fizycznie, a nie oszukujmy się, taka opieka
      wymaga również siły fizycznej, nie tylko psychicznej. W mojej
      rodzinie stereotypy zakorzenione są bardzo głęboko - moja babcia
      czuła się w obowiązku otoczyć opieką swoją teściową, która całe
      życie była dla niej wredna i nigdy jej nie zaakceptowała. Babcia
      musiała przełamać w sobie opór psychiczny nie tylko, jeśli chodzi o
      wykonywanie najintymniejszych czynności, ale także przed opieką nad
      osobą, która szczerze jej nie cierpi. I dała radę, w tym czasie
      dziadek dostał zawału, bo "nie mógł znieść psychicznie całej tej
      sytuacji".

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka