Dodaj do ulubionych

Lewiatan atakuje!

IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.03, 19:34
Szykuje się kolejny skandal. Pojawił się oto projekt prawa zabraniającego
rodzicom wymierzania dzieciom kar fizycznych. Państwo coraz mocniej wtrąca
się w życie prywatne. Jak daleko jeszcze sięgnie bezczelność Lewiatana?
Obserwuj wątek
    • wasza_bogini Re: Lewiatan atakuje! 04.09.03, 20:44
      Gość portalu: tad napisał(a):

      > Szykuje się kolejny skandal. Pojawił się oto projekt prawa zabraniającego
      > rodzicom wymierzania dzieciom kar fizycznych. Państwo coraz mocniej wtrąca
      > się w życie prywatne. Jak daleko jeszcze sięgnie bezczelność Lewiatana?


      a jak rodzic za kare zgasi na dziecku papierosa, to tez nazwiesz to zyciem
      prywatnym??
      • Gość: tad Re: Lewiatan atakuje! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.03, 21:16
        wasza_bogini napisała:

        > a jak rodzic za kare zgasi na dziecku papierosa, to tez nazwiesz to zyciem
        > prywatnym??

        Dlaczego równasz do ekstremum?
        • wasza_bogini Re: Lewiatan atakuje! 04.09.03, 21:31
          Gość portalu: tad napisał(a):

          > wasza_bogini napisała:
          >
          > > a jak rodzic za kare zgasi na dziecku papierosa, to tez nazwiesz to zyciem
          >
          > > prywatnym??
          >
          > Dlaczego równasz do ekstremum?

          no wiec o jakie kary fizyczne ci chodzi, doprecyzuj, podaj jakis link.
          • Gość: tad Re: Lewiatan atakuje! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.03, 21:46
            wasza_bogini napisała:


            > no wiec o jakie kary fizyczne ci chodzi, doprecyzuj, podaj jakis link.

            Z tego co słyszałem, o każde. Np. o klapsa.
            • wasza_bogini Re: Lewiatan atakuje! 04.09.03, 21:49
              >
              > > no wiec o jakie kary fizyczne ci chodzi, doprecyzuj, podaj jakis link.
              >
              > Z tego co słyszałem, o każde. Np. o klapsa.


              ja tez duzo rzeczy slyszalam;).
              • Gość: hot_dog Re: Lewiatan atakuje! IP: *.crowley.pl 04.09.03, 21:59
                Sprecyzuj łaskawco: co to jest klaps?? Kiedy kończy sie klaps a zaczyna
                walnięcie?? A czym różni się kara cielesna wymierzona dziecku a osobie dorosłej
                np. żonie (czy też męzowi)?? Bo tych zdaje się nie wolno wymierzać- to jest
                przemoc w rodzinie.Nie jestem zwolennikiem "wychowania bezstresowego", ale
                wiem, że dziecko można wychować bez stosowania kar cielesnych.Nie przemawiają
                do mnie argumenty typu:"mnie tam ojciec walił paskiem i wyrosłem na porządnegpo
                człowieka".I jeszcze jedno: bici biją.
                • Gość: tad Re: Lewiatan atakuje! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.03, 22:18
                  Gość portalu: hot_dog napisał(a):

                  > Sprecyzuj łaskawco: co to jest klaps?? Kiedy kończy sie klaps a zaczyna
                  > walnięcie??

                  Nie wiesz? Nic na to nie poradzę.


                  >A czym różni się kara cielesna wymierzona dziecku a osobie >dorosłej
                  > np. żonie (czy też męzowi)?? Bo tych zdaje się nie wolno wymierzać- to jest
                  > przemoc w rodzinie.

                  A co jest niewłaściwego w stosowaniu kar cielesnych w małżeństwie, o ile obie
                  strony akceptują taki układ? Jeśli mąż karze żonę, a ona rozumie, że zasłużyła
                  na karę i zgadza się na nią- czy można to potępiać? Jesli tak, to gdzie
                  osławiona feministyczna "wolność wyboru"?

                  >Nie jestem zwolennikiem "wychowania bezstresowego", ale
                  > wiem, że dziecko można wychować bez stosowania kar cielesnych.Nie przemawiają
                  > do mnie argumenty typu:"mnie tam ojciec walił paskiem i wyrosłem na
                  >porządnegpo człowieka".

                  A mnie nikt nie bił, i co ze mnie wyrosło?


                  >I jeszcze jedno: bici biją.


                  Nie bici także. Nie ma reguł. Są bici, co nie biją, i niebici, co biją.
                  • wasza_bogini rzniesz glupa 04.09.03, 22:40
                    • Gość: tad Re: rzniesz glupa IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.03, 22:42
                      Dlaczego "rzniesz głupa"? Gdy zapytasz jakiegoś liberała, czy związki sado-
                      macho są OK, odpowie, że tak, jesli obie strony się na to zgadzają. Dlaczego
                      karanie w małżeństwie miałoby podlegać innym zasadom?
                      • maly.ksiaze Ponieważ... 04.09.03, 22:48
                        Gość portalu: tad napisał(a):

                        > Dlaczego "rzniesz głupa"? Gdy zapytasz jakiegoś liberała, czy związki sado-
                        > macho są OK, odpowie, że tak, jesli obie strony się na to zgadzają. Dlaczego
                        > karanie w małżeństwie miałoby podlegać innym zasadom?
                        ...każdy wie, że związki sado-maso polegają na tym, że Wenus w futrze łomocze
                        pejczem płaszczącego się przed nią faceta. Wszystkie inne tego typu związki
                        nie są dobrowolne, jeśli nie wprost, to przez to, iż kobieta jest zdominowana
                        i tak naprawdę wcale tego układu nie chce. Po prostu nie zdaje sobie sprawy z
                        tego, że może być inaczej - jest wychowana w posuniętym do ekstremum systemie
                        męskiej dominacji.

                        Pozdrawiam,

                        mk. (auć!)
                        • Gość: Zły Wilk odpowiedź feministyczna ;-) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.03, 23:13
                          maly.ksiaze napisał:

                          > ...każdy wie, że związki sado-maso polegają na tym, że Wenus w futrze
                          > łomocze
                          > pejczem płaszczącego się przed nią faceta. Wszystkie inne tego typu związki
                          > nie są dobrowolne,

                          Słusznie. ;-)
                          Związki sado-macho, polagające na tym, że kobieta smaga faceta, są OK i każdy
                          liberał powie, że - wolność wyboru trzeba uszanować. Co innego gdy facet bije
                          żonę - po pierwsze każda feministka powie, że małżeństwo to współczesna forma
                          niewolnictwa, do której zmusiło kobietę patriarchalne społeczeństwo (gdyż ona
                          tak naprawdę wolałaby wolny związek lesbijski). A więc małżeństwo nie może być
                          dobrowolne. Po drugie, gdy facet bije kobietę to jest to przemoc w rodzinie, a
                          nie związek sado-macho.
                          Pozdrawiam -
                          • wasza_bogini Re: odpowiedź feministyczna ;-) 04.09.03, 23:19
                            sam piszesz o zwiazku sadmo- maso, i o malzenstwie. sa przeciez malzenstwa, w
                            ktorych on spi przywiazany do lozka kobiety i jemu to sprawia przyjemnosc. jest
                            to gra.
                            czy znasz chociaz jedna kobiete, ktorej sprawia przyjemnosc dostawanie piescia
                            w twarz, lacznie z wyzywaniem od dziwek, szmat itp. sorry ale wiele takich
                            kobiet musi sie leczyc psychiatrycznie.
                            dlaczego sie upieracie, ze przemoc w stosunku do najblizszych jest ok???
                            czy maltretowane dziecko zasluzylo na taka kare???
                          • Gość: sagan Re: odpowiedź feministyczna ;-) IP: *.desy.de 05.09.03, 11:38
                            a co powie konserwatysta, jesli wolno zapytac?
                            • maly.ksiaze A który to, ten konserwatysta? 05.09.03, 14:16
                              I w jakiej sprawie? Ja specjalnie konserwatywny nie jestem, ale to nie
                              powstrzymałoby mnie od odpowiedzi na dowolne Twoje pytanie.

                              Pozdrawiam,

                              mk.
                              • Gość: sagan Re: A który to, ten konserwatysta? IP: *.desy.de 05.09.03, 14:20
                                Maciej podal "opinie" liberalow i feministek na temat
                                sado-maso i bicia "malzenskiego". jakos mi zabraklo, co
                                konserwy na to...
                                ... mam wrazenie, ze Maciej jest w jakism sensie
                                konserwatywny, wiec pytalam akurat jego...
                                ... ale i z Twojej (osobistej, nie zaszufadkowanej jako
                                lib, kons czy fem) odpowiedzi sie uciesze ;)

                                ps. a co z "nie bede pisal z pracy, nie bede..."?...
                                ... a moze u Was juz lykend???
                                • maly.ksiaze Re: A który to, ten konserwatysta? 05.09.03, 14:35
                                  Jaka jest moja opinia na temat bicia 'małżeńskiego'? Powinno się traktować jak
                                  każde inne pobicie. Co oznacza, że czasem może być trudno zebrać dowody.

                                  > ps. a co z "nie bede pisal z pracy, nie bede..."?...
                                  > ... a moze u Was juz lykend???
                                  U mnie jeszcze ranek. Wybieramy się z kotą (zwróć uwagę na adekwatną formę;
                                  wzorowałem się na 'ministra') do weterynarza. Na 9.

                                  Pozdrawiam,

                                  mk.
                                  • Gość: sagan Re: A który to, ten konserwatysta? IP: *.desy.de 05.09.03, 14:40
                                    maly.ksiaze napisał:

                                    > Jaka jest moja opinia na temat bicia 'małżeńskiego'?
                                    > Powinno się traktować jak każde inne pobicie. Co
                                    > oznacza, że czasem może być trudno zebrać dowody.

                                    a jaka na temat bicia dzieci? od tego sie chyba
                                    zaczelo... no i jest jeszcze sado-maso... Maciej wszystko
                                    razem wymieszal...

                                    > U mnie jeszcze ranek. Wybieramy się z kotą (zwróć uwagę
                                    > na adekwatną formę;) do weterynarza. Na 9.

                                    zycze kocie (??? :) zdrowia! czy aby przypadkiem jej nie
                                    bijesz??? mogloby popdpasc pod przemoc malzenska albo
                                    rodzicielska, w zaleznosci, jaki masz do koty stosunek...
        • Gość: sagan Re: Lewiatan atakuje! IP: *.desy.de 05.09.03, 11:40
          Gość portalu: tad napisał(a):


          > Dlaczego równasz do ekstremum?

          moze "dla bezpieczenstwa"?
          o ile pamietam, to Ty jestes wyznawca zasady, ze skoro
          tak naprawde nie wiemy, kiedy zaczyna sie zycie i
          swiadomosc, to *najbezpieczniej* (dla dziecka
          nienarodzonego i naszego sumienia...) jest przyjac, ze od
          zaplodnienia (stad zakaz aborcji).
          dokladnie takie samo rozumowanie mozna zastosowac w
          sprawie przemocy domowej, czyz nie?
    • pavla Re: Lewiatan atakuje! 04.09.03, 21:56
      A cóż takiego ten Lewiatan ma na sumieniu w dziedzinie wtrącania
      się w życie prywatne?
      • Gość: hot-dog Re: Lewiatan atakuje! IP: *.crowley.pl 04.09.03, 22:30
        Masz całkowicie rację tad. niestety w twoim przypadku niestosowanie kar
        cielesnych całkowicie zawiodło. Może to jest wyjątek potwierdzający regułę?
    • Gość: Zły Wilk Jest postępowa alternatywa dla kar fizycznych!!! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.09.03, 23:21
      Jest postępowa alternatywa dla kar fizycznych!!! Klapsy stosują już tylko
      zacofani ciemnogrodzianie... Jak donosi Wirtualna Polska:

      "Ponad sześć milionów dzieci sprawiających trudności wychowawcze otrzymuje
      środki farmakologiczne poskramiające temperament. W Europie 70 proc.
      nastolatków cierpiących na depresję podaje się antydepresanty, mimo że badania
      dotyczące działania tego typu leków przeprowadzano tylko na ludziach dorosłych
      i wyłącznie u takich pacjentów zezwolono na terapeutyczne wykorzystanie tych
      środków. W Polsce leki psychotropowe coraz częściej są przepisywane młodzieży
      cierpiącej na nerwice natręctw lub zachowującej się agresywnie.

      Amerykańscy psychiatrzy ordynują leki psychotropowe około 90 proc. nieletnich
      pacjentów. W ubiegłym roku kilkanaście tysięcy recept na prozac zwiększający
      poziom serotoniny w mózgu wystawiono niemowlętom! "Jeszcze niedawno uważano, że
      charakter należy kształtować poprzez wychowanie, samodyscyplinę i zwalczanie
      niewłaściwych skłonności. Dziś, podążając na skróty, próbujemy uzyskać te same
      efekty przy użyciu leków" - ostrzega na łamach "New Scientist" amerykański
      futurolog prof. Francis Fukuyama z Johns Hopkins University.
      W ostatnich piętnastu latach ponadtrzykrotnie wzrosła liczba dzieci leczonych
      środkami psychotropowymi. W USA i Europie zażywa je już ponad 6 proc. dzieci,
      wśród których są nawet dwu-, trzylatki. Według Światowej Organizacji Zdrowia
      (WHO), w krajach uprzemysłowionych co najmniej co piąte dziecko cierpi na
      zaburzenia psychiczne, najczęściej na depresje i stany lękowe. - W Polsce 3-4
      proc. dzieci choruje na wymagającą leczenia tzw. depresję dużą, a 30-40 proc.
      na inne zaburzenia depresyjne - mówi prof. Jacek Bomba z Katedry Psychiatrii
      Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. - Wielu lekarzy zbyt łatwo
      rezygnuje z psychoterapii i ogranicza się do podawania leków -
      powiedział "Wprost" prof. Andrzej Rajewski, kierownik Katedry Psychiatrii
      Akademii Medycznej w Poznaniu. Część specjalistów takie postępowanie uznaje za
      rażący błąd w sztuce lekarskiej.

      "Przeanalizowaliśmy przypadki ponad 900 tys. dzieci faszerowanych
      psychotropami" - twierdzi prof. Julie Magno Zito z University of Maryland w
      Baltimore w raporcie opublikowanym na łamach "Archives of Pediatrics and
      Adolescent Medicine". Okazało się, że w leczeniu zaburzeń zachowania coraz
      częściej wykorzystuje się preparaty odurzające będące pochodną amfetaminy
      (m.in. ritalin), a nawet neuroleptyki przeznaczone wyłączenie do leczenia
      ciężkich psychoz!
      Większość psychotropów nie została przetestowana na dzieciach. Nie wolno ich
      zatem przepisywać na wszelkie dolegliwości, na przykład uczniom przeżywającym w
      szkole trudności. - Nie wiadomo, jak powinny być dawkowane, bo dzieci mają inny
      niż dorośli metabolizm, co wpływa na działanie specyfików - mówi prof. Jacek
      Bomba. Nie ma naukowych dowodów skuteczności wielu środków przeciwdepresyjnych
      w leczeniu dzieci. Nieznane są odległe skutki ich użycia u osób z nie
      ukształtowanym systemem nerwowym.
      Ryzyko zażywania niektórych środków u dzieci może być większe niż korzyści
      terapeutyczne. Przykładem jest seroxat, lek przeciwdepresyjny (zaliczany do tej
      samej grupy co prozac), jeden z najczęściej sprzedawanych na świecie
      farmaceutyków. Badania ponad tysiąca osób wykazały, że zażywające ten preparat
      nastolatki prawie trzykrotnie częściej niż ich rówieśnicy mają myśli samobójcze
      i dokonują samookaleczeń - alarmuje Medicines and Healthcare Products
      Regulatory Authority, brytyjska agencja ds. leków. Seroxat w ogóle nie powinien
      być podawany dzieciom i młodzieży poniżej osiemnastego roku życia - uważa
      amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA). FDA zapewnia, że ten lek
      bezpiecznie może być stosowany jedynie u dorosłych w leczeniu depresji i
      nerwicy natręctw (choć sąd w stanie Wyoming przyznał odszkodowanie w wysokości
      6,4 mln dolarów rodzinie pacjenta, który pod wpływem seroxatu - jak uznano -
      zamordował żonę, córkę i wnuczkę, a potem popełnił samobójstwo).
      "Leczenie farmakologiczne promują koncerny farmaceutyczne, dla których jest to
      okazja do powiększenia zysków, jak również firmy ubezpieczeniowe, bo jest ono
      tańsze niż kosztowna i długotrwała psychoterapia czy terapia rodzinna" -
      twierdzi prof. Michael Jellinek, współautor amerykańskiego raportu o lekach
      psychotropowych, psychiatra dziecięcy z Harvard University. W USA ponad 5 mln
      dzieci, głównie chłopców, cierpiących na zespół nadpobudliwości i braku
      koncentracji uwagi (ADHD), codziennie otrzymuje ritalin (methylphenidat). W
      Niemczech od 1993 r. roczna sprzedaż tego preparatu wzrosła aż
      dwudziestokrotnie - z 34 kg do 693 kg. W całej Unii Europejskiej jego sprzedaż
      każdego roku się podwaja (w Polsce lek ma być zarejestrowany w przyszłym roku).
      Otrzymują go nawet niemowlęta!

      Tymczasem u większości dzieci trudno stwierdzić, czy impulsywność, nadmierna
      ruchliwość i konfliktowość oraz niska samoocena i trudności w nauce są skutkiem
      zaburzenia psychicznego, czy raczej objawem temperamentu, błędów wychowawczych,
      braku dyscypliny i złych nawyków. W testach na inteligencję "nakręcone" dzieci
      uzyskują często ponadprzeciętne wyniki.
      ADHD trudno zdiagnozować nawet doświadczonym specjalistom. Nadpobudliwość
      ciągle zwracającego na siebie uwagę dziecka pojawiająca się wyłącznie w jednym
      miejscu, na przykład w szkole, może świadczyć o braku poczucia bezpieczeństwa
      wywołanym kłopotami w rodzinie. Dzieci szczególnie źle znoszą zbyt długie
      rozstania z matką. Niesubordynację i agresję wykazuje prawie jedna piąta dzieci
      poniżej czwartego roku życia przebywających w żłobku co najmniej 30 godzin
      tygodniowo - wykazały badania Narodowego Instytutu Zdrowia w USA. Taką
      zależność zaobserwowano szczególnie u tych maluchów, którym matki poświęcały
      mało uwagi również podczas pobytu w domu.
      (Wirtualna Polska)
      • wasza_bogini ta metoda dziala na niegrzecznych mezow 04.09.03, 23:24
        Tymczasem u większości dzieci trudno stwierdzić, czy impulsywność, nadmierna
        ruchliwość i konfliktowość oraz niska samoocena i trudności w nauce są skutkiem
        zaburzenia psychicznego, czy raczej objawem temperamentu, błędów wychowawczych,
        braku dyscypliny i złych nawyków.

        • wasza_bogini Re: ta metoda dziala na niegrzecznych mezow 04.09.03, 23:26
          czesto kary fizyczne w stosunku do dzieci stosuja rodzice, ktorzy maja problemy
          z agresja.
      • Gość: BRvUngern-Sternber No tak eurodebile jak zwykle!!! IP: *.bg.am.lodz.pl 05.09.03, 13:08
        Eurodegeneraci nie daja dzieciom klapsow bo to przestepstwo za to szprycuja je
        chemia.TO JEST BEZPIECZNE.Tak samo jak z rolnictwem zwalczaja naturalne
        bakterie srodkami chemicznymi.Naprawde ze to eurobagno musi upasc i zdaje sie
        ze islam zaprowadzi tam kulture.A oczywiscie wejscie do UE dodalo skrzydel tym
        wszysytkim degeneratom.W tej ustawie czuc gdzies zapach(!) Jarugo.
        • Gość: tad Pochwała klapsa IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.03, 16:12
          Zauważyłem, że sporo osób ma tutaj kłopot z odróżnieniem "klapsa" od "znęcania
          się". Na pytanie o to gdzie przebiega różnica pomiędzy "klapsem" a "znęcaniem
          się" odpowiedzieć można: tam, gdzie przebiega różnica pomiędzy zdrowym
          rozsądkiem a jego brakiem". (teraz, na nieuchronne pytanie: "co to jest zdrowy
          rozsądek?")
          • Gość: hot_dog Re: Pochwała klapsa IP: *.crowley.pl 05.09.03, 21:25
            Zgadłeś!!!
            Ale, tadeo, tak sie składa, że bardzo często ci, którzy wala dzieciaki jak kick
            bokserzy z kiepskich filmów często twierdzą "że tylko dali klapsa".
            No a co z tym "zdrowym rozsądkiem"???? Masz jakiś pomysł jak go określić. Mój
            zdrowy rozsądek cierpi na rozdwojenie jaźni. Inny jest rano, inny wieczorem, a
            jeszcze inny po dwóch piwach....
    • kociamama Re: Lewiatan atakuje! 05.09.03, 22:23
      Zupelnie nie rozumiem jak mozna kogos uderzyc, tym bardzziej kogos bliskiego,
      tym bardziej wlasne dziecko, ktore jest slabsze i bezbronne.

    • Gość: EWOK Re: Lewiatan atakuje! IP: *.acn.waw.pl 05.09.03, 22:52
      Wedle psychologów, których opinii naczytałam się dość dużo, młodą matką będąc,
      klaps świadczy o bezsilności rodzica i nie przynosi żadnych pożądanych
      rezultatów. Przez "pożądany rezultat" należy rozumieć wykształcenie w dziecku
      pewnych zasad moralnych oraz takich, które mają mu zapewnić bezpieczeństwo w
      sposób, aby samo czuło potrzebę ich przestrzegania ze względu na przekonanie o
      ich słuszności, a nie tylko z obawy, że oberwie. Upraszczając - bezsensem jest
      grożenie dziecku klapsem jeśli dotknie gorącego żelazka, ponieważ ono nie
      będzie go dotykać ze strachu przed rodzicem a nie przed oparzeniem. Kara
      powinna wprost wypływać z przewinienia tzn karą za bałagan w pokoju nie
      powinien być klaps tylko konieczność posprzątania kosztem np. oglądania
      dobranocki, albo straty czegoś atrakcyjnego, czego by się nie straciło,
      posprzątawszy we właściwym czasie.
      Co do związków z elementami przemocy -one są obwarowane różnymi zobowiązaniami
      z obu stron, które ustala się z wyprzedzeniem, czyli obie strony stawiają
      sobie granice akceptowane przez partnera (kajdanki tak, ale bez pejczyka, albo
      pejczyk owszem ale tylko na obszarze pośladków) poza tym seksuolodzy zalecają
      ustalenie znaku bezpieczeństwa tzn, gestu lub słowa, które bezapelacyjnie i w
      każdych okolicznościach przerywają zabawę. Nie rozumiem tego, co tu ktoś
      napisał, że żona przyjmuje karę cielesną, ponieważ wie, że na nią zasłużyła,
      ale to może dlatego, że jestem katoliczką, a KK zdecydowanie opowiada się
      przeciwko karom cielesnym, chociaż w przeszłości różnie z tym bywało i mam
      wrażenie, że niektórzy konserwatyści dla wygody zapominają o tym, że nauka
      Kościoła ewoluuje w swojej "ludzkiej" warstwie.
      • Gość: tad Re: Lewiatan atakuje! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.03, 12:18
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Wedle psychologów, których opinii naczytałam się dość dużo, młodą matką
        >będąc, klaps świadczy o bezsilności rodzica i nie przynosi żadnych pożądanych
        > rezultatów.

        To zależy od sytuacji, w jakiej dochodzi do wymierzenia kary i od samej kary.
        O tym, że klaps nadzwyczaj często PRZYNOSI pożądane rezultaty zaświadczyć mogą
        legiony rodziców. Co do "bezsilności" równie dobrze ja mógłbym napisać, że w
        pewnych sytuacjach to BRAK klapsa świadczy o "bezsilności rodziców".

        >Przez "pożądany rezultat" należy rozumieć wykształcenie w dziecku
        > pewnych zasad moralnych oraz takich, które mają mu zapewnić bezpieczeństwo w
        > sposób, aby samo czuło potrzebę ich przestrzegania ze względu na przekonanie
        >o ich słuszności, a nie tylko z obawy, że oberwie.

        I właśnie elementem procesu "wykształcania zasad moralnych" może być kara
        fizyczna. Nie rozumiem dlaczego z taką łatwością akceptujesz kary "psychiczne",
        a klapsa odrzucasz "z zasady" (a właściwie rozumiem, ale o tym może potem).
        Pojawia się tu znany refren "humanistów": należy przekonywać, a nie karać. Co
        za naiwność! Wyobraźmy sobie, że Jaś po raz n...ty sypie piasek do oczu Kasi
        CELOWO, by sprawić jej przykrość. Co mu "wytłumaczysz"? Że to "nieładnie"? On
        to doskonale wie. Że to "boli"? Właśnie dlatego to zrobił, żeby bolało. Że
        Kasi "jest przykro"? O to mu przecież chodziło. Myślisz, że tacy Jasiowie nie
        istnieją? Oglądałaś słynny ostatnio film dokumentalny o przygodach pewnego
        nauczyciela (zakładajac, ze to film autentyczny)?

        >Upraszczając - bezsensem jest
        > grożenie dziecku klapsem jeśli dotknie gorącego żelazka, ponieważ ono nie
        > będzie go dotykać ze strachu przed rodzicem a nie przed oparzeniem. Kara
        > powinna wprost wypływać z przewinienia tzn karą za bałagan w pokoju nie
        > powinien być klaps tylko konieczność posprzątania kosztem np. oglądania
        > dobranocki, albo straty czegoś atrakcyjnego, czego by się nie straciło,
        > posprzątawszy we właściwym czasie.

        Oczywiście, że bezsenseem jest dawanie klapsa za dotknięcie żelazka, bo
        dotknięcie żelazka nie jest "winą". Znaczenie ciekawsza jest część o sprzątaniu
        pokoju jako karze za nieposprzątanie pokoju. Dziecko tracić ma przy tym "coś
        atrakcyjnego, czego by nie straciło, posprzątawszy we właściwym czasie".
        Proponujesz więc karę psychiczną, której efektem jest poczucie straty i
        towarzyszący mu żal oraz strach, że jeśli "złe" zachowanie się powtórzy, to
        dziecko znów coś straci. Ma się to dość marnie, do tego, co pisałaś wyżej, że
        dziecko powinno "czuć potrzebę przestrzegana zasad, ze względu na ich
        słuszność", a nie powodować się "obawą że oberwie". Kara, którą zaproponowałaś,
        także zawiera element wytwarzania u dziecka OBAWY, obawy utraty czegoś
        atrakcyjnego, obawy żalu za stratą. KAŻDA kara zawiera ten element. Jeśli
        wogóle przyjmujemy zasadność JAKICHKOLWIEK kar, zapraszamy przy tym obawę do
        domu. Ty zdajesz się akceptować kary "psychiczne" a odrzucasz "fizyczne".
        Dlaczego? Przecież wyjasnianie zasad może towarzyszyć zarówno każe psychicznej,
        jak i fizycznej. Do nadużyć może dojść zarówno przy okazji kar "fizycznych" jak
        i "psychicznych". Nikt jednak nie proponuje (jak dotą) zakazania rodzicom
        wszelkich sposobów psychicznego oddziaływania na dziecko, tylko dlatego, że
        mozliwe jest "znęcanie się psychiczne", tynczasem postuluje się zakaz kar
        fizycznych, bo możliwe jest "znęcanie się fizyczne". Czy potrafisz pokazac
        granicę międzi karą psychiczną a znęcaniem się psychicznym? Czy aby nie leży
        ona tam, gdzie granica między karą fizyczną, a znęcaniem się fizycznym?

        > Nie rozumiem tego, co tu ktoś
        > napisał, że żona przyjmuje karę cielesną, ponieważ wie, że na nią zasłużyła,
        > ale to może dlatego, że jestem katoliczką, a KK zdecydowanie opowiada się
        > przeciwko karom cielesnym, chociaż w przeszłości różnie z tym bywało i mam
        > wrażenie, że niektórzy konserwatyści dla wygody zapominają o tym, że nauka
        > Kościoła ewoluuje w swojej "ludzkiej" warstwie.

        Właśnie jako katoliczka powinnaś doskonale rozumieć na czym polega przyjmowanie
        z pokorą zasłużonej kary.
        • kociamama Re: Lewiatan atakuje! 06.09.03, 12:47
          Gość portalu: tad napisał(a):

          >>
          > To zależy od sytuacji, w jakiej dochodzi do wymierzenia kary i od samej
          kary.
          > O tym, że klaps nadzwyczaj często PRZYNOSI pożądane rezultaty zaświadczyć
          mogą
          > legiony rodziców.


          Wiesz, w sredniowieczu "legiony" mogly zaswiadczyc, ze kobieta o rudych
          wlosach to czarownica, albo ze mycie sie jest niebezpieczne dla zdrowia. Teraz
          juz jedank wiadomo (co jest poparte badaniami naukowymi), ze ci ludzie mylili
          sie. Tak jak teraz psychologia wykazuje blad rodzicow, ktorzy uwazaja klapsa
          za metode wychowawcza. Poglady na rozne kwestie, w tym na wychowanie ewoluuja.

          Co do "bezsilności" równie dobrze ja mógłbym napisać, że w
          > pewnych sytuacjach to BRAK klapsa świadczy o "bezsilności rodziców".


          Nie wiem jak brak klapsa mialby swiadczyc o bezsilnosci!!
          >



          > >Przez "pożądany rezultat" należy rozumieć wykształcenie w dziecku
          > > pewnych zasad moralnych oraz takich, które mają mu zapewnić bezpieczeństwo
          > w
          > > sposób, aby samo czuło potrzebę ich przestrzegania ze względu na przekonan
          > ie
          > >o ich słuszności, a nie tylko z obawy, że oberwie.

          No i wlasnie zastraszanie, w postaci grozby stosowania kary fizycznej tego nie
          zapewni!!!
          >

          > I właśnie elementem procesu "wykształcania zasad moralnych" może być kara
          > fizyczna.

          Bicie jest moralne?? Dla mnie zadna przemoc nie jest moralna.
          Usprawiedliwianie przemocy to tanie wymowki.




          Nie rozumiem dlaczego z taką łatwością akceptujesz kary "psychiczne",


          poniesienie konsekwencji swoich czynow to kary psychiczne??? Jak sprzatanie
          pokoju ma byc kara psychiczna???
          >

          > a klapsa odrzucasz "z zasady" (a właściwie rozumiem, ale o tym może potem).
          > Pojawia się tu znany refren "humanistów": należy przekonywać, a nie karać.
          Co
          > za naiwność! Wyobraźmy sobie, że Jaś po raz n...ty sypie piasek do oczu Kasi
          > CELOWO, by sprawić jej przykrość. Co mu "wytłumaczysz"? Że to "nieładnie"?

          Warto sprobowac. bicie to iscie na latwizne, drog na skroty. Dlaczego
          zakladasz ze mlodzi ludzie sa z gruntu sadystyczni i nierozumni?? Takie
          zachowanie wynika z bezmyslnosci. A element sadyzmu czesto jest wynikiem kar
          fizycznych, wlasnie gdy rodzicom o to chodzi zeby bolalo. Moze to
          sposob "karania" Kasi przez Jasia zaobserwowany w domu. Dlaczego dziecie ma
          rozroznic komu i kogo wolno bic a kogo nie wolno?? Wiadomo, na podstawie
          wiedzy z domu uczy sie ze nie oplaca sie bic silniejszego, ale slabsza Kasia.
          jesli zasluzyla na kare??



          On


          > to doskonale wie. Że to "boli"? Właśnie dlatego to zrobił, żeby bolało. Że
          > Kasi "jest przykro"? O to mu przecież chodziło. Myślisz, że tacy Jasiowie
          nie
          > istnieją? Oglądałaś słynny ostatnio film dokumentalny o przygodach pewnego
          > nauczyciela (zakładajac, ze to film autentyczny)?


          No i wlasnie przez prawne sankcjonowanie kar fizycznych sa tacy jasiowie.
          Ludzie wrazliwi na przemoc nigdy nie "karaliby" slabszego nauczyciela, ktory
          zasluyzyl na kare sadyzmem. moze byl nudny, niekompetentny ( w oczach tych
          jasiow)
          >
          > >>
          > Oczywiście, że bezsenseem jest dawanie klapsa za dotknięcie żelazka, bo
          > dotknięcie żelazka nie jest "winą". Znaczenie ciekawsza jest część o
          sprzątaniu
          >
          > pokoju jako karze za nieposprzątanie pokoju. Dziecko tracić ma przy tym "coś
          > atrakcyjnego, czego by nie straciło, posprzątawszy we właściwym czasie".
          > Proponujesz więc karę psychiczną, której efektem jest poczucie straty i
          > towarzyszący mu żal oraz strach, że jeśli "złe" zachowanie się powtórzy, to
          > dziecko znów coś straci. Ma się to dość marnie, do tego, co pisałaś wyżej,
          że
          > dziecko powinno "czuć potrzebę przestrzegana zasad, ze względu na ich
          > słuszność", a nie powodować się "obawą że oberwie". Kara, którą
          zaproponowałaś,
          >
          > także zawiera element wytwarzania u dziecka OBAWY, obawy utraty czegoś
          > atrakcyjnego, obawy żalu za stratą. KAŻDA kara zawiera ten element. Jeśli
          > wogóle przyjmujemy zasadność JAKICHKOLWIEK kar, zapraszamy przy tym obawę do
          > domu. Ty zdajesz się akceptować kary "psychiczne"

          Juz pisalam, to nie sa kary psychiczne, to poniesienie konsekwencji i uczenie
          sie, ze niektore rzeczy nalezy nieuchronnie zrobic. Jaki sens ma wymierzenie
          kary fizycznej za nieposprzatany pokoj?? I co potem? Sprzata rodzic?? Czy
          dziecko z siniakami na tylku, obolale ma jeszcze sprzatac??

          a odrzucasz "fizyczne".
          > Dlaczego? Przecież wyjasnianie zasad może towarzyszyć zarówno każe
          psychicznej,
          >
          > jak i fizycznej. Do nadużyć może dojść zarówno przy okazji kar "fizycznych"
          jak
          >
          > i "psychicznych". Nikt jednak nie proponuje (jak dotą) zakazania rodzicom
          > wszelkich sposobów psychicznego oddziaływania na dziecko, tylko dlatego, że
          > mozliwe jest "znęcanie się psychiczne", tynczasem postuluje się zakaz kar
          > fizycznych, bo możliwe jest "znęcanie się fizyczne". Czy potrafisz pokazac
          > granicę międzi karą psychiczną a znęcaniem się psychicznym? Czy aby nie leży
          > ona tam, gdzie granica między karą fizyczną, a znęcaniem się fizycznym?
          >
          > >
          > Właśnie jako katoliczka powinnaś doskonale rozumieć na czym polega
          przyjmowanie
          >
          > z pokorą zasłużonej kary.


          Katolicyzm polega na przyjmowaniu z pokora zasluzonej kary?? jakiej kary i za
          co??

          • Gość: tad Re: Lewiatan atakuje! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.03, 17:15
            kociamama napisała:

            > Wiesz, w sredniowieczu "legiony" mogly zaswiadczyc, ze kobieta o rudych
            > wlosach to czarownica, albo ze mycie sie jest niebezpieczne dla zdrowia.
            Teraz
            > juz jedank wiadomo (co jest poparte badaniami naukowymi), ze ci ludzie mylili
            > sie. Tak jak teraz psychologia wykazuje blad rodzicow, ktorzy uwazaja klapsa
            > za metode wychowawcza. Poglady na rozne kwestie, w tym na wychowanie ewoluuja.

            Przykład z rudą kobietą nie jest żadnym argumentem, a poglądy ewoluują także
            wśród psychologów.

            > Nie wiem jak brak klapsa mialby swiadczyc o bezsilnosci!!

            Gdy np. dziecko "wchodzi rodzicom na głowę".

            > No i wlasnie zastraszanie, w postaci grozby stosowania kary fizycznej tego
            >nie zapewni!!!

            Może być jednak bardzo pomocne.

            > poniesienie konsekwencji swoich czynow to kary psychiczne??? Jak sprzatanie
            > pokoju ma byc kara psychiczna???

            Wybacz, ale tutaj zaczynasz po prostu manipulację językiem. Klapsa też można
            określić jako "poniesienie konsekwencji swoich czynów". Co do sprzątania -
            niewuważnie przeczytałaś przykład Ewok. Nie chodziło tam po prostu o
            posprzątanie nieposprzątanego pokoju. Chodziło o to, ze dziecko sprząta ten
            pokój jednocześnie "tracąc coś" - np. program TV, który lubi. Sam fakt
            sprzątania nie jest tu karą. Karą jest to, co mu towarzyszy. W przypadku Ewok,
            byłaby to wspomniana strata programu TV, w przypadku zwolenników klapsa -
            klaps. Otóż, nie widzę powodów, dla których pozbawianie dziecka tego czy owego,
            miałoby być czy to skuteczniejsze, czy bardziej morlane, niż klaps.

            > Warto sprobowac. bicie to iscie na latwizne, drog na skroty. Dlaczego
            > zakladasz ze mlodzi ludzie sa z gruntu sadystyczni i nierozumni??

            Napiałem, że owo dziecko robi to po raz n..ty. Dlaczego zakładasz, że dziecko
            to mały dojrzały filozof z którym zawsze można toczyć dysputy o etyce. Prawda
            jest taka, że wychowanie zawiera w sobie elementy tresury, czy się to komu
            podoba, czy nie. Można dyskutowac o bodźcach używanych przy okazji. Ewok np.
            preferuje kary "psychiczne".

            >Takie zachowanie wynika z bezmyslnosci.

            No właśnie. Jak chcesz przekonywać argumentami kogoś "bezmyślnego"?

            > A element sadyzmu czesto jest wynikiem kar
            > fizycznych, wlasnie gdy rodzicom o to chodzi zeby bolalo.

            Więc, czy wogóle wykluczasz karanie dzieci, czy tez tylko kary fizyczne?

            > No i wlasnie przez prawne sankcjonowanie kar fizycznych sa tacy jasiowie.

            Czyżby? Zapewniam, że są "naturalnie urodzeni" z tego typu skłonnościami.


            > Ludzie wrazliwi na przemoc nigdy nie "karaliby" slabszego nauczyciela, ktory
            > zasluyzyl na kare sadyzmem. moze byl nudny, niekompetentny ( w oczach tych
            > jasiow)

            A co z ludźmi niewrażliwymi na przemoc?

            > Juz pisalam, to nie sa kary psychiczne, to poniesienie konsekwencji i uczenie
            > sie, ze niektore rzeczy nalezy nieuchronnie zrobic. Jaki sens ma wymierzenie
            > kary fizycznej za nieposprzatany pokoj?? I co potem? Sprzata rodzic?? Czy
            > dziecko z siniakami na tylku, obolale ma jeszcze sprzatac??

            Sprzątanie pokoju TO NIE JEST KARA. Pokój dziecko sprząta w obu przypadkach,
            tyle, że w jednym przypadku towarzyszy temu kara w postaci utraty "czegoś tam",
            a w drugim klaps.

            > Katolicyzm polega na przyjmowaniu z pokora zasluzonej kary?? jakiej kary i za
            > co??

            Jakiej i za co to rzecz odrębna. Tu chodzi o to, czy kara jest zasłużona i o
            pokorę przy jej przyjmowaniu. Czy nie uważasz, ze zasłużoną karę winno się
            przyjmować z pokorą?
            • kociamama Re: Lewiatan atakuje! 06.09.03, 21:43
              Gość portalu: tad napisał(a):

              >>
              > Przykład z rudą kobietą nie jest żadnym argumentem, a poglądy ewoluują
              także
              > wśród psychologów.


              Przeprowadzilam paralele, majaca na celu pokazac, ze to co sadzi wiekszosc nie
              zawsze musim byc jakas prawda objawiona i ze poglada mozna zrewidowac.
              >

              > > Nie wiem jak brak klapsa mialby swiadczyc o bezsilnosci!!
              >
              > Gdy np. dziecko "wchodzi rodzicom na głowę".

              Dalej nie rozumiem... Brak klapsa gdy dziecko "wchodzi na glowe", sprecyzuj
              prosze co to oznacza dla Ciebie.
              >

              > > No i wlasnie zastraszanie, w postaci grozby stosowania kary fizycznej tego
              >
              > >nie zapewni!!!
              >
              > Może być jednak bardzo pomocne.


              Zastraszanie pomocne?? Owszem, ale czy moralne??

              >
              > > poniesienie konsekwencji swoich czynow to kary psychiczne??? Jak sprzatani
              > e
              > > pokoju ma byc kara psychiczna???
              >
              > Wybacz, ale tutaj zaczynasz po prostu manipulację językiem. Klapsa też można
              > określić jako "poniesienie konsekwencji swoich czynów". Co do sprzątania -
              > niewuważnie przeczytałaś przykład Ewok. Nie chodziło tam po prostu o
              > posprzątanie nieposprzątanego pokoju. Chodziło o to, ze dziecko sprząta ten
              > pokój jednocześnie "tracąc coś" - np. program TV, który lubi. Sam fakt
              > sprzątania nie jest tu karą. Karą jest to, co mu towarzyszy. W przypadku
              Ewok,
              > byłaby to wspomniana strata programu TV, w przypadku zwolenników klapsa -
              > klaps. Otóż, nie widzę powodów, dla których pozbawianie dziecka tego czy
              owego,
              >
              > miałoby być czy to skuteczniejsze, czy bardziej morlane, niż klaps.


              A czy ty chcialbys byc karany fizycznie, bo nie chce Ci sie pozmywac naczyn
              teraz? Jak maja zasmierdnac to kiedys to zrobisz i wystarczajaca kara bedzie
              brak higieny pracy i strata obejrzenia ukochanego meczu. Nie rozumiem po co
              jescze lanie??
              >
              > > Warto sprobowac. bicie to iscie na latwizne, drog na skroty. Dlaczego
              > > zakladasz ze mlodzi ludzie sa z gruntu sadystyczni i nierozumni??
              >


              > Napiałem, że owo dziecko robi to po raz n..ty. Dlaczego zakładasz, że
              dziecko
              > to mały dojrzały filozof z którym zawsze można toczyć dysputy o etyce.

              Zakladam, jako rodzic, ze moje wlasne dziecko ma sie dojrzalosci nauczyc i
              chyba obdarzanie go kredytem zaufania jest skuteczne. Kiedy dziecko traktuje
              sie jak dojrzalego czlowieka, ono nie chce stracic tego kredytu zaufania, nie
              chce sie wyglupic. Kazdy lubi jak sie wierzy w jego mozliwosci, a nie z gory
              zaklada, ze jest glupim, nierozumnym dzieciakiem (chodzi o doroslych tez!!)


              Prawda
              > jest taka, że wychowanie zawiera w sobie elementy tresury, czy się to komu
              > podoba, czy nie.

              Moze dla Ciebie jest to tresura, dla innych uczenie dziecka odrozniania dobra
              od zla moze byc tworczym i dajacym zadowolenie procesem.


              Można dyskutowac o bodźcach używanych przy okazji. Ewok np.
              > preferuje kary "psychiczne".

              Ciagle nie przekonuje mnie tutaj zastosowanie terminu "kary psychiczne".

              >
              > >Takie zachowanie wynika z bezmyslnosci.
              >
              > No właśnie. Jak chcesz przekonywać argumentami kogoś "bezmyślnego"?

              Kazdemu zdarzaja sie chwile bezmyslnosci, doroslym tez (tym bardziej??) Moze
              wartoby wprowadzic kary fizyczne dla doroslych?? Proponuje, zeby na glownym
              placu w miescie/rynku osoby bezmyslne beda karane przez prezydenta miasta.
              Albo szef w pracy powinien karac bezmyslnych pracownikow laniem...
              >
              > .
              >
              > Więc, czy wogóle wykluczasz karanie dzieci, czy tez tylko kary fizyczne?


              Karanie to tez troche nieladne slowo, wole ponoszenie konsekwencji.

              >
              > > No i wlasnie przez prawne sankcjonowanie kar fizycznych sa tacy jasiowie.
              >
              > Czyżby? Zapewniam, że są "naturalnie urodzeni" z tego typu skłonnościami.


              Tez sa, ale to sadyzm to jakis promil, na pewno to nie jest regula, ze
              wszystkie dzieci sa sadystami.
              >
              >
              > > Ludzie wrazliwi na przemoc nigdy nie "karaliby" slabszego nauczyciela, kto
              >>
              >??
              >
              > Sprzątanie pokoju TO NIE JEST KARA. Pokój dziecko sprząta w obu przypadkach,
              > tyle, że w jednym przypadku towarzyszy temu kara w postaci utraty "czegoś
              tam",
              >
              > a w drugim klaps.
              >
              > > Katolicyzm polega na przyjmowaniu z pokora zasluzonej kary?? jakiej kary i
              > za
              > > co??
              >
              > Jakiej i za co to rzecz odrębna. Tu chodzi o to, czy kara jest zasłużona i o
              > pokorę przy jej przyjmowaniu. Czy nie uważasz, ze zasłużoną karę winno się
              > przyjmować z pokorą?


              Twoj przyklad z nauczycielem, za swoja niekompetencje, zanudzanie uczniow na
              smierc i brak zdecydowania, powinien poniesc swoja zasluzona kare z pokora, a
              on tu jescze doniesienia do prokuratury sklada...


              • Gość: Zły Wilk Re: Lewiatan atakuje! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 06.09.03, 23:29
                kociamama napisała:

                > Zakladam, jako rodzic, ze moje wlasne dziecko ma sie dojrzalosci nauczyc i
                > chyba obdarzanie go kredytem zaufania jest skuteczne. Kiedy dziecko traktuje
                > sie jak dojrzalego czlowieka, ono nie chce stracic tego kredytu zaufania, nie
                > chce sie wyglupic. Kazdy lubi jak sie wierzy w jego mozliwosci, a nie z gory
                > zaklada, ze jest glupim, nierozumnym dzieciakiem.

                Rozumiem, że Ty dałabyś dwulatkowi kredyt zaufania i potraktowałabyś go jako
                dojrzałego człowieka. Gdyby dwulatek chciał np. włożyć igłę do kontaktu, Ty
                tłumaczyłabyś mu cierpliwie, jak niebezpieczny jest prąd elektryczny i
                wyraziłabyś swoje pełne zaufanie, że on będzie dojrzały i rozsądny i nie
                zaryzykuje porażenia prądem.

                Osoba, która próbowałaby postępować według Twoich recept, musiałaby być
                kompletnie nieodpowiedzialna, niedojrzała i niedoświadczona w postępowaniu z
                dziećmi. Tak może wyobrażac sobie wychowanie tylko ktoś, kto nigdy nie zajmował
                się dziećmi dłużej niż 5 minut, nie ma bladego pojęcia o wychowaniu i próbuje
                teoretyzować o nim na podstawie pseudofilozoficznych założeń o "wychowaniu
                partnerskim".

                Pozdrawiam -
                • kociamama Re: Lewiatan atakuje! 07.09.03, 08:27
                  Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

                  >.
                  >
                  > Rozumiem, że Ty dałabyś dwulatkowi kredyt zaufania i potraktowałabyś go jako
                  > dojrzałego człowieka. Gdyby dwulatek chciał np. włożyć igłę do kontaktu, Ty
                  > tłumaczyłabyś mu cierpliwie, jak niebezpieczny jest prąd elektryczny i
                  > wyraziłabyś swoje pełne zaufanie, że on będzie dojrzały i rozsądny i nie
                  > zaryzykuje porażenia prądem.


                  Jaki rodzic daje dwulatkowi bawic sie igla??? I to jeszcze jesli ta zabawa
                  polega na wkladaniu takowej do kontaktu... Takiego rodzica nalezaloby poddac
                  karze fizycznej, bo to znaczy o braku odpowiedzialnosci. Dwulatek musi byc pod
                  ciagla opieka, ale jesli (tak jak postulowal misiek) rodzic oglada TV z piwem
                  w reka to niewatpliwie dziecko jest narazone na takie niebezpiecznstwa.


                  Poza tym, mozna kupic specjalne zabezpieczenia do kontaktow przed dziecmi. Nie
                  jest to nic drogeigo (wyglada jak maly zasilacz-lampka) i zawsze bylo dostepne
                  (nawet w PRL). Nie mozna wyzywac sie na dziecku za wlasna bezmyslnosc.

                  >
                  > Osoba, która próbowałaby postępować według Twoich recept, musiałaby być
                  > kompletnie nieodpowiedzialna, niedojrzała i niedoświadczona w postępowaniu z
                  > dziećmi. Tak może wyobrażac sobie wychowanie tylko ktoś, kto nigdy nie
                  zajmował
                  >
                  > się dziećmi dłużej niż 5 minut, nie ma bladego pojęcia o wychowaniu i
                  próbuje
                  > teoretyzować o nim na podstawie pseudofilozoficznych założeń o "wychowaniu
                  > partnerskim".
                  >
                  > Pozdrawiam -


                  Zapewniam Ci, ze da sie wychowac ludzi bez uzywania przemocy. Kraje Europy
                  zachodniej nie pozwalaja na bicie dzieci i chyba nie ginie tam wiecej
                  dwulatkow niz u nas z powodu "wsadzania igly do kontaktu".

                  P.S. Mnie nikt nigdy nie bil i nie zginelam z powowdu porazenia pradem, nie
                  popadlam w narkotyki i nie kradne (jak sugerowal gdzie Titus), nie jestem tez
                  typem sadystki i jestem wrazliwa na kazda przemoc, tez ta w rodzinie, a chyba
                  ta przede wszystkim,bo tu szanse sa nierowne.
                • Gość: barbinator Re: Lewiatan atakuje! IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.03, 18:33
                  Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

                  > kociamama napisała:
                  >
                  > > Zakladam, jako rodzic, ze moje wlasne dziecko ma sie dojrzalosci nauczyc i
                  >
                  > > chyba obdarzanie go kredytem zaufania jest skuteczne. Kiedy dziecko traktu
                  > je
                  > > sie jak dojrzalego czlowieka, ono nie chce stracic tego kredytu zaufania,
                  > nie
                  > > chce sie wyglupic. Kazdy lubi jak sie wierzy w jego mozliwosci, a nie z go
                  > ry
                  > > zaklada, ze jest glupim, nierozumnym dzieciakiem.
                  >
                  > Rozumiem, że Ty dałabyś dwulatkowi kredyt zaufania i potraktowałabyś go jako
                  > dojrzałego człowieka. Gdyby dwulatek chciał np. włożyć igłę do kontaktu, Ty
                  > tłumaczyłabyś mu cierpliwie, jak niebezpieczny jest prąd elektryczny i
                  > wyraziłabyś swoje pełne zaufanie, że on będzie dojrzały i rozsądny i nie
                  > zaryzykuje porażenia prądem.
                  >
                  > Osoba, która próbowałaby postępować według Twoich recept, musiałaby być
                  > kompletnie nieodpowiedzialna, niedojrzała i niedoświadczona w postępowaniu z
                  > dziećmi. Tak może wyobrażac sobie wychowanie tylko ktoś, kto nigdy nie
                  zajmował
                  >
                  > się dziećmi dłużej niż 5 minut, nie ma bladego pojęcia o wychowaniu i próbuje
                  > teoretyzować o nim na podstawie pseudofilozoficznych założeń o "wychowaniu
                  > partnerskim".
                  >


                  Osoba która mając w domu dwulatka nie posiada zabezpieczonych wszystkich
                  kontaktów, trzyma igły na wierzchu i w dodatku pozwala dwulatkowi bawić się bez
                  dozoru powinna być w trybie pilnym pozbawiona praw rodzicielskich.
                  I kto tu chciał pouczać innych... Tak jak ty może wyobrażac sobie wychowanie
                  tylko ktoś, kto nigdy nie zajmował się dziećmi dłużej niż 5 minut, nie ma
                  bladego pojęcia o wychowaniu i próbuje teoretyzować o nim ...;)

                  Pozdr. B.
              • mlody.panicz ? 06.09.03, 23:41
                kociamama napisała:

                > Zakladam, jako rodzic, ze moje wlasne dziecko ma sie dojrzalosci nauczyc i
                > chyba obdarzanie go kredytem zaufania jest skuteczne. Kiedy dziecko traktuje
                > sie jak dojrzalego czlowieka, ono nie chce stracic tego kredytu zaufania,
                nie
                > chce sie wyglupic. Kazdy lubi jak sie wierzy w jego mozliwosci, a nie z gory
                > zaklada, ze jest glupim, nierozumnym dzieciakiem (chodzi o doroslych tez!!)

                co to znaczy 'traktowac dziecko jak doroslego czlowieka'? jak mozna byc tak
                okrutnym?? dlaczego nie chcesz traktowac dziecka naleznie jego wiekowi, czyli
                jak dziecka? a czy dla odmiany doroslych traktujesz jak dzieci? zwierze tez
                moze traktujesz jak czlowieka (doroslego)?
                a moze sie zapedzilas?
                pozdrawiam
                mp
                • kociamama Re: ? 07.09.03, 08:43
                  mlody.panicz napisał:

                  > kociamama napisała:
                  >
                  >>
                  > co to znaczy 'traktowac dziecko jak doroslego czlowieka'?

                  Napisalam dojrzalego, to znaczy na serio, nie protekcjonalnie, sluchajac co ma
                  do powiedzenia, a nie z gory zakaldac ze dziecko jest bezrozumne, jescze za
                  male zeby cos zrozumiec, ma byc posluszne i sie podporzadkowac bez
                  pytania "dlaczego" i uciekajac sie do argumentow nie bo nie, nie bo ja wiem
                  lepiej itd..

                  Czy to cos wyjasnia??


                  jak mozna byc tak
                  > okrutnym??

                  Dlaczego takie traktowanie to okrucienstwo?? wiesz dzieci to lubia. Tak dla
                  przykladu :Jak ja mialam np.lat 10 i jakis nauczyciel mowil do nas Prosze
                  panstwa, wszyscy sluchali w skupieniu, w przeciwienstwie do "Dzieci, cisza!!".
                  W wieku lat 10, nie wiem, czy pamietasz, dzieci chca sie czuc dorosle nie jak
                  maluchy 9-latki, i rozmawiajac z nimi w ten sposob mozna osiagnac wiecej niz
                  uciekajac sie do klapsow "bo zasluzyles dzieciaku!!"

                  dlaczego nie chcesz traktowac dziecka naleznie jego wiekowi, czyli
                  > jak dziecka?

                  Nie rozumiem skad ten wniosek. Ale naturalnie przy tym wszystkim naleza sie
                  dzieciom wszystkie przywileje wieku dzieciecego.


                  a czy dla odmiany doroslych traktujesz jak dzieci?

                  Czasem niestety bywa,ze i dorosli sa niedojrzali emocjonalnie i bezmyslni
                  (dorosly to lat 18) i robia rozne glupoty. Ale co to znaczy traktujesz
                  doroslych jak dzieci?? Ja wszystkich traktuje jak ludzi.

                  zwierze tez
                  > moze traktujesz jak czlowieka (doroslego)?

                  A gdzies to w moich postach wyczytal???
                  >>
                  Pozdrawiam
    • maly.ksiaze Rózga, klapsy i rozsądek 06.09.03, 08:10
      Madame Sagan otwarcie zapytała, jaka jest moja opinia na temat bicia dzieci,
      ja otwarcie odpowiadam. Odpowiadam, że to, co na ten temat myslę, pokrywa się
      z tym, co napisała Ewok (myslę tu o częsci dotyczącej dzieci; o S-M się nie
      wypowiem, nie mam ani praktyki, ani specjalnie ciekawych przemysleń). Zatem -
      bicie nie jest metodą wychowawczą, nie przynosi porządanych efektów i wogóle,
      jest uciekanie się do klapsa jest swiadectwem porażki. Tyle, że nie zawsze się
      wygrywa...
      Tu muszę przyznać, że gdybym musiał w 3 sekundy wytłumaczyć, że Pan Widelec i
      Pani Gniazdko Elektryczne nie mogą zostać przyjaciółmi, ani dzis, ani nigdy -
      mógłbym nie mieć lepszego pomysłu. Czyli, w mysl całkiem poważnie zgłaszanych
      tu i ówdzie propozycji - zupełnie 'odruchowo' mógłbym zostać kryminalistą.
      Wiem, wiem, demagogia...

      Nie znam polskiej propozycji ustawy na ten temat, nie będę się na jej temat
      wypowiadał. Chciałbym jednak, jesli wolno, podzielić się komentarzem - z
      gatunku oczywistych i zdroworozsądkowych. Otóż, kiedy już wprowadzi się
      absolutny zakaz klapsów - co wtedy robić z tymi, którzy ten zakaz złamią. Nie
      mam tu na mysli sadystów, tłumaczących się, że 'to tylko klaps' (uwaga dla
      hot_dog - oczywiscie, że niektórzy się tak będą tłumaczyć; paserzy też pewnie
      mówią, że 'to nie kradzione, znalazłem pod mostem') - mam na mysli własnie
      klapsa, nic więcej. Sadzać do więzienia, karać grzywną? Co zrobić,
      jaką 'proporcjonalną' sankcję za to wprowadzić?

      Niedawno w Kanadzie miała miejsce publiczna dyskusja na temat propozycji
      usunięcia z prawa karnego sekcji [R.S. c.C-34, s.43.]:
      "Every schoolteacher, parent or person standing in the place of a parent is
      justified in using force by way of correction toward a pupil or child, as the
      case may be, who is under his care, if the force does not exceed what is
      reasonable under the circumstances."
      Dyskusja zatem miała miejsce, wynikło z niej zas, że przepis póki co zostaje.
      Głównie własnie ze względów praktycznych. System prawny Kanady opiera się na
      podobnej zasadzie, jak brytyjski, istnieją więc (a jakże) precedensy,
      okreslające, czym jest to 'rozsądne użycie siły'. Można na przykład
      awanturującego się ucznia wziąć za ramię i przemocą wyprowadzić z klasy
      (czasem by się przydało, prawda?).

      Ciekaw jestem, jak by to wyglądało w praktyce w Polsce - szczegółowy
      taryfikator z wyliczeniem, co wolno, a co nie - czy całkowity i bezwzględny
      zakaz wszystkiego? Jestem zdania, że rodzicom i wychowawcom należy zostawić,
      rozsądny margines dowolnosci w tym zakresie. Na popełnianie błędów i utratę
      cierpliwosci - ze swiadomoscią, że przesada w tym względzie podlega karze.

      Naprawdę, w niektórych wypadkach lekarstwo kodeksu karnego może się okazać
      gorsze, niż sam problem.

      Pozdrawiam,

      mk.

      PS. Prawo kanadyjskie otwarcie zezwala na użycie przymusu - jednak obyczaje w
      tym względzie są bez porówniania łagodniejsza, niż w Polsce. Nie owocuje
      wcale 'rozwydrzoną młodzieżą', można by powiedzieć - wręcz przeciwnie. I bądź
      tu mądry...
      • titus_flavius Re: Rózga, klapsy i rozsądek 06.09.03, 18:58
        maly.ksiaze napisał:

        > Madame Sagan otwarcie zapytała, jaka jest moja opinia na temat bicia dzieci,
        > ja otwarcie odpowiadam. Odpowiadam, że to, co na ten temat myslę, pokrywa się
        > z tym, co napisała Ewok (myslę tu o częsci dotyczącej dzieci; o S-M się nie
        > wypowiem, nie mam ani praktyki, ani specjalnie ciekawych przemysleń). Zatem -
        > bicie nie jest metodą wychowawczą, nie przynosi porządanych efektów i wogóle,
        > jest uciekanie się do klapsa jest swiadectwem porażki. Tyle, że nie zawsze
        się
        > wygrywa...
        > Tu muszę przyznać, że gdybym musiał w 3 sekundy wytłumaczyć, że Pan Widelec i
        > Pani Gniazdko Elektryczne nie mogą zostać przyjaciółmi, ani dzis, ani nigdy -
        > mógłbym nie mieć lepszego pomysłu. Czyli, w mysl całkiem poważnie zgłaszanych
        > tu i ówdzie propozycji - zupełnie 'odruchowo' mógłbym zostać kryminalistą.
        > Wiem, wiem, demagogia...

        Ave,
        nie, całkiem realna perspektywa. Dziecko poskarży się opiekunce w przedszkolu,
        a ta doniesie policji.
        Pierwszy wyrok w zawiasach, drugi odsiadka, a dziecko do Domu Dziecka.
        T.



        > Nie znam polskiej propozycji ustawy na ten temat, nie będę się na jej temat
        > wypowiadał. Chciałbym jednak, jesli wolno, podzielić się komentarzem - z
        > gatunku oczywistych i zdroworozsądkowych. Otóż, kiedy już wprowadzi się
        > absolutny zakaz klapsów - co wtedy robić z tymi, którzy ten zakaz złamią. Nie
        > mam tu na mysli sadystów, tłumaczących się, że 'to tylko klaps' (uwaga dla
        > hot_dog - oczywiscie, że niektórzy się tak będą tłumaczyć; paserzy też pewnie
        > mówią, że 'to nie kradzione, znalazłem pod mostem') - mam na mysli własnie
        > klapsa, nic więcej. Sadzać do więzienia, karać grzywną? Co zrobić,
        > jaką 'proporcjonalną' sankcję za to wprowadzić?
        >
        > Niedawno w Kanadzie miała miejsce publiczna dyskusja na temat propozycji
        > usunięcia z prawa karnego sekcji [R.S. c.C-34, s.43.]:
        > "Every schoolteacher, parent or person standing in the place of a parent is
        > justified in using force by way of correction toward a pupil or child, as the
        > case may be, who is under his care, if the force does not exceed what is
        > reasonable under the circumstances."
        > Dyskusja zatem miała miejsce, wynikło z niej zas, że przepis póki co zostaje.
        > Głównie własnie ze względów praktycznych. System prawny Kanady opiera się na
        > podobnej zasadzie, jak brytyjski, istnieją więc (a jakże) precedensy,
        > okreslające, czym jest to 'rozsądne użycie siły'. Można na przykład
        > awanturującego się ucznia wziąć za ramię i przemocą wyprowadzić z klasy
        > (czasem by się przydało, prawda?).
        >
        > Ciekaw jestem, jak by to wyglądało w praktyce w Polsce - szczegółowy
        > taryfikator z wyliczeniem, co wolno, a co nie - czy całkowity i bezwzględny
        > zakaz wszystkiego? Jestem zdania, że rodzicom i wychowawcom należy zostawić,
        > rozsądny margines dowolnosci w tym zakresie. Na popełnianie błędów i utratę
        > cierpliwosci - ze swiadomoscią, że przesada w tym względzie podlega karze.
        >
        > Naprawdę, w niektórych wypadkach lekarstwo kodeksu karnego może się okazać
        > gorsze, niż sam problem.
        >
        > Pozdrawiam,
        >
        > mk.
        >
        > PS. Prawo kanadyjskie otwarcie zezwala na użycie przymusu - jednak obyczaje w
        > tym względzie są bez porówniania łagodniejsza, niż w Polsce. Nie owocuje
        > wcale 'rozwydrzoną młodzieżą', można by powiedzieć - wręcz przeciwnie. I bądź
        > tu mądry...
    • pavla Dylemat moralny (do Tada) 07.09.03, 09:30
      Rodzice małego Jasia już dwukrotnie byli zawiadamiani
      o tym, że ich pociecha porównuje przy innych dzieciach
      księdza-katechetę do psychopatów.
      Dotychasowe tłumaczenia, że to brzydkie zachowanie
      nie przynoszą rezultatu - czy w tej sytuacji uważasz
      klapsa lub inną karę fizyczną za uzasadnioną?

      Ponawiam też pytanie o inne niecne zapędy
      Lewiatana do ingerencji w życie prywatne obywateli.
      • Gość: tad Re: Dylemat moralny (do Tada) IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.03, 18:22
        pavla napisała:

        > Rodzice małego Jasia już dwukrotnie byli zawiadamiani
        > o tym, że ich pociecha porównuje przy innych dzieciach
        > księdza-katechetę do psychopatów.
        > Dotychasowe tłumaczenia, że to brzydkie zachowanie
        > nie przynoszą rezultatu - czy w tej sytuacji uważasz
        > klapsa lub inną karę fizyczną za uzasadnioną?


        Z całego serca życzę Ci, byś do końca zycia miewała tylko tego rodzaju dylematy
        moralne.


        > Ponawiam też pytanie o inne niecne zapędy
        > Lewiatana do ingerencji w życie prywatne obywateli.

        A skąd takie pytanie?
    • Gość: EWOK Tad i Maciej IP: *.acn.waw.pl 07.09.03, 12:50
      Wypdłam trochę z dyskusji, więc w skrócie odpowiem Wam obu. Proces
      wychowywania dziecka jest znacznie bardziej skomplikowany niż "wolno - nie
      wolno, a dlaczego? No bo tak". Chodzi o uświadomienie dziecku konsekwencji
      postępowania, na podobnej zasadziej jak ponosi ją dorosły, ponieważ dziecko
      kiedyś, i to przeważnie szybciej niż się spodziewamy, stanie się dorosłym.
      Jeśli dziecko nie posprząta zabawek w terminie, który mu ustaliłam, niech
      liczy się z tym, że będzie musiało naprawić niedopatrzenie wtedy, kiedy
      niezupełnie będzie mu to odpowiadało. Ponieważ najprawdopodobniej wypadnie to
      przed pójściem spać, więc może się zbiec w czasie z dobranocką. Ponoszenie
      konsekwencji swojego postępowania jest czymś, co bez większych zastrzeżeń
      akceptujemy i nie słyszałam o przypadku aby kierowca, który przekroczył
      szybkość, oskarżał policjanta o psychiczne znęcanie się za pomocą mandatu,
      natomiast sądzę, że miałby zastrzeżenia gdyby tenże policjant ukarał go
      klapsem. Czy nie przewidywanie konsekwencji miałeś na myśli, Tadzie, pisząc w
      wątku o aborcji, że jeśli ktoś decyduje się na seks niech potem nie płacze nad
      niechcianą ciążą? Z mojego doświadczenia z piaskownicy wynika, że jeśli Jaś
      sypie Zosi piaskiem w oczy, należy spokojnie poczekać, aż ona odwzajemni się
      tym samym, a Jaś zapamięta to na pewno lepiej niż wszelkie tłumaczenia, że to
      nieładnie. Co do katolickiego podejścia do kwestii kar fizycznych to wynika
      ono głównie z tego, że ciało człowieka jest świątynią Ducha Świętego oraz ze
      słów Chrystusa "cokolwiek uczyniliście jednemu ze swych braci, mnieście
      uczynili". Dziwię się, że muszę to tłumaczyć konserwatystom :)
      • titus_flavius Re: Tad i Maciej 07.09.03, 13:44
        Ave,
        Twój przykład z piaskownicą jest porażający. Nie widzisz potrzeby interwencji,
        że Twoje dziecko krzywdzi inne? Liczysz na odwet skrzywdzonego dziecka? I to ma
        być nauka sprawiedliwości?
        Nie rozumiesz, że inne dzieci być może są słabsze, boją się, nie chcą tak
        postępować, albo rodzice surowo je każą za tego typu zachowania?
        Skąd Twoja wiara w tłumaczenie konsekwencji?
        Kto szybciej zrozumie tego typu argumentację, dziecko, czy dorosły? To dlaczego
        tylu dorosłych nieustannie postępuje źle?
        Zapominasz także, że dziecko nie rozumie pewnych rzeczy, a część rodziców nie
        potrafi tłumaczyć.
        T.




        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Wypdłam trochę z dyskusji, więc w skrócie odpowiem Wam obu. Proces
        > wychowywania dziecka jest znacznie bardziej skomplikowany niż "wolno - nie
        > wolno, a dlaczego? No bo tak". Chodzi o uświadomienie dziecku konsekwencji
        > postępowania, na podobnej zasadziej jak ponosi ją dorosły, ponieważ dziecko
        > kiedyś, i to przeważnie szybciej niż się spodziewamy, stanie się dorosłym.
        > Jeśli dziecko nie posprząta zabawek w terminie, który mu ustaliłam, niech
        > liczy się z tym, że będzie musiało naprawić niedopatrzenie wtedy, kiedy
        > niezupełnie będzie mu to odpowiadało. Ponieważ najprawdopodobniej wypadnie to
        > przed pójściem spać, więc może się zbiec w czasie z dobranocką. Ponoszenie
        > konsekwencji swojego postępowania jest czymś, co bez większych zastrzeżeń
        > akceptujemy i nie słyszałam o przypadku aby kierowca, który przekroczył
        > szybkość, oskarżał policjanta o psychiczne znęcanie się za pomocą mandatu,
        > natomiast sądzę, że miałby zastrzeżenia gdyby tenże policjant ukarał go
        > klapsem. Czy nie przewidywanie konsekwencji miałeś na myśli, Tadzie, pisząc w
        > wątku o aborcji, że jeśli ktoś decyduje się na seks niech potem nie płacze
        nad
        > niechcianą ciążą? Z mojego doświadczenia z piaskownicy wynika, że jeśli Jaś
        > sypie Zosi piaskiem w oczy, należy spokojnie poczekać, aż ona odwzajemni się
        > tym samym, a Jaś zapamięta to na pewno lepiej niż wszelkie tłumaczenia, że to
        > nieładnie. Co do katolickiego podejścia do kwestii kar fizycznych to wynika
        > ono głównie z tego, że ciało człowieka jest świątynią Ducha Świętego oraz ze
        > słów Chrystusa "cokolwiek uczyniliście jednemu ze swych braci, mnieście
        > uczynili". Dziwię się, że muszę to tłumaczyć konserwatystom :)
        • Gość: EWOK Re: Tad i Maciej IP: *.acn.waw.pl 07.09.03, 15:41
          titus_flavius napisał:

          > Ave,
          > Twój przykład z piaskownicą jest porażający. Nie widzisz potrzeby
          interwencji,


          To dlaczego
          >
          > tylu dorosłych nieustannie postępuje źle?

          Jeśli ktoś został wychowany metodą klapsów to czemu miałby postępować dobrze,
          skoro nie stoi przy nim rodzic z pasem? Nie ma taty, nie ma mamy więc hulaj
          dusza. Skąd taki człowiek ma wiedzieć, że postępuje źle, skoro nie ma rodzica,
          któryby mu przyłożył?


          • titus_flavius Re: Tad i Maciej 07.09.03, 16:18
            Gość portalu: EWOK napisał(a):

            > titus_flavius napisał:
            >
            > > Ave,
            > > Twój przykład z piaskownicą jest porażający. Nie widzisz potrzeby
            > interwencji,
            >
            >
            > To dlaczego
            > >
            > > tylu dorosłych nieustannie postępuje źle?
            >
            > Jeśli ktoś został wychowany metodą klapsów to czemu miałby postępować
            dobrze,
            > skoro nie stoi przy nim rodzic z pasem? Nie ma taty, nie ma mamy więc hulaj
            > dusza. Skąd taki człowiek ma wiedzieć, że postępuje źle, skoro nie ma
            rodzica,
            > któryby mu przyłożył?

            Ave,
            ponieważ został wdrożony do rygorów społecznych. Najlepszym dowodem na to jest
            fakt, że tylko mniejszość łamie przyjęte zasady, chociaż większosć wychowywano
            rygorystycznie.
            Na Zachodzie ograniczono tradycyjne wychowanie i rezulatetem jest stały wzrost
            przestępczości.
            T.
      • Gość: tad Re: Tad i Maciej IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.03, 18:20
        Gość portalu: EWOK napisał(a):

        > Wypdłam trochę z dyskusji, więc w skrócie odpowiem Wam obu. Proces
        > wychowywania dziecka jest znacznie bardziej skomplikowany niż "wolno - nie
        > wolno, a dlaczego? No bo tak". Chodzi o uświadomienie dziecku konsekwencji
        > postępowania, na podobnej zasadziej jak ponosi ją dorosły, ponieważ dziecko
        > kiedyś, i to przeważnie szybciej niż się spodziewamy, stanie się dorosłym.

        To też nikt tutaj nie twierdzi, że proces wychowywania ogranicza się do tego, o
        czym piszesz. Chodzi tylko o to, czy narzędziem wykorzystywanym w czasie tego
        procesu mogą być też kary fizyczne. Nie chodzi zas o ograniczenie wychowania do
        kar fizycznych.


        > Jeśli dziecko nie posprząta zabawek w terminie, który mu ustaliłam, niech
        > liczy się z tym, że będzie musiało naprawić niedopatrzenie wtedy, kiedy
        > niezupełnie będzie mu to odpowiadało. Ponieważ najprawdopodobniej wypadnie to
        > przed pójściem spać, więc może się zbiec w czasie z dobranocką. Ponoszenie
        > konsekwencji swojego postępowania jest czymś, co bez większych zastrzeżeń
        > akceptujemy i nie słyszałam o przypadku aby kierowca, który przekroczył
        > szybkość, oskarżał policjanta o psychiczne znęcanie się za pomocą mandatu,
        > natomiast sądzę, że miałby zastrzeżenia gdyby tenże policjant ukarał go
        > klapsem.

        Zmuszony jestem powtórzyć to, co pisałem już odpowiadając tutaj komuś. Klaps
        może być nazwany "poniesieniem konsekwencji" rónie dobrze, jak strata
        dobranocki. Czy możesz podać argumenty za wyższością straty dobranocki nad
        klapsem?


        >Czy nie przewidywanie konsekwencji miałeś na myśli, Tadzie, pisząc w
        > wątku o aborcji, że jeśli ktoś decyduje się na seks niech potem nie płacze
        >nad niechcianą ciążą?

        Dokładnie. Dziecko, też powinno liczyć się z konsekwencjami swojego
        postępowania - np. z klapsem, czy stratą dobranocki.



        Z mojego doświadczenia z piaskownicy wynika, że jeśli >Jaś sypie Zosi piaskiem
        w oczy, należy spokojnie poczekać, aż ona odwzajemni >się tym samym, a Jaś
        zapamięta to na pewno lepiej niż wszelkie tłumaczenia, że >to nieładnie.

        Trudno mi to doprawdy skomentować.


        >Co do katolickiego podejścia do kwestii kar fizycznych to wynika
        > ono głównie z tego, że ciało człowieka jest świątynią Ducha Świętego oraz ze
        > słów Chrystusa "cokolwiek uczyniliście jednemu ze swych braci, mnieście
        > uczynili". Dziwię się, że muszę to tłumaczyć konserwatystom :)

        A jednak katolicymz nie fetyszyzuje ciała, tak jak dzisiejsza popkultura.
        • kociamama Re: Tad i Maciej 07.09.03, 19:20
          >
          > To też nikt tutaj nie twierdzi, że proces wychowywania ogranicza się do
          tego, o
          >
          > czym piszesz. Chodzi tylko o to, czy narzędziem wykorzystywanym w czasie
          tego
          > procesu mogą być też kary fizyczne.


          Dlaczego w takim razie zlikwidowano kare chlosty (w wymiarze sprawiedliwosci)?



          Nie chodzi zas o ograniczenie wychowania do
          >
          > kar fizycznych. Zmuszony jestem powtórzyć to, co pisałem już odpowiadając
          tutaj komuś. Klaps
          > może być nazwany "poniesieniem konsekwencji" rónie dobrze, jak strata
          > dobranocki. Czy możesz podać argumenty za wyższością straty dobranocki nad
          > klapsem?
          >

          Klaps nie musi oznaczac jedynie bolu, to takze upokorzenie. Ktos tu pisal (byc
          moze TY) o szkodliwosci kar psychicznych. Klaps laczy w sobie te dwa rodzaje
          kar.

          Rownie dobrze Ciebie mozna poprosic o podanie argumentow za niestosowaniem kar
          cielesnych przez pracodawcow wobec swoich podwladnych. Dlaczego nie karac
          klapsem nieposlusznej sekretarki?

          Moim skromnym zdaniem nalezy unikac przemocy, tudziez klapsow, bo Ty
          twierdzisz, ze klaps to nie przemoc, bo istnieja alternatywne sposoby, ktore
          tez sa skuteczne.


          >
          • Gość: tad Re: Tad i Maciej IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.03, 20:47
            kociamama napisała:

            > Dlaczego w takim razie zlikwidowano kare chlosty (w wymiarze sprawiedliwosci)?

            No właśnie? Też się nad tym zastanawiam. Chyba z tych samych powodów, o których
            piszę w "Filozofii klapsa".

            > Klaps nie musi oznaczac jedynie bolu, to takze upokorzenie. Ktos tu pisal >>
            (byc moze TY) o szkodliwosci kar psychicznych. Klaps laczy w sobie te dwa
            >rodzaje kar.

            Wyjaśnijmy sobie rzecz podstawową: czy WOGÓLE akceptujesz karanie dzieci, czy
            też wykluczasz stosowanie JAKICHKOLWIEK kar?


            > Rownie dobrze Ciebie mozna poprosic o podanie argumentow za niestosowaniem
            >kar cielesnych przez pracodawcow wobec swoich podwladnych. Dlaczego nie karac
            > klapsem nieposlusznej sekretarki?

            Można mnie o to poprosić. Masz rację.


            > Moim skromnym zdaniem nalezy unikac przemocy, tudziez klapsow, bo Ty
            > twierdzisz, ze klaps to nie przemoc, bo istnieja alternatywne sposoby, ktore
            > tez sa skuteczne.

            To zdanie napisałaś w sposób dość pokrętny, ale to pewnie wynik pośpiechu.
            Inne sposoby TEŻ są skuteczne? A więc jednak nie odmawiasz klapsowi
            skuteczności!
            Nie twierdzę, że klaps jest JEDYNYM (czy zawsze najlepszym) sposobem, lecz, że
            jest jednym ze sposobów DOPUSZCZALNYCH. To wszystko.
            • titus_flavius Re: Tad i Maciej 07.09.03, 21:22
              Gość portalu: tad napisał(a):

              > kociamama napisała:
              >
              > > Dlaczego w takim razie zlikwidowano kare chlosty (w wymiarze sprawiedliwos
              > ci)?
              >
              > No właśnie? Też się nad tym zastanawiam. Chyba z tych samych powodów, o
              których
              >
              > piszę w "Filozofii klapsa".

              Ave,
              to jest dosyć ciekawa kwestia. Otóż kary na ciele w II poł. XVIIIw. zastąpiono
              w całej Europie karami więzienia, wraz z robotami na cele publiczne.
              Nastąpiło to w tak różnych krajach jak m.in. Francja i Rosja, co wskazuje
              wyraźnie, ze reforma ta nie była do końca podyktowana względami humanitarnymi.
              Otóż w Europie panował wtedy absolutyzm oświecony, który wymagał dużej ilości
              taniej siły roboczej do budów publicnych i do wojska.
              Zabijanie więc lub okaleczanie poddanego było pozbawianiem się taniej siły
              roboczej i jako nieekonomiczne było więc ograniczane przez monarchów
              absolutnych.
              T.
        • Gość: EWOK Re: Tad i Maciej IP: 213.241.18.* 09.09.03, 09:54
          Gość portalu: tad napisał(a):



          >
          > To też nikt tutaj nie twierdzi, że proces wychowywania ogranicza się do tego,
          o
          >
          > czym piszesz. Chodzi tylko o to, czy narzędziem wykorzystywanym w czasie tego
          > procesu mogą być też kary fizyczne. Nie chodzi zas o ograniczenie wychowania
          do
          >
          > kar fizycznych.


          W takim razie nie rozumiem Twojego zdenerwowania w inicjującym dyskusję poście.
          O ile pamiętam pisałeś w nim o "bezczelności", a tymczasem, jak się okazuje,
          zakaz stosowania kar fizycznych jest nie bardziej uciążliwy niż np. wycofanie z
          oferty firm odzieżowych rozmiaru 46, którego i tak prawie nikt nie nosi, a
          jeśli nosi to może przecież schudnąć ku poprawie swojego zdrowia i radości
          płatników ubezpieczenia zdrowotnego.
          >
          >

          >
          > Zmuszony jestem powtórzyć to, co pisałem już odpowiadając tutaj komuś. Klaps
          > może być nazwany "poniesieniem konsekwencji" rónie dobrze, jak strata
          > dobranocki. Czy możesz podać argumenty za wyższością straty dobranocki nad
          > klapsem?

          A czy Ty możesz podać argumenty za wyższością klapsa nad mandatem? Albo
          wyjaśnić, dlaczego seks małolatów bez zabezpieczenia nie kończy się klapsem od
          rodziców, za bezmyślność tylko tragedią życiową w powodu nieplanowanej ciąży?
          >
          >
          >
          >
          >
          > Z mojego doświadczenia z piaskownicy wynika, że jeśli >Jaś sypie Zosi piaski
          > em
          > w oczy, należy spokojnie poczekać, aż ona odwzajemni >się tym samym, a Jaś
          > zapamięta to na pewno lepiej niż wszelkie tłumaczenia, że >to nieładnie.
          >
          > Trudno mi to doprawdy skomentować.

          Jestem w stanie w to uwierzyć, być może nie masz dzieci, albo też występujesz
          wobec nich jako surowy i daleki pater familias. Możesz oczywiście tłumaczyć
          dziecku, że Zosi "jest przykro". Możesz też powiedzieć, że Zosia odczuwa
          dyskomfort psychiczny z powodu zbyt dużej ilości negatywnych bodźców - dla
          dziecka jest to mniej więcej tak samo czytelne. Możesz powiedzieć wiele rzeczy,
          ale tak to już jest, że wyobraźnia odtwarza coś, co zapisało nam w głowie
          doświadczenie, więc dziecko nie będzie wiedziało, jak to jest nieprzyjemnie
          mieć nasypany piasek do oczu jeśli przedtem samo tego nie doświadczy.
          >
          >
          >
          > A jednak katolicymz nie fetyszyzuje ciała, tak jak dzisiejsza popkultura.

          Katolicyzm ze swoją definicją ciała jako świątyni DŚ sprzeciwia się wszelkim
          manipulacjom wobec niego, jeśli wynikają one ze zwykłego widzimisię a zatem
          jest przeciwny operacjom plastycznym, niszczeniu sobie ciała przez popadanie w
          nałogi, poprawianie zamysłów Bożych przez stosowanie antykoncepcji,
          wyzywającemu ubiorowi oraz gołym reklamom, ponieważ to wszystko jest
          okazywaniem lekceważenia dziełu Bożemu - podobno najdoskonalszemu :) M.in.
          dlatego obecną kulturę, w tym popkulturę KK nazywa "cywilizacją śmierci". Po
          raz drugi pozwolę sobie wyrazić zdziwienie, że ja - feministka muszę pisać
          konserwatystom o czymś, co powinno być dla nich oczywiste.
          • Gość: tad Re: Tad i Maciej IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.03, 16:16
            Gość portalu: EWOK napisał(a):
            > O ile pamiętam pisałeś w nim o "bezczelności", a tymczasem, jak się okazuje,
            > zakaz stosowania kar fizycznych jest nie bardziej uciążliwy niż np. wycofanie
            >z oferty firm odzieżowych rozmiaru 46, którego i tak prawie nikt nie nosi, a
            > jeśli nosi to może przecież schudnąć ku poprawie swojego zdrowia i radości
            > płatników ubezpieczenia zdrowotnego.

            A ja nie rozumiem Twojego niezrozumienia. Skoro tego "nikt już prawie nie
            nosi", to tym bardziej po co zabraniać noszenia?

            >
            > A czy Ty możesz podać argumenty za wyższością klapsa nad mandatem? (.......)

            Odpowiadanie pytaniem na pytanie, to bardzo brzydki zwyczaj. Ponawiam moje
            pytanie.

            >Jestem w stanie w to uwierzyć, być może nie masz dzieci, albo też występujesz
            > wobec nich jako surowy i daleki pater familias.

            I naprawę uważasz, że nie należy robić NIC, tylko czekać, aż Zosia odda?
            Przyznam, że podejście wydaje mi się tyleż oryginalne, co rzadko spotykane.
            Zdarzab się, że ojciec nie biegnie bronić syna, który jest zaczepiany przez
            kolegów, chcąc, by ten bronił się sam. Ale rodzić nie reagujący gdy to jego
            dziecko jest stroną zaczepną i zaczepia słabszych, wydaje mi się czymś dziwnym.





            > Możesz oczywiście tłumaczyć
            > dziecku, że Zosi "jest przykro". Możesz też powiedzieć, że Zosia odczuwa
            > dyskomfort psychiczny z powodu zbyt dużej ilości negatywnych bodźców - dla
            > dziecka jest to mniej więcej tak samo czytelne. Możesz powiedzieć wiele
            >rzeczy, ale tak to już jest, że wyobraźnia odtwarza coś, co zapisało nam w
            >głowie doświadczenie, więc dziecko nie będzie wiedziało, jak to jest
            >nieprzyjemnie mieć nasypany piasek do oczu jeśli przedtem samo tego nie
            >doświadczy.

            Doskonale. A więc widzisz jednak sens kar fizycznych, tyle, że nie powinien
            wymierzać je rodzic?



            > >
            > >
            > >
            > > A jednak katolicymz nie fetyszyzuje ciała, tak jak dzisiejsza popkultura.
            >
            > Katolicyzm ze swoją definicją ciała jako świątyni DŚ sprzeciwia się wszelkim
            > manipulacjom wobec niego, jeśli wynikają one ze zwykłego widzimisię a zatem
            > jest przeciwny operacjom plastycznym, niszczeniu sobie ciała przez popadanie
            w
            > nałogi, poprawianie zamysłów Bożych przez stosowanie antykoncepcji,
            > wyzywającemu ubiorowi oraz gołym reklamom, ponieważ to wszystko jest
            > okazywaniem lekceważenia dziełu Bożemu - podobno najdoskonalszemu :) M.in.
            > dlatego obecną kulturę, w tym popkulturę KK nazywa "cywilizacją śmierci". Po
            > raz drugi pozwolę sobie wyrazić zdziwienie, że ja - feministka muszę pisać
            > konserwatystom o czymś, co powinno być dla nich oczywiste.

            Znowu muszę sprostować. KK nie fetyszyzuje ciała. Np. w niektórych zakonach
            nadal praktykuje się umartwianie (nawet przy pomocy bicza).
            • Gość: EWOK Re: Tad i Maciej IP: *.acn.waw.pl 09.09.03, 18:23
              Gość portalu: tad napisał(a):


              >
              > A ja nie rozumiem Twojego niezrozumienia. Skoro tego "nikt już prawie nie
              > nosi", to tym bardziej po co zabraniać noszenia?

              Skoro znaczna większość społeczeństwa, jak wynika z sondaży, jest zdania, że
              aborcja jest wielkim złem i decydują się na nią niemal wyłącznie ludzie w
              niezwykle trudnej sytuacji życiowej to po co utrzymywać obecną ustawę, którą,
              jak pamiętam, popierasz?
              >
              > >
              > > A czy Ty możesz podać argumenty za wyższością klapsa nad mandatem? (.....
              > ..)
              >
              > Odpowiadanie pytaniem na pytanie, to bardzo brzydki zwyczaj. Ponawiam moje
              > pytanie.

              Bardzo proszę - "wyższość" klapsa nad innymi metodami wychowawczymi dość
              dobrze ilustruje dowcip o Jasiu (słownictwo oryginalne), który rozpromieniony
              wraca ze szkoły ze świadectwem, na którym są same jedynki, pomrukując
              radośnie "no, jescze tylko wpierdol i wakacje!".
              Argument, że klaps to nie bicie przypomina mi argumentację, że piwo to nie
              alkohol, a marihuana to nie narkotyk. A jednak po piwie nie prowadzi się
              sammochodu, a marihuany nie można kupić w kiosku tak jak papierosów. Jeśli
              klaps nie ma nic wspólnego z przemocą fizyczną to dlaczego nie stosują go
              między sobą dorośli? Jeśli szef zamiast udzielać nagany, zacznie egzekwować
              wykonywanie obowiązków służbowych metodą klapsów, będzie miał problemy prawne
              z tytułu złamania zasady nienaruszalności osobistej i/lub mobbingu. Jeśli
              kumpel nie odda Ci pożyczonych pieniędzy zapewne rozważysz raczej interwencję
              inną niż klaps. Tylko dlaczego, skoro klaps jest taki skuteczny?
              >
              >
              > I naprawę uważasz, że nie należy robić NIC, tylko czekać, aż Zosia odda?
              > Przyznam, że podejście wydaje mi się tyleż oryginalne, co rzadko spotykane.
              > Zdarzab się, że ojciec nie biegnie bronić syna, który jest zaczepiany przez
              > kolegów, chcąc, by ten bronił się sam. Ale rodzić nie reagujący gdy to jego
              > dziecko jest stroną zaczepną i zaczepia słabszych, wydaje mi się czymś
              dziwnym.

              Napisałam, że analogiczna akcja ze strony Zosi NAJLEPIEJ uzmysłowi Jasiowi
              znaczenie słowa "przykro". Nie rozumiem też tego, że widzisz palącą potrzebę
              włączania się w sprawy dzieci, które porozumiewają się między sobą na zupełnie
              innej płaszczyźnie niż z dorosłymi i na innej niż dorośli między sobą. A że
              jest rzadko spotykane to prawda. Większość rodziców w sytuacjach
              piaskownicowych bardziej gra przed innymi rodzicami niż ma na uwadze sprawy
              dzieci, które znacznie lepiej dogadują się między sobą kiedy rodzice nie
              interweniują.
              >
              >
              >
              > Doskonale. A więc widzisz jednak sens kar fizycznych, tyle, że nie powinien
              > wymierzać je rodzic?

              To nie jest kara tylko konsekwencja postępowania. Jeśli będziesz drażnił
              pitbulla licz się z tym, że Cię ugryzie - czy to też nazwiesz karą fizyczną,
              wymierzoną, w tym wypadku, przez psa? Mam chomika, który często używa wobec
              mnie przemocy fizycznej, bo nie lubi kiedy wkłada się palce do klatki. Jeśli
              jedno dziecko bawi się łopatką drugiego to znaczy, że ją ukradło? Jest
              przestępcą, który dopuścił się kradzieży?
              >
              >
              >
              >
              > Znowu muszę sprostować. KK nie fetyszyzuje ciała. Np. w niektórych zakonach
              > nadal praktykuje się umartwianie (nawet przy pomocy bicza).

              Muszę wyrazić zdziwienie - cóż to ma wspólnego z przemocą w rodzinie?


              Przy okazji - ostatnie pytanie - czemu, jak wynika z tej dyskusji, głosy za i
              przeciw ustawie antyklapsowej rozłożyły się następująco : zwolennik zakazu
              aborcji = przeciwnik zakazu kar fizycznych. Jedna i druga ustawa dość mocno
              ingeruje w światopogląd, jedna i druga ma, w założeniu, na celu dobro dzieci.
              Czyżby tylko te nienarodzone były warte uwagi? :)
              • titus_flavius Re: Tad i Maciej 09.09.03, 19:19
                Gość portalu: EWOK napisał(a):

                > Skoro znaczna większość społeczeństwa, jak wynika z sondaży, jest zdania, że
                > aborcja jest wielkim złem i decydują się na nią niemal wyłącznie ludzie w
                > niezwykle trudnej sytuacji życiowej to po co utrzymywać obecną ustawę, którą,
                > jak pamiętam, popierasz?

                A kto zabija dzieci narodzone? Też kobiety w trudnej sytuacji. Czy z uwagi na
                to chcesz im na to pozwalać?
                Jak ciężarna jest w trudnej sytuacji niech urodzi i zostawi dziecko w szpitalu.


                > między sobą dorośli? Jeśli szef zamiast udzielać nagany, zacznie egzekwować
                > wykonywanie obowiązków służbowych metodą klapsów, będzie miał problemy prawne
                > z tytułu złamania zasady nienaruszalności osobistej i/lub mobbingu. Jeśli
                > kumpel nie odda Ci pożyczonych pieniędzy zapewne rozważysz raczej interwencję
                > inną niż klaps. Tylko dlaczego, skoro klaps jest taki skuteczny?

                To jest tania demagogia. Rodzice kierują się zawsze dobrem dziecka, a dziecko
                nie jest w stanie tego czasami zrozumieć. Zaś w sporze pomiędzy dorosłymi
                ludźmi nie wiadomo na pewno, ze jedna, czy druga strona ma rację. Mogą się
                rozstać, albo oddać sprawę pod rozstrzygnięcie sądu.


                > innej płaszczyźnie niż z dorosłymi i na innej niż dorośli między sobą. A że
                > jest rzadko spotykane to prawda. Większość rodziców w sytuacjach
                > piaskownicowych bardziej gra przed innymi rodzicami niż ma na uwadze sprawy
                > dzieci, które znacznie lepiej dogadują się między sobą kiedy rodzice nie
                > interweniują.

                O nie, część dzieci, silniejszych i bezwzględniejszych bije słabsze,mniejsze
                albo lepiej wychowane. Zaraz, nie odpowiedziałaś na pytanie, dlaczego dziecko
                przez dziecko należy tolerować, a podczas gdy rodzicom niewiolno uderzyć
                dziecka z azłe uczynki?

                > To nie jest kara tylko konsekwencja postępowania. Jeśli będziesz drażnił
                > pitbulla licz się z tym, że Cię ugryzie - czy to też nazwiesz karą fizyczną,
                > wymierzoną, w tym wypadku, przez psa? Mam chomika, który często używa wobec
                > mnie przemocy fizycznej, bo nie lubi kiedy wkłada się palce do klatki. Jeśli
                > jedno dziecko bawi się łopatką drugiego to znaczy, że ją ukradło? Jest
                > przestępcą, który dopuścił się kradzieży?

                A jak postępuje wbrew zakazaom rodziców dostaje klapsa?

                > Czyżby tylko te nienarodzone były warte uwagi? :)

                Stawiasz znak równości pomiędzy klapsem a zabiciem dziecka?
                Nie rozumiesz, że mozna być przeciwko zabijaniu, a za dyscypliną?
                Nie powiedizałaś też, dlaczego państwo ma prawo stosowania przemocy wobec
                obywateli, a rodzice nie mogą karcić dzieci?
                T.
                • e_wok Re: Tad i Maciej 09.09.03, 21:38
                  titus_flavius napisał:


                  >
                  > A kto zabija dzieci narodzone? Też kobiety w trudnej sytuacji. Czy z uwagi
                  na
                  > to chcesz im na to pozwalać?
                  > Jak ciężarna jest w trudnej sytuacji niech urodzi i zostawi dziecko w
                  szpitalu.

                  Ale co to ma do rzeczy? Zabijanie dzieci to morderstwo, ponieważ prawo mianem
                  człowieka określa kogoś, kto zdążył się urodzić, a tylko do tak zdefiniowanego
                  człowieka odnosi się prawo karne w przypadku morderstwa. Nie myl pojęć.
                  >
                  >

                  >
                  > To jest tania demagogia. Rodzice kierują się zawsze dobrem dziecka, a
                  dziecko
                  > nie jest w stanie tego czasami zrozumieć. Zaś w sporze pomiędzy dorosłymi
                  > ludźmi nie wiadomo na pewno, ze jedna, czy druga strona ma rację. Mogą się
                  > rozstać, albo oddać sprawę pod rozstrzygnięcie sądu.

                  Wspaniale. Czyli zamiast wyjaśnić dziecku na czym polega jego błąd wolisz je
                  zbić, bo "nie jest w stanie zrozumieć" twoich racji? Tym sposobem możesz go
                  wytresować jak Pawłow psa i tyle.


                  >
                  > O nie, część dzieci, silniejszych i bezwzględniejszych bije słabsze,mniejsze
                  > albo lepiej wychowane.

                  Powtórzę to, co już napisałam - wyobraźnia opiera się na doświadczeniu. Skąd
                  dziecko - społeczna tabula rasa miałoby mieć pojęcie o tym, że można uderzyć
                  kogoś innego? Stąd, że zobaczy jak ktoś inny to robi. Rodzice? Być może, oni
                  są początkowo najważniejszym wzorcem.



                  Zaraz, nie odpowiedziałaś na pytanie, dlaczego dziecko
                  > przez dziecko należy tolerować, a podczas gdy rodzicom niewiolno uderzyć
                  > dziecka z azłe uczynki?

                  POnieważ rodzice opanowali wiele innych sposobów argumentacji. Być może
                  zauważyłeś, że dzieci, które jeszcze nie potrafią mówić porozumiewają się
                  między sobą dźwiękami typu "yhm" i są w stanie się dogadać. Ale to nie znaczy,
                  że rodzic ma do dziecka mówić "yhm".


                  >
                  > > To nie jest kara tylko konsekwencja postępowania. Jeśli będziesz drażnił
                  > > pitbulla licz się z tym, że Cię ugryzie - czy to też nazwiesz karą fizyczn
                  > ą,
                  > > wymierzoną, w tym wypadku, przez psa? Mam chomika, który często używa wobe
                  > c
                  > > mnie przemocy fizycznej, bo nie lubi kiedy wkłada się palce do klatki. Jeś
                  > li
                  > > jedno dziecko bawi się łopatką drugiego to znaczy, że ją ukradło? Jest
                  > > przestępcą, który dopuścił się kradzieży?
                  >
                  > A jak postępuje wbrew zakazaom rodziców dostaje klapsa?

                  Nie rozumiem tej uwagi w konteście mojej wypowiedzi, która była odpowiedzią na
                  post Tada.
                  >

                  >
                  > Stawiasz znak równości pomiędzy klapsem a zabiciem dziecka?

                  Wiedziałam, że znajdzie się ktoś, kto ucieknie się do tego rodzaju demagogii.
                  Napisałam : Przy okazji - ostatnie pytanie - czemu, jak wynika z tej dyskusji,
                  głosy za i
                  przeciw ustawie antyklapsowej rozłożyły się następująco : zwolennik zakazu
                  aborcji = przeciwnik zakazu kar fizycznych. Jedna i druga ustawa dość mocno
                  ingeruje w światopogląd, jedna i druga ma, w założeniu, na celu dobro dzieci.

                  Nie widzę tu znaku równości między zabijaniem a biciem. Widzę natomiast znak
                  równości pomiędzy zwolennikami zakazu aborcji a zwolennikami kar cielesnych
                  wobec dzieci w obrębie tego forum. Czy jeśli napiszę, że wszyscy wegetarianie
                  jakich znam to katolicy to wyprowadzisz wniosek, że stawiam znam równości
                  między wegetarianizmem a religią?



                  > Nie rozumiesz, że mozna być przeciwko zabijaniu, a za dyscypliną?

                  Rozumiem. "Dyscyplina" za pomocą bicia to wersja dla tych, którzy nie mają
                  innych argumentów, albo lubią pokazywać "kto tu rządzi". Rozumiem, że istnieją
                  tacy, oczywiście. Nie rozumiem tylko dlaczego dobro dzieci nienarodzonych jest
                  tak ważne, że aż zagwarantowane ustawą,a badania prenatalne (obarczone
                  ryzykiem poronienia 0,3 %) obwarowane takimi zastrzeżeniami, że prawie
                  niewykonalne, a dobro dzieci narodzonych to niech każdy sobie ustala we
                  własnym zakresie. Hierarchia ważności jest poprostu dla mnie niezrozumiała.


                  > Nie powiedizałaś też, dlaczego państwo ma prawo stosowania przemocy wobec
                  > obywateli, a rodzice nie mogą karcić dzieci?

                  Gwoli ścisłości - wypowiadałam się na temat tego, co sądzę o karach fizycznych
                  wobec dzieci, a nie o słuszności czy bezsensowności projektu ustawy, więc może
                  trzymajmy się tematu.
              • Gość: tad Re: Tad i Maciej IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.03, 19:36
                Ponieważ na ten post odpisał titus, więc ja ograniczę się tylko do części - nie
                chcę Cię za mocno obciążać.

                Gość portalu: EWOK napisał(a):


                >> Bardzo proszę - "wyższość" klapsa nad innymi metodami wychowawczymi dość
                > dobrze ilustruje dowcip o Jasiu (słownictwo oryginalne), który rozpromieniony
                > wraca ze szkoły ze świadectwem, na którym są same jedynki, pomrukując
                > radośnie "no, jescze tylko wpierdol i wakacje!".


                Prosiłbym nie o porównania, metafory, czy ilustracje, ale o wyjasnienie
                mozliwie prosto: na czym polega wyższość pozbawienia dziecka np. dobranocki,
                nad klapsem?



                > Argument, że klaps to nie bicie przypomina mi argumentację, (..)

                A kto mówił, że klaps to nie bicie? Bicie, ale nie znęcanie się. Tak jak
                bozbawienie dobranocki to "kara psychiczna", ale nie znęcanie się psychiczne.
                • e_wok Re: Tad i Maciej 09.09.03, 21:02
                  Gość portalu: tad napisał(a):
                  >
                  >
                  > Prosiłbym nie o porównania, metafory, czy ilustracje, ale o wyjasnienie
                  > mozliwie prosto: na czym polega wyższość pozbawienia dziecka np. dobranocki,
                  > nad klapsem?

                  Ponieważ metoda proponowana przeze mnie naśladuje zasady obowiązujące w
                  świecie dorosłych, w którym dziecko w przyszłości się znajdzie. Jeśli przez
                  osiem godzin pracy obijałam się i nie zrobiłam tego, co miałam do zrobienia to
                  liczę się z tym, że będę musiała posiedzieć wieczorem i to nadrobić, nawet
                  jeśli w perspektywie miałam wyjście do kina lub inne rozrywki. Jest to mój
                  wybór i pretensje mogę mieć tylko do siebie, następnym razem inaczej sobie
                  zaplanuję to, co mam do zrobienia, żeby nie zawalić ale też nie spędzić
                  wieczoru w pracy. Prosta konsekwencja, nie wiem, co tu jest niezrozumiałego.
                  >
                  >
                  >
                  > > Argument, że klaps to nie bicie przypomina mi argumentację, (..)
                  >
                  > A kto mówił, że klaps to nie bicie? Bicie, ale nie znęcanie się. Tak jak
                  > bozbawienie dobranocki to "kara psychiczna", ale nie znęcanie się psychiczne.

                  Acha, czyli jak rozumiem, popierasz bicie dzieci. Czy akceptujesz również
                  bicie staruszki w parku przez okolicznych wyrostków? A bicie się kiboli między
                  sobą? Logicznie rzecz ujmując powinieneś, bo w końcu bicie to bicie. Nie
                  wyjaśniłeś mi jednak, dlaczego dorośli ludzie uważają bicie się między sobą za
                  czyn niegodny do tego stopnia, że praktykujących ten sposób perswazji nazywają
                  chuliganami czy jakoś tak.
                  • Gość: Zły Wilk Re: Tad i Maciej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 19:37
                    > Logicznie rzecz ujmując powinieneś, bo w końcu bicie to bicie. Nie
                    > wyjaśniłeś mi jednak, dlaczego dorośli ludzie uważają bicie się między sobą
                    za
                    > czyn niegodny do tego stopnia, że praktykujących ten sposób perswazji
                    nazywają
                    > chuliganami czy jakoś tak.

                    Rozumiem. Żołnierze, policjanci, pracownicy ochrony - są dla Ciebie także
                    chuliganami? "w końcu bicie to bicie... czyn niegodny..."
                    Pozdrawiam -
                    • kociamama Re: Tad i Maciej 10.09.03, 19:44
                      Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

                      > > Logicznie rzecz ujmując powinieneś, bo w końcu bicie to bicie. Nie
                      > > wyjaśniłeś mi jednak, dlaczego dorośli ludzie uważają bicie się między sob
                      > ą
                      > za
                      > > czyn niegodny do tego stopnia, że praktykujących ten sposób perswazji
                      > nazywają
                      > > chuliganami czy jakoś tak.
                      >
                      > Rozumiem. Żołnierze, policjanci, pracownicy ochrony - są dla Ciebie także
                      > chuliganami? "w końcu bicie to bicie... czyn niegodny..."
                      > Pozdrawiam -



                      Bardzo czesto niestety zachowuja sie wyzej wymienieni jak zwykli chuligani
                      naduzywając swojej wladzy. Poziom ludzi wykonywujacych te wlasnie zawody
                      wielokrotnie pozostawia wiele do zyczena... Bo jacy ludzie chca wykonywac
                      zawody, w ktorych bicie ludzi palką jest na porządku dziennym...
                    • wasza_bogini Re: Tad i Maciej 10.09.03, 19:52
                      > Rozumiem. Żołnierze, policjanci, pracownicy ochrony - są dla Ciebie także
                      > chuliganami? "w końcu bicie to bicie... czyn niegodny..."


                      oczywiscie, ze tak. w przypadku polski pracownikami ochrony zostaja ludzie bez
                      zadnych kwalifikacji. zreszta przeciez bylo wiele przypadkow naduzyc, tak jak w
                      carrefourze.
                      niektorzy nawet okradaja chronione przez siebie budynki.
                      w ameryce lacinskiej dzieci sa uczone tego, ze jak sie zgubia maja nie
                      podchodzic do policjanta, bo moze zadac okupu.

                      w polsce tez byly sprawy karne w krakowie za naduzycie w biciu demonstrantow.
                      a jesli chodzi o zjawisko fali, to przeciez dotyczy wojska.
                      • kociamama Re: Tad i Maciej 10.09.03, 20:01
                        wasza_bogini napisała:

                        > > Rozumiem. Żołnierze, policjanci, pracownicy ochrony - są dla Ciebie także
                        > > chuliganami? "w końcu bicie to bicie... czyn niegodny..."
                        >
                        >
                        > oczywiscie, ze tak. w przypadku polski pracownikami ochrony zostaja ludzie
                        bez
                        > zadnych kwalifikacji. zreszta przeciez bylo wiele przypadkow naduzyc, tak
                        jak w
                        >
                        > carrefourze.
                        > niektorzy nawet okradaja chronione przez siebie budynki.
                        > w ameryce lacinskiej dzieci sa uczone tego, ze jak sie zgubia maja nie
                        > podchodzic do policjanta, bo moze zadac okupu.
                        >
                        > w polsce tez byly sprawy karne w krakowie za naduzycie w biciu
                        demonstrantow.
                        > a jesli chodzi o zjawisko fali, to przeciez dotyczy wojska.



                        Nie mówiąc juz o ostatniej głośnej sprawie dwóch policjantów oskarzonych o
                        gwałt zbiorowy...
                        • titus_flavius Re: Tad i Maciej 10.09.03, 20:06
                          Ave,
                          czy Wy udajecie, czy naprawdę jestescie takie głupie? Przecież nie chodzi tu o
                          nadużycie uprawnień, tylko o użycie pałki i broni palnej zgodnie z przepisami!
                          Odpowiedzcie wprost, czy potępiacie także tego typu użycie przemocy?
                          T.


                          kociamama napisała:

                          > wasza_bogini napisała:
                          >
                          > > > Rozumiem. Żołnierze, policjanci, pracownicy ochrony - są dla Ciebie t
                          > akże
                          > > > chuliganami? "w końcu bicie to bicie... czyn niegodny..."
                          > >
                          > >
                          > > oczywiscie, ze tak. w przypadku polski pracownikami ochrony zostaja ludzie
                          >
                          > bez
                          > > zadnych kwalifikacji. zreszta przeciez bylo wiele przypadkow naduzyc, tak
                          > jak w
                          > >
                          > > carrefourze.
                          > > niektorzy nawet okradaja chronione przez siebie budynki.
                          > > w ameryce lacinskiej dzieci sa uczone tego, ze jak sie zgubia maja nie
                          > > podchodzic do policjanta, bo moze zadac okupu.
                          > >
                          > > w polsce tez byly sprawy karne w krakowie za naduzycie w biciu
                          > demonstrantow.
                          > > a jesli chodzi o zjawisko fali, to przeciez dotyczy wojska.
                          >
                          >
                          >
                          > Nie mówiąc juz o ostatniej głośnej sprawie dwóch policjantów oskarzonych o
                          > gwałt zbiorowy...
                          • wasza_bogini Re: Tad i Maciej 10.09.03, 20:13
                            > czy Wy udajecie, czy naprawdę jestescie takie głupie? Przecież nie chodzi tu
                            o
                            > nadużycie uprawnień, tylko o użycie pałki i broni palnej zgodnie z
                            przepisami!
                            > Odpowiedzcie wprost, czy potępiacie także tego typu użycie przemocy?

                            odpowiadamy na TEN list pacanie:

                            ´´Rozumiem. Żołnierze, policjanci, pracownicy ochrony - są dla Ciebie także
                            chuliganami? "w końcu bicie to bicie... czyn niegodny..."´´

                            widzisz. dla mnie takie szczylskie chamki jak ty sa wogole nieatrakcyjne
                          • kociamama policjanci i wojskowi 10.09.03, 20:25
                            titus_flavius napisał:

                            Wiadomo, ze zdarzają sie sytuacje ekstremalne, ale na pewno przemoc nie jest
                            zadnym wzorem do nasladowania i o ile sie da nalezy stosować inne srodki i
                            zapobiegać za wczasu.

                            Ale nie wyobrazaj sobie, ze bede sie zachwycac ostrzeliwaniem protestujacych.
                            • titus_flavius Re: policjanci i wojskowi 10.09.03, 20:50
                              kociamama napisała:

                              > titus_flavius napisał:
                              >
                              > Wiadomo, ze zdarzają sie sytuacje ekstremalne, ale na pewno przemoc nie jest
                              > zadnym wzorem do nasladowania i o ile sie da nalezy stosować inne srodki i
                              > zapobiegać za wczasu.
                              >
                              > Ale nie wyobrazaj sobie, ze bede sie zachwycac ostrzeliwaniem protestujacych.

                              Ave,
                              cieszy mnie, że akceptujesz użycie przemocy i to w tak ostrej formie. Do czegoś
                              jednak ta dyskusja doprowadziła.
                              T.
                              • kociamama Re: policjanci i wojskowi 10.09.03, 22:18
                                titus_flavius napisał:

                                > kociamama napisała:
                                >
                                > > titus_flavius napisał:
                                > >
                                > > Wiadomo, ze zdarzają sie sytuacje ekstremalne, ale na pewno przemoc nie je
                                > st
                                > > zadnym wzorem do nasladowania i o ile sie da nalezy stosować inne srodki i
                                >
                                > > zapobiegać za wczasu.
                                > >
                                > > Ale nie wyobrazaj sobie, ze bede sie zachwycac ostrzeliwaniem protestujacy
                                > ch.
                                >
                                > Ave,
                                > cieszy mnie, że akceptujesz użycie przemocy i to w tak ostrej formie. Do
                                czegoś
                                >
                                > jednak ta dyskusja doprowadziła.
                                > T.



                                W jak ostrej formie???
                                • titus_flavius Re: policjanci i wojskowi 11.09.03, 18:09
                                  kociamama napisała:

                                  > titus_flavius napisał:
                                  >
                                  > > kociamama napisała:
                                  > >
                                  > > > titus_flavius napisał:
                                  > > >
                                  > > > Wiadomo, ze zdarzają sie sytuacje ekstremalne, ale na pewno przemoc n
                                  > ie je
                                  > > st
                                  > > > zadnym wzorem do nasladowania i o ile sie da nalezy stosować inne sro
                                  > dki i
                                  > >
                                  > > > zapobiegać za wczasu.
                                  > > >
                                  > > > Ale nie wyobrazaj sobie, ze bede sie zachwycac ostrzeliwaniem protest
                                  > ujacy
                                  > > ch.
                                  > >
                                  > > Ave,
                                  > > cieszy mnie, że akceptujesz użycie przemocy i to w tak ostrej formie. Do
                                  > czegoś
                                  > >
                                  > > jednak ta dyskusja doprowadziła.
                                  > > T.
                                  >
                                  >
                                  >
                                  > W jak ostrej formie???

                                  Ave,
                                  strzelania do demonstrantów :o)
                                  T.
                            • Gość: Zły Wilk Re: policjanci i wojskowi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.03, 22:24
                              kociamama napisała:


                              > Wiadomo, ze zdarzają sie sytuacje ekstremalne, ale na pewno przemoc nie jest
                              > zadnym wzorem do nasladowania i o ile sie da nalezy stosować inne srodki i
                              > zapobiegać za wczasu.

                              Słusznie. Na widok kibiców niszczących stadion i rzucających krzesełkami
                              policjant powinien najpierw wystąpić z przemową uświadamiającą im niewłaściwość
                              niszczenia mienia społecznego.... ;-)

                              Gwałcicielom gwałcącym zbiorowo kobietę powinien wytłumaczyć cierpliwie, że to
                              co robią może sprawiać jej przykrość, a w ogóle to powinni używać prezerwatyw z
                              uwagi na AIDS.

                              Pozdrawiam -
                              • sharon_s Re: policjanci i wojskowi 11.09.03, 22:30
                                >>
                                > Słusznie. Na widok kibiców niszczących stadion i rzucających krzesełkami
                                > policjant powinien najpierw wystąpić z przemową uświadamiającą im
                                niewłaściwość
                                >
                                > niszczenia mienia społecznego.... ;-)

                                jesli chodzi o kibicow, to istnieja inne srodki zaradcze. gdzies czytalam, ze w
                                szwajcarii, przed meczami kibice musza przejsc iles kilometrow aby dostac sie
                                na stadion. po takim marszu im sie juz po prostu nie chce rozwalac trybun.
                                >
                                • kociamama Re: policjanci i wojskowi 11.09.03, 22:53
                                  sharon_s napisała:

                                  > >
                                  > jesli chodzi o kibicow, to istnieja inne srodki zaradcze. gdzies czytalam,
                                  ze w
                                  >
                                  > szwajcarii, przed meczami kibice musza przejsc iles kilometrow aby dostac
                                  sie
                                  > na stadion. po takim marszu im sie juz po prostu nie chce rozwalac trybun.
                                  > >


                                  Super pomysl
                                • Gość: Zły Wilk Re: policjanci i wojskowi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.03, 19:27
                                  sharon_s napisała:


                                  > jesli chodzi o kibicow, to istnieja inne srodki zaradcze. gdzies czytalam, ze
                                  w
                                  >
                                  > szwajcarii, przed meczami kibice musza przejsc iles kilometrow aby dostac sie
                                  > na stadion. po takim marszu im sie juz po prostu nie chce rozwalac trybun.

                                  Świetny pomysł! Jest analogiczne rozwiązanie w przypadku gwałcicieli?
                              • kociamama Re: policjanci i wojskowi 11.09.03, 22:52
                                Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

                                > kociamama napisała:
                                >
                                >
                                >>
                                > Słusznie. Na widok kibiców niszczących stadion i rzucających krzesełkami
                                > policjant powinien najpierw wystąpić z przemową uświadamiającą im
                                niewłaściwość
                                >
                                > niszczenia mienia społecznego.... ;-)

                                Mowilam o zapobieganiu za wczasu, tzn. n.p. nie wpuszczac pijanych kiboli na
                                mecz, zabronic spozywania alkoholu na trybunach.

                                >
                                > Gwałcicielom gwałcącym zbiorowo kobietę powinien wytłumaczyć cierpliwie, że
                                to
                                > co robią może sprawiać jej przykrość, a w ogóle to powinni używać
                                prezerwatyw z
                                >
                                > uwagi na AIDS.

                                Wprowadzic edukacje seksualna do szkol, kierowac na terapie osoby wykazujace
                                agresje.
                                >
                                > Pozdrawiam -

                                Oczywiscie uzycie sily jest w tych wypadkach uzasadnione, pisalam tez o
                                ekstremalnych sytuacjach, ale ten fragment zdaje sie przeoczyles.
                                • Gość: Zły Wilk Re: policjanci i wojskowi IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.03, 19:35
                                  kociamama napisała:

                                  > Mowilam o zapobieganiu za wczasu, tzn. n.p. nie wpuszczac pijanych kiboli na
                                  > mecz, zabronic spozywania alkoholu na trybunach.

                                  Świetnie! Należy zapewne wprowadzić kobiece patrole łagodnie uświadamiające
                                  kibolom, żeby nie wchodzili pijani na stadion... ( a jak oburzeni zrobią burdę
                                  pod stadionem?)

                                  > Wprowadzic edukacje seksualna do szkol, kierowac na terapie osoby wykazujace
                                  > agresje.

                                  Jasne. Cała agresja wynika z nieuświadomienia. Kilka tysięcy lat temu Sokrates
                                  wymyslił, że ludzie postępują źle tylko dlatego, że nie rozumieją, na czym
                                  polega dobro. Od tego czasu ciągle można spotkać ludzi wierzących w tę
                                  bzdurę... To może by zlikwidować policję a zaoszczędzone fundusze przeznaczyć
                                  na nauczycieli i terapeutów? ;-)

                                  > Oczywiscie uzycie sily jest w tych wypadkach uzasadnione, pisalam tez o
                                  > ekstremalnych sytuacjach, ale ten fragment zdaje sie przeoczyles.

                                  Otóż wyobraź sobie, że w procesie wychowania dzieci użycie siły także jest
                                  uzasadnione- na tym własnie m.in. polega wychowanie. Czy np. znęcanie się nad
                                  nauczycielem nie jest przypadkiem sytuacją ekstremalną?
                                  Pozdrawiam -
                                  • Gość: barbinator wtrącam się... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 13.09.03, 22:16
                                    Powinieneś zainteresować się w jaki sposób skutecznie poradzono sobie z plagą
                                    kiboli w Anglii - wtedy kiedy już dotarło do policji, że walenie pałami i
                                    puszkowanie to co prawda efektowny jednak niezbyt skuteczny sposób. Ogólnie
                                    rzecz ujmując metoda "angielska" jest bardzo podobna do tego o czym pisze twoja
                                    rozmówczyni a co ty w typowy dla siebie pseudoironiczny sposób próbujesz
                                    (naturalnie z braku argumentów) wykpić.
                                    Pozdr. B.
                                    • Gość: Zły Wilk Re: wtrącam się... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 20:54
                                      Czy zatem popierasz pomysł likwidacji policji i zastąpienie tej instytucji
                                      kobiecą armią nauczycielek wychowania seksualnego oraz terapeutek,
                                      specjalizujących się w leczeniu osobników agresywnych i seksualnych frustratów?
                                      Pozdrawiam -
                                    • tad9 Re: wtrącam się... 14.09.03, 21:20
                                      Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                      > Powinieneś zainteresować się w jaki sposób skutecznie poradzono sobie z plagą
                                      > kiboli w Anglii - wtedy kiedy już dotarło do policji, że walenie pałami i
                                      > puszkowanie to co prawda efektowny jednak niezbyt skuteczny sposób. Ogólnie
                                      > rzecz ujmując metoda "angielska" jest bardzo podobna do tego o czym pisze
                                      twoja
                                      >
                                      > rozmówczyni a co ty w typowy dla siebie pseudoironiczny sposób próbujesz
                                      > (naturalnie z braku argumentów) wykpić.

                                      Walka z angielskimi kibicami obchodziła mnie mało, ale o ile mi wiadomo,
                                      walczący wcale nie wyrzekli się "walenia pałą". Rzecz w tym, że dzięki środkom
                                      technicznym ZASTRASZYLI kibiców do tego stopnia, iż ci nie mają odwagi, by
                                      zacząć rozrubę i do walenia pałami nie dochodzi. Jeśli chcesz przeniść te
                                      metody na teren wychowywania dzieci, oznaczałoby to otoczenie ich totalną
                                      kontrolą i wpojenie im strachu przed nieuchronną karą tak głęboko, że nie
                                      odważyłyby się broić. W takiej sytuacji istotnie klaps przestałby być potrzebny.


                                      > Pozdr.
                                      • kociamama mam nadzieje ze nie jestes przy wladzy... 14.09.03, 21:25
                                        tad9 napisał:

                                        > .
                                        >
                                        > Walka z angielskimi kibicami obchodziła mnie mało, ale o ile mi wiadomo,
                                        > walczący wcale nie wyrzekli się "walenia pałą". Rzecz w tym, że dzięki
                                        środkom
                                        > technicznym ZASTRASZYLI kibiców do tego stopnia, iż ci nie mają odwagi, by
                                        > zacząć rozrubę i do walenia pałami nie dochodzi. Jeśli chcesz przeniść te
                                        > metody na teren wychowywania dzieci, oznaczałoby to otoczenie ich totalną
                                        > kontrolą i wpojenie im strachu przed nieuchronną karą tak głęboko, że nie
                                        > odważyłyby się broić. W takiej sytuacji istotnie klaps przestałby być
                                        potrzebny
                                        > .
                                        >
                                        >
                                        > > Pozdr.


                                        Mam nadzieje, ze nie jestes przy wladzy, nie masz aspiracji politycznych i nie
                                        masz i nie planujesz dzieci.


                                      • Gość: barbinator Tad i Wilk IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 22:11
                                        Zły Wilk!
                                        Lekko mnie zamurowało po ujrzeniu postu wilka Macieja, więc przeczytałam cały
                                        ten wątek i zgodnie z oczekiwaniami nie znalazłam w nim propozycji "likwidacji
                                        policji i zastąpienie tej instytucji kobiecą armią nauczycielek wychowania
                                        seksualnego oraz terapeutek, specjalizujących się w leczeniu osobników
                                        agresywnych i seksualnych frustratów".
                                        Cóż, pisanie na temat to niełatwa sztuka...

                                        Tad!
                                        Angielskie pomysły na walkę z plagą kibolstwa z całą pewnością nie polegają na
                                        zastraszaniu kogokolwiek. Dużą rolę odgrywają tzw kluby kibica konsolidujące
                                        kibiców wokół drużyny i oferujące różne atrakcje ich członkom - w zamian za
                                        właściwy sposób kibicowania. Kluby te prowadzą także, wyobraź sobie coś na
                                        kształt działalności wychowawczej... ale głupi ci angole, co? Przecież wiadomo,
                                        że "wychowywanie społeczeństwa" to było za komuny - my, demokratyczna prawica
                                        mamy wszak lepsze metody: dwa razy w ryja i raz z kopa. I dlatego na naszych
                                        stadionach jest dużo weselej niż u tych zjadaczy baraniny w sosie miętowym...
                                        Pozdr. B.
                                        • mlody.panicz Re: Tad i Wilk 14.09.03, 23:05
                                          Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                          > Tad!
                                          > Angielskie pomysły na walkę z plagą kibolstwa z całą pewnością nie polegają
                                          na
                                          > zastraszaniu kogokolwiek. Dużą rolę odgrywają tzw kluby kibica konsolidujące
                                          > kibiców wokół drużyny i oferujące różne atrakcje ich członkom - w zamian za
                                          > właściwy sposób kibicowania. Kluby te prowadzą także, wyobraź sobie coś na
                                          > kształt działalności wychowawczej... ale głupi ci angole, co? Przecież
                                          wiadomo,
                                          >
                                          > że "wychowywanie społeczeństwa" to było za komuny - my, demokratyczna
                                          prawica
                                          > mamy wszak lepsze metody: dwa razy w ryja i raz z kopa. I dlatego na naszych
                                          > stadionach jest dużo weselej niż u tych zjadaczy baraniny w sosie miętowym...
                                          > Pozdr. B.


                                          popieram, choc troche moze pozno, sugestie nadszyszkownika, aby nie odchodzic
                                          od tematu dyskusji: nie chodzi o to, czy klaps zastapi inne metody
                                          wychowawcze, ale - czy nalezy go zakazac. pozostajac przy twoim przykladzie
                                          policji angielskiej: czy wyszla ustawa zakazujaca palowania kibicow? jesli
                                          nie, to jaki to ma zwiazek z proponowanym zakazem klapsa? czyzby zaden?
                                          pozdrawiam
                                          mp
                                          • Gość: barbinator Re: Tad i Wilk IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.03, 09:32
                                            mlody.panicz napisał:

                                            >
                                            > popieram, choc troche moze pozno, sugestie nadszyszkownika, aby nie odchodzic
                                            > od tematu dyskusji: nie chodzi o to, czy klaps zastapi inne metody
                                            > wychowawcze, ale - czy nalezy go zakazac. pozostajac przy twoim przykladzie
                                            > policji angielskiej: czy wyszla ustawa zakazujaca palowania kibicow? jesli
                                            > nie, to jaki to ma zwiazek z proponowanym zakazem klapsa? czyzby zaden?
                                            > pozdrawiam
                                            > mp
                                            >

                                            Też popieram. Wątek z kibolami to OT, choć to nie ja go sprowokowałam.
                                            Co do meritum: jestem przeciwna ustawowemu zakazowi klapsa, zresztą z podobnych
                                            powodów z jakich jestem przeciwna ustawowemu zakazowi aborcji.
                                            Uważam natomiast, ze człowiek powinien mieć świadomość, że przemoc fizyczna
                                            wobec dziecka jest złem i czymś czego należy się wstydzić (z aborcją jest
                                            identycznie) Nie można opierać swojego systemu wychowawczego na karach
                                            fizycznych, podobnie jak nie można traktować aborcji jako metody planowania
                                            rodziny.
                                            Pozdr. B.

                                            PS
                                            Ja uderzyłam moją córkę trzy razy w życiu (wyłącznie ręką w pupę, ale mocno).
                                            Każdy z tych przypadków dokładnie pamiętam i każdego się wstydzę. Równocześnie
                                            jednak wcale nie jestem pewna, czy w identycznej sytuacji nie zachowałabym się
                                            podobnie, niestety...
                                            • Gość: Zły Wilk Re: Tad i Wilk IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 15.09.03, 23:01
                                              Gość portalu: barbinator napisał(a):

                                              > Też popieram. Wątek z kibolami to OT, choć to nie ja go sprowokowałam.

                                              Wątek z kibolami doskonale ilustruje analogiczny problem z dziećmi - kibole to
                                              w istocie niewychowane dzieci, tyle, że już duże, silne i niebezpieczne.

                                              > Co do meritum: jestem przeciwna ustawowemu zakazowi klapsa,

                                              Słusznie, to bzdura.

                                              > Uważam natomiast, ze człowiek powinien mieć świadomość, że przemoc fizyczna
                                              > wobec dziecka jest złem i czymś czego należy się wstydzić

                                              "Przemoc" to według słownika bezprawne użycie siły fizycznej. A zatem przemoc z
                                              definicji jest "fizyczna". Ci, co wymyślili sobie "przemoc
                                              psychiczną", "przemoc werbalną", "przemoc ekonomiczną", itp., czynią
                                              propozycję, by uzywac tego słowa w zupełnie nowym znaczeniu. Efekt może być
                                              taki, że slowo "przemoc" niedługo straci jakiekolwiek znaczenie.

                                              Użycie siły wobec własnego dziecka nie jest zazwyczaj bezprawne, a zatem nie
                                              jest żadną przemocą (przynajmniej wg. słownika - bezprawne może być natomiast
                                              znęcanie się nad nim). Nie ma też zwykle żadnego powodu, by wstydzić się
                                              klapsa, chyba, że był zaaplikowany niesprawiedliwie.

                                              > Nie można opierać swojego systemu wychowawczego na karach
                                              > fizycznych,

                                              Oczywiście. Ale nie o tym przecież mówimy.

                                              > PS
                                              > Ja uderzyłam moją córkę trzy razy w życiu (wyłącznie ręką w pupę, ale mocno).
                                              > Każdy z tych przypadków dokładnie pamiętam i każdego się wstydzę.
                                              Równocześnie
                                              > jednak wcale nie jestem pewna, czy w identycznej sytuacji nie zachowałabym
                                              się
                                              > podobnie, niestety...

                                              Wybacz Barbinator, ale to typowy schemat myślenia u przeciwników kar
                                              fizycznych: "mogę wyjątkowo zastosować klapsa, ale potem muszę mieć długo
                                              poczucie winy".

                                              Pozdrawiam -

                                          • kociamama Re: Tad i Wilk 15.09.03, 09:33
                                            Jak mozesz porownywac palowanie agresywnych kiboli, ktorzy sieja zniszczenie i
                                            zamet do wychowywania dzieci?
                                            To ze mozna spalowac kibola, ma dowodzic, ze mozna uzywac przemocy przecwko
                                            malemu, bezbronnemu dziecku?
                                            Zakladam, ze nie chodzi o sytuacje, kiedy gowniarz jest kibolem, bo wtedy to
                                            juz pas ojca nie pomoze...
                                            • titus_flavius Re: Tad i Wilk 15.09.03, 10:02
                                              kociamama napisała:

                                              > Jak mozesz porownywac palowanie agresywnych kiboli, ktorzy sieja zniszczenie
                                              i
                                              > zamet do wychowywania dzieci?
                                              > To ze mozna spalowac kibola, ma dowodzic, ze mozna uzywac przemocy przecwko
                                              > malemu, bezbronnemu dziecku?

                                              Ave,
                                              a mówiłaś, ze rzekomo nie ulegasz schematom medialnym. Wg Ciebie dziecko nie
                                              może czynić zła? Zas przedmówca pisze o proporcji środka: kibol - pałowanie,
                                              dziecko - pas. W obu przypadkach środki są adekwatne do potrzeby.

                                              > Zakladam, ze nie chodzi o sytuacje, kiedy gowniarz jest kibolem, bo wtedy to
                                              > juz pas ojca nie pomoze...

                                              A owszem, pas był potrzebny wcześniej, gdy rodzice zauważyli pierwsze przejawy
                                              demoralizacji np. krnąbrne zachowanie.
                                              T.
                    • Gość: EWOK Re: Tad i Maciej IP: *.acn.waw.pl 10.09.03, 20:32
                      O ile się nie mylę, użycie przemocy przez policjantów i żołnierzy jest
                      obwarowane różnymi regulaminowymi zastrzeżeniami i może mieć zastosowanie w
                      sytuacji gdy inne środki zawiodły. Czy dla Ciebie bicie rozjuszonego kibola i
                      bicie dziecka, które nie posprzątało pokoju jest równie słuszne i zasadne?
                      Jeśli uznasz, że policjant zastosował wobec Ciebie przemoc bezpodstawnie -
                      możesz wnieść skargę. Dziecko nie może zrobić nic.
                      • titus_flavius Re: Tad i Maciej 10.09.03, 20:48
                        Gość portalu: EWOK napisał(a):

                        > O ile się nie mylę, użycie przemocy przez policjantów i żołnierzy jest
                        > obwarowane różnymi regulaminowymi zastrzeżeniami i może mieć zastosowanie w
                        > sytuacji gdy inne środki zawiodły. Czy dla Ciebie bicie rozjuszonego kibola i
                        > bicie dziecka, które nie posprzątało pokoju jest równie słuszne i zasadne?

                        Ave,
                        zmień przykład. Wymieniłem katalog sytuacji, w których uzasadnione jest użycie
                        przymusu wobec dziecka. Sprzątania pokoju tam nie ma. ALe jest tam np. bicie
                        słabszych i mniejszych dzieci.
                        Polijanci moga bić nie tylko kiboli.
                        Nadto uważam, że rodzice używają przymusu fizycznego z większą ostrożnością niż
                        policjanci, których nic z bitym nie łączy.
                        T.



                        > Jeśli uznasz, że policjant zastosował wobec Ciebie przemoc bezpodstawnie -
                        > możesz wnieść skargę. Dziecko nie może zrobić nic.
                  • Gość: tad Re: Tad i Maciej IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.03, 21:05
                    I to "naśladownictwo" to JEDYNA wyższość kar psychiczych nad fizycznymi?
                    Co do bicia dorosłych - dorośli to nie dzieci.
                    • Gość: EWOK Re: Tad i Maciej IP: 213.241.18.* 11.09.03, 09:13
                      Dorośli to nie dzieci - zgoda. Dorosły mógłby oddać cios. Więc dzieci można bić
                      bezkarnie? No to nie mam więcej pytań, bo w tym, co napisałeś wystarczająco
                      zawiera się Twoja filozofia na temat kar fizycznych. Nie widzę sensu dalszych
                      tłumaczeń wobec przekonania o wyższości bicia opartego na przekonaniu, że jest
                      ono dla rodzica a/ wygodne, bo nie trzeba silić się na żadne rozsądne
                      argumenty, jak w przypadku innego dorosłego, b/ nie niesie za sobą żadnych
                      sankcji, czyli można się na dziecku wyładować bezkarnie.
                      • tad9 Re: Tad i Maciej 11.09.03, 09:17
                        Gość portalu: EWOK napisał(a):

                        > Dorośli to nie dzieci - zgoda. Dorosły mógłby oddać cios. Więc dzieci można
                        bić
                        >
                        > bezkarnie? No to nie mam więcej pytań, bo w tym, co napisałeś wystarczająco
                        > zawiera się Twoja filozofia na temat kar fizycznych. Nie widzę sensu dalszych
                        > tłumaczeń wobec przekonania o wyższości bicia opartego na przekonaniu, że
                        jest
                        > ono dla rodzica a/ wygodne, bo nie trzeba silić się na żadne rozsądne
                        > argumenty, jak w przypadku innego dorosłego, b/ nie niesie za sobą żadnych
                        > sankcji, czyli można się na dziecku wyładować bezkarnie.

                        Tłumaczenie może towarzyszyć karze fizycznej, tak jak może towarzyszyć każe
                        psychicznej. Nie ma tu żadnej różnicy. Stosunku między rodzicami a dziećmi
                        różnią się od stosunków mędzy dorosłymi pod wieloma względami. Pod względem
                        stosowania kar także. Klaps może być "wyładowaniem" równie dobrze,
                        jak "wyładowanie psychiczne".
                      • titus_flavius Re: Tad i Maciej 11.09.03, 18:21
                        Gość portalu: EWOK napisał(a):

                        > Dorośli to nie dzieci - zgoda. Dorosły mógłby oddać cios. Więc dzieci można
                        bić
                        >
                        > bezkarnie? No to nie mam więcej pytań, bo w tym, co napisałeś wystarczająco
                        > zawiera się Twoja filozofia na temat kar fizycznych. Nie widzę sensu dalszych
                        > tłumaczeń wobec przekonania o wyższości bicia opartego na przekonaniu, że
                        jest
                        > ono dla rodzica a/ wygodne, bo nie trzeba silić się na żadne rozsądne
                        > argumenty, jak w przypadku innego dorosłego, b/ nie niesie za sobą żadnych
                        > sankcji, czyli można się na dziecku wyładować bezkarnie.

                        Ave,
                        ustaliliśmy już, że niezbędne jest w pewnych sytuacjach używanie przemocy w
                        obronie pewnych wartosci. Zgodziłaś się, że policja i wojsko w obronie porządku
                        mogą nawet zabić obywatela.
                        Świadczy to wyraźnie, że czasami słowo i przekonywanie nie starczy.
                        Dlaczego wiec upierasz się, że nie wolno rodzicom używać siły aby podobnie
                        wymusić respektowanie porządku domowego i publicznego?
                        Owszem, dziecko jest słabsze od rodziców, ale nie zwalnia go to od obowiązku
                        przestrzegania ustalonego porzadku, tak jak słaby obywatel musi przestrzegać
                        porządku państwowego ustanowionego przez władze.
                        Zapominasz stale, że karcenie w w celu "wyładowania się" nie jest dozwolone.
                        Karcić wolno jedynie w celu wychowawczym, czyli aby wdrożyć dziecko do
                        ustalonego porząku.
                        Nie rozumiem także związku pomiędzy możliwością odwetu, a używaniem siły.
                        Przecież jeszcze większa dysproporcja sił zachodzi pomiędzy obywatelem, a
                        państwem w sytuacji, gdy postanowiło użyć przemocy wobec obywatela.
                        T.
                        • Gość: EWOK Drogi Tytusie IP: *.acn.waw.pl 13.09.03, 19:40
                          przyznam, że nie rozumiem twojego skomplikowanego światopoglądu. Nie tak dawno
                          czytałam twoją wypowiedż, że agresja jest tak ściśle związana ze stanowczością
                          i odpowiedzialnością, że eliminacja jej musi się wiązać z wyeliminowaniem
                          również tych dwóch pożądanych cech. A jednocześnie promujesz bicie jako metodę
                          zduszenia przejawów agresji u dzieci. Po czym winą za wyeliminowanie agresji
                          obarczasz feministki, chociaż wszystkie obecne na tym forum jednoznacznie
                          opowiedziały się przeciwko biciu dzieci. Wydaje mi się to dość pokrętnym
                          rozumowaniem.
                          • titus_flavius Re: Drogi Tytusie 13.09.03, 23:46
                            Gość portalu: EWOK napisał(a):

                            > przyznam, że nie rozumiem twojego skomplikowanego światopoglądu.

                            Ave,
                            przyczyną tego jest fakt, że przypisujesz mi poglądy, których nie
                            wyraziłem.Karcenie dzieci nie ma na celu eliminowanie agresji z osobowości
                            dziecka, tylko ma na celu ujmowanie osobowości dziecka w akceptowalne ramy.
                            T.


                            Nie tak dawno
                            > czytałam twoją wypowiedż, że agresja jest tak ściśle związana ze
                            stanowczością
                            > i odpowiedzialnością, że eliminacja jej musi się wiązać z wyeliminowaniem
                            > również tych dwóch pożądanych cech. A jednocześnie promujesz bicie jako
                            metodę
                            > zduszenia przejawów agresji u dzieci. Po czym winą za wyeliminowanie agresji
                            > obarczasz feministki, chociaż wszystkie obecne na tym forum jednoznacznie
                            > opowiedziały się przeciwko biciu dzieci. Wydaje mi się to dość pokrętnym
                            > rozumowaniem.
                            • Gość: barbinator Re: Drogi Tytusie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 14.09.03, 11:03
                              titus_flavius napisał:

                              przypisujesz mi poglądy, których nie
                              > wyraziłem.Karcenie dzieci nie ma na celu eliminowanie agresji z osobowości
                              > dziecka, tylko ma na celu ujmowanie osobowości dziecka w akceptowalne ramy.


                              ...poprzez wyeliminowanie zbędnej agresji, jak sądzę?
                            • Gość: EWOK Re: Drogi Tytusie IP: *.acn.waw.pl 14.09.03, 21:06
                              W twoim katalogu postępowania kwalifikującego się do bicia znajduje
                              się "rażący brak szacunku okazywany dorosłym" oraz krzywdzenie innych dzieci.
                              Jest to właśnie zachowanie agresywne. Dlaczego chcesz je "ujmować w
                              akceptowalne ramy", skoro agresja jest tak cenną cechą osobowościową, że
                              należy ją pielęgnować a nie eliminować?
                              • titus_flavius Re: Drogi Tytusie 15.09.03, 08:42
                                Gość portalu: EWOK napisał(a):

                                > W twoim katalogu postępowania kwalifikującego się do bicia znajduje
                                > się "rażący brak szacunku okazywany dorosłym" oraz krzywdzenie innych dzieci.
                                > Jest to właśnie zachowanie agresywne. Dlaczego chcesz je "ujmować w
                                > akceptowalne ramy", skoro agresja jest tak cenną cechą osobowościową, że
                                > należy ją pielęgnować a nie eliminować?

                                Ave,
                                czy nie rozumiesz rozróżnienia pomiędzy tępieniem pewnych przejawów agresji, a
                                tępieniem agresji w ogólności?
                                To może podac Ci przykład. Z siekiery można robić dobry i zły użtek, ale tylko
                                głupiec będzie domagał się zakazu sprzedaży siekier dlatego, że siekierą kogoś
                                zabito.
                                T.
    • titus_flavius Niech państwo da przykład! 07.09.03, 13:47
      Ave,
      najpierw niech Sejm wyda ustawę, że policji i wojsku nie wolno stosować
      przemocy. Nie wypada bowiem, aby silniejszy ("państwo") stosował przemoc wobec
      słabszego ("obywatela"). A poza tym wszystkim da się wszystko wytłumaczyć
      perswazją :o).
      Chętnie bym zobaczył co by się wtedy działo w kraju.
      T.
      • Gość: tad Filozofia klapsa IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.03, 18:20
        By zrozumieć dlaczego poczciwy klaps stał się dziś bluźnierstwem, musimy
        rozpatrzyć rzecz w perspektywie szerszej, niejako filozoficznej, czy
        kulturoznawczej. Wtedy okaże się, że klaps, który wydaje się być rzeczą błachą,
        uderza w trzy największe fetysze współczesnej popkultury (a pamiętajmy, że
        popkultura, to jedyna kultura większości "postępowców"). To jednak nie
        wszystko. Klaps stawia przed współczesnym postępowcem zadanie dla niego
        niewykonalne: wymaga kierowania się zdrowym rozsądkiem, a jest to coś, co
        przekracza możliwości człowieka postępowego. Najprostszy test na wykrycie
        postępowca, polega na użyciu w rozmowie z nim terminu "zdrowy rozsądek".
        Odruchową reakcją postępowca jest w takiej sytuacji zadanie pytania: "a co to
        jest zdrowy rozsądek?". I na tym właśnie polega problem: postępowiec, to ktoś,
        kto zatracił poczucie zdrowego rozsądku. W przeciwnym razie nie zadawałby
        takich pytań. Ktoś, kto poczucie takie posiada, nie musi pytać czym
        jest "zdrowy rozsądek". On to wie. Człowiek rozsądny bez trudu odróżnia karę
        fizyczną od znęcania się. Ktoś, pozbawiony poczucia zdrowego rozsądku nie jest
        w satnie tego zrobić. Taki człowiek będzie albo znęcał się zamiast karać
        fizycznie, albo zabraniać będzie wszelkich kar fizycznych widząc w nich jedynie
        znęcanie się. Utrata poczucia zdrowego rozsądku to ważny, ale nie jedyny powód
        ataku sił postępowych na klapsa. Są jednak i inne powody, czyli wspomniane już
        fetysze popkultury. Jednym z największych takich fetyszy jest dziś ciało. Ciało
        stało się fetyszem tak potężnym, że jego nienaruszalność uchylić może tylko
        kult drugiego z fetyszy, to jest kult przyjemności. Dążenie do przyjemności, to
        bodajże jedyny powód, który w oczach postępowca znosi nienaruszalność ciała.
        Gdy ktoś biczuje się co wieczór dla osiągnięcia jakiegoś mrocznego rodzaju
        przyjemności, może liczyć ze strony postępowca na pełne zrozumienie, gdyby
        robił to z powodów - powiedzmy - religijnych, uchodziłby w jego oczach za
        skończonego wariata (chyba, że postępowiec wytłumaczyłby sobie takie zachowanie
        w sposób: "pewnie daje mu to jakąś przyjemność"). Jest też fetysz trzeci,
        czyli "samostanowienie o sobie". Ten fetysz pozwala męczyć dla przyjemności
        ciało własne, ale nie pozwala męczyć dla własnej przyjemności ciała cudzego, o
        ile owo ciało nie wyrazi na to zgody. Jeśli uświadomimy sobie, że klaps to
        wywołujące NIEprzyjemne odczucia uderzenie w CIAŁO INNEGI bez jego zgody, to
        zrozumiemy na czym polega bluźnierczy charakter klapsa we współczesnej
        popkulturze. Wspomniany już uwiąd poczucia zdrowego rozsądku w kręgach
        postępowych ową bluźnierczość klapsa jeszcze wzmacnia, znosi bowiem granicę
        pomiędzy znęcaniem się a karaniem fizycznym.
        • titus_flavius Re: Filozofia klapsa 07.09.03, 19:08
          Ave,
          bardzo ciekawy post. Zdrowego rozsądku brak tutejszym interlokutorkom, które
          utożsamiają karcenie ze znęcaniem się. Popełniają tu następujący błąd logiczny:
          ponieważ karcenie i bicie bez powodu jest dla nich tym samym, to uważają, że
          moga pojęcia te stosować zamiennie.
          Ktoś pisze o daniu klapsa, a one, że bicie bejsbolem szkodzi dziecku :o).
          T.


          Gość portalu: tad napisał(a):

          > By zrozumieć dlaczego poczciwy klaps stał się dziś bluźnierstwem, musimy
          > rozpatrzyć rzecz w perspektywie szerszej, niejako filozoficznej, czy
          > kulturoznawczej. Wtedy okaże się, że klaps, który wydaje się być rzeczą
          błachą,
          >
          > uderza w trzy największe fetysze współczesnej popkultury (a pamiętajmy, że
          > popkultura, to jedyna kultura większości "postępowców"). To jednak nie
          > wszystko. Klaps stawia przed współczesnym postępowcem zadanie dla niego
          > niewykonalne: wymaga kierowania się zdrowym rozsądkiem, a jest to coś, co
          > przekracza możliwości człowieka postępowego. Najprostszy test na wykrycie
          > postępowca, polega na użyciu w rozmowie z nim terminu "zdrowy rozsądek".
          > Odruchową reakcją postępowca jest w takiej sytuacji zadanie pytania: "a co to
          > jest zdrowy rozsądek?". I na tym właśnie polega problem: postępowiec, to
          ktoś,
          > kto zatracił poczucie zdrowego rozsądku. W przeciwnym razie nie zadawałby
          > takich pytań. Ktoś, kto poczucie takie posiada, nie musi pytać czym
          > jest "zdrowy rozsądek". On to wie. Człowiek rozsądny bez trudu odróżnia karę
          > fizyczną od znęcania się. Ktoś, pozbawiony poczucia zdrowego rozsądku nie
          jest
          > w satnie tego zrobić. Taki człowiek będzie albo znęcał się zamiast karać
          > fizycznie, albo zabraniać będzie wszelkich kar fizycznych widząc w nich
          jedynie
          >
          > znęcanie się. Utrata poczucia zdrowego rozsądku to ważny, ale nie jedyny
          powód
          > ataku sił postępowych na klapsa. Są jednak i inne powody, czyli wspomniane
          już
          > fetysze popkultury. Jednym z największych takich fetyszy jest dziś ciało.
          Ciało
          >
          > stało się fetyszem tak potężnym, że jego nienaruszalność uchylić może tylko
          > kult drugiego z fetyszy, to jest kult przyjemności. Dążenie do przyjemności,
          to
          >
          > bodajże jedyny powód, który w oczach postępowca znosi nienaruszalność ciała.
          > Gdy ktoś biczuje się co wieczór dla osiągnięcia jakiegoś mrocznego rodzaju
          > przyjemności, może liczyć ze strony postępowca na pełne zrozumienie, gdyby
          > robił to z powodów - powiedzmy - religijnych, uchodziłby w jego oczach za
          > skończonego wariata (chyba, że postępowiec wytłumaczyłby sobie takie
          zachowanie
          >
          > w sposób: "pewnie daje mu to jakąś przyjemność"). Jest też fetysz trzeci,
          > czyli "samostanowienie o sobie". Ten fetysz pozwala męczyć dla przyjemności
          > ciało własne, ale nie pozwala męczyć dla własnej przyjemności ciała cudzego,
          o
          > ile owo ciało nie wyrazi na to zgody. Jeśli uświadomimy sobie, że klaps to
          > wywołujące NIEprzyjemne odczucia uderzenie w CIAŁO INNEGI bez jego zgody, to
          > zrozumiemy na czym polega bluźnierczy charakter klapsa we współczesnej
          > popkulturze. Wspomniany już uwiąd poczucia zdrowego rozsądku w kręgach
          > postępowych ową bluźnierczość klapsa jeszcze wzmacnia, znosi bowiem granicę
          > pomiędzy znęcaniem się a karaniem fizycznym.
        • kociamama Re: Filozofia klapsa 07.09.03, 19:09
          Dyskredytowanie Twoich rozmowcow o przeciwnej opinii niz Twoja za pomoca
          oskarzania ich o brak zdrowego rozsadku jest bardzo wygodne. To argument,
          ktory trudno obalic. Tylko czy jest to sposob na prowadzenie dyskusji?
          Jak widac masz swoja wyrobiona opinie na dany temat, ktorej nie zmienisz
          pomimo rzeczowych argumentow.
          Oczywiscie masz prawo do swojego zdania, ale nie musisz sie posuwac do
          obrazania innych jesli nie starcza Ci argumentacji.
      • titus_flavius i cóż na to liberałowie? 09.09.03, 08:22


        titus_flavius napisał:

        > Ave,
        > najpierw niech Sejm wyda ustawę, że policji i wojsku nie wolno stosować
        > przemocy. Nie wypada bowiem, aby silniejszy ("państwo") stosował przemoc
        wobec
        > słabszego ("obywatela"). A poza tym wszystkim da się wszystko wytłumaczyć
        > perswazją :o).
        > Chętnie bym zobaczył co by się wtedy działo w kraju.
        > T.
    • titus_flavius Kto nie powinien karcić dzieci! 07.09.03, 19:37
      Ave,
      muszę się zgodzić, że istotnie pewne osoby nie mają wyczucia, co mieści sie w
      ramach karcenia dzieci, a co nie.
      Karcenie w wykonaniu takich osób istotnie, jak widać w propozycji kary
      wg "kociamamamy" rzeczywiście przechodzić będzie sadyzm.
      T.



      Re: Za co karcić?
      Autor: kociamama@NOSPAM.gazeta.pl
      Data: 07-09-2003 17:30 + dodaj do ulubionych wątków

      + odpowiedz na list

      + odpowiedz cytując

      (...)
      Czy moze dla zasady?? Tzn. sprac dupe
      kablem za zbicie szklanki??
    • Gość: Zły Wilk psychologia klapsa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.03, 20:53
      Nasi adwersarze wykazują nie tylko nieznajomość dzieci, ale także nieznajomość
      psychologii, na którą się tak chętnie powołują. Nie jest bowiem prawdą, że
      psycholodzy zgodnie potępiają stosowanie kar fizycznych w wychowaniu dzieci -
      przeciwnie - w tej sprawie jest wśród nich głęboka róznica poglądów. Np.
      autorytet w dziedzinie wychowania dla psychologów chrześcijańskich, James
      Dobson, jednoznacznie i zdecydowanie opowiada się za stosowaniem kar fizycznych.

      Psychologia mówi też, że im młodsze dziecko tym trudniej (jeśli w ogóle)
      przychodzi mu powiązanie swojego postępowania z jego odległymi konsekwencjami.
      Dla takich dzieci klaps jest nieoceniony, gdyż może być karą zastosowaną
      natychmiast po niewłasciwym zachowaniu. Dzięki temu zostaje z nim skojarzona.

      Po trzecie, upokarzanie dzieci oczywiście zawsze jest niewłasciwe, ale klaps
      może być upokarzający dla nastolatków, ale nie dla przedszkolaków. Karanie
      klapsami nastolatków jest natomiast na ogół niepotrzebne, gdyż w tym wieku
      dobrze wychowywane dzieci już powinny być wrażliwe na inne kary, nawet
      następujące z dużym odroczeniem po przewinieniu.

      Po czwarte, to nie rodzice stosujący kary fizyczne wychowują psychopatów, lecz
      rodzice nie posiadający spójnego systemu wartości i w związku z tym stosujący
      niespójny system kar i nagród wobec swoich dzieci (za to samo zachowanie raz
      może być kara, innym razem nagroda).

      Po piąte, oczywiste jest, że na początku zasady trzeba dziecku narzucić siłą.
      To podstawa psychologii wychowawczej (Ziemowit Włodarski). Rozwój moralny
      dziecka przebiega przez trzy fazy: heteronomi moralnej (gdy zasady są
      przestrzegane tylko z obawy przed karą - niektóre osoby pozostają na tym etapie
      do końca życia); ryncypializmu moralnego (gdy dziecko uzna już słuszność zasad
      i oczekuje bezwyjątkowego ich stosowania - niektóre osoby pozostają na tym
      etapie do końca życia); i wreszcie autonomi moralnej, gdy dojrzewający młody
      człowieka dokonuje rewizji zasad wpojonych przez rodziców i sam decyduje, wg.
      których będzie żyć, a które odrzuci.

      Po szóste, nie można zapominać o znaczeniu więzi emocjonalnej między dzieckiem
      a rodzicami w wychowaniu. Samo pilnowanie zasad, choćby najsłuszniejszych, nie
      wystarczy do ich wdrożenia: "Zasady bez więzi osobowej prowadzą do buntu" (Josh
      McDowell).

      Po siódme, jest pewna nieliczna grupa młodzieży i osób dorosłych (np.
      psychopatów, narkomanów, itp.), którzy odrzucają zasady moralne i są wrażliwi
      niemal wyłącznie na kary grożace im bezpośrednio i w widoczny sposób (np.
      uderzenie pałką policjanta) i zupełnie niewrażliwi na odległe konsekwencje
      swojego postępowania (np. wieloletnie więzienie). Wobec tych osób jest niekiedy
      uzasadnione stosowanie siły fizycznej.

      Sytuacja o której ostatnio trąbią wszystkie media, gdy uczniowie znęcali się
      nad nauczycielem a on nie mógł ani się bronić, ani uciec ("nie wolno uderzyć
      niegrzecznego ucznia, ani pozostawić dzieci bez opieki") - byłaby niemożliwa,
      gdyby szkoła kierowała się zdroworązsądkowymi zasadami zamiast postępową
      ideologią. To są skutki idiotycznej kampanii "przeciw przemocy", w której
      rezultacie jedyną grupą, która stosuje przemoc, są osoby niemoralne. Osoby
      moralne stają się bezbronne.

      Pozdrawiam -
      • Gość: Zły Wilk psychologia klapsa - uzupełnienie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.03, 21:07
        I jeszcze jedno - klapsa w wychowaniu stosuje się raczej za świadome, umyślne
        nieposłuszeństwo, celowe złamanie znanych dziecku zasad, np. w celu sprawdzenia
        reakcji rodziców, a nie za nieuwagę, brak zdolności w nauce, itp.
        Pozdrawiam -
    • titus_flavius za co karcić dzieci? 07.09.03, 21:08
      Ave,
      spróbujmy stworzyć katalog zachowań dziecka, które wymagają fizycznej
      perswazji rodziców:
      1. gdy dziecko niszczy przedmioty domowe, aby na przyszłość nie niszczyło,
      2. gdy dziecko stwarza sytuację niebezpieczną (wybiega na ulicę nie obejrzawszy
      się, bawi się nożem, wsadza palce do kontaktu, ale także gdy nie wraca do domu
      o ustalonej porze itp), aby nie stwarzało niebezpiecznych sytuacji,
      3. gdy okazuje rażący brak szacunku dorosłym i rodzicom,
      4. gdy ukradnie i chuligani, aby nie kradło i nie chuliganiło
      5. gdy krzywdzi inne dzieci, albo rówieśników, aby nie krzywdziło
      6. gdy gwałtownie opuści się w nauce, aby zapobiec dalszej jego demoralizacji.
      W tych przypadkach należy uciec się ostrych rygorów dyscyplinujących. Użycie
      przemocy jest tu uzasadnione. Należy bowiem wyrządzić zło, aby uniknąć
      większego zła.

      T.

      • Gość: Zły Wilk Re: za co karcić dzieci? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.09.03, 22:34
        titus_flavius napisał:

        > Ave,
        > spróbujmy stworzyć katalog zachowań dziecka, które wymagają fizycznej
        > perswazji rodziców:

        Z tym się nie zgadzam. Trzeba wziąć pod uwagę też intencje dziecka, wiek i
        znajomość zasad, których uczymy.

        > 1. gdy dziecko niszczy przedmioty domowe, aby na przyszłość nie niszczyło,

        Owszem, jeśli nie reaguje na polecenie, by nie niszczyło i nadal robi to celowo.

        > 2. gdy dziecko stwarza sytuację niebezpieczną (wybiega na ulicę nie
        > obejrzawszy
        > się, bawi się nożem, wsadza palce do kontaktu,

        To wydaje mi się uzasadnione.

        > ale także gdy nie wraca do
        > domu
        > o ustalonej porze itp), aby nie stwarzało niebezpiecznych sytuacji,

        A to dotyczy już raczej nastolatków, wobec których w przeciętnej rodzinie
        stosowanie kar fizycznych jest już niepotrzebne - w tym wieku powinny już
        reagować na inne kary.

        > 3. gdy okazuje rażący brak szacunku dorosłym i rodzicom,

        Tu trzeba by ustalić, o jakie zachowanie konkretnie chodzi (jakie przejawy
        braku szacunku masz na myśli)

        > 4. gdy ukradnie i chuligani, aby nie kradło i nie chuliganiło

        Owszem.

        > 5. gdy krzywdzi inne dzieci, albo rówieśników, aby nie krzywdziło

        Tak, jeśli robi to celowo i wie, że nie powinno tego robić.

        > 6. gdy gwałtownie opuści się w nauce, aby zapobiec dalszej jego demoralizacji.

        Z tym się nie zgadzam - nauka raczej powinna kojarzyć się z przyjemnością i
        nagrodami.

        Pozdrawiam -
        • titus_flavius Re: za co karcić dzieci? 08.09.03, 07:25
          Gość portalu: Zły Wilk napisał(a):

          > titus_flavius napisał:
          >
          > > Ave,
          > > spróbujmy stworzyć katalog zachowań dziecka, które wymagają fizycznej
          > > perswazji rodziców:
          >
          > Z tym się nie zgadzam. Trzeba wziąć pod uwagę też intencje dziecka, wiek i
          > znajomość zasad, których uczymy.

          Ave,
          ależ oczywiście. Ale to już jest inna kwestia. Ważne jest także natężenie złej
          woli dziecka, jego upór, rozmiar wyrządzonej i grożącej szkody.
          Trzeba wszelkie okoliczności i podmiotowe i przdmiotowe brać pod uwagę.
          Od tych okoliczności zależy i dobór środka i surowość kary.
          Karcić oczywiście należy wtedy, gdy słowne upomnienie nie skutkuje.
          T.
    • titus_flavius Czapliński: rozpieszczanie, albo okruceiństwo 09.09.03, 08:22
      Ave,
      we wczorajszych Wiadomościach tenże psycholog powiedział, że współcześni
      rodzice zoraz trudniej sobie radzą z dyscyplinowaniem pociech. ALbo ije
      rozpieszczają pozwalając na wszystko, albo są wobec nich okrutni.
      Nie dziwi mnie to. W sytuacji, gdy w oczach liberałów nie ma różnicy pomiędzy
      klapsem, a skatowaniem dziecka, zdezorientowani rodzice także mogą tracić
      orientację. I gdy zawiedzie perswazja, będą katować dziecko, nie znając umiaru.
      Tak jak "kociamama", która uważa, że karą za zbicie szklanki jest zbicie
      dziecka kablem.
      T.
      • kociamama Re: Czapliński: rozpieszczanie, albo okruceiństwo 09.09.03, 10:08
        titus_flavius napisał:

        >>
        > Tak jak "kociamama", która uważa, że karą za zbicie szklanki jest zbicie
        > dziecka kablem.
        > T.

        Titus, analfabetyzm wtorny??
        Wykazujesz zla wole i krnabrnosc albo nie umiesz czytac. A moze ty jestes w
        drugiej klasie podstawowki i do znakow interpunkcyjnych jescze nie doszliscie.

        Ja jestem przeciwko przemocy w rodzinie, co chyba jasno wynika z moich postow.
        Dyskujsa z Toba stracila sens skoro celowo przeinaczasz moje slowa po rz
        kolejny.
        • titus_flavius Re: Czapliński: rozpieszczanie, albo okruceiństwo 09.09.03, 16:38
          kociamama napisała:

          > titus_flavius napisał:
          >
          > >>
          > > Tak jak "kociamama", która uważa, że karą za zbicie szklanki jest zbicie
          > > dziecka kablem.
          > > T.
          >
          > Titus, analfabetyzm wtorny??
          > Wykazujesz zla wole i krnabrnosc albo nie umiesz czytac. A moze ty jestes w
          > drugiej klasie podstawowki i do znakow interpunkcyjnych jescze nie doszliscie.
          >

          Ave,
          wyraźnie taka karę zaproponowałaś dla zwolenników karcenia fizycznego. Nie
          wypieraj się własnych postów!
          T.

          > Ja jestem przeciwko przemocy w rodzinie, co chyba jasno wynika z moich
          postow.
          > Dyskujsa z Toba stracila sens skoro celowo przeinaczasz moje slowa po rz
          > kolejny.
    • Gość: soso Re: Lewiatan atakuje! IP: 195.41.66.* 09.09.03, 17:16
      Cos to mi pachnie prowokacja. Przeciez zakaz kar cielesnych jest zawarty w
      konstytucji. Wiec o co chodzi?
      Moze tylko jakies uszczegolowienie?

      pzdrw

      soso
      • titus_flavius Re: Lewiatan atakuje! 09.09.03, 18:03
        Gość portalu: soso napisał(a):

        > Cos to mi pachnie prowokacja. Przeciez zakaz kar cielesnych jest zawarty w
        > konstytucji. Wiec o co chodzi?
        > Moze tylko jakies uszczegolowienie?
        >
        > pzdrw
        >
        > soso

        Ave,
        mylisz się. Słowo kara w języku prawniczym oznacza dolegliwość wymierzaną przez
        sąd w wyroku. Konstytucja zakazuje państwu stosowania określonych kar. O
        rodzicach nie ma tam ani słowa. Rodzice nie stosują zresztą kar tylko środku
        przymusu bezpośredniego. Zresztą policja i wojsko także mogą je stosować.
        T.
      • Gość: tad Re: Lewiatan atakuje! IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.03, 20:45
        Gość portalu: soso napisał(a):

        > Cos to mi pachnie prowokacja. Przeciez zakaz kar cielesnych jest zawarty w
        > konstytucji. Wiec o co chodzi?

        PAŃSTWO kar cielesnych NIE stosuje. Mówimy o stosunkach rodzice - dzieci.


        >
        > pzdrw
        >
    • titus_flavius Najpierw zmiana Konstytucji 09.09.03, 18:07

      Art. 48. 
      1. Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami.
      Wychowanie to powinno uwzględniać stopień dojrzałości dziecka, a także wolność
      jego sumienia i wyznania oraz jego przekonania.
      2. Ograniczenie lub pozbawienie praw rodzicielskich może nastąpić tylko w
      przypadkach określonych w ustawie i tylko na podstawie prawomocnego orzeczenia
      sądu.
      • Gość: soso Re: Najpierw zmiana Konstytucji IP: 195.41.66.* 09.09.03, 18:27
        Nie o to mi chodzilo. A co z nietykalnoscia osobista?

        pzdrw

        soso
        • titus_flavius Re: Najpierw zmiana Konstytucji 09.09.03, 19:05
          Gość portalu: soso napisał(a):

          > Nie o to mi chodzilo. A co z nietykalnoscia osobista?

          Ave,
          co masz na myśli? Nietykalność to nie fetysz. Policjant też może Ciebie
          zdzielić pałką.
          T.
    • titus_flavius Re: Lewiatan atakuje! 09.09.03, 20:05
      Ave,
      zadałem pytanie "kociomamie", co mają robić rodzice, którzy nie potrafią
      tłuemaczyć dzieciom, a jedyną znaną im metodą wychowawczą jest karcenie dzieci
      za ich grzeszki i których nie stać na kosztowne zabezpieczenia dzieci.
      Oto co mi odpisała:

      • Re: tania demagogia
      kociamama 07-09-2003 16:53 odpowiedz na list odpowiedz cytując


      (...)
      Wiec nie powinni byc rodzicami, wyslac ich na kursy bycia rodzicem. troche
      dobrej woli nie zawadzi. Przyklad dla porownania: jezeli nie miales czasu
      nauczyc sie na egzamin i nie potrafisz nie jest to zadnym usprawiedliwieniem
      dla dostania paly. a tu nie chodzi o jakis jeden egzamin, ale o Twoje dziecko!
      (...)

      Jak widać, zdaniem "kociamamy" rodzicami mogą być tylko zamożni ludzie. Tylko
      ich bowiem stać na kosztowne kursy i szkolenia, mówiące o tym, jak być
      rodzicem wg wyobrażeń "kociamamy".
      A co z tymi, których na nie nie stać? Nie powinni dostać koncesji na dziecko, a
      jak skarcą juz urodzone dziecko za np. kradzież, wtedy trafią do więzienia, a
      dziecko do domu dziecko. Nikt nie będzie słuchał ich tłumaczeń, że inaczej nie
      potrafią wychowywać dziecka. "Kociamama" im powie, ze mogli się wzbogacić i
      wykupić kurs.
      T.

      • kociamama Re: Lewiatan atakuje! 09.09.03, 20:21
        titus_flavius napisał:

        >
        > >
        > Jak widać, zdaniem "kociamamy" rodzicami mogą być tylko zamożni ludzie.
        Tylko
        > ich bowiem stać na kosztowne kursy i szkolenia, mówiące o tym, jak być
        > rodzicem wg wyobrażeń "kociamamy".
        > A co z tymi, których na nie nie stać? Nie powinni dostać koncesji na
        dziecko, a
        >
        > jak skarcą juz urodzone dziecko za np. kradzież, wtedy trafią do więzienia,
        a
        > dziecko do domu dziecko. Nikt nie będzie słuchał ich tłumaczeń, że inaczej
        nie
        > potrafią wychowywać dziecka. "Kociamama" im powie, ze mogli się wzbogacić i
        > wykupić kurs.
        > T.
        >


        Moim zdanie drogo Titusie powinni byc ludzie dojrzali psychicznie i chyba sie
        ze mna zgodzisz? Chyba nie uwazasz, ze rodzicami powinni zostawac ludzie
        niedojrzali emocjonalnie, bo wychowanie dziecka to duza odpowiedzialnosc.

        Co do sytuacji materialnej, to chyba oczywiste, ze utrzymanie dziecka
        kosztuje, wiec trzeba miec wystarczjaca ilosc pieniedzy, aby pokryc te
        wydatki. Nie mozna chyba robic dzieci z premedytacja i liczyc na marna pomoc
        finansowa biednego panstwa, czy jalmuzne opieki spolecznej itd.

        Co kursow bycia rodzicem, powinny byc takie lekcje w szkolach srednich
        obowiazkowe i darmowe. Chyba jest to jakis pomysl?

        Nie uwazam tez, ze rodzica od razu powinno zamykac sie do wiezienia jak mu sie
        zdarzy uciec do kary fizycznej, ale skierowac na przymusowa terapie, gdzie
        psycholog pomogl by mu walczyc z agresja.

        Pozdrawiam

        • titus_flavius Re: Lewiatan atakuje! 09.09.03, 20:28
          kociamama napisała:
          >
          >
          > Moim zdanie drogo Titusie powinni byc ludzie dojrzali psychicznie i chyba sie
          > ze mna zgodzisz? Chyba nie uwazasz, ze rodzicami powinni zostawac ludzie
          > niedojrzali emocjonalnie, bo wychowanie dziecka to duza odpowiedzialnosc.

          Ave,
          nie, nie zgodzę się z Tobą. Nie zgadniesz dlaczego :o)

          > Co do sytuacji materialnej, to chyba oczywiste, ze utrzymanie dziecka
          > kosztuje, wiec trzeba miec wystarczjaca ilosc pieniedzy, aby pokryc te
          > wydatki. Nie mozna chyba robic dzieci z premedytacja i liczyc na marna pomoc
          > finansowa biednego panstwa, czy jalmuzne opieki spolecznej itd.

          Więc biedni nie powinni mieć dzieci?

          > Co kursow bycia rodzicem, powinny byc takie lekcje w szkolach srednich
          > obowiazkowe i darmowe. Chyba jest to jakis pomysl?

          Nie ma ich i nie będzie. W ustawie o klapsie nie ma tam ani słowa. Jak wiesz
          zresztą polska szkoła nie potrafi nauczyć wszystkich uczniów tabliczki mnożenia
          i ortograficznego pisania. Dlaczego więc miałaby nauczyć wychowywania dzieci?

          > Nie uwazam tez, ze rodzica od razu powinno zamykac sie do wiezienia jak mu
          sie
          > zdarzy uciec do kary fizycznej, ale skierowac na przymusowa terapie, gdzie
          > psycholog pomogl by mu walczyc z agresja.

          Czy sama wierzysz w takie bzdury?
          Proponuję, aby ci psycholodzy zabrali sie najpierw za prawdziwych przestępców,
          którzy nie chcą jakoś się resocjalizować.
          Skąd bierzesz te teksty, że karcenie dzieci ma coś wspólnego z agresją?
          Przecież to jest wyraz troski rodziców o dzieci!
          T.
    • nadszyszkownik.kilkujadek W kwestii formalnej 09.09.03, 21:54
      O czym dyskutujemy? O słuszności ustawy czy o słuszności stosowania kar
      fizycznych. Wogóle - chętnie zapoznałbym się z projektem tej ustawy. Czy
      zakazane ma być stosowanie kar fizycznych czy wogóle siły fizycznej (jeśli
      tylko to pierwsze - to ciekaw jestem, jak odróżnić jedno od drugiego)?

      (-) Kilkujadek

      -
      Wiecie co... ja chyba jednak każę Wami nakarmić ptaszyska.
    • titus_flavius przedruk z Rzepy 11.09.03, 18:10
      Reforma edukacji nie tylko nie przyniosła odpowiedzi na pytanie: co z problemem
      chamstwa i brutalności w polskich szkołach. Ona wręcz postawiła ten problem na
      ostrzu noża.
      W poszukiwaniu dyscypliny

      Piotr Zaremba

      Politycy nie są od tego, aby szukali odpowiedzi na każde pytanie. Ale płacimy
      im za to, aby wyciągnęli jakieś wnioski z takich historii jak dręczenie
      toruńskiego anglisty przez jego uczniów.

      Grono wiedziało! - oskarża "Gazeta Wyborcza". I maluje na podstawie anonimowych
      informacji pochodzących od rodziców (notabene co oni sami robili, aby wpłynąć
      na swoje dzieci?) wyjątkowo koszmarny obraz. Obraz nieśmiałego anglisty
      dręczonego w toruńskim technikum przez własnych uczniów za wiedzą innych
      nauczycieli, łącznie z dyrekcją. Każdy, kto przeczyta, rzuci w tę szkołę
      kamieniem. Nic dziwnego, że w debacie pojawiają się najbardziej radykalne
      pomysły - łącznie z likwidacją feralnego technikum. Rozumiejąc te emocje,
      proponuję poszukać nieco bardziej skomplikowanych odpowiedzi.

      Cała historia, pokazana przez TVN i następnie opisana przez gazety, wywołała
      szok. Uznałbym go za ozdrowieńczy, gdyby te emocjonalne reakcje czegoś mi nie
      przypominały. Podobnym szokiem reagowały opiniotwórcze elity na cały
      szereg "odkryć" III RP. Na wieść, że w kraju pleni się korupcja. Na historie o
      młodzieżowych subkulturach gotujących na polskich ulicach straszny los swoim
      rówieśnikom. Na informacje potwierdzające tezę, że w SLD zalęgły się układy
      rodem z dawnej PZPR. Oczywistości okazywały się jednego dnia wieściami nowymi i
      uznawanymi za rewelacyjne. Takie są prawa mediów, niemniej nieśmiałe wzmianki,
      że inni o czymś już wcześniej mówili, przed czymś przestrzegali, coś podobnego,
      być może na mniej spektakularnych przykładach, starali się wykazać, przebijały
      się do opinii publicznej bardzo słabo.

      To w owym nieustannym zadziwieniu polskich elit jest coś głęboko
      zadziwiającego. Nie zamierzam bronić dyrekcji ani nauczycieli toruńskiego
      technikum. Całkiem możliwe, że kierowali się małodusznością, oportunizmem albo
      swoistą pychą ("mnie to się nie zdarza, więc sprawy nie ma"). Ale możliwe też,
      że zadziwione jak zwykle opiniotwórcze elity powinny wziąć część
      odpowiedzialności na swoje barki.

      Przez lata 90. jako były nauczyciel śledziłem z uwagą wszystko, co pisano w
      Polsce o edukacji. Gdy przychodziło do rekonstruowania szkolnych konfliktów,
      schemat był zwykle ten sam. Z interwencyjnych tekstów wyłaniał się obraz
      bezdusznych pedagogów dybiących na nadwrażliwych wychowanków, którzy muszą
      szukać protekcji w urzędzie Rzecznika Praw Ucznia albo w redakcjach
      zatroskanych gazet lub radiowych stacji. Dotyczyło to również tak drastycznych
      i niejednoznacznych przypadków, jak złapanie kogoś na zażywaniu lub wręcz
      rozprowadzaniu na terenie szkoły narkotyków. Śmiem twierdzić, że nawet słynna
      skądinąd napaść oszalałego ucznia na własne nauczycielki z siekierą w ręku,
      była badana głównie pod kątem pytania o nadmierny rygoryzm, nietolerancję i
      bezduszność naszego systemu edukacyjnego. Nauczyciel czy dyrektor odwołujący
      się nawet do umiarkowanych środków dyscyplinarnych, był z założenia podejrzany.

      To rozbrajanie miało solidne korzenie w czasach, gdy peerelowska szkoła była
      istotnie narzędziem w rękach autorytarnego państwa. Wszyscy łącznie z wieloma
      politykami prawicy patrzyli na edukację przez pryzmat własnych doświadczeń z
      tamtą szkołą (artystycznym wyrazem tych zbiorowych doświadczeń był film
      Magdaleny Łazarkiewicz "Ostatni dzwonek" łączący zresztą walkę z komunistycznym
      szkolnym rytuałem z obyczajową swobodą). Prowadziło to do, znanego i z innych
      sfer rzeczywistości, zjawiska wyważania dawno otwartych drzwi. Nie twierdzę, że
      w szkole Anno Domini 2003 nie ma w ogóle nadwrażliwych uczniów tłamszonych
      przez autokratycznych belfrów. Twierdzę, że inne zjawisko - rozpasanego
      chamstwa ludzi ukształtowanych przez dom rodzinny, rówieśnicze subkultury czy
      media, z którymi szkoła nie może sobie najzwyczajniej w świecie poradzić,
      pozostawało słabo rozpoznawane i w znacznej mierze przemilczane.

      Szkoła była rozbrajana również przez odpowiednie przepisy. Już na początku lat
      90. faktycznie zlikwidowano oceny ze sprawowania. To znaczy oceny takie
      istnieją nadal, ale nie mają, nawet w najbardziej drastycznych przypadkach,
      wpływu na promocję do następnej klasy. Towarzyszy temu dość szczegółowa
      kodyfikacja zasad: co wolno nauczycielowi, a czego nie. Trudno się dziwić, że
      słaby psychicznie toruński anglista uważał, iż nie ma gdzie szukać ratunku.
      Atakowany przez własnych uczniów, teoretycznie nie za bardzo mógł nawet wyjść z
      klasy. To zachowanie uznawano za niedopuszczalne!

      Od szkół żądano rozwiązywania problemów (narkotyków, subkultur opresyjnych
      także dla innych uczniów), ale dyrektorom i nauczycielom tłumaczono, że mają do
      dyspozycji głównie perswazję i autorytet. Kto sobie nie radzi, najwyraźniej ma
      z autorytetem kłopoty. Czy można się dziwić, że dyrektorzy wybierali z reguły
      postawę: u nas problemów nie ma? Rzecz ciekawa: politycy rządzącej w latach
      1997 - 2001 centroprawicy szukali recept na demoralizację nieletnich w tak
      kontrowersyjnych przedsięwzięciach jak godziny policyjne dla nastolatków,
      zamiast sięgnąć po oręż najbardziej oczywisty - przyznanie odpowiedniej
      dyscyplinującej władzy szkołom.

      Było to tym groźniejsze, że do dawnych problemów szkolnictwa (negatywna
      selekcja do zawodu nauczycielskiego wynikająca z niewysokich płac, potężny
      nacisk kultury masowej burzącej autorytety itd.), zaczęły dochodzić nowe.
      Reforma edukacji nie tylko nie przyniosła odpowiedzi na pytanie: co z problemem
      chamstwa i brutalności w polskich szkołach. Ona wręcz postawiła ten problem na
      ostrzu noża. Dziś komentatorzy na marginesie sprawy toruńskiej wzywają gromko,
      pewnie i słusznie, do likwidacji szkół zawodowych. Ale warto, żeby mieli
      świadomość, co w zamian. Logika reformy edukacyjnej zakłada upowszechnienie
      wykształcenia średniego i znaczne umasowienie wyższego. Ta logika spowoduje, że
      Filut, Karzeł i inni dręczyciele toruńskiego anglisty zaczną być może
      szturmować licea - również te, które do tej pory broniły się przed
      napływem "elementu". Tam zderzenie się z ich specyficznymi normami moralnymi i
      obyczajami może stać się problemem i dla wielu ich rówieśników, i dla
      nauczycieli, równie kruchych jak pan od angielskiego z Torunia.

      Nie przekonuję, że upowszechnienie edukacji nie ma sensu. Przekonuję, że ma ono
      uboczne konsekwencje, na które trzeba poszukać rady. Rady powinny szukać nie
      tylko wąskie grona urzędników i ekspertów - tak zwanych "fachowców od
      edukacji", ale również, a może przede wszystkim, politycy, bo to ich wybiera
      się po to, aby chronili bezpieczeństwo i godność każdego obywatela. To oni są
      zobowiązani do podjęcia tematu uprawnień szkół i nauczycieli do wychowywania i
      pilnowania najzwyklejszego w świecie porządku.

      Dlatego dziwię się, że żadna z partii - łącznie z najbardziej zdawałoby się
      wrażliwymi na tę tematykę PiS i PO - nie wyciągnęła z toruńskiego incydentu
      wniosków. Po pierwszym szoku takimi wnioskami zajmą się jak zwykle
      głównie "fachowcy". Namiastki nowych pomysłów pojawią się co najwyżej ze strony
      skrajnej prawicy, ta jednak zajmie się urąganiem "liberalnej ideologii", muzyce
      techno i Owsiakowi, więc jej głos zostanie zignorowany jako skrajnie
      ideologiczny. Rozwiązań pragmatycznych nikt nie przedstawi. Aż do następnej
      historii - oby nie z przystawianiem nauczycielowi lufy pistoletu do skroni.

      Autor jest publicystą "Newsweeka"

      • Gość: Zły Wilk o to chodzi... :-) n/tx IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 11.09.03, 22:32
    • titus_flavius Do Ewoka, Kociamamy itp. 15.09.03, 08:43
      Ave,
      czy byłyście karcone fizycznie?
      T.
      • Gość: tad Skandal! Antyrodzinny wybryk Tyma IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 17.10.03, 16:26
        Antyrodzinna kampania trwa. Tym razem jako sługa Lewiatana wystąpił Stanisław
        Tym, który dopuścił się antyrodzinnego wybryku, na łamach "Rzeczypospolitej".
        Napisał w swoim felietonie: "Gdy pod koniec września dowiedziałem się(...)o 6
        letniej dziewczynce, którą rodzina trzymała w drewnianej skrzyni, nie
        przypuszczałem, że będę myślami tak często wracał do tej sprawy.(...).Przy
        okazji dowiedzieliśmy się(...), że 82 proc. warszawskich rodziców bije swoje
        dzieci. W niektórych domach jest to tylko solidne przylanie ręką. W wielu
        innych jest to znęcanie się, czasem graniczące z egzekucją. Zdarzają się także,
        niestety, coraz liczniejsze przypadki mordowania własnych dzieci"(warto
        zauważyć, że dla Tyma "solidne przylanie ręką" zdarza się tylko "w niektórych
        domach", za to "znęcanie się, graniczące z egzekucją", zdarza się w "WIELU
        innych"). Po odmalowaniu tego ponurego obrazka polskich rodzin (czyli po
        skryminalizowaniu ich), propagandzista przechodzi do takich "przemyśleń":"Może
        więc warto się nad tym wszystkim jednak zastanowić? Może w Polsce powinno się
        powołać jakieś wojewódzkie oddziały, które miałyby uprawnienia do dowiadywania
        się, czy dzieci nie są maltretowane, czy nie żyją w warunkach uwłaczających ich
        godności? A przede wszystkim, czy wogóle żyją?"
        Doprawdy, przykro patrzeć, jak Stanisław Tym stacza się na propagandowe dno ...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka